co byście zrobiły?

24.08.08, 12:59
do sąsiada wprowadziła się dziewczyna z dzieckiem. Chłopiec ma 8 lata, a
kobieta cieszy się najgorsza opinią.
Chłopiec jest bardzo wystraszony i wszystkiego się boi, rozumiem że jest dla
niego znowu inne miejsce zamieszkania(bo mama jego ciągle zmienia facetów i
jest ich utrzymanką) itd, ale jego reakcje sa takie jakby druga osoba zaraz
chciała go skrzywdzić.
Nie raz i nie dwa zauwazylam ze to dziecko wola mame i pyta czy moze przyjsc
do domu a jak nie dostanie zgody to siedzi przed blokiem na krawężniku i czeka
na zgodę(bez względu na pogodę). W ogóle sposob zwracania się tej kobiety do
dziecka jest okropny, ciągle na niego wrzeszczy i go szarpie.
Nie interesuje mnie czy to dziecko było chciane i planowane czy nie- jest to
zywa istota i powinna byc szanowana. Nie sądze zeby go przytuliła lub
pocałowała. U nich ciągle sa głośne imprezy do 3- nad ranem- więc to dziecko
nawet w domu nie ma spokoju i sądze ze troche niedosypia.
Przykłady mogła bym mnożyc, nawet ostatnio z inna sąsiadką rozmawiałm o tym
chłopcu i ona tez uważa że to dziecko jest krzywdzone. Jest nam przykro i nie
chciałybyśmy żeby temu dziecku działą się krzywda.
Co byście zrobiły w takiej sytuacji?
Może trzeba gdzieś to zgłosić a ta rodzinna powinna mieć jakiś dozór??(tylko
czy nie będą się mścili)
    • lila1974 Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 14:19
      Przede wszystkim zapoznałabym się z chłopcem.
      Jeśli masz dziecko, jest to tym łatwiejsze.

      Po drugie nie oceniałabym matki, chocby nawet wszystko wskazywało na
      to, że babka jest niewydolna wychowawczo. Postarałabym się nawiązać
      rozmowę i wówczas wywnioskować z jaką osobą mam do czynienia.

      Jeśli boisz się zaangażowac osobiście, to porozmawiaj z
      dzielnicowym, ale nie na zasadzie "to suka i zaniedbuje dzieciaka",
      tylko zapytaj, czy widzi jakiś sposób na pomoc.

      Możesz również zadzwonić do szkoły i naświetlić sprawę szkolnej
      pedagog a jednocześnie zapewnić, że będziesz dalej interesowałą się
      chłopcem (nie musisz podawać nazwiska) - tak na wszelki wypadek,
      gdyby się miało okazac, że pedagog z gatunku leniwców.

      Możesz dac znać w opiece społecznej, a tu z kolei zapewnić, że
      powiadomisz również policj - tez na wypadek lenistwa).

      Mozesz zadzwonic do Towarzystwa przyjaciol dziecka z prosba o
      zainteresowanie sie chlopcem.
      • iza9919 Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 16:05
        probowałam zapoznać się z tym chłopcem, podeszłam do niego z moim synkiem(między
        nimi jest 5 lat różnicy), ale był tak przerażony że uciekł do piwnicysad
        A z jego mama niestety nie da sie rozmawiać jak z człowiekiem- ona wszystko wie
        najlepiej i to co mówią inni ma głęboko gdzieś-szkoda mi dziecka i to wszystko
        • asia.sthm Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 16:38
          Najprawdopodbniej chlopiec ma zakazane wszelkie kontakty z
          otoczeniem. Ucieka automatycznie, na wszelki wypadek, aby nie
          podpasc matce, nie wzbudzic podejrzen, ze moze sie komus poskarzyl.
          Biedne dziecko. Na twoim miejscu zwrocilabym uwage szkoly i
          dzielnicowego. To niewpuszczanie do domu powinno byc wystarczajacym
          argumentem.
          Przy kazdej okazji mowcie mu czesc, moze sie przekona ze jestescie
          nastawieni zyczliwie, moze nabierze odwagi.
    • izabelski Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 17:00
      na pewno policja moze interweniowac w glosnych nocnych imprezach
      wiec jesli bys ukrocila te hulanki to maly przynajmniej bedzie
      wyspany
      • iza9919 Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 18:19
        sadpolicja w sprawie imprez byla juz 7 raz, a imprezy i tak sąsad Zgłosiliśmy
        sprawe do administracji.
        • mamakruszynki Re: co byście zrobiły? 24.08.08, 21:40
          znam tego typu sprawy z racji zawodu; pomoc moze jedynie sąd
          rodzinny i jakiś sposób ograniczenia władzy rodzicielskiej; mozna
          powiadomić sąd lub opieke społeczna anonimowo, np wyslac pismo, fax;
          sąd i opieka maja obowiązaek zareagowac, jesli rodzine zna juz
          Policja tym lepiej; nie bój sie "mszczenia sie", bo robisz dobrze,
          chcesz pomoc dziecku; gdyby ludzie nie mysleli wyłacznie o tym, że
          to nie ich sprawa, że się boją, itd. nie byłoby wielu tragedii dzieci
          • joannaiwa Re: co byście zrobiły? 25.08.08, 15:46
            Popieram przedmówczynię - trzeba zgłosić do Miejskiego Ośrodka
            Pomocy Społecznej - koniecznie na piśmie, powiadomić o sytuacji sąd
            rodzinny, jeśli chłopiec objęty obowiązkiem szkolnym można
            interweniować też (najlepiej na piśmie) w kuratorium. Nie wiadomo
            czy chłopiec nie jest bity, poniżej pomocny link, jak postępować w
            takiej sytuacji:

            www.dzieckokrzywdzone.pl/informacje/jestes_swiadkiem/
            Piszę z własnych doświadczeń, bo też się z czymś takim zetknęłam,
            chociaż w trochę innych okolicznościach.

            Życzę dużo siły i odwagi, ale trzeba ratować każde dziecko, które
            przecież nie jest winne, że ma takich a nie innych rodziców. Może
            zresztą matka się opamięta, jak wkroczą instytucje, u mnie tak było.

            Pozdrawiam serdecznie

    • iza9919 Re: co byście zrobiły? 25.08.08, 15:54
      Dzięki, bardzo mi pomagacie aja nie czuje sie juz taka bezradna. Dzisiaj
      sąsiadka chciala troche wybadac sytuacje a ze pogoda nieszczegolna i dzieci
      nudza sie na dworze zaprosila tego chlopca do siebie zeby pobawil sie z jej
      synkiem, on zadzwonil domofonem do mamy( sasiadka przy tym byla) i mama nie
      pozwolila mu isc i nie wyrazila zgody na to zeby sasaidki syn poszedl do nich

      Ale mam jeden problem... nie wiem czy ta kobieta z tym dzieckiem mamja u sasiada
      meldunek, czy sa zameldowani gdzies indziej, nie wiem jak chlopiec sie nazywa,
      wiem tylko jak ma na imie i nie wiem gdzie chodzi do szkoly-bo w poblizu sa 3
      • joannaiwa Re: co byście zrobiły? 25.08.08, 16:21
        Porozmawiaj w takim razie z dzielnicowym lub wezwij policję
        naświetlając sprawę dyżurnemu - niech złożą wizytę jak najszybciej i
        ustalą dane i przekażą je do sądu lub prokuratury. W razie kłopotów
        z policją (różnie to z nimi bywa - czasem z niewiedzy, czasem z
        lenistwa) interweniuj u przełożonych. Ważne żeby ich spisali
        (nazwisko) zanim znikną, gdy pojawi się problem - czyli Twoja
        interwencja. W MOPS być może wystarczy adres do interwencji, ale oni
        często są nierychliwi. Niestety nasze instytucje są niewydolne i nie
        można mieć pewności, że to zadziała, ale trzeba spróbować.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja