Dodaj do ulubionych

'to moje!' - 1,5 roku

06.10.03, 13:05
Jak waszym zdaniem powinno się reagować na takie teksty, dotyczą one zarówno
zabawek dziecka, którymi bawi sie z rówieśnikiem w swoim domu (połączone z
brutalnym wyrawywaniem i robieniem scen), zabawek na placu zabaw (np.
huśtawka), wszystkiego, nawet jabłko jedzone przez kolegę w jego domu "to
moje"!. Sprawa dotyczy zaprzyjaźnionego dziecka, nie mojego (na
szczeście...).cdn
Obserwuj wątek
    • kicia_edziecko Re: 'to moje!' - 1,5 roku 06.10.03, 13:06
      Napiszcie proszę jak powinna podchodzić do tego mama, miałyśmy z koleżanką
      rozbieżne zdania, może wynikały one z tego, że jej dziecku nie działa sie
      krzywda, natomiast mojemu tak. Czymkolwiek nie chciał się bawić zostawał
      odepchnięty, zabawka wyrwana i łzy się lałysad
      Czekam na Wasze opinie.
      --
      Mama Tygryskasmile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=7082785&a=7732181
      • edytka73 Re: 'to moje!' - 1,5 roku 08.10.03, 22:54
        Hej, mój Kuba tez to pzrechodził i chyba jeszce do końca nie przeszedł. "Moje"
        bywa wszystko: własne zabawki, cudze zabawki, sklep, klatka schodowa, autobus
        itd. Zasada jest taka, że jak coś faktycznie jest jego to pozwalam mu to
        zachować dla siebie i bronię, gdy jakies inne dziecko mu to porywa. (Tak samo
        jak w piaskownicy dzieci pytają MNIE czy mogą pozyczyć Kuby zabawki, to mówię,
        by spytały jego, bo to nie moje zabawki.) Jest taki etap w życiu dziecka, ze
        musi poczuć się "posiadaczem", potem to przechodzi w "hojność". Co do rzeczy,
        które do kUby nie należą tłumaczę, że nie są jego tylko Patryka, wszystkich
        dzieci na placu (piaskownica, huśtawki), ludzi (sklaep, autobus), nasze
        (mieszkanie, pralka, odkurzacz) itd. Zgodnie z prawdą. Nie zawsze jest bez
        łez, ale nic na to nie poradzę, ze świat nie należy i należał do Małego nie
        będzie.
        Zabawna sytuacja z piaskownicy: przyszedł Mikołajek, tez na etapie "moje" i
        walczyli z Kubą o piasek i spadłe liście...
        Pozdrawiam. Ed.
        • kicia_edziecko Re: 'to moje!' - 1,5 roku 08.10.03, 23:41
          Intuicyjnie nasze poglądy na problem są zgodnesmile
          Rozumiem ,że jak dziecię zawłaszcza sobie fizycznie coś nie swojego to
          interweniujesz? A co jak macie gości, kiedy wszystko jest faktycznie młodego,
          co jak dziecko-gość chce się pobawić?
          Sorki za tą wypytywankę, ale po ostatnim weekendzie mam cały czas lekki
          niesmak związany z postawą dziecka i mamy w tej kwestii, szukam odniesienia do
          moich przemyśleńsmile Pozdrawiam
          • maj03 Re: 'to moje!' - 1,5 roku 09.10.03, 00:15
            Ja nie reaguje dopoki widze , ze corce nie jest przykro i nie chodzi mi tu o
            placz, tylko o spuszczona glowke i zal w oczetach. Bardzo zadko zdarza sie , ze
            Milka ( 22 msc) nie pozwala dziecku bawic sie swoimi zabawkami, a jezeli
            totalnie olewa zabawke i zaczyna interesowac sie nia wtedy kiedy widzi , ze
            inne dziecko sie nia bawi, oddaje zabawke dziecku. Wlasciwie reaguje tylko w
            sytuacjach kiedy opna pozwala dziecku bawic sie swoimi zabawkami a to okreslone
            dziecko zabrania jej zabawy swoimi, oraz kiedy starsze ( mlodsze albo w jej
            wieku moga sie tluc oczywiscie pod kontrola)dziecko zaczyna ja popychac lub
            sypac w nia piaskiem. U nas wsrod mam podworkowych jest taka zasada, ze dzieci
            sa na etapie wyrywania sobie wszystkiego czy to moje czy nie i nie zawracamy
            sobie tym glowy, tluka sie , godza i sa szczesliwe i wszystkie za soba
            przepadajasmile
            A jesli w domu mamy gosci w postaci malych czlowieczkow, potrafimy z ich mamami
            jakos im wytlumaczyc , jesli jest boj o okreslona lale, ze najpierw pobawi sie
            Ola a potem Mila albo odwrotnie.
            Pozdrawiam
            Mama Mili ( 14.12.2001) i Mai ( 03.05.2003)

          • agnicha1 Re: 'to moje!' - 1,5 roku 09.10.03, 13:20
            mój tez ma 20m. Ja również wychodze z załaożenia , ze co jego to jego a co nie
            jego trzeba sie zapytać czy moze sie bawić . Oczywiscie staram sie tez
            nakłaniać małego do dzielenia sie swoimi rzeczami i czasami mi sie udaje.
            Mówie mu , ze kolega jest smutny , albo , ze on tez bawi się nie swoimi
            rzeczami.
            jak juz bedziesz szła do tej kolezanki to najlepiej weź nawet 1 czy 2 zabawki
            swojego dziecka i niech sie wymieniają.
            Ja ja byłam u koleżanki i nasze dzieci zaczęły wyrywać sobie zabawki i ona
            chciała , zeby jej mały ustąpił mojemu/ mój miał18m a jej24m/ to
            zaproponowałam , zebyśmy zostawili ich w spokoju , niech sie bija . I był
            spokuj troche powalczyli , a potem już wogóle ich ta zabawka nie interesowała.
            KOleżanka rzeczywiście dziwna. Rozumiem ze nic na siłę , ale jak juz was
            zaprosiła to mogła nawet jakos za plecami córeczki podrzucić cos
            Twojej . /Np. POwiedzieć TY bawisz się TYm , a TY Inna lalą czy zabawka/
            zawsze są jakieś sposoby , zeby milusińskim nie było przykro z tach błachych
            powodów
            ucałuj córę
            aga
            • grzalka Re: 'to moje!' - 1,5 roku 13.10.03, 15:32
              Po pewnej wizycie u kolegi mojej coreczki, ktora przebiegała dokładnie tak jak
              opisujesz (z tym, że rodzice interweniowali, ale mieli za małą siłę
              przebiciawink) zawsze juz bierzemy inne zabawki na wymianę. Moja córeczka (23 m-
              ce) jest dość ugodowa, i po lekturze Kamyczka (To moje!- moze daj koleżance
              jako prezent?smile)i pogadance nt pożyczania problem zniknął. Ale gdy znajoma
              dziewczynka na podwórku przechodziła etap "to moje", ktory dotyczył wszystkich
              sprzętów na placu zabaw przy braku reakcji rodzicow brutalnie ja uświadomiłam,
              że wcale nie jejwink. Jeżeli jakieś dziecko nie chce czegos pożyczyc mojej
              córeczce, to jej tłumaczę, że nie chce i ma prawo, ale zwykle mądre mamy na
              podworku próbuja wynegocjowac zamianę. Gorzej, gdy nie ma na co zamieniać-
              wtedy raczej sie ewakuujemy (w myśl zasady-co z oczu to i z serca).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka