Dodaj do ulubionych

czy moja matka mi źle zyczy? Długie

09.09.05, 10:22
Nie wiem co mam mysleć. Nigdy mi się z nią nie ukladało, ale teraz to juz po
prostu nie wytrzymuję. Ona jest znerwicowana, schorowana a ja w ciąży. ALE.
1. Obwinia mnie o wszystko: o to, że nie mam stałej pracy tylo kilka umów o
dzieło i zlecenie, teraz mam z tym problem, bo nie ma macierzyńskiego itp.
MOJA WINA. 2. Pracuję po kilkanascie godzin dziennie, zarabiam ok, ale czasem
się zdarza, że sa przestoje z płatnościami i nie mam np. na paliwo, czy jakąś
ratę (chwilowo) - kiedy ją poprosze o kilkudniowa pożyczkę, mówi "Idź do
ojca, dlaczego ja mam ci dawać?" W końcu daje ale po awanturach. 3. Miałam
kłopoty ze znalezieniem mieszkania. MOJA WINA. 4. Zwolnili jednego z moich
szefów i nie wiedziałam co dalej z moją praca. Awantura. MOJA WINA, bo mogłam
przewidzieć. 5. Stuknął mnie facet samochodem. MOJA WINA, bo po co akurat
tego dnia jechałam tam i tam. Mogłam przewidzieć. Generalnie zawsze uważa, że
ona juz dawno przewidziała wiele rzeczy i gdybym jej słuchała, to bym czegoś
tam nie zrobiła.
Nie pomaga mi w niczym, kiedy poprosiłam o wspólne wzięcie kredytu - jestem
samotna i w ciąży, najpierw zrobiła awanturę, że "tylko wymagam" potem mnie
pobiła (w 7 tygodniu ciąży). Kilka razy coć mi kupiła do ubrania (dwa razy do
roku?, czasem dołożyla 100, 200 zł. do większego zakupu, typu rower za 2
tysuiące) i twierdzi, że wiecznie wykłada na mnie pieniądze i wszystko dla
mnie robi, a ja jestem niewdzięczna. Swojej matce nie pomogła nigdy - ja
babci sprzątałam, nosiłam zakupy. Babcia mnie wychowała, bo mamie się chyba
nie chciało.
Teraz w ciąży sa wieczne awantury o wszystko, jak tylko mam problem i ona się
przypadkiem dowie, zamiast mnie wesprzeć (a naprawde mam ostro pod górkę, ale
daję radę), wrzeszczy, potem mnie obwinia,ze ją zabijam. A ja mam coraz
większy stres.
Spytałam, czy na ostatnie miesiące ciąży nie pożyczyłaby mi auto swoje (które
stoi w garażu, mama wdcale nie umie prowadzić, garaz ma daleko od domu, zimą
auto nie wyjeżdża bo się pobrudzi). Ja jeżdże rozklekotanym nieogrzewanym
gruchotem a musze dojeżdżać 100 km kilka razy w tygodniu, biję się ostatnich
miesięcy ciąży i wożenia dziecka w tym samochodzie. Jej stałby akurat wtedy
nie używany. Oczywiście zrobiła awanturę, że nie da, bo przecież JEJ NIKT nie
stuknął (a jak, w garażu?) a ja miałam już dwie stłuczki (robię kilkaset km
miesięcznie) i zniszczę jej auto.
Dodam, że mieszka 200 km ode mnie a ostatnio widziałyśmy się wtedy jak mnie
pobiła (kilka miesięcy temu). Wszystko dzieje się przez telefon, jej smsy
które mnie wykańczają psychicznie. I wieczne pretensje, że sobie nie radzę.
Tymczasem radze sobie nieźle, tyle, że ona by wolała, żebym miała etat,
ciepłą posadę i kazała mi rezygnować z dotychczasowych zajęć i poszukac pracy
gdziekolwiek, nawet na pocztę "bo ona jak zaszła w ciążę to tak zrobiła", mam
też wprowadzić się do nich (45 metrów i matka walcząca z ojcem non stop. 5
paczek fajek dziennie wypalanych w dwóch pokojach, kłótnie i wrzaski).
Najgorsze jest to, że ona czuje się pokrzywdzona przeze mnie, uważa że się
poświęca, robi dla mnie wszystko (taaak - np doradza co mam kupić dla
dziecka, grosza nie dając i krytykuje moje wybory np wózka, ubranek itp.).
Boję się, że nie będe umiała wychowac swojego dziecka. Chcę miec chłopca, bo
boję się, że złe relacje córek z matka są u mnie w rodzinie dziedziczne.
Nie potrafię zerwać z nią kontaktu, bo wiem, że ją to zrani. Ale na serio -
jako samotna przyszła matka nie mam wsparcia w rodzicach żadnego. Wiem, że
inni kupują np wózek, czy cokolwiek, pomagają jakoś. Moja matka twierdzi, że
pomaga mi we wszystkim,a ja mam już dosyć bycia wdzięczną za nic.

Piszę to, bo może ktoś ma jakiś rozsądny pomysł, albo chociaz może mnie jakoś
uspokoić. Po każdej takiej akcji z matką nie moge się uspokoić i, choć
rzuciłam palenie i jestem w 20 tc nie myśle o niczym innym, jak o papierosie
i dziecku, które od razu też robi się niespokojne. Boję się, że ona potem
oboje nas będzie wykańczać. Cholera, co tu zrobić...
Obserwuj wątek
    • pimpek_sadelko Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:26
      nie wiem czy rozsadny... ale chyba bym zerwala kontakty... jesli to zbyt
      drastyczne to na pewno o nic bym jej nie prosila. znasz jej rekcje, kiedy
      prosisz o byle pie..... wiesz co zrobi, co powie... po co prosic?
      • werrap Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:36
        wydaje mi się że twoja mama jest strasznie czymś sfrustrowana, zawiedziona (może
        chciała zeby jej córeczka była jakimś tam prawnikiem, a ona wredna i wyrodna
        robi wszystko na opak) mam wrażenie że to ona ma problem - nie ty (!), że moze
        jej przydałby się psycholog, bo normalnie rodzic potrafi cieszyć się tym że ich
        dziecko jest takie dzielne, że daje sobie radę samo (mimo problemów) - potrafi
        się cieszyć z małych żeczy a wydaje mi się że w twojej mamie coś od dawna tkwi
        co jej w tym przeszkadza... nie wiem (może jej przydałby się psycholog) ale to
        też może i na tobie źle się odbić... może kto inny to zaproponuje - nmoże jakaś
        mamy przyjaciółka

        powodzenia
        wera
      • survvivve Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:45
        az sie popłakałam....
        ja nie mam tak tragicznie, ale bardzo podobnie
        tez chce mieć synka a prawdopodobnie bedzie dziewczynka...
        tez chce zerwac kontakty...ale nie potrafie, to jest błedne koło i obawiam sie,
        ze nie ma niego wyjścia....
        pozdrawiam
    • bonnie75 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:31
      Wiem, ze to zabrzmi jak slogan, ale powinnas zapomniec w tej chwili o swojej
      matce i myslec tylko o tym, ze sama nia niebawem zostaniesz. Nie wiem, czy
      probowalas z nia szczerze porozmawiac o waszych relacjach i nie przez telefon.
      Jezeli tak, a ona nadal nie potrafi zmienic swego zachowania wzgledem Ciebie,
      to utnij te kontakty na jakis czas. Nie dzwon, nie odbieraj jej telefonow. Moze
      to pomoze i kobieta cos zrozumie. Tym bardziej, ze mieszkacie dosc daleko od
      siebie. Ty jestes samodzielna, wiec wierze, ze sobie poradzisz. A ona pewnie
      tez i z czasem zateskni za corka. Piszesz jeszcze, ze Cie pobila. To straszne.
      Nie znajduje dla niej w tym momencie zadnego usprawiedliwienia i tym bardziej
      podtrzymuje swoje zdanie o tymczasowym zerwaniu z nia kontaktow, nawet za cene
      jej zranienia. Moze to cos jej uswiadomi. Moze......
      Pozdrawiam Cie.
    • wisienka89 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:32
      Ja piernicze!!!! Dziewczyno, chyba za bardzo sie rozwodzisz nad tym wszystkim.
      Owszem współczuje Ci, ale czytajac Twoją wypowiedz odbiweram to w ten sposób,
      ze jednak Twojej winy w tym wszystkim tez jest. Nie rozumiem dlaczego mama ma
      taki "dystans" do Ciebie.. tak jak mówisz, że obwinia Cie o wszystko... Może
      jest w tym troche racji? nie wiem ile masz lat, nie piszesz równiez o tym z kim
      jestes w ciązy. Mozna sie domysleć, że dzidzia jest rezultatem jakiejś przygody
      miłosnej, albo, sama nie wiem. Dziwnie Cie odbieram i nie wiem co mam Ci
      doradzic. Jednego jestem pewna. Jestes w ciąży! To jest najważniejsze, ż epod
      serduszkiem nosisz swoje dziecko. Nie denerwuj się, nie kuś sie o papierosa,
      dbaj o to, aby dzidzia urodziła sie zdrowa, bo potem będzie juz za
      późno..zostana jedynie wyrzuty sumienia i nieszczescie do konca zycia
      • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:51
        Mam 28 lat, ciąża jest rezultatem związku, który nie wypalił. Od kilkunastu lat
        nie miwszkam z rodzicami i od wielu lat daję sobie radę sama. Żyję na własny
        rachunek, nie mam etatu bo czekam na etat na wyższej uczelni (a robiąc doktorat
        nie można mieć etatu), pisząc doktorat znalazłam kilka dorywczych zajęć i z
        nich się teraz utrzymuję. Etat czeka - za rok najprawdopodobniej.
        Gdyby to była moja wina, nie pisałabym postu, droga wisienko.
        O pomoc matki nie proszę, tylko czasem opowiem, z czym był problem i wtedy jest
        jazda. Albo jak poprosze o cokolwiek.
        Znalazłam mamie psychoterapeutę, zawlokłam tam za rękę i wlokłam tak co
        miesiąc. Ale przestała tam chodzić. Ten psychoterapeuta zapisał leki
        antydepresyjne i powiedizal mi, ze w naszej relacji to ja jestem bardziej matką
        i że to jest jak z dziecmi alkoholików - alkoholik sie nie leczy a rodzina
        cierpi.
        Dzięki wam dziewczyny (poza wisienką, której włącza się ocenianie, choc nie zna
        sytuacji) za wsparcie. Bardzo tego potrzebuję, psychika mi siada już. Ciągle
        się coś wali, mam odpowiedzialne zajęcie, ciągle popełniam drobne błędy, jestem
        przemęczona, roztargniona, nie mam weekendów, wolnych wieczorów i grafik
        wypchany po brzegi, a moja matka mnie wykańcza siedząc w swoim biurze,
        zacuiągając się kolejnym papierosem i obwiniając mnie o niepowodzenia moje,
        swoje, mojego szefa itp.
      • goshas3 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:00
        A co za różnica w jakich okolicznościach poczęte zostało dziecko?
        Najważniejsze,że jest wyczekiwane i że będzie kochane. Po to są rodzice by
        wspierać swoje dzieci, niezależnie od sytuacji, a nie po to by je wykańczać
        psychicznie! Tsunami, współczuję Ci, ale chyba dosyć taryfy ulgowej dla Twojej
        mamy. Pewnie będzie Ci trudno zawiesić totalnie kontakty, ale na pewno sie
        uspokoisz dzięki temu. Nawet gdyby mama łaskawie zaczęła Ci troche pomagać?
        Gdyby pożyczyła Ci samochód? Chcesz żyć w ciągłym napięciu,że może jednak
        zmieni zdanie? Albo wysłuchiwać ile dla Ciebie zrobiła? Po co Ci to? Przecież
        sobie radzisz. Ja mam taką huśtawke w relacjach z ojcem, który ciągle wykazuje
        postawe roszczeniową. Teraz znowu zero kontaktu, bo znowu miał do mnie
        absurdalne pretensje. Ja jestem najszczęśliwsza i najspokojniejsza kiedy sie
        nie odzywamy do siebie po kilka miesięcy. Potem on dzwoni jak gdyby nigdy nic i
        powoli dochodzimy do momentu, kiedy znowu nie daje rady sie porozumieć. Trzymam
        kciuki, żeby wszystko sie dla Ciebie dobrze ułożyło.Aaa, i z wychowaniem córki
        na pewno też sobie poradziszsmile(jeśli sie okaże,że to córka) Po prostu bądź inna
        niż Twoja mama, już wiesz przynajmniej jak masz nie postępować.
        gosia&31tyg. Marcysia
        • tsunami05 zerwanie kontaktów 09.09.05, 11:13
          No tak. Chyba powinnam zerwać kontakty. Tyle, ze ona wypracowała system
          wywoływania we mnie poczucia winy i czuje się za nią odpowiedzialna. Ona jest
          chora - nie radzi sobie z życiem, ma jakieś stany depresyjne, ten lekarz jej
          kiedyś pomógł, ale chyba poskąpiła pieniędzy na wizyty i tabletki. Poza tym
          czeka ją operacja tarczycy (tez ja jej załatwiłam najlepszego endokrynologa w
          moim mieście i do niego przyjeżdża).
          Ona poniewiera tak samo moim ojcem. (Ja zauwazyłam, że do ojca swojego dziecka
          miałam identyczne pretensje jak ona do ojca - o niezaradność życiową,
          obwinianie systemu o własne nieopowodzenia itp.) Kiedy wyobraziłam sobie życie
          z nieudacznikiem (jak mój ojciec, którego kocham ale nie mogłabym wytrzymać -
