Dodaj do ulubionych

kobieta w ciazy a jej "przywiliej"

06.12.11, 19:27
a raczej ich brak. jestem w 24 tc, czasem mam gorsze, czasem lepsze dni. w pracy zero przywilejow, obowiazki mam takie jak i przed. ze praca nie ciezka fizyczna to jakos daje rady. w zeszlym tygodniu poszlam pierwszy raz w ciagu calej ciazy a drugi raz w roku na zwolnienie lekarskie i juz odczulam po powrocie niezbyt duze zadowolenie z tego tytulu (nie bylo mnie 3 dni). w zeszlym tygodniu wyladowalam w na ostrym dyzurze z zapaleniem ucha, choc poinformowalam, ze jestem w ciazy i z bolu umieralam, musialam czekac na swoja kolej.... dzis bylam na kontroli u laryngologa. najpierw siedzialam w poczekalni, poten kazano mi poczekac przy gabinecie. tam byly krzesla i wszystkie byly zajete, choc mojego brzucha nie da sie nie zauwazyc, nikt nie ustapil mi miejsca (rozumiem starsze panie, ale mlodych panow, ktorzy tam siedzieli juz nie).... i tak stalam z 10 minut stapajac z nozki na nozke. po wizycie mialam inne bdanie, po ktorym kazano mi znow poczekac pod gabinetem. i ta sama sytuacja, towarzysto juz inne, ale nikt miejsca nie ustapil. stalam tak wiec dalej i czekalam na swoja kolej... a jakie wy macie doswiadczenia? pamietam, ze w pierwszej ciazy tez jakos lepiej w tej kwestii nie bylo....
Obserwuj wątek
    • annika23 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 19:47
      Ja mam identyczne doświadczenia jak Ty, z tym,że ostatnio w kolejce do laryngologa siedziały same panie (wcale nie staruszki!) i żadna nie kwapiła się z ustąpieniem miejsca. Mi nie chodzi absolutnie o jakiekolwiek przywileje, bo wiem,że ciąża to nie choroba, ale jak stoi się na nogach 1,5 godziny będąc w 7 m-cu, to naprawdę jest średnio przyjemnie. Podejrzewam,że każda z tamtych pań też w ciąży kiedyś była, lub będzie...
      We mnie kobieta ciężarna budzi bardzo pozytywne uczucia i zawsze puszczam ją przed sobą w kolejce...ale widać ten widok nie wszystkich "rusza".
      • melancho_lia Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 20:19
        A czy Wy buzi nie macie? Nie lepiej uprzejmie poprosić któregoś z tych panów o ustąpienie miejsca niż się męczyć a potem sarkać na forum?
        • annika23 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 20:48
          melancho_lia napisała:

          > A czy Wy buzi nie macie? Nie lepiej uprzejmie poprosić któregoś z tych panów o
          > ustąpienie miejsca niż się męczyć a potem sarkać na forum?

          Wiesz co, tu chodzi o coś zupełnie innego, niż proszenie się o to, co powinno być normalnym ludzkim odruchem. Dla mnie np. rzeczą oczywistą jest,że starszej pani, ciężarnej, osobie chorej ustępuję miejsca w tramwaju itp. i nikt nie musi mnie o to prosić, bo to rzecz naturalna. A forum..hmmm chyba jest miejscem, gdzie można sobie "sarkać" jak to napisałaśwink
          • melancho_lia Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 07.12.11, 07:47
            Widzisz, abstrahując czy ludzie powinni sami z siebie ustępować czy nie, to chyba jednak dla własnego dobrego samopoczucia poprosić o ustąpienie miejsca niż się męczyć stojąc. Zwłaszcza w ciąży. Uprzejmej prośbie, popartej usmiechem nikt nie odmówi smile
          • gazeta_mi_placi Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 11.12.11, 15:55
            Mnie kiedyś o ustąpienie poprosił starszy Pan (około 80-tki), nie widziałam go wcześniej bo stał z tyłu, za mną. Bez żadnych złośliwości, ot 'Czy może mi Pani ustąpić'...
            Korona mu z głowy nie spadła, że mnie- wówczas gó...arę 20-paroletnią poprosił.
            Skoro starsze osoby mogą prosić to czemu ciężarne nie?
    • malgosiek2 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 20:48
      Z jednej strony rozumiem, ale też jest druga storna medalu.
      Uprzywilejowani są kombatanci, zasłużeni krwiodawcy, może i ciężarne itd.
      A ja jako zwykły pacjent w przychodni musiałabym przepuszczać co rusz którąś z osób uprzywilejowanych.
      I tak bym czekała i czekała i czekała.
      Sama trochę rozumiem "normalnych"pacjentów pracując w przychodni rodzinnej, gdzie jest sporo starszych osóbi oznaczeniem IB czy ZK do tego osoby, które bywają naprawdę bardzo chore w danym momencie.
      Owszem są sytuacje w których my jako personel interweniujemy i prosimy lekarza, aby danego pacjenta w miarę możliwosci przyjąć jak najszybciej.
      Niestety nie te czasy teraz i wszyscy by najchętniej nie chcieli nigdzie długo czekac na swoją kolej.
      • malgosiek2 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 20:59
        Aha czy będąc w ciąży czy z małym dzieckiem w autobusie jeśli było zajęte miejsce z oznaczeniem dla matki z dzieckiem otwierałam buzię i grzecznie informowałam, że proszę o ustąpienie mi miejsca.
        Ani razu nikt nie odmówił tongue_out
        Nie wszyscy z kolei muszą się domyślać, że ciężarna źle się może czuć.
        Koniec języka dla przewodnika.
        Nauczyłam się w końcu prosić.
    • meiga Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 21:03
      Nie oczekuję przepuszczania mnie w kolejce, bo w państwowej przychodni to rzeczywiście prawie zawsze każdy musi się długo naczekać. Ale już ustąpienie miejsca czy to w poczekalni czy w komunikacji miejskiej powinno być czymś naturalnym. Choćby zaproponowanie ustąpienia miejsca. Choćbym nie wiem jak padnięta była po pracy, to widząc staruszkę, osobę z nogą w gipsie czy ciężarną, proponuję jej moje miejsce. A to, że ludzie tego przeważnie nie robią jest w moim odczuciu kolejnym przejawem znieczulicy. Moja koleżanka (młoda, zadbana dziewczyna, na pewno nie wyglądająca "podejrzanie") niedawno zemdlała w centrum miasta na przystanku (Warszawa Centrum). Były to godziny szczytu i nikt do niej nie podszedł pomóc ani nawet zapytać, czy wszystko o'k. Mnie takie sytuacje oburzają, a przede wszystkim, przerażają.
      • malgosiek2 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 21:09
        Owszem znieczulica sie szerzy w zastraszającym tempie, ale chyba sami też musimy zadbać o to czyli dopominać się o swoje.
        Dlatego wspomniałam o otwarciu buzi jesli zachodzi taka konieczność, a się ktoś źle czuje.
        Nie jesteśmy w stanie odczytać czy dana osoba w tym momencie się niespecjalnie czuje.
        Zdarza się interweniować w pracy i zwracać uwagę jeśli pacjenci sami przeginają i zaczyna się kłótnia w przychodni.
        • e-milia1 tu nie chodzi zle samopoczucie, ale 06.12.11, 21:20
          o znieczulice ludzka, to, ze na ostrym dyzurze musialam czekac, choc sie upominalam o swoje prawa bo w ciazy jestem i stres moze zle wpylwac na dziecko, to jeszcze troche zrozumiem. mnie chodzi bardziej o sytuacje jaka miala miejscodz dzis u laryngologa, ze nikt nie wpadl na to by mi miejsca ustapic, patrzono na mnie katem oka a pozniej szybko w inna strone, ze niby niewidoczna jestem. dla mnie czyms oczywistym jest, ze starszej osobie lub kobiecie w ciazy ustepuje miejsca. uwazam, ze to normalne i kultura ze tak powiem lub wychowanie tego wymaga. dla mnie byloby czyms ponizajacym prosic sie o wolne miejsce. o przywileje domagam sie w platnych toaletach, informuje grzecznie, ze nie zapalce bo musze co pol godziny i juz dawno bym zbankrutowala gdybym miala wszedzie placic. ze sprzeciwem w tym przypadku sie nie spotkalam...
          • malgosiek2 Re: tu nie chodzi zle samopoczucie, ale 06.12.11, 21:31
            Widzisz, bo dla Ciebie to normalne, ale dla już młodszego pokolenia ode mnie już nie jest to normalne, bo rodzice nie nauczyli/wpoili do łebka, że osobie starszej, kobiecie z dzieckiem, ciężarnej czy osobie która jest w potrzebie trzeba ustąpić/pomóc.
            Rodzice nie wychowali, ale i sami na siebie tym samym ukręcili bicz, bo jako osoby starsze nie doczekają się jakiejkolwiek pomocy.
            A dlaczego ma być dla Ciebie poniżające prosić o ustapienie Ci należnego miejsca?
            A co w tym złego, że poprosisz o ustąpienie?
            Zjedzą Cię?
            Najwyzej popsioczą jakie to baby sa wygodne tongue_out
            Przestałam słuchać w tym zakresie ludzi.
            • e-milia1 ci panowie nie sa mlodszym pokoleniem 06.12.11, 21:34
              byli z pewnosci przedstawicielami tego pokolenia, ktorego uczono pownych zasad.
              • malgosiek2 Re: ci panowie nie sa mlodszym pokoleniem 06.12.11, 21:43
                Więc nasuwają się dwa powiedzenia "Jaki pan taki kram" i "Co się odwlecze to nie uciecze"
                Naprawdę szkoda nerwów i czasu.
                Oni też kiedyś będą starcami spoko ;P
                A wtedy..........historia się z pewnością powtórzy i zatoczy koło.
                Wiesz nie wiem w jakim jesteś wieku, (bo ja tuż przed 40 niestety ech..) i w mojej głowie zaś się nie mieści oddać rodziców czy dziadków do Domu Pomocy/Opieki Społecznej.
                Ale coraz częściej są takie dzieci/wnukowie.
                To tak off topic.
                --
                Moja mała oaza
                Ulubione miejsce i pozycja kota
                • gazeta_mi_placi Re: ci panowie nie sa mlodszym pokoleniem 11.12.11, 16:13
                  > i w mojej głowie zaś się nie mieści oddać rodziców czy dziadków do Domu Pomocy/Opieki Społecznej.
                  Ale coraz częściej są takie dzieci/wnukowi.

