vega36
27.12.06, 16:52
Sprawa dotyczy mojej siostry. Rodzina rozmawia od dłuższego czasu, ale do
niczego nie doszliśmy.
Piętnaście lat temu moja siostra uzyskała rozwód z orzeczeniem o winie męża.
Zostawił ją z dwójką dzieci i odszedł. Płacił alimenty na dwójkę, potem - po
usamodzielnieniu się starszego syna - na młodszą córkę i będzie jeszcze
płacił przez 1,5 roku do ukończenia przez nią studiów. W międzyczasie ożenił
się, ma dobrze zarabiającą żonę i 10 -letniego syna. Sam pracuje na etacie w
urzędzie - ma ok. 2000 zł netto i drugie tyle z działalności gospodarczej. Na
córkę płaci 600 zł.
Siostra uległa wypadkowi w drodze do pracy. Była pół roku na zwolnieniu,
potem cały rok na zasiłku rehabilitacyjnym, teraz ma przyznaną rentę w
wysokości 720 zł netto. Po opłatach i wykupieniu lekarstw nie starczy jej już
na jedzenie. Ma 50 lat, a w tym wieku trudno znaleźć pracę, tym bardziej że
jej kalectwo jest widoczne. Nie może liczyć na pomoc rodziny, więc
postanowiła wystąpić o alimenty od byłego męża, który jako winny rozpadowi
małżeństwa ma obowiązki wobec niej.
Jak sądzicie, czy ma szansę na uzyskanie alimentów na siebie? Od czego
zacząć? Czy powinna wziąć adwokata?