Dodaj do ulubionych

Ciężaróweczki z B-B i okolic

    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.02.05, 11:12
      Odnośnie USG 3D: oczywiście dostałam na piśmie że z dzieckiem jest wszystko
      dobrze. Są tam informacje dot. łożyska, płynu owodniowego oraz dziecka (opis
      główki, kręgosłupa, kończyn, narządów wewnętrznych w tyn serca) Podan są też
      wymiary i masa dziecka oraz termin porodu. No i mam na papierze że urodzę
      chłopca! Dostałam 3 zdjęcia i całe badanie mam nagrane na kasetę wideo (trzeba
      mieć swoją). Badanie wykonał dr Dariusz Borowski. Bardzo sympatyczny człowiek.
      I polecam zabrać na badanie tatusia dziecka. Po tym badaniu mój mąż jeszcze
      bardziej o nas dba, stał się jeszcze bardziej troskliwy i opiekuńczy.

      • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.02.05, 11:15
        A całe USG trwało ok 15-20 minut, ale to w zupełności wystarczy żeby wszystko
        zobaczyć. Trzeba się tylko wcześniej umówić telefonicznie.
        Polecam!
        • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.02.05, 10:55
          cześć! czy możesz podać bliższe namiary na to usg 3d, cena, miejsce i jakiś
          telefon??? z góry dzięki wielkie, a i czy jest specjalny czas na jego wykonanie
          (który tydzień najlepszy?)pozdrawiam, papa
    • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.02.05, 11:27
      Melduję się po powrocie smile Trochę złapałam oddechu a przede wszystkim
      nacieszyłam się towarzystwem synka. No i wygląda na to, że w brzuchu siedzi
      następny facet smile. Wiercipięta z niego - już nawet tatuś jak położy rękę na
      brzuchu to czuje wyraźnie jak kopie smile. Na szczęście i dziecię i łożysko w
      idelanych pozycjach smile Samopoczucie w sumie OK, tylko plecy mnie pobolewają,
      jakoś nie mogę znaleźć wygodnej pozycji do spania no i forma zerowa - wejscie
      na 3 pietro to nie byle jakie wyzwanie sad.
      Pozdrawiam cieplutko,
      Barbs
    • fruwajka1 DR Monika Małecka- Holerek 21.02.05, 11:52
      Witam. Jestem nowa na tym wątku. Chciałabym się od Was dowiedzieć, czy ktoś
      chodzi do dr Holerek i co o niej sądzicie. Ja byłam u niej 4 razy na wizycie i
      właściwie nie wiem co myśleć, bo nie mam żadnego porównania. Czy na jej
      poradach i zaleceniach mozna polegać, i czy sprawdza się wtedy gdy coś jest do
      leczenia, czy tylko wtedy kiedy ciąża przebiega idealnie? Czy robi wszystkie
      potrzebne badania i podchodzi do wszystkiego szczegółowo czy bada byle jak i
      byle zbadać. Gdy do niewj chodzę na wizyty, to ma pełną poczekalnię pacjentek,
      więc może jest wśród Was moje drogie jakaś jej pacjentka?
      • rapida Re: DR Monika Małecka- Holerek 22.02.05, 11:02
        cześć Fruwajka! z nieba mi spadłaś!Miałam okzaję poznać panią dr w szpitalu pod
        szyndzielnią, do końca nie wiem czy tam pracuje na etacie???? ale wiem, ze
        przyjechała z dziewczyną (pacjentką) na operację. W życiu nie widziałam, żeby
        ktoś tak się opikował pacjentem...., najpierw przyszła do niej przed operacją -
        uspokajać, trzymała za rękę itp. potem ją wywiozła z położnymi na salę, potem
        sama ją wwiozła po operacji i nie napiszę Ci już ile razy u niej była w
        trakcie! Śmiałyśmy się z dziewczynami, że majątek pewnie wydała na tą super
        opiekę, a ona, że NIC! i raczej jest to pewne!! Potem opowiadała tylko, że nie
        przepisze nigdy żadnych leków antykoncepcyjnych...!
        wiem jeszcze, że ta dziwczyna była ze Skoczowa, no tam mi się nie chce jeździć,
        ale może ma też jakiś gabinecik w Bielsku? zdradź mi proszę gdzie przyjmuje,!!!!
        pilnie dzięki,pozdrawiam
        • fruwajka1 Re: DR Monika Małecka- Holerek 22.02.05, 18:50
          No to mi ulżyło,że tak ją zachwalaszsmile Wiem z całą pewnością,ze pracuje na
          etacie pod szyndzielnią na patologii ciąży. A w Bielsku przyjmuje prywatnie na
          3 maja 31b. to jej trzeba przyznać,że dusza nie człowiek, niezwykle sympatyczna
          i przy badaniu bardzo delikatna. Chciałabym mieć ją przy sobie gdy będę
          rodziła.. Ale nie wiem,czy jest równie dobrym specjalistą jak człowiekiem?
          Nawet nie wiem za bardzo czego oczekiwać od lekarza i dlatego boję się trochę
          czy na pewno wszystko jest tak jak być powinno.
          • rapida Re: DR Monika Małecka- Holerek 23.02.05, 14:48
            Cześć Fruwajko!!!!
            Wiesz, jesli lekarz mowi do Ciebie kochanie, slonce, itp to od razu sie robi
            lepiej i chce się przy takim chorować..........Na serio jestem pod wielkim
            wrażeniem tego co widzialam. W sumie, z drugiej strony wszyscy pod Szyndzielnia
            byli mili, nie mogę powiedziec, że byli jacyś opryskliwi, czy sprawiali
            wrażenie już zmęczonych nami- pacjentami. Ale ta byla przeuprzejma, na serio,
            byłam pewna, że kosztowało to majątek, a tu taki szok!JA sama nie wiem, gdzie
            już iść i do kogo, skoro od samego początku mam problemy....
            Chciałabym trafic na lekarza, którego potem spotkam na końcu drogi- na
            porodówce. Ponieważ leżałam pod Szyndzielnią (i było całkiem miło!!) więc
            chciałabym dorwać jakiegoś stamtąd!!!
    • rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.02.05, 14:51
      A swoją drogą, to gdzie się wszyscy podziali????????? i dlaczego nikt nic nie
      pisze???? pozdrawiam wszystkie ciężarówki bardzo gorąco!!!!!!
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 25.02.05, 09:29
        No właśnie gdzie?? Już myślałam, że naszego posta nie odkopię... Dajcie
        dziewczyny znać co u Was. Moje Małe kopie że hej, wiercipięta z niego
        okropna smile Brzuch mam ogromny, w pierwszej ciąży też miałam duży, ale teraz mam
        wrażenie, że jest jeszcze większy - kończę dopiero V miesiąc, a brzuch
        wielkości piłki lekarskiej -nie przesadzam! Tak jakby zupełnie nic nie chowało
        mi się w biodrach tylko wszystko wypychało na zewnątrz. Gdyby nie era USG
        byłabym pewna, że to bliźniaki wink Tyle chociaż, że jest zgrabniutki, taka
        faktycznie piłeczka z przodu - patrząc od tyłu nadal mam talię! smile Sporym
        problemem zaczynają być wszystkie czynności wymagające zgięcia w pół -
        zakładanie butów czy rajstop czy porządniejsze wyszorowanie stóp. A gdzie
        jeszcze do końca?? Echchch. Byle do wiosny. Czy ja dobrze słyszałam, że w
        niedzielę ma być 10 stopni mrozu???
        Barbs
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 25.02.05, 11:06
      Już kiedys pisałam o USG 3D, ale jak prosicie to napiszę jeszcze raz.
      Ja miałam robione to badanie w szpitalu pod bukami (www.szpitalpodbukami.pl).
      Koszt: 180 zł, TEL.: /033/ 82 99 500 ; /033/ 82 99 501 , ul. szara 5
      Bielsko-Biała. zachęcam wszystkie dziewczyny aby poszły na to USG i zabrały ze
      sobą tatusiów dziecka, mój mąż do tej pory jest pod ogromnym wrażeniem i
      dopiero po badaniu zaczął dotykać mi brzuszek, mówić do dziecka, bardziej o
      mnie dba. Warto też zabrać kasetę wideo bo całe badanie można nagrać. Trwa ok.
      15-20 min. Najlepiej robić je zaraz po 20 tyg. ciąży.

      Ja teraz jestem w 23 tc. Dzidziuś czasem kopie jak szalony. Brzuch już mam
      całkiem spory ale nie zamierzam tego ukrywać.
      Ostatnio zachcianki ciążowe przeszły mi całowicie zato uaktywniły się u mojego
      męża. Wczoraj to on "musiał" zjeść coś słodkiego i to ja biegałam do sklepu!!!
      Teraz już wiem co to znaczy że facet też przeżywa ciążę!
      pozdrawiam.

      • 27kasiek Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.02.05, 19:45
        Hej laseczki
        ja wlasnie odpoczywam na L4 do konca przyszlego tygodnia, strasznie boli mnie w
        krzyzu - takie ciagniecie, mam nadzieje ze to wygrzeje i mi przejdzie, bo bol
        przy wstawaniu z pozycji lezacej albo siedzacej jest okropny. Wybieram sie na
        to usg 3d koncem marca z tatusiem smilea jakze, juz sie nie moge doczekac, na
        razie to dopiero 18\T - wiec brzuszek ledwo widoczny ale zaczyna go wypychac co
        mnie zreszta bardzo cieszy smile)
        Czasami czuje ruchy ale takie w srodku, bo jak tata ma reke na brzuchu i pytam
        ooooo czules teraz - to ............. odpowiedz jest na razie niestety nie,
        takze czekam niecierpliwie az malenstwo troche podrosnie i bede go czuc
        codziennie- to jest takie slodkie. Trzymajcie sie cieplutko,Iza daj znac do
        jakiego lekarza chodzisz do eskulapa i czy jest ok, buziaki dla mamusiek papa
        Kasia i baby (18T)
      • 27kasiek Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.03.05, 12:31
        Czesc berenika 27
        znowu mam pytanie odnosnie tego usg jutro sie wybieram, czy to jest
        trójwymiarowe? wiem ze jest specjalistyczne,bada czy nie ma wad serca, czy mozg
        jest prawidlowo rozwinięty itp, ale czy to jest trojwymiar ? Daj znać dzięki
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.03.05, 16:13
      Coś się kobietki zaniedbujemy i w końcu nam wątek zginie.
      Co u was? Maluszki Wam rosną? Mój szaleje mi w brzuchu i ostatnio mąż zaczął
      czuć jego ruchy.
      Pozdrawiam wszystkie bielszczanki.
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.03.05, 12:05
        U mnie juz 30 tydzien, brzuchol coraz wiekszy...
        Wyprawka juz prawie cala skompletowana i dobrze ze sie za to wzielam troche
        wczesniej, bo teraz troche problemow z twardniejacym brzuchem i musze duzo
        lezec. Ciesze sie wiec, ze wykorzystalam na maxa czas, gdy sie dobrze czulam.
        Moja Malenka rosnie i fika, wlasnie dzis mam kontrolna wizyte u gina i juz nie
        moge sie doczekac, gdy ja znow zobacze na usg.
        • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.03.05, 13:52
          A ja miałam mieć wizytę i USG wczoraj niestety odbiłam sie od kartki, że z
          powodu choroby nieczynne sad Zamiast tego poszłam więc do fryzjera i tak jak
          naprawdę rzadko bywam niezadowolona z obcięcia, tak tym razem chyba się panna
          specjalnie starała spierniczyć sad Zła jestem jak nie wiem uncertain
          Barbs
          • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.03.05, 19:08
            Ha! a mnie sie udało i byłam na usg!!!! i widziałam fasole, całkiem sporą, już
            nawet nie fasolę!!!widziałam jak wali głową, non stop i ośmieliłam się
            stwierdzić przy pani doktor, że troszkę niezrównoważone będzie jak ma zamiar
            tak walić cały czas! Pani doktor dziwnie spojrzała na mnie i powiedziała, że
            niektóre dzieci tak mają..... Pewnie po mamusi takie troszkę zakręcone, ale w
            sumie ważne,że się rusza!!pozdrawiam cieplutko, papapa
            czy ta zima ma zamiar się skończyć?????
            • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.03.05, 12:48
              Ja tez juz mam dosc zimy, tym bardziej, ze w tym roku zero nart, wiec snieg mnie w ogole nie cieszy sad
              Moja Mala juz nie moze tak brykac, bo ma coraz mniej miejsca i nie moze juz wziac takiego "zamachu" zeby mnie mocno kopnac. Na usg znow wyszlo (zreszta zgodnie z tym jak ja czuje), ze moja corka siedzi sobie pupa w dol i tak jej wygodnie...
              Pomalu zaczynamy gadac o cesarce
              Pozdrowionka
    • rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 02.03.05, 17:41
      No masz rację, albo wszystkie tak zajęte, albo nie chce się nikomu pisać!....
      ja dopiero jestem na starcie i do ruchów też jeszcze daleko,buuuuuu. Ale pewnie
      niedługo się ich doczekam!Różne dziwe myśli plączą mi się ostanimi czasy po
      głowie, a wiem, że nastawienie i pozytywne fluidy to połowa sukcesu, czy Wy też
      macie takie obawy, że z maleństwem może być coś nie tak!!!! katastrofa!!!!
      pozdrawiam ciepło wszystkie ciężarówy!!!!
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.03.05, 21:26
      mnie mój maluszek ostatnio trochę nastraszył. Jednego dnia przez godzinę
      wieczorem kopał jak oszalały. Gdybym wtedy mogła to bym mu coś powiedziała żeby
      przestał bo zaczęło mnie to męczyć. A następnego dnia w ogóle go nie czułam,
      nawet wieczorem gdy zwykle jest najaktywniejszy. Mocno się wystraszyłam i
      miałam zamiar rano iść do lekarza. Na szczęście tuż przed spaniem dał o sobie
      znać dwoma kopniakami i to mnie uspokoiło.
      Na samym początku ciąży to strasznie się bałam żeby wszystko było dobrze. Parę
      znajomych dziewczyn poroniło i też się tego bałam. potem się naczytałam o
      kalekich dzieciach, martwych ciążach, a najbardziej bałam się czy moje dziecko
      będzie miało wszystkie kończyny. Słyszałam że jedna kobieta urodziła córeczkę
      bez rąk i nóg. Przeraziłam się i na każdy USG kazałam sobie pokazywać gdzie mój
      mały ma rece i nogi. Ale z czasem mi to przeszło. Teraz już jestem spokojna.
      Wprawdzie mój gin. uważa że trochę przesadzam biegając na wszystkie możliwe
      badania i że jestem przewrażliwiona, ale uważam że lepiej wydać pieniądze na
      zbędne badania niż potem żałować że się czegoś nie zrobiło.
      A wy korzystacie z możliwości wykonania dodatkowych badań?
      Pozdrawiam i życzę spokoju i pozytywnego myślenia.
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.03.05, 13:37
        od razu mi sie lepiej zrobiło, że nie tylko mnie po głowie "chodzą" takie
        głupstwa!!!ja jestem dopiero na początku- 10 tc. i jak na razie tylko usg
        robiłam (za to wielokrotnie.....)i mam nadzieje, że to tez nie jest szkodliwe.
        Coś tam czytałam o tych badaniach inwazyjnych i już się zastanawiam czy ich nie
        robić? Jakie badania robilaś???? częst piszą o tym usg 3d, czy ono też pomaga
        wykryć jakieś wady????buziaki, papa
        trzymajcie się cieplutko
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 08:33
      Ja robiłam sobie USG 3D i bardzo polecam. Pisałam o nim już wcześniej w tym
      wątku więc się nie będę powtażać. Powiem tylko że podobno wykrywa 90% różnych
      wad, głównie serca. Dodatkowo robiłam test na HIV (nigdy nic nie wiadomo) na
      szczęście wyszedł negatywny. Regularnie badam krew, mocz i czystość pochwy. I
      niestety przyplątały mi się jakieś bakterie, ale gin. mnie uspokaja. A na
      każdej wizycie jestem badana ginekologicznie i mam USG za co jestem lekarzowi
      wdzięczna. Cudownie jest na bieżąco śledzić rozwój dziecka. O innych badaniach
      nie myślałam, wiem że można robić ale grożą komplikacjami. A skoro nie jestem w
      grupie ryzyka, i nic złego się nie dzieje....
      Pozdrawiam
      • rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 09:07
        Witam!Zrobię sobie to usg na pewno. Masz rację w sumie nie warto ryzykować
        niepotrzebnymi komplikacjami skoro nic Ci nie grozi. Ja też nie jestem w grupie
        ryzyka, no może wiek trochę mnie obciąża, ale mam nadzieję,że nie az tak
        bardzo! Myślałam jedynie o teście potrójnym (AFP, HCG I ESTRIOL)to w sumie
        wszystko wychodzi z krwi, więc można zaryzykować!
        No a poza tym dalej jestem na zwolnieniu, i o ile na początku nic-
        nierobienie bardzo mnie cieszyło, o tyle teraz zaczyna mi sie nudzić....Ale
        dzisiaj ide do lekarza i pewnie usłyszę, że koniec laby!!!
        A Ty pracujesz czy nie? I czy wiesz juz gdzie będziesz rodzić??? ja wciąż się
        wacham, coraz więcej ludzi namawia mnie na Wyspiańskiego....i co tu robić?
        POzdrawiam ciepło, oj widzę, że zima nie odpuszcza tego roku!!! papa
        • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 10:20
          Rrrrany, to ja jestem wyjątkowo wyluzowana smile Ale to pewnie dlatego, że to już
          drugie smile Zaczynam właśnie 6 miesiąc i jak dotąd miałam jedno badanie krwi i
          moczu, jedną cytologię, no i może ze 4 USG, ale takie raczej krótkie, żeby
          ogólnie stwierdzić, że się rusza i wszystko jest OK. Teraz się wybieram na
          porządniejsze, z dokładnym sprawdzeniem, czy wszystkie organy powykształace jak
          należy, ale raczej nie na 3D, bo cena mnie niestety powala sad. Poza tym,
          oczywiście czasem przemknie przez głowę myśl, że co bedzie jak będzie coś nie
          tak, ale ogólnie jestem przekonana, że bedzie w porządku. Starszak udał nam się
          absolutnie cudowny, to i z juniorem będzie dobrze smile.
          Acha, Rapida - ja wiem, że odczucia każdego są bardzo subiektywne, ale ja z
          całego serca odradzam Wyspiańskiego!! Rzuć okiem wyżej, gdzieś opisywałam
          dokładniej, więc nie będę się powtarzać, ale mnie tam naprawdę sporą krzywdę
          zrobili, do tej pory mocno odczuwam skutki... sad A im więcej na ten temat wiem,
          tym wyraźniej widzę, że poszli na taką łatwiznę, że hej sad...Polecam baaaardzo
          wątek o kobietach bez nacięć - dużo się tam można dowiedzieć. Fakt - jest sporo
          dziewczyn, dla których nacięcie nie jest tragedią, ot poboli parę dni i po
          sprawie. Ale jest też sporo takich jak ja, dla których konsekwencje ciągną się
          latami. Raczej trudno z góry ustalić, do której grupy będziesz należeć (z serca
          życzę tej pierwszej!), ale jakby co naprawdę warto powalczyć - uwierz mi - jest
          o co!!!
          Pozdrawiam wszystkie bielskie brzuszki!
          Barbs
          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 15:28
            O co chodzi z tym Wyspianskim??? Ja wlasnie tam bede rodzic i slyszalam same
            dobre opinie. Fakt - nacinaja rutynowo, tak jak w kazdym innym bielskim
            szpitalu (pod Szyndzielnia, i w prywatnych tez pytalam), wszedzie mowia ze
            nacina sie wiekszosc pierworodek.
            • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 15:36
              Aha i jeszcze jedno - chodze tam do szkoly rodzenia, polozne sa super,
              porodowka do porodow rodzinnych wyglada bardzo sympatycznie, nowoczesne lozko,
              pilki, worek sako, materac, jest tez wanna, w ktorej mozna polezec - podobno
              bardzo pomaga. Warunki w salach duzo gorsze niz w szpitalu pod szyndzielnia ale
              sama porodowka OK. Dziewczyny, ktore tam rodzily bardzo sobie chwala opieke
              poporodowa a czesto slyszalam narzekania na to pod Szyndzielnia - mam kilka
              kolezanek, ktore rodzily tu i tu. Barbs napisz koniecznie, co ci sie
              przytrafilo w Wyspiankim, bo sie zaniepokoilam - rodze za 2 miesiace i
              wszystko mam juz ustawione. Z twoich poprzednich postow wywnioskowalam tylko,
              ze byl jakis problem z nacieciem, ale moze cos przeoczylam. Kiedy tam rodzilas?
              • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 12:52
                E-rubi - obiecuję odpisać szczegółowo, ale dziś nie bardzo mam na to czas -
                postaram się jutro.
                Barbs
                • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 14:39
                  Dzieki, w takim razie czekam
              • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 09:36
                Sorki, że dopiero dzisiaj, ale wczoraj też miałam młynek.
                OK - wkleje to co powyżej, bo nie wiem czy sie do tego dokopałaś, i dołoże
                jeszcze trochę:
                Rodziłam na Wyspiańskiego w maju 2003 - na pewno daleko do tych horrorów sprzed
                paru lat ale:
                - warunki kiepskie - wieloosobowe sale, ubikacja, prysznic - fuj
                - dziecko przy wypisie oddali mi z pleśniawami z którymi walczyliśmy przez bite
                3 miesiące i obsypane potworną ilością gigantycznych potówek, krost i całe w
                czerwonych plamach - pani doktor twierdziła, że ma wyjątkowo delikatną skóre i
                trzeba bardzo na to uważać, zalecała maść z antybiotykiem (!) itp - dwa
                tygodnie kąpieli w krochmalku i normalna opieka z mojej strony i Mały miał
                skórkę jak przysłowiowa pupka niemowalaka - do tej pory zadnych problemow nie
                odnotowałam... Dodam jeszcze, że na pleśniawy sama musiałam zwrócić uwagę
                paniom pielęgniarkom bo one jakoś tego nie zauważyły. Acha – oczywiście wredny
                grzybek z buzi Malucha przerzucił mi się natychmiast na piersi, to zaś było
                przyczyną ich ogromnej wrażliwości na ból i skłonności do pękania – ile łez
                bólu wylałam karmiąc dziecko to tylko ja wiem. To, że przetrwałam i karmiłam
                synka aż do półtorej roku zawdzięczam wsparciu i fachowym radom pani z poradni
                laktacyjnej pod Szyndzielnią (polecam z całego serca!!). Wiele dziewczyn
                decyduje sie na jedynkę właśnie ze względu na to, że jest zapewniona opieka nad
                maluchem na początku, ale uwierzcie mi - zdrowy noworodek przez pierwszą dobę
                praktycznie non stop śpi i nie wymaga zbyt wielkich poświęceń - trzeba go
                wykąpać, przewinąć, dać jeść i tyle - a to wszystko pokażą i pod Szyndzielnią.
                Zaś ta opieka na Wyspiańskiego, dla mojego synka nie przyniosła nic dobrego -
                100% lepiej mieć własne ubranka, pieluchy i samemu się Bąblem zająć od
                początku - oszczędzi to dziecku dokuczliwych alergii i potówek (szpitalne
                ciuchy w jakie pakują na Wyspiańskiego to gwarantują) no i karmić piersią - to,
                że Maluch jest na Wyspianskiego zabierany na oddzial noworodkow i Mama moze
                odpocząć oznacza sztuczne dokarmianie, a to - w naszym przypadku - skonczyło
                się tymi wrednymi pleśniawami. Uwierz mi - NIE WARTO.
                Tyle jeśli chodzi o opiekę nad dzieckiem – teraz sam poród:
                - w czasie porodu źle założyli mi KTG i usłyszałam, że te moje manifestacje (?)
                nie przystają wcale do tych skórczy (kazali mi leżeć, a mnie na leżąco jeden
                skórcz się nie kończył a drugi zaczynał i dosłownie skamlałam, żeby pozwolili
                mi chociaż położyć na boku - na boku KTG się lepiej docisnęło i odczyt siły
                skórczy z 16 skoczył na 196...
                - oczywiście standardowe cięcie i to bardzo głębokie
                - po porodzie szyli mnie praktycznie na żywca, dopiero jak zaczełam się
                poważnie drzeć łaskawie znieczulili porządniej
                - teraz jestem o wieeele mądrzejsza (głównie dzięki polecanemu wcześniej
                wątkowi "kobiety bez nacięć") i wiem, że cos takiego jak ochrona krocza na
                Wyspiańskiego w ogóle nie istnieje, wręcz przeciwnie, zrobili wszystko, żeby
                było jak najgorzej:
                -rodzenie na leżąco (czyli pod górę) jakakolwiek inna pozycja jest nie do
                pomyślenia
                -po zaledwie 3 czy 4 skórczach partych, bez najmniejszych oznak, ze coś się
                dzieje z Małym, a więc bez potrzeby przyspieszania tego co naturalnie się
                spokojnie mogło rozegrać, lekarka zwaliła mi się na brzuch i Bąbla wycisnęła na
                siłę - żebra bolały mnie jeszcze przez tydzień
                - zaszyto mnie fatalnie - po pierwsze za ciasno (dzięki czemu do tej pory nawet
                najdelikatniejsze współżycie z Mążem oznacza otarcia a za tym często idą stany
                zapalne) i ogólnie po prostu żle - błąd w sztuce - teraz wiem, że są położne,
                które potrafią zaszyć tak, że śladu nawet po największym cięciu, czy pęknięciu
                nie ma - ja przez pierwszy tydzien płakałam z bólu nawet na leżąco( a naprawdę
                nie jestem jakąś histeryczką w tym względzie), przez co miałam ogromne problemy
                z karmieniem Małego; pierwszy raz, bardzo delikatnie, na miękkiej pufie, jednym
                pośladkiem odważyłam się przysiąść 2 tygodnie po porodzie. Pierwsze w miarę
                bezbolesne współzycie z Mążem było ROK (!!) po porodzie, wcześniej ból był
                potworny. Do teraz (prawie 2 lata) bliznę czuję, rwie na zmianę pogody czy po
                prostu jak dłużej siedzę.
                Przyznaję – nie ma gwarancji, że pod Szyndzielnią byłoby lepiej, ale po prostu
                wiem już, że na Wyspiańskiego było najgorzej jak tylko można (biorąc oczywiście
                pod uwagę, że poród jako taki był bezproblemowy), więc zmieniając szpital nie
                ryzykuję niczym. Myślę, że dużej mierze to wszystko jest też uzależnione od
                świadomości i nastawienia rodzącej - ja tez chodzilam do szkoly rodzenia do
                jedynki, tez mi sie to wszystko wydawalo sympatyczne, tez uznalam naciecie za
                cos naturalnego i dla mojego dobra - teraz wiem, ze tak nie było. No i na
                Wyspiańskiego chyba najlepsze nastawienie i najbogatsze wiadomości nie pomogą,
                chyba, że jest się gotowym na wojnę z całym oddziałem.
                Na końcu zaznaczam: to są MOJE doświadczenia – Twoje MOGĄ być inne – możesz
                choćby trafić na lekarza, który Cię lepiej zszyje, możesz z natury lepiej
                znieść nacięcie itd. Decyzja jest Twoja – ja tylko – opierając się na moich
                doświadczeniach i zdobytej (niestety za późno) wiedzy, stwierdzam, że mnie (i
                dziecku) tam zrobili krzywdę i że naprawdę – nie można traktować nacięcia jako
                mało istotnej części porodu, bo jego konsekwencje mogą być większe niż się tego
                spodziewamy.
                Trochę to wszystko chaotyczne, jakbyś miała jeszcze jakieś pytania, to wal
                smiało smile
                Barbs
                • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 10:34
                  Dzięki za wieści, rzeczywiście niezła rzeź!!No i jakby to powiedzieć, chyba
                  jednak wyspiańskiego pominę w rozważaniach.... a czy pod Szyndzielnią też są
                  piłki, wanny itp.????? buziaki rapida
                  • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 10:53
                    Ja jeszcze raz powtarzam - moje doświadczenia nie koniecznie muszą pokrywać się
                    z Waszymi. Naprawdę nie jest moim zamiarem kogokolwiek straszyć - raczej
                    uświadomić że MOGĄ (choć nie muszą) być i takie konsekwencje sad. Chociaż
                    oczywiście Maluch i tak wszystko wynagrodzi smile
                    Co do Szyndzielni to warunki jako takie są lepsze niż na Wyspiańskiego - wanna
                    czy prysznic, piłki i cała reszta też są. Zresztą w wolnej chwili można tam
                    podejść i bez problemu ktoś na oddziale pokaże co i jak. Jedyny zarzut z jakim
                    się spotkałam (bo tutaj już tylko na tzw wieściach" mogę się opierać smile, to że
                    personel mniej sympatyczny, no i dzidziul od razu dawany Mamusi - tak trochę -
                    chciałaś dziecko to se teraz radź. Ale ja myślę, że to i tak wszystko zależy od
                    człowieka, a jak pisałam wyżej - zwłaszcza teraz, jako już doświadczona Mama -
                    wolę sama się Bąblem opiekować, nawet w tych pierwszych, nielekkich godzinach,
                    niż oddać Malucha pod opiekę pielęgniarkom. A jakby już było bardzo ciężko, to
                    pilęgniarki mają psi obowiązek dziecko na salę wziąć - w najgorszym wypadku
                    pomarudzą, pokręcą nosem, walną minę pod tytułem "wyrodna matka" ale na to już
                    w zasadzie jestem uodporniona smile
                    Jak zrobi się trochę cieplej to się tam wybiorę na spacerek - chce się
                    dowiedzić jak jest z ochroną krocza, czy można rodzić w pozycji innej niż na
                    leżąco, najbardziej kusi mnie poród w wodzie - wiem, że można było, nie wiem
                    czy nadal. Musiałabym się też upewnić czy ten poród w wodzie faktycznie w
                    wodzie się odbywa, czy też jak przyjdą parte to i tak trzeba wyskoczyć na
                    łóżko - w takim wypadku to się mija z celem. Z tego co wiem woda ma zbawienny
                    wpływ na krocze i w ogromnej większości przypadków pozwala uniknąć nacięcia, a
                    nawet jeśli zdarzy się pęknięcie to minimalne. Wiem, że kiedyś był płatny, ale
                    z moich doświadczeń wynika, że w ochronę krocza warto zainwestować.
                    No i chcę zacząć masować bliznę olejkiem polecanym przez kobiety bez nacięć -
                    może się choć trochę uelastyczni.
                    Barbs
                    • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 11:13
                      Dzieki barbs za wiesci, kurcze jestes pierwsza dziewczyna, ktora tak narzeka na
                      ten szpital, i faktycznie przezylas koszmar, a znam wiele, ktore tam rodzily...
                      Mam nadzieje, ze teraz sie zmienilo, bo ja na pewno bede tam rodzic ze wzgledu
                      na mojego lekarza, zamierzam tez oplacic sobie wlasna polozna i uzgodnic z nia
                      wczesniej rozne rzeczy. Polozne z ktorymi rozmawialam, mowily, ze same zalecaja
                      zeby przy ktg lezec wlasnie na boku, zeby chodzic i ruszac sie w pierwszej
                      fazie porodu, a rodzic wprawdzie trzeba na lozku, ale to w sali do porodow
                      rodzinnych mozna wyregulowac do pozycji siedzacej - zreszta tak samo jest w
                      Wyspianskim. W Wyspianskim niestety cos takiego jak ochrona krocza przy
                      pierwszym porodzie tez nie istnieje, przynajmniej z tego co pytalam. Ciekawa
                      jestem jak to bedzie w praktyce i czy te teorie ze szkoly rodzenia (ja chodze
                      to tej przy Wyspianskiego i personel tez jest z tego szpitala) sprawdzi sie.
                      Ja ostatecznie zdecydowalam sie na ten szpital z powodu mojego lekarza, ktory
                      jest naprawde swietny i ktoremu ufam, mam 95% pewnosci ze przyjedzie do mojego
                      porodu (tylko jakis losowy wypadek moglby mu w tym przeszkodzic).
                      Zobaczymy jak to bedzie...
                      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 12:47
                        I o to chodziło! Żeby wiedzieć czego można oczekiwać. Ja do pierwszego porodu
                        poszłam jak przysłowiowa owca na rzeź - Wy jesteście bogatsze o wiedzę z tego
                        forum.
                        Jakby nie było życzę powodzenia smile.
                        Barbs
                        • rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 13:08
                          Fajnie,że jest cos takiego jak forum i fajnie,że są mili i sympatyczni jego
                          użytkownicy, na serio wiele rzeczy można się dowiedzieć! i rzeczywiście dużo
                          daje, czasem zamęci, to fakt, ale jak pisałam wcześniej, mam jeszcze kupe czasu
                          i wiele rzeczy może się po drodze wydarzyć! Poki co czekam na kolejną wizytę 4
                          kwietnia i zabieram sie od poniedziałku do pracy!!!choć gardło mie pobolewa i
                          jakiś kaszelek sie przyplatał, ale mam nadzieję, że wszystko minie ze
                          słoneczkiem, które coraz bardziej mi tu podświeca!!papapa
                      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 11:32
                        Kurcze, mialo byc oczywiscie tak samo jest pod Szyndzielnia - o tych lozkach i
                        ochronie krocza.
                    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 11:33
                      Nie, no oczywiście, że masz rację, zresztą juz pisałam, że wszystko zależy od
                      indywidualnych cech, niektórym goi się szybciej, niektórym w ogóle! Ale dużo
                      zależy od personelu to prawda! Gdzieś wyczytałam, że szpaital na wyspiańskiego
                      dostał kasę na remont ginekologii, więc może warunki sanitarne sie polepszą????
                      Miejmy nadzieję! Jak ma byc dobrze, to będzie, a jak ma być źle, to
                      podejrzewam, że bedzie wszędzie, czy tu czy tu! Miejmy nadzieję, że nas nic
                      złego nie spotka i żadna plastyka krocza nie będzie potrzebna......Buziaki papa
                      czy widzicie słońce????coś pięknego!!!
                • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 09:54
                  Och rrrrany, dopiero teraz mi się w oczy rzuciło - SKURCZE SKURCZE SKURCZE!!!
                  Jak ja, humanistka, mogłam napisać coś takiego??? Przepraszam wszystkie
                  dziewczyny, które otrzepało na widok mej oryginalnej pisowni smile To wszystko to
                  niedotlenienie mózgu smile
                  Barbs
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 07.03.05, 18:08
      W najbliższy czwartek zaczyna nam się szkoła rodzenia. Wybrałam szpital pod
      szyndzielnią, bo prawdę mówiąc te niezbyt dobre warunki sanitarne na
      Wyspiańskiego mnie przeraziły. No cóż, jestem pod tym względem wygodna. A co do
      lekarzy i położnych to ich nigdy nie można być pewnym. Nawet jak się zapłaci
      to z różnych przyczyn może się rodzącą nie zająć tak jak trzeba
      (mówię tu o wypadkach np. losowych). Oczywiście jak tylko będę mogła to sobie
      opłacę kogo trzeba ale i tak wiem że to mi nie zapewni bezbólowego i
      bezproblemowego porodu. Niestety.

      Ostatnio mój lekarz był mocno zdziwiony, że nie chcę iść na zwolnienie. Byłam 9
      dni, odpoczęłam, nabrałam sił i mam zamiar pracować do końca 8 miesiąca
      conajmniej. tzn do końca maja (termin mam na 20 czerwca) mam zaplanowane
      zadania do wykonania. I łudzę się nadzieją że mój dyrektor to doceni.
      A wy do kiedy chcecie pracować?
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 12:14
        Halo halo! no to już sama nie wiem gdzie iść i co robić dalej???? dobrze, że
        mam jeszcze sporo czasu, bo to dopiero 10 tydzień, więc pewnie sie jeszcze dużo
        wyklaruje. No i Was wykorzystam!!! ha, ha, bo widzę, że Wy już wszystkie
        będziecie tulić swe wielomiesięczne bobasy, a ja dopiero będę wyć!!!
        Bo prawda jest taka, że ból mnie przerasta i minimalny sprawia, że umieram!
        Więc jak koło końca września usłyszycie coś niepokojącego, to będę ja!Prawda
        jest taka, że jak jest wszystko dobrze, to człowiek nawet w aucie urodzi i jest
        ok!, gorzej jak są jakieś problemy po drodze no i tym samym na końcu drogi, a
        wtedy jest różnie, zależy jak sie trafi. Moja koleżanka całą ciążę chodziała do
        dr Roztoczyńskiego, rodziła pod Szyndzielnią, przyjechała na jej poród
        specjalnie, ale zaraz po nim odjechał, a ona dostała jakiś komplikacji i by się
        przekręciała, zresztą dość długo leżała w szpitalu, miała poważne problemy z
        nerkami, jakieś zatrzymanie moczu itp. Teraz na samą myśl o Szyndzielni dostaje
        gorączki. Ale gdyby nic sie nie wydarzyło p porodzie, to pewnie byłaby
        niesamowicie szczęśliwa i wspominałaby ten szpital bardzo dobrze. Czyli
        wszystko jest dobrze, jak jest dobrze! Miejmy nadzieję, że nam wszystkim będzie
        po prostu dobrze.
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 12:14
        Halo halo! no to już sama nie wiem gdzie iść i co robić dalej???? dobrze, że
        mam jeszcze sporo czasu, bo to dopiero 10 tydzień, więc pewnie sie jeszcze dużo
        wyklaruje. No i Was wykorzystam!!! ha, ha, bo widzę, że Wy już wszystkie
        będziecie tulić swe wielomiesięczne bobasy, a ja dopiero będę wyć!!!
        Bo prawda jest taka, że ból mnie przerasta i minimalny sprawia, że umieram!
        Więc jak koło końca września usłyszycie coś niepokojącego, to będę ja!Prawda
        jest taka, że jak jest wszystko dobrze, to człowiek nawet w aucie urodzi i jest
        ok!, gorzej jak są jakieś problemy po drodze no i tym samym na końcu drogi, a
        wtedy jest różnie, zależy jak sie trafi. Moja koleżanka całą ciążę chodziała do
        dr Roztoczyńskiego, rodziła pod Szyndzielnią, przyjechała na jej poród
        specjalnie, ale zaraz po nim odjechał, a ona dostała jakiś komplikacji i by się
        przekręciała, zresztą dość długo leżała w szpitalu, miała poważne problemy z
        nerkami, jakieś zatrzymanie moczu itp. Teraz na samą myśl o Szyndzielni dostaje
        gorączki. Ale gdyby nic sie nie wydarzyło p porodzie, to pewnie byłaby
        niesamowicie szczęśliwa i wspominałaby ten szpital bardzo dobrze. Czyli
        wszystko jest dobrze, jak jest dobrze! Miejmy nadzieję, że nam wszystkim będzie
        po prostu dobrze.
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 12:19
        Nie wiem co ponaciskałam i dlaczego aż dwa razy się pojawiam!!!no i wena mi
        gdzieś odleciała....
        Wczoraj byłam u lekarza i od poniedziałku idę do pracy i nawet się cieszę,
        bo praca ma do wielce męczących nie należy, czyli napracować sie nie napracuję,
        a jakiś ludzki kontakt złapię! Mam nadzieję,że nie grypowy! Czy wiosna ma
        zamiar się w ogóle pokazać? w marcu miało być już 20 stopni, no tylko na dobrą
        sprawę nikt nie mówił, czy nie przypadkiem minus!!!! Buziaki dla Wszystkich,
        papapa
        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 15:00
          No Kochana to ty masz jeszcze mase czasu....
          A u mnie coraz blizej i blizej.
          Ja chodze do dr. Balisia, ktory pracuje na Wyspiankiego dlatego tam chce rodzic. Chociaz jeszcze nie wiem, czy nie czeka mnie cc, bo jak narazie to Mala sie jeszcze nie obrocila do wlasciwej pozycji i z kazdym tyg to jest mniej prawdopodobne.
          Polozna nam mowila, ze w tym szpitalu bardzo pilnuja zeby sie po porodzie koniecznie wysikac (max do 8 godz) i ze to moze nam sie wydac smieszne ze sie o to pytaja - ale to wlasnie po to by uniknac tego zatrzymania moczu i zapalenia nerek, ktore spotkalo twoja kolezanke...No i jak sie ktoras nie da rady wysikac to zeby sie koniecznie koniecznie przyznac. To tak a propo, moze komus sie taka uwaga przyda, bo podobno z tym siusianiem po porodzie to nie jest tak latwo...
          Zywiec juz prawie caly zasypany...brr. Nigdzie nie wychodze, bo ciezko jest przejsc przez miasto, chodniki sliskie a ja z moim pokaznym juz brzuchem coraz trudniej lapie rownowage smile
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 08.03.05, 15:47
      Oj, pochwaliłam się wczoraj dobrym samopoczuciem i chęcią do pracy. Dzisiaj
      rano, jak tylko dotarłam do pracy to zaczęłam się czuć z minuty na minutę coraz
      gorzej. Pobiegłam do lekarza ( w poczekalni myślałam że umrę) no i dostałam
      kilka leków w tym antybiotyk i tydzień zwolnienia. Co z tego, jutro mam 2 ważne
      spotkania i muszę na nich być. A w czwartek zaczyna mi się szkoła rodzenia!
      Nawet jak człowiek się rozchoruje to trudno poleniuchować.
      A propos siusiania. W ciąży trudno sobie wyobrazić żeby przez 8 godzin po
      porodzie nie pobiec do wc. Teraz biegam co kilkadziesiąt minut, najgorszę jak
      poczuję że muszę gdy z kimś rozmawiam.

      Też słyszałam że w marcu miało już być ciepło i ładnie. Mimo że nie znoszę zimy
      to w tym roku wyjątkowo dobrze ją toleruje. Jeszcze mnie nie zmęczyła. Pewnie
      ciąża mnie tak dobrze nastraja. Tylko się nie mogę doczekać wiosny bo mam
      trochę lżejszych ciuchów i boję się czy jak wreszcie się zrobi ciepło jeszcze
      się w nie zmieszcze. A dość mam już chodzenia w swetrach i kurtkach.

      życzę wam dużo zdrowia, nie dajcie się chorobie!!!

      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 09.03.05, 11:14
        Czuje w kościach, że idzie ciepło! hurra!choć nie ukrywam, że lubię zimę,
        bo lubię narty i nie ukryję, że w sobotę mimo ogólnych protestów mojego męża
        pojadę na godzinkę (oczywiście z nim) i oczywiście będę grzecznie jeżdzić bez
        żadnych szaleństw!no chyba że się okaże iż na polu +30 i zero śniegu! Przyznam
        sie szczerze, że zasiedziałam się stradznie i to nie akurat w ciąży, ale w
        ogóle. Gwoździem było kupienie samochodu, teraz nawet do sklepu 200 metrów jade
        autkiem, a ciałko powoli stygnie!A co bedzie dalej? wiem, że ruch to zdrowie,
        ale coraz gorzej jest się poruszać.....Najgorsze jest to, że muszę przeżyć
        wakacje akurat w najgorszym momencie, czyli końcówce! a zaraz potem przyjdzie
        zima i co? chyba sanki kupię zamiast wózka!!Poza tym ja jestem straszna łajza i
        całe wakacje spędzam na różnych wyjazdach i już sobie zaplanowałam kilka, i
        dopiero teraz do mnie dochodzi, że najprawdopodobniej skończę z nogami w misce
        w ogródku, i to mnie też dobija!!!
        Uciekajcie przed choróbskami, ja odpukać (strasznie cherlawa jestem) od
        stycznia nic nie łapnęłam, ale cały czas dzielnie rutinoscorbin podjadam i
        czosnek, co działa niestety odpychająco na towarzystwo, ale mnie robi dobrze!!!
        Trzymajcie sie cieplutko!!!!i nie dajcie absolutnie śniegom!papapa
        • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 14:27
          Rapida, trzymam Cię za słowo z tym ciepłem - ja już się nie mogę wiosny
          doczekać! Mam jedną taką przepięęęękną bluzeczkę, którą dostałam od koleżanki
          ze Stanów, tyle, że 15 stopni ciepła to minium konieczne do jej założenia smile Te
          wszystkie warstwy na moim rosnącym brzuszku już mnie męczą.
          A co do chorób, to (tfu tfu odpukać smile moja odporność robi się już przysłowiowa
          w mojej rodzinie - od czasu jak zaszłam w pierwszą ciążę (sierpień 2002) NIC
          mnie nie rusza - Mąż cierpi na katary giganty, babcia aktualnie walczy z grypą,
          nawet Mały ze 3 razy trochę pokasływał (ale wit C, wapno i rubital załatwiały
          sprawę) a ja jak ten "last (wo)man standing" smile
          Czego i Wam życzę.
          Barbs
          • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 14:50
            Wiesz jak by tu powiedzieć, zaczęło sypać..........., ale to pewnie
            chwilowe i pewnie tylko tu u mnie na wsi!ale słoneczko też gdzieś tam wystaje i
            tylko czekać jak zaświecie i będziemy marzyć o zimnie!!! bluzeczki Ci
            zazdroszczę, ja też dostałam jedną, ale taką pici-pici ijuż w nią ledwo
            wchodzę, a to dopiero początek. Chodziałam ostatnio sobie po sklepach i
            oglądałam rzeczy i płakałam ze śmiechu, bo nawet 44 było ciasnawe!! Boziu nie
            ma to jak porządna figurka!Dużo przytyłaś??? i czy są jakieś sklepy z ubrankami
            XXXL w Bielsku???? Buziaki
            • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 16:05
              Ze sklepem raczej nie pomogę, bo ja z ciuchami nie mam problemu: po pierwsze
              zostało mi pare z pierwszej ciąży, po drugie moje 2 starsze siostry zrobiły
              przegląd szaf i podesłały pełniutką torbę przeróżnych - pewnie połowy nawet nie
              włożę. Ja zresztą generalnie nie przepadam za takimi typowo ciążowymi
              ubraniami - w nich jednak (przynajmniej tych polskich) wygląda się
              jak...no...nie za ciekawie smile Kocham wszelkiego rodzaju rozciągliwe dzianinki -
              wygodne, uniwersalne i zwykle sporo tańsze niż ciążówki. W zasadzie jedyna
              rzecz jakiej będę jeszcze potrzebować to spódniczka, kremowa albo błękitna,
              właśnie taka mocno rozciągliwa - spróbuję poszukać czegoś na ciuchach (ooo - to
              jest ewentualnie miejsce które mogę polecić na zakupy smile, a jak nie tarfię to
              kupię po prostu najbardziej rozciągliwy materiał jaki znajdę i uszyję taki
              prościutki trapezik do kolanka.
              Przytyłam, jeśli wierzyć wadze smile ponad 6 kilo, z tego ponad 3 przez ostatnie 5
              tygodni. Przy czym uważam, że to było naciągane, bo wtedy jakoś mi wody dużo w
              organizmie zatrzymało, opuchnieta byłam, jakaś taka rozdęta i w ogóle wink wink smile
              Ale nawet jakby waga nie kłamała smile to sie nie przejmuję - po starszaku
              schudłam blisko 20 kilo w stosunku do ostatniego ważenia ciążowego więc luz smile
              Nawet dobrze bo wtedy wyglądałam juz jak kościej.
              Barbs
              • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 10:35
                Chciałabym jak kościej chociaż raz wyglądać!!!! no trza bedzie pasa nie
                popuszczać, bo będe ja prawdziwy wieprzej przy końcu!!!
                ide do lekarza, po zdolnośc do pracy!!! buuuu
                mrozik coś mi sie wydaje na polu jest???? buziaki, papa
    • bandyta2 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 09.03.05, 11:51
      Trochę męczy szybko kręgosłup
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 09.03.05, 11:58
        czyk kręgosłup Bandyto mój czy Twój? i co go męczy jazda na nartach czy tak
        ogólnie! Wiesz, jakaś taka "skapiała" jestem ostatnimi czasy i widzę, że
        problemy z kojarzeniem też się pojawiają, może nie tylko czosnek i
        rutinoscorbin powinnam jeść, no nić! Pomyślę o tym, pozdrawiam!rapida
    • justunia Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 13:53
      Hej. Jestem w 11 tc i zamierzam rodzic w Pszczynie, bo tam pracuje moja
      ginekolog. Generalnie czuje sie w ciaży świetnie, tylko teraz złapało mnie
      wstretne przeziębienie, miałam temperaturę 38, boli mnie gardło. Na szczęście
      juz mi lepiej, prawie mi przeszło. Pozdrawiam wszystkie mamusie, szczególnie te
      z terminem na wrzesień smile
      • kamymama Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 10.03.05, 16:20
        Witam przyszłe mamusie! Ja urodziłam córeczkę w kwietniu pod Szyndzielnią:o)
        Następne też tam chcę rodzić. Weszłam przypadkiem na to forum i jak zobaczyłam
        Bielsko-Biała to serce mi mocniej zabiło - obecnie już rok mieszkam gdzieś
        indziej:o( Co do szpitala wojewódzkiego to ja jestem zadowolona, miałam swoją
        opłaconą położną, która przy porodzie nie opuszczała mnie nawet na sekundkę,
        była na każde moje zawołanie. Także ona mnie nacinała, wiedziałam, że zrobi to
        pożądnie, a nie na odwal się jak to czasami bywa. Dała mi osobną salę
        poporodową (w wojewódzkim są 1 i 2 osobowe). Przychodziła do mnie, interesowała
        się mną, pomagała we wszystkim. Była nawet u mnie w domu po porodzie oglądnąć
        mnie i dzidzię czy wszystko jest OK. A jeśli chodzi o obsługę to ja nie
        narzekałam, na każdy dzwonek przychodziła położna, nawet okno zamknąć przyszła,
        bo ja nie mogłam wstać z łóżka. Naprawdę polecam wam ten szpital:o)
        • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 08:48
          No proszę, czyli nie jest z tym personelem pod Szyndzielnią tak żle smile
        • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 10:36
          A jak się nazywa ta położna którą tak zachwalasz? Chcę rodzić pod szyndzielnią
          a nie znam tam nikogo.
        • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.03.05, 10:37
          Hejka! czy możesz dać namiary na tą położną o ile jest to
          możliwe.........fajnie byłoby mić kogoś takiego pod ręką! pozdrawiam i radze
          wrócić do Bielska!!!! papapa
          • kamymama namiary na położną :o) 11.03.05, 11:07
            Tą położną jest Asia Nowicka - wesoła, miła, kompetentna.
            Telefon na oddział: 8102513
            Jak chcecie, to możecie powiedzieć, że namiary macie od Magdy, urodziłam
            04.04.2004. Kamilkę, mieszkam na Beskidzkim:o)
            Zadzwońcie do niej i się umówcie, to Wam pokaże szpital, porodówkę, wannę, cały
            sprzęt do monitoringu serduszka dziecka przy porodzie, sale poporodową -
            oprowadzi Was wszędzie.
            • kamymama Re: namiary na położną :o) 11.03.05, 11:09
              błąd: 16.04.2004. Żeby nie pamietac daty urodzenia własnego dziecka! ;O)
              A do Bielska wrócę tylko nie wiem kiedy:o(
              • kamymama Re: namiary na położną :o) 11.03.05, 11:11
                Acha, zapomniałam napisać ile biorą położne od 300 do 400 zł. Droga impreza,
                ale warto, przynajmniej sie wie, że ma się kogoś koło siebie w tych trudnych
                chwilach.
                • e_rubi Re: Wlasna polozna 11.03.05, 11:42
                  Ja jeszcze nie rodzilam, ale wydaje mi sie ze warto miec swoja polozna i tez
                  zamierzam. Co prawda nie pod Szyndzielnia, ale w Wyspianskim, wiec niestety
                  pewnie twoj namiar mi sie nie przyda i musze szukac wlasnych dojsc.
                  W polowie lutego rodzila tam koleznaka i musze zadzwonic i spytac, czy byla
                  zadowolona ze swojej poloznej.
                  Oj u mnie juz coraz mniej czasu i coraz wiecej mysle o porodzie...
                  Pewnie jestem jakas nienormalna, ale jakos w ogole sie nie boje i wydaje mi
                  sie, ze wszystko pojdzie dobrze i juz. Mam nadzieje, ze mi to optymistyczne
                  nastawienie nie minie.
                  Pozdrowionka.
                  • rapida Re: Wlasna polozna 11.03.05, 15:16
                    E-_rubi ja chyba mam namiary na położną z wyspiańskiego!nawet na kilka, teraz
                    mi się przypomniała, że rozmawiałam z koleżanką, której koleżanka jest własnie
                    tam położn. Kochana jeszcze we środę pojadę do centrum i wpadnę do tej
                    koleżanki, aby wziąć namiarek. Zawsze można mieć więcej, żeby móc w czymś
                    wybierać!No to tyle, buziaki, papa
                    • e_rubi Re: Wlasna polozna 12.03.05, 08:51
                      Bylabym ci bardzo bardzo wdzieczna. Zapytaj czy dziewczyna podejmuje sie indywidualnej opieki i ile to kosztuje. Znam kilka dziewczyn, ktore rodzily wczesniej w tamtym szpitalu, ale nie mialy "wlasnych" poloznych a zadnych nazwisk ani namiarow nie maja. W sumie zadna nie narzekala na opieke, ale ja jednak bardzo chce miec kogos, kogo juz wczesniej choc troszke poznam i kto bedzie tylko do mojej dyspozycji. Czekam na odpowiedz tu albo na priva jesli wolisz.
                      • rapida Re: Wlasna polozna 12.03.05, 10:47
                        Tak jak pisałam zorientuję sie we środę i zaraz dam Ci znać, jak poślę na priva
                        to też tu dam znać, buziaki, papa
                        słyszałam, że od srody ma być 15 stopni...........
                • rapida Re: namiary na położną :o) 11.03.05, 14:55
                  No i dobrze! tak ma być, pamietaj, żeby tylko zimnych łapek do brzuszka nie
                  przystawiać, bo mrozi nadal siarczyście, a wszystko bedzie super!!! nawet nie
                  wiesz jak zazdroszczę, że to już! gdzie tam do października?????
                  i trzymajcie się cieplutko!!! rapida
                • rapida Re: namiary na położną :o) 11.03.05, 14:57
                  Dzięki wielkie za namiarek oczywiście skorzystam, bo pod Szyndzielnia nie znam
                  nikogo, oprócz kilkunastu lekarzy, których miałam okazję poznać podczas
                  obchodów, (niestety nie-pierwszomajowych! a zresztą może stety, bo przynajmniej
                  ich poznałam! wracaj, wracaj, patrz jak tu fajnie!!! pozdrawiam
                  • karolina-su ja juz urodzilam! 12.03.05, 14:34
                    witajcie.jestem z czechowic i to forum zaczelam czytac jeszcze w ciazy.
                    poczatkiem lutego tego roku urodzilam slicznego syna- Mateuszka.Ma juz 5
                    tygodni. Na miejsce porodu wybralam klinike Esculap w Wapienicy.Bylismy tam z
                    mezem juz wczesniej-zobaczyc jak wyglada jej wnetrze. Rodzilam naturalnie i
                    wszystko bylo ok: opieka przed porodem, w trakcie porodu i po porodzie. Caly
                    czas byl przy mnie moj ukochany maz, nie wiem jak bym sobie poradzila bez
                    niego. Jego obecnosc bardzo mi pomogla. Moich gosci draznily tylko wyznaczone
                    godziny odwiedzin i to ze mozna bylo do sali gdzie lezy mamusia z dziadzia
                    wchodzic pojedynczo (bardzo tego przestrzegaja) ale mnie to osobiscie nie
                    przeszkadzalo.A dodam iz wczesniej chodzilismy z mezem do szkoly rodzenia na
                    Wyspianskiego- bardzo fajna rzecz.Mi bardzo pomogla nauka oddychania, przez co
                    porod byl chyba troszke latwiejszy. Przesylamy pozdrowionka.
                    • rapida Re: ja juz urodzilam! 13.03.05, 10:14
                      No to gratulacje!!! a gdzie fotki maleństwa?
                      czy opłaty za Eskulap-a są straszne??????????pozdrawiam ciepło, papa
    • jopiec Ciężaróweczki z B-B i okolic 13.03.05, 18:13
      SpadamJa nie pisałam,bo non stop mam mdłości i cały dzień śpięsadA Wy?
      Zwątpiłyście w nasz ród bielszczanek?smile))
      Słuchajcie to dziwne,ale wczoraj mierzyłam ciśnienia i nie dało się go zmierzyć!
      Sama też się zastanawiam czy ja jeszcze żyję!!!
      Nie daję sobie z niczym rady-nie mogę jeść,ruszać się,czytać,oglądać tv, nie
      mówiąc o tym że gdyby nie moja mama to nie miałby sie kto zająć moją roczną
      córeczką!!!sadCzuję się fatalnie!Przy poprzedniej ciąży też miałam mdłości,ale
      byłam w stanie pracować a teraz?Kompletnie nie wiem jak temu zaradzić?A co wy
      robiłyście lub robicie żeby -pozbyć się nudności i ospałości?ps.rzuciłam
      kawę,bo przy poprzedniej ciąży miałam gestozę z powodu nadciśnienia-wolę
      chuchac na zimne,ale moze powinnam pić choć małą kawkę,nie wiem jednak czy dam
      radę ,bo mdli mnie na sam jej widok!pozdrawiam-asia
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.03.05, 09:19
        Melduję się, głównie po to, żeby podciągnąć wątek. Widzicie to słońce za
        oknem????? Cuuuudo!
        Swoją drogą, a propos opłacania położnych , to tak mi przyszło do głowy, że
        może bym się skontaktowała z tą przemiłą Panią z poradni laktacyjnej pod
        Szyndzielnią... Hmmmmm.... Może to i nie jest najgorszy pomysł... Zobaczymy.
        Czasu jeszcze sporo. Swoją drogą przyznam szczerze, już mi się trochę dłuży.
        Jak pomyślę, że to jeszcze CZTERY miesiące... No, może niecałe, ale i tak...
        Bym już chciała, żeby był chociaż czerwiec..
        Pozdrowienia w ten słoneczny poranek,
        Barbs
        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.03.05, 15:59
          A ja bym chciala, zeby juz byl maj...
          Do tej pory czas mi jakos szybko lecial, a teraz tygodnie zaczynaja juz sie wlec. U mnie jeszcze 2 miesiace...ale wiadomo, ze moze byc troszke wczesniej. Pomalu przygotowuje wiec wszystko w domu na przybycie nowego lokatora. Wiekszosc rzeczy juz kupilam i bardzo dobrze, ze sie za to wczesniej wzielam, bo teraz coraz trudniej mi biegac po sklepach z tym wielkim brzuchem.

          W Zywcu tez dzisiaj slonecznie, pogoda super, tylko strasznie mokro, snieg sie topi, na chodnikach kaluze, z dachow kapie.
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.03.05, 16:08
        Mnie niesety mdlosci meczyly bardzo dlugo, do tego mialam bardzo niskie cisnienie, ciagle chcialo mi sie spac...Brr, nawet nie chce tego pamietac. Przez pierwsze 4 miesiace kompletnie odrzucalo mnie od kawy i wiekszosci potraw. Nie wiem co ci poradzic, ja sie po prostu zmuszalam, zeby isc do pracy a po powrocie kladlam sie od razu do lozka...i gapilam sie bezmyslnie w TV, nawet czytac nie bylam w stanie. Zdarzalo mi sie usnac juz o 19...W domu wszystko robil maz. U mnie mdlosci i wymioty nasilaly sie wieczorem, czasem nie mialam sily zeby sie dowlec do laznieki i maz przynosil mi miske do lozka! Okropienstwo. Wyprobowalam wszystkie wyczytane na forum albo zaslyszane gdzies sposoby na mdlosci ale nic nie pomagalo. Chwilowa ulge przynosilo swieze powietrze i spacer, wiec czasem sie jakos do niego zmuszalam. Nie wiem, w ktorym jestes tygodniu ale zapewne wkrotce to minie. Wiekszosc kobiet w II trym czuje sie super, pelne energii a po mdlosciach nie ma sladu.
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.03.05, 10:07
      HO, HO!Widzę, że słońce skutecznie wypedziło wszystkich sprzed komputerów!!!
      No i racja!Całkiem przyjemnie się zrobiło i tak pachnie już wiosenką, tylko ta
      woda zalegająca wszędzie doprowadza do szału, trzeba by było jakieś kaloszki
      kupić, aby nóżek nie przemoczyć i tym samym dzidzi!
      Ach te mdłości, u mnie juz coraz mniejsze, ale i tak bywa, że czasem dopiero
      na siłę coś wepcham w siebie koło południa, żeby nie zagłodzić potomka!Ale
      mija, mija i to jest bardzo pocieszające,że dalej może być oczywiście ciężej,
      ale już nie tak mdło!Co poza tym?od wczoraj pracuję, ale nie przesilam się
      zbytnio!w końcu są pewne priorytety.....pozdrawiam już wiosennie!!rapida
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.03.05, 12:13
        Wszystkich jak wszystkich... Ja tam twardo siedzę... Nie mam innego wyjścia.
        Słoneczko cieszy, ale ja jakoś dzisiaj szczerze mówiąc bez humoru. Starszak
        kiepsko w nocy spał, jakaś wymęczona, obolała i ogólnie zniechęcona do
        wszystkiego jestem. No nic, może jutro będzie lepiej. Kończę co by nie siać
        defetyzmu w szeregach smile
        Barbs
        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.03.05, 14:22
          A ja od kilku dni mam przyplyw energii jakis niesamowity, wszystko mi sie chce robic. Sprzatac, ukladac, gotowac...Az musze sie stopowac, bo u mnie juz 32 tydzien sie zaczal, brzuch wielki i jak sie przemecze to wieczorem bardzo twardnieje i mam skurcze. U mnie maly byl maly remoncik, teraz totalne przemeblowanie i generalne porzadki. Wkrotce zaczne prac i prasowac ciuszki dla Malej - sama przyjemnosc.
          Pozdrowionka
          • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.03.05, 15:25
            Faktycznie smile Ja na takie przyjemności będę miała czas jakieś 3 tygodnie przed
            terminem, bo wtedy będę chciała dać spokój pracy i pójść na L4. Mam tylko
            nadzieję, że Junior nie wpadnie na pomysł wcześniejszej wysiadki...
            Barbs
            • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.03.05, 18:00
              Coś pewnie wisi w powietrzu, bo u mnie też przypływ energii, wymyłam nawet
              okno, na razie jedno, ale i tak uważam to za wielki sukces, bo nie cierpię myć
              okien....a tu samo mnie naszło i wymyłam i taka jestem radosna! Mam nadzieje,
              że niezacznie jutro padać, bo wtedy cały wysiłek na marne pójdzie!!!pozdrawiam
              • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.03.05, 09:54
                Hmmm, wiesz co Rapida, natchnęłaś mnie.... może wyjdę sobie dziś ciut wcześniej
                z pracy i też się wezmę za okna...? Faktycznie chociaż jedno... Aaaa, swoją
                drogą, nie wiecie gdzie można kupić takie szczoteczki do czyszczenia
                żaluzji...? Koniecznie muszę je pomyć, a mycie tego cholerstwa normalnie nad
                wanną, z użyciem pysznica to horror - są straszliwie nieporęczne.
                Barbs
                • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.03.05, 16:21
                  sorki!!!!! zawaliłam !wiem, że obiecałam Wam namiary na kogoś z wyspiańskiego,
                  ale normalnie nie doszłam do koleżanki!!!! jutro zacznę od niej i na pewno dam
                  znać co i jak!buziaki, papa
                  ps. ale nie przemęczaj sie zbytnio...........
                  • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.03.05, 16:58
                    To ja czekam na wiesci i namiary na polozna z Wyspianskiego, ale spokojnie - jeszcze mam troszke czasu. Dzieki, ze o tym pamietasz.
                    Pozdrowionka
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.03.05, 09:32
      dzisiaj tam podejdę, mam nadzieję, że mi sie w końcu uda! na szczęście masz
      jeszcze trochę czasu!!! buziaki, papa
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.03.05, 09:42
        Dziewczyny, widzicie to cudo za oknem?? No coś wspaniałego po prostu! Wczoraj
        mi się nie udało, ale dziś na 100% wychodzę wcześniej i lecę prosto do domu
        okna myć. Pogoda po prostu stworzona na świąteczne porządki!
        Szkoda, że na weekend zapowiadają ochłodzenie... Ale dobry i jeden taki piękny
        dzień. Zaraz się człowiekowi bardziej optymistycznie robi smile
        Barbs
        • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.03.05, 11:39
          To prawda, słoneczko pięknie nam świeci. Aż nie chce się siedzieć w biurze.
          Niestety, teraz zaczął nam się okres wytężonej pracy, więc trzeba siedzieć.
          Przynajmniej czas szybko mija.Choć wolałabym sobie posiedzieć w domku, albo
          pobiegać po sklepach. Ale podziwiam was, dziewczyny. do mycia okien to szybko
          się nie zmobilizuję. Na szczęście świąt nie robię tylko jedziemy do moich
          rodziców, to nawet świąteczne sprzątanie mogę sobie odpuścić.
          Wprawdzie czuję się dość dobrze, ale skoro w ciąży będę tylko do czerwca to
          chcę to wykorzystać i trochę leniuchuję.
          Jeszcze wszystkie się w życiu nasprzątamy!!!
          Pozdrawiam
          • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.03.05, 13:54
            Ostatnia próba ratowania wątku smile Jak się nie odezwiecie to trudno - przenoszę
            sie na forum dzieciaki lipiec 2005! smile
            Pozdrawiam wszystkie ciężarne Bielszczanki
            Barbs
            • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.03.05, 14:10
              Chyba tylko kilka z nas pisze tu regularnie...a szkoda. Ja jestem majowka i tez
              mamy swoje forum, ale nie ma tam osob z okolic B-B, dlatego bardzo licze na ten
              watek. Mnie juz zostalo kilka tygodni...Nie strasz barbs, ze ty tez
              przestaniesz pisac.
              Pozdrawiam wiosennie z Żywca
              • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.03.05, 16:02
                Maj... taaaak, piękny miesiąc smile W maju urodziłam pierwszego synka. Jest
                absolutnie cudowny smile. To w ogóle świetny czas na poród, jest już cieplutko,
                nie trzeba Malucha ubierać w furę ubranek, tylko body, myk do wózeczka i na
                spacerek smile A do czasu jak się zimno zrobi to z okruszyny robi się całkiem
                spory dzidziuś. Idealnie się wstrzeliliście smile. Jakbym miała wybierać, to bym
                wolała niż ten lipiec, ale ze względu na karmienie piersią bardzo mi się
                opóźnił powrót płodności po porodzie i to był po prostu pierwszy wolny termin wink
                Pozdrówka
                Barbs
                • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.03.05, 17:25
                  nie odchodźcie! ja też jestem, tylko mam problem, bo zaczęłam podkrwawiać i
                  było to dość niepokojące! Póki co wyprostowało się w miarę! dziś byłam na
                  kolejnym badaniu i cieszę się że usg nie działa jak rentgen inaczej nie
                  śmiałabym się tak.... małe żyje! i wygląda nieźle, ale nie wiedzą skąd to
                  krwawienie (taka uroda)........więc mam sobie polegiwać i patrzeć, a jak będzie
                  spore to pod szyndzielnię. Więc od jutra poleguję, napracowałam się sporo: cały
                  tydzień, a na serio chciałam iść do pracy!!!, no ale skoro się nie da, to co
                  robić! odezwę się jutro nie odchodźcie, nie zostawiajcie mnie tu samej, ja
                  dopiero mam na październik....buuuuu, papapapa
                  • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.03.05, 09:23
                    Rapida, nie przejmuj się, ja na początku stycznia też miałam mały stresik,
                    nagle wieczorem stwierdziłam, że lekko plamię sad NIGDY w życiu nie plamiłam,
                    jak dostałam miesiączki gdzieś tam koło 13 roku zycia nigdy mi się nie zdarzyło
                    (a przez parę lat brałam pigułki, w ogóle zaś cykle mam mało regularne). Trochę
                    się wystraszyłam, pojechaliśmy do wojewódzkiego, tam mnie szybciutko zbadali i
                    okazało się, że wszystko OK - dzidzia cała i zdrowa, a plamienie ustało i jak
                    dotąd (tfu tfu odpukać) się nie powtórzyło. Z tego wszystkiego została mi fajna
                    pamiątka w postaci zdjęcia z USG smile Przez jakiś czas próbowałam się oszczędzać
                    (tzn mniej nosić mojego starszaka), ale teraz już dawno wróciło wszystko do
                    normy, czyli dźwigam tego klocka, no bo z niego taka kochana przylepa, że nie
                    sposób mu po prostu odmówić smile Także pooszczędzaj się trochę, ale ogólnie nie
                    martw za bardzo.
                    Barbs
                    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.03.05, 10:04
                      Dzieki za miłe słowa!! ale ja od samego pczątku jestem "podpadnięta"!!! rano
                      dowiedziałam się, że jestem w ciąży a wieczorem już leżałam w szpitalu, bo
                      okazało się, że jakaś cysta wyrosła sobie i się skręciła!!!! ból potworny ale
                      przeszło, leżałam sobie dość długo 10 dni na obserwacji i zaczęła maleć, więc
                      poszłam do domku! gdzie dalej leżałam, tydzień w pracy i już chora!!! jak tak
                      dalej pójdzie to nie chcę myśleć o tym co będzie dalej! Ale podzyłam sobie
                      nieźle to fakt!ale już mnie uspokoili fachowcy, Ty też (w sumie już też
                      fachowiec), więc spokojnie odpoczywam sobie teraz! odezwę się po poludiu, bo
                      teraz idę do APTEKI! dostałam znów kupę leków, nie dziwi, że rano jak je zjem
                      nie mam ochoty na nic więcej! buziaki, papapapa
                      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.03.05, 14:56
                        Trzymaj sie rapida, odpoczywaj duzo a na pewno wszystko bedzie dobrze.
                        Ja wlasnie wrocilam z kolejnej wizyty. Moja corcia sie jednak obrocila glowka w dol i doktorek powiedzial, ze raczej malo prawdopodobne, zeby zmienila pozycje do porodu. Do tej pory siedziala glowka do gory i juz myslalam, ze czeka mnie cesarskie ciecie. Jest juz duza - wazy 2150g, to czesciowo wyjasnia czemy mi tak ciezko smile Strasznie dluza mi sie te ostatnie tygodnie...
                        Wreszcie wiosna. Dzisiaj jest taka super pogoda, mam nadzieje, ze taka bedzie w Swieta. Jak tam u was, wyjezdzacie gdzies czy zostajecie w domku? Ja wlasnie koncze szalenstwo przedswiatecznych porzadkow
                        • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 11:06
                          Na Święta siedzimy w domu. Jakoś nie bardzo mam ochotę na wojaże. Okna pomyłam
                          w zeszłym tygodniu, teraz w ciągu 2-3 najbliższych dni (popołudniami)
                          standardowe porządki (kurze, podłogi itp), acha, dziś i jutro pranie jeszcze...
                          A sobota już tylko na wyprawę do święcenia, gotowanie barszczu i mazurki smile.
                          E-Rubi, nie narzekaj - ja mam 2x dłużej do końca - w wielkanocną niedzielę
                          bedzie studniówka smile. A przyznam, że jakoś bardziej dłuży mi się ta druga
                          ciąża - oczywiście na synka bardzo się cieszę, jest chciany i planowany, ale
                          jednak trochę powszednieją w stosunku do pierwszej ciąży te "jasne" strony -
                          ruchy, rosnący brzuszek itp, a jakoś gorzej znoszę ograniczenia i
                          niedogodności - ociężałość, zadyszkę z byle czego i wiele innych. Już bym
                          chciała, żeby było PO. A tu jeszcze bite 3 i pół miesiąca....
                          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 13:20
                            Ja na szczescie nie musze daleko jezdzic na swieta, bo najblizsza rodzinka blisko, inaczej pewnie tez bym zostala w domu. Wielkanocne sniadanie jest tradycyjnie u moich rodzicow, potem wszyscy razem jedziemy do tesciow do Gorek Wielkich wiec niedaleko. Nastepny dzien u cioci i dziadkow. Tak sie ustawilam, ze sama nie musze nic gotowac ani piec i bede tylko sie objadac pysznosciami...
                            I od kazdego spora porcje dostane jeszcze do domu.

                            To moja pierwsza ciaza i bardzo wszystko przezywam. Fascynuje mnie kazdy kopniak, kazde usg, rosnacy brzuszek...Obecnie najbardziej daje mi w kosc zgaga i to jest chyba najbardziej wkurzajace a inne ograniczenia (typu zadyszka i problemy z ubraniem butow) znosze w miare OK. No ale przede wszystkim, to juz nie moge sie doczekac Malej...
                            • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 15:27
                              E-Rubi, zachęcona Twoimi informacjami z posta w drugim wątku o Bielsku,
                              luknęłam na stronę Rodzić po ludzku i pomyszkowałam w poszukiwaniu danych o
                              szpitalu w Tychach. No i... jakby to powiedzieć - nie wygląda to zbyt różowo:

                              baza.rodzicpoludzku.pl/pl/rpl/placowka/bz_sz_tychy_wojewodzki_sz_specjalistyczny_nr_1_im__prof__j__gasinskiego__edukacji_102

                              Kurczę, sama już nie wiem co robić, szczerze mówiąc najlepiej mimo wszystko
                              wygląda jednak nasz wojewódzki. Tyle, że nacinaja 78% WIELOródek!! No nic,
                              trzeba podejść i się dowiedzić.
                              Pozdrówka,
                              Barbs
                              • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 15:45
                                Cofam to co napisałam przed chwilą! Jednak Lędziny smile Też ze strony Rodzić po
                                ludzku - wkleję Wam komentarz jaki znalazłam - dotyczący Izby Porodowej w
                                Lędzinach własnie - nawet jak macie już wybrany szpital, to myślę, że warto
                                przeczytać dla samej świadomości, że może tak być - mnie to bardzo podniosło na
                                duchu smile
                                2004/07/31 00:51, Olga, data porodu: 3 czerwca 2004
                                Gorąco polecamy te placówkę tym, którzy chcą rodzić prawie jak w warunkach
                                domowych. Pojawiliśmy się w izbie o piątej nad ranem. Przyjęły nas bardzo
                                życzliwie dwie położne. Nie było mowy o żadnym goleniu, lewatywie czy
                                przebieraniu się od razu w piżamę. Zaproponowano nam salę z dwoma łóżkami, ale
                                sami przenieśliśmy się do sali ćwiczeń, by poskakać na piłce, poleżeć na worku
                                sako i...podrzemać sobie jeszcze przez dwie godziny na rozłożonych kocach.
                                Przez cały pierwszy okres porodu mogliśmy się swobodnie poruszać po całej izbie
                                porodowej, rozmawiać z położnymi i powoli przygotowywać się do tej
                                najważniejszej chwili: narodzin naszej córeczki. Proponowano nam czopki ale
                                odmówiliśmy, chcąc rodzić jak najbardziej naturalnie. Przed i podczas porodu
                                zajmowały się nami przez cały czas dwie położne. Pozycję mogłam wybrać dowolną -
                                wybraną przez siebie lub sugerowaną przez położne. W pewnym momencie rodziłam
                                siedząc raz na kolanach siedzącej na krześle położnej to znów na kolanach męża.
                                Rozwarcie było prawidłowe, tylko główka dziecka nie mogła się przecisnąć,
                                dlatego ostatecznie rodziłam na krzesle porodowym w pozycji półsiedzącej (izba
                                posiada nowoczesne krzesło porodowe). Dziecko okazało się duże - 4,8 kg i
                                położna musiała mnie naciąć, zapytawszy wcześniej o zgodę męża (normalnie nie
                                robi się tu tego rutynowo). Córeczka została mi od razu położona na brzuchu,
                                gdzie zabrała sie do ssania piersi. Przez około pół godziny nie była
                                odpępowiana! NIkt też nie "porywał" jej do ważenia. mierzenia i mycia. Zważona
                                została po jakiś dwóch godzinach - z ciekawości, bo taka była duża. Wykąpano ją
                                zaś dopiero na drugi dzień. Przez cały czas miałam ją przy sobie w łóżku lub w
                                łóżeczku obok. Mąż był z nami, bez specalnych opłat czy ubrania ochronnego.
                                Zaproponowano również, by spał na łóżku obok!(wcześniej położne mówiły nam o
                                możliwosci zajęcia się przez nie naszym starszym dwuletnim dzieckiem). Rodzina
                                mogła nas odwiedzić o każdej porze (na salę przypadały dwie położnice).
                                Jako rodzice mieliśmy poczucie pełnego uczestnictwa w porodzie i wpływu na
                                przebieg wydarzeń ( w przeciwieństwie do pierwszego, "szpitalnego" porodu).
                                Polecamy tę ostatnią izbę porodową w Polsce wszystkim tym, którzy marzą o
                                kameralnych warunkach i przyjaznym traktowaniu pacjenta oraz wszystkim tym,
                                którzy przeciwni są porodom indukowanym i rutynowym zabiegom okołoporodowym.
                                UWAGA! Nie wnosiliśmy żadnych opłat! Izba liczy jedynie na dobrowolne datki a
                                skarbonka na nie jest tak mała, jakby liczono tylko na drobne monety! "


                                No coś pięknego po prostu... Zresztą ich statystyka nacięć (no dobra,
                                przyznaję - mam lekką obsesję na tym punkcie, ale jak byście przeszły przez to
                                co ja tez byście miały ! wink mówi sama za siebie - nacinają 50% pierworódek i
                                30% wieloródek! Czyli faktycznie nie lecą z nożyczkami do każdej..
                                No musiałam się tym z Wami podzielić smile
                                Barbs
                                • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 15:58
                                  gdzie te lędziny??? macie jakis dokładny adres na placówkę, trza by sie było
                                  tam przejechać!!!
                                  • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic - LĘDZINY 23.03.05, 17:22
                                    Istotnie, można znaleźć w sieci trochę komentarzy nt. izby w Lędzinach i muszę przyznać, że jest to JEDYNE miejsce, o którym wszystkie wypowiedzi są POZYTYWNE i w zbliżonym tonie co zacytowana. Na 99% jestem zdecydowana na wojewódzki, choć tamtejsza położna na temat nacinania powiedziała mi, że to niekoniecznie zależy od niej czy mojego widzimisię, a od tego NA KTÓREGO LEKARZA SIĘ TRAFI (niestety nie wiem którzy lekarze reprezentują jaki światopogląd na ten temat). Cały czas poważnie zastanawiam się nad zmianą opcji na Lędziny, ale odstrasza mnie to, że może nie będę miała dosć czasu i środków, by się tam na czas dostać. Gdybym mieszkała gdzieś w okolicy to w ogóle nie zastanawiałabym się dokąd pojechać do porodu. Aha, no i w razie komplikacji ląduje się w szpitalu w Tychach, który miewa różne opinie (od entuzjastycznych do fatalnych), a ostatnio przeważają te drugie... niestety...
                                    Temat jest dla mnie wciąż gorący, szczególnie, że już niewiele ponad miesiąc zostało. Co robić? Nie wiem. Chyba zadzwonię lub podjadę do Lędzin i sama ocenię jaką atmosferę tam poczuję (bo w bielskim Eskulapie jakoś nie poczułam się przyjaźnie).
                                    Aha, napisałam do fundacji "Rodzić po ludzku" jak kwestia niezgody pacjentki na nacinanie wygląda w świetle prawa, na jakie przepisy można się powołać, co robić, by uniknąć przykrej niespodzianki pod postacią wymuszonego zabiegu, etc. Czekam na odpowiedź. Kombinujmy jak się da.
                                    Efekty zbierania informacji przekażę na forum lub po prostu piszcie na priva (adresik na pewno się wyświetla: lechickachata@gazeta.pl).
                                    Pozdrawiam ciepło i wiosennie!
                                    Gosia z Maleństwem
                                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
                                • 1anielica zwolnienie 29.04.05, 09:09
                                  dziewczyny przepraszam że poruszam tutaj ten temat, ale nie wiem gdzie indziej
                                  mogłabym to zrobić żeby uzyskać odpowiedz. Otóż staram sie o bobaska ,i właśnie
                                  się dowiedziałam że szef mysli nad rozwiązaniem mojego działu.Boje sie że mnie
                                  zwolni, dlatego zwracam się do was z uprzejmą proźbą.Znacie jakiegoś lekarza
                                  który da mi zwolnienie? Nie wiem może już jestem w ciąży, ale jeszcze za szybko
                                  na test. Chce tylko na miesiąc, poprostu w pracy mamy taką atmosfere(ogromne
                                  stresy) że boje się że przez to bede miała problem z zajsciem w ciąże. Błagam o
                                  pomoc!!!!!
                                • 1anielica zwolnienie cd 29.04.05, 09:10
                                  dodam jeszcze że raz już poroniłam, jestem bardzo nerwową osoba i stres wpływa
                                  na mnie destrukcyjnie.
    • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 13:25
      dziewczyny przypadkowo założyłama nowy wątek dotyczący BB może się tam wszyskie
      przeniesiecie....zapraszam
      • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 14:47
        a gdzie on jest????
        co do świąt!!! bosko ja też się ustawiam jak się da! ale czasem szkoda mi mojej
        mamuni, która mimo siedemdziesiątki jest 100 razy sprawniejsza ode mnie! nie
        wiem jak sobie ze wszystkim radzi??? chciałam jej pomóc w porządkach, ale sama
        skończyłam na jednym oknie, a mam ich około 30, i w ogóle zapuszczam
        powoli "zamek", na szczęście nikomu z domowników to nie przeszkadza! po
        ostatniej akcji w niedziele to juz się w ogóle nie wysilam! dobrze, że pogoda w
        końcu się ustatkowała!!!ale oczywiście wkład świąteczny będzie kupię mazura
        jakiegoś, może jakąs paschę? i sprawię się dobrze!
        A co ja mam powiedzieć, ile ja mam do końca??? i u mnie to też takie wszystko
        nowe, bo pierwsze!choć wsparcie mam bo moja mamunia położną była lata, teraz
        już na odpoczynku zasłużonym, ale jak mówiłam wcześniej zakasowałaby niejedną!
        a wieczorem będę mieć namiar na położną z wyspiańskiego! w końcu nie doszłam do
        koleżanki, ale ona się zlitowała i będzie u mnie! zawsze się ustawię!!!póki co
        buziaki ślę, ale jeszcze nie świąteczne,papa
        • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 23.03.05, 20:01
          mój wkład w święta ograniczyłam do kupna baranków z ciasta, obdaruję nimi mamę
          i teściową, może jeszcze w sobotę upiekę jakieś ciasto. I tyle, więcej nic nie
          robię. Zwyczajnie nie mam siły. Nie wiem czy to przez ciążę czy przez pogodę
          ale ciągle bym spała. Wracam z pracy i obowiązkowo godzinkę muszę przespać. I
          co najdziwniejsze, jeśli danego dnia w dzień nie śpię to potem w nocy też mam
          problem z zaśnięciem. A następny dzień to już w ogóle koszmar. W pracy chodzę w
          około biurka żeby nie zasnąć.

          Co do miejsca porodu to wybrałam wojewódzki. I przyznam że nie przekonują mnie
          opinie o bezstresowych porodach w Lędzinach czy w Eskulapie. Dla mnie
          najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka, i w razie komplikacji wiem że pod
          szyndzielnią jest cały sprzęt potrzebny do cesarki i reanimacji(oby nikomu nie
          był potrzebny). Gdy zacznę rodzić i się okażę że coś jest nie tak wolałabym
          wtedy żeby mnie nigdzie nie musieli wieżć. Pod szyndzielnią musiałabym tylko
          zmienić salę.
          Salkę do porodów widziałam i wygląda całkiem sympatycznie. Jest nowoczesne
          łóżko porodowe, piłki, worki sako, wanna z wodą, prysznice, krzesło do porodu.
          Jeśli chodzi o golenie przed porodem to ja jestem za. Chocażby ze względów
          higienicznych. włosy odrosną a ogolić przecież może mąż jeszcze w domu. Co do
          lewatywy też jestem za i sobie ją zażyczę. To zwykły zabieg i nie widzę w tym
          nic dziwnego. chcę mieć lewatywę żeby potem się nie stresować że w trakcie
          porodu nie zapanuję nad własną fizjologią. To dopiero by było krępujące.
          Przy porodzie może być cały czas mąż lub inna bliska osoba. A że będzie musiała
          założyć ochronny fartuszek? I co z tego? To w końcu jest szpital i pewne zasady
          obowiązują. Sale poporodowe są jedno i dwu osobowe. Wszystkie zabiegi na
          dziecku są robione przy matce. Ogólnie szpital pod szyndzielną zrobił na mnie
          bardzo pozytywne wrażenie i wiem napewno że tam urodzę swoje dziecko. O ile nie
          zachce mu się przyjść na świat gdy np. będę u rodziców 200 km stąd.
          Pozdrawiam gorąco

          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 24.03.05, 14:07
            Porod w Ledzinach brzmi cudownie...pod warunkiem, ze nic sie zlego nie dzieje i
            wszystko przebiega prawidlowo. W razie jakichkolwiek komplikacji polozne nie
            moga nic zrobic - musza cie przewiezc do szpitala. Marzylby mi sie taki
            naturalny porod, tym niemniej zdrowy rozsadek bierze gore i dla mnie
            najwazniejsze jest bezpieczenstwo mojego dziecka. Niestety spory odsetek
            porodow konczy sie cesarka z powodu komplikacji i nie da sie tego przewidziec
            wczesniej. Dlatego ja wybralam szpital (na Wyspianskiego), w ktorym wiem, ze
            bedzie moj lekarz prowadzacy, ufam mu, znam jego podejscie do porodu i wiem, ze
            w razie gdy cos bedzie przebiegalo "nie tak" zrobi mi cesarke. To oznacza
            niestety zgode na naciecie, golenie i lewatywe. Osobiscie jednak jesli chodzi o
            lewatywe i golenie to jestem za - tak mi sie wydaje higieniczniej i nie jest to
            dla mnie klopot. Z tym nacieciem to juz sama zglupialam i zdam sie jednak na
            lekarza i polozna. Wiem, ze moge podpisac papier, ze sie nie zgadzam, ale nie
            zamierzam stawiac sprawy na ostrzu noza. Jest sala do porodow rodzinnych,
            wanna, nowoczesne lozko porodowe. warunki nie sa oczywiscie takie jak pod
            szyndzielnia, no ale wazniejszy jest moj gin, ktory obiecal, ze bedzie przy
            porodzie.
            Jesli chodzi o Tychy, to ta polozna ze szkoly rodzenia wypowiadala sie odnosnie
            porodow w wodzie. Ze w tym szpitalu sa w pelni do tego przygotowani. A jak cala
            reszta to nie wiem, ale z tych informacji nie wyglada to zbyt rozowo...
    • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 24.03.05, 14:45
      Macie pełną rację - nie daje mi spokoju świadomość, że z jednej strony Izba w Lędzinach to fantastyczne miejsce, a z drugiej ta potencjalna możliwość, że nastanie konieczność przewożenia do szpitala. Moja ciąża przebiega jak na razie (ODPUKAĆ!) bez najmniejszych zakłóceń i to daje mi nadzieję, że wszystko będzie OK. A jednak nadzieja to nie wszystko...
      Kombinuję jak koń pod górkę i już mam straszny mętlik w głowie - co wybrać? Zawsze reprezentowałam zdecydowanie zdroworozsądkowy tryb myślenia, a teraz widzę, że wszystkie mocniej stoicie nogami na ziemi, niż ja. A to wszystko tak naprawdę dlatego, że uważam, iż w szpitalach nie respektuje się praw pacjentki na tyle, na ile moralność i przepisy by wymagały. Achhhh...
      Pozdrawiam Was wszystkie Świątecznie!
      Gosia i Maleństwo
      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 25.03.05, 11:34
        Gosia, no normalnie jakbyś o mnie pisała! Kubek w kubek po prostu. Też jestem
        na co dzień wcielenie zdrowego rozsądku, a ten wybór miejsca porodu strasznie
        mnie jakoś wytrącił z równowagi. Z jednej strony wiem, że mam wszelkie dane, że
        poród będzie bezproblemowy (doświadczenia z pierwszego, druga ciąża nawet chyba
        bardziej bezproblemowa niż pierwsza, a pierwsza była wzorowa), ale ciągle ta
        obawa, że co jeśli... I tak się miotam okropnie i okropnie mnie to męczy.
        Ale tak sobie myślę - jaka gwarancja, że w szpitalu będzie lepiej? Że
        faktycznie trafimy na ludzi, którzy w razie problemów rzetelnie i fachowo
        pomogą? Na tyle ile mam wiedzy i doświadczeń w kwestii naszej służby zdrowia,
        wcale nie jestem pewna, że szpitalna opieka zagwarantuje dobrobyt mojego
        Malucha. Na cesarke, gdyby była konieczna, dojechać raczej zdążymy - te położne
        w Lędzianch na pewno są na tyle doświadczone, że nie będą czekac do ostatniej
        chwili (co w szpitalach praktykuje się często). Ogólnie jakoś coraz bardziej
        przechylam się do filozoficznej postawy - co ma być to będzie - spójrzmy
        prawdzie w oczy - i w szpitalu mogą dzidzie skrzywdzić. A ja jakoś wierzę, że
        porządne, fachowe położne mogą otoczyć matkę i dziecko lepszą ochroną niż
        szpital. A jak ma być dobrze to będzie i już. I w takim wypadku ja wolę, żeby
        to dobrze było w Lędzinach, bo tam jest szansa, że będzie nawet lepiej smile.
        Trochę to wszystko zagmatwane, ale nie jest łatwo opisać to wszytko co się po
        łepetynie mięsza smile Ogólnie wierzę że będzie dobrze i na 90% nastawiam się na
        Lędziny - oczywiście jeśli do końca wszystko bedzie OK i pozytywnie wypadną
        oględziny Izby w Lędzinach, na które mam zamiar się wybrać gdzieś w kwietniu).
        Ale jak czytam post tej dziewczyny na stronie fundacji Rodzić po Ludzku to aż
        takie ciepło gdzieś w środku czuję - jej poród w Lędzinach to jest po prostu
        ideał. No cud po prostu. To jest włąśnie TO!. Więc raczej się odważę smile
        Pisz Gosiu na bieżąco na co Ty się zdecydujesz - zdaje się, że do porodu masz
        znacznie mniej czasu niż ja, bardzo jestem ciekawa Twoich doświadczeń.
        Koniecznie daj znać (niezależnie od tego jakie miejsce wybierzesz) jak było.
        Swoją drogą na kiedy masz termin?
        Pozdrawiam,
        Barbs
        • lechickachata Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 25.03.05, 15:13
          Hej!
          Kwestia terminu jest dość "szeroka". Kalendarzyk sugeruje 1 maja, a USG różnie - dotąd była to okolica 10-11 maj, ale ostatnio (w 34 tyg.) gin zapisał z USG termin 2 maja, więc już sama nie wiem (podobno bliższe prawdy zwykle są wyniki tych najwcześniejszych USG, więc może pod koniec pierwszej dekady...?).
          Niesamowitą ulgą jest dla mnie czytanie, że więcej takich nieszczęśliwie zakręconych jak ja. Też planuję wizytę w Lędzinach w kwietniu to możemy skonsultować odczucia. Na jakiejś stronie (chyba fundacji Rodzić Po Ludzku) znalazłam statystykę Lędzin z lat 2000-2001 (czy jakoś tak), z której wynika, że np. w którymś z tych lat były 2 (słownie: DWA) przypadki, że kobietę przewieziono do szpitala, a w drugim chyba 10. Wniosek - szansa na odesłanie MINIMALNA! Coraz bardziej się przekonuję do lędzińskiej opcji, ale jeszcze skonsultuję to z ewentualnymi "transporterami" i odczuciami po wizycie w powyższym miejscu.
          Piszcie kochane o Waszych odczuciach,
          Barbs - pozdrawiam ciepło i pisz, pisz, pisz...
          Gosia i Maleństwo
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
          • barbs Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 29.03.05, 11:33
            No Święta, Święta...i po Świętach. U nas niestety mało pozytywnie - w Lany
            Poniedziałek rozebrało równo całą rodzinkę. Mały kaszle, Tata Kicha, a
            ja...szkoda gadać. Parę postów wyżej chwaliłam się moją wspaniała odpornością -
            faktycznie przez ponad 2,5 roku nie ruszało mnie nic - tyle że jak już siekło,
            to na całego. Fatalnie sie czuję, katar gigant, gardło tarka, światłowstręt,
            cała śluzówka tak obrzmiała i podrażniona, że mam idiotyczne uczucie, że mnie
            zęby swędzą. I ten ból głowy. Także zaraz uciekam do domku się leczyć-
            inahalacje, inhalacje, w łóżku przy moim 2latku pewnie niewiele poleże, ale
            może choć godzinkę się uda... I nie wiem, czy sie nie podratuje Bioparoxem -
            podobno można, bo działa głównie miejscowo.
            Gosiu, ja wyjazd do Lędzin planuje raczej na końcówkę kwietnia, może nawet
            początek maja - chcielibyśmy się z Małym wybrać do Chorzowskiego ZOO pokazać mu
            zwierzątka i podjedziemy do Lędzin po drodze. Ale na taką wyprawę będziemy
            potrzebować naprawdę ładnej pogody. Więc podejrzewam, że dotrzesz tam pierwsza.
            Pisz koniecznie jakie będą Twoje wrażenia. Też uważam, że ryzyko odwiezienia do
            szpitala jest naprawde niewielkie (zresztą, kurcze - jakie ryzyko - no odwiozą
            i już; i w tym szpitalu już zajmą się resztą - nawet jeśli by się okazalo, że
            trzeba jechać do szpitala w dalszym ciągu wszystko najprawdopodobniej będzie
            miało całkiem szczęśliwe zakończenie), w każdym razie potencjalne korzyści
            znacznie przeważają... Tak myślę.
            Trzymam kciuki - jejciu, u Ciebie to już naprawdę niedługo.. Zazdroszczę smile
            Barbs
            • rapida Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 29.03.05, 11:52
              Kuruj się Barbs, kuruj!Tak to bywa, że łapie nas w najmniej oczekiwanym
              momencie! ale minie na pewno tak szybko jak się pojawiało! zatem szybkiego
              powrotu do zdrówka, uważaj na bąbla w brzuchu i tego szkraba, co już się cieszy
              wolnością! pozdrawiam, papapa
              • barbs Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 30.03.05, 10:58
                Dzięki Rapida, za parę ciepłych słów smile Dziś już ciuteńke lepiej, może do końca
                tygodnia jakoś się pozbieram. Bąbel w brzuchu raczej nie ucierpi - ja jestem
                chora od krtani w górę - jakby mi tak głowę odciąć to reszta byłaby OK smile A
                starszak znosi wszystko chyba najlepiej z nas - tylko coraz mocniej wchodzi w
                etap strasznego dwulatka, a mnie - zwłaszcza teraz - z tym kapiącym nosem,
                bólem głowy i całą resztą - trudno trochę znaleźć niewyczerpane pokłady
                cierpliwości i spokoju... Co tam - wszystko minie smile
                Pozdrawiam,
                Barbs
                • rapida Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 31.03.05, 10:42
                  To słodki wiek dla dzieciaka 2 lata, ale rzeczywiście może być męczący, gdy na
                  głowie wiele spraw! i to jakich???? Mam nadzieję, że już Ci lepiej, ja też nie
                  czuję się specjalnie dobrze, na wczorajszej wizycie dowiedziałam się, że jestem
                  najciekawszym przypadkiem, bo wszystko się mnie "czepia". Dostałam duphaston,
                  którego cena mnie powala, zważywszy na fakt, że starcza mi na 10 dni........a
                  na razie nic nie wskazuje, żebym go miała przestać brać!!! No nie ma lekko
                  kochane!!!!Ale co robić? W sumie najgorsze jest to ,że mnie nic specjalnie nie
                  boli, i zaraz zaczynam szaleć, a parę chwil później umieram!!!I jakoś nie mogę
                  sobie wbić do głowy, że mam się oszczędzać. Powoli zaczynam się zastanawiać nad
                  każdą rzeczą, którą mam do zrobienia, czy mi nie zaszkodzi??? no odkurzanie
                  myślę, NA PEWNO! No to idę odpoczywać życząc wszystkim ciepełka i radości!!!
                  • barbs Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 31.03.05, 10:59
                    Biedna Rapidko, biedna... Oszczędzaj się, chuchaj na siebie i dmuchaj! Ja (za
                    co Bogu z całego serca dziękuję!) jestem raczej z tych co to kiedyś przy
                    sadzeniu kartofli rodziły smile Ogólnie nic mnie nie rusza - w pierwszej ciąży w
                    piątek zdzierałam jeszcze tapety w nowo kupionym mieszkaniu, wieczorem tego
                    samego dnia złapał mnie pierwszy "krzyżowy" a w niedzielę urodzilam. Teraz
                    regularnie dźwigam mojego 2-letniego klocka - no bo taka z niego przylepa - nie
                    sposób odmówić jak z uśmiechem wyciaga te swoje łapki i prosi "na rąćki" smile i
                    póki co (tfu tfu smile bezproblemowo.
                    POzdrawiam cieplutko
                    • rapida Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 31.03.05, 15:23
                      No staram się! choć nie wychodzi mi to zbytnio! jak usiedzieć na miejscu, jak
                      tak się przyjemnie zrobiło!tu by pograbić wypadało, tu jakieś stare liście
                      pozbierać, pełno po tej zimie nazbierało się zbędnych rzeczy, KTÓRE MNIE
                      DRAŻNIĄ
                    • rapida Re: Ciężaróweczki - do Barbs i nie tylko 31.03.05, 15:30
                      Staram się staram, ale nie wychodzi mi to zbytnio! Nic tylko pozazdrościć!, ale
                      ja dopiero teraz taka sierota się zrobiłam, kiedyś nic mnie nie ruszało!no a
                      teraz od samego początku COŚ. No, ale miejmy nedzieję, że uda się jakoś
                      dotargać do konća. Ciekawe jak przyjmie brzdąc maluszka???oj trzeba będzie mieć
                      oczy szeroko otwarte..., kiedyś moja (wówczas)trzyletnia siostrzenica nakarmiła
                      swoją kilkunastodniową siostrę tic-tacami (dwoma), i nawet nikt by sie pewnie
                      nie zorientował, bo mała wcale się nie krzywiła, tylko z buzi leciała dziwna
                      biała piana??? i dopiero jak moja siostra otworzyła jej buźkę, wypadły dwa
                      cukiereczki!!! i dodam, że były to extra-miętowe, być może mała dlatego
                      uwielbia miętowe cukierki????pozdrawiam ciepluteńko!!!

                      lilypie.com/days/051003/0/0/1/+10
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.03.05, 10:56
      Zeszłysmy już tak daleko, że znaleźć nie mogłam!Jak tam po świątecznym
      obżarstwie???, szkoda, że pogoda wczoraj nie była za ciekawa, ale za to dzisiaj
      cudownie! pozdrawiam cieplutko, papapap
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.03.05, 15:40
        Dzis pogoda cudna...ale wczoraj to kompletnie nic mi sie nie chcialo. Szaro-buro i ponuro, czulam sie objedzona, ciezka i w ogole paskudnie. Chociaz same swieta minely bardzo sympatycznie i rodzinnie.
        Pozdrowionka dla wszystkich.
        • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.03.05, 13:38
          Hej!
          Witam po Świętach, z kończącym się - MAM NADZIEJĘ - przeziębieniem.
          Uważajmy na siebie, bo w tym stanie strach brać jakieś leki, nawet jeśli lekarz
          pozwoli. Ja walczyłam z przeziębieniem ze 3 tygodnie - długo i wyczerpująco. Ale
          może dobrze, że nie przerodziło się to w jakąś grypę albo inną paskudę...?
          Barbs! Nie daj się!!! Zdrowiej szybciutko!
          Co do Lędzin - oj, mężuś kochany taki zajęty, nie wiem kiedy tam podjedziemy.
          Prawdę mówiąc planuję tam niebawem przedzwonić, spodziewam się poczuć atmosferę
          "na ucho" (bądź co bądź jestem muzykiem, więc ucho powinno być dobrym doradcą
          ;o) - w przypadku wojewódzkiego właśnie na wnioskach z prostej rozmowy
          telefonicznej z położną wydedukowałam co i jak). Jestem przekonana o tym, że to
          właściwe miejsce dla mnie - takie, w którym nie będę musiała machać od wejścia
          oświadczeniami na co się kategorycznie nie zgadzam i jakie są na to paragrafy, a
          zamiast tego skupić się na powitaniu potomstwa na tym szalonym świecie.
          Zamówiłam dziś balonik Epi-No, liczę na jego pomoc w ćwiczeniach przed- i
          poporodowych (uznałam, że skoro rezygnuję z opłacania położnej, bo jak sama
          powiedziała może być tak, że niewiele będzie od niej zależeć, bo nie wiadomo
          którego lekarza się trafi, to można tę kasę lepiej spożytkować). W przyszłym
          tygodniu będę mieć to narzędzie (tortur?) i będzie to już mój 36 tc, więc chyba
          będę mogła powoli zabrać się za ćwiczenia. Napiszę na pewno jak idzie i co z
          tego wynika.
          Pozdrawiam kochane Bielszczanki i "okoliczanki"!
          Gosia z Maleństwem (choć już nie takim malutkim...)
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
          • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.03.05, 15:15
            Witam! a co to ten balonik.......nazwa całkiem fajna?pozdrawiam cieplutko
            • lechickachata Re: Balonik Epi-No 31.03.05, 17:13
              Kobietki! Oto informacja polskiego dystrybutora:

              "Ćwiczenia przeprowadzane z przyrządem EPI-NO prowadzą do łagodnego dla tkanki
              rozszerzenia obszaru krocza i kanału rodnego. Dzięki miarowemu napinaniu i
              rozluźnianiu muskulatury pochwy, kanał rodny jest naturalnie przygotowany do
              porodu.
              EPI-NO to wąski balon wykonany z silikonu w kształcie ósemki. Składa się z
              dwóch końców o różnej rozciągliwości, między którymi znajduje się bardziej
              wzmocniona część przegubowa. Dalszy koniec zakończony jest wężykiem łączącym,
              przez który doprowadzane jest powietrze. Przy wężyku jest ręczna pompka oraz
              miernik ciśnienia. Przypomina aparat do mierzenia ciśnienia.
              Trening przedporodowy powinien rozpocząć się w ostatnich dwóch tygodniach przed
              przypuszczalnym terminem porodu.
              Stosowanie EPI-NO zalecane jest również do ćwiczeń przepony miednicy po
              porodzie.
              Praktyka i badania kliniczne wskazują, że ćwiczenia profilaktyczne z przyrządem
              EPI-No to ułatwienie porodu dla matki i dziecka oraz efektywniejsza regeneracja
              mięśni i tkanek w okresie poporodowym."

              Krótko mówiąc to taki "przedporodowy trener", który ma przygotować mięśnie i
              tkanki do określonego typu wysiłku, jakim jest poród. Podobno szansa na nacięcie
              wyraźnie spada (krocze jest uelastycznione i przygotowane do dostosowania się do
              główki dziecka) oraz zmniejsza się poziom bólu przy porodzie.
              Przyrząd ten jest powszechnie stosowany w Europie Zachodniej, gdzie - jak
              wiadomo - wskaźnik porodów z nacięciem jest wprost proporcjonalny do naszego
              rodzimego (szczególnie dotyczy to mam rodzących po raz pierwszy - w Polsce
              nacina się ok. 90% pierwiastek, a w Anglii, Niemczech, Holandii max kilkanaście
              procent - to zasługa tamtejszych położnych, które propagują ćwiczenia balonikiem
              oraz masaże olejkami migdałowymi i starają się świadomie chronić krocze).
              No i właśnie skoro położna w wojewódzkim (a tak naprawdę to w żadnym bielskim
              szpitalu) nie może mi zagwarantować, że nie zostanę nacięta (NAWET JEŚLI WYRAŻĘ
              SPRZECIW) to wolę tak w siebie zainwestować i poddać się profesjonalistkom w
              Lędzinach. Taka jest moja wizja na teraz.
              Piszcie co o tym wszystkim myślicie,
              pozdrawiam!
              Gosia z Kimś
              tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
              • e_rubi Re: Balonik Epi-No 01.04.05, 10:15
                A gdzie zamowilas ten balonik - ja slyszalam, ze nie da sie go kupic w Polsce
                • lechickachata Namiar na dystrybutora balonika Epi-No 02.04.05, 19:02
                  Jest w Polsce jedyny dystrybutor baloników - w Łodzi. W czwartek zamówiłam i
                  dziś, w sobotę, Pocztex przysłał balonik. Koszt to 279 zł plus 8.50 za
                  przesyłkę. Uznałam, że za położną pewnie też tyle bym musiała dać, a to jednak
                  pewniejsza inwestycja w siebie.
                  Zamówiłam balonik przez e-mail: medicotech@wp.pl
                  Możecie też zamówić telefonicznie (pani Małgorzata Pietrzak, tel. 601 234 369.
                  Na razie obejrzałam urządzenie, ale jeszcze nie wczytałam się w instrukcję. Coś
                  czuję, że będzie ubaw.
                  Napiszcie czy też kupicie to skonfrontujemy "doznania",
                  pozdro!
                  /gosia z ktosiem
                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
              • barbs Re: Balonik Epi-No 01.04.05, 11:54
                Gosiu, napisz gdzie kupiłas balonik i za ile. Ja w sobotę chcę pokupowac olejki
                do masażu krocza i zacząc stosować. Ze skruchą przyznaję, że jakoś nie mogę się
                zmusić do regularnego ćwiczenia kegli, a przydałoby się, przydało.... Może ten
                epi no pomógłby nadrobić trochę tego lenistwa...
                A do Lędzin ja już kiedyś dzwoniłam - to był taki pierwszy,
                całkiem "zwiadowczy" telefon, nie wchodziłam za bardzo w szczegóły, bo tez nie
                byłam szczególnie do rozmowy przygotowana, ale "na ucho" brzmiało mi tam bardzo
                miło smile Pani strasznie sympatyczna, bardzo otwarta, bardzo zachęcała do
                przyjazdu i obejrzenia wszystkiego na miejscu. Nie obiecywała złotych gór, ale
                obiecywała, że zrobią co się da. I miała - nie wiem jak to określić - uśmiech w
                głosie smile Także na telefon to tylko tam smile
                • lechickachata Re: Balonik Epi-No 02.04.05, 19:08
                  Hej!
                  Wyżej podałam Ewelinie namiar na dystrybutora. Wzięłam go z takiego oto forum,
                  na którym można sobie ciekawe rzeczy poczytać:
                  f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=1084706&id_f=10
                  Ja też nie mam dość mobilizacji na ćwiczenie Kegla - jak próbowałam na początku
                  ciąży to miałam wrażenie, że wywołam poród (nie wiem czemu takie uczucie), a
                  potem już byłam po prostu zbyt rozleniwiona. Balonik, choćby z racji wydanych za
                  niego pieniędzy, powinien mnie bardziej zmobilizować (a może nawet bardziej
                  zbliżająca się godzina zero...?).
                  Miło, że miałaś dobre wrażenie po rozmowie z Lędzinami - to podnosi na duchu, bo
                  naprawdę na 99,999999999999% nastawiam się na to miejsce. Aha, 2 dni temu
                  napisałam do nich e-mail, ale jak na razie nikt się nie odezwał. Coś czuję, że
                  naście pytań to nawet dla nich za dużo, żeby odpisać zaaferowanej ciężarnej ;o))
                  Pozdrawiam!
                  Gosia
                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
                  • barbs Re: Balonik Epi-No 04.04.05, 09:53
                    Gosiu, ja bym nie czekała na odpowiedż mailową tylko wzięła w dłoń kartkę z
                    listą pytań i zadzwoniła.
                    Fajnie, że jesteś nastawiona na Lędziny - bardzo się cieszę, że będę miała
                    relację z pierwszej ręki smile smile smile Bo oczywiście jak tylko urodzisz to się
                    odezwiesz, prawda??? Ja w zasadzie też jestem zdecydowana - odwieeźć mnie od
                    tego mogłyby tylko dwie rzeczy - jakieś komplikacje na końcówce, względnie
                    Twoje złe doświadczenia - ponieważ absolutnie nie wierzę w pojawienie się
                    żadnej z tych rzeczy wygląda na to, że obie będziemy mieć dzieciaczki z
                    miejscem urodzenia: Lędziny smile
                    EPI no niestety nie wykorzystam - cena powaliła mnie na kolana. Pozostaje mieć
                    nadzieję, że olejki (których oczywiście nie kupiłam w sobotę bo nie miałam
                    kiedy) też zrobią swoje. No i w końcu zacząc ćwiczyć kegle! Chociaż też mam
                    wrażenie, że takie napinianie nic dobrego nie przynosi...
                    BArbs
                    • lechickachata Re: I raz jeszcze do Barbs 04.04.05, 10:08
                      Hej!
                      Tak sobie myślę, że trzeba zadzwonić, bo może to i miejsce przyjazne, ale
                      kiepsko radzące sobie z internetem. Moje powody ewentualnej rezygnacji z Lędzin
                      są identyczne jak w Twoim przypadku i też mocno wierzę, że żadna z tych
                      możliwości nie wystąpi. Aha, ostatnio mąż rozmawiał z kolegą, który mieszka
                      gdzieś niedaleko Izby i tamten potwierdził, że słyszał bardzo dobre opinie o tym
                      miejscu (tylko słyszał, bo nikt z najbliższych tam nie rodził). Jej, ciekawe
                      tematy ma mój małżonek z koleżkami ;o) A tak naprawdę to się cieszę, że go
                      zapytał, bo to oznacza, że mania poszukiwań czterech kółek, do których
                      zmieścilibyśmy się z wózkiem (bez rozbierania go na części pierwsze) nie
                      przysłoniła mu jeszcze całego świata.
                      Co do balonika - przyznaję, że cena nie jest "przyjazna przyszłej matce", ale
                      skoro i tak się nastawiałam na podobny wydatek w związku z ewent. opłaceniem
                      położnej (niestety nie znalazłam żadnej sensownej w B-B; a może po prostu nie
                      znalazłam szpitala odpowiadającego moim oczekiwaniom) to już mi wszystko jedno.
                      Tam jest napisane, że zalecają ćwiczyć od 37 tc (MAM CZEKAĆ JESZCZE TYDZIEN?! Ja
                      chcę już, bo jak się Dzidzi pospieszy to potem nie zdążę!!!), chyba że lekarz
                      lub położna zezwolą już (lub wręcz przeciwnie - pozwolą jeszcze później). W
                      środę idę do gina - zapytam. Póki co poprosiłam męża o pomoc w ręcznym
                      rozciąganiu wiadomych mięśni - całkiem przyjemnie (chyba nie tylko dla mnie),
                      choć z czasem coraz mocniej mnie rozciągał i dziś wstając z wyrka lekko to
                      poczułam. Może też zaangażuj sobie kogoś do olejkowania i rozciągania? Tak
                      naprawdę łatwiej, bo brzuszek duży i nie bardzo pozwala kobietce samej się z tym
                      męczyć.
                      Barbs! Na kiedy masz termin? Jesteś czerwcówką? (jakoś mi to uciekło) A relację
                      z Lędzin (czy skądkolwiek) masz gwarantowaną.
                      Pozdrawiam!
                      /g.
                      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
                      • barbs Re: I raz jeszcze do Barbs 04.04.05, 11:48
                        Mam termin na sam początek lipca - coś koło 5-7. Jeszcze bite TRZY miesiące!!!!
                        Nie wiem jak przetrwam i nie zwariuję sad
                        Zauważyłaś, że co opinia o Lędzinach (nawet taka całkiem z którejśtam ręki) to
                        pozytyw? Nie spotkałam się z ani jedną, choćby w części negatywną! Żadnych
                        mrożących krew w żyłach historii, żadnych legend i opowieści z dreszczykiem smile
                        Mnie to nastraja bardzo optymistycznie.
                        Barbs
                        • lechickachata Re: I raz jeszcze do Barbs 04.04.05, 16:23
                          Ha! Ciebie nastraja optymistycznie, a mnie zaczyna wręcz napełniać...
                          podejrzliwością, bo czy możliwe jest, aby istniało miejsce, które WSZYSTKIM
                          wydaje się dobre? Przecież zawsze jest tak, że jednemu bardziej coś się podoba,
                          a innemu to samo podoba się juz np. dużo bardziej, a tu proszę - Lędziny to
                          jakiś Eden! Niesamowita sprawa. Tym bardziej liczę, że się na nich nie zawiodę.
                          Widzę, że moja mama jakoś na początku z trudem przyjęła wiadomość, że chcę
                          rodzić w Lędzinach, bo:
                          a/ "Co? Jakaś izba porodowa?!"
                          b/ "Dziecko z Lędzin"?! Chyba chciałaby, aby dziecko miało w papierach miejsce
                          urodzenia Bielsko-Biała (ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? - fakt, że nasza
                          znajoma ma wpisane miejsce urodzenia Sucha Psina i ma z tego powodu kompleksy,
                          ale to przecież nie to samo ;o)))
                          c/ "Jak ja cię tam odwiedzę? jak tam dojadę?" (fakt, prawko posiada, ale...
                          tylko posiada, bo nie jeździła od 20 lat i już się chyba nie przełamie, a ojciec
                          wraca z pracy ok.18.30).
                          Powiedziałam jej, że wolę być nieodwiedzana, ale urodzić traktowana jak
                          CZŁOWIEK, a nie zmuszana do tego czy tamtego, bo w danym szpitalu tak się
                          rutynowo przyjęło. Po jakimś czasie się z tym oswoiła i ufff..., bo jeszcze
                          fochy mamusi by mnie dobiły.
                          Tyle wynurzeń na teraz.
                          Pozdrawiam słonecznie!!!
                          /g.
                          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
                          • barbs Re: I raz jeszcze do Barbs 05.04.05, 09:09
                            No więc to miejsce urodzenia mnie też odrobinę gnębi, ale pomyślałam sobie: jak
                            często mnie pytają gdzie się urodziłam? A nawet jak pytają to są to zwykle
                            urzędnicy, którym dokładnie wszystko jedno. Więc na to machnęłam ręką. Chociaż
                            gdyby chodziło o Suchą Psinę chyba nie przyszło mi to tak łatwo smile smile smile smile
                            Odwiedzinami się nie przejmuję - teraz leży się na tyle krótko, że nawet jak
                            teściowa nie dotrze, to jakoś to przeżyję smile. A Mąż myślę dojedzie jak będzie
                            trzeba smile
                            A Twoje podejrzenia co do braku negatywów - no sorry, ale cisną się na usta
                            słowa: baby nie zadowolisz wink - naprawdę poczułabyś się lepiej, jakbyś się
                            natknęła na jakieś okropieństwo? Ja tam wolę tak jak jest smile
                            Generalnie wyboru miejsca porodu na forum rodzinnym nie rozstrząsam, więc i nie
                            mam problemów z ewentualnymi sprzeciwami. Na razie falę protestów wywołuje
                            imię, które wybrał Tatuś. Moje typy w sumie też były inne, ale ponieważ pomysł
                            na imię pierworodnego był mój, teraz trzeba było uszanować jego wybór i od
                            pewnego czasu mówię do brzucha per "Kornelku" smile A Wy macie już wybrane?
                            Pozdrówka,
                            Barbs
                            • e_rubi Re: Imiona 05.04.05, 09:37
                              A u nas z imieniem prawdziwy klopot...a czasu coraz mniej. Gdy nie znalismy plci, wszyscy obstawiali chlopca i brzuch mial na imie Janek. Ale w styczniu okazalo sie, ze nosze pod sercem corcie - no i nie mozemy sie zdecydowac. Przegladalismu kalendarz milion razy - no nic nam nie pasuje. A jak juz jednemu sie cos podoba, to drugie kategorycznie protestuje. Juz kilka razy bylo tak, ze jakies nam sie podobal0 ale po kilku dniach stwierdzalismy ze absolutnie nie...
                              Wiec byla juz: Iga, Marianna, Weronika, Zuzanna, Marlenka...
                              Czas ucieka, a nasza corka dalej bez imienia
                              • barbs Re: Imiona 05.04.05, 12:00
                                He he - a u nas było dokładnie odwrotnie - dla dziewczynki imię wybrane już od
                                dawna i na 100%, a z chłopcem bida. Ale tu się Małżonek spisał - jak tylko się
                                okazało, że w brzuchu siedzi facet, zaraz następnego dnia pogrzebał w
                                internecie i przedstawił propozycję. A mnie nie zostało nic innego jak
                                zaakceptować smile
                                Barbs
                                • lechickachata Re: Imiona 05.04.05, 20:38
                                  Wybór imienia okazał się wielkim problemem, zresztą wciąż nie do końca
                                  rozwiązanym. Nie znamy płci potomstwa, więc trzeba kombinować na oba fronty.
                                  Jeśli chodzi o imię dla dziewczynki będę forsować Michalinę - mężowi na
                                  początku średnio się podobało, ale jestem przekonana, że jakby co to moja opcja
                                  przejdzie. A imię dla chłopczyka to prawdopodobnie Michał lub Karol, choć teraz
                                  obawiam się nazwać dziecko Karol, bo podejrzewam, że w najbliższym czasie
                                  rozpocznie się wysyp samych Karolków i nie chcę by moje dziecko miało tak
                                  powszechne imię (przy całym szacunku dla Papieża i pozostałych Lolków).
                                  Na razie nie rozmawiamy z mężem na temat imienia, chyba samo się rozwiąże jak
                                  poznamy mieszkankę lub mieszkańca brzuszka (coraz większego zresztą).
                                  Buźka!
                                  /Gosia z Kimś
                                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
      • e_rubi Re: Do rapida - polozna 01.04.05, 14:20
        Bardzo cie prosze jak tylko bedziesz mogla spytaj o namiary na dobra polozna na Wyspianskiego, ktora podejmie sie indywidualnej opieki przy porodzie
    • ena3 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 02.04.05, 11:49
      Ja jestem z Pszczyny ale rodzic zamierzam w Tychach, gdyż tam urodziłam
      pierwsze dziecko i jestem bardzo zadowolona z personelu.A pozatym o szpitalu w
      Pszczynie krążą bardzo złe opinie.
      • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 02.04.05, 19:12
        Yhm, słyszałam różne jednoznacznie negatywne opinie o pszczyńskim szpitalu i
        bardzo się zdziwiłam jak przeczytałam ostatnio ankietę szpitala na stronie
        fundacji "Rodzić po ludzku" - napisały 2 byłe pacjentki i są... zachwycone. Coś
        to dziwne.
        A jak dawno temu rodziłaś w Tychach? Bo z tego co można poczytać, szczególnie na
        wyżej wymienionej stronie wynika, że w ostatnim czasie zaszło tam wiele zmian IN
        MINUS. Jeśli jesteś przekonana do tego szpitala to spoko, ale może lepiej
        poczytaj jak to teraz wygląda.
        Pozdrawiam!
        Gosia i Maleństwo
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050510/dt/6/k/24f1/preg.png
    • berenika-27 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.04.05, 09:18
      Witajcie

      Czy wiecie gdzie w Bielsku są sklepy z ciuchami dla ciężarnych? Ja znam dwa: w
      Klimczoku i na Cyniarskiej. Byłam tam ale nic ciekawego nie znalazłam. A
      konkretnie szukam spódnicy ale nie na szelkach, tylko takiej, którą można by
      było założyć np do marynarki. Piękna wiosna się zrobiła i chciałam sobie kupić
      jakiś ciuch bo dość mam już chodzenia w czarnych spodniach.
      Jak macie jakiś fajny adres to będę wdzięczna.
      Pozdrawiam.
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.04.05, 09:33
        Berenika, sklepów z odzieżą ciążową Ci nie polecę, bo sama z nich nie
        korzystam, za to w piątek skoczyłam do lumpexu na Inwalidów i za łączną kwotę
        36 PLN kupiłam 3 prześliczne sukienki - wszystkie rozciągliwe, więc będę ich
        używać także po ciąży, wszystkie oryginalne (np czarna w duże czerwone
        truskawki smile nie żadne wielkie barchanowe namioty - kobiece, dopasowane, po
        prostu cudne smile Polecam smile
        Barbs
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.04.05, 16:47
        Ja tez ci nic fajnego nie polece w B-B, sama kupowalam ciuszki w internecie i jestem zadowolona
        zajrzyj www.happymum.pl , albo na www.mamadama.pl
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.04.05, 17:42
      Jestem jestem, ale jak zwykle cos nie tak! jutro postaram się napisać co i jak!
      na razie akcja półpasiec.......i potworna anemia, chcieli mnie w szpitalu
      zostawić, buuuuuuuuu
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.04.05, 19:04
        Ojejku, wlasnie martwilam sie, ze cos Cie nie widac ostatnio. Trzymaj sie i daj koniecznie znac, co sie u Ciebie dzieje.
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.04.05, 09:08
        Rapida, co Ty to wyprawiasz najlepszego?? Zwariowałaś? Półpasieć? Anemia? No
        słowo daje wyjątkowego jakiegoś pecha masz w tej ciąży - jeszcze nie słyszałam,
        żeby kogmukolwiek aż tak się nie darzyło. Weźże się dziewczyno do kupy i dbaj o
        siebie, bo jak tak dalej pójdzie to Ci chorób zabraknie do końca 9 miesiąca!
        A tak na poważnie to bardzo współczuję i trzymam kciuki,żebyś w końcu wyszła z
        tego dołka.
        Barbs
        • lechickachata Do Barbs i nie tylko 07.04.05, 12:51
          Hej!
          Dostałam dziś odpowiedź z Lędzin (e-mail). Bardzo miły. Oczywiście sugerują, by
          po prostu przyjechać, aby wszystko zobaczyć i pogadać. Po mojej wczorajszej
          wizycie u gina (już pisałam o tym na forum "majówkowym"), który powiedział mi,
          że jego zdaniem urodzę do 2 tygodni (padam z emocji!) tym bardziej muszę
          wyruszyć w kierunku Lędzin (polecił co parę dni robić ktg - dobry pretekst żeby
          obejrzeć personel i samo miejsce). Położne napisały, że przyjmują najwcześniej
          3 tygodnie przed terminem i u mnie akurat w weekend zaczynają się te 3 tyg.,
          więc mam nadzieję dotrwać).
          Aha, jakby Cię interesowało cokolwiek odnośnie balonika epi-no to też odsyłam
          do forum "MAJ 2005" (Lędziny potwierdziły, że nie wykonuje się u nich nacięć
          rutynowo, ale - wiadoma sprawa - wszystko decyduje się w drugiej fazie porodu).
          Tyle teraz.
          Pozdrowionka!
          /Gosia
          (bez suwaczka, bo on chyba jest jednak baaardzo oderwany od rzeczywistości)
          • barbs Re: Do Barbs i nie tylko 07.04.05, 13:08
            Gosiu - co to znaczy, że przyjmują nie wcześniej niż 3 tygodnie przed terminem?
            Na oddział? Na badania? Bo mam nadzieję, że nie na obejrzenie samej Izby...? Z
            tym wolałabym tak długo nie czekać. Do samego porodu mam zamiar pojechać nie
            wcześniej niż parę godzin przed godziną zero smile więc tu nie ma problemu.
            Strrrrrrasznie jestem ciekawa Twoich wrażeń z wizyty - nie wiem, może rób
            notatki, żebyś wszystko dokładnie opisała! Niby sama też na pewno oblukam,
            ale.... smile
            Ja do gina na wizytę kontrolną idę dziś - mam nadzieję, że powie, że wszystko w
            porządku, bo jednak żyję w ciągłej lekkiej obawie, czy przez to podnoszeniem
            starszaka i ogólne...no...nie-oszczędzanie się, nie poskracało się tam coś
            zbytnio. Ostatnio często twardnieje mi brzuch, liczę mocno, że usłyszę, że
            wpływu na szyjkę to nie ma.
            POzdrawiam cieplutko i czekam na wieści
            Barbs
            • lechickachata Re: Do Barbs i nie tylko 07.04.05, 17:31
              Hej!
              Z tymi 3 tygodniami chodzi o przyjęcie do porodu - odwiedzać oddział można sobie
              duuuużo wcześniej. Potwierdziły, że ciąża musi być prawidłowa (biorą pod uwagę
              wyniki morfol., WR, HBs, brak krwawień). Aha, no i jeszcze wymiary miednicy
              kostnej (to mój pierwszy poród - może mnie oświecisz o co chodzi, choć
              podejrzewam, że nie chcą przyjmować zbyt "wąskich" pań, którym grozi cesarka ze
              względu na brak miejsca do przepchnięcia dzidziusia). Plus informacje, żeby
              przyjeżdżać jak skurcze będą co 10 minut i będą się wyraźnie nasilać (pisałam
              im, że prawdopodobnie będę jechać z Pszczyny, gdzie obecnie stacjonuję). Chyba
              tyle. Zapraszają, nawet w weekend (ale to chyba oczywiste; chyba właśnie w
              niedzielę tam się udam).
              Napisz jak Twoja wizyta, czy wszystko OK,
              pozdro!
              /G.
              • e_rubi Re: Do Barbs i nie tylko 07.04.05, 18:49
                Z tymi wymiarami miednicy to wlasnie chodzi o to, czy nie jestes za waska w biodrach, polozna nam pokazywala jak zwiedzalysmy porodowke na Wyspianskiego, to sie mierzy takimi "szczypcami" co sie nazywaja cyrkiel polozniczy.
                Na tej podstawie mozna podobno oszacowac czy jest duze prawdopodobienstwo problemow przy porodzie naturalnym, gdy cos jest nie tak - czasem od razu sa wskazania to cc.
                W tym szpitalu robi sie to badanie od razu jak przyjmuja na porodowke.
                Fajnie Gosia, ze sie zdecydowalas na Ledziny. Ja ich w ogole nie bralam pod uwage miedzy innymi dlatego, ze to jednak z Zywca za daleko - i tak sie juz stresuje, ze bede musiala dojechac do Bielska. No i poza tym ten moj lekarz jest jednak dla mnie wazny. Mam nadzieje, ze Twoj porod bedzie taki jak sobie wymarzylas, a polozne otocza was fachowa, ale intymna i dyskretna opieka. No i ze unikniesz naciecia - za co oczywiscie trzymam kciuki juz teraz.
                • lechickachata Re: Do E_rubi 07.04.05, 19:20
                  Dzięki za miłych słów kilka na strudzony umysł i ciało (sama już nie wiem co
                  bardziej ma dość tego oczekiwania).
                  Wiesz, najlepsze jest to, że niby się zdecydowałam na Lędziny, ale jak tam
                  podjadę i coś mi nie zagra to kto wie czy nie zmienię zdania (po raz ok. 675-ty)
                  i np. nie zdecyduję się na B-B. Oczywiście sama nie wierzę w to co teraz piszę
                  i Lędziny raczej mnie nie zawiodą.
                  To prawda, że z Żywca dalej, jak o tym teraz pomyślałam to doszłam do wniosku,
                  że może istotnie za daleko - może szkoda...? Rozumiem, że masz zaufanie do gina
                  i dlatego rodzisz w Wyspiańskim - dobrze mieć w szpitalu "starego znajomego".
                  Mój nie pracuje na żadnej porodówce, generalnie zdaje się udziela się bardziej w
                  leczeniu bezpłodności, więc ta opcja mi odpadła.
                  I jeśli mogę zapytać - czy gin jest jedynym powodem, że zdecydowałaś się na B-B?
                  Czy żywiecki szpital Ci nie odpowiada? Nie mam pojęcia co się tam znajduje, ale
                  jakaś porodówka na 100% musi być? Czy to nie jest nietaktowne pytanie? (czemu ja
                  nie zechcę najprawdopodobniej rodzić u siebie w mieście wiesz doskonale ;o)
                  Co do mierzenia - teraz sobie przypominam, że ktoś już pisał o nieco
                  zabawno-archaicznym quasi-cyrklu do mierzenia czy czymś takim. Jak już kiedyś
                  pisałam moje bioderka są akurat dość spore, więc nie podejrzewam tego typu
                  problemu (zresztą chyba gin już by mi powiedział). Wyjaśnię to podczas "wizytacji".
                  Pozdrawiam!
                  Gosia + ???
                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                  • lechickachata Do Barbs - słóweczko o Lędzinach 08.04.05, 18:52
                    Hej! Zadzwoniłam dziś do Lędzin upewnić się, że bezproblemowo przyjmą mnie w
                    dowolnym momencie na ktg. Odebrała ta sama położna, która odpisywała na maila -
                    pamiętała moje pytania i sama właściwie od razu zaczęła mi jakby jeszcze raz na
                    niego odpowiadać, tylko że trochę dokładniej. No i przypomniało mi się coś, co
                    kiedyś napisałaś "słychać uśmiech w głosie". Przemiło pogadałyśmy, mam wpaść
                    kiedy mi się podoba. Jeśli będę chciała to zrobią ktg (za friko).
                    Potwierdziła, że nie ma żadnego rutynowego nacinania (widać pamiętała, że
                    istnieje we mnie pewne uwrażliwienie na tę kwestię, bo sama zaczęła o tym
                    mówić), i że oczywiście tatuś może zostać przy narodzinach (za to również się
                    nie płaci).
                    Aha, no i uspokoiła mnie, że dzieci nie lubią ktg i też z tego mogą wynikać te
                    "góreczki", które wyskoczyły na wydruku; powiedziała, że skoro termin
                    kalendarzykowy i z usg w miarę się pokrywają to nie sądzi, by istniało
                    zagrożenie, że niedługo urodzę.
                    Podjadę tam najdalej w środę, bo wtedy będzie tydzień od wizyty u lekarza;
                    wówczas napiszę część dalszą relacji.
                    Pozdrawiam!
                    Gosia z nowym suwaczkiem
                    tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                    • barbs Re: Do Barbs - słóweczko o Lędzinach 11.04.05, 09:35
                      No właśnie - mnie też się wtedy bardzo miło rozmawiało smile U mnie w szystko OK,
                      w czwartek podczas wizyty potwierdziło się, że ja to jestem po prostu stworzona
                      do rodzenia - wyniki idealne (daj Boże każdemu taką hemoglobinę - ponad 13)
                      szyjka, mimo twardniejącego od czasu do czasu brzucha i regularnego dźwigania
                      starszaka zamknięta i długa że hej. Ogólnie zero problemów i wszystko w
                      idealnym porządku (tfu tfu - oby tylko tak dalej smile Mały oczywiście ułożony
                      prawidłowo. Lędziny przybliżyły się o następny kroczek smile Jedno co mnie ciut
                      martwi to deczko za szybki przybór masy - 8 kilo w dwa miesiące! Ale lekarz
                      zerknął na dane z pierwszej ciąży i stwierdził, że i tak waże mniej niż w
                      analogicznym okresie wtedy i bardzo mnie tym pocieszył smile. Po pierwszej ciąży,
                      dzięki karmieniu piersią baaardzo schudłam, więc może nie będzie tak źle. Tylko
                      się zastanawiam z czego - kurczę? Odżywiam się w miarę rozsądnie, słodyczy
                      praktycznie żadnych, obżarstwa żadnego, kaprysów, chcic itp - no nic - w
                      zasadzie wszystko jak przed ciążą. Więc jakim cudem tyję w tempie kilograma na
                      tydzień? No jakim cholercia??? Eeeech....
                      Teraz czekam tylko na olejek zamówiony na stronie Polleny Aromy, dokupię do
                      niego jeszcze witaminkę E i zaczynam się masować, rozciągać i uelastyczniać.
                      Mam ogromną nadzieję, że pomoże.
                      Tyle na razie wieści - czekam na Twoje wrażenia z Lędzin smile
                      Barbs
                      • lechickachata Re: Do Barbs - słóweczko o Lędzinach 11.04.05, 10:26
                        O! Może to takie dobre powietrze w naszej okolicy, bo ja też wciąż słyszę jaka
                        świetna hemoglobina (ostatnio też powyżej 13).
                        Fajnie, że piszesz o olejku, bo właśnie szukam czegoś takiego (za Chiny nie
                        mogę znaleźć), może popytam o Pollenę.
                        Do Lędzin ostatecznie dotrę we wtorek wieczorem (ewent. w środę przed
                        południem). Wtedy coś więcej napiszę.
                        Pozdrawiam!
                        Gosia z Maleństwem
                        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                        • e_rubi Re: Do lechickachata 11.04.05, 14:07
                          W Zywcu nie rodze dlatego, ze nie znam tam zadnego lekarza. Porodowka jest spoko, szpital nie jest najgorszy, jest sala do porodow rodzinnych, warunki sanitarno-socjalne chyba nawet lepsze niz w Wyspianskim, zasadnicza czesc oddzialu jest odnowiona. Dziecko masz caly czas przy sobie, ale nie sa mozliwe odiwdziny na sali. Jedno wiem - mocno zwlekaja z podjeciem decyzji o cc, gdy porod nie postepuje...a to jest cos, na punkcie czego mam obsesje (ryzyko niedotlenienia). Glownym powodem dla ktorego wybralam tamten szpital jest moj ginekolog. I to ze wiem, ze on bedzie nade mna czuwal i w razie czego (nie wiem czemu sie tego tak boje, ale tak jest) szybko podejmie decyzje o cc. Nie zrobilabym sobie cesarki "na zyczenie", ale wazna jest dla mnie gwarancja, ze jesli cos pojdzie nie tak, to bedzie przy mnie on i nie bedzie z tym zwlekal. Jestem przewrazliwiona na tym punkcie, bo niestety znam przypadek, gdy ktos czekal z decyzja za dlugo...
                          I w ogole personel tamtego szpitala ma dobre opinie - moja kuzynka jest lekarzem i tak sie "mowi w srodowisku". Kobietki ktore znam i ktore tam rodzily bardzo chwala sobie opieke poloznych po porodzie. Ostatnio pod okiem mojego gina rodzila tam kolezanka i byla bardzo zadowolona, wiec jestem dobrej mysli.
                          A propos hemoglobiny - to u mnie tez ostatnio podskoczyla 12.5, a mialam anemie.
                          Pozdrawiam cieplutko.
                          • lechickachata Re: Do E_rubi 12.04.05, 20:59
                            Aha, na forum majowym zapytałam o Twoje odczucia odnośnie ewent. cc, ale widzę,
                            że odpowiedź mam tu gotową. Ja mam identyczne zdanie na ten temat.
                            Pozdrawiam!
                            G. i ???
                            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
    • gingeria Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.04.05, 16:06
      CZeść dziewczyny. Kończę 33 tc, termin mamy na 2 czerwca. Będę rodzić w
      Wojewódzkim. Właśnie zaczęliśmy zakupy i juz czuje powoli poród na karku. Od
      połowy ciazy czuję sie świetnie, a wcześniej... w każdym razie minęło. Dzidzia
      strasznie fika. Chętnie pogadam.
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.04.05, 16:32
        Witamy na naszym bielskim watku.
        Ja mam termin na 16 maj i ja tez czuje, ze porod juz blisko. U nas zakupy i kompletowanie wyprawki juz na finiszu. A moja Mala juz sie tak rozpycha w brzuchu, ze czasem mam wrazenie, ze mi go rozerwie...
        Ja mieszkam sobie w Żywcu a rodze w Wyspiankim.
        Pozdrowionka
        • gingeria Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.04.05, 21:05
          Jesteśmy na etapie kupowania wózka. W Bielsku jest kiepski wybór, może znacie w
          obrebie 100 km jakieś sklepy warte odwiedzenia?
          • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 12.04.05, 21:08
            Hej! Zgłasza się Gosia z terminem około pierwszomajowym. Ja nie zdecydowałam się
            na wojewódzki, ale mimo wszystko myślę, że to optymalny wybór.
            Jeśli chodzi o wózek - ja zakupiłam w dziecięcym przy ul. Barlickiego (na pewno
            kojarzysz ten sklep, jest tam chyba od zawsze). Wózek jest niemiecki, o
            obciachowej nazwie KNORR, ale naprawdę fajny. I chyba nic mądrzejszego nie
            wymyślę; ewentualnie dawny budynek Befamy (choć z tego co widzę odwiedziłaś już
            bielskie sklepy i chcesz szukać gdzie indziej - w tej kwestii raczej nie pomogę).
            Pozdrawiam i czekam na ciążowe wieści!
            Gosia z Kimś
            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
            • gingeria Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.04.05, 17:31
              Dzieki Gosia, za odzew, byłam w Bielsku tu i tam, ale jak zaczęłam sie tymi
              wózkami interesować, to teraz już nie mam wyboru i musze chyba odwiedzić jakieś
              większe miasto. Jak cos kupie to dam znać. Musimy sie pospieszyc z tą całą
              wyprawką.

              Pozdrowionka Ela i Dzidzia
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 12.04.05, 11:43
      No dobra już mogę co-nieco napisać!!! a w ogóle to się cieszę, że przybył Ktoś
      nowy!!!!i reszta dzielnie się spisywała i wątek nie padł! Martwi mnie tylko, że
      po narodzinach majowo-czerwcowych sama zostanę, i co? będę sobie sama pisać????
      Pomiędzy jednym a drugim karmieniem, mam nadzieję, że znajdziecie dla mnie choć
      minutę ku pokrzepieniu serc!!!!
      A teraz co u mnie, bo jak zwykle wiele wrażeń! W poniedziałek poszłam sobie na
      wizytkę, niczego złego nie prezczuwając, bo nawet???? nic mnie specjalnie nie
      pobolewało!!! A tu się okazało, że mam tak kiepskie wyniki, że nie pozostaje
      nic innego, tylko połozyć się na oddziale, poza tym to ciągłe brudzenie......na
      usg okazało się, że z dzieckiem wszystko ok, rośnie i fika, i nie wiadomo skąd
      problemy, bo nic nie widać! Obiecałam, że grzecznie będę leżeć i wybłagałam
      powrót na łono rodziny! po tygodniowej labce okazało się, że w sobotę coś mi
      wyrosło po lewej stronie na wysokości jajnika!!! no i bolało niemiłosiernie na
      dotyk, niedzielę jakoś przeżyłam i wczoraj się pojawiłam ponownie u lekarza!!!!
      no i co? albo robi się nowa cysta, albo po starej robi się ropień, tylko nie
      wiem jeszcze jak go będą likwidować........boli nadal, dostałam nospę juz nie
      zliczę ilości leków......, ale na razie jej nie biorę, bo się kurczę jakoś
      boję! to co jem to raczej witaminy (no w większości) i jeszcze kolejne leki!!!
      sama nie wiem co robić! na razie znów zwolnienie i leżę do piątku a w piątek
      się okaże co dalej! z tym, że jak mnie będzie boleć, to od razu mam jechać do
      szpitala nie czekając na piątek! Nigdy w zyciu nie chorowałam, a teraz powoli
      zaczynam myśleć o sobie: hipochondryk!!! no nic póki co spadam, bo jak siedzę
      zgięta, to mnie pobolewa........POZDRAWIAM
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 12.04.05, 16:40
        Ojej biedactwo, ciagle cos...Trzymam kciuki zeby wszystko bylo dobrze.
        Watek nie upadl - jak widzisz dzielnie sie spisujemy.
        A Ty odpoczywaj jak najwiecej, duzo lez i zagladaj do nas od czasu do czasu.
        Pozdrowionka
      • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 12.04.05, 21:03
        Ojej, żal mi Cię. Ja tak szczęśliwie cały czas ciąży przechodzę, że aż się
        dziwię (a może nie powinnam, bo dość zdrowa ze mnie istota).
        Trzymaj się; wiem, że w domu najlepiej, ale w tych delikatnych kwestiach trzeba
        dwa razy się zastanowić - może parę dni w szpitalu wyjdzie na lepsze...?
        Wszystkiego dobrego, nie daj się!
        /lechickachata
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
        • lechickachata Re: Do Barbs / Lędziny 12.04.05, 21:31
          Hej! Zgłasza się wątek >Lędziny<. Byłam tam dziś... i sama nie wiem od czego
          zacząć... Ogólne odczucia po wyjściu - ciepełko; czułam się miło, dobrze i
          cieplutko na duszy. To niesamowite, ale trafiłam na tę samą położną, która
          odpisała mi na maila i potem rozmawiałyśmy przez telefon. Tak się trafiło, że
          akurat oprócz niej był gin, ponieważ byli w trakcie prowokowanego porodu i wtedy
          musi być lekarz (mówiła, że normalnie go nie wzywają; tylko w razie
          specyficznego porodu). Przez ten poród nasza (moja i męża) wizyta musiała być
          nieco skrócona, ale oczywiście takie sprawy trzeba zrozumieć; pani położna
          bardzo bolała, że w związku z tym nie może nam zrobić herbaty i pogadać dłużej.
          Z uwagi na obecność lekarza położna zapytała czy miałabym ochotę i czy bym się
          zgodziła, aby doktor mnie zbadał - od razu się zgodziłam, bo w końcu jak
          człowiek chodzi cały czas do jednego lekarza to ma ochotę stwierdzić co powie
          inny. A ten sprawdził szyjkę (oj, troszkę to poczułam; już sobie nie wyobrażam
          takiej kontroli na skurczu przy porodzie) i stwierdził, że dobra, bo "podatna"
          (teraz chyba mieści się opuszek). OK. Wcześniej pokazała nam salę dla mamy z
          dzieckiem, zazwyczaj cała sala dla jednej mamy - standardowo zostaje się 3 pełne
          doby po, ale jak komuś zależy oczywiście można się wypisać wcześniej; zapoznała
          nas też z salą porodową - niezłe mają to łóżko, oparcie da się ustawić nawet do
          pionu, co mnie bardzo cieszy, bo ćwiczenia z balonikiem "sugerują" taką właśnie
          pozycję. No i na tym łóżku zrobiono mi ktg, a potem badał lekarz. Dało mi to
          bardzo dużo, a mianowicie możliwość zapoznania się z salą i łóżkiem (na początku
          dziwnie, a potem już całkiem spoko). Generalnie jest tam bardzo spokojnie,
          istotnie trochę po domowemu (nieduży budynek, żaden szpitalny moloch, no i brak
          szpitalnego smrodku) - naprawdę spoko. Z ktg wywnioskowali, że istotnie może to
          już być niedługo, ale równie dobrze może się zdarzyć, że będzie po terminie
          (skurcze przepowiadające dość wyraźne, ale to jeszcze nie świadczy, że zaraz coś
          się urodzi). Zapraszają 10 dni przed terminem na ponowne ktg (jeśli mam chęć),
          czyli za ok. tydzień. Wyniki obejrzeli, wszystko OK, więc jakby co mam
          świadomość, że mnie na pewno przyjmą. Położna powiedziała o ryzyku, że jakby coś
          się komplikowało to wtedy wożą do Tychów, ale takich przypadków jest mało,
          średnio raz na 4 miesiące; spytałam kiedy w takim razie był ostatni taki
          przypadek, nie pamiętała, ale na pewno w tym roku jeszcze się nie zdarzyło
          (chyba nie zainauguruję...) . Aha, no i pytałam co trzeba mieć ze sobą -
          właściwie niewiele (sugerują, by mieć koszulę do porodu, bo te co oni mają są
          dość niefajne, takie typowe szpitalne; nie trzeba się przejmować ubrankami dla
          dziecka, bo mają i pieluchy też są, chyba że ktoś chce pampersy to warto mieć
          kilka swoich, podpaski dla mamy też są; no, właściwie niewiele trzeba). Aha,
          mówiła jak karmią - tutaj nie ma już "Ameryki", codziennie na pewno śniadanie i
          kolacja, a obiadek czasem tylko zupka, a czasem 2 dania (zależy od dnia tygodnia
          i czegoś tam chyba jeszcze, więc ewent. trzeba się zabezpieczyć dodatkowo).
          No, chyba tyle. Napisz co jeszcze chcesz wiedzieć, może o czymś zapomniałam
          napisać, a może nawet nie zapytałam.
          Pozdrawiam (z betonowo twardym brzuchem)
          Gosia z Maleństwem
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
          • barbs Re: Do Barbs / Lędziny 13.04.05, 09:18
            Ubolewała, że nie może Wam zrobić herbaty???!!!??? Czy ja dobrze widzę?? To
            chyba raj jakiś! Wyobrażasz sobie takie słowa padające z ust położnej któregoś
            z Bielskich szpitali? Ja jakoś nie - a wyobraźnie mam naprawdę bujną. Bardzo,
            ale to naprawdę bardzo się cieszę, że ta wizyta okazała się kolejnym pozytywem.
            W zasadzie napisałaś wszystko o co mi chodziło. Żywieniem ja się nie przejmuję,
            bo po pierwszym porodzie kompletnie nie miałam apaetytu i przez pierwsze dni
            zmuszałam się, żeby cokolwiek przegryźć. A w razie jakby co małżonek zawsze
            może cosik dowieźć. Ja i tak na pewno tam podjadę (choćby po to, żeby zapoznać
            się z trasą i potem w pośpiechu nie błąkać się po Śląsku smilei będę chciała
            zapytać o parę rzeczy związanych z dzidziem. Fakt, że nie jest to szpital ma
            swoje zalety, ale wiąże się z paroma wadami - np nie mają swojego laboratorium
            i te wszystkie pierwsze badania (fenyloketonuria itp) robią dla nich gdzie
            indziej - wiem, że wysyłają próbki, nie wiem dokładnie jak to działa - czy
            wyniki docierają przed wypisem, a jak nie, to jak i kiedy się je dostaje? Jak z
            pierwszymi szczepieniami? Starszak po porodzie dostał od razu książeczkę
            zdrowia i tam to wszystko było powpisywane - czy tu też tak będzie...? Na pewno
            to wszystko jest sensownie zorganizowane, ale INACZEJ niż w szpitalu i na
            wszelki wypadek chciałabym wiedzieć jak. W ogóle muszę sobie spisać te pytania
            na kartce, bo znając siebie jak przyjdzie co do czego to połowy zapomnę zadać i
            potem będę sobie pluła w brodę.
            Aaaa, jak oglądałaś tą salę - jest tam gdzieś obok prysznic? Nie wiesz czy
            można ewentualnie w pierwszej fazie porodu z niego korzystać? Ja przy pierwszym
            jakoś nie korzystałam a potem, następnego dnia jak wlazłam i poczułam jak
            cudownie koi, to trochę żałowałam, że się nie zdecydowałam...
            Tyle na razie.
            Acha - betonem zamiast brzucha się nie przejmuj - mnie w pierwszej ciąży też
            twardniał, w tej to samo - potrafi po kilkanaście razy dziennie tak sieknąć, że
            nie mogę się ruszyć - gwoździe bym nim mogła wbijać, a wpływu na szyjkę jakoś
            to nie miało i nie ma.
            Pozdrawiam i wielkie dzięki za dobre wiadomości smile
            Barbs
            • lechickachata Re: Do Barbs / Lędziny 13.04.05, 13:46
              No właśnie - też później przyszło mi do głowy zapytać o możliwość korzystania z
              H2O. W ogóle pominęłam kwestię wody i łazienek - gdzie są i ile, jak można
              korzystać. Zapytam o to w przyszłym tyg. (jeśli znów pojadę na ktg, a
              chciałabym) lub zadzwonię zapytać. Nie spytałam tej położnej o imię - złota
              kobieta, muszę wiedzieć jak się nazywa to będę pisać wszem i wobec, że jest tam
              taka rewelacyjna pani i żeby wszystkie do niej leciały jak w ogień (chyba przy
              porodzie nie zamieni się w potwora? ;o)) Zresztą reszta personelu też na pewno
              fajna, tylko ja jakoś zawsze na tę samą trafiam.
              No i jedzeniem też się nie przejmuję, będę miała ciekawsze rzeczy na uwadze.
              Jeśli chodzi o dojazd - jest BANALNIE PROSTY. W Tychach odbijasz na autostradę
              na Kraków (odcinek, którym jedziesz to jeszcze droga szybkiego ruchu, przed
              bramkami) i po ok. 10 km jest zjazd w prawo na Lędziny/Imielin; z tego miejsca
              już widać budynek! To jest dosłownie góra 200 metrów od zjazdu, nie da się nie
              trafić (budyneczek jest bardzo charakterystyczny, a zdjęcie można znaleźć na
              stronie Izby).
              I jeszcze o badaniu dziecka. Pani powiedziała, że zostaje się 3 pełne doby, bo
              po tych 3 dobach robi się badanie krwi z piętki dziecka. Jeśli ktoś chce "uciec"
              z Izby wcześniej i ma jakąś położną na miejscu, która może zrobić dziecku to
              badanie to nie ma sprawy. Szczepią na miejscu, a do dalszych szczepień są
              przysyłane zawiadomienia. Powiedziała, że dostaje się na wyjściu książeczkę
              zdrowia dziecka, gdzie jest podana tabela szczepień do zrobienia, więc na pewno
              niczego się potem nie przeoczy. I tyle wiem. Jak jest z badaniami
              laboratoryjnymi nie pytałam.
              Aha, mam koleżankę ("wirtualną", bo nigdy się nie spotkałyśmy, a połączył nas
              ten sam temat co NAS, czyli poród w B-B... lub nie), która rodziła w wojewódzkim
              i była bardzo zadowolona (oksy i nacinanie jej nie przeszkadzały, do głowy jej
              nie przyszło, że może się wypowiedzieć w tej sprawie - takich dziewczyn jest
              chyba wciąż za dużo, stąd te ciągłe rutynowe działania). Nie uwierzysz, ale
              wysłałam jej ten wczorajszy opis z Lędzin (żeby też może podpowiedziała jakieś
              pytania i w ogóle co o tym sądzi) i ona napisała, że gdyby nie wiedziała, że to
              o Lędzinach to by myślała, że... o wojewódzkim. No, wierzyć się nie chce! Albo
              faktem jest, że można tam baaaardzo różnie trafić, albo już sama nie wiem.
              Myślę, że nie ma już takiej możliwości bym zmieniła zdanie, ale jakbym musiała
              iść do szpitala to to co napisała jest podbudowujące. Aha, no i też napisała, by
              zainteresować się dostępem do łazienek.
              A gdzie Ty rodziłaś pierwsze dziecko? Co było nie tak, że chcesz rodzić w
              Lędzinach?
              (położna i lekarz z wielką dumą wczoraj mi mówili, że nawet była u nich do
              porodu pani z Wrocławia, i nawet z Warszawy, i że przyjeżdżają z B-B - a ja, że
              wiem, bo właśnie idąc ich tropem dotarłam do Lędzin)

              OK, chyba tyle. Cieszę się tym spokojem, który dała mi wczorajsza wizyta. Czuję
              się pewniejsza i już całkiem-całkiem gotowa na to co ma nastąpić wkrótce (?).
              Pozdrowionka!

              Gosia
              tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
              • barbs Re: Do Barbs / Lędziny 13.04.05, 14:40
                Gosiu, pierwszego Malucha rodziłam na Wyspiańskiego - moje perypetie opisałam
                wyżej w naszym wątku - wkleję Ci linka, żebyś nie musiała szukać:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=19246365&a=21498545
                Acha - z góry przepraszam za skÓrcze smile - jak to pisałam jakieś zaćmienie
                ortograficzne na mnie spadło.
                A wracajać do porodu to nie było zbyt wesoło. Dla mnie głównym powodem dla
                którego chcę rodzić w Lędzinach jest szansa na uniknięcie nacięcia - to mnie
                najwięcej bólu kosztowało przy pierwszym Maluchu i tego najbardziej się boję. W
                porównaniu z tym sam poród mnie nie rusza. Atmosfera, życzliwość na pewno są
                ważne, choćby ze względu na póżniejsze wspomnienia, ale nawet te kiepskie
                wspomnienia uśmiech Malucha szybko wynagradza - a ta cholerna blizna mnie
                zostanie do końca życia niestety.
                Pozdrówka,
                Basia
                • lechickachata Re: Do Barbs / Lędziny 13.04.05, 16:55
                  Oho, szybciutko sobie przypomniałam ten "pamiętnik", jakoś nie kojarzyłam, że to
                  właśnie Twój. Żal duszę ściska. Nie pokażę tego mojej mamie, bo jej na awersję
                  lędzińską to chyba nic nie pomoże. Już nieraz mi przytaczała informacje, że
                  różne koleżanki czy znajome rodziły w Wyspiańskim (wszystkie w ostatnich 2
                  latach) i żadna nie zgłaszała żadnych "ALE"; może i bez rewelacji, ale na nic
                  się nie skarżyły. A Ciebie by pewnie uznała za histeryczkę, albo księżniczkę,
                  ale jakąś z wyjątkowym pechem, co mnie na pewno nie spotka. Bez komentarza.
                  O, Boże, ryczeć mi się chce. Idzie sobie taki zindoktrynowany człowieczek po
                  szkole rodzenia szczęśliwie urodzić pierwsze dziecko, z nacięciem, bo tak
                  najlepiej, pełen pozytywnego myślenia, a wychodzi okaleczony fizycznie i
                  psychicznie nieszczęśnik. Dobrze, że nie dałam się nikomu zamotać i umiem
                  korzystać z zawartości internetu.
                  Właśnie dostałam maila od pani z fundacji Rodzić po Ludzku. Oczywiście pisze, że
                  z tym nacinaniem to bezprawie, ale niestety w polskich szpitalach codzienność.
                  Pisze o nieświadomości personelu, ale jakoś w to nie wierzę. Uważam, że
                  baaaardzo świadomy personel bezlitośnie wykorzystuje niewiedzę kobiet co do
                  swoich praw. A spróbuj coś powiedzieć! Pisze też, że jest coraz więcej sygnałów
                  od kobiet, którym udało się ochronić krocze, bo położne zaakceptowały prośbę o
                  nienacinanie. Uświadomiłam tej pani, że ja (lub koleżanki) rozmawiałyśmy z
                  położnymi i lekarzami z WSZYSTKICH BIELSKICH SZPITALI i wszędzie można usłyszeć
                  jedno - w przypadku pierwszego porodu ZAPOMNIJ O OCHRONIE KROCZA. Czy to jest
                  normalne? Poprosiłam panią o napisanie mi (jeśli to możliwe) co Fundacja robi,
                  aby zmienić tę sytuację. Zgłosiłam też chęć podjęcia ewentualnych działań na
                  rzecz zmian w tej sprawie (może można jakoś przyszłościowo nieszczęsne Polki
                  zabezpieczyć; a i również siebie przy ewentualnych kolejnych porodach).
                  Ojejku... Trzymajmy się dzielnie,
                  pozdro!

                  Gosia
                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                  • e_rubi Re: Do Barbs / Lędziny 14.04.05, 13:11
                    Mnie tez Barbs troszke wystraszyla ta opowiescia, ale z drugiej strony slyszlam tyle dobrych opinii na temat opieki tam...hm sama nie wiem. ALe poszlam i o wszystko sie dopytalam, np. o to dokarmianie i polozne powiedzialy, ze jak sobie nie zycze dokarmiania to nie ma problemu (no chyba ze dziecko ma niska wage i lekarz zaleci), moga przynosic w nocy tez do karmienia i w ogole nie karmic butelka. A jesli sie upre i bede chciala, to dziecko moze byc ze mna caly czas w nocy tez (zabiora tylko do kapieli). Pytalam tez o plesniawki - stwierdzila, ze owszem zdarzaja sie pomimo sterylizacji butelkowych smoczkow wlasnie przy dokarmianiu dzieci sie zarazaja jedno od drugiego, powiedziala jaki preparat kupic i ja sobie wezme na wszelki wypadek, pokazala jak go stosowac, powiedziala tez zeby zaraz to zglosic, bo wtedy samruja tez specjalnym preparatem brodawki, zeby zapobiec rozprzestrzenianiu sie infekcji. Moge tez miec pampersy i wlasne rzeczy dla Malej. W ogole personel byl tam bardzo mily. Pytalam tez dokladnie o to czy bede mogla sie na pewno ruszac w pierwszej fazie porodu i zapewniono mnie, ze tak, pokazala pilki, worki sako z ktorych moge korzystac, materac ktory mozna rozlozyc na ziemi i tam sobie kucac, kleczec - generalnie robic to co podpowiada natura. Mozna tez korzystac z prysznica i wanny. Mam nadzieje, ze to nie jest tylko teoria, znajoma, ktora rok temu tam rodzila mowila, ze najwieksza ulge przynosilo jej skakanie na pilce. Lozko porodowe mozna wyregulowac tak, ze sie siedzi. Jakos to bedzie i juz. A kwestia naciecia - no to juz trudno, moj lekarz ze mna bedzie, powiedzial, ze natnie tylko tyle ile trzeba a do szycia tak mnie znieczuli, ze nic nie poczuje. Wiem, ze mozna inaczej, mowilam mu ze czytalam o tym, ze mozliwa jest ochrona krocza no i jak sie do tego wszystkiego maja zalozenia Fundacji, ale on sie upiera. Nie rozumie, to naprawde dobry lekarz, nowoczesny facet i w ogole a tu jak grochem o sciane. Ja juz sama nie wiem dziewczyny...Czasem zaluje, ze sie poddalam, wiem, ze moge sie nie zgodzic, bo takie jest moje prawo. ALe nie chce sie klocic z moim lekarzem i calym personelem szpitala. No i zadna z moich kolezanek nie wspomina naciecia traumatycznie, samego momnetu nie poczuly, do szycia byly znieczulone, wszystko sie ladnie zagoilo. A ja i tak w calym porodzie, to wlasnie tego naciecia sie boje...
                    Mam nadzije Gosia, ze twoj porod bedzie wlasnie taki jak sobie wymarzylas i tego unikniesz...A Ty tez trzymaj za mnie kciuki, zebym tu za pare tygodni przedstawila zupelnie inna relacje niz Barbs...
                    • barbs Re: Do Barbs / Lędziny 14.04.05, 14:21
                      E-Rubi - absolutnie nie było moim zamiarem straszenie kogokolwiek smile. Przykro
                      mi, że tak na Ciebie wpłynęło. Napisałam - najbardziej obiektywnie jak umiałam -
                      co mi się zdarzyło. Zaznaczyłam, że to moje odczucia - każda inna dziewczyna
                      może mieć zupełnie inne. Nadal absolutnie nie chcę straszyć - ale ja jak
                      chodziłam do szkoły rodzenia przed porodem też słyszałam, że jak najbardziej
                      można (a wręcz NALEŻY!) chodzić w pierwszej fazie porodu. Co do obietnicy, że
                      będą nacinać jak najmniej to hmm, jakby to powiedzieć - praktyka wykazuje, że
                      niewiele jest warta - moja blizna też nie cała jest z nacięcia - po prostu ze
                      względu na kompletny brak ochrony krocza, a wręcz przeciwnie - działania o
                      których wiadomo, że fatalnie na nie wpływają (poród na leżąco, wyciskanie
                      dziecka na siłę) pękłam dalej. Tu jest pies pogrzebany - a nie w głębokości
                      nacięcia. Acha - jeśli lekarstwem na pleśniawki polecanym przez położną jest
                      Aftin, to ja go używałam przez 3 miesiące - owszem - powstrzymywał dalszy
                      rozwój, ale wyleczyć nie zdołał - a mimo płaczu mojego i dziecka stosowałam go
                      z żelazną konsekwencją.
                      Ale nie przejmuj się - obiektywnie masz na pewno bardzo duże szanse na to, że
                      faktycznie wszystko będzie OK, ja sama przecież wiem, że nacięcie nie zawsze
                      jest takim problem jak w moim przypadku (choćby na przykładzie moich własnych,
                      rodzonych sióstr). Wiem, że porody na Wyspiańskiego wiele dziewczyn sobie
                      chwali, na pewno więcej jest zadowolonych niż takich przypadków jak mój (na
                      własne oczy widziałam dziewczynę, która rodziła następnej nocy i rano SIEDZIAŁA
                      na krześle do śniadania - dla mnie to było niepojęte). Po prostu tak sobie
                      pomyślałam, że dobrze jest wiedzieć, znać i dobre i złe przykłady, żeby
                      opierając się na nich podjąć decyzję. I tyle.
                      Strasznie zazdroszcze Gosi, że ma dostęp do tej wiedzy. Kiedy ja rodziłam dwa
                      lata temu nie miałam pojęcia o istnieniu tego forum, wątek o kobietach bez
                      nacięć jeszcze długo miał nie powstać, a ochrona krocza to dla mnie była mnie
                      równoważna z nacięciem. Bo to przecież dla mojego dobra, prawda? Niestety
                      trafiłam kiepsko, pewnie spory wpływ ma jakaś naturalna ułomność jeśli chodzi o
                      gojenie się ran i to wszystko razem do kupy przyniosło efekt dość opłakany.
                      Nic to - tym razem bedzie lepiej.
                      Tak swoją drogą Gosiu - nigdy w życiu nie wpadłam w histerię smile (no dobra -
                      jeden jedyny raz jak mi ogromny czarny pająk wpełz w półmroku na łóżko na
                      którym usypiałam przy piersi półrocznego synka - chociaż nieee - to nie była
                      histeria - tylko 15 sekudnowy atak paniki - Mąż usłyszał wrzask, wpadł do
                      pokoju, załatwił bydlę kapciem i było po sprawie smile. Ja jestem dokładnie
                      odwrotny typ - siła spokoju (nawet jak mi się w środku gotuje), żelazna
                      konsekwencja i przerośnięte poczucie obowiązku i odpowiedzialności. Zodiakalna
                      panna pełną gębą smile W dodatku dumna i przekorna cholera, taka co to za wszelką
                      cenę udowadnia całemu światu jaka to jest twarda (a potem się dziwi, że wszyscy
                      są przekonani, że sama da sobie radę ze wszystkim i nigdy nie potrzebuje
                      wsparcia i pomocy). Zupełna odwrotność tego co mogłoby się jawić na podstawie
                      tego co napisałam. Zresztą wiesz, z tym załamaniem fizycznym i psychicznym to
                      nie przesadzajmy - to raczej niedogodność niż kalectwo, ludzie mają znacznie
                      gorsze problemy. Dużo dziewczyn po pierwszym porodzie ze strachem myśli o
                      drugim - ja mam o tyle inaczej, że sam poród mnie kompletnie nie rusza smile
                      Znacznie bardziej obawiam się dwóch pierwszych tygodni po. Ale wierzę mocno, że
                      będzie lepiej. Liczę się z tym, że nawet w Lędzinach nie obejdzie się bez
                      nacięcia, względnie mogę pęknąć sama i w sumie nie mam nic przeciwko, bo tak
                      jak jest teraz jest za ciasno, mam jednak nadzieję, że dzięki lepszej pozycji i
                      fachowości położnych nie będzie to dziura po pośladek ale ucierpi 2-3
                      centymetry śluzówki, a dobre zszycie nie pozostawi po sobie śladu a przy okazji
                      naprawi to co zepsuł pierwszy poród. To tak w sferze marzeń smile
                      Uff, rozpisałam się, ale zależało mi żeby wyjaśnić, że naprawdę nie jest moim
                      zamiarem sianie paniki na wątku smile
                      Pozdruufka,
                      Basia
                      • e_rubi Re: Do Barbs / Lędziny 14.04.05, 17:40
                        Ale Basiu ja doskonale wiem, ze nie mialas zamiaru mnie nikogo straszyc. Sama Cie przeciez wczesniej prosilam, zebys mi napisala o swoich doswiadczeniach. Okropne, ze musialas przejsc przez to wszystko, mam nadzieje, ze drugi porod bedzie zupelnie inny, zgodny z Twoimi oczekiwaniami. A to co ciebie spotkalo - szczegolnie to wypychanie dziecka jest naprawde okropne - moj lekarz powiedzial, ze cos takiego stosuje sie tylko w razie wyzszej koniecznosci, gdy zagrozone jest zycie dziecka, w ostatecznosci, bo grozi to powaznymi urazami krocza kobiety. Wcale sie nie dziwie, ze w tej sytuacji jeszcze dodatkowo popekalas...Po czyms takim mozna miec drgawki na sam widok tego szpitala. Ja jednak tam rodze, wiec sie musze jakos pocieszac i pewnie sie nie dziwisz, ze uwazam, ze Twoj przypadek byl raczej wyjatkiem niz regula w tym szpitalu...bo inaczej bym przeciez musiala uciec, gdzie pieprz rosnie....Mam zaufanie do mojego lekarza (mam nadzieje, ze slusznie, pomimo jego opinii dot. nacinania) a poza tym nie bede rodzic sama tylko bedzie ze mna kuzynka, ktora dokladnie poinformowalam co mi wolno w pierwszej fazie porodu i powiedzialam, ze jesli ja sama nie bede miala sily to ona ma sie domagac, zeby mi pozwolili chodzic, skakac na pilce, posiedziec w wannie itp, dokladnie to co nam mowila polozna w Szkole Rodzenia. We dwojke bedziemy mialy wieksza sile przebicia smile
                        Pozdrawiam serdecznie i zycze nam wszystkim lekkich porodow i samych dobrych wspomnien z pobytu na porodowkach
                        • lechickachata Re: Do Barbs / Lędziny 15.04.05, 20:43
                          Kurczę, machnęłam posta do Was, ale system domagał się ponownego logowania i
                          cały tekścik zeżarło. Achhh...
                          No to w skrócie:
                          - Barbs - jesteśmy bardzo podobne do siebie, choć ja reprezentuję znak Bliźniąt;
                          też "na zewnątrz" muszę wyglądać na opanowaną i niewzruszoną; boję się więc, że
                          wymięknę podczas porodu, co będzie dla mnie jak klęska (choć niby nieuzasadniona)
                          - panicznie boję się pająków, a chyba jeszcze bardziej ich zabijania - to jeden
                          z największych koszmarów mojego życia; dla mnie Twoja reakcja była więc bohaterstwem
                          - nie mogę się doczekać końca ciąży - z jednej strony zmęczenie, nawet ostatnio
                          większe psychiczne, niż fizyczne; z drugiej niepokój czy dzidzi zdrowe.
                          Trzymajcie kciuki za mój powrót do równowagi.

                          Dość streszczenia. Ściskam ciepło wszystkie kochane mamusie!
                          Gosia
                          • lechickachata Re: Do Barbs / Lędziny (dojazd) 17.04.05, 16:40
                            Hej!
                            Przejeżdżałam dziś koło tego zjazdu z trasy warszawskiej na Lędziny i chciałabym
                            troszkę skorygować to, co poprzednio napisałam. Na tablicy informującej o
                            zjeździe (to jest na takim remontowanym wiadukcie) jest napisane "Mysłowice,
                            Lędziny" (a nie Imielin). Ten Imielin chyba pojawia się chwilkę później, gdy
                            masz do wyboru skręcić albo na wspomniane Mysłowice albo Lędziny (+Imielin). A
                            wszystko to na bardzo krótkim odcinku drogi. Tej izby może jeszcze z tego
                            miejsca nie widać, ale i tak na pewno po wjeździe do Lędzin, które już z trasy
                            szybkiego ruchu widać po prawej stronie, to już tylko kawalątek do celu (cel po
                            lewej stronie ulicy). Jeśli sprawdzałaś stronę internetową izby to widziałaś
                            zdjęcie tego budyneczku - bardzo charakterystyczny, nie sposób go minąć.
                            I jeszcze jedna informacja - gdzieś na stronie "Rodzić po ludzku", tam gdzie
                            opisują wyróżnione placówki można znaleźć więcej info na temat izby
                            (najważniejsza to chyba ta, że można w czasie porodu korzystać do woli z
                            prysznica; w budynku jest tylko 1 wc i 1 łazienka, ale skoro przebywają tam
                            średnio 2-3 położnice to może nawet spoko wystarcza).

                            I jeszcze z innej beczki, ale muszę o tym napisać. Mamy z mężem takich znajomych
                            ze studiów, którzy zaczęli się spotykać w tym samym czasie co my, potem trochę
                            wcześniej mieli ślub, później kiedyś spotkałam się przypadkiem z tą koleżanką w
                            pociągu z Berlina, więc miałyśmy dużo czasu, żeby omówić różne plany, w tym
                            potomstwo. No i wynikało, że obie byśmy chciały, ale im właśnie nie chce się
                            dopasować termin przytulanek, bo oboje zajęci (nieźli muzycy, dużo koncertują,
                            ciężko im się czasem w odpowiednim momencie spotkać); no a mój mąż też jechał na
                            parę miesięcy w trasę... No i jakieś 20 minut temu mąż dostał SMS od tego
                            kolegi, że... właśnie urodziła im się córeczka. JEEEEEEEEJ!!! Chyba dawno się z
                            nimi nie widzieliśmy...? Najlepsze jest to, że oni o nas na 99% też nie wiedzą.
                            Strasznie się ucieszyłam, kto by pomyślał, że tak się to w naszych rodzinkach
                            dogra? Świetna sprawa. Jestem rozemocjonowana jak nie wiem co, no i sama już
                            tylko czekam... Może przesadzam, w końcu termin za 2 tyg., ale lekarz tak mnie
                            jakoś nakręcił, że chyba będzie wcześniej, że już głupieję od tego wszystkiego.
                            To tyle niusów.
                            Pozdrawiam i - gdybyś się nie doszukała - prześlę linki do tych info o Lędzinach

                            /Gosia
                            tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                          • barbs Re: Do Barbs / Lędziny 18.04.05, 11:09
                            Gosiu - jak moja reakcja może być poczytana za bohaterstwo? Ja po prostu stałam
                            i się darłam - wstrętne stworzonko załatwił papciem mój dzielny małżonek smile Ja
                            bym się nie odważyła.
                            Co do dojazdu do Lędzin -ja tez przejeżdzałam tamtędy w weekend i rzucił mi się
                            w oczy drokowskaz na Mysłowice/Lędziny a za nic nie mogłam znaleźć Imielina smile
                            Te wszystkie Twoje wskazówki sobie podrukuję i pokażę Mężowi, jak już będziemy
                            się tam wybierać (pewnie w weekend za dwa albo trzy tygodnie - zależy od
                            pogody). W końcu on jest kierowca, i on w naszym związku dysponuje
                            nieporównanie lepszą orientacją w terenie. Ja w tym względnie jestem kompletną
                            kaleką.
                            A spadkiem nastroju się nie przejmuj - tak bywa, hormony szlają a na tym etapie
                            faktycznie coraz trudniej o cierpliwość. Dbaj o siebie, jedz dobre jedzonko,
                            słuchaj ulubionej muzyki, czytaj w spokoju ulubione książki, może kup sobie coś
                            fajnego. Ciesz się tym wszystkim póki możesz smile OCZYWIŚCIE, ŻE WSZYSTKO BĘDZIE
                            DOBRZE! 100% smile
                            JA w ten weekend idę ze znajomą na rajzy smile Mamy dzieciaczki w podobnym wieku i
                            od jakiegoś czasu ustaliłyśmy regułę, że raz w miesiącu, choćby nie wiem co,
                            wyrywamy się od rodzinki w sobotnie popołudnie - do kina, potem na coś dobrego
                            do jedzonka i gadamy gadamy gadamy smile Polecam na przyszłość - działa cuda - ja
                            już nie mogę się doczekać smile
                            Pozdrufka,
                            Basia
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 13.04.05, 09:23
        Rapida, biedactwo - trzymaj się i walcz. Za to na pewno jak już w końcu
        przejdziesz przez te wszystkie problemy to potem czeka Cię absolutnie
        bezproblemowa druga połowa ciąży, lekutki i bezbolesny poród i zdrowy krzepki
        Maluch od początku przesypiający całe noce, który nie pozna co to kolka! wink
        Pozdrawiam cieplutko,
        Basia
        • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 13.04.05, 11:39
          Dziekuje bardzo za miłe słowa!jest chyba coraz gorzej, wczoraj pierwszy raz sie
          załamałam i ryczałam, bo doszło do mnie chyba po raz pierwszy, że mogę stracić
          to dziecko!I tak mi jakoś się pogorszyło. Dziś wywożą mnie do Tych, tzn jadę na
          oddział prof Michalskiego, który jest wspaniałym człowiekiem i mam nadzieję, że
          mnie ocali, a może raczej nas i mnie i mojego maluszka!Tak więc będzie znów
          cisza z mojej strony, ale zaraz po powrocie się odezwę!!!! Trzymajcie za mnie!
          pozdrawiam cieplutko, rapida
          • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 13.04.05, 12:45
            Trzymamy Rapida, trzymamy. O stracie Maluszka nawet nie myśl - będzie dobrze -
            no musi po prostu, no! Czasem naprawdę tak jest, że te pierwsze miesiące
            trudne, a potem zero problemów. Życzę Ci tego z całego serca.
            Trzymaj się cieplutko,
            Basia
            • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 13.04.05, 13:25
              Biedna Rapida się smuci, ale będzie lepiej. Na pewno. Potem kiedyś opowiesz
              dzieciaczkowi ile nerwów Ci zjadł, więc już niech nie próbuje więcej ;o))
              Pozdrowienia i powodzenia!
              Gosia
              tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.04.05, 12:47
            Trzymam kciuki rapida, zeby wszystko bylo dobrze. Bedziesz pod doskonala opieka i na pewno zrobia wszystko by pomoc Tobie i Twojemu Malenstwu. Trzymaj sie.
            • rapida TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!!!! 15.04.05, 16:02
              Chciałam podziękować za wszystkie miłe słowa, też wierzę, że będzie dobrze,
              choć okaże się to dopiero w poniedziałek. Nie mam siły się rozpisywać, bo żal
              mi serce ściska, i pochlipuję sobie cały czas! Nie wiem doprawdy kiedy w
              Bielsku wykryliby tą wadę?? Napiszę tylko, że gdybym nie trafiła do tego
              szpitala i na tą osobę, pewnie dopiero przy porodzie wyszłaby cała prawda na
              jaw!,a tak??? wiem wszystko już dużo wcześniej. Choć przyznam, że jest mi z tym
              bardzo ciężko. Boli mnie już wszystko dwa razy bardziej, boję się ruszyć, choć
              póki co nie ma przeciwskazań i cały czas boję się, że moje ruchy sprawiają mu
              ból! To straszne uczucie!!! usg pierwsze trwało co najmniej pół godziny, ale
              nie powiedziano mi nic złego, dopiero dzień później, na moje kolejne badanie
              sprowadzli specjalistę do czytania usg, które trwało i trwało, ale specjalistę,
              który na dzień dobry wykrył wadę u dziecka! Mały ma wytrzewienie, czyli dość
              sporą przepuklinę, i niestety niektóre trzewia poza organizmem. Jedyne centrum
              gdzie mogę uzyskać pomoc, to Łódź-centrum zdrowia....juz mam umówione spotkanie
              własnie, w najbliższy poniedziałek o 11:00, to moja godzina W. Tam profesor
              Szaflik jedyny w Polsce specjalista zadecyduje, czy jest jakaś realna szansa???
              Ale ponoć jest! bo na szczęście mały ma powłoki brzuszne, a robili już tam parę
              lat temu operację dziecka, które nie miało tych powłok, z pupci i ud zabierali
              mu skóre na przeszczepy........Więc świeci mi jakieś światło w tym dość czarnym
              tunelu!!! Pewnie odezwę się po najdłuższej w świecie podróży do Łodzi!!! i mam
              nadzieję, że przekażę Wam dobre wieści! POzdrawiam!!!!
              • e_rubi Re: TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI!!!! 15.04.05, 16:30
                Rapida - ja trzymam kciuki z calej sily. Bedzie dobrze!!! Musi byc i juz, lekarze na pewno Tobie i Maluszkowi pomoga. Nie takie cuda juz robia naprawde...Dobrze, ze tak wczesnie to wykryli - dzieki temu jest ogromna szansa, ze wszystko dobrze sie skonczy. mocno w to wierze. Czekam na kolejne wiesci i wysylam ci moc pozytywnej energii. Trzymaj sie i badz dobrej mysli
    • gingeria Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.04.05, 17:38
      Termin mam za półtora m-ca, i powiem Wam, że nie boje sie tego nacięcia. Moja
      koleżanka rodziła niedawno i pomimo naciecia pękło jej krocze. Teraz mówi, że
      szycie juz dawno sie zagoiło i nie boli, natomiast to pęknięcie goi sie bardzo
      powoli.
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 14.04.05, 17:44
        A ja sie troche boje, ale wierze ze bedzie OK. W moim przypadku pewnie i tak naciecie byloby konieczne, bo Mala zapowiada sie na sporo dziewczynke, lekarz rozwaza cesarskie ciecie jesli dalej bedzie rosla w tym tempie. No chyba ze sie zdecyduje troszke wczesniej. Juz sie jej doczekac nie moge. Ale wszystko wskazuje na to, ze chyba lechickachata bedzie pierwsza...
        Moj termin za 4 tygodnie....
        • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 15.04.05, 20:21
          No właśnie - a lechickachata jakaś taka zdołowana, z trochę obolałym
          podbrzuszem. Czy TO nadchodzi? Skurcze coraz wyraźniejsze, ale nie mam pojęcia
          czy to znaczy, że niedługo... (na razie wciąż pojawiają się w sporych odstępach
          czasowych). Czuję, że wbrew przeczuciom jeszcze sobie poczekam, choć tak bardzo
          chciałabym już być po. Ta niepewność mnie maltretuje psychicznie - jak to
          zniosę, czy dzieciaczek na pewno zdrowy...? Jak przeczytałam wieści od Rapidy to
          naprawdę się zaniepokoiłam - czyżby część lekarzy widziała na usg tyle co my,
          laicy (tzn. niewiele konktretnego)?
          Oj, trzyma mnie niezły dołeczek, oby już niedługo.
          Pozdrawiam Was gorąco,
          wieeeelkie buziaki i życzenia powodzenia dla Rapidy i jej maleństwa
          Gosia
          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
          • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.04.05, 09:52
            Nasi nic nie zauważyli....nic a nic a tak im ufałam! jeśli wszystko w Łodzi
            zakończy się dobrze, to znaczy, że będzie można liczyć na pozytywny finał
            sprawy, to pojadę do nich i jeszcze raz dam się zbadać...tylko czy to ma jakiś
            sens??? pewnie tylko ja bym na tym ucierpiała! Prof Michalskie pytał mnie czy
            ja miałam kiedykolwiek robione usg?, mówię mu, że w poniedziałek, czyli trzy
            dni wcześniej, a dopochwowe tydzień wcześniej, no ale tamto badanie trwało 3
            minuty, nie godzinę, jak w Tychach....Był mocno zdziwiony, bardzo mocno. POza
            tym powiedział mi, że to wytrzewienie jest wynikiem przebytej infekcji, nie
            jest to ani dziedziczne, ani genetyczne, tylko zainfekowane w pierwszych
            tygodniach ciąży. A przecież wiadomo, gdzie byłam w pierwszych tygodniach
            ciąży, byłam w szpitalu...Fakt nikomu nic nie udowodnię, do nikogo osobiście
            też nie mogę kierować moich lamentów, ale jest mi przykro, że nikt tego nie
            zauważył, nikt! a przecież tyle razy mnie badali!a ja tak im wierzyałam....,
            potwierdza się jednak opinia, że skoro są problemy, to nie należy szukać pomocy
            u zwykłych lekarzy, a jedynie u specjalistów, bo tylko oni mogą pomóc, bo znają
            się na rzeczy...Trzymajcie w poniedziałek, pozdrawiam
            • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.04.05, 10:27
              Jejku, jejku!
              Dopiero jak człowieka coś dopadnie to zaczynają mu opadać klapki z oczu. Byłam
              sobie ot, taką dwudziestoparoletnią dziewczyną (trzeba się odmładzać i nie
              nazywać panią) i miałam świadomość, że kobiety zachodzą w ciążę, czasem coś może
              się pokomplikować, ale medycyna już nie taka zacofana jak za czasów naszych
              babć, wszystko można wykryć i na czas naprawić.
              Durna jestem - mój mąż nieraz powtarzał: "Jeśli ci lekarze studiują i uczą się
              tak jak my to ja nigdy więcej do żadnego nie pójdę." I jest w tym część racji.
              Część, bo jednak istnieją tacy, którzy posiadają odpowiedni stopień wiedzy i
              przygotowania do zawodu, w przeciwieństwie do tych, którzy ze względu na
              "zachowanie twarzy" powinni się z niego wycofać, jeśli nie mają pojęcia czym się
              zajmują. Do tego wynika, że infekcję złapałaś w szpitalu - ręce opadają. Fakt,
              niczego im teraz nie udowodnisz.
              I tak myślę - niektóre dziewczyny chodzą np. do 2 lekarzy, żeby widzieć czy ich
              wersje się pokrywają, czy może któryś z pewnymi zagadnieniami sobie nie radzi. Z
              jednej strony jest to jakoś uzasadnione podejście, a z drugiej dopiero można się
              doprowadzić do jakiejś paranoi, bo jak wersje zaczną być rozbieżne to co wtedy -
              zacząć chodzić do trzeciego i czwartego, odnotowując która wersja pokrywa się u
              największej liczby lekarzy? Czy to ich nieuctwo musi doprowadzać kobiety do
              takich działań?
              Dość wylewania żali. U mnie wszystko na razie OK, ale jak czytam o takich
              sytuacjach, jak np. u Rapidy to mi się wszystko w środku gotuje i czuję
              zmieszany żal z wściekłością.
              Rapida, mam nadzieję, że poniedziałek okaże się szczęśliwym dniem i wrócisz z
              pomyślnymi wiadomościami.
              Trzymam kciuki,
              Gosia z Maleństwem
              tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
              • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.04.05, 14:16
                Byłam u wielu lekarzy, na szczęście ich diagnozy się pokrywały......do
                kolejnego trafiłam przez zupełny przypadek za namową koleżanki, ponieważ ból
                nie ustępował, miałam zalecenie od NASZYCH lekarzy-pojawić się w szpitalu. No i
                na szczęście wybrałam inny, jak mówię przez zupełny przypadek, i na szczęście
                (choć bardziej nieszczęście)już wiem co mnie czeka....czy zawinili nasi na
                początku??? nie wiadomo!, nikogo zresztą o to nie oskarżam! jedyne co czuję, to
                żal nie rozpoznali tego 8 tygodni wcześniej, ponoć już wtedy można było...Ale
                wierzę, że mi się uda! dziękuję za miłe słowa jeszcze raz!pozdrawiam
                • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.04.05, 15:16
                  No to rzeczywiście - szczęście w nieszczęściu.
                  Powodzenia, będzie dobrze!
                  Gosia
                  tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 09:08
                  Powodzenia Rapida bedzie dobrze...rozumiem, ze masz zal, do tamtych lekarzy, ze niczego nie zauwazyli badajac Cie tyle razy...
                  Mam nadzieje, ze moj gin jest lepszym specjalista, niz ci do ktorych ty najpierw trafilas...A co do badania usg - coz wszystko zalezy od sprzetu i umiejetnosci i doswiadczenia lekarza w odczytywaniu obrazu usg...
                  U mnie w prawidlowo przebiegajacej ciazy (nie mialam zadnych dolegliwosci, infekcji itp) kazde usg trwalo min 15 min, a 2 razy robilam takie szczegolowe to 30-40 min. No bo co mozna zobaczyc w 3 min??
                  A teraz co Cie czeka dalej, w jaki sposob beda prowadzic twoja ciaze? Bedziesz musiala jezdzic do Lodzi?
                  • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 16:43
                    Witam Was wszystkie.
                    Od stycznia podglądam Wasze rozmowy. Przez 3 tygodnie nie zadlągałam tutaj i
                    bałam się, że już Was nie odnajdę, jednak widzę, że przepływ informacji
                    kwitnie, z czego bardzo się cieszę. Martwią mnie bardzo tylko problemy Raida.
                    Przeczytałam cały tem wątek i czuję się z Wami bardzo zżyta.

                    Ja sama 2 tygodnie temu wylądowałam w szpitalu jednak dla fasolki już było za
                    późno. Mimo wszystko jestem dobrej myśli. Sam pobyt w szpitalu był dla mnie tym
                    bardziej stresujący, gdyż był to mój drugi w życiu pobyt w szpitalu (pierwszy
                    od moich narodzin). Leżałam na Wyspiańskiego, bo tam mi poleciła lekarka,
                    twierdząc, że jest dyskreniej. O dyskrecji można zapomnieć, bo m. in. moją
                    odpowiać na pytania "Przgodne kontakty seksualne w ostatnich ....." słyszeli
                    wszyscy na izbie przyjęć. NIe miałam się czego wtydzić, jednak do tej pory chce
                    mi się śmiać z tej szpitalnej dyskercji.... TO był dopiero początek. Na
                    oddziale okazało się, że w WC nie ma papieru toaletowego, mydła, konieczne są
                    własna sztućce (choć to ostatnie może wcale nie jest takim złym pomysłem), że
                    niewspomnę o palących pacjentkach w jedynym na piętrze WC bądź łazience. Po 3
                    dnia do wszystkiego się już przyzwyczaiłam, niemniej jednak szpital bez
                    podstawowych środków higienicznych.....

                    Jeżeli chodzi o lekarzy to ja chodziłam do dwóch i przy kolejnej ciąży nie
                    zamiecham tego zmieniać. Mam nadzieję, że dwa razy częstrze USG nie zaszkodzi
                    przyszłej fasolce. Może wiecie coś na ten temat?

                    Dwóch lekarzy wzięło się z kilku powowdów (zdaje sobie sprawę, że nie nie
                    zawsze jest to wstanie nas uchronić od problemów czego niechlubnym przykładem
                    jset Rapida). Po pierwszew, jakoś nie mam zaufania do służby zdrowia i lekarzy,
                    tym bardziej ,że moja Miłości od lutego 2003r. leczy staw kolanowy i niestety
                    nie zapowiada się, aby była szansa do doprowadzenia kolana do zadawalającego
                    stanu. Dla porównanie powiem tylko tyle, że te same urazy u piłkarzy leczy się
                    w 3 tygodnie, ale konieczna jest właściwa diagnoza we właściwym czasie.

                    Po drugie, nie mam żadnej kuzynki, siosty, czy bliskiej koleżanki, którą
                    mogłabym zapytać o nutrtyjące mnie rzeczy. Daltego liczę na siebie i czytam
                    czasopisma (choć poziom zgłębienia przez nich problemu nie zawsze jest
                    zadawalający), a głównie opieram się na kasiężkach i tu polecić mogę: "W
                    oczekiwaniu na dziecko" raz "Rodzi się człowiek". Ta duga książka jest z lat
                    siedemdziesiątych XX wieku, jednak już tam były wzmianki o sposbach oddychania
                    podczas porodu oraz szkołach rodzenia, więc nie jest aż tak archaiczna pozycja.
                    Widzałam w Tesco II część "W oczekiwaniu na dziecko" tytuł był chyba "Pierwszy
                    rok dziecka". Jak któraś z WAS jest zinteresowana to polecam. JAK ZNACIE INNE
                    KSIĄŻKI GODNE POLECENIA TO BARDZO CHĘTNIE POZNAM ICH TYTUŁY.

                    mam jeszcze pytanie odnośnie bielizny niemowlęcej, nie wiem na ile będziecie w
                    stanie mi pomóc (choć Barbs raczej na pewno), a mianowicie mam obawy o układ
                    kosty noworodka (być może jestem przewrażliwiona, jednak nie ma żadnego
                    doświadczenia). Chodzi mi teraz o główkę noworodka podczas jego ubierania i
                    dbałośc o delikatne więzadła główki, by ich nie naruszyś podczas tej
                    czynności.Czy w związku z tym: zakładanie np. body przez główkę nie stanowi
                    zytniego problemu dla NIEDOŚWADCZONEJ mamy, a może zaopatrzyć sie w kaftanik,
                    albo body zapinane tak jak kaftanik, czyli wkładam maluszkowi tylko rączki i
                    potem zapinam? ile kompletów bielizny dla dzieciaczka jest potrzebne na
                    początek? I wkońcu co kupujecie i DLACZEDO? czy tradycyjnie kaftanik i
                    śpioszki, czy raczej body albo wyłacznie pajacyki? Może to głupie ptyanie, ale
                    nie wiem co jest najwygodniejsze i bardziej praktyczne.

                    Co do pajacyków widziałam takie zapinane pod szyją na pleckach i potem poziomo
                    również na pleckach powyżej pupci bobaska. I tu dwa pytania: czy zapięcie
                    wzdłuż kręgosłupa nie będzie ugniatać maluszka? czy zapięcie poziome pozwyżej
                    pupci jest wygodne dla mamy?

                    Widziałyści w BB może materac do łóżeczka kokosowo-gryczny, podobno jest bdb
                    dla maluszka. Na jednaj stronie dziecko śpi (chyba) do 6 m-cy , a na drugiej
                    powyżej 6 m-cy.

                    Teraz pytanie chyba wyłącznie do BARBS, ponieważ ubieramy się w tych samych
                    miejscach, czy dziecku też kupujesz ciuszki na ciuchach? a jak tak to w których
                    ciucholanach?

                    Cieszę się bardzo, że tyle informacji tu wymieniacie, co do Lędzian to naprawdę
                    ciekawa alternatywa. Czy oriętujecie Się czy jest tam możliwy poród w wodzie?

                    Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam.

                    Rapida jak możesz to napisz u jakich lekarzy byłaś, na których to mamy uważać.
                    Na pewno będzie to pomocne innym. Mam nadzieję,że wszystko pójdzie po Twojej
                    myśli.
                    Pozdrowienia


                    • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 17:27
                      Hej!
                      Miło, że odzywa się kolejna bielszczanka.
                      Co do ubranek - rzeczywiście, poczekajmy co na to Barbs; zadałaś szereg pytań,
                      które nie przyszłyby mi do głowy, a może to rzeczywiście ważne?
                      Jeśli chodzi o książki - jak na razie nie czytuję (choć koleżanka pożyczyła mi 3
                      - tytułów niestety nie pamiętam; jak poczytam i uznam, że są warte grzechu to
                      napiszę coś bliżej), raczej przeglądam czasopisma i raczę się doświadczeniami
                      koleżanek z forów internetowych. No i jestem w podobnej sytuacji jak Ty - nie
                      mam koleżanek, z którymi mogłabym pogadać na nurtujące obecnie tematy (żadna z
                      moim psiapsiółek jeszcze nie wkroczyła w etap macierzyństwa); stąd to moje
                      przywiązanie do "wirtualnych" mamusiek.
                      To interesujące jakie pytania są zadawane w izbie przyjęć - no, nie zgadłabym,
                      że pytają o takie rzeczy. No i ta dyskrecja... Hehehe... Jeśli chodzi o szpital
                      na Wyspiańskiego to jedyne co mnie z nim łączy to to, że się tam urodziłam.
                      Więcej tam nie byłam i się nie wybieram. Opinie są baaardzo różne, ale -
                      pomijając kwestię sanitariatów - jest szansa, aby całkiem sensownie ten
                      szczególny czas tam spędzić (biedna Barbs, ona już sobie swoje teraz
                      pomyślała...). Ja, jak wiesz, jestem z "opcji lędzińskiej". Mam nadzieję, że uda
                      mi się tam urodzić. Niestety nie ma tam możliwości rodzenia w wodzie, ale
                      kontakt z wodą w trakcie porodu jest możliwy. Jeśli nastawiasz się na rodzenie
                      do wody to mogę Ci podpowiedzieć takie 2 rzeczy:
                      1. jest taka możliwość w B-B pod Szyndzielnią lub np. w Tychach w szpitalu
                      klinicznym
                      2. to, czy Ci pozwolą urodzić do wody zależy od szeregu czynników i decyzji
                      lekarza przed samym już momentem urodzenia dziecka, więc do końca nie wiesz czy
                      będzie Ci dana taka możliwość; wiem, że niejedna mama się srogo zawiodła, choć
                      zdawało się, że zostanie zakwalifikowana. Mi się też marzył poród do wody, ale
                      posty dziewczyn, które w Tychach miały rodzić do wody plus rozmowa z położną
                      spod Szyndzielni ostudziły moje zapały i postanowiłam dać sobie spokój. Odnoszę
                      wrażenie, że lekarze i położne nie przepadają za tym typem porodów i mimo
                      wszystko forsują porody "na sucho". Z uwagi na zbyt duży stopień niepewności co
                      do tego czy zostanie mi dana taka szansa, dałam sobie z tym spokój. Jeśli
                      chcesz, napiszę Ci jeszcze parę słów o "wymogach", aby w ogóle ktoś wziął pod
                      uwagę danie Ci takiej możliwości.

                      Pozdrawiam,
                      napisz jeszcze coś więcej o sobie

                      Gosia
                      tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                      P. S. Aha, jeśli chodzi o problemy z kolanami. Miałam WF-istkę, wyczuloną na
                      punkcie operacji kolan (takowa zdaje się złamała jej nieźle rozwijającą się
                      karierę siatkarską). Ona zawsze powtarzała - nie dajcie sobie operować kolan, bo
                      wtedy już tylko będzie gorzej, niż teraz. Lepiej zostawić jak jest. Cóż, czasy
                      poszły do przodu, sportowcy jakoś są skutecznie leczeni, a szary człowiek (jak
                      też jedna z moich koleżanek) po operacji kolana to już nie to samo.
                      Ja niczego nie sugeruję - po prostu z życia mi się przypomniało...
                      • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 20:31
                        Co do kolan to nie będę sie tu rozpisywać,aby nie zanudzać, no chyba że ktoś
                        jest ciekawy to napisze. Jeżeli chodzi o poród wodny to chętnie skorzystam z
                        Twoich informacji Gosiu. Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest on możliwy. Dal
                        nie tym bardziej odległy, iż nie posiadamy auta, więc dojazd gdziekolwiek poza
                        BB jest kłopotliwy. Nawet jeżeli dorobimy się auta do czasu porodu to nie
                        nowego i gdy Lubemu wspomniałam o Lędzianach to powiedział: "a co jak auto
                        zepsuje się w lasach pszczyńskich?" Trochę mnie zatkało. Jak na razie poród to
                        odległa przyszłość.

                        Nie wiem czy słyszałyście o olejkach, którymi masuje sie krocze w czasie
                        porodu. Niestety nie wiem nic więcej na ten temat, poza tym, że mają
                        uelastycznić krocze, i że to raczej nie jest praktykowane w Polsce.

                        Zastanawiam mnie jeszcze jedna rzecz, czy w Polsce lekarze muszą się
                        dokształcać i czy są jakoś do tego zobowiązani. Przeciez są zawody, w których
                        zmiany, nowinki wymagają ciągłych szkoleń.
                        Pozdrawiam
                        Ania
                        • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 21:13
                          Co będzie jak się auto zepsuje?! Hahaha, ja też o tym nie pomyślałam, ale jakoś
                          nie wierzę w taki zbieg okoliczności.
                          Olejki - do masowania krocza PRZED porodem - różne są "szkoły" na temat tego
                          kiedy zaczynać - niektóre, że na 2 miesiące przed, inne, że 2 tygodnie przed
                          wystarczy. Nie mam pojęcia jaka jest prawda, ale wcześniej na pewno nikomu nie
                          zaszkodzi. Aha, no i co do składu - z tego co wiem to najlepiej z wyciągiem z
                          migdałów i kiełków pszenicy (ja znazłam taki firmy Nivea, ale dostaniesz też
                          inne tego typu).
                          Poród wodny - jeśli raczej nie nastawiasz się na "porodowe podróże" to temat
                          Tychów pominę; po prostu chodziło o to, że lekarze z góry obiecywali taki poród,
                          kasowano dziewczyny, po czym... kazano rodzić normalnie. Znajdziesz te opisy na
                          forum SZPITALE (chyba).
                          Bielska położna powiedziała mi natomiast o takich warunkach:
                          (pomijając ewidentną niechęć, choć to podobno bardzo fachowa osoba)
                          - prawidłowy przebieg ciąży
                          - prawidłowe ułożenie dziecka
                          - terminowość porodu
                          - waga dziecka w granicach 3 kg, nie większa (przy przyjęciu do porodu robią usg
                          i na tej podstawie określają przybliżoną wagę)
                          - prawidłowy kolor wód płodowych (zielony wyklucza poród w wodzie)
                          - prawidłowy wynik monitorowania ktg w trakcie porodu (jakoś tak powiedziała, że
                          jedno piknięcie serduszka nieregularne i to już jest przeciwwskazanie)
                          - no i jeszcze jedno - ważne jest opanowanie i posłuszeństwo rodzącej; poród w
                          wodzie trwa dłużej i wymaga dużej samodyscypliny - mamusie, które wymiękają, nie
                          panują nad sobą i nie słuchają zaleceń personelu się nie kwalifikują.
                          Krótko mówiąc - jak im się nie będzie chciało to wmówią którąś z opcji i już.
                          Nie twierdzę, że istnieje tam jakaś taka niechęć (moja, również wirtualna,
                          koleżanka pisała, że urodziła dziecko o wadze 3700 i jej np. proponowano taki
                          typ porodu, ale nie chciała, bo nie umiała znaleźć odpowiedniej pozycji w
                          wannie, a sama takiego porodu nie planowała), ale chciałam Cię tylko uprzedzić,
                          że trudno z góry się na to nastawić, bo oni decydują w ostatniej chwili.

                          Pozdrawiam!
                          Gosia
                          tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20711;115/st/20050501/dt/6/k/0ca1/preg.png
                    • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 20:42
                      Boze, kolejne wiadomosci o Wyspianskim wcale nie napawaja mnie optymizmem...ale o sztuccach i o papierze, mydle itp to akurat wiem. Polozna lojalnie uprzedzila smile Zreszta to mnie specjalnie nie dziwi, bo jest to codziennosc wielu szpitali. U mnie w Zywcu jest dokladnie tak samo.
                      W ciuszkach co prawda nie pomoge, ja wiekszosc ubranek dostalam od kuzynki, ktora w maju zeszlego roku urodzila dzidzie, wiec w zasadzie wszystko po nim mam. No i od roku troszke sobie na Mlodym trenuje, jak obchodzic sie z malenstwem, przeijanie, ubieranie, kapanie, karmienie - tu jestem w lepszej sytuacji niz Wy, bo mialam prezentacje na zywo. Ada ubierala Mlodego prawie od poczatku w body i koszluki wkladane przez glowe i bylo OK, to jest bardzo proste i na pewno nie uszkodzi sie przy tym glowki Malenstwa. Zreszta polozna w szkole rodzenia tez nam tlumaczyla, zeby sie nie bac, bo dzieci naprawde nie sa z porcelany i wbrew pozorom nie tak latwo jest zrobic im krzywde. Body bylo wygodne, bo nie zwijalo sie na pleckach, Ada chwalila sobie tez pajacyki, tylko ze potem bylo szybciutko lato i Mlodemu bylo w nich za cieplo.
                      Jesli chodzi o materacyk kokosowo-gryczany, to tez slyszalam ze jest dobry, ale dziewczyny na majowym forum, ktore go kupily, narzekaly na nieprzyjemny zapach, ktory trudno jest wywietrzyc, wiec troszke sie zniechecilam. Sama wybieram sie po materacyk jutro, to dam znac co znalazlam i gdzie.
                      Pozdrawiam cieplutko
                      • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 17.04.05, 22:58
                        Jeżeli chodzi o Wyspiańskiego to mam nadzieję, że do czasu mojego porodu
                        zostanie on zmodernizowany lub przeniesiony do nowego budynku (z tego co mi
                        widomo to jedynie ginekologii nie udało się oddnowić, a pozostałe oddziały są w
                        standarcie unijnym, np. łazienka w pokoju). Jak tam leżałam 2 tyg. temu to już
                        położne przebąkiwały o przeniesieniu. Ja jednak mimo wszystko planuję zostać
                        przy tym szpitalu ze względu na lekarzy, do których chodzę (oboje związani z
                        tym szpitalem). Co do personelu na oddziałe nie mogę złego słowa powiedzieć, a
                        wsparcie z tej strony też jest istotne, choćby dobrym słowem. Poza tym mam
                        zaufanie do ordynatora, być może to czysty przypadek (a wzasadzie wyjatek w
                        mojej osobie), ale uniknęłam czyszczenia po poronieniu tylko dlatego, że
                        ordynator uważał ten zabieg za niekorzystny przed pierwszym porodem (podobnie
                        zresztą jak ja, choć moja wiedza wynika wyłacznie z literatury, której
                        fachowość może być wątpliwa).

                        Pozdrawiam Ania

                        P.S. W szpitalu obiecywałam sobie, że nie będę tu zaglądać do ukończenia kursu,
                        na który obecnie uczęszczam, jeżeli ciąża zakończy się niepowodzeniam, .... ale
                        tu jest tak miło....
                        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 09:59
                          Moj gin powiedzial, ze nowy oddzial powinnien byc gotowy po wakacjach, dostali
                          juz kase i na remont i na sprzet. ja sie juz nie zalapie...przy tym porodzie.
                          Dla mnie najwazniejsze wlasnie zaufanie do lekarza no i fajny personel, dlatego
                          wybralam Wyspianski. Troszke mnie pocieszylas...A do jakiego gina chodzisz,
                          moze mamy tego samego?
                    • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.04.05, 10:46
                      Napisałam pięknego długiego posta i zrobiło mi to samo co Gosi! Żeby skisł ten
                      system co wylogowuje nie wtedy kiedy trzeba! Także teraz bedzie już mocno
                      skrótowo:
                      Ubranka ilość:
                      z 5 par body (w tym min. 2 rozpisnane z przodu na całej długości)
                      ze 2 kaftaniki
                      ze 2 bluzeczki
                      3-4 pary śpiochów (rozpinane w kroku)
                      2-3 pajacyki

                      Ubranka jakość:
                      po pierwsze - noworodek to naparwdę wytrzymałe stworzonko - naprawdę nie masz
                      sie co obawiać, że zakładając mu body przez głowę zrobisz jakąś krzywdę. Inna
                      rzecz, że maluichy za tą operacją nie przepadają, dlatego przydają się body
                      rozpinane z przodu.
                      Pajacyki też polecam rozpinane z przodu - takie z klapką na pupie może i słodko
                      wyglądają, ale nie są chyba zbyt praktyczne. Pomijając już to, że faktycznie
                      mogą odgniatać delikatną skórkę. to wyobraź sobie, że chcesz Malucha przewinąć -
                      najpierw trzeba go na brzuszek, porozpinać wszystko, potem na plecki, żeby
                      przewinąc - a nie daj Boże kupka wyjdzie z pieluszki (a zdarza se to często, oj
                      często), jak tu manewrować takim obkupkanym Maluchem, żeby nie usmarować
                      wszystkiego dookoła? Jak już zmienisz znowu na brzuszek, żeby pozapinać no i
                      ostatecznie na plecki, do pozycji wyjściowej. Teraz to się może wydawać
                      zabawne, ale w pierwszych tygodniach, kiedy takich operacji dokonuje się po
                      kilkanaście dziennie, z piersi cieknie, tyłek boli, hormony szaleją, to może
                      przyprawić o solidną depresję. Poważnie.
                      Tą pierwszą bielizne ja kupowałam jednak nową (plus dostałam sporo od rodziny).
                      Wiadomo, że taki Maluch i przesika i przekupka i jakoś mi tak ze względów
                      higienicznych lumpex nie podchodził. Starszaka tam ubieram, jak najbardziej,
                      najwięcej na Inwalidów - tam najłatwiej coś fajnego trafić, ale ja poszukuję
                      już większych - bluz, spodenek, kurtek, na "malizny" nie zwracam szczerze
                      mówiąc uwagi więc nie wiem jak tam jest pod tym względem.
                      Co do olejków - ja juz stosuję (a do termnu jeszcze prawie 3 miesiące). Nie
                      mogłam nigdzie znaleźć tego w kiełków pszenicy, więc uzywam mieszanki olejku ze
                      słodkich migdałów (kupiony na stronie Polleny Aromy) plus witamina E. Tak z
                      tydzień przed terminem dodam do tego jeszcze olej z wiesiołka. No ale ja mam co
                      uelastyczniać- wstrętną grubą blzinę z pierwszego porodu sad Mam nadzieję, że
                      efekty będą.
                      Tyle na razie,
                      Barbs

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka