Dodaj do ulubionych

Isc na skarge??

24.10.06, 18:55
Mam maly problem i nie jestem pewna jak postapic,mam nadzieje,ze mi
pomozecie..
W zeszly czwartek syn(3 klasa)zgubil w szkole 2 piorniki z calym inwentarzem.
Dostal w domu solidna bure, poniewaz nie byl to pierwszy raz.Ciagle cos
niszczy lub gubi,nie dba w ogole o rzeczy,jest bardzo roztargniony(jest
dzieckiem z problemami,deficyt koncentracji ,no i niezly urwis z niego).
W piatek dostal nowe piorniki(coz bylo poczac?)
A dzis okazalo sie ,ze stare sie znalazly!
Spytalam sie go jak je odnalazl i on mi powiedzial,ze dziewczynki z jego
klasy znalazly je gdzies gleboko schowane,
po uprzednim podsluchaniu rozmowy jednego chlopca z kolega,ktory sie
chwalil,ze zrobil swietny kawal mojemu synowi chowajac piorniki.
Szkoda mi mojego smyka,bo niezle mu nagadalam,jestem tez wsciekla,poniewaz
musialam zrobic nieoczekiwany zakup-wcale nietani.
W pierwszym odruchu chialam porozmawiac o tym z wychowawczyia ale...
No wlasnie, jakos tak mi niezrecznie skarzyc na kolege syna.
Po pierwsze nie chialabym aby moj smyk mial jakies klopoty(np.nie znasz sie
na zartach albo: mamusia musi zalatwiac twoje sprawy)Po drugie ,to zawsze
skarzono sie na mojego syna,nie chialabym aby wyszlo na zasadzie:poleciala na
skarge z taka drobnostka bo chciala sie odegrac,przeciez wszyscy wiemy,ze to
wlasnie jej syn jest najwiekszym lobuzem w klasie...
No nie wiem co robic?
Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • scher Re: Isc na skarge?? 24.10.06, 21:16
      Ja bym przede wszystkim porozmawiał z rodzicami tego dziecka. Może niech zwrócą
      pieniądze za nowe piórniki...

      Sz.
      • haydut Re: Isc na skarge?? 25.10.06, 10:03
        Dzis wychowawczyni nie bylo w szkole,wiec mi sie "upieklo"bo nadal mam mieszane
        uczucia.
        Co do zwrotu pieniedzy,to nie o to mi chodzi,te rzeczy i tak wkoncu mu sie
        przydadza.
        A moze tylko porozmawiac z tym chlopcem?Ale tez mam obawy,zeby potem nie
        bylo,ze zrobilam afere i nagabywalam dzieciaka a najpierw powinnam porozmawiac
        z nauczycielka lub jego rodzicami...
        No nie wiem,jeszcze nigdy nie musialam isc ze skarga..a moze poprostu sobie
        odpuscic?Ale z drugiej strony,widze,ze muj smyk liczy na to,ze zareaguje...
        Maz mowi,zebym pogadala jednak z wychowawczynia...juz sama nie wiem..
        • marysia9922 Re: Isc na skarge?? 25.10.06, 10:15
          Ja bym na twoim miejscu poszla z tym do wychowawcy - na zasadzie moze nie
          pretensji ale takiego delikatnego uczulenia na to, ze dzieja sie takie sprawy i
          dotykaja rowniez mojego dziecka. Rodzice na prawde czesto "zawracaja glowe"
          wychowacom roznymi sprawami nawet malo waznymi, ja tez bym to zrobila od czasu
          do czasu...chociazby po to, zeby pokazac ze interesuje mnie to co sie z moim
          dzieckiem w szkole dzieje. Na pewno nie zaszkodzi a byc moze pomoze w innych
          sprawach w przyszlosci.
    • vharia Re: Isc na skarge?? 25.10.06, 11:13
      Nie wiem jaka macie wychowawczynię i w jakim stylu rozmawia z dziećmi. Nasza
      jest super, wiec nie miałabym wątpliwosci i poszła na spokojną rozmowę, poprostu
      aby wytłumaczyła dzieciom, z czym wiąża sie takie "dowcipy". W tym wieku
      naprawdę mysli sie, ze to bardzo śmiesznesmile Tymczasem Was naraziło to na koszty
      i kłopoty (syn nie miał piórników- jak tu robić lekcje itp). Napewno
      powiedziałabym pani i nie miała oporów z tego powodu, ze wczesniej Twój syn
      "podpadał". Poprostu zaznacz w rozmowie, ze bardzo zależy Ci na spokojnym
      załatwieniu sprawy i nie podkreślaniu, ze to mama przybyła z odsiecząwink
    • renis66 Re: Isc na skarge?? 25.10.06, 12:40
      Myśle ze dzieci miały świetną zabawe i nie zdaja sobie sprawy z problemu. Dla
      nich to koleiny dowcip. Myśle ze Pani wychowawczyni powinna im to wyjaśnić.
      Sprobuj z nią pogadac tak bez pretensji .
    • rycerzowa Re: Isc na skarge?? 26.10.06, 10:00
      Rozumiem cię, bo ja też nie lubię latać ze wszystkimi głupotami "do pani".
      Na pewno trzeba interweniować, gdy dochodzi po poważnej agresji fizycznej, albo
      gdy któreś dziecko staje się ofiarą psychicznego maltretowania przez grupę.
      Ale robienie afery o schowany piórnik, albo że ktoś komuś napisze "dupa" w
      zeszycie (było ostatnio o tym na forum), to chyba lekka przesada.

      W przypadku twojego synka jest jednak szczególna sytuacja.
      Bo zwykle to na niego są skargi, przypuszczalnie też o drobiazgi.
      Tym razem ktoś jemu dokuczył. Zostawić to tak bez reakcji, to znaczy przyznać,
      że "on innym psocić nie może , ale inni jemu to owszem".
      Chłopak może mieć poczucie krzywdy i mieć do was żal.

      Zastanawiam się, co ja bym zrobiła.
      Po pierwsze, porozmawiałabym z synem, wytłumaczyła, że to schowanie piórników
      mogło być rewanżem kolegów za jego psoty, taką nauczką, pokazaniem "zabacz, jak
      to jest, gdy się komuś robi przykrość".
      Po drugie, obiecałabym, że poruszę sprawę na najbliższym zebraniu, że się za nim
      ujmę.

      Jeśli na kolejnym spotkaniu wychowawczyni z rodzicami znowu będzie mowa, ze
      chłopcy psocą, a twój potomek w szczególności, powiedziałabym, że tak,
      rzeczywiście jest , chłopcy psocą. Jedni drugim robią psikusy, ten tego
      uszczypnie, ten temu ołowek złamie, a ten innemu piórniki pochowa.

      Mało jest wzorowych chłopców. Prawie wszyscy znani mi przedstawiciele męskiego
      rodu byli niezłymi wisusami w szkole, a wyrośli na przyzwoitych obywateli.
      Trzeba tylko pilnować, by te psoty były w granicach psot, by nie dochodziło do
      tragedii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka