Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 23.12.01, 12:08 Cześć dziewczyny!Siedzę sobie w domciu, wcinam drugie śniadanko, bo nie wiem, kiedy będzie mi dane zjeść następny posiłek...Krążek zdjęty, szyjka rozmasowana, skurcze są, ale nieregularne i nawet bardzo nie boli, więc czekam sobie...Dla urozmaicenia pichciamy z Krzysiem kompocik i kutię na jutrzejszą rodzinną Wigilię - oj, nie dla mnie te specjały, nie dla mnie... buuu. Zaraz biore się za podłogi (mam nadzieję, że zostanie mi wybaczone bezczeszczenie dnia świętego, ale to przecież dla dobra sprawy - a poza tym słucham Magdzi!), popijam herbatkę malinową, ale niestety z naturalnych prostaglandynek muszę zrezygnowac . Ciekawe, o której wyląduję w szpitalu...Ale humorek póki co dopisuje i mam nadzieję, że będzie dobrze... trzymajcie kciuki, proszę pokornie.Magdzi, z tą nogą lepiej zadzwoń do lekarza - mnie lekarka kazała meldować każde dziwne puchnięcie w ostatnim trymestrze, a lepiej chyba zawracać mu głowę dziś czy jutro niż potem w święta... A żel swoją drogą polecam!Hej, trzymajcie się wszystkie ciepło i Wesołych SPOKOJNYCH Świąt w domowym zaciszu!Ania jeszcze 2 w 1 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 23.12.01, 15:32 Aniu, jak będziesz mogła to napisz na czym polega to rozmasowanie szyjki. Mi lekarz zamierza coś takiego robić w piątek po Świętach a ja nie wiem co to i się boję. No i czy to jest skuteczne?Pozdrawiam serdecznie no i dla Ciebie już dziś gorące życzenia świąteczne. Trzymam kciuki ... i zazdroszczę. Też bym już chciała mieć mojego bobaska na rękach a nie w brzuniu. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 23.12.01, 23:59 Hej Aniu,Ale tu dziś cisza, Ty sobie czekasz, a reszta pewnie kończy wszystkie przygotowania.Trzymam za Cibie kciuki, żeby poszło jak najszybciej i najlepiej. A może już Twój Kangurek pcha się na świat?Życzę Ci mimo wszystko wspaniałych Świąt, ze słodkim małym prezencikiem od Mikołaja. A kompocik mogą Ci przynieść (kutię chyba też).Pozdrawiam ciepło, trzymaj sięMagdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 23.12.01, 13:01 Kangurzyco, trzymam za Ciebie i Kangurka. Bądź dzielna!A w ogóle to chyba jakaś ogólna tendencja - wszystkie jesteśmy przekonane, że urodzimy dzieci przed terminem... A muszę Wam powiedzieć, że synka (prawie 6 lat temu urodziłam ... 9 dni po terminie i to jeszcze musiano go wykurzać, tak mu było dobrze.I nie pogadasz, jak nie chce, to trzeba czekać. Ja wspominam poród indukowany całkiem dobrze, wszystko zamknęło się w 6.5 godzinach, ale skurcze po założeniu żelu Prepidil na szyjkę macicy zaczęły się od razu od trwających 1 minutę co kilka minut. Zwykle akcja jest wolniejsza, a rodząca ma szansę się przyzwyczaić do skurczów. Efekt u mnie był taki, że dostałam pełną dawkę środka znieczulającego i między skurczami zasypiałam na mężu (na szczęście był ze mną) coś mi się śniło, jakieś majaki... A jak zaczęły się skurcze parte, to się obudziłam i moment, w krótym Mały przyszedł na świat pamiętam rzeczywiście jak zaczarowany. Nie pamięta się wtedy o bóluczłowiek zmienia się dziwnie i nie do poznania - jak przychodziły pięlegniarki badać dziecko, to byłam gotowa je zabić (instynkt?). Jeśli chodzi o męża przy porodzie, to poczytajcie, jaką miałam próbkę z życia personelu medycznego:We czwartek poszłam do laboratorium w szpitalu obok, żeby zrobić ostatnie badanie USR. Oczywiście płatne, bo bez skierowania z przychodni. Ten fakt dodaje smaku całej sprawie. Zwykle było miło, panie zawsze grzeczne, a wtedy... Wiadomo, jak to w 9 miesiącu, człowiek niezdarny, powolny i broni się najwyżej pyskowaniem. Babsko (starszawsze, zmierzłe) - może ktoś jej przekaże - pyta mnie o adres, więc podaję - ulica, nr domu, nr mieszkania. Grzecznie, powoli. Na to ONA - nie tak szybko, nie mogę tak szybko - głosem wrednej czarownicy. Załamała mnie chamstwem, więc cedzę uprzedzająco grzecznie zadziane informacje, udało się. Po czym ONA zaciska zielony pasek na moim przedramieniu tak mocno, że ręka mi cierpnie i wbija się w najmniej widoczną żyłkę gdzieś obok łokcia, powodując wieeelkiego krwiaka, który boli mnie do dzisiaj. Tu chodziło o pobieranie krwi, byłam w pełni władz umysłowych, ubrana i pewna siebie. Ale sama. Pomyślcie co by było, gdyby chodziło o poród - boli, człowiek jest zmęczony, wystraszony i zdany na humory głupiej baby - co tu dużo mówić. Dlatego mąż jest konieczny - do wsparcia i do obrony.Tak jak w życiu. Jeśli chodzi o słuchanie pupą, to nie mam złudzeń - sądząc po starszym synu, młodsze będzie nieźle wygadane i nie będzie łatwo przekonywać pyskate stworzenie do różnych rzeczy. Tyłka do przekonywania nie używamy, ale pewnikiem mimo małżowin na głowie, jest ona (ta głowa) najmniej skora do słuchania poleceń rodziców. A pewnego dnia znowu się dowiem: "zadarłaś na mnie ryja i jesteś z tego dumna?". Kupa śmiechu, ale kto przypuszczał, że młodzież zamiast spać poprzedniego wieczora, podsłucha luźną relację z dnia składaną mężowi, rojącą się od "luźnych stwierdzeń" nie stosowanych w rozmowie z dzieckiem?Ech, ale ja to lubięTrzymajmy się, styczniówki - DO STYCZNIA!AlinkaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 24.12.01, 00:31 Cześć Alino,Hm, rzeczywiście jakoś żadna z nas nie przewiduje raczej porodu po terminie. Może dlatego, że w większości (wyjątek: Anuś) nie chciałybyśmy rodzić w tym roku (Święta, Sylwester etc.), a teoretycznie jest to możliwe. Ja wiem, że u mnie będą wywoływać poród najpóźniej w wyznaczonym terminie, ze względu na cukrzycę ciężarnych. No chyba że krasnalek zdecduje sie sam wyjść wcześniej. Jakoś ta idea indukowania porodu niezbyt mi się podoba, chociaż Twój opis zdecydowanie mnie pocieszył. No i wiadomo, najważniejsze jest zdrowie dzieciaczka. Ja też mam takie "ulubione" laboratorium prywatne. Wprawdzie pani jest bardzo miła, ale zawsze jak mi pobierze krew, to potem mam dosłownie taki guzek na żyle, oprócz siniaka oczywiscie.Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt, a przede wszystkim dotrzymania do stycznia.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 24.12.01, 11:29 Witam już prawie w Wigilię. Życzę Wam wszystkim wspaniałych, spokojnych Świąt, pełnych miłości i radości. Aby Wasze najskrytsze marzenia sie spełniły i byśmy wszystkie doczekały naszych maluszków zdrowiutkich i śliczniutkich. No i by ten poród był wspominany jako najwspanialsze przeżycie pod słońcem (w żadnym wypadku nie jako koszmar!!!!). My dziś mamy już drugi wieczór świąteczny. Ja niestety nie czuję się dobrze - nie wiem co się dzieje. Wczoraj wymiotowałam. Ale nie czuję by to miało oznaczać poród. Ale dzidzia kręci sie i kopie w żołądek. No i mimo, że wczoraj jedliśmy mało odpoczywając po sobocie i przygotowując się na dziś, mój żołądek coś fika. Uważajcie na siebie.Jeszcze raz pozdrawiam anuśPS Coś Ania sie nie odzywa... Może już przytula do piersi swoje maleństwo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 24.12.01, 14:23 czesc wamjak tam przygotowania do wigilii?no to juz nie dlugo rodzimy co? mowiac szczerze to sie boje ze urodze po terminie (jakos mam takie wrazenie)niby termin na 4 stycznia z ostatniego usg (z miesiaczki 8 styczen)nie wiem jak to bedzie brzuszek powoli sie opuszcza szyjka skrocona (1/0/0)czy wy tez macie takie przypuszczenia co do porodu po terminie (lekarz mowi ze wszystko wporzadku ze glowka jest nisko i dzidzia sie juz powoli pcha na swiat) chcialabym urodzic w styczniu wiec powinnam sie cieszyc ale juz nie moge sie doczekacwczoraj czulam sie troche zle chcialo mi sie wymiotowac a to chyba dlatego ze za duzo zjadlam i do tego jeszcze ta uporczywa zgagapozdrawiam was wszystkie (smacznej kolacji wigilijnej)Asia Szczy was tez czasem pobolewa brzusio? to chyba jakies skurcze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 25.12.01, 12:13 Ja właśnie odkrywam, że święta w ciąży są koszmarne. Dziś prawie wogle nie spałam. Wcale nie zjadłam dużo ale chyba poprostu inaczej niż zwykle. Całą noc nie spałam, zwijałam się z bólu brzucha. Myślałam, że zwątpię a łzy cisnęły się do oczu. Mam straszne problemy żołądkowe i nawet nie wiem co z tym robić. To mi psuje całe święta, bo czuję się fatalnie. Mam nadzieję, że Wasze Święta są duuuuuużo lepsze. Pozdrawiam serdecznie - świątecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 25.12.01, 23:00 ja tez mam problemy z zoladkiempo wczorajszej wigilii (troszke za duzo zjadlam) mialam okropna zgage, dzis po zjedzeniu salatki rowniez wczoraj przez okolo godzine mialam jakies skurcze ale malobolesne (prawie wcale) no to juz nie dlugo porod jak sie trzymacie mamusie styczniowe czy ktos sie spodziewa rodzic jeszcze w grudniu (jak nasza kangurzyca) bo ja mam jakies wrazenie ze urodze po terminie nie wiem jakies dziwne mam uczucie niby termin z ostatniego usg 4.01 a z miesiaczki 8.01 glowka juz nisko a ja mam wrazenie jakbym miala rodzic po terminie czy ktoras z was tez ma takie uczucia?pa pozdrowienia dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 26.12.01, 13:13 Moja dzidzia już dawno niziutko ale też się boję, że szybko nie urodzę. Mam pancerną szyjkę i obawiam się, że jak nie dostanę czegoś na rozwieranie tej szyjki (jak przy pierwszym porodzie) to chyba wogle nie urodzę .... A bardzo bym chciała już urodzić Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 26.12.01, 15:00 Hej Anuś,Jak tam żołądek? Widzę, że to już kilka dni, może to nie tylko obżarstwo? Ja wprawdzie nie mam problemów z żołądkiem, ale co to za Święta na diecie cukrzycowej ? Wczoraj wieczorem tez okropnie długo nie mogłam usnąć. Miałam coś dziwnego. Na początku myślałam, że to dzidzia jakoś dziwnie naciska na pęcherz, bo jakoś tak uciskało i kłuło i dosłownie co 15 minut biegałam do łazienki. W końcu się zorientowałam, że przy tym napina się cały brzuch. Czy to były jakieś skurcze? Już się przestraszyłam, że to może TO, zwłaszcza, że to się powtarzało co jakieś 10 minut. A przy tym czułam dość mocny ból z jednej strony od pleców aż do brzucha i w pachwinie (jednej). Po ok. półtorej godziny usnęłam, więc chyba musiało przestać. Czy któraś z Was miała coś takiego? Świątecznie pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 26.12.01, 19:12 Taaaaak. Ale tez przeszło. Miałam skurczowatości, które budziły mnie w nocy ale potem przeszły . No ale ja już chyba zwątpiłam w możliwość wcześniejszego porodu. Ciągle się coś dzieje. Teraz te wymioty i bóle brzucha (niektórzy twierdzą, że to przedporodowe boleści)... Ale poza bólem brzucha i skurczami przepowiedejącymi nie mam żadnych oznak porodu. No trudno. Pojutrze idę do mojego pana doktora i sobie u niego pomarudzę. Dzidzia jest tak nisko, że aż wszystko mi uciska i drętwieje mi wszystko w okolicy "wylotu". To chyba nie jest pozytywne. Ale takie fałszywe alarmy jak Twój Magdzi nie sa przyjemne co? Człowiek ma nadzieję a tu nic. No ... Ty czekasz na styczeń więc czujesz ulgę gdy wszystko przechodzi... ale ja nieeeeeeee A jak tam Święta? Rodzinka nie panikowała troszeczkę? My mieliśmy wymówkę jak nam się nie chciało gdzieś jechać hi hi. Poza tym jednak cieszę się, że już po... Tylko miło było popatrzeć na zachwyconą córeczkę. Ma już 2 latka i 5 miesięcy i bardzo przeżywała wszystko a szczególnie Mikołaja tzn prezenty.... Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 26.12.01, 20:24 No, zbyt przyjemne to nie było. A najgorsze było to, ze nie wiedziałam, co to może być (chyba to były jakieś skurcze, ale nawet nie jestem pewna). Do tej pory łykałam no-spę i nic takiego mi się nie zdarzyło. No i okropne były te nagłe uciski na pęcherz W zasadzie to chciałabym dotrzymac do stycznia, ale... z drugiej strony pomyślałąm sobie, że jakby teraz się zaczęło tak "z zaskoczenia", to nawet nie zdążyłabym wpaść w panikę . A jak już bedzie ten styczeń, to będę ciągle jak na szpilkach i w strachu A ulgę to poczułam rano, jak się obudziłąm i zobaczyłam, że jeszcze nie rodzę . W nocy nie zdążyłam nic zauważyć, bo w końcu usnęłam Za to teraz się niepokoję, czy wszytsko "tam" w porządku, dobrze że jutro mam KTG.Rodzinka nie panikowała, wszyscy wychodzą z ałożenia, że jak termin na styczeń, to w grudniu nie będę rodzić .Fajne są takie dzieci w wieku Twojej córeczki, jak widzą Mikołaja. No i potem też, dopóki tylko wierzą w niego, to chyba zawsze jest wielkie przeżycie.Pozdrawiam serdecznieMagdziP.S. A próbujesz jakichś domowych metod na wywołanie porodu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 10:47 Jasne. Próbowałam już WSZYSTKIEGO. Niestety moja pancerna szyjka nie zamierza wypuścić naszego potomka na ten Świat. Ale jutro idę do mojego doktora i może on coś poradzi . Mój mąż bardzo liczy na p. doktora a ja się troszkę boję co On wymysli . Podobno nawet to najprostrze rozmasowywanie nie jest przyjemne. Czasem pocieszam się, że dzidzi jest tam dobrze i nie chce wychodzić od mamusi spod serduszka. Czuje sie tam bezpieczny, jest mu cieplutko... Zastanawiam się tylko jek długo można chodzić z takim opuszczonym brzuchem. Wg książek 2 do 4 tygodni. No to ja już zaczełam 4 tydzień - teoretycznie powinnam zaraz urodzić. Hi hi. Tere fere.Strasznie jestem ciekawa co u Ani (już nie kangurzycy). Jak to wszystko się odbyło. Może już nawet jest w domciu... ???Pozdrawiam serdecznie i nie daj się tym skurczowatościom co mogą nieźle nastraszyć. anuśPS Człowiek na tym etapie mysli chyba juz tylko o porodzie, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 13:58 Hej!Eee, wcale nie! Ja np. myślę o tym, zeby wreszczie spakować sobie torbę do szpitala . Wiem, Twoja już dawno dopięta na ostatni guzik. Ja w zasadzie mam wszystko przygotowane w szufladzie oprócz kosmetyków, których na codzień używam. Nawet kilka gazetek, które kupiłam i bohatersko nawet do nich nie zajrzałam! Rzeczy dla Krasnalka też leżą gotowe na łóżeczku. No więc chyba zgarnę to wszystko już do torby, zeby w razie czego mój kochany nie miał problemu ze znalezieniem wszystkiego. Anuś, Ty masz przecież jeszcze parę dni do terminu, więc nie powinnaś się jeszcze tak martwić tą pancerną szyjką. Ale faktycznie takie siedzenie i czekanie jest okropne. Pociesz się, że potem nie będziesz już miała czasu nawet na forum, więc póki co korzystaj .A ja się właśnie zorientowałam, że wczoraj skończyło mi się zwolnienie, dzis byłam na wizycie i o tym zapomniałam , a w dodatku osoby z kadr mają u mnie w firmie wolne dziś i pewnie jutro też. Nie wiem nawet, czy przyjmą mi jeszcze zwolnienie, czy każą składać wniosek o macierzyński. Przejrzałam starsze wątki na ten temat - różnie do tego podchodzą w różnych firmach. A kiedy mam złożyć ten wniosek, jak ich nie ma? Anuś, a w ogóle to gdzie w końcu rodzisz?Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 17:50 Planuję poród na Inflanckiej. Mam nadzieję, że dojadę bo to ode mnnie najdaldszy szpital po tej stronie Wisły. Niestety w tym roku na jakiś czas pożegnalismy Warszawę i chwilowo mieszkamy w Piasecznie. Stąd czasem moje pytania o Auchan. Ja dziś kupiłam jeszcze klapki pod prysznic do szpitala (a mialam kupić sobie buty zimowe, bo ten śnieg zaskoczył nas zupełnie).No, tak. Wiem, że do terminu jeszcze kilka dni ale jak mi ten brzuch opadł i lekarka stwierdziła, że 18 mam urodzić to sobie pomyślałam, że fajnie by było... No i od tego 18 jestem gotowa a tu nic. To czekanie poprostu troszkę mnie męczy. Ale wczoraj stwierdzilam, że juz mam dość i zapominam o porodzie. Przestaję pić malinki, sprzątać dom po 5 razy dziennie itp. Teraz będę odpoczywać, biegać po sklepach w poszukiwaniu butów i odpoczywać. Hi hi , tylko mojemu mężowi niektóre sposoby bardzo przypadły do gustu i jest chętny by je kontynuować A co do zwolnienia to masz problem. Ale pójdż po zwolnienie do internisty - on nie może dać macierzyńskiego więc da zwykłe. Ginekolog mi powiedział, że po 37 tygodniu On w zasadzie musi dać macierzyński. A w przepisach jest napisane, że MOŻNA iść na macierzyński 4 tyg przed przewidywaną datą porodu. A skoro "można" to przecież nie "trzeba", no nie?Pozdrawiam serdecznie i nie martw się. Wszystko będzie dobrze anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 18:05 Hihi, to mamy dokładnie odwrotne nastawienie. Jak pamiętasz ja się cały czas zapierałam, że chcę tylko w styczniu, po Nowym Roku.Miałam tyle do przygotowania: dla maluszka, do szpitala, jeszcze prezenty świąteczne. Ale teraz - wszystko jest, prezenty rozdane - doszłam do wniosku, że właściwie to już bym mogła... A już podczas tego "próbnego alarmu" prawie się ucieszyłam...Dzisiaj chodzę jak kaleka: brzuch ciągnie, kregsłup boli, czasami dochodzi do tego jakiś nerw w pupie. I cały czas spuchnięta noga (jedna). Lekarka powiedziała, że to w normie, jakiś odpływ jest pewnie uciśnięty. Jak się wieczorem wyprawię do apteki (jestem w panice że kupiłam za mało sexi-majtek), zapytam o ten Hematoven, bo nie miałam kiedy. I o herbatkę z malin chyba też .No ładnie, jeszcze w najlepsze grudzień,a tu już chyba tylko my zostałyśmy z mam styczniowych...A propos urlopu, to wyczytałam, że zgodnie z prawem można mieć zwolnienie do samego terminu porodu, ale nie wszyscy lekarze i nie wszystkie firmy się zgadzają . Bo przecież jeśli od dwóch miesięcy mam cukrzycę ciężarnych to nagle się wyleczyłam? A jak mnie tydzień przed terminem wpakują do szpitala, to w ramach urlopu???Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 18:32 Ja Ci radzę - weź zwolnienie u internisty. I miej wszystko w nosie. Wszystko będzie zgodne z przepisami, a że niektórym się to nie podoba... to już ich business.A rzeczywiście coś się pusto zrobiło, co? Myślisz, że już tylko my zostałyśmy podwójne? Buuuuuuuuu ja tak nie chcę. Ja też chcę mojego bobaska już. Już, już już już już już..... anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 18:53 hej nie tylko wy zostalyscie z mam styczniowychja rowniez nadal czekam i czekam i sie doczekac nie mogeto juz nie dlugo termin juz blisko (4 lub 8 stycznia) ale pocichutku sobie mysle ze chcialabym aby to byl 1 stycznia a wy kied chcialybyscie urodzic?pa pozdrawiam was Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 21:43 Jak najszybcieeeeeeeeeej. Co zresztą widać z moich postów anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 21:45 a niechcesz wytrzymac chociaz do 1 stycznia?ja bardzo chce rodzic wlasnie wtedy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 21:56 Nie. Ja bym chciala urodzić jeszcze w tym roku. Chciałabym by róznica rocznikowa (szkoła) między moimi dziećmi była 2 lata. Niestety wcześniej nie potrafiłam się zdecydować na dzidziusia i teraz muszę kombinować inaczej .Poza tym już naprawdę mam dość. Ta ciąża jest znacznie bardziej męcząca od pierwszej. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 10:27 A ja sobie kiedyś pomyślałąm, że 1 stycznia, to trochę strach rodzić - wszyscy trochę nieprzytomni po Sylwestrze, dopiero dochodzą do siebie .A poza tym, trzeba będzie kupować prezent zaraz po Świętach... Ja bym chciała 2-3 stycznia... Bo jak nie to 3.01 kładą mnie na oddział. Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest usg IP: *.* 26.12.01, 22:47 czy jak dostanie sie skurcze i pojedzie do szpitala to czy lekarz wykonuje jeszcze usg czy tylko podlacza do ktg? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: usg IP: *.* 27.12.01, 10:51 Tylko ktg. Chyba, że nie jest znane dzidzi ułożenie lub są jakieś konkretne wskazania (właśnie np. inne ułożenie - sprawdzenie czy dzidzia się odwróciła itp). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: usg IP: *.* 27.12.01, 19:17 Jeszcze ja jestem chociaż lekarz cały czas mnie straszy, że to już przed świętami, po świętach (a termin na 5 stycznia). Chyba postaram się wytrzymać do nowego roku ale co na to maluch? Poszłabym gdzieś na sylwestra ale musiałabym kupić dwie jednakowe sukienki i je zeszyć (chyba ze strachu zostaniemy w domu głupio iść z torbą na sylwestra).Dziś zobaczyłam swoje zdjęcie w pełnej okazałości ten gruby potwór to nie mogę być ja to jakaś perfidna mistyfikacja, komputerowy retusz przecież ja nie mogę być aż tak gruba. Wydaje mi się, że większość z nas urodzi koniec grudnia początek stycznia. Trzymcie się cieplutko wieloryb Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: usg IP: *.* 27.12.01, 22:03 No tak, ci lekarze lubią straszyć lub jak kto woli - wywoływać płonne nadzieje... Ja też miała urodzić przed Świętami i co? Cała, podwójna, okrągła ... i już zmęczona czekaniem. A terminy zależne od lekarza: wg pierwszego USG - 4 I, wg pani doktór 11 I, wg pana doktora 9-10 I. No i co? A ostatnio pani doktór stwierdziła, że powinnam urodzić 18 XII. Ech... już przestałam liczyć na to że szybko urodzę.. Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 18:38 hej styczniówki!!!Nie jestescie same Często tu zagładam i czytam na bieząco ale ostatnio albo nie mam czasu (praca)albo jestem za bardzo zmęczona,zeby cokolwiek naskrobać....Byłam dzisiaj na USG i moja niunia jest zdrowa , waży 2780g (to duzo czy mało?)Mam Magdzi ten sam problem z tym zwolnieniem...konczy mi sie 30.12 (w niedziele) i nie wiem czy mam pojść do ginekologa po kontynuacje (tylko nie chce jeszcze urlopu) czy do internisty po zwolnienie np. na ...."grypę" do końca ciąży na 4 tygodnie??? (dla mnie troche smieszne i nienaturalne) Ja po swietach czyję sie fatalnie..... psychicznie (jakis dołek końca roku???)i fizycznie (bóle pleców, twrdnienia brzucha, waga wieloryba....)Ja jescze 4 tygodnie....Ciekawe co słychac u Kangurzycy i jej Kangurka pa dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 21:07 Zwolnienie lekarskie może wypisać lekarz rodzinny - bez żadnego problemu po prostu w miejsce oznaczenia choroby wpisuje literkę (kod) oznaczający ciążę . Jak do tej pory zanosiłam zwolnienia tylko od rodzinnego i nikt w Kadrach nie czepiał się. Zwolnienie można brać również po terminie porodu, nikt nie może zmusić cię do wzięcia urlopu macierzyńskiego wcześniej. Jak masz jeszcze jakieś wątpliwości to zadzwoń do ZUSu i tam ci wszystko wyjaśnią.Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 27.12.01, 21:51 No cześć. Z tą wagą dzidziusia to chyba w sam raz- nie za dużo i nie za mało. Łatwiej się rodzi małą dzidzię a Twoja ogromna nie jest. A czemu masz dołek? Uśmiechaj się jak najwięcej żeby dzidziusiowi nie było smutno No i miałaś odpoczywać. Sama piszesz, że jesteś na zwolnieniu więc skąd ta "praca"?Uważaj na siebie i ))) ))) anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 10:16 No właśnie, Dorciu, co to za "praca"? Wiesz, ja lubię swoją pracę, poza tym zawsze jest jej dużo i planowałam pracować do samych Świąt . Ale okazało się, że nie daję sobie rady: to wczesne wstawanie i długie dojazdy (mimo że samochodem), masa stresów, a przede wszystkim dieta cukrzycowa - rozłożyły moje mocne postanowienia. Poza tym czułam się coraz bardziej zmęczona i... zdekoncentrowana, bo cały czas myślałam o dzidzi, o badaniach, o potrzebnycg zakupach itp. Oczywiście podziwiam Cię, ale...nie możesz się już wyluzować? Kiedy odpoczniesz? bo na pewno nie po porodzie.Moja malutka po 36 tygodniach ważyła ok. 3200, więc trochę wiecej, ale Twoja też w sam raz.Dzwoniłam właśnie do pracy w sprawie mojego zwolnienia i... nie ma żadnego problemu. Wprawdzie 2 tygodnie przed terminem MOGĘ wziąć macierzyński, ale tylko jeśli chcę. Jeśli mam zwolnienie od lekarza, to jest ono normalnie honorowane, niezależnie od tego, czy to ginekolog czy nie.W takim razie pędzę do pani doktor.Aha, dzięki za rady dot. zwolnienia, o tym interniście czy lek. rodzinnym to wiem, ale nie mam jakiegoś specjalnie zaprzyjaźnionego, jak ostatnio byłam w przychodni, to pani doktor bardzo dokładnie się upewniła, czy na pewno jestem chora (byłam) i dała mi 4 dni. A jak zacznę jej tłumaczyć, że mam cukrzycę ciężarnych, to na pewno odeśle mnie do lekarza prowadzącego...Życzę wszystkim miłego dnia, a Tobie Anuś, żeby w kocu coś się zaczęło. Nie zostało Ci zbyt wiele czasu do końca roku... A jakby co, to zawsze możesz mówić, że różnica między dziećmi jest 2 i pół roku, to prawie jak 2... Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 10:47 Dzięki Magdzi. Zobaczymy co pan doktor dziś powie ??? Idę wieczorkiem więc nie wiem czy dziś jeszcze się odezwę. Dobrze, że Ci sie wyjaśniło z tym zwolnieniem. Nie ma co sie martwić na zapas. A tak wogle to kiepsko mamy z tą datą porodu, bo dzidzia będzie miała albo dużo prezentów na raz albo niektórzy będą kupować jeden na Święta i urodziny. No ale trudno. Za to imieniny mojej dzidzi będą w lipcu - trzy dni po córy urodzinach i dzień przed moimi imieninami. Tatuś chyba zbankrutuje, jak będzie musiał całej swojej rodzince pokupować prezenty . Gorzej będzie jak nam syn podrośnie i ciągle będzie chciał robić sylwestra bo to niby w okolicy jego urodzin Oj ale sie rozpędziłam...Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 19:16 Jak widać wszystko zależy od człowieka – mój lekarz rodzinny nie robił żadnych problemów ze zwolnieniem, po prostu szłam i mówiłam, że się źle czują albo, że już mi się nie chce chodzić do pracy, bo nie mam na to już siły (ta wersja to po skończeniu 36 tygodnia) i bez żadnego problemu dostawałam zwolnienie, może po prostu dobrze trafiłam, bo to jest młody lekarz, który wychodzi z założenia, że kobieta w ciąży w ogóle nie powinna pracować, jeżeli nie czuje się na siłach.Pozdrawiam Aga Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 20:16 Jakoś zauważyłam, że większość lekarzy-facetów ma takie podejście. Lekarki chyba wychodzą z założenia, że ciąża to nie choroba . Zdecydowanie wolę chodzić do facetów, ginekologów też, ale akurat w mojej nowej przychodni są jak na razie tylko 3 internistki Ale już mam moje legalne zwolnienie od lekarki prowadzącej.Dzięki za rady.Pozdrawiam serdecznie,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 21:09 Z ta praca to u nie jest tak....Jetsem zatrudniona na etat - i stad mam zwolnienie, żebym nie musiałam tam pracować, a oprócz tego prowadze z męzem własna działalność gospodarczą - no i niestety pod koniec roku w naszej branży jest bardzo duzo pracy i mu teraz pomoże (sam biedak spi po 4-5 godzin) i prznajmniej siedze przy biurku. Niestety taki nasz juz los , że "na swoim" nie ma wyznaczonych godzin pracy.pa dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 10:43 Skądś to znam My też mamy własna firmę no i jak trzeba cos robić to się robi anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest pytanie IP: *.* 27.12.01, 21:47 ja mam male pytankojesli szyjka jest skrocona (1/0/0) to kiedy moze zaczac sie rozwierac czy wtedy gdy nadejda juz skurcze porodowe czy moze wczesniej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 27.12.01, 22:06 Chmmm, ja po raz pierwszy widzę takie śmieszne oznaczenia. Żaden mój lekarz takich nie używa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 27.12.01, 23:10 te oznaczenie 1/0/0 to oznaczenie szyjkipierwsza liczba oznacza ze sie skrocila do 1 cm druga podajrze rozwieranie a trzecia juz nie pamietamale wracajac do mojego pytania to kiedy szyjak moze zaczac sie rozwierac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 27.12.01, 23:39 Asiu, ja mam termin na 29.1, jak byłam u mojej pani doktor 3 tygodnie temu to miałam oznaczenie 1/0/-1,5, tydzień temu gdy byłam na wizycie oznaczenia zmieniły się na 1/1/-1,5. Pani doktor powiedziała, że mam centymetrowe rozwarcie, że skórcze robią swoje (mam je dość często mimo,że łykam nospę 3razy dziennie). Z tego wynika, że szyjka może się zacząć rozwierać dość szybko. Ja mam przecież do terminu jeszcze miesiąc, choć pani doktor daje mi czas max. do 15 stycznia.Pozdrawiam. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 27.12.01, 23:47 dzieki za odpowiedzno u mnie szyjka skrocona ale zamknieta zastanawiam sie czy podczas skurczy zacznie sie rozwierac czy tak jak u ciebie moze zaczac sie wczesniej rozwieraca do porodu juz blisko (4 lub 8 styczen)po cichu marze o 1 stycznia ale nie bede zapeszac Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 28.12.01, 14:03 Hej!Ja tez sie jeszcze ostalam ze styczniowek. Termin 11.01.2002U mnie z szyjka z kolei jest odwrotnie. Mam 2/1/1. Czyli rozwarcie malutkie jest, ale za to sie nie skraca nic ;/. Co do rozwierania sie, to nastepuje podczas skurczy - porodowych, ale tez i przedporodowych. Tych drugich wcale mozesz nie odczuwac - jak ja, a szyjka sie zacznie rozwierac !Ja czekam na skracanie, bo tez chcialabym urodzic na poczatku stycznia, najpozniej za tydzien Ale Maluch tez ma tu glos wiec zobaczymy jak bedziePozdrawiam !Alicja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 28.12.01, 09:53 Hej Asiu,Ja tydzień temu miałam dokładnie tak samo: szyjka skrócona do 1 cm, przy tym miękka, ale zamknięta. Na moje pytanie, co to oznacza "w praktyce" lekarka powiedziała, że jakby się zaczęły skurcze, to zacznie się poród. A jak zapytałam kiedy mogą się zacząć skurcze, odpowiedziała, że tego nie wiadomo - za godzinę, za tydzień, albo jeszcze później. Jak widać minął już ponad tydzień i nic...Ale to "dopiero" 38 tygodni...Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: pytanie IP: *.* 28.12.01, 12:27 dzieki u mnie konczy sie 39 tydz i tez nic ale skoro to moze byc calkiem nagle to trzeba czekacu mnie wszyscy czekaja i tylko pytaja ile jeszcze a co ja mam im odpowiadac: trzeba czekac, nic na sile pozdrowionka dla wszystkich Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 19:29 Hej, ja już bylam u mojego pana doktora i niestety szyjka jeszcze dłuuuuuga. No to chyba sobie jeszcze poczekam przynajmniej do 5 stycznia. Wtedy umówiłam się z moim doktorem w szpitalu - będzie miał dyżur. Szkoda . Chciałabym żeby to było już....Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 28.12.01, 20:10 No to współczuję . Ale może za drugim razem to i skracanie idzie szybciej?Dostałam dziś całą torbę przesłodziutkich ciuszków od rodziny w USA. Na szczęście są ciut większe, głównie na jakieś pół roku. Właśnie je ułożyłam w komodzie razem z inną partią, którą Dzidzia dostała od Babci... Jak tak to sobie obejrzałam i poukładałam, to... też JUŻ chcę zobaczyć tego swojego krasnalka!!! W dodatku jak czekałam dziś ze 2 godziny na ktg to w tym czasie wyszły do domku chyba ze 4 dzidziusie... Takie malutkie i fajne... Czy mój też bedzie taki zdrowiutki i fajniutki??? Na szczęście na ktg wszystko dobrze.Anuś, nie załamuj się, a może jednak zacznie się nagle? Ja za to jestem "pod presją", bo skierowanie do szpitala już mam w ręku - na 3.01. Więc wolałabym urodzić przed tą datą.Mnie lekko pobolewa brzuszek cały czas, a jak u Ciebie?Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 10:30 Niby też mnie coś pobolewa ale ogólnie jestem podłamana. Masaż szyjki nic nie dał - a lekarz powiedział, że w zasadzie do rana powinny zacząć się skurcze. No i nic. Zupełnie nic. Po samym zabiegu było kilka mizernych ale wszystko się przez noc wyciszyło. Teraz ma się zgłosić do mojego lekarza 5 stycznia na jego dyżur. No i ... mam objekcje. Chciałam urodzić w grudniu a potem to już mi wszystko jedno. Czy urodzę czy nie... Jestem w dołku. Pozdrawiam i idę na spacer z córą. A pogoda kiepska.. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 10:41 Oj Ty biedaku.Widocznie maluszek chce być młodszy od siostry o 3 lata, a nie 2 . Chociaż może się jeszcze zdecyduje... Może jest mu tam za dobrze: głaszczsz go, rozmawiasz z nim, w dodatku ma cieplutko, a tu na zewnątrz tak średnio przyjemnie...Ja już dzisiaj chcę jednak doczekać do Nowego Roku. Chyba byłoby mi przykro spędzać noc sylwestrowo-noworoczną sama w szpitalu, bo nie sądzę, żeby urządzali tam imprezę dla mężów. Brzuszek ciągle pobolewa. Dziś albo jutro mam się zobaczyć z "moją" położną, może ona jak mnie obejrzy, powie coś bardziej konkretnego.Czy ktoś sprawdzał u Was zgodność wielkości dzidziusia z rozmiarami miednicy (tzn. czy maluszek bez problemu się przeciśnie)? Bo u mnie nie Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 10:49 U mnie też nie. Ale skoro córcia wyszła to synek chyba też, co? W końcu noworodek nie ma jeszcze barów jak dorosły facet Ja pytałam mojego lekarza czy mogę wyjść ze szpitala tego dnia co urodzę a on powiedział, że jeśli wszystko będzie w porządku to nie widzi przeciwwskazań. Nie chcę siedzieć w szpitalu nie wiadomo ile. anuśPS Coś się Magdzi ostatnio spotykamy tutaj, co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 11:20 Ano jakoś tak wychodzi Zamiast wziąć się do jakiejś porządnej pracy (np. mieszkanie możnaby trochę ogarnąć ), siedzę przy kompie... Widzę, że Ty też. Jakoś zupełnie nic mi się nie chce zrobić .Z tymi pomiarami to chyba głównie chodzi o główkę. Nie wiem dokładnie, ale czytałam, że to sie mierzy, a ta niewspółmierność jakaś-tam jest jednym ze wskazań do cc.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 14:13 A co? Chciałabyć cc? Ja nie. Ale strasznie się czasem boję porodu. Zwłaszcza tego 5 stycznia. Nie wiem czego się mam spodziewać - tzn co ten mój lekarz wymyśli... Mąż się cieszy, że data jest w przybliżeniu określona, bo On najbardziej bał się, że zacznę rodzić w nocy i go ściągnę z łóżka itd. A przez to źle sypia. Ech ci faceci...A ta dysproporcja, o której piszesz zdarza się bardzo rzadko.Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 15:00 Baaaardzo nie chciałabym cc. Zwłaszcza że na Karowej po cc dostaje się dzidziusia zwykle następnego dnia (tak nam powiedzieli na szkole). Ale jeśli naprawdę będziee to konieczne, to trudno. Myślę tylko, że w przypadku takiej dysproporcji powinno się wiedzieć o tym wcześniej, żeby nie było niepotrzebnych "niespodzianek" w trakcie porodu.Na razie nie martw się na zapas o tego 5, może samo się rozwiąże do tego czasu . A nawet jak pójdziesz do lekarza, to pewnie on najpierw sprawdzi, jaka sytuacja i dopiero się zastanowi co dalej. Niektórzy czekają ponad tydzień po wyznaczonym terminie, jeśli wszystko jest dobrze (tętno, wody, itp.). Pewnie sama wiesz, jak to jest u Twojego lekarza.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 15:21 No własnie nie bardzo wiem. On niby prowadził moją poprzednią ciążę, wtedy też chciałam urodzić wcześniej ale On nie był skory do pomocy. Zresztą wtedy chwilowo nie pracował w żadnym szpitalu. Teraz pracuje więc może mi pomóc w bezpiecznych warunkach. No i na szczęście chyba chce mi pomóc. Ja mam wyliczony termin na 11 stycznia. Pierwsze USG - niby to najbardziej miarodajne wykazało termin 4 stycznia. Ale ja już na prawdę jestem zmęczona. Ta główka synka strasznie mi wszystko uciska i córa też daje do wiwatu... Chcę juz urodzić ale boję się co pan dr wymyśli by przekonać dzidzię do opuszczenia brzunia.. ???Pozdrawiam anuśPs Nie martw sie tą cesarką. W razie czego najważniejsze zdrowie dzidzi no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 15:37 wiesz co anus...moja doktorka ostatnio powiedziała, że jak tylko bedę miała rozwarcie szyjki na 2 cm to bierze mnie juz do szpitala i jak to powiedziala " i rodzimy".....(zrozumiałam to tak, ze mi pomoże urodzic szybko i bez czekania az szyjka sama dojdzie...)np. jak mam termin na 25.01. - to ona powiedziała że zbada mnie np.17 czy 20 "i 5-6 godzin i będę miała niunie"Nie wiedziałam ze można pomóc urodzic wcześniej...Nie możesz dogadać sie ze swoim lekarzem, żeby tez przyspieszyc??? Masz juz chyba jakies rozwarcie szyjki???Mnie cały czas kłuje pochwa , no i praktycznie czuje główkę miedzy nogami....moze to juz niedługo???? pa dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 29.12.01, 20:07 No właśnie ... Ja też mam dzidzię bardzo nisko już od dawna ale niestety szyjka dłuuuuuga. Nie wiem jak z rozwarciem ale chyba kiepsko. Wczoraj miałam już rozmasowaną szyjkę i miały pojawić się skurcze (normalnie tak się dzieje) ale niestety wszystko przeszło bokiem. Wczoraj nawet mężowi o niczym nie mówilam bo on by miał nadzieję a ja tak czułam, że u mnie takie "delikatne" metody perswazji nie podziałają. Troszkę mi smutno, bo jak mężowi dziś powiedziałam, że lekarz przepowiadał, że do dziś urodzę to mi małżonek stwierdził, że mam za mało hormonów. No i że chyba jestem zbyt męska. No wiecie co? Męska? Nie odbieram tego jako komplement i troszkę mi przykro. No ale mam nadzieję, że jak 5 pojadę do szpitala to ten mój pan dr pomoże mi wreszcie urodzić. Zobaczymy. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest czop IP: *.* 28.12.01, 22:42 czy moze byc tak ze czop nie wychodzi caly od razu tylko stopniowo? (w postaci bialej mazi) jesli tak to kiedy juz moze zaczac sie wydzielacbo zauwazylam ze u mnie wyplywa taka biala maz juz od kilku dniczy ktos wie cos na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 29.12.01, 10:33 Mi w pierwszej ciąży czop odchodził okolo 1 dnia. A zaczął jak pojawiły się pierwsze drobne skurcze. Ale podobno czop może odejść nawet kilka tygodni przed porodem. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 29.12.01, 10:33 Słyszałam (ale to czysta teoria ), że może wyjść na kilka dni, a nawet tydzień przed porodem. Ale raczej opisują go jako jakąś galaretę, zwykle różowawą.Może któs nam powie, jak to jest w praktyce Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 29.12.01, 10:40 No niby galaretowate... Takie podbarwione krwią lub brązowawe. Ale potem może być prawie przezroczyste. U mnie tego było całkiem dużo i jak odeszło gęste to potem niemal lało się rzadkie kisielowate. Ale to bylo w pierwszej ciązy. Teraz jeszcze nic... anuśPS Nie da sie tego nie zauważyć. Całkiem sporo wypływa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 29.12.01, 20:03 Czop jesT galareTowaTy i przezroczysTy,podbarwiony krwia,na pewno nie wyglada jak biala maz,To raczej sugeruje jakas infekcje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 30.12.01, 00:04 Ten biały śluz to nie jest infekcja, pod koniec ciąży następuje zwiększony wyciek śluzu, właśnie takiego białego i nie jest to oznaką choroby.A tak wracając do tego, co było opisane wcześniej to wydaje mi się, że u mnie ten czop odszedł już trzy dni temu a któraś pisze, że przed porodem czop nie odchodzi, więc teraz już nie wiem co to było.Od drugiego dnia Świąt mój brzuszek napina się bardzo często, do tego stopnia, że pojechaliśmy z mężem na izbę przyjęć bo mój lekarz miał akurat dyżur. Lekarz powiedział, że mam jeszcze 2 cm szyjki więc się trochę uspokoiłam, ale skurcze (podobno przepowiadające) mam nadal. Następnego dnia odszedł mi chyba ten czop i od tego czasu każdy ból krzyża i brzuszka stawia mnie w pogotowiu (termin mam na 30 grudnia, ale na USG wyliczono mi że dzidzia urodzi się ok. 14 stycznia).Tak więc każda z nas wyczekuje tych oznak z niecierpliwością, zastanawiam się, jaka będzie moja reakcja jak ta chwila nadejdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: czop IP: *.* 30.12.01, 11:44 dzieki ze napisalas o tym zwiekszonym sluzie bo sie juz wystraszylam (lekarz nigdy na wizycie nie mowil mi o zadnej infekcji wiec troche bym sie zdziwilia jak bym miala jakos infekcje)wiec termin masz na dzis chyba z niedoczekania nie mozesz sobie znalezc miejsca?zycze ci udanego dnia no i jak by co to zdrowej i pieknej dzidziAsia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest skierowanie do szpitala IP: *.* 28.12.01, 22:47 czy wy dostalyscie skierowanie do szpitala na porod?bo ja nie a nie wiem czy jest potrzebnelekarz powiedziala ze jak zaczna sie skurcze lub co innego zacznie sie dziac to mam jechac odrazu do szpitala (bez skierowania)a gdybym nie urodzila do 8 stycznia (termin wg miesiaczki) to mam do niej sie zglosic i ona wypisze mi skierowaniea wy jak macie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: skierowanie do szpitala IP: *.* 29.12.01, 10:25 Normalnie na poród nie jest potrzebne żadne skierowanie. Podobno są pojedyncze szpitale, które sobie tego życzą, ale tego nie jestem pewna.Natomiast jeśli poród się nie zaczyna, a mają Cię przyjąć z jakiegoś powodu na patologię ciąży (bo np. jest przenoszona, wtedy oczywiście powinno byś skierowanie od lekarza.Ja mam skierowanie na tydzień przed terminem z powodu cukrzycy ciężarnych.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: skierowanie do szpitala IP: *.* 29.12.01, 10:35 Ja dostalam skierowanie juz w 36 tygodniu ale lekarka powiedziala, że bez skierowania tez mnie muszą wszędzie przyjąć. Więc sie nie przejmuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: skierowanie do szpitala IP: *.* 29.12.01, 11:33 Czy jak szyjka ma juz jakies rozwarcie to moze sie spowrotem zamknać???U mnie lekarz na USG powiedział, że główka juz nisko (to chyba oznaczały te kłucia w pochwie) no i ze pewnie mam twardnienia brzucha....(zdziwiłam sie ze to widzi - nic sama nie powiedziałam wczesniej)... no a pózniej powiedział że to juz nie długo.....Zapomniałam sie zapytac co to znaczy w praktyce " niedługo"(jak zobaczyłam niunie to zapomniałam języka )(teoretycznie 3,5 tygodnia)Czopa swojego niezauwazyłam , ale jak mówisz Anus chyba raczej zauwaze (chociaz jakies upławy to mam przez cały czas)Ania z Kangurkiem powinna juz wrócić, nie???pa Dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: skierowanie do szpitala IP: *.* 29.12.01, 14:20 Zauważysz Dorcia. Będzie potrzebna podpaska . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 30.12.01, 15:53 Hej,hej mamusie styczniowe. Co prawda dziś niedziela, ale jakoś tak mi się usiadło...Co u Was słychać? Jutro jedziemy po jakieś zakupy na sylwestra. Kupimy jakieś świństwa do obżerania się przed telewizorem. Wyjść nigdzie nie możemy, bo córa chodzi spać koło 20.00. A dziadkowie sami chcą gdzieś iść. No ale nie wiem czy wogle był by sens gdzieś wychodzić i się denerwować. Ostatnio znów strasznie boli mnie szkielet i ledwo się poruszam. A co Wy robicie w sylwestra? Wybieracie się gdzieś? Wiecie tylko co stwierdziłam. Że jutro będą bardzo strzelać i hałasować i jak byśmy miały już nasze dzidzie to byśmy się martwiły, że bobaski nie mogą spać. A tak przynajmniej będą miały w brzuniach cichutko i spokojnie. A macie już wszystko przygotowane dla dzidziusia? Ja chyba tak choć czasem jeszcze sobie o czymś przypominam.Pozdrawiam serdecznie anuśPS Co z Anią i kangurkiem? Mam nadzieję, że wszystko w porządku i tylko nie ma czasu by napisać... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 30.12.01, 20:39 Coś mały tu ruch dzisiaj. Mi się w końcu też "usiadło", chociaż w tv dobry film.A my się wybieramy na Sylwestra, jakby nigdy nic . Już nawet mieliśmy zrobić taką małą imprezkę w domu dla paru znajomych, ale na szczęście pójdziemy "na gotowe", tanio i w dodatku blisko . (No chyba, że się wybierzemy go szpitala). No widzisz Anuś, zawsze twierdziłam, że trzeba szukać jakiejś dobrej strony. Poza tym jak się taki maluszek urodzi 31 grudnia, to potem biedak przez pół życia najmłodszy: w przedszkolu, szkole, ostatnia osiemnastka w klasie itp. A to przecież Bardzo Ważne Sprawy! A tak, spędzimy jeszcze Sylwestra z ukochanymi Mężusiami (może będzie jakiś efekt ). A wiecie, że chyba wczoraj miała być pełnia? Ja się jednak cieszę, że na mnie nie podziałała, jeśli na porodówkach był tłok.Mam prawie wszystko, z wyjątkiem takich drobiazgów, które trzeba będzie kupić w aptece (sól fizjologiczna), nie mam też termometru do mierzenia temperatury. No i nie kupowałam laktatora ani butelek. Jeśli będzie trzeba, mąż zdąży przed moim wyjściem, nie ma obaw.Tak że jestem już zrelaksowana, co chwila zglądam do tego małego pokoiku i próbuję uwierzyć, że za parę dni ktoś będzie leżał w tym łóżeczku i machał maleńkimi nóżkami ubranymi w te cudeńka. Też czekam niecierpliwie na relację Ani. Może ją zatrzymali ciut dłużej, a może już jest w domciu?Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 31.12.01, 10:45 Laktatora i butelek też nie mam. W razie czego pokazałam mężowi w sklepie co i jakie ma ew. kupić. Ale najwyższy czas rodzić. Dziś właśnie nie dopięłam się w spodnie. Drugie muszę uprać no więc cały dzień chyba przechodzę w odpiętych . Mam nadzieję, że ich nie zgubię A jak z ruchliwością Waszych bobasków? Mój statnio coś leniwy... Już się powoli zaczynam martwić. Jednak lepiej się czuję jak on fika. Niby mało ma miejsca ale może czasem mnie szturchnąć bym wiedziała, że wszystko u niego OK. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 31.12.01, 15:56 Ha, ja mam kilka par spodni (połowa pożyczonych), a i tak najchętniej chodzę w legginsach Ale może to jakiś znak że już niedługo? Bo chyba musiał Ci się brzuszek jeszcze bardziej opuścić...Moja dzidzia też troche mniej macha i wierzga, ale jednak się rusza. Mi kazali liczyć ruchy 3 x dziennie, wprawdzie nie zapisuje tego tak, jak powinnam, ale jak czuję, że zczyna się jakaś gimnastyka, to liczę. Zwykle 10 ruchów to raptem kilka minut. Jak coś się nie chce ruszać, to masuję brzuszek w tym miejscu, gdzie czuje jakis "kartofelek" pod skórą, gadam przy tym i zwykle skutkuje. A podobno zbyt częste masowanie i ściskanie brzucha moze wywołać skurcze (parę razy ostrzegali mnie lekarze). Może więc spróbuj trochę popieścić maluszka...Pozdrawiam serdecznie,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 31.12.01, 16:10 Ech, takie skurcze brzuszka to ja mam od dawna ale tych właściwych chyba nie da się wywołać masażami. Zresztą mój organizm jest bardzo oporny. Po tym zabiegu u pana doktora mialam już te właściwe skurcze ale... przeszły . No więc muszę czekać cierpliwie do soboty.A czy Ty idziesz 3 do szpitala na badania czy od razu będą Ci wywolywać poród?Pozdrawiam anuś PS A z tym brzuchem to ja już nic nie rozumiem. Ostatnio mam znów nasilone mdlości, zgagę, jest mi słabo i nie mogę oddychać. Tak jak bym cały czas leżała na plecach - wtedy czuję się podobnie tyle tylko, że na plecach od razu tracę przytomność. Teraz mam wrażenie lekkiego odlotu... Macie tak? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 01.01.02, 17:06 A po czym poznać te "właściwe" skurcze???Dziś byłam na ktg i jak lekarka zapytała, czy mam skurcze, a ja powiedziałam, że nie wiem, ale chyba nie, to miała ubaw . Stwierdziłą, że jak "nie wiem", to NA PEWNO nie miałam. A ja tak czekam i czekam ale nie wiem, na co . 3 idę do szpitala na oddział patologii ciąży. Z tego, co zrozumiałam, będą dokładnie obserwować, jak się ma dzidzius i czy łożysko działa jak należy (cukrzyca ciążowa). Jeśli wszystko będzie w porządku, to chyba do 10 nie będa nic wywoływać. Ale gdyby cos im sie nie spodobało, to pewnie... oksytocyna w żyłę... To mnie przeraża.Zaczynam negocjacje z maluchem. Ma czas do 3.01.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 01.01.02, 17:28 Te właściwe skurcze czuje się głównie w plecach, nogach i podbrzuszu. Ból jest konkretny. Pojawia się na minutę, dwie i znika. No i te skurcze są dość regularne. Tak mniej więcej. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest ktora najmlodsza? IP: *.* 30.12.01, 21:23 wlasnie siedze i sobie mysle ktora z nas jest tutaj najmlodszazapewne ja, w maju dopiero koncze 19 lata wy dziewczyny ile macie lat i co sadzicie o zostaniu matka w tak mlodym wieku?Asia pozdrawiam was wszystkie i wasze maluszki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: ktora najmlodsza? IP: *.* 31.12.01, 10:58 Pewnie gdyby to tylko ode mnie zależało to byłabym mamusią pewnie jako nastolatka. Miałam koło 17 lat jak mnie juz zaczęło nachodzić, ale wtedy jeszcze nie miałam odpowiedniego faceta...Pierwsze dziecko urodziłam półtora roku po ślubie w wieku 23 lat. Niedługo kończę 26 ale jeszcze przed urodzinami urodzi się nasze drugie maleństwo. Oba dzieciątka są planowane i wyproszone u męża. Z piewrwszym było trudniej - mąż się bał, ale za drugim razem nawet nie musiałam przekonywać - tak pokochał córcię, że sam chciał więcej...Ja myślę, że jak będziemy po 30 to postaramy się jeszcze o jedno... . Jesli czujesz się dojrzała do macierzyństwa to masz fajnie. Będziesz młodą mamusią a to ma całkiem sporo plusów. Ja na pewno nie potrafiłabym czekać z pierwszą ciążą do 30 roku życia lub dłużej. Taką mam naturę. Ciężko mi zrozumieć tzw późne macierzyństwo ale go nie potępiam.Ale się rozpisalam... Chyba trochę nie na temat ale to takie moje refleksje. Muszę lecieć, bo mamy jechać na zakupy i mąż mi już truje nad głową.... Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: ktora najmlodsza? IP: *.* 31.12.01, 15:36 No to ja tu chyba jestem najstarsza . Za parę miesięcy kończę 30, a to bedzie moje pierwsze dziecko. Ale wcale nie uważam, żeby to już było "późne macierzyństwo", dla mnie to był akurat odpowiedni moment. Mniej więcej do 26 lat w ogóle nie chciałam miec dziecka, ryczące maluszki mnie tylko denerwowały, a wszystkim kobietom w ciąży współczułam z głębi serca, że takie biedne i grube . A kiedy w końcu już chciałam dzidziusia, a on przez jakiś czas nie chciał się pojawić, zrobiło się na odwrót - teraz zazdrościłam tym wszystkim "grubym", a płaczące maluchy najchętniej bym porwała .Dlatego uważam, że moment idealny, to wtedy, kiedy się dojrzeje do tego i naprawdę zapragnie tego maleństwa. A zarówno bycie mamą młodą, jak i trochę starszą ma swoje wady i zalety. Asiu, Ty akurat będziesz tą młodą mamą - i ciesz się z tego. Może będzie Ci trochę ciężko (nie wiem czy jeszcze się uczysz), większość Twoich znajomych będzie miała mniej obowiązków i więcej czasu dla siebie. Ale za parę lat będzie odwrotnie.Ostatnio zresztą była długa dyskusja na ten temat na emamie - możesz poczytać. Pozdrawiam wszystkie styczniówki, niezależnie od wieku!Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: ktora najmlodsza? IP: *.* 04.01.02, 14:14 Jestem w tym wątku obcym elementem , ale... moja siostra teżo imieniu Asia przed ukończeniem 19 lat urodziła swoje pierwsze dziecko. I choć obydwoje rodzice dopiero kończyli szkoły średnie, nie mieli grosza i NIKT im nie wróżył sukcesu to jednak im się udało. Zaocznie skończyli studia, on zrobił imponującą karierę, ona kilka lat spędziła w domu, potem też została busines-woman. Dziecko - obecnie 13 letnia panna jest wspaniale wychowane, małżeństwo kilka dni temu obchodziło 13 rocznicę. W międzyczasie urodziła się kolejna dwójka dzieci a ja patrząc z boku na całą trójkę oceniam moją siostrę jako idelaną matkę. Czego i Tobie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: ktora najmlodsza?- do Wiesi IP: *.* 04.01.02, 21:53 dziekuje serdeczniemam nadzieje ze dam sobie rade bo czasem mam problemy z dogadaniem sie z moim chlopakiem (obiecal ze sie poprawi bo mu na mnie i na dziecku zalezy-jeszcze sie nie urodzilo, ma to byc na dniach)nam ma kto pomoc ale oczywiscie przez cale zycie nie beda nam pomagac wiec bedziemy zdani na siebiew kazdym badz razie jesyem dobrej mysli Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! IP: *.* 31.12.01, 15:47 Wszystkim mamom styczniowym życzę żeby ten rok, który zacznie się dla nas w tak niezwykły sposób, cały był wspaniały, niezwykły, niezapomniany, pełen szczęścia i radości! Życzę Wam porodów jak najszybciej lub jeszcze trochę później (niepotrzebne skreślić), no i oczywiście żeby przebiegały one lekko, bezboleśnie i bezproblemowo. I życzę najzdrowszych, najpiękniejszych i najgrzeczniejszych bobasków na świecie! Do usłyszenia w Nowym Roku! MagdziP.S. Wszystkim mamom nie-styczniowym też życzę wszystkiego najlepszego! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! ode mnie też!!!!! IP: *.* 31.12.01, 16:01 Dołączam się do tych życzeń.Wszystkim mamusiom z bobaskami na rękach i w brzuniach życzę wspanialego sylwestra i jeszcze wspanialszego całego nowego roku 2002 .Styczniówkom lekkich porodów i najcudowniejszych dzieci pod słońcem. I duuuużo duuuuuużo miłości. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! IP: *.* 31.12.01, 16:42 ja rowniez skladam wam najserdeczniejsze zyczenia noworocznei ciesze sie ze jakos dotrzymalam do tego stycznia (co bylo moim marzeniem aby nie urodzic w grudniu)rzeczywiscie ten nowy rok bedzie niosl nam mamo styczniowym wiele radosci, szczescia no i duzo nowych obowiazkow (a szczegolnie tym ktorzy musza jeszcze sie uczyc tak jak ja)ale wszystkie damy sobie rade zreszta czekalysmy na ta jedno chwile az 9 miesiecy wiec cos nam sie od zycia nalezypa pozdrawiam i caluje serdecznie Asia(a brzusie poglaskajcie odemnie, niech chca teraz jak najszybciej juz wyjsc na ten pelen niespodzianek swiat) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 31.12.01, 22:10 Cześć dziewczyny!Wreszcie mam chwilkę czasu zeby do Was skrobnąć - Maleństwo śpi sobie słodko i nie mamy sumienia budzić go na kąpanie...Przedstawię tego pana: Krzysztof Mateusz, 52 cm, 2700 gr, 9 apgar, urodzony 24 grudnia 2001 o godz. 3.15...Jest przesłodki, a my z Krzysiem-tatusiem dorastamy do roli rodziców...Żeby się nie rozpisywać powiem Wam tylko krótko, że niestety poród zakończył się cesarskim cięciem - mimo 12 godzin skurczy co 2 minuty szyjka nie chciała się rozwierać... Tak więc nie było mi dane przezyc tego najmagiczniejszego momentu... Ale Maluch słodki jest i koniec!!!!Na szczęście obydwoje juz czujemy się dobrze, od soboty jestesmy w domu i uczymy się siebie. W szpitalu miałam fantastyczną obsługę i za to jestem im ogromnie wdzięczna.Dziewczyny, życzę Wam przede wszystkim, Aby Wasze przyszłoroczne maluszki urodziły się bez problemów, sliczne i zdrowiusieńkie... Dużo miłosci w Nowym roku!Pozdrawiam!AniaPs. Magdzi, z jakiego jesteś miesiąca? Bo mnie 30 stuknie w marcu... to moze ja jestem najstarsza??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 09:54 Najserdeczniejsze gratulacje z powodu maleństwa!!!Czekałyśmy kiedy się odezwiesz. Szkoda, że nie udało się naturalnie, ale możesz się pocieszyć, że za to maleństwo mniej się męczyło. Tyle, że Ty musiałaś przejąć to na siebie. Mam nadzieję, że Sylwestra spędziliście spokojnie, bo u mnie niestety piętro wyżej była praktycznie całodobowa impreza licealistów, z biciem szyb i dwukrotnym wzywaniem policji. A najstarsza nie jesteś - ja już skończyłam 30 we wrześniu.Pozdrowienia i najlepsze życzenia noworoczneDorotka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! - KANGURZYCA IP: *.* 01.01.02, 11:45 AniuNajserdeczniejsze gratulacje z okazji narodzin synka A jednak grudniowy dzidziuś...życzę samych wspaniałych chwil z maleństwem (mój miał 54cm i ważył 3000g). Och, jakie to słodkie kruszynki PETRA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 12:14 Aniu, wieeeeeelkie gratulacje!!!!! Już się martwilyśmy czy wszystko w porządku. Cieszcie się maleństwem bo straaaaasznie szybko rośnie. I dużo dużo radości w Nowym Roku )) )) Powiedz jak to jest, że tyle czasu brałaś ten fenoterol a potem się okazało, że szyjkę masz pancerną (prawie jak ja ).Gorąco pozdrawiam, mam nadzieję, że znajdziesz czasem troszkę czasu by się do nas odezwać. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 15:24 cześć dziewczyny.Nareszcie mogę napiać coś od 2 tygodni.Niestety byliśmy całą rodzinką chorzy, a jak się dowiedziałam że mam rozwarcie na 1 cm i mam leżeć a tu jeszcze takie chorubsko mnie wzięło jak nigdy. To byłam grzeczna ale do rzeczy.Zyczę Wam wszystkim w tym nowym roku wszystkiego najlepszego, łatwych porodów, zdrowych i przepięknych dzidzi. Abyście nie mieli wogóle problemów z ich wychowaniem.Byli zawsze z nich dumni, aby Wam dzidzie spały w nocy, jadły jak się należy a Wam samym szczęścia, szczęścia,szczęścia i kolejnych pociech.Aniu gratuluję Ci dzidzi, pewnie jest prześliczna, może dzięki cesarce ominęła cię jakaś chwila ale nie koniecznie ta cudowna, bo ja po swoim koszmarze pierwszego porodu teraz nie mogę spać szczególnie kiedy czuję skurcze i panikuję czy będzie lepiej tym razem. Jeszcze raz gratulację, ale to jest radość> tulisz już swoje maleńśtwo.A tak wogóle to byłam na sylwestra na sali wróciliśmy o 6.00. O 7.00 usłyszałam telefon okazało się że ludzie wydzwaniali do mnie, bo poszła nowina że pojechałam bo rodzę. Ale się uśmiałam, a wszystko przez to że mój mąż jak załatwiał transport to powiedział że ja jestem uprzywilejowana i jak chcę jechać to pierwsza, poza kolejnością. Zabawa była przednia choć orkiestra miała chyba rozdeptane uszy bo tak fałszowali. dobrze,że ludzie jakoś to znieśli, a mieli taki super repertuar. Wiecie od 2 tyg jestem na no-spie mam leżeć. Stasznie panikowałam ale dziś już czuję pełen spokój i ażo niebo czuję się lepiej. Napiszę znówdo was może terazszybciej bo jutro. PApapapapa. beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 15:31 Dziś byłam na ktg i spotkałam się z moim lekarzem prowadzącym powiedział że wszystko dobrze i dał mi maksimum 2 dni.Powiedział też że możemy się spotkać dziś w nocy. To co mam stać z torbą pod drzwiami i czekać aż będzie już. A kiedy będzie już jak ja nie mam skurczy?Trochę mam boja tego już.Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 17:23 Pocieszasz mnie, bo ja też nie mam skurczy, a chciałabym, żeby już sie zaczęło. Ale chyba może tak być, że wcześniej nie ma żadnych skurczy, a w końcu jak się zaczna, to już te "właściwe"? Jeśli Twój lekarz tak powiedział...Jak już wiesz, że to tak "na dniach", to chyba im szybciej tym lepiej, więc nie martw się za bardzo.Pozdrawiam,Magdzi (która też się boi, ale chciałaby już) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 17:15 Hej Aniu! GRATULUJĘ!!! No co Ty z tą cesarką? Nic się nie przejmuj tą "najmagiczniejszą chwilą". Urodziłaś Krzysia, a że tą drogą a nie inną, to co? Zresztą jeszcze wszystko przed Tobą Najważniejsze, że oboje jesteście zdrowi (wyszliście ze szpitala szybciutko, więc chyba dobrze zniosłaś operację ) i już jesteście wszyscy razem w domciu! Teraz zaczynam Ci zazdrościć Ja też kończę 30 w marcu! Ja w drugiej połowie, a Ty?Mam nadzieję, że mimo nowych słodkich obowiązków nie opuścisz nas całkowicie w tym krytycznym momencie Pozdrawiam Ciebie i małego Krzysia Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - nareszcie! IP: *.* 01.01.02, 20:43 Mamo Kangurzyco! A na którym forum będzie można cię teraz znaleźć?Dorotka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 15:57 Cześć dziewczyny!Chyba dotychczas jeszcze nie dołączyłam się do was, ale śledzę wszystkie posty na bieżąco i bardzo mi one pomagają w "przetrwaniu". Gratulacje dla Kangurzycy i Maleństwa i Szczęśliwego Nowego Roku wszystkim mamo styczniowym i nie tylko!!! U mnie rozpoczął się właśnie 36 tyg wg USG a żadnych poważnych dolegliwości, o ktyórych piszecie na razie nie mam (chyba, że znajdzie mi coś lekarz w czwartek).Ale szukam pocieszenia. Załamuje mnie moje najbliższa przyjaciółka. Rodziła kilka lat temu i od początku mojej ciąży rozmawia ze mną o tym jak o najgorszym cierpieniu swojego życia podłamując mnie za każdym razem jak ze sobą rozmawiamy (niestety jest najbliższą psiapsiółką, więc dzieje się to dość często). Dochodzi do tego, że unikam jej jak tylko się da. Staram się mieć bardzo pozytywny stosunek do ciąży (przechodzę ją bardzo spokojnie) i porodu, ale ona zawsze go burzy, choćby najmniejszą uwagą, wspomnieniem (nigdy nie mówi jak cudownie było przytulić dziecko, tylko jaki koszmarny był ból itp., nie będę tego przytaczać, bo wtedy ja was załamię.Szczytem był Sylwester, gdzie wysłuchałam całą serię...Wróciłam do domu tak roztrzęsiona, ze mąż musiał mnie długo uspokajać. I co robić z taką psiapsiółką?!Pocieszcie mnie chociaż, że wy tez macie takie serdeczne koleżanki......Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 16:31 cześć MartoPrzykre jest mieć takich najbliższych, choć skoro jest twoją przyjaciółką to dlaczego jej nie powiesz że nie chcesz tego słuchać bo cię dołuje i żeby opowiedziała o swoich przemiłych przeżyciach z dzidzią. Obejrzyjcie zdjęcia, bo często zapomina się te cudownie spędzone chwile. A tak wogóle to nie przejmuj się jej opowieściami bo twój poród może być bardzo łatwy. Ona może nastawiała się na coś łatwego a okazało się trudne i teraz boi się żebyś ty nie rozczarowała się tak jak ona. Ja też miałam koszmarny poród a mimo to po 1,5 roku zdecydowałam się na drugie bo starałam się szybko wymazać tamte przeżycia z pamięci. Porozmawiajcie o tym szczerze dlaczego ona tak o tym tobie wspomina. p a i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 16:35 No coz, tylko wspolczuc takiej przyjaciolki. Gdy bylam w ciazy tez nasluchalam sie roznych historii jak ciezko jest rodzic potem jak ciezkie jest zycie z dziecmi jak trzeba jezdzic do szpitala w nocy i w ogole to czlowiek wyspac sie nie moze itp.Wszyscy smiali sie ze mnie, jak twierdzilam ze z moim dzieckiem bedzie inaczej.Teraz wszystkim jest glupio bo mieszkanie posprzatane, obiad zrobiony,dziecko w czystych poprasowanych ubraniach ja wypoczeta, szczesliwa, a z porodu najbardziej utkwil mi w pamieci zapach Natalki dopiero co wyjetej z brzuszka, jej pierwsze spojrzenie i to, ze bylam tak szczesliwa ze nie moglam spac tylko patrzylam na nia i plakalam, a bol no coz tez pamietam ale nie jest on taki straszny no i przede wszystkim w koncu mija. PozdrowionkaMarta mama Natalki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! - do Marty mamy Natalki IP: *.* 01.01.02, 17:19 Marto, podziwiam i zazdroszczę. Proszę o "przepis", jak dać sobie tak świetnie radę z maluchem i ze wszystkim dookoła. Mój maluszek jeszcze w brzuszku, a mnie to już lekko przeraża, jak to wszystko będzie wyglądało.Pozdrawiam Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! - do Marty mamy Natalki IP: *.* 01.01.02, 21:27 hmm... recepta?Ja zawsze bylam bardzo zorganizowana, zawsze jak musze cos zrobic to robie to od razu nigdy nie odkladam na jutro, poza tym jestem straszna pedantka, no i przede wszystkim angazuje Natalie do pomagania, nawet nie przypuszczasz jak 10,5 miesieczne dziecko moze scierac kurze lub odkurzac, narazie nawet jej sie to bardzo podoba, no i to jest recepta.PozdrowieniaMarta mama Natalki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 16:51 Sorki Marta ale prawdziwa przyjaciółka się tak nie zachowuje! Moim zdaniem ta Twoja koleżanka trochę zazdrości Ci tego jak ładnie znosisz ciążę i może Ona sama bardzo się o wszystko denerwowała i teraz burzy Twój spokój. Ty pewnie należysz do tych ludzi, których łatwo nastraszyć. Ogólnie ludzie lubią straszyć kobiety w ciąży i rzadko opowiadają o rzeczech przyjemnych a lubują się w koszmarkach. Mnie to na szczęście nie rusza, bo założyłam sobie, że urodzę śliczną, zdrową dzidzię, bo niby dlaczego nie, prawda? A co do porodu to różowo nie jest ale przecież jak Cię będzie bardzo bolało to możesz sobie zafundować znieczulenie zewnątrzoponowe. A mój pierwszy poród trwał długo ale o wszystkim zapomniałam jak tylko zobaczyłam córcię . A wiesz czego wtedy bałam się najbardziej? Wbijania igły do kroplówki. Wydawała mi się taaaaka gruba... Teraz to mnie śmieszy ale tak było. Nie martw sie niczym. Będzie dobrze bo tak ma być i koniec .Zyczę duuuuużo uśmiechów i zero zmartwień. A koleżance przerywaj jak zaczyna coś złego mówić i zaczynaj opowiadać coś pozytywnego. Może Ona sama jest "niedopieszczona" i potrzebuje kilku dobrych słów. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 17:28 Co to za najbliższa przyjaciółka?Wiesz, ona albo naprawdę ma tak złe wspomnienia, albo robi to złośliwie . Powiedz jej wprost, że nie chcesz takich opowieści słuchać! Jeśli nie zrozumie i się obrazi, to (przepraszam, że tak sie wyrażę o Twojej przyjaciółce, to moje zdanie) mała strata. (w końcu jej przejdzie, a będziesz miała chwilę spokoju).Wszystkiego najlepszego i dużo spokoju i radości w Nowym Roku.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! IP: *.* 01.01.02, 20:34 W mojej "mądrej" książce jest taki fragment, że kobiety w ciąży czasami muszą zakładać zatyczki do uszu i ciemne różowe okulary, bo "dobre przyjaciółki" potrafią zatruć życie. Proponuję Marto byście ustaliły między sobą, że na temat ciąży i rodzenia nie rozmawiacie - twardo i po męsku. Zaglądaj za to na EDZIECKO. Ja też miałam chwilę zwątpienia (około 9 grudnia post "mamy, które mają dwie córki), nawet nie masz pojęcia, jak praktycznie obce osoby potrafią podnieść na duchu. Musisz być dobrej myśli - bo wykraczesz!!! Przecież i tak wszystko będzie dobrze!!!Głowa do góry i żadnych złych myśliDorotka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re: Szukam pocieszenia! - Dzięki! IP: *.* 01.01.02, 21:42 Dzięki, że tyle osób się odezwało, to na prawdę miłe i od razu podnosi na duchu. Chyba z tym zazdroszczeniem to racja. Sama jest osobą bardzo delikatną i bardzo trudno znosi wszelkie trudy. Być moze oczucia miała mawet podobne do moich, tylko, że ja jestem bardzo aktywna i nie mogę usiedzieć w miejscu, więc nie mam czasu na rozczulanie się nad sobą. Niemniej przysięgłam sobie, że do porodu nie będę się z nią kontaktować, żeby mi nie popsuła mojego pozytywnego nastawienia. Dotychczas, przez te 8 miesięcy to raczej traktowaliśmy z mężem jej uwagi ze śmiechem, ale same wiecie, że z każdym dniem napięcie rośnie i w pewnym momencie się pęka. Dzięki jeszcze raz i chętnie sie jeszcze do was odezwę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 01.01.02, 17:40 ale to czekanie jest okropne !!!z dnia na dzien boje sie ze urodze po terminie (termin 4-8 stycznia)w ogole nie odczuwam aby porod sie w jakis sposob zblizal czy wy tez tak odczuwacie?Kangrzyco wszystkiego naj... milych chwil z Krzysiemaz ci zazdroszcze ze juz masz swoje malenstwo a ja jeszcze czekam i czekam (az zaczynam powoli sie denerwowac)pozdrowienia dla wszystkich w nowym 2002 roku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 01.01.02, 17:48 Oj tak, Asiu. Pociesz się, że się dobrze czujesz. Mnie znów strasznie brzuch boli i nawet zastanawialam się czy nie pójść do jakiegoś lekarza. Mam już serdecznie dosyć. No ale czekam.... bynajmniej nie bezczynnie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 01.01.02, 22:53 Hej!No to się przyznam: w czerwcu kończę ... 32 lata. Jestem NESTORKĄ! Nam stuknął 38 tydzień. Według mojej położnej statystycznie kobiety, które zażywały fenoterol opóżniają się w porodzie względem terminu - tak było ze mną w poprzedniej ciąży...Ale naturalnie teraz mi się wydaje że na pewno to będzie wcześniej. Kangurzyco - gratulacje, ale masz fajnie! Bardzo się cieszę .A ja ostatnio naoglądałam się programów o porodach na RealityTV i przestraszyłam się nie gorzej, niż gdyby to opowiadała psiapsiółka. Ech, rzeczywiście ona musi być trochę zazdrosna. Wiele zależy od podejścia do porodu - jeśli jest pozytywne, to wszystko powinno być OK, więc nie słuchajmy i nie oglądajmy tych opowieści aż do porodu.Anuś, biedna, musisz juz być wykończona tym czekaniem, nawet lekarka Ci naobiecywała ten poród wcześniej... Ja winiłabym fenoterol, ale się nie znam, może to nie o to chodzi. Zresztą jak trzeba było brać, to nie było wyjścia.Głowa do góry. Pozdrawiam Was noworocznie, AlinkaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - do Nestorki IP: *.* 02.01.02, 09:44 Alinko - nasza Nestorko,Ale Ty już masz jednego malucha, to trochę co innego .Chociaż uważam, że 32 lata przy pierwszym dziecku, to też nie byłoby wcale "późno" .Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 15:29 No tak, ale ja w końcu nie brałam fenoterolu. Skończyło się tylko na no-spie i dawno ją odstawiłam (wzięłam kilka razy jak było groźnie). A teraz czeeeeeekam i czeeeekam....Pierwsza ciąża była na prawdę łatwa, mało utyłam, wszędzie mnie było pełno, urodziłam tydzień po terminie a wcale mi to nie przeszkadzało. Teraz mam na głowie córeczkę i może dlatego jestem bardziej zmęczona. Dzidzia inaczej się zachowuje, ciąża przebiega zupełnie inaczej - jestem rekordowo gruba - na pewno najgrubsza z Was wszyskich, i jakoś wszystko mnie boli, żołądek nawala. Nie rozumiem tego wszystkiego i to też mnie denerwuje. Czemu wtedy było lepiej a teraz tak bardzo gorzej...No ale już niedługo. Mam nadzieję. Strasznie Wam tu marudzę ale w zasadzie nie mam komu, bo kto mnie lepiej zrozumie jak nie Wy no nie? Pozdrawiam serdecznie, trzymajcie się zdrowo - dziś u nas straszna zawierucha anuśPS Alinko, a Twoja pierwsza ciąża była lepsza czy gorsza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 16:27 Witam styczniowe MamusieTak się tu wiekiem chwalicie i z tego co czytam to sporo jest 30-stek. Ja 13 stycznia obchodzę swoje 31, a córcia ma termin na 9.01.Mam nadzieję, że świętować będziemy już razem.pozdrawiam Zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 21:22 a ja mam do was pytanieno bo czekam i czekam zreszta tak jak wy termin mam najpozniej 8 stycznia i lekarz powiedziala ze jak nie urodze do tej pory to mam przjsc do niej po skierowanie do szpitala to jak juz dostane to skierowanie to mam prosto jechac do szpitala czy co? ty Anus piszesz ze urodzilas po terminie i jak to bylo lezalas w szpitalu i czekali czu moze jakos wywolywali ci porod ja tak malo wiem a wy jakos jestescie bardziej zorientowane niz jaostatni raz u lekarza bylam 18 grudnia i od tamtej pory kazala mi juz nie przychodzic tylko czekac az sie cos zacznie a jak sie juz zacznie to jechac do szpitalaodpowiedzcie jak to bedzie z tym porodem po terminie?(mam nadzieje ze urodze jeszcze przed) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 21:58 Asiu, teoretycznie około 8 stycznia (tak jak masz wyliczony termin - nie ten z USG tylko wg miesiączki) powinnaś zgłosić się do szpitala na ktg. Zrobią badanie, obejrzą szyjkę i powiedzą co dalej. Jeśli ktg wyjdzie dobrze to wypuszczą Cię do domciu i będzieśz jeździła na kolejne ktg codziennie lub co drugi dzień. Ja wtedy o tym wszystkim nie wiedzialam i poszłam do szpitala na kontrolę tydzień po terminie, ktg wyszło kiepsko bo córa cały czas kopała (Ona zawsze kopała jak robiłam USG czy lekarz chciał posłuchać jej serduszka ). Zostałam więc w szpitalu a rano okazało się, że już mam skurcze. No i wszystko dobrze się skończyło. W szpitalu nie leżałam długo a przynajmniej mój mąż był spokojny, że nie urodzę mu gdzieś na ulicy Tak to wyglądało u mnie. Teraz umówiłam się z moim panem doktorem na wizytkę w sobotę (wtedy ma dyżur w szpitalu ) i zdecydujemy co robić. Bo ja już baaaaaaaaardzo chcę urodzić. Oczywiście nie biorę pod uwagę żadnej cesarki na życzenie ale może jakieś delikatne sposoby na przyśpieszenie.... .Tak jest i było ze mną. Jeśli ktg wychodzi źle to zostawiają w szpitalu i zależnie od kolejnych badań ktg (monitorowanie akcji serca dzidziusia i skurczy macicy) lekarze decydują czy czekać na naturalny rozwój akcji porodowej, czy podać oksytocynę czy robić cesarkę. A jeśli wszystko jest OK ale nie ma skurczy to np mój szpital 10 dni po terminie robi próbę oksytocynową (wiele kobietek wtedy rodzi), a po 14 dniach już zdecydowaniew indukują poród. Uffff. Mam nadzieję, że dużo Ci wyjaśniłam. Jak o czymś zapomnialam to pisz. A Ty gdzie rodzisz?Dlaczego martwisz się, że urodzisz po terminie?Pozdrawiam i życzę optymistycznego myślenia! anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 22:09 jakies mam takie dziwne uczucie ze wlasnie urodze po terminiejak bylam ostatni raz u lekarza (18 grudnia pozniej kazala juz nie przychodzic tylko czekac do 8 stycznia i wtedy przyjsc)to szyjka byla skrocona do 1 ale 0 rozwracia, glowka niskobrzuch do konca mi sie chyba nie opuscil i nie czuje aby jakos zblizal sie porod (moze mi powiesz co powinnam mniej wiecej czuc ze to juz na dniach bo ja nie wiem) brzusio czasem pobolewa niunia tez dosc czesto sie rusza choc mowia ze juz za czesto nie powinnaniby do 8 jeszcze troche czasu no ale to czekanie jest okropne a moze jakies sposoby domowe?poradz cos bo ja tak jak ty chce juz rodzic Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 22:35 Niestety trudno powiedzieć, że są jakieś konkretne cechy zbliżającego się porodu. Teoretycznie brzuch opuszcza się 2 tyg przed porodem u wieloródek a 4 tyg przed porodem u pierworudek. Mi opuścił się 4 grudnia więc 18 grudnia powinnam byla urodzić. No i jak widzisz nic.Niby przed porodem pojawiają się problemy żołądkowe - ja mam takie już od 2 tygodni no i nic. Odchodzi czop śluzowy - około tydzień przed porodem. Mi przy córci odszedł dopiero już na poczatku porodu. Widzisz więc, że te wskazówki zbliżającego się porodu są czysto teoretyczne. A naturalne sposoby... na mnie nic nie działa ale są:-seks (ale Tobie nie polecam po tym, co pisałaś na emamie)-lekkie środki przeczyszczające - ale tylko te ziołowe, bo chemia może zaszkodzić dzidzi-herbatka malinowa ale podobno z liści a nie z owoców-arnika homeopatyczna (czytałam o niej gdzieś tutaj ale lekarz nie słyszał o takim sposobie)-mycie podłóg i okien (podobno podnoszenie rąk do góry może wywoływać skurcze macicy)-ogólnie wysiłek fizyczny i lampka wina-ciepła kąpiel (ale nie za gorąca i krótko by nie zaszkodzić dzidzi)-no i stary podobno bardzo skuteczny sposób lecz obrzydliwy i ja go nie próbuję - pół szklanki oleju rycynowego - mojej babci mieli tak w szpitalu przyspieszać poród kilkadziesiąt lat temu - była tak przerażona, że urodziła dzień wcześniejUfff. Tylko uważaj. Próbuj powolutku i nie wszystko na raz. Jak przesadziłam z ziółkiem przeczyszczającym to dwa dni skręcałam się z bólu a i tak nie urodziłam.A cha. Jest jeszcze masowanie szyjki z olejkiem ze słodkich migdałów - czasem wywołuje skurcze. A jeszcze ostatnio znalazłam jeden sposób: - masaż brodawek 3 razy dziennie po 15 minut. Podobno działa bo powoduje wydzielanie odpowiednich hormonków.Ojjjjj, padam. Mam nadzieję, że na razie wystarczy. Tylko dziewczyny. UWAŻAJCIE. Bo będę miała na sumieniu zbiorowe porody po tych ćwiczeniach. Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 22:59 no anuś ładny post niezła lista wyszła tych wywoływaczy śmiac mi sie chciało jak pisałaś o babci Asiu - nie martw sie tak bardzo, dzidzia chyba wie co robi..pewnie za dobrze jej u ciebie w brzuszku dlatego nie chce wyjsc...a moze jescze nie gotowa ?????poa pa dorcia)p.s. czy zawrotami głowy mam sie przejmowac czy to jakis element calej układanki przepowiadajacy o zblizaniu sie godziny "0" ?????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 13:47 Zawroty głowy lepiej skonsultować z lekarzem. Dobra rada a sama się nie stosuję Ech... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 10:14 Hihi, ja miałam takie "przeczucie", a raczej to był wielki strach, że na pewno urodzę za wcześnie... Tymczasem stuka już 39 tygodni... i nic Mam jednak wielką nadzieję, że poród może sie zacząć bez wystąpienia tych wszystkich objawów o wiele wcześniej. Zresztą poczytaj sobie prace konkursowe o porodach: dla niektórych była to prawdziwa niespodzianka .Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 10:09 Potwierdzam, że w moim szpitalu procedura jest taka sama. Ale w końcu oba są klinikami AM, więc nic dziwnego.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 17:35 jak juz wszystkie mówicie o wieku to i ja powiem : w lutym stuknie mi 27... i od razu powiem że jestem jedną z nielicznych z grona moich kolezanek, rówiesnic ze studiów która spodziewa sie dziecka (lub juz ma)(powiedzmy na 10 - dwie maja tegoroczne dzieciatka i dwiesie spodziewają)...Także 30- letnie pierworótki - to chyba u nas normalne...anuś jak cie ten brzucho boli??? ...bo mnie ostatnio też - taki cały obolały (tak jakby od siniaków), jak dotykam to jakbym dotykała zcierpnięta nogę ....poza tym takie małe zawroty głowy....no i szczypanie w szyjce...Chyba długo nie bedę sie zastanawiac i ide do lekarza ...Pozdrawiam dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 20:20 W szyjce czasem czuję jakieś pobolewania ale nie zwracam na to uwagi. Brzuch boli mnie na dole. Poza tym mam ostatnio straszne problemy chyba żołądkowe i wtedy boli mnie wszystko - plecy i brzuch i czuję gazy. Ciągle chce mi się kupę. Dziwne co? Dosłownie non-stop. Nie wiem czy to dzidzia tak mi na wszystko uciska tą główką? A do lekarza idę w sobotę. A co do zawrotów głowy - jak wyszły Ci ostatnie badania krwi? Ja mam rewelacyjne ale znów mam duszności i wtedy też mam jakieś dziwne mroczki przed oczami i troszkę mi słabo. No ale to już na prawdę niedlugo!!!!!! Ania kangurzyca już ma swoje maleństwo a my jesteśmy następne w kolejce Teraz głaszczę się po brzuszku i zastanawiam jaki ten nasz dzidziuś będzie. Lada chwila go zobaczę, przytulę, wycałuję od stópek do czubeczka maleńkiej główki. To będzie suuuuper, co? Ech, ale się rozmarzyłam .Pozdrawiam optymistycznie ))) ))) anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 02.01.02, 22:58 Moja pierwsza ciąża była inna, bo przez nią całą calutką jeździłam do Rygi , dół brzucha mnie pobolewał i jadłam ten fenoterol (po którym czułam się odpowiednio koszmarnie). Teraz mniej wymiotowałam, ale więcej chodziłam do pracy, więc szyjka mi się zmiękczyła i skróciła trochę za wcześnie. Tamtą ciążę trudno więc porównać z tą. Czasem lepsza, a czasem gorsza...Ale na pewno tamta była długa. Mam nadzieję, że dłuższa od obecnej. Dziecko jest większe, a ja przytyłam 18 kg, poprzednio 15. Chuda jestem z zasady, więc się nie martwię, dzidzia i tak mnie obje z zapasów, o to nie mam wątpliwości. Zgaga mnie męczy, bo mam nóżki pod woreczkiem żółciowym. Żołądek nawala właśnie z tego powodu, regularnie. Dół brzucha boli zwłaszcza przy schylaniu, a z tym parciem na kiszkę stolcową to normalna sprawa, główka ją uciska, i znaczy, że już blisko. Podobno dobrze na rozwieranie robi wiszenie na rękach, albo wkręcanie żarówek (umieszczonych wysoko), chodzi o to, żeby się wyciągać.Jeszce trochę, jeszcze trochę, uff, uffAlinkaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 10:52 Ja spodziewam się trzeciego maleństwa i wiecie,że naprawdę nie wiem jak się tym razem zacznie. Jak rodziło się pierwsze to było dardzo konkretnie od samego początku bez zwiastunów typu odejście czopa. Drugie zaczęło cichaczem, powolutku, z odejściem wód płodowych -ten poród wspominam bardzo sympatycznie. Napewno dużo mniej bolało i było zdecydowanie szybciej.Jeśli chodzi o datę porodu to najdokładniej można ją obliczyć znając datę poczęcia. Ciąża u kobiety trwa 266dni, przy czym za normę uważa się odchylenia tygodniowe.Miłego liczenia pozdrawiam Zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 13:56 Pocieszyłaś mnie Alinko, bo już myślałam , że mam jakieś urojone dolegliwości. To ,że to już, już, to wszystkie wiemy ale chciało by się żeby to było NATYCHMIAST!!!!!!!!Przy Zosi poród przyszedł tak poprostu, beztych wszystkich oznak przepowiadających i to mi zdecydowanie bardziej odpowiadało. A zaraz idę wisieć, zastanawiam się tylko na czym.... Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 16:20 dziekuje Anuś za rady sprobuje ktores wykorzystaca jesli chodzi o siare jak ktoras mamusia pisala ze jeszcze jej nie leci to powinna sie cieszyc bo mi leci juz od 3 miesiaca, to jest tak uporczywe, poprostu koszmar a co dopiero jak juz zaczniemy karmic to jak bedzie mleko nam wyciekalo dobrze ze jest tu z kim porozmawiac kazdy poradzi pomoze kiedy tylko o cos zapytaszaha jeszcze cos wy piszecie ze tak dlugo czekacie na porod ze wzgledu na jakies lekarstwa ktore musialyscie brac podczas ciazy a ja nie musialam nic brac bo wszystko bylo ok i tez czekam i czekam mam nadzieje ze jednak nie urodze po terminie (miesiaczki mialam regularnie co 27 dni ale zdarzalo sie rzadko co 31 dni ale to rzadko)no nic i tak trzeba czekac jednak sprobuje tych sposobowpa pozdrawiam was wszystkie Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - do Asi IP: *.* 04.01.02, 13:39 Z tymi lekami to chodziło mi o to, że każą nam brać leki podtrzymujące, bo niby jest jakieś zagrożenie przedwczesnym porodem, a tymczasem okazuje się, że po odstawieniu tego specyfiku np. 2-3 tygodnie przed terminem porodu nic się nie dzieje, termin mija i nadal nic... Poza tym uderzająco dużo jest dziewczyn, które biorą te podtrzymywacze pod koniec ciąży. Czy te, które nie muszą "podtrzymywać" to już jakieś wyjątki? Przyznasz, że to dziwne.Ja wprawdzie nie jestm jeszcze po terminie, ale szyjka już od ponad 2 tygodni "mięciutka", jest rozwarcie na ok. 2 cm, a przy tym nawet śladu skurczy. Oczywiście wiadomo, ze nie mogą kazdej kobiety w ciąży obserwować kilka dni na oddziale, ale mam wrażenie, że zbyt łatwo i rutynowo przepisują te leki. Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - do Asi IP: *.* 05.01.02, 17:23 Cześć To ciekawe co piszecie z tymi lekami na podtrzymanie. Wynika z tego, że ciąza jest traktowana jak zjawisko patologiczne, a nie Fizjologiczne. Może to tylko specyfika duzych ośrodków medycznych?Gdy byłam w ciązy z moim drugim dzieciaczkiem to w 7 miesiącu pojawiły się objawy, które podobno wskazywały na możliwość przedwczesnego rozwiązania. Jedynym zaleceniem byłmaksymalny odpoczynek, po tygodniu było lepiej, a córcia urodziła się o cztery dni przeterminowana. Moze lekarze zaczęli "dmuchać na zimne". pozdrawiam i życzę lekkich i przyjemnych porodów Zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 10:45 Hej Wam,Mnie pobolewa brzuszek i ciągle biegam do łazienki, nie tylko na siusiu zresztą...Poza tym zaczęły mnie boleć brodawki, jak na początku ciąży.A, właśnie, przy okazji: jak Wasze piersi? Tzn. czy są powiększone i coś się wydziela? Wzędzie cytam, że już pod koniec ciąży może pojawić się siara. A u mnie nic nie ma. A piersi na początku ciąży sporo "urosły", ale potem trochę się zmniejszyły. Mam nadzieję, że nie będę miała problemów z karmieniem?Dzisiaj jadę już do szpitala i prawdopodobnie już mnie zatrzymają. Najpóźniej za tydzień podobno będą chcieli wywołać poród. Z jednej strony bardzo chciałabym już urodzić, ale nie "na siłę", wolałabym, żeby dzidzia wyszła z własnej inicjatywy... Więc jestem trochę zdenerwowana. W dodatku jak ja tam przeżyję ten tydzień bez naszego forum i bez Was??? Jest jeszcze nadzieja, że nie bedą dziś mieli miejsc, bo pojadę tam dopiero ok. 12:00 i może jeszcze do jutra mnie puszczą... (jeśli ktg będzie dobre, ale dotąd było...)Wiecie co, po tych wszystkich naszych zmaganiach zastanawiam się, czy lekarze trochę nie przesadzają z lekami, którymi nas faszerują. Chyba czasem aplikują nam te podtrzymywacze na wszelki wypadek, a potem żadna z nas nie może urodzić w terminie. Mi lekarka kazał brać no-spę 3xdziennie, chociaż wcale nie miałam jakichś problemów, podobno jak brzuszek się stawia kilka razy dziennie w 7 m-cu to normalne. Ale "na wszelki wypadek...". Teraz skończyłam już 39 tydzień, no-spę odstawiłam w Wigilię, no i w ogóle nie mam żadnych skurczy, poza twardnieniem brzucha. Teraz pewnie wpakują mi oksytocynę. Wcale mi się to nie podoba, ale wiadomo, jak lekarz coś zaleca, to tak robimy dla dobra maluszka...Pozdrawiam serdecznie,A gdybym już się dziś nie odezwała, to życzę wszystkim szybkich i lekkich porodów i słodkich zdrowych maluszków.Trzymajcie się, Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 14:09 Trzymam kciuki za Ciebie i maluszka. Daj znać jak będziesz mogła. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 14:55 ja też już mam dość. Ciągle boli, dzidzia kopie jeszcze jak oszalała. A ja jeszcze 22 dni do terminu. Ale pod koniec tygodnia całkiem odstawiam nospę. Mam nadzieję że tym razem uda się wcześniej a nie po terminie jak przy pierwszym. Wiecie czasem w nocy to nie mogę spać tak się boję by nie powtórzyć przeżyć z pierwszego porodu. Ale najważniejsze że mój ukochany żonek będzie przy mnie. Jakoś to pójdzie. Wam też zyczę jak najłatwiejszych porodów, choć jak tak sobie pomyślę to szybko zapomniałam bo na drugi dzień mówiłam o znieczuleniu przy drugim a po tygodniu już o naturalnym. Fajnie że to tylko jeden dzień a potem już po bólu. optymistyczna beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 21:16 Zgadzam się, że chyba czasami za bardzo chcą nas faszerować lekami. Ja czułam czasami we wcześniejszych miesiącach skurcze i twardnienie brzucha, ale nie biegłam z tym od razu do lekarza, tylko sama obserwowałam i wszystko po czasie przechodziło. Teraz tak sobie myślę, że gdybym pobiegła od razu poskarżyć się lekarzowi, to chyba by mi coś przepisał i musiałabym to wcinać. Myślę, że to też taki mechanizm psychologiczny: skoro kobieta zgłasza jakieś odczucia, to trzeba coś z tym zrobić. Moja koleżanka zawsze była bardzo przezorna i skrupulatna w zgłaszaniu wszystkiego lekarzowi, że przeleżała na patologii kilka tygodni. Chociaż z drugiej strony, na pewno każda z nas miała te chwile zwątpienia, czy coś nie dzieje się złego i czy nie powinna pójść do lekarza. Sama pamiętam taką koszmarną niedzielę w szóstym mies., kiedy miałam wyjątkowo obfite upławy i cały czas odchodziłam od zmysłów, czy to nie wody.Mam jeszcze takie pytanie: czy można pić w ciąży soki cytrusowe? Ciągle spotykam się z dużym zaskoczeniem, że sobie na nie pozwalam, bo to uczula.... czasem mam wrażenie, że to wszystko to jakaś psychoza. Jedna to mi nawet powiedziała, że nie piła mleka krowiego, tylko kozie... Ja rozumiem, że muszę się kontrolować jakoś przy karmieniu, ale w ciąży? Czy my w obecnych czasach nie zaczynamy wariować? A może to ja będę wyrodną matką? Marta z Jasiem/Mają (nie mama Natalki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 03.01.02, 22:27 no dziewczyny to ktora po kolei do porodu po kangurzycy? kto w najblizszych dniach termin (ja mam 4 stycznia wg ostatniego usg a 8 stycznia wg miesiaczki) a wy?ciekawa jestem kto nastepny Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 09:03 Ja miałam rodzić przed świętami póżniej po świętach. 1 stycznia lekarz stwierdził że się ze mną nie żegna bo się spotkamy wieczorem no ewentualnie daje mi 2 dni. Termin wg miesiączki na 5 sycznia i co i nic. Trochę bolą mnie plecy na dole chodzę jak kaczka mąż stwierdził wczoraj wieczorem ale ty kochanie jesteś pokraczna (to było żartem). Straszne jest to czekanie i telefony typu jeszcze nie urodziłaś!. A co do wieku też jestem stara bo za 1,5 miesiąca kończę 29 lat i jest to moje pierwsze dziecko. Pa Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 11:36 Ech Joanno, to podobnie do mnie. Najpierw lekarka stwierdziła, że urodzę 18 XII i guuucio. Potem miałam urodzić w okolicy Świąt, potem 28 XII mialam maly zabieg mający wywołać skurcze w ciągu 24 godzin. No i oczywiście znów guuuucio. Jutro jadę do mojego lekarza do szpitala, ale nie wiem czy robić sobie jakieś nadzieje... Na razie nie mogłam spać, bo jednak trochę się denerwuję tym jutrem. Bardzo bym chciała urodzić ale ciut sie boję porodu a ciut tego co pan doktor wymyśli. Jejku, aż mnie brzuch boli z nerwów. Już wiem dlaczego kobieta rodzi tak znienacka. Trzymajcie jutro za mnie kciuki bym urodziła, PROOOOSZĘ!!!! Magdzi chyba jednak została w szpitalu. Ciekawe co u niej Pozdrawiam Was serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 18:51 Oj dziewuszki! A ja mam termin na 01.01.02 i jescze sie kulam)) Jak nie urodze to w poniedzialek ide do lekarza. Nie wiem co z ta dzidzia. Chyba dobrze jej u mamusi))ten termin mam z daty ostatniej miesiaczki a z usg wynika ze 18.01 wiec sama juz nie wiem co mam myslec.Macierzynski mi leci a porodu ani widu ani slychu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 19:12 Cześć dziewczyny,Już od jakiegoś czasu przyglądam się wątkowi "mamy styczniowe" i wreszcie odważyłam się napisać ...jestem w podobnej jak wy sytuacji ... termin porodu na 05.01, a tu nic się nie dzieje ??? Mój dzidziuś już przed Świętami dawał jakieś znaki chęci opuszczenia brzuszka, a wtedy cała rodzina trzymała kciuki, żeby wytrzymał(a) do nowego roku, więc teraz on(a) bierze nas na przetrzymanie... ma charakterek... A ja tak baaaardzo chciałabym już to mieć za sobą, bo coraz bardziej się boję ... A tak a propos Joanno ... to również będzie moje pierwsze dziecko i za 1,5 miesiąca kończę 29 lat (14.02).Pozdrawiam,E. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 13:20 Też jestem ciekawa. Ja mam termin 10.01, na pirwszym usg tak samo, na dwóch kolejnych 6.01, na ostatnim 7.01. ale to wszystko chyba "lipa" Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 11:23 Marta, ja sądzę, że poprostu we wszystkim należy zachować umiar. Moja córcia już od urodzenia była uczulona na wiele rzeczy co nie znaczy, że teraz będąc w ciąży odmawiam sobie wszystkiego. Objadam się cytrusami i wieloma innymi rzeczami ze świadomością, że niedługo mogę być znów na diecie: buła, ryż na wodzie i woda (tak było przez kilka miesięcy gdy córa była malusia) .A że nie jesteś panikarą to dobrze. Ja też, ale przez zbytnie odpuszczanie sobie wszystkiego i bagatelizowanie różnych bóli o mało nie przegapiłam swojego pierwszego porodu . Na szczęście dzień wcześniej trafiłam do szpitala bo było po terminie i lekarze w końcu zauważyli, że mam skurcze. Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 12:57 no kolejna noc z głowy, Wiecie postanowiłam że dziś odstawiam nospę. Zostało mi 3 tygodnie więc chyba dzidzia jest bezpieczna. Za tydzień już będzie czas kiedy uważa się porod w terminie. Co do cytrusów o których piszecie to się nie znam ale ja w pierwszej ciąży od 7 miecha musiałam mieć obowiązkowo minimum kilo pomarańczy dziennie. Jak szliśmy na imprezy to przy mnie stała patera wypełniona pomarańczami, bo nie mogły to być mandarynki. Oni pili wódeczkę a ja zagryzałam pomarańcze. Moje dziecko nie ma alergii na nic na szczęscie. Więc myślę, że korzystaj puki możesz bo potem tonaprawdęma się ścisłą dietę,nie mówiąc o sytuacji kiedy dzidzia ma alergie. życzę Wam i sobie dzidzi bez żadnej alergii. pa pozdrawiam.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 13:14 Moja lekarka też kazała mi odstawić no-spę po skończeniu 37 tygodnia. W "moim" szpitalu (klinika) uważają, że już po 37 tygodniu ciąża jest donoszona.I tak chyba brałam to świństwo za długo albo za dużo. Teraz w ogóle nie mogę się doczekać żadnego skurczu (dosłownie nic!), mimo skończonych 39 tygodni i miękkiej szyjki z rozwarciem. Fakt, brzuszek mi twardnieje, ale nic ponadto.Co do cytrusów i mleka, mam je mocno ograniczone ze względu na dietę, ale też słyszałam, ze się nie powinno w ostatnich miesiącach ciąży ich jesć i nawet zastanawiałam się, czy ta jedna pomarańcza na dwa dni nie zaszkodzi . Wasze posty podniosły mnie na duchu.Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 23:06 Anuś, staram się zachować zdrowy rozsądek co do niepanikowania od razu, ale mam nadzieję, że uda mi się rozpoznać moment porodu. Obserwuję siebie teraz, więc chyba nic nie przegapię. Poza tym chciałabym urodzić pod koniec stycznia a nie w lutym (wg miesiączki mam termin na 18.01 a USG 04.02....)więc wyczekuję wszelkich sygnałów z niecierpliwoscią Mój brak paniki i natychmiastowej reakcji nie nazwałabym bagatelizowaniem, ale raczej podchodzeniem do spraw z umiarem Ale z tą dietą przy karmieniu to mnie załamałaś... Życzę Ci zdrowiutkiego i odpornego na wszystko maluszka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 16:53 Ja sie na początku tez załamałam (mowa o diecie) ale jakoś wytrzymałam. Milość duuuużo potrafi zdziałać. Nie potrafiłam jej poprostu odstawić od piersi jak mi proponowano. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 13:07 Cześć,To znowu ja... z domciu. Nie odezwałam się wczoraj, bo wróciłam po 20:00 i nie miałam juz siły. Spędziłam 5 godzin czekając na ktg; o przyjęciu na oddział nawet nie było mowy - nie mają miejsc! Musiałam podpisać, że nie zgadzam się na odesłanie do innego szpitala... Pewnie, że się nie zgadzam. Na szczęście zapis ktg jest dobry póki co.Dziś od rana ta sama bajka, ale szybciutko poszło. Teraz muszę jeździć tam codziennie, dopóki nie będą mieli miejsca albo nie zacznę rodzić. Z tego co dzisiaj podsłuchałam, mają teraz problemy z przyjmowaniem porodów i większość tych "o czasie" odsyłają... na Madalińskiego. Po tym wszystkim jestem mocno podłamana, teraz to już bym chciała, żeby mnie zapuszkowali, bo wtedy juz chyba nie odeślą...Co się dzieje, my tu wszystkie jakos nie mozemy zacząć rodzić, to kto tam jest w tych szpitalach? Czyżby jakieś efekty sylwestrowych szaleństw???Mam nadzieję, że moze w weekend zwolni się jakieś miejsce, bo teraz to nawet boję się zacząć rodzić .Wczoraj zbadała mnie moja położna i... mam prawie 2 palce rozwarcia! Szyjka jest podobno "bardzo dobra", więc czekam tylko na te skurcze. Niby po tym wczorajszym badaniu też mogły sie pojawić, ale niestety... Podejrzewam, że to robota no-spy...Pozdrawiam,Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 15:23 To może jak zaczniesz rodzić, to najpierw zadzwoń tam i zapytaj czy jest miejsce. Madalińskiego nie cieszy się dobrą sławą, ja sama mam koleżankę, która tam rodziła i szczerze mi odradza. A tak to masz szanse wybrać sama inny szpital. Może Żelazną albo tak jak ja Inflancką . A ja już myślałam, że zostalaś w szpitalu...Ja tuptam jutro i zobaczymy. Nie robię sobie zbytnich nadziei ale i tak się denerwuję. Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 16:49 W zasadzie oni tak radzą - najpierw zadzwonić. Ale wydaje mi się to trochę bez sensu - zanim dojadę, to jedno wolne mejsce może już być zajęte, nie? Mam zamiar (jakby co ) zadzwonić najpierw do "swojej" położnej, bo w końcu jej też choć troszkę powinno zależeć, żebym rodziła u niej. A jakby nawet wyszło tak, że zjawię się na Karowej i nie będzie miejsc - nie dam się odesłać na Madalińskiego (chyba na siłę mnie nie zawiozą), tylko może pojadę na Czerniakowską, ew. Starynkiewicza .Mam cichą nadzieję, że w sobotę lub niedzielę coś się zwolni na tej patologii...Dzięki za otuchę, życzę powodzenia jutro Magdzi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 23:11 Moze liczą na to, że to jeżdżenie codzienne wywoła skurcze? A co to znaczy, ze mają problemy z przyjmowaniem porodów? Mają nadkomplet na porodówce? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 15:34 Cześć dziewczyny,znowu poczytałam sobie Wasze posty - wiecie co, ja juz prawie nie pamietam, jak to było w ciązy... to taki zupełnie inny świat. Z moment idę karmic małego, ale póki co jeszcze odpiszę - niestety hurtowo, bo czas, czas, czas...Po pierwsze, tą oksytocynką tak sie nie martwcie - wprawdzie wywołuje i wzmacnia skurcze, ale też i strasznie przyspiesza poród (no, chyba, że się ma taką zakuta szyjkę jak ja ). Więc chyba nie jest taka zła...Jeśli zaś chodzi o cytrusy i inne alergeny, to moja ciotka-neonatolog twierdzi, że w ciazy mozna wszystko i do końca... Osobiscie radzę ykorzystać, bo potem bardzo się chce (oj, ale się chce - gorzej niż ciązowe zachcianki).A w ogóle to trzymam za Was kciuki, żebyście wszystkie urodziły wtedy, kiedy chcecie i bez problemów. Myslę też, Anuś, że pomysłów Twojego lekarza nie musisz się obawiać - pewnie znowu rozmasuje szyjkę, dostaniesz jakies czopki, oksytocynke w pupę i ewent. w żyłę - szczerze mówiąc nie jest to aż takie straszne...Magdzi, nie zazdroszcze Ci tego braku miejsca na patologii i na porodówce. Ale podejrzewam, ze w sobote lub niedziele sie cos powinno zwolnic - to na week-endy wypisuja najwiecej osób... Mam nadzieję.A póki co zostaję z Wami, choć pewnie będę się rzadziej pojawiać, trzymam kciuki za wszystkie i powodzenia...I śpijcie dużo!Pozdrówka!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 20:10 Dzięki Aniu, trochę mnie pocieszyłaś. Ja dziś wypucowałam dom od podłogi po sufit, zrobiłam rosołek dla mojej rodzinki na dwa dni, przygotowałam łóżeczko dla maluszka - wszystko naszykowałam by mąż mógł sam dokończyć. Biegałam z córcią na barana. Wszystko po to, by jednak ciut ruszyć tę szyjkę. No ale na razie nic nie czuję. Niby brzuch twardy prawie non stop ale już zauważyłam, że to o niczym nie świadczy. Poczytałam sobie dziś prace konkursowe o porodach. Jejku, jak to możliwe by nic nie czuć. Też bym tak chciała .Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 22:07 i dzis juz 4 stycznia wg usg powinnam dzis urodzic na ale nic wiec musze czekac do 8 styczniajejku jak ja bym chciala juz urodzic a tu moja Nikola nie chce wyjsc z brzuszka nawet dzis specjalnie kochalismy sie z moim lubym i tez nic narazie nie pomoglochyba moja szyjka tez jest pancerna jak u kangurzycybrzuszek pobolewa ale skurczy nie widacco tu zrobic aby juz urodzic bo dluzej chyba nie wytrzymam i jeszcze na dodatek kazdy sie pyta kiedy w koncu urodze bo tak chodze z brzuniem i chodze (wiekszosc znajomych byla pewna ze urodze jeszcze w grudniu - cale szczescie nie a tu juz styczen i jeszcze nic)pa pozdrawiam was wszystkie i rodzmy juz bo to czekanie jest denerwujace Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 04.01.02, 23:19 Ja ustawiłam moja rodzinę juz kilka tygodni temu, ze maja nie dzwonić i nie pytać głupio "no i jak?", skoro jak coś będzie, to mnie przecież przy tym telefonie nie będzie a mąż od razu zawiadomi. Postraszyłam ich, że ciężarnej nie wolno stresować a takie telefony mogą wykończyć mnie psychicznie Powolutku wchodzę w potencjalny okres rozsypania się no i na razie wszyscy spisują się wzorowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 17:11 Hej dziewczyny. Byłam w szpitalu ale niestety nic sie na razie nie da zrobić. Szykuje mi się to co przerabiała Ania Kangurzyca. Aż lekarz był zdziwiony, że szyjka taaaaaka długa choć podobno miękka. Zrobił mi ktg - dzidzia ma się znakomicie więc nie ma powodów do niepokoju. Po szpitalu pojechaliśmy na zakupy i kupiłam sobie 5 staników. To chyba rekord. Nie mogliśmy się z mężem zdecydować a była przecena...Potem w drodze do domu dopadły mnie takie bolesne skurcze, (a ja nie mogłam się ruszyć- jak to w samochodzie), że się popłakałam. Mąż chciał wracać do szpitala ale powiedziałam mu, że to nie ma sensu. Pojadę do szpitala jak odejdzie czop lub wody. No ale skurcze już prawie przeszły, wszystko po staremu,.... tylko mi się odechciało rodzić Po dzidziejszym ataku skurczy mam dość, boję się panicznie, nie chcę tak cierpieć. Nie będę już w żaden sposób prowokować porodu. Poczekam 2 tygodnie (mój lekarz ma dyżur raz na 2 tygodnie) i idę na cesarkę. No... może nie, ale nawet takie myśli mnie teraz nachodzą. Pierwszy poród tak nie bolał ale podobno drugi jest właśnie bardziej bolesny ale krótszy. Nie pociesza mnie to Jestem załamana. Kończę, bo pewnie już Was nieźle nastraszyłam a jutro sama będę pocieszać.Życzę Wam szybkich i lekkich porodow, pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 17:58 Hej Anuś uszy do góry!Od wielu mamusiek słyszałam i potwierdzam to z doświadczenia, że drugi poród jest szybszy i mniej bolesny.Ale rozumiem cię doskonale. Mnie dzisiaj w nocy dopadły takie skórcze, że oświadczyłam mężowi iż ma sobie sam urodzić to dziecko , ja w każdym razie rezygnuję z tej imprezy.A pro pos rodzisz sama czy z "podporą życiową"pozdrawiam Zuzia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 06.01.02, 09:56 No niby z mężem, ale wczoraj powiedziałam, że WOGLE nie rodzę. Moja rodzinka się podłamała. Wszyscy mnie pocieszają a ja mam dość. Sam lekarz zapytał mnie wczoraj czy zamierzam tak jak słonice - 2 lata chodzić w ciąży. Dzidzia już dawno gotowa a moja szyjka NIE!!! Sorki ale ja nadal w głębokim dole Chyba nie powinnam się na razie wypowiadać.Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 19:04 wiecie nie straszcie. Choćja mogłabym Was jeszcze bardziej. jeśli chodzi o łatwość i szybkość to niby tak ma pięknie wyglądaćale pamiętajcie że to tylko dane statystyczne tak jak z czasem porodu czy odstępach w karmieniu piersią. Jedna kobieta rodzi w 2-ie godziny inna w 24-y godziny a średnia wynosi 13 godzin i takie podają. Jedna karmi co 5 godzin inna co 1 godzinę i wychodzi śrenia 3 godziny. Ja to uśrednianie przeszłam przy pierwszym. Klęłam na czym świat stoi jak minęło 15 godzin a ja nie urodziłam a pierworódka średnio rodzi 4-15 godzin. teraz też owszem nastawiam się na krótszy poród ale że zamiast 18 godzin będe rodziła 14 godzin. Przepraszam że tak piszę ale ja naprawdę byłam w fatalnym nastroju jak mijała każda kolejna godzina i nic. Teraz myślę o tym że to tylko jeden dzień a potem po bólu. Życzę wam łatwych i szybkich porodów.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest SZPITAL R Y DY G I E R A w KATOWICACH IP: *.* 05.01.02, 19:12 chciałam wiedzieć czy warto rodzić w szpitalu RYDYGIERA NA UL.Markiefki w Katowicach. Zajął II miejsce w Przewodniku po szpitalach ale mój mąż twierdzi że to jest opłacone i nie należy tak do końca ufać co piszą. Ale jak kobieta która ma urodzić, a 1-y poród wspomina jak koszmar, nie starając się komuś zaufać. Jeśli wiecie coś na temat lub znacie inny lepszy szpital proszę napiszcie zostały mi 3 tyg.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 05.01.02, 22:59 Czy ja już nie wspominałam kiedyś, że staram się pozytywnie nastawić do porodu?! Bardzo Was proszę, przestańcie opisywać te wasze bóle i spekulacje co do długości porodu! Zaraz wszystkie wpadniemy w panikę i dopiero wtedy to forum nabierze charakteru!Może starajmy się myśleć o tych miłych rzeczach, jakie nas czekają później? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 06.01.02, 06:56 Kolejny ranek a tu nic. Dziwne ale cały czas mam przeświadczenie ze zacznę rodzić w nocy. Budzę się rano a tu nic kolejny darowany dzień. Dzidzi chyba dobrze w moim brzuchu bo wczoraj organizowała imprezę (kopała ile mogła i jak tylko mogła, śmieliśmy się z mężem że pakuje swoje rzeczy.Co do objawów przed porodowych to nic nie mam nawet skurczy przepowiadających.Do Ewy ja mam urodziny dzień po Tobie 15.02 i termin też na 5.01 (tzn po termin.A co do opowieści o porodach to wczoraj usłyszałam o optymistyczną opowieść o 5 min porodzie. Ja też bym tak chciała. Zaczynam przerabiać opcje cesarki może by tak nie bolało?Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - do Marty IP: *.* 06.01.02, 10:15 Marta, może przez najbliższe dwa dni nie czytaj moich postów. Ja też mialam pozytywne nastawienie ale na prawdę już bardzo źle się czuję ( wracają pewne stare dolegliwości, dla mnie bardzo przykre i bolesne). A tu mam w perspektywie kolejne 2 tygodnie z dzidzią w brzuniu. Poprostu wysiadam psychicznie choć bardzo rzadko mi się to zdrarza. Postaraj się to zrozumieć i wybacz jeśli Cię zbyt nastraszyłam. Poprzedni poród trwał długo ale wcale nie była bardzo bolesny a po porodzie o wszystkim zapomniałam. Teraz nastawiłam się na łatwy i szybki poród a niestety taki się nie zapowiada. To wylącznie wina mojej budowy. To chyba rodzinne - moja mama urodziła się 3 tygodnie po terminie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę duuuużo niczym nie zmąconego optymizmu. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe- do Marty IP: *.* 06.01.02, 18:34 wiesz Marta przepraszam że tak napisałam, ale czy myślisz że jeśli nie zapomniałabym o tamtym porodzie to zdecydowałabym się na drugie dziecko, a zamierzam mieć czwórkę jeśli tylko finanse mi na to pozwolą. Po prostu wychodzę z założenia, że skoro miliardy kobiet rodzi to dlaczego ja mam nie urodzić. To są moje właśnie optymistyczne myśli, to tylko jeden dzień a potem podziwiasz swoje dziecko,jesteś szczęśliwa kiedy dziecko świadomie przytula cię, daje buzi, głaska po włosach, mówi kocham i wiesz jak bardzo szczerze to mówi. Więc to co pisałam o porodzie to po to byście się nastawiły na czas trwania porodu bo akurat niewiele znam osób, które miały takie długie, ale wiecie jaka potem ulga jak to wszystko się kończy. Gdybym chciała dokładnie opisać swoje przeżycia to horror prawie przy tym wysiada. Ale ciągle powtarzam to tylko jeden dzień. A potem przytula się swoją kruszynkę. A tak wogóle to bądźcie wesołe to może wkońcu zaczniemy się "sypać" po kolei.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - do Beaty IP: *.* 06.01.02, 10:04 Wiesz Beata, ja podczas pierwszego porodu przez 15 godzin miałam regularne, konkretne skurcze a szyjka wogle mi się nie rozwierała. Potem dostalam czopki i kolejne 7 godzin trwało wreszcie skracanie i rozwieranie szyjki, no i potem 10 minut parcia. Rodziłam od 8 rano we środę do 6 nad ranem we czwartek. Byłam wykończona ale najszczęśliwsza pod slońcem jak już wreszcie zobaczyłam córeczkę. Teraz szykuje się podobny czas porodu ale z tego co widzę skurcze są już od początku bardziej bolesne. A myślałam, że mniej będzie bolało. O ja naiwna. Pozdrawiam i choć Tobie życzę krótszego i bezbolesnego drugiego porodu anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 06.01.02, 14:44 oj anus, anus!!!strasznie ci współczuje tego dołka, wiem że juz od kilku tygodni czekasz na ten poród a tu nic i nic.....ale musisz zacząć myśleć optymistycznie !!!! naciesz sie jeszcze sobą z brzuszkiem , pamietaj ze to juz ostatnie dni kiedy jestescie we trójkę a zaraz będzie was czwórka...Moja koleżanka, która ostatnio urodziła jak się patrzy na mój brzuch to tak mi zazdrości..... bardzo się cieszy ze ma juz swoja córeczkę ale brakuje jej.....brzucha ... czuje sie tak teraz pusta!!!!!Dlatego Styczniówki!!!! cieszmy sie jescze swoimi brzuszkami!!!!Później będziemy mile ten okres ciażowy wspominały i zazdrościły innym ciężarówkom....(to tyle chciałam powiedzieć cos na pociechę )p.s.ja dopiero wczoraj spakowałam sie do szpitala a jutro jade kupowac łóżeczko , wózek, posciele i takie tam... (chociaz ciuszki juz uprane i uprasowane)pozdraw2ia optymistycznie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) do Dorci IP: *.* 06.01.02, 15:09 Dzięki Dorcia. Fajnie, że przynajmniej Ty się na mnie nie gniewasz za ten mój dołek i pesymistyczny post. Na prawdę nie chciałam nikogo straszyć ale jest mi smutno, zwłaszcza, że koleżanki z terminem znacznie późniejszym niż mój (np na 15 lutego) pewnie urodzą szybciej. Jedna już jest umówiona w szpitalu na cesarkę na 15 stycznia. Już nie chodzę do tej pani doktór co mi powiedziala, że urodzę 18 grudnia. To było wstrętne z jej strony. Mój lekarz przynajmniej mówi szczerze jak jest a nie jak teoretycznie powinno być. A prawda nie jest zbyt optymistyczna dla mnie. No ale powoli zaczynam się godzić z sytuacją. Pozdrawiam Cię serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 06.01.02, 18:45 Anuś wierzę że jest Ci ciężko, bo już prawie miesiąc jak jesteś nastawiona, że to już. Zawsze jesteśmy rozczarowani jak coś się nie spełnia. Zacznij się cieszyć, zrób dla siebie coś miłego, może optymizm wywoła skórcze i ta szyjka "wymięknie". Poproś żeby ktoś zaopiekował się dzieckiem wejdź do wanny z pianą, zapal tylko świeczki,lampka szampana(alkohol podobno może pomóc wywołać poród)żonek w wannie( my z moim się mieścimy choć ja to 90 kilo a on 188cm) jeśli to nie możliwe to maseczka i relaks. Na mnie to działa strasznie. POrozmawiaj o dzidzi, powyobrażaj sobie te chwile które będziecie spędzać w 4-ę.No Anuś głowa do góry. Pozdrowienia.beata. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 06.01.02, 19:53 Dzięki. Mimo wszystko fajne z Was kobietki. Jak czytam Wasze posty to mi się robi lepiej. Już mi trochę mija ten dół. A kąpiel funduję sobie codziennie. Winko popijam już co drugi dzień. Śmieję się, że przez to wpadnę w alkoholizm . No żartuję, bo piję około pół kieliszka. A dziś zrobiłam sobie sałatkę, na która miałam ochotę od kilku dni.Wczorajszy atak skurczy bardzo mnie zaskoczył. W trzęsącym się samochodzie (przeklinałam budowniczych stołecznych dróg) nie mogłam zmienić pozycji i dlatego bolało podwójnie. Jak dojechaliśmy do domciu i mąż mnie wymasował a ja przy skurczu padałam na czworaka to było zupełnie dobrze (tzn w zasadzie nie bolało). Hi hi widzicie jak szybko się zapomina Dziś mam jedynie pojedyńcze skurcze (i bardzo łagodne) ale liczę na to, że może troszkę ruszą moją szyjkę. Coś mi się widzi, że Magdzi została już w szpitalu. Załapała się na jakieś wolne łóżeczko. No i dobrze.Pozdrawiam już nieco optymistyczniej anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 10:46 Anuś,cieszę się, ze wraca Ci w miarę dobry humorek. nie gniewam się na Ciebie absolutnie,ale jak jedna dziewczyna zaczyna narzekać a po chwili dołączają się następne to zaczyna wiać grozą. Tak sobie myślałam o tych Twoich skurczach w samochodzie i też pomyslałam, ze pechowo złapało Cię w najgorszym momencie. Pewnie, gdyby było to w domu, to byś nam tylko napisała, ze czułas silniejsze skurcze niz zwykle.Życzę Ci, wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi, łatwego porodu, a jeśli nie uda się, to chociaż żeby był szybszy.Trzymam za Ciebie kciuki! Pisz jak najczęściej, jak masz taka potrzebę, to żal się dalej, hmmm, będziemy musiały to przetrwać a my zajmiemy sie pocieszaniem Ciebie! Miłego dniaMarta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 11:20 Mój kryzys już minął. Na szczęście, ufff . Piszę często, bo dużo siedzę w domciu z córą. Ona sobie ogląda filmy, książeczki albo bawi się czymś a ja wtedy siadam przed komputerem. Na dworzu teraz tak ślisko (czy u Was też nie da się przejść chodnikiem?), że już kilka razy się przewróciłam. Od tego czasu rzadziej wychodzę.Czy Wam też ciągle jest gorąco? Bo ja otwieram okno a mąż na mnie krzyczy, że zamarza. A mi duszno, na dwór wychodzę w rozpiętej kurtce. A zawsze był ze mnie straszny zmarźluch . anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 13:12 Anus mozemy sobie przybic piątkę też mi jest strasznie gorąco!!! Cały czas chodze i zakręcam grzejniki (a mążje zaraz odkreca i cały czas mnie opitala ze zwariowałam) a wczoraj siedziałam cały czas przy otwartym balkonie !!! Tez nie wiem co sie dzieje bo zawsze było zimno i narzekałam w zimie!!Ciekawa jestem jakie mam cisnienie... cos mi sie wydaje że troszke wiedksze niz zawsze (raczej miałam niskie 100/50 na poczatku ciazy)...No i ostatnio jak wstaje rano to mam opuchniete dłonie (nie moge wziac je pięść ) macie cos takiego???Mam nadzieje że to nie sygnalizuje jakiegoś zatrucia ciazowe i że jest cos nie tak????? Co wy na to?????pa dorciap.s. Magdzi przepadła - pewnie odezwie sie jak juz bedzie ze swoja dzidzią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 15:17 Cześć ciężarówki - tu mówi mama Hej hej, nie popadajcie w dołki... Poród nie jest taki zły - ja mimo tego że się mocno namęczyłam a potem i tak mnie cieli (widac jako rasowa Kangurzyca muszę mieć kiezseń na brzuchu ) wszystko wspominam jak najlepiej - i ani przez moment nie pomyślałam, że to ostatnie dziecko! A teraz juz naprawdę nie pamietam, jak bolało - zresztą mój drutygodniowy dziś Synek wynagradza mi wszystko soimi minkami. Poza tym przewcież te ciężkie porody zdarzają się rzadko - dlaczego więc miałoby paść od razu na Was?Anuś, a propos pancernej szyjki. Myślę sobie, ze dobrze juz jej teraz nie pomagać - niech się sama spokojnie rozwiera (ciężar Twojej dzidzi jej przecież w tym pomaga), moze te dwa tygodnie luzu ją "zmordują". Połozna, która była przy moim porodzie powiedziała, ze gdybym doczekała do terminu być może urodziłabym drogami natury. Więc tylko uzbrój się w cierpliwość i bądź dobrej myśli!Hej, dziewczyny, nosy do góry! Pozdrawiam Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 15:51 CZESC DZIEWCZYNYMI TEZ JEST CIAGLE GORACO A PRZEDEWSZYSTKIM JAK WSTANE RANO TO CALA SPOCONA I DO TEGO JESZCZE CO JAKIS CZAS BOLI MNIE GLOWA ( A WAS TEZ POBOLEWA GLOWA?)MOJ TERMIN WYPADA NA JUTRO (8 STYCZNIA) JESLI NIE URODZE DO JUTRA JADE DO LEKARZA PO SKIEROWANIE DO SZPITALAJAK MYSLICIE BEDA MNIE TAM JUZ TRZYMAC CZY NIEWIECIE CO. OD SAMEGO POCZATKU CIAZY JESZCZE ANI RAZU LEKARZ NIE SKIEROWAL MNIE NA KTG WIEC JESZCZE NIE BYLAM PODLACZONA POD COS TAKIEGO MOZECIE MI DOKLADNIE WYTLUMACZYC CO TO JEST?ZAUWAZYLAM ZE PRAWIE WSZYSTKIE STYCZNIOWKI MAJA PROBLEM Z URODZENIEM W TERMINIE I RODZA POMOJA PRZYSZLA TESCIOWA MOWI ZE WCALE SIE NIE DZIWI ZE DZIDZIE NIE CHCA WYJSC JAK NA DWORZU TAK ZIMNOMAMUSIE CZY WY TEZ ODCZUWACIE JAK BY DZIDZIA CHCIALA JUZ WYJSC BO MOJA TAK SIE PCHA W DOL Z CALEJ SILY A NIE MAM JAK JEJ POMOC WYJSC Z TAMTADPOZDRAWIAM WAS WSZYTSKIE I RODZMY JUZ BO PORA NA NAS Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 21:29 Dołączam się do listy gorących ciężarówek Dlaczego, Asiu, chcesz brać od razu skierowanie do szpitala jak jutro nie urodzisz? Przecież możesz poczekać jeszcze z tydzień?Nie znam się w prawdzie na tym wszystkim zbytnio, ale jak tam czytam te posty i słyszę historie o wywoływaniu porodów, to czasami mam wątpliwości, czy ci lekarze za szybko nie interweniują. Potem dziewczyny męczą sie, bo są zmuszane, żeby rodzić wcześniej niż są na to gotowe i kończą czasem cesarką. Być może wypisuję tu kompletne bzdury i mnie zaraz naprostujecie (byłoby mi miło jakby co), ale jak wytłumaczyc przypadek Kangurzycy, która "gdyby urodziła w terminie, to być moze naturalnie", no i Anusi, która powinna była urodzić, wg lekarza już 3 tygodnie temu?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) - do Marty IP: *.* 07.01.02, 21:46 lekarz sama kazal mi sie jutro zglosic po skierowanie jesli do 8 stycznia nie urodze to nie byla moja inicjatywajestem tylko ciekawa czy po zgloszeniu sie do szpitala czy beda mnie juz trzymac do porodu czy wypuszcza po zbadaniu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) - do Asi IP: *.* 07.01.02, 21:54 Asiu, podejrzewam, ze jeśli na KTG będzie wszystko w porządku, to Cię wypuszczą i każą przychodzić codziennie na kolejne KTG. A samo KTG to czysta przyjemność - kładziesz się, opasują Ci brzuch dwoma czujnikami - jeden do tętna dziecka, a drugi do skurczy macicy. Ty sobie leżysz, relaksujesz się i słuchasz jak Maleństwu bije serduszko, a na papierze rysuje się wykres.Pozdrawiam!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) - do Kangurzycy IP: *.* 07.01.02, 21:57 nigdy nie bylam na ktg to pewnie jutro bede skoro tak mowisz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe-optymistycznie :) :) :) IP: *.* 07.01.02, 21:49 A no widzisz, być moze masz rację. Tylko, ze taki przypadek jak mój zdarza się bardzo rzadko - inne dziewczyny, które podobnie jak ja miały przyspieszony poród rodziły zupełnie normalnie... A z kolei lekarka twierdzi, że po prostu moja szyjka jest kompletnie "nieelastyczna" i w ogóle nie mam szans na normalny poród... Szczerze mówiąc ja już wolę się nad tym wszystkim nie zastanawiać, bo od razu mi się humor pogarsza. Zgadzam się, że kobieta powinna rodzić, kiedy poczuje "wolę Bożą" i ze mną też tak miało być. Tylko, że czasem to może być np Sylwester, niekompletnie trzeźwa obsługa porodówki i żadnych szans na własnego lekarza... Niestety, rozsądek czasem bierze górę nad romantyzmem - ale kiedy liczy się bezpieczeństwo moje i dziecka chyba lepiej nie ryzykować. Pozdrówka!Ania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - IP: *.* 07.01.02, 20:16 Hi hi, to gorące z nas kobietki No to mam jeszcze jedno pytanko. Ciągle, dosłownie non stop strasznie twardnieje mi brzuszek. Troszkę to nawet boli bo wtedy muszę się wyprostować, bo inaczej bolą też rozpychane żebra i inne kości. Macie tak?Mój mąż się cieszy jak tylko coś się dzieje, ale to twardnienie to niby przygotowanie do porodu ale chyba nic konkretnego nie robi ???? Co Wy na to? Pozdrawiam anuśPS Na razie puchnę głównie wieczorami, a na głowę jeszcze nie narzekam . Dorcia, ja normalnie mam ciśnienie około 50/80. Teraz mam 70/100 i jak na mnie to duuuużo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - IP: *.* 07.01.02, 21:54 ja w odroznieniu od was od samego poczatku ciazy mam wysokie cisnienie 130/80 lub 135/80 ale juz tak bywa zycie w ciaglym stresie (jeszcze sie ucze - a szkola stresuje)Anus mi tez twardnieje caly czas brzuszek a na dodatek czuje czesto jak glowka mojej dzidzi pcha sie potwornie do dolu jak by chciala juz wyjsc i czasewm jest to nie do zniesienia do ciagnie do dolu czy tez tak macie?jesli dzis w nocy nie zaczna sie skurcze to czeka mnie wizyta u lekarza a potem tylko szpital - city hi hiciekawi mnie to czy mnie zatrzymaja jak moja kolezanka miala rodzic pod koniec lipca i tez nie rodzila w terminie to jak pojechala do szpitala to ja juz zarzymali i urodzila 6 sierpnia (ale miala wielkiego bobaska wazyl 4100g i mial 61 cm-kolos no nie)no nic trzymajcie kciuki jutro za mnie jak bym juz przez jakis czas nic nie pisala to znaczy ze mnie zatrzymali a jak nie to jeszcze do was bede zagladacpa buziaczki dla wszystkich Asia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - IP: *.* 08.01.02, 11:01 Asiu, pewnie wrócisz do domciu. Oni wcale tak chętnie nie zatrzymują w szpitalu. A ktg to bardzo fajna rzecz Co do główki to moja dzidzia też czasem bardzo ciśnie. Wogle nasze dzidziusie są już straaaasznie duże i każdy ruch jest konkretnie odczywalny. Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - IP: *.* 07.01.02, 22:05 u mnie może nie non stop ale tez bardzo czesto i tez sie rozpycha.....jest teraz tak starzsnie duzy że moge sobie trzymac talerzyk z jedzonkiem albo kubeczek z herbatka bez trzymania. czadowo.... mój mąż ma ze mna ubaw....tak sobie teraz przypomniałam (może juz to kiedys na forum pisałam - to przepraszam) - moja znajoma która miała wg miesiązcki termin na 17 listopada urodziła dopiero 17 grudnia - teoretycznie była w ciązy 10 miesięcy (podobno miała złego "znachora" ) - nic jej wczesniej nie pomagali...urodziła 3,6 kg core.... wszystko jest mozliwetakże ona to dopiero sie naczekała !!!!!!!!!!!oczywiście nie życze nam takiego czekania !!dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe - IP: *.* 08.01.02, 11:22 Ja sobie nie stawiam żadnnych kubków ani tależykóww bo dzidzia podskakuje i zrzuca .Wogle to lubi głaskanie ale np ktg mu się nie podobało i kręcił się i kopał.A wczoraj mnie naszło, że w zasadzie tylko raz lekarz sprawdzał płeć. Ja się już nastawiłam na chłopca a co będzie jak będzie dziewczynka? Ale się zdziwię A Wy jesteście pewne co do płci?I tak sobie myślę, że te nasze bobaski to już giganty. Jak to się mieści w naszych brzuniach. W moim ledwo, ledwo, ale jednak... Pozdrawiam serdecznie anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe -ruchy dzidzi przed porodem IP: *.* 08.01.02, 15:58 mamy styczniowe a szczególnie te z terminem na już lub za parę dni jak tam ruchy waszych dzidziusiów.bo ja zauważyłam że są regularne ale słabiutkie i powolne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe -ruchy dzidzi przed porodem IP: *.* 08.01.02, 19:31 Moja dzidzia rusza się raz częściej, raz rzadziej ale widzę, że ma coraz więcej siły . Potrafi strasznie zniekształcić mój brzunio. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 08.01.02, 16:16 Dzień (kolejny) dobry...Czekamy, czekamy dalej. A tu początek roku, trzeba pozałatwiać różne sprawy w banku, a iść samej nie pozwalają, a inni nie mogą (mąż) bo pracują. Dzisiaj z tego natłoku zaspaliśmy rano i kapitaliści musieli poczekać na mojego lubego z pół godziny. Ale przynajmniej się biedak wyspał .Mój dzidziuś rusza się regularnie i dość energicznie, o ile mu miejsce na to pozwala. A nie bardzo pozwala, bom jest niedużą (66 kilo z prawie 18 kg nadbudową względem wagi normalnej) matką, na dodatek żołądek, podobnie jak u Anuś ściśnięty jest do granic możliwości, i często zwraca treści (brrr). Poza tym miałam już kilka serii skurczyków przepowiadających i rzeczywiście nie było to przyjemne - jednym słowem też mam sie ochotę "wypisać". Ale się nie da.Czytałyście "Odrodzone narodziny" Michaela Odenta? Rewolucja, polecam. Trzymajcie się w trudnych chwilach, a potem przeniesiemy się na inne, może trochę krótsze, forum (ten nasz wątek ściąga się niemiłosiernie długo...).Pozdrawiam zimowoAlinkaD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 08.01.02, 19:40 Ech, Alinko. Ja ostatnio wogle nic nie mogę ściągnąć. Do nikogo nie mogę też napisać z mojego prywatnego adresu, bo nic nie chce wyjść. Nie wiem co się dzieje , chyba jakieś przeładowanie linii.Mój dzidziuś dziś fika aż miło. Patrzę na ten brzucho i myślę jakie mam duuuże ciałko w sobie. Biedaczkowi już chyba bardzo ciasno .Pozdrawiam anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe -PROPOZYCJA!!! IP: *.* 08.01.02, 22:13 hej styczniówki!!!mam propozycje zebysmy pożegnały sie z tym watkiem, bo strasznie długo się rozwija...i głupio wyglada (zaczyna mnie to denerwowac) i zaczeły nowy.... co wy na to???mysle ze to dobry pomysł...pa dorcia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe -PROPOZYCJA!!! IP: *.* 08.01.02, 23:24 Dobry pomysł. Niech ktoś (kto się lepiej na tym zna, bo ja was za pierwszym razem znalazłam przypadkiem i długo potem miałam problemy, zeby znowu tu trafić zaproponuje konkretnie gdzie, co i jak, a wszystkie chyba na to chętnie przystaniemy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe -PROPOZYCJA!!! IP: *.* 09.01.02, 11:12 Może być, ale jak mamy majowe (chyba ?) chcialy zrobić nowy wątek to moderator im zabronił, tzn skasował ten nowy i prosił by kontynuować stary. No ale na ten nasz narzekają już chyba wszyscy że taki dłuuugi. Szkoda, że nie da się odciąć np początku, by końcówka została dla tych co rzadziej zaglądają i wtedy hurtowo czytają. anuś Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guest Re:mamy styczniowe IP: *.* 09.01.02, 20:49 cześć. Nie mam czasu pisać ale chciałam o tym ciśnieniu. Ja mam ciśnienie normalnie 110/70 a teraz w ciąży mam 140/90(100)> tak miałam przy pierwszej ciązy i do tego puchłam. W momencie kiedy odeszły mi wody to ciśnienie miałam już normalne. Teraz też mam ciśnienie 135/85. Ale na szczęscie nie puchnę. Cieszę sie z tego. Więc nie przejmujcie się. PApabeata. Odpowiedz Link Zgłoś