Co mam zrobić?

IP: *.* 14.09.01, 12:22
Witajcie "Moje" Mamuśki :-))Mam problem. Jak może wiecie - z innych postów straciłam ciążę całkiem niedawno. Jakoś przezornie, może podświadomie nie wszystkim zdążyliśmy powiedzieć, że dzidziuś jest w drodze. W zasadzie jak zaczęliśmy z mężem o tym mówić, to zaraz potem Aniołek się wyprowadził. Do niektórych znajomych poprostu wieści nie dotarły. Ani o ciąży, ani o stracie. Wczoraj mieliśmy telefon od jednej z par, że w związku z tym iż "są w ciąży" organizują imprezę w sobotę. Wiem, ze to początek ciąży i mam obawy co do swojej obecności. Wiem, ze byłabym w stanie ukryć swój ból, ale boję się, że niechcacy mogłoby wymsknąć o ostrożności i wystraszyłabym niechcacy koleżankę. Z drugiej strony naprawdę cierpię :-((, wczoraj przeryczałam cały wieczór, a mąz też miał łzy w oczach. Co robić? Nie chciałabym odrzucić ich propozycji spotkania - od dłuższego czasu nie dane było nam się spotkać a z drugiej strony nie chcę przyćmiewac jej radości swoim bólem.
    • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 13:12
      Nie wiem co Ci powiedzieć , ale twoje pytanie mozna rozpatrzyc na kilka sposobów :0)jeśli z natury jestes osoba towarzyska to spotkanie może Ci pomóc , poproszenie kolezanki o to by uważała nie jest niczym złym - jeśli sie jej zanadto nie straszyZ drugiej strony powód spotkania może byc dla Ciebie bardzo bolesny i możesz poczuć sie jeszcze bardziej przygnebionaPozdrawiamJoasia z Miśkiem 4,5l i brzusiem 17 tydz. + 1 dz. :)Ps.Trzymaj się, mam koleżankę, które poroniła (chyba raczej straciła ciążę) w 8 m-cu ciąży. Teraz jest usmiechnieta dziewczyna oczekujaca narodzin dziecka swojej siostry.
    • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 13:25
      Moja koleżanka z pracy niedawno poroniła... Była tyle na zwolnieniu lekarskim, że zdążyła się już trochę pogodzić ze stratą, ale wiem, że jak przyszła do pracy i kiedy musiała o tym opowiedzieć, to było jej bardzo ciężko i znowu się podłamała... Zwłaszcza, gdy ze dwie osoby pogratulowały jej ciąży, nie wiedząc zupełnie o jej stracie. Nie wiem, co ci poradzić, czy bardzo chcesz zobaczyć swoich znajomych, ale jeśli masz się bardzo źle czuć, zwłaszcza wiedząc, że Twoja koleżanka jest w ciąży, to może odłóżcie wizytę?Ja wiem, że z mojej strony czuję się niezręcznie w stosunku do tej mojej koleżanki z pracy, gdy patrzy na mój rosnący brzuszek....Pozdrowienia i trzymaj sięKasia RPS. Ta moja koleżanka zapisała się na kurs prawa jazdy, żeby przestać myśleć...
      • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 13:41
        Wiecie co chyba najbardziej mi byłoby mi przykro z powodu zainteresowania jej osobą, jej brzuszkiem i wiem, że padną pytania, kiedy my sie postaramy o dziecko. Pytania bedą uzasadnione, bo mówiliśmy, że postaramy się jak najszybciej o potomka. Na tej imprezie będą osoby, które wiedzą o stracie ciąży. Wczoraj płakałam wieczorem, kiedy dowiedziałam się, że oni robią imprezę z okazji poczęcia dzidziusia i wtedy przypomniały mi się te wszystkie toasty w mojej rodzinie i gratulacje, a później ten cały ból. Mam dużo zajęć w tygodniu więc sobie normalnie radzę. Natomiast byłam zaszokowana wczorajszą moją reakcją. Wiem, ze dzień też był trudny, bo akurat wczoraj odwiedziła nas w pracy koleżanka z córeczką, która urodziła 9 lipca. I wiecie co jeszcze? Mój mąż boi się trochę tego spotkania ze znajomymi. Powiedział, ze jak rozmawiał z kolegą wczoraj, to przypomniało mu się jak on dzwonił do rodziny i dumny z siebie mówił: jestem tatą. Smutne to wszystko.Trzymam się, po prostu się staram, ale mam lepsze i gorsze dni. Joanna :hello:
        • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 13:43
          Aha, to jest bardzo wczesna ciąża, taj mojej znajomej, bo termin ma na maj, więc chyba wiecie, że mnie mrozi. Joa
          • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 14:30
            Dobrze pamiętam jak ja sie czułam po straci mojej Kruszynki. I trudno mi było zachowywać sie naturalnie w towarzystwie koleżanki z pracy, z którą miałyśmy mieć ten sam termin. To nie jest dla mnie na szczęście nikt wyjątkowo bliski, więc kontakty ograniczałam. Ale kiedy w maju dowiedziałam sie urodziła przepłakałam z żalu cały dzień. A minęło przeciż ponad pół roku... Myślę, że każdy inaczej i w innym tempie oswaja sie ze stratą nienarodzonego dziecka. Jeżeli czujesz, ze zbyt wiele kosztować Cię będzie ta wizyta - po prostu nie idź. Drobne kłamstwo - jeśli nie chcesz podać prawdziwego powodu - nikomu krzywdy nie wyrządzi. Wcale nie sugeruję Ci izolacji. Nie zmuszaj sie tylko do rzeczy, które mogłyby wzmóc Twój ból. Agnieszka
          • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 14.09.01, 22:18
            Oj, rozumiem, Twoj bol: sama stracilam dziecie w 6 tygodniu ciazy, a nastepnego dnia po wyjsciu ze szpitala spotkalam znajoma, cala w skowronkach, ktora pochwalila mi sie, ze jest w ciazy. Na szczescie (watpliwe zreszta) o ciazy wiedziala tylko najblizsza rodzina, wiec przed nikim nie musialam sie tlumaczyc. I bylo mi tak bardzo smutno, gdy spotykalam te znajoma, z coraz wiekszym brzuchem, a potem coraz wiekszym dzidziusiem w wozku. Ale naprawde, czas goi rany (nawet te, ktore wydaja sie byc nieuleczalne). A pelny okres "wygojenia" nastapi, gdy szczesliwie zostaniesz mama. Bo to nie jest tak, jak mi sie samej zdawalo, ze naturalnym koncem ciazy jest poronienie. A co do imprezy, to moze sobie odpusc? Po co mialabys sie wpedzac w smutnenastroje? Mysle, ze uda sie znalezc jakies neutralne alibi, a gospodarze sie nie obraza. Daj sobie jeszce troche czAsu.
    • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 15.09.01, 14:56
      Mysle Joanno,ze kazda strata wymaga zaloby,takiej na ile to konieczne. Jesli jeszcze nie czujesz sie gotowa do konfrontacji z brzuszkiem, nie idz, albo umow sie na nautralnym gruncie kiedy indziej. nie ma sensu sie zmuszac. I jeszcze jedno, nie wiem jaka byla u ciebie przyczyna poronienia, ale to jest niestety dosyc czeste zjawisko w pierwszych tygodniach. Jaka twoja wina w tym ze poronilas, jak innych ze donosily- nie da sie "uwazac". Postaraj sie "rozgrzeszyc". Mocno trzymam za ciebie kciukismile
    • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić? IP: *.* 15.09.01, 16:54
      Jeśli czujesz, że chciałabyś już wyjść do ludzi, bo w końcu i tak musisz wrócisz do normalnego życia, to może idź na część imprezy. Zaznacz np. od progu że nie masz wiele czasu i wtedy w każdej chwili, która stanie się ciężka będziesz mogła zebrać się i wyjść i nikt się nie zdziwi. Co do wystraszenia koleżanki - nie wiem, ale chyba każdemu wydaje się, że jego przecież najgorsze ominie - dopóki go to faktycznie nie spotka.
      • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić?-po sobocie IP: *.* 17.09.01, 07:10
        Witajcie!!!Dzieki za wszystkie rady. Stało się jednak inaczej. Tzn. nie poszłam na imprezę, bo i tak byliśmy umówienie z innymi znajomymi, ale moja znajoma wraz z mężem tak się chciała z nami spotkać, że pomimo zakończonej swojej imprezy przyjechała do innych naszych znojomych, u których właśnie byliśmy. Do konfrontacji doszło po północy. Oczywiście uśmiechałam się, gratulowałam itd. Najgorszy był moment, kiedy mąż mojej koleżanki zaczął mi tłumaczyć, jak ona się czuje, że w tygodniu pójdą do lekarza, że termin ma na 15 maja. Przetrwałąm to. W prawdzie wycierpiaam się następnego dnia, bo jednak emocje musza mieć gdzieś swoje ujście. Było też przykro mojemu mężowi, ale tez zniósł to dzielnie.Pozdrawiam. :-))Joanna
        • Gość edziecko: guest Re: Co mam zrobić?-po sobocie IP: *.* 17.09.01, 13:25
          Witaj Joanno,Dobrze cie rozumiem. Moja najblizsza przyjaciolka przezyla cos dokladnie podobnego, jak ty. Bylam u niej i w tym czasie, i przez kolejne miesiace - czasami na jej prosbe, czasami mimo milczenia. Ale nigdy na mus. Bardzo jej bylo ciezko i fizycznie, i psychicznie. Ale po pol roku (tyle mniej wiwecej organizm wraca do rownowagi) maz przekonal ja, ze juz czas na kolejna probe i nie ma co nosic zaloby w nieskonczonosc ani sie bac. I udalo sie! :) Bardzo na siebie tym razem uwazala, bo rzeczywiscie, z niewiadomych powodow, miala skurcze prawie przez cala ciaze. Dzisiaj M. jest mama przeslicznej i przezwawej prawie dwuletniej dziewczynki, ktorej jestem dumna chrzestna. A szczesliwi rodzice mysla o kolejnym potomstwie.Trzymaj sie cieplo. I powodzenia. Za rok zycze ci zdrowego kopania pod zebra. :)Dagma
Pełna wersja