katia.seitz
01.03.12, 12:05
Pewnie zostanę odesłana na jakieś "profesjonalne" forum, ale póki co spytam tutaj, może ktoś wie.
Pytanie jest takie - czy można nie być na urlopie macierzyńskim? A kontekst sytuacji jest następujący: jestem zatrudniona na umowę o pracę na czas określony, kończy mi się w czerwcu. Termin porodu mam na wrzesień. Zgodnie z prawem, umowa ta powinna być przedłużona do dnia porodu, a potem powinnam dostawać zasiłek macierzyński.
Ale - mój pracodawca chce mnie zatrudniać dalej (hurra hurra). Twierdzi jednak, że z przyczyn polityczno-układowo-organizacyjnych (to jest uczelnia wyższa i zatrudnienie się na niej to sprawa trudna), musi mnie zatrudnić od razu po upływie tej pierwszej umowy, czyli od 30 czerwca. To byłaby również umowa na czas określony. I w związku z tym "nie pójdę na macierzyński" (na który powinnam pójść mniej więcej od września). Nie jest to dla mnie wielki problem, bo mogę się dogadać z bezpośrednią przełożoną i przez te kilka pierwszych miesięcy po urodzeniu dziecka pracować na minimalną skalę. Ale trochę mnie to dziwi.
Czy coś takiego jest możliwe, zgodne z prawem, czy nie?