Dodaj do ulubionych

w moim domu nie ma nic do zrobienia

01.04.08, 17:56
to apropo wątku o mężach.

nie ma nic do roboty ponieważ:

-zabawki i poroznoszone przedmioty przez dziecko (w tym garnki,
płytki CD i inne akcesoria domowego uzytku) w 5 minut sprzątam w
trakcie kąpieli dziecia
-dziecko kąpie małż
-naczynia mył małż a teraz zmywarka
- wyjęcie naczyń lub załadowanie (na bieżąco) to minuta
- odkurzam lub myję podłogę raz na tydzień pół godziny
-starcie okruszków po kolacji to sekunda i tyle samo trwa włożenie
naczyń do zmywarki
- okna 2 razy do roku
- opróżnienie i załadowanie pralki trwa 10 min 4 razy na tydzień
-kibel, umywalka, prysznic raz w tygodniu 20 minut
-prasowanie raz na 3 tygodnie 2 godziny

tych 5-cio minutowych robót nie liczę bo ich niezauważam,
więc tylko podłogi i łazienka raz w tygodniu wchodzą w grę

Jestem pedantyczna i rozgardiaszu nie zniosłabym, dlatego możecie
wpaść do mnie o każdej porze i będzie porządek (poza aktualnie
eksploatowaną przez jerza szufladą smile )

godzina to niewiele, więc nie wiem w czym problem omawiany w wątku o
mężach. Serio to mówię i bez złośliwości.
Obserwuj wątek
    • ziegula Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 01.04.08, 18:30
      o skad ja to znam.. smile u mnie jest podobnie.. w sumie umywalka itd to sprzatam
      zazwyczaj w soboty.. a reszte jak u Ciebie.. wiadomo ze dziecko czyms sie bawi i
      to chwilowo jest. ale reszta jest sprzatana.. nawet Kamil juz wie ze jak sie
      czyms nie bawi w danej chwili wynosi sie do pokoiku big_grin
    • azille czekaj czekaj 01.04.08, 20:06
      "prasowanie raz na 3 tygodnie 2 godziny"
      nie wierze smile
      u mnie prasowanie sie zbiera raz na 4 dni
      juz do pelna w koszu na czyste pranie
      gdybym nie prasowala przez 3 tyg zarowno ja
      jak i gerard nie mielibysmy w czym chodzic smile
      • opium74 Re: czekaj czekaj 01.04.08, 20:18
        łomatko - zazdroszcze! u mnie 5 minut po wyjściu dziewczyny od sprzątania jest
        już bajzel big_grin
        na dodatek jak młody rozsypie zabawki to nie widzę sensu składac ich wieczorem
        skoro rano i tak je rozsypie smile
      • jerzy_nka to są głównie koszulki Tomka 01.04.08, 20:23
        ma ich około 25
        po to żeby nie musieć prać i prasować codzień
        nieznoszę nie mieć nic gotowego do ubrania w szafie
        majtek i skarpet też są całe stosy, żeby nie latała pusta pralka z dwiema
        majtkami lub trzema koszulkami co dwa dni
        • zemfira_ Re: to są głównie koszulki Tomka 01.04.08, 20:49
          U mnie jest wiecznie nakruszone, bo maly chodzi i skubie
          chleb/ciastka/paluszki i chocbym odkurzala 3 razy dziennie i tak
          wieczorem beda okruchy na podlodze. Zmywarke mam zamiar niedlugo
          nabyc, tylko znajac siebie to nie bedzie mi sie jej chcialo
          oprozniac wink a tak w ogole to ja sie ociagam z robieniem
          czegokolwiek w domu... dlatego ciagle jest cos do zrobienia.
    • aurinko Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 01.04.08, 20:45
      Nie każdy ma zmywarkę, nie każdy ma tylko jedno dziecko, nie każdy je tylko
      kolację w domu i nie każdy pierze tylko 4 razy w tygodniu tongue_out
      • meduza_79 re 01.04.08, 21:40
        i niektórzy mają syf na podłodze przy jednym dziecku, mimo codziennego odkurzania...
        Jerzynka Twoje dziecko jest jak te dzieciaki z reklamy, że umie się posługiwać
        sztućcami i je tylko nad stołem... z uroczym uśmiechem na ustach?????
        Moje przecież jest w tym samym wieku, i po każdej chrupce, kanapce i innym
        jedzeniu mam mały syfik na podłodze...
        • danas74 Re: re 01.04.08, 23:16
          Was jest troje narazie
          nas pięcioro
          pralka chodzi codziennie
          prasuje na bieżąco, bo nie wyobrażam sobie wychodzic z dziewczynami na spacer i
          dopiero im wszystko prasować
          zmywarki nie posiadam, zmywam 2/3 razy dziennie i rzadko kiedy mam pusty zlew
          dziewczyny biegaja po całej chacie i kruszą, tudzież wylewaja soczki/herbatki
          więc podłoge myje codziennie, góra co drugi dzień

          Jerzynka, tylko Ci pozazdrościc big_grin
        • jerzy_nka moje dziecko nie chodzi po domu z jedzeniem 02.04.08, 07:10
          jedzenie = stół w kuchni i fotelik. Kropka.
        • jerzy_nka z usmiechem to nie, ale szeroko paszcze otwiera n/ 02.04.08, 07:22
      • jerzy_nka Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 02.04.08, 07:08
        -zamiast zmywarki miałam męża
        - za 4 miesiące bedzie dwójka dzieci i to nie jest powód aby latały
        z jedzeniem po domu, częściej pralke załącze i co z tego, no i nie
        mam zamiaru prasować dzieciowych ciuchów
        -piore 2 razy w tygodnium i po trzech tygodniach mam stos
        prasowania, ale schowany
        -nie da sie jeśc obiadu w domu bo byłaby to kolacja tak na prawde o
        18 00, ale w weekend owszem jest kila posiłków, w tym obiady i
        faktycznie wtedy gary stały do wiecziora, kiedy to mąż się litował
        nad nimi

        a co do mężów to się dziwię że taki problemem dla nich jest
        założenie piżamy po kąpieli, albo zmiana pieluchy jak kupa śmierdzi.
        Oni naprawde musza być głęboko przekonani o ... no właśnie o czym?
        mają wymówkę i kurczowo sie jej trzymaja jak tonący brzytwy
        • jerzy_nka a i jeszcze jedno 02.04.08, 07:42
          najbardziej narzekają osoby z 1 dzieckiem, niepracujące.

          Wracam do domu o 16 przelatuje jak churagan po domu i jest porządek
          po 15 minutach. Wyjmę pranie z jerzem i z jerzem wieszam co jest
          doskonałą zabawą. Potem biorę jogurt z lodówki i włączam internet, a
          jerz dostaje szufladę do wybebeszania, którą załadowuję z powrotem
          jak idzie spać. o 19 jemy kolację, niestety w salonie. Niestety bo
          trzeba daleko nosić te wszystkie słoiczki z dżemami majonezami
          wędlinki, i dupinki. odnoszę w trakcie kąpieli dziecka i jeszcze
          zdążam na internet siąść.
          • jerzy_nka sory za huragan n/t 02.04.08, 07:43
            • lilithv Re: sory za huragan n/t 02.04.08, 10:59
              No cóż..fajnie sie masz. U mnie tak nie jest, niestety, pracuję,
              pózno wracam i czasem po porstu jestem tak zdechnięta po pracy i do
              tego nieprzespanej nocy ( Młody potrafi sie obudzić z sześć razy,
              albo robi sobie dwie godz. przerwy w spaniu), że mi sie nie
              chce.Wtedy mógłby wkroczyć do czynów mój facet, czego niestety nie
              robi. I stąd mój temat o facetach...
          • izabella_g mi się robi chlew w domu 02.04.08, 11:07
            jak mam dzień home office. jednoczesne pilnowanie dziecka i robienie
            na kompie czegoś wymagajacego jednak pewnej koncentracji, skutkuje
            tym, że musze np chwilowo darowac sobie zmywanie.
            reszta podobnie jak u Ciebie. dziecko nie dostaje do łapki
            kruszących się i rozmazujących rzeczy, typu winogrona, gruszka lub
            biszkopty
            kluczem jest chyba to, czy komus przeszkadza bałagan. mojego męża np
            drażni, mnie drażni do jakiegoś poziomu, i do tego poziomu mam
            porządek)))
          • aurinko Re: a i jeszcze jedno 02.04.08, 11:34
            A kiedy masz czas żeby się porządnie z dzieckiem pobawić i wyjść na spacer?
            • lilithv jerzy_nka 02.04.08, 12:33
              jeśli nie gotujesz obiadów, to odpada ci dziennie przynajmniej jedna
              godzina stania przy garach. Potem CODZINNIE po obiedzie są gary do
              pomycia, a zmywarkę nie każdy ma, niestety... a zakupy robisz??
      • m0nalisa jerzynka zgadzam sie z toba! 02.04.08, 18:25
        ja etz mam duzo czasu a sprzatanie zajmuje mi chwile.]
        ``nie jestem pedantka ale wywalac sie o graty tez nie lubie wiec zawsze mam w
        miare klar. to co sie porozrzuca w ciagu dnia to 5 minut sprawa do naprawienia.
        sprzatamy nie grafikowo tylko jak jest juz brudnawo ( czyli czujemy i widzimy ze
        juz trzeba) kuchnie i łazienke sprzata niemałż, ja robie ogolny klar, ukladam
        rzeczy w szafie , kurze potem on odkurza i jest pieknie. codziennie wietrze wiec
        jest swiezo w chacie. pranie tez robie jak mi sie uzbiera cala kupa zeby bylo co
        wladowac. a potem to pranie lezy i lezy bo nie cierpie hehe, ostatnio R sie
        zlitowal i poprasowal bo widzial ze cierpie na widok tej gorki, tak wiec co 2
        tygodnie prasujemy moze smile
        wiec normalnie to mam luzik caly dzien i moge zajmowac sie dzieciem i forumowac
        do bolu tongue_outPPP
    • porzeczka_mocna Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 02.04.08, 12:39
      Wysmazyłabym jakiś post dotyczący pracy w domu, ale nie mam czasu...
      Więc napiszę krótko:

      Jerzynka, skoro w Twoim domu nie ma nic do zrobienia, wpadnij do
      mnie, co?
      • jerzy_nka wtedy nie miałabym czasu na internet 02.04.08, 14:44
        a tak wogóle to ja Was nie krytkowałam tylko od razu zaznaczyłam że
        piszę serio i bez złosliwości: o swoim zyciu. A wy sie mnie
        czepiacie. Pochwalić sie nie można czy jak umiejetnoscią unikania
        prac wszelakich?
        Ułatwiam sobie życie jak mogę, na wszelakie sposoby.
        Wyręczam sie mężem kiedy trzeba, a nie mąż mną.
        Zabraniam dziecku latania z jedzeniem, chowam rzeczy na bieżąco, bo
        nieznosze jak cos lezy nie na miejscu. zakupy tylko raz na tydzień,
        pranie, prasowanie jak sie stos uzbiera, a nie jak trzeba wychodzić
        z domu. Obiad raz na kilka dni (jeśli trzeba na kilka).
        • aurinko Re: wtedy nie miałabym czasu na internet 02.04.08, 14:51
          Ej no nikt się Ciebie nie czepia, o zabawę z dzieckiem i spacery zapytałam, bo
          nigdzie nie znalazłam nawet wzmianki o tym, tylko że każdą wolną chwilę spędzasz
          przed kompem, co do tego, że nie masz co robić w domu to po części wierzę, skoro
          większości rzeczy w Twoim domu po prostu się nie robi (np. obiadów - to i nie ma
          po czym zmywać).

          P.S. Ja akurat też mało mam do roboty w domu bo mój facet sam z siebie robi dużo
          jak coś trzeba zrobić, poza tym my wolimy posiedzieć przy lampce wina niż machać
          żelazkiem big_grin
          • eyes69 Hehe 02.04.08, 14:58
            A my wolimy posiedziec przy paczce chipsow. wink
            Zelazkiem nie machamy wcale, chyba ze jakas impreza koszulowa
            jest. wink
            • aurinko Re: Hehe 02.04.08, 17:35
              eyes69 napisała:

              > A my wolimy posiedziec przy paczce chipsow. wink
              > Zelazkiem nie machamy wcale, chyba ze jakas impreza koszulowa
              > jest. wink

              I słusznie big_grin
    • eyes69 Ja nie rozumiem Twojego watku 02.04.08, 14:51
      Ty masz jedno dziecko i o wiele mniej roboty niz te, ktore maja
      dzieci wiecej.
      Wiem to doskonale, bo tez jedno dziecko posiadam i moge sie lenic
      ile chce. tongue_out

      Mimo wszystko zajmuje sie dzieckiem.
      Od poniedzialku do piatku to ja zmywam naczynia i ja odkurzam.
      Maz po powrocie z pracy zawsze dzieciaka szykuje do spania i karmi
      go.
      Zazwyczaj ja robie obiad, ale moj maz tez chetnie sie tym zajmuje.

      Weekendy naleza do mojego meza, a wiec sprzatanie lazienki i
      toalety, kuchni, no i zajmowanie sie dzieckiem - to on zmienia
      pieluchy i karmi malego.

      No i najwazniejsze - moj maz zawsze wstaje rano do malego, zeby mu
      butle z kaszka podac - od poniedzialku do niedzieli to on sie tym
      zajmuje.
      A ja spie do 10. :]


      Nie widze zwiazku Twojego watku z watkiem o mezach.
      Podzial obowiazkow i pomoc parntera nie ma nic wspolnego z tym, jak
      Ty sobie radzisz.
      • grimma Re: Ja nie rozumiem Twojego watku 02.04.08, 15:03
        jestem porazona Ajs bo masz taki sam podzial obowiazkow w domu jak ja..
        coprawda (nie wiem jak Ty) ja pracuje 3 razy w tygodniu ale reszta jest tak samo
        jednakze mysle ze ten porzadek i robota w domu w duzy stopniu zalezy od
        podejscia do tematu, tego jak wazny jest dla nas lad i porzadek, i tego jaki
        system przyjmiemy

        mnie na przyklad zawsze wkurrrzaly stosu upranych i nieposkladanych ubran
        (prasuje te absolutnie konieczne do prasowania) i przyjelam zasade ze zdejmuje i
        skladam od razu. wiec zdarza im sie wisiec kilka dni ale przynajmniej nie
        przewalaja sie po domu
        • eyes69 Mam to samo z praniem 02.04.08, 15:55
          Nie zdejmuje ubran ze sznurka, jesli nie mam zamiaru ich poskladac.

          Nie pracuje w takim sensie, ze nie wychodze z domu.
          Jesli mam cos do zrobienia, to robie to w domu przy asyscie syna. wink
      • jerzy_nka to masz jescze łatwiej niż ja 02.04.08, 16:33
        bo te weekendowe czynności są moje, a nie męza

        • danas74 ja jeszcze chciałakm tylko nadmienić 02.04.08, 19:23

          że w momencie pisania wczorajszego postu
          wisiały dwie pralki prania w łazience i 2 kolejne na balkonie
          big_grin
      • azille ale 02.04.08, 20:07
        jerzyna pracuje zawodowo
        a Ty nie smile
        to się trudniej poskładać Ajs
        uwierz mi
        • eyes69 Az 02.04.08, 20:24
          Ja tez pracuje, ale w domu.
          I sama wiesz, ze jest duzo trudniej pracowac przy dziecku niz wyjsc
          z domu na pare godzin i "zrobic swoje".
          • azille Re: Az 02.04.08, 20:27
            racja ale
            majac dziecko w ciagu dnia
            (a Twoje i Jerzyny sa spokojne wiec sie tak da)
            mozna posprzatac, poprasowac, uprac i ugotowac obiad
            a kiedy wracasz do domu o godzinie np 18
            i masz do ugotowania obiad oraz ogarniecie
            domu to juz inaczej wyglada
            z mojego punktu widzenia przynajmniej smile
            • eyes69 No nie wiem :) 02.04.08, 20:31
              Moj maz jak wraca z pracy o 18 to potrafi zrobic zakupy, obiad,
              zajac sie dzieckiem i rozwiesic pranie, ktorego mi sie nie chcialo
              rozwiesic w ciagu dnia. :]

              Ja codziennie obiadu nie robie.
              Naprzyklad dzisiaj nie zrobilam, bo moj M jest na probie i dla samej
              siebie mi sie chce, za to synowi zrobilam. wink
              • azille Re: No nie wiem :) 02.04.08, 20:46
                Dalej bede sie upierala
                przy tym ze u was 1 osoba pracuje.
                Zawsze cos w domu bedac w dzien zrobisz
                A jak dwie osoby wychodza rano a przychodza o 18
                i zaczynaja sie zajmowac i dzieckiem i domem
                to moze byc lekki sajgon.
                Przynajmniej tak jest u mnie smile
    • danas74 Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 02.04.08, 20:35
      Sylwia, moje dzieci tez jedza posiłki przy stole,
      ale jedza tez paluszki, czy chrupki czasami, to wtedy krusza po calym domu niestety
      poza tym, wierz mi, w małym mieszkaniu (czyli takim, jak moje) bardziej widać
      bałagan, a z tego, co wiem, Ty masz dośc spore mieszkanko
      ja np. nie mam miejsca żeby składować gdzieś pranie do wyprasowania, ba, nie mam
      nawet za bardzo miejsca na nasze ciuchy w szafach....ech....mówię Ci....tak mnie
      to frustruje, jak mało co...
      • kamila_21 Re: w moim domu nie ma nic do zrobienia 02.04.08, 21:08
        Pewnie ze duzo latwiej sie zorganizowac jak sie nie pracuje ( W
        sensie nie wychodzi z domu do pracy. Pierwsze 5 miesiecy ktore
        spedzilam w chacie na macierzynskim uwazam za sielanke! Jazda
        zaczyna sie jak wstaje sie o 4.30 tak jak w moim przypadku, wiecznie
        mija z mezem i w dodatku studiuje...
        Nie to zebym narzekala, bo sama se taki los wybralam smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka