agwa1
09.05.07, 17:55
Wiem, że już było na ten temat. Ale z kolei ja teraz nie wytrzymuję.
A wię ignorować, nie dawać za wygraną, przeczekać - do tych rad stosujemy się.
Awantury są o byle co - przykład tatuś wytarł pupę zielonym a nie zółtym
papierkiem. Najczęściej każę córce iść do swojego pokoju i tam się wypłakać i
pzryjść jak skończy. Ostatnio jak zdarzyło mi się zaglądnąć do jej pokoju bo
od dłuższej chwili był spokój córka z furią trzasnęła drzwiami żebym nie
wchodziła z krzykiem - idź sobie i w ryk. - Czyżbym była wyrodną matką? A co w
przypadku gdy dziecko jest przeziębione i nie chce się ubrać- chodzi gołe. W
tym pzrypadku nici z ignorowania czy przeczekania bo mogłoby to trwać nawet
godzinę. Dzisiaj siłą ubrałam córkę -oczywiście był ryk i rzucanie się. Czasem
trzeba zastoswać siłę, jak to się ma do powyższych teorii.
I jeszcze jedno ok. 2-3 dni w tygodniu córka spędza u dziadków. Mam drugie
dziecko 2 mies. i trochę mi dzięki temu lżej, a poza tym bardzo lubi u nich
być. Babcia zeznaje że u nich histeria się nie zdarza. To możliwe? Może
dlatego że jej ustępują. Co w tym przypadku z moimi zasadami? Babci niektórych
rzeczy się nie przetłumaczy a poza tym nigdy się nie przyzna że jej ustępuje.
Czasmi jak widzę jak chętnie do nich jedzie mam wyrzuty sumienia, że wywołuję
u niej takie zachowanie. Mam wrażenie że dom kojazry jej się z ciągłym płaczem
i wymuszaniem a u dziadków jest super.
Proszę poradźcie co z siłowym rozwiązywaniem problemów i coś może na temat
moich wątpliwości co do dziadków.