Dodaj do ulubionych

Poród siłami natury za wszelką cenę

15.09.12, 21:22
Witajcie,

Piszę tutaj tylko dlatego, że kiedy byłam w ciąży szukałam tutaj informacji o porodzie, procedurach szpitalnych itd.
I tak, jestem już PO. Niedawno urodziłam zdrowego dzidziusia. Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale... Opowiem po krótce o tym, jak było w szpitalu.

Zostałam przyjęta do szpitala tydzień po terminie porodu. Tak poleciła mi moja pani doktor.
Nic kompletnie się u mnie nie działo - prawie żadnych skurczy, "niedojrzała" szyjka macicy - słowem brak nadziei na poród.

Dwie pierwsze doby spędziłam chodząc po korytarzu w tą i z powrotem z cewnikiem Foleya utkniętym w szyjce (polecam lekturę na temat tego, co to jest i jak to wygląda). Cewnik miał sam wypaść, ale nie wypadł. Dwa kolejne dni to były kroplówki z oxytocyną, spacery po korytarzu i brak reakcji mojego organizmu na te działania. Do tego cały czas twierdzono, że być może termin mam źle wyliczony, chociaż pierwsze USG prenatalne potwierdzało określoną datę. Po tych czterech dniach bezskutecznych działań zalecono mi relaksację na oddziale patologii ciąży. Niecierpliwiłam się i martwiłam, dlaczego się nic nie dzieje. Mówili, że dziecko jest cały czas monitorowane i mogę być spokojna, bo w razie czego "wezmą mnie na stół". Byłam już zła i zmęczona. Długo jednak nie odpoczęłam bo szóstego dnia rano na badaniu odeszły mi wody. Ucieszyłam się, że finał blisko. Znowu znalazłam się na porodówce, gdzie podłączyli mi kolejną oxytocynę. Ta już zadziałała, bo z bólu chodziłam po ścianach niemal. Chciałam się naprawdę zabić, bo nie mogłam wytrzymać. Krzyczałam, prosiłam o pomoc, a jedyne, co usłyszałam to to, że mam nie krzyczeć, bo to się udziela innym pacjentkom. Miałam rodzić z osobą towarzyszącą, która przyjechała po południu do mnie. A i nadmienię, że rozwarcie miałam zaledwie na 3 cm, czyli kiepsko. Wieczorem ok. 19.00 przyszedł bardzo miły i fajny lekarz - powiedział, że skoro tak cierpię, to dadzą mi coś rozkurczowego, żebym mogła zasnąć i rano spróbujemy znowu. Polecił też zakończyć odwiedziny. Ucieszyłam się, bo już majaczyłam z tego wszystkiego. Środki, które mi podawali w ogóle nie działały. Jak zostałam już całkiem sama, to leżałam tylko w ciemnej sali i wyłam z bólu nie zdając sobie sprawy, że niedługo urodzę. Końcówka była najcięższa, ale z pomocą lekarza i położnej udało mi się urodzić (w 13 dobie po terminie, czyli niby mieszcząc się w granicach normy).

Ktoś by zapytał, o co mi chodzi. Piszę to, ponieważ mam niesmak i czuję, że powinnam była mieć cesarkę. Wiem, wiem, że po cesarce to niby ciężej, ale czy takie cierpienie, jakiego doświadczyłam było zasadne? Wiecie o czym myślałam w pierwszych dniach po porodzie? Było mi wstyd, że pomimo szczęśliwego finału, dałam plamę. Do tego, byłam bardzo osłabiona, a tu trzeba było się opiekować dzieckiem - dla kobiety, która po raz pierwszy jest matką nie jest to "bułka z masłem"!

Dzisiaj moja córka skończyła 3 tygodnie i czuję się już bardzo dobrze. Na szczęście zwalczyłam pierwsze objawy załamania po urodzeniu dziecka i mogę prawie normalnie funkcjonować.

Napiszcie, co myślicie o tym, żeby kobieta musiała za "wszelką cenę" rodzić siłami natury? Czuję, że tak było w moim przypadku, ale może się mylę...
Obserwuj wątek
    • ochra Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 15.09.12, 21:44
      Beznadziejny szpital wybrałaś, nie było mowy o normalnym znieczuleniu?
    • villemo86 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 15.09.12, 22:19
      Nie wiem, czy Cię pociesze, ale ja 15 miesięcy po drugim cc, czekam na operację, która jest właśnie powiklaniem po cesarkach. Po 3 tygodniach od porodu ja w cale nie czułam się dobrze i nie mogłam prosto chodzić. Myślę, że gdybyś miala porównanie to wybrała byś sn.
      • princesswhitewolf Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 00:08
        czasami porod naturalnie nie jest wcale lepszym rozwiazaniem niz cesarka. Czasami cesarka miewa powiklania . Wszystko, nawet aspirina moze miewac powiklania....
        Nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
    • marynio5 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 15.09.12, 22:46
      Współczuję Ci trudnego porodu, ale ja tu nie widzę powodu do zrobienia cesarki. Jeśli nie ma medycznych wskazań przed porodem, a w trakcie porodu życie matki i dziecka nie jest zagrożone to nie robi się cesarki. Mogłaś prosić o znieczulenie.
      • princesswhitewolf Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 00:09
        > Jeśli nie ma medycznych wskazań przed porodem, a w trakcie porodu życie matki
        > i dziecka nie jest zagrożone to nie robi się cesarki


        W wielu krajach jest to kwestia na zyczenie. Po 38 roku zycia praktycznie zawsze robia.
      • lauren6 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 17.09.12, 09:21
        marynio5 napisała:

        > Współczuję Ci trudnego porodu, ale ja tu nie widzę powodu do zrobienia cesarki.
        > Jeśli nie ma medycznych wskazań przed porodem, a w trakcie porodu życie matki
        > i dziecka nie jest zagrożone to nie robi się cesarki.

        Wiesz, w dzisiejszych czasach nie chodzi tylko o życie matki i dziecka tylko również o JAKOŚć tego życia. Jeśli kobieta rodzi przez 3 doby i jej życie nie jest zagrożone to super może urodzić naturalnie, ale jakie będą tego konsekwencje dla jej stanu zdrowia psychicznego i fizycznego? Znam kobietę, której dziecko będzie przez całe życie niepełnosprawne w wyniku skomplikowanego porodu naturalnego, ale przecież matka mogła urodzić naturalnie, nie było zagrożone życie dziecka. Potem się czyta historie o matce z depresją poporodową, która wyskoczyła przez okno z noworodkiem i się zabiła. Pewnie lekarze i położne też nie mają nic sobie do zarzucenia.

        Dlatego wkurza mnie to polskie myślenie, że poród to tylko sn, cesarka tylko jak dziecko się dusi lub matce stanęło krążenie. Kobieta na porodówce to kawał mięcha, który nie ma mieć prawa do własnego zdania i wyboru jak urodzić dziecko. Mądry pan doktur wie lepiej, na sali porodowej jest bogiem, który może skrócić lub przedłużyć jej tortury, zadecydować o wyglądzie jej przyszłego życia. Ciało kobiety, to co ona odczuwa się nie liczy, najważniejsze jest zdanie bóstwa na ten temat.

        Najlepsze w tym wszystkim jest to, że kobiety takie jak ty uważają to za normalną sytuację i się z nią zgadzają. Otwórz oczy. Czasy niewolnictwa już dawno minęły, ale jeszcze trzeba zmienić swoją mentalność i wyzwolić umysł od niewolniczych zapędów. Inaczej na każdym kroku znajdziesz mędrca, który będzie chciał za ciebie myśleć i decydować co jest dla ciebie lepsze.
    • trusia29 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 00:05
      Uważam, ze kobieta powinna mieć wybór jak chce rodzić.

      I nie zawsze po cc się dłuzej dochodzi,to kwestia indywidulana oraz tego, w jakich okolicznosciach to cc jest robione. Ja po 2 dniach byłam w domu. Po kilku dniach nie mialam juz zadnych dolegliwosci.
    • chyba.ze Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 00:13
      Nie widzę tu żadnych wskazań do cc, urodziłaś bez powikłań, dziecko zdrowe, poród przebiegał bez zakłóceń.
      Jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie.
      Serio.
      • trusia29 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 00:50
        hahaha : dobre, naszarpała się kilkanascie dni po terminie, kilka dni w szpitalu na kroplówkach, sam poród trwał 13 godzin i jest przewrażliwiona??? Nie, realnie ocenia sytuację. Powinna mieć cc. W ogóle powinna mieć mozliwosc wyboru jak chce rodzić, jak każda kobieta.
        Ja nigdy nie zdecyduje sie na naturalny poród i ma takie prawo.

