czy moge jechać??

14.05.04, 10:09
Czesc ! Mam problem wszyscy na mnie krzyczą (no odradzają). A wszytsko
wygląda tak w srode zawiozłam meza do gdyni (200 km) do pracy.
Niespodziewanie się trafiło. Został tam samiutki w obcym miescie i nie
swiadomy wogóle co go jescze czeka (całkiem zilony). Mylseliśmy ze na sobote
i niedzielę wroci) a jak poszedł w czwartek pierwszy dzień do pracy to
sięokazało że w soboty robia do 17 i niedzielie do 15 no i poniedziałek na 7
rano w robocie. Nie ma specjalnie rzeczy bo liczylismy że to bede 3 dni. Chce
jechać do niego na sobote i niedzielę samochodzem. termin mam na 21 czerwca.
maleństwo lezy główką w dół i mam malutkie rozwarcoie ale lekarrz nie kazał
mi tylko dźwigać.Tym bardziej jak teraz nie pojadę to za tyudzień pewni juz
wcale bo to coraz bliżej. A mu naprawde jest tam ciezko to piersze dni zawsze
są najgorsze tym bardzie że jest sam. Czy nikt mnie nie rozumie. Słysze
ciagle pojedziesz a jak się coś stanie(mówie zę przeciezmam tel i szpitale są
wszedzie ) to się bedziesz obwiniała. Nikt nie rozumie że i rzeczy trzeba
dowieźć a poza tym troszke przytulic i pocieszyć. Musi troszkę pogadć bedzie
mu łatwiej
Kurde żałuje że w ogóle pojechał.
Co robić EWA
    • yellow1 Re: czy moge jechać?? 14.05.04, 10:17
      A moze masz kogos, z kim moglabys jechac, do towarzystwa i do ewentualnej pomocy. Zawsze
      razniej i bezpieczniej bedzie zabrac ze soba mame, siostre czy przyjaciolke.
      • ewas79 d yellow 14.05.04, 11:36
        też myslałam żeby z kimś moze pojechac ale n tam wynajmuje jeden pokój ii teraz
        bede siedziała 2 dni z nim i zkimś na jednym pokoju przeciez wiesz że najlepiej
        samemu się gada
    • brn Re: czy moge jechać?? 14.05.04, 10:34
      Ewas, jeśli naprawdę dobrze się czujesz, to jedź.
      Jak rozumiem jesteś w siódmym miesiącu (no, w końcówce). Do porodu jeszcze
      ponad miesiąc, a do przejachania masz 200 km.
      Zabierz ze sobą wszystkie dokumenty, leki, namiar na swojego lekarza i lekarza
      w Gdyni (to wszystko na wszelki wypadek) i... jedź. Zrób sobie przerwę po 100km
      i już. Mnie obecność męża bardziej relaksuje niż tabuny koleżanek, czy rodzina.
      Tylko nie przesadzaj na miejscu z pomocą i nie dźwigaj tego, co masz przywieźć
      (tak jak mówił lekarz).
      • ewas79 do brn 14.05.04, 12:07
        Dzięki jestes kochana ciesze się że ktos sie ze mna zgadza. Przeciez nie bede
        sie przemeczac nic dzwigaćnie bede. Dziekuję
        nr gg 4915515
    • isma Re: czy moge jechać?? 14.05.04, 11:02
      A ja bym poslala rzeczy dworcowka.
      Przytulanie moze byc telefonicznie wink))
      Malutkie rozwarcie, jesli juz jest, ma to do siebie, ze moze szybko przestac
      byc malutkie.
      Sorry, ale niedlugo trzeba bedzie przestac nianczyc meza, bo trzeba bedzie
      nianczyc dziecko...
      • ewas79 do isma 14.05.04, 12:10
        Sorry ale ile ty juz jesteś ze swoim facetem. a too że bedzie dzidzius tonie
        znaczy że mam zaniedbać i odsunąć na bok drugąosobę którą kocham. i kto tu mówi
        o niańczeniu. Ale ja np w ciężkich chwilach chciałabym miec kogoś przy sobie.
        • ruda_kasia Re: do isma 14.05.04, 12:20
          Najważniejsze, co mówi lekarz, jeśli pozwala, ja bym jechała
        • isma Re: do isma 14.05.04, 12:36
          Pytanie brzmialo "czy", a na takie pytania odpowiada sie "tak" lub "nie", z
          ewentualnym uzasadnieniem.
          Wybacz, ale jesli chcialas poparcia dla juz podjetej przz siebie decyzji, to
          nie trzeba bylo pytac, tylko zazyczyc sobie podpisow internautek pod
          deklaracja.
          Zaszczyca mnie fakt, ze zalozylas osobny watek, zebysmy mogly przeczytac, co
          nam masz do powiedzenia, ale ja o nic Cie nie pytalam.
          • ewas79 Re: do isma 14.05.04, 13:54
            nie o to mi chodziło nie chciałam żebyście mnie poparły tylko się pytałam. A
            odpowiadając ci nie miałam pretensji że nie pochwalasz tego i ze zrobiłabys
            inaczej. Po prostu uderzyły mni esłowa że teraz bedzie dzidziuś a mąz w
            odstawkę. Jakbys zamieniała juz niepotrzebna rzecz na nowszą i fajnieszą.
            ciekawe co Twój mż na to . ja rozumiem że bedzie się sporo bardoz sporo czasu
            poświecac dziecku, ale nie trzeba chyba przez to odsuwac się od meża. bo tak
            to odebbrałam i po prostu to tak mni ejakoś zakuło a nie to że piszesz że
            wysłac mam rzeczy.
            Pozdrawiam Ewa
            nr gg4915515
            • isma Re: do isma 14.05.04, 14:16
              Zdziwie Cie. Naszym obecnie prawie dwuletnim dzieckiem opiekuje sie od wielu
              miesiecy kilkanascie godzin na dobe wylacznie moj maz, bo to ja pracuje ;-O.
              Wiec w ewentualna odstawke moglabym pojsc ja ;-0

              Ale tak dla mojego meza, jak i dla mnie to nie jest kwestia tego, kto jest
              wazniejszy, czy on, czy corka, czy zona, tylko kwestia tego, jakie moga byc
              konsekwencje okreslonych decyzji.

              W Twojej sytuacji, kiedy potrzebe emocjonalnej bliskosci naprawde mozna - nie
              mowie, ze to to samo, co spotkanie, jasna sprawa - zaspokoic rozmowa, a ciuchy
              wyslac pociagiem - natomiast z drugiej strony jest bezpieczenstwo i zdrowie
              dziecka, to ocena konsekwencji nie ma tu nic wspolnego z tym, czy rzecz dotyczy
              meza czy zony.

              A dziecko naprawde zmienia zycie dwojga ludzi. Urodzisz, zobaczysz. Rzecz w
              tym, zeby oboje tej zmiany chcieli wspolnie, a nie, zeby usilowali zachowywac
              sie tak, jak by nic sie nie stalo, albo, co gorsza, jedno probowalo to wymoc na
              wspolmalzonku, tyle.
              • ewas79 Re: do isma 14.05.04, 22:49
                Ok tu masz rację ! Ale wiesz pewnie źle odebrałam tp co powiedziałaś. Bo tak
                jak napisłaś że trzeba bedzie przestać niańczyć" to tak dziwni mi to zabrzmiało
                tak zimno i oschle jakbyś nie miała zadnych uczuc. No wiesz o co mi chodzi ?? A
                tp rozumiem wszystko. Aler tak napisałaś że zrozumiałam że urodziłaś dzidziusia
                wiec meżu do widzenia tak to zabrzmiało. Wiesz tu nie słyszsz głosu itd wiec
                zawsze możen asobie odebrać po swojemu smile ! Ja w kadym bądź razie jutro jade.
                Czuję się świetnie zresztą jak całą ciąże gdyby nie brzuszek i nasz ruchliwy
                maluszek to nie wiedziałabym że jestem w ciąży. Juz sie nie mogę doczekać jak
                juz bedzie.
                Pozdraiwam cię serdecznie i życze powodzenia
                EWA
    • kama73 Re: czy moge jechać?? 15.05.04, 00:35
      W 100% popieram Ismę i to nie dlatego, że nazwała traktowanie męża, jako
      niańczenie, ale sorki, trochę to dziecinne podejście. Mąż jest, jak mi się
      wydaje dorosłym facetem i chyba kilka dnie rozłąki aż tak go nie rozbije. Ja
      rozumiem, tęsknota itp. ale czy nie ważniejsze jest teraz dziecko? Takie małe
      bezbronne, a mąż taki duży i raczej samodzielny. Poza tym myślę, że jeśli mąż
      jest rozsądnym facetem i odpowiedzialnym to nie powinien w ogóle "zezwolić"
      Tobie na takie wycieczki, dla kilku ciuszków. Piszę to bo wiem, jak łatwo można
      stracić dziecko nawet w 7 miesiącu. Myślę, że nie ma rzeczy ważniejszych, niż
      bezpieczeństwo niewinnej istotki. Przemyśl sobie to wszystko jeszcze na
      spokojnie. A mąż bez przesady z tęsknoty nie uschnie, a trochę rozłąki wychodzi
      tylko na dobre. Jeśli jesteście sobie bliscy, to nie ma znaczenia jaki
      nawiążecie kontakt, a zmysł słuchu jest silniejszy od dotyki. Ale sie
      rozpisałam, ale wiesz tydzien temu jechalam sama tramwajem, wlasnie na
      spotkanie z mężem (końcówka 5 miesiąca ciąży). Z moją ciążą też wszystko jak
      najlepiej i jednak.... w tramwaju bez zadnej przyczyny dostałam paralizu lewej
      strony ciała, skończyłam na obserwacji w szpitalu. Rozpoznanie T.I.A.
      (przemijający atak niedokrwienny), normalnie mówiąc niedokrwienie mózgu. A też
      mi się wydawała, ze nic się nie może stac, przeciez to tylko pół godziny jazdy
      na spotkanie z mężem. A jednak, groźba utraty ciąży, bo T.I.A. zagraża życiu i
      prawie stanęłam przed wyborem moje życie, albo przerwanie ciąży (no tutaj chyba
      lekarze przedobrzyli). Już sama się nigdzie nie ruszam, nie ma żadnej rzeczy,
      ani sprawy, ani osoby, dla której chciałabym ryzykować.

      To tyle, jeśli jednak się zdecydujesz na ta wycieczkę, to bądź ostrożna,
      wsłuchuj się w swój organizm i powodzenia.

      Kama
      • la_lunia Re: czy moge jechać?? 18.05.04, 11:18
        jesli ONA chce
        jesli ON rowniez chce
        ja bym pojechala
        codziennie jezdze samochodem 100km (do prace w te i z powrotem a do terminu mam
        20dni)
        bede jezdzic do konca
Inne wątki na temat:
Pełna wersja