kurczak1
03.03.09, 13:34
Mam 9-letniego synka. To inteligentne, towarzyskie, miłe dziecko.
Jego ojciec rzadko nas odwiedza - relecje są poprawne, ale nic
wiecej. Można powiedzieć, ze młody ojca prawie nie zna i nie pamieta
okresu wspólnego mieszkania.
Przez kilka lat byłam w zwiazku z meżczyzną. Zaprzyjaznił się z
synkiem, częśto razem coś robili, rozmawiali, mieli wspołne tematy,
pasje...Przyczyna, dla której rozstałam się z nim jest ważna dla
mnie i wierżę, że postąpiłam słusznie. To był nieustajacy romans bez
wspolnego mieszkania, planów i codziennosci.
Jednak widzę w oczach synka tesknotę za przyjacielem. Pyta nieraz o
niego, a mnie serce boli, bo jestem miedzy młotem a kowadłem. Poza
tym boję sie o niego, już raz odzrzucony i znow rozstanie. Przez to
wszystko zastanawiam sie czy nie wrocic do faceta dla dziecka. Z
drugiej strony mam swiadomosć, że nie chce aby syn czerpał z takiego
wzorca rodziny: wiecznie nieobecnago mężczyzny, który nie wezmie
odpowiedzialnosci za rozwoj dziecka.
Wszystko to jest bardzo bolesne...