Dodaj do ulubionych

Ciężaróweczki z B-B i okolic

    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.07.05, 17:09
      ach jeszcze zapomniałam,mała gwiazda tak sie zaklinowała, że nie miałaby szans
      na normalny poród, tak czy siak cesarka byłaby nieuniknoiona!!!!
      poza tym bok boli tak bardzo, że juz nie mam siły i czasem (fuj, fuj)psioczę na
      nią strasznie i tak sobie myslę co w tym pięknego, gdzie ta radość, jak ja
      prawie codziennie wyje z bólu. Pani doktor wczoraj powiedziała, ze rozumie,
      gdyby bolało mnie w dole, to mogłoby oznaczać rozejście kości łonowej (powoli,
      powoli pani doktor pewnie sie i rozejdzie, bo przy moim szczęściu to wszystko
      możliwe), ale na górze??? pewnie przeczulica??? nie pytałam co to takiego, ale
      we czwartek jadę do profesora Michalskiego (Tychy Katowice) bo dłużej nie
      wytrzymam!!! a u nas jednak pomocy z nikąd, do tego jeszcze paskudna alergia,
      kicham i kicham brzuchem mi trzęsie i tabletek żadnych....oj ciężkie to moje
      życie!!!
      dzieki za info co do inglesiny, tez ja miałam na oku!!!!
      vsdi.net/count/preg/i/meter3793.png
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.07.05, 19:43
        Oj biedna ty jestes rapida, tyle nieszczesc sie przyplatuje...jeszcze alergia
        ale Malenstwo wszystko Ci wynagrodzi - jestem pewna na 100%
        Pozdrowionka
    • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.07.05, 10:48
      No nie! ja sie wykończę!!!! boli tak bardzo, że nie wytrzymam i jade do
      Katowic, niech prfesor mnie ratuje, bo jednak tu nie ma na co liczyć! przy
      okazji sie dowiem co i jak z moim maleństwem gdzie i kto się za nia weźmie???
      pozdrawiam ciepło, fuj co za pogoda.........
      • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 22.07.05, 11:39
        Hej!
        Rapida czytam ten wątek ale jeśli można... co się dzieje?? Bo chyba nie
        rozumiem sad czy profesor Ci pomógł??
        A tak przy okazji jak już tu jestem mam pytanie do wszystkich czy wy też
        miałyście tak bujne i realistyczne sny??? Przez ostatnich parę nocy
        przeżywałam poronienie (koszmar) ufff i w końcu dziś śniło mi się że urodziłam
        zdrową śliczną dziewczynkę ( ciekawe czy faktycznie to będzie dziewczynka wink
        pozdrawiam w ten pochmurny dzionek
        • e_rubi Sny... 22.07.05, 12:51
          Jejku jakie ja mialam sny w ciazy. Co noc mi sie cos snilo, nieraz to bylo jak film sensacyjny, takie mialam przygody. A dziecko snilo mi sie czesto. I chlopczyk i dziewczynka. Czasem sny byly przyjemne, czasem straszne, a czasen dziwaczne po prostu. Kilka razy np snilo mi sie, ze wystawilo raczke przez brzuch i zlapalo mnie za palec smile
          • rapida po katowicach 22.07.05, 17:37
            Nie jestem przewrażliwiona, nie mam już przeczulicy, chyba że na ludzi!!! Od
            samego początku boli mie lewy bok, żeberko ściślej mówiąc, powtarzam od samego
            początku, boli różnie czasem paręnaście razy na dzień czasm parę, a w sumie
            było może ze cztery, że nic nie bolało (cud). Nie ma mowy o żadnym ucisku, bo
            co może ucisnąć kilkumilimetrowa fasolka!!?? oczywiście do tego dochodziły
            różne inne dolegliwości bólowe, podbrzusza, jajników itp.... oczywiście na
            żeberko nikt nie zwracał uwagi, mówili, że to nerwobóle (na początku), a teraz,
            że mała rośnie i uciska....Od poniedziałku zaczął się koszmar, praktycznie
            bolało cały czas, noce to już w ogóle katastrofa, na lewym boku nie było mowy,
            żeby w ogóle się położyć, każdy dotyk to uczucie jakby ktoś szpile wbijał, no
            jednym słowem katastrofa! Dalego pojechałam do mojego profesorka i diagnoza
            jest taka: hormony szaleją i rozpuszczają moje chrząstki, u niektórych nawet
            sie tego nie zauważy, a u niektórych (ja) ból jest od samego początku. Dsotałam
            ćwiczenia, które mam robić, pleciał masaże, stanowczo odradził akupunkturę!!! i
            kazał dwa razy dziennie rano i wieczorem leżeć w wannie z wodą, 36,6-37 około
            godziny. Wczoraj już zaległam itongue_outRZESPAŁAM NOC!!!!! teraz szukam masażysty,
            cudotwórcy!!!
            Co do operacji jeszcze nic nie wiadomo, pewne ,że w Ligocie, bo dobre opinie o
            tym szpitalu słychać, początkiem września jadę na rozmowę z chirurgiem, więc,
            nie pozostaje dalej nic innego jak czekać!!!
            buziaki
            • anbull Re: po katowicach 22.07.05, 23:01
              Rapida ale to wszystko "chodzi" po Tobie...

              nie rozumie z Twojego ostatniego listu "hormony szaleją i rozpuszczają moje
              chrząstki", jakie chrzastki?

              Ja właśnie wróciłam dziś ze szpitala. We wtorek zemdlałam w pracy i przywaliłam
              głową w beton, chyba cudem nic mi nie jest, choć wszyscy mówią, żeby sie nie
              cieszyć bo skutki mogą być po jakimś czasie,a prześwietlenia żadnego ze względu
              na ciąże nie zrobili. Boję sie, żeby sytacja się nie powtórzyła. Od tego
              zdażanie dostałm awersji do autobusów, w kótrych teraz jest ciepło i duszno.
              Wogóle jestem podłamana, bo jeszcze przez 3 tygodnie będę sama w domu, moje
              kochane psisko po mojej nieobecności wróciło do domu (bo bylo "na
              przechowaniu") zupełnie odmienione psychicznie - osowiałe, mniej radosne, z
              rozwalonym noskiem od budy, a zawsze była z niego taka przylepa, że ciężko było
              coś zrobić bez jego "pomocy".

              Co do małego maluszka to była w szpitalu dziewczyna w 30tc. Na jedym USG waga
              dziecka była coś ok. 1000 (dokładnie nie pamiętam) i dostała od swojego lekarza
              skierowanie do szpitala. W szpitalu na USG (1 dzień póżniej) waga dziecka 1200
              i lekarz, który USG wykonywał był lekko zdziwiony po co kroplówki i
              stwierdził,że waga dziecka w normie. Niewątpliwie gdzieś był błąd w wykonaniu
              USG... Dostawała codziennie (przez 10dni) po jednej kroplówce glukozy. Położne
              mówiły, ze podobny efeky do kroplówki przynosi spożywanie bananów, jedna z mam
              polecała miód i słodkie owoce, np. winogrona. Wg. nie warto spróbować
              naturalnych sposobów, a kroplówke zosawić na koniec jako ostateczność.

              Pozdrawiam Was ciepło Ania
              • rapida Re: po katowicach 23.07.05, 10:48
                w ciąży (tak mówił pan doktor) pojawiają sie pewne hormony, które w "normalnym"
                stanie nas nie atakują. No i u jednych nie robią żadnego spustoszenia, a wręcz
                przeciwnie, ładna cera itp., a u innych robią spustoszenie, rozpuszczają i
                rozmiękczają chrząstki, miednica, bioderka, kręgosłup, żeberka, tak niby się
                organizam do porodu przygotowuje, ponoć wszystko jest tak miękkie, że może
                nawet parę centymetrów odejść od stanu normalnego. No i ja właśnie jestem taka
                inna, mogę się modlić co by mi to spojenie łonowe się jeszcze nie rozeszło, bo
                wtedy już w ogóle kalectwo!!! ja zawsze miałam szczęście!!!! więc wszystko
                przede mną!
                Kochana, ale Ty tam tez nie szalej zbytnio! i uważaj na Was! to rzeczywiście
                cud, że Ci się nic nie stało!!! Pytałam o wagę profesora, powiedział, że jest
                prawidłowa, i nie ma żadnych obaw, tyle właśnie waży dziecko, i na pewno
                jeszcze zdąży nabrać ciałka. Ale za banany się biorę, zresztą winogronka też
                lubię.... Boziu nie chcę pomyśleć jak będę wyglądać za te dwa miechy....
                Czy któras z Was korzystała z gimnastyki dla ciężarnych???? a może wie, gdzie
                coś takiego robią??? muszę się zacząć ruszać, a jak się tu ruszać jak pada,
                pada i pada....
                buziaki,papa
                • rapida Re: po katowicach 23.07.05, 11:04
                  nic mi się nie chce...........
                  tickers.baby-gaga.com/p/dev273pr___.png
                  • anbull Re: po katowicach 23.07.05, 15:41
                    Ah.. ciąża to dziwny stan, szkoda tylko, ze czasami musi boleć..

                    co do ruchu to mnie psiak przymusza do codzinnych spacerów, które zresztą sama
                    bardzo lubię (pod warunkiem, że nie pada). Do 5 sierpnia mam L4 więc się wezmę
                    za gimnastykę w domu. Mam jakąś starą ksiązkę Włodzimierza Fijałkowskiego i
                    zabieram się za jej studiowanie. Może podniosę w ten sposób chociaż trochę
                    swoje niskie ciśnienie, które mogło być przyczyną mojego omdlenia.

                    A co do wózków to ja też stawiam na inglesine magnum... juz zresztą ją
                    kupiłam smile)i cieszę się, że Ewelina ją chwali.

                    Pozdrawiam Ania
                    • rapida wózeczek??? 24.07.05, 11:55
                      ja sama już nie wiem co robić, na razie na pewno wózka nie kupię, bo nie będzie
                      mi potrzebny...., nie wiem jak długo mała bedzie w szpitalu, może być nawet i
                      trzy miesiące, więc pewnie w zimie głębokiej ją dostanę, no może na święta???
                      (będę walczyć!!!) więc na pewno zaraz nie będę jej wozic, no bo gdzie?? do
                      babć, to autkiem, więc pewnie tylko fotelik kupię, i zastanwawiam się czy juz
                      od razu tylko spacerówki nie kupić, myślałam o graco tym dwa w jednym, ale jak
                      nie będę kotrzystać z nosidła, to nie będę płacić 1100 jak mogę kupić sam
                      spacerowy za połowę! Pewnie dopiero jak wyjdziemy ze szpitala, to rozglądnę się
                      za wozidłem...
                      A póki co spadam na spacerek..., no bo nie pada deszczyk, NIEMOŻLIWE!!!!!
                      Buziaki,papapa miłej niedzielki
                      • anbull Re: wózeczek??? 24.07.05, 17:31
                        oj Rapida wiele przeszłaś a i dużo przed Tobą i dzieckiem, mam nadzieję, że
                        wszystko dobrze się skończy i że trafisz z dzieckiem w dobre ręce. Ważne jak
                        się wie co robić, gdzie się urać. Wydaje sie, z tego co piszerz, że pod opieką
                        dobrych lekarzy jesteś, a to bardzo dużo.

                        Co do wózków to jak będziesz wiedziała co chcesz i znała trochę rynek to
                        problemów nie ma i w Twojej sytuacji spacerówka będzie b. dobrym rozwiązaniem.
                        Z moich obserwacji wynika, że inglesine magnum uzytkuje sie przez rok do
                        półtorej, bo jak dziecko zaczyna chodzić to wygodniejsza jest b.poręczna,
                        lżejsza spacerówka, z siedziskiem niżej, żeby dziecko samo mogło wyjść i wsiąść
                        do wózka.

                        Ania
                        • e_rubi Inglesinka 24.07.05, 19:38
                          Jak pisalam wczesniej ja jestem z tego wozka zadowolona, jak jeszcze bylam w ciazy testowalam wersje spacerowa na rocznym synku mojej kuzynki i super mu pasowal. Ja pozniej planuje jeszcze kupic mala i lekka "parasolke" na wypady na zakupy i pozniej jak juz Zosia bedzie wiecej sama chodzic niz jezdzic. Chyba masz racje, ze Inglesina sie sprawdza tak mniej wiecej poltora roku, bo dziecko nie moze same z niej wysiasc - siedzenie jest wysoko. Zobaczymy.
                          Bardzo wygodny jest tez fotelik samochodowy, ktory pasuje do tego samego stelaza, czesto z tego korzystamy i Mala lubi w nim jezdzic bo ma super widok.
    • rapida Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.07.05, 11:21
      ładna pogoda się zrobiła i od razu pusto na forum!!! dobrze, dobrze! ruch to
      zdrowie! właśnie wstałam i zastanawiam się czy znowu nie zalegnąć, jakaś taka
      skapiała jestem!!!pozdrawiam cieplutko,papa
      • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 12:58
        Tiaaa pogoda śliczniutka aż zazdroszczę tym co na spacerki mogą chodzić... ja
        na balkonie dzidzisia dotleniam, bo siedzieć w domu muszę sad

        pozdrawiam wszystkich
        • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 16:59
          Jak znosicie tą pogodę??? Ja niestety prowadze "kretowe" życie wychodzę rano i
          późnym popołudniem. Na sam widok słońca już mi słabo, szkodą że akurat teraz
          mnie dopadł "światłowstręt" jak jestem na L4.... Mam nadzieję, że uWas lepiej
          pod tym względem, a jak Wasze dzieciaczki w cieplejsze dni? radzą sobie jakoś z
          ta temperaturą?

          Papaja, jak dobrze pamiętam, kiedyś pytałaś czy ktoś ma termin na styczeń...
          nie wiem czy czytałaś moją odp. ... ja mam termin na styczeń smile)

          pozdrawiam Ania
          • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 23:03
            Jasne że dostałam smile i nawet na forum odpisałam. Może w szpitalu się
            spotkamy wink (gdzie planujesz rodzić?) Zaś co do światłowstrętu to przez
            ostatnie trzy dni ból głowy nie dał mi żyć łącznie z paskudnym światłowstrętem :
            ( wrrr ale dobrze że już przeszło i człowiek jakoś funkcjonować może ufff dziś
            moja fasolka ma 9.5 cm sprawdzili na USG serduszko 4-ro "komorowe" dzielnie
            bije, przepona i żołądek na miejscu łapkami i nóżkami macha smile
            pozdrawiam
            • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 27.07.05, 23:05
              oj..... łapkami oczywiście dzidzia macha..... a nie żołądek hi hi bo jak
              zauważyłam tak mi z kontekstu wyszło wink
              • rapida Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 28.07.05, 17:51
                Hej, hej!! Mnie słoneczko bardzo cieszy, mogłabym godzinami leżeć, ale
                się boję!!!juz i tak jeje wiele "dobrego" zrobiłam, więc słoneczko w tym roku
                sobie odpuścimy. Zresztą plamy jakieś wyszły na twarzyczce i czuję się jak
                Karino, bo akurat między brwiami!!! Upały znosimy dobrze, gorzej z boleściami,
                które są wciąż, ale już nie z taką częstotliwością, jak w zeszłym
                tygodniu........brrrrr!!! Papaja a dlaczego musisz leżeć??? Moja ma wędrujący
                żołądek, czyli pewnie nim macha.......ha, ha, ale oczywiście NIKOMU, tego nie
                życzymy!!! buziaki papapa
                • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.07.05, 08:11
                  Hej wink i znów upał dziś się zapowiada.... leżeć hmmm nie tak dawno... w
                  zeszłym roku byłam w ciąży i .. obumarła sad a teraz fasolka umiejscowiła się
                  trochę za nisko i mam przodujące łożysko choć dali mi nadzieję że w trakcie
                  upływu czasu może się podnieść smile na USG już stwierdzono że łożysko troszkę
                  się podniosło więc pełna nadziei jestem że polezie jeszcze wyżej. Co z tym
                  żołądkiem???? Co Ci lekarze powiedzieli? Jakie to konsekwencje dla dzidziusia
                  może przynieść? Coś można z tym zrobić czy po prostu taka uroda i tyle????
                  pozdrawiam
                  • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 30.07.05, 20:47
                    PAPAJA faktycznie nie zauwarzyłam Twojej wcześniejszej odp.
                    Co do porodu to na razie nic konkretnego nie ustaliłam. W razie przewidywanych
                    komplikacji i skazania na CC to Wyspiański z racji lekarza, a jezeli wszysko
                    będzie wskazywało na poród naturalny to tam gdzie będę mogła urodzić w wodzie,
                    z tym że na dzień dzisiejszy w grę wchodzi jedynie Bielsko, bo nie mam auta. Na
                    Wyspiańskiego szczerze powiem, że nie interesowałm się jeszcze czy jest tam
                    możliwy poród w wodzie, kiedyś dzwoniłam do szpitala wojewódzkiego to mówili,że
                    tam przyjmuj porody w wodzie, ale tego jeszcze nie sprawdzałam jak to w
                    parktyce wygląda. Po kwietniowym pobycie w szpitalu na Wyspiańskiego miałam
                    nadzieję, że do stycznie 2006 ginekologia i położnictwo zostanie przeniesione
                    do nowego budynku (i być może poród w wodzie będzie tam możliwy), ale niestety
                    nie zanosi się na zmianę budynku i poprawę warunków w najbliższym czasie.

                    Dziś skorzystałam trochę ze słoneczka i świeżego powietrzasmile), ale było miło.
                    Wybrałąm sie na spacer nad rzekę zacienioną leśną ścieżką, moje psisko do tej
                    pory śpi.

                    pozdrawiam Ania
                    • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 15:10
                      Z tego co wiem nowe budynki mają być oddane do 10 stycznia a ostateczny termin
                      20 stycznia więc jest szansa...ale jak wiadomo w Polsce różnie z terminami
                      bywa wink
                      pozdrawiam
                      • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 16:20
                        to mnie trochę pocieszyłaś, moze akurat zdążą przed moim porodem. Jakoś wolę
                        szpital ma Wyspieńskiego, bo byłam tam kilka razy i jestem trochę obyta z
                        personelem i budynkiem. A Ty Papaja podjęłaś już jakieś decyzje co do miejsca
                        porodu??

                        pozdrawiam Ania
                        • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 31.07.05, 17:05
                          Jasne smile ja na Wyspiańskiego się wybieram więc może się spotkamy wink
                          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.08.05, 11:41
                            Moj lekarz mi mowil, ze zamierzaja sie przenosic do nowych budynkow i mam nadzieje, ze zdaza przed waszym porodem. Ja rodzilam na Wyspianskiego i jestem bardzo zadowolona, choc oczywiscie obecne warunki to jest koszmar...ale nie to najwazniejsze dla mnie bylo, wiec sie nie przejmowalam. Porod w wodzie nie byl mozliwy, mozna tylko siedziec w wannie w czasie skurczy ale na faze parcia trzeba sie przeniesc na fotel. Moze sie jednak cos zmieni jak beda mieli lepsze warunki. A w wojewodzkim teoretycznie mozna do konca zostac w wannie.
                            Pozdrowionka
                            • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.08.05, 16:50
                              może którąś z Was zainteresuje co jutro w TV...

                              Program TV: Jutro 02.08.2005
                              Polecamy:

                              Zaklinaczka dzieci
                              (The Baby Whisperer)
                              odc. 6 (15)

                              02.08.2005 (Wtorek), godzina: 14:45
                              serial dokumentalny, 2003, Wielka Brytania
                              czas trwania: 25 minut
                              reżyseria: Lorraine O‘Keeffe



                              Dziesięciomiesięczna Tia sprawia rodzicom wiele kłopotów wychowawczych, od
                              urodzenia kurczowo trzyma się matki. Nawet na moment nie daje się położyć, od
                              razu zaczyna krzyczeć. Poproszona o pomoc Tracy Hogg wyjaśnia rodzicom, na czym
                              polega problem. Okazuje się, że Tia cierpi na wyjątkowo silny lęk separacyjny.
                              Belinda musi włożyć wiele serca w opiekę nad dzieckiem i okazać dużo
                              cierpliwości, by nauczyć córkę samodzielności i zapewnić jej poczucie
                              bezpieczeństwa.


    • rapida RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 17:00
      Witam cieplutko i deszczowo!!! umieram na opuchliznę!!! do tej pory wystarczył
      tylko krem na obrzeki, i nogi w górze....od dziś nie mam kostki, nie ma
      paluchów, nop może i mam, ale jakie????? wczoraj (na serio dobrze sie czułam) i
      poszłam sobie do centrum, i dobrze, że daleko nie miałam do sklepu, bo pierwszą
      rzeczą jaką nabyłam były klapeczki........obleśne, takie dla starszej pani, ale
      za to jakie wygodne!!! a dziś mało co w komfortach nie wyszłam, bo w
      klapeczkach głupio, jak na polu -10! wcisnęłam się w martensy, i po godzinie
      wyciągnąć nie było jak!!! co robić! Ratunku...........
      • lechickachata Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 20:07
        Ha!
        Najwyższy czas, moja miła! Wiem, wiem... Paskudne uczucie, ale dla dzidziusia
        to i trochę popuchnąć warto. Ja też musiałam zainwestować w klapki, bo w inne
        buty tak jakoś nie mogłam się zmieścić. A był to chłodny kwiecień... Oj, trzeba
        przetrwać i tyle.
        Pozdrawiam cieplutko z supercórcią Michaliną
        Gosia
        • anbull Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 04.08.05, 22:49
          Rapida chyba magnez najlepiej z wit. B6 pomaga na opuchliznę, ale głowy nie
          daję sobie uciąć. Ale nie 1 czy 2 tab./dziennie, ale większa ilość ok. 4-6
          dziennie. Sprawdź to jeszcze gdzieś, ale tak mi coś w głowie świta, najlepiej
          chyba podejdź do lekarza (szczególnie jeżeli chodzi o ilość tab/dzinnie), bo na
          jedno pomoże a na drugie...

          Ja miałam popuchniętę nogi po dłuzszy spacerze, na szczęście szerokość sandała
          w każdym miejscu mogłam regulować prawie do woli smile), więc dałam jakoś radę,
          ale jak mnie to dopadnie w zimie, pod koniec ciązy i to z większym nasileniem
          to nieciekawie.

          Gosiu co u Ciebie?? jak się chowa suprecórcia smile) ??
      • jagodzia24.09 Re: RATUNKU PUCHNĘ!!! 05.08.05, 12:43
        No właśnie! Te opuchlizny!
        Ja jestem w 33 tc termin zbliża się wielkimi krokami, trochę spuchły mi palce u
        rąk - na tyle że nie mogę zdjąć już obrączki - ktoś mi ostatnio uprzytomnił, że
        jeśli się da to byłoby dobrze zdjąć pierścionki i obrączkę bo przy
        porodzie/cesarce wszelka biżuteria nie jest wskazana. Oho! Właśnie tak się
        zaparłam, że udało mi się zdjąć obrączkę!
        Pozdróweczka dla rosnących brzuszków, ich mieszkańców i właścicieli - Jagoda
        • e_rubi Bylysmy na basenie 07.08.05, 20:45
          ...z Zosia. Zaczynamy nauke plywania, bo wanna juz jest za mala smile
          Na przyszlosc polecam: rewelacyjny basen dla maluszkow jest w Lipniku, czysciutko, cieplo, ozonowana woda, wszystko przystosowane dla niemowlat.
          i jest szkola plywnia dla niemowlat od 3 miesiaca - zajrzyjcie www.pantarhei.com.pl
          a tu fotki mojego malego plywaka forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=27333463&a=27375483
          pozdrowionka
          • katarynka001 Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 11:01
            Cześć, dzięki za tą informację, nie wiedziałam że istnieje taka szkoła. Na
            pewno skorzystamy w przyszłości smile Pozdrawiam
            • rapida Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 14:30
              No proszę!!!! ale zabawa!!! fajnie było Was poznać, mała jest rozkoszna!!!i
              niech już taka będzie, pozdrawiam,papa
              • berenika-27 Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 17:24
                Witam Was Wszystkie!

                Już nie pamiętam kiedy ostatnio byłam na forum. Zajmowanie się maluszkiem jest
                strasznie absorbujące. Ale od wczoraj Mateusz jest cudowny, prawie nie marudzi.
                To pewnie zasługa leku na kolkę. Dzisiaj przez godzinę leżał sobie sam w
                łóżeczku i patrzył się na grzechotkę. A ja tylko do czasu do czasu zaglądałam
                do niego, pogłaskałam i dałam całusa. Oby nie była to z jego strony jednorazowa
                akcja!

                Co do basenu to też się wybieramy ale dopiero za miesiąc. Już się nie mogę
                doczekać zwłaszcza że Ewelina go chwali. Mateusz bardzo lubi wodę, choć narazie
                tylko tą w wannie. To i basen pewnie polubi.

                Pozdrawiam
                Asia
                • e_rubi Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 20:23
                  Hej Berenika. Fajnie, ze sie odezwalas.
                  Nas na szczescie kolki ominely, a Mala to bardzo grzeczne i pogodne dziecko, wiec ja od poczatku mam duzo czasu. Mam nadzieje, ze Mateuszek teraz Ci da odetchnac i coraz czesciej bedzie potrafil sie sam soba zajac smile
                  U nas swietnie sie sprawdza karuzelka nad lozeczkiem i matka edukacyjna, Zosia sama sie bawi przez jakies pol godzinki, zanim sie jej nie znudzi. Mozna wtedy spokojnie cos zrobic. Lubi tez byc ze mna w kuchni, obserwuje wszystko uwaznie ze swojego lezaka.
                  A basen jest naprawde fajny. My zapisujemy sie na kurs, prawdopodobnie sie zacznie pod koniec sierpnia, jak zbiora grupe. Moze sie kiedys tam spotkamy. Pozdrawiamy serdecznie
                  • anbull Re: Bylysmy na basenie 08.08.05, 21:12
                    dzieki za informację o basenie dla bobasów, chyba by mi do głowy nie przyszło,
                    że w B-B może być taka atrakcja i to jeszcze dostosowana do maluchów z
                    odpowiednimi środkami bakteriobójczymi ...
                    Jak kurs się rozpocznie to napisz o wrażeniach. Ile 3-4 m-czne dziecko jest w
                    stanie wytrzymać w wodzie i wiesz może jaką ma temperaturę?? chyba wyższą niż w
                    basenie dla dorosłych?? A co z pieluszkąw basenie? Muszę tam zadzwonić może
                    znajdę coś dla siebie na okres jesienno-zimowy smile)

                    Ania
                    • e_rubi Re: Bylysmy na basenie 09.08.05, 21:48
                      Pieluszke sie dostaje ( w cenie zajec) Huggies Swimmers, specjalna na basen. Mozna je zreszta normalnie kupic. Pampers tez ma takie w ofercie, nazywaja sie chyba kapieluszki czy jakos tak. W basenie jest oczywiscie duzo cieplejsza woda niz dla doroslych, w ogole w calym obiekcie i w przebieralniach jest bardzo cieplutko. Zajecia trwaja pol godziny. Zosia ostatnio po okolo 20 min w wodzie byla juz zmeczona, ale wczesniej jeszcze jakies 20 min chodzilismy z nia obok basenu i obserwowalismy takie zajecia juz bardziej zaawansowanych plywakow, i to pewnie dlatego. Niesamowicie wygladaja takie nurkujace maluchy. Oczywiscie zdam relacje, jak tylko kurs sie zacznie - zbieraja grupe i pierwsze zajecia maja byc pod koniec sierpnia. Pozdrawiam
                      • lechickachata E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 13.08.05, 13:21
                        Hej!
                        Położna na wizycie patronażowej wspomniała, że jest taki basen w Lipniku, ale
                        nie wiedziałam gdzie dokładnie. A teraz mam namiar. Mała uwielbia wodę, więc...
                        na 100% tam się spotkamy. Zaraz tam zadzwonię!!! Ale ekstra! Oglądałam w
                        sklepach pieluszki do pływania, ale widziałam tylko Huggies - najmniejszy
                        rozmiar od 7 kg (chyba mała w tym nie "utonie"?).

                        Pozdro! (ale się podekscytowałam!)
                        Gosia
                        • e_rubi Re: E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 15.08.05, 21:49
                          Hej Gosia - tak sie ciesze. Mam nadzieje, ze sie wreszcie poznamy. A co do pieluszek to nie kupuj - tam daja. Jak bylismy pierwszy raz z Zoska to wazyla 5.5 kg s pieluszka byla na nia w sam raz, moze tam maja mniejszy rozmiar. Zbieraja teraz grupe, zajecia moze sie zaczna w przyszlo niedziele. Pozdrawiamy.
                          • lechickachata Re: E_Rubi! Z nieba mi spadłaś 16.08.05, 13:49
                            Hej!
                            Ewelino, parę pytań. Napisałam na basen e-maila, ale nie wiem czy to najlepsza
                            droga kontaktu. Jak się tam "zaanonsowałaś"? Mailem, telefonicznie, czy po
                            prostu pojechałaś na miejsce? Może poproszę Cię o rozwianie paru moich wątpliwości:
                            - ile kosztują te zajęcia (25 zł?); co zawiera cena?
                            - jak często się odbywają i w jakie dni?
                            - rozumiem, że dzidzi pływa z rodzicem? czy może przyjść pooglądać zajęcia np.
                            tato lub babcia?
                            - co trzeba ze sobą mieć? Jak transportujesz dzidziusia? gdzie dzidzi przebywa
                            gdy mam się przebiera?
                            Z góry dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiam
                            Gosia
                            • e_rubi do Gosi 17.08.05, 21:27
                              ja zadzwonilam, babeczka mi wszystko powiedziala przez telefon i umowilysmy sie na probne zajecia. Kosztowaly 25zl i w cenie juz byla ta pieluszka. Do wody wchodzi z dzieckiem jedna osoba a druga moze byc na terenie basenu caly czas,w szatni tez, mozna ogladac, robic zdjecia, sa laweczki by sobie usiasc
                              w szatniach sa przewijaki dla maluchow, my bylismy razem z mezem i wygladalo to tak, ze ja przebieralam Mala a w tym czasie maz sie przebral i razem weszlismy na basen. Maz byl z Mala w wodzie a ja stalam na brzegu i pstrykalam fotki.
                              rodzic ktory wchodzi do wody musi miec czepek i tyle, nic wiecej nie potrzeba, normalnie to co na basen - recznik, klapki itp. Dla Malej mialam duzy recznik, by ja zawinac zaraz po wyjsciu z wody i oliwke zeby ja pozniej posmarowac
                              zajecia sa tylko w niedziele, kurs jest o 13, na zajecia probne umawiaja na 13.30 - mozna przyjsc troszke wczesniej i zobaczyc jak wygladaja bardziej zaawansowane zajecia. Aktualnie zbieraja nowa grupe, kurs obejmuje 10 zajec ale z wrazenia zapomnialam zapytac ile kosztuje caly kurs - byc moze jest cos taniej niz jednorazowe wejscie
    • berenika-27 Uśmiech dziecka 10.08.05, 09:24
      Tak sobie dzisiaj rano pomyślałam, że dla jednego porannego uśmiechu Mateusza
      to ja bym mogła całą noc mieć zarwaną. To są najpiękniejsze chwile.
      I jeszcze się Wam pochwalę: wczoraj byłam z Mateuszem na Sarnim Stoku na
      zakupach. Spał sobie słodko w wózku i kilka osób które nas widziały wpadały w
      zachwyt i słyszałam "patrz! jaki uroczy maluszek", "jak cudownie śpi", "jakie
      ładne dziecko". Wiem że pewnie każda matka słyszy podobne komentarze ale duma
      mnie rozpierała, że mogę to usłyszeć. Zresztą pewnie dla każdej matki to
      właśnie jej dziecko jest najpiękniejsze, najcudowniejsze, najwspanialsze na
      świecie. I chyba o to w tym wszystkim chodzi.
      A Mateusz rzeczywiście coraz lepiej i na dłużej potrafi zostać sam w łóżeczku
      czy na kocyku. Czasem tylko z mężem dostajemy kota od słuchania melodyjki z
      karuzeli. Ale skoro nasze dziecko się nią zachwyca to mu ją puszczamy.
      No i niestety nie udało nam się uniknąć smoczka choć jestem ich przeciwniczką.
      A co wy sądzicie o podawaniu dzieciom smoczków-uspokajaczy?
      Pozdrawiam i lecimy na spacer bo pogoda chyba jest ładna
      • e_rubi Re: Uśmiech dziecka 10.08.05, 16:02
        Masz racje, bezzebny usmiech mojej Zoski to jest najcudniejszy widok na swiecie, obojetnie jak zle bym sie czula, gdy go zobacze, od razu od razu mam wiecej energii.
        Oczywiscie kazda mama uwaze, ze to wlasnie jej malenstwo jest najpiekniejsze i ja tez pekam z dumy jak ludzie zachwycaja sie Mala. A my czesto ja zabieramy na zakupy, do knajpy, na dlugie spacery. Najwieksza sensacje wzbudzam w Zywcu jak nosze coreczke w chuscie, nosilam ja tak od urodzenia, i wszyscy nas zaczepiali, zeby zobaczyc, co tam takiego schowanego mam.
        A jesli chodzi o smoczek, to moja Zosia nie uznaje. Probowalam jej nawet dawac, ale nie chciala, wiec dalam sobie spokoj.
    • gingeria Witam po długiej przerwie 13.08.05, 23:30
      właśnie opisałam Wam cały dzień porodu po czym wszedł mąż, spojrzał i zapytał-A
      ty to chcesz wszystko wysłać na forum? A kto to bedzie czytał? No i sie
      załamałam. Dopiero co sie pozbyłąm wyrzutów sumienia, że tak długo nie pisałam,
      to ten mnie załatwił. To moze w odcinakch Wam poślę? Trudno, posyłam.Coś mi to
      pisanie nie szło, a jak już coś napisałam to mi się jakoś złośliwie skasowało.
      Ale jestem szczęśliwą mamą! Nasz synek ma już 10 tygodni i jest rewelacyjnym
      dzieckiem. Pięknie wcina, na spanie nie możemy narzekać i rośnie jak na
      drożdżach. Alek jest bardzo pogodny i jak się do mnie uśmiecha to ja ryczę ze
      wzruszenia, mam nadzieje, że się tym nie przejmuje. Tak więc teraz rozkoszuję
      się moim macierzyństwem i nie posiadam się z radości.
      No ale miałam napisać jak było,. To już trzeci raz jak zabieram się za
      opisywanie porodu, może tym razem skończę.
      W nocy z piątku na sobotę przy oglądaniu filmu poczułam, że coś zaczyna się ze
      mnie sączyć no i tak sobie myślałam, że to już powoli to, ale poszliśmy spać, a
      od rana zaczęły się skurcze dość rzadkie. Chodziłam z karteczką i zapisywałam
      sobie co ile one występują. Byłam w kontakcie z moją położną, więc spokojnie
      czekałam na te częstsze. Dopiero po 15-tej pojechaliśmy z mężem do szpitala. Po
      17 już sobie chodziłam po porodówce, ale skurcze dawały się we znaki, więc
      trochę posiedziałam w wannie, mąż mnie masował, czasami położna. Aha, jak
      przyjechałam to miałam 4 cm rozwarcia i babki mi mówiły- A pani z takim ładnym
      rozwarciem to szybciutko urodzi. Humor miałam świetny. No i tak czekałam kilka
      godzin na ten szybki poród w końcu położna przebiła mi pęcherz, bo widziała, że
      coś za długo to trwa. Siedział przy mnie cały czas razem z mężem i pilnowała
      tętna. W pewnym momencie poczułam nerwową atmosferę i dochodziło do mnie tylko
      że lekarz musi natychmiast przyjść (a akurat dwóch było przy ciężkiej cesarce).
      Babki nade mną tylko-oddychaj kochanie, musisz dotlenić dzidziusia, prawie,że
      na mnie wrzeszczały. Jezu jak sobie to przypomnę. I tysiąc ludzi nagle nade
      mną. Potem lekarz szybko się zjawił, kazał dać lepsze światło coś tam szybko
      rozkazywał. Usłyszałam, że muszą teraz pomóc dzidziusiowi wyjść i muszą mnie
      naciąć. To działo się strasznie szybko. Coś było o parciu, położna trochę
      nacisnęła mi brzuch i poczułam spadek ogólnego napięcia. Dziewczyny, ja byłam
      tak oszołomiona, a dochodziło do mnie tylko, że sytuacja jest poważna, że nie
      wiedziałam nawet jak się zapytać o dziecko, nawet nie wiedziałam czy żyje.
      Personel też był blady. Spytałam najpierw czy dziecko jest już na zewnątrz –
      tak. Czy to moje dziecko tam płacze? – Tak Zdrowe, żyje? –Tak. Aha, no i
      oczywiście zaraz jak tylko coś zaczęło być nie tak to wyprosili męża.
      No i teraz wyjaśniam co się stało. Młody był owinięty pępowiną przez brzuch, do
      tego była krótka. Poród nie postępował przez kilka godzin miałam cały czas te 4
      cm, dlatego przekłuli mi pęcherz. To opowiadała mi położna po porodzie. Potem
      szyjka już się rozwarła i dziecko zaczęło schodzić, ale tętno zaczęło spadać.
      Koszmar. No i wtedy ta szybka akcja – vacuum(próżnociąg), Roztoczyński zrobił
      to rewelacyjnie, młody przeżył to bardzo dzielnie i miał tylko mały ślad po
      vacuum przez kilka dni, a podobno różnie to się kończy. Jak dowiedziałam się że
      mam zdrowego synka, to byłam tak wdzięczna Bogu i ludziom tym konkretnym tam w
      szpitalu, nie do opisania. Szwy na szyjce i głębokie nacięcie krocza, ale nie
      było innego wyjścia, żeby to vacuum wprowadzić. Ale potem leżałam 3 tygodnie w
      łóżku, bo nacięcie było takie, że choć się ładnie zagoiło to nie pozwalało mi
      chodzić, stać,siedzieć. Dobrze ze mąż był przez ten czas i zajmował się
      dzieckiem, bo deprecha była blisko.
      W szpitalu było naprawdę dobrze, tego, że uratowali nasze dziecko nigdy nie
      zapomnę, a na położniczym tez było dobrze, na szczęście nie było problemów z
      karmieniem żadnych.
      Cały ból minął, a teraz sama radość.
      No to w końcu mam ten opis za sobą. Może teraz będę częściej wpadać.
      • annakubica Witam. Chciałam dołączyć do Was 14.08.05, 15:16
        Witam. Właśnie jestem w ciąży w 12 tygodniu. Termin mam na 5 marca. To moja
        druga ciąża. Mam już córeczkę Monikę (rok i 3 miesiące) i karmię ją nadal
        piersią i będę karmić, jeśli wytrwam, jeszcze po porodze razem z następnym
        maluszkiem. Nie czuję się najlepiej. Ciągle mam mdłości. Ale jest lepiej niż
        poprzednim razem, kiedy bardzo często wymiotowałam. Teraz to zdarza się
        naprawdę rzadko. Mieszkam w Straconce. Wcześniej mieszkałam w Lipniku i
        faktycznie jest tam w dawnej szkole podstawowej nr 13 szkoła dla bobasków.
        Chciałam tam pójść jak mała miała kilka miesięcy, ale jakoś się nie
        zdecydowałam. Natomiast tego lata, kiedy były te największe upały, pływaliśmy w
        międzybrodzkim jeziorze. Monice się strasznie podobało. A i ja czułam się
        lepiej, kiedy pływałam. Może któraś z Was też jest ze Straconki.

        Pozdrawiam wszystkie mamy i przyszłe mamy.
        Ania mama Moniki (15 miesięcy) i "krewetki" (12 tc)
        • e_rubi Re: Witam. Chciałam dołączyć do Was 15.08.05, 21:46
          Witamy i zapraszamy serdecznie. Mam nadzieje, ze mdlosci wkrotce mina. Oj, jak ja sobie przypomne swoje - trwaly przez cala ciaze i okrutnie mnie wymeczyly. A ja moglam lezec i sie nie ruszac, jak bylo bardzo zle. A Ty musisz sie zajmowac takim malym szkrabem, ktory na pewno jest bardzo absorbujacy. Pozdrowionka.
      • lechickachata Re: Witam po długiej przerwie 14.08.05, 22:14
        Uffff, ciężki opis, a Twoje przeżycia to już w ogóle... Trochę podobnie jak u
        mnie - najpierw szybkie rozwieranie, a potem przez parę godzin brak postępu
        porodu, spadek tętna dziecka, owinięcie pępowiną... Tyle że u mnie nie miało to
        tak dramatycznego przebiegu i skończyło się cesarką. Wspaniale, że wszystko
        jednak dobrze się skończyło i masz swojego ślicznego, małego mężczyznę u boku.
        Życzę wspaniałych wspólnych chwil,
        trzymajcie się cieplutko
        /Gosia
      • rapida gratulacje!!! 15.08.05, 11:53
        Cieszę się strasznie, że już cali i szczęśliwi jesteście w domku! Oj ale
        stresująco było!!! Na szczęcie już po wszystkim, rozkoszujcie się sobą teraz do
        woli! No i wpadaj od czasu do czasu i czekamy na fotki! Buziaki,papapa
      • e_rubi do gingeria 15.08.05, 21:43
        o jejku - ale przezycia przy porodzie. Dobrze, ze sie wszystko dobrze skonczylo. Moja Zoska tez byla owinieta pepowina, okrecona miala wokol szyi, ale na szczescie tetno zaczelo spadac na samym koncu, jak juz byla bardzo nisko i bylo widac glowke - u mnie pomogla natychmiastowa reakcja lekarza, spore ciecie i wypchniecie Malej przez brzuch - na szczescie nie trzeba bylo uzyc vacuum. Ale wiem, co to za stres. Dla wszystkich.
        W kazdym razie gratuluje serdecznie zdrowego i pogodnego synka, pozdrawiamy
    • i.n.f.i.n.i.t.y DO E_RUBI !!!! 15.08.05, 12:08
      Ewelino wiem, że chodziłaś do dr Michała Balisia, z resztą pisałm kiedyś do
      Ciebie w jego sprawie na priv. Chciałbym Cię jeszcze zapytać, gdzie on
      przyjmuje w Żywcu? Chodzi mi o adres, telefon i w jakie dni. Będe Ci bardzo
      wdzięczna za odpowiedz. Pozdrawiam
      Marzena
      • e_rubi do infinity 15.08.05, 21:35
        w Zywcu Baliś przyjmuje we wtorki i czwartki, teoretycznie od 15 - 17 ale zawsze jest wczesniej i przyjmuje do ostatniej pacjentki. Niestety u nas nie mozna sie umowic na godzine - jedyna rzecz jaka mnie wkurzala. Gabinecik jest bardzo maly, ale caly sprzet doktor wozi z Bielska. Gabinet jest na ulicy Weglowej (przecznica od Kosciuszki) nr chyba 3 ale nie jestem pewna. W kazdym razie na poczatku. Ja do niego mam tylko nr na komorke - 502 072 248. Pozdrawiam
    • rapida ale historia-wyrostek...!!! 15.08.05, 12:15
      No muszę Wam powiedzieć!!! w sobotę wieczorkiem, tak koło 21 (już leżeliśmy
      grzecznie w łóżeczku) coś mnie zaczęłó kłuć z prawej strony! najpierw tak
      delikatnie, parę sekund i długie przewry były, a potem coraz mocniej i dłużej i
      odstępy coraz krótsze! Brzuch twardy się zrobił jak kamień, no nic myślę sobie
      to juz koniec, zaczynam rodzić!!! Nie chcę już pisać jak spanikowaliśmy, nie
      wiemy co robić, gdzie jechać, w sumie noc! Dzwonie do Tychów do mojego
      profesora- od piątku na urlopie.........wyjechał, no to koniec, Bohosiewicz,
      ten z Ligoty, wróci dopiero końcem sierpnia, a przeciez on ma operować dziecko.
      Na serio jak dzis sobie przypomnę, te nasze nocne szleństwa..... to mi się chce
      płakać!Na przemian zimno i ciepło mi się zaczęło robić, nic spakowane nie jest,
      mało że nie jest to jeszcze nie wiem zupełnie co zabrać?? co dla dziecka-
      pieluchy, jakieś kosmetyki, cos do ubrania? no i dla siebie też nic nie mam, te
      podkłady czy cos tam??? no mało nie umarłam i jeszcze świadomość, że mój
      małżonek we wtorek wyjeżdża daleko, wszyscy przyjaciele na urlopie i kto mnie
      tam znajdzie w tej Ligocie........Ale za rada dobrekj wróżki- moja Mamunia,
      położyłam się, wzięłam relanium i do rana wytrzymałam, tzn. nie wiem czy bolało
      czy nie! bo dla mnie najwazniejsze było zasnąć, żeby nie czuć!Mężuś mój nie
      spał całą noc, ja ponoc chrapałam jak słoń! Rano juz spokojnie bez żadnych
      boleści, ale za to akcja w Kościele, i tak samo najpierw tak lekko i coraz
      mocniej! No nic, znalazłam jakiegoś lekarza ginekologa, przyjął mnie po
      znajomości, ale uspokoił, że to jedynie Mała się przesuwa i naciska na różne
      części, stąd ból, no i mam obserwować, bo może być też wyrostek.... Powiedział,
      że to się też zdarza! Siedze zatem jak na szpilkach, co tylko zakłuje, to się
      kładę i nogę próbuję do góry podnieść i zgiąć, ale nie boli wtedy, więc chyba
      nie wyrostek!!! JA SIĘ WYKOŃCZĘ!!!!!
      Ale na szczęście juz wiem, że to nie poród!!, we wtorek zaraz dzwonie na
      Ligotę, co dla tego dziecka, i już robię wyprawkę, no i przy okazji sama się
      obłowię, jakaś koszula- ale wszystkie takie krótkie, a ja bym chciała do
      kostek, bo jak widzę te swoje nogi....opuchnięte, obżarte, i całe w żyłkach to
      mi słabo, nie chciałabym zniechęcać personelu do siebie!brzuch jakoś nakryję i
      biuścik też (ha,ha). Kochane po cesarce to co ja mam zabrać???? dajcie jakąś
      radę. Musze już wszystko spakować, żeby znów nie latać i nie płakać po nocy, że
      nic nie mam i nic nie wiem co wziąć!!! O matko, jaki ciężki jest los matki!!!!
      buziaki poniedziałkowe!!! papa
      • berenika-27 Re: ale historia-wyrostek...!!! 16.08.05, 10:42
        Coś chyba moje hormonki dają o sobie znać. Czytam te Wasze posty i prawie
        płaczę. Trochę za bardzo się wczułam w Wasze wspomnienia z porodu i strasznie
        się wzruszyłam. I jeszcze annakubica pisze jak źle znosi ciążę. W takich
        chwilach dziękuję Bogu i Wszystkim Świętym, że miałam tyle szczęścia. Mdłości
        miałam tylko 10 dni i to ok. 1 godziny dziennie, zgaga może przez tydzień mnie
        męczyła, żadnych leków brać nie musiałam, dzidziuś w brzuchu się wiercił i
        lekarz myślał, że pewnie się pępowiną okręci a tu nic z tego. Cesarkę miałam
        zaplanowaną i bardzo dobrze ją zniosłam, szybko wróciłam do formy. Normalnie
        miałam mnóstwo szczęścia. I znowu jak to piszę to się sama nad sobą wzruszam,
        łzy same do oczu płyną. Ach te hormony!!!

        Rapida, mnie po cesarce przydały się takie rzeczy (oprócz oczywiście tego
        wszystkiego co trzeba mieć do normalnego porodu) :
        - majtki jednorazowe – nawet fajnie przytrzymują te pieluchopodpaski a
        jak się pobrudzą to je po prostu można wyrzucić i założyć nowe,
        - kubek niekapek albo słomki do picia ponieważ przez pierwsze godziny nie
        mogłam nawet głowy podnieść z nad łóżka a pić się chciało. Wprawdzie położne
        mówiły żeby tylko usta zwilżać, ale ja piłam i nic mi nie było. Oczywiście
        pierwszego dnia wypiłam i tak nie więcej niż 2 szklanki mineralnej bez gazu,
        - chusteczki nawilżane takie jak dla dzieci, ciężko mi było często
        chodzić pod prysznic i w ciągu dnia zamiast się podmywać używałam tych
        chusteczek,

        A tak poza tym to mój Mateusz waży już 5600 a jest od trzech tygodni tylko na
        piersi i przybrał 500g w dwa tygodnie. Kolki powoli ustępują (obym nie
        zapeszyła), przesypia w nocy już 5 godzin ciurkiem. No i coraz częściej możemy
        sobie pogadać. Gingeria, ja też prawie płaczę jak się mój potomek do mnie
        uśmiecha. Ach te hormony!!!
        Pozdrawiam
      • lechickachata Re: ale historia-wyrostek...!!! 16.08.05, 13:50
        Rapido!
        Ależ Twoje przejścia w ciągu ostatnich miesięcy kosztują mnie nerwów! To
        niesamowite, że tyle rzeczy może się skumulować w przypadku tylko jednej osoby!
        Ufff, mam nadzieję, że to nie wyrostek - jeszcze tego by brakowało...
        No i od razu przechodzę do konkretów, czyli tego co się po cesarce przyda. Jak
        się tak teraz zastanawiam to dochodzę do wniosku, że przyda Ci się mniej rzeczy,
        niż koleżankom rodzącym "drogami natury", ale w zasadzie lista jest podobna. To,
        co możesz sobie ewentualnie odpuścić to Tantum Rosa, choć ja i tak dla porządku
        używałam. No i oczywiście akcesoria typu kółko do siedzenia. Aha! To ważne, choć
        trudno w to uwierzyć - żadnych gazet czy książek o charakterze żartobliwym -
        przez pierwsze dni nie będziesz w stanie się śmiać (tzn. człowiek jest w stanie
        się śmiać, ale grozi to tym samym co próby kaszlu lub kichania - wielkim bólem
        poszytych mięśni brzucha). Brzmi zabawnie, ale jak sobie przypomnę tę walkę ze
        sobą, by się nie śmiać lub nie kichać, choć się chciało, to ojej... No i co
        dalej - oczywiście jakieś megapodpaski - są takie Belli, z serii Bella Baby, w
        biało-zielono-niebieskim opakowaniu, są takie w Klimczoku (to są podkłady dla
        dzieci, ale genialnie się sprawdzają rozmiarowo dla kobiet po porodzie); hihihi,
        moja koleżanka z sali nazywała je "encyklopediami", bo rzeczywiście to trochę
        tak jakby mieć między nogami encyklopedię lub książkę telefoniczną :oD Przydatne
        też mogą być podkłady na łóżko, choć ja nie miałam i jak się pobrudziło
        prześcieradło to zmieniali, więc to tak w drugiej kolejności. Aha, no i
        koniecznie Bepanthen na brodawki sutkowe, bo szybko poczujesz, że karmienie to
        piękna, ale dość bolesna na początku sprawa.
        /Życzę Ci, abyś nie miała takich problemów jak ja z pokarmem na początku, co
        ponoć często przydarza się po cc/
        I co jeszcze? Właśny zestaw sztućców, jakiś talerzyk, kubeczek, termometr,
        papier toaletowy, nakładki na deskę sedesową, oczywiście kosmetyki typu
        dezodorant, krem, zestaw do mycia się i zębów, ręczniki... No i pampersy dla
        dziecka. Nie wiem jak z ubrankami, to chyba zależy od szpitala. W Tychach
        ubierali w szpitalne i trzeba było mieć jeden zestaw na wyjście. Z ciuchów nie
        przyda się wiele: 2-3 koszule, szlafrok, klapki, skarpety. Majtki jednorazowe
        nie przydadzą się na długo, bo po zdjęciu opatrunku (po 2 ok. dniach) dobrze
        będzie mieć coś przewiewnego (najlepiej bawełniane majty typu "reformy"; figi
        odpadają, bo góra wypada w tym samym miejscu co cięcie i będą drażnić ranę). Do
        jedzenia na początek nic się nie przyda, potem ewetualnie coś lekkiego do
        kanapek lub krakersy. Do picia weź wodę mineralną niegazowaną (przez pierwsze 2
        doby po cc pozwalali "żywić się" wyłącznie wodą i rumiankiem). Chyba tyle. Może
        o czymś zapomniałam, ale pewnie koleżanki jeszcze dopiszą.
        Trzymaj się zdrowo, to już chyba niedługo...?
        Buziaki,
        Gosia
    • i.n.f.i.n.i.t.y Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 16.08.05, 11:21
      Dziewczyny jak ja strasznie cieszę się, że wy tak intensywnie piszecie. Super!
      Pozdrawiam was gorąco.
      • rapida kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 13:07
        HEJ,HEJ!
        Dzieki wielkie za listę rzeczy, jutro powinnam się zebrać jak to się brzydko
        mówi w kupę i może pojadę..."Wyrosteczek" pobolewa cały czas, ale nie jestem w
        stanie nogi zadrzec, na tyle wysoko, żeby ucisnąć brzuch i nie wiem czy to
        wyrostek, czy nie???? poza tym swędzą mnie stopy i ręce, do tego stopnia, że
        chodzę boso po betonie.... i drę sobie po nim stopami, później godzinę moczę,
        żęby przejżały na świat, myślałam, że to alergia, na coś???? Dziś byłam u
        internisty i pani kazała mi stopy i ręce smarować jodyną. Zamknijcie oczy i
        wyobraźcie sobie jeszcze brązowe nóżki i rączki!!! umrę chyba!
        Poza tym kupiłam nowy zestaw w rosmanie do pielęgnacji sewgo ciała (jakiś
        niemiecki specyfik- krem na ociężałe nogi, do kąpieli olejek pod prysznic i
        olejek do ciała na rozstępy),na początku kupiłam sobie ziajkę, ale mnie
        uczuliła, potem cały czas smarowałam się gerberem i nic mi nie bytło!!!
        zupełnie nie wiem dlaczego kupiłam to coś, posmarowałam i cały brzucjh jeden
        rozstęp, nie wiem czy to przypadek czo co? ale wyjątkowo po każdorazowym
        posmarowaniu dochodzi komplet nowych rozstępów. Może to specyfik NA ROZSTĘPY!!!!
        No i co teraz robić? na razie są czerwone i strasznie swędzą, wcieram znów ten
        krem gerbera(przeprosiłam go), ale może coś jeszcze trezeba??? Może znacie
        jakieś magiczne sposoby??? O Boziu!
        Jeszcze jedno mam pytanie, gdzie najlepiej w naszych okolicach zrobić
        wyprawkę dla malucha! Kazali mi do szpitala przywieźć masę rzeczy....body,
        kaftaniki, pampersy, kosmetyki. zastanawiam się czy te rzeczy (ubrania) do mnie
        wrócą, wydaje misię, że raczej nie, więc nie będę szaleć z jakimiś super
        rzeczami, poza tym trochę to dziwne, bo po operacji jak ją ubiorą??? myślałam,
        że tylko pampers i już, a tu taka lista! No nic idę odpoczywać!
        Już bym chciała, żeby było po wszystkim, na serio coraz mi gorzej (z numeru
        nogi 37 skoczyłam na 40, jak myslicie zostanie mi taka mała stópka???)głupio
        cxzłowiek 160 wygląda ze stopą 40, a tu może jeszcze i 41 wskoczy!!!
        buziaki,papapa
        • lechickachata Re: kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 21:21
          Hej!
          No to od razu odpowiadam:
          1. Wyprawka. Trudno powiedzieć gdzie najlepiej. Ja kupowałam po trochę w
          Klimczoku (I piętro), w Dudusiu (chyba tak to się nazywa; dawna Befama na rogu
          Partyzantów i Powstańców) oraz w "Domu Dziecka", ul. Barlickiego (urocza obsługa).
          2. Rozstępy - ghhhrrrr... Do dziś je oglądam i pewnie jeszcze trochę to potrwa.
          W ciąży stosowałam Ziajkę - nie uczuliła; średnio się przykładałam do smarowania
          i gdzieś w 6. miesiącu się zaczęło. Mam niezłą hodowlę rozstępów na brzuchu i
          troszkę na biodrach. Po ciąży miałam najpierw Penaten, a teraz testuję taki
          niemiecki krem, jak on się nazywa...? Aha, Fissan. Rozstępy już mocno zbladły,
          ale mam pojęcia czy to i tak normalny proces, czy jednak kremy coś pomagają.
          Ojej, ale brzydactwa.......
          Najważniejsze, abyś po prostu solidnie się kremowała to na pewno mniej tych
          paskudztw Ci się zrobi.

          Pozdro!
          Gosia
          • e_rubi Re: kolejna przypadłośc rozstępy 17.08.05, 21:30
            A ja sie cala ciaze zawziecie smarowalam Ziajka - 2 razy dziennie i bylo OK, az na tydzien przed porodem mocno mi wypchnelo brzuch do przodu i zrobilo sie kilka na biodrach, do teraz z nimi walcze, choc juz troszke zbladly...
            jesli chodzi o wyprawke to duzo rzeczy dostalam po ciotecznym siostrzencu, a reszte kupowalam w Dudusiu.
            • rapida wyprawka 18.08.05, 11:41
              juz myślałam, że dziś gdzieś pojadę, ale nie mam butów.............., no może i
              mam, ale głupio wyglądam jak pieta wisi,a reszta upchana jak....
              Może jutro....brrrr jak ja nie lubię się źle czuć! A ten sklepik na
              komorowickiej chyba???? to jakieś centrum, czy tylko magiczna reklama i nic w
              środku? byłyście tam??? pozdrawiam cieplutko, czyżby się lato zrobiło????
              • lechickachata Idziemy na basen! 18.08.05, 20:53
                Hej Ewelino!
                Rozmawiałam z panem z pływalni. Zapisałam nas na te zajęcia, które ruszą od
                niedzieli, czyli na pewno się spotkamy. Wahałam się czy już zacząć, bo na razie
                jestem sama (mąż do 5 września jest za granicą), ale może pójdzie ze mną mój
                ojciec albo mama. Ponieważ nie byłyśmy z Misią na zajęciach próbnych, te
                pierwsze potraktujemy jako próbne i potem zdecydujemy czy zostaniemy (liczę, że
                tak). 28.08 ma być wymiana wody, więc zajęć nie będzie, potem już chyba będę
                miała "parę", więc będzie łatwiej. A więc - do niedzieli!
                Gosia
                P.S. Cena kursu to 250 zł (10 x 25 zł), płatne najdalej na drugich zajęciach.
                • e_rubi Re: Idziemy na basen! 18.08.05, 21:54
                  Gosia, tak sie ciesze...A skad bede wiedziala, ze Ty to Ty? Macie jakies znaki szczegolne ? smile
                  Pozdrawiam i do zobaczenia w niedziele
                  • lechickachata Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 10:52
                    Mnie poznasz po licznych rozstępach na brzuchu ;o))
                    Jakoś się poznamy - Miśka jest bardzo podobna do Zosi i myślę, że nasze dzieci
                    tam będą najmłodsze. Nie będzie problemu. Najwyżej zacznę chodzić od osoby do
                    osoby i pytać: "Przepraszam czy to dzieciątko to Zosia", a w odpowiedzi usłyszę
                    "Nie, to Józek" :oD

                    Gosia
                    • e_rubi Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 12:51
                      a my wygladamy tak: smyki.pl/domeny/smyki.pl/zoskun/index.php?op=galeria
                      • berenika-27 Re: Idziemy na basen! 19.08.05, 18:30
                        Ewelinko! Masz przeuroczą córeczkę. Właśnie widziałam zdjęcia, wyglądacie
                        wspaniale!

                        Wracając do rozstępów, w ciąży smarowałam się głównie kremem Gerbera i nie
                        zrobił mi się ani jeden. Niestety trochę zaniedbałam piersi i kilka tygodni po
                        porodzie zrobiły mi się na nich rozstępy. Paskudnie to wygląda ale teraz nic na
                        to już nie poradzę. Ale krem polecam, skuteczny i niedrogi.
                      • rapida Zosia!! 19.08.05, 18:31
                        Ewelinko jaka Ona cudowna!!!! napatrzyć sie nie mogłam, zdjęcia są super!!!!
                        tzn nie same zdjęcia, ale ich główny OBIEKT!!!! Na serio cudo!!!! trzymajcie
                        się ciepło, buziaki,papap
                        • lechickachata Re: Zosia!! 19.08.05, 20:35
                          Ale mała podróżniczka! Już tyle świata zwiedziła. Miś jeździ głównie na
                          wycieczki do sklepów lub do Pszczyny do dziadków. A najdłuższą wycieczkę miała
                          na Opolszczyznę 2 miesiące temu - ach, co to była za wyprawa...
                          Myślę, że rozpoznam Was bezproblemowo, a i Ty nie powinnaś mieć problemów z
                          rozpoznaniem Misia, bo jest niesamowicie podobna do Zosi - to chyba siostry!

                          Gosia
    • gonia28b Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.08.05, 16:06
      Witam!
      Jestem w 14 tc i pewnie często będę tu zaglądać. A na razie to proszę doradźcie
      w którym szpitalu w Bielsku rodzić, bo słyszałam różne kontrowersyjne opinie na
      temat obu szpitali w naszym mieście.
      Pozdrowionka smile)))
      • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 21.08.05, 20:19
        Hej Goniu!
        Przestudiuj sobie uważnie ten wątek, a doszukasz się różnych informacji i
        opinii. Ja nie rodziłam w B-B, więc za wiele nie doradzę, ale zdaje się każde z
        potencjalnych trzech miejsc w B-B ma swoje plusy i minusy.

        A dziś, kochanie Mamusie i Przyszłe Mamusie, odbyły się nasze pierwsze zajęcia
        na basenie. Było bosko. Dzidzia zadowolona, prawie już się wyrywała do
        samodzielnego pływania! Równie dobrze czuła się w wodzie Zosia, która przybyła z
        dumnymi rodzicami. Sądziłam, że ta moja mała niesforna, dla której pojęcie snu w
        ciągu dnia jest czystą abstrakcją, będzie odsypiać przez pół dnia. Oj, pomyliłam
        się - to był do końca dzień pełnej aktywności - skąd u małego dziecka tyle sił?!

        Pozdrawiam Was wszystkie,
        zabierajcie dzieci na basen jak najszybciej - WARTO!

        Gosia
      • e_rubi po basenie 21.08.05, 20:53
        ...moja Zoska spala do 18 smile a teraz juz znowu spi
        Gosiu czy Twoja Misia w ogole nie spi w dzien? SLiczna z niej dziewczynka i faktycznie jest do Zoski podobna. ALe nam sie udaly coreczki...
        Ja tez jestem z zajec naprawde zadowolona. Zoska byla zachwycona w wodzie i mam nadzieje, ze kolejne etapy tez jej sie beda podobac.
        Pozdrowionka
        • lechickachata Re: po basenie 21.08.05, 21:43
          Hej!
          Oho, już na forum majowym pytają Cię jak zajęcia na basenie. Chyba napiszę też
          parę słów.
          A moje małe dzieciątko uważa, że na świecie dzieje się zbyt wiele ciekawych
          rzeczy, by spać w ciągu dnia. Rekordem są 2 półgodzinne drzemki w ciągu dnia,
          ani krztyny więcej. Za to w nocy śpi genialnie - zasypia ok. 20 i budzi się o
          6-7, na chwileczkę, coś przekąsić, i znowu śpi.
          Wczoraj myślałam, że się wścieknę - ustalony basen, a ja dostałam okres...
          Tragedia... No, ale jakiś super chłonący tampon wybawił mnie z opresji (zresztą
          prawie w ogóle nie krwawię, więc może nie trzeba było wkładać takiego "smoka").
          No i takie wyjście na basen uświadamia człowiekowi, że jest za... duży. Czas
          wziąć się za sylwetkę, bo coś urosłam wszerz, a niewiele karmiąc pewnie nie
          zrzucę tyle co inne mamy.
          Nie mogę się już doczekać następnych zajęć, szkoda, że dopiero za 2 tyg.
          Pozdrawiam!
          G.
          • e_rubi Re: po basenie 23.08.05, 11:49
            Hej. Moja jakos w miare spi w dzien, ma 3-3 drzemki po ok 45 min i jedna dluzsza ok 2 godz. W nocy tez Ok - zasypia o 20, a budzi ja tylko glodek, zwykle 2 razy (o 2 i o 5), szybciutko zjada i od razu zasypia. Jak na dziecko karmione tylko piersia to i tak super. Czasem zdazy jej sie wytrwac do 4 i wtedy pobudke mam tylko raz. No ale moja jest rannym ptaszkiem i najdalej o 6.30 to ona jest juz zupelnie wyspana i gotowa do zabawy. Jest wtedy najfajniejsza, przytula sie, rozdaje usmiechy, gada...zupelnie jej nie obchodzi, ze w taki dzien jak dzis mama chetnie by pospala do 10...
            przesle ci na priva zdjecia, ktore pstryknelam Tobie i Misi
            a sylwetka sie nie martw - przeciez minelo dopiero kilkanascie tygodni od porodu
            ja Mloda karmie czesto, wiec pewnie to ze mnie faktycznie wyciaga, bo z 18 kg zostalo mi juz tylko 3.
      • e_rubi do Goni28b 21.08.05, 20:59
        Witaj. Fajnie ze kolejna osobka dolaczyla do naszego watku. A jesli chodzi o szpitale to faktycznie opinie sa bardzo rozne. Tak jak radzi Gosia przejzyj nasz watek - wlasciwie kazda z nas miala inne zdanie.
        Ja rodzilam w Wyspianskim ze wzgledu na swojego lekarza, prowadzil moja ciaze i byl przy porodzie. Bylo super i jestem bardzo zadowolona. Porodowka do porodow rodzinnych jest Ok, bylo wszystko co potrzebne, pilki, worki sako itp. lazienka z wanna. Potem lezalam w dwuosobowej sali (wiekszosc jest 4i 5 osobowych - ale mi sie akurat trafilo) z fajna dziewczyna wiec tez nie narzekam. Warunki sanitarne i socjalne - makabra, ale to akurat sie ma wkrotce zmienic, bo trwa remont i maja przeniesc porodowke do nowego budynku. Personel bardzo fajny - od salowych po lekarzy. Drugie dziecko na pewno tez tam bede rodzic. Pozdrawiam
        • gonia28b Re: :-D))) 21.08.05, 22:40
          Hej!
          Dziękuję bardzo za informacje. Moja koleżanka urodziła już dwoje dzieci, każde
          w innym szpitalu. Za każdym razem miała cesarkę, o wiele lepiej wspominała
          szpital na Wyspiańskiego. W Wojewódzkim ponoć mimo opłaconej położnej męczyli
          ją tam w bólach przez 14 godzin - zero rozwarcia - dopiero po tym 14 godzinach
          zrobili jej cesarkę. Hmmm, może tą porodówkę na Wyspiańskiego zdążą do lutego
          wyremontować. Bo chyba wolałabym rodzić właśnie tam.
          Dziękuję raz jeszcze i pozdrawiam serdecznie.
          • berenika-27 Re: :-D))) 22.08.05, 10:43
            Witaj Goniu na naszym wątku.
            A ja muszę pozachwalać szpital Wojewódzki. Trzy miesiące temu miałam tam
            cesarkę i złego słowa nie dam powiedzieć. Zarówno warunki sanitarno-techniczne
            jak i opieka lekarsko-położnicza były super. nikogo nie opłacałam, znałam tam
            tylko jednego ginekologa u którego byłam zaledwie 5 razy przed porodem i jedną
            położną do której chodziłam na szkołę rodzenia. Ale nie zabiegałam u żadnego z
            nich o jakąś specjalną opiekę. Ta położna sama po porodzie mnie znalazła,
            przyniosła laktator, uczyła odciągać pokarm. Inna, zupełnie obca, sama z
            własnej inicjatywy chodziła na patologię noworodków dowiadywać się jak sie
            czuje moje dziecko. Jak tylko poprosiłam to wiozły mnie na wózku żebym mogła
            zobaczyć dziecko.
            W szpitalu kładą duży nacisk na karmienie piersią ale bez przesady. Sama
            widziałam że wystarczy poprosić a położne zabierały dziecko do dokarmiania albo
            tylko po to by dziewczyna mogła się wyspać. Ja osobiście miałam problem z
            pokarmem, A jak któregoś dnia się załamałam to pielęgniarki z ginekologii (bo
            tam leżałam) same przychodziły mnie wspierać, co bardzo mi pomogło. Ogólnie NIE
            czułam się tam obco, pozostawiona sama sobie.
            Goniu, piszesz że: "Moja koleżanka..... W Wojewódzkim ponoć mimo opłaconej
            położnej męczyli ją tam w bólach przez 14 godzin - zero rozwarcia - dopiero po
            tym 14 godzinach zrobili jej cesarkę." A kiedy to było? Bo wiem że przez
            ostatnie półtora roku wiele się w wojewódzkim pod tym względem zmieniło. Krótko
            mówiąc lekarze wiedzą już czym grozi nie zrobienie w odpowiednim momencie
            cesarki i teraz "dmuchają na zimne".
            Polecam Wojewódzki.

            • rapida klasyczne nieszczęście....... 22.08.05, 11:02
              dzisiejsza noc to katastrofa, praktycznie całą noc spacerowałam, bo nie jestem
              w stanie się położyć, co robić jak się oczy zamykają, chce się spać a tu nie ma
              jak się położyć, lewy bok odpada (żeberko dalej nawala-już jakby nie było 8
              miesiąc), na wznak też, bo od razu sikam! pewnie jakiś ucisk na pęcherz i nawet
              jak się wysikam i położę, to od razu muszę lecieć (bez sensu), no a prawy bok
              odpada z racji opuchlizny, drętwieje mi noga, ręka, zresztą na nogach jestem od
              6, a do tej pory dłoni nie mam! Za chwilę jadę do lekarza, bo na serio nie
              wytrzymam tego dłużej. dziennie tyję o około 2 kilogramy (nawet jak zjem tyle
              co nic), potwór i jeszcze raz potwór, nogi spuchnięte do ud, z tym ,że prawa
              całkiem o 5 cm urosła w przeciągu tygodnia, świeci się jakby zaraz miała pęknac
              i boli to tak potwornie! brzuch też boli, może gdyby leżała wzdłuż, to nie
              bolałoby tak bardzo, a ja ją mam w poprzek, od żebra do żebra, i jak się
              wyciągnie od czasu do czasu, to pękam na całym froncie......może jakoś da się
              ją obrócić? Poza tym zgaga mnie męczy, choć wcześniej nic z tych rzeczy mnie
              nie nękało!!! jak ja wytrzymam jeszcze ten miesiąc? tzrymajcie za mnie bo umrę
              chyba, wczoraj już miałam taki kryzys, że gdybym dała radę,to sama bym ją
              wyciągnęła....
              • anbull Re: klasyczne nieszczęście....... 22.08.05, 18:03
                niestety Rapido ja nie wiele Ci poradzę, bo moje doswiadczenia są daleko za
                Twoimi... mam nadzieję, że Twoje dolegliwości są chwilowe i lekarz dał Ci
                jakieś zalecenia, które Ci pomogą.

                U mnie zaczął się 20tc. W ciągu ostatnich 3 tyg brzuszek rośnie w oczach,
                jeszcze troszkę i już chyba w nic się nie zmieszczę. Martwi mnie trochę
                przyrost wagi - wydaje mi sie dość gwałtowny w ostatnich tygodniach. Odczuwam
                znaczne trudności w poruszaniu i szybko sie męczę, a to zaledwie półmetek i to
                ten łatwiejszy, ale jestem dobrej myśli i biorę się za ćwiczenia- najwyższy
                czas.

                Mam jeszcze pytanie dot. basenu: jak często są zajęcia i ile dzieci jest w
                grupie? Odpłatność jest miesięczna czy za cały kurs, i ile trwa kurs? Jest
                możliwość wyboru godziny, czy raczej jest mało chętnych i godziny nie są
                elastyczne?

                Ania
                • lechickachata Re: klasyczne nieszczęście....... basen.... 22.08.05, 21:34
                  Rapida!
                  Tak sobie pomyślałam, że może jakiś pomnik Ci ufundujemy, albo coś takiego... Ja
                  miałam totalnie bezproblemową ciążę, dosłownie parę rzygań plus problemy z
                  zawiązaniem butów i ubieraniem skarpet pod koniec; trochę puchłam od 8 miesiąca.
                  Jak czytam o Twoich problemach to mam wrażenie, że w Twoim przypadku to nie
                  tylko ciąża, ale do tego seria "klasycznych nieszczęść". Na pocieszenie mogę Ci
                  napisać, że prawdopodobnie żadna z nas nie czuła takiego szczęścia i ulgi jak
                  się dzieci urodziły, jakie Ty poczujesz gdy będzie już po wszystkim (no właśnie
                  - już niewiele zostało...); choć, jak wiemy, urodzenie się dziecka nie będzie
                  jeszcze końcem nerwówki dla Ciebie. Pozostaje wysłać wirtualne przytulenie i
                  trzymanie kciuków, to już naprawdę niedługo (a propos, wybrałaś już szpital i
                  termin?).

                  I jeszcze z innej beczki - basen: zajęcia są raz w tygodniu (pół godziny),
                  w niedzielę o godz. 13 jest grupa dzieci 3-12 miesięcy (początkująca) - jedyny
                  możliwy termin. Za cały kurs płaci się najdalej na drugich zajęciach. Grupa, jak
                  doliczyli się moi rodzice, liczy 11 dzieci. Cena kursu to 250 zł (10 zajęć po 25
                  zł). Kursy rozpoczynają się co około miesiąc (aż zbiorą grupę).

                  Pozdrowienia!
                  Gosia
            • gonia28b Re: :-D))) 22.08.05, 22:48
              Dziękuję Bereniko za informacje.
              Być może rzeczywiście w Wojewódzkim coś się pod tym względem zmieniło. Bartuś
              urodził się już ponad 3 lata temu.
              Hmm, mam ciężki orzech do zgryzienia, ale myślę, że mam jeszcze dość czasu aby
              się nad tą kwestią zastanowić.
              Pozdrawiam serdecznie. Pa.
              • jagodzia24.09 Re: :-D))) 23.08.05, 18:07
                Cześ Goniu! smile
                Ja będę w najbliższym czasie rodzic w Wojewódzkim (właśnie dzisiaj zaczął nam
                się 9 miesiąc) więc opiszę jak było.
                Myślę że od tych trzech lat szpital ten zmienił nastawienie do pacjentek -
                początek swej ciąży również przeleżałam w tym szpitalu (dwa tygodnie). Zdażył
                mi się tam depresyjny dzień i położne z ginekologii mnie wspierały duchowo.
                W ostatnim półroczu moje trzy koleżanki tam urodziły swoje skarby i są bardzo
                zadowolone.
                Co do Wyspiańskiego prawdopodobnie oddział położniczy zdążą wyremontowac w
                styczniu przyszłego roku, więc będziesz miała wybór.

                Powodzenia życzę Tobie i oczekiwanemu Skarbowi - Jagoda z Kacperkiem?
                • gonia28b Re: Jagoda i Kacperek :-D))) 23.08.05, 20:06
                  Co za spotkanie! Takie niby anonimowe forum, ale my się przecież bardzo dobrze
                  znamy. Jeśli poczytałaś uważnie moje wypowiedzi, to pewnie też domyślasz się o
                  kim myślałam. A w niedzielę byłam w Wojewódzkim z tym moim ramieniem -
                  skierował mnie tam na prześwietlenie lekarz, u którego byłam prywatnie.
                  Lekarzowi na izbie przyjęć miałam ochotę przyładować w nos, ale o tym opowiem
                  jak się spotkamy. Po tych przejściach od razu przypomniała mi się Beata.
                  Zaczęłam się mocno zastanawiać, czy na pewno chcę tam rodzić dziecko.
                  Pozdrowionka 4 all.
                  Gonia + Kubuś/Ania (?)
                  • jagodzia24.09 Cześć Goniu i Wszystkim Mamusiom!!!!!!!!!! 26.08.05, 08:59
                    Witajcie, witajcie Drogie Mamusie i Skarby!

                    Często nie zasiadam do kompa bo ostatnimi czasy do domku wracamy bardzo późno,
                    w pracy dużo roboty - zresztą ograniczam siedzenie przed kompem bo nie chcę
                    dzidzi "napromieniowywać". Dzisiaj jestem ostatni raz w pracy od pn idziemy z
                    Kacperkiem na L4 - termin nam się nieubłaganie zbliża (16, 24.09). Wczoraj w
                    Szkole rodzenia na zajęciach kąpieli noworodka dowiedzieliśmy się, że znajomi,
                    którzy mieli termin na koniec września właśnie wczoraj w nocy urodzili (40
                    min.). Trochę się przestraszyłam bo o pakowaniu jeszcze nie myślałam a lista
                    niezrobionych zakupów jeszcze dłuuuga...
                    • gonia28b Re: Powodzenia!!!!!!! :-D 26.08.05, 12:04
                      Cześć Jagódka!
                      No to powodzenia życzę i w przygotowaniach i kiedy już nadejdzie ta długo
                      wyczekiwana chwila.
                      Z tymi narodzinami terminami to u każdej kobiety inaczej, no ale nigdy nie
                      wiadomo kiedy ta chwila nadejdzie.
                      A mnie, qrcze, to forumowanie tak wciąga, że przestaje myśleć o tym,
                      że "napromieniowuję" dzidziusia. Zresztą i tak już dostał odpowiednią dawkę
                      (rentgen barku - niby ze specjalną osłoną na brzuch, ale ja tam wiem...). Za
                      niedługo pódziemy do naszej pani dr, więc zobaczymy jak tam się trzyma nasze
                      maleństwo. Zresztą w tym "kaftanie bezpieczeństwa" to co ja mogę robić: albo
                      siedzieć przed kompem i lewą ręką klepać w klawiaturę, albo siedzieć przed
                      telewizorem, no albo czytać książki. Ale to moje ramię już coraz lepsze.
                      Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się! big_grin
                    • lechickachata Re: Cześć Goniu i Wszystkim Mamusiom!!!!!!!!!! 26.08.05, 20:29
                      Hej!
                      Od razu mi się przypomniała moja historia z całkiem niedawna (kwiecień-maj).
                      Miałam termin na 1 maja (z USG 10 maja). W pierwszym tyg. kwietnia gin zerknął
                      na wynik ktg i orzekł, że jego zdaniem urodzę do 2 tygodni. To była panika!
                      Co?!!! 2 tygodnie? A ja jeszcze nie wiem co będę musiała kupić dziecku! Nie
                      spieszyło mi się, bo jeszcze tyyyyle czasu, a tu nagle taki hit! Ruszyłam po
                      sklepach, szybko wszystko pokupowałam i... poród był wywoływany 13 maja, bo nic
                      do tego czasu nie ruszyło. Jedyny pożytek z tych przewidywań był taki, że
                      szybko, raz a dobrze, skompletowałam wyprawkę. Ojej, ale jak sobie przypomnę -
                      TO MOŻE JUŻ BYĆ KAŻDEGO DNIA!

                      Pozdrawiam,
                      Gosia
    • gonia28b Nie pozwólmy zdechnąć temu wątkowi! 25.08.05, 18:03
      Ciężaróweczki z B-B i okolic, piszcie proszę. Jak się czujecie, na kiedy macie
      termin, co Was niepokoi i o Swoich radościach też piszcie!
      Przyszłe Mamusie z Bielska i okolic gdzie jesteście???
      • lechickachata Re: Nie pozwólmy zdechnąć temu wątkowi! Barbs! 25.08.05, 20:51
        No właśnie - a ja z apelem do koleżanek, które już są mamami. Piszcie też co
        słychać. Szczególnie piszę ten apel do Barbs - co u Ciebie? Zaglądasz tu jeszcze?

        Pozdrowienia (mam nadzieję, że żadnej z Was nie podtopiło...)
        Gosia
        • lechickachata Co u Was? Rapido, jak zdrówko? 29.08.05, 18:07
          Jak się macie? Pogoda piękna, ale wakacje niestety się kończą. Pewnie wielu z
          Was to nie dotyczy, ale ja powoli zacznę wpadać do pracy.
          Napiszcie jak się macie,
          pozdrawiam

          Gosia
          • moniszek1 HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 30.08.05, 11:23
            Więc w końcu pierwszy dzień urlopu i można pogadać... Czy są tu jakieś przyszle
            mamy z Pszczny? Mieszkam tu od miesiąca i znam niewielu ludzi... Do kogo
            chodzicie do lekarza, gdzie będziecie rodzić i przede wszystkim co zrobić ze
            szkolą rodzenia (w Pszczynie nie ma, a ja nie mam samochodu).?????
            • anbull imię dla synka.... 30.08.05, 21:12
              Od kilku dni czuję ruchy brzdąca i jest to naprawdę wspaniałe uczucie. Jestem
              teraz w 20tc, po usg i wszystko wskazuje na chłopczyka...i tu problem bo nie
              możemy zdecydować się na imię. Wydawało się, że już wybraliśmy, a teraz
              nachodzą wątpliwości (szczególnie mnie). Tatuś upiera się przy Bazylim. To i
              tak postęp, bo wcześniej wchodziły w grę jedynie imiona staropolski m.im.
              Mścigniew, Gniewomir. Ja mam dosłownie pustkę w głowie, nie sądziłam, że to tak
              trudne zadanie. Napiszcie proszę co sądzicie o imieniu Bazyli.

              to chyba tyle

              pozdrawiam Ania
              • anbull Re: imię dla synka.... 30.08.05, 21:29
                jeszcze jedno znacie jakiś dobry sposób na pieczenie w żołądku?? Na razie
                popijam mleko przy tych dolegliwościach, ale może macie jeszcze jakieś inne
                sposoby?
                Ania
                • lechickachata Re: imię dla synka.... 30.08.05, 22:01
                  Bazyli? Przypomniałaś mi czasy liceum, kiedy z kumpelą widywałyśmy chłopaka,
                  który nam się podobał. Nie znałyśmy jego imienia, więc "roboczo" nazywałyśmy go
                  Bazylem. Czyli imię to całkiem dobrze mi się kojarzy. Nie doradzę czy dobre, czy
                  niedobre, a może staropolskie? Pamiętaj - imię dla chłopca będzie przez całe
                  życie szło w parze z konkretnym nazwiskiem - jeśli te 2 elementy się nie gryzą,
                  a do tego może być oryginalnie to czemu nie?
                  A na problemy żołądkowe... Nie wiem. Ja czasem popijałam Alugastrin, ale podobno
                  w ciąży nie powinno się go za bardzo popijać. Pozostawało mleko lub Ranigast (to
                  chyba spokojnie można). Zapytaj w aptece.

                  Pozdro!
                  Gosia
              • clelia Re: imię dla synka.... 31.08.05, 20:51
                Bazyli bardzo ładnie brzmi, jak bazylia, którą lubię.
                • anbull Re: imię dla synka.... 31.08.05, 22:48
                  dzięki za wypowiedzi co do imienia Bazyli,czekam jeszcze na komentarze, jakby
                  ktoś miał ochorę smile) Z nazwiskiem komponuje sie bdb i podoba mi się dla
                  starszego dziecka i dorosłego, ale jakoś do małego brzdąca to sama nie wiem i
                  jedyne zdrobnienie jakie przychodzi mi na myśl to Bazyliszek wink)). Na pewno
                  Bazyli jest imieniem rzadziej spotykanym niż moje smile) Ja idąc, np. do lekarza
                  to nie wytsarczy nawet jak podam swoje imię i nazwisko, muszę dodać miejsce
                  zamieszkania lub rok urodzenia, choć to drugie nie zawsze jest wystarczające.

                  Strasznie lubię jak "komandos" się wierci, nawet kopać nie musi abym czuła jego
                  delikatne ruchu. Jak leżałam w szpitalu ok. 15tc czułam jego pierwsze
                  kopnięcia, ale dopiero jak zaczął częściej o sobie dawać znać to jestem pewna,
                  że wcześniej to były jego kopniaczki, a nie mój żoładek czy jelita.

                  nawyższa pora iść spać, dobranoc
                  Ania
            • lechickachata Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 30.08.05, 21:55
              Hej!
              Ja jestem trochę z B-B, a trochę (już niedługo całkiem) spod Pszczyny (z
              Radostowic). Nie wiem co doradzić, bo nie znam lekarzy w Pszczynie, a szkoły
              rodzenia chyba rzeczywiście nie ma. Brak auta to w dzisiejszych czasach problem
              - w B-B są 2 szkoły, chyba dość fajne.
              Ale jedno wiem na pewno (z relacji kilku osób) - omijaj szerokim łukiem szpital
              w Pszczynie, bo tam kompletne konowalstwo i lenistwo siedzi. Naprawdę!
              Pozdrawiam, odzywaj się co słychać, napisz który to miesiąc

              Mama Gosia z 3,5-misięczna Michaliną
              • moniszek1 Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 07:11
                Ha! No nie wiem co o tym myśleć, na początku chodziłam do poradni K pod
                szyndzielnią w Bielsku, ale byłam niezdwolona bardzo... choć szpital jest bardzo
                ładny, ale to tylko połowa sukcesu. Teraz chodzę do lekarza w Pszczynie (26
                tydzień), który jest cudowny raczej, bardzo miły, delikatny, opiekuńczy,
                dokładny i cierpliwy.Kieruje na wszystkie badania, mam z nim kontakt
                telefoniczny, jedyny minus to długie kolejki u niego, no i trochę kasy smile. Będę
                rodzić pod jego opieką, czuję sie z tym bezpiecznie... tyle, że w szpitalu w
                Pszczynie. Ja też słyszałam o tym szpitalu kilka gorzkich slów, jednakże ten
                lekarz ma w szpitalu duże poważanie, więc powinno być inaczej. Poza tym podobno
                z mężem zupelnie inaczej traktują... Nie wiem, co jest lepsze, ale chyba lepiej
                być pod opieką dobrego lekarza w gorszym szpitalu, niż w lepszym szpitalu rodzić
                zupełnie anonimowo... Poza tym jest tak, że dopóki sie nie sprawdzi na wlasnej
                skórze to niewiadomo... szkoda że w tak WAŻNEJ sprawie...
                • gonia28b Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 12:27
                  No, ja też trochę niedobrego się nasłuchałam o szpitalu Wojewódzkim pod
                  Szyndzielnią, w szczególności o oddziale położniczym, pomimo że jest tam ładnie
                  i nowocześnie. Do giny chodzę prywatnie, bo chcę żeby całą ciążę prowadził
                  jeden lekarz. Też mi się to nie podoba, że tak trzeba robić - bo inaczej
                  traktują Cię per noga i niestety traktowanie kobiet ciężarnych po ludzku jest
                  luksusem, za który trzeba płacić. Beznadzieja w tym naszym pięknym kraju, a
                  później się wszyscy dziwią, że tak mało dzieci się rodzi.
                  Pozdrawiam serdecznie.
                • lechickachata Re: HALO PSZCZYNA!!!!!!!!!! 31.08.05, 21:01
                  O, widzisz! Fajny lekarz to dużo. Jeśli masz do niego zaufanie to już ten
                  szpital nie taki straszny. Podobne podejście miała e_rubi i na dobre Jej wyszło.
                  Moja szwagierka miała w Pszczynie koszmarny pierwszy poród, a drugie dziecko
                  urodziła już w Żorach (nawet była skłonna znów urodzić w Pszczynie, bo tym razem
                  miała skierowanie na cesarkę - UZASADNIONE, ale powiedzieli jej, że tak to każda
                  by chciała cesarkę, że nie zrobią i dlatego pojechała do Żor - była bardzo
                  zadowolona). Ale ona chyba nie miała tam "swojego" lekarza.
                  Powodzenia!
                  Gosia
    • rapida JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 14:21
      Długo mnie nie było, ale za to mam dla Was śliczną historię!!!!
      Ostatni raz kiedy się odezwałam na forum, wybierałam sie do lekarza,
      oczywiście z prośbą o ratunek! Pani doktor widząc mnie od razu kazała iść do
      szpitala, zadzwoniłam więc na Ligotę, ale w ponidziałek nie było miejsc
      wolnych.... kazali mi zadzwonić we wtorek rano i pytać!!! Ludzie co za noc z
      poniedziałku na wtorek- nie życzę nikomu!!! Praktycznie całą noc nie spałam,
      tylko stękałam i płakałam, i nie dałam się namówić radom męża, który bez
      względu na to czy jest miejsce czy nie chciał jechać na Ligotę!!! Rano
      podniosłam się juz o 5 i zaczęłam pakować ostatnie rzeczy. Nie dzwoniąc
      pojechaliśmy skoro świt na miejsce, tam lekarz na izbie załamał ręce i pytał na
      co pani czekała...jak powiedziałam, że nie było miejsca, to powiedział, że dla
      takich przypadków miejsce jest zawsze!!! ale jak sie jest upartym, to co????
      wszyscy mówili, żebym jechała od razu, ale ja nie.......wot baba!!!!
      Od razu zaczęły się badania, głowinie chodziło o tą opuchliznę, która brała
      się nie wiedząc z czego???? nogi urosły o 8 cm w obwodzie w przeciągu 2
      tygodni, no mozna powiedzieć ,że zaczęło się wszystko akcją z wyrostkiem!!!!
      brzuch rósł w zastraszającym tempie, w szpitalu miał 125 cm..., a ciśnienie ok,
      mocz też, a tu wody tyle,że.... stwierdzono wielowodzie, w kieszonce miałam 110
      ml wody, czyli o połowę za dużo, stąd te pęknięcia i ten niekontrolowany
      rozrost! dzień poźniej wykonano mi amnioredukcję, czyli znów kłucie brzucha i
      wypuszczenie wód płodowych!!! nie dało się zrobić tego na raz więc w piatek
      miała być druga część, we wtorek trzecia i na pewno czwarta....A ból okropny!
      Po pierwszej dostałam skurczy, telepało mna jak.... dali mi magnez, który nic
      nie działał, potem isoptin z fenoterolem, po którym odpłynęłam na serce....
      rączki zaczęły mi telepać jak galaretka! Opuchlizna nic nie schodziła, rączki
      latały, brzuch rósł dalej, a ci tylko nowe antybiotyki mi podawali. W końcu we
      czwartek przenieśli na przedporodową salę, tam wszystko bez zmian,
      zaznaczyli,że 4 września rozwiązanie... W nocy o 22 podali mi lek (nowy
      antybiotyk)dożylnie, no i poszłam spać, choć tak na serio to o spaniu nie mogło
      być mowy, bo dalej mi było strasznie, ale tak się cieszyłam, że jestem w
      szpitalu i nic mi już nie grozi! koło północy zaczęło mnie dziwnie swędzieć
      ciało, ale powiedzieli, że to normalne!! potem wiele nie pamiętam, ale jeszcze
      pamiętam, że spuchł mi bardzo język, no i nad ranem juz nie mogłam oddychać,
      miałam taki płytki oddech i taki bardzo szybki, nie miałam siły ani dzownić po
      pomoc, a ni krzyczeć, ma moja jedyna koleżanka spała jak zabita!!! rano jak
      przyszła siostra z lekami spytała co pani jest??? a ja: nie wiem, ale chyba
      źle... no i się zaczęło, przylecieli wszyscy możliwi lekarze, jeden puls
      mierzy, drugi coś pod język wciska, tu ktg pdłączają, tu coś wstrzykują do
      żyły, nowa kroplówka, a mnie tak bardzo wszystko boli.... i ten oddech, którego
      złapać nie mogę ia tak ciężko mi mówić. Od razu decyzja do cięcia!!!! A ja
      tylko myślę, że moje maleństwo jest jeszcze takie małe (33 tydzień), a
      przecieżlekarz mówił, że im większa tym, lepiej bedzie ją operować...ale nie
      dało rady. Wzięli mnie na stół i już prawie wkłuwali się w plecy, kiedy się
      okazało,że nie ma transportu dla małej, będzie dopiero o 11 ściągnęli mnie
      zatem ze stołu i spowrotem do łózka, bolało mnie koszmarnie, miałam już dość
      porządne skurcze! dopiero przed 11 wzięli na stół ponownie i o 11:04 mała się
      urodziła, miała 2360, lekarz powiedział, że jak na wcześniaka, to wcale nie
      jest źle, a nawet bardzo dobrze! widziałam ją tylko chwilę i od razu zabrali na
      zewnątrz! Niektórym szczęśliwcom (mąż, siostra) dane było widzieć, jak ją
      wiozą, już z zapatuloną wadą, specjalnym inkubatorem do N. Wada była dośc
      spora, w worku przepuklinowym znajdowała się wątroba i jelita, ale worek był
      przebity i jelita były w dużej części na zewnątrz! więc praktycznie były to
      dwie wady i przepuklina i wytrzewienie!!! Na szczęście pierwszym lekarzem,
      który opatrywał moją małą, była koleżanka mojej siostry ze studiów, dopiero na
      korytarzu jak odprowadzała N, się spotkały i co za szok, zawsze to ktoś
      znajomy!!! Ta znajoma powiedziała mojej siostrze,że wada jest bardzo ciężka i
      stan dziecka jest krytyczny!! O tym jak się czeka, żeby zobaczyć swoje
      dziecko mogą coś powiedzieć mamy, które już urodziły, bo oczekiwanie (ciąża) na
      dziecko, to coś zupełnie innego, zwłaszcza, jak wokół ciebie same matki
      karmiące swoje pociechy, a ty o swojej możesz tylko pomarzyć, pomyśleć i
      zapłakać. Kryzys dopadł mnie w trzeciej dobie wieczorem, praktycznie ryczałam
      cały czas, depresja całkowita, a tu non stop personel pyta o dziecko, lekarze,
      położne, koleżanki... Operacja miała się odbyć w sobotę, więc od razu po
      południu telefon czy już coś wiadomo, a tu szok, operacja odbyła się w nocy!
      dlatego powiedzieli, że w sobotę, żebyśmy się nie stresowali....Oczywiście
      tandem moja siostra i mąż codziennie przez ten czas jak mnie przykuli do łóżka
      byli u małej. Codziennie też przynosili coraz lepsze wieści. Choć rzeczywiście
      były one dobre, to i tak łzy się same wylewały. We środę mnie wypisali i wtedy
      mogłam po raz pierwszy iśc do niej! nie jestem w stanie napisać jakie to
      uczucie??? spała sobie słodko, rzeczywiście miała wszystko odłączone, jedynie
      tlen, żeby lepiej się oddychało, i serduszko było monitorowane, i jeszcze sonda
      z mleczkiem, bo właśnie zaczęła jeść!!!poza tym już nic! A wczesniej tyle
      rzeczy, że nie widać było jej spoza nich. Jedynie te sine, skłute rączki.
      Wczoraj byłam u niej wieczorem i pan doktor zdecydował, żeby odlączyc tlen,
      zaczęła więc samodzielnie odychać (i wychodzi jej to znakomicie), ze sprzętu ma
      tylko tą sondę z jedzonkiem ( na razie śladowej ilości), wczoraj zrobiła
      pierwszą kupę, co oznacza, że jelita podjęły pracę, bo wątroba podjęła pracę
      dużo wcześniej, chyba już w trzeciej dobie! Jej lekarz prowadzący jest sam w
      szoku, że dziecko tak szybko, po tak ciężkim zabiegu ( na szczęście udało się
      wepchnąć wszystko za jednym razem), tak szybko się podnosi do życia. Wczoraj
      juz nie spała, miala otwarte oczy, cały czas machała łapkami i nóżkami, to na
      serio niesamowite, na dodatek poweidział,że rana jest suchuteńka i wspaniale
      się goi!!! , to wszystko, to cud, który zawdzięczam św. Frankowi i Ojcu Pio!!!,
      bo jak inaczej to wszystko wytłumaczyć??
      Dziękuję bardzo, za wsparcie przez cały ten czas, niby nic, a jak wiele!!!
      za ten pomnik też bardzo dziękuję, staniemy na nim razem z małą!!Będę się
      pojawiać i zdawać relacje na bieżąco!!! ściskam wszystkie panie i ich
      dzieciaczki, zarówno te w brzuszkach, jak i te na zewnątrz!!!!
      Nie wiem co powiedzieć Wam na zakończenie mojej historii, może powiem: i to
      by było na tyle..........
      • anbull Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 18:46
        łzy samie ciśną się do oczu, trudno mi sobie to wszysko wyobrazić, a co dopiero
        przejść przez to wszystko... gratulację Małej i sił, które miałaś by to
        przeżyć. Super, że Mała tak się bierze do życia, to naprawdę pocieszające. Będę
        trzymać mocno kciuki za kolejne postępy Małej i Twój powrót do formy
        psychicznej i fizycznej. Pozdrawiam gorąco Ania.
        • lechickachata Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 19:38
          Oj, wzruszyłam się... Siedzę i rżę z zadowolenia, choć jednocześnie łezki idą do
          oczu. Dziewczyno, wiesz jak tu to wszystkie przeżywałyśmy. A Ty to już nie
          wspomnę. Nie powiem, nieźle mnie zaskoczyłaś, że to już. Ale super! Rapido - a
          jak z karmieniem? (kurczę, nawet nie wiem czy będziesz miała czas i głowę, by
          teraz do nas pisać, ale to nic). Widzisz ja mam lekką obsesję z tym karmieniem,
          bo już po sobie wiem jak to jest po cesarce. Też swoje trudne chwile w szpitalu
          przeszłam.
          Ach, nieważne to wszystko. Bardzo się cieszę, że dzidzia tak wspaniale sobie
          radzi. Napisz jeszcze jak ma na imię.
          Buziaki serdeczne!
          Gosia
      • berenika-27 Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 21:35
        Też się popłakałam. Rapido, gratuluję z całego serca, z całej duszy mojej....Az
        słów mi brakuje żeby opisać co czuję po przeczytaniu Twojej historii. Napisz
        koniecznie jak Twoja pociecha ma na imię. I życzę Wam obu wszystkiego co
        najlepsze, żebyście zawsze miały tyle siły do walki o życie ile miałyście do
        tej pory. A Maleństwu dodatkowo aby zdrowo rosło, dobrze przybierało na wadze,
        chciało ssać Twoją pierś (o ile tylko Ty sama tego chcesz), szybkiego wyjścia
        ze szpitala i żeby już żadna z Was nie musiała do niego wracać.
      • gonia28b Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 02.09.05, 22:10
        Chyba my wszystkie wypłakujemy teraz oczy przed swoimi kompami.
        Rany... po prostu brak mi słów. Różne historie słyszałam o ciężkich ciążach i
        porodach, ale Twoje "klasyczne cierpienie" przechodziło wszelkie moje
        wyobrażenia. Tak właśnie przypuszczałam, gdy zniknęłaś z tego forum na jakiś
        czas, że Twoje maleństwo własnie przychodzi na świat, a Twoim cierpieniom
        nadchodzi kres.
        Na szczęście happy end. Pozostaje mi tylko pogratulować Tobie i Twojej Małej,
        że tak dzielnie walczy o życie.
        Pozdrawiam gorąco.
      • e_rubi Re: JUŻ MAM SWOJE SZCZĘŚCIE................. 09.09.05, 20:20
        Oj Rapida, nie zagladalam tu pare dni i jestem taka zaskoczona, ciarki mnie przeszly jak czytalam Twoj post...ciesze,sie ze operacja sie udala i twoje dziecko tak szybko dobrzeje. Jestescie bardzo dzielne. Gratuluje i pozdrawiam serdecznie i jak zwykle trzymam kciuki by bylo jak najlepiej.
    • gonia28b Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 06.09.05, 10:40
      Hop! Do góry podrzucam ten wątek innym Bielszczankom.
      Wpisujcie się Dziewczyny co u Was słychać, jak się czujecie, jak tam Wasze
      Pociechy...
    • gonia28b Test na płeć dzidzi :-D 06.09.05, 21:44
      jolmys.webpark.pl/#
      • papaja7 Re: Test na płeć dzidzi :-D 07.09.05, 12:12
        Teścik sprawdził się jeżeli chodzi o synka... a teraz z prognoz powinna być
        dziewczynka. wink dziś się dowiem... ciekawe?
        pozdrawiam
        • rapida DZIĘKUJĘ!! 08.09.05, 10:30
          Bardzo, bardzo dziękuję Wam wszystkim za życzenia dla mnie i Marysi!!!! (sama
          też przy nich płakałam, w ogóle taka jakaś płaczliwa jestem, oj te hormony...
          Acha zapomniałam jeszcze napisać, że po porodzie w szpitalu straciłam 18 kilo!!!
          Jeździmy do nij codziennie, w drodze jesteśmy 5 godzin a widzimy ja 15
          minut..., cały czas śpi, więc nie chcemy jej przeszkadzać, bo sen na zdrowie
          najlepszy! Równo sześć dni pooperacji przewieżli ją z OIOM-u na patologie
          noworodka (tzw. K2), no i cieszyliśmy się z tego, bo to dla dziecka awans, ale
          tam dostała gorączki (38 stopni), wieczorem już 36,9. W niedzielę już nie było
          gorączki, okazało się, że wyhodowała gronkowca (najprawdopodobniej ode mnie....)
          ale równie dobrze mógł pójść z jej brzucha, dostała antybiotyk i juz wraca do
          siebie!!!od wczoraj lezy już w zwykkłym łóżeczku, jedynie serce monitorują,
          kroplówka ze wzmacniaczem i sonda z mleczkiem. Dostaje mało jedzonka po 10 ml
          co 3 godziny, ale jelita juz dobrze funkcjonują, robi sama kupki (bez żadnych
          wlewów, czy czopków), no i najważniejsze ma już prawie 2400! czyli w ogóle nie
          spadła z wagi, a jeszcze przytyła, choć to dopiero 13 doba! W końcu tez ją
          odziali!!! no bo ile można leżeć wśród wielu facetów (duzo mniejszych od niej-
          70 dkg) z piersiami na wierzchu???
          A karmienie???? koszmar: po pierwsze, wiem, że należałoby systematycznie
          odciągać, a ja nie mam jak, no rano coś tam, potem o 11 wyjazd wracamy o 17/18
          bo jeszcze jakiś obiad po drodze, koło 19 znów cos tam pomecze i idę spać ledwo
          żywa, więc tak dwa razy dzienie to maks mojej wydajności! początki były
          koszmarne, praktycznie non stop ryczałam bo po godzinnym "męczeniu" wyszła
          jedna kropla. No ale dziś można powiedzieć że za cały dzień 10 ml MAM!!!
          Laktator nie daje nic, jedynie rączki, ale i tak kiepsko! Jak mała przejdzie na
          K3, tam uczą ja karmić, bo jak na razie sondą jedzonko prosto do żołądka leci.
          Wczoraj dostała smok, żeby przypomniec odruch ssania! więc niby mam jeszcze
          parę dni, ale ...ciężko. Dorze, bawcie się miło, bo ja już za chwilkę do mojego
          szkraba jadę, pozdrawiam ciepło i jeszcze raz dziękuję!!! odezwę się
          niebawem,papa
          • berenika-27 Re: DZIĘKUJĘ!! 09.09.05, 21:39
            Rapido, wiem jak trudno walczyć o pokarm gdy w piersiach pusto a dziecka nie ma
            obok. Sama przez to przeszłam. No może nie zupełnie bo mnie od Mateusza
            oddzielał tylko długi korytarz a Was kilometry. Ale ja też na początku nie
            miałam pokarmu i też wyciskałam z piersi ręcznie bo laktetor był nieskuteczny.
            Ale jeśli naprawdę zależy Ci na karmieniu piersią to WALCZ!!!! bo warto. Wiem
            że nie zawsze masz czas. A jaki masz lakrator? może możesz pożyczyć ze szpitala
            elektryczny? Jest dużo wygodniejszy w użyciu. A skoro Marysia leży już w
            łóżeczku to może możesz przystawić ją do piersi choćby na chwilę? Wiem że ona
            dopiero musi się nauczyć ssania ale dlaczego ma się uczyć na smoku a nie na
            Twojej piersi?
            Ja na początku czekałam z przystawieniem do momentu kiedy będę miała dziecko w
            swojej sali w szpitalu ale na szczęście moja koleżanka wydzwaniała do mnie po
            kilka razy dziennie i pytała czy już karmiłam Mateusza piersią. A że wstyd mi
            było ciągle mówić że jeszcze nie to wkońcu poszłam i poprosiłam pielęgniarkę o
            pomoc. I tych pierwszych chwil karmienia nie zapomnę do końca życia, tych
            wielkich oczu mojego dziecka, jego języczka na brodawce... Dobrze że nie
            czekałam dłużej bo przy karmieniu liczy się każdy dzień, im wcześniej tym
            lepiej. Proszę, chociaż spróbuj ją przystawić, choćby na te 15 minut. Przez ten
            czas Marysia się nie naje ale pobudzi piersi i poczuje co to bliskość mamy,
            ciepło piersi.
            Mam nadzieję że Wam się uda. Pozdrawiam
          • barbs Re: DZIĘKUJĘ!! 11.09.05, 22:01
            Rapida – gratuluje z calego serca – tez mi się jakos wilgotno w oczach zrobilo.
            O pokarm walcz – wiem, ze na poczatku nie jest latwo, ale naprawde warto!
            Karmienie piarsia jest cudowne – ja osobiscie je uwielbiam! Trzymam z calej
            sily kciuki za Malutką – swoja droga faktycznie – jak na wczesniaczka calkiem
            spora dziewczynka smile

            Wybaczcie dlugie milczenie, ale przyznam, ze czasu mam straszliwie malo –
            opeika nad dwojka maluchow to jednka spore wyzwanie, zwlaszcza jedsli mlodsze
            ma paskudne kolki , przez co wiekszosc czasu spedza na rekach no i do tej pory
            zupelnie rozregulowane spanie – ostatnio zywiutki jak szczypioreczek i w
            doskonalym humorku probuje zaczynac dzien o 4 nad ranem... Potem ozywiscie kolo
            6.00 pada z powritem niestety mniej wiecej o tej porze budzi się starszy synek
            wiec ja już dospac nie bardzo mam jak... ech kiedy to się wreszcie jakos
            poprostuje.. W kazdym razie dzieki za pamiec Gosiu smile

            Nie pamietam czy wspomninalam o perypetiach jakie mialam po porodzie – rozeszly
            mi się szwy, tydzien po porodzie bylam ponownie w Ledzinach i ponownie zostalam
            zszyta (na żywca – nikomu nie życze...) – te drugie szwy chronilam najlepiej
            jak moglam, przetrzymalam je prawie 2 tygodnie no i niestety, po zdjeciu
            okazalo się, ze nic nie zlapalo. Jest kiepsko, ostatnio bylam na wizycie
            kontrolnej po porodzie, lekarz potwierdzil, ze jest – delikatnie mowiac –
            luzno, a co gorsza, nie bardzo jest jak to naprawic, bo praktycznie cala
            tkanka, w ktorej można by cos robic jest zbliznowaciala...
            Tak się zastanwaim kurcze czy to jakies fatum czy co? Tak mi zalezalo, tak się
            staralam,... a jest tragicznie – fakt – zupelnie inaczej niż za pierwszym razem
            ale suma sumarum chyba jeszcze gorzej. O ...hmmm. jakby tu – domowym tescie...
            nawet nie mysle i szczerze mowiac nie wiem czy kiedykowliek się odwaze,
            Malzonek na razie cierpliwie czeka...

            Jakby któraś z Was chciala sie ze mna skontaktować to najczęsciej sprawdzam
            adres na onece - btecza@poczta.onet.pl. Zapraszam smile
            Buziaki dla wszystkich musze lecieć
            Barbs
    • alisek88 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 11.09.05, 23:45
      widze, ze watek mimo wszystko udal - czy da sie go zreanimowac? odezwijcie sie,
      dziouchy smile pozdrawiam
      • rapida już na K3 12.09.05, 09:52
        Witam cieplutko! Znów kilka dobrych nowinek, mała jest już na K3, czyli
        kolejnej sali, tym razem ona jest najmniejsza wśród całej zgrai!!!, ale i tak
        idzie do góry, ma już 2455!zaraz do niej jadę i juz zostaję!!! myślę, że nam
        się teraz współpraca zacznie udawać, bo jak na razie nic tylko śpi i śpi,
        pewnie antybiotyki ją wykończyły, wczoraj ją karmiłam 3 godziny i wypiła 10 ml,
        cały czas spała! a dzis juz razem zamieszkamy, więc jakoś wcisnę jej
        jedzonko!!! ponoć (o ile nic nie wymyśli ciekawego) najpoźniej za 2 tygodnie
        będzie w domu. Teraz leży na rekonwalescencji, ma tylko wkłucie na antybiotyk,
        a reszta już poznikała, łącznie z sondą, ale to jedzenie nie wychodzi
        specjalnie. O pokarm walczę dzielnie i mam nadzieję, że teraz juz sie nam uda,
        w końcu mam ją w pokoju i jesteśmy tylko same...Troche się wkurzyłam, bo
        walczyłam o pokój, i mówili, że nie ma, a wczoraj dowiedziałam się, że sa 3 i
        nikt w nich nie mieszka.... no nic tylko zabić. No więc znów mnie nie będzie,
        ale jak wrócę, to.... zaraz dam znać. Jeszcze raz dziękuję za wszystko!!!
        Buziaki,papa
        • lechickachata Re: już na K3, i do Barbs, i o nas... 12.09.05, 20:09
          Wspaniale!
          Widzę, że jesteś już zawodową mamusią! To naprawdę znakomite wieści, trzymam
          kciuki.
          Super, że odezwała się Barbs. Dziecię z kolkami to musi być koszmar. Moja Mała
          na początku kilka razy miała kolkę i pamiętam to jako totalny horror. Basiu,
          trzymaj się. To powinno wkrótce ustąpić (w końcu to już trzeci miesiąc).
          A z szyciem... Na początku przeklinałam cesarkę, a teraz tak sobie myślę, że
          chyba nie najgorzej się to dla mnie wszystko skończyło. No, w każdym razie
          jesteś kolejną mamą, za którą trzeba trzymać kciuki.
          No to może, dziewczyny, się kciukami odwdzięczycie. Michalina ma jakiś problem
          ze słuchem. Nasze obserwacje nie dają żadnych powodów do podejrzeń, że dziecko
          źle słyszy, ale kolejne badanie słuchu wykazało, że nie jest dobrze. Dziwna
          sprawa - rodzice muzycy, dziecko reaguje na dźwięki, ale może za mało...? A w
          tym durnym pediatrycznym w B-B nie sposób wyciągnąć co jest nie tak i na ile (z
          jednego badania komputerowego wyszło, że chyba oba uszka żle słyszą, z drugiego
          konputerowego - innego - że prawe lepsze, z badania jakimś tradycyjnym aparatem,
          że lewe lepsze...). Wysyłają nas do Ligoty na kolejne badania - może tam coś
          mądrzejszego powiedzą. Oszaleć można! Trzymajcie za nas kciuki, może nie jest
          tak źle, skoro dzidzia reaguje na dźwięki i głosy.
          Pozdrawiam!
          Gosia
          • e_rubi oj Gosiu 12.09.05, 22:09
            zmartwilam sie Twoim postem. Na basenie nie ma czasu pogadac...tak mi przykro, ze Twoja przesliczna Michalinka ma problemy z uszkami. Mam nadzieje ze to nic powaznego - co oni za sprzet maja, ze takie roznice wychodza w badaniach???
            Trzymam mocno kciuki za Misie. Pozdrawiamy
            • lechickachata Re: oj Gosiu 13.09.05, 19:55
              To jest dziwna sprawa. Z rozmowy telefonicznej z lekarzem wywnioskowałam (bo
              konkretów nie sposób się dowiedzieć), że oni uważają, że Mała jest kompletnie
              głucha. A ja wiem, że ona całkiem normalnie reaguje na dźwięki. Dziś nawet SMS
              ją wybudził z dość mocnego snu. Dziwne to. Badanie w Katowicach 12 października,
              ale za tydzień będziemy widzieć się z pediatrą - może ona cokolwiek stwierdzi,
              bo w pediatrycznym sami jacyś kretyni pracują.
              Pozdro!
              Gosia
          • barbs Re: już na K3, i do Barbs, i o nas... 14.09.05, 11:35
            Gosiu, trzymam kciuki za Michalinkę - ale się to dziwnie plecie` - mnie tak
            zależało na ochronie krocza a wyszła tragedia, Wy myzycy, a dziecinka problemy
            akurat z uszkami. Ale nie martw sie - z moich doświadczeń wynika, że na
            tych "specjalistów" trzeba brać naprawdę dużą poprawkę - nie mam z nimi
            najlepszych doświadczeń. Odczucia i obserwacje MATKI są zwykle o niebo bardziej
            wiarygodne i trafne - mówice co chcecie, ale instynkt macierzyński to potęga i
            wyłapuje rzeczy, których nie widzą najlepsze aparatury. Także głowa do góry -
            skoro Ty widzisz, że ze słuchem u Misi wszystko OK, to znaczy, że jest OK. Ja w
            to wierze niezachwianie smile. O Ligocie słyszałam dobre rzeczy, więc pewnie tam
            się wszystko wyjaśni.

            Rapida - pamiętaj WALCZ o pokarm!!!!
            Muszę kończyć bo Kornel ryczy.

            Buziaki od wojującej matki karmiącej smile
            Barbs
        • gingeria Re: już na K3 16.09.05, 13:45
          Kochana Rapido,
          cały czas mi coś przeszkadza w napisaniu choc kilku słów do Was. Tak bardzo się
          cieszę, że córeczka już jest na świecie no a teraz,że jesteście już razem. Ja
          tez z mokrymi oczami czytałam Wasze przeżycia. Chciałabym Ci powiedzieć, że
          myślę o Was i Twoim staraniu sie o pokarm. Teraz jak już jesteście razem to
          napewno puści Ci ta laktacja. Życzę Wam naprawdę wszystkiego dobrego i samych
          teraz radości, niech Malutka sobie wraca do zdrowia, a Tobie niech jej obecność
          wynagrodzi wszystkie trudy. Gdybyśmy tylko mogli kiedykolwiek w czymś pomóc to
          proszę dac znać na maila.

          Pozdrawiam serdecznie razem z syneczkiem, Was również kochane forumowiczki

          Ginger
          P.S.Synuś coś ostatnio absorbujący, a tak chciałabym cos do Was napisać.
          Trzymajcie się kochane
      • papaja7 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 18.09.05, 21:27
        Witam wklejam link... co wy na to?? Już się boję gdzie pójść z dzieciątkiem
        jak mu nie daj Boże coś będzie....
        pozdrawiam

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=53&w=28758007&v=2&s=0
        • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 19.09.05, 20:46
          zostaje mieć tylko nadzieję, że nasze dzieci nie będą musiały korzystać z usług
          tego szpitala... pytanie gdzie leczyć dzieci jakby było inaczej??

          Aż mam gęsią skórkę gdy o tym myśle, bo sama pośrednio odczuwam konsekwencję
          błędów w sztuce lekarskiej lekarza szpitala wojewódzkiego, który później
          próbował "naprawiać" swoje błędy w prywatnej klinice ...
        • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.09.05, 18:05
          Wiem cos na temat redukcji personelu w tym szpitalu, bo wlasnie zwolnili hematologow, ktorzy zajmowali sie Zosia. Na szczescie my juz zwalczylysmy anemie (hemoglobinka 11.5 - hura hura) ale inne matki ktore latami lecza tam swoje dzieci byly zalamane
          to samo bylo z innymi specjalistami
          • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 20.09.05, 20:12
            Cześć!
            Coś mi się widzi, że ta nieszczęsna placówka, okryta tak złą sławą, musi w końcu
            paść (stanie się to wcześniej czy później, bez względu na zmiany dyrektorów).
            Oby nasze dzieci miały jak najmniej z nimi do czynienia.

            Ewelino! Co słychać? Nie było was na basenie, a szkoda - posłuchać ryków Misia
            to prawdziwa przyjemność ;o)) Chyba zaczęła marznąć w tej wodzie. Zaczęłam ją
            teraz kąpać w chłodniejszej wodzie na dobranoc, by się przyzwyczaiła. Większą
            część zajęć spędziłyśmy z jaccuzi i tam wykonałyśmy większość ćwiczeń już bez
            ryków (dziwne fanaberie ma to moje dziecko).

            Pozdrawiam!
            Gosia
            • e_rubi do Gosi 22.09.05, 19:55
              A my nie dojechalismy bo caly weekend mielismy gosci i stwierdzilam ze te jedne zajecia sobie odpuszcze. Znajomi przyjechali oblewac nasza corke i zostali do niedzieli popoludnia. Poza tym M. sie troche z tej okazji znietrzezwil wiec i tak nie puscilabym go z Mala do wody smile
              Fajnie bylo. Na noc przenioslam sie z Mala do moich rodzicow, wykapalam ja i uspilam i wrocilam jeszcze na pare godz do gosci. Mala sie nigdy nie budzi przed 24 a zreszta mam blisko, w razie czego dojechalabym w kilka minut.
              Zoske kapiemy w chlodnej wodzie, ona nie lubi zbyt cieplej i nie zauwazylam zeby bylo jej zimno. Szkoda ze Misia zaczela sie zloscic w basenie, mam nadzieje, ze to chwilowe kaprysy. A jak tam uszka? Wiadomo juz cos?
              Pozdrawiamy
              • lechickachata Re: do Gosi 23.09.05, 21:53
                Hej!
                Nadal nic nie wiem w sprawie uszu. Odebrałam dziś wyniki z pediatrycznego –
                wpisali w obu uszkach najcięższy typ niedosłuchu. Normalnie jakaś tragikomedia.
                Skoro tak źle słyszy to czemu normalnie reaguje?! Parę dni temu byłyśmy u naszej
                pediatry. Powiedzałam jej, że jakieś takie dziwne wyniki wyszły. Ona się
                zdziwiła i coś tam próbowała pstrykać palcami czy mała zareaguje – O DZIWO
                reagowała. No, ale wiadomo, że pediatra się raczej na tych rzeczach nie zna,
                więc zaproponowała bym poszła do larygologa z tej przychodni (bo jak ustaliłyśmy
                nikt Misi do uszek nigdy nie zaglądał – może tam coś zalega?). Jutro (w sobotę)
                idziemy do niego, zobaczymy czy coś mądrego stwierdzi. A badanie w Katowicach
                12.10. Takie to wszystko dziwne...
                Będziemy na basenie, choć trochę się tego obawiam. Mała ostatnio tak marudziła,
                do tego od 3 dni zaczyna płakać przy kąpieli...

                Pozdrowienia!
                Gosia
                • e_rubi do Gosi 30.09.05, 19:37
                  jej ostatnio na nic nie mam czasu. Ja mam nadzieje, ze z tymi uszkami to jakas kompletna pomylka i wszystko jest OK. I za to trzymam kciuki

                  Misia ostatnio zadowolona na basenie, za to moja Zoska dala koncert. Byla niewyspana i potfornie marudna, dlatego wyszlismy wczesniej sad mam nadzieje, ze w ta niedzile lepiej bedzie

                  ciekawe co z naszymi ciezaroweczkami...
                  czy nikt juz oprocz nas nie pisze w tym watku???
                  spadl tak, ze nie moglam go znalezc
                  • lechickachata Re: do Gosi 30.09.05, 22:29
                    Hej!
                    Ja mam ten wątek w "ulubionych", więc nie muszę szukać ;o))
                    Nie mam pojęcia co z ciężaróweczkami się dzieje. No i bardzo jestem ciekawa co
                    słychać u Rapidy.

                    Co do basenu - widać każde dziecko miewa tam złe dni, i już. Ja też liczę, że
                    obie świetnie będą się bawiły w niedzielę.

                    A z tym słuchem to już bez komentarza... Za Chiny nie mogę się doszukać objawów
                    niesłyszenia. Trzymajmy kciuki za to badanie 12.10 - jak mnie zapewnił
                    laryngolog w przychodni, Katowice-Ligota i Chorzów to jedyne ośrodki, w których
                    można uzyskać w naszym województwie wiarygodne wyniki. A opinię o pediatrycznym
                    chyba dyplomatycznie zachował dla siebie.

                    Do zobaczenia!
                    Gosia
            • barbs Ja też tu jestem :) 01.10.05, 21:04
              Cześć Dziewczyny
              Ja też czasem zaglądam - pisać mniej mam czasu, ale dziś sie postaram - w
              piątek byliśmy na szczepieniu - Kornelek wyrobił 200% normy smile - uznaje się, że
              dziecko prawidłowo przybiera jak w ciągu pół roku podwoi wagę urodzeniową -
              Kornelek - waga urodzeniowa 3450, na dwa dni przed ukonczeniem 3 miesiecy waży -
              bagatela -6800! Lekarka patrzyła na mnie bardzo podejrzliwie, kiedy
              zapewniałam, że słowo honoru, karmię TYLKO piersią... a pielegniarka. która go
              ważyła zachwycała się jego ogrrrromnymi niebieskimi oczkami smile. Iwo też był
              wspaniały - dostawał ostatnią dawkę HIBerixa -najpierw u pani doktor okaz
              grzeczności - sam koszulkę podciągał, żeby go mogła osłuchać - buzię szeroko
              otwierał i pokazywał gardełko, a potem na szczepienie nawet się nie skrzywił -
              spojrzał na ramię z lekkim zdziwieniem, tak widziałam, że troszkę się nie
              spodobało, ale zaraz powiedziałam, że już po wszystkim, no to jak po wszystkim
              to po wszystkim smile. Myślałam, że pęknę z dumy smile. Kornel trochę miauknął, ale
              też malutko - strrrasznie dzielnych mam tych chłopaków smile
              Dostałam ulotkę dla mam karmiących, w sumie tak tylko rzuciłam okiem, bo
              przecież więksozść wiem, ale zwrócił moją uwagę opis objawów alergii - wysypka,
              bóle brzucha i przedłużający się katar - i dopiero jak to tak w kupie
              przeczytałam, to dotarło do mnie, że Kornel ma wszystkie te objawy - żaden nie
              jest jakoś bardzo nasilony, ale jednak. Trochę się martwię - może faktycznie za
              bardzo sobie pozowliłam z tymi pomidorami? A może to ryba? A może za dużo
              nabiału? Pieron wie - na wszelki wypadek od dziejszego poranka przeszłam na
              ostrą dietę - jak za tydzień wysypka i katar znikną, a Korni zrobi się mniej
              marudny (ostatnio marudzi okropnie), to znaczy, że jednak jadłam coś
              niedozwolonego. Trochę mnie to dobiło, bo w momencie, kiedy miałam nadzieję, że
              zacznę po trochu poszerzać dietę (konczy 3 miesiące, powinny się konczyć i
              kolki), muszę zaczynać od początku i znow tylko kurczaczek, jabłko, marchewka i
              buraczki sad.
              Tyle na razie - piszcie o swoich maluchach - też jestem bardzo ciekawa, co u
              Rapidy - mam nadzieję, że z jej Maleńką wszystko w porządku.
              Pozdrufka, Barbs
              • e_rubi czesc barbs 03.10.05, 20:38
                Ale rosnie ten Twoj Maly Szkrab, nie ma co...nie dziwie sie ze pielegniarki tak podejrzliwie sie patrzyly smile
                niezly musi byc z niego glodomorek. a dobrze, niech rosnie zdrowo
                Pozdrawiam Ciebie i Twoich dzielnych chlopakow
                A Zoska ma sie dobrze, skonczyla juz 5 miesiecy i bardzo rezolutna z niej dziewczynka. Swietnie sie rozwija, obraca sie juz z pleckow na brzuszek i podciaga do siadania - siedzi chwiejnie chwilke bez podparcia.
                Ostatnio ucze ja sama zasypiac, bo sie przyzywczaila do usypiania przy piersi i doszlo do tego, ze wstawalam do niej kilkanascie razy w nocy po to by mogla sobie przez pol minutki possac i z powrotem zasnac. Teraz jest juz lepiej, choc troszke placzu bylo.
              • lechickachata Re: Ja też tu jestem :) 03.10.05, 21:13
                Hej!
                No to masz chłopa na schwał!
                Moja malutka to totalna kruszyna. Urodziła się z wagą 3250 i mając 4,5 miesiąca
                ważyła 5500. Przybiera ok. 500g miesięcznie i ani trochę więcej. Niejadek
                totalny. Mnie swego czasu utuczyła babcia (niczego nie podejrzewając, rodzice
                dali mnie na "przechowanie" do babci, która uważała, że zdrowe dziecko to grube
                dziecko). No i we mnie, szczupłą dziewczynkę, wówczas 6-, 7-letnią zaczęła na
                siłę ładować żarcie wszelkiego typu. No i jak mnie utuczyła to do dziś całkiem z
                tego nie wyszłam. Teraz więc jestem wyczulona na nadmierne karmienie dziecka i
                choć Miśka przybiera absolutne minimum "przewidziane w ustawie" to nie zamierzam
                wciskac jej więcej (szczególnie, że wyniki badań analitycznych miała znakomite).

                Barbs! A jak Ty się czujesz? Jak twoje nieszczęsne problemy ze skutkami
                niezrastania kolejnego nacięcia? Napisz parę słów.

                Całuski serdeczne!
                Gosia
    • rapida ale fajnie być w domku.... 03.10.05, 12:39
      No dobra, długo nie pisałam, bo mnie nie było, a potem byłam bardzo pochłonięta
      malutką i jakoś tak zeszło, że nawet nie otorzyłam ani razu komputerka, ale
      dziś już nie wytrzymałam i piszę. Znów dużo mam do napisania, zacznę od nas,
      rzeczywiście udało się znależć pokoik dla mnie i dzidziulka, w sumie od 12
      września byłyśmy już razem, z jednej strony super, a z drugiej, widząc jej
      codzienne męki przy wkłuciach (niejednokrotnie kilka razy dziennie) do
      antybiotyku, który w sumie dostawała 21 dni, to wolalabym nie być świadkiem!
      Jeszcze bardziej człowiek sobie uświadamia jak bardzo bezbronne jest to
      maleństwo! Ale ogólnie było nam bardzo dobrze, jedyny problem w szpitalu
      stanowiło jedzenie i wypróżnianie, mała jadła 2ml przez godzinę, czym mnie
      dobijała całkowicie, bo w chwili, kiedy nie wyrobiła normy 50 ml na karmienie
      dostawała sondę...a nie wyrabiała często, potem, że by jej nie uzależniać
      zawyżałam dawki, mówiłam, że zjadła 45, a ona w sumie zjadła 20-30. Wiem, że to
      nie bardzo ok, ale nie chudła, a wreęcz przeciwnie, więc nie miałam oporów. o
      karmieniu naturalnym, nie było mowy, susza wielka, nawet elektryczna medela na
      nic sie nie zdała, choć wiele razy cos tam polizała sobie!!!W drugim tygodniu
      juz było lepiej, fakt, że gdyby była sama na oddziale, to nikt nie poświęciłby
      jej tyle uwagi, a ja karmilam ja non stop. To tez było zle, bo co tylko
      kwęknęła to ja już leciałam z butlą i już cisnęłam w nią co 5 minut. Dopiero
      mamunia uświadomiła mi, że mam ją przegłodzić i wtedy sama zacznie jeść więcej,
      i tak tez było.
      Ale nie do końca było tak różowo, po pierwsze szwy miala za długo....przez
      minute uczestniczyłam w ich ściąganiu, a potem uciekłam, zostały jeszcze dwa!
      ale okazało się, że do pól roku czeka ją druga operacja....mięśnie omijają
      środek brzucha i trzeba robić korektę. Oj byłam załamana, ale przynajmniej
      lekarz był szczery, przyznał się ,że nie wyszło! że im w zalezy, żeby tylko to
      wepchać i nie dopuścić do infekcji, a ptem jak sie nie uda to poprawiają.
      Myslałam, że już jest najgorsze za nami., a tu jeszcze jedna operacja. Wtedy
      tez zrobia pępek i taka kosmetykę, bo na razie, to nie jest za ciekawe. We
      środę jedziemy do chirurga, ale na szczęście już pan profesor Bohosiewicz
      będzie. Była jeszcze jedna akcja w dniu wypisu, pani ordynator pwiedziała,że
      mała ma tak niską hemoglobinę, że jej nie wypuści!!! i spytała mnie jak często
      podaję jej żelazo, ja na to że w ogólenie podaję! i pani się załamała,
      powiedziała, że od tygodnia powinna jeść. No nie wiem to ja mam to wiedzieć!!!
      Najgorsze było to, że zabrali mi moją panią doktor (tą kochaną) i dostałam
      taką, którą widziałam 4 razy w sumie za cały czas...Czasem to nie było centrum
      tylko szpital powiatowy...Ale ubłagałam pania ordynator, żeby dała nam czas,
      żelazo bedziemy jesść i przyjedziemy na kontrolę...
      Wyszłysmy po dwóch tygodniach, a mała w sumie po niecałym miesiącu, w sumie
      mogłaby wyjśc wcześniej, ale antybiotyk ją trzymał, tak jak pisałam miała go 21
      dni...Dzis uważam, że to cud, że to dziecko żyje, rośnie i jest takie jakby nie
      miało żadnej "przeszłości". Myślałam, że rozpoznanie stanowi tylko wada i
      wcześniactwo, myliłam się jednak bardzo: na rozpoznaniu jest niewydolność
      oddechowa, niewydolność krążenia, posocznica, gronkowcowe zapalenie opon
      mózgowo-rdzeniowych, nioedotlenienie okołoporodowe, niedokrwistośc,niezgodność
      serologiczna w zakresie grup głównych.... Powiem Wam, że do tej pory płaczę jak
      to czytam, powiedzcie zresztą same czy to nie jest cud, że ona żyje??? i ma się
      dobrze! Troche trudno mi uwierzyć, że to wszystko miała, my o niczym nie
      widzieliśmy to raz, a dwa, po urodzeniu godzine czekała na transport (miał być
      najpierw o 9, potem o 11, a w końcu przyjechali po 12)i sama oddychała, dopiero
      jak przytjechała N to podłączyli jej respirator, i jescze kilka takich
      wypadków, które się wzajemnie wykluczają by się znalazło, przecież w trzeciej
      dobie po operacji juz sama oddychała. Może tak jak pisali we Wprost, szpitale
      wyciągają kasę z Funduszu! Nie wiem sama, ale dalej myślę, że tak czy siak jest
      to cud. A teraz w domku jest bosko, już w ciągu 5 dni od wyjścia ze szpitala
      przytyła 20 dkg, ma juz prawie 2900! śpi cały czas, nie płacze w ogóle no i
      je!!! nawet walczy o 90ml, choć nie daje tyle, że by znów nie przekarmić! malo
      tego robi kupy!!!! hurrra, ale to ponoć zasługa mojego karmienia! bo coś tam
      kapie i zaczynamy zawsze od cycusi, a konczymy butelką!
      Co do kolek, to jest super środek: sab simplex krople, to jest niemiecki lek, w
      Polsce go nie ma, ale jest w czeskim cieszynie, kosztuje 72 korony, i na serio
      jest rewelacja, mój szkrab tez miał kolki, poleciła nam ten lek pani doktor 4-5
      razy dziennie po 3 krople, potem 4 krople i nawet 5 kropli, tak stopniowo
      zwiększać, i od czwartku zero kolek! acha i powiedziała, żeby rano nie dawać, a
      tak po 12 zacząc, bo kolki w sumie po południu się zaczynają. Nam bardzo
      pomogło, więc Barbs spróbuj, ja jeszcze mam jakąś butelkę antykolkową, ale Ty
      butelki nie potrzebujesz! A mam pytanie o usg bioderek, gdzie najlepiej???
      No i już! dziecko mam, a tak jakby go nie było, wlasnie coś tam stęka, więc
      kończę powoli, bo głod nas bierze....
      Ściskam ciepło wszystkie Panie i do szybkiego usłyszenia!!!papa
      • e_rubi witaj rapida 03.10.05, 20:32
        bardzo sie ciesze, ze sie odezwalas
        to rzeczywiscie cud, tyle sie tego przyplatalo a Malutka rosnie zdrowo i najgorsze ma juz za soba. Dzielne jestescie babeczki i tyle, ja caly czas wierzylam ze sie uda i wszystko bedzie dobrze i przesylalam Wam pozytywna energie. Trzymajcie sie cieplo i odzywaj sie w miare mozliwosci
        pozdrowionka smile
    • rapida Gosiu!! 03.10.05, 12:47
      Właśnie przeczytałam o Twoich problemach, wiesz co, chyba nie nalezy zbytnio
      wierzyc lekarzom, popatrz na mnie, przeciez kazali usunąć mego maluszka!!!
      dawali mu 10 procent, a tu baba jak marzenie!! Gdyby jednak coś, to jest takie
      specjalistyczne badania BERA, nie wiem czy robią go gdzieś bliżej, w Ligocie
      powinni, bo to w końcu centrum, choć tak jak pisałam, czasem jak zwykły szpital
      pwiatowy się zachowują. Na pewno robią w Międzylesiu pod Warszawą, tylko
      terminy są paskudne, czeka sie po kilka miesięcy.
      Nic się nie przejmuj, bo wierzę, że jest ok! w każdym bądź razie ściskam kciuki
      bardzo mocno, a kiedy bedziesz w ligocie??? ściskam mocno,papa
      • anbull ale fajnie być w domku 03.10.05, 18:48
        Rapida, to niesamowite przez co przeszłyście, a przy działaniu służby zdrowia
        to naprawdę cud! Najważniajsze, że radzisz sobie wyśmienicie. Trzymam mocno
        kciuki za dalsze postępy. Co do kropelek przeciwkolkowych to kupujesz je w
        aptece w Czechach bez problemu?

        u mnie obecnie 25tc. czasami podbrzusze mnie pobolewa. Położna w szkole
        rodzenia mówiła, że prawdopodobnie maluszek swoją główką mnie gdzieś gniecie i
        chyba to jest to bo na usg w piątek wyszło, że się obrócił główką w dół.
        Niemniej jednak lekarz bardzo się wystraszył i jestem na L4.


        pozdrawiam Ania
      • lechickachata Re: Gosiu!! 03.10.05, 21:04
        Hej!
        Niesamowite te Wasze przejścia. Nie mogę uwierzyć w listę nieszczęść, która
        dotyczyła Twojej Malutkiej - i ona teraz się już nieźle miewa!!! To takie
        budujące! Piszesz, że czeka Małą kolejna operacja, ale po tym ile już dzielnie
        zniosła to będzie dla niej "małe miki" (przynajmniej tak życzę).

        Co do badania słuchu - właśnie w B-B robili Michalinie wielce specjalistyczne
        badanie BERA - badanie może i specjalistyczne, ale umiejętności obsługi już
        chyba nie bardzo. Jak mąż umawiał nas do Ligoty to mu powiedzieli, że to
        normalka, że w B-B źle robią to badanie i odsyłają do Katowic. Tam też jej będą
        robić BERĘ. Jesteśmy umówieni na 12.10 na godz. 12.30. Mam już zapisane leki
        usypiające dla małej, bo ona w ciągu dnia nie zaśnie na co najmniej godzinę, a
        to tyle trwa (i dziecko MUSI spać). A ledwie wrócimy to zaraz znów skontrolować
        bioderka (ostatnio były w normie, ale trzeba cały czas dodawać pieluchę i wpadać
        na kontrole). Chodzimy tam gdzie chyba wszystkie okoliczne mamy - do centrum
        pediatrycznego koło Klimczoka. A jutro ponowne USG główki - te badania to się
        chyba nie skończą... Dopiero co były badania analityczne, szczepienie, jutro
        USG, potem uszy, zaraz potem bioderka, a potem znów szczepienie... oszaleć
        można!!!!!!

        Pozdrawiam Cię Rapida gorąco,
        i wszystkie inne mamusie też

        Gosia
        • rapida Gosiu!! 04.10.05, 09:56
          Kurczaki wiedziałam, że na bielską służbę zdrowia mozna liczyć!!! sprzęt
          jest ale niestety kadry nie ma!!W Ligocie na pewno będzie to zrobione
          profesjonalnie, bo to centrum, więc kadra jest. Zupełnie inaczej jest też jeśli
          chodzi tylko o badanie. Ja pomimo tego, że czeka nas jeszcze jedna operacja, to
          jestem zadowolona. Szkoda tylko, że zabrali mi moja panią doktor. Ale wtedy juz
          ja byłam, więc...
          Gosiu, jak pojedziecie na Ligotę, to nie wiem czy znasz drogę starą??? tzn.
          zjazd na Kostuchnę?? jest o wiele krócej, droga może taka "wiejska", ale jedzie
          sie bardzo miło i mnie właśnie taka wiejska nie męczy,(tzn nie ma żadnych
          dziur, tylko jedziesz przez wsie) a jak się jedzie przez Katowice, to... gdybyś
          nią chciała jechać to skręć na zjazd na Kostuchnę i jedz w prawo na kopalnie
          MURCKI, (w lewo jest na Wesołą-TO NIE) i jedz cały czas prosto, miniesz
          kopalnie, jakieś bloki, tory i dojedziesz do głownej drogi, tam będzie
          drogowskaz na centrum w lewo, iTAM jedź, dojedziesz do świateł (przy nich duży
          krzyż stoi) tam skręcisz w prawo i już cały czas prosto, po drodze miniesz
          jeszcze kilka świateł, ale na każdych prosto, dopiero jak dojedziesz do świateł
          gdzie będzie drogowskaz na PANEWNIKI (sanktuarium franciszkańskie) to skręć w
          lewo, po drodze miniesz to sanktuarium i zaraz za nimi są światła na których
          skręcisz w lewo, to już ta ulica, jakieś 200 metrów dalej po prawej stronie są
          te szpitale, nasz jest ten po prawej stronie!Mam nadzieję, że Ci nie
          namieszalam, ale na serio ta droga mnie nie męczyła,natomist Górnośląska
          dobijała całkowicie....Szkoda, że nie jedziesz 5!!! Choć nie jest wykluczone,że
          ja jeszcze pojade 12, to w końcu mój drugi dom....Gosieńko trzymam kciuki,
          bedzie dobrze!
          Nie powiem ile ja rzeczy muszę skontrolować, bo przez lampy i antybiotyki
          wiele rzeczy mogło się popsuć! TAKIE TO JUZ ZYCIE!!A usg główki, to gdzie
          zrobić też nam przy klimczoku?
          Te krople SAB SIMPLEX są bez recepty, ale trzeba miec korony (72),ja je
          kupiłam zaraz w tej aptece przy wyjezdzie. No nie wiem, ale klek nie ma!
          • anbull centrum periatryczne 04.10.05, 13:31
            jak czytam Wasze posty to zastanawiam się, czy nie lepiej od razu jechać do
            Ligoty w razie konieczności specjalistycznch badań, niż próbować czegokolwiek
            dowiedzieć się w szpitalu pediatrycznycm w BB. Do Ligoty to pewnie prawdziwa
            wyprawa z dzieckiem, ale przynajmniej podają faktyczne informacje,a w razie
            potrzeby zajmą się odpowiednio.

            Czy jesteście zadowolone z usług centrum pediatrycznego koło Klimczoka? Gdzie
            ono dokładnie się mieści (jaka ulica?), mają dobrych specjalistów, podpisaną
            umowę z NFZ??

            Ania
            • anbull dr Niemcewicz 04.10.05, 15:00
              dziewczyny czy wiecie może czy Niemcewicz pracuje w którymś ze szpitali w BB??
              Przeczytałm o nim na liście złych ginekologóww BB.

              Ania
            • lechickachata Re: centrum periatryczne 04.10.05, 20:28
              Hej!
              Podobno w Pediatrycznym wszyscy lekarze już dostali wymówienia i placówka chyba
              się wkrótce rozwiąże. To dobrze... i niedobrze. Wiadomo.
              Centrum Ped. koło Klimczoka znajduje się, powiedzmy, za Klimczokiem, w stronę
              Sfery. Tak w połowie drogi, w podwórzu. Adres - chyba ul. Cyniarska. Jak
              będziesz chciała konkretny adres to podam Ci (muszę poszukać, gdzieś mam
              zapisane namiary adresowe i tel.). Jest tam chyba nawet sporo specjalistów, o
              których nic nie wiem niestety. Od bioderek są 2 osoby - kobieta i facet. Trochę
              wcześniej na forum wymieniałyśmy informacje o nich - poszukaj (jakoś w lipcu to
              było).
              A dra Niemcewicza nie znam i niestety nie doradzę.

              Gosia
          • lechickachata Re: Gosiu!! 04.10.05, 20:22
            Rapido!
            Dzięki za wyczerpujący instruktaż. Ja o Katowicach nie mam pojęcia, ale mąż,
            rodowity Ślązak jest tam chyba nieźle obeznany. Podrzucę mu Twoje cenne
            wskazówki, bo myślę, że i tak mogą się przydać.
            A ja liczyłam, że może dziś już ostatnie USG główki. No i niestety. Torbielka w
            splocie naczyniowym (pozostałość po trudnym porodzie) wciąż siedzi w główce i
            nie chce się wchłonąć. Na szczęście nie rośnie. Za 2-3 miesiące znów do
            kontroli. Błeee...

            Pozdrawiam ciepło!
            Gosia
            • rapida Re: Gosiu!! 06.10.05, 08:24
              Oj Oj! zawsze coś się przypęta, najwazniejsze, że nie rosnie ta torbielka,
              pewnie juz niedługo zniknie!
              My wczoraj zaliczyliśmy Ligotkę, godzina drogi, dwie godziny w kolejce i 5
              minut w środku, pęd taki,że cud iż w ogóle pozwolił mi dziecko ubrać!
              Najgorsze, że powiedział, iz to wcale nie będzie taka sobie łatwa kosmetyka,
              tylko powazny zabieg, chodzi o jelita, które się zrosły i tzreba je rozerwać
              (jak zwykle nie rozumiem o co im chodzi, ale co robić?). No i dziecko będzie
              operowane za rok! Jezu, pzreciez to będzie duże dziesko! Jak to zniesiemy to
              nie wiem!!!Ponieważ się obawiam, więc idziemy prywatnie do ordynatora, mam
              nadzieję, że nie będzie drogi i będzie za co wrócić do domu, ha,ha,ha!
              Gosiu, a gdzie robisz usg główki? ja tez musze na gwałt zrobić,a w Ultramedice
              pwiedzieli, że dopiero po 23 (i to jeszcze za kasę)-skandal, a ja musze przed
              20, bo 21 znów Ligotka i chcą wyniki!Bioderka robi jakiś/aś Stojanik, okulista
              na wisniowej, jeszcze audiolog został, morfologia i usg głowy i brzuszka! A my
              nic tylko badania i badania! Pozdrawiam cieplutko, ale fajna pogoda, co nie?
    • rapida GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 10:51
      Wykonczy mnie ta słuzba zdrowia!
      usg bioder na cyniarskiej udało się załatwić
      usg głowy i brzuszka dopiero na 25 października- a ja musze przed 21 mieć,
      błagam GDZIE jeszcze moga zrobić???
      audiolog na 17 listopada w trójce, a ja też mam go mieć przez 21....GDZIE
      jeszcze?
      Błagam poratujcie mnie zaprawione juz w bojach o badania Mamy kochane!!! juz
      nie wazne gdzie i za ile byle przez 21....
      dziekuję wielce,papa
      a! zapomniałam Mała ma straszną alergie na mleko.... dla mnie dieta cud, choć
      te moje 20 ml dziennie pewnie tak bardzo nie uczulają, a dla niej zmiana mleka
      z nenatalu na pepti! na razie nie widze zmian!!! bidulek straszny!
      • anbull Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 14:17
        Rapida spróbuj zadzwonić do Diagomed-u na ul. Komorowickiej (822 16 25), robią
        tam m.in. usg bioderek i różne inne prześwietlenia. Inne miejsce, które
        przychodzi mi do głowy to Bielskie Centrum Medyczne na ul. Dąbrowskiego tel.815
        74 00,ale tu już nie jestem taka przekonona, ale moze akurat. powodzenia

        Ania
        • rapida Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 18:38
          Dzieki Anulko! bede tam dzwonić, moze chociaż to usg główki i brzuszka zrobią?
          wypadałoby dziecko jeszcze nieurodzone do pradni zapisywać, żeby badania miały
          jako-taki termin! na wypisie jest kontrola za 2 tygodnie, a ja mam termin na 17
          listopada..........buuuu co za czasy! No a jak nie daj Panie Boże bedzie coś
          źle, to sobie nie wybaczę, że czekałam tak długo! pozdrawiam ciepło
          • berenika-27 Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 06.10.05, 21:36
            ja chodzę z Mateuszem na USG główki i bioder do ultramedic na Broniewskiego
            (choć budtnek jest prawie przy żywieckiej). Umawiam się na termin z tygodniowym
            wyprzeedzeniem. Nr telefonu:816 62 22, 816 52 60, 816 52 61. Badania są robione
            w ramach umowy z NFZ więc się nie płaci tylko trzeba mieć skierowanie.
            pozdrawiam.
            • rapida Re: GDZIE ZROBIĆ SZYBKO BADANIA? 07.10.05, 19:09
              Mnie kazali zapłacić, bo poradnia, do której mała jest zarejestrowana nie ma
              umowy, ale na dodatek nie ma pani doktor i będzie dopiero 25 października! Ale
              juz w tym diagomedzie zalatwilam na 12!! to jedno sie udało, ale audiologa nie
              ma nigdzie oprócz naszej Trójki z Sobieskiego 83.... Dzis byłysmy u okulisty,
              badanie dna oka, wygląda, że jest w przadku, ale cechy wcześniactwa są, więc co
              miesiąc mamy przychodzic się pokazywać do kontroli!!! Co robić? pozdrawiam
              • lechickachata Niewiele doradzę, ale zawsze... 07.10.05, 21:31
                Hej!
                Co do bioderek - Stojanik to kobieta, przyjmuje też na Cyniarskiej. Jest znośna,
                ale jakaś trochę mało kontaktowa. Mam nadzieję, że zna się na rzeczy, bo to
                przecież najważniejsze. Idziemy do niej na kontrolę 18.10.
                USG - bioderka robimy właśnie na Cyniarskiej u dr Stojanik. Z USG główki
                pierwszy raz poszłam do wojewódzkiego, ale tam trzeba płacić 30 zł (mam tam
                swoją "dobrą duszę", która jakoś załatwiła mi bezpłatnie z moim skierowaniem) -
                czyli nie warto tam się fatygować (nie mam pojęcia jakie terminy, chyba kilka
                dni na przód trzeba się rejestrować). A potem zmieniłam przychodnię z
                pszczyńskiej na bielską - Euromedica na Leszczynach (bo ta sama pani doktor, a
                bardzo blisko Lechickiej ;o)). I w tej przychodni też robią wszelkie dziecięce
                i nie tylko USG. Termin też miałam na za parę dni. Powinni honorować skierowania
                z innych przychodni, chyba się nie płaci. Numer tel. chyba 8148181.
                Co do tematów audiologicznych - przemilczę...

                Powodzenia,
                Gosia
    • i.n.f.i.n.i.t.y DO ANBULL 07.10.05, 19:57
      Niemcewicz pracował kiedyś w szpitalu na Wyspiańskiego, teraz jednak już tam
      nie pracuje i chyba przyjmuje tylko w swoim prywatnym gabinecie na Dmowskiego.
      Stanowczo odradzam!
      • anbull Re: DO ANBULL 08.10.05, 11:12
        dzięki infinity!

        Na szczęście nie miałam z nim kontaktu i się do niego nie wybieram, ale pytałam
        aby wiedzić na kogo na Wyspińskiego uważać, gdybym tam trafiła. Jeszce raz
        dzięki. Ania
    • papaja7 Badania 07.10.05, 23:29
      Oki...Sprawy z Pediatrycznym wyglądają tak: rzeczywiście zwalniani są lekarze z
      dwóch oddziałów: biegunkowego (PII) i pediatrycznego(PI),którzy jednocześnie
      pracują też w poradniach przyszpitalnych.Oczywiście dyrekcja zapewnia,że
      wszystko jest cacy,ale to nieprawda,wywalaja "starą" dobrą kadrę.Część ma
      pracę,część woli bezrobocie.Termin wypowiedzeń mija z końcem października,potem
      chyba Szpital zawiesi kłódki,bo chętnych do pracy nie ma.To "zasługa" nowego
      dyrektora.Badania słuchu...to kolejny niezły numer, bo dwóch laryngologów
      dziecięcych (zastaniecie ich w P.C.Z.na Cyniarskiej) drektor wywalił na zbity
      pysk (w tym wieloletniego ordynatora, zreszta sprawa w sądzie pracy),a przyjął
      na ich miejsce panią doktor po protekcji politycznej...strach się bać. Badania
      USG: jeżeli macie skierowania z ośrodków,które z Pediatrycznym podpisały umowę
      na te badania,to zostaną one wykonane bezpłatnie-dowiecie się na miejscu lub
      telef.8125366.Faktycznie trzeba wtedy poczekac,bo "wchodzicie" na listę
      pacjentów z poradni szpitalnych.Jeżeli ten ośrodek nie ma umowy,to badanie
      owszem,zostanie zrobione,ale odpłatnie i kosztuje to 40 pln niezależnie od tego
      co(oprócz bioderek) i o której godzinie chcecie zbadać.Da się to zrobić
      oficjalnie,bo badania wykonuje prywatna firma radiologów i do nich trzeba
      podejść,a sprzęt mają jeden z najlepszych w Bielsku,no i pracują tam od lat.
      USG bioderek - doktor Kaczmarczyk w P.C.Z.-chirurg dziecięcy,konkretny facet
      (kiedyś sam odszedł z Pediatrycznego), w Żywcu dr Korzonkiewicz w Medicus'ie na
      Garbarskiej. Ultramedic tylko bioderka robi za darmo w ramach umowy z NFZ,za
      całą resztę trzeba sporo zapłacić. Chyba tyle w skrócie
      • anbull Re: Badania 08.10.05, 11:47
        Papaja czy PCZ to jest centrum padiatryczne za Klimczokiem, o którym wcześniej
        dziewczyny wspominały? Ania
        • papaja7 Re: Badania 08.10.05, 11:59
          Tak - to Pediatryczne Centrum Zabiegowe ul. Cyniarska 24 polecam... mój synek
          był tam operowany (przepuklina - 2 latka) teraz niestety czeka nas kolejny
          zabieg ale z innej dziedziny... sad i też tam się wybieramy. I jakby co to z
          maluszkiem z całą pewnością będę też tam chodzić.
          pozdrawiam
      • lechickachata Re: Badania 09.10.05, 23:28
        Hej!
        Jeszcze słóweczko ode mnie. Bardzo możliwe, że zwolniono dobrych laryngologów,
        bo ten, z którym ja rozmawiałam to taki wieśniak, że szkoda gadać. Na temat
        nowego dyrektora zdania są podzielone. Zważywszy na to z jakim przyjęciem tam
        się 2 razy spotkałam uważam, że wszystkich powinien wywalić na zbity pysk i
        zatrudnić innych ludzi. Zdaje się, że nowy dyrektor ma właśnie taki pomysł na
        ulepszenie tej placówki i gdyby miało to szanse powodzenia, przyklasnęłabym mu
        oburącz. W końcu ponoć nieźle już jednym szpitalem w B-B zarządzał (i był
        porządek, a nie takie jaja jak w pediatrycznym). Ale jak jest naprawdę tego nie
        wiem.

        Powodzenia, dziewczyny, z bielską służbą zdrowia,
        Gosia
        • rapida Re: Badania 10.10.05, 10:28
          Gdzie jeszcze audiologa znaję oprócz sobieskiego........błaga,papa
          • anbull badania 11.10.05, 20:28
            Rapida niestety nie wiem gdzie znajdziesz audiologa. Nie wiem czy wybierasz się
            wkońcu do Diagomedu, jeżeli tak to jest to dokładnie na ul. Komorowickiej 23.
            Musisz wejście do komunistycznej przychodni na ul. Komorowickiej (do niedawna
            (na pewno za komuny) tylko tam w Bielsku-Białej były przychodnie
            specjalistyczne), schodzisz pół piętra w dół i wychodzisz z drugiej strony
            budynku na mały parking, na wprost może 10m dalej masz kolejny budynek, tam
            mieści się Diagomed.

            Ania
            • rapida Re: badania 12.10.05, 12:06
              Dzięki wielkie, właśnie wróciłyśmy, główka w porządku, jakieś zmiany są w
              podtwardówkach, tzn są poszerzone i trzeba je kontrolować za miesiąc, ale nie
              ma podtsaw do niepokoju. Natomiast brzuszek??Mała jest strasznie zagazowana, a
              to dziwne, bo "pierdziochy" wychodza jej najlepiej (moim zdaniem), wali je non
              stop, pani dokotor (bardzo miła) godzinę oglądała brzuszek no i nie ma
              wątroby... Powiedziała,że w życiu się jeszcze nie spotkała z czymś takim, bo
              normalnie jak chce zobaczyć jakiś inny organ, to nie jest w stanie, bo wszędzie
              wchodzi wątroba, a u nas,watroba się zgubiła. Nie pomogło noszenie, leżenie na
              brzuchu i godzinne poszukiwania, jakieś szczątki się znalazły, ale szczątki!
              Dlatego jeszcze raz idziemy na badanie w poniedziałek (juz prosto do pani
              doktor, bez rejestracji, bo chce się upewnić, że z wątróbką wszystko ok). Mam
              nadzięję, że tak. Poza tym na śledzionie widoczne 2 torbiele,no przecież za
              długo było dobrze!!!! musimy coś sobie wyszukać, no nie? ale ponoć tez nie ma
              się co stresować. przyszły tydzien mamy ciężki, w poniedziałek usg brzuszka, we
              środę morfologia, usg bioderek i o 17 katowice janów profesor- chirurg. W
              piątek ligotka patologia noworodka i w sobotę jedziemy prywatnie do pani
              neonatolog z CSK Ligota, do tej koleżanki mojej siostry, powiedziała, że chce
              obejrzeć, więc małą, więc pojedziemy, bo zawsze to przyjazne spojrzenie... no
              dobra idziemy na spacer, bo tak ładnie, że szkoda siedzieć w domku, pozdrawiam
              jeszcze słonecznie,papapa
    • rapida Gosieńko jak tam? 12.10.05, 12:08
      Cześć Gosiu, już pewnie po wizytce, napisz jak Cię tam przyjęli w moich
      rodzinnych progach? Mam nadzieję, że nie popisali się czymś niemiłym! Napisz
      jak tam Malutka??? buziaki,papa
      • anbull Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka 12.10.05, 13:55
        Nim klikniecie na link ostrzegam, że artykuł jest mocny i może dajcie WPIERW
        mężom przeczytać, może Wam "pozwolą"

        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2963668.html
        • anbull Re: Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka 12.10.05, 22:20
          czy to Górnośląskie Centrum Zdrowia Matki i Dziecka to jest Ligota, do której
          jeździcie ze swoimi Dziećmi Rapido i Gosiu??

          W wiadomościach TVP1 była to dziś informacja nr 1, ręce opadają i słów brakuje..

          Ania
      • lechickachata Re: Gosieńko jak tam? 12.10.05, 20:23
        Hej!
        Przejechaliśmy się do Ligoty, by się dowiedzieć, że do końca tygodnia (od
        nocy) jest totalna awaria prądu i mamy nowy termin na... za miesiąc. Nic
        tylko kogoś zamordować. To niesamowite, Miś będzie wtedy kończyć pół roku - czy
        to normalne, by przez pół roku rodzice nie mogli się dowiedzieć czy ich dziecko
        słyszy?!!!!!! Ku*wa, jestem w takim stanie psychicznym, że szkoda gadać. Od
        miesiąca czekam, by się czegoś dowiedzieć, a tu takie kwiatki. A do tego ta
        sprawa z pielęgniarkami - Rapido, co Ty na to?

        Kończę, by już naprawdę mam pustkę w głowie,
        papa

        Gosia
        • rapida MAM DOŁA 13.10.05, 13:18
          Tak Aniu to ten szpital!!! a te dwie suki opiekowały się moją malutką jak była
          na k2........., zreszta na k3 też je widywałam, ale już wtedy leżałam z
          nią...Jest mi tak źle jak pomyślę sobie o tym, że szkoda co gadać na serio nie
          wiem co powiedzieć, przecież ten mały miał 500g a ta suka (nawet nie, bo suki
          chronią swoje dzieci) go do kieszeni brała, a mnie nawet nie pozwolono dotknąć,
          choć ręce w spirytusie moczyłam w 3 śluzach, a ta go do upierdzielonej,
          syfskiej kiszeni wepchała. A ta druga? Widziałyście jak to dziecko się broniło,
          matko jedyna zwyrodnialce!
          Gosiu co do awarii to ja już nie mam słów, mam nadzieję, że po tym co sie stało
          bedzie lepiej, choć ja zaufania już nie mam. I nie wiem zupełnie jak bedzie z
          ta operacją malutkiej??? chyba jednak do Lodzi pojadę? ale czy tam mam pewność,
          ze nie robią tego samego??? Jezu co się dzieje na tym świecie?? i jak mozna
          podziękować temu forografowi.......
          • lechickachata Re: MAM DOŁA 13.10.05, 20:39
            Spoko Rapida!
            Grunt to nie dać się ponieść emocjom. Muszę przyznać, że liczyłam, że nie znasz
            tych pielęgniarek - tfu, tfu - suk pierdzielonych. Właśnie - matce dotknąć nie
            dadzą, a same... Brak słów.
            Co do operacji Malutkiej - zauważ, że jednak wszędzie podkreślali, że to jeden z
            najlepszych ośrodków w Polsce. Weź to pod uwagę. Przecież byłaś zadowolona z
            Ligoty. A w Łodzi to wiesz jak bywa ze służbą zdrowia ;o)

            Pozdrowienia!
            Gosia
            • e_rubi Re: MAM DOŁA 13.10.05, 20:54
              Oj dziewczyny, mnie tez brak slow. Jak mozna byc takim zwyrodnialcem??? Jak zobaczylam te zdjecia, to myslalam ze sie wywroce...potwory, naprawde
              Nie dziwie sie rapidzie, ze jej sie tak cisnienie podnioslo

              A Gosiu, liczylam ze znajde tu dobre wiesci, ze z Misia wszystko dobrze, a tu tak historia, nie dziwie sie, ze masz dolka. Co za porabana sluzba zdrowia. Szkoda ze nie mam zadnych znajomosci i nie moge pomoc sad
              Sciskam wirtualnie i przesylam pozytywna energie dla Ciebie i Malej.
              • lechickachata Re: Ewelino i nie tylko... 13.10.05, 22:47
                Dzięx Ewelina za miłe słowo. Dziś już wszystko w normie. Wkurzenie i zaskoczenie
                minęło. Kobiety, które będą robić badanie były zdziwione wynikami. Bo z badania
                BERA wychodzi kompletne ZERO słyszenia, a np. na papierku z noworodkowego jedno
                uszko jest wpisane w normie. A z tego jeszcze innego badania, które psychole w
                pediatrycznym zapomnieli dołączyć wyszło na odwrót. Plus wynik z czegoś tam
                innego, że jest reakcja w obu uszkach. A pomimo to wypytywały mnie badawczo czy
                rzeczywiście widzę, że dziecko reaguje. Ilekroć nasłucham się lekarzy zaczynam
                myśleć, że się mylę i że ona na pewno źle słyszy. Po czym wracam do domu, Mała w
                pokoju, ja w kuchni i zaczynam coś do niej mówić przez okienko, a ona od razu
                odwraca do mnie głowę. Czemu odwraca skoro nie słyszy? Ach, znów o tym piszę,
                ale to dla mnie niepojęte. Podejrzewam, że może być jakiś niedosłuch i
                zastanawiam się czy dziecko, które na oko normalnie reaguje może mieć aż taką
                wadę, która wymaga aparatu słuchowego. No i czemu, do cholery, muszę czekać na
                odpowiedź przez pół roku (o ile coś znowu się nie spieprzy).
                Ufff... Ucałuj Zośkę gorąco, kochane maleństwo. Mam nadzieję, że odobrazi się na
                basen, bo Miśka to ostatnio bardzo się zaaferowała, że koleżanka płacze. Hmmm,
                ciekawe skąd wykapowała przez pół basenu ten płacz, skoro nie słyszy...?

                Papa,
                Gosia
                • e_rubi Re: Ewelino i nie tylko... 14.10.05, 10:07
                  Gosiu slyszy na pewno slyszy. Sama widzialam jak reaguje jak sie do niej mowi.
                  A co do basenu, to chyba zrobimy tydzien przerwy...no bo sama juz nie wiem. Instruktor tez nie ma pomyslu o co chodzi. Narazie przesuwam jej dzienna drzemke na troche wczesniej, bo w domu to ona zwykle spi od 11.30 do 13.30 i moze dlatego tak marudzi ze w ten jeden dzien wszystko jest inaczej i wymagam od niej aktywnosci w porze snu?
                  Juz trzeci dzien udaje mi sie ja klasc o 10 i spi do 12 a potem dopiero o 14.30, moze to cos zmieni.
                  • lechickachata Do Eweliny i wszystkich mam 14.10.05, 20:49
                    Hej!
                    Czuję się trochę jakbym bajkę czytała. "ona zwykle spi od 11.30 do 13.30" -
                    hihihi, a moja zwykle śpi... (zresztą wiesz) - jak się uda... tak z pół godzinki
                    w ciągu dnia, o porze nieokreślonej, jak się wykończy niespaniem (a przy okazji
                    wykończy domowników). Myślę, że to świetne, że Zosia ma tak uporządkowany
                    grafik. Michalina ma tylko narzuconą stałą godzinę kąpieli i pójścia spać. A tak
                    to próby ustawienia drzemek dziennych spełzły na niczym. Ostatnio jest trudno z
                    zasypianiem i ogólnie ze spaniem. Ząbki jeszcze się nie ukazują, ale objawy są
                    chyba stuprocentowe - rozdrażnienie, nieprawdopodobne ślinienie, cały czas
                    rączki albo zabawki w buzi. No, bywa ciężko.

                    Co do basenu - też nie mam pomysłu jak Zosię zachęcić. Trudna sprawa z takim
                    drobiazgiem, któremu pewnych spraw nie sposób wytłumaczyć. Jak wiesz, Miś też
                    miała swoje złe basenowe dni i przeszło jej w najmniej oczekiwanym momencie, tj.
                    w czasie gdy dodatkowo zaczęły się ryki podczas kąpieli w domu. Nie mam pojęcia
                    czemu przepłakała prawie całe jedne zajęcia, a na następnych już była
                    zachwycona. Piszę to, bo nie wiem czy tydzień przerwy będzie miał jakieś
                    znaczenie. Ale może? Może coś się źle kojarzy i po dłuższej przerwie zapomni?
                    Myślę już co będzie jak kurs się zakończy. Dobrze by było przeczekać zimę bez
                    basenu, ale czy nie zapomni? A z drugiej strony nie jest to jeszcze chyba taka
                    konkretna nauka, by miało co jej z łebka wyparować. Sama nie wiem.

                    I jeszcze jedna sprawa. Nie wiem czy parę tygodni temu czytałyście w Wyborczej
                    artykuł o pani Danucie Mikulskiej (Zakład Językoznawstwa Komputerowego, Instytut
                    Języka Polskiego, Uniwersytet Warszawski), która prowadzi badania małych dzieci
                    pod kątem rozwoju mowy przy dodatkowym stosowaniu języka migowego - chodzi o
                    wykazanie (już gdzieś poza Polską robiono takie badania), że normalnie słyszące
                    dzieci, do których oprócz mówienia stosuje się miganie, PARADOKSALNIE szybciej
                    zaczynają mówić. Ta pani pisze o tym doktorat i szuka chętnych rodziców małych
                    dzieci, którzy mieliby ochotę poeksperymentować i przesyłać jej wyniki (co
                    tydzień będzie trzeba dokonać wpisu do dzienniczka i wysłać mailem). Jestem w
                    kontakcie z tą panią i właśnie dostałam pierwsze symbole i wskazówki. Aha,
                    "zabawa" ma potrwać około 2 lat, więc trzeba się nastawić na reglarność w
                    działaniach przez dłuższy czas. Ściągnęłam już filmiki jak w polskim języku
                    migowym pokazuje się: mama, miś, pies, jeść, kupa i kąpać. Całkiem to fajne. Z
                    czasem będzie coraz więcej symboli, a dziecko większe to i liczę, że zacznie się
                    ze mną podobnie komunikować. Hmm, co najzabawniejsze, jak ze słyszeniem mojego
                    dziecka jest naprawdę to wciąż zagadka... Miganie zdaje się jej nie zaszkodzi, a
                    ja się chętnie nowego języka pouczę.
                    Dziewczyny, może któraś z Was też się tym zainteresuje. Nie mam linku do tego
                    artykułu, nie wiem czy jest dostępny. Podaję adres e-mail pani Mikulskiej:
                    mikulska@gazeta.pl. Jeśli się zainteresujecie to napiszcie do niej.

                    Pozdrawiam,
                    Gosia
                    • rapida kurczaki 17.10.05, 17:37
                      Mała ma wszystkie narządy nie tam gdzie trzeba, każdy z innej strony, ale
                      znalazła się dziś wątroba...to była śledziona, ale wydawała się za duża no i
                      dziś padło, że to wątroba....Matko jedyna, najgorsze, że jak ją w przyszłości
                      coś zaboli, to nie będzie wiadomo co to boli naprawdę?muszę sobie zrobić ściągę
                      gdzie co u niej jest i chodzić z rysunkami......we środę jedziemy do guru,
                      ciekawe co powie?szkoda, że ta pogoda taka beznadziejna!Trzymajcie sie
                      ciepło,pozdrawiam,papa
                      • lechickachata Re: kurczaki 17.10.05, 21:51
                        Rapida!
                        Albo ja czegoś nie jarzę, albo już nie wiem. Jak to nie można się doszukać
                        narządów wewn. lub ich określić?! Z tego co zrozumiałam szukanie polega na
                        obmacywaniu brzuszka. A nie lepiej przez USG? Pewnie coś pominęłam i zadaję
                        idiotyczne pytanie, ale może jeszcze mnie oświeć. A może po tej operacji nie
                        można malutkiej zrobić USG?

                        Ja jestem natomiast po wielkim przeżyciu na basenie. Na ostatnich zajęciach
                        odbyło się... całkowite zanurzenie dzidziusiów!!! Na razie jeden raz, na
                        momencik, ale przeżycie dla rodziców ogromne. Dla dzieci pewnie też. Wbrew moim
                        obawom, wszystkie dzieci świetnie to przyjęły. Czekamy na Ewelinę z Zosią - oby
                        Zosi też się to spodobało.

                        Pozdro!
                        Gosia
                    • barbs Re: Do Eweliny i wszystkich mam 17.10.05, 21:01
                      Haaa Gosiu - u nas wojna o spanie w ciagu dnia na całego! Starszak spał jak
                      marzenie - min 3 godziny - do teraz dzień w dzień regularnie jak w zegarku
                      zasypia około 12.30 na półtorej godziny. A Korni... szkoda gadać - dwie
                      półgodzinne drzemki i co gorsza - z dnia na dzień coraz krócej! Ale ja nie mam
                      zamiaru odpuszczać - po starszym widzę jak bardzo to spanie w ciągu dnia jest
                      dziecku potrzebne. Także mamy wojnę - ustaliłam, że w ciągu dnia usypiam go w
                      wózku - cysio odpada (bo nie za bardzo działa, zresztą co będzie jak pójdę do
                      pracy...?), łóżeczko też, bo tam go odkładam rónież do zabawy, a chciałabym
                      żeby załapał, że wóżek = sen. Na razie ciężko - rano na balkonie - z wielkimi
                      korowodami, husianiem, lulaniem, braniem na ręcę i usypianiem od nowa -
                      godzinka i 15 minut (w tym chyba z 10 przerw), po południu po ponad godzinie
                      husiania zbuntowałam się i po prostu wyszłam z pokoju - godzina wrzasków - 10
                      minut drzemki, następnie pół godziny wrzasku i 15 minut spania... Tragedia.
                      Myślałam, że mi serce pęknie, ale naparwdę jestem bardzo mocno przekonana, że
                      te sen jest mu niezbędny i koniec końców wyjdzie mu to za dobre. Ale wyrzuty
                      sumienia gryzą jak wściekłe. Ewelina, swoją drogą, Ty coś wspominałaś, że
                      mieliście probelmy ze spaniem w ciągu dnia, ale jak widzę się to wyprostowało -
                      napisz jakie zastosowałaś metody - podziel się doświadczeniem smile
                      Pozdrawiam wszystkich,
                      Basia
                      • e_rubi Re: Do Eweliny i wszystkich mam 18.10.05, 16:47
                        No ja wygralam z Mloda wojne o drzemki w ciagu dnia, spi od 10-12 i od 15-16/16.30. Noc od 20-6.30 (z przerwami na cycusia). Nauczylam zasypiac sama w lozeczku, trwalo to troszke ale sie oplacilo. Jak sie rozbudzala po 20 min postepowalam tak samo jak przy usypianiu. O stalej porze (min 3 godz aktywnosci wczesniej) kladlam Mloda do lozeczka (karmilam min 15 minut wczesniej), przyslanialam zaslony, przykrywalam kocykiem, wlaczalam usypianki, poglaskalam ja chwilke po glowce i wychodzilam. Oczywiscie po chwili byl placz. Wchodzilam po 3 min, poglaskalam chwile, poprzytulalam w lozeczku i znow wychodzilam niezaleznie od tego czy sie uspokoila czy nie. Czasem jak mnie zobaczyla, to plakala jeszcze bardziej - wtedy bylam naprawde krotko. Nastepna interwencja po 5 min, to samo, nastepna po 7 i kolejne tez bylyby po 7 ale nigdy ich nie bylo bo Zosia zasypiala. Jak sie obudzila po 20-30 min uznawalam, ze nie jest jeszcze wyspana i robilam to samo. Okazalo sie ze po kilku minutach zasypia ponownie. Trwalo to kilka dni i teraz zasypia bez zadnego problemu w kilka minut i spi jednym ciagiem 2 godz. Budzi sie wyspana i usmiechnieta.
                        Warto bylo sie pomeczyc - nie wymyslilam tego oczywisci sama, opieralam sie na ksiazce "Kazde dziecko moze nauczyc sie spac"

                        Gosia, jak ja zazdroszcze tego nurkowania. Jak Misia? Podobalo sie jej?
                        Za tydzien sprobujemy znow, moze Zosce przeszla ta niechec do basenu. Chcialabym.
                        • lechickachata Re: Do Eweliny i wszystkich mam 20.10.05, 20:39
                          Hej!
                          Też mam w planach taką szkołę usypiania dla Misia, ale na razie jeszcze się z
                          tym ociągam. W zasadzie jedyne chwile bliskości, przy cycusiu to te w łóżku. No
                          i tak myślę, że szkoda by mi było tego wieczornego przytulania, przy którym Mała
                          wspaniale zasypia. Ale gratulacje wielkie. W którejś gazecie dla rodziców
                          opisywano niedawno tę metodę usypiania, którą zastosowałaś - widać skuteczna.

                          To nurkowanie całkiem spoko - no, na razie to było tylko (i AŻ) jedno krótkie
                          zanurzenie. Miśka troszkę się skrzywiła, otrząsnęła wodę z twarzy i tyle.
                          Pozostałe dzieci chyba podobnie. Nie było żadnych większych protestów.
                          Zastanawiam się czy nie odpuścić tej niedzieli, bo od wtorku Miś ma mały katarek
                          - niby nic wielkiego, ale w takie zimno targać ją na basen trochę się z tym
                          przeziębieniem obawiam. Zobaczymy.

                          Pozdrowienia,
                          Gosia
                      • lechickachata Do Barbs - spanko 22.10.05, 21:30
                        Hej!
                        Widzę, że ze snem w ciągu dnia mamy podobne problemy. Ja też próbowałam metody
                        usypiania w wózku, ale z czasem coraz gorzej się sprawdzała. Na Misia działa
                        kołysanie na rękach plus smoczek. Czasem jest ciężko, szczególnie gdy już jest
                        mocno rozdrażniona - wtedy tysiące razy wypluwa smoczek wrzeszcząc i trzeba się
                        mocno napracować, by usnęła. Staram się nie doprowadzać do takiego zmęczenia (=
                        rozwścieczenia bobasa) i wtedy jest łatwiej (trzeba w porę wyłapać moment, gdy
                        zaczyna pocierać oczki - wtedy od razu trzeba przystąpić do usypiania). Aha,
                        działa też noszenie na ramieniu z kołysaniem, ale tą metodą zwykle trzeba więcej
                        czasu poświęcić na uśpienie. Hehehe, to zabawne, ale prawdziwe - mam takiego
                        świątecznego łosia-maskotkę, który "śpiewa" i rusza się w rytm muzyki (jeśli
                        jeszcze nie wiecie, jestem zboczkiem łosiowym, mam tych łosi w domu ponad 40,
                        ale tylko ten jeden gra i jest tak przy Misiu pomocny). Ten łoś nieźle działa
                        uspokająco na małą - a myślałam, że go oleje. Muszę przyznać, że czasem nic nie
                        pomaga (rzadko, ale zdarza się). Wtedy stosuję podobną metodę, jak Ty, Basiu -
                        czekam aż się 10-15 minut wywrzeszczy, wtedy jest już zwykle wystarczająco
                        zmęczona, by od razu na rękach usnąć. Ciężko to przetrwać, trzeba zamykać okna,
                        by sąsiedzi nie zadzwonili na policję, że ktoś maltretuje dziecko, ale warto się
                        pomęczyć (rychły sen murowany).

                        A jutro idziemy na basen - mała już nie smarka, pogoda niezła, niech sobie
                        ponurkuje. No i mam nadzieję, że mała Zosia też się pojawi i będzie jej się
                        podobało jak dawniej.

                        Pozdro!
                        Gosia
                        • e_rubi do Goski - basen 24.10.05, 15:46
                          a my odpuscilismy sobie basen...bo skusil nas ten piekny dzien i poszlismy z Mala w gory. Pol dnia lazilismy po lesie, Zosiek w nosidelku u tatusia z usmiechem przyklejonym do buzki przez caly czas smile Bylo naprawde super. Moze nastepnym razem pojdziemy jednak na basen, bo sama jestem ciekawa czy jej ta awersja przeszla, ale z tego kursu to chyba juz i tak nici - za duzo opuszczonych cwiczen sad teraz nas 2 razy nie bylo a poprzednie 2-3 razy i tak nie robilismy tego co pokazywal instruktor tylko probowalismy opanowac placz Mlodej
                          Ciesze sie, ze Mis juz zdrowa i mam nadzieje, ze znow nurkowaliscie. Daj znac jak bylo. Pozdrowionka

                          A z tym spaniem, to ja naprawde polecam nauke samodzielnego zasypiania, u nas dzienne drzemki teraz bez najmniejszego klopotu - choc jak zaczynalam ( a zaczynalam kilka razy) to naprawde ciezko bylo uwierzyc, ze to zadziala
                          • lechickachata Re: do Goski - basen 25.10.05, 21:38
                            Hej!
                            Tym razem na zajęciach niewiele nowego. Tylko raz pan instruktor posadził Misia
                            na materacu i na rękach ją rzucił do wody, a częściowo i pod wodę. Miś jak
                            zwykle spoko, bez emocji to przyjęła. I prawda jest taka, że już nic więcej
                            nowego nie będzie, bo na samodzielne próby dzieci jest za wcześnie (ze względu
                            na układ mięśniowo-kostny, taki a nie inny u takich małych dzieci). Za tydzień
                            ostatni raz, a potem pewnie wrócimy na wiosnę (mam nadzieję, że znów się tam
                            spotkamy).
                            Dziś spróbowałam wieczorem dać szansę Misiowi na samodzielne uśnięcie. Prawie
                            się udało, prawie... Musiałam w końcu troszkę pomóc cycusiem, ale mam wrażenie,
                            że nie będzie bardzo trudno. Następnym razem postaram się nie złamać.

                            Pozdrowienia,
                            Gosia
                        • barbs Re: Do Barbs - spanko 26.10.05, 09:33
                          Gosiu, ja szczerze mowic metode wypłakiwania zastosowałam tylko raz – wtedy w
                          poniedziałek. Potem przez pare dni było lepiej, potem znowu gorzej, a teraz
                          może, może (tfu tfu co by nie zapeszyc) chyba wreszcie wchodzi w jakis rytm.
                          Rano, jakies 2 godziny po obudzeniu ucina sobie drzemke ok. 30 min (albo przy
                          cycusiu, albo sam w lozeczku, albo w wozku), a potem kolo poludnia daje go do
                          wozka na balkon – zasypia w sumie w miarę OK., ale trzeba go pilnowac, bo po
                          ok. 30 minutach się wybudza – jak się wylapie ten moment, odpowiednio pohusia i
                          nie da mu się calkiem wybudzic, to jest OK. – wczoraj pospal 2 godziny 20
                          minut!! Ale latwo nie jest bo wybudza się błyskawicznie i jak jzu otworzy oczy
                          to posprzatane – przez min. 2 godziny nic nie jest go w stanie ululać. A
                          wracając do wypłakiwania, to po pierwsze – zraziłam się do niego po Iwusiu –
                          kiedyś w desperacji próbowałam tej metody – 9 wieczorów – pierwszego usnął po
                          50 minutach, 9 po ponad godzinie! 10 wieczoru się złamałam i dałam cysia. I
                          przysięgłam sobie, że NIGDY więcej. Po drugie – Korni generalnie przechodzi
                          teraz etap dzidziusia idealnego – potrafi cały Boży dzień leżeć w łóżeczku,
                          przewracać się z plecków na brzuszek i odwrotnie, bawi się rączkami,
                          grzechotkami, pieluszką czy co tam jeszcze dorwie – aż ja sama do niego idę i
                          biorę i przytulam bo mi tęskno smile Tak więc jak tu stosować metodę wypłakiwania,
                          jak on NIE PŁACZE?? Zaczyna trochę pomiaukiwać jak mu w brzuchu burczy, ale
                          przecież głodzić dziecka nie będę. Po trzecie, nawet jak mu się trafi gorszy
                          dzień i marudzi, to też jakoś nie mam sumienia, bo on marudzi jakoś tak... –
                          patrzy mi prosto w oczy, robi dziubek i łeeeee, łeeee – - nie ryczy, nie
                          wrzeszczy tylko tak pomiaukuje żałośnie – i te łezki w oczkach... No nie mogę i
                          już – za miętka jestem. No i po czwarte – chodzi tylko o zasypianie w ciągu
                          dnia – wieczorem ja go wręcz chce usypiać przy cycusiu, bo zależy mi na jak
                          najdłuższym utrzymianiu nocnych karmień – tak tak – nie zwariowałam – po prostu
                          jak wróce do pracy (za chwilę będę negocjować z nowym szefem przedłużenie
                          macierzyńskiego o urlop wypoczynkowy – trzymajcie kciuki) to bez nocnych
                          karmień laktacja zniknie w trymiga – a ja chciałabym Korniego pokarmić chociaż
                          tak długo jak Iwusia (czyli min. półtora roku). Generalnie myślę, że
                          najważniejsze to trafić w naturalny rytm Malucha – u nas do tej pory próbowałam
                          ustawiać Korniego do istniejącego już planu dnia i może stąd te kłopoty. Mam
                          nadzieję, że teraz już będzie trochę lepiej.
                          Pozdrufka,
                          Basia
    • sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 25.10.05, 22:27
      Witam nie wiem czy mozna sie dołaczyć do waszego grona, jestem z Bielska, mam
      na imie Dorota i mam termin na 27grudnia, jest to moja druga ciąza, mam synka
      który ma 1.5 roczku.
      Zamierzam rodzic pod Szyndzielnią, tak jak to było przy moim pierwszym synku
      Pozdrawiam serdecznie
      • barbs Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 09:31
        Witamy nową uczestniczkę smile Jak samopoczucie? Wiesz już co będzie? Jeśli
        chłopak to miałabyś podobnie jak ja dwóch chłopaków w niewielkim odstępie smile A
        jeśli dziewczynka to gratuluje trafienia smile
        Barbs
        • rapida Witajcie! 26.10.05, 09:58
          Tak po straopolsku Was przyjęłam! Boziu dopada mnie depresja zimowo-pogodowo-
          chorobowa.......itp.itd a jutro jade do katowic! będe zeznawać w sprawie dzieci
          z GCZDiM. Dostałam wezwanie, w sumie wybrali 30 osób, bo nadal szukaja tego
          drugiego...........Przy moim szczęściu, KTO WIE?????I tak mi źle, i tak mi
          źle........ poza tym spokojna dzidzia, zmieniła się w szaleńca, który nic tylko
          szuka towarzystwa. Dzięki temu zapominam co to tv, komputer i jedzenie! właśnie
          płacze, co dla niej jest zabójstwem, więc lecę........dużo mam do napisania z
          nowości -chodzi o bielskie diagnozy, Boże skąd się biorą ci lekarze........
          • e_rubi Re: Witajcie! 26.10.05, 19:40
            Mnie ta sprawa z tymi dzieciaczkami wciaz przeraza...zwlaszcza jak powiedzieli, ze ten jeden Maluszek nie zyje.
            nie jestem w stanie tego ogarnac...
            Rapida, mam nadzieje, ze to nie bylo Twoje malenstwo
            a co do szukania towarzystwa...coz, a Ty bys chciala tak sama lezec w lozeczku? Z pewnoscia ciekawiej i milej jest na raczkach u mamy smile
            i nie pociesze Cie...u nas Zosiek z kazdym miesiacem robila sie bardziej absorbujaca
            • lechickachata Re: Witajcie! 29.10.05, 13:05
              Hej!
              Przechlapane... A zastanawiałaś się nad Tychami... Mimo wszystko myślę, że
              dobrze trafiłyście i że to nie Twoja dzidzia jest na zdjęciach (nie pogniewaj
              się, ale nie mogę skojarzyć imienia Twojej pociechy - możesz napisać...? bo
              sklerotyczna Gosia nie pamięta).
              Co do absorbującego dziecka - moje chyba bije rekordy w tej dziedzinie. Do tego
              mamy jakieś kłopoty z... nie wiem z czym... może to odparzenie? Już kiedyś
              przytrafiła nam się odparzona skóra na pupie, dużo bardziej niż teraz i nic się
              specjalnego z tego powodu nie działo. A teraz - wszystko już wydaje się
              zagojone, a dziecko wykonuje jakieś dziwne podskoki, nie mogła wczoraj zasnąć,
              ciągle przewracała się na boki i brzuszek - wyraźnie nie chciała leżeć na pupie.
              No i marudna jak 100 diabłów. Chyba jutrzejszy basen sobie odpuścimy. Poczekam
              jeszcze, może przejdzie, a może to coś innego, ale co?

              Pozdro!
              Gosia
              • e_rubi gosia, a moze to ... 29.10.05, 20:11
                ...tylko takie nowe figury - tzn takie mostki Misia robi?
                Bo Zoska tak czasem rzuca pupka do gory a nigdy nie miala nic odparzone
                moja tak trenuje po prostu, jak sie rozbryka to tak wlasnie wierzga, pupa do gory, obroty na boczek i na brzuszek no i oczywiscie nie moze usnac...
                mam nadzieje, ze juz wszystko OK.
                My na basen juz nie jedziemy, na wiosne sprobujemy znow i mam nadzieje, ze Mlodej sie spodoba smile
                • lechickachata Re: gosia, a moze to ... 30.10.05, 21:54
                  Hej!
                  Mostki to dla nas nie pierwszyzna, ale to co innego. Jakoś tak bardziej się
                  rzuca i marudzi/płacze. Ale dziś już jest znacznie lepiej, chyba przechodzą jej
                  te klimaty. Basen dziś odpuściłyśmy (kurczę - stuprocentowa frekwencja, a w
                  ostatnie zajęcia laba; ale pójdziemy za tydzień, gdzieś się dołączymy jeśli
                  nasza grupa już nie będzie mieć zajęć).
                  Papa,
                  Gosia
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 19:37
        Hej sirod78. Witamy w naszym bieskim watku. jak tam samopoczucie? przy takim malym szkrabie, masz pewnie tyle zajec, ze nie masz czasu zle sie czuc...
        Fajnie miec dwojeczke z tak mala roznica wieku smile
    • sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 26.10.05, 22:01
      hejka:o)
      Samopoczucie u mnie wporządeczku, nie ma czasu mysleć o ciąży, czasem dopiero
      jak brzuch zaboli to sie kapne aha przeciez ciąza,
      nie wiem czy to córeczka czy synek....jest mi to bez róznicy nie chcemy
      wiedziec, z męzem w takiej tez niepewności bylismy do końca przy pierwszej
      ciązy. Troszke przeraża mnie mój wygląd bo jeszcze 2m. a ja juz 14kg do przodu
      na buzi pączek, no ale mąz mnie pociesza :o)
      Dziekuje za miłe przyjęcie i pozdrawiam serdecznie
      • lechickachata Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 29.10.05, 13:07
        Hej!
        Do pozdrowień dołącza się Gosia z Michaliną, wkrótce półroczną córuś.
        Pisz co słychać,
        czekamy,

        Gosia
      • e_rubi A my dzis swietujemy :-) 29.10.05, 20:07
        Dzis o 15.00 Zosiek skonczyla pol roczku!
        Ale to szybko zlecialo, normalnie nie moge uwierzyc...
        A Zosia juz taka duza i dorosla...normalnie jak czasem zrobi minke i na nas spojrzy, to wyglada jakby wszystko rozumiala, co sie do niej mowi i co sie wokol dzieje
        Z okazji polowinek chwalimy sie: Zosienka wykonuje juz piekne przewrotki z pleckow na brzuszek, siedzi bez podparcia zupelnie szytwno i prosto, a podciagana za raczki bierze sie...do wstawania. Stanie i podskoki bardzo jej sie podobaja, ale pozwalamy na to tylko sporadycznie, bo boje sie ze jest jeszcze za mala.
        Zosia ma figure modelki, jest dluga (69 cm) i szczuplutka - wazy tylko 7100g. Niedawno zabralysmy sie za rozszerzanie diety, ale i tak na razie mamusine mleczko jest the best. Oczywiscie z piersi, bo butelki nie uznaje sad
        Pozdrawiam Was wszystkie i ide swietowac te mini urodzinki
        papa
        • lechickachata Re: A my dzis swietujemy :-) 30.10.05, 22:02
          Hoho, to jeszcze tu się dopiszę. My poświętujemy połóweczkę za 2 tygodnie. Co do
          długości będzie podobny wynik, co do wagi... liczę, że dobijemy do 6500.
          Chudzielec i tyle. Nie wiem czy próbowałaś dawać Zosi kaszki - mówią, że dzieci
          świetnie przybierają na wadze na kaszkach. Niestety Miś, który nie grymasi przy
          żadnym jedzeniu akurat kaszek za bardzo nie toleruje.
          Pamiętam jak Zosia siedziała gdy ostatnio się widziałyśmy. Miśce siedzenie
          jeszcze nie wychodzi, więc stale jej przypominam - "Pamiętasz jak Zosia pięknie
          siedziała? Ile czasu temu to było? A ty co?" A ona to olewa. I pewnie słusznie,
          do niczego się nie spieszyć, samo przyjdzie. I to dotyczy też stawiania na
          nóżki. Pisałaś, że chodziłyście do poradni z bioderkami. Nam na ostatniej
          wizycie pani powiedziała, że na razie OK, przyjść jak Miś zacznie chodzić, a do
          tej pory NIE STAWIAĆ NA NÓŻKI i żadnych tam takich głupot jak np. chodzik.
          Stanąć na nogi może dopiero wtedy gdy już rzeczywiście przyjdzie pora na
          chodzenie. A mała też się rwie do stania. Więc może też uważajcie z tym staniem.

          A teraz "Sto lat, sto lat...!" "I jeszcze jeden i jeszcze raz..."

          Buźka,
          Gosia
          • e_rubi Re: A my dzis swietujemy :-) 31.10.05, 10:35
            Dzieki za zyczenia.
            Wiem ze nie powinno sie nie stawiac, ale co zrobic jak ona sama sie odpycha jak tylko poczuje "grunt" pod nozkami - np moje kolana. Od razu wstaje i skacze, naprawde ciezko jej tego zabronic. Mam nadzieje, ze jak od czasu do czasu tak poskacze podtrzymywane przez nas pod paszkami to sie jej jednak nic nie stanie. A chodzika kupowac nie zamierzam.

            Jesli chodzi o jedzenie to Zoska tez kaszek nie toleruje...czasem uda mi sie jej wepchnac troszke kukurydzianki albo ryzowej z owocami ale tylko i wylacznie na wodzie, bo na mleku w ogole nie chciala. Dla niej wciaz podstawa moja piers i koniec. Z warzywkami idzie nam troszke lepiej ale i tak nie zje wiecej na jeden raz niz pol 100g sloiczka. Mam nadzieje, ze pomalu sie rozsmakuje...
            • lechickachata Re: A my dzis swietujemy :-) 31.10.05, 20:12
              Tak, doskonale znam te podskoki. Trzeba pozwolić, bo mięśnie muszą się jakoś
              rozwijać. Robimy tak samo - podtrzymujemy pod paszki i JAZDA!
              Dziś kupiłam kaszkę brzoskwiniowo-bananową Hippa, może lepiej zasmakuje. Nie
              próbowałam robić kaszek na samej wodzie, może to jest metoda.
              A co do cycusia - mam decydujące dni. Miś jest już dość mocno rozpuszczona na
              butlach i nawet zaczęły się zdarzać dni, że już w ogóle nie jadła ode mnie. Jak
              dziś już prawie podjęłam decyzję, że kończymy karmienie (a właściwie ona ją
              podjęła, bo ja bym jeszcze chciała karmić) to znów zechciała się pożywić od mamy
              i znowu wiem, że nic nie wiem. Głupio częściej mieć przy piersi laktator, niż
              dziecko. Nie wiem co z tym fantem zrobić.

              Pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt ;o)

              Gosia
              • e_rubi Re: A my dzis swietujemy :-) 01.11.05, 20:40
                A ja dla odmiany mam dziecko przy piersi caly czas, bo Zosiek je tylko z piersi. I koniec. Reszta jakos wchodzi lyzeczka, ale mojego mleka ani z butli ani z kubeczka nie wypije, bedzie marudzic i w koncu plakac tak dlugo, az dostanie piers sad No i jestem totalnie uwiazana, bo w dzien je srednio co 2 godz.
                Moze warto sie jednak jeszcze troszke pomeczyc, w koncu Twoje mleczko jest dla niej najlepsze, dostaje z nim przeciwciala a teraz sie zaczyna taki przeziebieniowy czas...Zreszta wiadomo - musisz zdecydowac sama. Pozdrawiam
    • nicole1910 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.11.05, 20:28
      słyszałam ze jak zaczne w nocy rodzic to nie dadza mi znieczulenia poniewaz
      nie ma anestezjologa przygodzi dopiero rano czy to moze byc prawda jak jest u
      was w szpitalach ? aha i chcialam sie jeszcze zapytac ile kosztuje zzo? i czy
      warto zrobic jezeli mam mocno skrzywiony kregoslup chodzi mi o to czy mi
      pomoze prosze o odpowiedz a co myslicie o szpitalu na wyspianskiego ?
      • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 01.11.05, 20:36
        W kwestii zzo to sie musisz dowiedziec w konkrtetnym szpitalu, ktory wybierzesz do porodu. Ja rodzilam na Wyspianskiego w kwietniu i wtedy zzo bylo bezplatne, trzeba sie bylo wczesniej spotkac z anestezjologiem, omowic wszystko i wypelnic specjalna ankiete. Ona kwalifikuje Cie do zzo albo nie. Bylo powiedziane, ze znieczulenie jest mozliwe jak anestezjolog jest wolny. Oczywiscie w nocy zawsze jest jakis na dyzurze ( a jak by zrobili nagle cc - przeciez musi byc). Nie wiem jak jest teraz.
        Ja zzo nie bralam, wiec dokladnie nie wiem jak to funkcjonuje w praktyce ale takie byly ogolne zasady. Ze szpitala bylam zadowolona, rodzilam tam, bo tam mialam lekarza, opieka byla w porzadku, warunki tragiczne, ale mi to jakos specjalnie nie przeszkadzalo. Ale mieli remontowac, wiec moze juz jest OK. Najwazniejszy byl dla mnie moj lekarz i dlatego wybralam ten szpital.
        • nicole1910 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.11.05, 12:31
          czy mozeswz mi napisac cos wiecej na temat tego szpitala czy robia lewatywe czy
          nacinaja krocze rutynowo i ogolnie co ci tam wpadnie do glowy prosze
          • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:26
            Nicole1910, ja co prawda nie Ewelina, ale z tego co mi wiadomo to na wszystkie
            Twoje pyt. odpowiedź jest twierdząca. Co do zzo, to na dzień dzisiejszy na
            Wyspiańskiego nie ma, ponoć NFZ za żadne zzo nie zapłaciał szpitalowi. Jeżeli
            rodzisz w przysłym roku to sądzę, że może się to zmienić.
            Ania
          • e_rubi Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 05.11.05, 13:36
            Tak - niestety jak w kazdym szpitalu w Bielsku - lewatywa i naciecie krocza u pierworodki rutynowo. Oczywiscie masz prawo sie nie zgodzic...ale moim zdaniem, to tylko w teorii.
            U mnie naciecie bylo i tak konieczne, bo Zosiek byla owinieta pepowina, przylozyla sobie do glowy raczke i troche sie zaklinowala, musialam ja szybko urodzic - po wszystkiem polozna mi tlumaczyla i przepraszala wlasciwie, ze musiala tak duzo naciac, ale dzieki temu Zoska stracila tylko 2 pkt apgar a nie wiecej...
    • sirod78 Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 03.11.05, 21:30
      Witam ponownie, chcialam Wam napisać co słychać, nie jest zbyt dobrze, zrobiło
      sie małe rozwarcie i mam założony taki dziwny gumowy krążek, podobno to tak
      profilaktycznie no ale jednak troszku sie martwie, do tego jeszcze mój kochany
      synek jest chory, .............i to w jego sprawie pisze, chciałam Was prosić o
      rade, mieszkam na os. Beskidzki ale niestety lekarki w tej przychodni nie
      zabrdzo mi odpowiadają, chciałabym przenieść synka do innego pediatry, może
      możecie mi coś doradzić. Dziś rozmawiałam ze znajomą poleciła mi pediatre która
      przyjmuje na kase chor. na ul. Willowej czy może ktoś z Was zna taką
      przychodnie, bardzo prosze napiszcie, czekam z niecierpliwością
      • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:37
        cześć Dorota.
        Ja co prawda za wiele Ci nie pomogę, bo dziecka nie mam, ale może spróbuj
        jeszcze zmienić lekarza w ramach przychodni. Jako dziecko mieszkałam na
        Beskidzkim i tam ledczyła mnie lekarka, która wyraźnie utyka na jedną nogę
        (nazwiska nie pamiętam). Mi i bratu krzywdy nie zrobiła.



        • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 17:51
          widzę, że kolejne mamy się przyłączają smile) podlądam Was regularnie, ale jakoś z
          ochotą do pisabia różnie bywa, tym bardziej, że większość z Was ma
          już "dziecięce problemy", w których nie umiem pomóc, ale przynajmniej się
          czegoś uczę..

          U mnie bez większych zmian. Ciagle miewam bóle, ale wszystko pozamykane.Jestem
          na L4 i chyba tak już bedzie do końca. Na wczorajszej wizycie lekarka
          stwierdziła, że przewiduje poród na koniec grudnia/ początek stycznia, a
          pierwotny termin miałam na 16 stycznia. Na usg w 27tc wyszło, że maluszek ma
          1200g, co stanowiło prawie 0 40% ponad przeciętną. Trochę mnie to przeraża, bo
          ja sama nie jestem zbyt pokażną babą, nawet nie dobijam do 160cm, a jeszcze
          będę musiała tego klocuszka urodzić.. zniecierpliwością czekam na klejne usg i
          postępy wagowe mieszkańca brzuszka.

          pozdrawiam
          Ania
          • anbull Re: Ciężaróweczki z B-B i okolic 04.11.05, 18:18
            może macie ochotę pocztyać sobie o art.spożywczych? pewnie z większości
            poczynań w tym zakresi zdajecie sobie sprawę, ale może ktoś ma ochorę.

            wiadomosci.onet.pl/1257234,2677,1,kioskart.html
            Jeszcze w kontekście tego artykułu, jakie mieso (zamierzacie) podajecie swoim
            dzieciom na początek? z jakiego zwierza??

            Ania
            • lechickachata Do Anbull i Sirod 04.11.05, 22:33
              Aniu!
              Kopę lat! Fajnie, że się odzywasz. Ja też jestem nieduża, ale spory dzieciaczek
              nie groził. Sądzę, że w razie naprawdę dużego dziecka zapadnie decyzja o cc, co
              ma swoje plusy i minusy (tak, tak - wiem z praktyki). A swoją drogą znaczenie ma
              nie tylko wzrost, ale i budowa przyszłej mamy. Twój czas się zbliża, ale ekstra.
              Już zaczynam trzymać kciuki.

              Co do pediatry - mogę polecić naszą panią dr. Przyjmuje w Euromedice na
              Leszczynach. Lekarka super i przychodnia niezła (kilku przydatnych specjalistów,
              np. laryngolog dziecięcy). Pani doktor nazywa się Grażyna Skulska. Na pierwszej
              wizycie od razu dała numer komórkowy, na który można dzwonić w razie jakichś
              niepokojów odnośnie dziecka. Pasjonatka swojej pracy. Może u niej spróbuj?

              Pozdrawiam
              • lechickachata I jeszcze do Anbull - mięsko 04.11.05, 22:36
                No i zapomniałam o mięsku dla dziecka. Dla mnie to trochę abstrakcja, bo od
                ponad 10 lat nie jem mięsa (poza rybami). Całe szczęście, że na razie są
                słoiczki, bo dla mnie preparowanie potraw ze zwierząt to horror.
                Na początek najlepszy jest drób (indyk, kurczak) oraz królik, a potem cielęcina.
                Najlepiej można się zorientować według słoiczków. Nie musisz kupować. Po prostu
                przejrzyj w sklepie półki ze słoiczkami i zobaczysz jakie mięsa zaczynają się od
                którego miesiąca. Szybko się połapiesz.
                Gosia
                • anbull Re: I jeszcze do Anbull - mięsko 05.11.05, 10:21
                  tyle, że zastanawiam sie skąd brać dobrej jakości kurczaka lub indyka? mam
                  nadzieję, że króliki dostepne w sklepach nie faszerują antybiotykmi i hormonami
                  wzrostu.

                  Właśnie wczoraj przypomnałam sobie Wasze opisy porodów, także pamiętam
                  dokładnie i Twój Gosiu. Ja do Lędzin się nie wybieram, zdecydowałam się na
                  Wyspiańskiego.

                  Gosiu a co do Twojej diety, to nie brakuje Ci mięsa?

                  Ania

                  • lechickachata Re: I jeszcze do Anbull - mięsko 05.11.05, 19:53
                    Skąd brać dobrej jakości mięsko? Nie mam pojęcia. Zwykle ludzie wiedzą gdzie
                    mięso jest lepszej jakości, a gdzie gorszej. Może trzeba popytać? Wiem, że
                    króliki nie są tak powszechnie dostępne jak np. drób, ale w jakichś halach
                    targowych pewnie nie będzie problemu.
                    Czy nie brakuje mi mięsa? W jakim sensie? Smakowym czy pod względem brakujących
                    pierwiastków? Mam rewelacyjne wyniki badań, w ciąży to już w ogóle podobno
                    miałam takie jak bym w ogóle w ciąży nie była, więc raczej organizmowi niczego
                    nie brak. A smakowo - od dziecka nie chciałam jeść mięsa, bo mi cholernie nie
                    smakowało. Decyzja o zaprzestaniu jedzenia mięs była więc czystą formalnością,
                    ja nigdy go nie lubiłam jeść.

                    Pozdrawiam,
                    Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka