Dodaj do ulubionych

Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś?

27.10.13, 14:16
Jestem w 41 tyg.ciąży. Na ostatnim usg dowiedziałam się, że dzidzia jest jeden raz owinięta pępowiną wokół szyi. KTG jest dobre, przepływy również. Lekarz twierdzi, że 40% ciąż tak wygląda i gdyby mi nie zrobił teraz usg to bym o tym nawet nie wiedziała, a tak to jest plus bo podczas porodu położna będzie bardziej czujna.
Czy do rzeczywiście nic aż tak niepokojącego? Trochę się boje że przy porodzie ta pępowina poddusi dziecko...Mam rodzić naturalnie (co mnie cieszy, bo nie chce cesarki,no chyba że coś będzie nie tak).
Obserwuj wątek
    • chyba.ze Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 14:25
      Rzadko które dziecko nie jest okręcone pępowiną, często bywa więcej niż raz.
      Naprawdę groźny jest węzeł prawdziwy, a tego u Ciebie na szczęście brak.
      Spokojnie smile
    • zebra12 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 15:18
      U nas był węzeł prawdziwy. Lekarz chyba coś widział na USG, bo miesiąc przed porodem dłuuugo się przyglądał, w wciąż nabierał żelu i oglądał, oglądał i oglądał, ale nic mi nie powiedział. Po porodzie okazało się, że mieliśmy węzeł prawdziwy i mam gdzieś fotkę. Dziecko całe i zdrowe.
      • kaja5 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 16:01
        Co to jest ten węzeł prawdziwy?
        • zebra12 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 16:49
          https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/86/Knot_in_the_Umbilical_cord%2C_testament_to_how_much_Baby_moved_around_in_his_mother.jpg
          • dziennik-niecodziennik Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 16:56
            ooo, taki sam jak nasz smile
    • 18lipcowa3 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 17:51
      Moje było. Ale dowiedziałam się o tym na szczęście PODCZAS planowanej cesarki.

      Miałam inne powody cc na życzenie, ale nigdy w życiu nie ryzykowałabym naturalnego porodu w takiej sytuacji. I gdybym z tego powodu miała gwarantowaną cesarkę za free to bym ucałowała lekarza a nie słuchała że połozna ma być czujna.
      Kurde to chodzi o twoje dziecko a połozna ma być tylko ''czujna ?"
      • kaja5 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 18:32
        Zaufanie do lekarza to podstawa. Ja je mam. Mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze.
        Gdyby to był powód do cesarek to 40% ciąż by musiało się nią kończyć.
        • durmitor Re: Dziecko owinięte pępoczywiną, miał ktoś? 27.10.13, 20:12


          kaja5 napisała:

          > Zaufanie do lekarza to podstawa. Ja je mam. Mam nadzieje, ze wszystko będzie d
          > obrze.
          > Gdyby to był powód do cesarek to 40% ciąż by musiało się nią kończyć.

          Chyba obecnie 1 poród na 3 kończy się cesarką, to ci nie wystarczy, żeby zadbać o bezpieczeństwo dziecka?
          • kaja5 Re:durmitor 27.10.13, 21:01
            durmitor napisała:

            > Chyba obecnie 1 poród na 3 kończy się cesarką, to ci nie wystarczy, żeby zadbać
            > o bezpieczeństwo dziecka?

            Bez przesady. Kobiety w ciąży mają 3 usg, w Anglii jest tylko jedno i o owinięciu pępowiną wiele kobiet dowiaduje się przy porodzie.
            Twoim zdaniem powinnam iść i prosić o cesarkę gdy nie ma wskazań? Lekarz z NFZ do którego chodzę powiedział, że dziecko może się przekręcić i już tej pępowiny na szyi nie będzie, konsultowałam to jeszcze z lekarzem prywatnym do którego czasem zaglądam i mam numer telefonu. Stwierdził że to nie jest wskazanie do cesarskiego cięcia. A to że 1 na 3 porody kończy się cesarką to mi absolutnie w tych czasach nie wystarcza (ciekawe czemu 20 lat temu tak nie było, przecież dziś cesarki się nadużywa nie wiesz o tym). Sama mam chyba ze 4 koleżanki które "załatwiły" sobie cc bez żadnych wskazań. Ja tak robić nie chcę. Przytocz mi choć jeden artykuł gdzie jest napisane, ze poród w przypadku dziecka które jest luźno, raz owinięte pępowiną z dobrym przepływem jest wskazaniem do cesarki, być może ten jeden artykuł bardziej mnie przekona niż te 1 na 3 porody które kończą się cesarką, no i wtedy podparta wiedzą medyczną z tego artykułu zacznę dyskutować z moimi lekarzami i zacznę domagać się cesarki.
            • durmitor Re:durmitor 28.10.13, 08:04
              kaja5 napisała:

              > durmitor napisała:
              >
              > > Chyba obecnie 1 poród na 3 kończy się cesarką, to ci nie wystarczy, żeby
              > zadbać
              > > o bezpieczeństwo dziecka?
              >
              > Bez przesady. Kobiety w ciąży mają 3 usg, w Anglii jest tylko jedno i o owinięc
              > iu pępowiną wiele kobiet dowiaduje się przy porodzie.
              > Twoim zdaniem powinnam iść i prosić o cesarkę gdy nie ma wskazań? Lekarz z NFZ
              > do którego chodzę powiedział, że dziecko może się przekręcić i już tej pępowiny
              > na szyi nie będzie, konsultowałam to jeszcze z lekarzem prywatnym do którego c
              > zasem zaglądam i mam numer telefonu. Stwierdził że to nie jest wskazanie do ces
              > arskiego cięcia. A to że 1 na 3 porody kończy się cesarką to mi absolutnie w t
              > ych czasach nie wystarcza (ciekawe czemu 20 lat temu tak nie było, przecież dzi
              > ś cesarki się nadużywa nie wiesz o tym). Sama mam chyba ze 4 koleżanki które "
              > załatwiły" sobie cc bez żadnych wskazań. Ja tak robić nie chcę. Przytocz mi cho
              > ć jeden artykuł gdzie jest napisane, ze poród w przypadku dziecka które jest lu
              > źno, raz owinięte pępowiną z dobrym przepływem jest wskazaniem do cesarki, być
              > może ten jeden artykuł bardziej mnie przekona niż te 1 na 3 porody które kończą
              > się cesarką, no i wtedy podparta wiedzą medyczną z tego artykułu zacznę dyskut
              > ować z moimi lekarzami i zacznę domagać się cesarki.

              To po co zakładasz takie głupie wątki i informujesz cały świat, że boisz się że się dziecko poddusić?
              Zamiast tak bez sensu trwonić czas warto zadbać o jakieś alternatywy- sama jak mówisz masz mądrzejsze koleżanki, które umieja zadbac o siebie, wiec warto byłoby się ich poradizć. No chyba że lubisz ryzyko i nie sprawia ci różnicy czy twoje dziecko będzie zdrowe czy niepełnosprawne.
              Lekarz wmawia ci sn bo pewnie szpital nie chce oplacac cc bo nie dostanie refundacji czy coś, no ale przecież to nie szpital płaci potem wieloletnie zasiłki na niepełnosprawne dzieci, wiec co to lekarza obchodzi.
              • kaja5 Re:durmitor 28.10.13, 09:51

                durmitor napisała:

                > To po co zakładasz takie głupie wątki

                Wątek jest kierowany do kobiet które były w podobnej sytuacji i pytam w nim "czy ktoś tak miał" licząc przede wszystkim na pocieszenie, że skończyło się dobrze. Nie mam wpływu na to co ktoś pisze, muszę niestety liczyć się z takimi wypowiedziami jak twoja, czyli kobiety która w takiej sytuacji nie była a ma jak zwykle najwięcej do powiedzenia dając przy tym głupie rady.
                Co to lekarza to mu nie zależałoby na tym by szpital stracił na cc, gdyż nie przyjmuje w szpitalu, ma prywatną praktykę i przyjmuje na NFZ więc strata szpitala najmniej go interesuje. Gdyby były wskazania to na pewno by dał skierowanie na cc.
          • 1mzeta No i ? 27.10.13, 22:47
            Jaki z tego wniosek, że tak jest ? Chyba tylko dlatego, że łatwiej jest w zapłacić za cesarkę dla wygody i nic więcej- a nie bo nagle takie porody skomplikowane się stały.
            Kolejna co traktuje cc jako zabieg kosmetyczny.
            Moje dziecko było owinięte pępowiną- mamy się świetnie.
            • durmitor Re: No i ? 28.10.13, 08:07
              1mzeta napisała:

              > Jaki z tego wniosek, że tak jest ? Chyba tylko dlatego, że łatwiej jest w zapła
              > cić za cesarkę dla wygody i nic więcej- a nie bo nagle takie porody skomplikowa
              > ne się stały.
              .
              >

              Nie no, lepiej pożałować takiej opłaty, wić się z bólu 24 godziny, po drodze zrobić kupę i jeszcze poddusić dziecko. A potem do końca życia być dumnym jak to się oszczędziło na zdrowiu swoimi i dziecka wink
              • kaja5 Re: No i ? 28.10.13, 09:58
                durmitor napisała:

                > Nie no, lepiej pożałować takiej opłaty, wić się z bólu 24 godziny, po drodze zr
                > obić kupę i jeszcze poddusić dziecko. A potem do końca życia być dumnym jak to
                > się oszczędziło na zdrowiu swoimi i dziecka wink

                Bez przesady. Z bólu podczas żadnego porodu się nie wiłam 24 godziny, przy pierwszym ból jak na miesiączkę trwał ok12 godzin a mocne bóle miała może z godzinę. Z drugim dzieckiem poród trwał łącznie godzinę, rozwarcie robiło się pomału przez kilka dni. Nie dramatyzuj! Nie zamieniłabym tych porodów na żadną cesarkę. A dumna to jestem ze swoich dzieci, ze są takie wspaniałe a nie z porodu, bo to była rzecz naturalna, kobiety rodzą sn i rodziły od wieków, tylko takie histeryczki jak ty powodują ze tych porodów jest coraz mniej (oczywiście pisząc o histeryczkach mam namyśli cesarkę bez wskazań lecz na życzenie bo rozhisteryzowana mamusia się boi że dzidzia się zadusi i woli mieć operacje za którą często słono płaci).
              • 1mzeta Re: No i ? 28.10.13, 17:35
                Bredzisz jak potrzaskana.
              • caroninka Re: No i ? 29.10.13, 07:37
                Coz za swiatla wypowiedz.
      • lidek0 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 18:32
        Święta słowa, nigdy nie zdecydowałabym się na poród sn wiedząc o owinięciu dziecka. CC to nie koniec świata.
      • durmitor Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 20:10
        18lipcowa3 napisała:


        > Kurde to chodzi o twoje dziecko a połozna ma być tylko ''czujna ?"


        No dokładnie co za lekkomyślność!!!! Poród odbędzie się przez cc, bo nikt się nie przejmuje, gorzej jak dziecko się urodzi z porażeniem mózgowym itp. może wtedy matka się puknie w głowę!!!
        • durmitor Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 20:11
          miało być OCZYWIŚCIE, nie odbędzie się
        • nadia1902 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 23:13
          durmitor napisała:

          > No dokładnie co za lekkomyślność!!!! Poród odbędzie się przez cc, bo nikt się n
          > ie przejmuje, gorzej jak dziecko się urodzi z porażeniem mózgowym itp. może wte
          > dy matka się puknie w głowę!!!

          No tak...bo to tylko w przypadku owinięcia pępowiną dziecko może się urodzić z porażeniem... Zatem powinno się w ogóle (tak na wszelki wypadek) rodzić tylko przez cesarkę, bo wtedy ma się pewność że jak by się dziecko chwile przed porodem owinęło pępowiną to tylko dzięki cesarce będzie wszystko ok! Po co w ogóle rodzić naturalnie? Bezpieczniej od razu żądać cesarki, bo jak się nie zażąda to kobieta lekkomyślna i sama stwarza zagrożenie dla swojego dziecka, a jak coś się stanie to przecież sama tego chciała, to na jej życzenie, bo mogła domagać się cesarki a tego nie zrobiła!
          Położna ze szkoły rodzenia powiedziała, ze dzieci rodzą się owinięte pępowiną, a często lekarze gdy w szpitalu przed porodem to zobaczą na usg to nawet nie wspominają o tym takim rozhisteryzowanym mamusią (wspominają o tym położnym już na porodówce), bo one zaraz się awanturują wymuszając niepotrzebnie cesarki, a gdy nic nie wiedzą to poród sn przebiega spokojnie i bez komplikacji.
      • 1mzeta Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 22:51
        Aż dziwne, że w UK śmiertelność z tego powodu nie jest 100 %. Jak ty to pierwsze dziecko tam urodziłaś........
    • kasssannndra Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 21:47
      Mój syn był owinięty pępowiną i to aż dwukrotnie, nie wiedziałam o tym przed porodem. Rodziłam naturalnie, syn otrzymał 10pkt. Lekarka odwinęła małego z pępowiny podczas porodu. Pytałam ją kiedy mały mógł się tak zawinąć, bo miałam ostatnie usg w 34 tygodniu. Powiedziała, że mógł zawinąć się pod sam koniec ciąży i że często to się zdarza. Absolutnie nie jest to wskazaniem do cesarki. Teraz jest wiele cesarek "na życzenie" i jak by mieli jeszcze dołożyć do tego cesarki z owiniętym pępowiną dzieckiem to cesarek byłoby 90%. Powiedziała, że najgorzej jak na pępowinie zrobi się supełek to wówczas składniki odżywcze itp. nie dopływają do dziecka a tak pępowina w niczym nie przeszkadza, po urodzeniu główki (albo w trakcie) się ją zdejmuje.
      Tutaj masz wypowiedź eksperta: forum.gazeta.pl/forum/w,548,76876520,76881915,Re_dzidzius_owiniety_pepowina.html
    • peggy1 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 27.10.13, 22:31
      Moj młodszy syn był owinięty. Dowiedziałam się przy porodzie, był lekko podduszony, dostał 9 pkt. Położna podczas porodu zdjęła pępowinę.
      • durmitor Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 08:08


        peggy1 napisała:

        > Moj młodszy syn był owinięty. Dowiedziałam się przy porodzie, był lekko poddusz
        > ony, dostał 9 pkt. Położna podczas porodu zdjęła pępowinę.

        ciekawe czy nasza ryzykantka będzie miała tyle szczęścia przy swoim porodzie
        • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 09:54
          Czytanie ze zrozumieniem boli, czy omijasz z premedytacja linki do wypowiedzi SPECJALISTOW?
          Moj syn byl owiniety, dowiedzialam sie w trakcie porodu, dostal 10 punktow i ma sie dobrze. W przykadowym UK, lekarze powinni wrozyc z kart, ktore dziecko owiniete, albo wszystkie ciaze konczyc cesarka, tak w razie gdyby...
        • peggy1 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 09:54
          Na ostatnim USG nie było widać owiniętej pępowiny (albo lekarz nie widział, bo również nie zwrócił uwagi że dziecko waży ponad 4 kg a ja jestem mikrej postury). Gdybym wiedziała - nie zdecydowałabym się na poród SN. Ta chwila po porodzie BEZ płaczu to najgorszy moment mojego życia.
        • kaja5 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 10:02
          durmitor napisała:


          > ciekawe czy nasza ryzykantka będzie miała tyle szczęścia przy swoim porodzie


          A ty teraz będziesz zaciskać pięści, żeby tak nie było, ehh...
          Nawet nie będę tego komentować.
          I dam znać po porodzie.
          Mam nadzieje, że to będą dobre wieści, które pocieszą kobiety które są/ będą w podobnej sytuacji.
          • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 12:18
            Bedzie dobrze, lekarz z doswiadczeniem jest raczej bardziej wiarygodny, niz forumowe placzki, majace na poparcie swoich tez opowiesci z setnej reki.
    • ilonakrzeminska Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 09:47
      To może ja napiszę jak było. Moja pierwsza córka miała owiniętą pępowinę wokół szyi. Okazało się to przy bólach partych, bo właściwie zanikło tętno dziecka (byłam podłączona do ktg). panika na oddziale, szybkie zastanawianie się dlaczego? Mnie kazali szybko przejść na fotel do porodu - po przejściu jakimś cudem tętno wróciło ale tak do 40 - 50 uderzeń. Lekarze się zbiegli, stali już z próżnociągiem, ale szybciej było jak pielęgniarka rzuciła mi się na brzuch i dziecko wypchnęli (tak wiem, że to zabronione, ale ja sie cieszę, uratowali mi córkę). Dostała 9 punktów za zasinienie, potem na usg wyszły jakies wylewy w główie II stopnia, po miesiącu torbiel po wylewach, ale wszystko dobrze się skończyło. Obraz głowy po 3 miesiacach super. dziecko ma 5 lat, rozwija się ok. Przy drugim pytałam na usg czy nie ma pępowiny źle okręconej i gdybym wiedziała, że ma nie zdecydowałabym się na poród naturalny. Pewnie, że nie końcu ciąży czy porodu może sie obkręcić, ale przy wiedzy o tym wczesniej wolałabym cesarkę. Ten parominutowy strach o dziecko był koszmarem. Aha pielęgniarka rzeczywiście zdjęła pępowinę z szyi dziecka przy wyjściu główki.
    • mallgosia76 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 16:30
      Miałam rodzic naturalnie,byłam już na patologii po terminie.Na kontrolnym usg profesor zobaczył,że dziecko jest owinięte pęp jak u ciebie,od razu zadecydowano o cc,mimo że to była moja 3 ciąża,dwie poprzednie poród naturalny. I wiesz co? Jestem mu za to wdzięczna! Poza tym cc to był mój najlżejszy poród i najszybciej doszłam do siebie.Ja bym nie ryzykowala...
      • kaja5 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 28.10.13, 21:13

        mallgosia76 napisała:

        > Miałam rodzic naturalnie,byłam już na patologii po terminie.Na kontrolnym usg p
        > rofesor zobaczył,że dziecko jest owinięte pęp jak u ciebie,od razu zadecydowano
        > o cc,mimo że to była moja 3 ciąża,dwie poprzednie poród naturalny. I wiesz co?
        > Jestem mu za to wdzięczna! Poza tym cc to był mój najlżejszy poród i najszybc
        > iej doszłam do siebie.Ja bym nie ryzykowala...

        No tak tylko że twój lekarz zdecydował tak u ciebie, być może u mnie zdecydowałby inaczej (tak jak to zrobił mój lekarz). Może u ciebie dziecko było mocniej ściśnięte, może wytworzył się supeł, pewnie jakieś podstawy do cc były skoro tak zdecydował. U mnie na tą chwile takich wskazań nie ma. Mój lekarz nie będzie ze mną w szpitalu, tam będzie inny, nie wiem co zadecyduje, zobaczymy... Dziś byłam na ktg i na razie jest wszystko ok.
        • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 00:34
          Mój synuś się rodził owinięty dwukrotnie pępowiną wokół szyi.
          Naprawdę było bardzo ciężko i nie chce mi się wierzyć że większość dzieci podczas porodu jest poowijanych pępowiną. Nie miałam tego komfortu, żebym wiedziała przed porodem, bo chyba jednak walczyłabym o cesarkę... Na kTG jedynie wychodziły jakieś spadki tętna podczas niewielkich skurczy. Dla lekarki w szpitalu było to jedynie wskazanie do wywołania porodu.
          Kubuś urodził się cały zdrów, Bogu dzięki, ale co się namęczyliśmy wszyscy, to już nasze i nic przyjemnego to nie było...
          • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 07:35
            Nie chce Ci sie wierzyc w cos naturalnego? Nie wiekszosc, ale duzo, okolo 1/3 dzieci jest w jakis sposob pepowina owinieta. Jesli lekarz nie widzi wskazan do operacji, to widocznie ich nie ma. Ktos kto na codzien, kilka razy przyjmuje na swiat nowe zycie, chyba wie co robi. Idac takim tokiem myslenia, po co wogole zachodzic w ciaze, przeciez to od poczatku do konca ryzyko za ryzykiem...
            • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 08:47
              Jestem położną, pracuję na porodówce- z moich doświadczeń wynika, że ok 60% dzieci jest owiniętych pępowiną wokół szyi co najmniej raz. Nie jest to wskazanie do CC. Nie zauważyłam aby czyniło to jakąś krzywdę dzieciom przy porodzie. Rekord to PSN maluch 5 razy owinięty pępowiną wokół szyi osobiście ściągałam te pętle z szyi malucha. Zdarzają się szelki, owiązanie wokół kończyn. Naprawdę dziewczyny nie siejcie paniki. Węzeł prawdziwy na pępowinie to już jest powód do stresu, ale nie pępowina wokół szyi.
              Pozdrawiam
              • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 08:52
                ja nie sieję żadnej paniki, ale mówię, że osobiście wolałabym cc niż taki poród: z nacięciem krocza, z wypychaniem z brzucha...
                Panie położne wykonujecie swoją robotę, dla Was to codzienność. Dla każdej rodzącej to jest jednak jej własne dziecko, jej własna macica i jej własne krocze.
                Apeluję zatem o odrobinę ludzkiego podejścia do kobiety rodzącej jako do człowieka, a nie tylko maszyny do rodzenia.
                • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:02
                  Wypraszam sobie- nie zna mnie pani, nie wie jaką jestem położną. Od razu apele i kreowanie położnej jako zło wcielone... Smutne to jak społeczeństwo postrzega role położnej.
                  Ja pisze o czymś co jest zupełnie normalną, codzienną sytuacją, a pani od razu apele o swoje krocze. Hmm
                  • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:18
                    Jakkolwiek, ale nigdzie nie napisałam, że położna to zło wcielone - teraz to ja sobie wypraszam, bo to już pani sobie wymyśliła.
                    Mówię o tym, że dla położnej jest to codzienna praca - nic nadzwyczajnego, dzieci się rodzą, skala Apgar, raz na dzień sprawdzić co słychać, badania itp. itd...
                    Ale to jak moje dziecko odreagowało poród, to już tylko ja wiem. I przykre było naprawdę to, że nikt w tym szpitalu żadnego problemu nie dostrzegał.
                    Mówię po prostu o tym, jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                    • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:31
                      Jest tak: przychodzi pacjent do lekarza, liczy więc na to, że po wykonaniu jego zaleceń, przyjmie lekarstwa zapisane, to wyzdrowieje. Normalne jest więc, że kobieta przyjeżdżając do szpitala oczekuje, że urodzi możliwie bez szwanku dla dziecka i dla siebie samej też.
                      Mało kogo obchodzi fakt, że położna odbiera ileś tam innych porodów i większość dzieci jest też poowijanych pępowiną i ta położna uważa, że jest wszystko w porządku. Dla tej rodzącej najważniejsze jest jej dziecko i ona sama.
                      Ja już taki poród przeżyłam. Dlatego piszę tutaj, że gdybym wiedziała o tym owinięciu pępowiną wcześniej, wolałabym urodzić przez cc...
                      • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 11:59
                        Jak juz pisalam nizej, Twoje "wolenie" nie jest przeslanka do wykonania operacji. Dla dobrego personelu szpitala jest wazne tak samo jak i dla poloznicy, by porod odbyl sie bez komplikacji. Skoro dzieci rodza sie zdrowe, a "wiekszosc jest poowijana" to znaczy, ze polozna ma racje i wszystko jest w porzadku. Skad wyciagnelas wnioski, ze Przebieg porodu mial wogole cos wspolnego z tym owinieciem?
                      • andzia.12345 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 12:15
                        Ja też bym wiele rzeczy "wolała", no ale to lekarze mają decydujący głos, wiedzę i doświadczenie. Moje pierwsze dziecko nie było owinięte pępowiną, a miałam i nacinane krocze i lekarz ucisnął brzuch wypychając małego. Drugi syn rodził się ponad rok temu i miał pępowinę wokół szyi, wpisane to było w karcie ciąży, przy tym porodzie nie miałam ani nacinanego krocza, ani nie było potrzeby by wypychać dziecko uciskając brzuch. Lepiej wspominam poród drugi, gdzie dziecko było owinięte pępowiną wokół szyi, myślę że poród był lekki bo był drugi, a pępowina nie miała żadnego wpływu na jego przebieg. Też się bałam, ze dziecko się udusi, ale o cesarce nawet nie pomyślałam, nikt o tym w ogóle nie wspomniał, ani lekarz ani położne. Oni to traktowali jako rzecz naturalną, to ja na porodówce non stop powtarzałam, że "mały ma pępowinę wokół szyi", powtarzałam to co kilka minut, ale położna nie bardzo się tym stresowała, monitorowała tylko KTG. Myślę, że dla niej to normalność.
                    • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 13:32
                      > Ale to jak moje dziecko odreagowało poród, to już tylko ja wiem. I przykre było
                      > naprawdę to, że nikt w tym szpitalu żadnego problemu nie dostrzegał.

                      Widocznie go nie było.
                • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:20
                  No to Ty sie zdecyduj czy chodzi Ci o "dobro" dziecka, czy wygodnictwo z rekawa wziete? Porod nie polega na nacinaniu krocza i wypychaniu dziecka! Znasz to z autopsji czy opowiesci "przychylnych mundych"?
                  • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:37
                    Tak wyglądał mój własny poród! Syn się rodził "tylko" dwukrotnie owinięty pępowiną. Konieczne było nacięcie krocza i od zewnątrz zadziałanie poprzez wypchnięcie dzieciaka z mojego brzucha. Żeby nie było, jestem bardzo wdzięczna mojej położnej za to co zrobiła.
                    Mnie tu chodzi zarówno o dobro dziecka jak i swoje własne. Dlatego piszę o "komforcie" wcześniejszej wiedzy o tym, że dziecko owinięte pępowiną - wolałabym cesarkę.
                    • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 11:52
                      Ty nadal nie pojmujesz? Naciecie krocza nie ma nic wspolnego z tym, czy dziecko jest pepowina owiniete czy nie. Nie jest tez wskazaniem do operacji, czym ciecie cesarskie jak najbardziej jest. Gdyby byly do tego przeslanki, lekarz nie ryzykowal by porodu naturalnego. Komfort wiedzy, a "wolenie" cesarki ma sie do siebie nijak. Ktos zatail przed Toba ta wiedze?
                      • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 10:55
                        Zataił nie zataił - na USG nikt tego być może nie widział nawet. Nie mam do nikogo pretensji, ale szkoda, że nie było widać.
                        Statystycznie być może nie jest to wskazanie do wykonania operacji - dla Ciebie na podstawie setek obserwacji porodów. Zatem teraz możesz uważać się, że Ty wiesz najlepiej, nawet na odległość... A później dziwić się, że tyle złego mówi się o polskiej porodówce, skoro odwala się "masówkę". Absolutny brak indywidualnego podejścia do każdej jednej rodzącej.
                        Powodzenia życzę...
                      • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 11:09
                        Ale, skoro Ty wiesz lepiej ode mnie, to może napiszesz mi co było powodem, że dziecku podczas skurczy spadało tętno? Cały poród (wywoływany) trwał w sumie tylko 6 godzin. Prawdziwe problemy dały o sobie znać dopiero na sam koniec. Czubek główki dziecka już było widać, ale synek nie mógł ze mnie wyjść mimo naprawdę intensywnych starań. Były chyba ze trzy skurcze, które miały być tymi ostatnimi poszły na marne. Poszły w ruch najpierw nożyczki, kolejny skurcz, nadal nic. Pomogło dopiero wypychanie od zewnątrz. Moja położna Kiedy go odbierała i zdejmowała z szyi pętle sama powiedziała "mamy przyczynę"...
                        A co według Ciebie, jeśli nie owinięcie pępowiną, było przyczyną, że dziecko wyjść nie mogło?
                        • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 13:13
                          Zaznaczam, że jest to mój ostatni post w tym temacie. Ponieważ pani drwi ze mnie tutaj i uznaje się za osobę wszechwiedzącą i znającą się na wielu rzeczach np. na położnictwie to pozwolę sobie ostatni raz wyprostować parę faktów. Robię to tylko dla innych ciężarnych kobiet które być może kiedyś trafią na ten post.
                          Wiedzy na temat fizjologii porodu nie ma pani żadnej, ale wielce dyskutuje na temat tego co się działo w trakcie pani porodu oraz zna pani wszelakie przyczyny tej sytuacji.
                          1. Zwolnienia tętna płodu na skurczu mają prawo się zdarzać- jeżeli tętno wyrównuje po skurczu nie jest to żadną patologią (mniemam, że nie były to bardzo niskie wartości tętna ponieważ w takiej sytuacji miałaby pani wykonane cięcie cesarskie w trybie pilnym)
                          O wiele bardziej niebezpieczne są zwolnienia tętna po skurczu tzw. deceleracje późne.
                          Często obserwujemy zwolnienia tętna płodu na skurczu, a po porodzie okazuje się, że pępowina nie była powodem.
                          Oczywiście nie było mnie w trakcie pani porodu i nie wiem co się działo więc wymądrzać się nie mam zamiaru, ale z tego co pani pisze mogę wysnuć pewne fakty.
                          2. To, że nie potrafił synek wyjść z pani (jak to pani opisuje) to nie przyczyniła się do tego pępowina, jest ona na tyle długa, że opętlenie dziecka nie uniemożliwia zejście w kanale rodnym. Jakby był ciasno owiązany pępowiną wokół szyi, a pępowina byłaby patologicznie krótka to finał zapewne byłby inny.
                          Podatność tkanek jest sprawą bardzo indywidualną, do tego dochodzi siła skurczu partego oraz umiejętność efektywnego parcia przez rodzącą. Jeżeli te trzy czynniki nie współpracują, a dziecko jest już bardzo zmęczone porodem może się okazać pod koniec drugiego okresu porodu, że trzeba mamie i dziecku pomóc. Ale nikt pani nie zagwarantuje, ze jakby pępowiny nie było czy pani krocze poddawało się na tyle że można by było uniknąć nacięcia. Do tego dochodzą przebyte liczne infekcje pochwy, grzybice które bardzo osłabiają tkanki.
                          3. Dzieci są różne, jedne noworodki śpią bardzo dużo, inne mniej- ale pani dziecko oczywiście spało dlatego, że było opętlone pępowiną i tutaj jest cały problem, bolesności krocza i innych smutnych rzeczy związanych z pani przeżyciami.
                          Jeszcze raz zaznaczam, że szanuje pani przeżycia, współczuję bo wiem co oznacza ból naciętego krocza po porodzie (dla mnie również był dominujący, 2 tyg nie byłam w stanie usiąść na tyłku), wiem czym jest trauma, nie uważam że poród musi boleć, że nie możemy wchodzić z anestezją oraz innymi metodami łagodzenia bólu. Ale niech pani już odpuści tej pępowinie bo nie ona tutaj zawiniła.

                          Jeżeli chodzi o nacinanie krocza to mam na swoim koncie m.in. poród z ochroną u kobiety rodzącej po raz pierwszy dziecko 4300. I wiele, wiele innych nie nacinanych. Tak się składa, że jeżeli muszę naciąć krocze zawsze informuje rodząca o tym i pytam o zgodę. Jasne, że są kraje gdzie odsetek nacięcia krocza jest o wiele niższy, ale nikt nie pyta czy urazowość jest mniejsza? Mam koleżankę pracującą w jednej z londyńskich porodówek i z tego co mówiła, tam owszem nie nacina się, ale również się nie chroni- tam położna obserwuje a potem zszywają- pęknięcie 3 i 4 stopnia na sali operacyjnej... Wie pani czym jest pęknięcie krocza 4 stopnia?? To ja dziękuję- wolę swoje pacjentki za zgodą naciąć, jeżeli widzę, że krocze nie przepuści, że trzyma mocno, że pacjentka na 100% pęknie i nie będzie to małe pęknięcie... Wolę nie ryzykować jej zdrowia. Jeżeli jest podatne i istnieje niewielkie ryzyko małego pęknięcia to wolimy nie nacinać, niewielkie pęknięcie lepiej się goi niż nacięcie i daje mniejsze uczucie dyskomfortu. Oczywiście, ze zdarzają się sytuacje kiedy trzeba dla dobra dziecka i mamy skrócić 2 okres porodu. Ale to jest sala porodowa, a nie matematyka ani biuro czy sklep. Tutaj położna ma pod opieką dwa życia ludzkie i stara się ze wszystkich sił aby wszystko szczęśliwie się zakończyło. Są ludzie którzy nie zrozumieją ani nie docenią naszej pracy. Trudno. My mamy naszą misję do spełnienia. I dzisiaj pójdę na noc do pracy witać na świecie Nowe Życie, z radością w oczach patrzeć jak historia danej rodziny zmienia się na moich oczach.
                          Pozdrawiam
                          • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 31.10.13, 01:04
                            Bardzo dziękuję za wyczerpującą wypowiedź!
                            Jedyna rzecz, której nie byłam świadoma, to to że przebyte infekcje mogą również mieć wpływ na tkanki, a tym samym na przebieg w szczególności drugiej fazy porodu.
                            To by się zgadzało: rodząc swoje pierwsze dziecko nie byłam już taka młoda i "świeża", wcześniej infekcja grzybicza jakaś była na pewno, również nadżerka na szyjce macicy.

                            Ode mnie: żeby nie było, jak najbardziej jestem zwolenniczką porodów siłami natury, ale o ile przebiega wszystko bez większych komplikacji. Ale gdybyśmy jednak tak zechcieli z mężem wydać na świat drugie nasze dziecko, to z całą pewnością nie chciałabym rodzić "naturalnie", bo wiem już, że ten poród do naturalnych by nie należał wink
                            I jak widać w tym wątku jest więcej takich kobiet, które mając za sobą swoje przeżycia, twierdzą, że nigdy więcej nie zdecydowałyby się na psn, wiedząc, że dziecko jest owinięte pępowiną, chociaż to niby nie pępowina wszystkiemu winna...

                            Co do samego nacinania krocza - tak, już we wcześniejszych postach zauważyłam, że raczej jest Pani przeciwniczką stosowania tego zabiegu w sposób rutynowy. I bardzo dobrze, bo statystyczne (OMG!) badania WHO mówią same za siebie, a też w mojej rodzinie dla mnie dwa najbardziej wiarygodne przypadki: moja mama urodziła nas dwoje bez nacięcia krocza. Ś.P. Babcia Marysia, czyli mama mojej mamy urodziła cztery córki w pierwszej połowie ubiegłego stulecia w domu, nie w szpitalu, bez nacinania krocza... Więc na tej podstawie od samego początku miałam wyrobiony pogląd na temat zabiegu epizjotomii smile

                            Pozdrawiam serdecznie!

                            PS. jako były moderator na tym forum postaram się, żeby Pani wypowiedź dotarła do jak najszerszego bywalczyń, "tutejszych" internautek smile
                      • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 11:16
                        Aha. Synek cały pobyt w szpitalu (trzy doby) przespał. Spał tak, że nawet nie miałam go jak do piersi przystawić, spał i koniec! big_grin
                        Myślę, że tak odreagowywał poród.
                        Chyba to też coś może dać do myślenia?
                        • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 13:19
                          Owiniecie pepowina w wiekszosci przypadkow powoduje, ze porod postepuje wolniej, organizm sam ustala rytm, wiec juz masz odpiwedz, co bylo przyczyna, ze synek Ci sie opornie pokazywal. Przy kazdym porodzie tetno dziecka moze sie zmieniac, po to sie monitoruje, by reagowac gdy dzieje sie cos zlego. Wyobraz sobie, ze Twoje dziecko nie jest niewiarygodnym przypadkiem, duza czesc noworodkow, "odsypia" swoj wielki wyczyn, jakim jest przyjscie na swiat.
                          Zwalanie winy za nie taki porod o jakim sie marzylo, na owiniecie dziecka pepowina jest smieszne, a juz sam tekst, ze szkoda ze nie bylo widac na usg owiniecia jest strzalem w kolano.
                        • andzia.12345 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 22:45
                          gonia28b napisała:

                          > Aha. Synek cały pobyt w szpitalu (trzy doby) przespał.

                          Moje dziecko (to które owinięte pępowiną nie było) również spało i po porodzie i już w domu. Ogólnie to tak jak by go nie było, spał, spał i spał co bardzo miło wspominam bo i ja odpoczęłam. Jak więc to możliwe, ze bez owinięcia pępowiną tyle spał??? big_grin
                          • black.joanna Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 04.11.13, 17:55
                            Jakie mogą być przyczyny zbyt długiego snu u twojego dziecka?

                            Zbyt długo śpią noworodki o podwyższonym poziomie bilirubiny, u których przedłuża się żółtaczka. Podobnie jak w przypadku wcześniaków, trzeba je budzić co 3-4 godziny i karmić, bo to pomaga w eliminowaniu bilirubiny z ich organizmu.
                            Możliwe, że po cesarskim cięciu dziecko jest odurzone środkiem znieczulającym, a w sytuacji zakażeń okołoporodowych, leki przyjmowane przez mamę mają również wpływ na samopoczucie jej dziecka
                            Bardzo dużo śpią także dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym. Są w ogóle mało ruchliwe i w przeciwieństwie do zdrowych noworodków nie przyjmują pozycji skurczonej, śpią w pozycji wyprostowanej.
                            Nadmierna senność może być objawem różnych chorób, np. cukrzycy (w ciągu godziny trzeba wymienić dziecku pieluszkę, bo tak często i dużo siusia) albo kłopotów z tarczycą (dziecko ma suchą, szorstką skórę, zaparcia).
                            Najczęściej jednak nadmierna senność pojawia się na początku infekcji (np. zapalenia ucha czy zakażenia układu moczowego) – dziecko wtedy nie tylko staje się senne, ale również traci apetyt, jest osłabione, ma gorączkę.
    • agawus Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 09:49
      Cześć, ja tak miałam.
      Dowiedziałam się w czasie porodu. Niestety nie była to jedyna komplikacja, bo jak się okazało się rodziłam w ekspresowym tempie, czego na porodówce nie wychwycili (w sumie 2,5 h cała akcja). Mimo, że to był mój pierwszy poród jakoś skumałam, że to już i podniosłam alarm. Lekarka mnie zbadała i ekspresowo na fotel. Powiedziała mi mega poważnie, że dziecko jest owinięte pępowiną i już na takim etapie, że muszę zrobić wszystko, aby urodzić w jednym parciu. No więc zrobiłam wszystko, pani doktor także - leżała na mnie i wypychała dziecko. Udało się - dostałyśmy 10/10. Aha, pocięta byłam jak dzika świnia, bo nie wiadomo było jakie dziecko duże. Na szczęście okazało się małe i długie 54 cm / 2900. Nie wiem co by było, gdyby było bardziej pękate. Bardzo dużo krwi straciłam. Na koniec dowiedziałam się że drugie dziecko urodzę na ulicy - no więc teraz pod koniec drugiej ciąży pewnie będę mieć schizę na tym tle, ehhh

      Po tych doświadczeniach nadal nie jestem zwolenniczka cesarki, ale na pewno będę chodzić na usg co kilka dni od 37 tc. Po pierwsze, aby wiedzieć na bieżąco jaka jest wielkość dziecko, po drugie, aby monitorować sytuacje z pępowiną.
      • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 13:29
        Również rzuciło mi się w oczy ten przebieg porodu, nacinanie, co przeżyli to ich etc.
        Chciałam zapewnić, że to czy była pępowina czy nie, nie miało znaczenia dla przebiegu porodu. Gdyby pępowiny nie było wokół szyi również by trwało, bolało, nacinanie etc. Tak wygląda poród czy się to pani podoba czy nie. Natura tak to urządziła, że to boli i że to trwa i jest ogromnym wysiłkiem dla organizmu.
        Ale ja już temu winna nie jestem.
        Dziękuje dziewczyny za głos rozsądku wink
        • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 14:14
          Aha, czyli porod sn po polsku ma koniecznie bolec i oczywiscie obowiazkowo naciecie? Az strach czytac, a podobno pisze to polozna...
          • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 14:32

            Ja nie piszę, że musi koniecznie boleć i że trzeba nacinać- sama staram się robić to w bardzo wyjątkowych sytuacjach. Ja napisałam, że tak jest. Bo tak jest- poród boli i nie jest to moją winą, nie przykładam się do tego aby bolało TAK PO PROSTU WYMYŚLIŁA TO NATURA. Czy się to komuś podoba czy nie. A znieczulenie okołoporodowe, czy też metody łagodzenia bólu porodowego nie jest w tym momencie omawianą kwestią. ie może mieć pani do mnie pretensji, że boli i trwa.
            Sama rodziłam dziecko ponad 20 godzin i nie oskarżam nikogo o taki stan rzeczy, poród zakończony vacum był dla mnie traumą nie ukrywam, ale nie była to niczyja wina, że boli, że trwa. Pewnie, że w trakcie trwania porodu 100 razy pomyślałam o cięciu cesarskim- normalne. Ale nie było wskazań medycznych, urodziłam zdrową córeczkę i mam do kogos mieć pretensje? Chyba do samej Ewy, że jabłko zjadła. Ile porodów tyle bólu, a chwała za anestezjologię, tens i wszystko czym można łagodzić ból porodowy.
            Pozdrawiam
          • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 14:47
            Czytalas teze, ktorej tyczy sie ta odpowiedz? Opowiedzi widocznie nie zrozumialas, bo nigdzie nie jest napisane, ze MA BOLEC. Jesli ktos nie ma pojecia, ze nacinanie krocza i wypychanie dziecka (?!), nie ma nic wspolnego z tym czy dziecko jest owiniete pepowina czy tez nie, to trzeba go chyba uswiadomic. I tak, gdyby nie terazniejsze metody znieczulenia, porod bolal by tak samo, w kazdym zakatku swiata i na pewno nie z winy poloznej.
            • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 14:54

              Ufff.
              Dziękuję, chyba strach się odezwać wink
              Właśnie o to nam chodzi, że pępowina wokół szyi która jest głównym wątkiem postu założycielki, problemem, pyta, prosi o opinie, radę, doświadczenie- NIE przyłożyła się do odczuwania bólu porodowego, traumy, nacinania, wypychania. To są odczucia młodej mamy, które szanuję, ale NIE to było przyczyną jej przeżyć.
              • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 14:57
                A jaka jest przyczyna nacinania/wypychania, jesli nie koniecznosc skrocenia II fazy porodu z uwagi na pepowine na szyi? Juz pomijam fakt, co wspolczesna medycyna mowi o wypychaniu dziecka na sile. Poza tym odnosze sie do cytatu wyzej, ze nacianie, bol itd., bo tak ma byc.
                • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 15:05
                  Gdzie masz ten "cytat z gory", ze tak ma byc? Natura. Porod boli i trzeba wyryc to na kamiennej plycie by reszta zakumala, ze to nie wina poloznej, tylko natury? W dobie srodkow znieczulajacych mozna ten bol lagodzic. Nacinanie krocza nie sluzy temu by dziecko szybciej wyszlo, tylko w wielu przypadkach chroni przed rozerwaniem. Dobra polozna wie kiedy MUSI. Mozliwe, ze jest to naduzywane czasem, ale na to akurat mozna sie nie zgodzic, to nie czasy PRLu.
                  • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 15:09
                    A czy ja twierdze, ze to wina poloznej? I nie, w XXI wieku porod nie musi bolec. Ale moze, jesli sie przyjmie, ze natura tak chciala, wiec nic nie trzeba z tym robic. A z nacinaniem krocza i mozliwoscia jego unikniecia to owszem, ale nie w Polsce wink Jakos zadnej z moich ostatnio rodzacych kolezanek nie udalo sie go uniknac, a zadna sie na nie nie godzila. Czyzby krocza Polek byly zbudowane inaczej niz Niemek czy Szwajcarek?
                    • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 15:56
                      Ale jestes oporna w tym watku. Nikt nie mowi, ze ma bolec, za to po raz enty powtarza sie, ze nie musi. Po to sa dostepne srodki znieczulajace. Wyobraz sobie, ze sa kobiety (znam takich wiele), ktore nie chca byc znieczulane. Wsrod moich znajomych rodzacych w Pl, sa i takie ktore nie byly nacinane, bo nie bylo potrzeby i dwie, ktore sie nie zgodzily i zaluja. Zadna z Twoich kolezanek sie nie godzila, a czy ktoras to powiedziala glosno?

                      Tylko, ze to nie jest tematem watku glownego.
                      • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 16:14
                        W Polsce jednak najczesciej boli, bo musi. I nie udawaj, ze nie wiesz, ze tak jest. Oczywiscie, ze moje kolezanki mowily glosno, ze nie chca - przed porodem. W trakcie parcia raczej ciezko dyskutowac, szczegolnie jezeli sie lezy, prze na komende, a wczesniej zaliczylo sie kilka(nascie) godzin skurczy po oxy. Lezalas kiedys w szpitalu w Polsce? Mnie wystarczyl zabieg, do ktorego przygotowania (kotwiczenie) przeprowadzano bez znieczulenia, bo "ma bolec". I swoje "poprosze o znieczulenie" moglam sobie wsadzic wiadomo gdzie.
                        • agawus Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 18:06
                          Pewnie się zdziwicie tym co napiszę, ale w moim przypadku największa komplikacja wyniknęła z faktu, że pani doktor... chciała zaoszczędzić mi dyskomfortu/bólu. Sama to przyznała. Przy przyjęciu na porodówkę powinna mnie dodatkowo zbadać. Wtedy widziałaby od razu nietypowy postęp rozwarcia wobec do tego, który był na izbie przyjęć. Ale, że medycyna to nauka statystyczna, to założyła, że jestem typowa i nie ma co dokładać mi "wrażeń".
                          Nie mam w sumie pretensji, zrobiła co mogła żeby naprawić skutki odstąpienia od procedury i się udało. Niemniej już niech mnie badają i będzie dyskomfort, niech boli, byle dziecko było bezpieczne.
                          Marzę oczywiście o tym, że przy drugim porodzie, w kwietniu nikt mnie nie natnie. Może nie zdążą? Moja siostra tak miała, bo też rodziła mega szybko i następnego dnia po porodzie czuła się jak młody bóg. Ehh pomarzyć.
                        • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 18:18
                          Akurat nalezalam sie przez pol dziecinstwa w szpitalach, na oddzialach gdzie przewazaly kobiety. Wiem co to bol, wlasnie w dziecinstwie przechodzilam gorsze niz porodowe - mowily to kobiety, ktore przechodzily oby dwa. Wiec prosze skoncz swoje wywody, bo ublizasz WIEKSZOSCI poloznych, ktore pracuja z powolania i staraja sie jak moga.
                          I zakapuj wreszcie, ze nie trzymasz sie tematu. Jesli chcesz pogadac o swoich traumach porodowych, ktorych Ci serdecznie wspolczuje, zaloz watek na temat.
                          • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 11:24
                            Ja akurat porod (cc) wspominam w 100% dobrze, obylo sie bez bolu i traumy. I nie dyskutuje o wiekszosci poloznych, tylko o polskim podejsciu do bolu. A tematu watku nie trzymamy sie zdaje sie obie...
                            • gonia28b Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 11:55
                              No trudno nie odejść od tematu wątku, kiedy zaczynają się wypowiadać panie położne, które wiedzą najlepiej... wink

                              Skurcze bolały owszem sakramencko, ale tu chyba wszystkich zaskoczę: te bóle trwały stosunkowo krótko i wcale tego tak najgorzej wspominam smile
                              Najgorzej wspominam ranę/bliznę po nacięciu krocza i ten upierdliwy ból i pieczenie.
                              Z dwojga złego wolałabym mieć już odpowiednią ranę na brzuchu. Ale cóż, na porodówce rodząca nie ma nic do gadania...
                              • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 13:37
                                Trzeba bylo od razu sie przyznac do bycia alfa i omega, co tam polozna z doswiadczeniem i wiedza, do takiej specjalistki, ktora nie widzi roznicy miedzy porodem naturalnym, a operacja. "Odpowiednia rana na brzuchu" to wiele tlumaczy. Rodzaca chyba wiedziala, ktoredy dzieci na swiat przychodza, czy bylo to wielkim zaskoczeniem.
                                Przykro mi, ze cierpialas po nacieciu, to jednak tez rana i boli niestety.

                                Cesarskie ciecie nie jest zabiegiem kosmetycznym, to operacja chirurgiczna, ktora nie pozostawia blizny tylko na skorze. Jesli ktos sobie tego zyczy, powinien sobie to wczesniej zaplanowac, a nie wyplakiwac zale, ze lekarz nie widzi nic zlego w NATURALNYM PORODZIE.
                                EOT
          • andzia.12345 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 29.10.13, 21:05
            ashraf napisała:

            > Aha, czyli porod sn po polsku ma koniecznie bolec

            A czy uważasz, ze jest jakaś różnica w porodzie angielskim, polskim czy niemieckim? Zapewniam cię że czy rodzisz w PL czy w innym miejscu na świecie ból jest ten sam. Moja szwagierka rodziła w Niemczech, miała znieczulenie ZZO a i tak bolało (zanim podali a także już jak przestało działać), a dodatkowo musiała przeć zupełnie nienaturalnie bo nie czuła skurczów i wykonywała tylko rozkazy położnej. Popękała w kilku miejscach (nie była nacinana), ale przeżyła i szybko doszła do siebie, znacznie szybciej niż dochodzi się po cc.
            • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 11:29
              Nie zgadzam sie. Porod nie musi bolec - ani sn, ani cc. Mialam w Szwajcarii cc na zyczenie, odbylo sie od poczatku do konca bezbolesnie, tych slynnych boli pooperacyjnych tez nie doswiadczylam, a gdybym je miala, mialam przykazane zglosic to jak tylko sie pojawia. Istnieja skuteczne leki przeciwbolowe (ktore mozna zazywac przy karmieniu), a bol nie jest do niczego potrzebny. Do siebie doszlam blyskawicznie, tego samego dnia chodzilam i bralam prysznic, od drugiego dnia spacerowalam z dzieckiem po korytarzu, wychodzac ze szpitala nie pamietalam juz, ze mialam cc.
              • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 13:51
                Ty masz ewidentny problem z rozumieniem prostych zdan? Mozesz zacytowac, bo ja chyba slepa jestem, nigdzie nie widze, by ktos w calym watku napisal, ze porod musi bolec! To Ty jako jedyna podkreslasz caly czas, ze sie nie zgadzasz z czyms o czym nikt nie pisze. Pojmij- POROD BOLI, TAKA JEGO NATURA, ALE W DOBIE SRODKOW ZNIECZULAJACYCH NIE MUSI. Jasniej sie nie da.
                Rodzilam w Niemczech. Ze znieczuleniem, bylam nacinana, po dwoch godzinach bralam prysznic, a po czterech jechalam z dzieckiem do domu. Dobe po porodzie bylismy na pierwszym spacerze, a po tygodniu nie pamietalam o porodzie. Moj syn byl owiniety pepowina, co nie przeszkodzilo mu, jak i wiekszosci takich przypadkow, przyjsc na swiat w doskonalym stanie.
                • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 14:05
                  To chyba ty dalej nic nie rozumiesz, ale mniejsza z tym. Jesli jeszcze masz jakies watpliwosci co do tego, czy w Polsce porod musi bolec (o czym ja pisze), to proponuje lekture statystyk, chocby fundacji RPL. Bo o tym, ze w Niemczech czy w Szwajcarii sie da, to chyba nie trzeba nikogo przekonywac?
                  • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 16:54
                    No i teraz skoncz wreszcie wywod, odpowiadajac, JAK TO MA SIE DO TEMATU? Juz nie wspomne nawet o tym, ze jako jedyna wyciagasz "problem bolu", choc Ciebie nie dotyczyl i czytasz nader wybiurczo. Skorzystaj z wlasnej rady i przewertuj stytystyki.
                    • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 17:03
                      Wybiorczo, jezeli juz. Ortografia podupadla od ujadania na forach? wink Odpowiedz byla do poloznej, nie do ciebie, wiec skoncz juz sie podniecac tym off-topem.
                      • caroninka Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 17:09
                        Racja, blad i co? Lepiej strzelic blad ortograficzny, niz wywod o bolu z rekawa wziety. Argumentow Ci braklo? Bidulka. Budowa drzewka Cie przerosla, czy tez nie pojmujesz, ze na forum, moze sie wypowiadac kazdy, czasem szkoda, ze z zerowa wiedza w temacie, jak w Twoim tutaj przypadku. EOT
                        • ashraf Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 17:13
                          Ktory to juz EOT zaliczylas? To ty sama zapedzasz sie w kozi rog... Ja juz podalam ci argumenty, a nawet polecilam lekture. Moze rozjasni ci cos w temacie?
              • anett8 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 13:52

                Zaznaczam, że jest to mój ostatni post w tym temacie. Ponieważ pani drwi ze mnie tutaj i uznaje się za osobę wszechwiedzącą i znającą się na wielu rzeczach np. na położnictwie to pozwolę sobie ostatni raz wyprostować parę faktów. Robię to tylko dla innych ciężarnych kobiet które być może kiedyś trafią na ten post.
                Wiedzy na temat fizjologii porodu nie ma pani żadnej, ale wielce dyskutuje na temat tego co się działo w trakcie pani porodu oraz zna pani wszelakie przyczyny tej sytuacji.
                1. Zwolnienia tętna płodu na skurczu mają prawo się zdarzać- jeżeli tętno wyrównuje po skurczu nie jest to żadną patologią (mniemam, że nie były to bardzo niskie wartości tętna ponieważ w takiej sytuacji miałaby pani wykonane cięcie cesarskie w trybie pilnym)
                O wiele bardziej niebezpieczne są zwolnienia tętna po skurczu tzw. deceleracje późne.
                Często obserwujemy zwolnienia tętna płodu na skurczu, a po porodzie okazuje się, że pępowina nie była powodem.
                Oczywiście nie było mnie w trakcie pani porodu i nie wiem co się działo więc wymądrzać się nie mam zamiaru, ale z tego co pani pisze mogę wysnuć pewne fakty.
                2. To, że nie potrafił synek wyjść z pani (jak to pani opisuje) to nie przyczyniła się do tego pępowina, jest ona na tyle długa, że opętlenie dziecka nie uniemożliwia zejście w kanale rodnym. Jakby był ciasno owiązany pępowiną wokół szyi, a pępowina byłaby patologicznie krótka to finał zapewne byłby inny.
                Podatność tkanek jest sprawą bardzo indywidualną, do tego dochodzi siła skurczu partego oraz umiejętność efektywnego parcia przez rodzącą. Jeżeli te trzy czynniki nie współpracują, a dziecko jest już bardzo zmęczone porodem może się okazać pod koniec drugiego okresu porodu, że trzeba mamie i dziecku pomóc. Ale nikt pani nie zagwarantuje, ze jakby pępowiny nie było czy pani krocze poddawało się na tyle że można by było uniknąć nacięcia. Do tego dochodzą przebyte liczne infekcje pochwy, grzybice które bardzo osłabiają tkanki.
                3. Dzieci są różne, jedne noworodki śpią bardzo dużo, inne mniej- ale pani dziecko oczywiście spało dlatego, że było opętlone pępowiną i tutaj jest cały problem, bolesności krocza i innych smutnych rzeczy związanych z pani przeżyciami.
                Jeszcze raz zaznaczam, że szanuje pani przeżycia, współczuję bo wiem co oznacza ból naciętego krocza po porodzie (dla mnie również był dominujący, 2 tyg nie byłam w stanie usiąść na tyłku), wiem czym jest trauma, nie uważam że poród musi boleć, że nie możemy wchodzić z anestezją oraz innymi metodami łagodzenia bólu. Ale niech pani już odpuści tej pępowinie bo nie ona tutaj zawiniła.

                Jeżeli chodzi o nacinanie krocza to mam na swoim koncie m.in. poród z ochroną u kobiety rodzącej po raz pierwszy dziecko 4300. I wiele, wiele innych nie nacinanych. Tak się składa, że jeżeli muszę naciąć krocze zawsze informuje rodząca o tym i pytam o zgodę. Jasne, że są kraje gdzie odsetek nacięcia krocza jest o wiele niższy, ale nikt nie pyta czy urazowość jest mniejsza? Mam koleżankę pracującą w jednej z londyńskich porodówek i z tego co mówiła, tam owszem nie nacina się, ale również się nie chroni- tam położna obserwuje a potem zszywają- pęknięcie 3 i 4 stopnia na sali operacyjnej... Wie pani czym jest pęknięcie krocza 4 stopnia?? To ja dziękuję- wolę swoje pacjentki za zgodą naciąć, jeżeli widzę, że krocze nie przepuści, że trzyma mocno, że pacjentka na 100% pęknie i nie będzie to małe pęknięcie... Wolę nie ryzykować jej zdrowia. Jeżeli jest podatne i istnieje niewielkie ryzyko małego pęknięcia to wolimy nie nacinać, niewielkie pęknięcie lepiej się goi niż nacięcie i daje mniejsze uczucie dyskomfortu. Oczywiście, ze zdarzają się sytuacje kiedy trzeba dla dobra dziecka i mamy skrócić 2 okres porodu. Ale to jest sala porodowa, a nie matematyka ani biuro czy sklep. Tutaj położna ma pod opieką dwa życia ludzkie i stara się ze wszystkich sił aby wszystko szczęśliwie się zakończyło. Są ludzie którzy nie zrozumieją ani nie docenią naszej pracy. Trudno. My mamy naszą misję do spełnienia. I dzisiaj pójdę na noc do pracy witać na świecie Nowe Życie, z radością w oczach patrzeć jak historia danej rodziny zmienia się na moich oczach.
                Pozdrawiam
                --
    • budyniowatowe Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 30.10.13, 16:38
      Rodziam dziecko 3-krotnie owiniete pepowina. Bylam podlaczona do aparatury caly czas, zeby monitorowac dziecko. Wszystko poszlo gladko. Nikt mnie nie nacinal (ani nie popekalam), ani nie wypychal dziecka.
      Ale ja nie rodzilam w Poslce, tutaj samo owiniecie pepowina nie jest wskazaniem do CC, I nikt nie praktykuje rzucania sie na brzuch rodzacej coby wypchac dziecko.
      Najwazniejsze to chyba zaufanie to lekarza, ze wie co robi.
    • kaja5 Urodziłam.... 04.11.13, 15:02
      Dzieciątko zdrowe i ma się dobrze.
      Poród był szybki, fizjologiczny bez żadnego wspomagania typu oksytocyna, cięcie itp.
      Powiedziałam lekarzowi na IP, że mały jest owinięty pępowiną, stwierdziła tylko że "40% dzieci jest owiniętych", to samo powiedziała położna gdy mówiłam to jej na sali porodowej. Gdy wyszła główka dziecka to położna powiedziała tylko "pępowina" i ja odwinęła, a wcale mocno zawinięty nie był, myślałam, że będzie na około szyi a był tak raczej na kształt podkowy tzn. ta pępowina z pępuszka szła za szyje, na kształt takiej podkowy, tak jak niezwiązany szalik, luźno zwisający za szyją (przód szyi nie był owinięty) i idący w dół z dwóch stron. Nie wiem, czy jasno to opisałam. W każdym razie bardzo cieszę się ze nie miałam cc, mogłam od razu zajmować się dzieckiem i z porodówki na sale doszłam o własnych siłach, a po 2 dobach już byłam w domu z maleństwem.
      Pozdrawiam smile
      • caroninka Re: Urodziłam.... 04.11.13, 19:36
        Gratulacje i wszystkiego dobrego!
      • gonia28b Re: Urodziłam.... 04.11.13, 23:36
        Gratulacje! smile super, że tak się udało smile
        • mariola1315 Re: Urodziłam.... 05.11.13, 07:53
          Gratuluję!!!!smile


          19-09-2004r.Mateusz; 11-10-2006r.Łukasz
          09-02-2010r.Paweł 17-05-2012r. Julia [*]
          • juznieja Re: Urodziłam.... 14.11.13, 08:22
            Gratulacje

            Chcialabym jeszcze dodac

            W takiej sytuacji warto zwrocic uwage jak dziecko sie zachiwuje w brzuchu

            Moj starszy synek byl owiniety pepowina pod koniec ciazy zamiast sie uspokoic zaczal naprawde szalec w brzuchu
            Kiedy tr przez przypadek znalazlam sie za wczesnie w szpitalu polozna wtedy zobaczyla ze przestaje oddychac
            w ciagu doslownie pol godziny wypchnieto mi malego
            totalna panika ale wszystko skonczylo sie dobrze



            • kaja5 Re: Urodziłam.... 14.11.13, 15:47
              juznieja napisał(a):

              > Gratulacje
              >
              > Chcialabym jeszcze dodac
              >
              > W takiej sytuacji warto zwrocic uwage jak dziecko sie zachiwuje w brzuchu
              >

              Lekarz też mi na to kazał zwracać uwagę i jak by mały "szalał w brzuchu" bardziej niż wcześniej to miałam jechać od razu na IP.
    • mamamaluszkow Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 20.11.13, 08:40
      U mnie corka urodzila sie z owinieta pempowina wokol szyi lekarz na usg nic mi nie powiedzial moze nie widzial ! Ale corka urodzila sie zdrowa na szczescie miala 10pkt.
    • amy.28 Re: Dziecko owinięte pępowiną, miał ktoś? 20.11.13, 13:13
      Przecież to nie sznur na szyji oddychającego człowieka, na litość boską, trochę wyobraźni.

      Jak pępowina może poddusić dziecko, na etapie wychodzenia głową przez kanał rodny- skoro dziecko nie oddycha przez płuca tylko tlen i substancje odżywcze są dostarczane przez pępowinę jeszcze?

      Pępowina to sznur o zachowaniu jak gumowy wąż ogrodowy - nawet w węźle prawdziwym jeśli nie jest zbyt ciasny - normalnie funkcjonuje.

      Podczas fazy parcia - dziecku najpierw wychodzi główka a potem barki i między nimi pępowina na szyji jest w momencie gdzie i tak ma luz. W trakcie przechodzenia przez kanał rodny może być na nią ucisk ale to jest chwila, zresztą na samym skurczu i parciu już są problemy z dostarczeniem tlenu ale natura tak to utworzyłą że nie jest to problem.

      Za krótka i kilkakrotnie zawiązana może jedynie blokować swobodne wyjście dziecka ale położne sobie raz dwa poradzą z odwobodzeniem malca.

      Trzeba byłoby ją dobrze ścisnąć aby przestałą dostarczać tlen, ale ta cała teoria co do podduszania dziecka to jest jakiś absurd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka