e_stella
17.01.05, 10:42
zaglądam tu czasem, nie za często, bo w ciąży już nie jestem, a nie mam znów
takiego doświadczenia, aby coś radzić, w ogóle wypowiadam się rzadko, ale w
końcu szlag trafił.
według was:
-poród to cud i wszyscy musza tak myśleć, łącznie z tatusiem,
- dziecko to cud, który wszyscy muszą całować po obkupkanej pupci, zwłaszcza
tatuś.
-żadnej chemii, bo chemia be.
-wy same z brzuchem to cud
-wasi mężowie to anioły
-każdy jest zachwycony tym, że zjmujecie się dziećmi
- i długo by wymieniać, ale mi się nie chce.
A nie daj Boże, żeby ktoś zburzył sielankę mówiąc, że tatusiowi przy porodzie
może zrobić się niedobrze na widok krwi, kupy, czy waszej czerwonej i
spoconej buziuni.
Mam dzieci 4lata i 8 miesięcy, które urodziłam po oxytocynie, za to bez męża,
bo nie miałam ochoty go oglądać, ani nie miałam ochoty, aby on mnie oglądał.
Piersią karmię do dziś mimo to dokarmiam.
Wyjaśniam ,żeby nie było, że sama nie mam i zazdroszczę , bo to jest jedyna
odpowiedź fanatyczek, jeżeli ktoś ma inne zdanie.