hamk
13.06.06, 11:25
Jestem memą 16 miesięcznej dziewczynki. Od swoich pierwszych chwil bardzo
głośno i wyraźnie wyrażała swoje potrzeby a my staraliśmy sie je w pełni
zaspokajać (w granicach rozsądku - oczywiście). kilka tygodni temu córka
poszła pierwszy raz do żłobka i pech chciał, że po kilku dniach zachorowała
na tzw. "jelitówkę" i kolejny tydzień musieliśmy spędzić w szpitalu. Na
dodatek tuż po jej wyjściu ze szpitala przeprowadziliśmy się na kilka
miesięcy do rodziców i tu pojawił sie ogromny problem. Mała często miewa
ataki furii. W takich chwilach nic nie skutkuje. Ani odwracanie jej uwagi,
ani przytulanie. Podczas tych ataków złości drapie, bije, pręży ciało - no i
przede wszystkim przeraźliwie krzyczy (nawet godzinę bez przerwy). Najgorsze
jest to, że zdarza sie to coraz częściej, nawet kilka razy dziennie (w środku
nocy też). Ciągle chce by ją nosić na rękach (robimy to). Jestem załamana,
zdołowana, już nie mam siły!!! Co robić???