Jestem w 4 miesiącu ciąży i strasznie boje sie ze czymś zaszkodzę mojemu nienarodzonemu dziecku. Szczególnie zaczęłam sie bać chemii szeroko pojętej. Mam na myśli środki czystości, odzywki do kwiatków mojej mamy akurat, aerozole zapachowe itp. Dzisiaj np tata wymieniał mi płyn do chłodnicy w aucie i przy mnie strzepnal wężyk którym sprawdzał poziom tego płynu, i ja juz cała blada pobiegłam do domu wyprać rzeczy bo nie daj Boże cos krapnelo na mnie i jakimś cudem dostanie mi sie do buzi. W ogóle boje sie ze dostało mi sie do buzi a ja tego nie poczułam

i tak mam codziennie, tylko zależy z czym mam styczność. Czy to zle spłukany moim zdaniem płyn do mycia naczyń, czy zmywacz do paznokci ktorego używa moja mama i pozniej bierze sie za przygotowanie obiadu bez umycia po nim rak, cały czas boje sie ze zjem jakaś "chemię" która zaszkodzi mojemu maleństwu

czy wy tez tak miałyście w ciąży? Czy faktycznie tak łatwo jest zaszkodzić nienarodzonemu dziecku?