• Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 25.10.01, 17:41
      Wczoraj miałam chyba najgorszy dzień pod względem emocjonalnym podczas całej ciąży!!!!! :( Ryczałam cały dzień bez powodu...Nie mogłam sobie znaleść miejsca...wszystko mnie drażniło..to chyba przez te ciążowe hormony??? Czy wam sie cos takiego przydarza....???Wieczorem to od tego pałaczu strasznie mnie głowa bolała :(Nie wiem co robic w takich chwilach czy lepiej to jakoś przeżyć (bo tak musi chyba byC)czy ...co? Moj mąz powiedział że takiej roszlochanej mnie jeszcze nie widział!! I powiedział ze da sie to jakoś przezyć ( tzn. ze on to wszystko wytrzyma ) tylo po co sie tak męczyć!!!Łatwo powiedziać...buuuuWłasnie sie dowiedziałm,że od 5 .11. bedę chodział do szkoły rodzenia...ale sie ciesze..:)Pa DorciasmileNo nic oby jak najdalej od takich dni
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 25.10.01, 18:18
        Mam nadzieję, że dziś już Ci zaświecilo słoneczko i uśmiech wrócił na Twoją buźkę! Pozdrawiam anuś
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 26.10.01, 07:49
      Dzień dobry o poranku :)!Jak się macie, styczniowe ciężarówki? Dzisiaj też miałam "wybuchowy" poranek, a skrupiło się na moim pierworodnym (swoją drogą wybitny talent w grzebaniu sie rano i wymyślaniu problemów za pięć dwunasta). No i mam wyrzuty na sumieniu :(... Kondycja uporczywie w dół, a wyzwania rosną - coraz zimniej, coraz więcej do ubierania, coraz ciemniej, a w piątek zakupy i masa obowiązków w pracy. Żyła wrotna uciśnięta, zadyszka i rozrabiający nocami dzidziolek.Ale nie chcę narzekać, i tak uważam się za DZIELNĄ, bo poprzednio siedziałam w domu od 3-go miesiąca i nie było fajnie.Jeszcze trochę, wytrzymamy, uffuff Pozdrawiam wszystkie mamusie i uciskające je brzusie gdzie siedzą dzidziusie :)AlinaD
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 26.10.01, 12:34
        A moje dziecko coś się od wczoraj leniwe zrobiło... I nawet brykac mu się nie chce... :-( Czy to pogoda? Na szczęście lubi jeszcze tacie odpukiwać, więc wiem, że jakoś sobie tam radzi...A poza tym zaczynają mi puchnąć kostki - ale o tym już będzie w innym wątku.I jeszcze powiem, że mi męża dopadł "instynkt gniazda" - robi szafki do łazienki (ile to juz na nie czekamy? - ale musze przyznać, fajne będą!) i co rusz mnie zagania do pomocy... A ja bym wolała sobie wreszcie w spokoju forum poczytać...Ech, marudna dzisiaj jestem. Pozdrawiam Was cieplutko.Ps.Alina, ale rymowanki, ja też tak chcę!
        • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 26.10.01, 12:56
          Witam gorąco! Ja dziś nie narzekam choć w nocy wyłam z bólu nóg. Ciągle się przez to budziłam ale teraz jest trochę lepiej. Dzidzia uciska mi na tętnice a ja i tak miewam z tym problemy. No ale poza tym jest OK. Pozdrawiam anuś
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 27.10.01, 21:27
      Cześć Dziewczyny,A jak tam Wasze brzuszki? Mnie się wydaje, ze mój rośnie w oczach, aż mnie to trochę przeraża. Mam już ok. 106 cm w obwodzie! W dodatku ostatnio każdy kogo spotkam pyta, który miesiąc, a jak się dowiaduje to reakcja jest zawsze ta sama: O, to duży masz brzuszek! Może będą bliźnięta? Pierwszy raz to się uśmiałam, ale teraz zaczyna mnie to denerwować. Zaczęłam się już martwić, że może coś jest nie tak, że mam za duży brzuch i że może przez tą cukrzycę ciążową dziecko jest za duże, albo że za dużo wód, itp.Proszę, niech jeszcze ktoś powie, że też ma taki duży...Pozdrawiam,Magdzi
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 28.10.01, 09:23
        hej hej!Dobra wiadomość to taka,że ja mam też duży brzuszek ,mogę powiedzieć nawet bardzo duży .Druga ta gorsza,że niestety też mam cukrzycę ciążową,ale o stały poziom cukru i o dietkę dbam więc myślę,że ten rozmiar brzuszka nie ma nic wspólnego z cukrzycą (zresztą tak też twierdzi mój lekarz )Makrosomia płodu raczej występuje pod sam koniec ciąży i przy "zaniedbanym" cukrze.A jak Ty sobie radzisz z tą udręką? :-{pozdrawiam wszystkie brzusie :-}Diana
        • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 28.10.01, 12:09
          Cześć,Przykro mi, ze masz ten problem, ale juz mi trochę raźniej.Ja dopiero od kilku dni stosuję dietę i mierzę cukier, bo od pierwszego testu do drugiego i wizyty u lekarza minęło troszkę czasu. Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno (teraz mamy 30 tydzień) i nic groźnago nie stanie się mojemu małemu skarbkowi. Ale jak słyszysz na każdym kroku, że wyglądasz na bliźnięta, to wiadomo, zaczynasz się zastanawiać.Z tą dietą jestem więc dość początkująca, według zaleceń lekarki zero cukrów w postaci słodyczy czy białego pieczywa, tłustego nabiału, mleko (0,5%) ograniczone (a w ciąży mam na nie wielką ochotę), mało owoców. Warzywa i chude mięsko - bez ograniczeń, ale za mięsem w ogóle nie przepadam, ewentualnie drób, który też już wychodzi mi nosem. Ale cały czas marzą mi się te zakazane rzeczy: ciastka, słodkie bułki itp. Zwłaszcza w pracy, gdzie wszyscy objadają sie czymś dobrym. Wydaje mi się, że powinny gdzieś być do kupienia produkty dla diabetyków, nie wiesz gdzie można je znaleźć?Na razie nie zawsze udaje mi się utrzymać poniżej 140, ale zazwyczaj nie jest więcej niż 142-3. Ale właśnie przed chwilą zmierzyłam po śniadaniu i co wyszło? 170! Powtórzyłam, tym razem z innego palca: 145. Trzeci raz: 179. To jak to jest, w każdym palcu inaczej? Może coś źle mierzę, ale nie wiem, co tu można zrobić źle.Diano, może lepiej byłoby powymieniać te cukrowe doświadczenia i uwagi na priv. Jeśli chcesz, to napisz do mnie.Pozdrawiam,Magdzi
          • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 29.10.01, 15:52
            Madzi, współczuję Wam obu i życzę zdrówka. Ja na szczęście nie mam problemu z cukrem. Specjalnie dla Ciebie zmierzyłam brzunio - wyszło równo 100cm. Też jestem w 30 tygodniu. Nie przejmuj się tym gadaniem o bliźniakach. W pierwszej ciąży też mi wszyscy tak mówili a teraz - zależy od ubrania.Głowa do góry! Wszystko będzie dobrze! anuś
            • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 29.10.01, 16:59
              To i ja zmierzyłam - 95 cm. To niewielka różnica w porównaniu do Was, a wszyscy mówią, ze mało po mnie widać - może to faktycznie sprawa ubioru?A poza tym, dziewczyny, to jeszcze tylko (jak dobrze pójdzie) 10 tygodni (Boże, kiedy to zleciało?), więc chyba jakoś damy radę - a póżniej te wszystkie kłopociska bedą juz tylko wspomnieniem...Trzymajcie się cieplutko i nie przeziebcie sie w taką pluchę. ja zaraz biegnę do szkoły rodzenia...Pozdrawiam !Ania
          • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 29.10.01, 20:00
            Witam,Dziękuję za wszystkie słowa otuchy.Niestety wygląda na to, że faktycznie mam duży balonik, te 10 a nawet 5 cm to jednak duża różnica (pamiętam). Ale dziś z wielkim niepokojem zapytałam panią doktor, co ona sądzi. Zgadnijcie, co powiedziała? :lol:. No właśnie. Poza tym cieszę się chociaż z tego, że brzuszek wyrażnie urósł tylko do przodu, a nie gdzieś na boki :D.Moje maleństwo coraz żywiej podskakuje :bounce:, ale muszę przyznać, że jest dość grzeczne i nie kopie jakoś boleśnie. Tylko tyle, żebym widziała, że tam jest. W przyszłym tygodniu wybieram się na USG; nie mogę się już doczekać, a z drugiej strony oczywiście się boję, że może coś się okaże nie tak.Od jutra w końcu się zdecydowałam iść na zwolnienie, jeszcze przez jakiś czas mam zamiar wpadać do pracy, ale to już zupełnie co innego, niż siedzenie od rana do wieczora.Pozdrawiam serdecznie,Magdzi
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 07:27
        hej dziewczyny!ja mam 95 cm w pasie ale jestem dopiero w 28 tygodniu!!Wczoraj byłam u lekarza (otydzień wcześnien niz planowałam) ale dobrze ze poszłam....miałam jakieś dziwne sztywnienia brzucha..jak kamień..(mamy remont-i myślałam że trochę przesadziłam z dzwiganiem).Okazało się ze moja szyjka jest za miękka (powinna być twarda) - po prostu zaczęłam mieć skurcze macice....!!! :(Nawet nie chcę myśleć co by się stało gdybym sobie ta wizytę olała :(...dziewuchy bądzcie mądżejsze ode mnie wiecej odpoczywajcie!!!Dostałam jakies leki rozkurczowe i mam duuuuużo odpoczywać ( nie wiem w takim razie kto posprząta po remoncie :) )Pa Dorciasmile
        • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 09:43
          Hej Dorcia,Jak to kto posprząta? Happy Daddy! (Wiem, to tylko łatwo powiedzieć...:-) ).Moja lekarka też stwierdziła, że mam jakiś napięty brzuch, ale ja nigdy tego nie zauważyłam, chociaż sprawdzam. A jak można się położyć na kozetce nie napinając brzucha? Na wszelki wypadek kazała łykać no-spę, a ja już nie chcę więcej chemii, bo łykam już żelazo i całą garść witamin (na poprawę morfologii i już mi się trochę poprawiła :-) ).Ale rzeczywiście podstawa to gnać do lekarza, jak tylko coś nam się wydaje nie tak. Najwyżej powie nam, ze jesteśmy przewrażliwione :-). Pozdrawiam i trzymajmy się w tą paskudną pogodę.Magdzi
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 09:31
      Hej!Zmierzyłam - nasz wynik to 97 cm (29 tydz.). Chyba plasujemy się w średniej. Za to codziennie po kilka razy Dzidzia ma czkawkę (np. teraz) i jest wesoło. Czkawka dochodzi gdzieś z dołu, z czego wnioskuję ułożenie głową w dół, z czego sie b. cieszę :).Poza tym OK, synuś w domu zakatarzony, ale my się trzymamy dzięki homeopatykom. Pozdrawiam Was gorącoAlinaD
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 12:25
        Hej dziewczyny!Ja przytyłam bardzo mało,czym się ciągle martwię i jeszcze teraz na tej diecie cukrzycowej-schudłam!Ale w tzw. talii mam 103 cm!Po prostu brzuszek balonik :-)Poza tym, mimo smarowania róznymi specyfikami dostaję bordowe, okropne rozstępy przez co cały czas się drapię :-( Nie mogę wytrzymać tak strasznie swędzi!!!!!!Pozdrawiam Was wszystkie i brzusie(już nie malusie)Diana
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 14:03
      Hej, dziewczyny, co robicie ze Świętem Zmarłych? Idziecie na cmentarz? Bo ja postanowiłam sobie odpuścić w tym roku - ma być 7 stopni i deszcz, a ja wolałabym nie załapać żadnej grypki... Mąż poparł mnie całkowicie i obiecał "pełnić honory". Mam nadzieję, że śp. Dziadkowie też zrozumieją...Co Wy na to?Pozdrawiam!Ania
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 15:42
