a to juz 35 ty tydzien!!! Mam jeszcze do wyprobowania kilka sposobow na to by zachecic malenstwo do przekrecenia sie jak nalezy ale przygotowuje sie tez na ten najgorszy scenariusz

. W zwiazku z tym prosba do wszystkich ciezarowek z doswiadczeniem w tej dziedzinie. Czy mialyscie podobna sytuacje? Jesli tak to czy udalo wam sie cos na to zaradzic i jakimi metodami? Np czy w szpitalu probowano przekrecic dzieciatko od zewnatrz i jak to wyglada w praktyce? Jesli nie to czy probowalyscie rodzic normalnie i jak wyglada taki porod? Jak bylo w waszym przypadku? Wiem juz,ze w przypadku kolejnej ciazy dziecko moze sie przekrecic nawet juz po tym jak zacznie sie porod i w tej sytuacji nawet cesarka powinna byc robiona nie przed terminem a wtedy gdy samo sie zacznie.Polozna mowi zeby sie nie martwic bo mam szanse do ostatniej chwili. Ponoc czesto zdarza sie wlasnie,ze tuz przed cesarka robia usg a tam dzidzius ustawiony jak nalezy. No niby sie nie martwie. W koncu to nowe doswiadczenie(bede o jedno bogatsza.

) ale wole sie przygotowac na wszystko i zbieram wiadomosci od tych madrzejszych czyli Was kochane mamuski,ktore macie to za soba [lub wiecie z czym to sie je).Oprocz cwiczen majacych zachecic dziecie do manewru stosuje jeszcze metode swietlno-dzwiekowa .

czyli umieszczanie swiatla i sluchawek walkmana w okolicy dolnej czesci brzucha,wizualizacje i pulsatille(lek homeopatyczny ktory pomoc dziala dosc skutecznie). Stania na glowie nie wyprobuje bo nie mam szans.

Na mokse (akupunkture ziolowa) jest juz za pozno bo stosuje sie ja ponoc miedzy 28 a 32im tyg. I to by bylo na tyle. Jakies inne sugestie?Sprawdzone metody?Buuuuuuuuuuuuu...najgorsze jest to czekanie i niepewnosc.