Dodaj do ulubionych

bicia ciąg dalszy...

IP: *.* 04.05.01, 12:38
Witam po raz pierwszy,Nie byłam tu dotąd bo nie wiedziałam, że tyle tu ciekawych rzeczy (jestem prawie stałą czytelniczką Dziecka). Ale usłyszałam o dyskusji na temat przemocy i chciałam podzielić się swoją historią.Miałam wspaniałe dzieciństwo, dzięki któremu teraz w dorosłym życiu udało mi się osiągnąć nie jeden sukces. Miałam kochanego tatę i mamę, którzy sporo pracowali żeby zarobić na troje dzieci. Nie chodziłam do przedszkola (jeszcze parę lat temu to były istne przechowalnie)- opiekowała się mną babcia. I byłam bita, bardzo i za byle co. Może niezbyt często ale za to dobrze pamiętam upokorzenie i bezsilność...Przysięgałam i zaklinałam się, że nie uderzę swojego dziecka, że nie ma takiej siły ... Niestety istnieje taka siła i jest we mnie - ogromny, destrukcyjny potwór w jakiego się zmieniam gdy przestaję nad sobą panować. Myślałam, że dam sobie radę z podręcznikowym "kto był bity będzie bił", wydawało mi się, że to banalna teoria, która nie jest regułą. A tym czasem jestem bezsilna. Nie, nie znęcam się nad swoim dzieckiem, nie maltretuję go, ale ... nic nie usprawiedliwia tego, że podnoszę na nie rękę. Ból jaki wtedy czuję jest nie do opowiedzenia. Czuję jakby moje razy z dzieciństwa, jakby ktoś znów mi to robił. Jedyna różnica polega na tym, że potrafię je przeprosić, tłumaczę się przed moim kilkulatkiem i rozmawiamy o tym dlaczego tak się stało i co wywołało moją wściekłość, razem próbujemy to naprawić. Powtarzam w kółko, że to nie ono było przyczyną mojego zachowania tylko ja, moja niemoc. To jest błędne koło bo w ten sposób pokazuję dziecku jaka jestem słaba, narażam się na to że to wykorzysta. Mam jednak nadzieję, że przyznanie się do winy i okazanie słabości pokaże, że nie wszyscy są doskonali i że trzeba się bardzo starać żeby zasłużyć sobie na miłość dziecka.Może znajdą się ludzie, którzy lepiej sobie z tym radzą. Kampania przeciwko przemocy jest potrzebna i jest dobrze prowadzona. Każdy klaps jest przemocą i klęską zarazem. Fakt, że tak jej dużo wokół to efekt naszych wcześniejszych doświadczeń.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 04.05.01, 19:22
      Witaj Anko :). Jeśli czytałaś może moje wcześniejsze wypowiedzi, to wiesz, że mnie udało się jak dotąd wychować bez bicia. Wiem jednak, że jest mi łatwiej, bo mnie udało się tego uniknąć w dzieciństwie (z małym wyjątkiem; mama przyznała się teraz, że oberwałam po próbie wyskoczenia przez okno z czwartego piętra). Każdy popełnia błędy, robi coś, czego się wstydzi. Niestety, tacy jesteśmy. Rzecz w tym, by umieć się przyznać przed samym sobą. By przeprosić kogoś, komu zadaliśmy ból. Podziwiam Cię, że to potrafisz, naprawdę. Też staram się przepraszać córeczkę, gdy wobec niej zawinię. Jednak często słowo "przepraszam" nie chce przejść przez gardło. To mój "potwór" z dzieciństwa; moja mama zawsze bała się przyznać do winy i tylko okrężną drogą wynagradzała mi przykrość. Łapię się, że nie raz tez tak postępuję. A myślę, że "przepraszam" jest oznaką wewnętrznej siły. I sądzę, że na tym buduje się autorytet i zaufanie. Gdy dziecko wie, że my też potrafimy przeprosić i jemu idzie to łatwiej. Gorąco Cię pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 13.11.01, 00:22
        ja nie mam takich doswiadczen, ja Wy, ale przed urodzeniem dziecka modlilam sie , aby byc cierpliwa mama (a jestem b. niecierpliwa) I Bozia wysluchala mnie!!Jestem cierpliwa dla mojego synka-tak wyrazam moja milosc. Co nie znaczy, ze czasem nie zwroce ostro uwagi i jestem poirytowana, ale kontroluje to. Juz teraz traktuje go po partnersku i przepraszam go, mimo, ze nie rozumie jeszcze.Ciesze sie, ze to potrafie. Ja nie mialam docenienia i teraz zwracam na to uwage, bo to jest wazne. Podobaja mi sie Wasze wypowiedzi. Widac jak bardzo Wam zalezy, zeby nie zranic swoich dzieci. Tylko dobre mamy zwracaja uwage na te sprawy.
    • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 04.05.01, 23:40
      Anka napisała/ł:> > Nie byłam tu dotąd bo nie wiedziałam, że tyle tu ciekawych rzeczy (jestem prawie stałą czytelniczką Dziecka). Ale usłyszałam o dyskusji na temat przemocy i chciałam podzielić się swoją historią.> > Miałam wspaniałe dzieciństwo, dzięki któremu teraz w dorosłym życiu udało mi się osiągnąć nie jeden sukces. Miałam kochanego tatę i mamę, którzy sporo pracowali żeby zarobić na troje dzieci. Nie chodziłam do przedszkola (jeszcze parę lat temu to były istne przechowalnie)- opiekowała się mną babcia. I byłam bita, bardzo i za byle co. Może niezbyt często ale za to dobrze pamiętam upokorzenie i bezsilność...A ja się będę upierać, że kluczem nie jest tutaj"byłam bita", tylko "bardzo i za byle co".Też byłem bity...Potworny Rysiek
    • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 04.07.01, 21:13
      Kochana Aniu, odpowiedź na pytanie dlaczego bijemy chociaż nie chcemy oraz jak się od tego uwolnić znalazłam w książce Alice Miller "Zniewolone dzieciństwo" wydanej przez Media Rodzina (mają sklep internetowy, nie pamiętam adresu, ale podam Ci e-mail: mrodzina@beta.nask.poznan.pl). Polecam Ci ją - na mnie zrobiła duże wrażenie. Napisałaś: "Miałam wspaniałe dzieciństwo, kochanych rodziców", ale też "byłam bita za byle co". Wygląda to na sprzeczność, prawda? Alice Miller wyjaśnia tą sprzeczność i ja jej wierzę. Pozdrawiam Cię. Regina
    • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 04.07.01, 23:43
      Kochani,I ja opowiem moja historie . Juz od dziecka jak tylko pamietam bylam bita , za zle oceny w szkole , za to ze bylam nie grzeczna , po przyjsciu mojej mamy z wywiadowki szkolnej pamietam jak pierwsze co robila to otwierala szafe i siegala po pasek ( przyznam ze nie bylam dobra uczennica ) ale zawsze zdawalam z klasy do klasy . Moja mama wychowywala mnie bez ojca , zostawil nas jak mialam trzy latka . Jest to dobra uczciwa kobieta , wierzaca i praktykujaca , ale zawsze na moje pytanie dlaczego mnie bijesz odpowiadala ze juz jest bezsilna co do mojej osoby . Ja jeszcze bardziej sie stawialam i popadalam w nerwice jak oberwalam porzadnie od niej , bardziej jej nienawidzilam i postanowilam sie jej nie zwierzac ,poprostu to ja zamknelam przed nia serce . Tak bardzo marzylam aby czasami obylo sie bez tego paska aby byla to normalna rozmowa miedzy matka a corka . Mama rowniez nigdy nie przepraszala , i dlatego ja przez pewien czas nie wiedzialam co to znaczy slowo "przepraszam" Wierzcie mi , bicie odbija sie na dziecka psychice wiem sama po sobie i mam tu na mysli bicie paskiem " , to ze czasami nie mozemy sie opanowac i damy dziecku klapsa nie jest porownywalne z biciem paskiem to zostaje do konca zycia w pamieci i mam straszny zal oto do mojej mamy . Teraz jestem dorosla i samodzielna i ciesze sie , ze moje dziecinstwo sie skonczylo .
      • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 07.07.01, 23:28
        U mnie bylo jeszcze lepiej moja matka stala i mowila do ojca lej i nie patrz, słowo przepraszam a co to jest w wykonaniu rodzica?Ja mam córeczkę która ma teraz 27 miesięcy jest bardzo świadoma i pewne rzeczy robi aby mi dopiec, kiedy jednak cos jej zagraża np. patrzy mi w oczy i pcha łapkę do kontaktu to niestety dostaje niewinnego klapsa.Dziewczyny tu nie ma co się tłumaczyć bo ja byłam bita, bo mnie nie przepraszano, bo jestem obciążona genetycznie.Guzik prawda, ja cierpiałam tylko dlatego, że byłam podobna do mojego ojca, a mój brat do matki. Byłam wciąż upokażana i obsypywana wyzwiskami.I jedyne co pamiętam z dzieciństwa to myśl- abym tylko nie była dla moich dzieci taka jak moja matka.I nie jestem, i aż się we mnie gotuje kiedy moja matka mówi wiesz kiedy patrzę na Ciebie to tak wychowujesz Nataszę jak ja was wychowywałam.A jestem wychowankiem obcych ludzi tak na prawdę, bo na samym początku wylądowałam w żłobku tygodniowym.Spróbujcie spojżeć na swoje dzieci jak na ludzi, traktować je jak normalnych ludzi, wtedy i przepraszam przychodzi tak łatwo, a także można spojżeć na wszystkie sytuacje bardzo obiektywnie.Po za tym popatrzcie na to, że dane wam było przekazać swoje doświadczenia, nauczyć je życia to wszystko przed wami, warto jednak się poświęcić by nasze dzieci ze wszystkim i dobrym i złym przychodziły najpierw do Was.Moja córka mówi często do mnie mama świetna jestem.Jest pełna optymizmu i radości.To, że nasze dzieci się uśmiechają to przede wszystkim zasługa mam, nie szczędźcie też im komplementów i nawet jeżeli nie do końca im się coś uda to pochwalcie za to co się udało a nie wytykajcie tego, czego dziecko nie zdołało zrobić.Mój mąż zawsze mówi, że się dziwi że jestem taka normalna po nienormalnym dzieciństwie.Życzę wszystkim powodzenia, i życzę Wam abyście nigdy nie zobaczyły jak wasza pociecha znęca się nad misiem.
        • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 08.07.01, 00:00
          Joanno, To nie tylko ja mialam takie dzieinstwo , czy mozesz mi napisac czy po tym jak rodzice cie bili to kochasz ich teraz w sesie ze nie wypominasz im tego . Bo we mnie jest zlosc choc jej nie okazuje mojej mamie . Zreszta ona by zaraz mi odpowiedziala , ze jakie ona miala wyjscie jak jej nie sluchalam . Czasami jak spojrze wstecz to ,ciezko mi sie rozmawia z moja mama . Jak ty sobie z tym radzisz ?
          • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 11.07.01, 10:33
            Witam Niestety ja też byłam bita, mama robiła mi awantury o wszystko, gdy byłam na studiach bardzo denerwowałam się egzaminami i po wizycie u lekarza dowiedziałam się że mam nerwicę i to od dawna, ograniczyłam kontakty z rodzicami i udało mi się wyjść na prostą i skończyć studia. Teraz mam 2 letnią córeczkę która działa zgodnie z zasadą gdzie diabeł nie może tam ona wejdzie. Gdy miała około roku jakimś głupim wybrykiem tak mnie zdenerwowała że dalam jej klapsa i bardzo krzyczałam po chwili zobaczyłam jej wielkie przerażone zapłakane oczy i przypomniałam sobie moje dzieciństwo - przepraszałam ją chyba z godzinę. Następnym razem gdy tylko poczułam narastającą złość wyszłam szybko do łazienki żeby zapanować nad sobą gdy po chwili wróciłam moja córcia miała skruszoną minkę i wyszeptała "cieplasiam" nigdy więcej jej nie uderzyłam i nieskrzyczałam, dużo z nią rozmawiam tłumaczę co można a co nie czasem wpadnie jednym uchem a drugim wypadnie ale jestem szczęśliwa że mi się udało. Życzę wszystkim panowania nad swoimi emocjami.
            • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 16.07.01, 23:45
              Nie zlalam zadnego z trzech diablow jakie przyszlo mi wychowywac. Czasem noz otwiera mi sie w kieszeni. I mysle, ze szczerze kochane dziecko jest w stanie poradzic sobie ze sporadycznym klapsem. nie wyklucze ze kiedys dam w ucho, czy przetrzepie spodnie. Ale istota jest aby moje diecko po tym jak juz sie wscieknie z powodu jakiegos zakazu czasem poplacze i poniesie konsekwencje swoich czynow przyszlo domnie i podzielilo sie swoja nauka. Bicie jest dla mnie nie tyle kleska czy bezsilnoscia- jest brakiem czasu. Kazde dziecko reaguje inaczej na zakazy i reguly. Ale wierze ze kazde jest dobre i kocha swoich rodzicow i dlatego chce byc docenione w swoich wysilkach niejednokrotnie bardzo ciezkich gdyz czasem trzeba rabnac ze zjezdzalnie kilka razy lub stracic kilka zabawek aby zrozumiec, ze nie nalezy wychodzic bokiem, a zepsucie komus zabawki zawsze sie kobzy tak samo. A to przepraszam... ja sama do siebie nie mam zbyt wiele zaufania ani szacunku wiec przepraszam pomylilam sie muwie dosyc latwo, ale widze jak wiele klopotow sprawia ono moim corkom. Rodzice to juz zupelnie maja przechlapane powiedziec przepraszam do smarka. niestety.
              • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 29.10.01, 21:33
                Aniu, Marto i wszyscy wy ktorzy byliscie bici. czytałam wasze posty i poczułam ukłucie w sercu. Mam straszna ochote was przytulic i powiedziec "ja tez". Nie często , nie mocno, ale tez. Trzymajcie sie dziewczyny, nie dajcie swoim dzieciom poczuc tego ukłucia w serce. Kochajcie je takie jakie sa, a jeśli stracicie któregos dnia panowanie nad sobą, przytulcie i popłaczcie razem z nimi.Jestem z wami-monika, mama 1.5rocznej Oli.
    • Gość: guest Re: bicia ciąg dalszy... IP: *.* 08.11.01, 10:02
      Witajcie ;))Po dosc dlugiej nieobecnosci wracam na grupe...Zaparlam sie i przeczytalam posty o biciu... Nie wiem jak Wy, ale ja z zapartym tchem i ze zlami w oczach przeczytalam ksiazke pt "Toksyczni rodzice". mam wrazenie, ze tam jest najlepiej wyjasnione DLACZEGO rodzice sa tacy jacy sa... moja mama mnie nie bila, byla ponad to, ale robilo cos o wiele gorszego. Wywolywala presje psychiczna, powodowala poczucie winy w sytuacjach, w ktorych nie powinna. Czasami marzylam, zeby mi po prostu przyrznela zamiast dawac mi kara zakazu wychodzenia na podworko przez miesiac.Obiecalam sobie jedno. Nigdy nie bede mojego dziecka maltretowac psychicznie. To, ze dam klapsa jest kara w tym czasie i w tym miejscu. Dziala natychmiast po przewinieniu i wiaze zle zachowanie z nieprzyjemnoscia. Z zadroscia i radoscia patrze jak moje dzieci integruja sie z innymi, ze nie maja zachamowan...Ja mialam tylko ksiazki i swoj wlasny wyimaginowany swiat wewnetrzny. Nienawidzilam szkoly, ze to, ze musze sie kontaktowac z tyloma osobami, bylam srednia uczennica, mowiono o mnie zdolna, ale leniwa. A to nie bylo lenistwo, tylko brak motywacji.Moja mama mowi, ze powinnam byc jej wdzieczna za szczesliwe dziecinstwo, a ja wtedy zaciskam zeby i odpowiadam jej potakiwaniem glowy. Ona tego nigdy nie widziala. Na moje szczescie poznalam faceta, ktory wyrwal mnie z tego zakletego kregu gdy mialam siedemnascie lat, pozniej urodzil sie Pawel i okazalo sie ze jestem nalepsza uczennica, bez problemow dostalam sie na studia a obecnie podjelam studia na drugiej uczelni.Moja mama tez nigdy nie powiedziala przepraszam, ale ona wywodzi sie jeszcze z czasow, gdy slowo rodzica bylo jedynym slusznym. Ja moje dzieci potrafie przeprsic, choc staram sie do takich sytuacji, w ktorych robie cos zle nie dopuszczac. Dla mnie najwazniejsza jest scisla wiez miedzy mna a dziecmi, tak na prawde nie ma znaczenia, czy dam klapsaczy nie pozwole zjesc cukierka, obie kary bola tak samo, ale wazne jest zeby okazac, ze mimo ukarania nadal sie kocha dziecko i ze jest ono akceptowane mimo roznych wbrykow.Pozdrawiam,Kasandra

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka