Dodaj do ulubionych

myslę o dziecku

02.01.04, 13:45
ale boje się ciazy i nie wiem, jak sie do niej przygotowac. Jakie badania,
dieta etc? Poradzcie, proszę. Boje sie, ze strace prace(na której bardzo mi
zalezy), nie mówiac juz o figurze. Przeraza mnie tycie w ciązy, mdłoscie, zle
samopoczucie itd. W tym roku koncze 30 lat, wiec chyba juz czas na dziecko.
Skonczyłam studia, ale robie kolejny fakultet i dojedzam dalego pociagiem na
zajecia. Boje sie, jak ja bede jezdzic z brzuchem? A czy w ogóle donosze i
nie strace dziecka? Jestem tym wszystkim przerazona. Prosze bardzo o porady,
opowiedzcie o waszych doswiadczeniach i obawach, moze w nich znajde jakas
pomoc w rozwiazaniu tych moich nieszczesnych dylematów.
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: myslę o dziecku 02.01.04, 14:12
      W jakich my czasach zyjemy, tragedia po prostu.Wybór dziecko albo praca- to
      przerazajace ze kobieta nie moze bez takich dylematów cieszyc sie z
      macierzynstwa.A tyle trabią o nizu demograficznym.
      Ale do rzeczy.
      Badan zadnych prócz ginekologicznych nie robiłam- po prostu trzeba wyleczyc
      ewentualne stany zapalne, nadzerki, itp.Dobrze jest przyjmowac juz przed ciaza
      kwas foliowy(przeciwdziała wadom rozwojowym), prowadzic higieniczny tryb
      zycia, bez uzywek.
      Czy stracisz figure? A czemu tak pesymistycznie? Sposród wielu moich znajomych
      tylko 2 pozostały juz po ciazy z dodatkowymi kilogramami, reszta wyglada jak
      przed ciaza, zdarzaja sie tez takie, które po ciazy schudły i sa szczuplejsze
      niz przed.Kwestia indywidualna.
      Co do pracy, to niestety takie ryzyko istnieje, zalezy od pracodawcy.Szanujaca
      sie firma jest przygotowana na takie sytuacje, w koncu macierzynski nie trwa
      wiecznie.
      Jesli ciaza przebiega prawidłowo, to studia mozna normalnie kontynuowac, ale
      czy bedzie przebiegala bez problemów nie dowiesz sie przed zajsciem,
      niestety.Jezdzenie pociągiem w ciazy to nic niezwykłego, nie zaszkodzi.O ile
      nie musisz targac jakis ciezkich toreb.
      Sama zaszłam w ciaze na studiach, miałam komplikacje, praktycznie caly semestr
      w szpitalu, ale sesje zaliczyłam z dobrymi ocenami- lezalam i uczylam sie.
      Prace magister. obroniłam kiedy mała miala rok, zatem mozna sobie z tym
      poradzic, jesli ma sie kogos do pomocy przy dziecku(babcia, niania).
      Musisz rozwazyc za i przeciw- ale tak naprawde to mało kto moze stwierdzic ze
      jest w tak komfortowej sytuacji, ze bez zadnych dylematów moze myslec o
      dziecku, zawsze jest jakas przeszkoda, trzeba z czegos zrezygnowac.Czekanie na
      ustabilizowaną sytuacje, odpowiednie materialne zabezpieczenie moze
      doprowadzic do tego, ze na dziecko bedzie za późno.
    • katarzyna.br Re: myslę o dziecku 02.01.04, 17:12
      Powiem tak: bardzo żałuję, że tak długo zwlekałam z decyzją o zajściu w ciąże.
      Miałam takie same obawy jak ty, chyba nawet bardziej panikowałam, no i pewnie
      nigdy nie zdecydowałabym się na dziecko, gdyby nie choroba. Miałam mieć
      operację i wycięty jajnik i wtedy bardzo się przestraszyłam że już mogę nie
      mieć dzieci i byłam na siebie strasznie zła, że tak długo zwlekałam z decyzją o
      dziecku. I teraz co wytną mi jajnik i może nigdy nie zostanę mamą. Na szczęście
      obyło się bez operacji i ja w końcu zdecydowałam się na dziecko.
      W czerwcu 2003 r. skończyłam 30 lat i byłam w 6 miesiącu ciąży a we wrześniu
      urodziłam córeczkę.
      W ciąży czułam się fantastycznie, nic mi nie dolegało, no tylko pod koniec było
      już trochę ciężko. Za to strasznie bałam się porodu - tyle makabrycznych
      historii wysłuchałam więc myślałam, że ja tez strasznie się nacierpię. I co się
      okazało: że wcale tak mocno nie boli i dałam sobie świetnie radę. Mój mąż który
      był ze mną przy porodzie stwierdził że nigdy by nie przypuszczał że ja taka
      histeryczka będe taka dzielna.
      Od porodu minęły trzy miesiące, a ja dopiero kilka dni temu oddważyłam się
      stanąć na wagę. I co się okazało, że ważę tyle samo co przed ciążą. Strasznie
      mi to polepszyło samopoczucie bo czułam się grubo (no troszkę brszuszka jeszcze
      mam) a moja siostra stwierdziła że jestem stowrzona do rodzenia dzieci.
      Podsumowując: bardzo miło wspominam zarówno ciąże jak i poród i jestem z siebie
      dumna bo naprawdę strasznie się bałam.

      Tylko gdy wieczorem leżymy z mężem i dzidzią w łóżku i patrzę się na to
      szczęście lężące w moich ramionach to strasznie żałuję tych straconych lat bo
      wiem że będę z nią na tym świecie znacznie krócej a przecież mogłam ją mieć
      znacznie wcześniej.
      Może to zabrzmi patetycznie ale dziecko to największe szczęście jakie mnie w
      życiu spotkało i w końcu chce mi się żyć.

      Jeśli jesteś zdrowa i są sprzyjające warunki to naprawdę nie zwlekaj bo
      będziesz później żałować że tyle czekałaś.

      Pozdrawiam i mam nadzieję, że też w końcu zostaniesz mamą, czego szczerze Ci
      życzę.

      A tak w sekrecie Ci powiem że znowu chciałabym być w ciąży.
      • madge_w_k Re: myslę o dziecku 14.01.04, 16:03
        sama nie wiem... Dalej się boje... Mąż chce już mieć dziecko, a ja ciągle
        zwlekam z decyzją, chociaż bardziej jestem chyba "na nie". Obawiam się, że będe
        zła matka, bo nie przepadam za dziecmi, denerwują mnie. Ostatnio miałam pod
        opieką 2 dzieci kuzynki - 1,5 i 2,5 roku. Przeżyłam horror - jak 1 wrzeszcy, to
        drugie głodne. Nakarmiłam, to narobiło w pieluche - zwymiotowałam od
        tego "zapachu" i ledwo przewinełam, zielona i wykończona. Chyba jednak
        zrezygnuję z tego "szczęścia"... sama nie wiem...
        • katarzyna.br Re: myslę o dziecku 14.01.04, 17:10
          Myślę, że nikt nie powinien Cię na siłę przekonywać do tego abyś miała dzieci.
          Mi wszyscy mówili, że dziecko to takie szczęście i takiem tam, a ja wiedziałam
          swoje- miałam swoje pasje (żeglarstwo), pracę, która dawała mi dużą
          satysfakcję, częste imprezy, wyjazdy, było nam z mężem dobrze a dzieci omijałam
          z daleka i mówiłam wszystkim, że ja do dzieci się nie nadaję i zwyczajnie nie
          przepadam za nimi. Obecnie, kiedy mam już swoje dziecko to nadal nie przepadam
          za innymi obcymi dziećmi - tak to już ze mną jest.
          Jeśli napisałaś, że myślisz o dziecku to myślałam, że jednak z większym
          zaangazowaniem a jeśli tak nie jest to wydaje mi się że żadne słowa Cię do tego
          nie przekonają, a tym bardziej ja nie chcę nikogo przekonywać.

          Pozdrawiam
          • madge_w_k Re: myslę o dziecku 15.01.04, 11:51
            Nie chcę być przekonywana na siłę. Po prostu chciałam sie poradzic, bo może
            któraś z Was ma lub miała podobny problem. Pracuję w takim miejscu, gdzie bycie
            wciązy graniczy z przestepstwem, jest bardzo źle postrzegane, może nie tyle
            przez szefów, ale przez koleżeństwo. Żadna z moich koleżanek (w większosci w
            moim wieku lub troche starszych) nie ma dzieci i nawet nie planuje. Nikt nie
            chce rezygnować ze swojej kariery, zainteresowań, sportów, spotkań etc. Jestem
            chyba pod presją "zawodową" - moja kariera własnie nabiera rozpędu, praca jest
            stresująca i wymaga nieustannego napięcia umysłowego. Wracam do domu i prawde
            mówiąc niewiele mi nsię chce po odrobieniu wszelkich domowych obowiązków, a w
            weekendy towarzyskich. Z drugie strony rodzice już marzą o wnuku (jestem
            jedynaczką - jedyną szansą na wnuka), teściowie też robią już dziwne uwagi.,
            Szczególnie teściowa - ostatnią "nerwówę" w pracy przypłaciłam wysoka goraczka,
            torsjami, strasznym bólem głowy - w ogóle cały dzień przeleżałam w łóżku
            półprzytomna. A teściowa z przekasem stwierdziła, że to na pewno "coś innego",
            dziwne spojrzenia, zamiast kawy, o która prosiłam po obiedzie dostałam kubek
            ciepłego mleka...A potem jeszcze gadanie, jaki to syn jest biedny, teraz bedzie
            musiał pracować na utrzymanie całej rodziny. Poniosło mnie trochę,
            powiedziałam, że przecież ja też pracuję, nie oszczędzam się, a wręcz
            przeciwnie i stąd ta moja niedyspozycja. Wtedy teściowa z innej beczki - że w
            moim wieku powinnam mieć już dziecko a praca może poczekać. Wtedy zapytałam o
            siostrę męża (w moim wieku, też bezdzietna) - a, to ona ma jeszcze czas, musi
            przecież zrobić karierę, nie ma czasu, pracuje... A ja mam czas i obijam sie po
            katach, tak? Po prostu syn musi mieć dziecko, a niewazne, że moim kosztem.
            Zapowiedziała nawet, że jak się urodzi, to maż przeniesie się do teściów, żeby
            mi "nie przeskadzać" w zajmowaniu się dzieckiem, a ja moge ich odwiedząc w
            weekendy!!! Na to ja, że przecieć będzie mi potrzebna pomoc przy dziecku, wstać
            czasami w nocy, przewinąc. Ależ nie, sun pracuje i do pracy ma być wypoczęty i
            wyspany, ma mieć podany obiadek a ja przeciez wtedy nie ugotuję. Póki będe w
            ciąży, to on moze (pozwoliła!!!) ze mną mieszkac, ale potem to szlaban. Ciekawa
            perspektywa mnie czeka, co nie? Nie dość, że niechęć w pracy, to
            jeszcze "niedzielny ojciec".
            Dlatego więc może mysle tak, zeby za duzo z tego myslenia nie wyszło. Nagadałam
            się, przepraszam, ale jakoś mi lzej. Pozdrawiam.

