Dodaj do ulubionych

infantylny jezyk

15.06.07, 10:35
czytam to forum juz od kilku miesiecy (jestem w 14 tygodniu ciazy) i czasami zgrzytam zebami jak
czytam niektore posty. zastanawia mnie infantylny jezyk - nie ma dziecka jest "fasolka"! dla mnie
fasolka to jest szparagowa na straganie a w macicy rozwija sie czlowiek!!!! nie ma spermy jest
nasionko!!!! nie ma seksu, milosci jest przytulanko - mysle sobie - od kiedy z przytulania robia sie
dzieci? chyba tylko w listach do bravo girl... i tak w nieskonczonosc czasami.

rozumiem roztkliwienie, emocje- sama to przechodze - placze jak czytam o rozwoju dziecka jestem
najszczesliwsza w zyciu a to dopiero poczatek ale mam tez wielki szacunek do tego czlowieka we
mnie i nie sprowadzam jezyka, ktory go opisuje do serii dziecinnych zdrobnien.
nie bede belkotac do noworodka gu gu gu tylko mowic normalnie. nie zanikla mi @ tylko miesiaczka
lub okres!!! rozumiem metajezyk internetu ale tylko brakuje form typu MieSiACzkUNia mI zaNIkLa
RaTunECzKU... i nie jestem grudnioweczka do jasnej ciasnej rodze w grudniu!
rozumiem, ze kazdemu cazsami cos sie zdrobni (nawet mi slowo daje!) ale tu na tym forum wsrod
ciezarnch wydaje sie to jakas plaga...
od czego tak?????? bo dziecko w was robi z was dziecko?

Obserwuj wątek
    • kasiaba1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 10:42
      swebe napisała:

      > nie bede belkotac do noworodka gu gu gu tylko mowic normalnie.

      No to się jeszcze okaże!!!

      Ale w zasadzie to się zgadzam wink
      • kurdkowa Re: infantylny jezyk 15.06.07, 10:49
        Zgadzam się w 100%. Do pierwszego dziecka mówiłam normalnie, żadnego agugu
        itp...może dzięki temu córka nigdy sie nie pieściła i ładnie mówiwink
    • lilka11333 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 10:50
      No tak, po części masz rację, jak pierwszy raz tu zajrzalam to nie wiedzialam o
      co niektórym chodzi? Sama nie uzywam tych zwrotów, ale sie do nich
      przyzwyczailam. Zdarza mi sie jedynie do swojej córeczki mówic "jej językiem"
      czyli gugu, gaga, ale to tylko dlatego ze ona poprostu to powtarza po mnie.
      Ważne by mówic do dziecka "normalnym" jezykiem bo ma sie go"osłuchac". Mysle ze
      tu istnieja poprostu utarte zwroty i skróty i dziewczyny nie zastanawiaja sie
      nad nimi gdy ich uzywaja.
    • azille Re: infantylny jezyk 15.06.07, 10:52
      Ja nierozumiem o co Ci chodzi grudnioweczko bo przeciez kazda mamusia majaca
      brzuszek musi tak zdrabniac ze wzgledu na to że ma w brzuszku dziudzisia, małą
      fasolinkę i musi ćwiczyć swój języczek.
      Dobra, a tak w ogole to idę papusiać big_grin

      A na poważnie? Mi się na wymioty zbiera jak słyszę o brzuszkach, dziudzisiach,
      fasolkach, wciaz jest to dla mnie zdumiewające ze dorosle kobiety potrafią z
      dnia na dzień stać się takie infantylne!
      • miacasa Re: infantylny jezyk 15.06.07, 10:56
        a ja czasami zastanawiam się czy faktycznie są to "dorosłe kobiety", bo język to
        jedna sprawa a przekaz druga i to raczej przekaz bywa niepokojący
        • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:07
          no wlasnie, zastanawia mnie czy za "fasolkowaniem" idzie jakas refleksja co taki jezyk przekazuje?
          jezyk nie jest tylko narzedziem komunikacji jest zestawem wszelkich pozawerbalnych informacji min.
          naszego nastawieniu do swiata, naszego widzenia samych siebie i innych.
          ja nigdy o sobie nie mowie - dziewczynka jestem, zonka, kobietka, mamusia. dal mnie jest to forma
          szanowania samej siebie i pilnuje jezyka bo wszystko sie w nim wymykasmile wiec i o dzecku mowie tak jak
          o sobie!

          a argument, ze to z przyzwyczajenia, z rozpedu uwazam za nietrafiony - usprawiedliwianiu
          bezmyslnosci stanowcze nie!!!!!
          • organica Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:27
            nareszcie ktoś się odważył na głośne spostrzeżenie w tym temacie, ale ale
            ja myślę,że tu chodzi o "ja też należę do waszej grupy, utożsamiam się z wami,
            jestem taka sama"
    • saskiaplus1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:26
      Wole to niż chamski i wulgarny język, którego niestety i na tym forum -
      wydawałoby się pokojowo do świata nastawionym - nie brakuje. Dlatego nie oburza
      mnie to, bo znieczuliły mnie wyzwiska, przekleństwa oraz zwyczajnie obleśna
      polszczyzna (prostacka, pełna błędów, obliczona na poniżenie rozmówcy), które
      codziennie widzę zarówno w internecie, jak i słyszę na ulicy czy w mediach.
      Wolę zatem "fasolki", "lipcóweczki" i "brzusie" niż "k...", "p...nie" tudzież
      "zaj...ste".
      • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:33
        jakos nie spotkalam sie z przeklenstwami na TYM forum, jesli takowe zauwazysz to zglaszaj od razu do
        usuniecia klikajac na czerwony kosz! nie przechodz obojetnie obok przemocy!
        ja nie wole ani tego ani tego!
        • ignis1978 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:54
          Nie razi mnie taki język, choć rzeczywiście zdrobnienia są swoistą plagą.
          Nazywam Dziecko, które rozwija się we mnie "Dzidzią" a zmieni sie to zapewne,
          gdy poznam jego płeć. Wszelkie slangi są charakterystyczne dla każdego forum
          tematycznego. Dopóki nie ma błędów, wulgaryzmów i zbyt wielu makaronizmów
          ( wink ) tekst jest do przyjęciasmileKażdy żyje i postępuje wg swojego uznania. Nie
          będę pieściła języka zwracając sie do swoich dzieci,ale jesli ktoś uważa to za
          słuszne...proszę bardzosmile

          Pozdrawiam
          • efania Nie ma bledow???!!!! 18.06.07, 15:55
            Przeciez na tym forum az roi sie od ortografow! (wszelakich "skórczy" i innych wynalazkow).
            Kiedy czytam niektore posty, zastanawiam sie, czy ciazowe emocje uposledzaja zdolnosc do
            poprawnego poslugiwania sie jezykiem, czy po prostu tak wielu inteligentnym skadinand
            kobietom brak podstawowego wyksztalcenia... Bo w plage roznorakich dysleksji i dysgrafii nie
            wierze.
            • edyta824 Re: Nie ma bledow???!!!! 19.06.07, 07:14
              A używasz czasami ą i ę albo ó, ś, ż??? Piszesz, że inni robią błędy a sam masz
              je w swojej wypowiedzi.
        • saskiaplus1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:57
          Ja się spotkałam i zawsze zgłaszam. Może dzięki mnie ominęła Cię zatem ta
          wątpliwa przyjemność. Z dwojga złego zawsze jednak będę woleć zdrobnienia,
          choćby irytująco infantylne. To nie zachwaszcza języka tak bardzo, jak
          wulgaryzmy. Zdrabnianie zwykle mija z ciążą i dorastaniem dzieci, a przeklinanie
          to paskudny nawyk językowy, który zostaje na całe życie.
          • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:12
            no nie popadajmy w skrajności ... przeciez na forum nie masz do wyboru albo
            klniesz albo przesadnie zdrabniasz. Wulgaryzmy oczywiście że sa nie do
            przyjęcia i kalają nasz język ale takie "guganie" infantylne tez go nie
            upiększa. Wg mnie podstawą jest umiar i swego rodzaju wyczucie. Bo naprawdę
            trudno jest na poważnie traktowac kogos kto "mial przytulanko,dostało sie
            nasionko a teraz idzie z mężusiem do ginka pooglądac fasolkę i sprawdzic czy
            dzidzia jest ok" ... wink
          • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:22
            przeklinanie jako nawyk, ktory zostaje na cale zycie - jakos nie wierze w takie twierdzenia, ze na cale
            zycie, na zawsze itp. tak samo mozna by argumentowac po pzreciwnej stronie, ze przeklinania mozna
            sie oduczyc a zdrobnienia to paskudny nawyk, ktory zostaje na cale zyciesmile
            i dziekuje ci za klikanie na czerwony kosz!
            • saskiaplus1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:06
              Naprawdę, przeklinanie to wręcz nałóg - po prostu czasem przestajesz już
              słyszeć, że tak parszywie mówisz. Zdarza się to i z tym zdrabnianiem i zgadzam
              się, że to może denerwować, ale mnie te "k...y" wszędzie irytują znacznie
              potężniej. Tym bardziej, że są bardziej powszechne i jestem nimi molestowana
              znacznie częściej niż "fasolką" czy "herbateczką".
          • dr_kaczusia Re: infantylny jezyk 15.06.07, 15:41
            > Zdrabnianie zwykle mija z ciążą i dorastaniem dzieci,

            haha, nie wszystkim, mialam taka sasiadke "tiutiurutiu" psa nawet zdrabniala i
            biegala za nim jak za dwulatkiem wink

            a ogolnie co do zdrobnien, jasne, ze lepsze niz wulgaryzmy, ale czasem juz na
            prawde ciezkostrawne.

            Mnie jeszcze czasem razi inna rzecz, mianowicie liczba mnoga, bo o ile rozumiem
            NASZE dziecko, wzglednie JESTESMY w ciazy, o tyle "spoznia NAM sie miesiaczka"
            juz nie i uwazam to za ewidentna przesade!
    • cielecinka Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:50
      Brawo!!!! W koncu ktos normalny sie znalazl. A juz myslalam , ze wiekszosci
      obecnych ciaza rzucila sie ostro na mozg. Pozdrawiam.
      • ignis1978 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:56
        A! Okreslanie kogoś normalnym lub nie, to raczej sprawa dyskusyjna psychiatrów
        a nie ludzi wypowiadających sie na forum. Trochę pokory i grzeczności nie
        zaszkodziwink

        • saskiaplus1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:08
          No właśnie, jak już chyba wolę te "nasionka" i "ciężaróweczki" od takich
          uprzejmości...
      • ewsien79 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 23:45
        A dlaczego masz login "cielęcinka" - powinno być cielęcina, takie twarde i
        proste...
    • skinnycow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 11:56
      Niech każdy mówi sobie jak chce. Według mnie lepsza fasolka w brzuszku niż płód
      w macicy.
      • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:03
        a poprostu dziecko moze byc? fasolka w brzuszku (jesli juzsmile i plod w macicy to dwie skrajnosci, jedna
        infantylna druga medyczna. mysle, ze mozna wyposrodkowac!
        ja nie zabraniam nikomu "fasolkowac" ja sie tylko pytam co to znaczy.

        natomiast postulat, ze niech kazdy mowi jak chce jest troche niebezpieczny - w jezyku tez moze
        zawierac sie przemoc i czy akceptowac ja w imie twojego argumentu?
        • skinnycow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:11
          > natomiast postulat, ze niech kazdy mowi jak chce jest troche niebezpieczny -
          w
          > jezyku tez moze
          > zawierac sie przemoc i czy akceptowac ja w imie twojego argumentu?

          Mówi jak chce = używa słów jakich chce.
          Mówi jak chce # mówi co chce.
          • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:18
            uzywa slow jakich chce - a jak chce uzywac slow obrazliwych?
            • skinnycow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:24
              Powiem tak: jest wolnośc słowa. Każdy jest odpowiedzialny za to co mówi, ale ma
              prawo mówić jak chce i co chce = na forum każdy ma prawo używać zdrobnień. I
              czepianie się tego to strata czasu. To troche tak jak wytykanie komuś, że robi
              błędy ortograficzne, albo używa złej składni.
              • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:38
                zgadzam sie, jest wolnosc i odpowiedzialnosc, choc o tej drugiej niektorzy zapominaja zwiedzenia
                iluzja anonimowosci internetu.
                czepiam sie o tyle, ze chcialam wywolac jakas dyskusje, bo dla mnie to temat glebszy niz jezyk, to
                swoiste swiadectwo o kobietach i ich odczuwaniu samych siebie. wiec nie uwazam tego za strate
                czasusmile
                • skinnycow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:45
                  E tam, lepiej poopowiadaj o swojej ciąży!
                  • swebe Re: o mojej ciazuszynie 15.06.07, 12:55
                    normalnie brzuszysko juz mi wyskoczylo jak baloniszcze prawie, ide dzisiaj do lekarzycy, miewam
                    lekkie plamiszczenia na co lykam rozne piguly, to moj pierwszy plod w macicy, czuje sie swietnie, cera
                    lepsza - jak nic bedzie dziewuszyskosmile
                    • siasiunia1 Re: o mojej ciazuszynie 15.06.07, 14:51
                      sorry za ot ale padłam ze smiechu big_grin ale jesli cera lepsza to podobno bedzie
                      chłopiszcze wg zabobonów smile
              • efania Re: infantylny jezyk 18.06.07, 16:01
                A wolnosc slowa zaklada przyzwolenie na pisanie z bykami ortograficznymi? Ciekawe
                podejscie... Poza tym, ja chyba wole, kiedy ktos siarczyscie zaklnie, niz rozdrabnia
                rzeczywistosc jak przedszkolak... Przynajmniej ma to charakter.
        • ewsien79 Re: infantylny jezyk 17.06.07, 20:18
          U mnie jset fasola i będzie fasola.Na samym początku zobaczyłam na ekranie
          ziarenko i mąż z lekarzem nazwali je Fasolą.Do dziecka normalnie będę mówić po
          porodzie, teraz jest Fasolą, bo sobie tam rośnie i strączkuje i niech tak
          będzie.
          Dla mnie nie ma znaczenia, że mówi się tak czy tak, dla mnie znaczenie ma to,
          że jak narazie po strasznych początkach fasola jest.Jedną już straciłam.
          • deodyma Re: infantylny jezyk 18.06.07, 14:52
            a moze Jaś Fasola???
            • ewsien79 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 15:15
              Za dużo było cierpienia i łez i w tamtej ciąży i w tej, żebym musiała
              odpowiadać na idiotyczne zaczepki...Moim zdaniem żałosne zaczepki, wynikające
              chyba z nadmiaru wolnego czasu...
      • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:08
        ja tam miałam dziecia w brzuchu póki nie dowiedzialam się ze to dziewczynka. Z
        tymi zdrobnieniami to jest różnie bo np córcia, synek, ze dziecko boli
        brzuszek - to dla mnie zdrobnienia naturalne ale mężuś, ginek, na pewnym etapie
        rozwoju ciąży fasolka (na wcześniejszym jestem w stanie stolerowac - przeciez
        tak szczerze mówiąc przypomina ziarnko fasolki a nie człowieka), nasionko,
        przytulanko,zgagusia, czkawusia i nie wiem co jeszcze powoduje u mnie mdłości.
        I jak sie pojawilam na forum mniej mi to przeszkadzalo niz teraz co ciekawe..
    • kopalnia.diamentow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:21
      Język, jest jedynym narzędziem które wyraża stan emocjonalny - jeśli chodzi o
      tak anonimowe grono, porozumiewające się ze sobą tylko za pomocą pisma.
      Nie jest to żadne odkrycie. Jest to jedyny możliwy sposób na pokazanie stosunku
      emocjonalnego do siebie, swojego dziecka i całej sytuacji (fakt - infantylne,
      ale charakterystyczne, więc nie powinno dziwić).
      Są tacy, którzy nie mają potrzeby tego stosunku wogóle wyrażać. I też dobrze.

      Mnie bardziej razi nieustanne czepianie się, szukanie dzury w całym, bezmyślne
      wyrażanie poglądów i najeżdżanie, traktowanie siebie jak wyroczni i do upadłego
      obstawanie przy jednej słusznej opcji. Tylko jednej! Ubliżanie (co z tego, że
      bez wulgaryzmów?), napastliwość i nieustanne odwoływanie się do czyjegoś
      poziomu inteligenci (ew. do środowiska). Na oczy się nie widziało, ale zbluzgać
      można.
      I chciałabym przyponieć, że zdrobnienia występują w języku polskim w
      przeciwieństwie do zwrotów: boszzz! czy dżiseeess!...

      k.d.
      • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:34
        czy za pomoca pisma nie mozna wyrazic emocji - opisac? wiem po lektuzre forum, ze to jest mozliwe.
        ale tez rozumiem, ze latwiej jest uzywac slow skrotow, ktore naprowadzaja innych na wlasciwe tropy.
        mnie ciekawi dlaczego infantylny jezyk ma byc charakterystyczny dla okresu ciazy? a jak ktos nie
        wyraza w ten sposob swojego stosunku to tez to jest charakterystyczne?

        stawialabym niesmiala teze , ze "fasolkowanie" teraz jest czescia czegos szerszego, ogolnego stosunku
        do siebie i poczucia swojego usadowienia w swiecie.
        co do drugiej czesci twojego postu to nie odnosze tego do siebie i sadze, ze to dyskusja na zupelnie
        inny temat - na temat kultury osobistej. o tym tez mozemy!

        i jeszcze na koniec jesli jest drugi taki jezyk na swiecie jak polski z taka gietkoscia i bogactwem to
        niech mi kaktus wyrosnie! owszem istnieja slowa boszzz i inne tego typu zwroty choc w scrabble
        jeszcze ci nie zaliczasmile. jezyk sie zmienia i jak nikt juz nie mowi wacpanna to coraz czesciej slychac o
        laseczkach ba o foczkach!. takie czasy ech...
        • kopalnia.diamentow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:52
          oczywiście, że nie odnoś tego do siebie..
          ja nie mam zwyczaju nikogo obrażać i naprawdę wolę przysłuchiwać się dyskusji -
          konkretnej, rzeczowej i argumentom....
          widzisz, tu na forum, gdzie każdy ma prawo się wypowiedzieć w sposób jaki
          potrafi, okazuje się, że są na świecie kobiety, które fasolkują, chodzą do
          ginki i mierzą tempkę...
          ja nie mierzę tempki i nie zafasolkowałam - ale nie czuję się uprawniona
          wysuwania stwierdzeń, że im się na "mózg rzuciło" (czego też nie odnoś do
          siebiesmile
          a co do boszszsz! to chyba jednak nie istnieje,
          w przeciwieństwie np. do "rączki" czyli małej ręki (ale już nie rąsi!)
          pozdrawiam,
          k.d
          • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:59
            zawalcze o boszzz itp w mowionym istnieje! ze brzmi nieciekawie toinna sparwa... polski to jest
            studnia bez dna slowotworstwo zalezy tylko od naszej inwencjii! ja wymyslam nieistniejace slowa
            codziennie i tylko moj chlopak je rozumiesmile
            nigdy bym nie stwierdzila, ze sie na cokolwiek komukolwiek rzucilo - ja w tym widze raczej socjologie
            niz neurologiesmile
            • kopalnia.diamentow Re: infantylny jezyk 15.06.07, 13:30
              to ja już nic nie rozumiem sad
              słowotwórstwo nie jest Ci obce ale denerwuje cię hasło "grudniówki", tak ?
              to może zaproponuj coś innego...może się przyjmie - bo zastępstwo moim zdaniem
              przydałoby się w kwestii:
              - przytulanka,
              - zafasolkowania,
              - brzunia (szczególnie w wydaniu ciężarnych),
              - tempki i testowanka
              - ginka,
              A co do "dzidziusia", "córeczki" czy "synka" - moim zdaniem jest ok.
              "Synek" byłby uznany w scrable smile?

              Pozdrawiam,
              k.d.
              • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:45
                slowotworstwo to moja pasja ale nie jestem fanka wszystkich nowych slow!
                na grudnioweczke jest juz gotowa odpowiedz - rodze w grudniusmile
                nie bede zreszta nic proponowac kazdy uzywa takiego jezyka jakim operuje a ze to moze zastanawiac
                to inna sprawa.

                synek jak najbardziej zaliczony w scrabblesmile jak i szłyk, szłap i szlejasmile
    • queen_elizabeth Re: infantylny jezyk 15.06.07, 12:24
      Och, Swebe! Wyjęłaś mi to z ust! Dziś dokładnie sama chciałam założyć taki
      wątek. Fajnie jest poczytać, posłuchać innych dziewczyn, podzielić się
      doświadczeniami, wrażeniami. Ale czasem aż ciężko przebrnąć przez te
      infantylizmy do istoty treści.
    • bacha1979 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 13:05
      Bierze się to z powodu ucisku maicy na mózg u niketóryc mamuś,
      które "zafasolkowały".
      Mnie to bardziej śmieszy niż drażni.
      I zawsze jak czytam o fasolkach myśle, że takie mamusie ograniczają swoje życie
      do "fasolinki, kupeczek, ginusia, jedzonka, wózeczka" itp..."
      • silje78 Re: jak się nie innych problemów... 15.06.07, 13:34
        to się szuka dziury w całym. może niektóre z nas faktycznie przesadzają, ale
        żeby o tym się rozpisywać to trzeba mieć faktycznie zbyt wiele czasu...
    • renate_s Re: infantylny jezyk 15.06.07, 13:51
      Wiem rozumiem ,niektore z tu obecnych przesadzaja ze zdrobnieniami.Ale:jak sie
      rozmwija twoj zarodek? Moze jest to juz plod?Kiedy urodzisz, powiesz pewnie, ze
      twoj noworoidek czuje sie dobrze, moze od razu:syn lub corka? Do dziecka pewnie
      bedziesz mowic od razu:synu lub corko? Moze :Katarzyno!lub: Bartoszu!Nie
      przesadzasz czasem w druga strone? Jakos nie moge sobie wyobrazic zeby mowic o
      moim dziecku:plod.Tez uzylabym jakiegos zdrobnienia, w rodzaju malenstwo ,
      fasolka czy cos w tym stylu.My<sle , ze jak juz zobaczysz to swoje...niemowle
      to tez nie wytrzymasz i powiesz:moje sloneczko , kochanie czy cos w tym stylu.
      • swebe Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:06
        no i ze skrajnosci w skrajnosc...czy gdziekolwiek nazywam swoje dziecko plodem poza zartobliwym
        postem o mojej ciazy? zamiast zastanowic sie z nami nad zdrobnieniami na forum - atak... troche
        spokoju, szacunku do drugiej osoby, czytania ze zrozumieniem i moze porozmawiamy.
        • renate_s Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:14
          Wcale cie nie atakuje to tylko polemika,non stop zdrobnienia to przesada ale
          bardziej rozumiem to niz chlodny jezyk.Oczywiscie seks nie :przytulanie ale
          wole raczej jakies cieple zdrobnienie niz:plod czy zarodek:dla mnie fasolka
          brzmi milo, taka samo jak :skarb, malenstwo czy pozniej:dzidzius.Rozumiem
          jednak o co ci chodzi.Pozdrawiam!

          > no i ze skrajnosci w skrajnosc...czy gdziekolwiek nazywam swoje dziecko
          plodem
          > poza zartobliwym
          > postem o mojej ciazy? zamiast zastanowic sie z nami nad zdrobnieniami na
          forum
          > - atak... troche
          > spokoju, szacunku do drugiej osoby, czytania ze zrozumieniem i moze
          porozmawiam
          > y.
          • draugdur Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:24
            pisza tak boim fasolinka zzera mozdzekwink) tutaj to norma,jak to mowia...shit
            happens;PPP
            • agness121 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 14:51
              i jeszcze zastanawiam sie nad Pocianowaniem....
      • aurelkax Re: infantylny jezyk 15.06.07, 16:43
        renate_s napisała:

        > Ale:jak sie> rozmwija twoj zarodek? Moze jest to juz plod?
        - a nie można powiedzieć dziecko?

        > twoj noworoidek czuje sie dobrze
        - i znowu, mozesz powiedziec dziecko, po co szukac na sile okreslen?

        > Do dziecka pewnie
        > bedziesz mowic od razu:synu lub corko? Moze :Katarzyno!lub: Bartoszu!
        - a Twoim zdaniem lepiej mowic "mój dzidziusiu"? Bądź poważna wink Moze powiedziec
        Kasiu, czy Bartku, co w tym niewłasciwego?

        > Jakos nie moge sobie wyobrazic zeby mowic o
        > moim dziecku:plod.Tez uzylabym jakiegos zdrobnienia, w rodzaju malenstwo ,
        > fasolka czy cos w tym stylu.
        -ja o swoim tez nie mówię płód, ale "moje dziecko" lub "mój syn" (bo juz znam
        płeć), a zwracając się "do brzucha" mówię po imieniu, albo uzywam okresleń w
        stylu "co tam słychać synu"
        Nazywanie dziecka "fasolą", czy innym warzywem jest dla mnie co najmniej
        smieszne, jak nie niestosowne w stosunku do dziecka. Co, jak się urodzi to mam
        go np. ziemniakiem nazywać... wink))

        • renate_s Re: infantylny jezyk 15.06.07, 17:56
          No jak do swojego nienarodzonego dziecka mowisz:synu, to nie ma o czym
          dyskutowac.To jest wlasnie przegiecie w druga strone, nie rozumiem jak mozna do
          takiego malenstwa mowic synu.Bardziej mi sie to kojarzy z wyrosnietym
          nastolatkiem.Ale nie zrozumncie mnie zle, nie jestem za infaltylnm jezykiem w
          rodzaju:przytulanko, seksik,itp.Bronie tylko sympatycznych zdrobnien w
          odniesieniu do malenstwa. Jasne , ze o swoim dziecku powiem dzidzius, malenstwo
          itp.W rozmowie prywatnej, nieofivjalnie.Jestem powazna, jak najbardziej!


          > ,>
          • dorianne.gray Re: infantylny jezyk 15.06.07, 18:16
            Hmmm... ja do mojego syna i o moim synu mówię często "synu", nie wiem, co w tym
            dziwnego. Mówię też często do niego "panie Leonie", czy sądzisz, że powinnam
            mówić "Leoniątko"?... Czy to by było BARDZIEJ STOSOWNE w odniesieniu do mojego
            SYNA, który jest niemowlęciem?...

            PS. Drażni mnie, kiedy idę z nim na spacer i słyszę, jak np. babcia mówi do
            nieco tylko starszej od mojego syna wnuczki "Popatrz, dzidzia jedzie w
            wózeczku". Pocieszam go wtedy, że nie jest żadną dzidzią.
    • olcia.kaktus Re: infantylny jezyk 15.06.07, 15:30
      myślę, że nie ma co popadać w żadną skrajność, ani w zdrabnianiu, ani w
      słownictwie "medycznym".
      Jakoś mnie odrzucają niektóre określenia medyczne np miesiączka, wole
      sformułówanie okres, a pisane @ wydaje mi się uniknięciem tego, czego nie lubie.
      Poza tym, każdy w swoim otoczeniu posługuje się określonym słównictem i ma
      pewne "fazy" nazywania czegoś w dany sposób. Z mężem mamy określone słowa,
      które używamy na nazwanie np samochodu (fiord wink, bo jest weselej.
      Z drugiej strony nie dziwię się emocjonalnemu zabarwieniu w stosunku do
      określania dziecka - no córeczka, maleństwo, ostatecznie dzidzia, choć tego
      ostatniego unikam. Ale przeciez nie nazwę mojego dziecka płodem!
      Nie dziwię się, że zarodek (zygota) jest nazywana "fasolką", bo kształtem ją
      przypomina i nadaje pewną "delikatność" temu, co przejdzie w nasze dziecko.
      Oczywiście jestem zwolennikiem mówienia do dziecka bez zdrobnień powodujących,
      że dla dorosłego dane słowo staje się niezrozumiałe np papusianie albo tanu
      tanu, ale też bez przesady, jeśli chodzi o nazywanie wszystkiego po "imieniu" w
      sposób techniczny - np jedzonko a nie pożywienie.
      Myślę, że wszystko polega na wyśrodkowaniu, określeniu, czego się chce i byciu
      konsekwentnym. Choć obawiam się, że nic nie da się zrobić z ciotkami robiącymi
      gidzi guu guu nad maleństwem. One są niereformowalne, ale na szczęscie
      sporadycznie będą sie pojawiać wink

      A swoją drogą przypomniało mi się, jak moja mam opowiadała jak będąc trzyletnim
      dzieckiem bawiłam się z moją rówieśnicą - córką lekarzy, którzy mieli "chopla"
      na punkcie braku zdrobnień. Ja mówiłam niewyraźnie, ale nie ze wzgledu na
      zdrobnienia, tylko na trudności logopedyczne (min., nie potrafiłam wymówić"R").
      Po 10 minutach wspólnej zabawy, moja rówieśniczka podeszła do mojej mamy (3
      letnie dziecko!!!) i "oświadczyła" - "ciociu, nie rozumiem, co mówi twoja
      córka, bardzo niewyraźnie się wypowiada"... no moja mama padła trupem to
      słysząc i stwierdziła, że woli swoje "normalne" dziecko wink

      Pozdrawiam
      Olcia
      • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 15.06.07, 15:37
        uuuch po Twojej wypowiedzi to mi ciarki przeszly bo dziecko swoją wypowiedzią
        cyborga przypomina... wink ale moja siostrzennica tez mowila bardzo poprawnie i
        uzywala wyszukanych słów (wpływ babci polonistki która ją tego uczyła) ale
        postanowilismy zmiękczyć jej język bo sie balismy ze inne dzieci albo nie będa
        jej rozumiem albo będą sie z niej smiac w przedszkolu. Dziecko mówi teraz
        poprawnie, ładnie ale bez tego zadęcia smile
    • aurelkax Re: infantylny jezyk 15.06.07, 16:33
      Swebe, podpisuje sie w 100% pod Twoja wypowiedzią!

      Mnie doprowadziło do pasji, gdy usłyszałam, że noszę "taką małą fasolkę pod
      sercem"... Moja odpowiedź "nie mam fasoli pod sercem, ale dziecko w macicy".
      Ludzie się boją, z nie wiadomo jakiego powodu, słów takich jak "macica", płód",
      "zarodek", "poród".
      Zamiast po ludzku zapytać "kiedy rodzisz" pada pytanie "kiedy masz rozwiązanie".
      Szczerze powiem, że przy pierwszym tego typu pytaniu nie wiedziałam co pytający
      ma na myśli...

      Dopiszę jeszcze do listy słów-absurdów okreslenia w stylu "pierworódka /
      wieloródka", czy "pierwiastka" - bo z takim też się w necie zetknęłam. Sa
      okropne, jak dla mnie równie obraźliwe co wulgaryzmy, bo sprowadzają kobietę do
      funkcji rozrodczej. A pracownikom służby zdrowia, którzy tych określeń używają
      zwracam zawsze uwagę, że nie jestem pierworódka, ale kobieta, która będzie
      rodzic po raz pierwszy.
      • renate_s Re: infantylny jezyk 15.06.07, 18:05
        Bez urazy ale....pierworodka to wlasnie kobieta, ktora rodzi po raz pierwszy!To
        nazwa medyczna i jej definicja.Nie ma w tym nic obrazliwego Tak jak wczesniak
        to dziecko urodzone przedwczesnie.
      • mariolka55 Re: infantylny jezyk 16.06.07, 10:21
        aurelkax napisała
        >
        > Dopiszę jeszcze do listy słów-absurdów okreslenia w stylu "pierworódka /
        > wieloródka"


        -to sa akurat okreslenia medyczne jesli sie nie myle,zawsze w ten sposób
        zwracali sie do mnie lekarze.
        • dr_kaczusia Re: infantylny jezyk 16.06.07, 13:27
          dokladnie smile
      • deodyma Re: infantylny jezyk 18.06.07, 14:55
        zgadzam sie.
    • laminja Re: infantylny jezyk 15.06.07, 16:42
      no to chyba wkrótce trafisz na KMW smile))
    • deela zawsze tak bylo 15.06.07, 16:45
      ale lepiej zginac walczac niz sie utopic w tym rozowym budyniu :F
      • kaeira Re: zawsze tak bylo 15.06.07, 19:41
        deela napisała:
        > ale lepiej zginac walczac niz sie utopic w tym rozowym budyniu :F

        Bardzo ładnie ujęte. smile
    • a.stalowa Re: infantylny jezyk 16.06.07, 09:00
      Moje drogie Panie!
      Zarowno zdrobnienia,ktorymi okreslamy wyrazy nacechowane emocjonalnie,budzace
      w odbiorcy pozytywne skojarzenia ,jak zgrubienia - wyrazy z reguły
      nacechcowane emocjonalnie ujemnie ,ale tez neutralne wyrazy-emocjonalnie
      obojetne czyli wyrazy podstawowe,sa POPRAWNE w jezyku polskim.
      Infantylnosc nie ma tu nic wspolnego z poprawnosciawink

    • monia145 Mam złe wieści:) 16.06.07, 09:19
      Po rozfasolkowaniu, inafantylny sposób pisania wcale nie mija.
      Pojawiają się "dzidzi", "mężuś", "cycuś", "seksik", "obiadek", "jedzonko" itp,
      itd.

      Wystarczy poczytać inne forumywinkP

      A tak na serio- jestem z Tobą i podpisuje się pod każdym zdaniem. Nie moge sie
      tylko zdecydować, czy to ciumkanie bardziej mnie śmieszy czy irytuje..pewnie
      wszystko zalezy od fazy cykluwinkP
      • agazat Re: Mam złe wieści:) 16.06.07, 10:45
        Mnie te ciazowo-maciezynskie zdrobnienia takze denerwuja, ale traktuje je
        rozrywkowo. Ot, burza hormonow, moze przejdzie po nieprzespanych nocach i
        wielogodzinnych atakach kolki u nowonarodzonego potomka smile
        Sama zdrobnien uzywam, ale nie tam gdzie sa zbedne. Podczytujac inne fora
        wylowilam jedno (lub raczej dwa, ale czesto wystepuja razem w jednym zdaniu),
        ktore dziala na mnie jak plachta na byka - Mam pytanko o pieniazki. Nie moge sie
        powstrzymac i jak tylko slysze ktores z powyzszych (razem lub osobno) w realu,
        zawsze poprawiam - Tzn chcesz zadac pytanie o pieniadze??
    • koz71 Re: infantylny jezyk 16.06.07, 13:12
      hej ja uwazam ze trzeba do dziecka mowic zdrobnieniami a juz najlepszym
      przykladem jest moja kolezanka ktora ma 4 letnie dziecko ktore nie potrafi
      jeszcze mowic..a to wszystko przez to bo od samego poczatku powiedziala sobie
      ze nie bedzie uzywac zdrobnien w stosunku do dziecka...heh..teraz widac jakie
      sa tego skutki.
      • dr_kaczusia Re: infantylny jezyk 16.06.07, 13:47
        a to wszystko przez to bo od samego poczatku powiedziala sobie
        > ze nie bedzie uzywac zdrobnien w stosunku do dziecka...heh..teraz widac jakie
        > sa tego skutki.

        Gdybysmy mieli jeszcze raz do dyspozycji to samo dziecko i ta sama matke, ktora
        by jednak uzywala zdrobnien zwracajac sie do dziecka, a ono zaczeloby mowic
        <4rz, moglabys wydawac takie opinie.

        Poki co mysle, ze trzeba rozpatrzyc wszystkie inne mozliwe sytuacje: czy matka w
        ogole zwraca sie do dziecka (sa takie co sadza, ze dziecko i tak nie rozumie w
        tym wieku wiec nie ma sensu mowic) albo czy dziecko nie ma zaburzen tak
        psychicznych jak i somatycznych...
        • eleonoe Re: infantylny jezyk 16.06.07, 15:52
          powiem tak- ogolnie takie zdrobnienia mi nie przeszkadzaja ale nienawidze tego calego gadania do dziecka a gudu gugu itd.z mezem mowimy do naszego 4 tygodniowego syna normalnie ale jak przyjdzie moja tesciowa badz moja babcia to normalnie wychodze z pokoju zeby nie sluchac jak sie" pieszcza"-normalnie szlag mnie trafia jak slysze gdy mowia do syna " oj tiak no cio śłonećko babuni, nio cio no cio ..."jezu!!szalu dostaje jak mozna robic z siebie takiego infantylnego czlowieka .ja pa prostu nie moge tego sluchac!!!
    • moni.qa1 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 14:43
      dodalabym jeszcze błędy ortograficzne, jak zwróciłam raz uwagę, to o mało nie
      zostałam zjedzona, o co mi chodzi.. a wracając do tematu to mnie zabił raz
      wątek o "pluskanie fasolki", a chodziło o kąpanie noworodka.. pozdrawiam
      • ewsien79 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 20:21
        Moim zdaniem większość z Pań tu obecnych wrzuca wszystko do jednego wora.No
        może tak jest wygodniej...
        Ja nie używam zdrobnień typu pieniążki, seksik, pierdzik, dupcia itp, itd.
        Chociaż prowadząc jakąś sprawę może byłoby weselej mówić rozwodzik, pozwik...
        Mam wymioty na samą myśl o wypowiadaniu takich słów.Jednak biorąc pod uwagę
        fakt, że jestem w 12 tygodniu ciąży i nie znam płci - hmm płodu, dziecka itd to
        uważam mój płód za Fasolkę.Nie widzę w tym nic złego, do dzieci nie mówię aguu
        apuci puci.Nikt u mnie w rodzinie nie zwraca się w taki sposób do dzieci.
        I ten temat uważam za naprawdę wydumany i przesadzony.Nawet jak będę znała płeć
        to nie powiem do dziecka - np. Leonie jak dzisiaj Twoje samopoczucie, bo to
        dopiero nadaje się do kabaretu.
        U mnie zdrobnienie może wynikać z tego, że staraliśmy się o to dziecko 5 lat,
        jedno nam umarło i do tej pory żyjemy w strachu czy usg genetyczne będzie w
        porządku.
        Ale pisząc o Tym wyżej spotkałam się ze strony jednej, z tak poważnych i nie
        używających zdrobnień, koleżanek z kpiną.C
        Dziewczyny czy Wy naprawdę nie macie innych problemów...
        • swebe Re: infantylny jezyk 18.06.07, 21:41
          problemy ma kazdy, zapewniam cie, ja na przyklad jestem po odklejeniu kosmowki i co i raz plamie ale
          nie oddala mnie to od myslenia nad sprawami, ktore mnie ciekawia/smiesza/irytuja.
          nie porownuje swoich zmartwien do twoich - to co przeszlas jest dla mnie niewyobrazalne i bardzo ci
          wspolczuje i trzymam kciuki za twoje dziecko!

          natomiast nierozumiem tych wszystkich argumentow typu "ze tez nie macie innych zmartwien..." jako
          przyszla a wlasciwie jak ja to rozumiem juz matka doswiadczam jedynego w swoim rodzaju stanu -
          euforii pomieszanej ze strachem i mysle, ze te dwa nierozlaczne uczucia beda mi towazyszyc do konca
          zycia. zawsze bede sie martwic o dziecko i zawsze bede sie euforycznie z niego cieszyc. wiec
          zmartwienia to juz czesc mojego zycia ale nie mam zamiaru go do tego sprowadzac!

          i nadal jem zielona fasolke szparagowa! a w brzuchu mam dziecko!

          • mika_p Re: infantylny jezyk 18.06.07, 22:16
            Aha.
            No to może inne zmartwienie - uważasz, że to takie wyrafinowane wejść na forum
            i w pierwszym napisanym na nim poście skrytykować istniejącą tu społeczność?
            Może najpierw popisz trochę o dziecku w macicy, a potem wyjeżdżaj z krytyką
            forumowego języka?
            • swebe Re: infantylny jezyk 20.06.07, 22:47
              dlaczego myslisz ze to mialo cokolwiek wspolnego z wyrafinowaniem? zarzucasz mi cos co jest jakims
              absurdem! interesuje mnie jezyk a tu na tym forum obserwuje bardzo ciekawy /denerwujacy infantylny
              rys i jesli sie wczytasz to zadalam kilka pytan! moze sprobuj na nie odpowiedziec? ja pisze o tym co
              mnie interesuje nie rozumiem czy jest jakis obowiazek pisac o swojej ciazy? o jezyku jakim sie mowi w
              ciazy juz nie mozna?
              skad tyle agresji?
        • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 22:06
          oj rozbawiłas mnie seksikiem i pierdzikiemsmile Mozliwe ze alergiczna reakcja na
          fasolke się wzięła z tego ze własnie dadaizujące forumowiczki ciągle uzywają
          tego sformułowania które rzeczywiście wrzuca się do jednego wora z
          mężusiami,ginkami,okresikiem,nasionkiem i nie wiem czym tam jeszcze... Dlatego
          ja uzywalam sformułowania dzieć a teraz mówię po imieniu albo córcia. Lub dalej
          jest dzieciem jak mi za bardzo szaleje w brzuchu smile A Wam życzę zdrowia i
          trzymam kciuki za USG.
          • ewsien79 Re: infantylny jezyk 18.06.07, 22:45
            No właśnie o to chodzi, żeby się z tego śmiać.
            Jak w 7 tygodniu ciąży groziło mi poronienie i leżałam w szpitalu, to była ze
            mną taka Panna, która mówiła, że miała usg-iątko, jej mąż Mikołaj był nazywany
            Mili, kupowali pampersiątka.Dlatego dla mnie brakowało tylko pierdziątka,
            srajdziątka, siuśniątka, a i dziecko było nazywane bisiem(już po
            urodzeniu).Leżałam z nią tydzień, a nawet nie mogłam wstawać, więc całe dnie
            słuchałam gluglania w telefon bądź gluglania do odwiedzających.Krótko i brzydko
            mówiąc można się było tylko s....ć.
            Ale w sumie co mnie to obchodziło.Bardziej rażą mnie na forum błędy
            ortograficzne i gramatyczne tak jak napisała jedna z dziewczyn niż to czy ktoś
            sobie gniusia, gadusia, płaci pieniążkami bądź idzie do sklepiku.Bo co bardziej
            może razić to, że ktoś napisze dzieciątko czy to, że ktoś pisze ręcami lub
            zamietłam smile
            Dla mnie ważne jest to, żebyśmy umiały sobie pomóc, wspierać się, bo po to jest
            to forum, tak jak i forum o niepłodności, którego byłam i jestem bywalczynią.A
            najważniejsze jest to, żeby ten mały ktoś kto siedzi w moim brzuchu był zdrowy
            i urodził się.
    • artdesign84 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 09:55
      A ja uważam, że jeżeli Ci się cos nie podoba, to nie czytaj .. Przenieś się na
      jakies inne forum, albo w ogóle rozmawiaj tylko ze sobą... Strasznie
      ściśnieniowana jesteś... Relax
      • batutka Re: infantylny jezyk 19.06.07, 10:02
        zgadzam sie z artdesign84 - ciaza to fajny okres, mamy w sobie male dziecko,
        wiec czesto sila rzeczy zdrabniamy czy piescimy sie
        nie widze w tym nic zlego - o infantylnosci nie swiadczy jezyk, ale generalnie
        cala postawa czlowieka i czasami zdrabniajac pewne slowa nie czuje, ze
        zdziecinnialamsmile
        mysle, ze trzeba wrzucic na luz i nie krytykowac wszystkich i wszystkiego -
        zycie jest naprawde piekne, nasze ciaze jeszcze bardziej, wiec powinnysmy sie
        cieszyc, a nie przyczepiac do nieistotnych tak naprawde bzdur smile
        • ewsien79 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 11:13
          Ja się też zgadzam z przedmówczyniami, każda z nas nazywa swoje dziecko jak
          chce i tak naprawdę nic nikomu do tego.Masz ochotę mówić do dziecka - mój
          płodzie - to mów.Nie wyzywaj jednak dziewczyn od infantylnych, bo to nie ma
          specjalnego powiązania.Trzeba wyluzować, a nie udawać wyniosłe intelektualistki
          tak jak i inne dziewczęta, którym nie podobają się zdrobnienia ale w nickach
          mają monisie, pisie, cielęcinki itp. itd.
          • batutka ok - mowmy inaczej... 19.06.07, 15:28
            a po urodzeniu dziecka tez mozan przesadzic w druga strone i np w czasie
            zrobienia kupki powiedziec do swojego maluszka ( oprzepraszam potomka, jesli
            kogos urazil moj infantylny jezyk): "dziecko - jestem nad wyraz niezadowolona,
            gdyz oddales kał w najmniej oczekiwanym moemencie i bez uprzedniego
            poinformowania mnie o tym, a odchody twe oddaja bardzo nieprzyjemny fetor,
            doprowadzjacy mnie do odruchow wymiotnych"
            mozna i tak...
            • ewsien79 Re: ok - mowmy inaczej... 19.06.07, 15:34
              Batutko masz absolutną rację wink w sumie możemy tak zacząć.Ciekawe komu
              wcześniej założą biały kubraczek wiązany z tyłu...
          • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 16:19
            Ewsien ale to zaczelo sie nie od nazywania dzieci zdrobniale tylko od tego ze
            sie wszystko nazywa zdrobniale smile Bo to ze moja "Natalka wlasnie zrobila kupke
            w pieluszke" brzmi przeciez normalnie albo "corcia/fasolka/dziec mi sie wierci
            w brzuchu" ale jesli "moja fasoleczka wlasnie narobila kupusne w
            pieluszenienke" lub "moja corunienka kopniaczkuje w brzusiu" to tak brzmi ze co
            za duzo to niezdrowo tych zdrobnien wink)

            Zupelnie jak para zakochanych co siedza przy Tobie i "dziubulenku wsypac Ci
            cukierku do herbatki?" "tak misiu pysiu tlyko lyzeczunie" Powinno im sie dac
            pozwolic tak gugac bo sa zakochani... ale wierz mi .. czuje sie czlowiek jak po
            pudelku ptasik mleczek ... wink
            • ewsien79 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 16:36
              Ja rozumiem od czego się zaczęło, ale powiedziałam już o wrzucaniu wszystkich
              do jednego wora.Ja nazywam malucha Fasolą, ale poza Fasolą nie używam
              zdrobnień.I tak naprawdę nie wiem w czym i komu przeszkadza Fasola.Jedni mówią
              tak inni tak.Bardziej rażą Was zdrobnienia niż to, że prawie połowa osób z
              forum trzaska takie byki ortograficzne.Zadziwiające.
              • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 17:05
                no bledy ortograficzne tez mnie raza (po raz kolejny sorry za nie uzywanie
                polskich liter - cos mi sie w kompie skopalo wink ) bo o ile zdrobnienia sa
                dopuszczalne w pismie o tyle byki ortograficzne juz nie.
                a co do zdrobnien to zauwaz - uzywasz slowa "Fasola" a nie "Fasolka" big_grin
                po prostu wg dobrego ludowego przyslowia - co za duzo to niezdrowo.
                (szczegolnie w jednym zdaniu)
                Pozdrawiam Fasola (czy dobrze pamietam ze to bedzie chlopczyk?), pozdrawiam
                Mamusie smile

                • ewsien79 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 17:13
                  Tego to ja jeszcze nie wiem smileto dopiero 12 tydzień wink
                  Jutro idę na usg genetyczne i mam stracha, że ojej...
                  • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 18:48
                    trzymam kciuki za dobre wyniki !!!!
            • batutka Re: infantylny jezyk 19.06.07, 18:41
              siasiunia1 napisała:

              > Ewsien ale to zaczelo sie nie od nazywania dzieci zdrobniale tylko od tego ze
              > sie wszystko nazywa zdrobniale smile Bo to ze moja "Natalka wlasnie zrobila kupke
              > w pieluszke" brzmi przeciez normalnie albo "corcia/fasolka/dziec mi sie wierci
              > w brzuchu" ale jesli "moja fasoleczka wlasnie narobila kupusne w
              > pieluszenienke" lub "moja corunienka kopniaczkuje w brzusiu" to tak brzmi ze co
              >
              > za duzo to niezdrowo tych zdrobnien wink)
              >
              > Zupelnie jak para zakochanych co siedza przy Tobie i "dziubulenku wsypac Ci
              > cukierku do herbatki?" "tak misiu pysiu tlyko lyzeczunie" Powinno im sie dac
              > pozwolic tak gugac bo sa zakochani... ale wierz mi .. czuje sie czlowiek jak po
              >
              > pudelku ptasik mleczek ... wink

              siasiunia, podalas przyklady z ktorymi nie spotkalma sie na forum, no bez
              przesasy, przeciez zadna z nas tak nie mowi smile
              • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 18:50
                to byl tylko przyklad jak mozna stosowac zdrobnienia dla porownania bez
                wyciagania cytatow zeby ktos sie nie poczul urazony...
                • marcysia51 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 19:33
                  O matko to jak dziecko sie urodzi to nie moge zdrabniac jego imienia?
                  Moje dziecko w brzuchu to Kropeczka czy sie to komu podoba czy nie.
                  Do dziecka sie nie guga i nie pieści bo potem mówi niewyraźnie-i tylko z tym
                  sie zgadzam.
                  • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 19:48
                    przeciez caly stos postow jest o tym ze zdrabnianie imienia dziecka etc jest
                    naturalne byleby nie przesadzic z iloscia gugania w zdaniu.
                    • ewsien79 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 21:46
                      Nie dziękuję za trzymanie kciuków, podziękuję jak już będę pewna, że Fasola się
                      urodzi i jak już wszystko będzie ok.

                      Ale powiem Ci, że faktycznie przesadziłaś z tym cukierkowym postem nawet jako
                      przykładem, bo ja nigdy w życiu nie spotkałam się z aż takim misianiem.
                      • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 22:02
                        misianie a propo zakochanych to byl przyklad z mojego zycia (a konkretnie zycia
                        znajomych)mowie Wam masakra .. po takim traumatycznym weekendzie to jak
                        slyszalam albo czytalam slowa zdrobniale mialam odruch wielblada.. smile
                        Ale napisanie ze "dnia ... z moim chlopakiem mielismy przytulanko i wpadlo
                        nasionko.. teraz ide do ginka sprawdzic czy bedzie dzidzia czy nie" to jakos
                        tez mi sie nie widzi (moze jest to wina przezyc opisanych powyzej) smile

                        a na marginesie tez nie widze zeby dziewczyny krytykujace dadaizowanie
                        pisaly "sprawdzilam badaniem ultrasonograficznym jak sie rozwija moj plod w
                        macicy" wink

                        Ewsien79 - nie dziekuj tylko sie zdrowo trzymaj z fasolem. Ale skrobnij tez
                        cosik gdzies czy usg wyszlo ok wink
                        • ewsien79 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 22:07
                          Skrobnę tutaj.
                          Do jutra.

                          A ta Siasiunia to czasem nie brzmi tak zdrobniale.....he he
                          • siasiunia1 Re: infantylny jezyk 19.06.07, 22:30
                            hehe bo ja sobie te przezwisko wymyslilam jak bylam mala big_grin
                            • ewsien79 Re: infantylny jezyk 20.06.07, 12:31
                              Niestety usg mam dopiero jutro o 11, więc odezwę się jutro i powiem jak było.
                              • renate_s Re: infantylny jezyk 20.06.07, 12:43
                                Hmm....zrobila sie z tego duuza dyskusja.W jezyku polskim istnieja zarowno
                                zdrobnienia-zeby wyrazic emocje pozytywne:dzidzius, malenstwo itp lub opisac
                                cos co jest male: domek to maly dom itp jak i zgrubienia zeby wyrazic negatywne
                                emocje:zdarza mi sie powiedziec:glupia baba.I jedne i drugie maja racje bytu,
                                byle ich nie naduzywac.Jest tez cos takiego jak styl jezyka:inaczej rozmawiamy
                                z kolezanka , inaczej z szefowa, wszystko zalezy od sytuacji.Nie rozumiem
                                dlaczego nie mialabym do malego dziecka powiedziec:kochanie, malenstwo, skarbie
                                itp.Uzywanie oficjalnego jezyka do wlasnego dziecka ...uwazam za conajmniej
                                dziwne, np :jak twoje samopoczucie Leonie?Wiem doskonale, ze fasolka to
                                warzywo ale rowniez pieszczotliwy wyraz uzywany w odniesieniu do rozwijajacego
                                sie dziecka w brzuchu matki(nie kazdemu to okreslenie musi sie podobac-
                                rozumiem).Zreszta tak samo z innymi jezykami: honey to doslownie miod , jak
                                rowniez pieszczotliwe okreslenie milej nam osoby......itd, itd
                                • ewsien79 Re: infantylny jezyk 20.06.07, 13:38
                                  Bardzo mądry i trafny post.
                                  • agaw00 Re: infantylny jezyk 20.06.07, 21:22
                                    a mi nic tak nie przeszkadza jak okreslenie"przytulanko" wrrr...takjakby nie
                                    było seks miłość stosunek
      • swebe Re: infantylny jezyk 20.06.07, 22:42
        artdesign84 skad w tobie tyle agresji? polecasz mi relax a sama plujesz jadem? odbije ci pileczke nie
        podoba sie nie czytaj! i co takie argumenty to jest rozmowa na poziomie? dziecmi w przedszkolu nie
        jestesmy...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka