Witam ponownie Panie Darku.
Mam jeszcze tak jak powiedziałam rano kilka pytań:
1.Interesuje mnie jak to jest naprawdę z tym przenikaniem leków
znieczulających do krwi i mózgu płodu. W literaturze z lat 70-80 często można
się spotkać z informacją, że wskutek tego zzo może powodowac zmiany
neurologiczne u płodu. Na mój rozum dziś stosuje się zapewne inne leki i
znacznie mniejsze dawki, które nie przenikają do krwi malucha w takim
stopniu, aby były przyczyną powikłań. A swoją drogą gdzieś czytałam, że np.
bupiwakaina nie przechodzi przez łożysko, więc jak ma zaszkodzić dziecku.
2.Czy leki stosowane do zzo, powodują zaburzenia rotacji główki i utrudniają
wstawianie się płodu w kanał rodny? Wydaje mi się ze to też zależy od dawki.
Co Pan na to?
3.I jeszcze jeden problem:. Wiem (jeśli piszę bzdury proszę mnie od razu
poprawić – Pan tu jest specjalistą, ja jestem tylko ciekawska dlatego drążę
temat), że zzo podaje się rodzącej dopiero wtedy, kiedy akcja skurczowa
macicy jest regularna – choć nie bardzo wiem co to znaczy. 1 skurcz na 20
minut to tez dla mnie regularna akcja.
Ale do rzeczy – proszę mi powiedziec, co robi się w przypadku, kiedy akcja
porodowa pięknie postępuje i do pełnego rozwarcia dochodzi w kilka godzin, a
pacjentce odmawia się zzo, bo nie ma przez cały I okres porodu regularnych
skurczów. Czytałam ze takie nieregularności to normalna sprawa i jeśli poród
postępuje to nie ma żadnego problemu. Tylko dlaczego wtedy odmawia się
pacjentce znieczulenia?? Tak się składa ze spotkałam się z takim przypadkiem
i jestem ciekawa czy to było prawidłowe postępowanie zarówno położnika jak i
anestezjologa, który był cały czas na sali porodowej. Zastanawiam czy jest
jakieś rozróżnienie przypadków w ktorych warunkiem otrzymania zzo jest
regularność skurczów macicy a w jakich rozwarcie szyjki. Może to ma znaczenie?
Przepraszam że Pana tak męcze pytaniami, chciałam tylko nadmienić iż jestem
gorącą zwolenniczką zzo, więc mój post nie jest wytykaniem możliwych powikłań
i szukaniem dziury w całym. Po prostu chcę więcej wiedzieć, aby nie dać sobie
wciskać głupot, którymi czasem położne i ginekolodzy potrafią nas straszyć.
Gdyby Pan znalazł chwilę na odpowiedzi byłambym bardzo zobowiązana.
Pozdrawiam serdecznie