            show me heavenwink
            • katarzyna.br Re: myslę o dziecku 15.01.04, 15:25
              Jeśli chodzi o poruszany przez Ciebe temat to uważam, że trzeba przede
              wszystkim znać swoją watość i nie pozwalać na narzucanie sobie czegokolwiek. Ja
              już od dzieciństwa byłam bardzo samodzielna, wszystko robiłam po swojemu i nie
              lubiłam jak mi ktoś coś narzucał. Podobnie jest obecnie. Nie wyobrażam sobie
              żeby matka mojego męża (do której zresztą ze względów oczywistych mówię "Pani)
              mówiła mi kiedy powinnam mieć dziecko i co będzie robił moż mąż. Gdyby taka
              sytuacja sytuacja zaistniała to zwyczajnie nie chciałabym się z nią widywać - a
              mąż - cóż niech sam do niej jeździ. Uważam że kwestia posiadania dziecka to
              sprawa bardzo intymna, dlatego pytanie się kogolwiek o te sprawy uważam ża
              wysoce niestosowne i po prostu nie kulturalne (moja mama nigdy się o to nie
              pytała!!!). Trzeba mieć trochę taktu. A jeśliby nawet mój mąż posłuchał się
              matki i zostawił mnie z dzieckiem, no bo musi wypoczywać bo chodzi do pracy to
              już więcej dziecka ani mnie by nie zobaczył.
              Ale się wymądrzam a to dlatego że nie wyobrażam sobie takich sytuacji w mojej
              rodzinie, a to co napisałaś trochę mną wtrząsnęło.

              Pozdrawiam
    • jagonia Re: myslę o dziecku 15.01.04, 16:19
      Rozumiem Cię doskonale, bo sama mialam bardzo podobne myślismile Od 1,5 roku coraz
      częściej myślałam o dziecku, ale jak rozważałam za i przeciw, wszystko
      wychodziło mi na nie. Dziecko kolidowało z moimi planami, w dodatku nasza
      sytucja osobista (mój niemąż jest od prawie 3-lat w trakcie rozwodu) jest nie
      do pozazdroszczenia. Poza tym nasza sytuacja materialna, choć obiektywnie rzecz
      biorąc całkiem niezła (mamy gdzie mieszkać, co jeść, czym jeździć do pracy),
      jest chyba obecnie najgorsza odkąd jesteśmy razem - takie czasy.
      To wszystko skłaniało mnie do odwlekania decyzji o zajsciu w ciaze.
      Miałam tez oczywiscie obawy dotyczace mojego zdrowia i wyglądu "po ciązy", nie
      mówiac juz o tym, ze panicznie boje się porodu...
      Ciaza była dla mnie niespodzianką (byla nieplanowana), a mimo to i mimo mojego
      wczesniejszego rachunku za i przeciw jestem BARDZO SZCZESLIWA! Nie moge
      doczekać się swojego maleństwa! Juz sama swiadomosc, ze dzidzius jest i ze
      niedlugo sie urodzi wypełnia jakąs wazną część mojego zycia, która dotąd
      pozostawała pusta.. Po raz pierwszy w życiu czuje sie szczesliwa i nie
      dlatego, ze cos konkretnego sie stalo, ale tak po prostu... A czasem nawet mimo
      wszystkosmile
      Dla tych co jak ja i TY do wszystkiego podchodzą zdroworozsądkowo nie ma
      dobrego momentu na dziecko. Rachunek zysków i strat jest tu nieublagalny -
      zawsze jest ryzyko, ze trzeba będzie coś poświęcić (choć niezawsze tak musi byc
      w rzeczywistości) i tak naprawdę NIGDY NIE BĘDZIE DOBREGO MOMENTU! Ja się
      bardzo cieszę, ze za mnie ta decyzja "podjęła się sama". I tak naprawde od
      chwili kiedy intuicja podpowiedziała mi, ze jestem w ciązy nie było nawet
      sekundy, abym żałowała!
      Jezeli tylko naprawde bedziesz chciala ze wszystkim dasz sobie rade. I ze
      studiami, i z pracą i figurę też zachowasz, bez zarzutu. Nikt nie kaze nam się
      w ciąży zaniedbywać. Są zabiegi kosmetyczne, masaże, odpowiednie kremy (wcale
      nie muszą byc te z górnej póki), jest basen, są odpowiednie ćwiczenia. Kto
      powiedział, ze po porodzie MUSIMY wyglądać gorzej?

      Jagoda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka