Dwa tygodnie temu lekarz chciał mnie skierować na patologię ze względu na to,
że płód się nie rozwija tak, jak powinien. Poprosiłam go, aby jeszcze
wytrzymał ze dwa tygodnie (o ile to nic poważnego), ponieważ mam teraz sesję
i chciałabym zaliczyć wszystkie egzaminy. Tak więc poprosił bym przyszła za
dwa tygodnie na kontrol z nowymi wynikami i wtedy pomyślimy co z tym fantem
zrobić.
W przeciągu tych dwóch tygodni strasznie spuchłam

Dużo piję, rzadko chodzę
do wc na siku... Nieziemsko boli mnie podbrzusze a brzuch opuścił się bardzo
nisko... Maleńka już nie przeciąga się jak dawniej, tylko podskakuje jakby
miała skurcze czy drgawki (podskakują w ten sposób przeważnie ludzie chorzy
na padaczkę) Ciężko mi chodzić ze względu na ból mięśni i kości (zwłaszcza
kości łonowej)... Czuję też, że moje serce pracuje już nieco inaczej (czuję
tętno we wszystkich zakamarkach ciała)... a mimo to mam bardzo niskie
ciśnienie...
- Lekarz stwierdził, że urodzę już wkrótce i nie będzie powstrzymywał porodu
(urodzi się wcześniak).
- Po zrobieniu KTG moje Maleństwo miało nierówne tętno a lekarz się
zaniepokoił i wypisał mi lek na obniżenie ciśnienia (tylko co zrobić skoro i
tak mam niskie ciśnienie? - zazwyczaj 110/60 )
Wybieram się wkrótce do innego lekarz by to wszystko zbadał i rozpatrzył...
Ale teraz po nocach spać nie mogę... Bardzo się boję o zdrowie Maleństwa...
Nie wiecie co się z Nią może dziać?