Dodaj do ulubionych

Ile telewizji dla 3-4latków?

29.05.06, 08:28
Różne są poglądy w tej kwestii. Ostatnio w USA toczą się jakies boje o telewizję dla dzieci do lat 3! Psychologowie alarmują, że to niedobry sposób wychowywania.
Ile Wasze dzieci, w wieku 3-4 lat oglądają dziennie telewizji lub bajek z kaset, płyt itp? Mój syn ogląda codziennie 10-20 monut bajek oraz czasemzerknie razem ze mną jak akurat coś leci. Sądzę że jest to nie więcej niż 30, no góra w wyjątkowych przypadkach 40 minut dziennie. Średnio poniżej pół godziny.
Obserwuj wątek
    • bogusia1231 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 29.05.06, 08:51
      A jak moje dziecko ma inhalacje (astma), to nawet ponad 40 minut dziennie.
      • mammutka Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 29.05.06, 09:23
        moje tez koło godziny.. (zwłąszcza ELmo i ulice sezamkową)
    • magdalena18 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 29.05.06, 10:26
      Wydaje mi się że trudno to uśrednić. Moje maluchy jak są chore np. to oglądaja
      dużo więcej, jak pada, dzień i nastroje smutne, to też zdarza się więcej, za to
      są dni i to nie mało, kiedy nie ogladają wogóle albo oglądają tylko dobranoc i
      koniec. Spędzają z nami (rodzicami) dużo czasu, mają dużo innych rozrywek i wg.
      mnie to chodzi o to żeby dziecko miało inne alternatywy aniżeli telewizja i żeby
      oglądało tylko rzeczy dla nich przeznaczone. Acha co wazne nie jest to u nas w
      domu jedyny sposób na 'mamo nudzi mi się'.
    • lolinka2 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 29.05.06, 21:30
      u nas to samo, ok pół godziny, chyba ze w sobotę jest film przyrodniczy -
      dłuższy niz owe pół godziny, bo ostatnio polubiła (dobranocek nie nadawali przez
      kilka dni ostatnich).
      • 0golone_jajka Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 29.05.06, 22:18
        Seriio? Nie było dobranocek?? A mówiłem gdzieś że Telerenka znowu nie będzie. Tym razem nie było dobranocek. IV RP.
    • nchyb Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 30.05.06, 07:24
      > Różne są poglądy w tej kwestii. Ostatnio w USA toczą się jakies boje o
      telewizj
      > ę dla dzieci do lat 3!
      W polskiej prasie czytałam, że ta amerykańska telewizja przeznaczona jest dla
      dzieci w wieku 6 miesięcy - 3 lata. Czyli dla dzieci, którym ja nie dawalam
      oglądać TV. Ponoć jest sporo chętnych do wykupienia abonamentu. Gdyby u nas
      kablowki daly, jestem przekonana, że wielu rodziców by wykupiło...
      Moje dwuletnie dzieci czasem popatrywaly w TV. 3-latki oglądały dobranocki. 5-
      latki dość często jakieś bajki na kanałach dla dzieci oglądały... Ale
      niemowlaki? To juz dla mnie przesada...
      • 0golone_jajka Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 30.05.06, 09:55
        Mój synek zaczął oglądać jakieś tam bajki mniej więcej w wieku 3 lat. No może trochę wcześniej. Nie wiem czy TV jest dobra dla niemowlaków bo zniechęca je do ruchu, a im ruch i poznawanie świata i własnego ciała jest najbardizej potrzebne.
        • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 30.05.06, 21:32
          0golone_jajka napisał:

          Nie wiem czy TV jest dobra dla niemowlaków bo zniechęca je do
          > ruchu,

          No tak, a czytanie ksiazek tez zniecheca do ruchu, takze ksiazeczek tez lepiej
          za mlodu nie pokazywac. Daj spokoj.
      • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 30.05.06, 21:30
        Dlaczego przesada? Co jest zlego w tv. Tylko dlatego ze sie nazywa tv?
        Slyszalas kiedys o Baby Einstein Series?

        Niektore przeznaczone juz dla miesiecznych dzieci. Videos niesamowicie
        pobudzaja zmysly i dusze artystyczna dzieci. Cos sie panstwo polskie oburzylo
        na tv. Ojciec dyrektor powiedzial ze to zlo czy co??? Wiele razy tv jest
        ciekawsza od ksiazek. Zalezy jeszcze co sie oglada i co sie czyta. Ale jakos
        nie widze watkow na temat nadmiernego czytania czy ogladania ksiazek przez
        dzieci. Dajcie juz spokoj z ta tv-fobia.
        • nchyb Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 07:35
          > Slyszalas kiedys o Baby Einstein Series?
          słyszałam...
          O propmocji na psy przewodniki dla dzieci ślepnących od nadmiaru tv też wink
          o teleniańkach zastępujących coponiektórych rodziców również.
          Moim zdaniem - niemal wszystko dla ludzi - ale w swoim czasie i w odpowiedniej
          ilości...

          > na tv. Ojciec dyrektor powiedzial ze to zlo czy co??? Wiele razy tv jest
          > ciekawsza od ksiazek
          święte słowa. Szczególnie 6342 odcinek serialu i kolejny teleturniej, że o
          reality szołie nie wspomnę...

          > nie widze watkow na temat nadmiernego czytania czy ogladania ksiazek przez
          > dzieci.
          źle szukałaś, bo były takie. Ale rzadko, bo dla wielu rodziców to jednak plus

          > dzieci. Dajcie juz spokoj z ta tv-fobia.
          Hm, a rozumiesz znaczenie słowa fobia?
          Ja nie neguję istnienia tv w życiu dziecka, ale jednak noworodkowi na sali
          porodowej jeszcze bym dobranocki niepuszczała...
          • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 16:16
            nchyb napisała:

            > słyszałam...
            > O propmocji na psy przewodniki dla dzieci ślepnących od nadmiaru tv też wink
            > o teleniańkach zastępujących coponiektórych rodziców również.

            Taaa hehehehe. Zapewne wyczytalas w jednym z kolorowych magazynow. Artykul
            zapewne znajdowal sie pomiedzy artykulem o kobiecie co urodzila swinie a
            artykulem o tym ze w Gluchej Dolnej wyladowalo UFO. No o czyms trzeba pisac
            prawda, w koncu Pampersy i Najmodniejsze Stroje Kapielowe Tego Lata same sie
            nie sprzedadza. A nie pisali tam czasem jeszcze ze w ameryce murzynuf bijom, bo
            to ostatnio tez hot temat wsrod polskiej spolecznosci hehehehe.

            > święte słowa. Szczególnie 6342 odcinek serialu i kolejny teleturniej, że o
            > reality szołie nie wspomnę...

            Zamow sobie wiecej niz jeden program na ktorym informuja ze spozycie miesa
            wolowego z koscia wzroslo o 5% i jeden program zdublowany tyle ze dla
            gluchoniemych. Polecam goraco History Channel , Discovery , Discovery Kids , Travel Chanell , wyboru jest duzo.
            Trzeba tylko byc wybrednym widzem. Teleturnieje i soap operas to telewizyjne
            deja vu ktore bylo hot w latach siedemdziesiatych nie teraz.

            > > nie widze watkow na temat nadmiernego czytania czy ogladania ksiazek prze
            > z
            > > dzieci.
            > źle szukałaś, bo były takie. Ale rzadko, bo dla wielu rodziców to jednak plus

            No oczywiscie ze plus. Czytac zeby czytac. Juz sie spotkalam na forum
            z "ksiazkomankami" ktore namietnie czytywaly wartosciowe powiesci o naprzyklad
            kobiecie z dwoma lechtaczkami. Ja naprawde bym ten czas raczej poswiecila na
            Modern Marvels na History Channel.

            > Hm, a rozumiesz znaczenie słowa fobia?

            Hm, rozumiem. A dlaczego myslisz ze nie rozumiem. Do trzech lat bez tv, a
            pozniej tylko 20 minut dziennie z zegarkiem w reku bo jeszcze dziecko ten duzy
            ekran wciagnie hehehehe. Kiedys nie pozwalali patrzec w lustro i mowili ze jak
            sie bedziesz za duzo patrzec to Cie jakies nieczyste sily na druga strone
            lustra przeniosa hehehehe. Czyzby ten sam tok myslenia w ciemnogrodzie w XXI
            wiecku?

            > Ja nie neguję istnienia tv w życiu dziecka, ale jednak noworodkowi na sali
            > porodowej jeszcze bym dobranocki niepuszczała...

            Watpliwe zeby patrzyly. Sarkazm niepotrzebny. Ja wlasnie po porodzie w moim
            pokoju ogladalam od czasu do czasu tv. Wiec moje dzieci rowniez byly
            napromieniowane tym zlem od pierwszych chwil hehehehe.

            Tv potrafi byc tak samo dobre jak dobra ksiazka i tak samo zle jak zla ksiazka.
            Umiar jest wskazany we wszystkim, w jedzeniu tez ale nie trzeba odrazu
            wskakiwac na diete, liczyc kalorii i wazyc kazdy posilek.
            • nchyb Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 16:33
              > Taaa hehehehe. Zapewne wyczytalas w jednym z kolorowych magazynow. Artykul
              > zapewne znajdowal sie pomiedzy artykulem o kobiecie co urodzila swinie
              nie, to był zart. Po prostu...

              > Zamow sobie wiecej niz jeden program
              Mam więcej programów niż jeden i nawet niż dwa. Wspomniane przec Ciebie też. Co
              nie znacza, że zamierzam przed TV siedzieć godzinami. Wiele wiedzy można
              wynieść nie tylko z TV.

              > Hm, rozumiem. A dlaczego myslisz ze nie rozumiem. Do trzech lat bez tv, a
              > pozniej tylko 20 minut dziennie z zegarkiem w reku bo jeszcze dziecko ten
              duzy

              He, he, to znajdź chociaz jedna wypowiedź, w której ja twierdziłam, że tak być
              powinno...

              > lustra przeniosa hehehehe. Czyzby ten sam tok myslenia w ciemnogrodzie w XXI
              > wiecku?
              masz jakieś kompleksy, że juz kolejny raz od ciemnogrodu (wcześniej o ojcu
              dyrektorze) wyzywasz? Naprawdę, nieciemnogrodzianie też nie zachwycają się tv
              non stop.

              > pokoju ogladalam od czasu do czasu tv. Wiec moje dzieci rowniez byly
              > napromieniowane tym zlem od pierwszych chwil hehehehe.
              Hm, my chyba nie dyskutowalismy o promyczkach telewizyjnych, ale o wpływie
              oglądania tv od najmłodszych latek. To jednak o inne siły nieczyste chodziło...

              > Umiar jest wskazany we wszystkim, w jedzeniu tez ale nie trzeba odrazu
              > wskakiwac na diete, liczyc kalorii i wazyc kazdy posilek.
              ważyć każdego listka trawki nie musisz, ale żebyś od razu nie podawała
              niemowlakowi 5 główek kapusty na śniadanie...
              • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 23:23
                A kto mowi ze polgodzinna dvd dla trzymiesiecznego niemowlaka to 5 glowek
                kapusty. Jakbys znala Baby Einstein to bys wiedziala ze zaleca sie tam wlasnie
                ogladanie z dzieckiem, zatrzymywanie klatki, komentowanie + dodatkowe
                pokazywanie odpowiednich flash cards (nie wiem jak po polsku). A jak juz tak
                przeliczasz na glowki kapusty to ile glowek kapusty rowna sie edukacyjnej
                zabawce dla trzymiesiecznego dziecka, a ksiazeczka to ile, jedna glowka
                kapusty, poltora? Blad podstawowy popelniasz rownajac tv ze zlem z definicji.
                Tv, powtarzam, sama w sobie nie jest zla. Zle jest jak zycie dziecka jest tak
                nudne ze ma mozliwosc ogladania tej tv przez tyle godzin dziennie ze trzeba mu
                ja na sile wylaczac.
                • nchyb Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 07:17
                  > kapusty, poltora? Blad podstawowy popelniasz rownajac tv ze zlem z definicji.
                  > Tv, powtarzam, sama w sobie nie jest zla.
                  naprawdę nie jest? I Dytko też tam nie siedzi? Zdumiewasz mnie. A my w
                  ciemnogrodzie tak myśleliśmy... smile
                  Ojej, to nie my na fonbię telewizyjną cierpimy, tylko Ty zdajesz się węszyć
                  wszędzie spisek zmierzający do uznania telewizji za wytwór szatana. Ale spisku
                  nie ma. A zdrowy rozsądek niektórych zawodzi...

                  przy okazji - piodpisuję się pod wypowiedzią Gaiki, której wypowiedzi również
                  chyba nie potradfisz właściwie zinterpretować. Okopałaś się na swoich pozycjach
                  i nie dostrzegasz, że my nie chcemy odbiorników TV krzyżować...
                  • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 15:32
                    nchyb napisała:
                    I Dytko też tam nie siedzi?

                    Nie wiem co to jest dytko.

                    > Ojej, to nie my na fonbię telewizyjną cierpimy, tylko Ty zdajesz się węszyć
                    > wszędzie spisek zmierzający do uznania telewizji za wytwór szatana. Ale
                    spisku
                    > nie ma. A zdrowy rozsądek niektórych zawodzi...


                    Nie, no jasne hehehehe. Tv dla niemowlaka to jak 5 glowek kapusty. No moze nie
                    wytwor szatana ale do zdrowego rozsadku to by trzeba bylo tu jeszcze
                    przemierzyc ocean hehehehe.

                    Okopałaś się na swoich pozycjach
                    >
                    > i nie dostrzegasz, że my nie chcemy odbiorników TV krzyżować...

                    Kto to jest "my"? Czy jest tam tez ten pan co pozwolil swojemu 3LETNIEMU
                    synkowi ogladac "jakies tam bajki" i mial wyzuty sumienia ze to za wczesnie? Z
                    nim tez sie identyfikujesz? To jest wlasnie dla mnie przyklad tv-fobii. A przy
                    okazji prosze podaj mi logiczne argumenty przeciw pokazaniu 6miesiecznemu
                    dziecku dvd od Baby Einstein. Jezeli dziecko bedzie zainteresowane obejzeniem
                    tego dvd to dlaczego uwazasz ze jest to za wczesnie? Jakies szkody zostana
                    spowodowane? Ty poprostu mowisz nie bo nie, bo dla mnie to za wczesnie i tyle.
                    Nie masz nic na poparcie swoich wypowiedzi oprocz cienkich sarkazmow o
                    ciemnogrodzie. Ale dobrze wam tak. Wy lubicie zamordyzm. Nastepny krok to
                    kompletny ban tv dla rodzin z dziecmi do 3 lat dla dobra dzieci. Dzisiaj
                    podobno nie ma u Was w sprzedarzy alkoholu... dla dobra dzieci - wielka salwa
                    smiechu.
                    • nchyb Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 16:32
                      Co do Dytka, polecam lekturę ksiązki dla dziewczynek, autorstwa pani Nowackiej
                      (Małgosia kontra Małgosia - kiedyś lektura obowiązkową w Polsce była), żebyś
                      historię Dytka poznała smile
                      To takie coś co w lustrze siedzi i na manowce zwodzi... smile

                      > Nie masz nic na poparcie swoich wypowiedzi oprocz cienkich sarkazmow o
                      > ciemnogrodzie
                      to kto kogo wyzywał od ciemnogrodów? Czyżbym ja Ciebie, bo miałam wrazenie, ze
                      jest odwrotnie...

                      > kompletny ban tv dla rodzin z dziecmi do 3 lat dla dobra dzieci. Dzisiaj
                      > podobno nie ma u Was w sprzedarzy alkoholu...
                      nie wiem, jak ze sprzedarzą, w sprzedaży jest. Własnie dziś kupiłam. Dla dobra
                      swojego, bo co ma moje dziecko do alkoholu?

                      > dziecku dvd od Baby Einstein. Jezeli dziecko bedzie zainteresowane obejzeniem
                      > tego dvd to dlaczego uwazasz ze jest to za wczesnie?
                      A zainteresowanie wyrazi głośnym wrzaskiem - matka, włącz TV?

                      > Kto to jest "my"?
                      ja, gAIKA I KILKA INNYCH PODOBNIE MYŚLĄCYCH OSÓB. oSÓB, KTÓRE NIE TWIERDZĄ, ŻE
                      TELEWIZJA JEST ZŁEM, ALE KTÓRE NIE WŁĄCZAJĄ tv, BY (włączył mi się caps, nie
                      chcę przepisywać) by mieć święty spokój od dziecka...

                      > spowodowane? Ty poprostu mowisz nie bo nie, bo dla mnie to za wczesnie i
                      tyle.
                      He, he, ja nie mówię nic. Ja znajduję zajęcia dla dzieci, które wymagają ode
                      mnie czegoś więcej niż tylko pstryknięcia przeze mnie pilotem...

                      Widzisz, Niepytana, pisałaś, że u Was w Stanach... to bogaci dbają o dzieci, do
                      szkół posyłają, Murzynów nie biją i w telewizji tylko edukacyjną serię
                      ajnsztajnowską włączają niemowlakom. A u nas jest podobnie. Tyle, że i tu i tam
                      bogatych jest znikomy procent. I ci bogaci jednak TV za często nie włączają, bo
                      niańkę wnajmą, dzieci na różne zajęcia zapiszą i nie ma problemu z
                      przeciążaniem oglądaniem. Ale tych bogatych i tu i tam jest znikomy procent. I
                      zbyt wielu woli te 10 dolców na kablówkowe programiki niemowlakowe wydać (o
                      nielegalnych podłączeniach już nawet nie wspominam) i dziecko posadziwszy przed
                      odbiornikiem - czują się zwolnieni od odpowiedzilaności za ich wychowanie i
                      edukację. I nie ma co udawać, że wszyscy tylko o hajskólach myślą. Bo to sa
                      procenty wszystkich obywateli. U nas też. A reszta siedzi i program za
                      programem przerabia...
                      I to jest złe. Zaś samo oglądanie poszczególnych, wybranych wartościowych
                      programów - nie. Rozumiesz może?
                      • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 23:52
                        > Co do Dytka, polecam lekturę ksiązki dla dziewczynek, autorstwa pani
                        Nowackiej
                        > (Małgosia kontra Małgosia - kiedyś lektura obowiązkową w Polsce była), żebyś
                        > historię Dytka poznała smile
                        > To takie coś co w lustrze siedzi i na manowce zwodzi... smile

                        Aaa no przypomnialam sobie. Faktycznie. W latach osiemdziesiatych jeszcze jako
                        dziecko to taki teatrzyk w tv ogladalam. Podobal mi sie. Do dzis go pamietam.
                        Jak taka nastolatke co sie w lustro wpatrywala przenioslo do przeszlosci na
                        jakas wies zabita dechami... Nie pamietalam tylko ze ten strach sie nazywal
                        Dytko. Obejzalabym sobie to sentymentalnie jeszcze raz wink Lektury nie czytalam
                        bo wyzej 5 klasy do szkoly w Polsce nie chodzilam. Czytalam natomiast lekture
                        Timur i Jego Druzyna, ale za cholere nie pamietam o czym to bylo sad

                        > to kto kogo wyzywał od ciemnogrodów? Czyżbym ja Ciebie, bo miałam wrazenie,
                        ze
                        > jest odwrotnie...

                        Ani Ty mnie ani ja Ciebie. Nazwalam obecna Polske ciemnogrodem i nie uzywalam
                        przy tym sarkastycznego tonu wypowiedzi. Stwierdzilam jedynie fakt.

                        > nie wiem, jak ze sprzedarzą, w sprzedaży jest. Własnie dziś kupiłam. Dla
                        dobra
                        > swojego, bo co ma moje dziecko do alkoholu?

                        A to dobrze ze Ty kupilas, bo niektorzy stali w kolejce pol godziny po wino dzien wczesniej. Deja vu. Prawie jak za starych "dobrych" czasow wink))

                        > A zainteresowanie wyrazi głośnym wrzaskiem - matka, włącz TV?

                        Zainteresowanie zwykle wyraza sie w trakcie spektaklu, nie przed, obojetnie w
                        jakim wieku. Jesli niemowle patrzy z zainteresowaniem jak na ekranie tanczy
                        kolorowa lala w rytm muzyki Mozarta to dlaczego mialoby takie ogladanie tv w
                        tym wieku byc zbyt wczesne?

                        > ja, gAIKA I KILKA INNYCH PODOBNIE MYŚLĄCYCH OSÓB. oSÓB, KTÓRE NIE TWIERDZĄ,
                        ŻE
                        > TELEWIZJA JEST ZŁEM, ALE KTÓRE NIE WŁĄCZAJĄ tv, BY (włączył mi się caps, nie
                        > chcę przepisywać) by mieć święty spokój od dziecka...

                        No to do tego klubu zapisuje sie rowniez ja. Byleby tylko jednym z wymagan nie
                        byl zakaz pokazywania tv dzieciom w wieku niemowlecym, a preferowany by nie byl
                        calkowity ban na tv dla dzieci do lat 3.

                        > He, he, ja nie mówię nic.

                        He he, pozwol ze sie z Toba nie zgodze. Najwyrazniej piszesz na koncu tego paragraphu ze pokazywanie tv niemowlakom to przesada.

                        > Widzisz, Niepytana, pisałaś, że u Was w Stanach... to bogaci dbają o
                        dzieci,...

                        Blad. Przede wszystkim nie u mnie w Ameryce. U mnie to jest narazie w Kanadzie.
                        W Ameryce to jest u mojej najmlodszej corki ale szczerze mowiac i ja nie
                        mialabym nic przeciwko nazywac Ameryki SWOIM KRAJEM. Nigdzie rowniez nie
                        napisalam ze to bogaci dbaja o dzieci. To Twoja nadinterpretacja wynikajaca
                        z ... no nie wiem, moze kompleksow? Pisalam natomiast ze przed tv wychowuja sie
                        dzieci z marginesu spolecznego. Dbaja o dzieci ludzie normalni, przecietni,
                        zwyczajni, co w Ameryce automatycznie klasyfikuje ich jako, nizej opisanych
                        przeze mnie, ludzi srednio zamoznych. Takze zapewniam Cie ze w Ameryce zupelnie
                        inaczej to pracuje niz w Polsce.

                        I nie ma co udawać, że wszyscy tylko o hajskólach myślą. Bo to sa
                        > procenty wszystkich obywateli.

                        Nikt nie udaje. Tu masz statystyki. Zobacz jaki procent nastolatkow uczeszcza do High School w
                        Ameryce. Jakbys nie mogla otworzyc to Ci napisze ze 92% wszystkich ras,
                        statusow spolecznych i obu plci, a nie jest to juz edukacja obowiazkowa. Takze
                        wiekszosc jednak sie tym High School interesuje i o tym High School rozmysla.

                        A reszta siedzi i program za
                        > programem przerabia...
                        > I to jest złe. Zaś samo oglądanie poszczególnych, wybranych wartościowych
                        > programów - nie. Rozumiesz może?

                        Nie. Nie tylko tv mania jest zla. Rownie zla jest tv fobia. Czyli przegiecie
                        paly na druga strone. Nie zapominaj rowniez ze to Ty porownalas ogladanie tv
                        przez niemowle do zjedzenia 5 glowek kapusty. Nic przy tym nie wspomnialas o
                        poszczegolnych, wybranych i wartosciowych programach. Rozumiesz to moze?
                        • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 02.06.06, 00:42
                          niepytana napisała:

                          >Zobacz jaki procent nastolatkow uczeszcza do High School w Ameryce.

                          Do 16 roku życia nie ma przebacz, a potem walczą z drop out.

                          >Jakbys nie mogla otworzyc to Ci napisze ze 92% wszystkich ras,
                          >statusow spolecznych i obu plci, a nie jest to juz edukacja obowiazkowa. Takze
                          >wiekszosc jednak sie tym High School interesuje i o tym High School rozmysla.

                          W Polsce do szkoły średniej trzeba chodzić nawet do 18-tego roku życia, wiec
                          dlaczego High School to taki ewenement?
                          • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 03.06.06, 00:18
                            gaika napisała:

                            > Do 16 roku życia nie ma przebacz,

                            Przebaczam. Tym bardziej zes slepa. Popatrz sobie na pierwsze tabele: Population Enrolled In School: Total. Percentage.

                            > a potem walczą z drop out.

                            A ze piszesz ze z dropouts walcza to prawda. Ale nie do tego stopnia jak wam na
                            tych pszenno buraczanych polach gazety piszom. Ale co z tego, nie? Wazne ze zle
                            jest w hameryce i zeby sie sasiadowi chalupa spalila, zeby mu traktor ukradli i
                            moze jeszcze krowa zdechla hehehehehe. Aaaa marzenia.

                            > W Polsce do szkoły średniej trzeba chodzić nawet do 18-tego roku życia, wiec
                            > dlaczego High School to taki ewenement?

                            A kto pisze ze ewenement? Kurier Warszawski, ojciec dyrektor, czy gajowy
                            marucha? Bo na tym watku raczej nikt.

                            *** Kurier Warszawski wstawiam w miejsce jakiejkolwiek poczytliwej lokalnej
                            gazety. Nic personalnego do kuriera warszawskiego nie mam.

                            • zapomnialamnicka Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 03.06.06, 04:09
                              uncertain
                            • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 04.06.06, 19:53
                              niepytana napisała:

                              >Przebaczam. Tym bardziej zes slepa. Popatrz sobie
                              >na pierwsze tabele: Population Enrolled In School: Total. Percentage.

                              Co to ma do rzeczy? Chodzą do szkoły. W Anglii chodzą, w Polsce chodzą i co z
                              tego wynika?

                              >A ze piszesz ze z dropouts walcza to prawda. Ale nie do tego stopnia jak wam
                              >na tych pszenno buraczanych polach gazety piszom.

                              A piszą, ze do jakiego stopnia?

                              >Ale co z tego, nie? Wazne ze zle
                              >jest w hameryce i zeby sie sasiadowi chalupa spalila, zeby mu traktor ukradli
                              >i moze jeszcze krowa zdechla hehehehehe. Aaaa marzenia.

                              Nabawiłaś się takiego podejścia do życia na tej emigracji? Nieładnie.

                              >>W Polsce do szkoły średniej trzeba chodzić nawet do 18-tego roku życia, wiec
                              >>dlaczego High School to taki ewenement?

                              >A kto pisze ze ewenement? Kurier Warszawski, ojciec dyrektor, czy gajowy
                              >marucha? Bo na tym watku raczej nikt.

                              Skoro trzy razy o tym piszesz to jakieś chyba znaczenie dla Ciebie mieć musi.
                              Tylko jakie?
                              • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 06.06.06, 18:33
                                Pozwol ze napisze jeszcze raz co uwazam, zanim ta cala dyskusja/pyskusja sie
                                jeszcze bardziej zagmatwa i bedziemy przez nastepne 5 dni wyjasniali
                                jakies "nieintncjonalne" nieporozumienia.

                                1. Nie uwazam ze nadmiar tv dla dzieci jest dobry.
                                2. Jestem za tym aby oglodanie tv przez nasze pociechy regulowac "naturalnie" a
                                nie "z zegarkiem w reku". Przez to rozumiem ze jezeli dziecko jednego dnia
                                obejrzy 5 godzin tv (bo jest chore naprzyklad) a przez nastepny tydzien bedzie
                                tak zajete roznymi aktywnosciami ze o tv w ogole zapomni to nic sie nie stanie.
                                3. Rekomendacje AAP, odnosnie nieogladania tv ponizej drugiego roku zycia,
                                odnosza sie do zwyklej antenowej TV a nie do specjalnych programow dla
                                niemowlat. Na tych programach naprzyklad przez 2-3 minuty tanczy kukielka albo
                                po torach jedzie kolorowy, zabawkowy pociag a w tle gra naprzyklad muzyka
                                Mozart'a albo Beethoven'a, nie ma reklam, nie ma przemocy. Taka tv, uwierz mi,
                                nie spowoduje u zadnego dziecka ADHD.
                                4. Z powodow powyzszych sugeruje abysmy kierowali sie zdrowym rozsadkiem
                                bardziej niz "zegarkiem".
                                5. Moje negatywne nastawinie do podejscia duzej grupy ludzi na tym forum bierze
                                sie stad iz to jest w/g mnie typowe podejscie Polakow. Cos im w Kurierze
                                napisza a oni na hura beda wyrzucali teraz odbiorniki przez okno bo "to
                                niezdrowe". Podobne podejscie mam do ludzi ktorzy naprzyklad nie pozwalaja
                                dzieciom jesc slodyczy bez zadnych powazniejszych powodow oprocz tego ze gdzies
                                przeczytali ze to niezdrowe - czyli ze skrajnosci w skrajnosc.
                                6. Punkt 5 nasunal mi pewna analogie. Sa rekomendacje zeby spozywac 5-10 porcji
                                owocow i warzyw kazdego dnia. "Zegarek" to dla mnie liczenie ile jablek,
                                marchewek, i pomidorow dziecko zjadlo w ciagu dnia. Jezeli bedzie o jeden
                                serving za malo to jeszcze przed spaniem trzeba dodac cwiartke jablka zeby nie
                                bylo mniej niz 5 porcji w ciagu dnia. Zdrowy rozsadek to normalnie zbalansowana
                                dieta, nawet jesli jednego dnia nie bedzie ani jednego warzywa czy owoca, a za
                                to wata cukrowa, lody i kielbaski z grill'a. Do zdrowego rozsadku napewno nie
                                zaliczylabym porownania tv dla niemowlat do 5 glowek kapusty.
                                7. O zyciu przecietnego Amerykanina nie masz pojecia Gaika. Albo swoje
                                domniemania opierasz na wiadomosciach z Kurierow. Nie warto. Mieszkam tu i wiem
                                jak zycie przecietnego dziecka wyglada. Los chcial ze mam tych dzieci tutaj 3 i
                                w roznych grupach wiekowych. Badania o telewizorni i o ADHD zostaly
                                przeprowadzone juz ponad 7 lat temu. Wiekszosc ludzi jednak nie zglupiala tak
                                jak przynajmniej wiekszosc dyskutantow na tym watku. Ludzie zdazyli sie
                                przyzwyczaic ze dzis AAP donosi to a jutro cos zupelnie odwrotnego. Niech wiec
                                zwyciezy zdrowy rozsadek a nie nagonka i propaganda. Z tego co obserwuje w moim
                                otoczeniu, na tv, i na forach internetowych to dzieki Bogu wlasnie zdrowy
                                rozsadek zwyciezyl. Ludzie dalej ogladaja tv, nie slyszalam jeszcze od ani
                                jednej osoby zeby wymierzala dziecku czas przed tv do "jednej bajki"/ nie
                                spotkalam sie z podejsciem "zegarkowym", ludzie nadal pozwalaja dzieciom uzywac
                                komputera i kupuja rozne game consoles. Ja teraz tez juz wiem ze te 6 godzin
                                dziennie ogladania tv przez przecietne amerykanskie dziecko to bzdura. Od
                                poczatku wiedzialam ze te badania by sie kupy nie trzymaly bo przecietne
                                nastoletnie dziecko spedza zbyt duzo czasu w szkole i na zajeciach
                                pozalekcyjnych zeby przecietnie ogladalo 6 godzin tv kazdego dnia. Ty tego
                                wiedziec nie moglas bo i skad. Z Kuriera? Nie mieszkasz tu i nie wiesz, to
                                proste i wcale Cie za to nie winie. W miedzyczasie okazalo sie ze magiczna 6
                                zamienila sie w 3, czyli 3 godziny ogladania tv dziennie przez przecietne
                                amerykanskie dziecko. Oczywiscie to nie jest jakas radykalna roznica ale
                                pokazuje bardzo ladnie jak latwo przez te polskie "ptasie plotki" mozna
                                manipulowac sluchaczami. Nastepny przyklad ignorancji Polakow w Polsce na temat US jest pokazany tu, jesli chce Ci sie poczytac. Glupota
                                coponiektorych poprostu oszalamia. Tutaj masz nastepny przyklad rowniez z tego forum.
                                8. Mam jeszcze raz prosbe. Porozmawiajmy o tv i dzieciach a nie o US, bo jak
                                juz wczesniej wspomnialam, nie jest to fair dla Ciebie. A o poziomie
                                amerykanskiej matematyki w szkolach podstawowych jako o niedostatecznie wysokim
                                czyta sie z usmiechem politowania gdy informacje na ten temat podaje osoba z
                                kraju gdzie produkuje sie najwiekszy procent niezatrudnialnych nigdzie, nawet u
                                siebie, magistrow. Tak wiec ludzie ktorzy w szkolach podstawowych mieli
                                matematyke na wyzszym poziomie nie dosc ze eksportuja swoje bezrobocie na Wyspy
                                to jeszcze probuja wywazyc "wizowe drzwi" kraju w ktorym ta matematyka jest az
                                tak inferior w celu zwiekszenia eksportu bezrobocia za ocean. Ci wlasnie
                                szczesliwcy wysokiego poziomu matematyki w szkolach podstawowych uwazaja sie za
                                blogoslawionych gdy moga tu przyjechac i objac legalnie prace jako au paire czy
                                tez szeregowca w kompaniach gdzie motto to "do you want fries with that?"
                                Reszta nielegalnie uprawia hokey offisowy na mopie albo rwie azbest na budowie
                                spiac na jednym materacu w kilku chlopa na cztery zmiany. Nie machaj wiec tak
                                goraczkowo poziomem nauczania w szkolach. Lepiej sie skoncentrowac na
                                rezulatatach jakie te nauczanie przynosi. Zaraz, zaraz, to ile tych
                                absolwentow "glupich" amerykanskich szkol nocowalo na Victoria Station w
                                Londynie szukajac za dnia pracy w lodnynskich pubach??? Nie odpowiadaj. Pytanie
                                bylo jak najbardziej rhetoryczne.
                                • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 18:56
                                  niepytana napisała:

                                  >Nie uwazam ze nadmiar tv dla dzieci jest dobry.

                                  To tak jak większość na tym forum. Tyle, że dla każdego nadmiar oznacza co
                                  innego, a więc taka informacja nic nie mówi. 68% dzieci amerykańskich poniżej
                                  drugiego roku życia ogląda telewizję przez średnio dwie godziny dziennie. Dla
                                  mnie to absolutny nadmiar.

                                  >Jestem za tym aby oglodanie tv przez nasze pociechy regulowac "naturalnie" a
                                  >nie "z zegarkiem w reku".

                                  Jeśli rodzic mówi do dziecka: nie możesz grać na komputerze, bo obejrzałaś dwie
                                  bajki i proponuje inne zajęcie, to jest właśnie naturalne regulowanie czasu.
                                  Wiadomo jednak, że bajki mają określoną długość i dziecku należy się przez
                                  resztę dnia inny rodzaj aktywności w miejsce czasu ekranowego. Wiąże się to z
                                  zegarkiem, bo mowa tu o organizacji czasu dziecka w najlepszym jego interesie.
                                  Dodatkowo, dzieci nie powinny spędzać czasu przed ekranem same, a więc wymaga
                                  to również organizacji czasu rodzica.

                                  >Rekomendacje AAP, odnosnie nieogladania tv ponizej drugiego roku zycia,
                                  >odnosza sie do zwyklej antenowej TV a nie do specjalnych programow dla
                                  >niemowlat.

                                  To nie jest prawda. Nie chodzi wyłącznie o nieodpowiednie treści, ale o
                                  oglądanie w ogóle.

                                  >Taka tv, uwierz mi, nie spowoduje u zadnego dziecka ADHD.

                                  Wiara w to co mówisz nic tu nie da, bo ludzie wierzą w różne rzeczy. I nie
                                  chodzi o to, że jedno musi prowadzić do drugiego(w przypadku ADHD czynnik
                                  genetyczny jest zasadniczy), ale o kontrolę i świadomość ewentualnego wpływu.
                                  Wiedza o prawidłowościach rozwoju mózgu dziecka do trzeciego roku życia nie
                                  pozwoliłaby mi eksperymentować. A telewizja dla niemowląt jest właśnie takim
                                  eksperymentem o zupełnie nieznanych konsekwencjach.

                                  >Z powodow powyzszych sugeruje abysmy kierowali sie zdrowym rozsadkiem
                                  >bardziej niz "zegarkiem".

                                  Zdrowy rozsądek oznacza kontrolowanie. Już wielokrotnie była mowa o tym, ze nie
                                  chodzi o stoper. Matka mówi do dziecka : możesz obejrzeć film po odrobieniu
                                  lekcji. Żaden rodzic przy zdrowych zmysłach nie wyłączy telewizora po godzinie
                                  i dwudziestu minutach, wiedząc ze film trwa półtorej godziny. Jednak
                                  organizacja i czasu i tego co dziecko ogląda jest pod kontrolą.
                                  I jeśli w wielu domach telewizor włączony jest praktycznie na okrągło, to w
                                  jaki sposób można wiedzieć co i ile dziecko ogląda nie kontrolując tego?

                                  >Moje negatywne nastawinie do podejscia duzej grupy ludzi na tym forum bierze
                                  >sie stad iz to jest w/g mnie typowe podejscie Polakow.

                                  Po pierwsze : rozwiązaniem jest nie pisać. Po drugie, dość trudno wyciągać
                                  wnioski na temat "typowego Polaka" na podstawie kilkunastu wypowiedzi na forum.
                                  Jeżeli jakiś procent Amerykanów nie umie posługiwać się sztućcami, to znaczy,
                                  ze typowy Amerykanin jest fatalnie wychowany? Po trzecie, jeżeli iluś
                                  emigrantów na forum dowartościowuje się poprzez odnoszenie się z pogardą do
                                  byłej ojczyzny i rodaków oraz przejawia niekontrolowaną agresję, czy to
                                  oznacza, ze to "typowe" zachowanie polskiego emigranta?

                                  >Cos im w Kurierze napisza a oni na hura beda wyrzucali teraz odbiorniki przez
                                  >okno bo "to niezdrowe

                                  No i kto tu przesadza?
                                  Jeszcze raz proszę o podstawy dla twierdzenia, ze telewizja dla najmniejszych
                                  dzieci jest dobra.

                                  >Zdrowy rozsadek to normalnie zbalansowana
                                  >dieta, nawet jesli jednego dnia nie bedzie ani jednego warzywa czy owoca, a za
                                  >to wata cukrowa, lody i kielbaski z grill'a. Do zdrowego rozsadku napewno nie
                                  >zaliczylabym porownania tv dla niemowlat do 5 glowek kapusty.

                                  Ja się zgadzam co do balansowania. Natomiast analogia z kapustą jest o tyle
                                  trafna, ze niemowlęciu wprowadza się pokarmy stopniowo i w niewielkich
                                  ilościach, a nie cały zestaw żywieniowy na raz. Dla malucha nie tylko trzy
                                  główki, ale i trzy łyżki kapusty to za wiele(przy dzisiejszym stanie wiedzy),
                                  tak jak "telewizorowanie" od pierwszych miesięcy życia(przy dzisiejszym stanie
                                  wiedzy).

                                  >O zyciu przecietnego Amerykanina nie masz pojecia Gaika.

                                  A na jakiej podstawie wyciągasz tak daleko posunięte wnioski?

                                  >Albo swoje domniemania opierasz na wiadomosciach z Kurierow.

                                  Nie sądź innych po sobie.

                                  >Badania o telewizorni i o ADHD zostaly przeprowadzone juz ponad 7 lat temu.

                                  Badania są sprzed dwóch lat, a w ogóle jest ich sporo. Jest tez badanie, które
                                  związku nie potwierdza, jednak nie oznacza to, ze badacze ci polecają telewizję
                                  dla małych dzieci. Mówimy o możliwym wpływie na kłopoty z koncentracją, a skoro
                                  nie ma pewności to czy warto ryzykować? Wiadomo na pewno o uzależnieniu od
                                  ekranów, wiadomo o tworzeniu się nawyków. Dzieci w każdym wieku spędzają przed
                                  telewizorem (czy innym ekranem) za dużo czasu. Jaki jest sens wyrabiania tego
                                  nawyku jeszcze wcześniej?

                                  >Wiekszosc ludzi jednak nie zglupiala tak jak przynajmniej wiekszosc
                                  >dyskutantow na tym watku.

                                  Przynajmniej uściślij co nazywasz zgłupieniem. Negatywny stosunek do telewizji
                                  dla niemowląt? W takim razie zgłupieli tez Amerykanie, odnosząc się do tego
                                  negatywnie (nie mówię o matkach, które twierdzą, ze wreszcie spokojnie mogą
                                  ugotować obiad, ani o producentach i osobach powiązanych z tworzeniem tych
                                  programów).
                                  Na jakiej podstawie twierdzisz, ze jest to dobre dla małego dziecka???

                                  >Ludzie zdazyli sie przyzwyczaic ze dzis AAP donosi to a jutro cos zupelnie
                                  odwrotnego.

                                  Od lat nie zmieniło się zdanie na ten temat nie tylko pediatrów, ale i innych
                                  specjalistów.

                                  >Niech wiec zwyciezy zdrowy rozsadek a nie nagonka i propaganda.

                                  Nie zauważyłam ani nagonki ani propagandy, a zdrowy rozsądek właśnie.

                                  >Z tego co obserwuje w moim otoczeniu, na tv, i na forach internetowych to
                                  >dzieki Bogu wlasnie >zdrowy rozsadek zwyciezyl. Ludzie dalej ogladaja tv, nie
                                  >slyszalam jeszcze od ani jednej osoby zeby wymierzala dziecku czas przed tv
                                  >do "jednej bajki"/

                                  Znam mnóstwo osób, które ograniczają czas dzieciom, natomiast jeżeli
                                  twierdzisz, że to niepotrzebne, uznaję to jako Twoje prywatne zdanie i nic mi
                                  do tego. Natomiast jeżeli będziesz się powoływać na Amerykę w tej kwestii, to
                                  piszę po raz kolejny- to strzał chybiony. Zdanie specjalistów już wyłuszczałam,
                                  a jeśli chodzi o to, ze dużo jest domów, w których nie ogranicza się oglądania,
                                  to właśnie badania(amerykańskie) zdecydowanie to potwierdzają i dlatego o tym
                                  się dużo mówi, bo stwierdzono istniejący problem. Twoja obserwacja jest więc w
                                  tym przypadku słuszna : za mało rodziców zwraca na to uwagę.

                                  >nie spotkalam sie z podejsciem "zegarkowym", ludzie nadal pozwalaja dzieciom
                                  >uzywac komputera i kupuja rozne game consoles.

                                  Nawet w Ameryce ludzie to robią.
                                  Oczywiście, ze kupują i dlatego konieczna jest kontrola, bo dzieci oprócz
                                  telewizji mają jeszcze sporo innych gadżetów pochłaniających czas i
                                  ograniczających rodzaj aktywności.

                                  >Ja teraz tez juz wiem ze te 6 godzin dziennie ogladania tv przez przecietne
                                  >amerykanskie dziecko to bzdura.

                                  A na jakiej podstawie *teraz* to "wiesz"? I co za różnica czy ogląda 4 godziny
                                  plus dwie gra na konsoli czy wręcz odwrotnie? Widzisz jakąś dla istoty rzeczy?
                                  • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 19:27
                                    niepytana napisała:

                                    >Od poczatku wiedzialam ze te badania by sie kupy nie trzymaly bo przecietne
                                    >nastoletnie dziecko spedza zbyt duzo czasu w szkole i na zajeciach
                                    >pozalekcyjnych zeby przecietnie ogladalo 6 godzin tv kazdego dnia.

                                    A zatem jeszcze raz : są dzieci, które mają zajęcia po szkole, są takie, które
                                    spędzają czas przed ekranem. Z tego wyciąga się średnią, która coś mówi o
                                    stanie społeczeństwa. Nie każdego domu czy rodziny, ale na tyle dużej części,
                                    żeby miało to wpływ na całokształt. Badania trzymają się kupy, tylko
                                    nieprawidłowo je interpretujesz. Tym bardziej, że to nie pojedyncze badanie, a
                                    różne, potwierdzające tę tendencję. Jeżeli weźmiesz pod uwagę bogatsze
                                    dystrykty edukacyjne, to co piszesz będzie prawdziwe w 70-80 procentach, jeśli
                                    zaś biedniejsze, ta proporcja się odwróci.

                                    >Ty tego wiedziec nie moglas bo i skad. Z Kuriera? Nie mieszkasz tu i nie
                                    >wiesz, to proste i wcale Cie za to nie winie.

                                    Argument, ze się gdzieś mieszka nie jest mocny, bo wiedzę można ograniczyć do
                                    tego co w zasięgu wzroku. A gdyby nawet nie mieszkać, to sensacyjne polskie
                                    źródła nie są jedynymi dostępnymi. Już pisałam, ale powiem wprost raz jeszcze :
                                    nie znoszę takiego argumentu jeżeli nie jest on konieczny, istotny, zasadniczy.
                                    Jeżeli mój staż w USA jest znacząco dłuższy od Twojego nie oznacza to przecież,
                                    że zgodzisz się z tym co piszę. Dlatego używanie argumentu "bo ja tu mieszkam"
                                    w tej dyskusji jest bezprzedmiotowe.
                                    Ja Twój obraz USA odbieram jako bardzo wyrywkowo-wycinkowy "i nie winię Cię za
                                    to". Natomiast jeśli zarzucasz komuś pisanie nieprawdy, to użyj prawdziwych
                                    argumentów(nie zaliczam do nich tekstu : bo ja tu mieszkam). Oprócz mieszkania
                                    potrzebne są * różnorodne* doświadczenia, a przynajmniej dostęp do różnorodnych
                                    danych, zamiast obrazu jednej klasy społecznej, który coś mówi o tej klasie
                                    tylko.
                                    Taka analogia : podałaś link do wątku, w którym piszesz, ze wszystkie baseny
                                    mają przebieralnie rodzinne. Wszystkie, na których Ty byłaś, natomiast z całą
                                    pewnością nie wszystkie w ogóle.

                                    > W miedzyczasie okazalo sie ze magiczna 6
                                    >zamienila sie w 3, czyli 3 godziny ogladania tv dziennie przez przecietne
                                    >amerykanskie dziecko.

                                    Akurat zamienia się w cztery plus inne gry i aktywności telewizyjne. Nie wiem
                                    czego tu usiłujesz dowieść. Okazało się w pierwszym poście, tylko nie
                                    przeczytałaś uważnie. Trzy razy o tym było.

                                    > Oczywiscie to nie jest jakas radykalna roznica ale pokazuje bardzo ladnie jak
                                    >latwo przez te polskie "ptasie plotki" mozna manipulowac sluchaczami.

                                    Jeżeli ktoś nie czyta z uwagą, to skutkiem jest niezrozumienie. Bo zakładam, że
                                    to nieuwaga.

                                    >Mam jeszcze raz prosbe. Porozmawiajmy o tv i dzieciach a nie o US, bo jak
                                    >juz wczesniej wspomnialam, nie jest to fair dla Ciebie.

                                    Mogę Cię zapewnić, ze jest jak najbardziej fair. Zupełnie niepotrzebnie się
                                    martwisz. I przypominam, że sama zaczęłaś.

                                    >A o poziomie amerykanskiej matematyki w szkolach podstawowych jako o
                                    >niedostatecznie wysokim czyta sie z usmiechem politowania

                                    Masz sprzeczne z moimi doniesienia? Poza politowaniem jakieś merytoryczne
                                    argumenty? Chcesz o tym dyskutować? Jestem gotowa.

                                    >gdy informacje na ten temat podaje osoba z kraju gdzie produkuje sie
                                    >najwiekszy procent niezatrudnialnych nigdzie, nawet u siebie, magistrow.

                                    A możesz mi powiedzieć jaki to ma związek z moim twierdzeniem? Choćby
                                    informacje pochodziły z Wysp Samoa, jak długo są prawdziwe, są prawdziwe.

                                    >Tak wiec ludzie ktorzy w szkolach podstawowych mieli
                                    >matematyke na wyzszym poziomie nie dosc ze eksportuja swoje bezrobocie na
                                    >Wyspy

                                    Trudno uwierzyć dokąd wiodą Twoje skojarzenia. Jaki związek ma polskie
                                    bezrobocie z niskim poziomem matematyki w USA? Im wyższy poziom bezrobocia w
                                    Polsce tym gorzej z amerykańską matematyka, czy odwrotnie? Akurat
                                    międzynarodowe badania pokazują, ze idziemy w miarę łeb w łeb, a nawet ciut
                                    lepiej od Amerykanów, ale i tak dalej nie wiem jak się ma jedno do drugiego.

                                    >Ci wlasnie szczesliwcy wysokiego poziomu matematyki w szkolach podstawowych
                                    >uwazaja sie za blogoslawionych gdy moga tu przyjechac i objac legalnie prace
                                    >jako au paire czy tez szeregowca w kompaniach gdzie motto to "do you want
                                    >fries with that?"

                                    Zależy w jakim środowisku się obracasz, takich ludzi spotykasz.

                                    >Nie machaj wiec tak goraczkowo poziomem nauczania w szkolach. Lepiej sie
                                    >skoncentrowac na rezulatatach jakie te nauczanie przynosi. Zaraz, zaraz, to
                                    >ile tych absolwentow "glupich" amerykanskich szkol nocowalo na Victoria
                                    >Station w Londynie szukajac za dnia pracy w lodnynskich pubach??? Nie
                                    >odpowiadaj. Pytanie bylo jak najbardziej rhetoryczne.

                                    No widzisz, znowu popłynęłaś w "typowy" dla emigranta sposób. W sprawie
                                    rozgorączkowania polecam Twoje posty. Fakty i rzeczywistość niepasujące do
                                    Twojego obrazu przeciwstawiasz słowotokowi, który związku z tym co napisałam
                                    nie ma. Wciąż nie pojęłaś co napisałam w poprzednim poście o problemach z
                                    jakimi boryka się każdy kraj. Zacietrzewiasz się jak stary cietrzew z
                                    niewiadomych powodów. Jako najbogatsze wciąż mocarstwo Ameryka ma ambicje, a Ty
                                    im zwyczajnie odmawiasz ich realizowania. Bez poprawiania tego co szwankuje po
                                    prostu się nie da. W krótkich słowach : jeśli nie zadbają o edukację, to wciąż
                                    będą ściągać inne nacje na te miejsca, gdzie amerykański student czy doktorant
                                    nie startuje, bo nie daje rady. Może chciałabyś zobaczyć wynik testu z
                                    matematyki na pierwszym roku dobrego uniwersytetu, albo klarowną tendencję
                                    spadkową w przypadku wyboru major z matematyki i innych przedmiotów ścisłych?
                                    Daj im się więc martwić o to, o co martwić się warto i nie mieszaj do tego
                                    Polski, bo Polska ma swój garb do niesienia.

                                    Coś chcesz wyraźnie udowodnić : że Ameryka nieskazitelną jest? Ano nie jest.
                                    Choćbyś pluła na Polskę z oddali, to nic Ameryce nie pomoże, szczególnie, że
                                    związek z Polską ma praktycznie żaden. Ciskasz się o prostych pracowników z
                                    innych krajow, ale bez nich Ameryka Twoich marzeń nie może się obejść. Zresztą
                                    tak samo jak bez doskonale wykształconych.
                                    Widzisz, rozmowa nie potoczyłaby się w ogóle w tym kierunku, gdybyś
                                    nieopatrznie nie użyła "amerykańskiego argumentu". Chciałaś "buraczanym"
                                    Polakom pokazać gdzie ich miejsce, ale tak jak mówiłam, trafiłaś jak kulą w
                                    płot.
                                    Ameryka to kraj, który zalet posiada ilość ogromną, dla wielu jest ziemią
                                    obiecaną, bo wybawia od cierpienia albo nędzy, innym z kolei pozwala realizować
                                    największe ambicje, a jeszcze innym żyć w przekonaniu, że pana Boga za nogi
                                    złapali. Nie ma jednak co popadać w nieutulony zachwyt. Gdyby sami Amerykanie
                                    reagowali tak jak Ty, na to co trzeba zmienić czy poprawić, to daleko by na tym
                                    wózku nie zajechali.
                                    • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 21:14
                                      gaika napisała:

                                      jeśli nie zadbają o edukację, to wciąż
                                      > będą ściągać inne nacje na te miejsca, gdzie amerykański student czy
                                      doktorant
                                      > nie startuje, bo nie daje rady.

                                      Zeby wiedziec ze wlasnie w tym zdaniu palnelas typowo anty amerykanska bzdurna
                                      propagande trzeba wlasnie tu mieszkac. Byc i widziec i wiadomosci swoich nie
                                      czerpac z lokalnych kurierow. Ty naprawde wierzysz ze powazne stanowiska w
                                      powaznych firmach amerykanskich sa obsadzane emigrantami? Hehehehhehe. Skad?
                                      Hehehehehe. Z Polski? Hehehehehe. Nie, no nie da sie z Toba powaznie rozmawiac.
                                      Powtarzam jeszcze raz. Wasze mozliwosci po waszych szkolach z waszym wysokim
                                      poziomem matematyki to: szeregowiec w Burger King, hockey na mopie, au paire, i
                                      azbest. Najlepszym przykladem tego co robia wasze "magistry" na swiecie jest
                                      Victoria Station w Londynie. I pomyslec ze poziom matematyki jest u was z lekka
                                      wyzszy niz w US. Ale moze ja czegos nie wiem. Moze tam siedza rowniez
                                      niedouczone "doktory" z hameryki. Kup lepiej nowy kurier. Moze juz cos tam na
                                      ten temat napisali hehehehehe. Powiem Ci co jest u was na wysokim poziomie:
                                      wasza buta, ignorancja i dziadostwo w jednym hehehehehe. A teraz z pokora
                                      czekam na liste miejsc pracy gdzie amerykanscy studenci sie nie nadaja i
                                      miejsca te sa wpelniane notorycznie, ksztalconymi poza Ameryka studentami.

                                      A teraz odnosnie tv i tych badan. Przeprowadzone one byly w 99roku - te o
                                      ktorych aktualnie mowi AAP, nie byly brane pod uwage programy dzieciece
                                      bezreklamowe do badan na ADHD. ADHD mialo miec podloze w szybko zmieniajacych
                                      sie glosnych dzwiekach i obrazach na ekranie, wiec nie kukielka tanczaca przez
                                      iles minut do muzyki powaznej. Nie 6 a 3 godziny dziennie spedza przecietny
                                      amerykanski nastolatek przed ekranem (tv, computer, games). 6 godzin jest
                                      niemozliwe ze wzgledu na czas spedzany w szkole. Tego nie wiesz bo tu nie
                                      mieszkasz i dlatego to co kurier Ci napisal uwazasz za prawdziwe. W "bogatych"
                                      i "biednych" publicznych szkolach, plan lekcji godzinowy i akademicki jest ten
                                      sam. Biednych dzieci rodzicow nie stac na kabel, vcr, game consoles itd. To
                                      przewaznie te dzieci, te biedne, graja w "niezorganizowane" sporty (naprzyklad
                                      one-on-one na podworkowych bb courts) ale tez przy okazji wisza pod 7-11 i pala
                                      swinstwa jak mary j. Dzieci ktorych rodzicow stac na kabel stac rowniez
                                      na "zorganizowane" sporty, kluby artystyczne i lekcje grania na akordeonie.
                                      Pewnie ze tv trzeba ograniczac, ale lepiej to zrobic w sposob bardziej
                                      naturalny niz naprzyklad sposob w jaki wtargnal w zycie przecietnego Polaka
                                      kosciol katolicki po upadku komuny, czy w jaki teraz wtargnal w wasze zycie
                                      wasz zamordystyczny, kochajacy cenzure, brak umiaru i logiki, rzad. Jezeli
                                      nawet mialabys racje ze nie ma wystarczajaco badan na temat ogladania tv przez
                                      niemowleta to dlaczego tak rozrzutnie uwazasz ze analogia 5 glowek kapusty jest
                                      dobra. Skad mozesz wiedziec ze badania pokaza negatywne skutki, a jezeli pokaza
                                      to naprawde 20 minut tv dla niemowlecia z niemowlecymi programami jest tak samo
                                      szkodliwe jak 5 glowek kapusty? A jak 20 minut ogladania tanczacej kukielki w
                                      tv bedzie sie w takim razie roznic od ogladania jej live, czy w teatrze. Dla
                                      mnie to wlasnie przesada, typowo polska zreszta.
                                      • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 10.06.06, 00:37
                                        Widzę, ze masz kłopot z podjęciem merytorycznej dyskusji.

                                        niepytana napisała:

                                        >Zeby wiedziec ze wlasnie w tym zdaniu palnelas typowo anty amerykanska bzdurna
                                        >propagande trzeba wlasnie tu mieszkac.

                                        Antyamerykańska propaganda? I uprawiają ją sami Amerykanie. I w dodatku tam
                                        mieszkają. Pełna zgroza.

                                        >Byc i widziec i wiadomosci swoich nie czerpac z lokalnych kurierow.

                                        I co widzisz ze swojego domu i najbliższego basenu? Wszyscy mają doskonałe
                                        ubezpieczenie, nikt nie strzela, dzieci nie oglądają za dużo telewizji,
                                        społeczeństwo amerykańskie nie tyje, każde dziecko uprawia sport zorganizowany
                                        albo śpiewa w chórze, poziom nauczania podstawowego bije światowe rekordy,
                                        naukowcy są niewydarzeni, a badania rzekome, Ameryka nie potrzebuje
                                        niewykształconej emigracji, Ameryka nie potrzebuje bardzo dobrze wykształconej
                                        emigracji, wroga propaganda dezinformuje, mówienie o problemach Ameryki
                                        oznacza "antyamerykańskość", tylko Amerykanie z dziada pradziada zajmują
                                        prestiżowe stanowiska na rynku pracy, emigranci wyłącznie smażą frytki, nikt
                                        nie jest dyskryminowany, nie istnieje nietolerancja religijna, dzieci mają
                                        jednakowe szanse edukacyjne...itd.

                                        >Ty naprawde wierzysz ze powazne stanowiska w
                                        >powaznych firmach amerykanskich sa obsadzane emigrantami?

                                        A o czym Ty teraz?

                                        >Powtarzam jeszcze raz. Wasze mozliwosci po waszych szkolach z waszym wysokim
                                        >poziomem matematyki to: szeregowiec w Burger King, hockey na mopie, au paire,
                                        >i azbest.

                                        Pisałaś to już w poprzednim poście. Zapytałam jaki to ma związek i nie
                                        otrzymałam odpowiedzi.

                                        >Powiem Ci co jest u was na wysokim poziomie:
                                        >wasza buta, ignorancja i dziadostwo w jednym hehehehehe.

                                        Trafna autoanaliza.

                                        >A teraz z pokora
                                        >czekam na liste miejsc pracy gdzie amerykanscy studenci sie nie nadaja i
                                        >miejsca te sa wpelniane notorycznie, ksztalconymi poza Ameryka studentami.

                                        A może przeczytasz co napisałam wcześniej raz jeszcze? A związek nauczania
                                        podstawowego z wyższym zauważasz, czy widzisz je jako dwa niezależne byty?

                                        >Nie 6 a 3 godziny dziennie spedza przecietny
                                        >amerykanski nastolatek przed ekranem (tv, computer, games). 6 godzin jest
                                        >niemozliwe ze wzgledu na czas spedzany w szkole.

                                        Wiem, że to nie pasuje do Twojego świata, ale niestety to niewiele zmienia. To
                                        są cztery godziny telewizji plus inne ekrany. Więcej nie ma co o tym mówić, bo
                                        jeżeli po trzech(czterech?) tłumaczeniach nie zrozumiałaś istoty rzeczy, to i
                                        kolejne nie pomoże. I tu spuśćmy zasłonę.

                                        > W "bogatych" i "biednych" publicznych szkolach, plan lekcji godzinowy i
                                        >akademicki jest ten sam. Biednych dzieci rodzicow nie stac na kabel, vcr, game
                                        >consoles itd. To przewaznie te dzieci, te biedne, graja w "niezorganizowane"
                                        >sporty (naprzyklad one-on-one na podworkowych bb courts) ale tez przy okazji
                                        >wisza pod 7-11 i pala swinstwa jak mary j.

                                        Plan godzinowy- zapewne, akademicki -niezupełnie. Zasadniczo czego innego
                                        wymaga się od ucznia High School na poziomie uniwersyteckim i podstawowym.
                                        Każdy dystrykt ma swoje podstawy programowe, a także swoje programy nauczania.
                                        Co więcej stany różnią się bardzo poziomem wyników testów, co dowodzi ogromnego
                                        zróżnicowania i pod względem programowym i demograficznym.

                                        I ubogie dzieci palą marynię?!?!

                                        >Dzieci ktorych rodzicow stac na kabel stac rowniez na "zorganizowane" sporty,
                                        >kluby artystyczne i lekcje grania na akordeonie.

                                        Podstawowy kabel kosztuje 10 dolarów miesięcznie. Pół godziny lekcji muzyki -
                                        30. Bardzo dużo biednych rodzin ma wyposażenie multimedialne, choć zapewne
                                        nienajnowszą wersję x-boxa (znów odsyłam Cię do amerykańskich danych żebyś nie
                                        upierała się, ze to Polacy o tym wszystkim namiętnie piszą). Poza tym nie
                                        wszystko jest kwestią pieniędzy i nie tylko pieniędzy rodziców, ale także
                                        dystryktu edukacyjnego. Proponuję Ci także porównanie wpływów z PTO w bogatym
                                        mieście i ubogiej okolicy.
                                        Raz jeszcze : pieniądze to nie wszystko. Zasadnicza rzecz to świadomość
                                        rodziców, że to ważne jak dziecko spędza czas.

                                        Z braku jakichkolwiek argumentów merytorycznych z Twojej strony odpuszczam
                                        tę "paradyskusję", bo zrobiło się to dla Ciebie zupełnie nie fair. Skupmy się
                                        na telewizji.
                                        • gaika Re: telewizja dla bobasów 10.06.06, 01:10
                                          niepytana napisała:

                                          >A teraz odnosnie tv i tych badan. Przeprowadzone one byly w 99roku - te o
                                          >ktorych aktualnie mowi AAP, nie byly brane pod uwage programy dzieciece
                                          >bezreklamowe do badan na ADHD. ADHD mialo miec podloze w szybko zmieniajacych
                                          >sie glosnych dzwiekach i obrazach na ekranie, wiec nie kukielka tanczaca przez
                                          >iles minut do muzyki powaznej.

                                          Odpowiedziałam na to w poprzednim poście. I na lata badań, które *nie ustały*
                                          gwałtownie w 99 roku i na opinie lekarzy. Wydali mianowicie zalecenie, aby
                                          dzieci od 0-2 lat nie oglądały telewizji w ogóle, a także zalecenia dotyczące
                                          oglądania przez starsze dzieci. Problemem jest nadużywanie ekranów przez dzieci
                                          w każdym wieku i brak dozoru ze strony dorosłych. Badań dotyczących
                                          najmłodszych nie ma, a więc można się tylko opierać na tym co wiadomo do tej
                                          pory (chociaż te 68% maluchów oglądających dwie godziny dziennie to dane bardzo
                                          wymowne). Mimo pojawienia się programów specjalnie adresowanych do niemowląt,
                                          nie zmieniło się zdanie specjalistów, bo zmiany tej nie ma na czym oprzeć.
                                          Sami producenci zgadzają się, ze nie ma podstaw dla twierdzenia, ze jest to dla
                                          dzieci dobre, ale tłumaczą, ze to mniejsze zło. Koronny (i jedyny) argument
                                          jest taki, ze skoro większość rodziców i tak sadza dzieci przed telewizorem to
                                          lepiej żeby to był program dostosowany do wieku. Trudno się z tym nie zgodzić.
                                          Tylko po co w ogóle takiemu bobasowi telewizja? Jakie niespełnione przez
                                          rodziców potrzeby rozwojowe zastępuje? Dodatkowo producenci nagłaśniają
                                          konieczność *wspólnego* oglądania programu, dla tworzenia się interakcji miedzy
                                          dorosłym a maluszkiem. Potrzebna jest telewizja żeby pobudzić interakcje mamy z
                                          dzieckiem? I jak można wierzyć, ze rodzice do tej pory sadzający dzieci przed
                                          telewizorem, nagle zaczną z nimi oglądać i wchodzić w interakcje?
                                          A więc na razie wiedząc tyle ile wiemy i na temat rozwoju mózgu dziecka do lat
                                          trzech i na temat braku wiedzy o jakichkolwiek pozytywach płynących z oglądania
                                          telewizji dla malutkiego dziecka, pytam raz jeszcze : po co?
                                          To jest chwyt marketingowy, który trafia w potrzeby dużej części rodziców, ale
                                          nie ma co mydlić oczu, że jakieś potrzeby dzieci(niemożliwe do zaspokojenia w
                                          inny sposób) to spełnia. Może za ileś lat okaże się, że ta wczesna telewizja
                                          produkuje wrażliwe, mądre i zdrowe istoty. Na razie, tak jak pisałam, to
                                          eksperyment mocno niekontrolowany.

                                          >Jezeli nawet mialabys racje ze nie ma wystarczajaco badan na temat ogladania
                                          tv przez
                                          >niemowleta to dlaczego tak rozrzutnie uwazasz ze analogia 5 glowek kapusty
                                          jest
                                          >dobra. Skad mozesz wiedziec ze badania pokaza negatywne skutki, a jezeli
                                          pokaza
                                          >to naprawde 20 minut tv dla niemowlecia z niemowlecymi programami jest tak
                                          samo
                                          >szkodliwe jak 5 glowek kapusty? A jak 20 minut ogladania tanczacej kukielki w
                                          >tv bedzie sie w takim razie roznic od ogladania jej live, czy w teatrze.

                                          Odpuśćmy kapustę. To było porównanie dla zobrazowania czegoś. Traktujesz
                                          wszystko zbyt dosłownie tak jak i zegarek zresztą (ale, ale, tu sama piszesz o
                                          20 minutach, to w końcu ważne, żeby kontrolować czas, czy nie?).

                                          Co do badań, nie tyle, ze nie ma wystarczających, ale nie istnieją żadne.
                                          Istnieją za to badania dotyczące starszych dzieci i wiadomo dużo więcej o
                                          skutkach nadmiaru telewizji. A że większość dzieci ma jej nadmiar, nie ma
                                          wątpliwości. Nie wiemy na ile jest szkodliwa dla niemowląt, ale skoro nie jest
                                          obojętna dla starszych, to można domniemywać, że nie będzie obojętna dla
                                          najmłodszych, których mózg jeszcze dojrzewa.
                                          Jeśli Ty ograniczysz swojemu niemowlęciu czas telewizyjny nie znaczy, że robią
                                          to inni rodzice. Wiadomo, że większość tego nie robi, a więc generowanie
                                          odbiorców produktu jakim jest program telewizyjny dla dzieci 6-ciomiesiecznych,
                                          jest nakręcaniem istniejącego problemu.

                                          >Dla mnie to wlasnie przesada, typowo polska zreszta

                                          Komentujesz opinie amerykańskie, więc raczej amerykańska przesada, jeżeli już.
                                        • niepytana Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 12.06.06, 14:55
                                          gaika napisała:

                                          jeśli nie zadbają o edukację, to wciąż
                                          > będą ściągać inne nacje na te miejsca, gdzie amerykański student czy
                                          doktorant
                                          > nie startuje, bo nie daje rady.

                                          > niepytana napisała:
                                          >
                                          > >Zeby wiedziec ze wlasnie w tym zdaniu palnelas typowo anty amerykanska bzd
                                          > urna
                                          > >propagande trzeba wlasnie tu mieszkac.

                                          gaika napisała:

                                          >
                                          > Antyamerykańska propaganda? I uprawiają ją sami Amerykanie. I w dodatku tam
                                          > mieszkają. Pełna zgroza.

                                          Nie uda Ci sie tego pogmatwac, gaika. To nie Amerykanie mowia ze "sciagaja inne
                                          nacje na te miejsca, gdzie amerykanski student czy doktorant nie startuje, bo
                                          nie daje rady". Popatrzy wyzej: cytat wczesniej poprzedza "gaika napisala" i to
                                          wlasnie jest ta antyamerykanska propaganda. Powtarzam Ci, ze amerykanscy
                                          studenci i doktoranci nie maja problemu ze znalezieniem zatrudnienia w zadnej
                                          dziedzinie i nie musza sie zmagac z emigrantami, nawet tymi wyksztalconymi a
                                          tymbardziej tymi ksztalconymi w Polsce.

                                          > I co widzisz ze swojego domu i najbliższego basenu?

                                          Z basenu widze dom, a z domu basen hehehehe.

                                          Wszyscy mają doskonałe
                                          > ubezpieczenie,

                                          Nie, ja nie mam. Mam za to cukrzyce insulinozalezna wiec zadnego ubezpieczenia
                                          medycznego w US nie dostane. Sama place za lekarza, zaplacilam za szpital gdy
                                          10 miesiecy temu rodzila sie moja najmlodsza corka, za CC, za insuline ktora
                                          pod koniec ciazy wynosila mnie wraz z innymi dodatkami prawie $400 tygodniowo.
                                          Nie jestesmy milionerami. Jestesmy tacy sobie srednio biedni czy srednio
                                          zamozni jak na warunki US. W Kanadzie mialam wszystkie te rzeczy (medyczne) za
                                          darmo i opieke nie jak w Polskich szpitalach panstwowych gdzie jest wuj, doopa
                                          i kamieni kupa, tylko opieke medyczna, szpitale, sprzet i lekarzy
                                          pierwszoligowych w skali swiatowej. Wybralismy US. To powinno powiedziec Ci
                                          wszystko. Ale wcale sie nie zdziwie jak skomentujesz powyzsze swoim ulubionym
                                          stwierdzeniem: "Ale co to ma do rzeczy?" albo "Jaki to ma zwiazek?" hehehehehe.

                                          > nikt nie strzela

                                          No pewnie ze nie.

                                          > dzieci nie oglądają za dużo telewizji,

                                          Raczej nie, bo nie maja na to czasu. Ale nikt panicznie im czasu przed ekranem
                                          nie mierzy.

                                          > społeczeństwo amerykańskie nie tyje

                                          Pewnie ze tyje. Ale nie leci na tym solo hehehehe. Wasze dzieci tyja w szybszej
                                          racie. Popatrz na Figure 1 - Accelerating Rates. Ale po co zaraz pisac ze
                                          polskie dzieci tyja czy ze amerykanskie spoleczenstwo tyje.

                                          każde dziecko uprawia sport zorganizowany
                                          > albo śpiewa w chórze,

                                          Nie. Sa jeszcze takie ktore uprawiaja sport niezorganizowany, spiewaja w
                                          grupach rockowych, albo pala mary j. Prawie sto percent jednak chodzi do
                                          szkoly, a jak juz do szkoly chodzi to w niej siedzi od 8:30 do 3:30, co
                                          zostawia mu niewiele czasu na ogladanie tv.

                                          > poziom nauczania podstawowego bije światowe rekordy,

                                          Moze bije moze nie bije. Absolwenci szkol z tymze poziomem nauczania, jaki by
                                          on nie byl, wioda prym w swiatowej ekonomii. To niezle. I to oni decyduja jaki
                                          to absolwent szkol abroad, rowniez z wysokim poziomem nauczania, bedzie mogl tu
                                          wjechac, pracowac i zyc.

                                          > naukowcy są niewydarzeni

                                          Dlaczego? Sa jaknajbardziej wydarzeni. Trzeba jednak wyciagac odpowiednie
                                          wnioski z tego co ci naukowcy donosza...

                                          > a badania rzekome

                                          ...i nie marnowac czasu na dyskusje o rzekomych badaniach z doniesien lokalnego
                                          kuriera.

                                          Ameryka nie potrzebuje
                                          > niewykształconej emigracji,

                                          Ameryka potrzebuje takiej emigracji jakiej potrzebuje. To oni o tym decyduja.
                                          Niewyksztalcona jest tu rowniez potrzebna, jak rowniez nielegalna. Tyle tylko
                                          ze narazie 'rencow' im wystarczy wiec lepia dziury na poludniowej granicy a wam
                                          wiz nijakich nie zniosa, bo sobie juz sportowcow w Burger King tak na boisku
                                          jak i na lawce rezerwowych ustawili.

                                          Ameryka nie potrzebuje bardzo dobrze wykształconej
                                          > emigracji,

                                          Ta emigracja musi sie jeszcze tutaj na roznych Yales i Stanfords doksztalcac,
                                          mimo ze sie emigracji wydaje ze una to taka mundra jest i jom hameryka chciala
                                          hehehehe.

                                          > wroga propaganda dezinformuje,

                                          A jaka tam wroga propaganda. To wasze czeresniaki i wakacjusze z
                                          przeterminowanymi wizami co ich w kajdankach na polskie uroczysko spowrotem
                                          wysylaja blyszcza swoja 'tfurczoscia' ze "co to siem panie w tej hameryce
                                          wyprawia. Sodoma gomora. Chlop z chlopem spi, baba z babom, a wilki latac
                                          bednom. Dzieci po 6 godzin televizjem oglondajom, biedne dzieci na basen
                                          chodzic nie mogom bo przebieralni dla nich nie ma, matki karmionce dlugo
                                          piersiom karajom, ze juz nie wspomne o biciu murzynuf i zakazie mycia dziecka
                                          golom renkom" hehehehehe. A ze wasze chciejstwo na dzikich polach jest takie
                                          zeby nie tylko u was po uszy wszystko w goovnie siedzialo ale i na calym
                                          swiecie bo tak jest sprawiedliwiej to swiecie w wyzej wymienione brednie
                                          wierzycie.

                                          mówienie o problemach Ameryki
                                          > oznacza "antyamerykańskość",

                                          Ja bym to inaczej ujela. Mowienie o drzazdze Ameryki w momencie kiedy nam w oku
                                          belka siedzi to krotko piszac strata czasu.

                                          tylko Amerykanie z dziada pradziada zajmują
                                          > prestiżowe stanowiska na rynku pracy,

                                          Nie z dziada czy pradziada. Wystarczy sie tu wychowac/zaasymilowac i/lub
                                          zrozumiec ze nam slonce z doopy nie swieci.

                                          > emigranci wyłącznie smażą frytki

                                          Nie, no zapomnialas jeszcze ze graja w hockey na mopie, rwa azbest i pilnuja
                                          dzieci. To ci 'ambytni' hehehehehe co to nie som gupi zeby do szkoly chodzic i
                                          abroad 'in maj kantry' jak to sami czesto okreslaja wlasnie z takim drewnianym
                                          akcentem, wszelkie szkoly pokonczli. Reszta sie uczy i rozumie ze 'maj kantry'
                                          jest tu i bez lokalnego wyksztalcenia czekaja szeregi konkurencji 'ambytnych'
                                          hehehehe.

                                          nikt
                                          > nie jest dyskryminowany,

                                          Tu zes szarpnela nerw. Wlasnie teraz w erze political correctness nie wiadomo
                                          juz co mowic i jak patrzec zeby czasem kogos nie dyskryminowac. Zatem
                                          dyskryminowanych na rozniastej plaszczyznie ludzi zdaje sie byc wielu.

                                          > nie istnieje nietolerancja religijna,

                                          A istnieje? W US? Kraju wyznawcow prawie tylu religii ilu liczy sobie
                                          obywateli? No, chyba ze kurier lokalny cos pisal.

                                          dzieci mają
                                          > jednakowe szanse edukacyjne

                                          Wszystkie jednakowe. Jak je wykorzystaja to ich i ich rodzicow sprawa.

                                          > itd.

                                          Duzo, duzo dalej. Nawet Ci sie to w glowie nie miesci.

                                          > Z braku jakichkolwiek argumentów merytorycznych z Twojej strony odpuszczam
                                          > tę "paradyskusję", bo zrobiło się to dla Ciebie zupełnie nie fair. Skupmy się
                                          > na telewizji.

                                          Chcesz argumenty merytoryczne? W Twoim stylu? Prosze: "Jaki to ma zwiazek?" To
                                          jest Twoj argument i odpowiedz #1 hehehehe. Skupiaj sie zatem na czym chcesz,
                                          ja wylaczam moimi spracowanymi u zyda rencamy telewizur i biorem moje uczonce
                                          siem w gupich hamerykanskich szkolach dzieci na plaze hehehe. Ostrzegalam Cie,
                                          wiecej pisania nie bedzie.
                                          • gaika Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 14.06.06, 04:09
                                            niepytana napisała:

                                            >Nie uda Ci sie tego pogmatwac, gaika.
                                            >To nie Amerykanie mowia (...)

                                            A co tu jest zagmatwane? Czułam, ze nie łapiesz.
                                            W związku z tym, ze *jest* to zdanie Amerykanów(a ja je przytaczam) to prosty
                                            wniosek nasuwa się sam : Amerykanie uprawiają antyamerykańską propagandę.
                                            Wystarczy zainteresować się trochę raportami dotyczącymi edukacji, opiniami
                                            wykładowców, żeby co nieco zrozumieć.

                                            >Powtarzam Ci, ze amerykanscy
                                            >studenci i doktoranci nie maja problemu ze znalezieniem zatrudnienia w zadnej
                                            >dziedzinie i nie musza sie zmagac z emigrantami, nawet tymi wyksztalconymi a
                                            >tymbardziej tymi ksztalconymi w Polsce.

                                            Mówiłam, ze piszesz nie na temat. Gdzież ja stwierdziłam, ze amerykański
                                            obywatel po studiach, z doktoratem w dodatku, nie może znaleźć zatrudnienia?
                                            Dlatego pytam : jaki Twoja odpowiedź ma związek z tym co napisałam?

                                            >>I co widzisz ze swojego domu i najbliższego basenu?

                                            >Z basenu widze dom, a z domu basen hehehehe.

                                            No właśnie. Dokładnie tak myślałam.

                                            >Nie, ja nie mam. Mam za to cukrzyce insulinozalezna wiec zadnego ubezpieczenia
                                            >Ale wcale sie nie zdziwie jak skomentujesz powyzsze swoim ulubionym
                                            >stwierdzeniem: "Ale co to ma do rzeczy?" albo "Jaki to ma zwiazek?" hehehehehe.

                                            Wreszcie zauważyłaś, ze piszesz bez związku. Co z tego, ze Ty możesz zapłacić
                                            za usługi zdrowotne? Mówiłam, że swoje wypowiedzi opierasz w dużej części na
                                            tym, czego sama doświadczasz, a to nie jest cała rzeczywistość wbrew pozorom.
                                            Pomieszkasz w USA dłużej, trochę lepiej poznasz rzeczywistość, więcej
                                            zrozumiesz.

                                            >>nikt nie strzela

                                            >No pewnie ze nie.

                                            Jednak Twoje władze donoszą: "w ciągu roku zginęło w USA od broni palnej 3,012
                                            dzieci i nastolatków. Czyli jedno dziecko na trzy godziny, ośmioro każdego
                                            dnia, 50-cioro każdego tygodnia. Pięć razy więcej dzieci było rannych."

                                            >> dzieci nie oglądają za dużo telewizji,

                                            >Raczej nie, bo nie maja na to czasu.

                                            Niektóre nie mają inne mają. O tym mówią badania. Niestety nie zaspawało.

                                            >Ale nikt panicznie im czasu przed ekranem nie mierzy.

                                            I właśnie na ten problem zwracają uwagę amerykańscy specjaliści (z
                                            wyłączeniem "panicznie").

                                            >Ale po co zaraz pisac ze
                                            >polskie dzieci tyja czy ze amerykanskie spoleczenstwo tyje.

                                            A dlaczego nie można napisać, skoro to opinia powszechna w USA. Żadna nowina. I
                                            w dodatku wiąże się z telewizornią, a więc tematem głównym wątku.

                                            >...i nie marnowac czasu na dyskusje o rzekomych badaniach z doniesien
                                            >lokalnego kuriera.

                                            Nigdy nie podałaś tytułów tych kurierów i już tej tajemnicy nie wyjawisz....

                                            >Ta emigracja musi sie jeszcze tutaj na roznych Yales i Stanfords doksztalcac,
                                            >mimo ze sie emigracji wydaje ze una to taka mundra jest i jom hameryka chciala
                                            >hehehehe.

                                            Niekoniecznie, bo wykształceni gdzie indziej na brak wzięcia nie narzekają.
                                            Poza tym żeby się na Yale "dokształcić" to trzeba mieć całkiem niezłe
                                            wykształcenie z własnego kraju.

                                            >> wroga propaganda dezinformuje,

                                            >A jaka tam wroga propaganda.

                                            No właśnie. A zarzucałaś ją wcześniej rządowym instytucjom amerykańskim.

                                            >To wasze czeresniaki i wakacjusze z
                                            >przeterminowanymi wizami co ich w kajdankach na polskie uroczysko (...)

                                            Bardzo Ci współczuję. Musi być Ci trudno z takim ogromem zalewającej Cię żółci.
                                            I gorycz jaka.

                                            >Ja bym to inaczej ujela. Mowienie o drzazdze Ameryki w momencie kiedy nam w
                                            >oku belka siedzi to krotko piszac strata czasu.

                                            Sama zaczęłaś o Ameryce w kontekście telewizji i dzieci. Zaczęłaś w sposób nie
                                            tylko agresywny, ale i przesycony ignorancją. Podjęłaś temat, to go masz.
                                            Masz pretensje, ze ludzie na forum tworzą fałszywy obraz Ameryki. Ty go
                                            współtworzysz, opowiadając duby smalone i półprawdy.

                                            >Nie z dziada czy pradziada. Wystarczy sie tu wychowac/zaasymilowac i/lub
                                            >zrozumiec ze nam slonce z doopy nie swieci.

                                            Wystarczy być w czymś dobrym. Nie trzeba się tam wychować. Natomiast jak już
                                            tam się żyje, to wypada wiedzieć nieco więcej o Ameryce poza obiegowymi
                                            opiniami neofitów.

                                            >Tu zes szarpnela nerw. Wlasnie teraz w erze political correctness nie wiadomo
                                            >juz co mowic i jak patrzec zeby czasem kogos nie dyskryminowac. Zatem
                                            >dyskryminowanych na rozniastej plaszczyznie ludzi zdaje sie byc wielu.

                                            To się nazywa płaski odbiór rzeczywistości. Polityczna poprawność jest formą,
                                            która ma za zadanie narzucić pewne normy tym, których rodzice odpowiednio nie
                                            wychowali. Właśnie dlatego przybiera to rozmiary karykaturalne, bo w wielu
                                            przypadkach jest zwyczajnie sztuczne. A jak jest sztuczne to tu i ówdzie
                                            wychodzi szydło.

                                            >>nie istnieje nietolerancja religijna,

                                            >No, chyba ze kurier lokalny cos pisal.

                                            Podróże kształcą: co stan (a wręcz okolica) to obyczaj. Pomieszkasz dłużej,
                                            poczytasz więcej, rozejrzysz się szerzej- więcej dotrze.

                                            >>dzieci mają jednakowe szanse edukacyjne

                                            >Wszystkie jednakowe. Jak je wykorzystaja to ich i ich rodzicow sprawa.

                                            Jeśli nie chce Ci się "doinformować" ze źródeł, to odwiedź parę szkół, które
                                            nie są reprezentatywne dla białej klasy średniej i porównaj te szanse
                                            edukacyjne choćby patrząc tylko na wyposażenie szkoły i przygotowanie
                                            nauczycieli. I ciekawe dlaczego Bush zarządził NCLB. Dla sportu? A dlaczego
                                            nakazano weryfikować nauczycieli pod względem wykształcenia i wyrzucać tych,
                                            którzy nie spełniają kryteriów?

                                            >Chcesz argumenty merytoryczne? W Twoim stylu? Proszę: "Jaki to ma związek?"

                                            Sama zauważyłaś powyżej, że odpowiadasz bez związku. Są dwie możliwości : albo
                                            nie rozumiesz treści, albo nie masz nic do powiedzenia (jak widać, w
                                            szczególności na temat telewizji dla najmłodszych).

                                            >Ostrzegalam Cie, wiecej pisania nie bedzie.

                                            Eee tam. Wylejesz swoją żółć na innym forum albo w innym wątku.
            • gaika Re: Ile telewizji - niepytana 31.05.06, 21:36
              Gdyby Cię fala pewności, że z pozycji wyższej cywilizacji przemawiasz, nie
              zalała, zauważyłabyś co tak naprawdę w dyskusji zostało powiedziane. Zasadniczo
              to, co Nchyb napisała o trzech główkach kapusty. Czyli: wszelkie przegięcia nie
              są zdrowe. O tym pisze większość. Nie o tym, ze wraz z urodzeniem dziecka
              należy się pozbyć sprzętów elektronicznych(choć niektórzy to czynią), ale o
              tym, ze niezbędna jest kontrola nad tym co i jak długo dziecko ogląda. Może
              więc w tym zapóźnionym cywilizacyjnie kraju rodzice zachowują jednak zdrowy
              rozsadek i przytomność umysłu? Tym bardziej, ze nieciemnogordzkie, bo
              amerykańskie badania pokazują, ze tamtejszy nastolatek spędza przed ekranem
              sześć godzin dziennie(!). Psychologowie biją na alarm: mnożą się uzależnienia
              od komputera i gier telewizyjnych, że nie wspomnę o otyłości i epidemii
              cukrzycy u dzieci. Nikt nie napisał, że telewizja przynosi wyłącznie zło, ale
              że odpowiednie dawkowanie jest nie tylko wskazane, ale i konieczne. Dwadzieścia
              minut, to nie kwestia stania nad dzieckiem ze stoperem, ale długości
              przeciętnej bajki, jak sądzę. Jest jeszcze taki dodatkowy element jak rozwój
              malutkiego dziecka, który w ogromnej mierze odbywa się przez dotyk i
              bezpośredni kontakt z druga osobą. Nic tak nie stymuluje malucha, nawet
              Einstein. Natomiast telewizja, komputer często pełnią funkcje nianiek, czyli
              zwalniają rodziców nie tylko z wychowywania, ale i kontaktowania się z
              dzieckiem, bo jego potrzeby stają bardzo ograniczone. Źródła tych informacji
              znajdziesz z łatwością w północnoamerykańskiej bazie badań eksperymentalnych,
              nie tylko w polskich kolorowych pismach.

              Napisałaś:

              >Umiar jest wskazany we wszystkim

              Umiarem jest w tym przypadku kontrolowanie czasu spędzanego przed ekranem przez
              dziecko.
              • niepytana Re: Ile telewizji - niepytana 31.05.06, 23:09
                Zadna fala pewnosci mnie nie zalala. Przemawiam wlasnie z wyzszej cywilizacji.
                Po co w ogole poruszasz ten temat? To jest sprawa oczywista. Dla Ciebie nie
                jest czy to moze Ciebie zalewa fala kompleksow?
                W Ameryce przed tv wychowuja sie dzieci z marginesu spolecznego. To oni sa
                wlasnie niekumaci, otyli i czesto chorzy. No ale wy taki wlasnie obrazek
                Ameryki ogladacie. Nie moze wam sie to w waszych *$#@! glowach pomiescic ze w
                Ameryce SREDNIO ZAMOZNA rodzina ma dostep do bardzo dobrych publicznych szkol,
                ma wlasny dom, osiedlowe parki, plaze i baseny i nie je tylko w McDonalds ale w
                wielu restauracjach rownez i etnicznych gdzie rowniez mozna zamawiac roznego
                rodzaju salatki i niskokaloryczne dania, dzieci prowadza sie na sporty i mimo
                wszystko jest na tyle bezpiecznie ze dzieci w wieku szkolnym biegaja po
                podworku i graja w soccer, baseball czy basketball. Swoja droga to tv u nas w
                domu sa w kazdym prawie pomieszczeniu i nikt nie oglada tv w nadmiarze. Kiedy
                chca to wlaczaja, kiedy chca wylaczaja. My mamy tak wypelniony rozklad dnia ze
                samo przez sie wiadomo ze godzinami przed tym tv nie beda siedzialy. Ale jezeli
                naprzyklad dziecko jest chore i lezy w lozku nie mam absolutnie nic przeciwko
                ze tv jak sie zapali przed sniadaniem nie gasnie do pojscia spac na noc (co nie
                znaczy ze non stop w ekran patrzy). Nie uwazam ze to jest brak umiaru i ze w
                jakis sposob zaniedbuje dziecko. Przeciez z nim rozmawiam, jak trzeba
                przytulam, czytam ksiazeczke, spiewam piosenke, itd... Nie problem w tym zeby
                dziecku ze stoperem czas przed tv wymierzac czy pozwolic obejzec 1, 2, 3...
                bajki. Niech to sie odbedzie naturalnie na tych zasadach ze my sie zajmiemy i
                zorganizujemy dziecku czas na tyle ze nie trzeba bedzie wymierzac ile bajek
                dziecko ogladalo, nawet jak bedzie ogladac tv przez 4 godziny. Malutkiemu
                dziecku sa potrzebne rozne bodzce do prawidlowego rozwoju. Dotyk jest jednym z
                najwazniejszych, ale jak to sie mowi "nie tylko chlebem..." dlatego rowniez
                kupujemy dziecku zabawki, spiewamy, pokazujemy ksiazeczki. Wiec dlaczego tv
                jest tak demonizowana. Bo jakis trep sadza dziecko z brudna pielucha przed
                ekran rano i go odpowiednio nie stymuluje dotykiem? To jego problem a nie tv.
                Inteligentni ludzie potrafia zachowac umiar samemu bez zbednego kontrolowania
                typu 20 minut dziennie, albo "wychowanie bez tv". Zreszta same dawkowanie tv
                nic tu nie da. To ze sie dziecku wylaczy tv i kaze patrzec w sciane albo biegac
                w kolko po pokoju wiele tu nie zmieni.

                Tym bardziej, ze nieciemnogordzkie, bo
                > amerykańskie badania pokazują, ze tamtejszy nastolatek spędza przed ekranem
                > sześć godzin dziennie(!).

                Nie no jasne ze tak hehehehe. A nie pisali czasem jeszcze ze murzynuf bijom???
                Zastanow sie logicznie. 100% nastolatkow uczeszczajacych do high school, a
                uczeszcza ich prawie 100% spedza tam 7-8 godzin dziennie + dojazd, pozniej jest
                part time job zeby zarobic na gas do samochodu + zadanie domowe + bardzo czesto
                football practice, cheerleading practice a ze o wiszeniu na telefonie godzinami
                i spotkaniach juz nie wspomne. Powiedz mi teraz gdzie jest te Twoje 6 godzin
                tv??? Nie cytuj bredni, uwazaj na te hamerykanskie rzekome badania rzekomych
                psychologow i przede wszystkim nie badz naiwna i nie wierz w to co ktos tam
                gdzies tam opublikowal. Daj mi zgadnac gdzie czytalas o tych badaniach
                amerykanskich; W jakims lokalnym kurierze? hehehehehe. Daj spokoj i nie szyj
                sobie publicznie beretu. Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie masz
                zielonego pojecia.
                • gaika Re: Ile telewizji - niepytana 02.06.06, 00:27
                  niepytana napisała:

                  >Zadna fala pewnosci mnie nie zalala. Przemawiam wlasnie z wyzszej cywilizacji.

                  A jednak.
                  Tylko w wyższej cywilizacji mówią to samo co w niższej, a mianowicie, ze należy
                  kontrolować dzieci w kontakcie z ekranem. I co teraz?

                  >Po co w ogole poruszasz ten temat?

                  Temat poruszyłaś Ty.

                  Warto podkreślić, ze to nie wyjazd w tamte okolice czyni człowieka "z wyższej
                  cywilizacji", a raczej jego samego świadectwo : jak "przemawia" i co ma do
                  powiedzenia. I jeżeli się już dostało do tej "wyższej cywilizacji" to warto z
                  jej dóbr korzystać: np. z szerokiego dostępu do informacji, zamiast polegać
                  wyłącznie na tym co widać przez okno.

                  > To jest sprawa oczywista.

                  Ze Amerykanie trąbią o nadużywaniu ekranów wszelkiej maści przez dzieci i
                  młodzież? Bez wątpienia oczywiste.

                  >Dla Ciebie nie jest czy to moze Ciebie zalewa fala kompleksow?

                  Masz na myśli rozbudowany kompleks telewizyjny, inaczej kino domowe?

                  >W Ameryce przed tv wychowuja sie dzieci z marginesu spolecznego. To oni sa
                  >wlasnie niekumaci, otyli i czesto chorzy.

                  A może wiesz jak szeroki jest ten margines? Polecam dane. I skoro dotyczy to
                  głównie biedniejszych, to problemu nie ma?
                  Stany, to nie tylko "średnio zamożni" i bardzo zamożni(tych jak na lekarstwo),
                  ale przede wszystkim ci biedniejsi. Jest ich połowa narodu. Badania mają to do
                  siebie, ze dotyczą przekroju społecznego i mówią o ś r e d n i e j
                  statystycznej. I wynika z nich, ze przeciętne dziecko amerykańskie spędza coraz
                  więcej czasu w domu, a coraz mniej poza nim, a oglądając telewizję, przy okazji
                  sporo je. Dla jasności: są dzieci, które w ogóle nie oglądają telewizji, takie
                  które oglądają godzinę, a także osiem. Może rozjaśni to nieco problem.

                  > No ale wy taki wlasnie obrazek Ameryki ogladacie.

                  To jest obrazek, który oglądają Amerykanie. Mówią i piszą o sobie, bo jest to
                  dla nich społeczny, a przede wszystkim *ekonomiczny* problem. Gwałtownie rosną
                  koszta leczenia chorób, które są pochodną nadużywania czasu ekranowego. To są
                  informacje pochodzące z rządowych raportów, federalnych analiz, organizacji
                  edukacyjnych oraz służby zdrowia. Trochę wstyd nie wiedzieć o sprawach dość
                  oczywistych, skoro się tam mieszka.

                  >Nie moze wam sie to w waszych *$#@! glowach pomiescic ze w
                  >Ameryce SREDNIO ZAMOZNA rodzina ma dostep do bardzo dobrych publicznych szkol,
                  >ma wlasny dom, osiedlowe parki, plaze i baseny i nie je tylko w McDonalds ale
                  w
                  >wielu restauracjach rownez i etnicznych gdzie rowniez mozna zamawiac roznego
                  >rodzaju salatki i niskokaloryczne dania, dzieci prowadza sie na sporty i mimo
                  >wszystko jest na tyle bezpiecznie ze dzieci w wieku szkolnym biegaja po
                  >podworku i graja w soccer, baseball czy basketball.

                  A jaki to ma związek z tematem? I w czymże ten obraz odbiega od obrazu w innych
                  krajach. Są dobre i złe szkoły, dobry i zły sposób żywienia. Dzieci uprawiają
                  sport lub nie. Są miejsca bezpieczne i niebezpieczne. Różnica jest tylko taka,
                  ze w Polsce dzieci jeszcze nie giną od broni palnej.

                  >Nie problem w tym zeby dziecku ze stoperem czas przed tv wymierzac czy
                  pozwolic obejzec 1, 2, 3...
                  >bajki. Niech to sie odbedzie naturalnie

                  Organizacje rządowe i pozarządowe "wyżej cywilizowanego kraju" kierują do
                  rodziców mnóstwo zaleceń w tej sprawie. Podstawowy apel to ograniczenie czasu!
                  Chybiony to zarzut, ze to wymysł naszego polskiego zaścianka. I dlaczego ma się
                  to odbywać w sposób nienaturalny?

                  >Wiec dlaczego tv jest tak demonizowana.

                  Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek w tym wątku demonizował telewizję. Wręcz
                  przeciwnie, większość dostrzega zalety, po prostu w odpowiedniej proporcji do
                  innych zajęć i rodzaju stymulacji.

                  >Inteligentni ludzie potrafia zachowac umiar samemu bez zbednego kontrolowania
                  >typu 20 minut dziennie, albo "wychowanie bez tv".

                  Inteligentni nie używają zegarka?
                  Szczególnie, właśnie inteligentni ludzie rozumieją, ze wychowywanie polega na
                  przekazywaniu wartości, norm, obyczaju. Inteligentni ludzie rozumieją tez, ze
                  umiejętności korzystania ze środków masowego przekazu człowiek się u c z y.
                  Uczy się krytycznej percepcji treści, odpowiedniego jej doboru, a także
                  organizacji czasu.

                  >Zreszta same dawkowanie tv nic tu nie da. To ze sie dziecku wylaczy tv i kaze
                  patrzec w sciane albo >biegac w kolko po pokoju wiele tu nie zmieni.

                  Ciekawa alternatywa.

                  >Nie no jasne ze tak hehehehe. A nie pisali czasem jeszcze ze murzynuf bijom???
                  >Zastanow sie logicznie. 100% nastolatkow uczeszczajacych do high school, a
                  >uczeszcza ich prawie 100%

                  Muszą uczęszczać, bo takie jest prawo. Tak jak i w wielu innych krajach, nie
                  wyłączając Polski, istnieje obowiązek szkolny. Dlaczego to taka rewelacja?

                  >spedza tam 7-8 godzin dziennie + dojazd, pozniej jest
                  >part time job zeby zarobic na gas do samochodu + zadanie domowe + bardzo
                  >czesto football practice, cheerleading practice a ze o wiszeniu na telefonie
                  >godzinami i spotkaniach juz nie wspomne.

                  To, ze *część* młodzieży uprawia sport i nie spędza 6-ciu godzin na grach
                  telewizyjnych czego dowodzi??? Jeszcze raz wytłumaczyć w czym rzecz w badaniu
                  statystycznym?
                  I gwoli ścisłości, to telefon zastąpiony już został przez komputer (czas
                  ekranowy się w tym mieści).

                  >Powiedz mi teraz gdzie jest te Twoje 6 godzin tv???

                  Mam nadzieje, ze po wyklarowaniu jest to już jasne.

                  >Nie cytuj bredni, uwazaj na te hamerykanskie rzekome badania rzekomych
                  >psychologow i przede wszystkim nie badz naiwna i nie wierz w to co ktos tam
                  >gdzies tam opublikowal.

                  Amerykanie celują w "rzekomych" badaniach. Podrzuć jakieś "nierzekome", bo
                  umieram z ciekawości co tez one mówią. Możesz wyjawić który to kraj je
                  przeprowadza? I chciałam Cię wyprowadzić z błędu : nie tylko rzekomi
                  psychologowie prowadzą badania. Wszystko zależy od dziedziny. To może być np.
                  rzekomy lekarz, a nawet rzekomy ekonomista.

                  >Daj mi zgadnac gdzie czytalas o tych badaniach amerykanskich; W jakims
                  lokalnym kurierze? >hehehehehe. Daj spokoj i nie szyj sobie publicznie beretu.

                  Nie brnij, bo się pogrążasz. Z powodu niezrozumienia treści pisanej w aktualnym
                  wątku (a także błędnej interpretacji wyników badań) popadasz w utarczki raczej
                  niepotrzebne. Może powtórne przeczytanie pomogłoby troszkę?
                  Polecam analizę badań, a nie czytanie *o* badaniach i przypominam : najbliższe,
                  a nawet nieco dalsze otoczenie nie opisuje całej rzeczywistości.

                  >Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie masz zielonego pojecia.

                  Przecież nie dyskutuję o fizyce kwantowej.
                  • niepytana Gaika 03.06.06, 00:02
                    gaika napisała:
                    > >Po co w ogole poruszasz ten temat?
                    >
                    > Temat poruszyłaś Ty.

                    Chodzilo mi o temat wyzszej cywilizaji.

                    > Warto podkreślić, ze to nie wyjazd w tamte okolice czyni człowieka "z
                    wyższej
                    > cywilizacji", a raczej jego samego świadectwo : jak "przemawia" i co ma do
                    > powiedzenia. I jeżeli się już dostało do tej "wyższej cywilizacji" to warto z
                    > jej dóbr korzystać: np. z szerokiego dostępu do informacji, zamiast polegać
                    > wyłącznie na tym co widać przez okno.

                    Oczywiscie ze tak. Do wyzszej cywilizacji wyjezdzali moi rodzice. Ja mialam
                    przyjemnosc sie tu czesciowo wychowywac. Jakbys sie wychowywala w wyzszej
                    cywilizacji to bys wiedziala ze nie tylko warto korzystac z szerokiego dostepu
                    do informacji ale warto sobie najpierw przesortowac zrodla tych info i trzymac
                    sie raczej rzetelnych zrodel a nie koniecznie pism wrecz sensacyjnych wiecznie
                    bijacych na alarm i oswiecajacych nas najnowszymi sensacjami z serii
                    pedagogicznych. Trzeba sobie uzmyslowic ze te sensacyjne zrodla nie po to pisza
                    zeby nas malutkich nieswiadomych informowac i oswiecac, ale po to by przede
                    wszystkim sprzedac nastepny ipod, odkurzacz czy najnowsza wersje hondy accord.
                    Informacje trzeba cedzic i warto zeby sie o tym przecietny mieszkaniec kraju
                    nadwislanskiego dowiedzial, bo narazie wasze pojecie o Ameryce jest pobierane
                    ze zrodel takich jak nowojorski greenpoint i polskie ghetto w Chicago. Czyli w
                    Ameryce jest marnie, murzynuf bijom, dziekca gola reka wykapac nie mozna, pracy
                    nie ma i w ogole to jest tak samo jak w kraju nadwislanskim tyle tylko ze
                    jeszcze sie do ludzi w bialy dzien strzela. Salwa smiechu proszem pani. Warto
                    jednak wtopic sie w tubylcze srodowisko i wyjzec przez okno zeby wystawic osad
                    nieco blizszy prawdzie i nie osmieszac sie cytujac tylko zaslyszane info z
                    lokalnego kuriera w ktorego to redakcji nikt tak naprawde zadnego rodowitego
                    Amerykanina nigdzie oprocz na duzym bialym ekranie osiedlowego kina nie
                    widzial. Nic wiec dziwnego ze potem kraza po polskich stronach bzdury o Ameryce
                    typu strzelaniny w bialy dzien, grubi amerykanie, walka z High School dropouts
                    itd, itd. Skrzywiona szyba okna nadwislanskiego na swiat.

                    > To jest obrazek, który oglądają Amerykanie. Mówią i piszą o sobie, bo jest
                    to
                    > dla nich społeczny, a przede wszystkim *ekonomiczny* problem. Gwałtownie
                    rosną
                    > koszta leczenia chorób, które są pochodną nadużywania czasu ekranowego. To są
                    > informacje pochodzące z rządowych raportów, federalnych analiz, organizacji
                    > edukacyjnych oraz służby zdrowia. Trochę wstyd nie wiedzieć o sprawach dość
                    > oczywistych, skoro się tam mieszka.

                    Prosilam juz Ciebie zdaje sie, zebys sobie beretu publicznie nie szyla. Zdrowie
                    ludnosci problemem ekonomicznym w Ameryce... gdzie sluzba zdrowia jest prawie w
                    100% prywatna hehehehehe. No daj spokoj, smiechem mozna zabic. Strzelasz na
                    oslep. Rozmawialibysmy o Kanadzie a przyznalabym Ci racje. A tak... Jak chcesz
                    normalnie i logicznie dyskutowac to nie ma sprawy, nawet jesli masz inne zdanie
                    i ku temu argumenty ale jak mi tu bedziesz takie duperszwance wstawiac to w
                    ogole przestane odpisywac. Tym bardziej ze mam przeczucie ze o samej
                    telewizorni mamy podobny poglad. Ciebie poprostu zakula z powodow jedynie Tobie
                    znanych ta Ameryka w ktorej mi przyszlo mieszkac i tyle.

                    I w czymże ten obraz odbiega od obrazu w innych
                    >
                    > krajach. Są dobre i złe szkoły, dobry i zły sposób żywienia. Dzieci uprawiają
                    > sport lub nie. Są miejsca bezpieczne i niebezpieczne. Różnica jest tylko
                    taka,
                    > ze w Polsce dzieci jeszcze nie giną od broni palnej.

                    Nie no oczywiscie. Zapomnialas tylko dodac ze w Polsce jeszcze murzynuf nie
                    bijom hehehehe.

                    > Organizacje rządowe i pozarządowe "wyżej cywilizowanego kraju" kierują do
                    > rodziców mnóstwo zaleceń w tej sprawie. Podstawowy apel to ograniczenie
                    czasu!

                    Szycia beretu ciag dalszy... Czy Ty moze jestes rodzicem w Ameryce? Czy
                    ogladalas ta Ameryke gdzie indziej niz w tv? Do mnie, rodzica w Ameryce nikt
                    nie kieruje zadnych zalecen i nikt nie apeluje w zaden sposob odnosnie tv. No
                    ale Polak wi zawsze najlepij. Wasza cecha narodowa, takze wybaczam, bo nie od
                    Ciebie to zalezne. To mentalnosc dzikich pol.

                    > Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek w tym wątku demonizował telewizję. Wręcz
                    > przeciwnie, większość dostrzega zalety, po prostu w odpowiedniej proporcji do
                    > innych zajęć i rodzaju stymulacji.

                    A ja sie nie odnosze do "wiekszosci tego watku". Ja sie odnosilam do nchyb
                    ktora w/g mnie tv demonizuje skoro porownuje pokazywanie programow dla
                    niemowlakow niemowlakom, do zjedzenia 5 glowek kapusty. Nic nie pisze o
                    nadmiarze tv dla niemowlat. Poprostu samo ogladanie tv przez niemowleta uwaza
                    za zbyt wczesne nie podajac ku temu zadnych argumentow wiec twierdze ze
                    przegina pale na druga strone czy inaczej poprostu demonizuje tv uwazajac ze tv
                    jest dla niemowlakow zla bo tak i juz.

                    > Inteligentni nie używają zegarka?

                    Jezeli inteligentni rodzice uzywaja zegarka do wymierzania dziecku czasu przed
                    tv to chyba nie sa nazbyt inteligentni. Inteligentni rodzice tak
                    rozwiaza "problem" nadmiernego ogladania tv ze zegarek w ogole tu nie bedzie
                    potrzebny. Wystarczy ze wypelnia czas dziecka interesujacymi aktywnosciami a
                    dzien sam sie wypelni i nie trzeba bedzie po 20 minutach z zegarkiem w reku
                    wylaczac odbiornika zeby przypadkiem nie zostac okrzyknietym rodzicem
                    patologicznym demoralizujacym swoje dziecko. Kapujesz gaika?

                    > Muszą uczęszczać, bo takie jest prawo. Tak jak i w wielu innych krajach, nie
                    > wyłączając Polski, istnieje obowiązek szkolny. Dlaczego to taka rewelacja?

                    Trzymaj sie puenty hehehehe. Mowa byla ze o "hajskolach" nie wszyscy mysla. A
                    ja pisze wlasnie ze duza wiekszosc to mysli. Czy to przez obowiazek czy przez
                    wlasna nieprzymuszona wole. W szkolach jest zarejestrowanych blisko 100%
                    nastolatkow.

                    > I gwoli ścisłości, to telefon zastąpiony już został przez komputer (czas
                    > ekranowy się w tym mieści).

                    Aha, czyli w te badania ktorych rezultaty mowia ze przecietny amerykanski
                    nastolatek siedzi przed tv 6 godzin dziennie, braly tez pod uwage czas spedzony
                    przed komputerem jako czas ekranowy. Bardzo ciekawe badania hehehehe. Az mnie
                    oczy swedza zeby sobie zobaczyc kto je przeprowadzil i na jakich zasadach.
                    Rozumiem ze rozmowy telefoniczne zostaly wlasnie ujete w te 6 godzin ogladania
                    tv, no bo przeciez telefon zostal zastapiony komputerem a komputer to czas
                    ekranowy. Tak kochani, panstwo wie lepiej czy wy rozmawiacie przez telefon czy
                    sie gapicie w ekran hehehehe. Nie w Ameryce gaika. Tu takie duperszwance nie
                    przejda.

                    > Amerykanie celują w "rzekomych" badaniach. Podrzuć jakieś "nierzekome", bo
                    > umieram z ciekawości co tez one mówią.

                    Sama sobie podrzuc. A lepiej nam wszystkim. Czas to pieniadz jak wiadomo.
                    Wystarczajaco duzo go marnuje na ta "pyskusje" z Toba. No ale dla mnie to
                    narazie sheer entertainment wiec nie ma sprawy.

                    > Polecam analizę badań, a nie czytanie *o* badaniach i przypominam :
                    najbliższe,
                    >
                    > a nawet nieco dalsze otoczenie nie opisuje całej rzeczywistości

                    Opisuja ta rzeczywistosc natomiast najlepiej rzetelne zrodla zwane Kurier
                    Warszawski hehehehe. Ja moge sobie przynajmniej analizy badan porownac do
                    tutejszej rzeczywistosci. Ty mozes jedynie tupac nogami i powtarzaz jedyno i to
                    samo w kolko:" A wlasnie ze zdechnie im krowa, zdechnie. Wlasnie ze zle jest w
                    hameryce, w bialy dzien strzelaja i murzynuf bijom a w dodatku jeszcze nam tak
                    w gazetach pisaly" hehehe. Twoja rzeczywistosc gaika skrzeczy i wiekszosc
                    uwiera i analizy amerykanskich naukowcow mozesz sobie jedynie porownac do
                    wlasnego chciejstwa. A ze nad Wisla Schadenfreude to sport narodowy z wlasnego
                    chciejstwa wybierasz badania ktore ukazuja alarm
                  • niepytana Re: Ile telewizji - niepytana 03.06.06, 00:04
                    A ze nad Wisla Schadenfreude to sport narodowy z wlasnego chciejstwa wybierasz
                    badania ktore ukazuja alarmujace i negatywne efekty dla Ameryki. Patriotycznie
                    czyli do rzeczy podchodzisz. Brawo.

                    > >Nie wypowiadaj sie na tematy o ktorych nie masz zielonego pojecia.
                    >
                    > Przecież nie dyskutuję o fizyce kwantowej.


                    Najwyrazniej czego Ty o Ameryce nie wiesz w hurtowni by pomiescil. Wiec mi tu
                    tak skromnie o tej fizyce kwantowej nie pisz. Apeluje po raz kolejny. Zostawmy
                    dyskusje o Ameryce bo to nie fair dla Ciebie i porozmawiajmy jednak moze o
                    telewizji dla dzieci. A jak mi jeszcze jeden taki cwiercinteligentny tekst tu
                    wlepisz to juz z Toba na tym watku dyskutowac nie bede.
                    • gaika Re: Ile telewizji - niepytana 04.06.06, 19:16
                      niepytana napisała:

                      >Chodzilo mi o temat wyzszej cywilizaji.

                      Toż o tym mówię. Napisałaś miedzy innymi:

                      "Czyzby ten sam tok myslenia w ciemnogrodzie w XXI wiecku?"

                      >warto sobie najpierw przesortowac zrodla tych info i trzymac
                      >sie raczej rzetelnych zrodel

                      Czekam na Twoje merytoryczne źródła. Na razie wygląda na to, ze bliższy Ci
                      magiel.

                      >a nie koniecznie pism wrecz sensacyjnych

                      A o które konkretnie chodzi? Publikacje naukowe i raporty rządowe raczej w
                      pismach sensacyjnych nie wychodzą, ale skoro o tym piszesz, to pewnie widziałaś.

                      >Informacje trzeba cedzic

                      No dobrze, jak już odcedziłaś, to co Ci zostało?

                      >i warto zeby sie o tym przecietny mieszkaniec kraju
                      >nadwislanskiego dowiedzial, bo narazie wasze pojecie o Ameryce jest pobierane
                      >ze zrodel takich jak nowojorski greenpoint i polskie ghetto w Chicago.

                      No oczywiście, bo Polacy są całkowicie odcięci od reszty świata.

                      >Czyli w Ameryce jest marnie, murzynuf bijom, dziekca gola reka wykapac nie
                      >mozna, pracy nie ma i w ogole to jest tak samo jak w kraju nadwislanskim tyle
                      >tylko ze jeszcze sie do ludzi w bialy dzien strzela.

                      I coraz bardziej się nakręcasz, bo to długi był akapit. Ktoś napisał, ze jest
                      marnie w Ameryce? Każdy kraj ma swoje problemy i Amerykanom nie są one obce. A
                      wiesz po co o tym mówią i piszą we własnych "kurierkach"? Żeby te problemy
                      rozwiązywać. Po to tez te "rzekome" badania powstają, żeby diagnozować i
                      poprawiać co jest do poprawienia. A Ty się tu jawisz jak wielka obrończyni nie
                      wiadomo czego i nie wiadomo przed czym. Raporty raczej dobrze o nich świadczą
                      niż źle, tylko trzeba najpierw zrozumieć czemu one służą.
                      I mówisz, ze nie strzelają w Ameryce? Najbardziej na to dictum zdziwiliby się
                      sami Amerykanie. A w szczególności rodzice, którzy stracili dzieci. Podrzucić
                      statystyki? Pewnie uznasz, ze są rzekome i to wroga propaganda(czyja???).
                      A żeby cos jeszcze złego wytknąć tej paskudzie, to cienko wygląda program
                      matematyki w szkołach podstawowych. Oczywiście o tym głośno w Polsce, nie w
                      Stanach, bo co to by ich miało obchodzić. Lubią przecież jak coś im nie działa.

                      >Prosilam juz Ciebie zdaje sie, zebys sobie beretu publicznie nie szyla.

                      Szyć za nic nie umiem, a więc w tej kwestii przyznaję wyższość Tobie.

                      >Zdrowie ludnosci problemem ekonomicznym w Ameryce... gdzie sluzba zdrowia jest
                      >prawie w 100% prywatna hehehehehe.

                      Czy Ty nie żyjesz przypadkiem w wirtualnej rzeczywistości? I wszystkich stać na
                      tę służbę zdrowia oczywiście. Nawet 40 milionów nieubezpieczonych. I państwo
                      nie musi płacić social security niezdolnym do pracy, schorowanym cukrzykom. A
                      także wrzuca do pieca tych, którzy na skutek bankructwa z powodu niezapłaconych
                      rachunków za zdrowie tracą swoje ubezpieczenie w prywatnej firmie. A to jest
                      podstawowy powód bankructw klasy średniej. Ale co tam takie brednie będą
                      Amerykanie wypisywać i głosić jakieś wydumane problemy z budżetem na zdrowie,
                      skoro w Twoim wyobrażonym świecie wszyscy wykładają ciężką kasę na
                      ubezpieczenie. Szczególnie przy przewlekłych i pochłaniających wielkie koszty
                      chorobach.

                      >Tym bardziej ze mam przeczucie ze o samej telewizorni mamy podobny poglad.
                      >Ciebie poprostu zakula z powodow jedynie Tobie znanych ta Ameryka w ktorej mi
                      >przyszlo mieszkac i tyle.

                      Jeszcze raz drukowanymi: odpowiedziałam na Twój post z powodu prostego,
                      oczywistego i widać go raczej było na pierwszy rzut oka. A mianowicie : zamiast
                      użyć argumentów merytorycznych przy "przedstawianiu" swoich racji uderzyłaś w
                      tony, jakoby to ciemny ( polski rzecz jasna) zaścianek chce kontrolować
                      dzieciom czas ekranowy. Z dość żałosnej pozycji zadęłaś, że na drugiej półkuli
                      to postęp się dokonał w tej dziedzinie. Odpowiedziałam zatem, ze to samo co w
                      Polsce, mówi się o dzieciach i telewizji w Stanach. Mówi się nawet więcej, bo
                      kraj większy i budżet na badania naukowe nieporównywalny. Nie piszę o Ameryce w
                      ogóle, a pokazuję, że akurat w tej dziedzinie trafiłaś jak kulą w płot. Gdybyś
                      zaczęła o poziomie medycyny to ja bym z Tobą pieśni pochwalne układała, a nawet
                      czołem biła wobec tego poziomu. Nie tej działki tknęłaś, a co najważniejsze, w
                      paskudny dosyć sposób.

                      >Nie no oczywiscie. Zapomnialas tylko dodac ze w Polsce jeszcze murzynuf nie
                      >bijom hehehehe.

                      Znów kłopot z percepcją. Piszę, ze w wielu krajach jest podobnie, bo w
                      zależności od zamożności rodziców ma się dostęp do lepszych lub gorszych szkół,
                      do zajęć dodatkowych lub cierpi się na ich brak, a także ze różnie bywa z
                      bezpieczeństwem. Nie porównuję standardu życia w ogóle, ale konsekwencje
                      przynależności do tej a nie innej klasy społecznej.

                      >Szycia beretu ciag dalszy...

                      Bardzo wytarty i mało merytoryczny argument. Widać woda wyżej...

                      >Czy Ty moze jestes rodzicem w Ameryce?

                      A co by to zmieniło?

                      >Czy ogladalas ta Ameryke gdzie indziej niz w tv? Do mnie, rodzica w Ameryce
                      >nikt nie kieruje zadnych zalecen i nikt nie apeluje w zaden sposob odnosnie tv.

                      Mieszkasz przecież w Kanadzie.

                      >No ale Polak wi zawsze najlepij. Wasza cecha narodowa, takze wybaczam, bo nie
                      >od Ciebie to zalezne. To mentalnosc dzikich pol.

                      Tego typu mentalność, o dziwo, wychodzi często z emigranta.
                      A tak na marginesie : masz problem z literacką polszczyzną?

                      >A ja sie nie odnosze do "wiekszosci tego watku". Ja sie odnosilam do nchyb
                      >ktora w/g mnie tv demonizuje skoro porownuje pokazywanie programow dla
                      >niemowlakow niemowlakom, do zjedzenia 5 glowek kapusty.

                      Problem, ze nie rozumiesz co ludzie piszą w tym wątku. I nie odniosłaś się
                      wyłącznie do nchyb.

                      >Nic nie pisze o nadmiarze tv dla niemowlat. Poprostu samo ogladanie tv przez
                      >niemowleta uwaza za zbyt wczesne nie podajac ku temu zadnych argumentow wiec
                      >twierdze ze przegina pale na druga strone czy inaczej poprostu demonizuje tv
                      >uwazajac ze tv jest dla niemowlakow zla bo tak i juz.

                      Wyraziła swoje zdanie dotyczące telewizji dla niemowląt, natomiast Ty
                      odsądziłaś za to od czci i wiary. Ty przecież twierdzisz, ze jest dobra i już.
                      Jakieś argumenty?
                      • gaika Re: Ile telewizji - niepytana c.d. 04.06.06, 19:35
                        niepytana napisała:

                        >Jezeli inteligentni rodzice uzywaja zegarka do wymierzania dziecku czasu przed
                        >tv to chyba nie sa nazbyt inteligentni. Inteligentni rodzice tak
                        >rozwiaza "problem" nadmiernego ogladania tv ze zegarek w ogole tu nie bedzie
                        >potrzebny. Wystarczy ze wypelnia czas dziecka interesujacymi aktywnosciami a
                        >dzien sam sie wypelni i nie trzeba bedzie po 20 minutach z zegarkiem w reku
                        >wylaczac odbiornika zeby przypadkiem nie zostac okrzyknietym rodzicem
                        >patologicznym demoralizujacym swoje dziecko. Kapujesz gaika?

                        TY nie "kapujesz", a mianowicie wszystko co napisane traktujesz literalnie.
                        Mówiłam, przeczytaj drugi raz. Właśnie chodzi o to, żeby dziecko miało
                        urozmaicony czas, a zegarek symbolizuje tego czasu organizację, a także mówi o
                        konieczności kontroli nad dziećmi w kwestii wykorzystania tegoż. Nie powinno
                        się tez zostawiać dzieci samych przed telewizorem, a więc to również wymaga
                        organizacji czasu rodziców. Przecież to już było powiedziane, ze nie o stoper
                        chodzi.

                        >Trzymaj sie puenty hehehehe. Mowa byla ze o "hajskolach" nie wszyscy mysla. A
                        >ja pisze wlasnie ze duza wiekszosc to mysli. Czy to przez obowiazek czy przez
                        >wlasna nieprzymuszona wole. W szkolach jest zarejestrowanych blisko 100%
                        >nastolatkow.

                        Trzymaj się tego co do mnie napisałaś, a mianowicie, ze dowodem na to, ze
                        dzieci nie spędzają tak wiele czasu przed ekranami jest fakt chodzenia do High
                        School. Nie ma to nic do rzeczy, bo wszędzie, gdzie szkoła jest obowiązkiem,
                        dzieci chodzić do niej muszą. I są wśród nich tacy, którzy resztę godzin
                        odbębnią przy telewizji i tacy, którzy pojadą po szkole na soccera.

                        >Aha, czyli w te badania ktorych rezultaty mowia ze przecietny amerykanski
                        >nastolatek siedzi przed tv 6 godzin dziennie, braly tez pod uwage czas
                        >spedzony przed komputerem jako czas ekranowy.

                        Napisałam: przed ekranami. Są jeszcze gry komputerowe, konsole do gier
                        telewizyjnych itp. I jeżeli nastolatek spędza przy komputerze np. dwie godziny
                        mesendżerujac(zamiast telefonu dla rozjaśnienia tego palącego problemu), a
                        potem dwie godziny z X-boxem i jeszcze ze dwie przy telewizorze, to Ty uznasz,
                        że wszystko gra, bo tylko dwie godziny spędził przy telewizji?

                        >Bardzo ciekawe badania hehehehe. Az mnie
                        >oczy swedza zeby sobie zobaczyc kto je przeprowadzil i na jakich zasadach.

                        Zajrzyj. Nic nie stoi na przeszkodzie.

                        >Rozumiem ze rozmowy telefoniczne zostaly wlasnie ujete w te 6 godzin ogladania
                        >tv, no bo przeciez telefon zostal zastapiony komputerem a komputer to czas
                        >ekranowy. Tak kochani, panstwo wie lepiej czy wy rozmawiacie przez telefon czy
                        >sie gapicie w ekran hehehehe. Nie w Ameryce gaika. Tu takie duperszwance nie
                        >przejda.

                        A tu jakąż to myśl chciałaś przekazać w ten niezwykle wyszukany sposób?

                        >Sama sobie podrzuc. A lepiej nam wszystkim. Czas to pieniadz jak wiadomo.

                        Nie mam informacji, które mówią, ze dzieci w Stanach oglądają za mało
                        telewizji, albo w sam raz. Nie znam też takich, które mówią, ze nie należy
                        kontrolować dzieci w tym zakresie. Ty twierdzisz, Ty podrzucaj.

                        >Wystarczajaco duzo go marnuje na ta "pyskusje" z Toba. No ale dla mnie to
                        >narazie sheer entertainment wiec nie ma sprawy.

                        Ciekawa rozrywka. Zamiast telewizji?

                        >Ja moge sobie przynajmniej analizy badan porownac do tutejszej rzeczywistosci.

                        Ty je porównujesz do *swojej* rzeczywistości.

                        >Ty mozes jedynie tupac nogami i powtarzaz jedyno i to
                        >samo w kolko:"

                        Przecież to Ty powtarzasz : "a właśnie, że to nieprawda. Naukowcy, rząd
                        amerykański bezczelnie kłamią. Tajemnicą pozostaje : po co?

                        >wybierasz badania ktore ukazuja alarmujace i negatywne efekty dla Ameryki.

                        No tak, czynię zakusy i celowo kompromituję mocarstwo. Pewnie od tego padnie.
                        Dlaczego badania mówiące o tym, że należy kontrolować jak dzieci spędzają czas
                        jest czymś złym?

                        >Patriotycznie czyli do rzeczy podchodzisz. Brawo.

                        Raczej obiektywnie. Co ma do tego patriotyzm?

                        >Najwyrazniej czego Ty o Ameryce nie wiesz w hurtowni by pomiescil.

                        Trudno wiedzieć wszystko i nigdy nie twierdziłam, że to w ogóle możliwe. A jaki
                        to ma związek ?

                        >Wiec mi tu tak skromnie o tej fizyce kwantowej nie pisz.

                        Ja *CI* tu piszę bardzo otwarcie o fizyce kwantowej.

                        >Apeluje po raz kolejny. Zostawmy dyskusje o Ameryce bo to nie fair dla Ciebie

                        Przecież Ty w Kanadzie mieszkasz.

                        > i porozmawiajmy jednak moze o telewizji dla dzieci.

                        Wypowiedziałam się już. Jeżeli ma być bardziej szczegółowo, to służę. Moje
                        dzieci nie oglądały przez pierwsze lata telewizji w ogóle, potem z umiarem.
                        Teraz powróćmy do opinii zza oceanu. Akademia pediatrów amerykańskich w sprawie
                        telewizji stwierdza i zaleca :
                        *aby dzieci do drugiego roku życia nie oglądały telewizji w ogóle
                        *ostatnie badania wskazują, że wczesne oglądanie telewizji może zakłócać
                        rozwój mózgu małego dziecka
                        *wiąże wzrost przypadków ADHD i problemów z koncentracja w szkole z wczesnym
                        kontaktem z telewizją
                        *26% dzieci poniżej drugiego roku życia ma telewizor w sypialni
                        *36% rodzin ma włączony telewizor praktycznie przez cały dzień.
                        Nie tylko lekarze, ale producenci programu dla najmłodszych "So smart"
                        ostrzegają przed łatwym przestymulowaniem dziecka.
                        Pojawia się pytanie, czy warto ryzykować późniejsze problemy rozwojowe i
                        zdrowotne dla ewentualnego zysku, którym ma być nauczenie się czegoś z
                        telewizji przez najmłodsze dzieci?

                        >A jak mi jeszcze jeden taki cwiercinteligentny tekst tu wlepisz

                        Ja *CI* się bardzo postaram już ćwierćinteligentnych amerykańskich tekstów nie
                        wlepiać. Napisz może do ichniego rządu, że się z propagowanymi przez nich
                        bzdurami nie zgadzasz. Możesz się też oflagować.

                        >to juz z Toba na tym watku dyskutowac nie bede.

                        Uwaga, będę płakała.

                        Skoro poza falą inwektyw nie masz nic do powiedzenia, to wcale się nie dziwię.


                        • niepytana Do gaika 05.06.06, 18:49
                          Krotko narazie bo wlasnie wychodze. Ja mam obywatelstwo kanadyjskie. W Kanadzie
                          konczylam szkoly, spedzilam wiekszosc swojego zycia i urodzilam dwoje z trojki
                          dzieci. Od pewnego czasu mieszkamy w Dallas i moj syn chodzi tu do szkoly,
                          urodzila sie tu nasza ostatnia corka dlatego wczesniej pisalam ze ona jest tu u
                          siebie wink My narazie jeszcze "goscinnie" ale zamierzamy tu zostac. Na reszte
                          odpowiem pozniej, ale poki co masz czas zeby zweryfikowac niektore ze swoich
                          wypowiedzi, bo jak najbardziej kwalifikuje mnie to jako rodzica w Ameryce i
                          napewno kogos zaznajomionego z tutejsza rzeczywistoscia bardziej niz kogos kogo
                          odziela od tubylczosci jeden ocean i "100lat socioekonomicznych". Pozdrawiam.
                          • gaika Re: Do gaika 05.06.06, 23:09
                            niepytana napisała:

                            >Na reszte odpowiem pozniej, ale poki co masz czas zeby zweryfikowac niektore
                            ze swoich
                            >wypowiedzi, bo jak najbardziej kwalifikuje mnie to jako rodzica w Ameryce i

                            Wycofuję się zatem z dwóch moich wypowiedzi : "przecież mieszkasz w Kanadzie".
                            Całą resztę podtrzymuję. Skoro mieszkasz w Stanach, to tym bardziej świadomość
                            pewnych zjawisk nie powinna być Ci obca. I nie jesteś jedynym rodzicem w
                            Ameryce. Dla mnie to żaden argument, bo to czy ja jestem czy nie jestem nie
                            zmienia zasadniczych faktów. Możesz mówić o swoich doświadczeniach, ale wtedy
                            rozmowa jest jak u cioci na imieninach, bo każdy doświadcza czegoś innego.
                            Polityka, edukacja, poziom usług medycznych różni się nie tylko miedzy stanami,
                            ale nawet dystryktami, ale ja mówię o generalnych danych, generalnych
                            zaleceniach i generalnej polityce.

                            >napewno kogos zaznajomionego z tutejsza rzeczywistoscia bardziej niz kogos
                            >kogo odziela od tubylczosci jeden ocean i "100lat socioekonomicznych".
                            >Pozdrawiam.

                            Argument zupełnie chybiony jeśli chodzi o temat dyskusji, bo (powtarzam raz
                            jeszcze) problem dziecko v/s telewizja traktowany jest podobnie w Polsce jak i
                            Stanach i w podobny sposób się o tym mówi. Specjaliści są w tej dziedzinie
                            zgodni i akurat w tym przypadku Polska "zapóźnień" nie wykazuje. Np. wtedy
                            kiedy w USA nagłaśniano problem wpływu telewizji na agresję u dzieci, podobna
                            debata toczyła się w Polsce. To co dziś mówi się na temat kontrolowania czasu i
                            jakości jego spędzania, jest również wspólne dla obu krajów.
    • olenka12 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 09:43
      Mój synek skończył 3 lata i ogląda bajki nawet 3 godziny dziennie.
      Potrzebuję ten czas dla siebie i dla domu. On inaczej nie usiedzi na tyłku.
      • 0golone_jajka Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 15:40
        Nie chcę oceniać, nie chcę wartościować, nie chcę urazić, ale 3 godziny to strasznie długo. Jak się ma małe dziecko to się niestety nie ma czasu dla siebie.

        Czy Twój synek nie chodzi do przedszkola?
        • jacksparrow1 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 16:54
          Oj nie wim ile, bo ostatnie ponad dwa tygodnie obeszlo sie bez telewizora.
          ale jak ktos wspomnial - czasami jak dzieci chore to wiecej poogladaja, albo
          jak mamy cos do zrobienia , to zeby nie bylo awantur o zabawki to tv jest
          najlepszym rozwiazaniem.Ale tak biorac pod uwage caly rok to moje dzieci( 9,5
          lat) to ogladaja max godzine dziennie telewizji, ale to sa wyjatki.
          W Kanadzie podali kiedys ze przecietny dzieciak przesiaduje przed tv 5-6
          godzin.Ja sie zastanawiam kiedy ta dzieciarnia sie uczy.
        • olenka12 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 03:22
          0golone_jajka napisał:

          >Czy Twój synek nie chodzi do przedszkola?
          >
          Gdyby chodził to tv nie byłoby nam do niczego potrzebne.
          Ogólnie trzymam się zasad: na 13 godzin aktywności 3 to bajki, około 5 spacery
          a reszta to zabawa i nauka.
          Mąż pracuje i studiuje, rodzice daleko, teściowie w starszym wieku, dzieciak i
          dom na mojej głowie. Nie pracuję ale zajmuję się dorywczo forografią i grafiką.
          Mały nie chce się bawić sam, a jak już to dom zdemolowany, tv to czasem jedyna
          nadzieja.
    • marta.m2 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 31.05.06, 12:56
      Starszy synek (3,5) ogląda telewizję rano przez ok. 30 minut
      („Budzik”, „Jedyneczka”wink od poniedziałku do piątku. Wieczorem (przez cały
      tydzień) razem z młodszym (prawie 2 latka) oglądają dwie krótkie (ok. 10 –15
      minutowe) bajki na VCD (każdy wybiera sobie jedną).
      Moim zdaniem problemem jest nie tylko sadzanie dzieci przed telewizorem –
      niańką na kilka godzin, ale również długie oglądanie telewizji przez dorosłych
      kiedy dzieci bawią się w tym samym pokoju.
    • anek.anek im mniej tym lepiej 31.05.06, 16:48
      opisywałam to już przy jakmś wątku nt. komputera:
      syn znajomej (ok 12 l) miał jakiś czas temu bardzo dziwne nagłe napady: wyginał
      w łuk nagle całe ciało. Był strach, że to może padaczka lub coś podobnego.
      Poszli do neurologa, pierwsze ptanie jakie padło to o ilość czasu spędzanego
      przed tv i komputerem. Później seria badań i potwierdzenie początkowej teorii
      pani neurolog: układ neurologiczny tego chłopaka nie wyrobił nadmiernej dawki tv
      i komputera. Chodzi o drgania obrazu, które są w każdym tego typu ekranie, a
      zmuszają nasz układ neurologiczny do ogromnej pracy. Oczywiście w tym przypadku
      taka rekacja była również uwarunkowana specyficzną wrażliwością układu nerwowego
      tego chłopca, ale neurolog powiedziała też, że niestety dosyć często trafiają do
      niej dzieciaki z podobnymi reakcjami. Na szczęście problem stosunkowo szybko
      zauwazony, wystarczyło maksymalnie ograniczyć jedno i drugie - już po kilku
      tygodniach napady stały się sporadyczne.

      To tyle.
      A mój syn ogląda niestety codziennie dobranockę (czyli ok 30 minut). W weeekend
      znacznie dłużej, bo rano my śpimy a on idzie włącza sobie tv. Wkrótce i to sie
      skończy, bo m.in. dlatego przenosimy tv do naszej sypialni.
    • magdawegner Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 00:25
      Moje dzieci teraz są starsze, ale czas spędzany przed TV lub komputerem się nie
      zmienił.

      W zimie - raz na dwa dni ok. 1 godziny.
      Latem raz na 3 dni albo rzadziej.
      Teraz moje dzieci mają 5,5 i 8 lat.

      Pozdrawiam
    • monika_jo Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 01.06.06, 16:42
      W zależności od tego czy lato (godzinę co dwa, trzy dni), czy zima (godzinę, pół
      dziennie). Kiedy mała jest poważnie chora np. ma wysoką gorączkę i chcę ją
      zatrzymać w łóżku to nawet dłużej. Najważniejszy jest umiar we wszystkim.
      Ulubione bajki mojej małej to Franklin i Domisie. Uważam, że są dużo lepsze niż
      "niemy" Bolek i Lolek, Krecik czy nawet Reksio - bajki naszego dzieciństwa
      uważane przez niektórych za najlepsze dla dziecka.....
      • mama_kotula Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 03.06.06, 01:02
        monika_jo napisała:

        > Ulubione bajki mojej małej to Franklin i Domisie. Uważam, że są dużo lepsze
        niż "niemy" Bolek i Lolek, Krecik czy nawet Reksio - bajki naszego dzieciństwa
        > uważane przez niektórych za najlepsze dla dziecka.....

        My (syn - 3 lata) jesteśmy na etapie bajek niemych. Dlaczego? Ano, bo są - że
        tak to ujmę - otwarte, oraz łatwiejsze w odbiorze (dodam, że Szymon ma niedługie
        doświadczenie z bajkami, ogląda je od pół roku w bardzo niewielkich ilościach).
        Dla mnie ważne jest to, że przy bajce "niemej" Szymek oglądając, opowiada
        młodszej siostrze "na wszelki wypadek, jakby nie zrozumiała" - jak twierdzi -
        treść bajki własnymi słowami np. "jeżyka zamknęli w klatce i zrobiło mu się
        bardzo przykro i smutno, bo nie mógł się więcej bawić ze swoimi przyjaciółmi",
        dodając od siebie różne refleksje "ale przyjaciele nie zawiodą jeżyka i uratują
        go, bo przecież na tym polega przyjaźń, prawda?". Przy bajkach z dialogami
        (zdarza mu się czasem obejrzeć Franklina) milknie, czasem o coś zapyta, ale
        generalnie jest to bierny odbiór.
        Moje dzieci oglądają bajki niemalże codziennie, przeważnie jest to Krecik albo
        Reksio, czasem Mysia (z monologiem zamiast dialogu), Szymon czasem obejrzy
        program przyrodniczy na kablówce. W ilości 2 bajek na dzień, każde wybiera sobie
        jedną. Młodsza ma 20 miesięcy i również ogląda te bajki, ale nie mam z tego
        powodu traumy. Wszystko jest dla ludzi, w rozsądnych ilościach.
        • monika_jo Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 13:59
          To kwestia zapatrywań. Ja uważam, że bajki mówione są bardziej wartościowe.
          Moim zdaniem telewizja jaka by nie była to jednak ma niewiele wspólnego z
          rozwijaniem wyobraźni. Temu służą książki, a telewizja może pomagać m.in. w
          nauczeniu dziecka sposobu wypowiadania się czy rozwiązywania konfliktów. Moja
          córcia używa takich zwrotów jak bajkowe postacie z Franklina, a musisz przyznać
          że (z niewielkimi wyjątkami) mówią tam bardzo ładnie. Mała nigdy nie
          mówiła "bo" tylko "ponieważ", nie "czemu" tylko "dlaczego", mówi "sądzę że,
          uważam, śnieżek pruszy". W zeszłym tygodniu będąc na zakupach w pobliskim
          sklepie spotkałyśmy naszą starszą sąsiadkę. Po odejściu od kasy moja 3,5 letnia
          córeczka powiedziała do mnie "mamusiu uważam że powinnyśmy pomóc tej pani
          zanieść zakupy do domu". W domu powiedziała mi, że tak powinno się postępować i
          że tak właśnie zawsze robi Franklin i Ślimak. Tak więc w przypadku mojego
          dziecka: z jednej strony szalonego i rozbrykanego, a z drugiej bardzo
          rozsądnego, ta bajka przyniosła same korzyści. Jasnym jest, że kanony zachowań
          wynosi się z domu, ale odpowiednie programy tv mogą w tym pomóc.
          Pozdrawiam
          • mama_kotula Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 19:34
            monika_jo napisała:

            > Mała nigdy nie mówiła "bo" tylko "ponieważ", nie "czemu" tylko "dlaczego",
            mówi "sądzę że, uważam, śnieżek prÓszy".

            A co widzisz złego w tym, że 3-latek używa spójnika "bo", a nie "ponieważ"? Jest
            to bardziej naturalne dla mowy potocznej smile)
            Zgadzam się z tym, że z kreskówek można nauczyć się ładnych zwrotów, niemalże
            poprawnej polszczyzny :o), ale my od tego mamy książeczki smile
            • monika_jo Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 12.06.06, 12:19
              No cóż, jak pisałam - kwestia gustu. Jedni wolą bajki nieme, inni "mówione".
              Jedni oglądaja komedie, a inni kryminały. Oby tylko z umiarem z tą telewizją u
              dzieci, a wtedy może ona wnieść coś dobrego. A jeśli chodzi o sposób wyrażania
              się to i tak najwięcej wynosi się z domu - dziecko mówi tak jak rodzice, a słowa
              zasłyszane sporadycznie zapomina.
              Pozdrawiam.
    • sylka22 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 02.06.06, 14:50
      u mnie podobnie jak u oleńki12 (chyba taki nick)
      młody ok 2 godzin spędza przed telewizorem, tzn leci bajka a on albo ją oglada
      albo bawi się zabawkami...
      czesto też jak kładzie się na popoludniowa drzemkę to każe włączyć sobie
      bajeczke, on usypia a ja wyłączam tv

      niestety te ok 2 godzinki potrzebne mi są zeby zrobic obiad, posprzatać, poprać
      itp.
      za to większość czasu spedzamy na spacerach

      a i niedługo sie zmieni czas oglądania bajek bo synek idzie do przedszkola od
      września
    • cukiereczek82 Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 06.06.06, 19:42
      tak się zastanawiam..
      Zakładam, ze większosc dzieci spędza dzień w przedszkolu, co oczywiscie jest
      jak najbardziej odpowiednie dla jego rozwoju..

      Dziecko jest w domu od 16-17.. nie wiem o której 3-4 latki chodza spac (pewnie
      pomiędzy 19-22 w końcu tu od dziecka wiele zalezy)..
      Mówice, ze dziecko ogląda telewizję ok 30 minut podczas Waszej obecności w
      domu..

      A co wówczas, gdy oglądacie seriale (a jest ich sporo, na pewno wiele z Was
      ogląda np. MjM, NDiNZ,NW,Detektywi,Brygada Ratunkowa no mniejsza z tym)
      programy informacyjne, rozrywkowe, filmy itp.

      Dziecko chyba wówczas tez na to patrzy..

      Tak się zastanawiam, bo ja np. telewizor mam włączony prawie cały czas.. (a
      sporo mam czasu bo zajęć na uczelni niewiele), oglądam wiele różych programów.
      I tak się zastanawiam, gdybym miała takiego 2-3 latka jakby to wyglądało..

      Czy u Was pojawienie się dziecka wiele zmieniło jeśli chodzi o telewizję? Mniej
      oglądacie? Duzo mniej?
      • monika_jo Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 14:12
        Uważam, że poruszyłaś baaaardzo ważną kwestię. Jeśli dziecko jest w pokoju
        kiedy ty coś oglądasz to ono siłą rzeczy (w większości przypadków) też musi na
        to patrzeć. Chyba, że potrafi się wyłączyć zajmując, np. zabawką. Nie mam tego
        problemu popnieważ w moim domu nie ogląda się właściwie telewizji. Wracam z
        pracy o 17, mój mąż jeszcze później, zostaje nam zatem niewiele czasu na
        pogapienie się w tv. Tym bardziej kiedy mała coś ogląda. Staramy się często
        oglądać razem z nią, zwłaszcza programy przyrodnicze. Wiadomości tv nie
        oglądałam od lat, ale nie czuję sie niedoinformowana smile w pracy co kilka dni
        (czasem codziennie) mam czas posiedzieć w internecie (jem śniadanie przed
        kompem smile, a dojeżdżam mpk więc mam kiedy czytać gazety. Mam jedną tylko
        słabość: czasem oglądam M-jak miłość smile i chociaż robię to rzadko (średnio
        wychodzi jeden odcinek na dwa tygodnie) to moja mała śpiewa piosenkę czołówki
        jak z nut, nie móiąc już o tym, że rozpoznaje większość postaci smile
      • monika_jo Re: Ile telewizji dla 3-4latków? 08.06.06, 14:17
        I jeszcze jedno smile W odpowiedzi na Twoje pytanie. Kiedy nie miałam dziecka to
        podobnie jak ty miałam tv włączony prawie na okrągło. Nie oglądałam, ale
        przyzwyczaiłam się do tego, że grał. A po urodzeniu małej owszem zaczęłam
        świadomie ograniczać ale potem okazało się, że mam tyle zajęć z dzieckiem,
        domem, pracą zawodową, że przestało mi wystarczać czasu na telewizję. Teraz
        mogę powiedzieć, że jestem wyleczona: po prostu odzwyczaiłam sie od tv. Ale bez
        radia to ja sobie życia nie wyobrażam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka