Mieszkam z rodzicami,chwala im za to bo bez nich nie dalabym rady,ale:
to nie ja wychowuje mlodego tylko oni,bo cokolwiek nie zrobie jest zle bo"to
nowoczesne wychowaie,ja tez tak powinnam z toba robic",daje/nie daje czego do
jedzenia-zle,daje mu kaszki bobovita-zle,bo"taaaaa teraz to macie latwo,nie
musisz w garach stac i kaszy gotowac,tetry nie uzywasz"
mlody od kiklu dni ma focha na jedzenie-nie wiem czy jakis zab mu wylazi czy
moze zaczyna chorowac,wazne ze pije,ja go do jedzenia nie chce
zmuszac,ale..."idz z nim do lekarza!ja juz bym 3 razy byla!co z ciebie za
matka!czyty wogle myslisz o tym ze masz dziecko?!?nie!tylko w internecie
siedzisz i jakies bzdury czytasz,z kolezanka bys porozmawiala co mozna mu dac
(jaka kurwa kolezanka????zadna nie ma dziecka w tym wieku!)zainteresowalabys
sie!a nie dziecko samo siedzi a ty tylko w komputerze!"
wiecie,ja juz dawno nie plakalam jak takie rzeczy slyszalam,juz przywyklam i
sama w sumie uznalam ze jestem zla matka,ze sie nie nadaje,nie mam sily im sie
postawic,nie mam sily na kolejne klotnie...dzis chcialam sie spakowac i jak
mlody zasnie wyjsc i nie wrocic,bo oni sa lepsi,mlody bedzie mial
lepiej...dzis mam sile plakac,tylko tyle...nic wiecej nie moge