Dodaj do ulubionych

Problemy z 6-latkiem

IP: *.* 18.03.02, 10:50
Moja starsza córeczka ma pięć i pół roku. Chodzi do przedszkola, w domu bawi się często w otoczeniu rówieśników - ma trójkę "przyjaciół" w swoim wieku. Od jakiegoś miesiąca dostaję szału za sprawą Paulinki, gdy ta spotyka się z maluchami. Zabawa przestała być ważna, maluchy pod przewodnictwem mojej córy przekomarzają się:- kto jest starszy- kto będzie miał pierwszy urodziny- kto jest wyższy- kto rządzi- kto ma więcej Barbie- kto ma dłuższe włosyitp, lista jest długachna. Nie bawią się wcale!!!Tylko sprzeczają o tak mało istotne sprawy i to jeszcze cały czas mnie wciągają, bym potwierdzała, zaprzeczała. Staram się im tłumaczyć to wszysko, godzić, wyjaśniać, że te sprawy nie są ważne w obliczu przyjaźni itp. Bez rezultatów. Dzieciaki wychodzą od nas, a ja muszę jeszcze raz, a potem jeszcze raz przed zaśnięciem, wałkować z Paulinką, kto rządzi, kto większy i tak w kółko. Za dwa dni maluchy znów się spotykają i znów to samo. Czy to normalne u 5-6-cio latków, czy może ja źle wychowuję moją córkę? AgnieszkaJ.
Obserwuj wątek
    • Gość: Agna Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 18.03.02, 15:43
      To zupełnie normalne :-)Moja córka, 5,5 ma jeszcze inne tematy "istotne": dlaczego ona ostatnia się urodziła w naszej rodzinie? (odpowiadam, że na razie, ale jakoś jej to nie uspokaja :) ) kto ma ładniejszą podkoszulkę, dlaczego nie można włożyć wyjściowej sukienki letniej w zimowy ranek do przedszkola, kiedy wreszcie jej urosną piersi, dlaczego nie chcę jej przekłuć uszu...cała radość :)
      • Gość: Agnieszka_J. Re: Ach te sześciolatki... IP: *.* 18.03.02, 21:19
        Agna, dzięki za pocieszenie, że to normalne, bo już zaczęłam głęboką analizę psychologiczną mioch metod wychowawczych. Ostatnio Paulina błaga mnie o kupno "bristonosza", nie wiem czy ulec. Pozdrawiam, AgnieszkaJ.
        • Gość: Agna Re: Ach te sześciolatki... IP: *.* 18.03.02, 23:08
          :)Myśmy już ulegli i kupili - na szczęście okazało się, że mianem tym określana jest przez kilkuletnie damy kusa koszulka, której naszukalismy sie wszędzie, we wszystkich supermarketach, no i zaangażowana była w to poszukiwanie cala rodzina...W końcu znaleźliśmy w czeskim Cieszynie na wycieczce podczas ferii...Ach te baby - mój starszy, siedmioletni synek zwraca uwagę jedynie na to, czy wogóle ma cos na sobie, bo mu zimno lub gorąco, a spodnie w prezencie to żaden prezent (nie są wszak grą komputerową, "gębojem" - pisownia autentyczna);córce spokojnie można dać w prezencie stanik, majteczki w ozdobnej torebeczce, czy cienkie rajstopki :)powodzenia na tropach "biustonosza" !!!
    • Gość: Bea Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 18.03.02, 23:29
      Normalne ,normalne ,spokojnie !Tak sobie wymyśliłam ,że to może pokrętny nieco sposób poszerzania wiedzy o świecie - tylko skąd te dzieci wiedzą ,że wyższy ,długowłosy i z większą ilością lalek to ten lepszy ???? Socjobiologia jak nic .Moja córa ten etap ma już ciut za sobą - w końcu siódmy rok się zbliża - ale była bardzo nieszczęśliwa ,gdy nachodziły ją myśli o wyraźnej niesprawiedliwości na świecie : wszak to ona najładniej tańczy ,rysuje ,śpiewa ( Boooże ,ratuj),a nawet obraziła się na swoją koleżankę bo tej raczyła się wcześniej pojawić w uzębieniu szóstka ("nienawidzę Grażki ,już nie jest moją koleżanką !").Literatura idzie z pomocą : szukajcie książeczki "Już nie jesteś moją kumpelką ".Taaak, a śliczne "topy -staniczki" kupić można w cubusie (Galeria Mokotów ).Pozdrawiam -Bea
      • Gość: malanda Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 19.03.02, 10:04
        A może to kwesti płci :what:Mój syn niedługo skończy 7 lat i nie przechodził tego etapu. Porównuje się tylko do młodszego brata, ale to od zawsze, nie ma to związku z wiekiem. Swoją drogą to sprytne porównywać się do młodszego - zawsze wypada lepiej ;)Pozdraiam Wasze młode panny. (zawsze chciałam miec córkę ;) )
        • Gość: AgnieszkaJ. Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 19.03.02, 13:10
          Być może to zachowanie charakterystyczne dla dziewczynek, bo jak pisała wyżej Agna, chłopcy mają inne problemy. Strach pomyśleć, co mnie czeka - bo mam jeszcze dwie panny siedmiomiesięczne. Dla nich biustonosz to na szczęście odległa sprawa... AgnieszkaJ.
    • Gość: AlinaD Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 26.04.02, 21:57
      Hej. Mój Marek ma 6 lat, skończył w marcu. Pasjonują go bionikle (WRRR, sama mu pierwszego kupiłam...) no i w rozmowach z "chłopakami" rzeczywiście przeważają tematy: kto ma ile, które (mamom dziewczynkowym spieszę tłumaczyć, że są to takie klockowe postacie z LEGO i jest ich 6 i cała masa "kolegów") itd. Jeden z przedszkolnych kolegów ma nawet POTWORA MAKUTY (matko złota...) i jest WIELKI, a najlepsze bionikle to są te, których się jeszcze nie ma.Poza tym mama bywa okropna, bo każe czytać samodzielnie, każe samemu jeść, nie ma cierpliwości jak się człowiek ubiera trochę dłużej (2 godziny), twierdzi, że człowiek jest głuchy, każe chodzić spać i nie chce robić tostów na każdą kolację. Wszystkie ubrania nadają się do prania po jednym użyciu, a mycie zębów jest głupie (przecież myłem rano!). Życie jest piękne, a obok mnie śpi następny - ma 3 miesiące. Ale już wiem, co mnie czeka ;)...Pozdrawiam, Alinka
      • Gość: RybkaKasia Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 09.05.02, 09:52
        Mój Dominik ma 5,5. porównuje, ale nie dzieci a zwierzęta,mówi np."Czy tygrys pokona lwa ?", albo"Kto jest silniejszy, słoń czy żyrafa?" :)smile Tłumaczę Mu, ze to nie chodzi o pokonywanie, każde zwierzątko ma swoje życie tak jak każdy człowiek i nikt nikogo nie musi pokonywać....narazie to do niego nie dociera, moze kiedyś zrozumie :)smile
    • Gość: 888 Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 09.05.02, 11:10
      Ach te staniki!!! Moja córka po domu czasami chodzi w moim :lol: , ale najczęściej w staniczku od swojego stroju kąpielowego! Był taki okres, że nie chciała wyjść z domu bez swojego stanika!!! :) No w sumie one naśladują nas mamusie! Czy wy wychodzicie z domku bez biustonosza, hę??? :lol:S.
    • Gość: Aga100 Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 13.06.02, 07:37
      Z moim 6 letnim synem jest tak samo, tylko za obiekt obrał sobie młodszego 4-letniego brata. Rano jak jedzą śniadanie cały czas prowadzą tego typu kłótnie: kto większy, kto się pierwszy urodził, komu babcia kupiła lody etc. Przewodzi starszy syn. Dla młodszego póki ten starszy nie zacznie nie mają te sprawy znaczenia. Często kończy się to płaczem małodszego syna. Wygląda to tak jakby Krzyś (to ten starszy) sadyścił się na Wojtku. Coś okropnego. Myślałam, że to moje dziecko jest "wredne".Pozdrawiam. Staram się przeczekać i tylko w skarjnych sytuacjach reaguje
      • Gość: joannabo Re: Problemy z 6-latkiem IP: *.* 13.06.02, 20:57
        Aga!Odnosiłam się kiedyś do sytuacji opisanej w głównym poście (było to w wątku " O względności i indywidualizmie..."). To jest napradę porażające, że dzieci nie bawią się, nie uczą, nie przyjaźnią ze sobą, tylko spalają energię na bezproduktywnej rywalizacji. Uważam, że nic innego nie tłumaczy dobrze tego absurdalnego zachowania niż to, że wypływa ono z głębokiego lęku. One utraciły poczucie bezpieczeństwa uświadomiwszy sobie, że i rodzice i reszta otoczenia akceptują je nie po prostu jako osoby, tylko za jakieś posiadane przez nie i ogólnie pożądane cechy.Domyślam się, że nie mówisz dziecku, że kochasz je za to, że jest większe, wcześniej sie urodziło itd, to jest coś, co ono samo ceni, (pewnie dlatego, że jest rzeczywiście wymierne i sprawdzalne), ale czy nigdy nie mówisz np. "mój mądry chłopczyku"? To wydaje sie dobre i wzmacniajace psychikę dziecka, a tymczasem dla dziecka jest tylko źródłem niepokoju. Ono rozumie przez to, że akceptacja WYNIKA z jego zalety (w tym wypadku "mądrości"), a więc brak zalety może stanowić o braku akceptacji. Na podwórku usłyszy "nie znoszę cię, bo jesteś głupi" i ma potwierdzenie swoich obaw. Jeżeli ktoś uważa, że przesadzam, to niech przeczyta jeszcze raz główny post.Twoje dziecko nie jest więc "wredne", tylko przeżywa lęki,które możesz złgodzić, a w końcu zlikwidować ich źródło. Piszesz, że dla młodszego dziecka ta "wyższość" starszego nie ma znaczenia. I niech tak zostanie. Pokaż dzieciom, że i dla Ciebie nie ma znaczenia. Jest większy?, bo się pierwszy urodził, pierwszy sie urodził?, bo jest większy, babcia kupiła loda? to babci sprawa jak wydaje swoje pieniądze, i.t.d., i.t.p.. Nie musisz sie wysilać co do treści, najważniejsze, żeby mówić o tym jak o czymś najzupełniej oczywistym i niewartym gadania, spokojnie i od niechcenia. W każdym wypadku dziecku szybciej zabraknie argumentów niż Tobie. Sprawa jest ważniejsza niż spokój przy śniadaniu - chodzi o to, żeby Twoje dzieci były spokojne, że żadna domniemana czy rzeczywista wada lub zaleta nie ma najmniejszego wpływu na to, czy są akceptowane. joanna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka