purple.pain
31.05.11, 16:23
musze sie wygadac. marzylam o dziewczynce, okazuje sie ze bedzie chlopiec (jestem w 7 miesiacu), i powiem szczerze ze jestem zalamana.. Nie umiem sie z tym pogodzic, nikt mnie nie rozumie w tej kwestii. jak tylko zaszlam w ciaze w mojej glowie powstala mysl ze to bedzie dziewczynka. nie wiem skad to sie wzielo, po prostu wzielo sie i juz. po wizycie gdzie lek stwierdzil plec az sie poplakalam, maz sie zezloscil na mnie, a ja..po prostu juz sie nie ciesze z tej ciazy.. A jak ktos mi mowi ze pierwsze dziecko - to nie ma znaczenia jaka plec to mam ochote go trzasnac w pysk. ma znaczenie, i to ogromne.zwlaszcza dla kogos kto z roznych powodow moze miec tylko jedno dziecko.odkad wiem ze to bedzie ON - przestalam gadac do brzucha, przestalam sie o niego troszczyc, martwic, o siebie tez przestalam dbac. to miala byc moja kochana wymarzona Coreczka..Wiem ze jestem na najlepszej drodze do depresji, jesli nie przed porodem, to poporodowej na pewno. nie widze siebie jak sie Nim zajmuje, jak Go karmie, opiekuje sie Nim.boje sie porodu, ale nie tyle samego tego wydarzenia, ale tego co bedzie potem.wiem, moj egoizm mnie przeraza, ale nie widze wyjscia z tej sytuacji.nie pojde do psychologa, nie wierze ze to pomoze, pozatym wstydzilabym sie do tego wszystkiego przyznac.jak dowiaduje sie o ciazach kolezanek to trzymam kciuki zeby mialy chlopcow, z kazda kolejna dziewczynka pograzam sie jeszcze bardziej..