Gość: AgnieszkaJ.
IP: *.*
18.03.02, 10:50
Moja starsza córeczka ma pięć i pół roku. Chodzi do przedszkola, w domu bawi się często w otoczeniu rówieśników - ma trójkę "przyjaciół" w swoim wieku. Od jakiegoś miesiąca dostaję szału za sprawą Paulinki, gdy ta spotyka się z maluchami. Zabawa przestała być ważna, maluchy pod przewodnictwem mojej córy przekomarzają się:- kto jest starszy- kto będzie miał pierwszy urodziny- kto jest wyższy- kto rządzi- kto ma więcej Barbie- kto ma dłuższe włosyitp, lista jest długachna. Nie bawią się wcale!!!Tylko sprzeczają o tak mało istotne sprawy i to jeszcze cały czas mnie wciągają, bym potwierdzała, zaprzeczała. Staram się im tłumaczyć to wszysko, godzić, wyjaśniać, że te sprawy nie są ważne w obliczu przyjaźni itp. Bez rezultatów. Dzieciaki wychodzą od nas, a ja muszę jeszcze raz, a potem jeszcze raz przed zaśnięciem, wałkować z Paulinką, kto rządzi, kto większy i tak w kółko. Za dwa dni maluchy znów się spotykają i znów to samo. Czy to normalne u 5-6-cio latków, czy może ja źle wychowuję moją córkę? AgnieszkaJ.