Gość edziecko: guest
IP: *.*
29.05.01, 13:29
Problem nie dotyczy mojego syna (mam 2 córki) ale jest to dziecko z b. bliskiej mi rodziny. Mały ma 6 lat i nawyk wyzywania. Nie wiem z czego ta sytuacja wynika, ale skutki przynosi opłakane. Najbardziej cierpi babcia chłopca, ciosy najczęściej trafiają właśnie w nią, a matka chłopca nie reaguje wcale "bo babcia powinna się przystosować". Trudno kochać wnuczka kopiącego po nogach ze słowami "nie chcę cię, ty wstrętna starucho" itp. Najgorsze, że mały terroryzuje otoczenie i uchodzi mu to na sucho. Matka pozwala mu na wszystko (jest tzw. ukochanym dzieckiem)Do wybryków słownych dochodzą próby rękoczynów. Gdybym sama nie była upatrzoną ofiarą nie uwierzyłabym ... Przecież 6 latek ma już chyba świadomość, że wymierzenie policzka to nie fraszka. Wyzwiska i ręcę krążące wokół twarzy atakowanej osoby to sprawa codzienna. Moje córki nie znają takich zachowań, jest we mnie obawa, że one się zarażą ... Poza tym, naprawdę żal mi tej babci. Wiem, że ona oddaje całe serce opiece nad wnuczkami i trudno znosi takie przykrości. Pomocy, jak Go okiełznać ???