Dodaj do ulubionych

A propos wątku o studence...

03.11.08, 13:49
Mam w swoim otoczeniu taką sytuację, strasznie dla mnie dziwną.

On ma 26 lat i jest na drugim roku studiów dziennych. Wcześniej pracował i
mieszkał poza domem, studiując zaocznie. Na żadnych studiach się nie utrzymał
- głównie z tej przyczyny, że zarabiał sporo, ale wracał do wynajętego
mieszkania nierzadko późnym wieczorem i na naukę nie starczało mu już sił. Rok
temu rodzice zaproponowali mu, żeby rzucił pracę, wprowadził się z powrotem do
domu rodzinnego i poszedł na studia dzienne - wykształcenie to dla nich
priorytet. Zgodził się.

No i fajnie, chociaż rodzina niebogata. Ale pojawił się problem w postaci
dziewczyny, już po studiach, pracującej i "na swoim". Chłopak zakochał się po
uszy, postanowili razem zamieszkać, i zaczęły się schody. Rodzice związek
zaakceptowali niby, ale cały czas podkreślali, że studia to priorytet, że
jeśli rzuci szkołę lub przejdzie na zaoczne (co ich zdaniem równa się rzuceniu
szkoły wcześniej lub później) to się go wyrzekną itd itp. dziewczyna nie miała
nic przeciwko. Ale, jak to w życiu bywa, pojawiły się schody.

Po pierwsze, rodzicom się odmieniło o tyle, że zapowiedzieli, iż dłużej syna
sponsorować nie będą, bo skoro wyprowadził się do dziewczyny, to "niech ona go
utrzymuje", jednocześnie przypominając, aby nie ważył się rezygnować ze
studiów dziennych. Chłopak dorabia, ile może, ale pomału przestaje wyrabiać, z
kolei dziewczynę z trudem stać na utrzymywanie go, zresztą oboje nie uważają
tego za słuszne. Ponadto pojawiła się nieplanowana ciąża i IMHO naturalna w
tej sytuacji decyzja, że chłopak przechodzi na zaoczne i idzie do pracy, bo
priorytety się pozmieniały.

Rodzice o tej decyzji jeszcze nie wiedzą, wiedzą o ciąży. Reakcja: "Tylko
synuś żebyś pamiętał, że nauka najważniejsza!"

Czy Waszym zdaniem rodzice mają prawo wymagać od dorosłego dziecka całkowitego
podporządkowania się ich wizji, przy jednoczesnym braku wsparcia finansowego?
Jak rozwiązać tę sytuację? Zakumunikować im decyzję po prostu i liczyć się z
wojną w rodzinie (a chłopak rodziców bardzo szanuje i ciężko mu z taką
perspektywą), czy może postawić im ultimatum pt. "Chcecie, żebym studiował
dziennie, to mnie i moją rodzinę utrzymujcie"? (Sytuację komplikuje fakt, że
dziewczyna dochody na etacie ma malutkie, większość zarabia na fuchach i
zleceniach, i trzeba się liczyć z tym, że te zarobki się wkrótce skończą).
Obserwuj wątek
    • azile.oli Re: A propos wątku o studence... 03.11.08, 14:31
      Chłopak jest dorosły.Pojawi się dziecko,za które będzie
      odpowiedzialny,więc stworzy nową rodzinę.Ja nie widzę innego
      wyjścia,jak pójście na zaoczne studia i do pracy.Po pierwsze,jego
      rodzice nie mają obowiązku utrzymywać go ,po drugie,nie może
      oczekiwać,że utrzymywać go będzie dziewczyna,Moim zdaniem,chłopak
      jest niedojrzały,a rodzice stosją szantaż emocjonalny,któremu nie
      powinien ulegać.Rodzice nie mogą wymagać od dorosłego dziecka
      podporzadkowania,i to niezależnie od tego,czy udzielają mu wsparcia
      finansowego,czy nie.Bo czynią to z własnej woli,mogą tego nie
      robić,z wątku nie wynika,że syn tego od nich wymaga.Żadne ultimatum
      tu nie powinno być stawiane,bo to po prosu jest niepoważne.Jak 26-
      latek może powiedzieć :zrobię,co chcecie,ale macie mnie
      utrzymywać.Czas wydorośleć i wyraźnie dać do zrozumienia
      rodzicom,że,niestety,ale sam będzie decydował o swoim życiu i
      ponosił konsekwencje swojego postępowania.Ja nie korzystałam z
      pomocy rodziców ani teściów właśnie dlatego,że Ci pomagając
      finansowo,nawet w dobrej wierze i z własnej inicjatywy czują się
      uprawnieni do ingerencji w życie dorosłych dzieci i oczekują,że mogą
      o nim decydować. Jeśli się jest od nich niezależnym finansowo to
      żaden szantaż w grę nie wchodzi.
      • ja_tylko_na_chwile Re: A propos wątku o studence... 03.11.08, 14:58
        Moim zdaniem niedojrzały nie jest właśnie z tego powodu, że decyzję o pójściu do
        pracy podjął bez namysłu. Chodziło bardziej o to, w jaki sposób unaocznić
        rodzicom, że nie mają prawa do ingerowania w jego życie, i stąd pomysł z hasłem
        o utrzymywaniu go (bo byłoby to puste hasło).

        Tezę o paskudnym szantażu emocjonalnym popieram, w ogóle podejście rodziców dla
        mnie jest dziwne. Ale cóż - najwyżej rodzice na własną prośbę pozbawią się
        kontaktów z pierworodnym wnukiem...
        • julamimi Re: A propos wątku o studence... 04.11.08, 14:27
          ja_tylko_na_chwile napisała:

          > pracy podjął bez namysłu. Chodziło bardziej o to, w jaki sposób
          unaocznić
          > rodzicom, że nie mają prawa do ingerowania w jego życie, i stąd
          pomysł z hasłem
          > o utrzymywaniu go (bo byłoby to puste hasło).

          ten wątek to na poważne?
          jak unaocznić? po prostu dojrzeć i żyć po swojemu. Unaocznić
          działaniem, a nie słowami.

          > mnie jest dziwne. Ale cóż - najwyżej rodzice na własną prośbę
          pozbawią się
          > kontaktów z pierworodnym wnukiem...

          Jesli faktycznie na wlasne zyczenie "wypną się" na syna, to
          faktycznie, trudno.
          Natomiast daleka bylabym od obrazania sie na rodzicow za taka postawe
          i utrudniania im kontaktow z wnukiem. Nie zgadzają się z decyzjami
          syna - ich prawo, obrazanie sie na nich za to jest bez sensu. Bo
          pozbawienie dziadkow kontaktu z wnukiem dziala tez w druga strone -
          pozbawia dziecko dziadkow...
          • sir.vimes Re: A propos wątku o studence... 04.11.08, 22:04
            Hm... Tylko to oni jego chcą się wyrzec...
    • smerfetka8801 Re: A propos wątku o studence... 04.11.08, 09:16
      koniec zabawy w dorosłóść.studia zaoczne praca dziecko czyli cięzki
      zapieprz ale dla dziecka i własnej satysfakcji warto
    • triss_merigold6 Re: A propos wątku o studence... 04.11.08, 10:19
      Sorry, na studiowanie dziennie chłopak miał czas. Teraz na zaoczne i
      do roboty. Wybitnie nie fair, że panna utrzymuje pełnosprawnego typa.
    • sir.vimes uważam, ze rodzice tego człowieka są wstrętni 04.11.08, 22:03
      i bawią się nim jak marionetką.
      Wyrzekną? Śmieszne.

      IMO jeśli sami zaproponowali mu , ze go wspomogą byle tylko skończył dzienne
      wypadałoby być konsekwentnym.

      Szkoda mi tego chłopaka, dziewczyny i dziecka, które się pojawi niedługo.
    • 13monique_n Re: A propos wątku o studence... 05.11.08, 12:13
      Chłopak powinien zachowac spokój. poinformowac rodziców o decyzji powrotu do
      pracy i przejściu na studia zaoczna. W jego wieku i sytuacji, to jedyne
      rozwiązanie.
      Rodzice się nieco uspokoją za chwilę. Liczyli, że przy ich pomocy syn skończy
      studia. Syn wybrał zamieszkanie z rodziną - to dla mnie swego rodzaju deklaracja
      niepodległości. Skoro powiedział A, to konsekwentnie musi powiedzieć B. Nie
      strzelać focha na rodziców, bo to nie oni podejmowali decyzje, w wyniku których
      on i jego dziewczyna spodziewają się dziecka. Kropka.
    • 13monique_n i sytuacja studentki jednak diametralnie różna n/t 05.11.08, 12:14
    • lolinka2 Re: A propos wątku o studence... 05.11.08, 21:47
      u nas było podobnie...

      tyle, że jak się ciąża pojawiła to ja przeszłam z zaocznych na
      dzienne, nie przerwałam pracy, studia skończyłam na ITSie (z
      wyróżnieniem przy okazji) a małżon studiując dziennie pracował
      dorywczo a potem pełnoczasowo zajmował się młodą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka