Moja 3,5 letnia córka od ok. 2 m-cy dziwnie się zachowuje.
W nocy nagle zaczyna płakac, jak chcę ją przytulić to mnie odpycha, jak chcę
się oddalić to jeszcze bardziej płacze i wyciąga ręce. To ja ponownie do niej
podchodze zeby z nia porozmawiac/przytulić i znowu mnie odpycha i tak w kółko.
Trwa to ok. 15 min.
Pomagało jej przez jakis czas odwrócenie uwagi,np. mówiłam:"zobacz, śnieg
zaczął padac...." i wtedy momentalnie wyciszała się, kładła sie i zasypiała.
W tej chwili nic jej nie pomaga, płacze dość długo i nie ma na nią metody.
Chodzi do przedszkola, urodził jej się braciszek więc mysle ze to moze miec
zwiazek z jej zachowaniem.
Dużo z nią o tym rozmawiamy, tłumaczymy, bardzo ją kochamy, nie widac w niej
zazdrosci o braciszka.
Ale jak zakończyc ten koszmar... to jest coś strasznego

Prosze o cenne rady.