        Z tym Dniem Zmarłych to dobry pomyśł żeby zostać w domu...!!!! sama sie zastanawiałam co by tu wymysleć, żeby nie iść na groby szczególnie w taką pogodę (czy ciocie to zrozumieją, że nie chce sie przeziębić). No zobaczymy jaka bedzie pogoda :(Dorciasmile
        • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 15:59
          Podobno ma być deszcz ze śniegiem i zimno. Ja zostaje w domciu. Trudno. Męża już umówiłam z jego rodzinką (On chciał jechać a samemu to tak troche smutno). Przed chwilą zdołowałam się postem Petry i odpowiedziami na temat lekarza. Ja nie chcę placić bo uważam, że takie podejście jest nie fair. Przecież mam prawo do dobrego lekarza, miłej opieki i porodu bez komplikacji bez płacenia bajońskich sum!!!!!!!!! Ale jestem zła. :(((( Ufffff, kończę i pozdrawiam. anuś :gun:
      • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 30.10.01, 21:50
        A ja już parę dni temu doszłam do wniosku, że nigdzie nie idę. Nie wiem, jak cmentarze wyglądają u Was, ale na Bródnie, gdzie zawsze chodziłam, ludzie przy bramie zamieniają sie w stado... no nie wiem czego. Zadeptaliby i stratowali, zeby tylko szybciej wejść lub wyjść. I gdzie tam sie pchać z brzuchem, żeby ktoś wbił w niego łokieć, albo i parasol? Poza tym zawsze trzeba odwiedzić parę grobów, a cmentarz olbrzymi, bałam się, że po prostu w którymś momencie nie bedę już miała sił.ŚP. Dziadkowie na pewno zrozumieją, zawsze przecież można iść np. w sobotę czy niedzielę. A tym, co sobie pomyślą ciocie i in. w ogóle nie przyszłoby mi do głowy się przejmować. Ni dajmy się! Pozdrawiam,Magdzi
        • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 31.10.01, 16:52
          Kontynuując "cmentarny" wątek (brr - ale to brzmi !?!), ja wykorzystałam dzisiejszą letnią prawie pogodę (czy u Was też było tak ślicznie) i poszłam na spacer na cmentarz. Odwiedziłam najwazniejsze groby (tez się bałam, ze braknie mi siły na wszystkie), zapaliłam swieczki... A i dzidzius przy okazji się dotlenił. Spacer był naprawdę miły, na cmentarzu taki ciepły ruch, jesienne kolorki, słoneczko... A że byłam sama, podumać mogłam sobie do woli... i łezkę uronić...A jutro leniuchuję. Pozdrawiam! I nie dajmy się, jak to mówi Magdzi!
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 03.11.01, 11:34
      Ufff, już myślałam, że nie znajdę na tej stronie naszego wątku. Trzeba to jakoś nadrobić. Jak tam samopoczycie u progu 8 miesiąca? Jeszcze tylko jakieś 5-6 tygodni i można powoli się prgotowywać do porodu. Czyż to nie wspaniałe? Ja już nie mogę się doczekać. Chciałabym urodzić po Świętach ale przed Nowym Rokiem. Dzidzi na razie ma się dobrze, dużo się wierci i chyba będzie bardzo towarzyski. Już jest strasznym pieszczochem. Jak głaszczę się po brzuchu to wypina wszystko co może. To jest takie śmieszne. Ostatnio nawet "pogadał" sobie z Babcią - była zachwycona. A jak tam zakupy? Mój mąż ciągle chce kupować pieluchy ale jeszcze go trochę hamuję. Na razie chcę skompletować wszystkie ubranka i "meble" (wózek, łóżeczko i pościel, leżaczek, fotelik etc). Mam już prawie wszystko (jeszcze po córci). Potem będę kupować kosmetyki i pieluchy. Pozdrawiam wszystkie mamusie i wieeeelkie brzusie anuś
    • Gość: guest Re: A my co? IP: *.* 07.11.01, 17:37
      Hej, styczniówki...No i doigrałam się. Po tych wszystkich ekscesach cmentarnych, mam skróconą szyjkę i rozmiękłą (BLEE) no i leżę w łóżku. Mam jeść fenoterol, co nie jest przyjemne.Dzisiaj robiliśmy USG, no i okazało się, że wiercipiętek waży 1600 g, jest łebkiem do góry ale się jeszcze obraca, raz tak, raz tak, i że wszystko jest OK. Nie pytałam o płeć, zgodnie z rodzinną umową, ale p. doktor mówiła "królewicz". Niewykluczone więc, że z Małgosi będzie Piotruś :). Pewnie nie będę się odzywać za często.Trzymajcie się dzielnie wszystkie AlinaD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka