Dodaj do ulubionych

Ale jesteście nawiedzone!

17.01.05, 10:42
zaglądam tu czasem, nie za często, bo w ciąży już nie jestem, a nie mam znów
takiego doświadczenia, aby coś radzić, w ogóle wypowiadam się rzadko, ale w
końcu szlag trafił.

według was:
-poród to cud i wszyscy musza tak myśleć, łącznie z tatusiem,
- dziecko to cud, który wszyscy muszą całować po obkupkanej pupci, zwłaszcza
tatuś.
-żadnej chemii, bo chemia be.
-wy same z brzuchem to cud
-wasi mężowie to anioły
-każdy jest zachwycony tym, że zjmujecie się dziećmi
- i długo by wymieniać, ale mi się nie chce.

A nie daj Boże, żeby ktoś zburzył sielankę mówiąc, że tatusiowi przy porodzie
może zrobić się niedobrze na widok krwi, kupy, czy waszej czerwonej i
spoconej buziuni.

Mam dzieci 4lata i 8 miesięcy, które urodziłam po oxytocynie, za to bez męża,
bo nie miałam ochoty go oglądać, ani nie miałam ochoty, aby on mnie oglądał.

Piersią karmię do dziś mimo to dokarmiam.

Wyjaśniam ,żeby nie było, że sama nie mam i zazdroszczę , bo to jest jedyna
odpowiedź fanatyczek, jeżeli ktoś ma inne zdanie.
Obserwuj wątek
    • sierpniowka Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:50
      smile he, he...
      u mnie to poczatek, pierwsza ciaza i takie same spostrzezenia. ale wiem, ze ja
      juz wkrotce tez bede uzywała takich słów jak pupcia, papu itp... smile i wiem ze w
      koncu to tez przejdzie (bo wszystko powinno przejsc smile) i w ostatecznym
      rachunku znow nie bede wiedziała jak mozna tak idiotycznie sie zachowywac.
      ale zeby dojsc do takiego wniosku, musiałam isc na usg i zobaczyc bijace serce.
      bijace w innym rytmie niz moje smile
      • szwedka_kredka Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:28
        nigdy nie używałam słów "pupcia" i "papu" (brrrr...)
        natomiast uważam, że posiadanie dzieci jest fantastyczne
        a w ciąży być nie lubię, za bardzo mnie to stresuje
        poród też uważam raczej za doświadczenie traumatyczne (z powodu bólu, który
        mnie kompletnie powalił, może to głupio zabrzmi, ale naprawdę nie byłam na to
        przygotowanasmile
        i jednocześnie bardzo zazdroszczę tym, które mają inne podejście lub wspomnienia
        • sierpniowka Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:39
          tez uwazam ze dzieci sa super smile i własnie dlatego jestem w ciazy smile i dlatego
          tak bardzo cieszy mnie to, ze kazdego dnia budze sie jako ktos inny smile i ze
          potrafie dostrzec ze zmiany to nie tylko ciało ale takze podejscie do
          macierzynstwa...
          co by nie napisac - dziecko to cud.
          i po przeczytaniu pierwszego postu jestem bardzo szczesliwa, ze doszłam do tego
          i potrafie przezyc tak aby nawet mdłosci potrafiły sprawic przyjemnosc.
          i dlatego... jestem po prostu szczesliwa smile
          i to chyba o to chodzi smile
          pozdrwawiam
      • atlantis75 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 12:41
        sierpniowka napisała:
        > smile he, he...
        > u mnie to poczatek, pierwsza ciaza i takie same spostrzezenia. ale wiem, ze
        ja juz wkrotce tez bede uzywała takich słów jak pupcia, papu itp... smile i wiem
        ze w koncu to tez przejdzie (bo wszystko powinno przejsc smile)

        Przejdzie na pewno smile Potem będzie: "dupa" zamiast "pupcia" i "żarcie"
        zamiast "papu". Samo zycie...


        ---
        NOWE fotki Kubusia smile
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=18324000&a=18324000
        • agalubian Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 11:08
          Wiesz, Atlantis, jeżeli ktoś się w domu na co dzień posługuje wulgaryzmami, to
          zapewne nawet tej "pupci" i "papu" nie będzie (swoją drogą "papu" przyprawia
          mnie o mdłości). Jeżeli nie, to wróci do codziennego niewulgarnego języka.
          Samo życie.
    • pimpek_sadelko Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:50
      nikt ci nie zabrania myslec i czuc inaczej, ale nie miej pretensji do nas za
      to, ze tak sobie wyobrazamy zycie w rodzinie, ze chcemy by porod byl pieknym
      przezyciem.
      nie moja wina, ze masz meza, ktorego nie chcesz widziec. nie rodzilam
      jeszcze,nie wiem jak bedzie wygladal moj porod i mam to na razie w nosie. kilka
      razy poronilam i szczerze mowiac wali mnie to czy bedzie bolalo bardzo czy nie,
      czy bedzie oksytocyna, a niech sobie bedzie, jesli przez to urodze dziecko. tak
      widocznie musi byc.
      nie czuje sie fanatyczka tylko dlatego, ze jestem szczesliwa, ze jestem w
      ciazy, ze bede rodzic , ze mam cudownego meza itd. nie zycze sobie tez, zeby
      obca osoba rozliczala mnie z mojego zycia, szczescia, nieszczescia. won z
      mojego zycia z butami.
      • pimpek_sadelko a co do wielkiego brzucha 17.01.05, 10:52
        to nie moge sie go doczekac! i na pewno bede go uwazala za piekny i wyjatkowy!smile
      • monikaj3 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:02
        Zgadzam sie z toba
        • dazzle Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:36
          Popieram w całej rozciągłości.
    • sylwia7611 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:50
      Jestem zaszokowana twoim postem sadsadsad
      Jeżeli nie podoba ci się to forum to poprostu nie zaglądaj tutaj, nikt Cię o to
      nie prosi!!!!!!
      Pozdrawiam smilesmilesmile
    • sprezyna23 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:52
      To widać, że czasem tutaj zaglądaszsmile Ale jeżeli tak drażni cię ta strona, to
      nie rozumiem po co w nią wchodzisz? Rozwiązanie twojego problemu jest dla mnie
      proste... Mam wrażenie, że jesteś nieco zgorzkniała... Daj przyszłym mamusiom
      przeżywać ciążę i poród, tak jak chcą i nie narzucaj nikomu swoich szarych
      myśli...
      Pozdrawiam gorącosmile))))))))
    • muchgrab Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:54
      Badzcie dziewczyny wyrozumiale. Moze to po prostu depresja poporodowa wink
      • monika277 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:56
        po osmiu miesiacach?
        ile moze trwac depresja poporodowa?
        to zwyczajna nienawisc do calego otaczajacego swiata, brak umilowania i
        tolerancji oraz kompleksy.
        • muchgrab Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:58
          No przecie zakonczylam swoje zdanie "przymruzonym okiem"
        • agalubian Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 14:05
          Prawdziwa depresja poporodowa może naprawdę trwać miesiącami, niestety. Wiem
          coś o tym bo przeżyłam. U mnie jednak nie objawiała się jadem na życie,
          kobiecość, macierzyństwo i samo dziecko, tylko jakby oddzieleniem od świata,
          wypraniem z uczuć. Bardzo przykra sprawa. I niestety byłam zbyt słaba
          wewnętrznie, aby zorganizować sobie jakiegoś sensownego psychologa. Może
          pomógłby mi wcześniej stanąć na nogi.
          A tutaj widzę po prostu zacietrzewioną, smutną, szarą kobietę z pretensjami do
          męża i świata. Sama nie cieszy się z siebie, męża, dzieci, i do furii
          doprowadza ją, że inne mogą inaczej. Nie dopuszcza myśli, że jest coś pośrodku
          między jej postawą a cukierkowym cmokaniem nad dzidzią, że może być po prostu
          radość, poczucie humoru (jak ono mnie wtedy ratowało!), i że to może pozostać
          jeszcze przez lata...
        • sonnya Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 14:40
          ja tylko tak a propos tej depresji, bo w inne komentarze nawet nie chce mi sie
          wchodzic... no wiec taka depresja DEPRESJAA (a nie - tylko obnizony nastroj!),
          moze trwac nawet do roku i to leczona!!
          wiec nie jest powiedziane, ze nasza bohaterka nie padla jej ofiara...
          pozdrawiam wszystkie szczesliwe!!!
          sonnya i 35tc szkrab-szczesciorob wink
    • ewa.zaspiewa Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 10:59
      agresja aż bije... po co to?
    • true_blue Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:00
      Wyluzuj. Zapewniam Cie, ze nie wszystkie tutaj dziewczyny sa nawiedzone. Ja nie
      mam zamiaru sie nagle rozplynac w zachwycie nad tym, ze bede cierpiec podczas
      porodu jak rowniez, ze moj maz "na szczescie" zobaczy moje rozerwane krocze. I
      mam nadzieje, ze mi sie nie zmieni.
      Ale sa dziewczyny co:
      -naprawde tak czuja
      -czuja presje spoleczna zeby tak czuc.
      I trzeba miec troche wyrozumialosci.
      A Ty lepiej opowiedz o tym porodzie z oksytocyna, bo ja na razie zbieram
      informacje i czekam na wszystkie wypowiedzi.
      Pozdr.
    • justa0103 chyba masz jakis problem!!! 17.01.05, 11:04
      wiesz co? twoje slowa mowia same za siebie czy ty masz jakis problem ze soba???
      to ze mlode ,niedoswiadczone mamy maja mnostwo pytan i obnosza sie ze swoja
      radoscia albo z obawami jest godne krytyki!!!!!!!???????????? zastanow sie co
      ty wygadujesz...
      ja moglam w ogole nie miec dzieci a jednak udalo mi sie zajsc w ciaze i nie
      zamierzam nie krzyczec o tym glosno tylko dlatego bo tobie sie to nie podoba...
      to ze ty masz obiekcje i nie jestes szczesliwa to nie powod zeby obarczac
      kompleksami inne przyszle mamy!!!
      bede szczesliwa i bede sie cieszyc bo dla mnie to najwspanialsza rzecz na
      swiecie miec dziecko...
      a tepnym razem jak bedziesz miala zly humor to wyzyj sie na innym forum
      • ewcik29 popieram Justa........... 17.01.05, 11:31
        Popieram Twoje słowa Justa. Jak kobietka ma problem z własną "psyche" to niech
        się uda do psychologa, a nalepiej od razu do psychiatry...
        Weszła na forum, żeby dać upust swojej agresji. Wydaje jej się, że to jest jakiś
        sposób. Zbluzgać innych, a co!!!
        Tyle rzeczy ją denerwuje, współczuję tym jej dzieciom!!! Muszą mieć niezły
        karcer w domu.....
        Cieszę się, że większość mam jest jednak uczuciowa i podchodzi do macierzyństwa
        zupełnie inaczej.. a tak na marginesie faceci lubią kobiety, które mają w sobie
        dużo ciepła a nie takie babsztyle pełne nienawiści... hahahaha
        Pozdrawiam Wszystkie przyszłe Mamusie
        Ewcik
    • weronikaglow Dla wielu z nas to właśnie CUD!!!!! 17.01.05, 11:04
      Z zasady tego rodzaju watki ignoruje. Lecz wyobraz sobie, ze właśnie dla wielu z
      nas nasze brzuchy i stan, w ktorym sie znajdujemy to cud!
      I to najwiekszy w zyciu!
      Ja np. doswiadczylam problemu nieplodnosci i kiedy po x latach zobaczylam dwie
      krechy na znienawidzonych testach ciazowych (bo zawsze byla jedna kreska) to
      mojej radosci nie bylo konca i nie ma jej do dzisiaj.
      I tak samo cieszy sie moj maz, moja mama, tato, siostra, babcia, dziadek etc. etc.
      Wyobraz sobei tez, ze moj maz rak samo jak ja oczekiwal na dziecko i tak samo
      sie staral, oczywisice w zakresie wlasnych mozliwosci. I jego marzeniem jest
      brac udzial w narodzinach wlasnego dziecka. A ze to wlasnie jego dziecko to ja
      mu tego zabronic nie moge i nie chce bo to nasza wspolna sprawa. Jestesmy
      RODZICAMI i PARTNERAMI. A nie on dawca spermy a ja inkubatorem i rodzacą.

      Na szczescie teraz mozna wybierac, czy rodzic z mezem, czy samotnie. I ja sadze,
      ze przez Ciebie przemawia zazdrosc bo albo z tego wyboru nie skorzystalas i
      zalujesz, albo masz faktycznie meza, ktorego widziec na oczy nie chcesz jak sama
      napisalas.
      Odnosnie zas fizjologii to sam porod jest pestka wobec setek problemow - takze
      fizjologicznych, ktore trzeba pokonac, gdy mimo staran dziecko nie przychodzi.
      Moze gdybys miala tego rodzaju doswiadczenia to myslalabys mniej jednostronnie i
      krotkowzrocznie.
    • true_blue Dziewczyny - wyluzujcie!!!! 17.01.05, 11:14
      Bo zaczyna byc naprawde nieprzyjemnie. Jedna dziewczyna ma dosyc zachwycania sie
      nad ciaza i jej przyjemnosciami, druga chce porozmawiac o nieprzyjemnosciach, a
      trzecia chce sie cieszyc calym sercem - to chyba normalne!!!!!!! Po co od razu
      atakowac takie watki. Mozna nie odpowiadac (taka sama dobra rada jak rada, zeby
      inna dziewczyna nie czytala tego forum). Po prostu pozwolmy sobie byc jakie
      jestesmy!
      Pozdr.
      • justa0103 do true-blue 17.01.05, 11:25
        witamwink))
        tu nie chodzi juz o to ze jedna z nas ma inne zdanie naprawde -bo przeciez
        wszyscy mamy do tego prawo ale krytyka za cos co jest szczesciem jak widac dla
        prawie kazdej z nas to lekka przesada.... ja tez dlugo sie staralam o dziecko i
        nigdy nie powiem ze zaluje i nigdy tez nie bede nieszczesliwa z powodu dziecka
        czy jakis tam innych problemow bo przeciez my w ciazy i te co urodzily to musza
        sobie czasem o pie..ch pogadacwink))) o porodzie o bolu o rozstepach tysiac
        razy na dziensmile)))) dlatego nie bron tej ktora nam na to nie pozwalawink)))
        pozdrawiam
        milego dniawink)))))
        • true_blue Re: do true-blue 17.01.05, 11:46
          Hej smile Ja nie bronie, na pewno piszcie (piszmy) o wszystkim na co mamy ochote.
          Chodzi mi o to, zeby sie niekoniecznie od razu denerwowac na dziewczyne, ktorej
          nerwy puscily. Ja wczoraj na mojego meza nakrzyczalam zupelnie bez powodu, no
          coz, hormony smile Po prostu jej uwage zwrocilo to, ze jest za slodko, jej prawo.
          Mnie tez czasem przeszkadza. I tyle. A ja czytam chetnie wszystkie posty
          konstruktywne, na inne szkoda mi troche czasu.
          Podoba mi sie co raz uslyszalam na takim forum: dziewczyny - czas ciazy i porodu
          i potem jest wystarczajaco ciezki, nie badzmy swoimi przeciwniczkami tylko sie
          wspierajmy. I juz.
          Pozdrawiam.
          • justa0103 Re: do true-blue 17.01.05, 11:47
            zgadzam sie z toba w 100 %
    • nordynka1 Re: e_stella co się stało? 17.01.05, 11:36
      według mnie:
      -poród to bolesna konieczność ale do przeżycia
      -każdy człowiek to cud, nie tylko dziecko, choc zwykle tego nie widzę
      -jeśli chemia pomaga to czemu nie
      -ja z brzuchem to ja z brzuchem , daleko mi do cudowności
      -mój mąz to człowiek z krwi i kości, chce być przy porodzie, nikt go nie
      zmuszał, jeśli sie rozmyśli to szanuję to,
      -nie zauwazyłam by ktos był zachywcony tym że będe miec dzieci, to mój-nasz
      wybór i tyle
      -wcale nie czuję się sielankowo - życie jet życiem, ma i radości ma i
      cierpienie i nikt tego nie zmieni, można się jedynie na to zgodzić lub nie

      nie czuję się zaatakowana przez Ciebie

      myślę że coś Cię stało, cos w Twoim życiu na co trudno Ci sie zgodzić, jesteś
      smutna i zła na wszystko
      Pozdrowienia
      Aga

      • misiabella Re: e_stella co się stało? 17.01.05, 12:02
        W ramach upustu złości radzę jeszcze Stelli odwiedzenie następujących forum i
        takie posty:

        -w forum dla miłośników zwierząt:"Jesteście nawiedzeni,myślicie tylko i
        wyłącznie o waszych psach i kotkach,jakby to był ósmy cud świata;gadacie tylko
        o psiej karmie,szczepieniach,kuwetach,p sich kupach;piszecie-nie
        kot,tylko "kicia",nie pies tylko "psiaczek";jesteście żałośni..."
        -forum dla motocyklistów:"Nawiedzeni,mysli cie,że wy i wasze motory to jakieś
        cudo?ciągle gadacie o jednym i tym samym-gaźniki,manetki,skrzynie biegów,nie
        wstydzicie się plam oleju na ubraniu?to obrzydliwe;a jak pieszczotliwie
        piszecie o swoich maszynach,jesteście nienormalni,ja też mam samochód,ale
        nigdy...itd."
        -każde inne do wyboru+atak na ich bywalców;
        Życzę więcej tolerancji i pogody ducha.Pozdrawiam.
    • lea1974 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 11:59
      no wiedzisz, e_stella, nie powiedziały Ci ze jestes zazdrosna, ale wmawiają ze
      jestes psychicznie chora, tutaj nie da sie przetłumaczyc ze do ciąży i dzieci
      mozna podchodzic normalnie, z watpliwosciami i obawami, tutaj mozna mówic tylko
      z błogosławieństwem , zachwytem i na kolanach
      • nordynka1 Re: lea1974 17.01.05, 12:13
        wiesz czemu istnieje to forum?
        bo babki szukające tu informacji podchodza do ciąży i dzieci normalnie, z
        WĄTPLIWOŚCIAMI I OBAWAMI
      • pimpek_sadelko Lea 17.01.05, 12:18
        powiedz mi prosze od kiedy bycie szczesliwa i spelniona kobieta jest
        nawiedzeniem?
        nasza otwartosc az tak bardzo w oczy kluje? moze zatem zrobcie sobie forum dla
        kwasnych mam, ktore tylko narzekaja, bedzie wam tak super.
        dla mnie ciaza to wyjatkowy stan, nie bede gadac, ze to norma. nie jest to
        norma, to cud. rosnie we mnie czlowiek.
        • dazzle Pimpek-Sadelko 17.01.05, 13:32
          Dziękuję Ci za te słowa.
          • pimpek_sadelko dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:34
            ale mnie dzis muliwink))))))
            • dazzle Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:37
              chciałaś, to masz!!!smile)))
              rozkoszuj się.
              ja już zjadłam obiad, zaraz mnie zmorzy sen, a siedzę w pracy. fizjologia jest
              cudna.
              aha - widziałam mojego CZŁOWIEKA. nigdy tego nie zapomnę. jest piękny. jest
              perfekcyjny. jest człowiekiem.
              • pimpek_sadelko Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:38
                powiedz jak wyglada? co widzialas? ja ok 28 pojde na usg, chyba, ze stchorze
                wczesniejwink
                • dazzle Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:43
                  Nie warto tchórzyć. Teraz już to wiem. Ma wielką głowę, chudzieńką pupeczkę,
                  łapki i nóżki - na razie króciutkie. Lekarz pokazał mi jak się rusza i
                  przemieszcza, dał posłuchać serduszka, zbadał trofoblast i przydatki, więc wiem
                  jeszcze dodatkowo, że wszystko ze mną ok. Uspokoiłam się. I poczułam wielką
                  pokorę wobec natury - z jednego okrzyku rozkoszy powstał KTOŚ, kto będzie
                  myślał, czuł, tworzył, żył. Już żyje. Nie wiem, jak można mówić o tym, że
                  dzieci to taka zwykła sprawa, że macierzyństwo to pestka. Dla mnie to jest
                  Boskie dzieło.
                  • pimpek_sadelko Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:45
                    w ktorym tc jestes, ze juz tyle bylo widac?smile
                    • dazzle Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:49
                      zaczęłam wczoraj 11
                      • pimpek_sadelko Re: dazzle, dla Ciebie wszystko;) 17.01.05, 13:51
                        ja bede szla w srodku 8, na pewno tyle nie zobaczesad.
                        jesli w ogole cos zobacze.
                        • dazzle TY PANIKARO! 17.01.05, 13:56
                          Zobaczysz ogonek, którego ja nie widziałam, posłuchasz serca, sprawdzisz, czy
                          trofoblast w porządku i uspokoisz nerwy. A potem w 12 tc pójdziesz zbadać
                          przezierność, a małe Ci pokiwa dłuuuuugaśną łapką. Dość tej paniki, moja droga.
                          Dziecko liczy na Twój spokój wewnętrzny.
                          • pimpek_sadelko Re: TY PANIKARO! 17.01.05, 13:59
                            jestem spokojna, ale jak zaczne lazic po lekarzach to ten czar prysniesad
                            jakos to musi byc.
                            • dazzle Pimpeczku 17.01.05, 14:04
                              nic nie pryśnie. Jest dobrze i będzie dobrze.
                              a jak tam Twój biust? Mój znowu rośnie.
                              • pimpek_sadelko Re: Pimpeczku 17.01.05, 14:06
                                rano i wieczoram ogromny, w dzien normalniejesmile dziwny jestsmile
    • ania.silenter_exunruzanka Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 12:06
      Uważam, że każda z nas ma prawo przeżywać swoje macierzyństwo jak chce. A jeśli
      niektóre z nas robią to w sposób nieco egzaltowany to ich sprawa. Mnie się to
      wydaje miłe i sympatycznesmile. Wszystkie mamy tonąć w depresji ciążowej, a potem
      poporodowej? Przecież wiadomo, że dzieci to nie tylko wzruszenia ale również
      nieprzespane noce, kolki, kupki, pieluchy, potem ząbkowanie, choroby itp.
      Ale podobnie jak większość mam - mimo wszystkich tych "niedogodności" - nie
      zamieniłabym się z nikimsmile.
      pozdrawiam
    • koza1968 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 12:07
      Popieram e_stella!
      U mnie koniec ciąży, za niecałe 2 tyg. czeka mnie, niestety, cesarka, zaglądam
      tu czasem i szlag mnie trafia, gdy słyszę łkania, że - ludzie tacy niedobrzy,
      bo miejsca nie ustąpią w kolejce, że pracodawca to tyran, że lekarze są
      złośliwi, bo zwolnienia nie dają, że mężowie nie użalają się dość itd., itd....
      kózka
    • nordynka1 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 12:18
      proponuję skończyć te dyskusję bo zaczyna się przeginanie w obie strony

      a to nikomu dobrze nie robi i nie jest konstruktywne

      każdy się wścieka i tak się mozna wściekac bez sensu do przyszłej wiosny
      hej
      A.
      • sierpniowka a nawet jesli to co z tego? :) 17.01.05, 12:24
        albo do przyszłej zimy wink
        jestem za smile - skonczmy ten wątek smile
        ale wiecie co? dobry był smile zapomniałam o mdlosciach! smile
        pozdrawiam serdecznie wszystkie za i przeciw smile
    • atlantis75 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 12:36
      Kolejny wątek mający mający na celu pokazanie "wyższości" subiektywnego
      realizmu...
      Nie uważasz porodu za cud i nie myśli tak twój mąż?
      Twoja sprawa.
      Dziecko nie jest dla ciebie cudem, a zwłaszcza dla ojca twoich dzieci?
      Twoja sprawa.
      Jesz chemię i dobrze ci z tym?
      Twoja sprawa.
      Nie uważałaś się w ciąży za cud?
      Twoja sprawa.
      Twój mąż to nie anioł?
      Twoja sprawa.
      Nikt nie jest zachycony tym, że zajmujesz sie dziećmi?
      Twoja sprawa.
      Mąż nie był przy porodzie, bo mogłoby zrobić się mu niedobrze na widok krwi,
      twojej kupy i twojej czerwonej napuchnietej z wysiłku, spoconej BUZI?
      Twoja sprawa.

      Forum wydaje ci się nawiedzone?
      Spluń przez lewe ramię, szepnij jakies zaklęcie... może ktoś zacznie myśleć tak
      jak ty, czyli jedyną "prawdą" na temat ciąży, porodu i macierzyństwa.

      Acha... nie zaglądasz tu często? Proponuję w ogóle nie zaglądać. Po co się
      pchać tam, gdzie nie pasujesz?
      • justa0103 swieta prawda!!! 17.01.05, 12:41
        my chcemy sobie pogadac o najzwyklejszych rzeczach i cieszyc sie kazdym nowym
        rozstepem (w przenosni oczywiscie)- jak sie nie umiesz cieszyc z nami albo
        podzielic sie wnioskami po ciazy i porodzie to wybacz stella ale naprawde
        troche nie pasujesz do obrazu kobiety w ciazy...
        ciekawe jak podrosna Twoje dzieci to jakby zareagowaly gdyby sie dowiedzialy ze
        wszystkie mamy ciesza sie ze swych pociech a ich nie - i tylko potrafi
        narzekac. zastanow sie dobrze.
        masz zly dzien to to napisz- pocieszymy cie ale blagam nie krytykuj kogos za to
        ze sie cieszy nawet jesli jest to ustapione miejsce w tramwaju!!!!!!!!!!
    • isia_50 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 13:04
      Jestem szczęśliwą mamą i nie zamierzam się z tym kryć, a wręcz uwielbiam
      opowiadać o mojej córze, bo dla mnie to cud świata (choć czasem daje w kość jej
      niezależność). I wcale nie uważam się za nawiedzoną.

      Poród nie był cudem, tylko sposobem przyjścia na świad mojego cudu (za drugim
      razem poproszę o zzo, żeby było lżej), mój mąż był przy porodzie, bo dziecko to
      nasza sprawa i oboje tego chcieliśmy, i nie żałujemy. Drugie także będziemy
      rodzić razem. To nasz wspólny wybór.

      Dziecko to cud - tak, także dla tatusia (choć Tobie wydaje się to dziwne) to
      cud i oczko w głowie i przede wszystkim sens życia. Wszyscy je całujemy
      niekoniecznie po obkupkanej pupci, ale były całowane i stópki i brzuszek i
      każda fałdka na szyjce... Wszystko planujemy uwzględniając całą naszą trójkę, a
      już niedługo czwórkę.

      Żadnej chemii, bo chemia be - nie rozumiem, ja też dostałam oksytocynę, bo
      odeszły mi wody płodowe, a nie miałam w ogóle skurczów i właśnie po podaniu
      oksytocyny po 4 godzinach córa była na świecie. Mnie oksytocyna pomogła urodzić
      dziecko.

      Wy same z brzuchem to cud - nie żebym była narcyzem, bo czasem dodatkowe
      kilogramy wpędzały mnie w smutek (jak ja je zrzucę?), ale kobieta w ciaży może
      być piękna tak uważa mój mąż, i co w tym złego, już się cieszy, że mój basiorek
      niedługo zacznie się znowu ruszać (gdy dzidzia za długo spała budziliśmy ją,
      żeby się znów poruszała). Z pierwszej ciąży mam serię swoich pół-aktów (w
      dolnej bieliźnie, w półmroku - artystyczne zdjęcia, które robił mi mąż) i do
      dziś patrzę na nie z rozrzewnieniem.
      W drugiej ciąży wiem, że te kilogramy łatwo zrzucić. A w ogóle dla mnie zadbana
      kobieta w ciąży też jest piękna, choć czasem wpada w kompleksy.

      Wasi mężowie to anioły - i mój mąż czasem mnie wkurza, ale ja jego też (średnio
      raz na 2-3 miesiące, mamy różnicę zdań), ale na codzień dla mnie jest oparciem
      i najbliższym przyjacielem. Lepiej nie mogłam wybrać.

      Każdy jest zachwycony tym, że zajmujecie się dziećmi - też nie rozumiem, kto
      jest zachwycony, że zajmuję się swoim dzieckiem? A kto niby miałby się nim
      zajmować? Dla mnie to oczywiste, że dziećmi zajmują się rodzice, a gdy idą do
      pracy zapewniają im opiekę.

      I długo by wymieniać, ale mi się nie chce - a mnie się chce, bo wchodzę na to
      forum dlatego, że dziecko i rodzina to najważniejsze co mam w moim życiu.
      Patetyczne? Może, ale ja jestem szczęśliwa, że mam tego męża, którego mam i
      kocham, wspaniałe, zdrowe dziecko i jestem w ciąży. Czasem czuję potrzebę by
      podzielić się moimi obawami, rozwiać je, lub poszukać wsparcia, pośmiać się z
      opowieści wesołych, albo ponarzekać na chamstwo ludzi dookoła. Mnie to pomaga.
      • e_stella ***Podsumowanie*** 17.01.05, 13:40
        Widzę, że normalne też się zdarzają, co mnie cieszy.
        Słusznie któraś zauważyła, że czujecie się zobligowane do egzaltacji , bo taka
        moda. Kiedyś wasze mamy nie podniecały się tak bardzo, oddawały was do żłobków,
        nie karmiły piersią, wasi ojcowie nie byli przy porodzie i pewnie nawet rzadko
        przewijali. Czy mimo to nie czułyście się kochane? Czy wasi rodzice nie są
        wspaniali i w większości przypadków możeecie na nich liczyć? Myślę, że tak.
        Jażeli ktoś nie podnieca się i nie egzaltuje, nie każe zachwycać wszystkim
        swoim dzieckiem, i sobą z tym dzieckiem w brzuchu, to nie znaczy jeszcze że
        dziecka nie kocha.

        Ja również kocham swoje dzieci, podobnie jak męża, jesteśmy osiem lat po ślubie
        (dzieci mamy takie małe, bo poroniłam wcześniej, później chorowałam,więc w
        pewnym sensie moje dzieci są cudem, ale mimo to uważam, że w prokreacji niczego
        nadzwyczajnego nie ma , natura i tyle), a osiem lat to maże nie wiele, ale
        pewnie większość z was takiego stażu nie ma, więc wiem o czym mówie.

        Zastanawiająca jest tylko ilość rozwodów wsród młodych małżeństw, zwłaszcza
        tych, gdzie partner był ósmym cudem świata - po dwóch miesiącach od porodu
        okazuje się, że cud świata nie lubi konkurencji w postaci dziecka i woli
        kolegów, piwo lub nieobarczone wrzaskunem przy cycu dziewczyny. Samo życie.

        Tak sobie jeszcze myślę, że porody rodzinne to taka słodka zemsta. Dawniej na
        porodówce kobiety krzyczały: już ci więcej nie dam ty s...synu, a teraz każą
        obserwować swoje cierpienie i masować plecy.

        Oczywiście jest wielu mężczyzn, którzy chcą być przy porodzie nie twierdzę, że
        nie, ale wielu jest takich, którzy nie chcą, ale im głupio się do tego
        przyznać, bo ona sobie inaczej nie wyobraża.

        Pozdrawiam wszystkie wkurzone, jeżeli ma wam pomóc na mdłości i inne
        dolegliwości mogę jeszcze parę kontrowersyjnych haseł rzucić.
        • pimpek_sadelko Re: ***Podsumowanie*** 17.01.05, 13:43
          nie wiem jaka panuje moda w ciazy, nie pytalam kolezanek jak swoje ciaze
          emocjonalnie przezywaly. to indywidalna kwestia, ja delikatnie mowiac lje na
          mode. co ma moda do cieszenia sie z ciazy?smile
          jesli ja ulegam modzie to Ty czemu ulegasz? zbiorowemu marudzeniu? wole juz
          byc "modna:" niz marudna. dla mnie zycie jest cudem, poczecie nowego zycia tez
          jest cudem. Ty mozesz czuc inaczej, ale odmiennosc przekonan nie powinna
          pociagac za soba obelg typu "nawiedzone".
        • sierpniowka Re: ***Podsumowanie*** 17.01.05, 14:09
          smile
          miałam juz skonczyc ten watek, ale wiecie jak jest - ten nastroje
          ciezarnych smile czysta biologia prawda? e_stella - instynkt macierzynski to tez
          biologia! ale gdybym podchodzila wyłącznie tak do tematu o ktorym piszemy to
          nie rozniłabym sie wiele od mojej kotki - zeskoczyła z parapetu zeby zajsc,
          zaszła, urodziła, zeżarła łożysko, wykarmiła i odetchneła kiedy pozbyła sie
          małych. i zapomniała. oczywiscie do kolejnej rujki...
          sama biologia...
          a tak na marginesie - ona naprawde była wspaniała matka. tyle ze kocia smile
        • agalubian Re: ***Podsumowanie*** 17.01.05, 14:55
          Myślę, że tych normalnych jest więcej niż tych naprawdę egzaltowanych, e-
          stella. Mało która z nas nie zdaje sobie sprawy, ile cierpienia kosztuje
          urodzenie dziecka, a ile pracy jego wychowanie. Choć to prawda, że dokąd się
          nie przeżyje tego koszmarnego zmęczenia przy niemowlaku, dokąd się nie przeżyje
          połogu (nie życzę innym takich komplikacji jakie były u mnie) - to się nie ma
          pojęcia, jak to naprawdę wygląda. Ale ja się cieszę, że mimo wszystko udaje
          się dziewczynom przejść przez to z radością. Cieszę się i trochę zazdroszczę,
          bo sama zaliczyłam dłuższą depresję.
          Co do mężów: jeżeli któraś z nas wyraża się o swoim w samych superlatywach, cóż
          Ci to przeszkadza? Może rzeczywiście krótko są ze sobą i czeka ich wielkie
          rozczarowanie. Bywa. Ale może są nie tylko zakochani, ale na dobre
          zaprzyjaźnieni. I tego się już tak łatwo nie da rozwalić, na szczęście. Mówię
          Ci to po dziesięciu, nie ośmiu latach małżeństwa. Nie dobili nas teściowie, z
          którymi mieszkaliśmy długo, nie dobiło dziecko ani inne sprawy. Cukierkowo nie
          jest, nie ćwierkamy do siebie nad rankiem i nie podajemy ciasteczek do
          dzióbka... ale wiem, że mogę na niego liczyć, jest oparciem dla rodziny. Był
          przy mnie, gdy rodził się nasz synek, nie zemdlał ani mu nie obrzydłam.
          Jeśli chodzi o modę na wspólne rodzenie i wszelkie przymusy w tym względzie -
          jestem za swobodą wyboru (byle przemyślanego przez obie strony), a przeciw
          głupiemu naśladownictwu. Taki wątek był jakoś w zeszłym tygodniu. To nie jest
          byle co i tak kobieta jak mężczyzna może chcieć albo nie. Zresztą wybór nie
          jest między rodzeniem z mężem albo rodzeniem samotnym, może być przecież
          przyjaciółka, mama czy siostra, jeżeli będzie umiała pomóc rodzącej i
          podtrzymać ją na duchu.
          Kiedyś tego wyboru nie było, jak zresztą żadnego innego. Kobiety rodziły i
          kochały dzieci, ale ile razy wspominały swoje porody, dreszcz przerażenia mnie
          przejmował. Moja mama nigdy o tym nie opowiadała, lecz jak się zdaje po prostu
          nie lubi wspominać złych chwil. Teściowa owszem, opowiedziała mi nieraz ze
          szczegółami. Makabrycznymi. Została okaleczona na całe życie, fizycznie i
          psychicznie. Nigdy nie doszła do siebie. To oczywiście przypadek skrajny.
          Cieszę się jednak, że przyszło mi mieć dzieci (drugie w drodze) w czasach,
          kiedy mogę mieć wpływ na to, co jak i gdzie. Jestem wdzięczna koleżance, która
          zaciągnęła mnie do szkoły rodzenia, widząc jaka jestem spanikowana pod wpływem
          wszystkich tych opowieści. To mi ogromnie dużo dało, i nie dam sobie wmówić,
          że z tymi szkołami to kolejna moda i wybryk. Są oczywiście szkoły i szkoły,
          jedne świetne, inne beznadziejne, już lepiej poczytać książki albo poszperać w
          internecie. Ja trafiłam na bardzo dobrą.
          Karmienie piersią w tamtych czasach - wolne żarty! Mało która herod-baba była w
          stanie wyprodukować mleko dla potomka, kiedy lekarze reglamentowali
          przystawianie do piersi. Nie słyszałaś jak w szpitalach były ustalone godziny
          karmień, kiedy wydawano mamom noworodki, wcześniej przeważnie napojone glukozą
          bo się darły? Jak doktor pediatra potrafiła nawrzeszczeć na mamę, że złamała
          się i śmiała nakarmić dziecko poza wyznaczoną godziną? A kiedy maluch nie
          stymulował piersi, to skąd miało się wziąć mleko, z pomnika Lenina? Moja mama
          dotąd uważa za cud, że ja (taka "drobna i słaba") karmiłam swojego synka dwa
          lata. Ona nie dociągnęła chyba nigdy do trzech miesięcy. Zgadnij dlaczego.
          Co do okrzyków w czasie porodu - poczytaj sobie na temat "kryzysu siódmego
          centymetra". Położna od razu wie co jest grane. Część kobiet odczuwa
          wściekłość, inne są przerażone, wyczerpane i zrezygnowane - czy to się nigdy
          nie skończy? Bardzo trudny moment, po długim wysiłku a przed samą końcówką.
          Facet, jeżeli jest uprzedzony że tak się dzieje, nie będzie zszokowany. To
          bardziej fizjologia niż psychologia.
          Jeśli sama spodziewasz się dziecka, możesz być zrezygnowana, zniechęcona,
          jeżeli jeszcze mąż coś nie tak powiedział albo w otoczeniu źle się dzieje,
          możesz mieć doła. Ale nie jesteś sama, nie ratuj się wpędzaniem w doła
          innych. To egoizm.
        • justa0103 Re: ***Podsumowanie***szok 17.01.05, 14:58
          myslalam ze juz skonczylas z tymi krytycznymi uwagami ja po prostu nie rozumiem
          po co ty tak ze wszystkimi walczysz.... chcesz byc chlodna wyrachowana-badz- ja
          cie jak widzisz za to nie krytykuje ani zadna z dziewczyn- a ty krytykujesz na
          kazdym kroku wszystkich ktorzy sie od ciebie roznia-widze ze jednak milosci
          mialas w domu za malo- bo cie nie nauczono szacunku dla czyjegos
          zdania!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!!!!!!!!!
        • iwcia75 Re: ***Podsumowanie*** 18.01.05, 11:03
          maz nigdy dla mnie cudem nie byl, nie egzaltowalam sie nim- co innego swoim
          rosnacym brzuchem i jego zawartoscia, odczuwam to jako cud i jest to dla mnie
          ekscytujace.
          meza przy porodzie chce tylko po to,zeby patrzyl co sie dzieje dookola i
          lekarzom na rece. on poza tym chce byc- nawet sie nie wahal, zreszta juz jeden
          porod widzial i to w szczegolach.
        • ankas70 Re: ***Podsumowanie*** 18.01.05, 15:49
          DZiękuję za tę systematykę : kto normalny a kto nie. Co do cudu to i mnie
          trudno tak wczuć się w poczęcie ale myśle ze w tym jest jakaś tajemnica, ale
          pewnie lepiej rozumieją to osoby płci obojga, które muszą długo starać się o
          dziecko. Nie jestem egzaltowana, macierzynstwo poczułam po porodzie,a teraz
          druga ciaża i też jej jeszcze sobie nie uświadamiam, moze dlatego ze nie miałam
          trudności z zajsciem w ciążę. A a propos złosci na przesłodzenie to myśle że
          jeśli cos nas złosci to musi to być jakaś nasza słabosć, co do meżów przy
          porodzie mozna mieć opory, ale moze tak naprawde to by się chciało zeby ten mąż
          sam podjął tę decyzję, zeby nasze opory pokonał, nas przekonał , a później mimo
          pewnych obiekcji z obu stron przed, po opowiadał wszystkim że każdemu poleca?
          Bo taki poród bardzo zbliża a mąż sie przy porodzie po prostu fizycznie i
          emocjonalnie przydaje? MOze to tęsknota za tym co?
    • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 13:34
      brutalne, acz prawdziwe : "prawda jest jak dupa... kazdy ma swoja", ciekawe
      tylko kto tobie dal prawo do oceny innych?
      niech sobie kazdy uklada wlasne zycie jak chce i mysli i przezywa jego proze
      rowniez tak jak chce...
      a tobie gratuluje chlodnego i rzeczowego podejscia do sprawy, pewnie maz tez
      chlodno i rzeczowo do wszystkiego podchodzi, a i dzieci w przyszlosci rowniez
      beda... czy to dobrze, ja tego nie oceniam, ale popatrz za siebie czy cos ci
      czasami nie umyka przez palce..., bo kazda sekunda naszego zycia jest jedyna w
      swoim rodzaju...

      pozdrowinka
      elka
      • suzette3 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 15:27
        Czy ktos musi byc od razu nawiedzony, jezeli ma inne zdanie od Twojego?
        Jezeli w telewizji nadaja film, który mnie sie nie podoba, to po prostu
        przelaczam kanal.
    • niepytana [...] 17.01.05, 16:38
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 16:43
        ale mroksmile)
      • dazzle Niepytana... 18.01.05, 09:46
        O Boże, co za bagno! Nikt nie zasługuje, żeby go tak potraktować. To jest
        poziom dołu kloacznego!
      • monia1973 Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:31
        Kobieto. Zemdliło mnie jak przeczytałam Twój list. E-Stella wyraziła swoje
        zdanie, może miała zły dzień albo co, ale powiem szczerze to nie ona ale Ty
        jesteś tutaj raczej nienormalna. To straszne, że kobieta może tak mówić jak Ty.
        Boże co za słownictwo i sformuowania. Koszmar. To jest właśnie to czego na tym
        forum naprawdę nie lubię. Ta straszna agresja. Wstyd. Nawet nie chce mi się
        dalej na ten temat pisać.
    • calineczka81 Re: Do e_stella 17.01.05, 17:31
      A cieszysz się że masz dzieci???????
    • peleryna Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 17:44
      W całej rozciągłości zgadzam sie z Tobą. Odnoszę nawet wrażenie, ze sa to
      kobiety pozbawione jakichkolwiek ambicji życiowych, prócz posiadania męża i
      dzieci. Wiem, ze zaraz rozlegna sie głosy, ze zazdroszczę itp. Otóż nie
      zazdroszczę, mam cudownego męża i dziecko, ale nie są oni szczytem moich
      osiągnięć życiowych. Dzięki nim realizuje sie jako żona i matka, ale mam też
      inne cele. Cele, których połowa z tu piszących nie ma, albo nie chce sie jawnie
      przyznać.
      • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 18:27
        to ze ty masz wspaniale ambicje peleryna odnosnie swojego zycia i swietlane
        plany na przyszlosc nie oznacza ze jesli dla kogos szczytem szczescia jest
        posiadanie dziecka i szczesliwej rodziny a nie kariera to jest on kims gorszym
        od ciebie bo chyba o to ci chodzilo aby ta "polowa" bez takich planow jak twoje
        poczula sie urazona i gorsza smile
        beke mam z ciebie bo prosta jestes jak parasol, a chyba chcialas zeby prosta
        wydawala sie ta czesc z dziecmi w domach zachwycajaca sie swoimi brzuchami.
        otoz dla niektorych to jest cale zycie i nic tobie do tego smile
        powodzenia w realizacji swietlanych planow, moze w takim razie pojawiaj sie tu
        z mniejsza czestotliwoscia, wiecej czasu posiwecisz realizacji samej siebie

        pozdrowka
        elka
        • peleryna Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 15:38
          elza78 napisała:

          > nie oznacza ze jesli dla kogos szczytem szczescia jest
          > posiadanie dziecka i szczesliwej rodziny a nie kariera to jest on kims
          gorszym
          > od ciebie bo chyba o to ci chodzilo aby ta "polowa" bez takich planow jak
          twoje
          >
          > poczula sie urazona i gorsza smile

          elzo, szkoda, że tak ostro reagujesz, bo to było moje prywatne zdanie, które
          wyraziłam jako odpowiedź na post poczatkowy. podejrzewam, że twoja nadreakcja
          została wywołana ukłuciem w bardzo czuły punkt smile) ale to doprawdy nie moja
          wina, ze masz tak niską samoocenę smile

          > beke mam z ciebie bo prosta jestes jak parasol, a chyba chcialas zeby prosta
          > wydawala sie ta czesc z dziecmi w domach zachwycajaca sie swoimi brzuchami.
          > otoz dla niektorych to jest cale zycie i nic tobie do tego smile

          a tobie nic do tego, co ja uważam smile prosta jak drut to jestes ty, bo uważasz,
          że metodą na kogoś, kto ma inne zdanie to atak smile))


      • agalubian Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 09:57
        Peleryna, a czy jesteś pewna, że na podstawie wypowiedzi na tak wąski temat
        możesz oceniać całego człowieka z jego ambicjami lub ich brakiem? Ja rzecz
        jasna ODNOSZĘ WRAŻENIE, że uważasz brak innych ambicji za cechę negatywną,
        uprawniającą Cię do zadzierania nosa. Sama z kolei uważam, że jeżeli kobieta
        świadomie rozstaje się np. z zawodem, którego się długo uczyła, z pracą i
        zarobkami, po to żeby wychować dzieci, to zasługuje na szacunek, nie na
        pogardę.
        Co nie uprawnia Cię do oceniania zza ekranu mojej sytuacji osobistej i moich
        ambicji.
      • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 11:04
        no to sie moze pochwal peleryna jakie masz zyciowe plany i ambicje?
        bo wyglada ze ty sie tez jawnie nie przyznajesz smile
        • peleryna Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 15:41
          elza78 napisała:

          > no to sie moze pochwal peleryna jakie masz zyciowe plany i ambicje?
          > bo wyglada ze ty sie tez jawnie nie przyznajesz smile

          nic ci do moich planów, a najważniejsze, ze nie myslę tak wąsko jak ty i
          szczytem moich osiągnięć nie jest posiadanie dziecka i męża. a teraz wracaj do
          garów, elzo smile))
          • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:01
            no i prosze, pani "emancypantka feministka" mnie do garow wyslala
            szkoda slow...
            buhahahaha
            • peleryna Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:08
              tam twoje miejsce smile))


              elza78 napisała:

              > no i prosze, pani "emancypantka feministka" mnie do garow wyslala
              > szkoda slow...
              > buhahahaha
              >
              • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:14
                ty lepiej mala odnajdz swoje, bo chyba cienko ci cos idzie, z reszta z takim
                podejsciem do innych chyba nie cieszysz sie zbytnia sympatia wsrod ludzi smile
                powodzenia w dalszej zyciowej drodze i spelnienia wszelkich ambicji i nawet
                najbardziej abstrakcyjnych planow i obys sie z raczka w nocniczku nie zbudzila
                za pare latek smile
                gary kochana nie sa mi obce, co nie znaczy ze nie mam innych zainteresowan, nie
                pracuje, nie studiuje (z wiadomych przyczyn teraz przerwa - na dzidzie), a
                tylko malo lotni i inteligentni ludzie potrafia tak jak ty na podstawie malo
                znaczacych przeslanek wysnuwac wielkie teorie na temat cudzego zycia...
                • peleryna Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:39
                  elzo, coraz bardziej mnie rozśmieszasz. ze swoimi przekonaniami za bardzo
                  kojarzysz sie z pomidorową i schabowym smile)) wracaj do męża, dziecka i poczytaj
                  ambitną gazetkę (jak na twój stan intelektualny) np. "Porady pani domu" czy
                  cos w tym stylu smile
                  zapomniałam dodać, że OCZYWIŚCIE wierzę, ze masz inne zainteresowania i ze
                  studiujesz a przerwa jest na dzidzię. obys sama nie obudziła sie z raczka w
                  nocniczku smile

                  elza78 napisała:

                  > gary kochana nie sa mi obce, co nie znaczy ze nie mam innych zainteresowan,
                  nie
                  >
                  > pracuje, nie studiuje (z wiadomych przyczyn teraz przerwa - na dzidzie), a

                  • elza78 Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:56
                    widze ze tytuly czasopism dla kobiet nie sa ci obce, nie wiedzialam ze takowez
                    w ogole istnieja, z reszta nie wazne, nie chce mi sie kontynuowac tej glupiej
                    dyskusji z osoba na takim poziomie, bo prowokuje mnie to do niestety coraz
                    bardziej niewybrednych epitetow smile
                    spoko, "madry pojmie w lot, a glupiemu potrzebny mlot" tak mowi stare zydowskie
                    przyslowie, niewazne, fajnie ze z moich postow wysnuwasz kwintesencje tego co w
                    nich jest najwazniejsze smile
                    najlatwiej kogos zmieszac z blotem no nie smile caly czas w zyciu idziesz na
                    latwizne?
              • agalubian Re: Ale jesteście nawiedzone! 18.01.05, 16:48
                Wiecie co, aż wstyd to czytać. Chyba obie macie ze sobą jakiś problem.
                Chociaż te teksty o garach najspokojniejszego człowieka by wyprowadziły z
                równowagi. Żeby kobieta kobiecie... I jak tu lubić feministki?
    • arcoiris Re: Ale jesteście nawiedzone! 17.01.05, 18:11
      Fajnie jest czasem trochę wyidelizować stan ciąży, poród, połóg, opiekę nad
      dziećmi. Sama wiesz jaki to stres, jaka rzeczywistość, jak wygladamy w ciąży,
      czy podczas porodu. Nikt temu zaprzeczyć nie może. Nikt nie stawia pomników,
      nie maluje obrazów przedstawiajacych rodzace kobiety. Nawet na zdjeciach w
      ksiązkach zanim fotograf pstryknie kobiete wymywają, pudruja....Potrzebujemy
      jednak w tym wszystkim nieco magii, trochę różowych okularów. Podobnie jak Ty
      widzę rzeczywistość taka jak jest, mąż będzie ze mną tylko gdzieś obok ale nie
      przy mnie. Już raz rodziłam, wiem jak jest i nie chcę by mnie oglądał. Rodziłam
      sama i było OK. Tylko potem nie było nikogo kto podałby mi wodę. Tutaj na FORUM
      dodajemy sobie otuchy, podtrzymujemy się na duchu, widac potrzebujemy tego.
      Ciesz się, ze sama sobie radzisz, a nie krytykuj innych za próby poradzenia
      sobie z pewnymi sprawami. Nazywasz forumowiczki nawiedzonymi. A jak można
      określić Ciebe? Co byś chciała usłyszeć? Że jesteś wyjątkowa? Bardzo dojrzała?
      Po co ten tekst? Myślisz, że tutaj przychodzą dziewczyny i kobiety, które nie
      zdają sobie z tego wszystkiego sprawy, banda głupoli? A Ty jestes tak strasznie
      mądra i jedyna świadoma? Jest tutaj wiele kobiet rodzacych drugi i trzeci raz.
      Myślisz, ze nie zauwazyły jak to było? Jak są naprawdę postrzegane? Chcemy być
      postrzegane jako wyjątkowe przez ten krótki okres, po którym czeka nas trudna i
      wyczerpująca praca. Często powiązana z opieką dodatkową nad starymi rodzicami,
      babciami. Powolutku stajemy się poprostu matkami, które same chciały i muszą
      spełniać wszystkie swoje obowiązki plus te nowe. Pisac mozna dlugo, dyskutowac
      tez. Popatrz na ludzi troche zyczliwszym okiem, postaraj sie zrozumiec innych,
      a i Tobie bedzie milej zyc.

      Pozdrawiam

      Agata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka