Dziewczyny

wytrwale sledzę Wasze poczynania z Kopenhadzką i postanowiłam, że od poniedziałku (jak zwykle od poniedziałku!) zaczynam cała i gotowale. Ale .... jest jedno ale dziwnym trafem nagle okazało się, że wsród moich znajomych jest full dziewczyn, które już są po, oczywiscie super schudły, ale zaraz po jeszcze bardziej przytyły! I tak zaczełam się zastanawiać, wachać, czy jest sens katować sie 13 dni bez kawy, jabłek, wina i gumy do żucia, żeby potem w odstraszającym tępie patrzeć jak tyłek Ci rosnie?Czy któras z Was schudła i później prze zdłuższy czas nie tyła? Oczywiscie nie chce się później obżerać, ale przeciez nie mogę do końca życia wytrzymać na szpinaku i jajkach! Proszę npiszcie cospozdrawiam maja