Dodaj do ulubionych

Mam wyrzuty straszne umienia...

15.07.03, 17:21
bo dałam mojej córci klapsy. Kilka. Ma teraz trzy lata i jest NIEZNOŚNA.
Awantury od rana do wieczora o byle co, na wszystko jest jedna odpowiedż:
nie!!! A ja też mam swoje bardzo poważne problemy, nie związane z dziecikiem,
jestem nerwowa i mało cierpliwa. Nie tłumaczy mnie to, ale czasem nie mam juz
siły. I teraz mi wstyd i żal dziecka. Co zrobić? Jak pochamować jej napady,
nie tracąc kontroli nad sobą? W czasie ostatniego napadu wściekłości
nakrzyczałam na nią, a ona złapała się za pupę. Myślałam, że pęknie mi serce!
Postanowiłam, że muszę znaleźć inny sposób, ale jaki? Może coś mi poradzicie?
Co do krytyki, to już sama to odpracowałamwe własnym zakresie. Czy jestem złą
matką? Bardzo kocham małą, ale nie umiem do niej dotrzeć.
Obserwuj wątek
    • k1234561 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 15.07.03, 21:41
      Nie martw się.Ja to samo przechodzę z dwulatką.Też mi nerwy nieraz puszczą i
      dam na pupę czy nakrzyczę , bo nie mam już siły na tłumaczenia i oglądania
      ataków histerii.Wiem tak jak Ty ,że to niepedagogiczne ,że są potem wyrzuty
      sumienia,wiem,że zaraz na forum ktoś się odezwie i powie,że matka musi być
      opanowana,że dziecko też ma swoje problemy,bardzo od naszych różne (czasami
      kokardka na bluzeczce może być przyczyną płaczu malucha)ale dla niego to są
      bardzo wazne rzeczy.I na pewno taki ktos ma rację.Jednak wszyscy jesteśmy
      tylko ludzmi, którzy też jakieś granice wytrzymałości mają.Ot i
      wszystko.Czasami trzeba spojrzeć na matkę nie jak na Super Woman ale jak na
      zwykłą kobietę,która ma pracę ( w której też sa problemy),cały dom na
      głowie,męża itd.
      Pociesz się że jest wiele osób w takiej jak Ty sytuacji.No i dzieci z tego
      wyrastają.Na szczęście nie widziałam dziesięciolatka wierzgającego na podłodze
      sklepu ,bo mama nie chciała czegoś kupić.
      Pozdrawiam Was serdecznie,życzę duuuuużo cierpliwości.(Sobie zresztą też wink)
      Anika
      • aronka1 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 15.07.03, 22:21
        Nie napiszę nic konkretnego, bo mogłabym się obiema łapami podpisać pod postem
        Aniki. smile
        Zgłaszam się tylko jako kolejna... Chciałabym mieć duuuużo cierpliwości i
        opanowania. sad((
        • joa_boa Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 15.07.03, 22:30
          Ja również mam straszne wyrzuty sumienia, chociaż swojego starszego synka już
          nie bije ...już... Z perspektywy kilku lat myślę, że rozgrzeszałam się za
          przemoc wobec niego zbyt łatwo. Nie chce ci "dowalać", ale uważam, że konieczne
          jest, by matka panowała nad swoja złością i agresja w stosunku do dziecka. I to
          nawet nie chodzi o doraźne szkody 0 ból, łzy, poczucie krzywdy i twoje -
          niewczesne juz poczucie winy. Chodzi o szkody w jego psychice, które pojawia
          się za kilka kilkanaście lat. Nie mam skutecznego sposobu na własną wściekłość,
          ale z moich dość licznych lektur i prób - chyba metody wyciszania, kontroli
          oddechu i wizualizacji - czyli przejete właściwie z praktyki duchowej. Ale
          próby trzeba podejmować codziennie.
    • ewulka303 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 16.07.03, 14:15
      Dziękuję Wam bardzo. To prawda, że powinno sie nad soba lepiej panować w
      konfliktowych sytuacjach z dzieckiem. Zaczęłam bardzo nad sobą pracować i
      wierzę, że będzie lepiej. Ja postaram się mieć więcej cierpliwości i
      wyrozumiałości, a może moja córcia też będzie coraz mądrzejsza i zrozumie, że
      pwenych rzeczy nie można robić ani na nie pozwalać. Jestem dobrej myśli.
    • edziecko_gosiah Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 16.07.03, 16:16
      oj, ja również traciłam chwilami nad sobą panowanie i kilka razy starszemy
      synkowi dostało się kilka klapsów... najgorzaj bylo rok temu, czyli kiedy miał
      dwa lata - tzn. najgorzej bylo ze mną... w pewnym momencie się zreflektowalam i
      zaczęłam bardziej się skupiać nad zapanowaniem nad sobą, niż chęcią 'ukarania'
      dziecka... i jest o niebo lepiej. teraz po kilkanaście razy potarzam to samo i
      choć to też żadko skutkuje, to jednak jak ognia staram się unikać podnoszenia
      ręki na dziecko - kiedy mam już dosyć kopniaków, lub kiedy zaczyna to już
      boleć, to np. stanowczym ruchem łapię go za rekę czy nogę - to wywułuje jeszcze
      większy płacz i złość, ale w ten sposób pokazuję, że nie akceptuję takiego
      zachowania... po jakimś czasie samo mija...
      mój starszy synek był po raz pierwszy sam z moimi rodzicami i to przez całe dwa
      tygonie - generalnie wszyscy byli zmęczeni opieką nad nim (a ja mam na codzień
      takich dwóch), ale nie to chodzi - podsumowaniem jego pobutu było stwierdzenie
      mojego taty, że wychowuję go po babsku, czyli za dużo przytulania i pieszczot,
      a mało karcenia i np. klapsów....
      od taty dostałam tylko raz w życiu, ale tak jak moje dzieci jestem przeraźliwie
      upartym człowieczkiem, i nie pisnełam ani słowa, tylko na koniec 'tata juz nie
      bij' i od tej pory ani razu nie bylo nawet klapsa... to nim wstrząsnęło, bo tak
      naprawdę to nie jest to żadną metodą wychowawczą - wywołuje w nas tylko żal, że
      tak z nami postępują nasi rodzice - wiem z autopsji... od taty to było raz, ale
      za to mama potrafiła częściej... teraz kiedy mam swoje dzieci i chce ktoreś
      uderzyć myślę o tym, jak ja dostawałam, to ciarki mnie przechodzą i mam żal...
      jestem bardzo niezależną osobą i to nie działało... a za mało było rozmów i
      tłumaczenia - nawet po kilkanaście razy...
      pozdrawiam serdecznie, gosiah
    • gosik34 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 16.07.03, 21:36
      Ja po kolejnej awanturze z moją córką (3,5 roku) obiecuję sobie, że następnym
      razem będę bardziej opanowana. Jak ona zaczyna się ''nakręcać'', to odsyłam ją
      do swojego pokoju i dopiero jak mi minie wściekłość idę z nią porozmawiać.
      Jednak nie zawsze jest tak dobrze. Potrafię na nią tak krzyknąć, że aż mi potem
      wstyd. Najgorsze jes to, że Ola podczas kłótni zachowuje się tak samo jak ja i
      sama widzę jakie to okropne. Kiedyś jak dałam jej klapsam to się popłakała i
      przyszła się do mnie przytulić - moje serce krwawiło.
      Gosia
    • hedom1 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 16.07.03, 22:03
      Witam,
      Nie przejmuj sie tak bardzo. Mi tez zdarza sie dać klapsa Helence ale szybko
      mnie to otrzeźwia i staram sie uratować sytuacje rozmową. Powiem Ci, że o dziwo
      przynosi to bardzo dobre efekty. Czasem każę jej iść natychmiast do swojego
      pokoju i jak juz ona i ja sie uspokoję to wtedy rozmawiamy - tłumaczę, tłumaczę
      i tłumaczę. Na pewno byłoby lepiej nie dawać jej klapsa ale naprawdę mi również
      często brak cierpliwości. Teraz Helenka po każdej awanturze jak już się
      przytulimy i pogodzimy pyta - mamo a dlaczego mnie pokrzyczałaś i wtedy długo
      rozmawiamy.
      Pozdrawiam, Dominika
    • agatamazur Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 05.08.03, 16:29
      ewulka303 napisała:

      > bo dałam mojej córci klapsy. Kilka. Ma teraz trzy lata i jest NIEZNOŚNA.
      > Awantury od rana do wieczora o byle co, na wszystko jest jedna odpowiedż:
      > nie!!! A ja też mam swoje bardzo poważne problemy, nie związane z dziecikiem,
      > jestem nerwowa i mało cierpliwa. Nie tłumaczy mnie to, ale czasem nie mam juz
      > siły. I teraz mi wstyd i żal dziecka. Co zrobić? Jak pochamować jej napady,
      > nie tracąc kontroli nad sobą? W czasie ostatniego napadu wściekłości
      > nakrzyczałam na nią, a ona złapała się za pupę. Myślałam, że pęknie mi serce!
      > Postanowiłam, że muszę znaleźć inny sposób, ale jaki? Może coś mi poradzicie?
      > Co do krytyki, to już sama to odpracowałamwe własnym zakresie. Czy jestem złą
      > matką? Bardzo kocham małą, ale nie umiem do niej dotrzeć.poprostu nad sobą
      nie panujesz, myslę, że to jest błędne koło, ona czuje twoje klopoty i traci
      poczucie bezpieczeństwa często mam to samo, trudnosci finansowe mnie
      przytłaczają przed innymi to ukryje a z dzieckiem jestem ciagle i ona czuje ,że
      jest coś nie tak to nie jest dobry klimat dla dziecka poproś o pomoc kogoś
      bliskiego i staraj się dużo z nią wychodzić z domu , na spacerze dużo się
      rozwiewa napiecia.
    • macio72 Ależ czasem trzeba przylać... 06.08.03, 00:49
      Uważam, że klaps to jest jedna z dobrych metod (tych stresowych) - nie jakies
      tam wielkie bicie, ale porządny klaps - jakich i nam zycie nie szczędzi.
      Bezstresowo wychowane dziecko napewno na starość Ci "podziękuje" i
      Tobie "przyleje". Oczywiście w wielu przypadkach wystarczy tłumaczenie ale na
      rozwydrzonego maluszka klaps będzie zdecydowanie lepszy. Zreszta juz dawno o
      tym wiedziano - "Nie kocha syna, kto rózgi żałuje" to oczywiście cytat z Biblii.

      Myślę, że trzeba zachować zdrowy rozsądek w wychowaniu,
      Pozdrawiam serdecznie,
      Maciej
      • nanai Re: Ależ czasem trzeba przylać... 06.08.03, 11:35
        dzizas a pozniej sie dziwimy,ze tyle przemocy na swiecie sad przemoc zaczyna
        sie w domu.a klaps dany dziecku to po prostu przemoc i nic jej nie
        tlumaczy.moze bezsilnosc i slabosc.ale czemu wtedy nie przylac sobie,bo sobie
        nie rzadzimy a powinnismy,bo to juz ten wiek wink tylko dziecku,ktore ma prawo
        sobie nie radzic bo jest dzieckiem?

        rozumiem mamy,ktore dadza klapsa a wiedza,ze jednak to nie tak,nie tedy
        droga.ale przekonan co do slusznosci klapsow? dzizas,szkoda slow sad biedny
        jest umysl,ktory szuka wyjsc opartych na przemocy sad

        pozdrawiam,nanai sad
        • kasiagleb Re: Ależ czasem trzeba przylać... 06.08.03, 15:08
          przemoc w rodzinie a profilaktyczny klaps raz na jakiś czas to dwie różne sprawy
          wiadomo nie od dziś, że najlepsza metoda wychowawcza to spokój, stanowczość i
          konsekwencja, ale rozbrykany trzylatek nie zawsze ma czas i ochotę aby słuchać
          nudnych wywodów swoich rodziców, jest przekorny i ciekawy świata i zawsze
          będzie próbował, szczególnie tego co zabronione, zawsze będzie sprawdzał ile
          mama wytrzyma, licząc na to, że może się uda, taka to już przekorna natura tych
          naszych żywych sreberek
          więc myślę, że w sytuacji kiedy biedna mama po raz setny stara się trafić do
          swojej pociechy słowem, gestem, groźną miną itp a maleństwo radośnie swoje - to
          profilaktyczny klaps jest jak najbardziej wskazany i jest to sytuacja jak
          najbardziej daleka od przemocy
          maluszek musi rozumieć, że są pewne granice, że to mama tu "rządzi" a jego rola
          to słuchać, bo mama chce dla niego tylko dobrze
          mój synek dostał już niejednego klapsa i myślę, że jak najbardziej wyszło mu to
          na zdrowie, obecnie stosujemy metodę: raz, dwa, trzy i ...i tu mój Jaśko już
          wie, że mamusia jest zła i za chwilę straci cierpliwość i "przemówi przez
          pupę", natychmiast na buziaku pojawia się uśmiech i dochodzimy do porozumienia -
          bez klapsa
          i naprawdę nie doszukujmy się na siłę przemocy tam gdzie jej nie ma, myśle, że
          każdy z nas dostał w dzieciństiwe niejednego klapsa i krzywdy mu tym nikt nie
          wyrządził, wręcz przeciwnie - większość z nas ma się dobrze, wiem że to obecnie
          temat modny podobnie jak wychowanie bezstresowe - to jednak przynosi dużo
          większe szkody

          życzę duuuuużo cierpliwości

          Kasia mama Jasia
          • nanai Re: Ależ czasem trzeba przylać... 06.08.03, 15:37
            kasiagleb napisała:

            > przemoc w rodzinie a profilaktyczny klaps raz na jakiś czas to dwie różne
            spraw
            > y

            slowa "profilaktyczny" i "klaps" sie wzajemnie wykluczaja.a klaps cokolwiek by
            o nim nie mowic jest naruszeniem ciala drugiej osoby,jest rekoczynem i jako
            taki w szwecji np. jest ustawowo zakazany.mysle,ze jesli cos w jakims kraju
            uznawane jest za przestepstwo,to nie jest to juz cos bardzo zwyklego i jak dla
            mnie slowo przemoc w stosunku do tegoz klapsa jest bardzo wlasciwym
            okresleniem.
            • dagu75 Re: do Kasi i Macieja 06.08.03, 15:51
              Zostawiacie sobie furtkę i nie próbujecie chyba innych metod wychowania. Bo
              wiecie, że zawsze możecie walnąć klapsa, w końcu Maciej usprawiedliwia sie
              biblią.
              A może przeczytacie książkę panów Samsona i Eichelbergera?I rozmowy z nimi w
              Wysokich obcasach? No i przedostatnie Dzoecko. Tam też jest o biciu.
              Przepraszam, może Was uraziłam, nie to było moją intencją. Po prostu pomyślcie,
              czy Wy chcialibyście, żeby Was bito w momencie, gdy macie inne zdanie.Dlaczego
              nie bije sie powszechnie teściowej, matki, szefa, koleżanki?Bo oni oddadzą a
              dziecko nie? dziecko nie potrafi " rozumnie" wyrazić swoich uczuć. Musicie go
              tego nauczyć. Najlepiej traktować je tak, jak Wy chcielibyście być
              traktowani.Dzieci to też ludzie, tylko małego formatu.To od nas rodziców zależy
              jacy będą.
              Wiem, że to trudne, ale nie wolno sie usprawiedliwiać, że klapsy skutkują.To
              pójście na łatwiznę.
              Daga
              • kasiagleb Re: klaps TAK - bicie - NIE - długie 07.08.03, 09:56
                a czy ja napisałam, że uważam że klaps jest jedyną skuteczną i stosowaną przeze
                mnie metodą wychowawczą? wręcz przeciwnie - napisałam - spokój, stanowczość i
                konsekwencja - bardzo dużo rozmawiam z moim synem, tłumaczę co jest właściwe a
                co nie, jeśli czegoś stanowczo się domagam, zawsze wyjaśniam dlaczego
                ale wszyscy posiadający żywe srebra w domu wiedzą, że każdy maluch często
                protestuje na zasadzie nie bo nie i już
                a to do nas rodziców należy wychowanie dziecka i pokazanie mu jak żyć należy,
                dziecko musi rozumieć, że to rodzice o nim decyduja i że nie chcą zrobić mu
                krzywdy, dziecko któremu na wszystko się pozwala, nie karząc w żaden sposób za
                bezsensowny czasem bunt, w pierwszym momencie się ucieszy, wydaje mu się, że
                wygrało, ale już wkrótce zgubi się i przestraszy, bo bardzo szybko zauważy że
                nie ma oparcia w rodzicach, że oni się zgubili, że sobie z nim nie radzą,
                a dziecko jest zbyt małe żeby o sobie decydować, i wtedy pojawia się strach i
                niepewność, wtedy właśnie pojawiają się problemy psychiczne tego małego
                człowieczka
                dziecko musi czuć się bezpieczne, musi szanować swoich rodziców, oni muszą być
                dla niego autorytetem, dla jego dobra właśnie
                mój syn dostał już w życiu niejednego klapsa i nie czuję się z tego powodu
                tyranką używającą siły wobec dziecka, powtarzam klapsa, i zapewniam nie ma to
                nic wpólnego z BICIEM I PRZEMOCĄ W RODZINIE, przesada w każdym kierunku jest
                niezdrowa
                moje dziecko jest radosnym i bardzo dobrze rowijającym się trzylatkiem,
                kiedy w sytuacji kryzysowej zaczynam odliczanie, na trzy mój syn podbiega do
                mnie z uśmiechem na buziaku i mówi: mamo, no przecież się dogadamy
                czy tak zachowuje się dziecko, które cierpi z powodu bicia i maltretownia
                psychicznego przez rodziców? ludzie nie dajmy się zwariować!
                a teraz obrazek z placu zabaw: mała dziewczynka robi babki w piskownicy,
                podchodzi do niej mały chłopczyk i bije ją łopatką w głowę - mama z uśmiechem
                na ustach: synku tak nie wolno, synek dalej swoje, mama, nadal z uśmiechem na
                ustach siedząc na ławce: synku przecież ja cię nie biję...
                wśiekła mama dziewczynki zabiera płaczące dziecko z piaskownicy i bez słowa
                odchodzi - bez komentarza
                inny obrazek - wściekły 6-latek rzuca na podłogę grę - mama: posprzątaj to,
                synek: ani myślę, sama to zrób, trwało to kilka minut, na koniec matka: jeśli
                tego nie zrobisz dostaniesz lanie, 6-latek rozsiadając się wygodnie na fotelu:
                proszę, czekam, uderz mnie jęsli jesteś taka odważna...
                matka wychowuje swoje dziecko bezstresowo, więc posłusznie pozbierała grę do
                pudełka - bez komentarza
                i ostatni obrazek - mój trzylatek bawi się w piaskownicy, nagle pojawia się w
                okolicy grupa 5-6 latków bawiących się w wojnę, rzucają w siebie bez
                opamiętania czym się da, piachem, kamieniami itp uśmiechnięte mamy siedzą bez
                słowa, cóż, zabrałam syna na drugi koniec placu zabaw gdyż przerażenie mnie
                ogarnęło, gdy patrzyłam na te dzieci, które przecież mogły sobie zrobić krzywdę
                reasumując, przesada w każdym kierunku jest zła i niezdrowa
                to my kierujemy naszymi dziećmi, to my musimy nauczyć ich umiejętności życia z
                ludźmi, szacunku dla ludzi i dla nas jako rodziców, w przypadku naszych małych
                uparciuchów reakcja słowna nie zawsze jest tą odpowiednią (patrz przykład z
                piaskownicy)
                może ciężko będzie Wam w to uwierzyć, ale każdy klaps wymierzony mojemu synowi
                boli bardziej mnie niż jego, ale wiem, że to czasem konieczne, dla jego dobra -
                absurdalnie brzmi ale to fakt
                dzieci wychowane bezstresowo, którym na wszystko się pozwala gubią się, gdyż są
                zbyt małe by o sobie decydować i wcześniej czy później wylądują u psychologa -
                i oby tylko tak się to skończyło, bo zapewniam, że bezkarny, zbuntowany
                kilkunastolatek nie będzie miał oporów aby podnieść rękę na matkę
                i zapewniam, że to bardziej zaboli niż ten niewinny klaps, który od czasu do
                czasu spada na pupę małego brzdąca
                codziennie wieczorem siedzę przy łóżeczku mojego kochanego skarbu i zawsze tuż
                przed zaśnięciem słyszę: mamo, fajna jesteś, albo: mamo, bardzo cię kocham
                pytam więc raz jeszcze: czy tak się zachowuje dziecko, wobec którego rodzice
                stosują argument siły?

                pozdrawiam i życzę sukcesów wychowawczych

                Kasia mama Jasia
                • dagu75 Re: klaps TAK - bicie - NIE - długie 12.08.03, 19:09
                  przepraszam, jeśli tak naskoczyłam. Nie przyszło mi nawet do głowy, że możesz
                  stosować lanie dziecka. Chodziło mi o to, że nie powinniśmy pozwalać sobie na
                  akceptowanie klapsów. I nie mówie także o wychowaniu bezstresowym, które wydaje
                  mi się być po prostu wymysłem leniwych rodziców, bo świadczy o braku
                  zainteresowania dzieckiem. Uważam, że należy próbować karać inaczej.Rzucanie
                  zabawek na ziemie i niesprzątanie? Ostrzeżenie, że jak nie podniesie, to zrobię
                  to ja, ale zabawka pójdzie do śmieci.
                  Z piaskownicą to chyba przede wszystkim przeprosiłabym mamę i dziewczynkę ( nie
                  sądzę, żeby tamta kobieta nie rozumiała, wszak też ma dziecko) i zabrała synka,
                  tłumacząc niestosowność zachowania i ostrzegając, że nba drugi raz nie będzie
                  się bawił w piaskownicy.
                  A ze starszakami? Nie wygramy, jedyne ci można zrobić, to odejść stamtąd i
                  wytłumaczyć dzieku, że nie wszyscy są dobrzy, że są dzieci, którym soprawia
                  przyjemność bicie lub coś w tym stylu.
                  To oczywiście przemyślane scenariusze, życie nie daje często czasu na
                  przemyslenia.
                  W dobie pośpiechu,presji kariery itp poszukujemy szybkich rozwiązan, a taki
                  niewątpliwie jest klaps. Szybko daje efekty. O ile więcej trzeba sie
                  napracować, żeby dziecko zrozumiało samo.Trudne. Sama sie boję, czy dam radę.
                  To kolejna zmora teraźniejszych matek.
                  Ja po prostu jestem przekonana o slusznosci twierdzenia, że klapsy nie sa
                  metodą wychowawczą. Tak nam wpajano, ale zastanówmy się, czy to przejaw
                  szacunku.
                  Daga
    • magdawro Re: Mieć wyrzuty czy zaakceptować argument siły? 06.08.03, 16:41
      Kiedyś postanowiłam, że nigdy nie będę biła swoich dzieci. I że zaoszczędzę im
      poczucia upokorzenia jakiego sama doznawałam "dyscyplinowana" klapsem albo
      wrzaskiem. I staram się by tak było. Staram się panować nad sobą w trudnych
      chwilach, przeczytałam mnóstwo mądrych książek, skonczyłam pedagogikę,
      chodziłam na warsztaty wychowawcze dla rodziców (metodą z "JAk mówić jak
      słuchać?"- polecam). I wydaje mi się, że rozumiem moje dzieci i jak mogę
      oszczędzam im sytuacji jakie sama musiałam przeżyć. Jednak bywa, że nie starcza
      mi ŚWIĘTEJ CIERPLIWOŚCI i wybucham gniewem a i nawet zdarzało mi się pogrozić
      klapsem lub naprawdę go wymierzyć. Po pierwszym takim incydencie miałam
      straszne wyrzuty - było mi przykro i wobec dziecka i wobec własnych przekonan.
      I choć zgadzam się, że bicie nie jest metodą wychowawczą, to wydaje mi się, iż
      może - incydentalnie stać się sposobem obrony własnych granic. Myślę tu o
      sytuacjach ostatecznych, typu: zagrożenie bezpieczenstwa dziecka lub jego
      rodzenstwa, tłuczenie rodzica (oczywiście po perswazjach i innych próbach
      parlamentarnego załatwienia sprawy). Wreszcie - totalna histeria dziecka...
      A metodą wychowawczą bym tego nie nazwała, bo to przecież jednak przekaz <
      większy bije mniejszego> - tak więc teoria swoją drogą a praktyka...
      Gratuluję odwagi wszystkim mamom, które przyznały, że nie zawsze im wychodzi ta
      święta cierpliwość.
      • magdawro Re: Mieć wyrzuty czy zaakceptować argument siły? 06.08.03, 16:45
        Zapomniałam dodać, że nikt nie ma prawa oceniać matki, której moze być
        zwyczajnie trudno sprostać niekórym sytuacjom z dzieckiem. Lepiej podpowiedzieć
        jak sobie można poradzić w takich okolicznościach bez sięgania po takie środki.
        Ale o tym już pisałyście wyżej...
        Magda z Flipem 4 lata i Igą 7 lat
        • dagu75 Re: Mieć wyrzuty czy zaakceptować argument siły? 07.08.03, 09:43
          ja też raz klapsnęłam weronikę, ale wyrzuty mam do dziś. Chodzi tylko o to,
          żeby nie przyzwalać sobie na wykorzystanie bicia jako metody wychowawczej. Wiem
          sama,że to trudne, ale staram się bardzo opanowywać. Bo najłatwiej uderzyć,
          najszybszy efekt. Ale jest to po prostu wyraz bezsilności kogoś, kto z
          założenia daje sobie więcej praw, bo przecież mamy większe doświadczenie. W
          polsce cały czas pokutuje przekonanie, że bicie to dobra metoda. A przecież w
          ten sposób poniżamy inna osobę, nieważne, że ma ona kilka lat, prawda?Trzeba
          sie pogodzić z tym, że my też mamy granice wytrzymałości i jeśli klapsniemy (
          bo nie mówie o karze wymierzanej na zimno w stylu- ja, mama lub tata, teraz cie
          ukarzę, idź do drugiego pokoju, ściągnij spodenki i czekaj, zaraz przyjdę i
          dostaniesz pasem lub ręką)to nic sie nie stanie strasznego. Chodzi o to, żeby
          wiedzieć, że bicie jest złe i zawsze próbować załatwić to inaczej. Nie wolno
          przesadzać i demonizować klapsów, bo to przegiecie w druga stronę, ale trzeba
          wiedzieć, że chociaż klaps da efekty, to jak mówią psychologowie, dziecko nie
          zrobi drugi traz tego przy rodzicu, który go ukarał nie dlatego, że wie, że to
          złe, ale ze strachu. I gdzie tu pedagogiczny wydźwięk kary?
          Napisałam się, ale w końcu komus mogę powiedzieć, jak ja to widzę. Mam przykład
          w domu, w którym mieszkam, gdzie 4 latek jest sporadycznie bity przez ojca.
          Mały naprawdę jest koszmarny, ale mnie jakoś się udaje egzystować z nim bez
          bicia.
          Życzę nam wszystkim cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości.Daga
    • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 07.08.03, 10:42
      to nie chodzi tak naprawde o demonizowanie klapsa sad chodzi o to,ze ten maly
      czlowieczek uczy sie komunikacji od samego poczatku kiedy otwiera oczka na tym
      swiecie,a sposobow komunikacji uczymy go miedzy innymi my,rodzice.ja wiem,ze
      czasem rece opadaja smile wiem,mam 16 miesieczna dzidzie,ktora potrafila
      podleciec do mnie i mi raczka dac klapa gdzie popadnie.zdarzylo jej sie to
      kilka razy ale ja jej nie oddalam i nie zamierzam oddac.czemu? bo nie chce
      uczyc jej,ze to co ona robi jest wlasciwe,mam moc,wplyw na moje decyzje i
      postepowanie.nie chce jej pokazywac,ze bicie jest komunikacja,wymiana
      argumentow.ucze ja szacunku do ciala.mowie,ze ma kochana glowke,kochana
      raczke,kiedy mnie klapnela powiedzialam,ze robi mamie bec,ze tak nie
      mozna.kiedy sie potknie czy upadnie tez nazywam to bec wiec Karolinka zaczyna
      rozumiec to slowo bardziej.nawet taki maly czlowieczek potrafi sie po swojemu
      zastanowic i zaniechac kolejnego razu.przynajmniej tak jest u mnie.stawiam na
      komunikacje,na znajdywanie sposobow aby docierac do umyslu dziecka,aby je
      rozumiec i byc przez nie rozumianym bez rozwiazan klapsowych.

      pozdrawiam

      nanai

      • macio72 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 01:58
        Jakże to? Przecież klaps to normalny element wychowania - uważam, że w wielu
        przypadkach niezbędny. Czy rzeczywiście o zło tego świata obwiniać klapsy
        otrzymane w dzieciństwie? Zło tego swiata pochodzi głównie ze świadomych
        wyborów dorosłych ludzi, którym rodzice zbytnio pobłażali w dzieciństwie.
        Czy słuszny klaps to rzeczywiście, jak to rozumiem, krzywda dla dziecka?
        Dlaczego jedynie siła argumentów i perswazji jest słuszna - jakich argumentów i
        jakich perswazji?
        Stawiam tezę, że złe wykorzystania nacisku psychicznego na dziecko napewno je
        skrzywdzi i klaps jest w tym miejscu o wiele lepszy.

        Pozdrawiam wszystkie emamy i wszystkich etatów,
        Maciej
        • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 11:17
          macio72 napisał:

          > Jakże to? Przecież klaps to normalny element wychowania - uważam, że w wielu
          > przypadkach niezbędny. Czy rzeczywiście o zło tego świata obwiniać klapsy
          > otrzymane w dzieciństwie? Zło tego swiata pochodzi głównie ze świadomych
          > wyborów dorosłych ludzi, którym rodzice zbytnio pobłażali w dzieciństwie.
          > Czy słuszny klaps to rzeczywiście, jak to rozumiem, krzywda dla dziecka?
          > Dlaczego jedynie siła argumentów i perswazji jest słuszna - jakich
          argumentów i
          >
          > jakich perswazji?
          > Stawiam tezę, że złe wykorzystania nacisku psychicznego na dziecko napewno
          je
          > skrzywdzi i klaps jest w tym miejscu o wiele lepszy.
          >
          > Pozdrawiam wszystkie emamy i wszystkich etatów,
          > Maciej

          Macku my sie chyba nie dogadamy smile) Ja bylam wychowywana bez klapsow.Jak mnie
          udrapie kot,to moja metoda nie jest przykopanie mu,bo przeciez kot jest malo
          swiadomy i innych metod wychowawczych nie zrozumie.

          Nie wiem co nazywasz naciskiem psychicznym ale juz samo slowo nacisk malo mi
          sie podoba.Naciskac to mozna przycisk,ewentlanie cos co sie do
          naciskania,przyciskania nadaje ale psychike ludzka? Ja mozna szanowac,dbac o
          nia,ksztaltowac,rozwijac.Ale naciskac? Nie,zdecydowanie nie.

          Jestem konsekwentna osoba,nie wychowuje dziecka "bezstresowo".Znaczy czasem
          mowie mu stanowczo nie.Ale tego "nie" jest malo wiec moje dziecko traktuje je
          powaznie.Mama mowi "nie" wiec cos w tym musi byc.To "nie" jest stosowane
          najczesciej w sprawach dbalosci o jego (dziecka) bezpieczenstwo.W innych
          przypadkach staram sie dbac i rozwijac ciekawosc swiata na kazdym poziomie.Mam
          dla niego (mojego dziecka) czas,ucze sie sluchac jego potrzeb.

          Argumenty skuteczne w wychowywaniu dziecka:

          1.Prawda.

          Nigdy nie naduzywam zaufania mojego dziecka obiecujac i nie dotrzymujac slowa.

          2.Szacunek do ciala

          Nie bije ciala mojego dziecka,nie targam go.Szanuje je i ucze szacunku do
          niego.Troszcze sie o nie,opiekuje nim,zaspokajam jego potrzeby.

          3.Slowa

          Uzywam slow,ktore wzmacniaja czowieka:

          - kocham Cie (skarbie,sloneczko,Karolinko,..)
          - jestes dla mnie wazna,
          - teraz pojdziemy na spacerek albo pojdziemy na spacerek? (umyc
          sie,przebrac,spac)-aby wiedzialo co bedzie sie wydarzac,
          - teraz mama pojdzie do lazienki (zjesc,do pracy) i zaraz (niedlugo) wroci-aby
          wiedzialo co sie bedzie wydarzac,
          - przykro mi ale tak nie wolno (lub samo nie wolno)-wtedy najczesciej biore
          nunka na rece i zabieram jesli ma napad histerii lub cos podobnego albo nie
          biore na rece tylko robie inne rzeczy w zaleznosci od sytuacji,
          - a teraz Cie wylaskotam! (wygilgotam) jesli rozrabia,ciagnie mnie za wlosy
          czy uderza -laskotanie zawsze pomaga,moje dziecko zaczyna sie smiac i
          zmieniamy stan,
          - duzo slow mowie z usmiechem,smiejac sie (ale to chyba juz moj osobisty urok)
          - nie krzycze

          i kilka innych jeszcze rzeczy,ktore wzacniaja wartosc i tozsamosc czlowieka
          czy to malego czy duzego."co ja jemu to on mnie (pozniej)" lepiej o tym
          pamietajmy stosujac roznego rodzaju metody wychowawcze,bo te nasze metody beda
          pozniej wyprobowywane na nas jak nasze dziecko dorosnie.

          nanai
          • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 11:35
            "Zło tego swiata pochodzi głównie ze świadomych wyborów dorosłych ludzi,
            którym rodzice zbytnio poblazali w dziecinstwie" napisal macio72.

            -swiadome wybory sa oparte na podswiadomych wzorcach przyswajanych najczesciej
            do 7 roku dziecka a pozniej powielanych i modyfikowanych.wiec jesli uderzysz
            dziecko,jesli je bijesz regularnie,to zaczniesz mu ksztaltowac wzorzec swiata
            oparty na przemocy,na mozliwosci targaniecia sie na cialo innej
            osoby,czlowieka,zwierzecia a tu juz jeden krok do braku szacunku dla ciala i
            zycia tak wogole.

            wiec to nie chodzi o poblazanie tylko o szacunek moim zdaniem.jesli wychowasz
            dziecko w szacunku do zycia bedzie ono to zycie szanowac,bedzie szanowac
            innych ludzi tak jak szanuje siebie.bedzie dokonywac swiadomych wyborow w
            oparciu o dobre podswiadome wzorce.

            "dorosli ludzie biora sie z malych dzieci"

            pozdrawiam

            nanai

            • kasiagleb Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 13:26
              Twoja córeczka jest jeszcze malutka, więc bunty dwu- trzylatka itd jeszcze
              przed Tobą, wojny w piaskownicy też i niestety obawiam się,
              że będziesz musiała zmienić zdanie
              piszesz jeśli córeczka ciągnie mnie za włosy bądź uderzy - rozśmieszam ją,
              łaskoczę - czy tak właśnie chcesz ją nauczyć, że tego robić nie wolno?
              czy jeśli przyłoży innemu dziecku w piaskownicy walcząc o zabawkę też będziesz
              ją łaskotać? myślę, że nie tego oczekują mamy poszkodowanych maluszków
              ja też przebrnęłam przez masę książek o wychowywaniu dzieci, też mam głowę
              wypchaną teorią - ale pamiętaj, to tylko teoria, a nasze dzieci, co wiem
              z doświadczenia, jakoś zupełnie nie chcą zachowywać się książkowo
              każde jest pełne wciąż nowych pomysłów na wyprowadzenie nas z równowagi
              sama się kiedyś przekonasz, że argument słowny nie zawsze jest tym
              najwłaściwszym, nie zarzekaj się, nie wmawiaj samej sobie, że klaps zrobi
              krzywdę Twojej córeczce, że zniszczy jej psychikę itd bo tym większe będzie
              rozczarowanie, że Twoja metoda zawiodła
              obyś wytrwała jak najdłużej, czego szczerze życzę, ale pamiętaj - Twoje dziecko
              wyjdzie kiedyś spod Twoich opiekuńczych ramion - a życie bywa okrutne

              Kasia mama Jasia
              • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 14:34
                zycie jest takie jakim je widzimy.a poza tym napisalam o tym "jak ja to
                robie".mam doswiadczenie jesli chodzi o dzieci i wiem sporo o ich rozwoju.moja
                metoda nie jest rozsmieszanie bynajmniej ale zmienienie stanu
                czasem,rozladowanie napiecia,najczesciej w rodzicu a nie dziecku wink bo
                wybacz,kazde dziecko po jakims czasie rozumie,ze za wlosy ciagnac nie wolno,bo
                to boli ale jak ma 16 miesiecy,to ja mu nie bede oddawac,krzyczec na niego
                albo dawac klapsa zeby lepiej zrozumialo co wolno a co nie wolno.bo jak ktos
                tutaj powiedzial,dziecko nie zrobi pewnej rzeczy jeszcze raz nie dlatego,ze
                rozumie,ze tego robic nie wolno ale dlatego,ze sie boi.a strach przed rodzicem
                jest to dla mnie porazka wychowawcza.

                nanai
                • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 14:50
                  docierac do zrozumienia klapsem? w piaskownicy? gdziekolwiek? znaczy jak moje
                  dziecko uderzy inne dziecko,to ja mam je uderzyc tez,tak zeby tamtemu dziecku
                  (rodzicu dziecka) stalo sie zadosc tak? moje dziecko uderzy,ja uderze,przekaz
                  jest jeden:mozna bic.mysle,ze wystarczajaca kara jest,jesli moje dziecko
                  uderzy inne dziecko przeproszenie tamtej mamy i dziecka,wyjasnienie tamtej
                  mamie,ze dziecko ma teraz taki okres np.buntu,zabranie zabawek i pojscie do
                  domu i wyjasnienie,ze tak robic nie wolno.a jak sie to bedzie powtarzac,to
                  robic tak za kazdym razem.mysle,ze dziecko zobaczy wieksza korzysc w bawieniu
                  sie w piaskownicy niz laniu tam dzieci.ale i tak uwazam,ze rozwiazania sa
                  indywidualne w kazdym problemie zwiazanym z dzieckiem,ze nie mozna
                  generalizowac tutaj w niczym.jedynym rozwiazaniem jakie asolutnie wykluczam
                  jest klaps,bo to nie jest dla mnie zadna metoda wychowawcza.
                  • kasiagleb Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 15:49
                    oj, wychodzi mi tu jednak brak doświadczenia ze starszymi dziećmi
                    ja już etap bicia dzieci w piaskownicy i zabierania im zabawek mam za sobą
                    i wiem, że dziecko potrafi być bardzo przekorne, możesz tłumaczyć setki razy
                    że innych bić nie wolno, bo to boli itd, a dziecko posłucha, przyzna Ci nawet
                    rację a kiedy się odwrócisz zrobi swoje, bo przecież jeśli ktoś zabiera
                    ukochaną łopatkę to trzeba się bronić - a skoro inne dzieci tak robią,
                    to dlaczego Twoje ma być inne?
                    nie obronisz dziecka przed całym złem tego świata chowając je pod kloszem
                    mój syn przeszedł ostatnio przez etap bicia po twarzy wszystkich domowników
                    (tu dodam, że mam normalną rodzinę i nikt nikogo nie bije) - uderzał i czekał
                    na reakcję - takie nowe życiowe doświadczenie, na zasadzie zobaczę ile
                    wytrzymają - wiele dni spędziliśmy na tłumaczeniu, że tak nie wolno i kiedy
                    wydawało nam się, że to przyniosło skutek - dostałam nagle pięścią w nos - po
                    czym zapytał radośnie: bolało Cię co? i wielka radość na buziaku
                    i tu zaskoczenie - też się uśmiechnęłam i dałam mu lekkiego pstryczka w nos
                    i zapytałam: a Ciebie? miło było? no i mamy to już za sobą, jeden pstryczek
                    załatwił sprawę
                    uwierz, życie weryfikuje wszelkie książkowe teorie
                    każdy musi znaleźć najlepszy sposób, aby trafić do własnego dziecka
                    mój zuch już wie, że mama chce dla niego dobrze i że należy jej słuchać
                    buntuje się codziennie, jak to trzylatek, oj tylko ja jedna wiem ile razy
                    słyszę NIE dla zasady, ale te kilka klapsów po drodze doprowadziło do tego,
                    że dziś wystarcza nam krótkie odliczanie, które bawi nas oboje - aby mój synek
                    zrobił to o co go proszę, choć nie zawsze ma na to ochotę
                    ale to trzeba przeżyć, żadna książka, żadne dziecko z rodziny czy znajomych
                    nie nauczy Cię tyle co własne, to za które odpowiadasz, które musisz
                    wszystkiego nauczyć i którmu, co tu dużo gadać, trzeba czasem przemówić przez
                    pupę dla jego dobra, i myślę, że demonizowanie klapsa jest naprawdę bardzo
                    przesadzone, powtarzam klapsa - jestem zdecydowaną przeciwniczką bicia dzieci

                    zmuszona jestem niestety zakończyć ową pasjonującą wymianę zdań gdyż wybieram
                    się na 3 tygodnie na urlop, więc...do usłyszenia
                    za 3 tygodnie zajrzę i sprawdzę co napisałaś

                    pozdrawiam
                    Kasia mama Jasia
                    • nanai Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 08.08.03, 22:48
                      mysle Kasiu,ze na tym mozemy zakonczyc nasza dyskusje tak wogole na ten
                      temat.to jest chyba tak,ze temu kto nie pyta o droge rad udzielac nie ma chyba
                      sensu.ja Cie nie przekonam,Ty mnie nie przekonasz smile ja mam swoje
                      doswiadczenie,Ty masz swoje doswiadczenie,a zycie je zweryfikuje.dzieci
                      wychowywac jest latwiej niz zmieniac przekonanie u doroslego.tyle moge
                      powiedziec smile

                      pozdrawiam

                      nanai

                    • dagu75 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 12.08.03, 19:35
                      tu Dagmara.
                      Moja weronika ma 22 miesiące, więc też nie mam doświadczenia z własnym
                      dzieckiem. Ale mam z chrześniakiem, 4,5lat. I od kiedy zaczęłam rozmawiać, daje
                      to o wiele lepszy efekt.A dziecko jest szatańskie i agresywne.
                      A może po prostu zamiast dziecku klapsa , to pozwolic mu zrobic po swojemu?
                      Moze za bardzo biomy sie reakcji innych ludzi, innych matek, żeby pozwolić
                      naszemu dziecku na poznawanie konsekwencji swoich wyborów. padnie zaraz hasło
                      o tym, że dzieci są nieświadome,że my wiemu, co dla nich dobre itp. a może
                      musimy zaufać dzieciom?
                      To moze sie wydac glupie, nieodpowiedzialne, bo mozna przeciez pozwolic na tej
                      zasadzie wejsc pod samochod lub na głęboką wodę. nie?We wszystkim można
                      przegiąć.
                      Co do piaskownicy, to inne matki tez maja dzieci, Każde jest takie samo, więc
                      nie tylko nasze będzie miało fazę bicia.
                      Wcześniej juz pisałam, że ja po prostu uważam, że klapsy nie sa metodą
                      wychowawczą i już.
                      Daga
    • ewulka303 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 26.08.03, 16:56
      Kochane, dziękuję za odzew. Wiem, że zdarza mi się źle zareagować na szaleństwa
      małej. Nie podejrzewam dziecka o złośliwość, ani złą wolę, ale o niechęć do
      słuchania mnie i wybitną przekorę. Teraz staram się już nie krzyczeć (mała boi
      się krzyku, bo wiem, że poza tym, że ja przestraszę, nic nie osiągnę. Kalpsów
      też nie daję, ale muszę przyznać, że jest mi ciężko. Staram się wypracować inną
      metodę, konsekwencji i uporu, tłumaczenia. Widzę, że poszłam na łatwiznę i nie
      umiałam pójść dobrą droga razem z moim dzieckiem. Mam jednak nadzieję, że uda
      nam się to wyprostować.
      Dziękuję Wam
      • pesteczka5 Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 28.08.03, 00:32
        Dzień dobry,
        Przeczytałam wszystko no i rozgrzałam się.

        Przeciwnicy 'bezstresowego' (czyli bez bicia) wychowania błędnie rozumieją je
        jako brak zainteresowania, konsekwencji i w ogóle nieudolność wychowawczą
        rodziców, zwolennicy bicia (pardon, klapsów...)głoszą jego skuteczność i
        niezawodność w pacyfikowaniu latorośli.

        Klasyfikują małego człowieka jako przeciwnika, którego trzeba
        a) zignorować i dać mu wygrać
        b) pokazać mu, że nasi górą.

        A tymczasem mały, nasz ukochany, najbliższy i najdroższy czlowiek niczego nie
        robi przeciwko nam.
        Rozwija się, szuka własnych granic, poznaje świat, siebie, buzują w nim
        emocje, których nie rozumie, nie potrafi okiełznać.

        My mu możemy w tym pomóc. Dostroić się. Zrozumieć, czemu krzyczy, kopie,
        marudzi, wrzeszczy, rozlewa, i co tam jeszcze.
        Zapobiec. Zorganizować. Nazwac jego uczucia. Pozwolić mu je rozładować.
        Nauczyć rozładować. Pomóc mu poznać siebie. Utwierdzić w przekonaniu:jestem
        przy tobie, żeby Ci pomagać, kochać cię, nie po to, żeby cię skutecznie
        uciszyć, żebyś jak najmniej przrszkadzał. Interesuje mnie, co czujesz, a nie
        tylko to, żebyś siedział cicho.

        Kara? Wystarczy dać poznać dziecku konsekwencje, o ile nie zagrażają
        bezpieczeństwu, i to bezpośrednio związane z 'przestępstwem' - biłeś brata
        łopatką, zabieram łopatke i koniec zabawy.Zakaz oglądania telewizji przez dwa
        dni nie ma z tym nic wspólnego...

        Myślę, że głęboki kontakt z dzieckiem po prostu wyklucza dawanie klapsów...
        Tego się po prostu nie da pogodzić.

        To prawda, że w wychowaniu ważne są i miłość, i dyscyplina. Ale tak wielu tak
        bardzo troszczy się o tę dyscyplinę, żeby dziecko było układne, spacyfikowane,
        nie przyniosło nam wstydu przed ciocią, nie zrobiło sceny w sklepie.

        Moim zdaniem przede wszystkim powinniśmy się starać, żeby dzieci w i e d z i a
        ł y, że je kochamy. Z prawdziwą, dobrą miłością przesadzić nie można. I
        zaręczam, że im nie zaszkodzi!

        Przedmówcy, który broniąc bicia podpierał się Biblią i straszył, że niebite
        dziatki przyleją nam na starość, życzę, żeby żył długo, a opuścił padół nagle
        i w dobrym zdrowiu albo zapewnił sobie na starość płatną opiekę.

        Nanai dziękuję, że tyle i tak pisze. Czytam i wdrukowuję sobie.

        Moim synom dziękuję, że dają mi i biorą tyle miłości.

        Moim rodzicom, że wystarczy mi przypomnieć sobie dzieciństwo, by wiedzieć, jak
        i co (z małymi wyjątkami)

        Mojej teściowej, że jest jasnym i klarownym antyprzykładem. Jaśniej się nie da
        zademonstrować, czego nogdy nie.

        Pozdrawiam. pesteczka


        P.S. Dodam, że i mnie poleciała ręka dwa albo trzy razy. Wiem, że nie ma
        świętych matek. Ale jednoznacznie winię się za to, żałuję, wstyd mi. Chciało
        mi się siąść i wyć. To nie dziecko bylo winne, lecz moja zła forma, ból głowy,
        kłótnia z mężem, byłam sama z dwójką, wózkiem, psem, trzecie piętro... Nigdy
        więcej.
        • bea-chiara Re: Mam wyrzuty straszne umienia... 02.09.03, 07:06
          Ja skonczylam przed chwila lekture i tez sie rozgrzalam...Ale jako,ze Twoj
          sposob widzenia ,Pesteczko,jest tak bliski mojemu,to tylko podpisuje sie -
          Bea,mama 2 synkow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka