hmm..no ok moj maluszek ma dopiero 2 miesiace

ale staram sie jakos
przygotowac do przyszego wychowania. Miezskam w Niemczech, gdzie w wielu
rodzinach dziecko jest rownorzednym partnerem doroslych osob. TZn
wspoldecyduje gdzie pojedzie rodziny na urlop, co bedzie na obiad, jak spedza
weekend idt... A nawet kto przyjdzie na urodziny rodzica, a ktore ciocie nei
przyjda..itd...
Czy nie uwazance, ze stawianie dzeicka na rowni z doroslymi to forma
odbierania mu dzeicinstwa? Zmuszanie do podejmowania decyzji, do ktorych
dzieci nie sa jeszcze dojzale. Nie mowie, zeby traktowac dziecko jak piate
kolo u wozu, ale chyba tez nalezy dac dzeicku szanse na nauke podejmowania
decyzji od tych najprostszych...