zainspirowana artykułem w "21wieku" tak się naczytałam o potworach mieszkających we wnętrzu człowieka, że strach mnie obleciał... mówię tu o pasożytach, które mogą uważać nas za dobre siedlisko do rozmnażania...
brrr

jednak niepokój został... bowiem lekarze zupełnie nie informują o pasożytach... przygoda z kleszczem uświadomiła mi, że czasami jesteśmy zdani na siebie, żeby dowiedzieć się więcej o zagrożeniach... - mimo "rumieniu" chirurg powiedział mężowi, że od tego się nie umiera i podał szczepionkę na tężec, dopiero po interwencji, za dwa dni dostał antybiotyk... nie mam odpowiedniej wiedzy na te tematy, jednak czasem obawiam się o zdrowie najbliższych...
jak bardzo jest to ważne, przekonałam się kiedy maluchy skarżyły się wciąż na ból brzucha... było badanie kału, moczu i usg, które nic nie wykazało... pediatra stwierdził że jest to efekt denerwowania się dzieci przed pójściem do szkoły...
zmieniałam dietę i regularnie podaję maluchom jogurty, kuchnia jest łagodna, brak w niej dużych ilości smażonego mięsa, więcej warzyw...
mam spory zwierzyniec w domu i dbam o to by zwierzaki były odrobaczane, zostaje jeszcze możliwość zjedzenia niemytych produktów, przyniesienia czegoś z łąki (już nie siedzą w piaskownicy), ukąszenia kleszcza itp...
nie jestem jakoś specjalnie przeczulona, ale pasożyty wzbudzają we mnie strach - czy Wy również podzielacie obawy przed pasożytami ?
ps.polecam stronkę z informacjami o boleriozie
ciekawa
-----------------------------
"Jeśli ludzie, którzy nie rozumieją się nawzajem, przynajmniej rozumieją, że się nie rozumieją, to rozumieją się lepiej niż wtedy, gdy nie rozumiejąc się nawzajem, nie rozumieją nawet tego, że się nie rozumieją..."