jogo2
21.11.07, 10:50
która stanowiłaby coś w rodzaju spójnego środowiska, w którym dziecko może
znaleźć oparcie? Przepraszam za to poetyckie wyrażenie, ale trudno mi to
wyjaśnić inaczej. Szkołę, która nie byłabym zbiorem anonimowych nie znanych
sobie nawzajem bliżej postaci tylko wywodziła się i miała oparcie w jakimś
środowisku, lokalnym czy też inaczej dobranym a jednocześnie grono
pedagogiczne byłoby tak dobrane, że oprócz realizacji programu nauczania jest
na siłach jakoś te dzieci pozytywnie kształtować? Takiej szkoły szukam dla
mojego dziecka. Syn ma teraz 5 lat i w przyszłym roku pójdzie do zerówki.
Przeczytałam poniższy wątek o nastolatkach i ja się zgadzam z wieloma
stwierdzeniami, które tam padły. Obecna rzeczywistość mnie przeraża w tym
sensie, że jej negatywne aspekty bardzo mnie dotyczą. Wychowuję syna sama,
wprawdzie za wszelką cenę staram się utrzymać możliwość pracy w domu, żeby
mieć więcej kontaktu z dzieckiem, ale powoli sobie nie daję rady. Tak się
składa pechowo, że z rodziną swoją mam bardzo nikły kontakt, a ze znajomymi
także. 80% mojego życia pochłania tyranie, żeby było na najbardziej podstawowe
w moim rozumieniu potrzeby, a pozostałe 20% to umyć ubrać, się posprzątać,
pójść na zakupy. Jak sobie pomyślę, że miałabym pielęgnować życie towarzyskie,
to nie wiem skąd miałabym wziąć na to czas. I teraz przejdę do sedna: w takiej
sytuacji, kiedy dziecko ma tylko w kółko zapracowanego rodzica a z drugiej
strony szkołę, która pełni rolę edukująco-przechowującą to wówczas wynik tego
co dziecku może przyjść go głowy w okresie dojrzewania, jakich kolegów spotka
na swojej drodze (przecież mi nie znanych) stanowi czysty hazard. Będąc tak
zapracowana i nie mając znajomych z dziećmi w wieku mojego syna, chciałabym
móc chociaż wybrać mu szkołę, co do której bym wiedziała, czego się po niej
można spodziewać, zarówno jeżeli chodzi o deklaracje jak i o stan faktyczny.
Czy to jest w ogóle możliwe?
Pozdrawiam,