        I nie ruszają mnie teksty ze natura tak to wymyśliła. Natura spowodowała też próchnice zebów i siwienie włosów, odebrała możliwosć posiadania dzieci niektórym kobietom I co?żadna ze zwolenniczek porodów naturalnych nie leczy zebów z użyciem nowoczesnej techniki, nie farbuje włosów i nie leczy niepłodnosci???
        • agentka1981 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 07:53
          Dziękuję za odpowiedzi.

          Co do wskazan do cc, to czytalam na ten temat i wydaje mi sie, ze w moim przypadku one byly (mam na mysli brak lub niewystarczajace zmiany w szyjce).

          Czy jestem przewrazliwiona? Uwazam, ze nie. Napisalam o swoich doswiadczeniach celowo po pewnym czasie tak, aby nie bylo to zbyt emocjonalne. Poza tym byl to dla mnie duzy szok, ze wszystko szlo tak opornie. Cala ciaze bylam bardzo aktywna. Pracowalam do konca, biegalam po zakupy, nosilam ciezkie torby, od czasu do czasu plywalam, jezdzilam samochodem itp. Wydawalo mi sie, ze jestem w dobrej formie, ale to wszystko co dzialo sie po przyjeciu do szpitala najzwyczajniej mnie przeroslo.

          Przed porodem bylam bardzo niewyrozumiala dla kobiet, ktore przy porodzie cierpialy. Nie dowierzalam, ze jest to tak silny bol. Byc moze to, co sie stalo mialo byc lekcja pokory dla mnie?
          • princesswhitewolf Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 10:55
            Przed porodem bylam bardzo niewyrozumiala dla kobiet, ktore przy porodzie cierpialy. Nie dowierzalam, ze jest to tak silny bol. Byc moze to, co sie stalo mialo byc lekcja pokory dla mnie?

            No i bardzo madrze, ze wyciagasz wnioski z doswiadczen. Tez uwazam, ze doswiadczenia daja empatie...
          • chyba.ze Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 12:00
            agentka1981 napisała

            > Co do wskazan do cc, to czytalam na ten temat i wydaje mi sie, ze w moim przypa
            > dku one byly

            Dobrze napisałaś, że "wydaje Ci się" bo to chyba lekarz decyduje o cc?

            Poza tym byl to
            > dla mnie duzy szok, ze wszystko szlo tak opornie.

            Szokiem jest dopiero macierzyństwo, przy którym sam poród to pikuś- uwierz.
            • trusia29 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 19:13
              Póki co macierzyństow nie jest dla mnie szokiem... Wiec nie wierzę chyba.ze.
              • chyba.ze Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 17.09.12, 17:07
                trusia29 napisała:

                > Póki co macierzyństow nie jest dla mnie szokiem... Wiec nie wierzę chyba.ze.

                Obstawiam, że masz małego niemowlaka w ilości sztuk 1 i już wszystko wiesz o macierzyństwie big_grin
                • trusia29 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 18.09.12, 12:24
                  Nie wszystko wiem, wyraźnie napisałam "póki co"...

                  Mam 3 miesięcznego syna.
            • mgielka82 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 21:37
              chyba.ze napisała:

              > Dobrze napisałaś, że "wydaje Ci się" bo to chyba lekarz decyduje o cc?
              >
              lekarz decyduje,ale nie zawsze dobrze.W jednym szpitalu kolezance odmowili cc a w drugim zrobili (dziecko 4kg ona drobna) i w tym drugim szpitalu pukali sie w glowe ze nie chcieli jej zrobic cc i musiala szukac innej placówki.W szpitalach preferują sn bo babka placi za polozna i wije sie w bolach godzinami,a do cc potrzebny sztab ludzi:chirurg,anestezjpolog,pani podajaca narzędzia itd. CC kosztuje panstwo wiecej wiec prowadzą politykę "pro sn" co nie ma nic wspolnego z bezpieczenstwem matki i dziecka.
        • anetchen2306 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 18:36
          "sam poród trwał 13 godzin i jest przewrażliwiona??? "
          Porod moze trwac znacznie dluzej, 13 godzin w przypadku pierwszego dziecka to normalka (i zapewni cie o tym kazdy poloznik, kazdy ginekolog). To, ze ktos sie naczytal, jak szybko i bezbolesnie jakas kolezankap rzeszla swoj porod nie znaczy, ze tak samo bedzie przy moim porodzie. Ja zawsze z nutka niedowierzania czytalam o tych bezbolesnych i ekspresowych porodach: 2-4 godzinki i po wszystkim. Moje obydwa porody, zaden nie wywolywany, trwaly odpowiednio 11 i 13 godzin. Licze od odejscia wod plodowych (za pierwszym razem, przy jednoczesnym dluuuuugim braku skurczy) i od poczucia pierwszych bolesnych i regularnych skurczy (przy drugim porodzie: pierwszy skurcz przy popoludniowej kawie, ok 17-stej a porod dopiero nastepnego dnia rano o 6.30).
          Czy powinna miec cc? Kroplowki zadzialaly: wywolaly skurcze, dziecko bylo monitorowane. Moze zbyt malo oksytocyny podano na poczatku? Organizm roznie reaguje ...
          Zapewne, gdyby wziela znieczulenie, tak paskudnych wspomnien by nie miala. Nawet nie poczulaby uplywu tych 13 godzin sad
          Dlugi porod wcale nie musi oznaczac powiklan. Do powiklan dochodzi najczesciej, jezeli ten czas usiluje sie za wszelka cene skrocic (tak bylo przy moim pierwszym porodzie: zbyt duza dawka oxy, bo skurczy nie ma i nikomu z personelu sie za nimi czekac nie usmiechalo, tak samo nie czekali na odklejenie sie lozyska po porodzie, bo "juz czas", w efekcie krwotok u mnie i swiat mi odplynal na 15 godzin, bo po tylu mnie zdolali wybudzic) i tej naturze "dopomoc".
          Oczywiscie, ze kazda kobieta powinna miec prawo do wyboru, jakim sposobem chce wydac na swiat swoje dziecko. Problem jednak w tym, czy wezmie na siebie cala odpowiedzialnosc za swoj wybor? Bo jak do tej pory to raczej lekarza sie wini za to czy tamto ... Czy jak by poszlo cos nie tak (komplikacje przy cc, wczesniak z wyniku cc, komplikacje po cc, tak samo przy porodzie sn) to bedzie winila sama siebie, czy tez lekarza, bo jej na to pozwolil?
          Czy autorka "powinna" miec cc? Na to pytanie raczej nie ma tak jednoznacznej odpowiedzi. Moze w trakcie porodu powinna miec bardziej fachowa opieke, zalozone znieczulenie (jezeli porod sie przedluza) ...
    • seidhee Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 12:12
      Na forum jednoznacznie Ci nie odpowiemy, czy powinnaś była mieć cesarkę, czy nie, nie mamy odpowiedniej wiedzy ani nie byłyśmy przy Twoim porodzie. Każda przedstawi swoją opinię zależną od tego, jakie ma poglądy dotyczące porodu, bólu itp.
      W każdym razie ogromnie Ci współczuję, że tak się nacierpiałaś. Mogli Ci chociaż podać znieczulenie...
    • ciociazlarada Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 13:42
      Ja bym raczej pytała, czy były medyczne wskazania do wywołania porodu? Jeśli z dzieckiem było wszystko w porządku, to nie widzę sensu działań lekarzy tylko dlatego, że było tydzień po terminie. Mogę się założyć, że Twoje doświadczenia byłyby skrajnie inne, gdybyś nie miała porodu wywoływanego przez ponad tydzień. Co za koszmarny szpital, naprawdę współczuję.
    • mo-nika78 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 14:55
      Podczytuję forum, ale tak się wkurzyłam czytają Twojego posta, że aż się zarejestrowałam. Wiesz, w przeciwieństwie co do niektórych tu obecnych rozumiem Cię w 100%. Po swoim porodzie rozmawiałam kiedyś z położną (z innego szpitala, niż w ten, w którym rodziłam), która szczerze mi powiedziała, że jeśli nie masz planowanej cesarki, lub z dzieckiem na nie dzieje się nic na tyle poważnego, żeby lekarze nie zaczęli się bać, że dziecko umrze w trakcie porodu, a rodzice dodatkowo nie sprawiają wrażenia, że zaraz potem zjawi się prokurator i pół tuzina brukowców, to pies z kulawą nogą nie pomoże rodzącej podczas ciężkiego porodu. Rodziłam w 2006 roku, wszystko cacy, szpital wyróżniony, położna z polecenia... wszystko pięknie niestety do czasu. Byłam 2 tygodnie po terminie, z dzieckiem w brzuchu o szacowanej wadze przekraczającej 4200 g i przez te dwa tygodnie położna czarowała mnie telefonicznie, że wszystko jest w największym porządku i zacznę rodzic jak przyjdzie na to czas. Nie zaczęłam, ale w końcu zaczęłam czuć się fatalnie, łaskawie mnie przyjęto na porodówkęi od razu wrąbano końską dawkę oxytocyny, ponieważ po przebiciu pęcherza przez położną (tę poleconą) okazało się, że wody cuchną jak szambo a i kolor mają zbliżony. Po podłączeniu do oxy położna ZABRONIŁA mi chodzić, miałam trochę sobie posiedzieć na piłce a potem położyć się na fotel ginekologiczny, gdzie położna fundowała mi cały czas masaż szyjki macicy (akurat było mało rodzących, więc mogła się mną "zająć"). Dosłownie wyłam z bólu, prosiłam o cesarkę, dziecko nie schodziło nisko, więc nie było "za późno". Niestety obiecanki lekarza ginekologa o podjęciu decyzji o cesarce na bieżąco (martwiłam się, ponieważ dziecko olbrzymie a ja drobna, o wąskiej miednicy) zostały tylko obiecankami. Prosiłam o znieczulenie - też bez echa. Rodziłam tak 12 godzin i największemu wrogowi nie życzę takiej męki - praktycznie cały czas na fotelu ginekologicznym z podłączoną oxy i paluchami położnej we mnie. Ponieważ rozwarcie następowało wolno, a ja w pewnym momencie zaczęłam już odczuwać bóle parte miałam przeć no i skutek też miałam na kolejne lata - szyjka macicy dosłownie w strzępach, dodatkowo rozerwana pochwa na całej długości i pęknięcie aż po odbyt. Z dodatkowych atrakcji rozejście spojenia łonowego (utykałam przez prawie rok),dwa żylaki odbytu powiększone podczas parcia do rozmiarów pięści dorosłego człowieka (lekarze z całego oddziału schodzili się, żeby podczas obchodu mnie pooglądać), potężne krwawienie z pęknięcia przypłaciłam ogólnym osłabieniem. No cóż, ale urodziłam "siłami natury". A wiecie co mi powiedziała położna podczas rozmowy "po"? Że mam się cieszyć, że żyję z XXI wieku, bo gdybym żyła wcześniej, to bym tego porodu nie przeżyła. Dochodzenie do pełnej sprawności zajęło mi ok 2 lata. Tak właśnie wygląda rodzenie siłami natury za wszelką cenę - niestety.
      • mo-nika78 Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 16.09.12, 14:59
        napisałam, że byłam oglądana przez lekarzy z całego oddziału; niestety to nie jest zgodne z prawdą - byłam oglądana (bez mojej zgody) przez lekarzy z całego szpitala, o czym dowiedziałam się później przypadkiem. No cóż, nie każdy wcześniej widział na oczy takie "dziwo" - żylaki odbytu wchłaniały się potem przez ok. pół roku
      • robin2510 Mo-nika 16.09.12, 16:13
        To w zasadzie możemy sobie rękę podać. Może nie miałam tak drastycznie bo krocza mi nie zmasakrowało ale podzielam twoje zdanie i autorki wątku poród nie za wszelką cenę SN. Już opisywałam mój drugi poród ale przybliżę raz jeszcze. Córka ułożona twarzyczkowo, przy 10 cm przeszły mi wszystkie bóle, partych zero (a wiem jak się je czuje bo to był mój drugi poród), córka wysoko w ogóle nie chciała (nie mogła ) wpasować się w kanał. Lekarz dyżurny chłop ok 110 kg kładąc się mi na brzuch wyciskał z łokcia córkę (zabroniony chwyt Kristellera). Powiem szczerze bóle rozwierające i parte to sama przyjemność przy bólu wyciskania dziecka. Ja zemdlałam, nigdy nie przeżyłam większego bólu w życiu jak ten. Nie mogli mnie ocucić. Chciano użyć kleszczy. Mąż później powiedział że nie wiedzieli co mają ze mną zrobić bo rodziłam w czwartek i limit cesarek już wyczerpali na ten tydzień !!!! (rozmowa lekarza z położną na korytarzu-wyszli sie naradzić przy otwartych drzwiach). Dodam że nie miałam innego wyboru co do szpitala bo w moim mieście w tamtym okresie były 2 w tym jeden zamknięty w remoncie. Dwie inne położne próbowały mnie ocucić ale co jakiś czas odpływałam. Ponieważ tętno dziecka było w granicach normy ,że nie zrobią mi cesarki a ze ja nie współpracuje no cóż wyjmą dziecko kleszczami.
        Chyba ktos jednak nade mną czuwał bo jedna połozna wzięła na siebie mój poród, (kobieta z 35 letnim doświadczeniem). Tylko lekarzowi asystowała przy obróceniu córki noskiem do dołu a potem wszystkich wywaliła z sali i po 40 min udało się urodzić bez kleszczy ale z nacięciem. Córka miała robione usg głowy , wyszło na szczęście ok. Na drugi dzień przyszła do mnie i powiedziała po cichu, że w jej opinii cesarka należała mi się jak psu buda.
        Efektem po takich atrakcjach było ponad roczna depresja poporodowa, problem z zaakceptowaniem córki, 2 miesięczne chodzenie w pozycji półzgiętej -tak miałam obitą miednicę. Od tego momentu minęło 3 lata. Teraz jest już ok ale nigdy w życiu nie zdecyduję się na 3 dziecko poza tym mam wielki żal do lekarzy, że w taki sposób zostałam potraktowana. Już wolałabym żeby powiedział oficjalnie do męża daj pan 1000zł a robimy cesarkę skoro szpitala nie było żekomo na to stać.
        • robin2510 ps sorry 16.09.12, 16:14
          za orta miało być "rzekomo" wink
          • mo-nika78 do robyn 16.09.12, 16:25
            Współczuję. Niestety te z dziewczyn, które nie przeżyły takiej traumy, nigdy nie będą w stanie zrozumieć i będą uważać nas za wariatki przewrażliwione na punkcie. Ja jakimś cudem nie mdlałam z bólu, ale przez większość czasu z bólu ... wymiotowałam. Oczywiście położna była zdegustowana.
            • mo-nika78 Re: do robin, oczywiście 16.09.12, 16:26
            • trusia29 Re: do robyn 16.09.12, 19:23
              Ja nie przeżyłam, ale rozumiem. Byłam przy koszmarnym porodzie bratowej 10 lat temu i widziałam jej cierpienie, Zakończyło sie cesarką, bo nie mogłam już patrzeć jak krzyczy, żeby ja dobić, narobiłam takiego alarmu, nakrzyczałam na lekarza i powiedziałam, ze zadzwonię po prokuraturę jeśli jej nie zrobią cc a dziecku coś sie stanie. Zrobili to cc, ale miała depresję pól roku po porodzie. A od poczatku wiedzieli, że ma za wąską miednicę...

              Dlatego powiedziałam sobie, ze nigdy nie zgodzę się na poród sn. I urodziłam przez planowane cc na zimno, prywatnie, bo balam sie że państwowo nawet ze wskzaniami na papierze mogą kazać mi rodzić "naturalnie". I juz planujemy drugie dziecko, nie mam zadnej traumy poporodowej.

              Dlatego dziewczyny nie dajcie sie zakrzyczeć tym "najmadrzejszym" co rodziły bez problemów i nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa.
              • ewelajnawrocek a propos CC 16.09.12, 21:03
                uwazam, ze w dobrym szpitalu z doswiadczonym lekarzem jest małe prawdopodobienstwo powikłań, choc wykluczyc sie nie da..ja mialam dwie CC, jedna na szybko w 31 tc, druga tez na szybko, ale nie az tak w 37 tc i obie wspominam bardzo dobrze, po drugim porodzie wyszlam w 8 dobie, zoltaczka, a na nasteony dzien chodzilam 2h na spacerze z dzieckiem, teraz 7 tyg po CC nie pamietam, ze wogole bylam w ciazy. Musze jednak przyznac, ze 2 pierwsze doby to był dla mnie duzy ból, zwl. 1. doba gdy się obkurcza macica, na szczescie mozna jechać cały czas na prochach i spokojnie funkcjonowac.
                • trusia29 Re: a propos CC 18.09.12, 12:26
                  Po porodzie sn natury tez boli krocze, często miednica, macica tez się obkurcza... Mnie przekonuje to, ze przy cc nie musze sie wic godzinami z bólu i bac sę, czy dziecko będzie zdrowe, czy zdązy, czy sie nie udusi itd.
        • lauren6 Re: Mo-nika 17.09.12, 09:06
          robin2510, miałam bardzo podobny poród do Twojego, ta sama komplikacja. Z tym, że rodziłam z wynajętą położną (w sumie w państwowym szpitalu zostawiliśmy ponad 3k zł) i ona załatwiła mi cesarkę. Co się musiała nalatać to jej, bo pierwszy lekarz nie chciał się zgodzić i mnie cięli dopiero przy 10 cm rozwarcia. Po porodzie moja ginekolog prowadząca powiedziała, że miałam olbrzymie szczęście, bo mimo, że poród naturalny w takim przypadku jak mój to błąd w sztuce lekarskiej, to w wielu szpitalach to się nadal praktykuje i stąd się później biorą matki i dzieci umierające w czasie porodu sad

          Jeśli będę mieć kolejne dziecko to urodzę je na 100% przez cc i nic na świecie nie jest w stanie mnie odwieźć od tej decyzji. Na własnej skórze się przekonałam, że poród naturalny to żywioł i w jego trakcie wszytko może się zdarzyć. A nigdy nie masz pewności, czy personel szpitala pomoże zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną i wskazaniami. W Polsce nadal liczą się statystyki, grosze z NFZ-tu, dobre samopoczucie personelu, a zdrowie i życie matki i dziecka są na ostatnim miejscu. Procesy o błąd w sztuce medycznej w Polsce dopiero raczkują i jeśli ktoś decyduje się na taki krok to tylko w najtragiczniejszych przypadkach, a nie z powodu 2 lat wyrwanych z życiorysu.
          • trzybabajagapatrzy taka prawda 17.09.12, 09:33

            >
            Współczuję. Niestety w PL wciąż mamy nagonkę na kobiety, które decydują się rodzić przez CC. Ja im się wcale nie dziwię, bo dopóki, jak sama napisałaś - zdrowie kobiety i dziecka będą na ostatnim miejscu - dopóty w PL bezpieczniej będzie rodzić przez CC. Szkoda, że tę nagonkę robią same kobiety. Te, które rodziły naturalnie, miały łatwy (lub w miarę łatwy poród) i nie mają żadnych komplikacji a ich dzieci są zdrowe powinny na kolanach dziękować Bogu/losowi (do wyboru). Bo muszę pamiętać, że gdyby coś w trakcie porodu szło nie tak, to niestety... Na szybką decyzję o CC nie ma co liczyć - bo ... się limity wyczerpały, bo czwartek, bo anestezjologa nie ma, bo lekarz śpi i lepiej go nie budzić i 100 innych powodów.
          • robin2510 Lauren 17.09.12, 17:33
            To super że Ci się udało. W sumie i tak dziękuję Bogu, że żadnych mocnych powikłań po nie miałam. W maju zmarł mi dziadek a lipcu rodziłam córkę chyba faktycznie on nad nami dwiema czuwał....Mam nadzieję, że przy drugim dziecku bez problemu będziesz miała cc powodzenia smile i jak by co trzymam kciuki.
      • trzybabajagapatrzy A to ciekawe 17.09.12, 08:00
        Znam klika żon, córek i wnuczek lekarzy i jakoś dziwnym trafem żadna z nich nie miała porodu SN. Wszystkie CC "ze wskazań", zależnie od tego, z jakim lekarzem jest się w komitywie -okulistą, ortopedą itp. Taka pula CC w państwowym szpitalu szybko się wyczerpuje, reszcie widać trzeba wmawiać dobrodziejstwo natury. No to wróćmy do natury, ale najpierw radzę się zapoznać z danymi na temat śmiertelności położnic i noworodków.
        • agentka1981 Re: A to ciekawe 17.09.12, 11:35
          O widzę, że dyskusja się rozwinęła.

          Cieszę się, że padły różne głosy, bo przynajmniej wiem, że nie ja jedyna doświadczyłam tego, na czym polegają NFZ-owskie procedury.

          Współczuję paniom, które tutaj opisały swoje doświadczenia. Przyznam szczerze, że nie sądziłam, że w polskich szpitalach jest aż tak źle sad Kiedy szłam do szpitala, to zależało mi na tym, żeby nikt na mnie nie krzyczał, nie poniżał itd. A teraz widzę, że trzeba się MODLIĆ o to, żeby i dziecko, i matka przeżyli. Drastyczne, ale prawdziwe.

          Tak a propos znieczulenia, to nikt mnie nie poinformował, że mogę z niego skorzystać, a moja mama, która prawie pokłóciła się położną usłyszała: "że mogłam sobie wybrać szpital, w którym dają znieczulenie". Wydawało mi się, że to normalna sprawa uncertain A może i tutaj się mylę?

          Jak już ktoś zauważył wyciągnęłam pewne wnioski. Jeśli kiedyś będę ponownie w ciąży wybiorę sobie szpital nie na zasadzie "tam jest mój lekarz", ale naprawdę "drążąc" głęboko temat. Dziwne, że teraz wielu moich znajomych mówi mi: "Czemu Ty tam poszłaś? Ja słyszałam, że tam jest fatalnie". Teraz to wszyscy tacy mądrzy, ale jak byłam w ciąży to nikt nic nie wiedział.

          Jeszcze opowiem Wam anegdotkę z sali, na której znalazłam się po urodzeniu dziecka. Dzieliłam ją dzięki Bogu tylko z jedną panią, która właśnie była po cc. Podczas weekendowego obchodu lekarka dyżurna pytała mnie jak się czuję itd., a potem moją sąsiadkę, która jeszcze dużo leżała (wiadomo!). No i ta pani doktor walnęła do niej wskazując niby na mnie: "Widzi Pani, jednak poród siłami natury, to poród siłami natury". To było chamskie. Zaraz po jej wyjściu skomentowałyśmy obie, że to za przeproszeniem "g... prawda!".

          A ta cała sprawa z pulą środków na cc, to ŻENADA. Nie dość, że przez całą ciążę chodziłam na prywatne wizyty i badania, nie korzystając ze środków NFZ, to jeszcze ma mnie obchodzić, że szpital nie ma środków? Co to znaczy? No bo środków w kopercie CHYBA nie chcieli? Nie wiem, prosiłam moją mamę, żeby o to spytała kogoś wprost, kiedy wiłam się z bólu: "Komu i ile trzeba zapłacić za zabieg". Nikt nie podjął tematu...
          • ewelajnawrocek Re: A to ciekawe 17.09.12, 12:49
            Ja mimo swoich dwoch CC przy drugiej spedzilam jakies 2h na porodówce czekajac na procedury zwiazane z CC i dziekowalam Bogu ze nie zostane tam dluzej. Fakt, szpital odremontowany, regulowane lozka, czysto i schludnie, ale poza tym koszmar. 2 połozne, jedna stara, druga mloda i co jedna to gorsza, non stop burkanie, zero nawet najmniejszego usmiechu, pospieszanie, foch, ze wołam o kaczkę ( bo przeciez pani przed chwila sikała, no ile mozna), a jak spytałam czy jestem na sali sama (było mega cicho a ja za kotarą), to mi powiedziała: to jest porodówka, tu sie nie krzyczy..okazalo sie ze 5 kobiet rodzilo naturalnie wokol mnie i cicsza jak makiem zasiał..lekarz od CC non stop ziewał, bałam sie ze sie przewroci, fakt, była noc, ale koles jakby nacpany, probowalam troszkę zartowac zeby rozładowac napięcie, ale nie było szans na jakas normalna rozmowe, na sali operacyjnej ze soba wszyscy żartowali, a ja sie juz bałam odezwac normalnie.
    • bezpioorka Poród sn NIE za wszelką cenę 18.09.12, 11:51
      Przykre, to co tu piszecie dziewczyny, ale niestety prawdziwe. Jestem po masakrycznym porodzie, podczas którego lekarz powinien podjąć decyzję o cc, a nie zrobił tego tylko z jednego powodu. Rodziłam w końcówce miesiąca i limity się skończyły - dowiedziałam się później; oszczędzę Wam szczegółów porodu, w sumie żałuję, że nie pozwałam szpitala, bo specjaliści u których leczyłam się i rehabilitowałam po porodzie stwierdzili, że to ewidentny błąd w sztuce lekarskiej. Ja skupiłam się na zdrowym dziecku (dzięki Bogu) a i sił fizycznych (dosłownie!) nie miałam na chodzenie po sądach. Moja ginekolog, do której chodzę od porodu (mądra, doświadczona kobieta z "białej listy ginekologów) twierdzi , że w całym cywilizowanym świecie bezpieczniej rodzić siłami natury. Tam, gdy poród nie przebiega książkowo podejmuje się błyskawicznie decyzję o cesarce. Niestety, dopóki w Polsce będzie tak jak jest bezpieczniej jest rodzić przez cc. Kobiety sławiące poród naturalny pod niebiosa po prostu miały szczęście. Mnie tego szczęścia zabrakło i odczuwam skutki fizyczne po porodzie do dziś, a minęło już prawie 7 lat.
    • ashraf Re: Poród siłami natury za wszelką cenę 18.09.12, 14:12
      Wspolczuje przykrych przezyc sad A wszystkie "naturalistki" informuje, ze u nas w CH to dopiero patologia i egoizm, bo cc na zyczenie mozna miec bez laski i w ramach ubezpieczenia. I jakos poloznice nie umieraja masowo, a dzieci nie choruja w 90% na astme. Nie kazdy ma ochote cierpiec 24 h meki porodu i miec ciete lub popekane krocze, a potem problemy z zalatwianiem sie i z seksem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka