Dodaj do ulubionych

Za Waszą radą dałam klapa i...

14.05.08, 15:43
Założyłam tu wątek o tym, że mój ponad dwuletni syn mnie bije. W
skrócie przypomnę: kary w stylu idz do kąta nie działały bo robił
sobie z tego zabawę. PRzytrzywanie ręki i mówienie stanowczym
głosem, że nie wolno też nie działało. Kilka z Was poradziło dac
klapa. Mój ponad dwuletni syn wyprowadził mnie z równowagi i dostał
poraz pierwszy w życiu klapsa po tym jak mnie udeżył i... spojżał na
mnie zdziwiony i powiedział: mówiłaś, że nie wolno bić! I rozpłakał
się... Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że mnie poniosło ale on od
tamtej pory ciągle wspomina tego klapsa i mówi na podwórku do
dzieci, że dostaną klapsa, że ja jak będę niegrzeczna to dostanę
klapsa itd... no i narobiłam.. nie umiem wytłumaczyć dziecku
dlaczego rodzic może je uderzyć... Przestrzegam tylko innych
rodziców, xe jednak klapsy to kiepski pomysł!
Obserwuj wątek
    • mama-123 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 14.05.08, 15:50
      Nie, rodzic nie powinien uderzyc.
      Jesli bedziesz konsekwentna, to dziecko w koncu zrozumie. Musisz byc
      za to bardzo stanowcza.
    • krwawakornelia o matko boska 14.05.08, 17:24
      jak ty chcesz dziecko nauczyc ze nie wolno bic, dajac klapsy?!?!?!?!?
      • marina2 Re: o matko boska 14.05.08, 17:34
        teraz to możesz jedynie powiedzieć dziecku ,ze wie co Ty czujesz
        kiedy ono Cię bije.
        • mama303 Re: o matko boska 15.05.08, 19:23
          marina2 napisała:

          > teraz to możesz jedynie powiedzieć dziecku ,ze wie co Ty czujesz
          > kiedy ono Cię bije.

          Nie porównuj tego. Niebo a ziemia. Naprawde uważasz że dorosła osoba
          czuje to samo gdy głupiutkie dziecię go uderzy. Rodzic to dla
          malucha prawie Bóg i ten jego Bóg nagle zniża sie do jego poziomu i
          jeszcze zadaje ból.

          • camel_3d Re: o matko boska 22.05.08, 07:36
            >Nie porównuj tego. Niebo a ziemia. Naprawde uważasz że dorosła osoba
            > czuje to samo gdy głupiutkie dziecię go uderzy.

            tak, dziecko potrafi bardzo dobrze wycelowac np w oko.
            poza tym dziecko robi doswiadczenie, co moze,a co nie..paplanina czasme malo
            wskorasz, a klaps po prostu da mu okazje poznania co znaczy ze kogos sie uderzysmile
            • marychna31 Re: o matko boska 22.05.08, 21:48
              > paplanina czasme malo
              > wskorasz,
              O matko, człowieku, proponuję MÓWIĆ do dziecka a nie paplać!!!
              • camel_3d Re: o matko boska 23.05.08, 15:38

                > O matko, człowieku, proponuję MÓWIĆ do dziecka a nie paplać!!!

                nawet w zyciu dziecka wazne sa doswidzcnie na wlasnej skorze.
                • mama303 Re: o matko boska 23.05.08, 20:49
                  camel_3d napisał:

                  > nawet w zyciu dziecka wazne sa doswidzcnie na wlasnej skorze.


                  No jasne, to proponuje pokazac jak sie spada powiedzmy z drugiego
                  piętra smile
                  • camel_3d Re: o matko boska 24.05.08, 19:33

                    > No jasne, to proponuje pokazac jak sie spada powiedzmy z drugiego
                    > piętra smile


                    coz..czy toznaczy ze mamy zakzac budowania budynkow wiekszych niz parter?

                    jak dzeicko w przedszkolu kogos uderzy, bo w domu nie nauczylo sie "niebicia" to
                    mu ktos odda.i bedzie nagle szok.
                    • mama303 Re: o matko boska 24.05.08, 20:20
                      camel_3d napisał:


                      > coz..czy toznaczy ze mamy zakzac budowania budynkow wiekszych niz
                      parter?

                      Nie - to znaczy że przykrych doświadczeń w zyciu nasze dziecko
                      bedzie mieć bez liku /życie to wszak nie bajka/. Dlaczego jeszcze
                      rodzice maja sie do tego dołożyć?
                      >
                      > jak dzeicko w przedszkolu kogos uderzy, bo w domu nie nauczylo
                      sie "niebicia" t
                      > o
                      > mu ktos odda.i bedzie nagle szok.

                      To bedzie właściwy szok!
                      Niewłasciwy szok jest wtedy jak uderzy własna matka. Tak uważam.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • camel_3d Re: o matko boska 26.05.08, 09:26
                        > Nie - to znaczy że przykrych doświadczeń w zyciu nasze dziecko
                        > bedzie mieć bez liku /życie to wszak nie bajka/. Dlaczego jeszcze
                        > rodzice maja sie do tego dołożyć?

                        rodzice maja zrobic wszystko, zeby dziecko nauczylo sie unikania przykrych
                        doswiadczen. Jezeli dziecko bije rodzica, rodzic mu odda.. sygnal dla dzeicka:
                        uderzenie kogos moze spowodwac, ze nam ktos odda...silniej.


                        > To bedzie właściwy szok!
                        > Niewłasciwy szok jest wtedy jak uderzy własna matka. Tak uważam.

                        niewlasicwy szok, to bedzie jak taki rozpieszczony berbec inne dziecko uderzy..
                        to juz jest niewlasiwe. A juz na 100% niewlasciwe jest to, ze matka "powzala
                        sie" bic.
                        • mama303 Re: o matko boska 27.05.08, 20:03
                          camel_3d napisał:

                          > Jezeli dziecko bije rodzica, rodzic mu odda.. sygnal dla dzeicka:
                          > uderzenie kogos moze spowodwac, ze nam ktos odda...silniej.

                          pokrętna ta Twoja logika wychowawcza. ja ucze dziecko, że nie wolno
                          bić bo to ...niecywlizowane zachowanie, bo to boli, bo to sprawia
                          przykrość i dlatego że tak sie problemów nie załatwia. Nie dlatego
                          że może mu ktos oddać.

                          > niewlasicwy szok, to bedzie jak taki rozpieszczony berbec inne
                          dziecko uderzy..

                          Bywa, że tak sie dzieje. To jeszcze nie koniec świata. Dzieci sie
                          uczą dopiero!!.

                          > A juz na 100% niewlasciwe jest to, ze matka "powzala
                          > sie" bic.

                          A kto mówi o pozwalaniu na bicie siebie czy kogokolwiek?
        • rapunzel1 Bić w obronie własnej wolno! 29.05.08, 12:13
          marina2 napisała:
          > teraz to możesz jedynie powiedzieć dziecku ,ze wie co Ty czujesz
          > kiedy ono Cię bije.

          Można powiedzieć dużo więcej

          Nie biję dziecka, bo szanuję je jako człowieka, ale takiego samego szacunku wymagam dla siebie, bo mama też człowiek.
          Jeśli cię ktoś zaatakuje na ulicy to uprzejme "Proszę przestań.To boli" nie jest odpowiednią reakcją.
          Jeśli dziecko bije i nie reaguje na "nie" mamy musi liczyć się z tym że zostanie potraktowane jak napastnik.
          Nauczy się w praktyce że
          - nie jest pępkiem świata, nie wolno mu bić innych
          - wolno siłą odpowiadać na atak
          Zyska też doświadczenia do późniejszego wykształcenia normy moralnej "nie rób drugiemu co tobie nie miłe"

          Oczywiście moja latorośl jak boleśnie oberwie, to natychmiast zalewa się łzami. Straszna krzywda ją spotkała bo "Mama MNIE bije" itp. Wtedy przytulamy i cierpliwie naprowadzamy na problem
          -"Aha mama cię uderzyła/uszczypnęła/zrzuciła z kanapy"
          - Uuuuuu, uuuuuu
          - "a co ty robiłaś przedtem"
          - chlip chlip
          - "Kopałaś /skakałaś na nią/ itp."
          - cisza
          - "Przestałaś jak mówiła nie /Wiesz że u nas nie wolno po kimś skakać"
          - niewielki ruch głową
          - "No to się broniła przed tobą"
          • fogito Re: rapunzel1 29.05.08, 13:09
            najpierw piszesz, ze nie bijesz dziecka a później, że je
            uderzyłaś/uszczypnęłaś.... I w podanym przykładzie bronisz chyba
            kanapy a nie samej siebie. Jak dla mnie kompletny brak logiki.
            • rapunzel1 Re: rapunzel1 29.05.08, 13:47
              fogito napisała:

              > najpierw piszesz, ze nie bijesz dziecka a później, że je
              > uderzyłaś/uszczypnęłaś.... I w podanym przykładzie bronisz chyba
              > kanapy a nie samej siebie. Jak dla mnie kompletny brak logiki.

              U nas nie wolno skakać po kanapie tylko jak ktoś na niej siedzi lub leży, właśnie ze względu na możliwe ofiary w ludziach.

              Bicie dziecka za niszczenie mebli, rozlanie soku, zabawki na podłodze zdecydowanie nie jest samoobroną.


              • fogito Re: rapunzel1 29.05.08, 16:43
                U nas tez nie wolno, ale nigdy nie musiałam uciekac się do bicia.
                Zdjęcie delikwenta zwykle kończyło 'zabawę'.

                Moze ja czegos tu nie rozumiem... to w końcu bijesz dziecko za
                przysłowiowe skakanie po kanapie, czy nie. Bo wydawało mi się, że
                pisałas wcześniej o biciu tylko w samoobronie... bez podtekstów
                politycznych smile
                • srebrnarybka Re: rapunzel1 29.05.08, 20:31
                  Złośliwie powiem, że zdjęcie z kanapy to też przemoc.
                  • fogito Re: srebrnarybka 29.05.08, 21:36
                    ...podobnie jak wyjęcie z wanny, albo wytarcie nosa.
          • mama303 Re: Bić w obronie własnej wolno! 29.05.08, 19:32
            Przed kim Ty się bronisz? przed kilkulatkiem? smile nie rzośmieszaj
            mnie.
            • babcia47 Re: Bić w obronie własnej wolno! 29.05.08, 23:13
              a sądzisz, że siniaki spowodowane przez uderzenie kilkulatka różnią
              się czymś od tych, spowodowanych przez kogoś starszego?..zapewniam
              Cię że mają identyczny kolor..zardapania również! Co prawda mi się
              przytrafiły kiedy dziecki "eksperymentowały" i sprawdzały co mozna,
              szybko przywołałam je do porządku..jednak bywało, że z siniakiem na
              twarzy czy podrapanym nosem chodziłam do pracy, puder tego nie
              zakrył, a z reakcji otoczenia (niedyskretne pytania) wiem, że były
              widoczne
              • fogito Re: Bić w obronie własnej wolno! 30.05.08, 13:15
                A jak je przywoływałaś do porządku - też biciem?
              • mama303 Re: Bić w obronie własnej wolno! 30.05.08, 21:40
                babcia47 napisała:

                > Co prawda mi się
                > przytrafiły kiedy dziecki "eksperymentowały" i sprawdzały co
                mozna,
                > szybko przywołałam je do porządku..jednak bywało, że z siniakiem
                na
                > twarzy czy podrapanym nosem chodziłam do pracy

                Az tak Cie tłukły? No to sie nie dziwie że musiałaś się bronić,
                trzeba było iśc na obdukcję wink
          • basia_84 Re: Bić w obronie własnej wolno! 19.06.08, 14:51
            rapunzel1 napisała:

            > Jeśli cię ktoś zaatakuje na ulicy to uprzejme "Proszę przestań.To
            boli" nie je
            > st odpowiednią reakcją.
            > Jeśli dziecko bije i nie reaguje na "nie" mamy musi liczyć się z
            tym że zostani
            > e potraktowane jak napastnik.
            > Nauczy się w praktyce że
            > - nie jest pępkiem świata, nie wolno mu bić innych
            > - wolno siłą odpowiadać na atak
            > Zyska też doświadczenia do późniejszego wykształcenia normy
            moralnej "nie rób d
            > rugiemu co tobie nie miłe"

            Czyś ty zmysły postradała. Porównujesz dziecko do jakiegoś
            zwyrodnialca!!!!!!!!!!!! Zastanów się nad sobą. Dziecko nie przyszło
            z nikąd, nie spadło z nieba, nie przyniósł go bocian. Płodząc je i
            rodząc zdecydowałaś się je wychować i na tym polega zasadnicza
            różnica. Zwyrodnialca nie wychowujesz a nad toba w stosunku do
            dziecka ciąży zajebisty obowiązek i nie polega on na
            biciu!!!!!!!!!!!!!

            Powiem wręcz że to od ciebie załeży czy twoje dziecko nie zostanie
            później takim zwyrodnialcem!!!!!!!!!!!!!

            Napisałaś:
            > Jeśli dziecko bije i nie reaguje na "nie" mamy musi liczyć się z
            tym że zostani
            > e potraktowane jak napastnik.
            Na litość boską co z ciebie za matka??
            • scher Re: Bić w obronie własnej wolno! 19.06.08, 18:22
              Tyle wykrzykników, tyle rejtanowskich pohukiwań, a nie razi cię słówko
              zaj*bisty? Przy dzieciach też go używasz?
              • basia_84 Re: Bić w obronie własnej wolno! 19.06.08, 21:23
                > Tyle wykrzykników, tyle rejtanowskich pohukiwań, a nie razi cię
                słówko
                > zaj*bisty? Przy dzieciach też go używasz?

                Nie choć nie jest to szczególnie wulgarne słowo w dzisiejszych
                czasach. Tu użyłam go w chwili uniesienia jak przeczytałam o tym że
                dzicko można tak wg kogoś traktować.

                Ale wiesz, wolę by moje dziecko usłyszało z moich ust "brzydkie"
                słowo niż żebym miała zachowywać się jak osoba której wypowiedź
                komentowałam. Bo czym innym jest przekląć a czym innym zrzucić za
                karę dziecko z wersalki lub mu przyłożyć. Nie widzisz tej różnicy?

                Pozatym zauważyłam że rodzice bijący dzieci często na początku robią
                to gdy uważają że jest to słuszne ale później przeradza się to w
                wyżywanie się na malcach za własne frustracje, za to że sami nie
                radzą sobie z różnymi rzeczami, bo się napatoczy i do zdenerwowanego
                rodzica powie coś gdy ten jest już na skraju swych sił. Jak byłam
                mała nieraz dostałam za nic i nie powtórze tych błędów nigdy!
                • babcia47 Re: Bić w obronie własnej wolno! 22.06.08, 13:09
                  a słyszałaś moze o agresji słownej, terrorze psychicznym i szantażu
                  uczuciowym??? Jako osoba, która doswiadczyła obu typów agresji
                  powiem ci ze ten jest gorszy od bicia, bo nie zostawia widocznych
                  śladów, nie podlega ogólnemu potępieniu i praktycznie nie sposób się
                  od niego uwolnić i zapobiec nawet po latach!! Moja mama stosowała
                  wymiennie środki fizyczne i psychiczne..etapy rozwoju dziecka jak
                  bunt kilkulatka czy okres dorastania traktowała jak cos co trzeba
                  wyrugować z korzeniami, wszelkimi dostepnymi metodami..nad bólem
                  nauczyłam sie panować i kiedy zauwazyłą, że jej razy mam w
                  nosie..przestała..pozostałe sposoby stosuje nawet do dziś!!..i o ile
                  razów nie pamietam..ich ból rozmył sie po latach..to do dziś
                  pamietam każde złe słowo, każde niesprawiedliwe oskarżenie (na
                  zasadzie udowadniania że nie jestem wielbłądem), każde
                  poniżenie..szczególnie publiczne..wyzwiska też i jeżeli zajmuję się
                  moja stara mama to tylko z obowiązku..bo słowami zabiła we mnie
                  wszelkie uczucia do niej..obcych ludzi, którzy postępują w ten
                  sposób wobec ludzi, nie tylko wobec mnie,omijam szerokim łukiem..
                  Jednak sposoby wychowania mojej mamy wynikały z braku umiejetności,
                  refleksji a nawet braku wzorca..to ze rodzić wobec dziecka zastosuje
                  w sytuacji wyjatkowej klapsa wzmacniając zakaz nie znaczy, że bedzie
                  je katował..takie rozumowanie to powazne naduzycie
                  • kropkacom Re: Bić w obronie własnej wolno! 22.06.08, 17:30
                    > a słyszałaś moze o agresji słownej, terrorze psychicznym i szantażu
                    > uczuciowym???

                    No i? Chyba nikt nie przeczy że jest wiele sposobów w jaki można skrzywdzić
                    drugiego człowieka.
      • pimpusia77 Re: o matko boska 14.05.08, 18:33
        o matko boska przeczytaj jeszcze raz uważnie. Nie daję klapsów a dałam
        klapsa. Jest różnica, prawda?
        • krwawakornelia nie ma, prawda? 14.05.08, 20:39
          bolalo.
          • pimpusia77 Re: nie ma, prawda? 14.05.08, 20:49
            Tak. Dla ludzi dla których świat jest albo czarny albo biały bez
            odcieni szarości nie ma różnicy.
            Nie ważne. Ważne jest to, że rada była niezbyt mądra a ja jeszcze
            głupsza bo posłuchałam tej rady.
            A teraz mam dowód, że to nie jest tak, że jak niektóre metody
            zawodzą to klaps będzie skuteczny. Nie będzie. Robi dziecku w głowie
            kipisz. Klapsy są złe i kropka.
            • mama-123 Re: nie ma, prawda? 14.05.08, 21:38
              Jesli moge cos doradzic, to nie pozwol na myslenie, ze Twoje dziecko
              nie jest do skontrolowania. Nie mysl, ze nie jestes w stanie. jestes
              dorosla, psychicznie silniejsza i to Ty decydujesz, co robisz.
              POza tym, staraj sie ( i pewnie juz to robisz) podejsc do dziecka
              pozytywnie. W tym wieku swietnie sie sprawdza zagadanie dziecka.
              Wyobraz sobie, ze placze, bo nie chce umyc rak. Zapytaj go wiec i to
              szybko ktorym mydlem woli sie myc ? Zoltym czy czerwonym?
              NIe chce gdzies isc, kladzie sie na chodniku, zagadaj go o
              wiewiorce, ktora wlasnie widzialas na jakims tam drzewie i byla
              taka, jakiej jeszcze nigdy nie widzieliscie.
              Nie chce isc spac, to opowiedz mu, ze przeciez jutro bedziecie mieli
              taki swietny dzien, ze idziecie tu i tu, ze koniecznie musicie sie
              dobrze przygotowaci wyspac, zeby miec sily na wszystko.
              U mojego dzieciecia to dziala swietnie. Moze tez Ci pomoze.
            • fogito Re: nie ma, prawda? 14.05.08, 21:41
              i niech to bedzie przestroga dla innych mam, ktore daja takie glupie
              rady. A swoja droga jest tu spora grupa przeciwnikow bicia wiec
              dziwie sie, ze nikt ci nie odradzil klapsa.
              Zycze powodzenia w wychowywaniu bez przemocy. Moj syn ma juz 4 lata
              i jakos mi sie udaje. Chociaz czasami mam ochote wbic zeby w sciane.
              Ale nikt nie mowil, ze bedzie latwo.
              Pozdrawiam
              • krwawakornelia dziecko wola o kontakt, 14.05.08, 22:02
                fizyczny kontakt. przeciez naprawde tyle latwiej poprostu przytulac i
                przytulac i przytulac.

                A jezeli autorka posluchala tak absurdalnej rady, to pewnie gdzies
                podswiadomie uznaje ze przemoc wobec dzieci moze sluzyc za metode
                wychowawcza.
                • pimpusia77 Re: dziecko wola o kontakt, 14.05.08, 22:40
                  > A jezeli autorka posluchala tak absurdalnej rady, to pewnie gdzies
                  > podswiadomie uznaje ze przemoc wobec dzieci moze sluzyc za metode
                  > wychowawcza.

                  Dżizas... brak mi słów... co to za absurd?? Nie znasz mnie, nic o
                  mnie nie wiesz. Skąd taki głupi wniosek? Bo poczułam się bezsilna bo
                  okazało się, że żadna metoda nie działa?
                  Nie widzisz co napisałam? To może wytłumaczę- napisałam, że to nie
                  jest metoda wychowawcza i przestrzegam innych przed takimi metodami.
                  Masz tendencję naditerpretacji i uproszczeń.

                  > fizyczny kontakt. przeciez naprawde tyle latwiej poprostu
                  przytulac i przytulac i przytulac.

                  No. Biedne moje dziecko bo nigdy go nie przytulam.
                  • ma_dre Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 17:57
                    wydaje mi sie ze sytuacja przerosla cie, bo wychodzisz z blednego zalozenia : ze
                    twoje dziecko to partner i jest na rownej stopie z toba. Tak nie jest, w
                    hierarchii spolecznej i rodzinnej jestes od niego o wiele wyzej, to ty masz
                    przekazac dziecku twoje doswiadczenie zyciowe. Ono, jako owego nie posiadajace,
                    nie moze byc twoim partnerem, przynajmniej na razie...
                    Za duzo starasz sie dziecku wytlumaczyc... i jeszcze te przeprosiny!
                    Pozostaw te ostatnie na wiek, w ktorym dziecko bedzie moglo docenic ich wartosc.
                    Czasem warto byc lakonicznym, zwykle "nie wolno!" potrafi czynic cuda!
                    Wielokrotne tlumacazenie dlaczego nie wolno sprawia, ze dziecko czuje sie zbyt
                    wazne... przez co dajesz dziecku zbyt duze poczucie mocy, czas aby odnalazlo
                    nalezne mu miejsce.
                    Jesli bije cie, po prostu wstan, postawa i tonem glosu daj mu do zrozumienia ze
                    to co robi jest nieodpowiednie. Nie stosuj na razie kar, bo takie dziecko jest
                    za male na zrozumienie konceptu kary...
                    • pimpusia77 Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 18:46
                      > Czasem warto byc lakonicznym, zwykle "nie wolno!" potrafi czynic
                      cuda!
                      Myślisz, że ja nie mówiłam, że nie wolno? Przecież to pierwsze co
                      się ciśnie na usta!
                      > Jesli bije cie, po prostu wstan, postawa i tonem glosu daj mu do
                      zrozumienia ze
                      > to co robi jest nieodpowiednie.

                      To jest dokładnie to co robiłam zanim zaczęłam stosować kary.

                      Nie stosuj na razie kar, bo takie dziecko jest
                      > za male na zrozumienie konceptu kary...
                      Wydaje mi się, xże bardzo dużo rodziców uważa małe dzieci za
                      wyjątkowo mało kumate... Nie wiem jak jest z innymi dziećmi ale mój
                      syn świetnie rozumie co to jest kara. Napisałam zresztą, że od kiedy
                      wprowadziłam nową karę to mój syn zaprzestał tego niecnego procederu
                      smile
                      ak nie jest, w
                      > hierarchii spolecznej i rodzinnej jestes od niego o wiele wyzej,
                      to ty masz
                      > przekazac dziecku twoje doswiadczenie zyciowe.
                      Nie nazwałabym swojego dziecka partnerem (parter to mój mąż) ale też
                      nie uważam, że ja jestem wyżej w hierarchi. Jestem człowiekiem a nie
                      zwierzęciem i nie żyję jak zwierzęta w stadzie. Uważam, że jesteśmy
                      sobie równi z tą różnicą, że ja posiadam większe doświadczenie i
                      dlatego to ja opiekuję się moim dzieckiem a nie ono mną.
                      > Za duzo starasz sie dziecku wytlumaczyc... i jeszcze te
                      przeprosiny!
                      Tak... najlepiej nie tłumaczyć tylko krótko uciąć "nie bo nie"? I
                      niby dlaczego mam nie przepraszać jeśli czuję, że zrobiłam źle?
                      Możesz mi to wytłumaczyć?
                      • ma_dre Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 19:20
                        Poczytaj troche ksiazek o rozwoju dzieci, a dowiesz sie z nich ze na poczatku sa
                        one po prostu "wyjątkowo mało kumate" jak to ladnie ujelas. Dwulatek dopiero
                        odkrywa ze jest odrebna jednostka, nie ma poczucia czasu, swiat ogranicza mu sie
                        do domu i niedalekiej jego okolicy... Twierdzisz ze syn swietnie rozumie co to
                        jest kara, wniosek twoje kary sa do kitu, jesli nie skutkuja!?
                        Dlaczego nie powinnas przepraszac dziecka w tej konkretnej sytuacji? Bo sama
                        wlasnymi rekami podwazasz swoj autorytet i wzbudzasz w dziecku poczucie
                        wyrzadzonej krzywdy. Wiesz ze zrobilas zle wiec wiecej tego nie rob, a dla
                        dziecka pozostan nieomylna, jeszcze chociaz te pare lat! Dziecko potrzebuje abys
                        byla dla niego wyrocznia, ta najwazniejsza, najmadrzejsza az do momentu kiedy
                        zacznie naprawde myslec samodzielnie a nie powtarzac zaslyszane z twoich ust
                        opinie! Wtedy bedziesz mogla go przepraszac, jesli zrobisz cos zle!
                        Swoja postawa wobec dziecka wzbudzasz w nim niepokoj, stad tez jego agresja!
                        • pimpusia77 Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 20:03
                          wierdzisz ze syn swietnie rozumie co to
                          > jest kara, wniosek twoje kary sa do kitu, jesli nie skutkuja!?
                          Przepraszam ale nie będę dyskutować z osobą, która ma problem ze
                          zrozumieniem tekstu, który czyta.
                          Ja napisałam, że moja kara poskutkowała!
                          > Dlaczego nie powinnas przepraszac dziecka w tej konkretnej
                          sytuacji? Bo sama
                          > wlasnymi rekami podwazasz swoj autorytet i wzbudzasz w dziecku
                          poczucie
                          > wyrzadzonej krzywdy. Wiesz ze zrobilas zle wiec wiecej tego nie
                          rob, a dla
                          > dziecka pozostan nieomylna,
                          Ale ja nie jestem nieomylna i nie chcę aby moje dziecko tak o mnie
                          myślało.
                          Wtedy bedziesz mogla go przepraszac, jesli zrobisz cos zle!
                          Z całą pewnością nie jestes osobą, która będzie mi dawała
                          przyzwolenie na to kiedy mogę przeprosić swoje własne dziecko.

                          > Poczytaj troche ksiazek o rozwoju dzieci, a dowiesz sie z nich ze
                          na poczatku s
                          > a
                          > one po prostu "wyjątkowo mało kumate" jak to ladnie ujela
                          Czytam książki. Widocznie rozumiem trochę lepiej tekst, który czytam
                          niż niektóre osoby....
                          Tym samym ucinam dyskusję.
                          • ma_dre Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 21:44
                            pieniaczka, jestes po prostu niedorosla pieniaczka!
                            przeczytaj swoje posty z calego watku, ciskasz sie jak wesz na kolniezu, nie
                            napisalas zadnej spokojnej, wywazonej odpowiedzi. Nie potrafisz nawet brac
                            odpowiedzialnosci za swoje czyny : dalas dziecku w dupe, a odpowiedzialnosc za
                            to zwalasz na nieznane blizej forumowiczki! No bardzo ladna dorosla postawa. Nie
                            dziwie sie ze masz problemy wychowawcze juz z dwulatkiem!!!
                            To ja dziecino ucinam dyskusje, pogadamy jak podrosniesz... moze.
                        • scher Re: dziecko wola o kontakt, 28.05.08, 21:58
                          ma_dre napisała:

                          > Swoja postawa wobec dziecka wzbudzasz w nim niepokoj

                          Z tym jestem się w stanie zgodzić. Rodzic niepewny swego nie daje dziecku koniecznego poczucia bezpieczeństwa.
                  • allka44 Re: dziecko wola o kontakt, 29.05.08, 15:01
                    słuchaj , ty nie czytaj tych bzdur od natchnionych idiotek. Nie można dzieci bić
                    i koniec i basta, ale wszyscy jesteśmy ludźmi. Ten klaps trzeba sobie wybaczyć i
                    juz.
                    A wy kobitki, weźcie coś zróbcie ze sobą, zamiast od razu kamieniować/
          • zoe7 Re: nie ma, prawda? 21.06.08, 18:08
            Naprawdę uważasz, ze klaps BOLI?
            • kropkacom Re: nie ma, prawda? 22.06.08, 09:14
              A myślisz że dziecko by się przejęło jak je po tyłku pogłaszczesz? Jeden
              przyłoży delikatnie a druga mocniej. Jednak ostatecznie chyba właśnie o ból
              chodzi w tej karze.
            • basia_84 Re: nie ma, prawda? 23.06.08, 09:18
              zoe7 napisała:

              > Naprawdę uważasz, ze klaps BOLI?

              Tak. Jak już pisałam nie raz nie dwa dostałam "klapsa" i dziś mogę
              powiedzieć że to bardzo bolało. I fizycznie i psychicznie zwłaszcza
              kiedy dostałam za nic. Najpierw klapsy ręką, potem pasem, raz
              kablem. Trzeba jasno określić zasady jakimi kierujemy się w życiu i
              jakich uczymy nasze dzieci. Albo bić można, więc i ono może, albo
              nie można więc i rodzic musi się do tego zastosować.

              Każde takie przyzwolenie może prowadzić do nadużyć. Nie każdy
              potrafi zawsze i wszędzie nad sobą zapanować. Tak jak pisałam często
              sfrustrowany rodzic który nie panuje nad sytuacją może odwinąć
              dziecku klapsa w niewystarczająco uzasadnionej (choć uważam że żadna
              nie jest uzasadniona) sytuacji.

              Jak byłam mała to miałam w domu dwie różne postawy co do wychowania
              mnie na dorosłego człowieka - mamy i taty:

              1. Mama - biła, najpierw były to klapsy ale im byłam większa tym
              częściej zdarzało jej się niezapanować nad sobą. A to nie zmieściłam
              obiadu nad którym się namęczyła, a to rozbiłam niechcący szklankę,
              co się zdarza, a to podeszłam do niej z pytaniem jak oglądała tv
              itd. Kiedyś dostałam w twarz za to że nie potrafiłam rozwiązać
              zadania z matematyki (nie potrafiłam zrozumieć), poszła mi krew z
              nosa, wtedy to już tylko zostałam wyzwana, że tuman jestem a teraz
              przez ten nos traci matka czas bo nie mogę w tym czasie dalej robić
              lekcji. Im byłam starsza tym częściej zdarzało się że nie panowała
              nad sobą. Najpierw klapsy, potem bicie w nerwach i bardzo mocno. Wg
              niej to było w porządku. Obrażanie , ubliżanie to był kolejny etap
              karania mnie.

              2.Tato - nie bił nigdy. Kiedy coś nabroiłam czy nie byłam posłuszna
              był mną zawiedziony. To było widać. Siedział smutny z zawiedzioną
              miną i milczał. Nie zwracał na mnie uwagi. Nawet nie wiecie jaka to
              była dla mnie kara. Przeprosiłam go dopiero kiedy przeszła mi złość
              i zrozumiałam że to on miał rację. On zawsze wtedy mnie przytulał i
              mówił, że bardzo mnie kocha. Było to dawno i na długo przed tymi
              wszystkimi programami typu "superniania" itp. Mój tato robił to
              instynktownie i to na prawdę działało.

              = Podsumowując:
              *nigdy nie miałam szacunku do matki, nigdy nie powiedziałam jej tego
              w twarz ale po prostu nie szanuję jej przez to do dziś. Uważam że to
              było bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe. Jak słabym trzeba być
              człowiekiem by bić własne dziecko, małą bezbronną istotkę która jest
              w nas zapatrzona jak w bóstwa i kocha nas tak bardzo !
              *tatę zawsze szanowałam i szanuję do dziś. To on mnie ukształtował i
              tak samo będę wychowywała swoje dzieci jak on wychowywał mnie.
              Zawsze dawał mi czas na przemyślenie sytuacji i samodzielne dojście
              do wniosków. Jakże łatwiej było by dać klapsa. Ja się klapsów nie
              bałam, co to za kara, byłam przyzwyczajona. Zrobiłam coś nie tak -
              dostałam od matki klapsa/lanie - pobolało, przestało, nie było czego
              przemyśleć i znów mogłam robić to samo, żadnych z tego wniosków nie
              było poza jednym - "bić można". Na szczęście postawa taty pokazała
              mi, że MOŻE I MOŻNA, ALE Z PEWNOŚCIĄ NIE TRZEBA!

              Uważam że klaps w rodzinach gdzie jest na to przyzwolenie to powinna
              być na prawdę skrajna ostateczność. A będzie tak tylko wtedy kiedy
              rzeczywiście zdarzy się może kilka razy w życiu dziecka, a nie kilka
              razy w miesiącu, tygodniu, dniu!

              NIE PRÓBUJE NIKOMU POWIEDZIEĆ ŻE JESTEŚCIE ZŁYMI RODZICAMI JEŚLI
              PARĘ RAZY W ŻYCIU WASZEGO DZIECKA DOSTAŁO ONO KLAPSA, KTÓREGO LEDWO
              POCZUŁO. PRÓBUJE TYLKO UŚWIADOMIĆ JAK WAŻNE JEST TO, BY ZAWSZE I
              WSZĘDZIE ABSOLUTNIE NAD SOBĄ PANOWAĆ!

              ALE NALEŻY PRZEMYŚLEĆ SWOJE ZACHOWANIE JEŚLI NASZE DZIECKO OBRYWA
              PARĘ - PARENAŚCIE RAZY W MIESIĄCU, TYGODNIU, DNIU ! JEŚLI TAKA JEST
              CZĘSTOTLIWOŚĆ TO PRZEMYŚLCIE CZY TE KLAPSY PRZYNOSZĄ JAKIŚ EFEKT
              SKORO WCIĄŻ MUSICIE "ZA COŚ" DAWAĆ NOWE?
              • kropkacom Re: nie ma, prawda? 23.06.08, 10:21
                > ALE NALEŻY PRZEMYŚLEĆ SWOJE ZACHOWANIE JEŚLI NASZE DZIECKO OBRYWA
                > PARĘ - PARENAŚCIE RAZY W MIESIĄCU, TYGODNIU, DNIU ! JEŚLI TAKA JEST
                > CZĘSTOTLIWOŚĆ TO PRZEMYŚLCIE CZY TE KLAPSY PRZYNOSZĄ JAKIŚ EFEKT
                > SKORO WCIĄŻ MUSICIE "ZA COŚ" DAWAĆ NOWE?

                Wykrzyczane ale słuszne smile
              • scher Re: nie ma, prawda? 23.06.08, 10:47
                basia_84 napisała:

                > Tak. Jak już pisałam nie raz nie dwa dostałam "klapsa" i dziś mogę
                > powiedzieć że to bardzo bolało. I fizycznie i psychicznie

                Ty nie dostawałaś od matki klapsów, ty byłaś przez nią bita. To wielka różnica. Z takimi traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa nie jesteś odpowiednią osobą do dyskusji o celowości klapsów rodzicielskich.
                • basia_84 Re: nie ma, prawda? 23.06.08, 11:48
                  scher napisał:
                  > Ty nie dostawałaś od matki klapsów, ty byłaś przez nią bita. To
                  wielka różnica.
                  > Z takimi traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa nie jesteś
                  odpowiednią o
                  > sobą do dyskusji o celowości klapsów rodzicielskich.

                  Po pierwsz: dążyłam do tego, że często od klapsów sią zaczyna.

                  Po drugie: wielu rodziców takie traktowanie dziecka, bicie itd.
                  uważa za usprawiedliwione klapsy. Nawet lanie pasem czy kablem jest
                  wg nich odpowiednikiem skarcenia, niektórzy wciąż nazywają to
                  klapsem - moim celem była przestroga dla rodziców którzy zabrneli
                  zbyt daleko. Jak to się mówi: u kogoś drzazgę się zobaczy a u siebie
                  belki nie. Rzadko do nas dociera jakie sami popełniemy błędy.

                  Po trzecie napisałaś: "Z takimi (...) doświadczeniami z dzieciństwa
                  nie jesteś odpowiednią o sobą do dyskusji o celowości klapsów
                  rodzicielskich" ---
        • camel_3d Re: o matko boska 23.05.08, 15:38
          pimpusia77 napisała:

          > o matko boska przeczytaj jeszcze raz uważnie. Nie daję klapsów a dałam
          > klapsa. Jest różnica, prawda?

          no dla wielu tu po prostu maltretowalas to dziecko, teraz bedzie mialo uraz do
          konca zycia i pewnie bedzie musialo do psychologa chodzic..jak moglas
    • marghe_72 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 14.05.08, 22:34
      a kto Ci takiej "genialnej" rady udzielił?

      Syn miał 100% racji
      • leli1 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 08:47
        jak na 2 latka to podejrzanie sprytny ten Twoj maluch!!
        I w dodatku pamiętliwy skoro po czasie wspomina o tym na placu zabaw. Wydawało by sie, że normalnie po takiej akcji będzie płakał, może będzie przestraszony, może jeszcze bardziej na nie!, ale żeby od razu psychologicznie w Ciebie uderzyć.....nonono smile
        Czasem zdarzają się różne sytuacje i moj maluch "ma karę", ale nie rozpamiętuje jej, mam czasem wrażenie że wręcz o niej zapomina....jakis taki dziwny dziecięcy mechanizm wypierania tego co się zdarzyło złego.
        Podejrzliwa jestem, nie bardzo chce mi się wierzyć w taką reakcję dwulatka. Skoro młodziak zdaje sobie sprawę, że nie wolno bić (wszak Ci o tym powiedział, czyli docierają do niego twoje uwagi), to czemu Was okłada?
        • pimpusia77 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 09:55
          No jest wyjątkowo inteligentny i sprytny- to prawda. Jest również
          bardzo porywczy i nie radzi sobie zupełnie z emocjami. W chwilach
          złości rzuca zabawkami i okłada nas oraz robi rzut na podłogę i wyje
          jak dzikie zwierze. NA szczęście bardzo żadko. Wogóle to bicie
          zdarza mu sie już coraz żadziej.
          Co do jego pamięci- kopara mi opadła bo jak jechalismy ostatnio do
          lasu to on pamiętał jak w zeszłym roku w lipcu zbieralismy w lesie
          jagody i że mama miała brudne rączki! Niesamowite! Zadziwia mnie
          czasami. Duma mnie rozpiera smile
        • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 19:20
          leli1 napisała:

          > Wydawało
          > by sie, że normalnie po takiej akcji będzie płakał, może będzie
          przestraszony,
          > może jeszcze bardziej na nie!, ale żeby od razu psychologicznie w
          Ciebie uderzy
          > ć.....nonono smile

          Mylisz się, dziecko było zdziwione że mama zadała mu ból. Normalna
          reakcja dziecka, ktorego nikt do tej pory nie uderzył. Moja córka
          kiedys przez długi czas stała z rozdziawiona buzią widząc mamę
          klapsujaca malucha. Nie mogła pojąc tego, bo przecież NIE WOLNO BIĆ.
          Potem długo to wspominała.
    • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 08:55
      Moim zdaniem się niepotrzebnie biczujesz. Klaps się czasami należy i
      dziecko musi to zrozumieć. Celowe, zuchwałe nieposłuszeństwo jak
      najbardziej zasługuje na klapsa.

      Od zasady "nie wolno bić" istnieją wyjątki, m.in. klaps
      rodzicielski. Nawet doktryna prawa to uwzględnia, bo klaps nie jest
      czynem karalnym.
      • granadax Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 18:58
        a powinien byc. Co za durne wytlumaczenie slabosci rodzica - klaps rodzicielski,
        brzmi conajmniej jak pomrocznosc jasna....
        • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 19:25
          granadax napisała:

          > Co za durne wytlumaczenie slabosci rodzica

          Ja daję klapsa (bardzo, bardzo rzadko) nie ze słabości.
    • 0golone_jajka ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 11:02
      Syn nadal Cię bije czy, przypomniwszy sobie klapsa którego dostał, rezygnuje z bicia?
      • pimpusia77 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 11:16
        Nadal mu sie zdarza... choć dużo żadziej. Ale na pewno nie ma to nic
        wspólnego z klapsem. Raczej z upierdliwym tłumaczeniem i wymyśleniem
        kary, która wreszcie jest traktowana przez mojego syna jak kara a nie
        zabawa.
        • arioso1 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 11:31
          proponuje zrobic mu badania na nadpobudliwość- moze ma adhd?
          dziecko które wije sie po podłodze wydając dziwne odgłosy , bicie
          po twarzy, to tylko niektore z objawów-lepiej to sprawdzic im
          wcześniej zdiagnozujesz tym szybciej pomożesz swojemu dziecku-,bo
          jeżeli faktycznie ma adhd a wy nic nie zrobicie- to bedzie tak żle
          że nie poradzisz sobie z zachowaniem dziecka .Ja kiedys nie
          posłuchałam podobnej rady i dzisiaj żałuję-
          • arioso1 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 11:37
            a i jeszcze napiszę- mój syn pamięta nawet sytuacje sprzed 4 lat a
            ma 7 lat-pamieta najczęściej sytuacje np wypady do lasu , na
            narty czyli kontakt z przyrodą-on pamięta jakiego koloru miała
            obrożę nasza suczka- on miał wtedy 4 lata pies nie żyje prawie
            tyle samo.ponadprzeciętna inteligencja- pomimo trudności w
            zachowaniu- jako 6 latek nie czytał ale wiedział co jest
            napisane,mamy w domu ponad 800filmów- podaj mu jakikolwiek tytuł -
            wystarczy ze powiesz na jaką litere sie zaczyna tytuł- zawsze ją
            znajdzie- potrafi w kilka minut rozpracowac gry komputerowe- mimo
            iz nie gra w gry wogóle zabraniam mu ruszac komputer, badania
            psychologiczne wyszły celująco i myslałam że mam jedynie niegrzeczne
            dziecko- z tego forum trafiłam na forum o adhd- poszłam na grupe
            wsparcia -zaczełam czytać o tym i zrobiłam badania- oczywi.ście
            wyszło adhd ale w placówce która szczególnie sie tym zajmuje.
          • pimpusia77 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 11:53
            Wyjących i wijących się po ziemi dzieci widuję na codzień dużo- na
            placu zabaw. Nie sądzę aby wszystkie miały adhd. Raczej nie radzą
            sobie z emocjami. Poza tym tak jak pisałam- u mojego syna zdarza się
            to sporadycznie.
            Ale fakt- mój synek jest bardzo, bardzo żywy i ma zadziwiająco dużo
            energii. Natomiast przy słuchaniu książeczki potrafi siedzieć bez
            ruchu 40 minut- to chyba wyklucza adhd? Nie znam sie na tym za
            bardzo ale ta choroba kojarzy mi się z dzieckiem wiecznie pobudzonym
            i nie potrafiącym usiedzieć na miejscu 5 minut.
            • arioso1 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 18:51
              > Wyjących i wijących się po ziemi dzieci widuję na codzień dużo- na
              > placu zabaw. Nie sądzę aby wszystkie miały adhd. Raczej nie radzą
              > sobie z emocjami. Poza tym tak jak pisałam- u mojego syna zdarza
              się
              > to sporadycznie.
              > Ale fakt- mój synek jest bardzo, bardzo żywy i ma zadziwiająco
              dużo
              > energii. Natomiast przy słuchaniu książeczki potrafi siedzieć bez
              > ruchu 40 minut- to chyba wyklucza adhd? Nie znam sie na tym za
              > bardzo ale ta choroba kojarzy mi się z dzieckiem wiecznie
              pobudzonym
              > i nie potrafiącym usiedzieć na miejscu 5 minut.

              dziecko które nie umie sobie radzic z emocjami jest najczesciej
              diagnozowane jako dziecko z adhd, ponadto teraz co drugie dziecko
              praktycznie powinno zostac przebadane pod tym katem, i jeszcze
              dodam że mój syn tez potrafi siedziec i ponad dwie godziny w
              skupieniu a dzieci z z orzeczonym znacznym stopniem adhd i
              dodatkowymi dolegliwościami ,nadpobudliwością potrafi równierz
              usiedzieć długo-uweazam poprostu,ze boisz sie nazwac rzeczy po
              imieniu, że wstydziłabyś się przysnac że masz niepełnosprawne
              dziecko-adhd to niepełnosprawnośc jednak jest jakby nie było.
              Niby takie masz inteligentne dziecko taka duma cie rozpiera - a nie
              potrafi zrozumiec za kolejnym tłumaczeniem ze bić mamy nie wolno?
              moze nie jest az takie inteligentne skoro tak jest? może on
              poprostu woła o pomoc
              • pimpusia77 Re: ale pomogło czy nie?!?! 15.05.08, 20:03
                uweazam poprostu,ze boisz sie nazwac rzeczy po
                > imieniu, że wstydziłabyś się przysnac że masz niepełnosprawne
                > dziecko-adhd to niepełnosprawnośc jednak jest jakby nie było.

                mylisz sie i to bardzo. Nigdy, przenigdy nie wstydziłabym się mojego
                dizecka nawet gdyby było niepełnosprawne. Jak wogóle śmiesz coś
                takiego napisać??

                > Niby takie masz inteligentne dziecko taka duma cie rozpiera - a
                nie
                > potrafi zrozumiec za kolejnym tłumaczeniem ze bić mamy nie wolno?
                > moze nie jest az takie inteligentne skoro tak jest? może on
                > poprostu woła o pomoc

                A Ty masz jakieś problemy ze sobą, że musisz mi pisac takie rzeczy?
                On nie jest "niby" inteligentny tylko BARDZO inteligentny i nie
                podważaj tego bo to conajmniej niegrzeczne.
                • arioso1 Re: ale pomogło czy nie?!?! 16.05.08, 20:49
                  > On nie jest "niby" inteligentny tylko BARDZO inteligentny i nie
                  > podważaj tego bo to conajmniej niegrzeczne.

                  no własnie-bardzo inteligentne dzieci zachowuja sie w sposób na to
                  wskazujący-twoje tak nie robi-a może ty leczysz kompleksy?i wmawiasz
                  sobie ze tak jest?
                  • pimpusia77 Re: ale pomogło czy nie?!?! 16.05.08, 22:32
                    Wiesz co? Nie chce mi sie z Tobą dyskutować. Szkoda mi czasu.
                    Zastanawiam się tylko po co to piszesz? Lubisz sprawiać przykrość
                    innym ludziom?
                    Żegnam. Bez odzewu.
        • krwawakornelia bardzo czesto jest tak, ze 15.05.08, 11:35
          ze jak mamy jeszcze w domu niemowlaka czy noworodka nawet nie wiemy
          ile tak naprawde go dotykamy, i robimy to praktycznie non stop.
          Przy karmieniu, przewijaniu, noszeniu, usypianiu czesto prawie 24 h.
          Ale w pewnym momencie dzecko przestaje byc karmione piersia, wiec to
          odpada.
          Kiedys tam samo siedzi w wysokim krzeselku wiec noszenie odpada.
          Zaczyna samo chodzic wiec sie oddala, zaczyna samo zasypiac itd.
          az same nawet nie wiemy kiedy z tych praktycznie 24h robi sie
          doslownie pare minut.
          A dziecko ma niespelna 3 lata.
          I ciagle jeszcze potrzebuje naszego fizycznego bardzo bliskiego
          kontaktu. czesto bicie, kopanie, podszczypywanie gryzienie,
          pociaganie za wlosy sa tego wyrazem.
          • pimpusia77 Re: bardzo czesto jest tak, ze 15.05.08, 11:49
            Hmm... to w naszym przypadku raczej nietrafiona diagnoza. Nie
            wnikając w szegóły- przytulamy się bardzo dużo. Zakończmy może
            dywagacje na temat braku kontaktu fizycznego bo nie ma to sensu i
            czuję, że padają tu wobec mnie przesadzone i niesłuszne zarzuty.
            W każdym razie dziękuję za chęć pomocy...
          • srebrnarybka Re: bardzo czesto jest tak, ze 15.05.08, 12:31
            krwawakornelia napisał:

            > Ale w pewnym momencie dzecko przestaje byc karmione piersia, wiec
            to
            > odpada.
            > Kiedys tam samo siedzi w wysokim krzeselku wiec noszenie odpada.
            > Zaczyna samo chodzic wiec sie oddala, zaczyna samo zasypiac itd.
            > az same nawet nie wiemy kiedy z tych praktycznie 24h robi sie
            > doslownie pare minut.
            > A dziecko ma niespelna 3 lata.
            > I ciagle jeszcze potrzebuje naszego fizycznego bardzo bliskiego
            > kontaktu. czesto bicie, kopanie, podszczypywanie gryzienie,
            > pociaganie za wlosy sa tego wyrazem.

            Chyba najlepiej byłoby, gdyby dziecko nie przestawało w ogóle być
            karmione piersią, nie nauczyło się siadać, nie nauczyło się chodzić
            samodzielnie, nie nauczyło się załatwiać na nocnik, tylko musiało
            być przewijane. Wtedy miałoby tyle kontaktu, ile trzeba. A jeszcze
            lepiej byłoby, gdyby dziecko w ogóle się nie rodziło, tylko
            dorastało w brzuchu mamy. Wtedy byłby pełen kontakt fizycnzy 24
            godziny i dziecko byłoby w pełni zdrowe psychicznie.
            • krwawakornelia to nie zarzuty bon cie panie boze 15.05.08, 12:48
              tylko taka refleksja. zachowanie naszych dzieci wynika tez z naszego.
              Poprostu.

              A srebrnarybko zaraz cie usuna za lamanie netykiety.
          • myszciarella Re: bardzo czesto jest tak, ze.... Do Krwawej 15.05.08, 19:15
            Jeśli uwazasz że dziecku szczypiąc i bijąc prosi się o przytulanie to współczuję. Nie lepiej porozmawiać i tłumaczyć, czego wolno a czego nie i mówić jak bardzo dziecko kochamy, kochamy i jeszcze raz kochamy.....
        • 0golone_jajka a jednak dziala 15.05.08, 15:51
          No zaraz, twierdzisz ze po tym jak dalas klapa zdarza sie to duzo rzadziej, ale
          zaraz zastrzegasz ze to nie od tego klapa. A skad niby to wiesz? Moim zdaniem
          klap bardzo sie do tego przyczynil. Tlumaczenie oczywiscie tez, ale klap
          "objasnil" dziecku tlumaczenie, ktorego najwyrazniej nie pojmowalo. Moim zdaniem
          klap spelnil swoja funkcje!
          • camel_3d popieram 23.05.08, 15:39
            dzieciak nagle dowiedzial sie co znaczy bol i ze zadawanie go nie jest przyjemne..
    • nisar Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 13:03
      Zawsze mnie zadziwia jak łatwo dorośli dają się dzieciom wpędzić w
      poczucie winy! Jeśli dziecko Cię bije, a po dostaniu klapsa ma
      pretensję, bo "mówiłaś że nie wolno bić" to moim zdaniem należy
      odpowiedzieć np:
      - tak, mówiłam, ale skoro ty nadal mnie bijesz, to znaczy że tak
      chcesz żeby było
      - tak, nie wolno, ale nikomu, ani tobie ani mnie. skoro ty bijesz,
      to mnie też wolno.
      - no cóż, zobacz jak to jest nieprzyjemnie jak ktoś cię uderzy.
      Bolało? Dobrze Ci z tym?

      Ostatnią rzeczą jaką należało zrobić jest przepraszanie dziecka,
      niestety.
      • leli1 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 13:11
        dokładnie,
        jesli jest na tyle mądry i cwany, żeby wykorzystac sytuację i Ci tego klapsa wytknąć, to tym bardziej powienien zrozumieć jasny przekaz - nie wolno nikomu, Tobie też!
        Tez jestem zdania, że poczucie winy i samobiczowanie w tym momencie możesz sobie odpuścic smile, raczej pomyśl jak podejść psychologicznie swoje małego "cwaniaka".
      • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 15:12
        nisar napisała:

        > Ostatnią rzeczą jaką należało zrobić jest przepraszanie dziecka,

        Zgadzam się z tym. Niektórzy rodzice są za miętcywink - dają sobą
        kręcić i manipulować.
        • granadax Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 19:01
          przepraszajac dziecko uczysz je przepraszac. Czy jest w tym cos miekkiego?
          • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 19:23
            granadax napisała:

            > przepraszajac dziecko uczysz je przepraszac

            Przepraszając dziecko bezzasadnie uczymy je zuchwałości.
            • verdana Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:01
              A nie przepraszajac uczymy, ze silniejszy zawsze ma racje i jak ktos
              jest slabszy - to można go ponizyć, ukarać za niewinność i wszystko
              jest OK. Nie przepraszajac za błedy uczymy dziecko przemocy i
              chamstwa.
              • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:02
                Zasłużony klaps nie jest błędem.
                • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:05
                  scher napisał:

                  > Zasłużony klaps nie jest błędem

                  klaps jest zawsze błędem.
                  • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:07
                    mama303 napisała:

                    > > Zasłużony klaps nie jest błędem>
                    > klaps jest zawsze błędem.

                    Mnie tym sposobem prowadzenia dyskusji nie przekonasz.
                    • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:09
                      scher napisał:


                      > Mnie tym sposobem prowadzenia dyskusji nie przekonasz.
                      Ciebie - żadnym sposobem.
                      • verdana Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:32
                        Klap, ktory nawet matce wydaje się bezzasadny, jest błędem.
                        • agata0 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 21.05.08, 23:27
                          Niestety, zbyt wielu rodzicom wydaje się on błędem. Tak wnioskuję z
                          obserwacji dzieci z klasy mojej córki (IV klasa podstawówki).
                          • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 21.05.08, 23:31
                            agata0 napisała:

                            > Niestety, zbyt wielu rodzicom wydaje się on błędem. Tak wnioskuję
                            z
                            > obserwacji dzieci z klasy mojej córki (IV klasa podstawówki).

                            A moim zdaniem zbyt wielu rodzicom wydaje sie on cudowna metodą. Tez
                            wnioskuje z obserwacji dzieci.
                            • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 21.05.08, 23:34
                              mama303 napisała:

                              > A moim zdaniem zbyt wielu rodzicom wydaje sie on cudowna metodą.
                              > Tez wnioskuje z obserwacji dzieci.

                              A co konkretnie obserwujesz u tych dzieci i jakie jest nasilenie
                              zjawiska?
                              • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 23.05.08, 20:51
                                scher napisał:


                                > A co konkretnie obserwujesz u tych dzieci i jakie jest nasilenie
                                > zjawiska?

                                A Agaty0 nie pytasz?
                                • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 13:27
                                  mama303 napisała:

                                  > > A co konkretnie obserwujesz u tych dzieci i jakie jest nasilenie
                                  > > zjawiska?
                                  > A Agaty0 nie pytasz?

                                  Nie, pytałem Ciebie smile
                                  • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 20:02
                                    scher napisał:

                                    >
                                    > Nie, pytałem Ciebie smile

                                    dlaczego tylko mnie?

                                    No dobrze odpowiem - moje obserwacje sa takie że najbardziej
                                    agresywne i nieznośne dzieci sa bite w domach. Tak jest poczynajac
                                    od przedszkoli az po szkoły.
                                    Nie wierze że nie zrozumiałeś mnie odrazu? smile
                                    • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 20:18
                                      mama303 napisała:

                                      > No dobrze odpowiem - moje obserwacje sa takie że najbardziej
                                      > agresywne i nieznośne dzieci sa bite w domach.

                                      Ja jestem w stanie się z tym w zupełności zgodzić. Bite. Dla mnie
                                      bicie dziecka kojarzy się z brakiem miłości w rodzinie. A
                                      sporadyczny, zasłużony klaps w chwili celowego nieposłuszeństwa nie.
                                      • maman3 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 26.05.08, 07:56
                                        Czasem lepiej dać klapsa, żeby dziecko doświadczyło, że to boli,
                                        wtedy nie będziemy musieli łamać mu w przyszłości ręki, żeby
                                        zrozumiało, dlaczego nie mozna kogoś bić... Empatia- dzieci się z
                                        tym nie rodzą, jesli długo nie skutkują argumenty słowne- trzeba
                                        dac klapsa- od razu zastrzegam się, żeby mnie nie dopadły niektóre
                                        forumowiczki- to musi być klaps " wyważony"-nie za mocny. I jeszcze
                                        jedna sprawa- mam dwóch synów- jeden nigdy nie potrzebował klapsów,
                                        zawsze rozumiał, że prąd jest niebezpieczny, że nie należy sypac
                                        piaskiem w oczy itp, wystarczało dokładne omówienie tematu, teraz
                                        jest w II klasie podst., już dwa razy "rozbiłam" klasową ekipę
                                        terroryzującą dzieci- o wszystkim dowiadywałam sie po mniej więcej
                                        pół roku trwania procederu- mały bał sie powiedzieć, że jest bity-
                                        zastanawiam się, czy to nie ma związku z faktem, że "mama nie daje
                                        klapsa- chłopcy biją- mama nie da rady, chłopcy bić będą dalej".
                                        Któras z forumowiczek napisała, że rodzic dla dziecka jest Bogiem,
                                        że klaps od niego bardzo boli- fakt, ale są dwa końce tej sprawy-
                                        kiedyś, kiedy klaps był powszedni- dzieciaki nie pyskowały starszym
                                        nie chodziły z papierosami w zębach po osiedlu w biały dzień i miały
                                        pewność, że jak ktoś im robi krzywdę, to: -mogą postraszyć rodzicami
                                        -rodzice przyleją efektywnie napastnikom. Wszystkie poglądy ulegają
                                        zmianom- kiedyś hołdowano bezstresowemu wychowaniu, po jakimś czasie
                                        propagator tej metody sam się od niej odżegnał...
                                      • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 27.05.08, 19:56
                                        scher napisał:


                                        > Ja jestem w stanie się z tym w zupełności zgodzić. Bite. Dla mnie
                                        > bicie dziecka kojarzy się z brakiem miłości w rodzinie.

                                        Ależ spytaj rodziców tych bitych dzieci...oni bardzo kochaja swoje
                                        dzieci ale muszą bo tylko to na te dzieci działa.

                                        >A
                                        > sporadyczny, zasłużony klaps w chwili celowego nieposłuszeństwa
                                        nie.
                                        >

                                        Ty idealista jesteś. Sporadyczny, powiadasz.... a co zrobić jak
                                        dziecko jest czesto nieposłuszne /celowo!/ - wtedy klaps jest czesty
                                        albo bardzo częsty, a to z kolei nakreca takie nieposłuszne dziecię
                                        które staje sie jeszcze bardziej nieposłuszne i wtedy klaps jest
                                        jeszcze bardziej częsty itd, itp. Spirala agresji Panie.
                                        • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 28.05.08, 21:54
                                          mama303 napisała:

                                          > Ty idealista jesteś. Sporadyczny, powiadasz.... a co zrobić jak
                                          > dziecko jest czesto nieposłuszne /celowo!/ - wtedy klaps jest
                                          > czesty albo bardzo częsty

                                          Ja w ogóle uważam, że każdą nieskuteczną wobec danego dziecka metodę należy dość prędko porzucić.
      • krwawakornelia szybka lekcja manipulacji? 15.05.08, 15:30
        Moze napisz ksiazke "jak otumanic dziecko w 30 sekund" .
        • 0golone_jajka Re: szybka lekcja manipulacji? 15.05.08, 15:53
          oddac siostrom do klasztoru - tam je otumania, i bynajmniej nie powstrzymaja sie
          od dawania klapsow, bo po katolicku mozna
      • andaba Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 15:50
        nisar napisała:

        > Zawsze mnie zadziwia jak łatwo dorośli dają się dzieciom wpędzić w
        > poczucie winy! Jeśli dziecko Cię bije, a po dostaniu klapsa ma
        > pretensję, bo "mówiłaś że nie wolno bić" to moim zdaniem należy
        > odpowiedzieć np:
        > - tak, mówiłam, ale skoro ty nadal mnie bijesz, to znaczy że tak
        > chcesz żeby było
        > - tak, nie wolno, ale nikomu, ani tobie ani mnie. skoro ty bijesz,
        > to mnie też wolno.
        > - no cóż, zobacz jak to jest nieprzyjemnie jak ktoś cię uderzy.
        > Bolało? Dobrze Ci z tym?
        >
        > Ostatnią rzeczą jaką należało zrobić jest przepraszanie dziecka,
        > niestety.
        >

        Nic dodać, nic ująć.
      • dorota.konowrocka Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 17:52
        Też mam wrażenie, że dajesz się robić na szaro smile Niby jakieś postanowienie o
        stanowczości, a wystarczy mała manipulacja dwulatka i presja placu zabaw, żeby
        wystrychnąć Cię na dudka smile Klapsy nie są od tego, żeby dziecku było od nich
        wesoło smile Klapsy są od tego, żeby przywołać niesforne dziecko do porządku.
        Jasne, że mi też byłoby smutno, gdyby ktoś przerywał mi świetną zabawę. A jak
        maluch nigdy nie dostał klapsa, to jest zdumiony, że zasady gry uległy zmianie.
        Ale najwyraźniej nie uległy, więc wróżę mu dalszą świetną zabawę w manipulowanie
        Tobą. Ale nie martw się. Ja wypracowałam jaką taką skuteczność i pewność w
        wychowywaniu dopiero przy drugim dziecku - z konieczności. I wtedy odkryłam, że
        dzieci nawet bardzo małe znakomicie i migiem mogą nauczyć się wielu zasad -
        tylko rodzicom brakuje pewności siebie i pewności, że one rzeczywiście to
        potrafią.

        Dorota
        • mama303 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 19:15
          dorota.konowrocka napisała:

          > tylko rodzicom brakuje pewności siebie i pewności, że one
          rzeczywiście to
          > potrafią.

          Można miec pewność siebie bez klapsów.... i zasady też. Zasada numer
          jeden - nie rozdajemy klapsów!

        • pimpusia77 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 20:54
          > Ale najwyraźniej nie uległy, więc wróżę mu dalszą świetną zabawę w
          manipulowani
          > e
          > Tobą. Ale nie martw się. Ja wypracowałam jaką taką skuteczność i
          pewność w
          > wychowywaniu dopiero przy drugim dziecku - z konieczności. I wtedy
          odkryłam, że
          > dzieci nawet bardzo małe znakomicie i migiem mogą nauczyć się
          wielu zasad -
          > tylko rodzicom brakuje pewności siebie i pewności, że one
          rzeczywiście to
          > potrafią.

          Ja nie pozwalam sobą manipulować. Uważam, że mój synek miał rację
          wytykając mi tego klapsa. Wiesz dlaczego postanowiłam nigdy nie bic
          moich dzieci? Bo sama dostawałam klapsy i doskonale pamiętam co
          wtedy czułam i co myślałam o moich rodzicach. Nie był to szacunek
          ale lęk a ja chcę aby moje dziecko mnie szanowało a nie bało sie
          mnie.
          Ja jestem bardzo, bardzo stanowcza. Wręcz nieustępliwa. Nie pozwalam
          sobie wejść na głowę, wymuszać itd. Mój synek jest (jak na dwulatka)
          bardzo posłuszny. Tylko na polu okładania mnie i rzucania zabawkami
          poległam... a przynajmniej tak mi sie wydawało. Ale niektórzy w Was
          mieli rację, że trzeba byc stanowczym i przeczekać oraz znaleść
          jakąś nową metodę karania. Ja zmieniłam miejsce kary na zdecydowanie
          mniej przyjemne. Teraz siedzenie w kącie nie jest już zabawne.
          Oprócz tego za każde uderzenie mnie zabieram jeden samochodzik- do
          końca dnia samochodzik nie chce sie bawić z dzieckiem, które bije.
          No i tak jak pisałam wyżej- jest rezultat.
          Będę dalej się trzymała zasady, że wychowuję bez bicia.
          • fogito Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 15.05.08, 22:30
            Tak trzymać pimpusia smile Dziecku faza 'bicia' rodzicow niedlugo
            minie. A tobie zycze duzo cierpliwosci i konsekwencji w dzialaniach.
            Chociaz nie zawsze sie udaje smile
    • camel_3d i dobrze zrobilas... 22.05.08, 07:34
      powiedzial do ciebie "mowilas, ze nie wolno bic...".. trzeba bylo osdpowiedziec,
      " mowilam, ale ty mnie bijesz wiec ci oddam i jak na ulicy kogos uderzysz to tez
      ci odda".
    • koza_w_rajtuzach Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 24.05.08, 16:24
      Pimpusiu, nie zamierzam oceniać tego, że dałaś Tymusiowi klapsa, ponieważ wiem, że to był z Twojej strony akt desperacji. Najważniejsze, że zrozumiałaś, że nie tędy droga. Nie wpędzaj się teraz z tego powodu w poczucie winy.
      Powiem szczerze, że u mnie w domu w ogóle nie ma czegoś takiego jak stosowanie jakichkolwiek kar. Problem z biciem pojawił się jak Klara miała 19 miesięcy, ale wystarczyło wytłumaczyć jej, że to boli i jak bardzo jest mi i innym przykro gdy nas bije. Nie było krzyków, kar, gróźb, jedynie okazanie niezadowolenia z tego powodu i opisanie swoich uczuć. Od razu to poskutkowało i choć minęło już 9 miesięcy nikogo więcej nie uderzyła. Klara raczej nie jest tak inteligentna jak Tymek, ale faktem jest, że jest nad wiek empatyczna, emocjonalnie bardzo posunięta do przodu. Myślę więc, że u Was też za jakiś czas ten problem minie, kiedy inteligencja emocjonalna Tymonka z wiekiem wzrośnie i częściowo dorówna tej umysłowej. Bądź nadal konsekwentna, a problem zniknie. Sama pisałaś, że synek już coraz mniej Was bije, więc jesteś na dobrej drodzesmile.
      • pimpusia77 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 12:15
        Ojej! Witaj Kózko! smile
        Wątek rozrósł się do ogromnych rozmiarów i zastanawiam się po co te
        dywagacje?
        Napisałam, że klaps nie pomógł i wiem co mówię. Jeszcze tego samego
        dnia mój synek mi "przyłożył" i następnego również więc na bank
        klaps nie jest tym fantastycznym rozwiązaniem. A na moje pytanie
        dlaczego bije mamusie to on odpowiadał "bo jestem zły" i jego
        inteligencja w tym momencie jakby na moment zmalała wink bo moje
        tłumaczenia, że przecież sam mi zwrócił uwagę, że nie wolno jakoś do
        niego nie trafiały.
        A od czasu kiedy założyłam ten wątek nie udarzył mnie ani razu!
        Uważam, że to dzięki zmianie systemu kar i upierdliwemu tłumaczeniu.
        Po prostu wcześniej kara nie była karą tylko zabawą a samo
        tłumaczenie nie wystarczało bo widocznie empataia nie obudziła sie
        jeszcze w moim synku...
        • koza_w_rajtuzach Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 14:51
          Pimpusia, a ja tak z czystej ciekawości chciałam spytać się jak często stosujesz kary? I w jakich sytuacjach?
          Tak jak pisałam pytam się z ciekawości, bo Klara jest bardzo uczuciowym dzieckiem, więc stosowanie kar w ogóle nie wchodzi w rachubę. Jest chyba jedynym dzieckiem na placu zabaw, które bez żadnego problemu dzieli się swoimi zabawkami, ale potrafi też zrozumieć dzieci, które nimi z nią nie chcą się dzielić. Sama mówi, że dzieci się boją, że ona im te zabawki zabierze do domu. Może zostanie psychologiem kiedyś wink).
          Wasz syn ma prawo do złych emocji, ale przydałby się sposób na ich rozładowanie, bo kumulowanie wszystkiego w sobie też jest bardzo złe.
          Ciężko jest mi coś doradzić, bo nie mam takiego problemu. Wydaje mi się, że osoby wypowiadające się w tym wątku za bardzo swoją uwagę skupiły na tym klapsie, a nie na jakichś konkretnych radach. Skoro jednak Wasz synek od czasu założenia tego wątku ani razu Was nie uderzył, to może problemu już nie ma. Mam jednak nadzieję, że to nie kwestia innego systemu kar, ale tego, że zrozumiał tłumaczenia.
          • pimpusia77 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 16:14
            Kary stosuję jak najżadziej to tylko możliwe. Tymek też bez problemu
            dzieli się zabawkami i też rozumie jak inne dzieci nie chcą mu
            czegoś dać. Jest wogóle na prawdę grzecznym dzieckiem. Mam z nim w
            zasadzie jednen już tylko problem bo drugi- czyli bicie- jakoś się
            rozwiązał smile Ten problem to uciekanie na spacerach- wtedy za karę
            jedzie przez jakiś czas w wózku. Ale spacery już też powoli
            wyglądają coraz lepiej.
            No i czasami Tymek mnie sprawdza- na ile może sobie pozwolić i czy
            dam sobie wejść na głowę smile np. dzisiaj stawał na progu w drzwiach
            balkonowych co powodowało wychodzenie z drzwi uszczelki. Prosiłam
            trzy razy żeby tego nie robił. Za czwartym razem zapowiedziałam, że
            za karę zamknę drzwi i nie będzie wogóle wychodził na balkon- nie
            posłuchał się i z przymilnym uśmieszkiem stanął na tym progu.
            Zamknęłam drzwi i zajęłam go czymś innym.
            • dagis.1 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 20:50
              pimpusia77 napisała:

              > Kary stosuję jak najżadziej to tylko możliwe. Tymek też bez problemu
              > dzieli się zabawkami i też rozumie jak inne dzieci nie chcą mu
              > czegoś dać. Jest wogóle na prawdę grzecznym dzieckiem. Mam z nim w
              > zasadzie jednen już tylko problem bo drugi- czyli bicie- jakoś się
              > rozwiązał smile Ten problem to uciekanie na spacerach- wtedy za karę
              > jedzie przez jakiś czas w wózku. Ale spacery już też powoli
              > wyglądają coraz lepiej.

              moim zdaniem to pomylka! karanie jechaniem w wozku. kara to kara i z kara
              powinna byc kojarzona! albo uzywaj wozka tylko do karania albo wymysl cos innego
              chyba ze zamierzasz z wozka zrezygnowac - nie mozna karac zwykla czynnoscia! to
              tak jakbys karala jedzeniem...a co jesli bedziesz musiala go gdzies zabrac w
              wozku? wytlumaczysz ze nagle to kara nie jest? maim zdaniem to jakis brak
              konsekwencji. a jesli juz wsazasz go do wozjka jak ucieka to nie mow ze za kare
              tylko dlatego ze np teraz przechodziky przez ulice a nie moge ci zaufac, ze
              grzecznie przejdziesz bo czesto uciekasz... dziecko to nie kon do ktorego tylko
              kary przemawiaja - z reszta nie wiem jak to orgaznizujesz ,ale jesli uzywasz
              wozka jako kary i tak to nazywasz to jakas pomylka!
              • scher Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 21:17
                dagis.1 napisała:

                > albo uzywaj wozka tylko do karania albo wymysl cos innego

                Uważasz dziecko za maksymalnie głupią istotę, która nie potrafi
                zrozumieć istoty rzeczy? Sądzisz, że wózek zacznie się dziecku
                traumatycznie kojarzyć, bo matka wykorzystała go w ramach logicznych
                (uciekasz na spacerze, musisz jechać w wózku, proste i logiczne)
                konsekwencji?
                I ty serio tak rozumujesz, czy tylko się zgrywasz?
                • pimpusia77 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 22:19
                  > > albo uzywaj wozka tylko do karania albo wymysl cos innego

                  nie wiem czy czytałaś moje wcześneijsze wypowiedzi. Nadmieniłam w
                  nich, że mój syn jest inteligentny.
                  Nie obawiaj się, nie zacznie sobie źle kojarzy wózka.
                  Poza tym on ma jux prawie 2,5 roku.. przecież nie będzie do
                  osiemnastki jeździł w wózku! Musze go więc nauczyć zachowywać się w
                  taki sposób aby spacery w wielkim mieście były dla niego bezpieczne.
    • dagis.1 masz bardzo madrego synka! 25.05.08, 20:38
      ja bym sie cieszyla ze mam tak madre dziecko, przeprosila i nigdy wiecej nie
      wpadala na beznadziejnie glupi pomysl bicia!!!

      co to wogole za metoda dziewczyny...??? chyba ze to rady mam z kola
      zdesperowanych mamus ktore nie majac pomyslu na wychoawnie tlumacza agersje w
      stosunku do dziecka teoriami wychowawczymi!

      masakra!
    • las.vega Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 25.05.08, 22:25
      O matko..co to za rady.. a nie masz swojej głowy?
    • pan_z_wasami zamordowalas! 26.05.08, 09:23
      jak moglas!
      zamordowalas dziecko!
      wyzylas sie na nim fizycznie
      zmolestowalas je
      jestes wredna, okropna, znencajaca sie nad dzieckiem matka!!!
      smile
    • camel_3d ciekawe, ze dzieci nie bija ojcow... 26.05.08, 09:27
      zauazylyscie, ze najczesciej dzieci "bija" matki... wola automatycznie nie
      ryzykowac z uderzeniem ojca w twarz,,chyba ze ojciec to taki pantoflarzsmile
      • fogito Re: ciekawe, ze dzieci nie bija ojcow... 28.05.08, 22:24
        ...rzadziej 'biją' ojców, bo spędzają z ojcami mniej czasu :0
        Naszemu tatusiowi parę razy się oberwało, kiedy Mały wpadł w złość.
        My jednak nigdy go nie bijemy więc faza zamachów cielesnych mu
        przeszła. Problem powrócił jak synek poszedł do przedszkola i
        zobaczył, że dzieci tłuka się nawzajem. Troche nam czasu zajęło,
        żeby mu wytłumaczyc, że to nie norma. Chociaż w naszym kraju bicie
        dzieciaków to chyba jednak jest norma uncertain
        • scher Re: ciekawe, ze dzieci nie bija ojcow... 28.05.08, 23:06
          fogito napisała:

          > ...rzadziej 'biją' ojców, bo spędzają z ojcami mniej czasu :0
          > Naszemu tatusiowi parę razy się oberwało, kiedy Mały wpadł w złość.

          Może facet zamiast jaj ma ciepłe kluchy w spodniach?
          Moje dziecko długo zapamiętałoby dzień, w którym ośmieliłoby się celowo mnie uderzyć.
          • mama303 Re: ciekawe, ze dzieci nie bija ojcow... 28.05.08, 23:31
            scher napisał:


            > Moje dziecko długo zapamiętałoby dzień, w którym ośmieliłoby się
            celowo mnie ud
            > erzyć.

            Aleś Ty facet z jajami, no, no wink
          • fogito Re: scher 29.05.08, 11:40
            ...nie rozśmieszaj mnie. Chyba się kompletnie nie znasz na
            dzieciach - maluchy zwykle 'biją' w afekcie a dorośli celowo
            wymierzaja kary cielesne.
            Dla mnie facet co bije dzieci to mięczak. Nie wiem co ty masz w
            spodniach, ale na pewno w głowie to niewiele ci się mieści, skoro
            stać cię tylko na takie głupie komentarze.

            Domyslam się, że zabiłbys swoje dziecko gdyby cię uderzyło - jak ten
            facet co próbował zastrzelić swoich synów.
            Polska to kraj psychopatów, w którym morduje sie kilkulatków a potem
            dostaje kilka lat w zawieszeniu, bo to 'wychowawczy klaps był'.
            Trzeba, żeby wymnarlo przynajmniej jedno pokolenie, żeby się coś w
            tej kwestii zmieniło.
            • scher Re: scher 29.05.08, 22:59
              fogito napisała:

              > Domyslam się, że zabiłbys swoje dziecko gdyby cię uderzyło - jak
              > ten facet co próbował zastrzelić swoich synów.

              Dokładnie to miałem na myśli. Zabiłbym, ciało spalił w piecu, a prochy rozrzucił z samolotu nad Bałtykiem. Doskonale rozszyfrowałaś moją psychopatyczną osobowość.
              • kropkacom Re: scher 29.05.08, 23:32
                > Dokładnie to miałem na myśli.

                Co za sarkazm. he he

                Wiesz scher, dla mnie najsmutniejszy widok to sprane dziecko (dupsko boli, i
                trochę strach) które mówi ze łzami w oczach: "Tatuś miał rację".
                • kropkacom Re: scher 29.05.08, 23:40
                  I jeszcze jedno, nie uwierzę że klapsy które rozdajesz swoim dzieciom to tylko
                  delikatne klepanie.
              • fogito Re: scher 30.05.08, 12:46
                no cóż a najgorsze, że nie wiedzieć czemu jesteś z tego taki dumny.
                żałosne;/
    • jola_ep Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 26.05.08, 11:07
      > Mój ponad dwuletni syn wyprowadził mnie z równowagi i dostał
      > poraz pierwszy w życiu klapsa po tym jak mnie udeżył i... spojżał na
      > mnie zdziwiony i powiedział: mówiłaś, że nie wolno bić! I rozpłakał
      > się... Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że mnie poniosło ale on od
      > tamtej pory ciągle wspomina tego klapsa

      Po pierwsze mam wrażenie, że przenosisz ciężar winy na innych ("za Waszą radą"). Przecież ten klaps, to była Twoja decyzja. Nikt chyba bezmyślnie nie wciela internetowych rad smile
      Więc nie "za Waszą radą dałam klapa i ..", a po prostu "dałam klapa"

      Kiedyś wypowiadałam się w tematach klapsów, ale już mi się nie chce wink (ile można...) Tylko dla przypomnienia: uważam, że dzieci nie powinno się bić. Nie jest to metoda wychowawcza, nawet "zuchwałość" nie jest wskazaniem do bicia dzieci.

      Ale życie jest życiem...
      Kiedyś przeczytałam takie zdanie o klapsach: "matka, która postanowi nigdy nie bić swoich dzieci, zrobi to tylko wtedy, gdy jest to konieczne" - coś w tym stylu. Ja rozumiem to tak, że powinniśmy przyjąć założenie, że wychowujemy bez klapsów, ale jak się zdarzy, to nie jest to powód do posypywania sobie głowy popiołem i upatrywania w nim klęski wychowawczej niemal nie do odwrócenia.

      Ale ważny jest nie tylko klaps, ale też i nasze zachowanie.
      Dawno, dawno temu, gdy nasza córeczka miała około roczku i "zaczęła broić" wypróbowaliśmy z mężem klapsy. Tzn. ja byłam ogólnie przeciw, mąż za wink W testach okazało się, że jeśli nasza córa nie wiedziała, że broi, to płakała po klapsie rozdzierająco, w poczuciu krzywdy niezawinionej. Ten sam klaps, gdy wiedziała że broi, wywoływał reakcję typu "i tak mnie nie boli". Dla odmiany w zabawie klaps nawet nieco silniejszy, powodował radochę smile))
      Hm... nauka z tego niewielka, właściwie nasze dziecko bardziej reagowało na cały kontekst sytuacyjny i naszą reakcję. A bić naprawdę mocno nie chcieliśmy.

      Klapsów poniechaliśmy.
      Potem urodził się nasz synek: inteligentny (naprawdę, miał niedawno robione testy smile ), choć nie geniusz. Uparty, zdecydowany, konsekwenty i sprytny. I z trudem radził sobie ze swoimi emocjami.

      W wieku 2,5 lat zaczął mnie bić. Reagowałam, karałam, tłumaczyłam... Aż któregoś dnia nie wytrzymałam i oddałam. Młody zareagował podobnie do Twojego synka. Tylko że ja nie przepraszałam, ale wyjaśniłam, że i owszem, nie biłam go nigdy. Ale nie znoszę, gdy ktoś mnie bije, wtedy mogę oddać. Jeśli on mnie nigdy nie uderzy, to ja jego też nie będę biła.
      Coś w tym stylu. Dawno było, ale pamiętam, że od tego czasu nigdy mnie nie uderzył. Ja jego zresztą też nie.

      Więc może winne są nie tyle głupie rady, nie ten klaps, co Twoje niezdecydowanie i późniejsza reakcja? Masz za sobą jakieś tam trudne doświadczenia. Odbierasz klaps inaczej. Dla Ciebie może kojarzyć się z traumą. Dla mnie - w tej jednej, konkretnej sytuacji - była to po prostu naturalna konsekwencja: gdy rozlejesz -> wycierasz, gdy bijesz -> licz się z tym, że ktoś Ci odda

      Pozdrawiam
      Jola
      • phantomka Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 28.05.08, 10:34
        Ja rowniez obserwuje, ze klaps staje sie swietnym
        sposobem "doprowadzenia dziecka do pionu" ot taki przerywnik w
        zabawie, po ktorym czesto nastepuje przytulenie - co jest juz
        kompletnym nieporozumieniem.
        Rodzic, ktory rozdaje klapsy, przyznaje sie do niemocy i braku
        wiedzy o wlasnym dziecku (mowie tu szczegolnie o malych dzieciach,
        uczacych sie swiata) Rowniez posiadam nadaktywne dziecko, z ogromem
        roznych emocji, ponadto sama jestem b. nerwowa osoba, ale nie
        przyszlo mi do glowy rozwiazywac problemow wychowawczych biciem.
        Poniewaz pokazalabym sama sobie, ze jestem slabsza niz 2-3 letnie
        dziecko.
        Fajnie, ze autorka postu wyciagnela z tej sytuacji taki wniosek.
        Tzn. ze nie nalezysz do rodzicow pt. "mam zawsze racje, bo jestem
        rodzicem"
        I pamietajcie, ze dzieci da sie dobrze wychowac bez naduzywania
        klapsow (bo wiem, ze kazdemu klaps moze sie wyrwac) Bzdura jest
        stwierdzenie, ze te wszystkie rozwydrzone dzieci biora sie stad, ze
        rodzice wychowuja je bez bicia, bez kar, konsekwencji czy jasnych
        norm. Dzieci bite czesto sa duzo bardziej niedobre - ot dostane w
        dupe i po problemiesmile
        • babcia47 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 29.05.08, 23:32
          "I pamietajcie, ze dzieci da sie dobrze wychowac bez naduzywania
          klapsow (bo wiem, ze kazdemu klaps moze sie wyrwac)"
          ..bez naduzywania tak..ale kiedy dziecko "z uporem maniaka" robi coś
          co jest potencjalnie b. niebezpieczne dla niego lub
          młodszego/starszego rodzenstwa, stosowany jako "najwyzsza" kara bywa
          niezastapiony!! I z mojego doswiadczenia bardziej działa fakt, ze
          stało sie coś niesamowitego, co dotychczas nie miało
          miejsca..bardziej zaskoczenie niz faktyczny ból, bo taki klaps jest
          moim zdaniem dopuszczalny, kiedy dziecko nie bardzo jeszcze łapie,
          że to co mu nakazujemy lub zakazujemy jest konieczne!!! i tzrba sie
          dostosowac do polecenia NATYCHMIAST, a nie po "entym"
          tłumaczeniu..więc raczej dostaje w pampersa niż pupę..ten chwilowy
          strach działa zaskakujaco, otrzeźwiajaco i potwierdza, że nie będzie
          w tej sprawie kompromisów..tylko w takich sytuacjach dopuszczałam
          sie naruszenia nietykalnosci cielesnej mego potomka w myśl zasady,
          że lepsze bite (klapsniete) niz "zdechłe" lub zyjace z traumą
          związaną z zabiciem lub zrobieniem z brata kaleki
    • anew3 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 19.06.08, 13:57
      na watek trafilam przez przypadek, takich problemow nie mam ale moze
      sie wtrace.ja bym takiemu dziecku, widze, ze inteligentemu
      powiedziala, ze bicie kogos , jest nie tylko zle ale rowniez
      niebezpieczne, dopuszczalne tylko w samoobronie.Jesli maly kogos
      uderzy to niech sie liczy z tym, ze ta osoba w swojejobronie odda, i
      moze to byc dla tego chlopca bolesne i nieprzyjemne.
      • nupik Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 19.06.08, 17:38
        syn ma rację - nie wolno bić, jak chcesz go nauczyc czegos czego sama nie umiesz???
    • minia780728 Re: Za Waszą radą dałam klapa i... 27.06.08, 20:18
      Witaj pimpusia. Nie wiem co powiedzieć , ale zaintrygował mnie twoj
      post. A swoją drogą JEDNA UWAGA - udzielone tobie tu odpowiedzi są
      tak skrajne że nie dziwię sie całej nagonce na premierowego "
      klapsa " i zakazu bicia , itp. stosowań kar w stosunku do dzieci.
      Zgoda - 'bicie' a 'bicie' to dwie różne sprawy. Ale czy nikt już nie
      pamięta jak było 20-25 lat temu ? Nie podobało się coś rodzicowi ,
      sprzeciwiłś się - to był klaps , laczkiem, ręką itp... I to nie taki
      klaps , że za chwilę " o boże , co ja zrobiłam mojemu dziecku " ...
      Nikt się z nami nie szczypał [..] zarówno rodzi czy nauczyciel w
      szkole. Ale co tam , to juz nieprawda , stare czasy. Jednak dziś
      klaps też jest czasem dobry , trzeba pokazać że w domu rządzi
      mama/tata a nie dwu czy trzyletnie dziecko które wszystko wymusza ,
      bije mame [ ?? ] itp. Troszeczkę szacunku drodzy rodzice do siebie ,
      kochajmy dzieci ale mądrze. Także trzymaj się pimpusia , rób jak
      uwazasz za stosowne i troche wytrwalosci i cierpliwosci. pa, pa ,
      minia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka