Dodaj do ulubionych

Panie Darku to znowu ja :)

04.01.05, 21:47
Witam ponownie Panie Darku.

Mam jeszcze tak jak powiedziałam rano kilka pytań:
1.Interesuje mnie jak to jest naprawdę z tym przenikaniem leków
znieczulających do krwi i mózgu płodu. W literaturze z lat 70-80 często można
się spotkać z informacją, że wskutek tego zzo może powodowac zmiany
neurologiczne u płodu. Na mój rozum dziś stosuje się zapewne inne leki i
znacznie mniejsze dawki, które nie przenikają do krwi malucha w takim
stopniu, aby były przyczyną powikłań. A swoją drogą gdzieś czytałam, że np.
bupiwakaina nie przechodzi przez łożysko, więc jak ma zaszkodzić dziecku.

2.Czy leki stosowane do zzo, powodują zaburzenia rotacji główki i utrudniają
wstawianie się płodu w kanał rodny? Wydaje mi się ze to też zależy od dawki.
Co Pan na to?

3.I jeszcze jeden problem:. Wiem (jeśli piszę bzdury proszę mnie od razu
poprawić – Pan tu jest specjalistą, ja jestem tylko ciekawska dlatego drążę
temat), że zzo podaje się rodzącej dopiero wtedy, kiedy akcja skurczowa
macicy jest regularna – choć nie bardzo wiem co to znaczy. 1 skurcz na 20
minut to tez dla mnie regularna akcja.
Ale do rzeczy – proszę mi powiedziec, co robi się w przypadku, kiedy akcja
porodowa pięknie postępuje i do pełnego rozwarcia dochodzi w kilka godzin, a
pacjentce odmawia się zzo, bo nie ma przez cały I okres porodu regularnych
skurczów. Czytałam ze takie nieregularności to normalna sprawa i jeśli poród
postępuje to nie ma żadnego problemu. Tylko dlaczego wtedy odmawia się
pacjentce znieczulenia?? Tak się składa ze spotkałam się z takim przypadkiem
i jestem ciekawa czy to było prawidłowe postępowanie zarówno położnika jak i
anestezjologa, który był cały czas na sali porodowej. Zastanawiam czy jest
jakieś rozróżnienie przypadków w ktorych warunkiem otrzymania zzo jest
regularność skurczów macicy a w jakich rozwarcie szyjki. Może to ma znaczenie?

Przepraszam że Pana tak męcze pytaniami, chciałam tylko nadmienić iż jestem
gorącą zwolenniczką zzo, więc mój post nie jest wytykaniem możliwych powikłań
i szukaniem dziury w całym. Po prostu chcę więcej wiedzieć, aby nie dać sobie
wciskać głupot, którymi czasem położne i ginekolodzy potrafią nas straszyć.
Gdyby Pan znalazł chwilę na odpowiedzi byłambym bardzo zobowiązana.
Pozdrawiam serdecznie smile



Obserwuj wątek
    • misialski Re: Panie Darku to znowu ja :) 05.01.05, 08:31
      podnosze w góręsmile
      • darekjedrasiak Re: Panie Darku to znowu ja :) 05.01.05, 09:53
        Proszę dać mi czas do wieczora smilePamiętam o sprawie smile) Pozdrawiam Darek
        Jędrasiak
        • misialski Re: Panie Darku to znowu ja :) 05.01.05, 11:14
          oczywiście, i tak jestem wdzieczna za pomoc smile
          • darekjedrasiak Re: 05.01.05, 17:47
            Prawidłowo wykonane znieczulenie przewodowe porodu nie powoduje depresji matki
            ani płodu. Lek, podany w niewielkiej dawce do przestrzeni podpajęczynówkowej
            czy zewnątrzoponowej wywiera swoje działanie w miejscu podania. Oczywiście,
            superczułymi metodami można wykryć jego obecność we krwi matki, skąd
            przynajmniej teoretycznie – może przenikać do krwiobiegu płodu. Trzeba sobie
            jednak zdawać sprawę z tego, że przy bardzo małej dawce ilość leku , która
            teoretycznie ma możliwość przeniknięcia do układu krążenia płodu jest
            absolutnie niewystarczająca do wywołania u niego jakichkolwiek objawów.
            Istotne jest nie to, że stwierdza się obecność śladowych ilości leku we krwi
            dziecka, ale to, że on nie jest w stanie wywołać objawów o których Pani
            wspomniała. Przenikanie do mózgu płodu leku znieczulającego miejscowo używanego
            do znieczulenia bólu porodowego należy między bajki włożyć.

            Zdefiniowane są warunki, jakie musi spełniać czynność skurczowa, aby można było
            rozpocząć znieczulenie. Skurcze powinny być regularne, czyli pojawiające się w
            określonych odstępach czasowych, nieprzekraczających 3 minuty, trwać
            odpowiednio długo – przyjmuje się 30 – 45 sekund, no i mieć odpowiednią siłę.

            W postępowaniu podczas porodu niestety czasem zwyciężają zachowania
            schematyczne, takie, jak oczekiwanie na „odpowiednie” warunki do rozpoczęcia
            znieczulenia w kobiety, u której badaniem stwierdza się że poród postępuje.
            Pyta Pani dlaczego wtedy odmawia się pacjentce znieczulenia ? Tylko z powodu
            słabości merytorycznej prowadzących poród, uzurpowania sobie prawa do
            decydowania o tym, czy łaskawie wyrazić zgodę na znieczulenie, może jeszcze z
            chęci zarobienia kasy. Co do postępowania anestezjologa, to proszę wziąć pod
            uwagę, że pozycja i możliwości decyzyjne anestezjologa na sali porodowej są
            ograniczone przez położników, którzy ciągle podkreślają, że to oni odpowiadają
            za poród. Oczywiście, jakoś o tym zapominają, gdy na skutek różnych
            niekorzystnych zdarzeń dojdzie do powikłań, ale to już osobna historia i z
            pewnością nie dotyczy wszystkich położników. Jest błędem, gdy położnicy
            zwlekają albo wręcz się nie zgadzają na rozpoczęcie znieczulenia u pacjentek, u
            których szyjka jest dystocyjna i mimo silnej czynności skurczowej oraz bólu o
            bardzo dużym nasileniu, jej rozwarcie nie zwiększa się w ciągu kilku godzin. I
            oczywiście tłumaczą, że to za wcześnie, bo poród może się zatrzymać. Jaki to ma
            sens ? Poród i tak już jest zaburzony, i szansa na to, że zakończy się
            zabiegowo jest większa niż w porodzie postępującym prawidłowo. Rozpoczynając
            znieczulenie uwalniamy kobietę od bólu, co już samo w sobie jest dobre, a
            często powodujemy, że szyjka w krótkim czasie „puszcza” i poród zaczyna szybko
            postępować. Może wystąpić taka na przykład sytuacja, że jest solidna czynność
            skurczowa macicy, rozwarcie postępuje do jakichś 5 – 6 cm, ale głowa dziecka
            znajduje się wysoko nad płaszczyzną wchodu i daje się od niej odepchnąć. Jaki
            jest powód, aby w takiej sytuacji odmawiać kobiecie zniesienia bólu ? Ano żaden
            racjonalny. Poród ten też nie przebiega prawidłowo, ale warto znieść ból z tego
            samego powodu, z którego znosi się ból w kolce nerkowej wcale nie mając
            pewności, czy po podaniu leku przeciwbólowego kamień przemieści się poza w
            moczowód. Nawet, jeśli poród ten zakończy się cięciem, to i tak nie można
            znieczuleniu jako czynnikowi sprawczemu przypisać tego cięcia. Proszę zadawać
            pytania, jakie Pani przyjdą do głowy. Nie czuję się osaczony, ani
            niepotrzebnie angażowany smile Pozdrawiam Darek Jędrasiak
            • misialski Re: 06.01.05, 09:03
              Panie Darku, odnośnie trzeciej części Pana wypowiedzi - jeśli dobrze rozumiem
              jeśli pacjentka ma regularne bardzo silne skurcze macicy np. co 2 minuty i trwa
              to długi czas, a szyjka stoi na 1 cm rozwarcia i ani rusz dalej, to rozumiem ze
              jest to również wskazanie do wykonania zzo, bez czekania na odpowiednie
              rozwarcie?
              Czytałam ostatnio jedną relację z porodu, kobieta pisała ze wymiotowała z
              powodu silnego bólu a szyjka sie nie rozwierała i ...............musiała sie
              mimo wszystko męczyć i czekac 15 godzin az doszło do wymaganych 4 cm rozwarcia,
              bo położnicy stawiali weto na znieczulenie, bo takie są procedury - jak dla
              mnie głupota. W takich przypadkach chyba powinno sie brac pod uwage dobro
              rodzacej, a nie ustalone procedury.
              Zastanawiam się, jeśliby mi się przytrafił taki właśnie brak postępu porodu,
              czy mój mąż po prostu moze, że tak to nieładnie nazwę olać zdanie połoznika i
              żądać dla mnie odpowiedniego postępowania anestezjologicznego mimo wszystko?

              W moim szpitalu zzo jest dostępne na życzenie nieodpłatnie, znieczula sie 30%
              porodów i ja również na takowe jestem zdecydowana. Jednak podczas porodu mogą
              zdażyc sie sytuacje nietypowe, w których połoznik zawsze cos wymyśli ze nie
              mozna znieczulać, bo np. sie boi. Wolę choc kilka takich sytuacji znać i
              wiedzieć jakie są tak naprawdę możliwości podania zzo w danym przypadku, a nie
              słuchac "nie bo nie" - stąd moje pytania.

              Dziekuje Panie Darku za odpowiedzi, poprzeglądam sobie jeszcze raz informacje
              jakie posiadam o zzo i jesli mi przyjdzie do głowy jeszcze jakieś pytanie,
              poprosze Pana o opinię.
              Pozdrawiamsmile
              • darekjedrasiak Re: 06.01.05, 09:47
                W sytuacji o której mowa, postępowanie powinno być dla zespołu oczywiste. Muszę
                tu wspomnieć o lokalnych obyczajach, które czasem są bardzo mało podatne na to,
                co podpowiada zdrowy rozsądek. Czekanie jakiś tam czas do osiągnięcia
                arbitralnie przyjętej wielkości rozwarcia nie da się sensownie uzasadnić.
                Ogromnie jestem ciekaw, jakie byłoby stanowisko położników, gdyby to była córka
                któregoś z nich. "Olanie" zdania położnika nie doprowadzi do niczego dobrego,
                chociaż wiele razy słyszeliśmy o różnych sytuacjach, w których zdecydowana
                akcja rodziny wpływała na postępowanie z pacjentami. Zresztą tak jak w życiu.
                Z tego, że znieczulenie nie wpływa na przebieg porodu - co jest do znudzenia
                dokumentowane w piśmiennictwie - wynika, że niezależnie od sytuacji położniczej
                (pomijając stany wymagające natychmiastowej interwencji) znieczulenie powinno
                być dostępne dla każdej rodzącej. Pozdrawiam i zapraszam Darek Jędrasiak
                • misialski Re: 06.01.05, 10:14
                  "Olanie" zdania położnika nie doprowadzi do niczego dobrego,

                  Chyba rzeczywiście lepiej będzie przedyskutowac przed porodem rózne sytuacje
                  zarówno z anestezjologiem jak i położnikiem i delikatnie, acz stanowczo
                  przedstawić jakiego postępowania będziemy wymagali nie podważając oczywiście
                  niczyich kompetencji.
                  • darekjedrasiak Re: 06.01.05, 10:44
                    To optymalne rozwiązanie. Pozdrawiam Darek Jedrasiak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka