niejako
07.03.07, 11:57
witam..
pisze byc moze w afekcie.
cala sytuacja trwa od lat. tata jest agresywny,
z roznymi skutkami, o ktorych chyba nie warto wspominac.
dzis rano uzywajac wymownych slow i gestow,
kazal mi sie wyniesc z domu.
z psem, bo ten sie na niego zle spojrzal.
jesli chodzi o jego ogolny wklad w gospodarstwo domowe,
moznaby je przyrownac do zera. nie robi nic w domu,
nie doklada zadnych pieniedzy, zada za to zeby pies mu schodzil
z drogi (jest w domu od ok pieciu tygodni, ma 5.5 miesiaca),
zeby dzieci mu nie zawracaly glowy, zona nie gderala, etc etc.
modelowy tatus.
nie po zlosci.
z tego co wiem, jest mozliwosc zasadzenia alimentow od ojca.
studiuje zaocznie, mam 21 lat. jestem na stazu.
w domu jest jeszcze 6 letnia siostra oraz mama, ktora
na dniach chce zlozyc pozew rozwodowy.
tata jest nieslyszacy. moja druga, takze nieslyszaca siostra
studiuje poza warszawa, jest jego pupilka, co nie jest
w zasadzie dziwne, o ile takie srodowisko, tak ma.
jakie kroki nalezaloby podjac, zeby rozpoczac procedure
alimentacyjna? gdzie moglabym sie zglosic?
do jakich wartosci odnosi sie ewentualna wysokosc alimentow?
dodam, ze ewentualna rozmowa z nim nie ma sensu.
odwraca sie, ignoruje, wie lepiej.
wysiadam psychicznie.
prosze o pomoc..