                  Gdybym była chamska życzyłabym Ci rodzica chorującego na Alzheimera przy braku środków finansowych na jakąkolwiek choćby dorywczą na kilka godzin opiekunkę.
                  Naprawdę.
                  Nie wiesz co kieruje ludźmi decydującymi się na oddanie rodzica do DPS-u.
                  Czasem po prostu brak możliwości opieki 24 na 24 nad rodzicem i brak środków na dochodzącą do domu fachową opiekę.
            • gazeta_mi_placi Re: tu nie chodzi zle samopoczucie, ale 11.12.11, 16:01
              >A dlaczego ma być dla Ciebie poniżające prosić o ustapienie Ci należnego miejsca?
              A co w tym złego, że poprosisz o ustąpienie?
              Zjedzą Cię?

              Otóż to. Chyba mały promil ciężarnych to ciężarne niemowy.
          • landora Re: tu nie chodzi zle samopoczucie, ale 21.01.12, 23:51
            > o znieczulice ludzka, to, ze na ostrym dyzurze musialam czekac, choc sie upomin
            > alam o swoje prawa bo w ciazy jestem i stres moze zle wpylwac na dziecko, to je
            > szcze troche zrozumiem.

            Wiesz co, raz w życiu byłam na ostrym dyżurze, i to nie z bolącym uchem, tylko z niewyjaśnionymi bólami po lewej stronie ciała. Czekałam na swoją kolej jakieś 7-8 godzin. Naprawdę myślisz, że po tylu godzinach w stresie, obolała, bez jedzenia miałam jeszcze ochotę kogokolwiek przepuszczać? Z resztą, nie miałoby to znaczenia - lekarze na pogotowiu sami oceniają, kto potrzebuje pomocy w pierwszej kolejności.

            o przywileje dom
            > agam sie w platnych toaletach, informuje grzecznie, ze nie zapalce bo musze co
            > pol godziny i juz dawno bym zbankrutowala gdybym miala wszedzie placic. ze sprz
            > eciwem w tym przypadku sie nie spotkalam...

            Pierwsze słyszę o takim "przywileju". Czy dotyczy on także osób z zapaleniem pęcherza?
    • lidpot Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 06.12.11, 22:08
      Ja co prawda ostatnio musiałam się "upomnieć" o prawo pierszeństwa w kasie z pierszeństwem dla kobiet w ciąży - jestem w 9 m-cu, nie da się nie zauważyć wink , ale za to jak już zostałam przepuszczona to Pan stojący za mną - jakieś 40 lat, wyłożył mi wszystkie zakupy na taśmę, potem je zapakował do wózka.
      Matko, jak mi głupio było - ale Panu dziękuję bardzo za pomoc.
      Za to, tak na oko 50 letnia Pani miała mord w oczach przepuszczając mnie w tej kolejce.
      moje odczucia są takie - nie oczekiwać współczucia (?) i pomocy od kobiet w wieku średnim i w górę. Szkoda, bo znowu wychodzi, że kobieta kobiecie wilkiem.
      • gazeta_mi_placi Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 11.12.11, 16:10
        Z reguły ludzie stojący do kasy mają głowy skierowane w kierunku kasy, a nie z tyłu, może po prostu Cię nie widzieli?

        >> Za to, tak na oko 50 letnia Pani miała mord w oczach przepuszczając mnie w tej
        > kolejce.

        A powiedziała coś? Bo jak nic nie powiedziała ani komentowała to co Cię to obchodzi?
        Może też była zmęczona, może gorzej się czuła nawet niż Ty bo np. była świeżo po operacji.
        Młode osoby w ciąży nie mają monopolu na złe samopoczucie ani na najgorsze samopoczucie ze wszystkich grup ludzi.
        • trusia-agusia Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 14.12.11, 15:58
          A z jakiej racji oni stoją w kolejce do kasy pierwszeństwa kiedy one zostały stworzone dla osób które najbardziej tego potrzebują - kobiet w ciąży, osobom starszym czy niepełnosprawnym?
    • karolinamichalska-is-me Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 07.12.11, 09:13
      Doskonale Cię rozumiem. Ja w takich sytuacjach mówię: Przepraszam może mi Pan/Pani ustapić miejsca jestem w ciąży i nienajlepiej się czuję. Wydaje mi się że zawstydzając takiego delikwenta pomagamy tez innym mamom którym być może w przyszłości ustapi "z własnej woli". Jest to niedopuszczalne żeby tak się zachowywać i my kobiety ciężarne powinnyśmy z tym walczyć. Ja jestem w 27 tyg i m.in. z takich powodów przestałam jeździć tramwajami bo tez "nikt nie widział" mojej ciąży ale w przychodni jestem śmielsza i pomyślałam że bez przesady, walcz o siebie i swoje maleństwo.Pozdrawiam
      • gazeta_mi_placi Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 11.12.11, 16:06
        Dlaczego "zawstydzając"? Ludzie nie mają USG dopochwowego w oczach i nie muszą wiedzieć czy brzuch to efekt objadania się czy ciąży, tym bardziej że niestety, ale zaczyna do nas docierać fala otyłości całkiem młodych ludzi.
        Osobiście miałam taką koleżankę ( z innej paczki więc nie byłyśmy zaprzyjaźnione ) i ja i moja koleżanka (która sama była wcześniej w ciąży więc wie co to brzuch) zastanawiałyśmy się kiedy owa koleżanka urodzi bo wyglądała na 7-8 miesiąc ciąży.
        Ale miesiące leciały a brzuch nie. Kobieta (młoda jeszcze dziewczyna) była po prostu mocno otyła.
    • czarna_lacrimosa Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 07.12.11, 09:59
      Znam to czekałam w kolejce do lekarza 4 godziny, bo co chwila wchodził jakiś kombatant albo honorowy dawca krwi, wściekłam się w końcu i zrobiłam taką awanturę w przychodni że do końca ciąży nie musiałam już czekać w żadnej kolejce, stare dziadki przychodziły do lekarki sobie pogadać i po recepte, nic im specjalnie nie dolegało a ja w 7 miesiącu i jeszcze 4 inne osoby - młode, pracujące czekaliśmy nie wiadomo na co, jak zagroziłam że im tu następnym razem telewizję ściągnę niech wszyscy zobaczą jak się traktuje kobiety w ciąży i zagrypionych pracujących ludzi to w momencie znalazłam się w gabinecie, a zaraz po mnie ci co również czekali ponad 4 godziny. Niestety w małych miasteczkach tak jest. Jak kombatant to ma pierszeństwo a jak kobieta w ciąży to niech sobie stoi i czeka. A że ta przychodnia przegrała już parę spraw w sądach o dyskryminację, poniżanie pacjentów, zaniedbania itp, to się uspokoili. Na szczęście już tam nie mieszkam i nie jestem zmuszona chodzić do tej przychodni.
      Jeśli chodzi o komunikację miejską to było to samo przez całą ciążę dojeżdżałam do ginekologa 25 km a nie zawsze mąż mógł mnie zawieść i tak pare razy stałam 1,5 h bo same stare babcie jechały sobie do miasta na zakupy i żadna się nie pokwapiła ustąpić miejsca, a jak jednej zwróciłam uwagę żeby mi ustąpiła bo słabo mi się robi to usłyszałam to wysiądź z autobusu jak nie możesz jechać. Chamstwo i skur...stwo, no ale cóż było zrobić. to było 5 lat temu teraz staram się o 2 dziecko i już się boję co mnie czeka teraz jak się w końcu uda bo wiem że znieczulica u ludzi postępuje w zastraszającym tempie
      • makarona1 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 08.12.11, 17:53
        czarna_lacrimosa napisała:

        wściekłam się w końcu i zrobiłam taką awantur
        > ę w przychodni że do końca ciąży nie musiałam już czekać w żadnej kolejce,

        Miałaś siłę się awanturować ale poczekać już nie?

        star
        > e dziadki przychodziły do lekarki sobie pogadać i po recepte, nic im specjalnie
        > nie dolegało

        Siedziałaś w tym momencie w gabinecie z lekarzem, czy korzystasz z podsłuchu że tak doskonale poinformowana jesteś?

        zagroziłam że im tu następnym razem telewizję ścią
        > gnę niech wszyscy zobaczą jak się traktuje kobiety w ciąży

        A jak się ma je niby traktować? Kobiety jak wszystkie inne. Ukłonów i honorów wymagaj w domu od partnera.

        Jak komb
        > atant to ma pierszeństwo a jak kobieta w ciąży to niech sobie stoi i czeka.

        Raczej kombatanci prócz różnej maści niedomagań są nieco starsi niż kobiety w ciąży- nie sądzisz??

        > Jeśli chodzi o komunikację miejską to było to samo przez całą ciążę dojeżdżałam
        > do ginekologa 25 km a nie zawsze mąż mógł mnie zawieść

        Gratuluję zdrowia i siły, bo naprawdę źle czująca się ciężarna, lub ciężarna w ciąży zagrożonej nie daje rady przebyć nawet części tej odległości

        teraz staram się o
        > 2 dziecko i już się boję co mnie czeka teraz jak się w końcu uda

        Poradzisz sobie. Twoje chamstwo wszystko załatwi. I wszędzie.
        • czarna_lacrimosa Do makarona1 11.12.11, 16:50
          Widzę ze nie brakuje tu osób które o byciu w ciąży i porodzie mają niewiele do powiedzenia, za to lubią gnoić innych, wystarczy przejrzeć Twoje posty. Żal mi Cię, że nie potrafisz walczyć o swoje, moja ciąża była zagrożona od 5 miesiąca, ale jakoś dałam sobie z tym radę, życie mnie nauczyło ze na chamstwo odpowiada się chamstwem, inaczej dostaje się po du.. No ale Pani makarona1 jest przecież święta i udziela konstruktywnych porad na forum....
          Nie będę bawić się w ping ponga i odpowiadać na wszystko co zostało zmieszane z błotem, ale odzywki są dla mnie na poziomie staruszki walczącej o prawa emerytów i rencistów, za to mało mające się do kobiety która była w ciąży i stała w kolejkach, która urodziła dziecko i stała z nim w kolejkach.
          • toya666 Re: Do makarona1 22.01.12, 20:06
            Wyobraź sobie, że gro tych staruszek urodziło niejedno dziecko, stało z całą gromadą w kolejkach (kiedyś były gorsze czasy) i dziś chciałyby usiąść troszeczkę i odpocząć.
            Przykro mi, że Twoja ciąża była zagrożona. Ale w takiej sytuacji, jeśli wiesz czego się spodziewać w autobusie, może lepiej wziąć taksówkę, ewentualnie poprosić kogoś znajomego, skoro mąż nie może Cię podrzucić?
      • toya666 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 22.01.12, 20:03
        czarna_lacrimosa napisała:
        > Jeśli chodzi o komunikację miejską to było to samo przez całą ciążę dojeżdżałam
        > do ginekologa 25 km a nie zawsze mąż mógł mnie zawieść i tak pare razy stałam
        > 1,5 h bo same stare babcie jechały sobie do miasta na zakupy i żadna się nie po
        > kwapiła ustąpić miejsca, a jak jednej zwróciłam uwagę żeby mi ustąpiła bo słabo
        > mi się robi to usłyszałam to wysiądź z autobusu jak nie możesz jechać. Chamstw
        > o i skur...stwo


        No i co z tego, że "jechały sobie na zakupy"? Chyba mają do tego prawo. Jeśli wszystkie miejsca byłyby zajęte przez osoby starsze, to chyba tylko w obliczu omdlenia czy innego poważniejszego zagrożenia bym zapytała czy ktoś może mi ustąpić miejsca. Ci ludzie już się w życiu nastali i nachodzili, niech sobie posiedzą teraz choć trochę.
        Na pewno nie jęczałabym dla zasady, że kobieta ciężarna, to trzeba zaraz miejsce zwalniać. I może jeszcze czerwony dywan rozkładać...
        • kasiak37 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 22.01.12, 20:23
          jak przywilej?Zapraszam do DE,wtedy zobaczycie "przywileje".
    • malgorzata.basinska Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 07.12.11, 21:43
      w pierwszej ciązy robiam w tej samej instytucji co teraz do 7 miesiąca bo czułam się idealnie. W pracy nie miałam żadnych przywilejów ale jakos głupia byłam - pracoholizm i nawet tego nie zauważyłam , że zasuwam jak przed ciążą. Teraz zle sie czułam poszłam na zwolnienie zaraz jak skończyłam 2 miesiąc, praca też była bez przywilejów, nawet się nasłuchałam, że ciąża to nie choroba i żłe samopoczucie mozna kontrolować bo dzieckiem nie jestem. Także to mnie dodatkowo motywowało, zeby pójść na zwolnienie. także do tej pory pluje sobie że w 1wszej ciąży byłam taka głupia jak pomyślę ( a mam termin o miesiąc wcześniej niż poprzednio) że jeszcze czasowo to o tej porze robiłam i 3 miesiące jeszcze bym nie poszła. Głupota. Zobaczycie, ze i tak tego nikt nie doceni że się pracuje w ciązy także dziwię się autorce wątku, że jeszcze pracuje. przecież 100 % płacą i trzeba nabrać sił a pracować mamy do 67 roku życia to się jeszcze narobiciesmile)))
      • e-milia1 pracuje na pol etatu 08.12.11, 08:01
        wiec nie jest az tak zle. do tego dorabiam w domu pracami biurowymi. na zwolnienie ide 6 tygodni przed trminem. pracuje bo chyba bym zwariowala w domu. jak bylam z corka na macierzynskim to po roku marzylam juz zeby wrocic do pracy. praca nie jest az tak zla, tylko mam czasem wrazenie, ze zapominaja tam, ze w ciazy jestem. nie zgadzam sie juz na ndgodziny i na jakies dodatkowe "meetingi", robie porostu focha. w poniedzialek szefowa powiedziala, ze w czwartek, czyli dzis jest zebranie pracownikow naszej firmy na drugim koncu miasta i ze mam jechac bo ona ma wolne w tym tm dniu. ja stwierdzilam, ze tez nie pojade bo mam na ten dzien cos innego zaplanowane. dodam, ze to zebranie nie jest w godzinach mojej pracy. dotchczas na tych zebraniach zawsze ktoras z nas byla, jak raz nikt nie pojedzie to rczej nic sie nie stanie. malo tego, szefowa na poczatek kwietnia zapisala mnie na szkolenie. dodam, ze termin mam na koniec marca a pracowac przestaje w polowie lutego.....
        • e-milia1 jeszcze jedno, nie sadze zeby 08.12.11, 08:10
          moja lekrka dala mi wogole zwolnienie lekarskie na cala ciaze, bo niby czemu jesli dobrze sie czuje i ciaza nie jest zagrozona? myslalam, ze ta ciaza bedzie jakos inaczej traktowana prze moja ginekolozke bo z mezem staralismy sie bardzo dlugo o to dziecko, praktycznie nie mielismy szans na poczecie naturalna metoda a tu taka niespodzianka. na poczatku ciaza byla co dwa tygodnie kontrolowana, co dwa tygodnie usg. mysle, ze gdyby wtedy cos bylo nie tak to dostalabym zwolnienie, ale ze wszystko potoczylo sie pomyslnie to nie ma najwidoczniej takiej potrzeby smile wole juz robic niz miec komplikacje i w domu lezec....
    • go-jab Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 08.12.11, 03:55
      gromy sie zaraz posypia na moja biedna glowe, ale powiem tylko jedno... nie wiecie jak macie dobrze smile

      przywileje? dobre sobie - tu gdzie mnie wiatry zaniosly to takie pojecie nie istnieje... wiec cieszcie sie z tych kas pierwszenstwa, i statusu "uprzywilejowanych" bo nie kazdy ma tak fajnie...

      poza tym, tak w ramach rozszerzenia perspektyw, pomyslcie o tych kombatantach co maja 85 lat, i nie czuja sie dobrze od lat... i lepiej nie bedzie... i o tych co daly by sie pocwiartowac za to zeby miec te nudnosci, i slabosci, i zle samopoczucie nawet przez cale 9 miesiecy, aby tylko miec dziecko... i o tych co wygladajac zupelnie normalnie sa trawieni przez choroby o jakich sie wam nie snilo... oby waszym jedynym powodem do postawy roszczeniowej byla ciaza...

      ja z tych co miejsca ustapia, w kolejce przepuszcza... ale noz mi sie w kieszeni otwiera na stwierdzenie "bo mi sie nalezy"...
      • e-milia1 a gdzie cie wywialo jesli mozna spytac? 08.12.11, 08:06
        ja nie pisalam o kombatantach, pisalam o mlodych panach w moim wieku lub dobiegajacych 40-stki. od kobiet, nawet tych mlodych i starszch ludzi nie wymagam ustapienia miejsca. tu nie chodzi nawet o sama ciaze, ale o kulture tych panow. gdzie ci panowie, ktorzy pania otwieraja drzwi, ustepuja miejsca? chyba juz wymieraja. u nas w bloku meszka troche starszych panow i zawsze jest mi milo bo zawsze pierwsi mowia dzien dobry, otwieraja drzwi, przepuszczaja itp.
      • sakis Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 08.12.11, 10:42
        Zawsze znajdą się tacy, którzy mają gorzej niż my, czyli lepiej nic nie robić z tym co nam się nie podoba, czego nie otrzymujemy a nam "przysługuje", bo inni mają gorzej?
    • gazeta_mi_placi Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 11.12.11, 15:51
      Dlaczego nie poprosiłaś o ustąpienie miejsca, choćby owych "młodych Panów?
      W kurtce czy płaszczu nie zawsze widać brzuch, nie mówiąc już o tym, że niestety i do Polski powoli dociera fala znacznej otyłości, może owi ludzie myśleli, że jesteś otyła?
      Poza tym słowo "proszę" (np. o ustąpienie miejsca) jeszcze nie wywołuje masowych poronień u ciężarnych.
      • go-jab Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 12.12.11, 04:47
        Poza tym słowo "proszę" (np. o ustąpienie miejsca) jeszcze nie wywołuje masowyc
        > h poronień u ciężarnych.

        he he... dobre smile
        • ambrozja08 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 12.12.11, 09:02
          ja zawsze ustępowałam miejsca ze się tak wyrażę "potrzebującym"..teraz jestem w ciaży, codziennie jezdżę z dzieckiem tramwajem z przedszkola do domu i rok temu miałam przemiłą sytuację siedząc z dzieckiem na 2 siedzeniach obok siebie, w zimie, w dodatku miałam wielką torbę, zakupy i byłam na nogach od 5 rano. w tramwaju były z tyłu wolne miejsca ale wsiadły 2 panie tak po 50, w bucikach na obcasie, z torebeczką etc. jedna usiadła naprzeciwko mnie, druga stała. na co młody chłopak wstał zaraz z miejsca obok i zapytał czy chce usiąść. Pani tak dziwnie popatrzyła w moją stronę i powiedziała "nie, dziękuje panu" nie minęliśmy 2 przystanków jak się zaczęło.... No, bo co to za wychowanie ze miejsca bedzie zajmować! Powinna zaraz miejsca ustąpić a nie zeby inni ludzie stali! itd... jak się wkurzyłam! pyta. wię c "przepraszam, ma Pani mi coś do powiedzenia? to proszę mi w twarz powiedzieć a nie komentować w ten sposób" Na co owa pani ze jaka ja jestem beszczelna, jak ja śmię jej pyskować, a ona sobie moze mówić co chce a nie bedę ja z dzieckiem miejsca w tramwaju zajmować...cała czerwona jak burak, inni luzie zaczęli się "wstawiać" za mną- no bo soryy ale jak jej chłopak chciał ustąpić to nie chciała bo uważała ze ja albo dziecko mamy stać a przynajmniej powinniśmy!! Ludzie są okropni...jak byłam w 1 ciąży to też pre razy podchodziłam do kasy dla "uprzywilejowanych" i prosiłam o skasowanie mi rzeczy,jak mi dziecko w wózku płakało a miałam jedną rzecz to również i nie widzę w tym nic złego. Ludzie lubią udawać ze nie widzą...innym razem jak jechałam z dzieckiem ustąpił mi pan miejsca od razu po chwili zobaczyłam że on ma noge w gipsie i na jednej stoi! starsza pani z tyłu od razu wstała zebym ja siedziała i ustąpiła temu panu. obok siedział chłopak młody i ta pani powiedziała do niego bardzo miło z uśmiechem żeby popatrzył ze kobiecie z dzieckiem musi pan ze złamaną nogą miesjca ustąpić a zy on by nie mógł? a on odpowiedział z usmiechem "po to usiadłem na miejscu nie oznaczonym krzyżykiem żeby nokomu nie ustępować i nie mam zamiaru...a naprawde po za nim wszyscy w tym tramwaju jacyś styrani jechaliwink ludzie są beszczelnymi świniami i już! jasne ze nie musi ustąpić tego miejsca ale jak bedzie keidyś pomocy potrzebował to bedzie tak samo oburzony jak my teraz jacy to ludzie są podli...
          • malgosiek2 Ambrozja08 proszę o zmniejszenie suwaczków 12.12.11, 12:19
            w sygnaturce do 4 wersów.Można je zmniejszyć i ustawić dwa obok siebie.
            Więcej info w wątku na "szpilce" u góry forum.
            Dziękuję.
          • makarona1 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 12.12.11, 14:49
            ambrozja08 napisała:

            Na co owa pani ze ja
            > ka ja jestem beszczelna

            > ludzie są beszczelnymi świniami i już!

            Słownik sobie Pani kup, bo wstyd przynosisz big_grin
    • trusia-agusia Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 14.12.11, 16:02
      Jak dla mnie to jedynym wytłumaczeniem może być strach przed "wtopą" i zrobieniem przykrości kobiecie, która wcale nie jest w ciąży, tylko z figury ma trochę zaokrąglony brzuszek albo po prostu jest otyła. Mój chrzestny chciał kiedyś obsłużyć w sklepie przy długiej kolejce w pierwszej kolejności babkę która po prostu miała luźny sweter i lekko okrągły brzuch i jak jej to zaproponował "z uwagi na ciążę" to się popłakała, stwierdziła że wcale nie jest w ciąży i uciekła ze sklepu...
      • gazeta_mi_placi Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 19.12.11, 19:47
        Też tak sądzę.
    • archeopteryx Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 20.12.11, 16:28
      W pierwszej ciąży jeden jedyny raz zdarzyło się, by ktoś chciał przepuścić mnie w kolejce - było to w toalecie Multikina. Miły gest, ale podziękowałam, bo moja potrzeba nie była szczególnie uciążliwa smile i mogłam spokojnie poczekać. W ciąży czułam się dobrze i nie miałam problemu z tym, by nawet mimo widocznej ciąży odstawać swoje w kolejkach w różnych miejscach. Tak jak już pisały osoby wyżej - duży brzuch nie musi oznaczać najgorszego samopoczucia wśród współinteresantów/współpacjentów/wspołpasażerów/współkupujących itd. Ktoś może być młody, ale z różnych powodów czuć się o wiele gorzej niż ja ciężarna.
      A jeśli już ciężarna rzeczywiście kiepsko się czuje jest na to rada - tak jak wspominano powyżej - prawie zawsze wystarczy poprosić o ustąpienie miejsca czy przepuszczenie w kolejce.
    • natalinek.j Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 08.01.12, 21:33
      Co prawda wątek już stary wink ale temat taki, że to nie przeszkadza...
      Ja jestem w szoku w związku z tym co piszecie.
      W pierwszej ciąży byłam w 2004/05, nie przypominam sobie, żebym była tak traktowana pamiętam natomiast, że zawsze jak jechałam autobusem lub tramwajem to ktoś ustępował mi miejsca. Czasami nawet po kilka osób się "rzucało". Zdarzało się nawet tak, ze jechałam tylko jeden przystanek i nie miałam ochoty siadać, a ktoś mnie bardzo uprzejmie nakłaniał.
      W przychodni mojej rejonowej wiadomo w kolejce do lekarza nikt mnie nie przepuszczał, ale i niby dlaczego miałby to robić, każdy czeka, każdy ma jakieś sprawy, czasem ludzie czują się jeszcze gorzej i czekają.... Jedyne co to do laboratorium mogliby przepuszczać bo miałam mega mdłości na głodzie wink
      W tej ostatniej ciąży w sumie komunikacją miejską się nie poruszałam, bo miałam zagrożoną ciążę i zakaz autobusów, generalnie pół roku na leżąco w łóżku. Natomiast w przychodniach zauważyłam kartki z informacją, że kobiety w ciąży wchodzą bez kolejki. Ja jestem taka, że nawet widząc taką kartkę nie pchałam się na siłę tylko stawałam przy drzwiach i czekałam na reakcję ludzi, jak się kłócili to odpuszczałam te "krzyczące" osoby i wchodziłam po nich, ale na prawdę rzadko się to zdarzało. Przeważnie mnie ludzie przepuszczali i nawet sami mi mówili, że "pani to bez kolejki, proszę wchodzić".
      W sklepach, chociaż na zakupy też nie chodziłam raczej.... ale też spotkałam się z miłymi reakcjami. W moim sklepie np. kasjerka która akurat układała towar na półce jak zobaczyła mnie stojącą w kolejce to zaprosiła mnie do swojej kasy smile To wszystko miłe ale powiem Wam, że mnie takie sytuacje raczej krępowały, czułam się trochę jak inwalida nad którym wszyscy się litują.
      Także jestem w szoku, że piszecie o znieczulicy na ciężarne. To na pewno zależy od miejsca i od ludzi. Może ja po prostu miałam farta i trafiałam ciągle na tych normalnych.
    • moopsinka Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 12.01.12, 11:33
      A ja trochę z innej beczki. Nie razi mnie stanie w kolejkach, autbusach itd. ale w tego typu sytuacjach zawsze spotykam się się z opiniami typu: "o ciężarna! zaraz na pewno będzie się awanturować". Ciążówki mają być zawsze zmęczone, marudne, ze zkwaszoną miną itd.
      Nawet pośród przyjaciół można liczyć tylko na pytania o ciążowe dolegliwości i strach przed porodem...
      • kasia12_2 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 12.01.12, 17:04
        Ja już jestem na tym etapie (zaawansowana i zagrożona ciąża), że jak muszę pojechać do szpitala i uda mi się dojść do autobusu, to od razu proszę o ustąpienie. Chociaż kilka miesięcy temu, jakiś inwalida (wymachiwał legitymacją), robił mi w autobusie dziką awanturę, że mam mu ustąpić miejsca: "Takie młode, bezczelne i w ciąży jeszcze zobaczą, jakie jest życie".
        • boni_76 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 13.01.12, 16:38
          Mój brzuszek jest nieduży. Fakt, że jeszcze sporo przede mną ale pod zimową kurtką ciężko go zauważyć. Zgodnie z zaleceniem lekarskim powinnam leżeć i tylko gdy jestem zmuszona iść/jechać na wizytę lekarską to wychodzę z domu. Ale przyznam, że nawet w przychodniach gdy się sama o to nie upomnę, recepcjonistki a także personel "nie widzi" mojego brzuszka (choć stoję/czekam bez kurtki). Na wszelkie badania chodzę w godzinach poza szczytowych bo zdaję sobie sprawę, że pracujący spieszą się do biur i kolejna ciężarna poza kolejką to kłopot. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć gdy na drzwiach gabinetu jest napisane iż kombatanci, inwalidzi i kobiety w ciąży obsługiwani są poza kolejnością, a ja muszę walczyć nie tylko o wejście do gabinetu poza kolejnością ale także o krzesło.
          Nic mnie jednak nie jest w stanie zdziwić. Nieraz gdy proszę o ustąpienie miejsca czy przepuszczenie w kolejce, słyszę, że umalować i uczesać się miałam siłę a chwilę postać już nie. Pozostaje tylko wychować nasze dzieci tak aby podobne problemy były rzadkością.
          • kiecha3 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 14.01.12, 08:18
            ja w ciąży jeszcze nie jestem.. ale po części rozumiem tych ludzi... sama staram się ustępować miejsca i przepuszczać w klejce..

            ale wcale mnie nie dziwi tekst: że umalować i uczesać się miałam siłę
            > a chwilę postać już nie.
            o ile uczesane włosy i czysta twarz oraz schludne ubranie - to minimum żeby nie wyglądać jak strach na wróble, to malowanie się w zagrożonej ciąży "bo jadę do lekarza", a potem wymaganie traktowania "jestem w zagrożonej ciąży i mi się należy" jest śmieszne.. i podzielam zdanie tych ludzi.. skoro masz siłę, energię i chęć stać i się malować - to nie jest z tobą tak źle.. no kurde.. nie rozumiem po co w zagrożonej ciąży makeup.. przed lustrem nie jesteś w zagrożonej ciąży, a w kolejce już tak?? bo na to wychodzi.. od braku makijażu jeszcze nikt nie umarł..
            • archeopteryx Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 18.01.12, 20:47
              > o ile uczesane włosy i czysta twarz oraz schludne ubranie - to minimum żeby nie
              > wyglądać jak strach na wróble, to malowanie się w zagrożonej ciąży "bo jadę do
              > lekarza", a potem wymaganie traktowania "jestem w zagrożonej ciąży i mi się na
              > leży" jest śmieszne.. i podzielam zdanie tych ludzi.. skoro masz siłę, energię
              > i chęć stać i się malować - to nie jest z tobą tak źle.. no kurde.. nie rozumie
              > m po co w zagrożonej ciąży makeup..

              ????????? Żeby mieć lepsze samopoczucie? Żeby czuć się zadbaną? To co, jak ciąża jest zagrożona to makijaż jest zbędną fanaberią?! Kompletnie nie rozumiem co ma robienie makijażu do stania w kolejce będąc w zagrożonej ciąży. Z moich doświadczeń wynika, że makijaż można robić nawet na leżąco, więc teoretycznie nawet będąc ciężko obłożnie chorą można spędzić calutki dzień/tydzień/miesiąc na testowaniu nowych trendów w makijażu.
              • aniaszew Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 20.01.12, 16:10
                Właśnie chciałam napisać że makijaż to przeciaż na siedzą co można zronbić.Ja osobiście źle sie czuję jak nie mam makijażu.
                A jeśli chodzi o przywileje to w tej ciąży chyba nikt nie ustąpił mi miejsca w autobusie. Z kolei do kasy to się przepycham tylko jak jest specjalnie wydzielona dla kobiet w ciązy.I w przychodni do badań tez bez kolejki. Jakoś do tej pory nikt nie "błotem" nie obrzucił.
                • kiecha3 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 20.01.12, 18:18
                  nikogo nie obrzucam błotem.. stwierdzam tylko że moim zdaniem makijaż w omawianym przypadku jest zbędną fanaberią.. o ile wiem w zagrożonej ciąży niewskazane są wszelkie obciążenia, dźwigania, ćwiczenia.. skoro w takiej ciąży należy leżeć, to znaczy leżeć, a nie gimnastykować się bo "muszę czuć się zadbana".. bo makijaż na leżąco to jest ekwilibrystyka wink wystarczy się umyć.. nie trzeba nakładać drugiej twarzy wink
                  świetnie.. jeśli kobieta czuje się na tyle dobrze by móc zrobić sobie makijaż.. ale dlaczego tylko do czynności na które ma ochotę czuje się dobrze? ciut to wybiórcze.. i każdego kto jest zmęczony po dniu pracy, albo chorobą wnerwi paniusia która umalowana i wypindrzona jak "ta lala" wyjeżdża z tekstem że jej się należy bo ona w ciąży jest.. nosz.. kurde..
                  może to się bierze z tego, że sporo kobiet jak tylko zobaczy te upragnione II to leci na zwolnienie i już im się należy.. może z tego, ze od stek tysięcy lat kobiety pracowały do dnia porodu i nie było lżejszego traktowania.. nie ważne.. grunt że mnie denerwuje panienka która twierdzi że w kolejce stać nie może bo ma ciążę zagrożoną, a pyszczek ma wytapetowany..
                  • boni_76 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 20.01.12, 19:19
                    Powodzenia w ciąży życzę. Aby przebiegała bez problemów a wszyscy ludzie się do Ciebie uśmiechali na wieść że potrzebujesz usiąść.
                    .
                    Starszej umalowanej pani też nie ustąpisz miejsca gdy Cię o to poprosi. W końcu miała siłę się umalować a teraz jeszcze czegoś się domaga.
                  • artdesign84 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 21.01.12, 02:56
                    ale masz dziwne podejście..
                    malować się mogę na leżąco - to, że ciąża zagrożona, nie znaczy że nie mogę rękoma ruszać!
                    o ile mi wiadomo puder, ani tusz do rzęs nie jest przeciwwskazany w ciąży zagrożonej (a byłam w dwóch zagrożonych ciążach)...I powiem Ci więcej - ja robiłam sobie makijaż codziennie, niezależnie od tego czy wychodzę gdzieś czy nie...Poprostu sprawia mi to przyjemność
                    • e-milia1 wlasnie, to ze ciaza zagrozona nie oznacza, 21.01.12, 08:38
                      ze ciezarna ma wgladac jak ostatnie nieszczescie. co do ustepowania miejsc, ja np. wielkich problemow w ciazy nie mam, dalej uprawiam sport, jezdze troche na rowerze i musze przyznac, ze jazda rowerem jest dla mnie latwiejsza niz chodzenie lub stanie przez dluzszy czs w miejscu. jadac nie odczuwam bolu, stajc lub idac zaczyna mnie maly na pecherz usiskac, zaczynaja nogi bolec, kosc ogonowa. w moim przypadku ktos tez moglby powiedziec, ze jezdzic na rowerze umie, pomalowac sie umie ale stac przez 20 minut juz nie....
                    • kiecha3 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 21.01.12, 08:47
                      wkładacie w moje usta słów których nie powiedziałam/napisałam..... może to odpieluszkowe zapalenie mózgu ;D czy patrzenie tylko w jedynym słusznym kierunku - ciążowym, ale wyjaśnię jeszcze raz!
                      zwróciłam jedynie uwagę, że mnie wnerwia ciężarna która na makijaż i odpicowanie się miała siłę i ochotę, ale na ludzkie sprawy jak stanie w kolejce już nie... strasznie mnie wkurza... agrr.. tak samo jak babcia w tramwaju co brwi i kreskę ma regularniejsze od torów, a sapie mi na plecach....
                      co nie znaczy, że gdy widzę dziewczynę z wielkim brzuchem i miną cierpiętnicy to jej nie przepuszczam.. Ba! Zdarza mi się samej robić scenkę żeby reszta kolejkarzy ją przepuścili.. Bo rozumiem, że może się czuć słabo, bolą ja nogi i inne przypadłości ciążowe... Ależ do cholery - od braku makijażu nikt jeszcze nie padł trupem..

                      ja robiłam s
                      > obie makijaż codziennie, niezależnie od tego czy wychodzę gdzieś czy nie...Popr
                      > ostu sprawia mi to przyjemność
                      no i brawo! malowania się w domu do łóżka - hm.. pozostawię bez komentarza.. bo nie rozumiem.. wink zwyczajnie nie pojmuję po co... ale każdy ma prawo do swoich fanaberii...
                      gratuluję tylko zdrowych/żywych dzieciaczków!

                      Wracając do tematu.. Nie każda ciąża jest zagrożona i nie każda ciężarna jest wygadana i się upomni... I nie w każdym wypadku musi się upominać, bo jeśli dobrze się czuje, ciąża jej nie ciąży to dlaczego ma nie postać w tej cholernej kolejce (u lekarza inna sprawa bo tam są zarazki)... Czy jak się zajdzie w ciążę to już się staje innym, ba, lepszym rodzajem człowieka?? Nie. Nadal jest się zwyczajną.. Ale w dwupaku..

                      "Powodzenia w ciąży życzę. Aby przebiegała bez problemów a wszyscy ludzie się do Ciebie uśmiechali na wieść że potrzebujesz usiąść."
                      Liczę na to, że to szczere życzenia - a nie próba uszczypliwości.. do ciąży u mnie jeszcze daleko... Niemniej chciałabym by, niezależnie od tego czy ktoś jest w ciąży, czy nie.. ludzie się do siebie uśmiechali i patrzyli z życzliwością.. sama się staram to robić, choć nie wychodzi zawsze.. nie muszę być w ciąży by czuć się źle.. choćby wczoraj - po walce nocnej z jelitówką ledwo stałam na nogach.. i co..gdyby mi nikt nie ustąpił miejsca powinnam napisać post na forum?? w sumie mogłabym.. i odpowiedzi byłyby dokładnie takie same jak tutaj..
                      • e-milia1 nie gniewaj sie, ale w tym przypadku 21.01.12, 09:08
                        to jak dyskusja na temat wychowywania dzieci z osoba, ktora tych dzieci nie posiada. nie bylas w ciazy, nie jestes. twoj tok myslenia zmieni sie wraz z rosnacym brzuchem. piszezs teraz o czyms, o czym nie masz bladego pojecia. jak beziesz w ciazy, nie wazne cz zagrozonej czy nie, pamietaj o tym zeby sie bron boze nie malowac lub niezbyt ladnie sie ubierac.
                        • kiecha3 Re: nie gniewaj sie, ale w tym przypadku 21.01.12, 20:37
                          to że nie doświadczyłam ciąży nie znaczy że nie mogę mieć zdania na ten temat. Mamy wolny kraj- na szczęście. To tak jak z byciem chorym. To że na coś nie choruję nie znaczy, że nie rozumiem cierpienia chorych.. Nie czuję tego, ale rozumiem.. I posiadam zdanie na temat zarówno wychowywania dzieci, jak i omawianym. Nie umniejszaj go tylko dlatego, że nie jestem w ciąży. Nie grają mi hormony, może trzeźwiej myślę. Może mniej wsobnie. I proszę nie twierdź że zmienię zdanie - to umniejszanie zdania interlokutora, stawiasz się w pozycji więcej wiedzącej, mądrzejszej a to w rozmowie niekulturalne.
                          Oczywiście, tylko krowa nie zmienia zdania, i być może kiedyś je zmienię.. Niewykluczone, że będzie to kiedy będąc w ciąży poczuję się gorzej, albo kiedy moje dziecko sprawi że zmienię podejście wychowawcze. Nie wykluczam tego... Sądzę że nie jestem z tych co to poczują się ważniejszymi od innych "bo noszą pod sercem dziecko". Natomiast rozumiem że tekst na którego punkcie jeżą się niemal wszystkie ciężarne (ciąża to nie choroba) może mieć sporo racji. W ekstremalnych przypadkach - zagrożonej ciąży - traktowałabym to jako jednostkę chorobową. I wtedy nie byłoby dla mnie najważniejsze by mieć makijaż, czy super ciuchy. Walczyłabym o utrzymanie dziecka. Ale w pozostałych przypadkach to żerowanie na dobrym wychowaniu.

                          Nie dogadamy się, bo ja swoje a wy swoje.. A nie chcę się kłócić - bo nie na tym polega dyskurs. Skończyły się argumenty i wyciągacie działo w postaci "nie jesteś/byłaś w ciąży to nie wiesz". A dla mnie to kończy rozmowę na dobrym poziomie.


                          pamietaj o tym zeby sie bron boze n
                          > ie malowac lub niezbyt ladnie sie ubierac.

                          Nie bój się, nie maluję się zbyt często, a i ubieram się normalnie (zwyczajnie, schludnie) - nie grożą mi takie jak ja sama big_grin

                          EOT
                          • e-milia1 tak, tak, tak 21.01.12, 21:16
                            teraz bede miala wyrzuty sumienia.... a mnie w moim poscie przede wszystkim chodzilo o podejscie panow w srednim wieku, ktorzy wedle starej tradycji powinni ustepowac miejsca kobietom, niewazne czy w ciazy czy nie. gdzie ci mezczyzni z tamtych lat?
                            • kiecha3 Re: tak, tak, tak 22.01.12, 07:54
                              rozmawiamy nieco poza głównym tematem... bo akurat z tym ostatnim się zgadzam wink

                              nie miej wyrzutów sumienia. mówisz i piszesz co myślisz, czujesz. A że mnie dyskurs w takim tonie nie odpowiada to się zmywam. big_grin zresztą co chciałam powiedzieć powiedziałam, dalsze wywody to by była pyskówka i udowadnianie która racja jest lepsza.A zbyt fajne jest to forum by to tu urządzać.
                              To że nie zgadzamy się we wszystkim, nie powinno nam przeszkadzać we współistnieniu na forum.
    • toya666 Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 22.01.12, 17:47
      e-milia1 napisała:
      > dzis bylam na ko
      > ntroli u laryngologa. najpierw siedzialam w poczekalni, poten kazano mi poczeka
      > c przy gabinecie. tam byly krzesla i wszystkie byly zajete, choc mojego brzucha
      > nie da sie nie zauwazyc, nikt nie ustapil mi miejsca (rozumiem starsze panie,
      > ale mlodych panow, ktorzy tam siedzieli juz nie).... i tak stalam z 10 minut st
      > apajac z nozki na nozke.


      Ja bym zwyczajnie podeszła do jednego z tych dżentelmenów i zapytała czy mogę usiąść, bo jestem w ciąży i bardzo boli mnie kręgosłup. Myślę, że by nie odmówił smile
      Chamstwo trzeba zwalczać.
    • annamarp Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 28.01.12, 17:29
      Ja jestem w 9 miesiącu, mam troszkę więcej lat niż przeciętna ciężarna i moje spostrzeżenia są:
      ustępują mi kobiety przeważnie takie właśnie 40-60 lat, w wielu sklepach ekspedientki same proszą abym podeszła do kasy, natomiast panowie nigdy mi się nie zdarzyło aby który mnie np. przepuścił w kolejce na poczcie, ostatnio starsza Pani zwróciła mi tylko uwagę że moje starsze dziecko za głośno jeździ samochodzikiem po stole pocztowym.
    • annamarp Re: kobieta w ciazy a jej "przywiliej" 28.01.12, 17:33
      Mam tylko jedno spostrzeżenie to my KOBIETY tych FACETÓW wychowujemy, to kobiety dały im takie wzorce. Wraca kobieta do domu z pracy i ona jest mniej zmęczona niż jej mąż to ona większość obowiązków domowych wykonuje, więc nie dziwmy się że miejsca nam nie ustępują.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka