Należę do tych, które ciążę, dzieci, obowiązki itd... chca sobie zostawic na
pozniej. Na kiedyśtam za parę lat. I w zasadzie wcale nie powinno mnie być na
Waszym forum, bo ja nie oczekuję. Jednakże coś dziwnego się ze mną dzieje i
myślę sobie, że albo ciąża, albo jestem na coś chora. Nie wiem co gorsze.
Nie miałam ostatnio normalnego okresu, tylko bardzo słabe plamienie, tak że
nawet jednej podpaski nie zużyłam. Od dwóch tygodni jest mi niemalże ciągle
niedobrze, boli mnie żołądek, muli ciągle, papierosów już w ogóle nie mogę
palic, a zawsze mi smakowały, brzuch na dole też tak śmiesznie pobolewa. Dziś
rano wymiotowałam (to juz drugi raz), myślałam, że nie wyrobie w pracy, cały
czas musiałam coś pić, żeby nie czuć tego okropnej "kolejki" od żołądka do
gardła i z powrotem. Sama nie wiem co o tym myśleć. Przecież to niemożliwe,
biorę tabletki! Tyle że parę tygodni temu (ponad m-c, może dwa) nieźle się
rozchorowałam i brałam antybiotyki. Zabezpieczaliśmy się dodatkowo do końca
opakowania, ale w przerwie już nie. Cały czas się zastanawiam czy wtedy nic
się nie stało, na jak długi czas antybiotyki mogą zakłócić, osłabić działanie
hormonów. Wiecie coś o tym? Zwracam się do Was, bo wiem, że kobiety próbujące
zajść w ciążę, wiedzą o tym, o objawach i początkowej fazie najwięcej. Do
lekarza mogę pójść dopiero w przyszły czwartek. Napiszcie co myślicie o
takiej sytuacji, proszę

Pozdrawiam serdecznie wszystkie