          wiecznie narzeka na brak pieniędzy, ale się nie stara tego naprawić.) wolałam
          odejść i wychowac dziecko sama. Ale i tak się obawiam o relacje z dzieckiem.
          Nie jestem taką skrajną egoistka i wydatki na dziecko traktuję jak normalną
          kolej rzeczy, tak jakbym sobie kupowała. Zrobię dla niego wszystko. Żebym tylko
          nie przegięła w drugą stronę i nie rozpieściła dzieciaka smile
          Najgorsze, że normalnie w życiu nie przejmuję się ludźmi, którzy mnie źle
          oceniają. Olewam ich i wiem swoje. Dobrze na tym wychodzę.
          Ale z matka tak nie umiem. Chciałabym, żeby mnie rozumiała, była ciepła i
          życzliwa - a ona tylko wrzeszczy i się licytuje, która z nas ma gorzej. A jak
          ją np. odwiedzam, zastaję pustą lodówkke i awanturę że bałagan - a ja
          przyjeżdżam raz na pół roku i nie robię wtedy bałaganu smile W tym roku nie było
          przez to Wigilii na przykład... Ech... a jak nie przyjade na święta to tacie
          będzie przykro. Trudno zerwać kontakty. Ojej znowu się rozpisałam...
      • werrap Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:13
        w pierwszej ciąży rodzina niszczyła mnie psychicznie bo ciąża nie planowani i w
        dziwnym momenci - wybacz to nie jest usprawiedliwienie
        • tsunami05 nieoczekiwana ciąża 09.09.05, 11:15
          errap - moja mam powiedziała, że zachodząc w ciążę "postawiłam ją przed faktem
          dokonanym"smile))))))
          • werrap Re: nieoczekiwana ciąża 09.09.05, 11:19
            wiesz ja przeszłam już swoje i nikomu nie życzę... zwłaszcza w ciąży kiedy
            jeszcze bardziej potrzebujemy ciepła i wsparcia... podpowiem ci jedno - ucieknij
            jak najdalej od stresów (w jakikolwiek to dla ciebie będzie możliwe, wykonalne)
            bo to ma wpływ na dziecko - poprzednia ciąża straszne nerwy i znerwicowane
            dziecko...
            u mnie na szczęście się ułożylo ale to moja mama ze sobą sobie poradziła - czego
            i tobie życzę
            wera
    • kotka.szrotka Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 10:44
      Przestań na nią liczyć, trudno, nie porównuj z innymi, nie żałuj że nie
      dostaniesz na wózek, i tak jesteś w nienajgorszej sytuacji bo mieszkasz dosyć
      daleko. Na pewno Ci źle nie życzy, tylko chciałaby żebyś żyła według jej
      wskazówek bo pewnie to jest jedyną gwarancją sukcesu (aczkolwiek 45 m to raczej
      kiepski dorobek) a poza tym jest znerwicowana, nie ma co robić i się we
      wszystko wtrąca. Ani się nie zmieni ani jej nie wyleczysz, odetnij się po
      prostu.
    • tola_25 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:22
      Masz szczęście, że mieszkacie daleko od siebie. Ja z moją mieszkam w jednym
      domu i dopiero mam piekło. Czasem nie chce mi się wcale w domu pokazywać.
      Wtrąca się w moje małżeństwo i wszystko psuje. Uważa, że wie wszystko
      najlepiej. Np. przychodzi i wmawia mi, że mąż mnie zdradza (bo wraca późno). W
      sobotę rzuciałm w nią książką bo już nie mogłam wytrzynmać tego gadania.
      Niestety nie mamy póki co możliwości wyprowadzić się sad
      Też często słyszę, że wyprawkę czy choćby wóżek kupją dziakowie i rodzice są
      jakoś odciążeni finansowo. Nam nikt nic nie kupił i jest ogólna cisza na ten
      temat. Zresztą teraz już prawie wszystko mamy i mam ich ... gdzieś./ trzymaj się
    • edyta_bo Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:39
      strasznie Ci współczuję, to niełatwe, gdy razem przeplata się tyle skrajnych
      uczuć wobec tak bliskiej osoby. Mama twoja jest bardzo toksyczną osobą i
      zgadzam się z postami, że powinnaś zaniechać kontaktów, bo trucizna jak wiesz
      może działać wolno, ale działa i osiąga skutki. Nie pozwól sie zatruć i
      podtruwać swojego dziecka lub swojej z nim relacji. Na szczęście jesteś
      samodzielną i inteligentną osobą, poradzisz sobie z tym świetnie. Trzymam
      kciuki, bo pewnie już Ci niełatwo. Ale chociaż to slogan, jestprawdziwy, że po
      burzy przychodzi słońce.
    • cicuta Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:56
      Wspolczuc wspolczuje Ci cholernie, bo wiem jak to jest-tez mam toksyczna matke,
      tylko ze juz odcielam pepowine-bo ja juz urodzilam dziecko (nawiasem mowiac
      ostatecznym impulsem do odciecia sie bylo to, ze moi rodzice nie przyszli, choc
      bardzo ich zapraszalismy, na chrzest 4-miesiecznej wnuczki, bo nie lubia mojego
      meza. Hak im w smak) i jestem o jedno madrzejsza-nie chce, zeby moja corka
      miala kontakty z toksycznymi osobami-jamialam przechlapane, nie widze powodu,
      dla ktorego ona ma miec. I zrob tak samo, dobrze radze, daj sobie spokoj-dla
      dobra dziecka, nie swojego. Ojca dziecka potrafilas rzucic, z obawy, zebys ie w
      zyciu nie okazal zbyt niezaradny, a toksycznej swojej matki nie?
      Ciesz sie, ze jestes samodzielna, ze mozesz sie na nia wypiac, ze nie musisz
      tego znosic. Z tej wyprawki tez sie ciesz-sama kupisz, sama wybierzesz, lachy
      bez. I nie funduj swojemu dziecku babci z problemami-az tak zle mu zyczysz?? a
      ty sobie poradzisz i to swietnie, i bedziesz najcudowniejsza matka na swiecie,
      bez niczyjej pomocy
    • kira_koslin Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 11:58
      Choc to radykalne i pradoksalnie bolesne MUSISZ choc na jakis czas zerwac z
      Nia kontakt poniewaz Ona w swiadomy sposob Cie wykorzystuje bazujac na relacji
      matka- corka, wzbudza w Tobie poczucie winy i dokladnie zdaje sobie sprawe ze
      Ty predzej czy pozniej pekniesz i ulegniesz, przyplacajac to ogromnym stresem.
      Swoja droga to bardzo podle ( przepraszam to w oncu Twoja matka) ze tak sie
      zachowuje cyba jednak jest ogromna egoistka i wedlug niej wszsyscy musza sie
      skupiac na Niej, Ty teraz jestes pewnego rodzaju zagrozeniem bo jestes w ciazy
      i nie daj Boze uwaga innych mogla by sie przelac na Ciebie.
      odsun sie od Niej na jakis czas i w ogole nie przejmuj sie tym co bedzie
      wyprawiac a bedzie na pewno umierac, szantazaowac, wysylac zjadliwe sms-y ale
      to ja tez czegos pozniej nauczy . Powodzenia!
      Aha! W ogo9le nie mysl o papierosach

      • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 12:22
        Dziękuję Wam przede wszystkim za wsparcie i słowa, że dam radę. Zerwanie z
        facetem po krótkiej znajomości, a odcięcie pępowiny od toksycznej matki to dwie
        różne sprawy. Spróbuję.
        Ona ma za sobą próby samobójcze - nie chciałabym przeżywać teraz tego, co
        kiedyś, jak w końcu wylądowała na psychiatryku. Ale nawet psychiatra
        powiedział, ze jest normalna - tzn. nie ma żadnej choroby. Po prostu ma taki
        durny charakter.
        Chętnie np. pozwoliłabym się zaopiekować kiedyś moim dzieckiem tacie mojemu
        (jego tacie też zresztą pozwoję, o ile będzie chciał) ale nie pozwolę mu
        przebywac w tym domu. Dla matki nie ma żadnej świętości. Pamiętam jak przy mnie
        wyzywała woją teściowa od k... (mówiła mojemu tacie - "Twoja matka to k...")
        Zreszta mnie też tak nazywała nie raz - nie chce, żeby moje dziecko słyszało
        podobne rzeczy. Dodam, że ona nie jest jakims menelem a prawnikiem, na
        kierowniczym stanowisku. A gdyby to wszystko teraz przeczytała, czuła by sie
        pokrzywdzona jak diabli...
        Jeszcze raz dzięki za wsparcie, chyba jestem troszke zmęczona i już sie użalam,
        dlatego to piszę wszystko, normalnie sobie radzę jakoś.
        • cicuta Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 12:39
          To po krotkiej znajomosci, czy po kilkuletnim zwiazku? Poza tym tyn ie zrywalas
          z facetem-zrywalas z ojcem swojego dziecka i IMO to jest duzo powazniejsza
          decyzja od zerwania kontaktow z mieszkajaca 200 km dalej matka-przeciez Ty
          swojemu dziecku juz od poczatku zabierasz szansena normalna rodzine. Ok, Twoja
          decyzja, pewnie wiesz, co robisz, ale to jest z punktu widzenia Twojego
          dzieckana pewno decyzja powazniejsza, niz zerwanie z matka.
          I co, nie pozwolisz dzieckuprzebywac w domu tTwojej matki, za to pozwolisz,
          zeby Cie dalej nekala telefonami, smsami-po co to? Zeby potem Twoje dzieko
          widzialo jak ryczysz przez mityczna babcie?
          I przykro mi-olej matke. Chwyt z probami samobojczymi jestnaprawde troche za
          tani-ona Cie bedzie szantazowac do konca zycia. Po co Ci to? Poc o Tweojemu
          dziecku takie obciazenie?
          • tsunami05 a co to ma do rzeczy 09.09.05, 12:47
            Ja nie pisałam, że po kilkuletnim związku... Po krótkim związku. Nie pozbawiam
            dziecka ojca tylko siebie faceta toksycznego. Ojcem może być. To nie ma nic do
            rzeczy. Uznałam, że nie zwiąże się z tym człowiekiem zanim dowiedziałam się o
            ciąży i decyzji nie zmieniłam. I nie zmienię, bo nie stac mnie na utrzymanie
            narkomana i kolejne stresy w życiu.
            • cicuta Re: a co to ma do rzeczy 09.09.05, 12:55
              po prostu to, ze jednak pozbawilas dziecko normalnej rodziny-z mama i tata w
              domu. i jak napisalam-pewnie wiesz co robisz i masz powody, nie o to chodzi, ,a
              le jest to na pewno bardzo odwazna decyzja, duzo bardziej wplywajaca na
              dziecko, niz pozbawienie go toksycznej babki. O to mi chodzilo. Ze teraz, jako
              osoba dorosla, powinnas podejmowac decyzje myslac o dziecku, ktore sie na swiat
              nie prosilo. I skoro potrafisz podejmowac radykalne decyzje, to nie rozumiem, w
              czym problem w stosunku do Twojej matki.
              • tsunami05 Re: a co to ma do rzeczy 09.09.05, 13:10
                Problem w tym, ze znam ją od 28 lat i jest moją matką, za którą czuję się
                odpowiedzialna. Co innego matka daleko, a co innego w domu, na moim utrzymaniu
                facet, który nie potrafi na siebie zarobić, nie chce się uczyć, nie ma ambicji
                i niczego w życiu przez to nie osiągnał i nie osiągnie. Facet, który - jak się
                przyznał - specjalnie mnie oszukał, wykorzystał sytuację, bo chciał mieć ze mną
                dziecko, żebym nie odeszła. Niestety nie zareagowałam w porę odpowiednio i
                teraz się już tylko cieszę, że dziecko się urodzi. Nie ma co do tego wracać,
                nie odstanie się. Szkoda, że ma takiego ojca, ale w sumie każdy ojciec może się
                okazać świnią po ilus tam latach...
                Łatwiej mi było odejść od niego, wynieść sie daleko, żeby mieć spokój. Czy ja
                przyciągam psycholi??
                Hmmm - dziwne - ale to jedyna decyzja, którą moja matka poparła. Zawsze
                krytykowała moich facetów i moje związki.
                • wisienka89 Re: a co to ma do rzeczy 09.09.05, 13:16
                  Teraz rozumiem. Czytając Twoja pierwsza wypowiedz nie wiem czemu ale naszla
                  mnie mysl, że oczekujesz wsopolczucia a sama jestes sobie winna. Nie ma co sie
                  rozwodzic nad tym kto jest winien a kto nie, po mowi sie, z eprawda zawsze lezy
                  po srodku. Najwazniejsze jest teraz jak juz wczesniej wspomnialam Twoje
                  dziecko, jego zdrowie i milosc matki. Nie boj sie tego, z eurodzisz dziewczynke
                  i bedziesz ja traktowala tak jak Ciebie matka. Nie nastwiaj sie tak, bo porobia
                  sie ztego problemy. Matka z corka dogaduja sie najlepiej, ja dalabym wszystko
                  abym teraz miala córunie. Powodzenia
                  • tsunami05 Re: a co to ma do rzeczy 09.09.05, 13:23
                    dzieki, ja sie dowiem w poniedzialek, mam nadzieje. W sumie byle by zdrowe
                    bylo smile
                • cicuta Re: a co to ma do rzeczy 09.09.05, 14:20
                  Ale to jest ten sam problem! N afacecie-pasozycie sie poznalas szybko i
                  pogratulowac, niektore przez cale zycie nie moga, a na toksycznej matce??
                  28 lat Ci nie starczylo?
                  Poza tym chyba wiecej jest w Tobie poczucia winy, niz poczucia
                  odpowiedzialnosci a poczuciem winy latwo jest dziecko zarazic...
    • asiul_78 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 13:35
      Qrcze nie zazdroszczę, ale ja dałabym sobie na wstrzymanie, skoro jesteś
      niezależna to tym bardziej! będziesz matką i staraj się zapewnić dziecku jak
      najwięcej spokoju i akceptacji już od pierwszych tygodni życia płodowego.
      Twojej matki nie jestem w stanie zrozumieć, moja jest mi najlepszym
      przyjacielem i zawsze mogę na nią liczyć jak i wzajemnie. A to, że Cię pobiła?
      jak to??? nie wyobrażam sobie??? Ty stałaś a ona Cię biła? nic nie zrobiłaś?
      nie otrzeźwiłaś jej? nie sprowadziłaś na ziemię? Pokaż, że nie jest Ci
      potrzebna a może wtedy zrozumie, że może Cię stracić... a to że może będzie
      córcia, to nawet byłoby lepiej bo jestem pewna, że nikt nie zapewni jej takiej
      miłości i akceptacji jak Ty, która tego nie miałaś od własnej matki...
      Powodzenia i nie denerwuj się nią, bo nie warte jest jej Wasze zdrowie :o)
      • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 13:47
        Pobiła mnie - naskoczyła, jak zakładałam buty, żeby wyjść z jej domu po
        awanturze karczemnej, wysłuchiwaniu o bękartach, których "ona mi nie zrobiła".
        Uniosłam się, rozbiłam szklankę, którą mi wypomina do dziś (taka strata). To ją
        rozjuszyło. Był przy tym mój ojciec, który ma ją na co dzień. On ją troszkę
        odsunął a ja poszłam. Potem miała do mnie pretensje, że przyjechałam do
        rodzinnego miasta a z nią niczego twtedy nie uzgadnniałam, tylko spałam u
        kolezanki. Kurczem jeszcze spać miałam u niej niby. Taki ma tok rozumowania.
        Wszyscy robia jej krzywdę, a ona jest święta i biedna.
        Wiem, że jest w tym tez moja wina - powinnam nie zwracać się do niej z moimi
        sprawami, o niczym nie mówić, tylko "cześć, cześć" przez telefon. Nie mówić o
        ciąży, problemach itp. Nie powinnam się też unosic, ale jestem wybuchowa, nie
        pozwalam, zeby gadała niesprawiedliwe, krzywdzące mnie rzeczy, nie dopuszczała
        mnie do głosu, wrzeszcząc. Mój ojciec na przykład całymi popołudniami
        przesiaduje ze znajomymi, w domu tylko śpi. Nie wiem, czemu się nie rozeszli -
        po prostu wzięli ślub po wpadce (ja) i tak im zostało, mimo wzajemnego
        niedopadsowania i nienawiści mojej matki. Nie da się im tego wyjasnić.
        Ja tak nie chcę, dlatego nie jestem z ojcem dzidzi. Jeszcze stworzę jej domek,
        na bank!
        • superslaw Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 13:57
          Współczuję i rozumiem bo mam ojca psychola..Tez ciągle mnie wyzywa i
          krytykuje..Nienawidzę go!!!Mam na szczęście męża...Trzymaj się i nie daj się!!!
          Sciskam cię mocno gdybyś chciała pogadać 7551130 to mój numer gg...
          Pozdrawiam ciężarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci...I chyba zerwij te
          kontakty będziesz zdrowsza..ja z moim nawet świąt nie spędzam bo nie potrafię...
          • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 14:12
            Ja spędzam święta ze względu na tatę. Poza tym sprawa jest złożona - wiem, że
            ona po prostu nie umie być inna, myśli, że jest świetną matką, pomocną itp.
            Chciałabym, żeby się jej poprawiło. Z drugiej strony wszyscy jej pobłazają,
            ojciec co dzień gotuje obiady, przynosi jej ddo pokoju, jej matka też mi zawsze
            mówiła, ze mam jej dac spokój. Ostatnio mój ojciec mnie prosił, żebym ją
            oszczędzała, bo źle wygląda. Poczułam się jak egoistka. Te emocje są bardzo
            sprzeczne.
            Współczuję ci żono slawsupera smile (bardzo mi się podoba sposób w jaki się
            przedstawiasz - czytałam wcześniej twoje wypowiedzismile ojca psychola i
            zazdroszczę ci, ze potafisz to skwitowac jednym słowem, bez wnikania w
            szczegóły. Serio, zazdroszczę. Ja nie umiem matki tak radykalnie osądzić.
            Generalnie nikogo tak nie osądzam - poza ojcem mojego dziecka (dzwine i chyba
            symptomatyczne).
            Kiedyś spędzałam święta z rodzicami mojego faceta, ale rozeszliśmy się. Nie do
            wiary, ale w mojej przyszłej niedoszłej teściowej miałam więcej wsparcia niż w
            matce.
            • superslaw Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 14:25
              Ech ech wierze!!Moja teściowa jak słyszy o kolejnej awanturze to się dziwi że
              mój ojciec jest taki...Jak można tak traktować swoje jedyne dziecko!!(jestem
              jedynaczką) Rozumiem że robisz pewne rzeczy ze względu na tatę..ja czasem
              miałabym ochotę wiele"przyjemnych " rzeczy mu powiedzieć ale nierobiętego ze
              względuna muoją kochaną mamę która potem wysłuchuje bez końca żąe mnie żle
              wychowała...zabawne i straszne mam 26 lat a on traktuje mnie jak małą
              smarkulę...A co mama mysli o ojco twojego dziecka?Jeśli mozesz to napisz@!Mój
              ojciwec generalnie uważa że mój mąż jest głupi,ma głupia rodzinę..no i w
              ogóle..moje metody wychowawcze są głupie i bez sensu..no i w ogóle...Jedyną
              osobą dla którwej on żyje jest moja córcia...(taK MÓWI)..
              cięzarna żona slawsupera i mama 6 letniej Domci...
            • marianka_pod_choinke Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 15:28
              Przede wszystkim nie rozpatruj problemu (tytułowego) w takim kontekście a
              będzie Ci łatwiej. Przyjmij do wiadomości, żę Mama taka jest i już, nie masz na
              to wpływu. Jest nieszczęśliwą kobietą, która tylko sama może sobie pomóc (
              terapia). Na pewno źle Ci nie życzy. Na pewno też nie wie ile wyrządza Ci
              krzywdy, bo żyje w swoim świecie, w którym gra rolę osoby wszystkowiedzącej,
              niezastąpionej, nie popełniającej błędu, matki która domaga się respektu i
              posłuchu. Z pewnością to życie taką ją ukształtowało- duzo musiała przejść,
              zatem musiała być twarda, zdana wyłącznie na siebie, a to czyni czlowieka
              gruboskórnym, mało delikatnym, mniej wyrozumiałym na słabość innych. Pewnie też
              czuła się nieraz samotna - stąd to próba zwrócenia uwagi na siebie- np. poprzez
              opowiadanie o dolegliwościach.Postawa- ja, ja w centrum uwagi, jak nie to
              jesteś niewdzięczna. Dużo by można by jeszcze pisać...

              Twoje zadanie- pomyśl, że nosisz pod serduszkiem swoje dziecko. Sama jak widać
              nie potrafisz się uwolnić od Mamy (masz poczucie winy, przeżywasz, mama karci
              Cię, a Ty jak kopany piesek- wracasz)ale zrozum, że Twoim obowiązkiem jest
              chronić dziecko. Powiedz sobie- ja jeszcze nie jestem na tyle silna, aby nie
              miała nade mną psychicznej władzy, więc cierpię ale dlaczego ma na tym cierpieć
              moja dzidzia, której przecież funduję niezłą dawkę stresu.

              Cóż zatem- jeśli telefony od mamy wykańczają Cię psychicznie powiedz jej to,
              dodając że potrzebujesz spokoju i najlepiej abyście dały sobie trochę czasu (w
              znaczeniu- niech nie dzwoni do Ciebie). Z Twojego posta wynika, że rodzice w
              jakiś sposób Ci pomagają. Pamiętaj- nie jest to ich obowiązkiem, a jedynie
              dobra wolą. Odniosłam wrażenie że przyjmujesz pozycję roszczeniową, że bardzo
              tej pomocy się domagasz. Pamietaj, że prosząc o coś, w pewnym sensie stajesz
              się dłużnikiem- jakbyś tego nie interpretowała. Dłużnik traci swoją
              niezależność. A Twoja mama wybitnie uważa że skoro Ci pomaga to nadal ma wpływ
              na Twoje życie.

              Jakby co, gdybyś sobie nie radziła-wiedz, że chore relacje szczególnie z matką
              są do uzdrowienia. Najważniejsze, abyś radziła sobie z emocjami w zdrowy
              sposób. Sport, taniec, rzucanie ku..mi w odosobnionym miejscu, darcie gazety.
              Tyle jest przypadków córek powielających zachowania swoich matek w relacjach ze
              swoimi dziećmi. Tyle problemów radzenia sobie ze stresem za pomocą wyrzygiwania
              złych emocji i żalu lub agresji skierowanej np. na partnera. Gdybyś czuła że że
              sobie nie radzisz terapia działa cuda.

              Trzymam za Ciebie kciuki! Skoncentruj się na sobie i na maluszku.
        • kira_koslin Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 14:17
          Przede wszsytkim teraz na pierszym miejscu jestescie Ty i dzidzia, to Twoja
          rodzina, Twoja podstawa, Twoj azyl.
          Twoja matka ztego co piszesz to typowa szantazystka emocjonalna, te jej proby
          samobojcze podejrzewam byly po to aby w Tobie i Twoim ojcu wzbudzic poczucie
          winy, moje przypuszczenia potwierdza lekarz i jego diagnoza.
          twoja matka niestety jest egoistka i nic nie da obchodzenie sie z Nia jak z
          jajkiem czy lagodzenie spraw bo bedzie to w przebieglyb sposob wykorzystywac.
          Ona musi natrafic na twardy mur od ktorego sie odbije i moze w koncu cos
          zrozumie.
          W przypadku takich osob to predzej one wpedza do grobu i umecza bliskich nim
          cos im sie naparwde stanie.
          Aha twoje relacjez partnerem ekspartnerem dlaczego sie rozeszliscie itd na
          razie tego nie analizuj - skup sie na wyczyszczeniu glownego zrodla MUSISZ
          odciac pepowine, NIE ZASLUGUJESZ NA TAKIE TRAKTOWANIE - pamietaj!!!!!
          Pozdrawiam
        • ayla76 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 14:25
          Współczuję relacji z mamą i wiem, że wcale nie tak łatwo zerwać kontakt z tak
          bliską osobą. Ale myślę, ze dobrze Ci zrobi jak choc na chwilkę się
          odseparujesz od niej. Ona wykorzystuje to, że się nad nia litujesz.
          A co do normalnego domu to się nie zgadzam, że nie stworzysz. To bzdura. Może
          być Ci ciężej, ale nie jest jeszcze wszystko stracone. Ja zostałam sama z moim
          synkiem jak miał roczek, biologicznego ojca nie pamięta z domu. Potem jak miał
          3 latka związałam się z moim obecnym mężem. kacper mówi do niego tato, Paweł do
          niego synku, przytulają się, mówią sobie, że się kochają. Jeden za drugim
          świata nie widzi. Kacper wie, że ktoś inny jestjego biologicznym tatą, ale dla
          niego tatą jest ten co go wychowuje. I jak patrzę na ich relacje to sobie
          myślę, ze niejeden biologiczny tata, który mieszka z dzieckiem nie daje tyle z
          siebie ile daje Paweł. Więc nie pozbawiłaś dziecka rodziny, bo być może ją
          stworzysz z innym odpowiedzialnym mężczyzną, tylko oszczędziałs mu problemów,
          które by miło, żyjac pod jednym dachem z człowiekiem, który nie radzi sobie sam
          ze sobą. I tak trzymaj!!!
          • tsunami05 ayla 09.09.05, 14:42
            Dziękuję wszytskim raz jeszcze smile Ale mam pytanie do ayli - trochę się boję
            powiedziec, ale w pobliżu mam kogoś, kto też już kocha moje dziecko (ale on nie
            ma wcale związku z moją decyzją o rozstaniu z ojcem dziecka). W 5 tc
            definitywnie odeszłam od tamtego faceta, tego drugiego znałam wczesniej, ale
            zbliżyliśmy się do siebie (ale nie za bardzo na razie smile dopiero później, dużo
            później. Nauczona doświadczeniem - ojca dziecka też poznałam w chwilach, kiedy
            świat mi się troszkę walił, byłam sama, poważnie chora a on miły, zakochany
            itp. Więc nauczona doświadczeniem nie robię teraz nic pochopnie (h?) i czekam
            co będzie. Niewykluczone, że ta znajomość to coś powazniejszego. On już teraz
            zachowuje się tak, jak bym sobie mogła tylko wymarzyć. Interesuje się, pyta czy
            kopie, jak się czuję, pomaga mi, kupił mi łóżeczko itp. Na razie zbyt krótko to
            trwa, jestem ostrożna. Nie wiem, jak to będzie jak dzidzia się urodzi. "Tato"
            chyba nie będzie do niego mówić, nawet jesli się zwiążemy. Nie wiem - jej
            ojciec się na razie nie odzywa - zraniony odrzuceniem (prawie 4 m-ce temu),
            albo rozmyślił się. Jesli się odezwie, to jednak on będzie tatą. Biedna
            dzidzia, będzie miała mętlik w głowie. Ale piszesz, że twój Kacper radzi sobie
            z tym. Jak mu to mówisz na tym etapie? Czy biologiczny ojciec wcale się nie
            odzywa?
            • kira_koslin Re: ayla 09.09.05, 15:16
              Hej sluchaj ayli, poradezisz sobie.
              A tego kogos, to miej po prostu badzcie dla siebie dobrzy a zobaczysz co z tego
              wyjdzie, moze to On wlasnie zostanie tata bo tamtem bedzie ojcem = 4 miesice????
              no to niech sie obraza, dobrze Ty masz w razie czego przyjaciela.
              Powoli w tych sprawach lepiej nic nie przyspieszac - wszsytko sie ulozy!!!!
            • cicuta Re: ayla 09.09.05, 15:18
              eee tam, dziecko bedzie szczesliwe, bedzie mialo 2 tatow, zawsze wiecej osob do
              dawania prezentow i zabierania na lody smile
              dzieci wbrew pozorom latwos ie adaptuja do takich ukladow-a jak mu koledzy beda
              zazdroscic!!!
            • ayla76 Re: ayla 09.09.05, 17:10
              Tsunami, jak masz ochote porozmawiać to odezwij się do mnie na gg 2415763. A
              tak w skrócie Ci odpowiem, ze to nie ja zadecydowałam jak kacper będzie mówił
              do Pawła. Najpier Paweł był tylko Pawłem. Ale postanowiliśmy wziąść ślub - ja
              też byłam ostrożna, najpierw 2 lata mieszkaliśmy ze sobą - Kacperek nie
              wiedział co to jest i co się zmieni. Więc mu wytłumaczyłam, że będziemy
              prawdziwą rodziną. I po ślubie Kacper zaczął mówić do niego tato, nikt mu tego
              nie sugerował. Mojej mamie zrobił awanturę, zeby nie mówiła, że Paweł coś tam,
              tylko tata, bo jest już po ślubie i jesteśmy teraz PRAWDZIWĄ rodziną. Miał
              bardzo dużą potrzebę używania słowa tata. W każdym zdaniu przemycał to słowo po
              kilka razy. Chyba tęsknił za tym, żeby móc tak do kogoś mówić.
              A jego biologiczny ojciec, o którym teraz kacper mówi po imieniu (też sam z
              siebie) - jeśli w ogóle mówi, pokazuje się u niego raz na pół roku na kilka
              minut i tyle. Nawet nie zadzwoni. Przykre. Ale od czasu jak Paweł stał się
              tatą, Kacper w ogóle o nim nie mówi i nie wspomina go. Dzieci same sobie chyba
              ustawiają w główce kto jest dla nich kim i są bardzo mądre. No i mają potrzebę
              obojga rodziców, chcą do kogoś mówić i mamo i tato. Więc jeśli Ci się ułoży z
              tym nowym mężczyną nie zakładaj, że Twoje dziecko nie będzie do niego mówiło
              tato. Może to będzei jedyny tata jakiego będzie znało. Samo wyjdzie z czasem...
    • iothe Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 15:09
      Szantaż emocjonalny, który stosuje matka wobec Ciebie i ojca (w tym wypadku "na
      cierpiętnicę", krzywdzoną przez najbliższych) jest formą przemocy w rodzinie.
      Psychoterapeuta jest bardziej potrzebny Tobie, żebyś potrafiła wyrwać się z
      tego kręgu przemocy emocjonalnej. Paradoksalnie ustępowanie w takich
      przypadkach tylko wzmacnia szantażystę. Życzę powodzenia i dużo siły w walce o
      swoje nietoksyczne życie.
      www.przemoc.cad.pl/szantaz.htm
      kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57321,2799434.html
      • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 15:20
        dzięki jeszcze raz smile W sumie cieszę się, że może z miom dzieckiem się mi uda,
        wychowam je dobrze i będziemy się dogadywać. Babcię odwiedzimy raz na jakiś
        czas. Na razie dam sobie spokój, bo nie chcę mieć dziecka znerwicowanego.
        Pozdrawiam!!!
        • marianka_pod_choinke Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 16:56
          Zapomniałam jeszcze dodać iż naturalną sprawą jest to, że do biologicznej matki
          lgniemy instynktownie, szukamy u niej wsparcia, akceptacji, zrozumienia,
          potwierdzenia własnej wartości. To odnośnie Twojej akceptacji jeśli chodzi o
          krytykę ze strony innych ,a niemożnością pogodzenia się z krytyką matki.

          Dla własnego dobra trzeba pogodzić się z losem, zrozumieć, że skoro do tej pory
          (jesteś już dorosłą kobietą!) nie otrzymałaś tego wszystkiego, to mała szansa
          że coś się może zmienić.

          Bardzo Ci dziękuję za ten wątek.


          src="lilypie.com/days/051221/2/21/1/+1"
    • kellss Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 09.09.05, 20:58
      Znam takie sytuacje. Moja matka umarla w lutym.Nawet tuz przed smiercia
      wyzywala mnie i mojego meza, choc to my przy niej bylismy, podnosilismy ja,
      sadzalismy,wycieralismy krew ,ganialismy pielegniarki itp.jej ukochany synio
      nawet nie raczyl sie pojawic - tylko ta zla corka warowala przy niej i MUSIALA
      zniesc wszystko, oraz nielubiany zięć.Kiedy mowilam jej o tym, ze chce miec
      dziecko, powiedziala ze chyba mi odbilo, bo jestem za stara (33 latka)oraz ze
      jestem histeryczka i nie nadaje sie na matke...Teraz, jak jej juz nie ma,
      jestem w 13 tyg ciazy.I, Boze mi przebacz, myślę, że lepiej ze jej juz nie
      ma.Tez obrywalam za nieprzewidzenie problemow finansowych i zdrowotnych
      (operacja, endometrioza, usunięcie jajnika, praca na umowe zlecenie, zatem zero
      kasy).Obrywalam tez za to ze nie pilnuje mojego 30letniego brata, nie pomagam
      mu, nie pilnuje czy nie pakuje sie w klopoty(zycie ponad stan, kosmiczne debety
      na kartach, dlugi).Nazywala mnie niewdzieczna suka, gdy prosilam ja o pomoc i
      interwencje gdy brat odmowil splaty dlugu 11000 zl, jakie byl mi winien
      (zwlaszcza, ze stracilam prace....)
      ja mam to wszystko za soba. Nie wiem co bym doradzila. Poki moja matka zyla
      miala nade mna wladze - pomimo zlego traktowania nie potrafilam sie jej
      przeciwstawic, wiec chyba nie mam prawa sie madrzyc ze zrobilabym tak lub tak.
      Ale gdybym sie na nia wypiela, nie przegapilabym wielu dobrych chwil i okazji w
      zyciu, bo to przez ciagle gadanie "ty sie do niczego nie nadajesz!" mialam (i
      chyba jeszcze mam) zbyt malo wiary w siebie. Tsunami05 - chce Ci pomoc, podaj
      prosze maila lub nr gadu.
      • tsunami05 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 10.09.05, 13:42
        kellss wysłałam ci maila, ale nie wiem czy doszedł, bo ta gazetowa skrzynka
        jakoś dziwnie chodzi ...
    • scarlett11 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 12.09.05, 20:30
      napisz list ,ale na jakis czas zerwij kontakt bo uwierz mi ze nerwy bardzo
      dzialaja na dziecko ,uspokoj sie wszystko sie ulozy bedziesz wspaniala mamusia
      i dla synka i coreczki, na poczatku po porodzie leki i problemy wydaja sie byc
      duzo wieksze niz sa w rzeczywistosci ale potem wszystko wraca do normy , a moze
      twoja mama uwaza ze jestes wspaniala i moglabys miec doskonale(wedlug niej)
      zycie i denerwuje sie ze ty uwazasz inaczej albo sama nie wie o co jej
      chodzi ,widac ze to cie nizszcy wiec ze wzgledu na dziecko tzrymaj sie z
      dala.ja napisalabym list bardzo konkretny o tym o co mam pretensje i co jest
      dobrego i co bedzie jesli to sie nie zmieni, i ABSOLUTNIE sie nie
      przeprowadzaj!!!!!a moze ona ci zazdrosci bo chcialaby zyc jak ty ale nie moze
      jakis powod jest na pewno .w kazdym razie trzymaj sie cieplutko trzymam kciuki
      • alisek88 Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 15.09.05, 23:09
        niesamowite hisotie piszecie panie drogie - podziwiac nalezy was za dzielnosc,
        serio, serio.
        tsunami - twoj nick powinien ci podpowiedziec co zrobic smile - zadzialaj
        radykalanie, a z pewnoscia po takim katalizmie to, co sie odrodzi moze byc
        tylko lepsze niz to, czego zaznalas do tej pory! zwrocilo moja uwage to, ze
        napisalas, ze czujesz sie odpowiedzialna za swoja mame - niedobrze!!! to ona
        byla odpowiedzialna za ciebie - najwyrazniej jednak nie byla... i nie jest
        nadal, bo opowiedzialny rodzic darowalby sobie wieczne ujadanie. nie daj sie
        obarczyc jej projekcjami - dla dobra swojego i swojego dziecka.
        zycze wam wiele szczescia, tobie i malenstwu
        p.s. a tak w ogole to z uplywem lat upodabniamy sie do naszych rodzicow - wiec
        mala masz szanse tak calkiem sie od niej uwolnic - lepiej zaakceptuj ze
        jestescie ze soba zwiazne (na odleglosc!)
    • alfika Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 13.09.05, 08:46
      mam wrażenie, że jesteś wciąż straszliwie zalezna od mamy
      nie zrozum mnie źle, to nie jest kwestia ustalenia winy, po prostu ludzie
      mający agresywnych rodziców tak mają - są do nich przywiązani choćby zwykłym,
      latami trenowanym poczuciem winy

      teraz wyobraź sobie, że i mama jest uzależniona od Ciebie i wchodzi z
      przyzwyczajenia w rolę pomagającej "inaczej" - i to moze się u niej nie
      zmienić - do czasu, aż Ty zmienisz swoje podejście

      ona nie chciała skorzystać z Twojej pomocy - i pomocy terapeuty
      Ty możesz sobie to zafundować
      - choćby po to, by się uniezależnic, by sama o sobie decydować, by nie czuć
      przymusu proszenia mamę o pomoc, by kończyć kontakt za każdym razem w momencie,
      kiedy zaczyna się zachowywać nerwowo - i żebyś Ty umiała opanowac swoją złość
      na mamę

      zrób to - choćby dla swojego dziecka
      naprawdę, wierz mi, WARTO

      gorąco Ci życzę pieknego życia
      samodzielnego i dojrzałego - i spokojnego!
      • lily.sins Re: czy moja matka mi źle zyczy? Długie 13.09.05, 13:57
        tsunami wyslalam Tobie mail. daj znac czy doszedl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka