Dodaj do ulubionych

krówka ciągutka

21.04.10, 15:09
czy dajecie swoim dzieciom krówki i inne słodkie cukierki ?
batoniki, ciasta, torty, czekoladki ?

dzieci znajomych ciągle coś mielą w buzi takiego

ja uważam, ze to straszne

wg was to straszne czy normalne ?
po co w tym wieku faszerowac dzieci czyms takim ?
Obserwuj wątek
    • ata99 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:15
      Nie daję, syn nie przepada za słodyczami.
      • batutka Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:18
        ale sprecyzuj pytanie: czy chodzi Ci o jedzenie krówek ciągutek czy o jedzenie
        słodyczy w ogóle
        moje córki jedzą słodycze, czekoladę, batony, czekoladowe cukierki - wszystko w
        normie
        • batutka Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:19
          i jeszcze jedno: co złego jest w jedzeniu przez dzieci ciast?
    • joanna_poz Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:19
      daję.
      tylko, że pomiędzy dawaniem a "faszerowaniem" dostrzegam sporą
      rżónicę.
    • izabellaz1 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:23
      asiazuber napisała:

      > wg was to straszne czy normalne ?

      Słyszałam o znacznie gorszych rzeczach, które można zrobić dziecku niż
      zezwalanie na spożywanie słodkości.
      I myślę, że określanie czynności jedzenia słodyczy trudno rozpatrywać w
      kategoriach "normalne - nienormalne"...nie ten kaliber rozważań.
    • kasiak37 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:41
      a co Ciebie obchodza dzieci znajomych?Znajdz sobie jakies tworcze zajecie i nie
      zaprzataj sobie glowy glupotami.
      • noneczka1983 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:47
        Wszystko jest dla ludzi, oczywiście, ze daje dziecku słodycze-
        oczywiscie z rozsądkiem i nigdy dziej, przed jedzeniem...tym
        bardziej, że dzieci ktore nie dostaja w domu slodyczy, w przedszkolu
        czy poza domem sa na nie strasznie łakome (znam takie)
    • tym08 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:46
      co innego krowka a co innego gorzka czekolada czy domowe ciasto. no
      i przede wszystkim jaki wiek dziecka.
      moja prawie 2-latka dostaje czasem gorzka czekolade, zdarzy sie
      jajko z niespodzianka czy domowe ciasto (z owocami, bo z kremem/masa
      nie pieke). ale rozsadek i umiar przede wszystkim.
    • ola_mi Re: krówka ciągutka 21.04.10, 15:52
      oj, to jest straszne. Powinni zamykać rodziców, którzy dają dziecim
      batoniki, ciasta, tort lub czekoladki. Albo lepiej odbierac im prawa
      rodzicielskie smile
      • lenka273 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 17:08
        moj akurat nie lubi slodyczy,czasem kawalek czekolady zje.Gdyby
        lubil to bym mu dawala w rozsadnych ilosciach no i po posilkach.W
        jedzeniu czekolady czy ciast nie widze nic zlego.Natomiast nawet
        gdyby sie domagal nie pozwolilabym(przynajmniej do kiedy mam cos do
        powiedzeniabig_grin )na picie fanty coli itp.
    • spaska Re: krówka ciągutka 21.04.10, 18:40
      A co masz na mysli pisząc "w tym wieku"? Moje dzieci czasami jedzą,
      uwielbiaja galaretkę i domowe ciasta i uważam że nie robię im tym
      krzywdysmileNie dostają słodyczy zamiast np obiadusmileA poza tym znam
      mnóstwo dużo gorszych rzeczy, jakie rodzice mogą zrobić swoim
      dzieiom niż podanie cukierków, ale to tak na marginesie.
      Moje dzieciakibig_grinorotka (27.02.2007)
      Kuba (29.09.2008)
    • ga-ti Re: krówka ciągutka 21.04.10, 19:30
      Krówek ciągutek nie lubią (mają 2 i 5 lat), inne cukierki owszem, zjedzą, starszy lubi galaretki w czekoladzie. Czekoladę też lubią, bardzo lubią ptasie mleczko. Okazjonalnie dostają jajka z niespodzianką czy inne "pingwinki". Jedzą czasem żelki, lizaki, gumy. Oczywiście domowe ciasta też. My jemy słodycze, więc jakoś przed dziećmi szczególnie nie chowamy, choć świąteczny nadmiar sami zjadamy wink
      Średnio jakiś jeden "słodycz" dziennie. Jedzą też owoce, warzywa, normalne posiłki.
      Mam nadzieję, że jak same będą decydować co kupią (np. w sklepiku szkolnym) to nie będą to stosy słodyczy.
      • lupa_87 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 20:50
        Ja nie przepadam za słodyczami a dziecku tym bardziej nie daję.
        Spróbuje czasem czekolady i może z raz liznął lizaka. Ze słodkości
        to ciasto, biszkopty, paluszki, herbatniki, kółeczka cheerios.
    • karro80 Re: krówka ciągutka 21.04.10, 21:23
      Ciągutka i iryski to chyba logopedycznie są dobre nietongue_out?
      Moja jadła krówki kiedyś dawno ale kruche to ubawu nie byłowink

      A poważnie -je słodycze, nie zamiast posiłków, ale je. Staram się
      dawać takie wartościowsze, bez olejów utwardzonych, barwników i
      sztucznizny w kupnych próbuję unikać. Generalnie na "tapecie" są
      biszopty lub ciasteczka owsiane. Widzę też że daje radę chipsom
      bananowym -dobry słodycz(jabłkowe tez lubi).
      Ciasta domowe, słodkei chlebki(bananowy czy marchewkowy) i naleśniki
      traktuję jako np podwieczorek czy przekąskę pośniadaniową.

      Z takich sobie słodyczy córka kocha ptasie mleczko -niestety zimą
      odpada ze względu na skórę - o dziwo latem czekolada nie daje
      żadnych objawów.

      Natomiast nie jada wcale lizaków, cukierków i batonów(2 razy w życiu
      lizaka, bo dostała w poradni za odwagę, to pozwoliłamsmile)
    • budzik11 Re: krówka ciągutka 22.04.10, 09:13
      Moje dzieci jedzą słodycze raz w tygodniu, w niedzielę. Różne - krówki też
      czasem, domowe ciasta, herbatniki, czasem jakiś batonik itp. Ala, jak napisałam,
      tylko w niedzielę, po obiedzie.
    • agaklis Re: krówka ciągutka 22.04.10, 09:42
      w ogóle nie daję typowych słodyczy(batony,cukierki,lizaki) co nie
      znaczy że Syn słodkiego nie je.uwielbia rodzynki(kupuję
      niesiarkowe), owoce suszone, gorzką czekolade.
      jeśli syna pilnuje któraś z babć - o to bez czekoladek obejść się
      nie może(bo jak to tak dziecko bez słodyczy może żyć-chyba typowe
      babciesmile piekę często ciasta więc w ramch deseru je - bardzo lubi.
      natomiast mam koleżankę której syn właśnie na okrągło je coś
      słodkiego(a to żelki,a to ciastko,czekolada i inne).i skarży mi się
      ona jaki to z niego niejadek(obiadów nie je w ogóle).mówi,że nie
      pozwoli Mu chodzić z pustym żołądkiem(czyli lepsze słodycze niż nic-
      cóż,są też tacy).a on jak ma o wyboru obiad, a jak nie zje to
      słodycze - to wcale mnie jego wybór na to drugie nie dziwi.
      • nika1310 Re: krówka ciągutka 22.04.10, 09:53
        daje wszystkie słodycze na jakie maja ochote. Ja też sama uwielbiam i zawsze mam
        coś w domu. Jak sama jem to dziecko ma siedzieć i patrzeć? Mieszcze sie nadal w
        rozmiarze M, zęby ok, to czemu sobie i dziecku odmawiać? Ale za to nie daję
        wieprzowiny i sama nie jem, bo uważam że jest niezdrowa
    • leneczkaz Re: krówka ciągutka 22.04.10, 09:51
      No jasne, ze je słodycze. Uwielbia je. Może nie krówki, lizaki i gumy, ale
      słodkie rzeczy jada.
      Ostatnio uwielbia Bagatelki Kopernika, nieodmiennie batoniki owocowe Hipp,
      biszkopty, chrupki, paluszki, czekoladki i ciasta u dziadków (u nas nie ma),
      pierniczki Kopernika.. Co mamy albo co chapnie u dziadków to je.
      Zasada jest jedna- po posiłku głównym. Po obiedzie sama daję mu deser. Czasami
      się upomina w innych okolicznościach.
      Tyle, ze mój taki dziwak, że dostaje ciasteczko, prosi o jeszcze a ja mówię 'to
      teraz papryczka', kroję mu w paski i wsuwa tak samo jak ciacho smile


      >
      > ja uważam, ze to straszne

      Idź do kina na jakiś horror.
    • zazou1980 Re: krówka ciągutka 22.04.10, 11:03
      musi być z ciebie naprawdę super koleżanka. ciekawe, czy znajomi wiedzą, że im
      dupsko na forum publicznym obrabiasz?
      moja młoda dostaje słodycze i będzie, ja lubię i często jem, to dlaczego jej mam
      niedawać?
      • agar2208 Re: krówka ciągutka 22.04.10, 13:21
        Ja też daję dziecku słodycze, oczywiście bez przesady i nie przed jedzeniem.
        Synek nie jest jakoś bardzo łakomy na nie, ale czasami ma ochotę wiec dostaje.
        Tak jak ktoś napisał wszytko jest dla ludzi oczywiście w rozsądnych ilościach.
      • asiazuber Re: krówka ciągutka 23.04.10, 08:31
        Zadalam Wam proste pytanie, z czytej ciekawosci
        a zostalam zaatakowana ... przynajmniej tak sie czuje

        nie obrabiam nikomu dupy na forum
        znajomych podalam za przyklad

        chodzi mi glownie o to, ze bardzo czesto widze jak dzieci /dzieci znajomych,
        dzieci mi nieznane spotkane w sklepie, na placu zabaw/ non stop /czyli to wg
        mnie faszerowanie/ maja w buzi cos slodkiego badz niezrodwego,
        nie widze nic zlego w podawaniu dzieci slodyczy w umiarze - ale tez nie
        wszystkich slodyczy /ale tu juz sprawa kazdej z was - jedna poda herbatnika lub
        upieczone przez siebie ciasto, inna slodkiego lizaka na patyku/

        moje zdanie jest takie ze cos slodkiego od czasu do czasu nie zaszkodzi,
        ale wlasnie faszerowanie dzieci niezdrowymi rzeczami uwazam za niewlasciwe i
        takie jest moje zdanie i jestem zdziwiona ze wiekszosc z was nie widzi w tym nic
        zlego

        niech kazdy z was karmi swoje dzieci czym ma ochote to wasza sprawa, ale czemu
        jestescie oburzone, ze niektore dzieci slodyczy nie jedza...

        nie wiem moze nie umiem do konca przelac swoich mysli na papier,
        a moze robie to w niewlasciwym miejscu

        to byla zwykla ciekawosc zeby dowiedziec sie jaki stosunek do dawania slodyczy
        maja dzisiejsze mamy, kiedy mamy powszechny dostep do ksiazek, internetu i mamy
        swiadomosc co jest zdrowe a co nie - chociaz zaraz zaraz.... chybs wlasnie
        wiekszosc z was tej swiadomosci nie ma ...

        pozdrawiam
        • izabellaz1 Re: krówka ciągutka 23.04.10, 09:21
          asiazuber napisała:

          > dzieci mi nieznane spotkane w sklepie, na placu zabaw

          Czyli wyciągnęłabyś takie wnioski gdybyś zobaczyła moje dziecko idące ulicą i
          wsuwające ciastko? Ale nie widziałabyś, że wcześniej zjadła rybę z brokułem na
          parze, albo jabłko czy cokolwiek innego. Widząc obcych widzisz tylko wycinek
          rzeczywistości i interpetujesz go na swoje potrzebywink

          > niech kazdy z was karmi swoje dzieci czym ma ochote to wasza sprawa, ale czemu
          > jestescie oburzone, ze niektore dzieci slodyczy nie jedza...

          To nie oburzenie na to, że nie nie jedzą tylko, że różni rodzice różnie dzieci
          karmią i nie lubią być za to krytykowani jeśli zachowują we wszystkim zdrowy
          rozsądeksmile

          > swiadomosc co jest zdrowe a co nie - chociaz zaraz zaraz.... chybs wlasnie
          > wiekszosc z was tej swiadomosci nie ma ...

          No właśnie sama sobie odpowiedziałaś na pytanie skąd i dlaczego "atak".
        • truscaveczka Re: krówka ciągutka 23.04.10, 09:28
          Widzisz cudze dziecko W MOMENCIE podawnaia słodyczy, wiec nie znasz
          rutyny w danej rodzinie. Fakt, dwulatek że snickersem w ręku
          wzbudziłby moje krytyczne zainteresowanie, ale generalnie więcej
          moich wątpliwości budzi dziecko karmione chyłkiem zupą ze słoika na
          placu zabaw. A zupa jakby zdrowsza.
          A cokolwiek nie wrzucisz na forum , dostaniesz za równo
          interesujące cię odpowiedzi, jak i opieprz, taki lajf.
          • karro80 A co z tą zupą??? 23.04.10, 10:24
            bo już 2gi temat i zupa się przewija, że be na dworzu. A ile można
            dzieciaka futrować słodyczami jak głodny? Moja zjadała 2-3 ciacha
            max i krzyczała o coś "konkretnego"...a u nas spacer nie trwał
            godzinkę(a dziecko nie jadło co 3-4h) - zupa ze słoika była pomocna
            i nawet nie chyłkiemwink -normalnie jawnie, łyżeczką - wszyscy
            widzielitongue_out

            No i w lato zupa mniej os przyciąga -niestety dzieć jedzący banana
            czy drożdżówkę często miał za sobą latających przyjaciół.

            Liczę na rzetelną odpowiedz "co z tą zupą?"i poważną,
            merytoryczną(wink) dyskusję, bo mnie naprawdę sprawa zaczęła nurtować.
            • leneczkaz Re: A co z tą zupą??? 23.04.10, 10:32
              U nas gorzej ostatnio. Jogurt na skrzyżowaniu i obiadek słoikowy zdjęty prosto z
              półki w Bomi (tu zdarza nam się nałogowo, jak mały nie chce jeść w domu to biorę
              łyżkę i karmie w wózku na zakupach). Hehehe. Jestem taka okrutna big_grin
              • nika1310 Re: A co z tą zupą??? 23.04.10, 11:46
                a ja Wam napiszę co z ta zupą. W moim domu jedzenie to rytuał. Każdy ma swoje
                miejsce przy stole gdzie zawsze siada, nie jemy na ulicy, w pokoju na dywanie,
                na schodach, w markecie itp. Posiłek jest zawsze starannie przygotowany i nigdy
                w biegu. Dotyczy to także jedzenia na spacerze słodyczy, owoców itp. Nie jemy an
                spacerach...Uważam - pomijając wypady nad wodę, na piknik, na grill zajmujące
                cały dzień- że dziecko parę godzin może wytrzymać bez jedzenia i ma większy
                apetyt jedząc coś konkretnego co 4 godz niż co godz bułkę, słodki soczek, banan.
                Gdyby moje dzieci zjadły na spacerze bułkę, banana,wypiły karotkę, to na pewno
                by w domu nie zjadły obiadu. I to tyle. Dla mnie posiłek to czas żeby byc razem,
                nie tylko zjeść, ale porozmawiać przy stole całą rodziną, posiedzieć a nie
                chybcikiem na chodniku wcinać zimny krupnik...I tyle
                • leneczkaz Re: A co z tą zupą??? 23.04.10, 11:49
                  Sielankowo. Pracujesz?
                  • nika1310 Re: A co z tą zupą??? 24.04.10, 10:47
                    pracuję. W domu. Przez internet smile
                • izabellaz1 Re: A co z tą zupą??? 23.04.10, 11:58
                  nika1310 napisała:

                  > W moim domu
                  > Nie jemy an spacerach...
                  > Uważam
                  > Dla mnie
                  > ...I tyle

                  No właśnie...i tyle.

                  Takie ładne powiedzenie z wierszyka jest "Wolnoć Tomku w swoim domku". To Twój
                  pogląd. Twoje zdanie. Żadne przesłanki dla ogółu z tego nie wynikają, bo jeszcze
                  nikt nie udowodnił destrukcyjnego wpływu na relacje rodzinne wskutek zjedzenia
                  jabłka na spacerze.
                • karro80 Re: A co z tą zupą??? 23.04.10, 12:16
                  Czyli po pierwsze tradycja i dobre nawyki żywieniwe - rozumiem,
                  ładnie i rzeczowosmile

                  Pytam, bowiem jak nadmieniałam był czas, że moja zjadła chętnie i
                  obiadek ze słoiczka na dworzu plus jakieś słodycze i normalny z nami
                  ew ze mną jeśli tata w pracy. Bez jedzenia nie wytrzymywała ba
                  wówczas godziny a co dopiero paru, na wielkość porcji nie wpływało -
                  żołądek ma swoją pojemność i zwykle wykorzystywała ją w pełniwink.

                  Z "zimnością" zupy nie będę polemizować -dla większości smaczniejsza
                  ciepła to jasne(ale, są przecież termosikismile)- moja po prostu do
                  pewnego momentu jadała zimne z przyczyn, że określę
                  paramedycznychwink, więc modelowym przykładem nie jest.
        • leneczkaz nie qmam 23.04.10, 10:36
          "chodzi mi glownie o to, ze bardzo czesto widze jak dzieci /dzieci znajomych,
          dzieci mi nieznane spotkane w sklepie, na placu zabaw/ non stop /czyli to wg
          mnie faszerowanie/ maja w buzi cos slodkiego badz niezrodwego, "

          Widzisz dziecko na placu zabaw. Przez .. godzinę. Ono żre słodycze. I co to
          oznacza? Że jest FASZEROWANE? Ja akurat także dzieciu daję słodkości z markecie,
          jak chcę zrobić zakupy, albo w miejscach gdzie wymagana jest cisza i spokój a
          bez tego typu zachęt u nas nie ma szans.
          Co nie znaczy, ze w domu mój syn odżywia się słodkościami.

          Nie znasz ludzi, ich życia a walisz głupoty ..
          • michalinaa80 Re: nie qmam 24.04.10, 18:44
            >Ono żre słodycze<
            >mój syn odżywia się <
            no proszę, inne dzieci żrą a leneczki synek się odżywia. gratuluję
            wyszukanego języka . Dawno nie czytałam twoich wypowiedzi. Widzę, że
            rozumu nie przybyło smile
            • leneczkaz Re: nie qmam 24.04.10, 19:04
              Widzisz, bo język pisany to trzeba rozumieć półinteligentko.
              • michalinaa80 Re: nie qmam 24.04.10, 19:22
                twój jest wyjątkowo prosty w treści ale czasami trudno go zrozumieć
                ze względu na błędy gramatyczne i ortograficzne. Ale w końcu
                masz "dysorta" o czym często przypominasz wink
                • leneczkaz Re: nie qmam 24.04.10, 19:35
                  i.. jakoś nie widzę konkluzji?

                  Nie masz co robić w sobotę lepszego niż siedzenie i oczekiwanie aż leneczka
                  odpisze.. Wiem wiem. jestem cudowna.. Lepiej sobie popatrz na moje zdjęcie smile
                  • michalinaa80 Re: nie qmam 25.04.10, 09:52
                    widać leneczka, że ty też nie masz co robić w sobotę tylko
                    odpisujesz na poje posty i to w tempie błyskawicznym . Jak nie
                    widzisz konkluzji to ja już na to nic nie poradzę. Ale czego się po
                    tobie można spodziewać. Niczego. A twoje foty mnie nie interesują
                    wyobraź sobie. smile
                    • leneczkaz Re: nie qmam 26.04.10, 09:33
                      Jak Cię nie interesuję, to czumu wynajdujesz moje posty i odpisujesz nie na
                      temat. No ewidentnie się podniecasz pisząc do mnie kogutku.
                      Skup się lepiej na temacie wątków i nie błyskaj bo naprawdę jesteś 0 smile
    • lacitadelle ot - słodycze po posiłku 23.04.10, 11:58
      ostatnio oglądałam program, w którym udowadniano, że to najgorszy sposób na
      podawanie słodyczy - wyrabia się wtedy nawyk jedzenia pomimo tego, że człowiek
      nie jest już głodny, podczas gdy zdrowym i naturalnym jest zaprzestanie jedzenia
      po napełnieniu żołądka. Taki nawyk wykształcony w dzieciństwie może mieć
      niefajne skutki na całe życie.

      Czyli słodkie drugie śniadanie czy podwieczorek jest ok, deser powinien być
      zabroniony smile
      • kosher_ninja Re: ot - słodycze po posiłku 24.04.10, 07:34
        Bardzo mądra wypowiedź.
        Moja babcia (gruba) zawsze podawała obiad trzydaniowy - zupa, drugie danie,
        deser. Ja lubię jeść często i w małych ilościach, więc to drugie danie było już
        dla mnie męką (teraz, kiedy jestem dorosła, jem TYLKO jednodaniowo - albo sama
        zupa w większej ilości, albo samo drugie). Deser, który miał być dla mnie
        przyjemnością, był już katorgą. Stanowczo wolałam go zjeść np. na kolację
        zamiast kanapek czy czegokolwiek innego na kolację podawanego, ale wtedy też
        NIE, no bo to byłby deser ZAMIAST kolacji.

        Czasami lubię sobie na śniadanie zjeść kawałek ciasta zamiast np. jajecznicy i
        nie rozumiem, dlaczego miałabym dziecku tego zabraniać (nie mówię codziennie,
        ale od czasu do czasu). Gdybym zabraniała, to pewnie powinnam się po kątach ze
        swoimi upodobaniami kryć albo w ogóle z nich zrezygnować, żeby złego przykładu
        nie dawać.

    • mama-osama Re: krówka ciągutka 23.04.10, 15:22
      Mimo że moje dzieciaki są alergikami daję im słodycze. Dla dziecka
      to straszne byc odmieńcem i widzieć że ktoś coś może a ono nie.
      Szczególnie jeśli ma się prawie 6 latka, który dużo rozumie. Jedzą
      krówki sojowe, galaretkę, eko rodzynki i suszone morele i śliwki,
      domowe ciasta, ciasteczka i torty, batoniki hipp, czasem gumy mamba
      i lizaki. Nawet czekoladę jedzą (mojego własnego pomysłu z
      margaryny, inki i mleka sojowego). Tylko to są rozsądne ilości- 1
      krówka, kawałek czekolady... Ale też często widze dzieci znajomych
      zujące coś non stop na dworze (najczęściej żeby grzecznie siedziały
      w wózku). Wszystko w nadmiarze jest złe, i z mineralną można
      przesadzić. Grunt to zdrowy rozsądek.
      • anita_zu asiazuber 24.04.10, 11:16
        opowiem Ci cos z mojego doswiadczenia. Jakies 6 lat temu pracowalam
        w niemczech jako aupair. Opiekowalam sie malym chlopcem i 5-
        cioletnia dziewczynka. Byla bardzo madra, dobrze wychowana i ogolnie
        super. Ale...moim zdaniem troche "nieszczesliwa" wlasnie przez to ze
        jej mama zabraniala jej kompletnie jedzenia slodyczy (oprocz
        niedzieli, w niedziele dostawala np. jednego cukierka). Bylo mi jej
        bardzo zal kiedy przy kazdym naszym spacerze prosila mnie abym
        kupila jej loda, lizaka, czekolade czy cokolwiek innego slodkiego, a
        ja musialam jej odmawiac- bo mama nie pozwala. Ona tak jakby prawie
        caly czas o tym myslala, bo temat slodyczy pojawial sie mniedzy nami
        niemal codziennie. Zal mi jej bylo. Kiedy zblizal sie moj wakacyjny
        wyjazd do Polski nakupowalam worek slodyczy dla moich malych kuzynow
        z Polski. Ona widziala ten worek u mnie w pokoju i z wielkim zalem
        mowila, ze szkoda ze ja nie jestem jej kuzynka bo wtedy tez by takie
        slodycze ode mnie dostala. Nie raz bardzo zloscila sie na swoja
        matke za ten zakaz. Kiedys jej mama wyjechala na delegacje i ja
        zostalam z dziecmi sama. Na spacerze dziewczynka ta mowi do mnie-
        kup mi loda prosze. A ja na to ze jej mama nie pozwala jesc
        slodyczy. A ta madrala mi odpowiedziala, ze przed wyjazdem mama ja
        poinstruowala, ze ma mnie we wszystkim sluchac i robic to co ja jej
        karze, wiec jak ja powiem ze ona moze zjesc loda, to znaczy ze moze
        i nie ma problemu. Tak to sobie wykabinowala. Oczywiscie kupilam
        jej tego loda. A jak miala urodziny, to dostala ode mnie woreczek
        slodyczy, ku oburzeniu swojej matki. Moj prezent przebil wszystkie
        inne baby borny, itp. Co chce ta przydlugawa historia powiedziec? Ze
        nie wolno przesadzac w zadna strone. I o ile sa dzieci ktore nie
        przepadaja za slodyczami, to jesli trafi sie nam takie ktroe je
        lubi, nie powinno mu sie odmawiac tej przyjemnosci, ale oczywiscie
        dozowac odpowiednio. I moje zdanie jest takie, ze zakazany owoc
        smakuje 100 razy lepiej niz taki dozwolony, i jestem prawie pewna ze
        ta dziewczynka zadowolilaby sie paskiem czekolady dziennie,
        czekolady ktora lezalaby na stole a nie byla schowana na najwyzszej
        polce z etykietka zabronione. A tak slodycze urosly w jej mniemaniu
        do rangi czegos wielkiego, co niestety jest jej zakazane. Tak to
        odbieralam. Teraz samam mam prawie 2 letniego synka, daje mu
        slodycze w umiarze (1 raz dziennie) i dziecko nie domaga sie wiecej.
        A nawet jak by chcialo dwa razy dziennie, to bym mu dala. Ja sama
        uwielbiam slodycze. Mam takie dni ze zjem cala czekolade na
        poczekaniu. A jako dziecko nie faszerowano mnie slodkosciami, komuna
        byla, na wsi mieszkalam, wiec nie bylo nawet dostepu do takich
        "luksusow"
        • batutka Re: asiazuber 24.04.10, 22:55
          w 100% zgadzam się z anitą_zu - w jedzeniu należy należy rozsądek, uczyć dziecko
          racjonalnego podejścia do jedzenia, a jedzenie kupy słodyczy raz w tygodniu jest
          dla mnie pomyłką
          pracuję w przedszkolu i pamiętam dziewczynkę, która mogła jeść słodycze tylko w
          niedzielę - dziewczynka ta o każdej porze dnia i nocy myślała tylko o
          słodyczach, nie dało się z nią normalnie rozmawiać, każdą rozmowę sprowadzała do
          tematu słodyczy
          nie raz podkradała słodycze innym dzieciom
          a w czasie jakiejś imprezy urodzinowej, kiedy rodzic jubilata przyniósł tort czy
          ciasto rzucała się niemalże na te smakołyki, widziałam zdziwienie innych dzieci
          - nie dziwne, bo zachowywała się tak, jak by nie jadła z tydzień
          dzieci jedzące słodycze (oczywiście wszystko w granicach rozsądku), w tym moje
          dzieci nie rzucają się na każdy cukierek, czasem wręcz odmawiają, jak im ktoś
          jakiś smakołyk proponuje
      • karro80 Przepis? 24.04.10, 22:12
        Na tą czekoladkęsmile Coś mnie na inkową naszło a i młoda po prawdziwej
        troszkę skórę ma nie bardzo - zwłaszcza zimą by mi się przydało.
    • czaranna Re: krówka ciągutka 24.04.10, 21:04

    • ata99 Re: krówka ciągutka 24.04.10, 21:31
      Wczoraj mój syn bawił się z rowieśnikiem na placu zabaw (obaj po 3
      lata). Tamto dziecko miało cały czas lizaka w buzi, biegał z nim,
      zjeżdżał na zjeżdżalni. Przez to też nic nie mówił, bo lizak w paszczy.
      To chyba niefajnie? Sądzę, żę autorka postu byla zainspirowana takimi
      właśnie, lub podobnymi obrazkami.
      • batutka Re: krówka ciągutka 24.04.10, 22:56
        ata99 napisała:

        > Wczoraj mój syn bawił się z rowieśnikiem na placu zabaw (obaj po 3
        > lata). Tamto dziecko miało cały czas lizaka w buzi, biegał z nim,
        > zjeżdżał na zjeżdżalni. Przez to też nic nie mówił, bo lizak w paszczy.
        > To chyba niefajnie? Sądzę, żę autorka postu byla zainspirowana takimi
        > właśnie, lub podobnymi obrazkami.

        jasne, jeśli o to jej chodziło - to racja
        generalnie jedzenie w czasie zabawy nie jest wskazane
        no i jedzenie kupy słodyczy przez cały dzień też nie
    • przeciwcialo Re: krówka ciągutka 25.04.10, 09:59
      Moje nie "mielą" w buzi słodyczy na okrągło ale nie maja tez
      embarga.
      Zdrowy rozsądek zawsze w cenie.
      Zęby maja zdrowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka