aneta1877
12.01.09, 13:52
Witajcie,jestem zalamana,bezradna,bezsilna,nie wiem co mam
zrobic,tak jak w temacie moj dwulatek mnie bije,jesli zabronie mu
czegos robic albo jak zabieram mu taki motorek ktory daje na lozko i
tam na niego siada i jezdzi to on zaczyna mnie bic po buzi,szarpie
mna,popycha,kopie,ogolnie tylko mu sie sprzeciwie to mi sie
dostaje.Nie powiem,ze go nie uderzylam,bo to nie prawda,uderzylam go
za to co mi zrobil,ale na niego to nie dziala,zadne grozby,prosby,po
prostu nic.Nie wiem gdzie popelnilam blad.Czasami sie zastanawiam
czy Bog nie ukaral mnie za to,ze pragnelam bardzo dziewczynki i
pierwsza mysl po uslyszeniu ze to chlopczyk,nie bylam za bardzo
zadowolona,ale pozniej oswoilam sie z ta mysla i chcialam zeby byl
zdrowy i nie moglam sie go doczekac,kocham go najmocniej na swiecie
i chce dla niego jak najlepiej,zeby mu niczego nie brakowalo,ale jak
widze jak on mnie traktuje to strasznie robi mi sie smutno.Chcialam
byc dla niego wspaniala matka,a okazalo sie ze moje wlasne dziecko
odpycha mnie kiedy chce go przytulic,pocalowac i wiem,ze nie
powinnam,ale zastanawiam sie w ogole czy jestem u potrzebna do
szczescia.