Dodaj do ulubionych

2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka....

19.09.07, 09:01
przedwczoraj moja 2,5 letnią maję odwiedziła wróżka i zabrała jej wszystkie butelki i smoczki. W zamian Maja dostała swojego ukochanego Kubusia Puchatka. Pierwszy dzien to była tragedia, płacz i wrzask i ryk do potęgi n-tej....
potem popołudnie minęło w miarę spokojnie i wieczorem znów ponad 2 godzinny płacz,
Wkońcu Majcia zasnęła i spała do 1 w nocy, i znów pobudka i płacz (zawsze o tej porze wołała mlekolub kakałko) o 3 zasnęłąi spała do 6 rano i znów płacz....
wczoraj cały dzień w miarę, lecz bez dziennej drzemki
wieczór był męczocy ale po 40 min maja zasnęła i spała do 4!!!!
o 4 był straszny płacz ponad godzinkę i o 6 znów pobudka...
proszę czy teki przebieg rzeczy rokuje dobrze?
Czy moja córcia kiedys zaxcznie przesypiac całe noce? i pośpi dłużj jak do 6 rano? Wiem że potrzeba do tego czasu i cierpliwości.... ale mamy które to przechodziły wedzą jakie to trudn. Może mogłabym prosic o jakies pomocne wskazówki jak postępować lub o rady doświadczonych mam. Maja do tej pory piła około 1 litra mleka dziennie a od dwóch dni wogóle nie chce pić ani mleka, ani swojego ulubionego kakałka ani z kubeczka ani ze szklanki. poprostu nie i już.

Czy to minie czy juz nie będzie piła wogóle, chciałabym żeby chociaz szklankę mleka dziennie wypijała, lub może jakoś ja oszukiwać?

Mama pełno pytan i wątpliwości. Prosże o porady a mamy o swoje doświadczenia w tej kwestii..

ps. jestem obecnie w 35 tc i nie ukrywac ze tym bardziej ta sutuacja jest dla mnie strasująca lecz wieczxne wołanie o mleko w dzień i w nocy oraz ciągnięcie smoka moim zdaniem tez już miało miejsce za dłogosmile)
dziękuję
Wiola


Obserwuj wątek
    • olamazur Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 09:08
      Na pewno postąpiłaś słusznie, zabierając takiemu dużemu dziecku
      butelki i smoczki, jeść w nocy też już od dawna nie powinna.
      Dzieci przyzwyczajone do picia z butelki dość powszechnie odmawiają
      picia tego samego z innego naczynia. Nie martw się, jak chwilowo nie
      będzie piła mleka, mój syn też po odstawieniu butelki miał długi
      okres bez mleka i zapewniam, że mimo to byłzdorwy i miał sie
      świetnie. Teraz znów jest mlekopijem, tylko że kubeczkowym.

      A kiedy zacznie przesypiać noc? - cóż, dzieci są różne, tutaj nie ma
      reguły. Byle podczas pobudki nie karmić, nie dawać pić (najwyżej
      wodę, ale starać się nic nie dać, by nie rozbudzać dziecka), nie
      rozmawiać, a będzie szło ku dobremu smile
    • camel_3d sorry, nie rozumiem tego.... 19.09.07, 09:35
      wyobraz sobie, ze ktos ci zabiera twoje ulubione rzeczy (sukienki, buty ) itp...
      i mowi ze worzka byla...
      Dzieci same wyrastaja ze smoczkow i butelek..i gadanie o wrzkach nie jest
      potrzebne..
      to jakis kretynizm. W mojej rodzine wszytskie dzieci same "odstawily" smoki i
      buteleczki...
      ach te "nowoczesne" mamy.
      • mamapatysi Re: sorry, nie rozumiem tego.... 19.09.07, 12:28
        to chyba twoja rodzina jest jakims ewenementem prosze cie!!! w życiu
        nie slyszalam zeby dziecko oddalo smoczka i moze jeszcze
        powiedzialo: dzieki juz sobie pociuckalem wystarczy !!!!
        zastanow sie jakie rady dajesz naprawde sie zastanow
        • verdana Re: sorry, nie rozumiem tego.... 19.09.07, 13:32
          Dobre rady. Lepsze ssanie smoczka, niz zahwianie poczucia
          bezpieczeństwa.
        • yola.d Re: sorry, nie rozumiem tego.... 19.09.07, 14:16
          No to ja sie przylaczam i potwierdzam : moja coreczka rowniez SAMA
          zrezygnowala z butelki ze smoczkiem !
          Trwalo to dosc dlugo i przebiegalo etapowo . Gdy spodobalo jej sie
          picie przez rurke, zawsze przed piciem mleka (rano i wieczorem)
          pytalam ja , czy chce pic z butelki ze smoczkiem czy z kubka przez
          rurke . Stosowalam sie do prosby dziecka . Stopniowo coraz czesciej
          pila przez rurke . Kiedys w sklepie spodobal jej sie kubek (
          kupilam) i od tego czasu pijala na 3 sposoby : ze smoczkiem, przez
          rurke i z kubeczka . A teraz, od dluzszego juz czasu , jest tylko
          nieustajaco kubek !
          • olamazur kanapka zamiast potraw płynnych 19.09.07, 15:18
            Mój synek smoczka nigdy nie lubił i nie potrzebował. A co do
            butelki - w pewnym momencie (21-22 m-ce miał wtedy) dałam mu po
            prostu "dorosłą" kolację, kanapkę z czymś, zamiast kaszki mleczno-
            ryżowej, jak bywało do tej pory. I butelka przestała być potrzebna,
            bo drugiej kolacji by przecież nie zmieścił.
        • camel_3d Re: sorry, nie rozumiem tego.... 19.09.07, 16:38
          kazde dziecko wyrasta i samo odstawia..


          > to chyba twoja rodzina jest jakims ewenementem prosze cie!!! w życiu
          > nie slyszalam zeby dziecko oddalo smoczka i moze jeszcze
          > powiedzialo: dzieki juz sobie pociuckalem wystarczy !!!!
          > zastanow sie jakie rady dajesz naprawde sie zastanow
          • marysienka110 ??? 19.09.07, 22:08
            Widze ze ty znowu szukasz problemu.
            A moze meczy cie ze laska ma na tyle sily zeby byc konsekwentna?
            I nie mozesz zwytrzymac ze ma efekty.
            Nie mozna na dzieci zwalac zbyt duzo odpowiedzialnosci, a taka decyzja
            nia jest.
            • jola_ep Re: ??? 19.09.07, 22:40
              > A moze meczy cie ze laska ma na tyle sily zeby byc konsekwentna?
              > I nie mozesz zwytrzymac ze ma efekty.
              > Nie mozna na dzieci zwalac zbyt duzo odpowiedzialnosci, a taka decyzja
              > nia jest.

              Coś w tym stylu mówili i pisali o odstawianiu od piersi. Że nie wyrosną, że trzeba konsekwentnie, że odpowiedzialność itd. itp.
              Przyznam, zdenerwowali mnie nieco. Coś w stylu "ja wam jeszcze pokażę" wink

              Dlatego moje dzieci (choć prawie bezsmoczkowe i bezbutelkowe) nie zostały "konsekwentnie" i nagle pozbawieni ich sposobu na uspokojnie, ukojenie (i przy okazji zaspokojenie głodu).

              Same wyrosły smile
              Bez płaczu i rozpaczy. Ja ich tylko wspierałam.
              Pozostały mi miłe wspomnienia i duma z moich dzieciaków. Czasem sobie wspominamy, jak to starsza porzuciła mnie dla mleka sojowego, a młodszy dla "kulbaski" wink

              Pozdrawiam
              Jola
            • mallard Re: ??? 20.09.07, 09:07
              marysienka110 napisała:

              > ze laska

              Ratunku! To już i tutaj ten bełkot?!
            • camel_3d Re: ??? 20.09.07, 09:29
              > A moze meczy cie ze laska ma na tyle sily zeby byc konsekwentna?
              > I nie mozesz zwytrzymac ze ma efekty.+

              jak dla mnie to ma niewiele wspolnego z konsekwencja.
              • marysienka110 I tak uwazam ze pewnych decyzji 21.09.07, 10:27
                nie mozna zwalac na dziecko. I czesto nam sie wydaje ze dzieci
                rezygnuja z wlasnej nieprzymuszonej woli. Dorastaja do czegos
                poprostu. A w wielu przypadkach jest tak, ze dzieci podswiadomie czuja
                nasza presje.
                Ja uwazam ze powinnismy sie przed soba szczerze przyznac na czym nam
                zalezy.
        • a.nancy Re: sorry, nie rozumiem tego.... 20.09.07, 08:43
          a ja owszem.
          tym dzieckiem bylam ja. dawno temu wink
      • molla7 Re: sorry, nie rozumiem tego.... 21.09.07, 08:10
        camel_3d napisał:

        > wyobraz sobie, ze ktos ci zabiera twoje ulubione rzeczy (sukienki,
        buty ) itp..
        > .
        > i mowi ze worzka byla...
        > Dzieci same wyrastaja ze smoczkow i butelek..i gadanie o wrzkach
        nie jest
        > potrzebne..
        > to jakis kretynizm. W mojej rodzine wszytskie dzieci
        same "odstawily" smoki i
        > buteleczki...
        > ach te "nowoczesne" mamy.
        >
        ROTFL, ja tez nie rozumiem uzycia słowa kretynizm.
        Zgoda, ze dzieci wyrastaja ze swoich nawyków smoczkowo-btelczynych,
        ale niech zdarzy sie to dopiero koło 5, 6 roku zycia????

        Ja swojej córce odebrałam smoczek w wieku 1,5 roku uznając ze juz
        dawno powinnam to zrobic. Przyszły myszki zabrały, intensywny zal
        był krótki...Nie uważam, ze przyspozyłam traumy swojemu dziecku...
        nowoczesny brzmi jak pejoratyw, w Twojej wypowiedzi.....
        Byłam nowoczesna, bo nauczyłam dziecko przesypiać noce nie ulegając
        jego nawykowi budzenia sie i wyrywania mnie z tak potrzebnego mi
        snu...Wręcz wyrodna, bo wpoiłam zdrowe nawyki z zasypianiem i
        jedzeniem zelazną konsekwencją... do piekła ze mną...
    • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 15:21
      Wiola, strasznie smutna historię opowiedziałaś.
      Córka rzeczywiscie zbyt długa chciała, by ja poic w nocy - ale trzeba by sie
      najpierw upewnić, ze to nie byl problem inny jakiś, poważniejszy niz tylko
      prosty nawyk.
      Zafundowałas jej terapie szokową - szczerze mowiac nie wiem, co TERAZ zrobic.
      Gdyby to bylo moje dziecko to bym nie zniosla napiecia i wrociła do tej "butelki
      z kakałkiem" w jakimś ograniczonym zakresie, ale jednak.

      Córka moich przyjaciol miała 4 lata i chodziła z "butelką z kakałkiem", i nic
      zlego sie z tego powodu nie stało.
    • mamapatysi Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 15:36
      dużym problemem jest chyba smoczek zwykly a ie butla w nocy.. uważam
      ze ułożenie bajeczki i zniknięcie smoczka nie jest zadna terapią
      szokową tylko jedyną możliwościa w przypadku dziecka ktore nie chce
      tego smoczka oddac- wiem bo sama mam ten problem...
      nie mozna niektorym dzieciom powiedziec zeby juz nie ssalo smoczka i
      co wtedy?
      • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 15:51
        Tak naprawde to nie jest problem butelki - tylko postawienie dziecka
        w takiej sytuacji, w jakiej znajduje sie dorosły, ktory podczas snu
        został w domu ograbiony przez obcych bandytow. Pewnie, ze dziecko
        placze w nocy. Wrózka może przecież wrocić i zabrac kolejne rzeczy -
        moze tym razem mamusię?
      • mamajulki080506 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 15:55
        Ja myślę, ze teraz powinnaś sie trzymać wersji, że wróżka zabrała i
        nie ma...jeśli ulegniesz, nawet w ograniczonym zakresie, to potem
        bedzie jeszcze trudniej...
        Moja córeczka ma 17 mcy, ale z karmienia piersią sama by chyba do
        tej pory nie zrezygnowała...po prostu pewnej nocy powiedziałam
        dość...też był płaczi bardzo ciężko mi było, ale z nocy na noc małej
        coraz mniej tego brakowało...od dwóch miesięcy przesypia noce
        (sporadycznie zdarza sie, że sie obudzi i popłacze, ale to trwa
        dosłownie minuty...)

        Pewnie, ze mozna czekac i czekać, aż dziecko zrezygnuje...mój
        bratanek ma prawie 6 lat i wieczorem ciągnie kakałko z butelki...no
        można i tak, ale chyba niekoniecznie trzeba...swoja droga, ciekawe
        kiedy zrezygnuje...

        Co do smoczka, to moja mała go nie chciała, ale z opowiadan mamy
        wiem, że siostrze musiała zabrać w wieku 2 lat, bo zgryz się jej
        krzywił...ryk był straszny...przy okazji zabrała też mojemu 0,5
        rocznemu bratu, bo siostra mu z buzi wyciągała, jak on miał, a ona
        nie....

        Trzymaj się, pozdrawiam
        • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 16:10
          i powinnas utwierdzac dziecko w przekonaniu, ze każdej nocy jest
          narazona na utrate ulubionych rzeczy? Dziewczyny, zastanowcie się
          nad sytuacją oklamywanego w ten sposob dziecka!!! Przecież dla
          dziecka nie ma róznicy, czy w nocy napadli na dom bandyci, czy
          wróżka - ono zostało okradzione.
          • mallard Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 09:12
            verdana napisała:

            > Przecież dla
            > dziecka nie ma róznicy, czy w nocy napadli na dom bandyci, czy
            > wróżka - ono zostało okradzione.

            Wróżka dała cos w zamian - nie zauważyłaś tego? Bandyci tak nie
            robią chyba?

            Żeby było jasne - nie popieram tej metody, ale Twoje porównanie, to
            demagogia pierwszej wody.
            • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 13:48
              Nie - dziecku cos zabrano. To, ze cos dano w zamian nie zmienia
              sytuacji - dziecko nie może być pewne tego, ze to co jest jego nie
              zniknie, zabrane nocą.
    • wiola2214 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 16:33
      dzięki dziewczyny, ale chyba troche przesadzacie z tymi "bandytami i złodziejstwem". To była swego rodzaju historyjka i układ: dzieci które mają juz 2,5 latka nie potrzebuja juz butelek i smoczków bo nimi ni eda się bawić, karmic, przewijac wozic w wózeczku, - wolą zabawki i misie i daltego wróżka przychodzi do takich dzieci i zabiera butelki i smoczki a daje prezencik w postaci ymarzonej zabawki, a niepotrzebne butelki i smoczki zanosi malutkim dzieciom, które ich potrzebują ( na szczęście mamy dużo znajomych z malutkimi dzieciaczkami) więc nie bylo trudno Majci to wytłumaczyć. No i po takiej historyjce córcia zgodział się by oddać swoje "przyzwyczajenia". Wiem że i jej i mi teraz ciężko ale uwierzcie że po tych dwóch dniach juz widac poprawę, dzisiaj spała do 4 rano co sie jeszcze nie zdarzyło, czasem jak jej sie przypomni to pomarudzi ale ogólnie jest ok.
      Napisze wam jeszcze co mnie do tego skłoniło:
      byłyśmy na bilansie 2 tatka i tam Pani doktor od razu poznała po ząbkach że Maja ma smoko, więc poszłamm równiez do stomatologa (gdzie równiez ja bardzo przygotowywałam na wizytę ) i faktycznie okazało się ze takim "przeciąganieam"moge jej wyrządzić więcej szkody niż pożytku.
      Już kiedys próbowałam odstawić smoczka, to w zamian nie rozstawała się z butelką i ssała pusty juz smoczek od butelki - więc wolałam wrócić do smoka - widocznie jesne dzieci bardziej się rzyzwyczajaja i jest im trudniej rzucić przyzwyczajenia a inne łatwiej.. ZobaCZYMY ja póki co walczę dalej i nie uważam bym robła swojemu dziecku krzywdę... pozdraiwam i czekam na kolejne wypowiedzi
      Wiola
      • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 16:53
        Jezeli dziecko bylo uprzedzone z gory, ze przyjdzie wróżka i weźmie
        butelki - to jeszcze pół biedy, choc absolutnie nie rozumiem, po co
        oklamywać dziecko, ktoremu zwyczajnie można powiedzieć, ze od
        butelki psuja się zęby... Ale jesli bez uprzedzenia "wrózka'
        zabrała, a tlumaczenie nadeszlo później - to jak może czuć sie
        dziecko, ktore przeciez nie wie, czy za pare dni nie okaze sie za
        dorosle na co innego i cos innego w nocy nie zniknie?
        Zabraniem butelki na pewno nie robisz dziecku krzywdy, oklamywaniem
        dziecka - chyba tylko dla wlasnej wygody - na pewno dziecku jakąś
        krzywdę robisz.
      • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 17:02
        Wiola, Ty decydujesz za Twoja corke, czego potrzebuje, czego nie, co lubi, czego
        nie lubi, co woli.
        Czy nie mogłaś jej po prostu powiedziec prawdy - ze od smoczka robia się krzywe
        ząbki? Że to jest powód?
        Że wiesz, ze lubi, bardzo luubi pić ze smoka, ale ze wzgledu na zabki trzeba z
        tego zrezygnować?
        Ona jest bardzo małą dziewczynka, ale to nie daje Ci prawa do negowania jej
        uczuc i narzucania własnych wyobrazen w tej sprawie.
      • rozmowy_kontrolowane Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 06:59
        Skoro- jak piszesz 2,5- letnie dzieci nie potrzebują już butelek i smoczków, to
        po co pytasz o radę?
        Chciałaś się upewnić, że postąpiłaś dobrze?
        Moim- i nie tylko moim- zdaniem zrobiłaś idiotycznie, okłamując dziecko. Nie
        zabierając smoczka, ale właśnie okłamując i dorabiając do tego bzdurną
        historyjkę o wróżce, zamiast wytłumaczyć córce, jak sprawa wygląda.
      • atari800xl Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 09:58
        > daltego wróżka przychodzi do ta
        > kich dzieci i zabiera butelki i smoczki a daje prezencik w postaci ymarzonej za
        > bawki, a niepotrzebne butelki i smoczki zanosi malutkim dzieciom, które ich pot
        > rzebują ( na szczęście mamy dużo znajomych z malutkimi dzieciaczkami) więc nie



        Ty sie chyba za duzo amerykanskich filmow naogladalas...
    • kanna Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 19.09.07, 18:30
      Ja odcięłam koniec smoczka - mały nie mógl się zassać,
      powiedział "be", "tak, smoczek jest zepsuty" potwierdziłam szybko i
      zaraz dałam mu drugi - tez obcięty. Wziął sobie niekapoek z wodą,
      troche potrzyumał w buzi, troche pomarudził i poszedł spać.
      Miał 20 mies.
      Jestem przeciwna oszukiwaniu dzieci - bo przestaja nam ufać.

      pozd :0 Ania
    • truscaveczka Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 11:20
      Szkoda, ze tak drastycznie to zrobiłaś.
      No, ja nie miałam akurat z tym problemu, moja się sama odstawiła od piersi i
      butelki. Ale nie dało sie jakoś polubownie? Wytłumaczyć, pokierować tak, żeby
      sama zdecydowała?
    • mamahania2 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 12:24
      Myskonczylysmy ze smoczkiem jak Zosia miala 2lata.Nie opowiadalam
      jej historyjek (wcale nie widze nic zlego w takim sposobie),poprostu
      widzialam ze nie potrzebuje juz tak smoczka wiec zaczelam jej go
      chowac.wyciagalam tylko w krytycznych sytuacjach no i mala nauczyla
      sie uspokajacv w koncu sama.Niedlugo potem oduczylam ja smoczka w
      butelce a to wlasciwie przyszlo samo bo ostatni smoczek do butelki
      pekl mi przy myciu wiec mowie do niej"patrz,smoczek sie
      zepsul,musimy dzis wypic mleko z innejk butelki".Nie bylo
      protestu,jednak przez tydzioen nie mogla sie przyzwyczaic do kubka z
      dziubkiem i mleka nie pila.
      Jak chodzi o nocne pobudki(bo mysle,ze to jest glowny problem) to
      mimo uplywu ponad pol roku od odstawienia smoczkow,Zosia i tak sie
      budzi i chce zeby przyszla mama spiewac kolysanki albo tata
      opowiadac bajke.Dodam ze mala zasypia wieczorem prawie zawsze
      sama.Wydaje mi sie,ze na to tez musi przyjsc czas.Pewnie maja racje
      te dziewczyny,ktore pisaly tu,ze dziecko samo wyrosnie.Mysle jednak
      ze trzeba obserwowac swoje dziecko i czasem pomoc mu wyrosnac z
      czegos.
      Wiem chyba jak ciezkie jest dla Ciebie wstawanie w nocy.Tez jestem w
      ciazy(21 tydzien) i mam jeszcze rocznego synka ktory tez czasem daje
      mi sie we znaki w nocy.Czasem sie budzi na mleko,czasem na smoczka,a
      czasem tylko na pozytywke.Nie lubie krytykowac niczyich
      sposobow,popierac tez raczej nie.Mysle,ze kazdy ma swoje sposoby na
      dziecko,bo przeciez to my najlepiej znamy wlasne dzieci i mowienie
      komus ze robi sie zle jest dla mnie bzdura.Np.moja 2,5letnia corka
      nie przyjelaby tak madrych powodow do odstawienia smoczka jak psucie
      sie zebow itp.tak jak wie,ze dzieci robia siku na nocnik i w teorii
      jest swietna tak z praktyka mamy ciagle problem.Widac nie przyszedl
      jeszcze jej czas.
      POzdrawiam i zycze powodzenia w tej walce.
    • ewa-krystyna Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 13:17
      Wiola,ja uwazam,ze dobrze postapilas.... jestem z tych "wrednych" i wierze,ze
      dzieci sa za male na niektore decyzje i to my jako ich opiekunowie mamy
      obowiazek je podejmowac za dzieci... ty zrobilas wszystko jak trzeba, dalas cos
      w zamian i uprzedzilas o tym dziecko - wbrew temu co pisza niektorzy -oni moze
      nie mieli czasu na dokonczenie czytania twojego postu,bo byli zaaferowani,ze
      dziecku krzywde robisz,bo placze.... dziecko musi nauczyc sie samo spac i samo
      uspokajac z tego niekoniecznie sie wyrasta... ze smoczkiem i butla powinno
      pozegnac sie okolo pierwszych urodzin- wtedy jest latwiej i zwykle w ciagu 3-4
      dni zapomina ... a tlumaczenie dziecku o szkodliwosci smoczka na zabki jest dla
      niego wielka abstrakcja... jak ma dziecko sobie wyobrazic,ze smoczek psuje zgryz?
      gratuluje pomyslu "wrozki" i zycze wytrwania... w ciagu tygodnia dwoch max
      powinna mala sie przyzwyczaic...
      • nangaparbat3 Jasne 20.09.07, 13:30
        Jesli naszym celem jest wychowanie osoby, która nie wie, czego chce, za która
        inni decydują, co lubi, a czego nie, to rzeczywiscie - tylko pogratulować.
      • mamajulki080506 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 14:21
        Jak czytam wypowiedzi niektórych mam, to ręce opadają...
        też uważam, ze dziecko jest za małe na podjęcie decyzji, czy
        rezygnuje ze smoczka, czy nie....no zastanówcie sie trochę...

        Swoja drogą, jak byłam mała, to rodzice tłumaczyli, ze po wieczornym
        paciorku przylatują aniołki i siadają na parapecie i pilnują mnie (i
        rodzeństwo) aby nam się nic nie stało....no i ja w te aniołki i
        Bozię wierzyłam do pewnego czasu (tzn, teraz wierzę inaczej) ale
        dziecku trudno jest pojąć pewne dorosle sprawy..jakos jestem
        normalna, mimo tego i swojemu dziecku też tak to przekażę...
        Mój brat bał się "lempka" (dziad, który zabierał dzieci, jak były
        niegrzeczne) i też ma ok z psychiką (jest wojskowym po wszystkich
        testach psychologicznych, jakby ktos miał watpliwości smile)
        A najmłodszej siostrze smoczka zabrał dziadek i też jakoś nie
        wpadała w histerię na jego widok, ani nie bała sie, ze zabierze cos
        jeszcze...
      • wiola2214 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 14:23
        no to widze tu dwa obozu, a ja tylko chciałam pmocy lub wsparcia, (wskazówek ) jak w takiej sytacji postąpić...
        ale do rzeczy: gratuluje mamusiom dzieci które w wieku dwóch lat rozumieją własnie proces psucia lub krzywienia się ząbków - bo moje dziecko niestety takiej opcji nie brało pod uwage a tłumaczenia ne skutkowały.

        nie wydaje mi sie bym takim sposobem (zresztą polecany jest on przez psychologów itd,) Krzywiła obraz bezpieczeństwa swojego dziecka. dzieci którym czytane sa regularnie różne bajki wiedza kto to jest wróżka i wiedzą że to dobre istoty ( a nie czarownice!!!!!!!!!!!, które czynia zło).

        A propos w późniejszym wieku dobre wróżki przychodzą także po ząbki a w zamian dają nagrodę lub pieniążki, Także widze nie niektóre mamusie skutecznie pozbawią swoje dzieci niektórych ważnych elementów dzieciństwa.

        Podziwiam mamy, którym udaje się wychować bezstresowo swoje maleństa, którym nigdy nie zdażyło sie swoje dzieci oszukac. - chodź wydaje mi się to mało możliwe.
        Może wartby się głeboko i dobrze zastanowic czy faktycznie zawsze my jesteśmy wobec swoich dzieci uczciwe i mówimy im prawdę???

        a co się zmieniło: po krótce : wczoraj Maja nie spała w dzień i może z dwa razy wołała o mleko i o smoka a za chwilkę już tłumaczyła sobie że wróżka zaniosła malutkim dzieciom butelki i smoczki,,, potem zasnęła w samochodzie i po przyniesieniu do domku spałą z 1.5 godz.potem wieczorem byliśmy u znajomych, którym urodzia się córeczka i nie było żadnego problemu, na widok smoczka było pytanie i konkretna moja odpoiedż i po kłopocie. Natmiast wieczorem Maja zasnęła w ciągu pół godziny, bez płaczu! troche marudziła ale o 21,30 spała - obudziła sie o 6 rano! pierwszy raz w życiu!!! przespała noc. Rano troche pojęczała o "kakałko". ale wstałam, zrobiłam śniadanko z mlekiem w szklance i mała zjadła chętnie i ze smakiem. Teraz po obiedzie także zasnęła szybko i bez problemu, nawet nie zawołała ani razu smoczka.

        Także może dla niektórych ta metoda jest drastyczna!
        ale i skuteczna, ja osobiście widze wielkie postępy i na pewno będe ta metode polecać innym mamusiom.

        • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 14:51
          Nigdy w życiu nie oszukałam dziecka - to wbrew pozorob bardzo latwe,
          wystarczy nie bac sie wlasnego dziecka.
          efekt - nie wiem, co to znaczy bunt dwulatka, nie wiem, co to znaczy
          bunt nastolatka. Bo dzieci mi wierza i wiedzą, że im nie wciskam
          kitu. A dzieci oszukiwane w dziecinstwie w pewnym momencie beda
          wiedzialy, ze rodzicom ufac nie wolno - bo klamia.
          • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 21:33
            verdana napisała:

            > Nigdy w życiu nie oszukałam dziecka

            Nawet o Mikołaju?
            • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 22:44
              Nawet o Mikolaju. Nigdy. Jestem przekonana, ze Mikolaj to głównie
              zabawa dla doroslych, ktorzy ciesza sie, jakie te dzieci jeszcze
              dziecinne i naiwne...
              A zapominaja, ze przy okazji pozbawiaja dzieci polowy radosci ze
              swiat - radosci nie tylko brania, ale i dawania.
              • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 22:54
                verdana napisała:

                > Nawet o Mikolaju. Nigdy. Jestem przekonana, ze Mikolaj to głównie
                > zabawa dla doroslych, ktorzy ciesza sie, jakie te dzieci jeszcze
                > dziecinne i naiwne...

                Twoja oczywiście sprawa ale jak wspominam dzieciństwo to Mikołaj
                kojarzy mi sie baaardzo pozytywnia, była w tym magia, której małe
                dzieci moim zdaniem potrzebują podobnie jak wierzą w inne
                niestworzone rzeczy i jak lubia bajki. Moja córcia wymyśla sobie
                czasem niestworzone rzeczy i wiem że ona chce w to wierzyć. Ma
                naprawde dużą fantazję i wiem że inne dzieciaki tez to mają.
                • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 23:58
                  E tam. Zaraz wierzyc.
                  Moja córka wymyslała historie, inscenizowała je, inscenizowala bajki,
                  wyznaczajac nam role, które grzecznie odgrywalismy, czasem w koło Macieju. Ale
                  zawsze miała świadomość, co jest na niby, co naprawdę.
                  Świat jest wystarczajaco magiczny i wspaniały, by nas zachwycać.
                  Nawet jak jestesmy małymi dziećmi.
                  • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 08:07
                    nangaparbat3 napisała:

                    > E tam. Zaraz wierzyc.
                    > Moja córka wymyslała historie, inscenizowała je, inscenizowala
                    bajki,
                    > wyznaczajac nam role, które grzecznie odgrywalismy, czasem w koło
                    Macieju. Ale
                    > zawsze miała świadomość, co jest na niby, co naprawdę.

                    A mojej czasem wszystko się miesza i jeszcze mnie wciaga w różne
                    swoje fantazje. Np. U nas obok w lesie mieszka Buka /ta z Muninków/
                    smile
              • weronikarb Popieram Verdana w 100% 27.09.07, 08:18
                Zreszta często zgadzam sie z Twoim zdaniem, gdyż swoje dzieci
                traktujesz jak człowieka a nie bezrozumna małpkę.

                Syna tez tak traktuje jak człowieka.
                Jedynie narzucam swoja wole jesli chodzi o przedszkole bądź
                lekarstwa.
                Choc zawsze rozmawiam i tlumacze.
                Moj odrzucil smoczek jak mial 8 m-cy - sam z siebie
                Do teraz a ma juz 4 lata pije z butelki kakao, ale smoczek ma do
                polowy uciety, takze kakao poprostu leci samo, bez zasysania
                wielkiego.
                Wie dlaczego ma tak smoczek i wie dlaczego idzie zeby myc -
                wytlumaczylam ja i pan dentysta. Zostaly pokazane jak wygladaja
                bakterie, co robia, oraz jak moga sie wykrzywic zeby smile

                Dzieci naprawde sa madre, tylko trzeba tlumaczyc prostymi zdaniami.
                Tak samo ucze rozrozniac swiat bajki, filmu od realnego
          • ewa-krystyna Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 00:40
            verdana napisała:

            > Nigdy w życiu nie oszukałam dziecka - to wbrew pozorob bardzo latwe,
            > wystarczy nie bac sie wlasnego dziecka.
            > efekt - nie wiem, co to znaczy bunt dwulatka, nie wiem, co to znaczy
            > bunt nastolatka. Bo dzieci mi wierza i wiedzą, że im nie wciskam
            > kitu. A dzieci oszukiwane w dziecinstwie w pewnym momencie beda
            > wiedzialy, ze rodzicom ufac nie wolno - bo klamia.

            bunt dwulatka nie ma nic wspolnego z oszukiwaniem badz nie dziecka... jest to
            etap w zyciu malego czlowieka kiedy poznaje,ze jest osobna osoba,ktora ma wole i
            ktora moze powiedziec "nie"...
            mimo,ze rodzice mnie "oszukali" postacia Swietego Mikolaja nie mam im tego za
            zle tylko jestem szczesliwa,ze wprowadzili ta postac do mojego zycia... teraz
            jest on tez w moim zyciu bowiem uwazam,ze kazdy z nas jest Swietym Mikolajem
            kiedy,obdarowuje innych na Gwiazdke... to obok cudu narodzin Jezusa jest dla
            mnie drugi wazny i magiczny moment swiat Bozego Narodzenia... a madrzy rodzice
            potrafia nauczyc dzieci rowniez,ze nalezy nie tylko brac ale i dawac.... mimo
            wierzenia w Swietego Mikolaja potrafie byc bardzo chojna w stosunku do innych i
            czerpac rownie wielka radosc z obdarowywania jak i bycia obdarowywana i tu nie
            chodzi o materialne prezenty ale np. rysunek dziecka dla rodzica ( zawsze mnie
            zastanawia skad dzieci biora pieniadze na prezenty ....) taki prezent ma dla
            mnie wielkie znaczenie... pamietam jak zawsze z moja siostra robilysmy laurki na
            dzien babci,dziadka,mamy itp.... nigdy nie kupowalysmy prezentow bo bylysmy
            dziecmi... tu gdzie mieszkam dzieci dostaja prezenty od rodzicow i Swietego
            Mikolaja na Gwiazdke a Mikolajowi w "zaplate" za prezent ustawiaja kolo choinki
            ciastko i szklanke mleka - w ten sposob one tez cos daja...
        • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 15:59
          Zrobiłam rachunek sumienia - tak, czasem kłamałam. Na pewno w sklepie, kiedy
          chciała, zeby jej cos kupić, mówiłam: nie mogę, dzisiaj jest wtorek, a jest taka
          zasada, ze we wtorki sie tego nie kupuje. Było mi troche głupio, ale skutkowalo.

          Bardziej serio - ja nie wiem, czy jest sens zaludniać swiat dziecka wrożkami.
          Jeśli wrozka jest rzeczywistoscią, to i zał czarownica, i potwory, i duchy. Ja
          bym dała spokoj.
          Dzieci sa madrzejsze, niz Ci sie zdaje. Moja córka nie miała trzech lat, kiedy
          powiedziala mi, ze cos jest "na niby". I rozrózniała miedzy "na niby" i
          "naprawdę". Pamietam to, bo sama byłam w szkoku.
          ale nie dowiesz się, ile jest w stanie zrozumiec Twoje dziecko, jesli nie
          spróbujesz, nie dasz mu szansy.
          Twój wybór.
        • jola_ep Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 20:50
          > A propos w późniejszym wieku dobre wróżki przychodzą także po ząbki a w zamian
          > dają nagrodę lub pieniążki, Także widze nie niektóre mamusie skutecznie pozbawi
          > ą swoje dzieci niektórych ważnych elementów dzieciństwa.

          Wróżka zębowa nie należy do ważnych elementów dzieciństwa. Przynajmniej tam, gdzie dorastałam. Owszem, do moich dzieci przychodziła (głównie za podpuszczeniem dentysty). Mój synek cieszy się, jak mu zęby wypadają, bo "wróżka przyjdzie" - "czyli mama" -dodawał zawsze konspirancyjnym szeptem wink

          > Podziwiam mamy, którym udaje się wychować bezstresowo swoje maleństa,

          Tu nie chodzi o to, że wychowujemy bezstresowo, ale o to, że pewne rzeczy możemy zrobić lepiej. Inaczej. Także ucząc się na własnych doświadczeniach. Dzieci są bardzo odporne na błędy rodziców. Ale tylko z tego powodu nie warto chyba uparcie brnąć w błędne postępowanie i jeszcze je polecać?

          Dlaczego chcesz polecać drastyczne metody (czy tylko i wyłącznie skuteczność jest dla Ciebie ważna?), skoro można łagodniej, z szacunkiem dla własnego dziecka?

          Tu nie chodzi o to, że ja jestem jakimś tam ideałem. Ale pewne rzeczy robiłam dużo lepiej przy drugim dziecku: bo np. się nie bałam, że "nie wyrośnie". Też mnie kiedyś na forach ochrzaniali, że drastyczną metodę wybrałam. Przemyślałam, zmieniłam swoje postępowanie i okazało się, że radzono mi dobrze smile)

          Więc po prostu życzę Ci rodzicielskiej mądrości. Dlaczego masz nie skorzystać z doświadczeń innych?

          Przy okazji: swoją pierwszą przespaną noc w życiu (nie licząc krótkiego epizodu w dzieciństwie) moje dzieci przespały w wieku 2 lat i 8 miesięcy. Po prostu nie obudziły się na nocne karmienie, którego im wcześniej wcale nie odmawiałam. Dojrzały smile Cuda bywają wink (za to potem złodzieje w szafie, duchy za zasłonką i potwory pod łóżkiem w różnych okresach spać im nie dawały, ale to inna bajka...)

          Pozdrawiam
          Jola
        • sir.vimes Kiepeskie bajki 30.09.07, 15:13
          ". dzieci którym czytane sa regularnie różne bajki wiedza kto to jest wróżka i
          wiedzą że to dobre istoty ( a nie czarownice!!!!!!!!!!!, które czynia zło)."

          Jakieś kiepskie bajki są tym dzieciom czytane...
    • igulinda Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 15:35
      Przecież z 2,5 latką można się świetnie dogadać...Przecież to już duże dziecko -
      zrozumiałoby że zabierasz smoczek bo o niego dbasz i go kochasz...
      • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 16:00
        igulinda napisała:

        > Przecież z 2,5 latką można się świetnie dogadać...Przecież to już duże dziecko
        > -
        > zrozumiałoby że zabierasz smoczek bo o niego dbasz i go kochasz...
        No i własnie. W jednym zdaniu wyrazilaś coś, na co ja straciłam kwadrans. Ech...
      • wiola2214 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 09:02
        no widać z moją niebardzosmile

        tu nie chodzi o to czy mi dobrze radzicie czy źle, być może z druga córeczka zrobię to szybciej i mniej boleśnie, ale póki co ta metoda skutkuje i Maja nawet wczoraj nie wspomniała wróżki i spała bez problemu od 21.30 do 7, 30 rano, nie budząc się, a rano było NIE "mamo kakałko" tylko Mama zrobi śniadanko - smile

        a Sw, Mikołaj jest w naszym życiu juz o roku i będziemy jna niego czekać także w tym roku....
    • mamahania2 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 20:20
      Czy "nie oklamywanie swoich dzieci" to takze mowienie ze rodzice
      przynosza prezenty a nie Sw Mikolaj? Bo jakos nie wyobrazam sobie
      swiat bez tej pieknej tradycji szukania Gwiazdora (jak to bylo w
      moim domu)albo jak u mojego meza kiedy przychodzil Mikolaj i
      przynosil prezanty dzieciom.Jakos nie mam za zle moim rodzicom ze
      nie powiedzieli mi prawdy na ten temat kiedy bylam dzieckiem.
      • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 20.09.07, 22:43
        Piekna tradycja jest to, ze nie tylko dzieci dostaja prezenty, ale i
        je daja. W ten sposób dzieci od malego uczą sie, ze przyjemnie jest
        brac, a jeszcze przyjemniej - dawać.
        Mikolaj tylko daje - i dziecko przezywa połowe radosci ze świąt.
        • nangaparbat3 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 00:01
          Moja córka wierzyła w Św. Mikołaja.
          W zerówce napisala do niego list: Ty kochany Świety Mikołaju! Dlaczego jak ja
          nie przyniosę prezentów Puszkowi i Kici, to nic nie dostaną?
        • jola_ep Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 07:42
          > Mikolaj tylko daje - i dziecko przezywa połowe radosci ze świąt.

          Jedno drugiemu nie przeszkadza. Nawet jeśli Mikołaj daje, to wcale nie przeszkadza mu pomóc smile Jeszcze w czasach, gdy dzieciaki wierzyły w Mikołaja, już szykowały prezenty dla rodziny smile
          Mikołaj dodaje takiej magii świętom. A że jest jeden, to potrzebuje wielu pomocników smile
          U nas do tej pory wszystkie prezenty są od Mikołaja wink

          Pozdrawiam
          Jola
        • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 08:04
          verdana napisała:

          > Mikolaj tylko daje - i dziecko przezywa połowe radosci ze świąt.
          To jest własnie magia Mikołaja że on tylko daje bo po to jest.

          • verdana Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 09:21
            A dziecko nie daje - cieszy się w Wigilie, a nie cały miesiąc
            przedtem, gdy wymysla, co kto chciałby dostać i przygotowuje to czy
            kupuje - ciesząc się z góry na zrobienie komus przyjemnosci.
            Wielokrotnie czytalam tu wyznania dziewczyn, dla ktorych "magia "
            świat skończyla się razem z koncem wiary w Mikolaja.
            • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 10:41
              verdana napisała:

              > A dziecko nie daje - cieszy się w Wigilie, a nie cały miesiąc
              > przedtem,

              No pewnie że nie daje, bo to Mikołaj daje!, a moja córcia juz się
              cieszy i pisze listy do Mikołaja.
              Magia świąt się nie kończy wraz z końcem wiary w Mikołaja tylko
              nasze podejscie do tej magii a poza tym przychodzą nastepne
              pokolenia które wierzą w św. Mikołaja i znowu możemy sobie
              poprzypominać tamtą magię.

              • ratyzbona Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 12:09
                Jaka magia. Większość dzieciaków po latach przynaje się że bało się
                Mikołaja bo nigdy nie były do końća pewne czy da im te prezenty czy
                nie. Mikołaj to ułatwienie dla rodziców ( w listach dzieci piszą co
                chcą dostać i nie trzeba się zastanawiać) i wielka zabawa dla
                wszystkich dorosłych członków rodziny kiedy w wigilę dziecko z
                przerażeniem czeka czy Mikołaj uzna je za grzeczne. tak naprawdę to
                zabawa cudzym kosztem. Co gorsze sprowadza prezenty gwiazdkowe tylko
                do przedmiotów. Kiedy wiesz że rodzice dają ci prezent to wiesz też
                że nad nim myśleli zastanawiali co sprawi ci przyjemność - jeśli
                prezent jest udany to wiesz że znają twoje pragnienia - to wszystko
                przychodzi z prezentem dawanym przez ludzi których sie zna. Na tym
                polega cała radość obdarowywania bliskich w święta. Dając dzieciom
                miokłaja zabieramy im to w imię jakiejś ,, magii" która jest świetną
                wymówką by kłamać własnemu dziecku
                • mama303 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 21.09.07, 12:57
                  ratyzbona napisała:

                  > Mikołaj to ułatwienie dla rodziców ( w listach dzieci piszą co
                  > chcą dostać i nie trzeba się zastanawiać)
                  A Ci co nie uznają Mikołaja to niby nie wiedzą co ich dziecko chce
                  dostać?????

                  > i wielka zabawa dla
                  > wszystkich dorosłych członków rodziny kiedy w wigilę dziecko z
                  > przerażeniem czeka czy Mikołaj uzna je za grzeczne.

                  Jakim przerażeniem?, ja mam zupełnie inne wspomnienia i moja córka
                  też - owszem lekki dreszczyk emocji jest ale nie przerażenie i
                  strach.
                • mallard Ratyzbona! 21.09.07, 16:43
                  Ściskam Twoją prawicę! Oburącz! smile
    • nangaparbat3 w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 13:19
      A co z rózgą?
      • mama303 Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 14:14
        nangaparbat3 napisała:

        > A co z rózgą?

        To samo co z wołgą co porywa dzieci i dziadem z lasu - czasy sie
        zmieniają /mam nadzieję/
        • ratyzbona Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 18:18
          Rodzice dzieci którzy nie wmawiają im istnienia świętego Mikołaja
          nie wiedzą co ich dzieci chcą dostać na gwiazdkę dlatego muszą się
          zastanawiać obserwować nad czym dziecko spędzi więcej czasu w
          sklepie zabwkami zapamuiętywać drobne uwagi jakie rzuca w czasie
          rozmów. rodzice którzy podsuwają dzieciom świętego Mikołaja nie
          musza myśleć bo ich dzieci już napisały czarno na białym czego chcą.
          Poza tym dla ciebie przyjście Mikołaja to tylko dreszczyk emocji -
          oczywiście bo ty wiesz że Moikołaj jest nieprawdziwy i że dziecko
          napewno dostanie prezenty. tymczasem dla dziecka Mikołja stanowi
          rzeczywistość - nigdy nie wiadomo czy przyjdzie i czy będzie miły.
          nie rozumiem jak można skazywać dziecko na taką niepewnośc i to w
          Wigilię. To że coś kiedyś praktykowano nie oznacza że jest dobrym
          pomysłem.
          • nangaparbat3 Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 18:28
            Do mnie w wigilie przylatywały aniołki z prezentami. Mikołaj przynosił, co sam
            uznał za stosowne, 6 grudnia. Nigdy nie miałam cienia wątpliwości, ze prezent
            dostanę. ale ja grzeczna dziewczynka byłam sad
            Myslę, ze jak często - diabeł tkwi w szczegołach smile
          • jola_ep Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 19:45
            > Rodzice dzieci którzy nie wmawiają im istnienia świętego Mikołaja
            > nie wiedzą co ich dzieci chcą dostać na gwiazdkę dlatego muszą się
            > zastanawiać obserwować

            Nawet jeśli moje dzieci pisały listy, to i tak najważniejsza była własnie nasza obserwacja. Więc to marny argument smile

            > nie rozumiem jak można skazywać dziecko na taką niepewnośc i to w
            > Wigilię. To że coś kiedyś praktykowano nie oznacza że jest dobrym
            > pomysłem.

            Mam wrażenie, że nasze podejście do Mikołaja zależy od naszych wspomnień. Ja mam bardzo dobre smile
            Zapytałam też moje dzieci, z czym im się kojarzy Mikołaj. "za mamą i tatą" stwierdził młodszy (8l) i jeszcze dodali oboje że Mikołaj to fajna zabawa smile)))

            U nas pod choinką zawsze były prezenty i nigdy nie było aluzji sugerujących uzależnienie ich pojawienie się od zachowania dzieci. Ja też nic takiego nie pamiętam.

            Pozdrawiam
            Jola
            • verdana Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 21.09.07, 23:07
              A mnie jest szkoda tego dreszczyku emocji, ktore dzieci czują nie
              rozpakowujac prezenty, ale patrzac, jak bliscy rozpakowuja prezenty
              od nich. Szkoda, ze wiele dzieci tego nie przezywa, a potem przed
              kazdymi swietami pojawia się na emamie dziesiątki postów o tym, jaka
              udreka jest wymyslanie i kupowanie prezentów...
              Tej magii - magii prezentow "od siebie" pod choinką - jakoś dzieci
              nie miały okazji poznać. A to chyba znacznie większa magia i nie
              znika w siodmym czy osmym roku zycia.
              • nangaparbat3 najpiekniejszy prezent, jaki dostałam w zyciu 22.09.07, 00:36
                przypomniał mi się, dostałam od corki, kiedy miała 8 lat - bransoletka upleciona
                ze zwykłego sznurka, z doczepioną karteczką: "bronzoletka przynoszonca szczeście
                w trudnych sytułacjach". Nie zdejmowałam jej przez kilka lat, aż się przetarła.
                (W pierwszej chwili okropnie sie zmartwiłam, ale potem pomyślalam, że to znak,
                że dojrzałam wreszcie do samodzielnego radzenia sobiewink
              • mama303 Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 23.09.07, 09:13
                verdana napisała:

                > A mnie jest szkoda tego dreszczyku emocji, ktore dzieci czują nie
                > rozpakowujac prezenty, ale patrzac, jak bliscy rozpakowuja
                prezenty
                > od nich. Szkoda, ze wiele dzieci tego nie przezywa.

                Taki dreszczyk bywa przy innej okazji np. na dzień matki.
          • mama303 Re: w sprawie Świetego Mikołaja? 23.09.07, 09:10
            ratyzbona napisała:

            > Poza tym dla ciebie przyjście Mikołaja to tylko dreszczyk emocji -
            > oczywiście bo ty wiesz że Moikołaj jest nieprawdziwy i że dziecko
            > napewno dostanie prezenty. tymczasem dla dziecka Mikołja stanowi
            > rzeczywistość.

            Pisałam o swoich wspomnieniach z dzieciństwa, kiedy jeszcze
            wierzyłam w Mikołaja i o mojej kilkuletniej córce, w której Mikołaj
            także przerażenia nie budzi, tylko szeroki usmiech na twarzy.
    • mamapatysi do Wioli 2214 !!! 24.09.07, 14:22
      uwazam ze osoby ktore Cie krytykuja za to jak postąpilas ze
      smoczkiem albo nie maja dzieci albo nic nie wiedzą o wychowaniu...
      ja mialam ten sam problem co Ty i powiem Ci ze to Twoja bajka
      natchnela mnie i zrobilam dokladnie to samo... nie jest latwo mala
      placze w nocy ale jestem z tego dumna ze 2,5 letnia dziewczynka nie
      ma juz smoczka..
      dziwie sie ze zdaniem niektorych powinnam jej tego smoczka zostawic
      tylko dlatego ze go lubi- a kiedy jej zabrac jak bedzie miala 10 lat?
      niektorzy mysla ze wszystkie dzieci oddaja smoczki - jak ktos jest
      taki madry to niech przyjedzie do mojej corki i ją oduczy tego...
      nie mozna dzieciom zostawiac i dawac rzeczy ktore im szkodza tylko
      dlatego ze placza....zapałki też mam jej dać? ona chętnie bysie
      pobawila...
      podziwiam Cie za pomysł i jestem z Toba bo uwazam Twoja metode za
      najmniej bolesna jaka znam
      • teqilaa Re: do Wioli 2214 !!! 24.09.07, 16:30
        Czytając niektóre wypowiedzi oczy miałam wielkie jak talerze.
        Porównanie do okradzenia przez złodziei rzuciło mnie o glebe.
        Najlepej jak dziecko samo pożegna sie z butelką i smoczkiem, ale
        jeżeli tego nie robi trzeba je sprowokować, dac motywacje. Pomysł z
        wróżką uważam za bardzo dobry a teksty o oszukiwaniu dziecka za
        jakąś totalną pomyłkę. Ciekawe czy krytykujące mamy uczą swoje
        pociechy korzystania z nocnika? w zasadzie po co? skoro dziecko tak
        lubi? po co narażać je na stres? samo sie oduczy!
        Moja córka całe szczęście mając kilka miesięcy sama odstawiła smoka,
        butelke w wieku 1,5 roku jaej odstawiłam i tragedii nie było. Dzięki
        bogu ma już 10 lat i zero traumy, za to zdrowe zęby i poprawny
        zggryz. Mądrym mamusiom ręcze,że większe psychiczne reperkusje
        bedzie miało odstawianie 5 latka od ulubionego smoczka, niż takiego
        2 latka dla którego tak naprawde w tym wieku to normalny etap
        rozwoju.
        a tak wogóle witam smile
        • ratyzbona Re: do Wioli 2214 !!! 24.09.07, 19:18
          Dwa ostatnie posty przkonują mnie coraz mocniej że rodzicielstwo nie
          wiąże się z przypływem inteligencji ani też z umiejętnością czytania
          ze zrozumieniem.

          Moje forum dla wszystkich z dysfunkcjami. ZAPRASZAM!

          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42552
          • teqilaa Re: do Wioli 2214 !!! 25.09.07, 22:08
            ratyzbona napisała:

            > Dwa ostatnie posty przkonują mnie coraz mocniej że rodzicielstwo nie
            > wiąże się z przypływem inteligencji ani też z umiejętnością czytania
            > ze zrozumieniem.


            dziękujemy, ale wystarczy ze Ty sie tam dobrze czujesz wink powodzenia.
      • wiola2214 Re: do Wioli 2214 !!! 25.09.07, 15:22
        Witam pnownie, troche się wstrzymałam z komentarzami bo widziałam że ozwój mojego postu nie poszedł w tym kierunku jak myslałam, ale oststie wypowiedzi skłoniły mnie do ponownego napisania.
        Myśle że jeżeli chodzi i "drastyczność" metody - to w dużym stopniu zależy ona od podejścia rodzica lub rozwoju intelektualnego dziecka.

        W większości pewnie to rodzic boi sie podjąć takiego radykalnego kroku i wybiera "płytsze" rozwiązania. Niestety jak już psiałam wcześniej mojej córeczce możnabyło tłumaczyć godzinami że ząbki, że zgryz, że itd... ale to nie działało. Do ssania mógł służyć nawet ziurawy smokuś.

        A teraz "odpukac w niemalowane" Maja je pięknie zupki mleczne oraz wszystki inne posiłki, po przebudzeniu perwsze co to woła śniadanko, zasypia bez płaczu i śpi całe noce. Wróciły tez drzemki w ciągu dnia - chodź z tymi czasem jest gorzejsmile))

        Mamopatysi, trzymam kciuki i prosze o zdawanie na beżąco relacji co jak - azem będze nam łatwiej....
        Apropos nawet nie wiedziałam że moja córka umie tak pięknie pić z kubeczków, z butelek z dziubkami(napoje) i z innych naczyń również - smok nie dawał jej wogóle szansy na to ..........smile
        pozdrawiam
        • ewa-krystyna Re: do Wioli 2214 !!! 26.09.07, 00:30
          Wiola2214,gratulacje!
          • mamapatysi Re: do Wioli 2214 !!! 26.09.07, 12:34
            ja Wam coś powiem!!!! nie zabieracie dzieciom smoczków nie dlatego
            ze kochacie bardziej dziecko niz Wiola JEST WAM PO PROSTU
            WYGODNIEJ!!!!!!!!!!

            Wiola - u mnie Patrycja- moja córka narazie budzi sie w nocy ale
            coraz rzadziej - to juz 5 nocy bez smoczka - narazie mam oczy na
            zapałkiwink ale jestem z siebie dumna
            • teqilaa Re: do Wioli 2214 !!! 27.09.07, 13:37
              diewczyny, powodzenia, cierpliwości i konsekwencji! byc może sama niedlugo bede
              miała takie problemy, chyba że junior pójdzie ślady starszej siostry smile
            • jola_ep Re: do Wioli 2214 !!! 27.09.07, 16:37
              > ja Wam coś powiem!!!! nie zabieracie dzieciom smoczków nie dlatego
              > ze kochacie bardziej dziecko niz Wiola JEST WAM PO PROSTU
              > WYGODNIEJ!!!!!!!!!!

              Nie odczytuj proszę negatywnych uwag o drastyczny sposób odbierania smoczka jako oskrżenia o brak, czy małą ilość miłości.
              Chodzi o to, że można INACZEJ. Mądrzej. Że trzeba i można dbać o psychikę dziecka - i swoją.

              Dzieci są moim zdaniem odporne. Dużo naszych błędów potrafią przetrwać bez większych szkód. Ale po co? Czasem wygoda wyznacza nam mądrą drogę. Macierzyństwo to nie poświęcenie. To także wyzywanie: dla naszej mądrości, wiedzy o naszym dziecku, empatii, inteligencji emocjonalnej, umiejętności poszukiwania rozwiązań. Wiele razy się przekonywałam, że drastyczne metody nie są wcale potrzebne.

              Ja nie miałam problemów z odstawianiem smoczka: moja dwójka nie potrzebowała go po ukończeniu roczku (najtrudniej było chyba mi nie podawać automatycznie smoczka, tylko najpierw spróbować inaczej uśpić dzieci). Bardzo długo ssanie piersi było dla nich nie tylko sposobem na zaspokojenie głodu fizycznego, ale też i psychicznej potrzeby. Przy moim pierwszym dziecku próbowałam ją odstawiać od tego ssania w nocy, gdy miała ok. 2,5 lat. Ale przyznaję, byłam zbyt wygodna. Więc znowu pierś. Trzy miesiące później córa przestała się budzić. Z synkiem było podobnie.

              Myślę, że oczywiście trzeba spróbować pomóc dziecku rozstać się z "niemowlęcymi" sposobami samoukojenia, także poprzez pokazanie innych dróg i metod. Przecież chyba tego dziecka uczymy? Tak, aby mógł płynnie przejść i spokojnie rozstać się ze smoczkiem/butelką/piersią. Trzeba też pamiętać o specyfice rozwoju dziecka. Wiek 2,5 lat to zazwyczaj wiek nierównowagi, gdy dzieci szczególnie potrzebują czegoś znanego i bliskiego. Pół roku, albo nawet parę miesięcy później dzieci są troszkę spokojniesze, bardziej stabilne emocjonalnie i to, co jest trudne do przeprowadzenia, staje się dużo łatwiejsze.

              Ale w tym wszystkim trzeba mądrości i ... cierpliwości.
              I tego Wam życzę.

              > jestem z siebie dumna

              Widzisz, tu też jest subtelna różnica. Gdy moje dzieci odstawiły ssanie, to ja przede wszystkim byłam z nich dumna. Tobie pozostaje tylko duma z siebie.

              Pozdrawiam
              Jola
              • mamapatysi Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 11:31
                twojej wypowiedzi nie bede komentowac- bo przekrecilas slowa -
                przyznalas ze bylas wygodna - a krytykujesz moja wypowiedz... to ze
                twoje dzieci odstawily smoczki same nie znaczy ze moja corka czy
                inne dzieci odstawią tez nie mozesz tego zrozumiec ? czy ty myslisz
                ze odstawienie smoczka bylo szybkie, drastyczne i bez milosci
                matczynej czemu kojarzysz to od razu z tym ze ty masz wiecej
                cierpliwosci - wiec nie moja droga cierpliwosc to jakies wyzwania a
                ty ich nie podejmowalas bo bylo ci wygodniej,,, a poza tym jestem z
                siebie dumna i to nie jest nic zlego - a twoje dzieci daly sobie
                same rade z czyms z czym ty sobie nie radzilas - wiec rzeczywiscie z
                siebie nie mozesz byc dumna
                • jola_ep Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 11:56
                  > twojej wypowiedzi nie bede komentowac- bo przekrecilas slowa -
                  > przyznalas ze bylas wygodna - a krytykujesz moja wypowiedz...

                  Bo osobiście uważam, że bycie "wygodną" - nie jest wcale takie złe smile
                  I często podpowiada nam dużo lepsze rozwiązania.
                  A jeśli przekręciłam, to przecież masz możliwość mnie poprawić.

                  > to ze
                  > twoje dzieci odstawily smoczki same

                  - smoczki niemal same - po prostu jeszcze w niemowlęcym wieku starałam się je
                  dawać, tylko wtedy, gdy były niezbędne i inaczej nie dało się uspokoić dziecka.
                  Potrzebę ssania zaspokajały przy piersi
                  - próby odstawienia piersi w wieku 2,5 lat kończyły się porażką (próbowałam
                  przy starszej). Nie potrafiłam znieść długiego płaczu w nocy. Więc dałam sobie
                  spokój (tak, przyznaję się, byłam WYGODNA). Parę miesięcy później, gdy zaczęłam
                  się znowu zastanawiać skąd wziąć siły na odstawienie, ona przestała się budzić i
                  przestała potrzebować ukojenia przy mojej piersi. Ten sam schemat powtórzył się
                  w przypadku synka. W wieku 2,5 lat pierś musiała być, parę miesięcy później
                  spokojnie z niej zrezygnował.

                  > ze ty masz wiecej
                  > cierpliwosci

                  Nie cierpliwość tu i teraz, ale cierpliwość rozciągniętą w czasie. Nie w
                  persektywnie paru dni czy tygodni, ale raczej miesięcy. Czasem warto poczekać,
                  aż dziecko do pewnych wyzwań dojrzeje i dorośnie.
                  Możesz sadzać na nocnik roczne dziecko i być dumna ze swojego każdego sukcesu,
                  lub uczyć dziecko, gdy dorośnie (np. w okolicy dwóch lat) i być dumna z dziecka.
                  Możesz wysadzać trzylatka w nocy po dwa razy i być dumna z siebie i suchego
                  łóżka lub wygodnie poczekać, aż przestanie się moczyć.

                  > same rade z czyms z czym ty sobie nie radzilas

                  Widzisz, ja uważam, że ufając dziecku, rozumiejąc jego potrzeby, znając typowe
                  etapy rozwoju dziecka, poznając psychikę mojego dziecka, poradziłam sobie dużo
                  lepiej smile)))

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • mamapatysi Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 12:08
                    no niewatpię ze twoje dzieci sa duzo madrzejsze od mojej corki -
                    milo to slyszec z ust kogos kto nigdy na oczy mojego dziecka nie
                    widzial - nie jestes moja droga w stanie powiedziec ze ty poradzilas
                    sobie lepiej bo dzieci same odstawily smoczki - ja osobiscie nie
                    znam takiego dziecka ktore samo by odstawilo smoczka- slysze to
                    tylko od takich mam jak ty ktore nic oprocz slow na potwierdzenie
                    tego nie maja - przykro mi - ja tez bym sobie zyczyla tak
                    codownego dziecka ale sie tak nie stalo- niestety moja corka z
                    kazdym dniem chciala trzymac smoczka coraz czesciej a ja nie moglam
                    na to pozwalac.
                    uwazam ze ani ja nie jestem gorsza mama ani moja corka gorszym
                    dzieckiem - uwazam caly czas ten sposob za dobry i jedyny w sytuacji
                    gdy nie ma sie idealnego dziecka ktore rozumie co powinno a czego nie
                    pozdrawiam
                    • jola_ep Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 13:11
                      > no niewatpię ze twoje dzieci sa duzo madrzejsze od mojej corki -

                      Przepraszam, gdzie to wyczytałaś??? Poważnie. Masz jakieś kompleksy, skoro
                      widzisz w moich słowach to, czego tam nie chciałam umieścić? Może mój styl
                      pisania nie oddaje w pełni moich intencji?

                      Usiłowałam Ci napisać, że Twoje dziecko za parę miesięcy byłoby mądrzejsze od
                      Twojego, tego samego, dziecka teraz. I to, co jest trudne teraz, za parę
                      miesięcy byłoby dużo łatwiejsze.

                      Ja Ciebie o nic nie oskarżam. Zgadzam się z Tobą, że nie można wytłumaczyć 2,5
                      letniemu dziecku, że coś, co zawsze dostawało od mamy, NAGLE stało się złem. To
                      zupełnie coś innego niż zapałki - one od początku były poza zasięgiem dziecka.

                      > znam takiego dziecka ktore samo by odstawilo smoczka

                      A ja słyszałam to SAMO o karmieniu piersią. I nie tylko ja przekonałam się, że
                      to nieprawda.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • ewa-krystyna Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 13:27
                        Jola i Wiola- dzieci sa madre i wiedza i rozumieja wiekszosc z tego co do nich
                        mowimy tylko nie zawsze chca sie do tego podporzadkowac... dziecko pewnie bedzie
                        wiedzialo,ze smoczek nie jest dobry ale nie znaczy,ze z nigo zrezygnuje... tak
                        jak chyba wszyscy dorosli wiedza,ze papierosy czy alkohol sa szkodliwe jednak
                        nie zrezygnuja z nich mimo wszystko,bo lubia lub nie chca.... tak samo jest ze
                        smoczkiem jedno dziecko z niego samo zrezygnuje ( chociaz powyzej poltora roku
                        jeszcze nie spotkalam sie z takim dzieckiem i z czasem jest mu duzo trudniej)
                        lub nie i jego inteligencja nie ma tu nic do rzeczy....
                        • jola_ep Re: do Wioli 2214 !!! 03.10.07, 16:30
                          >dziecko pewnie bedzi
                          > e
                          > wiedzialo,ze smoczek nie jest dobry ale nie znaczy,ze z nigo zrezygnuje... tak
                          > jak chyba wszyscy dorosli wiedza,ze papierosy czy alkohol sa szkodliwe

                          Ale przecież na początku smoczek był dobry? Postawmy się w sytuacji dziecka: najpierw mama sama daje, a potem nagle odbiera. Gdzie tu logika?
                          Może zamiast koncentrować się na tym, że coś jest złe, zajmijmy się tym, aby pokazać, że dziecko tego po prostu już nie potrzebuje smile
                          I trzymać się tego od początku. A nie - najpierw dawać, a potem nagle odbierać.

                          > smoczkiem jedno dziecko z niego samo zrezygnuje

                          Ja nie jestem aż tak ortodoksyjna, aby twierdzić, że musi SAMO. Wszelkie działania są mile widziane - o ile uwzględniają potrzeby dziecka. Spokojnie, systematycznie, stopniowo.

                          Pozdrawiam
                          Jola
                          • mama303 Re: do Wioli 2214 !!! 04.10.07, 20:52
                            jola_ep napisała:


                            > Ale przecież na początku smoczek był dobry? Postawmy się w
                            sytuacji dziecka: na
                            > jpierw mama sama daje, a potem nagle odbiera. Gdzie tu logika?

                            No ale na takiej zasadzie rozwija sie dziecko, smoki, pieluchy,
                            sliniaki, wózki itd w pewnym momencie zostają usuwane z zycia
                            dziecka.
                            Z niektórymi rzeczami /lub dziećmi/ da sie to robic stopniowo, z
                            innymi trzeba bardziej stanowczo i zdnia na dzień.
                            Szczerze mówiac tez nie spotkałam dziecka które by samo odstawiło
                            smoka, to taki troche nałóg niestety.
                            • mama_kotula Re: do Wioli 2214 !!! 04.10.07, 20:53
                              mama303 napisała:


                              > Szczerze mówiac tez nie spotkałam dziecka które by samo odstawiło
                              > smoka, to taki troche nałóg niestety.

                              Zgłaszam się smile
                              Mój syn sam odstawił smoka w wieku 1,5 roku smile
                              Córka ma 3 i używa smoczka do spania (w domu, w przedszkolu nie).
                            • jola_ep Re: do Wioli 2214 !!! 05.10.07, 08:41
                              > No ale na takiej zasadzie rozwija sie dziecko, smoki, pieluchy,
                              > sliniaki, wózki itd w pewnym momencie zostają usuwane z zycia
                              > dziecka.

                              Ale nie o usuwanie z życia mi chodzi. Tylko o próby tłumaczenia, że coś, co przedtem dziecko dostawało, teraz nagle staje się szkodliwe. Opieram się na tym, co pisały tu mamy.

                              Pieluchy, wózki, śliniki to co innego. Nikt ich nie oskarża o to, że są szkodliwe. Po prostu uczymy dziecko innych zachowań i innego zaspokajania potrzeb: korzystania z nocnika, samodzielnego biegania na spacerkach, samodzielnego jedzenia (i ta duma smile ). Jeśli robimy to w odpowiednim wieku (nie za wcześnie, nie za późno), to żadna terapia szokowa nie jest potrzebna.

                              Ale najbardziej interesuje mnie ta szkodliwość. Chodzi o zgryz? Ja czytałam, że w takim razie smoczek powinien być odstawiony w niemowlęctwie! Więc jeśli matka daje smoczek dziecku, które ukończyło roczek, to jest świadoma jego szkodliwego wpływu. Dlaczego więc nagle staje się zły i szkodliwy, gdy dziecko ma 2,5 lat? Inna sprawa, że z tym zgryzem to nie jest do końca tak. Liczy się przede wszystkim genetyka. Warto też, aby dziecko porzuciło kciuk i smok zanim wyjdą mu stałe zęby. A jeśli nawet - to istnieją ortodonci.

                              Ja smoczka odstawiałam wcześnie. Starałam się najpierw uśpić, uspokoić dziecko bez niego. Odkopałam teraz moje stare posty, które pisałam, gdy uczyłam synka rezygnacji ze smoczka. Pisałam, że najtrudniej jest mi przekonać siebie, że może się bez niego obyć. Łatwiej i szybciej było mu tego smoczka dać. Mimo to sam proces rezygnacji ze smoczka (był potrzebny do zasypiania) jakoś udało mi się przeprowadzić bez łez i smutku smile

                              Tylko, że moje nadal zaspokajały potrzebę ssania przy piersi. Bo karmiłam naprawdę długo.

                              > Z niektórymi rzeczami /lub dziećmi/ da sie to robic stopniowo, z
                              > innymi trzeba bardziej stanowczo i zdnia na dzień.

                              Dokładnie to samo czytałam o karmieniu piersią. Że jak dziecko ukończy rok i nie zostanie odstawione, to potem będzie bardzo trudno i NA PEWNO samo nie zrezygnuje. Przekonałam się jednak, że to nieprawda. Ale ja zaczęłam "odstawiać" dzieci, gdy miały 1,5 roku (jak domagały się ssania proponowałam picie, jedzenie, czułości, lulanie, kołysanki, ale jak musiała być pierś, to była), a skończyłam, gdy miały prawie 3 lata. Zawsze starałam się wyczuć moment, gdy dziecko dorosło do kolejnego etapu. A miałam naprawdę cycoholików wink Jak synek miał 2,5 lat wyglądał niemal na beznadziejny przypadek. A parę miesięcy póżniej to co było trudne, nagle stało się łatwe. I z piersi zrezygnował sam smile (dla "kulbaski" wink )

                              Bywa tak, że jeśli dziecko czuje, że chcemy mu odebrać coś dla niego ważnego, tym kurczowiej tego się trzyma. Jeśli jednak zaspokoić jego poczucie bezpieczeństwa, nasycić je tymi rytuałami, powoli zastępować innymi, może się okazać, że tym łatwiej je porzuci.

                              Mam jednak wrażenie, że o odzwyczajaniu od smoczka zbyt mało się pisze. Mi bardzo brakowało dobrych rad, gdy odstawiałam dzieci od piersi. Myślę, że warto byłoby uczyć, jak zrobić to dobrze, stopniowo, uwzględniając wiek i potrzeby dzieci.

                              Pozdrawiam
                              Jola
    • wiola2214 Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 04.10.07, 20:17
      witam, Maja już nie woła smoczka ani butli, kryzysy zażegnane, śpi całe noce i wreszcie budzi sie szczęsliwa i wyspana - gdyby nie mój stan - (9 miesiąc ciąży) pewnie też byłabym super wyspana.
      Ja jestem z mojej córci dumna, dumna jak cholera - w życiu nie myślałam że to nam się uda - pisze nam , bo fakt odebrania jej smoka i butli był chyba bardziej bolesny dla mnie niż dla niejsad

      Zawsze przerażał mnie widok dzieci, które chodziły juz dawno bez pieluch, mówiły całymi zdaniami, wszystko rozumiały a wciąz ciągneły smoka - a takich dzieci jest sporo - wystaczy sie rozejżeć i pewnie gdybym nie "pomogła" swojej córci ona nadal za rok za dwa nie rozstawałaby sie ze smokiem... a wiadomo że im dłużej - tym później ciężej się rozstać...

      Teraz minęły już ok 3 tygodnie i mysle sobie że Maja była na to gotowa, tylko ja wcześniej nie wyobrażałam sobie jej bez butli itd.

      • elf1977 Do Joli 10.10.07, 15:39
        To ciekawe, co piszesz. Tylko, że bardzo wielu osobom raczej w
        głowie nie może się pomieścić, żeby karmi c dzieci do 3 roku życia.
        Ja bym osiwiała, gdybym karmiła tak dlugo...
        A gdyby Twoje dziecko dorosło do odstawienia się rok póxniej?
        Również ze spokojem byś czekała?
        Jedna z mam (nie pamiętam ktora) napisała, że nigdy nie oszukała
        swojego dziecka, a wcześniej samam stwierdziła, że obicięła czubek
        smoczka, a dziecku powiedziała, że się zepsuł. Przepraszam, czy to
        nie jest oszustwo? Czy powiedziała: "wiesz, mamusia obcięła Ci
        smoczek, żebyś już go nie ssał" ? Coś pokrętna logika.
        Pewnie dzieci do niektorych rzeczy dorastają, ale trzeba czasem to
        dorastanie przyspieszyć.
        Cóż złego jest w historyjkach, nawet o wróżce? Ja butelkę córce po
        prostu zabrałam, smoczek zanioslyśmy znajomemu dzidziusiowi,
        wszystko to, zanim skończyła 2 lata. Udało się, choć płacz był. Mała
        ma już wadę zgryzu, odzieciczoną po mnie, zadbałam, żeby się nie
        pogłebiała.
        • jola_ep Re: Do Joli 11.10.07, 10:45
          > Tylko, że bardzo wielu osobom raczej w
          > głowie nie może się pomieścić, żeby karmi c dzieci do 3 roku życia.

          Tak samo jak wielu osobom w głowie nie może się pomieścić, jak można się dziwić,
          że się karmi np. tylko przez rok smile (przypominam, że WHO zaleca karmienie
          najlepiej właśnie do 3 roku życia, a można dłużej smile )

          > Ja bym osiwiała, gdybym karmiła tak dlugo...

          To nie karmiłaś i jaki problem?
          Pamiętać trzeba, że karmienie w różnych okresach życia dziecka ma inny
          charakter. Nie można przekładać sytuacji z pierwszego roku życia i wyobrażać
          sobie, że tak samo karmi się dzieci starsze. Inne emocje, inne potrzeby. Nadal
          jednak mleko matki jest bardzo ważne.

          > A gdyby Twoje dziecko dorosło do odstawienia się rok póxniej?

          Znam mamy, które karmiły np. 3 lata i miesiąc. To nie jest aż tak długo smile

          > Również ze spokojem byś czekała?

          Widzisz, to nie jest tak, że ja ze spokojem wyłącznie czekałam. Naszym celem
          jest wspomaganie dziecka, ale nie narzucanie mu siebie i swoich potrzeb. Troszkę
          pomagałam. W drugim roku życia nie leciałam z piersią na każde wołanie wink
          Najpierw upewniałam się, że potrzeby dziecka nie da się zaspokoić w inny sposób.
          Troszkę jest tak, że sprawdzasz, na ile "dorosłości" i odrębności dziecko jest
          gotowe w danej chwili. Ale nie odcinałam dziecka na siłę, stanowczo i
          "konsekwentnie". Nie zapominajmy, że celem rozwojowym dziecka jest oddzielenie
          się od mamy. Proces ten zaczyna się już pod koniec pierwszego roku życia. I
          trwa, czasem bardzo burzliwie (np. bunt dwulatka, czterolatka itp.) aż dziecię
          dorośnie i wyprowadzi się z domu. Wystarczy tego procesu nie zakłócać smile

          > Pewnie dzieci do niektorych rzeczy dorastają, ale trzeba czasem to
          > dorastanie przyspieszyć.

          Trzeba? Nie wystarczy wspomagać i towarzyszyć?
          Sztuczne przyśpieszanie dorastania do pewnych rzeczy bywa albo nieskuteczne,
          albo szkodliwe.

          > Ja butelkę córce po
          > prostu zabrałam, smoczek zanioslyśmy znajomemu dzidziusiowi,
          > wszystko to, zanim skończyła 2 lata. Udało się, choć płacz był.

          Butelki nie dawałam wcale, smoczek był krótko w niemowlęctwie. Płaczu nie było wink

          > Mała
          > ma już wadę zgryzu, odzieciczoną po mnie

          Moja też ma. Już naprostowana smile Co do synka jeszcze nie wiem. Może będzie
          dobrze (czekamy na stałe dwójki i trójki), a może aparat stały.

          Pozdrawiam
          Jola
          PS Nie pytaj mnie o bajki. Ja ze światem wróżek, czarownic, smoków i duchów jest
          bardzo blisko. A ile z tych stworów mieszkało w dziecięcym pokoju i wynieść się
          nie chciało wink
    • radiata Re: 2.5 letnia Maję odwiedziął wróżka.... 11.10.07, 10:23
      Nie chcę komentować sposobu odebrania smoczka - każdy sobie radzi jak umie i
      każde dziecko jest inne - ale moment.A ten wybrałaś najgorszy jaki mógł być.
      Zrobiłaś to dużo za późno, albo jak już przegapiłaś moment za wcześnie. Takich
      rzeczy się nie robi w 9-mscu ciąży, jak za chwilę zjawi się konkurencja ze
      smoczkiem czy piersią w buzi. Dzieci mają krótką pamięć, ale nie aż tak....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka