Dziewczyny, pytam tutaj, ponieważ Wy wiecie wszystko

A poza tym jestem w takim szoku że pomóżcie mi sie otrząsnąć o_O
Jak chce kupić mieszkanie - powiedzmy za 400 tys. zł no to tak
- zwykle najpierw musze wpłacić zadatek, srednio 10% czyli 40 tys. zł
- potem te koszty dodatkowe
podatek od czynności cywilno prawnych (2% od wartości nieruchomości) 8 tys
taksa notarialna odpowiednio od wartości nieruchomości 2 370 zł
VAT od taksy notarialnej (22% od wartości taksy) 521 zł
wniosek do sądu 200 zł
opłata sądowa 200 zł
prowizja agencji ok 3% 12 000 zł
VAT od prowizji agencji 22% 2 640 zł
Co daje w sumie 25 931 zł
- do tego koszty uzyskania kredytu, ktorych jeszcze nie znam, jakies
ubezpieczenie, nie wiem co jeszcze.
Czyli na samym wstępie powinnam miec conajmniej 66 tys zł tak?
A potem dopiero dostane kredyt.
I jeszcze pytanie: czy jak juz dostane ten kredyt - powiedzmy na 100% wartości
nieruchomości, to znaczy że zwróca mi te 10% które wyłozyłam na początku?
Czy jest jeszcze szansa zeby dostać wiecej niz 100% wartosci mieszkania?
Prosze napiszcie jak to jest z tymi kosztami, one naprawde sa takie ogromne?
Załamały mnie te wyliczenia