klaryma
09.09.03, 08:58
Moja córka poszła w tym roku do pierwszej klasy, nie znała wcześniej zadnego
dziecka w tej szkole, bo chodziła do przedszkola w innej dzielnicy. Jest
nieśmiała, zawsze czeka aż ktoś do niej podejdzie, zagada, sama nie wykazuje
inicjatywy w kontaktach z rówiesnikami. W przedszkolu miała duzo przyjaciół,
nie było żadnych problemów, także na wakacjach jakoś udawało jej się z kimś
zaprzyjaźnić.
Przez pierwszy tydzień w szkole było w miare dobrze, ale w piatek juz płakała
w swietlicy (choc spędza tam tylko dwie godziny).
Wczoraj płakała na lekcjach, mówiła że ja boli brzuch, ale mnie wyznała, ze
boi sie hałasu i dzieci w szkole.
Czy ktoś miał podobne doświadczenia z pierwszekiem, proszę, mamy starszych
dzieci poradźcie coś, bo jestem bardzo zaniepokojona. Zwłaszcza, ze
rozważałam wysłanie małej do szkoły społecznej, gdzie w klasie jest 12-ro
dzieci, ale w końcu, z różnych wzgledów poszła do publicznej i w klasie jest
27-ro dzieciaków. I teraz ciagle sie gryzę, że źle zrobiłam, ze w społecznej
w tak małej klasie byłoby jej łatwiej, byłoby wiecej spokoju. Czy przenosić
ja? Czy sie narazie nie poddawać?