agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 13:48 W sobote ja tez będę przeterminowana... To czekanie mnie wykończy. Jak byłam cztery tygodnie temu u gienia to powiedział mi że to bedzie lada chwila - i to wszystko chyba przez niego, na niczym nie mogę się skupić... Nawet nie mam ochotę iść na wizytę, bo pewnie znowu powie mi ze to juz zaraz i tak będę czekać aż pobiję rekord ginesa,a po urodzeniu zamkna mnie w zakładze o zaostrzonym rygorze. Jeszcze ta pogoda, puchnę gorzej niz w upały... Dawniej chociaż spacer pomagał na odwrócenie uwagi a teraz... Ale narzekam... Pewnie znowu dzisiaj wybiorę sie na jakieś zakupy, bo co mi pozostało; i chyba kupie sobie coś na poprawienie humoru w rozmiarze 36. Potem powieszę na drzwiach i bedę sie patrzec jak kiedyś mogłam w tym dobrze wyglądać. Do Agaga1 - też obawiam sie o to czy sobie poradze z dwójką brzdący, ale patrząc na moją znajomą - ma dwójkę dzieci w podobnym odstępie jak my, urodziła jakieś trzy miesiące temu - która świetnie daje sobie rade to dlaczego my nie mamy dać sobie rady. Naprawde uwierz mi chciałabym to już sama wypróbować. Pytałam sie jej ostatnio jak sobie daje rade, powiedziała mi tylko ,że po prostu w takiej konfiguracji człowiek bardziej uodparnia sie na płacz i nie leci na każde zawołanie do dzieci; powiedziała nawet ze chyba jest spokojniejsza niż przy pierwszym dziecku, po prostu tak bardzo sie wszystkim nie przejmuję. Biegne teraz po ziemniaki do sklepu - a mam do pokonania 5 pięter może cos pomoże - a napewno nie zaszkodzi. papatki Aga Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 18:33 Podobno od odejścia czopu to sie czeka do 2 tygodni. Mi zaczął odchodzić tydzień temu dlatego teraz bardzo sie nastawiam na tę date z usg - 10. A rozwarcia chyba nie mam, bo wczoraj byłam badana przy okazji ktg i nic lekarka nie mówiła. Wasze rozważania na temat zajmowania sie dwójką dzieki skłoniły mnie póki co do nastepujacych przemyśleń. W pewnym sensie te ciażę zmarnowałam. Zmarnowałam martwiąc sie ciagle. Co oczywiscie było nie do uniknienia, tym bardziej, że generalnie "lubię" sie zamartwiać. Drugą ciąże będę już przechodziła (mam taką nadzieję) bardziej świadomie i będę się rozkoszowała (w pewnym sensie, bo to przecież cudowny ale ciężki okres) każdym jej etapem. Będę bardziej świadoma tego, co sie ze mna dzieje, no i będę się na pewno mniej martwić. Mam nadzieje, że nie zmarnuję teraz ciagłym zamartwianiem się tego okresu, w którym dziecko jest bardzo malutkie. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:50 Cześć Dziewczyny! Dopiero dorwałam się do kompa, no i zanim przebrnęłam przez Wasze posty to dopiero piszę. Urodziłam tak jak przypuszczałyście w sobotę rano 8.15, czyli tak jak to sobie wymyśliłam. Córeczka jest wspaniała, ciagle nie moge uwierzyć w ten cud!!! Wazyła 3630 gram i mierzyła 53cm. A więc jest sierpniówka, druga na naszym forum. Już opowiadam jak było. Pisałam przed pójściem do szpitala, że skurcze taki sobie, ale zaczęły być regularne co 5-8min więc o 1.00 pojechaliśmy. A tu zatrzymanie skurcze raz co 10,raz co 15 min i nuda, w dodatku to bardzo mało bolesne, ale rozwarcie postepowało - 2,5 palca. i tak dotrwalismy do 5.30. Przed 6.00 odesły mi wody i wtedy się zaczęło - skurcze co 3min - dopiero pierwsze bolesne i postępujace rozwarcie, po 1,5 godz. było już pełne i zaczęło się parcie. Po 40 min córeczka była z nami!!! To noewiarygodne, że tak szybko poszło, nie mogłam w to uwierzyć, że już. Własciwie 2,5 godz. i po wszystkim. Podobno bardzo ładnie parłam i to mi pomogło. W ogóle cały czas mówiłam czego potrzebuję, np. do męża teraz masuj plecy, teraz głaszcz, teraz muszę usiąśc, teraz na kolana, teraz na kibelek, itp. i zawsze wiedziałam, że to będzie najlepiej. Zaufajcie swojemu organizmowi i róbcie to co podpowiada. I przede wszystkim słuchajcie położnej - współpracujcie z nią, ona najlepiej wie co się z Wami dzieje. Życzę Wam wszyskim takiego porodu jak mój - dobre nastawienie to połowa sukcesu. A jak Dzidzia jest już na Waszym brzuszku to jest pełny odlot, nie da się opowiedzieć to trzeba przeżyć... Jest super!!! Malutka grzeczniutka, je i śpi w nocy nawet 5 godz., a jest taka śliczna, że nie mogę się napatrzeć!!! pozdrawiamy Basia + Amanda P.S. Momo że mam sierpniówkę to nie zmieniam forum, bo przecież z Wami jesteśmy już od tylu miesięcy.. papa Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:55 Pozwole sobie chyba pierwsza tutaj pogratulować. Ale ci zazdroszczę! Kasia p.s. czyli z tego co piszesz wynika, że to nie takie straszne? Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:58 A, i jeszcze pare pytanek - -jak wygląda teraz twój brzuch? -czy możesz siadać itp.? - ile straciłaś kg? -czy mała od razu wydawała jakieś dźwieki?(boję sie, że mój bobo bedzie miał problemy z pierwszym oddechem-takie tam głupie leki) Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 20:04 Gratulacje Basiu Oj jak strasznie Ci zazdroszcze, i juz nie moge sie doczekac swojego porodu. Tak opisals swoj, ze przestalam sie bac.... Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 20:11 Basiu! I ja przyłączam się do gratulacji Cieszę się ogromnie, że obydwie jesteście zdrowe i już w domu. Szczęścia Wam życzę i spokoju. agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 11:36 Basiu gratulacje! Tak pięknie i łatwo=naturalnie przebiegał Twój poród, że tylko zazdrościć i życzyć sobie podobnego! Żeby równie łatwo można go przyspieszyć - za dużo szczęścia... Idę dziś po herbatę z lisci malin a za jakiś czas zradykalizuję środki. Wczoraj byłam w szpitalu na KTG, mam się teraz zgłosić za tydzien w czwartek na kolejne KTG razem z badaniem u mojego gina (już tym razem wszystko w szpitalu). Oznajmię twardo, że bez dziecka na ręku nie wyjdę. Podejrzewam, że będę ostro zdeterminowana, bo to już będzie po terminie, czego w I ciąży na szczęście nie doświadczyłam. Dziewczyny - dotychczas mamy tylko dwoje dzieci "wrześniowych" a właściwie sierpniowych...no chyba, że JUSTICYA ukrywa się jeszcze przed nami z Rachelcią w szpitalu. Trzymajcie się, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 12:46 Ja również gratuluje dzidzi,ale przede wszystkim lekkiego porodu,a nam wszystkim wrześniówkom właśnie takiego życzę.U mnie jest już 6 dzień po terminie i zapewne bede musieła czekać do pełni,a to będą prawie 2 tygodnie po terminie.Chyba moja niunia ostro czeka na swojego tatę,który obecnie jest w Hiszpanii,ale on ma przyjechać dopiero za 3 tygodnie(niunia nie rób mi tego!!!!!!!!!!!!!!!!!!). Pozdrawiam was wszystkie sierpniówki i wrześniówki Peciai mój mały szkrabek Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 17:09 Dzięki dziewczyny. Wierzę, że Wam też pójdzie szybko i sprawnie i będziecie mieć wspaniałe wspomnienia z porodu. Tylko tego czekania po terminie Wam współczuję, ale na pewno Dzidzie Wam to wynagrodzą. A więc: - Brzuszek mam, ale już malutki - taki gdzieś 20 tydzień, ale flakowaty; - Po urodzeniu malutka dwa razy krzyknęła po czym wtuliła się we mnie i spokojnie oddychała; - Po przyjściu do domu miałam minus 8 kg w stosunku do sprzed porodu. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Będę wyglądała wiadomości od Was. Pa. Basia i Amanda Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 19:07 Basia najlepsze gratulacje!!! To cudownie że tak szybciutko urodziłas malutką. Ja własnie siedzę z dośc silnymi skurczami od trzech dni ale brzusio boli tak co 2 godziny kurcze się nasilają i przechodzą. Zastanawiam się czy to normalne, ale skoro nie są regularne to siedzę i czekam co będzie dalej. A jak wy się macie mausie? Jakwasze oczekiwania. Ja już umieram ze strachu ale chciałabym żeby już było po wszytkim. Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 11:09 Czeąć dziewczyny.Kolejna noc i nic.Zaczynam się martwić czynie będę miała cesarli,bo nie mam żadnych skurczy,żadnego czopa itd.a to już tydzień po terminie.Nawetjeśli dadzą mi kroplówkę to nie wiem czy coś mnie ruszy.Nigdy bym nie pomyślała,że urodze po terminie i to pewnie z dwa tygodnie,moja mama przeżyła 3 porody ale o kilka tygodni przed. Pozdrawiam Pecia Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 15:09 Pecia, rozumiem cię. Ja jestem 3 dni dopiero po terminie ale juz się widzę pod kroplówką. Zresztą tak będzie i to już w sobotę za tydzień jeśli nic sie nie ruszy. Ale podobno ta kroplówka raczej u wiekszości skutkuje. U mnie z oznak porodu na razie tylko ten czop powoli odchodzi, a to przecież to nic jeszcze nie znaczy. Skurczy totalne zero. Łączę się w "niedoli".Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 17:21 U mnie totalna cisza, nie licząc nieregularnych skurczów, na które lepiej nie zwracać uwagi - i tak to nie to. Mimo, że za mną już jeden poród - czop nadal pozostaje dla mnie tajemniczym ciałem, którego dotąd nie dane mi było zobaczyć. Żeby czas trochę szybciej płynął. Jak częstorobicie KTG po terminie? Jak często musiałyście je robić po 36 tygodniu? Trzymajcie się i niech wreszcie rozpruje się ten worek z dzisiusiami! Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 19:23 Cześć dziewczynki.Ja jeszcze nie miałam ani razu robionego ktg,i nie słyszałam,by u nas robiono.Dopiero po przyjściu do szpitala do porodu robią to ktg.Co do czopa to ja też nie wiem co to jest,tzn.mi jeszcze nie odszedł.Ja nie wiem dlaczego to tak długo trwa,ale może dziś w nocy(zawsze trzeba mieć nadzieje).Pa pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 20:07 Ja zostałam poinformowana, że ktg robi się w dniu porodu wychodzącym z ost. miesiączki, potem po pięciu dniach, a potem co 2 dni do wywołania porodu Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:09 Hej, nie wiem co mam ze soba zrobic. Wydeptalam w mieszkaniu juz sobie sciezke spacerowa, posprzatalam wszystkie najciemniejsze zakamarki, dziennie wypijam pol litra herbatki z lisci malin i nic....No moze poza tym, ze baaaardzo leniwie zaczal mi od rana odchodzic czopek sluzowy - i co z tego jak skurcze sie zatrzymaly... Co do KTG to ja od 32 tygodnia mam robione co tydzien - wynika to z tego, ze przez dlugi czas bali sie, ze Mala moze byc niedotleniona....Ale od 36 tygodnia lekarze w szpitalu, w ktorym mam rodzic robia tzw. wersje A - badanie ginekologiczne, USG i ktg - jesli sie nic nie dzieje odsylaja do domku.... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:08 Witam towarzyszki niedoli!!! Coraz częściej zaglądam na nasze forum - mimo ogromnego bólu pleców - z nadzieją że może ktoś poda jakąś wspaniałą metodę na wywołanie porodu... Niestety ani Wy ani w sieci nic nowego się nie pojawia. Niekiedy dopadaja mnie takie czarne mysli,żeby wziąść drucik i przebić pęcherz płodowy i wtedy będą musieli mi podać oksytocynę. Biedna moja rodzinka musi mnie znosić w tak podłym humorze... Ostatnio nawet wziełam się za układanie pasjansów i wyszło mi ze nie urodzę... Wszystko sie zacieło... Może szykuje sie znowu jakiś zamach i nasze dzidziulki nie chcą opuszczać swoich schronów. ale apeluja do nich,ze tu nie będzie im źle bo mamusie z tatusiami bardzo na nie czekają i też je będą chronić przed bin Ladenami!!!! Zdesperowana przeterminowana Aga Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:33 Cześć Dziewczyny! Niewiele nas ostatnio się udziela – pewnie cała reszta już urodziła i nie ma tylko czasu by nas o tym powiadomić. Szczęściary ! Pecia, nawet nie wiem jak Cię pocieszyć. Odczekałaś całą sierpniową kolejkę, a tu teraz jeszcze Wrześniówki wpychają się przed Ciebie poza kolejnością. Jedno jest pewne, urodzić w końcu musisz – wcześniej czy później ale Cię to nie ominie. Ja oczywiście życzę Tobie jak i innym przeterminowanym już Paniom, żeby było to wcześniej. Księżyc już zresztą rozpoczął swe czary. Widzę to po moim synku, który tuż przed pełnią ma problemy z zaśnięciem a nocą szaleje po całym łożu, bezlitośnie spychając nas - staruszków. Sama chciałabym z tej tajemniczej mocy skorzystać, choć termin wg USG mam dopiero na 14go. Ale ja chcę już. Magdo – wiesz sama jak to jest, tak starałyśmy się nie urodzić wcześniej. I udało się nam, że ho ho! A teraz jakbyśmy chciały „już” – okazuje się, że nasze chłopaki mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Wydaje mi się, że przez te zabiegi o to by dotrwać choć do 30go tygodnia, ciąża strasznie się nam rozwlekła i dlatego mimo, iż termin jeszcze nie nadszedł - niecierpliwimy się tak bardzo już od jakiegoś czasu. No cóż, ale już w brzuszkach nasze maluszki muszą nam pokazać, że są indywidualistami i ich pragnienia nie muszą iść w parze z naszymi oczekiwaniami. I rodzą się albo znienacka – duużo za wcześnie, albo przetrzymają nas ile się da. Tak więc dziewczyny, powinnyśmy się cieszyć, że jesteśmy mamami takich niezależnych brzdąców. Strach tylko pomyśleć, jak rozwinie się ta ich niezależność... Karolka – myślę więc, że na nic Twoje zabiegi przyspieszające. Jak się młodzież uprze, to nic nie wskóramy ! No ale czysto będziesz miała, że pozazdrościć. Bo ja wszelkich robót fizycznych zaniechałam z uwagi na nasilający się ból spojenia łonowego. Zresztą chodzę już nawet jak pingwin – człap, człap – tak mnie dopadło diabelstwo Trzymajcie się cieplutko – i Te przeterminowane i Te w trakcie i Te jeszcze sporo przed ... Może to będzie właśnie dzisiejsza noc?... Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:47 Dzięki za odpowiedzi - pytałam o KTG, bo u mojego gina w ostatnim miesiacu musiałam robić co tydzień a pododbno po terminie każe robic codziennie. Ponieważ szczerze nienawidzę tego badania to naprawdę szykują mi się niezłe katusze! Jak widać - co szpital to inne metody! KAROLKA - rzeczywiscie wydawało się, ze Ty już, już... Dziewczyny, jak widzicie, ja też zaglądam na nasze Forum coraz częściej, przynajmniej nie mamy teraz problemów z szybkim znalezieniem naszego wątku - takie ożywienie! Jutro już 7 września a Wielka Cisza trwa. W środę pełnia, na pewno coś się ruszy... Trudne są te dni. Tak bardzo się staram ruszać, "nie odpoczywać", że boję się o siły na poród. Starajcie się chociaż wysypiać - za pierwszym razem zaczęłam rodzić w nocy i potem bardzo mi tych sił brakowało. Kładżcie się wcześnie. Co wieczór mówię sobie przed zaśnięciem - żeby tak 3-4 godzinki pospać i będę gotowa, potem śpię 8 a mały wcale nie chce tego wykorzystać... Dobranoc, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
justicya Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 05:53 2 wrzesnia o 9:18 rano po dwoch dniach skurczy, 19 godzinach aktywnego porodu (Boz blogoslaw Ameryke za epidural!!!) i 45 min parcia urodzilam zdrowa, sliczna, skosnooka coreczke (a maz upieral sie przez 9 m-cy ze koreanskie geny sa slabe . Mala wazyla 3405g i mierzy 54,5 cm i urodzila sie wg oceny lekarza 1,5 tyg przed terminem (wg OM tylko 2 dni przed). Nie udalo sie w Labor Day ale za to mialam prawdziwy "labor day" w ten dzien- skurcze co 5 min, bolesne,przy 2 cm podano mi petosan i przebito pecherz plodowy i trwalo to kolejne 3 godz bolu potwornego zeby rozewrzec sie o jeszcze 1 cm. W tym tempie to doczekalabysmy pewnie do pelni O 2 w nocy zawolalam anestezjolga i wzielam epidural w plecki. BOze!! Jaka ulga! Do 6 rano rozwarlam sie o kolejne 3 cm TYLKO! (ale to juz bylo ciastko z kremem no a potem potoczylo sie jak w filmie. W ciagu nastepnych 50 min czulam juz silne parcie (bezbolesne)na szyjke i o 6:50 bylam w pelni 10 cm rozwarta Zaczelam przec o 8:35 (musialam czekac na odzyskanie czucia 1,5h po odstawieniu epiduralu)i o 9:18 moje szczescie bylo juz z nami. Maz byl ze mna do konca i poplakal sie kiedy zobaczyl glowke (mala majac jeszcze cialko we mnie juz rozgladala sie na wszystkie strony. Ciesze sie bardzo ze byl ze mna bo planowalismy zupelnie inaczej ale teraz nie wyobrazam sobie porodu bez niego. Ostatnie 2 h mialam juz dosc wysoka goraczke i bicie serca malej dochodzilo nawet do 210 uderzen/min. Kazali mi sie zmobilizowac bo moglo byc zle. Ale wszystko potoczylo sie ok. Oczywiscie bez ciachania sie nie obeszlo, mam kreske w dol na 5 cm. Nie boli mnie nic, wstalam od razu z lozka, od czwartku jestem w domu (urodzilam we wtorek). W szpitalu stracilam 7 kg, w domu przez 2 dni nastepne 3 kg. Chcialabym powiedziec Wam jak Basia (ktorej serdecznie gratuluje latwego porodu i slicznej Amandy)ze nic nie boli ale w moim przypadku bylo zgola inaczej Rachelcia kochana, w ogole nie placze, ladnie je (mam cycki jak dwie bomby dalekiego zasiegu brrr!) i spi. Tatus, ktory przez cala ciaze glosil mowy z cyklu "noworodek to tylko male nic nierozumiejace zwierzatko" zwariowal na punkcie pierworodnej i nie potrafi sie z nia rozstac (trudno mi go do pracy wykopac). Oczywiscie jest najpiekniejsza, najmadrzejsza i nie ma drugiego takiego dziecka na calym bozym swiecie ))) A, i jeszcze do Agachod - jesli jeszcze nie urodzilas . Pytalas o metody na wywolanie. Ja zastosowalam mix roznych ale wydaje mi sie,ze to wlasnie podzialalo. Wypilam mocna zwykla kawe, zjadlam pikantne koreanskie jedzonko, poszlam na dlugi spacer a po spacerze wypilam lampke czerwonego wina. Z seksem juz nie zdazylam bo zaczelam krwawic Myslalam ze to wody ale to byla wydzielina z szyjki. Od tego momentu trwalo to jeszcze co prawda 3 doby ale juz sie nie zatrzymalo ani nie cofnelo Zycze Wam wszystkim jak najszybszych rozwiazan i czekam na kolejne posty z serii "urodzilam..." Pozdrawiam serdecznie, Justicya i 4 dni Rachelka Yipsae Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 10:44 Justi, ależ się cieszę! Najbardziej z tego, że Twoja Malutka okazała się być zdrowym szkrabkiem, a wiem jak się martwiłaś wynikami testów. Wirtualne uściski dla całej Trójeczki agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 11:07 Gratulacje Justi, bardzo Ci zazdroszcze slicznej, zdrowej corci i pieknego porodu..... Odpoczywaj duzo i ciesz sie Mala.... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 BRAWO JUSTICYA!!! 07.09.03, 17:59 Justi, odwaliłaś kawał wielkiej porzadnej roboty! Poród jak w dawnych powieściach a zdrowa i wspaniała Rachelcia to najpiekniejsza nagroda, jaka Cię spotkała po miesiącach lęków (byłaś niezwykle dzielna!) i tak męczącym porodzie. Jak dobrze, że nie musisz się z nami dalej tu zamęczać czekaniem na poród... Odpoczywaj i ciesz się ile tylko masz sił! - Magda PS Mam pytanie o gorączkę - skąd się wzięła? Infekcja, wysiłek? Dali Ci antybiotyk, albo coś na zbicie? Czy wysokie tętno Rachelci spowodowała właśnie Twoja gorączka? Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 18:29 Dziewczyny! gratuluje bardzo bardzo tym, ktore maluszki maja juz przy piersi ) mi w pt gino powiedzila "rodzimy jutro" i w zwiazku z tym cala sobote, chyba ze strachu mialam regularne skurcze (co 3 min) dochodzace do 70 czegostam, 2 cm rozwarcia, ze skutkiem bardzo smiesznym: zasnelam ze zmeczenia i skurcze przeszly ) dzis od rana ciekna ze mnie wody, ale jakos niespiesznie, wiec laze po domu i sprzatam ) gdyby Maluch wyszedl dzis, mialabym prezent urodzinowy, ale chyba mu sie nie spieszy ) trzymajcie sie cieplutko, rodzcie szybko i bez stresu asia_z Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 20:41 Gratulacje Justi!!! Cieszę się bardzo, że tak w sumie dobrze Ci poszło. Ucałuj koniecznie Rachelcię ode mnie i mojej córeczki, prawie rówieśniczki Pozdrowienia dla całej Trójeczki. Fajnie, że Twój mąż był z Tobą, pomaga prawda? My od początku bylismy zdecydowni na wspólny poród i jak juz było po to mąż powiedział, że nie wyobraża sobie,żeby o to ominęło. Ja też - w końcu czyją rękę bym ściskała przy parciu! A w córeczce podobnie jak Twój zakochał się od pierwszego wejrzenia, teraz ciągle siedzi przy łózeczku i wpatruje się w Małą - nawet potrafi w nocy wstać, wziąć kamere i kręcić jej minki przez sen! Mamy super bo ma jeszcze dwa tyg. urlopu, więc cieszymy się razem tymi cudownymi chwilami. A co do porodu to super, że ominęło Cię czekanie po terminie - to dla mnie też było bardzo ważne. Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie parcia bez bólu, bo dla mnie parcie było tak naturalną odpowiedzią na skurcz, ale wiem, że wielu Dziewczynom znieczulenie prawie uratowało życie - zreszta porody sa takie różne. Fakt te skurcze przed partymi były dla mnie najgorsze, ale trwały u mnie tylko 1,5 godz., więc jak niektóre męczą się np. cała noc to nie dziwię się, że można ściany gryźć z bólu. Chociaż Ty piszesz, że czekałaś z parciem aż zaczniesz coś odczuwać, a kumpela, która rodziła w Angli parła na sygnał z KTG, że jest skurcz i mówiła, że było jej ciężko wyprzeć - męczyła się 2 godz. i udało się, bo postraszyli ją próżnociągiem i się zmobilizowała na maxa. Dobrze, że sa takie mozliwości, szkoda, że u nas w szpitalach jeszcze nie wszędzie. pozdrowienia Basia P.S. Do wszystkich jeszcze czekajacych - trzymajcie się dzielnie, ten dzień napewno nadejdzie, nie ma innej możliwości. papa B. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :) 07.09.03, 22:48 Kobietki pelnia bedzie dokladnie w srode o godzinie 16.36 - chyba nalezy sie przygotowac i czekac... Moja Mala zamiast szykowac sie do wyjscia pieknie sie rusza, szaleje na calego. Dzisiaj postanowilam, ze bede wredna, jak jej jest niewygodnie to niech wylazi, a nie czeka, az matka zmieni pozycje - kurcze nie podzialalao Razem z mezem juz zaczelismy wskazywac jej droge wyjsciowa.....moze wreszcie zakuma, moze w srode... Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :) 08.09.03, 14:09 na wstępie gratulacje dla wszystkich wrześniowych mam. Bardzo wam zazdroszczę. Też już chcę być w domu z małym !!! Asia_z: jakie to uczucie kiedy wody się sączą?Czy to od razu można się zorientować?Czy można to przeoczyć? Ja boję się że wody będą mi się sączyć a ja tego nie zuważę I w którym jesteś teraz tygodniu? Poza tym u mnie zero skurczy,zero rozwarcia - po prostu "wspaniale" (ale nie dla mnie). Może ta pełnia coś pomoże Pozdrawiam wszystkie oczekujące, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
justicya Re: Urodzilam Rachelke :-) 08.09.03, 03:18 Slicznie dziekujemy za wszystkie gratulacje i zyczenia. To fakt-najwazniejsze, ze Rachelka jest zdrowa (Wy wiecie co przezywalam), juz nawet nie chcialam zeby byla sliczna no ale jest Co do meza - to bez dwoch zdan jego obecnosc byla na plus. Trudno gdybac jak poszloby gdyby go nie bylo ale reki na pewno nie mialabym komu gniesc i lodu tez nikt by mi do ust nie podawal. Prawde mowiac chcial uciekac ale wspaniala midwife spojrzala na Niego ostro podstawila krzeslo pod tylek i powiedziala "jestes nam TU potrzebny a nie na korytarzu". Nie wiem jak jest w Polsce. Tu prze sie tylko z polozna do momentu kiedy glowka jest juz widoczna i sie nie cofa. Wtedy przybywa lekarz ze swita (2 studentow, 2 piguly, 2 lekarzy od noworodkow - w moim przypadku jeden neurolog w razie DS - niezle co?) Parte byly straszne ale faktem jest, ze to inny bol niz rozwieranie. Czuje sie taka presje w vaginie ze chce sie po prostu wyprzec to cos co sie tam panoszy Jak juz pisalam odstawiono mi epidural zebym czula kiedy nadchodzi skurcz. I czulam, oj czulam!!! Kazdy taki skurcz to trzy parcia do 10ciu. W ten sposob pracowalismy we trojke a wlasciwie czworke (bo Rachcia tez cos tam dodawala chociaz mam wrazenie ze odwalala sabotaz, zamiast do przodu dawala na tyly ok. 35 min. Ostatnie 10 bylo juz z lekarzem i jego armia Najgorsi byli Ci przystojni stazysci zapatrzeni w moja cipe i strach, ze im sie zesram prosto w twarze (sorry za bezposrednosc ale tak czuje) Przez ten "gowniany" strach (nie chcieli mi dac lewatywy - "dobrze jak sie zesrasz tzn ze przesz we wlsciwe miejsce") tak dlugo mi zeszlo to parcie. No ale slowa poloznej zmobilizowaly - czego sie nie zrobi dla dziecka - nawet kupe na stole porodowym (udalo sie jednak bez Co do tej nieszczesnej goraczki (38,6)to nikt nie powiedzial mi skad sie bierze. Uslyszalam tylko, ze tak bywa przy dlugich porodach. Moze to zmeczenie, moze epidural, trudno powiedziec. Natomiast Rachci serca bicie to juz na pewno od mojej goraczki. Dobrze, ze ja tego nie widzialam. Przed parciem miala jeszcze 180 na min a potem okazalo sie ze dochodzilo do 210. No ale to widzial moj maz i reszta ekipy - chyba jednak dobrze, ze nie powidzieli mi jakie tam liczby sie przewijaja. Prawdopodobnie dlatego nie polozono mi jej na brzuch, chyba dostala jakis lek bo ma sina, pokluta lapke, dwa razy w ciagu nastepnej godziny sprawdzano jej krew na cukier - tez nie wiem jaki to ma zwiazek z jej serca biciem. Ja bylam na antybiotyku juz od momentu pelnego rozwarcia i jeszcze przez kilka godzin pom porodzie dostawalam kroplowke z tym lekiem-nie mogli zbic mi goraczki. NO ale wszystko dobrze sie skonczylo i jestem juz z wami cala i zdrowa a najwazniejsze ze ze zdrowiutka coreczka )) Czekam na kolejne newsy! Dziewczyny ruszcie swoje brzuszki-co z Wami? To juz 8 wrzesnia - moj termin wg OM! )) Justicya Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 17:11 Cześc dziewuszki.W końcu coś ruszyło.Dziś byłam na wizycie u mijego gino,i.....w końcu upragnione 2 cm.Główka niziutko,no i w środe ide na oddział,będzie kroplówka i pewnie po kilku godzinach męczarni zostane mamą.A może dzieciątko samo wcześniej stwierdzi że ma już dość tych ciemności?Oby!! Pozdrawiam Was wszystkie.Pa do usłyszenia Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 17:14 Ja dziś byłam u lekarza.Jestem umówiona na środe.Mam nadzieje,że kroplóweczka zacznie działać,a może dzidzia do tej pory sama opuściswój ciemny zakątek i zapragnie w końcu się ze mną spotkać.Pozdrawiam pa/ Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 20:55 Justicyja - gratulacje!!!!gratulacje!!!! Jestem pełna podziwu dla Ciebie i jescze raz gratuluję cudownej córeczki. Na szczęście masz to już za sobą. Pecia 1 - trzymam mocno kciuki, oby poszło szybciutko i w miarę bezboleśnie a może raczej bez żadnych komplikacji. Na pewno tak własnie będzie. W środę pełnia więc może Twój dzidziuś zdecyduje się sam opuścić ciepłe gniazdko. Ja jeszcze 13 dni do terminu, zobaczymy jaką datę wybierze sobie mój synuś. Mam nadzieję, ze zbliżoną do terminu bo jeszcze nie skończyłam remontu na który mnie naszlo. Pozdrawiam gorąco wszytkie mamusie Agaga - ciekawa jestem co u Ciebie? Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 22:20 Trzymaj się PECIA - należy Ci się! 2 centymetry to juz kawał porodu masz z głowy. Do środy blisko. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 22:36 Pecia - trzymam kciuki. Justicya - trochę przeraziła mnie twoja opowieść o tak licznym audytorium wpatrzonym w twoje krocze podczas porodu!!! Czy trzeba się na to zgodzić? Czy nie można zaprotestować? Przecież, jak ma się poród rodzinny to małżeństwo chce tę chwilę przeżyć w intymnej atmosferze. Rozumiem lekarz, nawet z asystentem, ale jeszcze prktykanci? Ja bym się chyba nie była w stanie skoncentrować na parciu, byłabym zarzenowana, że, jak się wyraziłaś "zesram się na oczach wszystkich" (przepraszam za dosadność). Jak to z tym jest dziewczyny, nie wiecie? Błagam napiszcie, bo teraz tylko o tym myślę. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 23:42 Witam Panie! To ja myślałam, że Asia_z i Justakoko są już „po”, tak zawzięcie milczały, a tu proszę – jeszcze wszystko przed Wami Mi zostało jeszcze tylko 3 dni do planowej cesarki, ale i tak jestem czujna, w pełnej gotowości bojowej i z godziny na godzinę bardziej niecierpliwa. Ale cóż – przyznaję otwarcie – wymęczyła mnie ta ciąża okrutnie – zupełnie inaczej niż ta Miszowa. Choć mam nadzieję, że o wszelkich jej uciążliwościach szybko zapomnę, bo za dwa lata chcielibyśmy dorobić się jeszcze jednego obywatela, coby z niżem demograficznym skutecznie zawalczyć No, ale pożyjemy zobaczymy. Póki co cierpnę ze strachu przed jednoczesnym chowem dwóch malizn. Sama nie wiem czego chcę.... Nie wiem jak Wy, ale ja muszę coraz bardziej koncentrować się na liczeniu ruchów Synalka, żeby doliczyć do 10. Od kilku dni zrobił się z Niego leniwiec pełną gębą. No ale za to jak czasem łupnie w żebra czy miednicę, to gwiazdy tańczą mi przed oczami. Wczorajsza noc dała mi nieco w kość, zachorował Mój Pierworodny – niby to tylko przeziębienie, ale.... Budzi się nocą co chwila, męczy Go katar, kaszel, rozwolnienie i ogólne zmęczenie. Do utulenia się serce i całe ciało rwie, a tu lekarz przestrzega, coby się nie zarazić, bo być mogą problemy – i z Maluszkiem i cesarką. Faszeruję się więc lekami homeopatycznymi, nastawiam pozytywnie i unikam „kontaktów kropelkowych”. I będzie dobrze, w końcu co ma nie być, nie? Pecia! Trzymam kciuki za szybką reakcję na kroplówkę, mam nadzieję, że „pójdzie” szybko i sprawnie a Dzieciątko dostanie 3 razy po 10 punktów! Jak tylko będziesz już mogła - napisz jak było. Mlodamama – nie martw się tym pochodem pierwszomajowym przy porodzie, u nas takie możliwe są chyba tylko w klinikach. Ale i tak musiałabyś podpisać zgodę na uczestnictwo w zabiegach studentów. Ja bynajmniej o udzielenie takiej zgody byłam proszona przy okazji każdego przyjęcia do różnych klinik. A poza tym o wstydzie to będziesz chyba najmniej myśleć jak Cię dopadną bóle. A pełnia już tuż tuż.... agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
justicya Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 02:42 Mloda mama-nie martw sie!Mnie tez sie wydaje, ze taki przemarsz wojsk zdarzyc sie mogl tylko tutaj. To nie sa praktykanci, to sa stazysci zazwyczaj juz z 2-3 letnim stazem w danym szpitalu, nazywa sie ich tutaj residents of the hospital. Wlasciwie na dyzurach sa zawsze oni a po lekarza dzwoni sie dopiero jak juz wiadomo, ze bedzie porod. NIe dodalam jeszcze, ze po porodzie nastapilo zbiorowe szycie, kiedy to moj doktorek dlugo i obrazowo tlumczyl im jak prawidlowo zeszyc cipuche jak rowniez pokazywal na wybranym specjalnie do tego celu modelu (czyli mnie trwalo to pewnikiem z godzine (ale za to mam piekne szwy jak stwierdzila dzisiaj moja polozna, ktora odwiedzila mnie w domku co by sprawdzic jak sobie poczynam). Pecia - trzymam kciuki. Pozazdroscic 2 cm rozwarcia bez zadnych boli okolicznosciowych. Ja do takiego dochodzilam dwie doby przy regularnych i bolesnych skurczach. Powodzenia!i nie wracaj bez bobasa! Justicya Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 10:48 Dzięki Dziewczyny, juz jestem spokojna. Pocieszyłyście mnie. No i moja położna obiecała, że nikogo nie wpuści. Zreszta na Żelaznej nie ma praktykantów.Uff Ta historia z pokazem szycia cipki to też nie zła!!! Do pozazdroszczenia. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 16:32 Dziewczyny, od poniedzialku (8 wrzesnia) mam SYNA!!!!!! ostatnio pisalam w niedziele, wody sie saczyly, a ja czekalam na skurcze, za co pozniej dostalam po lapach od poloznej bo podobno tak dlugo nie mozna. w kazdym razie skurcze zaczely sie ok. 6 rano, zawiezlismy jeszcze Julke do przedszkola, potem szpital i.. o 12.29 przytulalam mala, mokra malpke, czyli Krzysia taka 'powazna' akcja zaczela sie po 10.00, wiec tak naprawde rodzilam kolo 2 godzin (nie liczac dwoch poprzednich dni, hehe), skurcze zasuwaly jeden po drugim wlasciwie bez przerw, wiec przy szyciu krocza dyskretnie zemdlalam ze zmeczenia nie zdazylam dostac z.o., pol godziny siedzialam na pilce pod prysznicem - troche pomoglo, ale tempo bylo zabojcze a teraz: Krzys jest super, taki chudziutki ze az sie przestraszylam czy wszystko ok (3080 przy urodzeniu, a Julka - 3600, pol kilo roznicy to naprawde duzo ), stope ma dluga prawie do kolana ) wylazi powolutku z zoltaczki fiz., wsuwa jak dziecko 'z ksiazki': co trzy godziny i spi ) pokarm cieknie mi litrami tak, ze w ogole zaprzestalam przebierania i chodze nago zszycie sie goi i wszytsko byloby ok, gdzyby nie wsciekle hemoroidy, ktorych zrobilo mi sie z dziesiec i dzieki ktorym pisze teraz do Was na stojaco )) trzymam kciuki za te , co 'przed' i za te, co juz 'po' ) pozdrawiam cieplutko, napisze znow jak juz bede mogla siedziec ) asia_z Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 21:04 Cześć dziewczyny!Dzieki serdeczne,że trzymacie za mnie kciuki.Przeżyłam dzień,jeszcze tylko noc i ...zacznie się.W końcu.Mam nadzieje,że jutro o tej porze już będę miała niunie ze sobą,że nie będę musiała czekać i męczyć się na porodówce do czwartku.Dzidzia moja właśnie w tej chwili tak szaleje,że mam wrażenie,żejuż zaraz wyjdzie,ale chyba nie tą stroną co trzeba.Chce przecisnąć się przez moje powłoki brzuszne!!!Odezwe się po powrocie do domku,opisze Wam moje doświadczenia z tego wydarzenia,jakim jest poród,bo już będę doświadczoną mamą. Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was wszystkie i oczywiście Wasze maluszki.Pecia Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 09:42 szkoda, że zupełnie nie interesują was losy nowych forumowiczek... Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 10:19 Agapolo - chyba mamy termin w tym samym czasie. Ja mam na 22 września, a ty? Ty byś nie chciała urodzić wcześniej ze względu na remont,a ja przeciwnie.Marzy mi się wcześniejszy poród.Po pierwsze dlatego,że dość już mam czekania,a poza tym od października wracam na studia i chciałabym mieć jak najwięcej czasu na dojście do siebie.Szczególnie,że będę miała cc,a po cc różnie bywa z dochodzeniem do siebie.Trudno przewidzieć. A jak u was dziewczyny z wysypianiem się?Bo u mnie to różnie.Dziś np OK,ale 2 poprzednie noce niezbyt miło wspominam.Nie mam skurczy,ale mały kręci się niemiłosiernie i nie daje się wyspać. Jeszcze 1,5 tygodnia i będę miała synka przy sobie (a nie w sobie). Pozdrawiam wszystkie, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 12:09 Witam wszystkie wrześniówki. Justakoko - mąż namieszał coś w komputerze i usunął wszystkie kontakty z mojego GG. Streszczę co się ze mną działo: wyjechałam do mamy na wakacje i wylądowałam w szpitalu na patologii z zagrożeniem wcześniejszym porodem. Poleżałam tam tydzień pod kroplówkami a potem do 7 września brałam fenoterol. Wyczytałam na forum, że zamierzasz rodzić w Damianie i że zmieniłaś zdanie co do imienia synka - Adaś bardzo ładnie. Ja też będę miała cesarkę (położenie miednicowe) ale na Solcu i to już 16 września. Od wczoraj zaczął mi odchodzić czop śluzowy i myślę, że to może nastąpić nawet wcześniej. Nie mogę się już doczekać. Pozdrawiam wszystkie wrześniówki - te, które już urodziły i te co jeszcze czekają na swoje pociechy. Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:22 Jak powiedziała moja Agatka - nasz dzidziuś będzie "przeterminowany" - niestety, to, co wydawało się niemożliwe, kiedy leżałam i łykałam Fenoterol, staje się rzeczywistoscią... I co z tą pełnią? Pozdrawiam wszystkie wrześniówki - Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:19 Aga, nie myśl tak proszę, bo to nie tak.... Smutno mi się zrobiło, że tak się poczułaś. Bo sama tego uczucia nie znoszę a Ty i dzięki mnie go doświadczyłaś. Ja też często czuję się kompletnie „nieczytana” Ale wciąż klepię, coby z choć tak ubogiej formy pamiętnika okresu ciąży mieć jakąś pamiątkę. I tylko nie znikaj, proszę! Ja deklaruję poprawę Solidną ... A ja znów od wczoraj ryczę, od początku roku jedyną dobrą wiadomością jakiej doznałam były dwie kreseczki na teście i dotrwanie do 9 miesiąca. Reszta wali się jak może. Jeszcze chyba nigdy nie przeżyłam tak zmasowanego ataku niepowodzeń we wszystkim możliwych sferach mego życia. Przez to coraz bardziej boję się tak to wszystko wpłynęło na Maluszka. Jestem w takim stanie że powala mnie byle drobiazg i nie potrafię się pozbierać. A wczoraj dostałam znów z grubej rury. Aż strach pomyśleć, jak będę narzekać, gdy dojdą do tego doły „pociążowe”. agnieszka prosto z dołka Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:49 Trzymajcie za mnie kciuki.Jade rodzić.Boże, aż mi sie rece trzęsą! Byłam na ktg i usg - wyszło, że mam bardzo mało płynu owodn. i muszą wzniecać poród. Wróciłam do domu tylko po rzeczy. Może to bedzie już dziś w nocy. Najprawdopodobniej. Jedno jest pewne - ze szpitala bez malucha już nie wyjdę. Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 17:40 Mlodamama: ale masz fajnie,już bardzo niedługo spotkasz się ze swoim maluszkiem. Joan77: fajnie masz,że już 16 cc- bo przecież już przed wakacjami chciałaś mieć cc- i się udało,fajnie.To już najpóźniej za tydzień będziesz po wszystkim.Ja jeszcze trochę muszę poczekać,ale to niecałe 2 tygodnie i też po. Agaga- nie załamuj się tak,bo mi się smutno robi.Po dołku zawsze jest górka czyli już niedługo wszystko będzie wspaniale- zobaczysz. Jadę zaraz na ktg,ale nie mam złudzeń że jakieś skurcze się odnotują Ta pełnia coś na mnie nie działa, niestety. Pozdrawiam wszystkie wrześniówki, Justa. PS.Dziś kupiłam sobie liście malin i będę wypróbowywać ich skuteczność co do szybszego porodu.Trzymajcie kciuki.Pa. Odpowiedz Link Zgłoś
agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 17:39 Ale my Ci zazdraszczamy... po południu nikt sie nie odzywał, pewnie wszystkie was złapała ta pełnia tylko nie mnie... Byłam dzisiaj u lekarza i co... powiedział,ze na poród to sie nie zapowiada; szyjka długa, rozwarcia zero bardzo mnie podbudował. Moimi jękami wymusiłam na nim ,zeby to troszke popchnąć i powiedział że jeżeli do niedzieli nie urodzę to mam w poniedziałek przyjechać do szpitala na wywołanie. Teraz tylko to trzyma mnie przy zyciu, że to nie grudzień tylko w najgorszym razie 5 dłuuuuggggiiiich dni Najważniejsze ze złapałam troche obtymizmy po tych załamanych i płaczacych dniach Wczoraj na przykład zadzwonił do mnie mój teść i powiedział mi ,ze co ja sobie wyobrazam ,ze miałam rodzić juz miesiac temu oni przecież czekaja!!!!! Nie mogą spać po nocach i takie tam. Odpowiedziałam mu złośliwie,że ja przecież lubie robić na złość i dlatego nie rodzę... Bez komentarza Przeterminowana Aga Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 19:02 Ja jestem druga, której pełnia nie pomogła - kulminacja ponoć była cos po 16- ej... Ja też dziś miałam KTG i o ile na 6 poprzednich przynajmniej 2-3 skurcze się pojawiały tak dzisiaj absolutne ZERO - linia prosta. Lekarka na IZBIE PRZEJĘĆ (gdzie robi się KTG) zbadała mnie - trochę lepej, szyjka krótka (mniej niż centymetr) i jakieś "wejście" na "swobodny palec". Jej zdaniem to kwestia DNI - łatwo mówić, jak ja świruję 100 razy na godzinę. AGAGA i INNE ZDOŁOWANE - ja mam doła od dawna, a od wczoraj już okropniastego - mój gino, któremu miałam jutro w szpitalu przedstawić "monodram" pt. "Panie, krój Pan, albo wzniecaj, bo inaczej się zabiję!" leży od wczoraj w szpitalu z ciężkim zapaleniem płuc. Pozostała nam wymienić SMS/ów - "I kto by pomyślał, że Pan pierwszy tu będzie pacjentem(...)", odp-"Ledwo żyję, powodzenia"... Powodzenia to mi na pewno życzyć potrzeba, bo teraz jeszcze trochę poćwiczę rolę i muszę dać przedstawienie obcemu facetowi, Jego koledze, z którym się umówiłam na piątek. Wczoraj stwerdziłam, że dopadła mnie po prostu przedwczesna "depresja poporodowa" - ta ciąża jest tak dziwna, że to absolutnie mozliwe. Pozdrowionka, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 19:46 Witam, dzisiaj zaliczylam 2 x ktg, USG, wizyte u swojej lekarki i w szpitalu.....Wiele jak na raz, ale chyba troszke sie oplacilo. Najpierw moja lekarka po ktg stwierdzila, ze w sumie to rodzic nie bede, ale powinnam jechac do szpitala bo mam zatrucie ciazowe. Dostalam w lapke skierowanie i pojechalam. Na izbie przyjec lekarz mnie zbadal i uslyszalam, rozwarcie na opuszke, skrocona szyjka - chyba herbatka z malin pomogla. Czopek sobie powolutku odchodi wiec porod gdzies za 10 dni. Wyslal mnie lekarz na ktg a tam piekne skurcze co 2 -3 minuty, ale co z tego jak ja ich nie czuje... Wypuscili mnie do domku i kazali czekac, lekarz pocieszyl, ze porod to dzisiaj sie na 100% nie zacznie bo Mala nawet nie zeszla jeszcze glowka do kanalu rodnego..... Poza tym moja mala wazy juz 4400.....Polozna pocieszyla, ze jesli porod dojdzie do pelnego rozwarcia, a corcia nie bedzie chciala wyjsc to wtedy zrobia CC. To jest mniej wesole, bo bede sie meczyc prze 12 godzin albo i dluzej a oni mnie pozniej ciachna..... Hm, zobaczymy jak to bedzie...Mam tylko nadzieje, ze faktycznie zostalo juz tylko 10 dni.... Pozdrawim Wszystkie Karolka P.S. Mlodamama nawet nie wiesz jak bardzo ci zazdroszcze. Ja znowu dzisiaj wyszlam ze szpitala ale po raz 3 jeszcze bez dziecka...... Mam nadzieje, ze to juz ostatni raz Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 23:00 Ahoj Kobitki! Pewnie znów się rozpiszę, bo tak się skutecznie odstresowuję Już od kilku godzin nie płaczę. Przebolałam jakoś tego kolejnego kopniaka i myślę sobie z przekąsem, że blisko już mam do tego dna, stanowiącego solidną podstawę do odbicia. Odnalazłam też dziś kilka plusów. Bo co prawda Misza rozłożył się bidulek na całego i dostał antybiotyk ale za to ja się nie zaraziłam i Mały jest bezpieczny. Poza tym dostałam solidnie po dupie, ale za to nauki stąd płynącej do końca życia nie zapomnę i przez to zapewne o wiele więcej w przyszłości zyskam niż teraz straciłam. I tym podobne. Może choć na kilka godzin mi tego optymizmu wystarczy. No i jak widać pełnia również i mnie nie przyniosła rozwiązania . W takim razie oświadczam, że wolę już do tego piątku doczekać i spokojnie i planowo do szpitala się wybrać niż przyspieszać o te 35 godzin uczucie ulgi,, że Mały jest zdrowy a ciążowym dolegliwością nadszedł kres .... No bo to tylko 35 godzin. Planuję jeszcze jutro kilka spraw pozałatwiać: drobne zakupy poczynić, pobyć z Bidulkiem i mimo groźby zarażenia przytulać Go ile się da, wybrać na z moimi chłopakami do cukierenki na ciacho firmowe i kawę. O d18 robię zaczynam się przygotowywać do bycia rano „na czczo” Młodamama – Jestem z Tobą! Będzie dobrze, daj znać jak Ci było i jak się Kruszynka miewa. Agapolo – pytałaś kiedyś o wózki – a biorąc pod uwagę przesądność Twą zakupu pełnie jeszcze nie dokonałaś – polecam więc inglesinę magnum. To wózeczek z serii głęboko-spacerowych. Ciężki co prawda jak diabli, ale jeździ za to po wszystkim i znakomicie spełnia funkcję wózka i głębokiego i spacerowego dla niemowląt. Cena powiedzmy dostępna po solidnym wsparciu ze strony Dziadków ale używane też bym polecała (np. na Allegro), zwłaszcza wersję Planet. Nasz wózek – mimo rocznej eksploatacji wciąż wygląda jak nowy. No i jest to jeden z nielicznych modeli, który wchodzi do bagażnika Matiza – po zdjęciu dwóch kół z wózka, usunięciu dodatkowego światła stopu autka i tylnej półeczki oraz umieszczeniu gondoli na tylnym siedzeniu Inne wózki można było zapakować tylko na dach. Karolka – wyzywam Cię na pojedynek! Mam wrażenie, że mój Bartoszko do drobinek też nie należy. Zrezygnowałam więc z zakupu ciuszków w rozmiarze 56, a te na 62 mają niewielki udział procentowy w zawartości szuflad Maluszka. Kto jeszcze podejmie wyzwanie? Joan77 – fajnie, że sama taka cesarska nie jestem. Razem raźniej! A przy okazji, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam – Justakoko – czy Ty też z tych cesarskich? A poza tym ZDOŁOWANE WĄTKU WRZEŚNIWEGO łączcie się! W jedności siła, która każdemu teściulkowi da radę pozdrawiam po raz przedostatni jako ciężarna’2003 agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 13:13 A do następnej pełni 4 tygodnie... MŁODAMAMA, AGAGA (może któraś jeszcze) - doczekałyście się, wreszcie koniec, czego Wam zazdrościmy... AGAGA - optymizmu ma Ci starczyć na dłużej niż kilka godzin - czytając Twój post i mi na chwilę zrobiło się lepiej. Trzymaj się i nie dawaj "dołom zewnętrznym" - co innego hormony przez nie mamy prawo wariować, ale inni mają szanować ten nasz świety czas i nie drażnić. Może to i lepiej, że Miszka wziął antybiotyk, będzie już na pewno zdrowy jak wrócisz do domu z Bartoszkiem. KAROLKA - ciekawa jestem bardzo skąd lekarz wziął e 10 dni. Co za precycja! Mój 11 dni temu stwierdził, że szyjka króciutka, ale z taką można jeszcze i tydzien chodzić - bez komentarza. Wczoraj na Izbie Przyjęć usłyszałam "to kwestia dni", ale przestaję już w to wierzyć. To chyba prawda, że teo nikt nie wie. Moja przyjaciółka mając całkowicie wygładzoną szyjkę przechodziła jeszcze 2 tygodnie, więc nie ma mądrych. Te 4400 to zawsze +,- 500 g., więc może w sumie córcia waży "tylko" 3900. Rzeczywiscie wizja odbycia niemal całego porodu po to, by na końcu mieć cc jest mało zachęcająca. JUSTAKOKO - napisz coś skąd ta planowana cesarka. AGAPOLO - nie dręcz naszych sumień tylko właśnie napisz jakie są Twoje losy! Trzymajcie się - Magda (pasowałby już przydomek - "na skraju obłędu" a niebawem pewnie "obłąkana") Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 15:42 Witam! Śledzę cały czas Wasze oczekiwania i nic... Pecia i Młoda mama sąjuż pewnie po tylko czekać jak wrócą do domciu i nam wzystko opowiedzą. Przeterminowane - jak zaczniecie rodzić to chyba wszystkie jednego dnia!!! Współczuje Wam tego oczekiwania, ale jedno jest pewne rozwiąznie nastąpi. Życzę Wam mimo wszystko porodów naturalnych szczególnie Korolce_1, która ma jeszcze na niego szanse, no jeśli to niemożliwe to cóż, też się da przeżyć. Ale po cesarce dłużej się dochodzi do siebie, znieczulenie (ja strasznie zawsze żygam, nawet po najlżejszym), cewnik, leżenie na sali przez pierwszy dzień bez Dzidzi, a ona tam płacząca w pokoju noworodków, itp... - widziałam takie Dziewczyny na położnictwie i było mi ich strasznie żal. Moja Malutka jest bardzo grzeczna - w nocy daje nam pospać nawet 5-6 godzin, bardzo ładnie ciągnie cycusia, tylko nie lubi się przebierać. Wczoraj byliśmy na pierwszym spacerku - było super. pozdrawiam i trzymam kciuki za Wasze rozwiązania Basia i Amanda Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 21:15 Po raz ostatni zaglądam tu jako ciężarna! Zostało mi 10 godzin do przekroczenia progu porodówki. Denerwuję się oczywiście straszliwie, co jest rzeczą najzupełniej normalną i świadczy o moim zdrowiu psychicznym. Ale będzie dobrze!!! Kobitki! Trzymajcie się cieplutko. Życzę Wam jak najlżejszych porodów i jak najzdrowszych maluszków. Jestem z Wami! Basiu! Dochodzenie do siebie po cesarce jest sprawą bardzo indywidualną – to mi dziewczyny po porodach naturalnych zazdrościły sprawności : tego, że w przeciwieństwie do nich chodzę wyprostowana jak strzała a karmić mogę w pozycji jakiej tylko zapragnę. Mój Synek czas beze mnie spędził w objęciach Morfeusza. Uważam, że cesarka jest zbyt demonizowana przez osoby (nie mam tu na myśli Ciebie ), które pragną przekonać kobiety do porodów naturalnych – co jest oczywiście celem szczytnym. Cesarka to poważny zabieg operacyjny – ale często konieczny i uważam, że wymienianie jego minusów w celu zachęty do porodu naturalnego jest błędem. Bo często nastawione na taki poród kobiety spotyka wielkie rozczarowanie, gdy w wyniku komplikacji zmuszone są rodzić przez cc. Przyznam, że w dziwny nastrój wprowadziły mnie Twoje uwagi na temat cc, bo ja wyjścia nie mam, cesarka to dla mnie konieczność a wizja płaczącego i osamotnionego dziecka sprawiła, że moje serce zaczęło bić niespokojnie. Na pewno nie o to Ci chodziło, ale tak to właśnie niestety na mnie podziałało. Nie mam Ci tego za złe – napisałam to wszystko tylko dlatego, żeby inne cesarskie mamy uspokoić, w razie gdyby i one poczuły podobny do mojego niepokój. Magdo! – nie wpadaj w obłęd, z chłopakami – jak obiegowa opinia głosi – już tak jest. Nie spieszą się na ten świat i często decydują się spędzić z mamą jak najwięcej czasu w jak największej symbiozie. Podobnież dłużej też podjadają z cycusia, bo przy mamie tak miło . Popatrz zresztą na nasz wątek – póki co same dziewczyny – terminowe lub przedterminowe. Ja wierzę, że w końcu jednak urodzisz Mam nadzieję, że gdy wejdę ponownie na nasz wątek Stefanek będzie już z Tobą Agapolo! - odezwij się! Bo nas wyrzuty sumienia wyniszczą - a wiesz zapewne, że ciężarnych nie należy denerwować do następnego agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 21:44 Agaga wszystko u mnie w porządku tylko sprzątanie po remoncie zajmuje mi całe dnie. Trzymam kciuki z calych sił i już nie moge się doczekać Twojego powrotu z maleństwem. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 09:16 Witam, co do tej cesarki, to kiedys bylam swiecie przekonana, ze urodze tylko przez cc. Strasznie obawialam sie bolu jaki bedzie mi towarzyszyl w czasie naturalnego porodu - niestety moj prog bolu jest bardzo niski. Poza tym moja mama urodzila mnie i moje rodzenstwo przez 3 cesarskie ciecia, swietnie sie czula, i bardzo szybko pozniej dochodzila do siebie. W szpitalu przedwczoraj powiezieli, ze mam obciazenia genetyczne wskazujace na cc - z jednej strony sie ucieszylam, z drugie zmartwilam. Przez te 9 miesiecy ciazy upewnilam sie, ze porod naturalny nie musi bolec - mamy znieczulenie zewnatrzoponowe, poza tym jest pieknym przezyciem, w ktorym uczestniczyc moga oboje rodzice... Maz boi sie cc bo to jednak jest operacja, jednak jak bedzie konieczna to bedzie trzeba ja przeprowadzic... Nie chce porodu natrualnego na sile, dziecko jednak jest duze, nie wiadomo jak szeroka mam miednice - skutki moga byc tragiczne dla Malenstwa - polamane barki, obojczyki i dla mnie - ponacinane krocze nie tylko w jednym miejscu, moze dojsc nawet do rozerwania niekontrolowanego.........ale co tam to jest czarny scenariusz. Aczkolwiek, wczoraj zostalam pouczona prze gina, ze na tym etapie ciazy to nalezy sie obawiac zatrucia ciazowego i obumarcia plodu - ja tu czekam, az Mala wyjdzie na ten swiat a lekarz mnie tak stresuje.......Kurcze jeszcze tylko kilka dni i wiecej jej nie bede musiala ogladac. Mam dziwne wrazenie, ze wszystkie stresy ciazowe zawdzieczam wlasnie takiemu glupiemu gadaniu lekarzy.. Magda - mam nadzieje, ze z ta waga to faktycznie sie to USG troszke myli, ale ja wazylam 4700, maz rowniez wazyl ponad 4 kg - nasza Mala ma po kim tyle wazyc. Poza tym moj brzuszek to jest napieta do maksimum skora, a w srodku niewiele wod plodowych, reszta to dziecko... Mam nadzieje, ze Agaga za kilka godzin zobaczy swojego Bartoszka. Wroci szybciutko i opowie nam jak to jest byc drugi raz mama Wszystkie czekajace jeszcze pozdrawiam i zycze cierpliwosci - my tez niedlugo bedziemy opisywac swoj porod....jeszcze tylko kilka dni... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 12:18 Jakoś też dziwnie mi się zrobiło po przeczytaniu postu Basi. To prawda że ja chciałam mieć cesarkę od samego początku, ale to że będę ją miała nie jest moim wymysłem tylko wskazaniem medycznym - położenie miednicowe. Już od teściowej usłyszałam, że nie będę mieć wspomnień z porodu (w domyśle nie będę prawdziwą matką). Jeszcze nie urodziłam a ona już wpędza mnie w depresję. A poza tym zamierza przyjechać w dniu mojej cesarki, a ja wcale nie chcę jej oglądać. Ona nie może zrozumieć, że ja mogę sobie tego nie życzyć. Mąż też niestety nie rozumie. Mam nadzieję że jeśli już przyjedzie to sama a nie z resztą rodziny - babcia, ciotki. Ja serdecznie ją zapraszam ale jak już będę w domu i jak przyzwyczaję się trochę do nowej sytuacji (nauczę się karmić, kąpać itp). Moją mamę zapraszam dwa tyg. po porodzie kiedy mąż pójdzie do pracy, bo z racji cesarki nie powinnam dźwigać, a ktoś będzie musiał robić zakupy i dotrzymywać mi towarzystwa. Ona jest na tyle taktowna, że rozumie że pierwsze tygodnie chcemy sędzić z Kubą sami. A jak to u Was wyglądało albo będzie wyglądać - będą Was odwiedzać tabuny w szpitalu czy tylko mąż? Nie wiem już sama - może ja jestem za bardzo przewrażliwiona jeśli chodzi o moją teściową? Pozdrawiam i idę dalej prasować ubranka. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 13:46 Asiu, mam ten sam problem z rodzina co ty. I co lepsze nie z moja rodzina tylko, wlasnie z meza. Moja mama i tata zapowiedzieli, ze przyjda do szpitala ale tylko na noworodki zobaczyc mala bo nie wytrzymaja tak dlugo, a zeby zobaczyc mnie to przyjda wtedy jak bede juz sama tego chciala - uslyszalam, ze cale zycie na mnie patrzyli to te pare dni tez wytrzymaja, ale wnuczke odwiedzic musza bo to pierwsza.... Gorzej z rodzina meza, w styczniu rodzila jego kuzyna zona i pielgrzymki zaczely sie wlasnie juz w szpitalu. Ja zapowiedzialam krytycznie, ze w szpitalu poza mezem nikogo nie chce ogladac. Powinnam miec przeciez czas zeby dojsc do siebie, przyzwyczaic sie do nowej sytuacji....Uslyszalam, ze przeciez dzieci to dla mnie codziennosc wiec nie powinnam miec problemow.... A gdzie tu szacunek dla chorego, nowej sytuacji i Malenstwa, ktore przez pierwsze tygodnie musi miec duzo stalosci, zeby przystosowac sie do zycia po tej stronie brzuszka.....? Tabuny odwiedzajacych nie sa wskazane dla dziecka na poczatku. hm, rozpisalam sie bardzo, ale jest to sprawa dosc delikatna i trudno z niej wybrnac tak, zeby nie obrazic tesciow i calej pozostalej gromadki. Nie wiem jak to jest, ze najblizsza rodzina to rozumie a ta ze strny meza jakos ma opory..... Trudno, oflaguje sie i bede cichutko siedziala w domu, poprosze tylko zeby raz jeszcze maz delikatnie oznajmil swojej rodzinie, ze powinni poczekac choc 2 tygodnie.... Mam nadzieje, ze sie uda.... Asiu, a tak poza tym to nie wyobrazam sobie, zeby moja tesciowa przyjechala w dniu planowanej cesarki - oj bylby dym w domu.... Mam nadzieje, ze jeszcze uda sie Tobie poprosic meza, zeby wypersfadowal swojej mamie taki diabelski pomysl.....- trzymam kciuki Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 14:25 Dziewczyny - JOAN-ASIU i KAROLKA, walczcie o to, co jestWam potrzebne, jeśli czujecie, ze chcecie spokoju to rodzina musi resektować te potrzeby. Mnie po pierwszym porodzie wykańczały nieustające wizyty mężów i rodzin koleżanek z sali. Do tego dodać trzeba tych, którzy przychodzą do nas - jest to sytuacja tak intymna i w sumie trudna emocjonalenie, że głupio mi było np. płakać (a tak reagowałam na wszystko - jakieś chyba zachwianie hormonalne) właśnie przy tesciach, czy koleżankach, którym nawet sama wcześniej pozwoliłam się odwiedzic. Nie jest łatwo uporac się ze sobą więc po co jeszcze dokładać sobie stresów i powodów do frustracji... Twoja teściowa Asiu już samą zapowiedzią "taktownej" wizyty i komentarzami o cesarce wytrąciła Cię z równowagi, nie sądzę, żeby nie zrobiła Ci jakiejś przykrości w tym b. trudnym stanie. pozdrawiam Was, trzymam kciuki zeby udało się Wam uniknąc tych wszystkich ekscesów - Magda Odpowiedz Link Zgłoś
joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 18:48 Karolka i Magda dzięki za słowa otuchy. Przeczytałam mężowi mój post i poprosiłam go żeby się nie obraził na to co piszę o jego mamie. Potem przeczytałąm mu Wasze odpowiedzi i wiecie co się stało - ZROZUMIAŁ MNIE! Obiecał że poprosi swoją mamę żeby nie przyjeżdżała w dzień mojej cesarki, najwyżej parę dni później i że jeżeli nie życzę sobie żeby mnie jego mama oglądała to on tylko pokaże jej Kubę. Nie będzie też dotykania i całowania Kuby. Mam nadzieję, że teściowa uszanuje nasze prośby i nie obrazi się na mnie. Dziękuję Wam, bardzo mi pomogłyście. Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 20:49 I tak trzymaj JOAN! Sama poczujesz, czy masz siły na takie wizyty a w razie wątpliwości nic na siłę. Właśnie wróciłam ze szpitala, gdzie nikt mnie nie chce zatrzymać. Skoro tak, to będę z własnj woli przychodzić na KTG codziennie. Lekarz umówił się ze mną na poniedziałek i myślę, że już dłużej nie będzimy tego ciągnąć. Już dzisiaj tak marudziłam, że w poniedziałek to juz po prostu nie będzie miał wyjścia! Od wczoraj jesem na urlopie macierzyńskim i to już po prostu skandal! Trzymajcie się wszystkie wrześniówki, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 09:18 cześć dziewczyny, akurat poruszyłyście temat bardzo dla mnie na czasie.Właśnie wczoraj uświadomiłam swoją teściową,że nie chcę wizyt w szpitalu,a już na pewno nie chcę oglądać wtedy mężczyzn.Nie mogła zrozumieć za bardzo.Pytała czy mój tata też nie będzie mógł przyjść Powiedziałam że mój tata to nie jest facet dla mnie tylko tata i oczywiście może przyjechać,ale i tak nie przyjedzie bo będzie wtedy w Łodzi na kursie.Nie mogła zrozumieć czemu nie chcę widzieć teścia,a tak nawiasem mówiąc to z teściem nie jestem za blisko (tak jak większość dziewczyn ma problemy z teżciowymi- tak ja z teściem za nic się nie dogadam).No i w ogóle to stwierdziła,że jestem jakaś dziwna,a szczerze mówiąc po przeczytaniu waszych postów to oznajmie jej że nie tylko facetom wstęp wzbroniony,ale i pozostałym ciekawskim też.Mi potrzebny do szczęścia będzie tylko mój synek i mąż.Reszty mogę nie oglądać.Dodałyście mi trochę wiary w siebie i we własne potrzeby.Nie muszę stale oglądać się na innych,co powiedzą,co sobie o mnie pomyślą i takie tam.Mam to gdzieś. Jak będę gotowa na przyjmowanie gości to ich po prostu zaproszę. No,ale sobie pogadałam. Na szczęście mój mąż mnie popiera we wszystkim i też uważa,że szpital to nie miejsce dla zwidzających i że potrzebuję spokoju.Dzięki Bogu,że rozumie. A tak poza tym to u mnie nic nowego. Zaro skurczy,brzuch wielki,a stopy i dłonie puchnął niemiłosiernie. Dziewczyny w którym tygodniu będziecie miały robione cc? Ja bym chciała jak najwcześniej ale mój gin się uparł na tydzień przed terminem z OM.No trudno,muszę czekać do 22. Niedługo chyba zostanę sama na tym wątku,bo już wszystkie urodzicie Zazdroszczę wam. Ostatnio ogarnęło mnie małe przygnębionko,że jeszcze tyyyle czekania,ale staram się jakoś walczyć z tymi burzami hormonalnymi.Z różnym skutkiem niestety. pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 13:32 Justyno - póki co jestem tu z Tobą, choć przyznam szczerze, że do 22 września czekać nie zamierzam! Przypomniało mi się jeszcze kilka szczegółów z I porodu i pobytu w szpitalu, które mogą Was wszystkie umocnić w decyzji dogadzania przede wszystkim sobie a dopiero potem innym. Ja akurat nie mam żadnych problemów z teściami, nie męczyli mnie długimi odwiedzinami (byli w szpitalu raz) - wesoło, na luzie, krótko... Pamietam jednak, że zdenorwawała mnie jedna rzecz - tesciowa wyciągnęła aparat z fleszem i koniecznie chciała zrobić zdjęcie Agatce, potem mi z Agatką. Mimo, że bardzo dbam o fotograficzną dokumentację naszego rodzinnego życia, czełam wtedy, że nie chcę oslepiać małej fleszem, że uważam to za kompletnie zbędne i wręcz szkodliwe. Zdanie swoje wyraziłam dopiero po 3 zdjęciach, teściowa taktownie przestała - ja się dziwiłam, jak sama na to nie wpadła, a dzisiaj.... cieszę się, że mam taką pamiatkę. Są to moje ukochane zdjęcia Agatki! Niech jednak nikt nie próbuje racjonalnie, czy obiektywnie oceniać nastrojów i reakcji kobiet tuż przed i po porodzie!!! Właśnie ćwiczę to z mężem - ja płaczę a on mi mówi "przecież nic się nie dziej, to dopiero 3 dni po terminie". Walczcie więc o maksymalny komfort psychiczny w tych dniach wiedząc jednak, że mało kto będzie w stanie zrozumieć nasze emocje i problemy. A już nikt pewnie wyprzedzać nasze życzenia i potrzeby. Po stanie najwyższej euforii ostatniej (trzeciej) doby w szpitalu dopadł mnie dół i rozpaczałam z powodu nawału mlecznego...Tak to bywa. Jeśli dacie radę to - mimo rozsadzającej euforii - starajcie się jak najwięcej odpoczywać, posypiać, może obedzie się bez spadku nastroju. Trzymam kciuki za nas wszystkie, pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 14:49 Witam serdecznie wszytkie mamusie forumowiczki, wczoraj napisałam najdłuzszy post w swoim życiu i co? padł mi serwer i go nie wysłało. Trochę byłam zła, więc wzięłam się z apisanie dopiero dzisiaj. Justakoko termin mam na 21.09 więc na pewno jeszcze ja zostanę z Tobą na placu boju. skurczy zero, nic nie zapowiada porodu, co jest co najmniej dziwne bo jeszcze tydzień miałam skurcze coraz częstsze i coraz bardziej bolesne. Umówiłam się z lekarzem że jeśli Patryczek nie przyjdzie na świat do przyszłej niedzieli to mam się stawić w szpitalu i będziemy go wywoływać. Trzymałam cały piątek kciuki za Agagę mam nadzieję, ze wszytko poszlo gładko i są zdrowi razem z Bartoszkiem, juz nie mogę się doczekać kiedy się odezwie, a to pewnie jeszcze tydzień czekania, później urodzę ja, więc kolejny tydzień. Skończyłam już remont, posprzątałam, zrobiłam większośc zakupów dla maluszka, choć łóżeczko, wózek i wszytkie inne niezbędne rzeczy o większych gabarytach czekają do odbioru w sklepie. Agaga zamówiłam już 2 tygodnie temu własnie Inglesinę Magnum, poniewaz był to jeden z lepszych wózków jakie spotkałam, więc dziękuję za radę bo tylko potwierdziła mój dobry wybór. Pozdrawiam was serdecznie i trzymam mocno kciuki. agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 14.09.03, 10:14 Cześć Dziewczyny, sorry za moje wynurzenia na temat cc, szczególnie przepraszam Agagę, Joan i Karolkę. Absolutnie nie miałam na myśli, że urodzenie dziecka przez cc to "coś gorszego". To były po prostu moje subiektywne odczucia po pobycie w szpitalu. Najważniejsze, że macie cc zaplanowane i możecie się do niego przygotować,a to przeżycie będzie dla Was wspaniałe. A co do odwiedzin w szpitalu to u mnie było tak. Przed urodzeniem też nie chciałam żeby mnie odwiedzały tłumy, ale wiedziałam, że wizyt nie da się uniknąć. Zobowiązałam męża do ustalenia harmonogramu wizyt, tak żeby wszyscy nie przychodzili jednocześnie, no i żeby nie za długo (maksymalnie 20-30 minut). I to się sprawdziło, ja czułam się dobrze, więc odwiedziny mi nie przeszkadzały. Ale jeżeli Wy czujecie inaczej to po prostu to powiedzcie i twardo obstawajcie przy swoim. Pozdrawiam i za wszystkie trzymam kciuki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 14.09.03, 20:42 Zastanawiam się czemu jest taka cisza, czy wszytkie już zaczęłyście rodzić? U mnie żadnych oznak nadchodzącego rozwiązania prócz oczywiście ogromnego brzucha. Jesli nie urodzę w ciągu tygodnia to dokładnie 21.09 mam się zgłosić do szpitala, wolałabym już do tego czasu urodzić, nienawidzę szpitali, wiem że czekanie dodatkowo będzie mnie stresowało. Pozdrawiam was gorąco i czekam na nowe wiadomości o waszych dzieciaczkach, jeśli znajdziecie chwilkę w natłoku napiszcie agapolo@interia.pl pozdrawiam Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
justicya Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 04:20 Nie bylo mnie kilka dni-powracam skladac gratulacje-a tu zero nowych dzidziusiow!! Dziewczynki co sie dzieje? Pelnia Wam nie pomogla? ) Trzymam kciuki za wszystkie mamy w szpitalach i te z zaplanowanymi na jutro wywolaniami. Moje "dziecko nie aniol" ma sie bardzo dobrze. Wrocila juz do wagi urodzeniowej po 6 dniach a po 10ciu przebila ja o 200gr. Mamusia ma chyba tlusciutkie mlesio Pepuszek odpadl po tygodniu jest najkochansza na swiecie, daje nam sie wyspac w nocy a i w ciagu dnia mam duzo czasu dla siebie. Wczoraj i dzisiaj zabralismy ja nawet ze soba do naszego sklepu wiec moglam popracowac (niecale 2 tygodnie po porodzie NIgdy nie przypuszczalam ze zycie z maluszkiem wcale a wcale nie staje na glowie (jak to pisza i strasza we wszystkich dzieciecych gazetkach). Oprocz tego jutro przeprowadzamy sie do nowego domu wiec od kilku dni pakuje cale nasze zycie w kartony (i to wszystko z kilkudniowa kruszynka- sama wprost nie moge uwierzyc ) Dziewczynki - a propos tematu tesciow. Mojej tesciowki chyba nikt nie przebije. Wyobrazcie sobie ze wracam ze szpitala z mala, a moja tesciowa jest "wprowadzona" do mojego domu na calego. W kuchni wszystko poprzestawiane na jej modle, wszystkie palniki na kuchence zajete (ze moge zapomniec o rosole), lodowka zaladowana ichnim zarciem a dla niewtajemniczonych dodam ze moj maz i jego matka sa koreanczykami wiec wiecie jakie jedzenie bylo mi serwowane. 6 razy dziennie zmuszana bylam do jedzenia zupy z alg z malzami (co by mi sie krew oczyscila), zero prywtnosci - tesciowa wchodzila sobie do mojej sypialni kiedy chciala - dzien czy noc (chciala nawet uczestniczyc w sprawdzaniu mojego krocza przez polozna Dziecko nie moglo zakwilic - bo juz wpadala, ja nie moglam otworzyc SWOJEJ lodowki bo juz leciala "mo?mo?" (co?co?- tesciowa mowi tylko w swoim jezyku wiec rzecz jasna nie porozumiewamy sie w ogole), ogolnie wprowadzila w domu atmosfere - "ja tu jestem pania a wy badzcie mi wdzieczni ze wam pomagam". Codziennie byly awantury w domu miedzy nia a moim mezem (wywolywane przez nia) i stawiam ze glownie chodzilo o mnie i moj brak wdziecznosci. Tesciowa ma 74 lata - nie chcialam jej urazic, nie chcialam tez plakac mojemu mezowi w rekaw, bo same wiecie jakie to dla nich trudne - posredniczyc miedzy matka a zona. Wytrzymalam wyjac w moim pokoju tydzien. W ciagu tego czasu schudlam 8 kg. Bylam coraz bardziej zestresowana - i ja i Rachelcia. Po tygodniu maz odkryl ze placze i poprosil mame zeby ograniczyla swoja "troske" bo mnie to krepuje. No i wtedy dopiero sie zaczelo. Jestem niewdzieczna i nie potrafie docenic jej poswiecenia. Nie ma juz syna ani wnuczki (bo ujal sie za mna). Wyprowadzila sie zabierajac kociol zupy ze soba Odetchnelam. Wytoczyla nam wojne - przede wszystkim finansowa (maja jakies tam swoje rozliczenia sprzed lat - chce dzielic majatek bo nie wierzy ze nasze malzenstwo przetrwa . Od tygodnia nawet nie spojrzala na wnuczke (przychodzi codziennie pakowac swoje nagromadzone przez lata smieci- bo inaczej tego nie mozna nazwac). Niezla babcia. Fajna historia nie? Ciesze sie ze moja mama przylatuje za tydzien - moze jakos sie pozbieram. A w szpitalu byla juz godzine po moim porodzie co by sprawdzic czy mala wyglada ja Hanguk (Korean). Oj, zebym ja miala tylko takie problemy Sorry za gorzkie zale ale baby blues dopadl i mnie (przy duzym udziale tesciowki zreszta). Caluski dla wszystkich wrzesniowek, Justicya Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 09:13 Czesc, cicutko sie faktycznie zrobilo na tym naszym watku. No ale coz sie dziwic skoro czesc szczesliwych w szpitalach juz ma w ramionach pewnie swoje malenstwa. Oczekujace - tak jest np. w moim przypadku - popadlam w totalna depresje, chodze po mieszkaniu i mowie, ze ja to chyba slonia za dwa lata urodze, co chwila dzwoni telefon a zyczliwi pytaja czy juz urodzilam - teraz podnosze sluchawke i szybko mowie - jeszcze nie urodzilam i nie wiem kiedy to nastapi. Zazwyczaj reakcja jest taka sama cisza, konsternacja a pozniej rozmowca przechodzi do rzeczy i omijamy ten przykry dla mnie temat. Zazdroszcze tym, wszystkim z Was ktore maja madrych lekarzy i tak szybko decyduja o wywolywaniu porodu.....Moj lekarz caly czas powtarza - test niestresowy jest piekny, oksytocyny nie podlaczymy bo skurcze to pani ma - nie wazne ze rzadko kiedy je ostatnio czuje, a co gorsze nie przynosza one rozwarcia.... Siedze wiec i czekam na cud, mala z dnia na dzien przybiera na wadze - jako pierworudka z taka waga dziecka wg wielu publikacji nadaje sie na cesarke - a co slysze od lekarza, a poczekamy jak bedzie 40 tyd i 5 dni to zobaczymy - kurcze ja bylam przenoszonym dzieckiem (urodzilam sie przez cesarke w 42 tyg. z waga urodzeniowa 4700 i to nie bylo zbyt dobre dla mnie) mowie o tym lekarzowi, a tu zero reakcji, tylko polozna - wiecie, mam wrazenie, ze te babeczki maja wieksza wiedze i doswiadczenie - powiedziala, ze ja to jestem obciazona genetycznie i dziwi sie, ze lekarz zwleka z ta cesarka.......... Ale co ja Wam tu taki nastroj depresyjny wprowadzam.... Agapolo nie przejmuj sie ja zostana z Toba bardzo dlugo, jak tak dalej pojdzie to chyba przejde na watek pazdziernikowy..... Justicya bardzo Tobie wspolczuje tesciowej - jednak co kraj to obyczaj, i zazdroszcze Tobie samozaparcia i wytrzymalosci.... Nie bede juz Was zadreczac swoim depresyjnym nastrojem - mam nadieje, ze szybko mi przejdzie i nastepny moj post bedzie juz bardziej optymistyczny..... A teraz czekam do srody - mam wizyte u lekarza, zobaczymy co ona powie.... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 09:59 Ja też jestem wrześniowa, od niedawna na forum, ale śledzę ten wątek z dużym zainteresowaniem. Mój termin z usg to 15.09., z OM - 20.09. Nie muszę tu dodawać, że czekam już od dwóch tygodni i wpadam w zmienne nastoje - jak jestem ciężka i zmęczona, to myślę, że to już wkrótce, ale zaczynam się niepokoić, jak to wytrzymam. Jak czuję się lepiej (a właśnie od kilku dni czuję się zupełnie dobrze), to myślę, że jeszcze tydzień-dwa. Już dwa razy miałam wrażenie, że się zaczyna - za każdym razem przyjmowałam to z entuzjazmem! A tu jakby wyciszenie i spokój, więc na razie też się uspokoiłam i tłumaczę sobie, że poród z pewnością z każdym dniem bliżej Pozdrawiam wszystkie wrześniowe mamy "po" - gratuluję! i wszystkie mamy "przed"! Wiki, 40tc Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 17:28 cześć dziewczyny, nie odzywam się,bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia.U mnie bez zmian.Nic się nie dzieje.A do tego złapałam jeszcze małego doła i tak jakoś nie mam ochoty ani gadać ani pisać ani nic.Beznadzieja. Także nie będę się chyba rozpisywać,bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Czekam,czekam i czekam... Bo cóż innego mi pozostaje... Byle do 22-czyli jeszcze tydzień! Aż tydzień! Mam nadzieję,że mi nie odbije w między czasie palma pozdrawiam was wszystkie serdecznie, pa. Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 09:24 Cześć dziewczyny, jestem już bardzo bardzo zła. Minął kolejny dzień, kolejna noc i nic żadnych oznak przeprowadzki mojego synalka, mam wrażenie że nie zaczął się jeszcze pakować, a ja tak bardzo chciałabym urodzić do niedzieli. Powoli zaczynam się już denerwować, wszytko przygotowane na jego przywitanie a on najnormalniej w świecie wcale nie zamierza oglądać świata z drugiej strony. Pozdrawiam was serdecznie i wiem że chyba tylko Justakoko czeka razem ze mną, więc trzymam mocno kciuki za cierpliwość. Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 11:55 Zaczęłam się zastanawiać, kto wywołuje mechanizm porodu - dziecko czy matka? Bo ja ciągle namawiam moje Maleństwo, żeby już "wychodziło" (jest 40tc). Aż doszłam do wniosku, że to zależy jednak ode mnie tzn. oczywiście od MOICH hormonów. Bo przecież inaczej nie rodziłyby się wcześniaczki, nie miałby wpływu wysiłek fizyczny (przysłowiowe chodzenie po schodach), seks itd. Więc od dziś kieruję swe przemowy wewnętrzne do siebie! Może pomoże Pozdrawiam nadal oczekujące! Wiki Odpowiedz Link Zgłoś
pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 12:12 cześć dziewczyny1estem jużw domku z moją kochaną córeczką.Poród miałam super,niestety był wywoływany tzn.dostałam jakąś tabletkę na rozlużnianie się szyjki macicy o 8 rano.Tabletka miała zacząć działać po 2- 3 godz. i o 10 zaczęłam czuć delikatne bóle,a o 15.30 mała przyszła na świat wieć wszystko poszło bardzo szybko.Gabi waży 4 kilo ma 53 cm. i dostała 10 pkt.w skali apgar.Jest bardzo grzeczna i cały czas śpi(czasami je i robi kupkę lub siku).Myślałam że będzie gorzej ale było super,szczególnie wtedy jak mała po porodzie leżała u mnie na brzuszku.Pa Pozdrawiamy Pecia i Gabi Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 17:01 Hej dziewczyny, my już też w domu. Nie wiem, czy ta pełnia zadzaiłała, bo dostałam też kroplówke ale termin z usg sie sprawdził. Było super! Rodziłam 5 godzinek z tego tylko 15 minut parłam (podobno pre jak wieloródka). Niewiele sie nacierpiałam, ale też oczywiście miałam zzo. Chociaż, co mnie zdziwiło, nie eliminuje to do końca bólu, jedynie go zmniejsza. Mój mąż był super.To trzymanie za rękę na prawde działa. Wprawdzie nie stał w kroku, tylko przy mojej głowie, ale widzieł wszystko! Najpierw byłam przeciwna, ale teraz jestem zadowolona i zazdroszczę mu tego co widział. Mój Mikołajek dostał 10 punktów, jest słodki, ważył 3.500 i ma 54 cm długości.Jak daja takiego cieplutkiego, mokrego dzidziusia na brzuch to można oszaleć. To była najpiękniejsza chwila w moim życiu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! No ale problemy zaczęły sie potem. Fizycznie to jest wszystko do zniesienia - troche boli krok i brzuch. No i co prawda sutki na poczatku zajebiście bolą. Ale psychicznie to nie spodziewałam sie, ze to takie trudne. Tyle emocji, lęków, na zmiane euforia i depresja. Chyba nie miałam przez pierwsze 3 dni pokarmu i mały płakał. Spałam po 4 godziny i choc miałam super komfortowe warunki - jedynka, gdzie mąż mógł spać ze mną, czułam się fatalnie. Może paradoksalnie, gdybym leżała z innymi mamami i widziała, że ich dzieci też płaczą to by było lepiej. Potem mały musiał sie naświetlać, bo miał żółtaczkę fizjologiczną i jak go zobaczyłam z bandażem na oczkach i pod tą lampą to mi musieli dawać syropek na uspokojenie. Ufff - teraz już w domu lepiej, choć boję się, że sobie nie poradzę. Na razie mały śpi, a ja sie organizuje. Z emocjami mam nadal problemy. Już bym wolała, żeby mnie coś fizycznie bardziej bolało. Trzymam za was kciuki. Przepraszam za tak chaotyczny post ale jestem jeszcze bardzo roztrzesiona. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
katarzyna.br Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 17:04 Strasznie to przygnębiające co piszecie. Naprawdę nie rozumiem problemu, trzeba być asertywnym - nie macie ochoty przyjmować rodziny przez jakiś czas po porodzie to jej nieprzyjmujecie ( trzeba im to dać delikatnie do zrozumienia ) przecież to wy jesteście najważniejższe ( no i dziecko oczywiście) musicie odpocząć i dojść do siebie (poród to nie jest wizyta u kosmetyczki). Ponadto to wyjątkowo nietatktowne tak się z góry zapowiadać, przecież może ktoś sobie zwyczajnie nie życzy czyjejś wizyty. Moja rodzina nie zapowiadała żadnych wizyt i napewno nie będą mnie nachodzić gdy nie będę sobie tego życzyła. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 18:15 Czesc, Pecia, Mlodamama - gratulacje, siedzialam i czytalam Wasze posty ze lzami w oczach. Ja tez juz chce, a Mala ani mysli wylezc.... I kto by pomyslal, ze ja pierwsza mialam skorcze i oznaki zblizajacego sie porodu, a urodze ostatnia. Mlodamama nie przejmuj sie takie zmiany nastroju to norma. Moga troszke potrwac bo hormonki musza wrocic do normy - znowu te male bestje zatruwaja nasze zycie....takie male, a maja tyle mozliwosci... Zycze Wam dziewczynki pzespanych nocy, a innym czekajacym i sobie szybkiego wyjazdu na porodowki... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 17.09.03, 09:31 Witam! Serdeczne gratulacje!!!!! Tak się cieszę razem z Wami PECIA i MŁODAMAMA!!!! Super - dobrze, że porody pzrbiegły bez komplikacji. Wzruszyłam się - przypomniałam sobie jak moja córeczka leżała mi na brzuszku - to było przeciez niecałe trzy tyg. temu... Tego nie da się opisać... Huśtawką nastrojów nie martw się, mija szczególnie szybko w domu, gdy masz bliskich przy sobie. Trzeba ja przetrwać - ja np. dużo płakałam, mąż mnie przytulał i dawał się wypłąkać to pomagało. A Maleństwa dostarczaja nam tylu wzruszeń, że można płakać cały czas.... Trzymajcie się pozdrawaim serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 17.09.03, 21:22 Wypiłam dziś duuużo hrebaty z liści malin i czekam na efekty. Mam nadzieję że może zadziała. Zobaczymy. Pozdrawiam wszystkie oczekujące. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 10:35 Trzymam za was kciucki oczekujace. Na pewno pójdzie wam swietnie. Mnie położna tuż przed podłączeniem do oksytocyny pokazała noworodka, którego odebrała godzine wczesniej - miało to magiczne działanie. Jak tylko cos zaczynało boleć to zaraz sobie myslałam, że za parę chwilek ja też takiego bedę sciskać i to mojego własnego. Wtedy juz nic nie czułam. Z tymi wizytami w szpitalu to rzeczywiście stresujace. Trzeba chyba jasno i dosadnie powiedzieć, że się sobie nie życzy. W tym momencie nie zwracać uwagi na to , że nawet może się ktoś obrazić. Kierowac sie zdrowym egoizmem. Wtedy najważniejsze jest samopoczucie mamy i dziecka. Teściowie przeżyją, a jak w końcu zobacza maluszka to sie zaraz "odbrażą". Zresztą chyba trzeba od razu zaznaczać, "kto tu rządzi". Może się potem będą mniej wtracać. Tak mi sie wydaje, choć wiem, że mam dość "radykalne" nastawienie. Pecia, jak maleństwo? Jak sobie radzisz? Jaśkomama, rzeczywiście tych wzruszeń jest tyle, że mozna cały czas płakać (ze szczęścia). Pozdrowionka.Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 16:31 Ja tylko na chwilke. BO wlasnie wrocilismy i czekamy na starszego brata. Urodziłam Bartoszka 12go o 10:05 dostal tylko 5 punktow, potem 6 i dwie 9. Urodzil sie niedotleniony, z zoltaczka patologiczna i gronkowcem. Ale juz jest dobrze. Jestesmy juz w domu. Jak dojde do siebie opowim jak bylo, choc to nie sa mile wspomnienia Choć ja czuje sie swietnie. Zycze Wam jak najmniej komplikacji i pozdrawiam goraco. aga Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 17:46 Agaga gratulacje!!! Najserdeczniejsze!!! Cieszę się bardzo, że już jesteś po i czujesz się świetnie i, że razem z Maleństwem jesteście już w domu!!! Napewno po tych komplikacjach już za chwilkę nie będzie żadnego śladu. Trzymajcie się z Bartoszkiem cieplutko i cieszcie się nową sytuacją całą rodzinką. Ciekawa jestem jak starszy braciszek cieszy się na Mlodego? pozdrowionka, papa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 18:15 Gratulacje Pecia i mlodamama!!! Poradziłyście sobie świetnie! Dla Agagi szczególne gratulacje i mocno mocno ściskam kciuki za Bartoszka, mam nadzieję, ze wszytko z nim dobrze i nawet nie myślę że mogłoby być inaczej. Mnie dopadła jakaś przedporodowa depresja, ale to za sprawą tego, ze wszytko wali mi się na glowę a patryczek nie chce się urodzić. Teraz to już chyba naprawde sama zostałam na placu boju. Ale jeszcze tylko 3 dni i ja wyląduję w szpitalu i na pewno nie wróce z niego sama. Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 09:58 Cześć dziewczyny- wczoraj wróciliśmy ze Stefanem do domu. Gratulacje dla wszystkich, którym się to też już udało - AGAGA-w domu szybko zapomnisz o tych przykrych chwilach, w szpitalu sam sposób podawania informacji może być dołujący, jeśli do tego dochodzą kłopoty, to już naprawdę trudno wytrzymać, MŁODAMAMA - gratulacje - szczególnie za piękne parcie, a tak się bałaś... Dziewczyny ciągle czekające - z Waszych nastrojów jasno wynika, że poród tuż, tuż (a może juz urodziłyscie?). Pamietacie mój stan? Ostatni raz pisałam na Forum w sobotę. Wybrałam sie jeszcze do kina i na KTG dostałam juz takiej depresji, że nie mogli mnie opanować. Trzesłam się z emocji jak galaretka, płakałam i twierdziłam, że nigdy sama nie urodzę. Mały zaczął mi w brzuchu "współczuć", skakać fikać, miał to wysoki (165), to niskie (120) tętno - zapis jak Himalaje, więc powiedziałam, żeby pozwolili mi już zostać, że ja już nie chcę wracać do domu, że się boję, że mu się coś stanie a tu się czuję bezpiecznie.... Od soboty wieczór leżałam na porodówce, co kilka godzin przychodzili robić KTG, które wróciło do normy (podali mi Relanium). Od niedzieli rano przekonywałam lekarzy, że ja już mam depresję poporodową, żeby podali mi oksytocynę... Zapadła decyzja, że czekamy do poniedziałku rana, bądź na skurcze, które będezie już można wspomóc oksytocyną... Do tego stopnia byłam pewna, ze nigdy mi się sama nie zacznie akcja porodowa, że przegapiłam pół porodu. Skurcze regularne co 7-8 minut, kazali mi chodzić, więc zroobiłam kilka kilometrów i nadal przekonywałam, ze ja takie skurcze o mam od dawna. Lekarka do końca twierdziła, że to jeszcze daleko - szyjka dwa centrymetry, rowarcie na dwa palce i kazała iść spać obiecując, że rano o 7-ej mnie zbada i coś sę wymyśli. O pół do 2-ej te skurcze były juz na tyle bolesne, że nie dało się spać - o dziwo na KTG dochodziły ciągle tylko do 60-70, jak by nie były mocniejsze niż te, które miałam od tygodni. O pół do 3-ej zbadała mnie położna i okazało się, że już nie ma szyjki, rozwarcie na 2 cm. Od 3-ej była ze mną moja ukochana położna, której zawdzięczam cudowne przeżycie i wspomnienia z narodzin Stefanka. Od tego momentu był już też mój mąż. Było jakoś tak uroczyście, doniośle, byłam świadoma wagi tego wydarzenia i każdy ból przeżywałam z przedziwnym namaszczeniem, chociaż było coraz to trudniej. Ten przedziwny nasrój i spokój, jaki mnie ogarnął zawdzięczam własnie położnej, która co chwila badała tętno, tłumaczyła na jakim jesteśmy etapie, co rbić, żeby główka się obniżała (kila skurczów siedziałam na takim stołeczku z wycięciem, to przyspiesza schodzenie główki). 2 skurcze parte na stołeczku, 2 w kucki już z parciem, dwa długie na łóżku i o 5.20. Stefanek leżał na moim brzuchu...... Akurat był brzask, za oknem jaśniało - jak w telenoweli... Godzinne szycie i gęsty haft czuję do dziś, nie jest to miła pamiatka, trafiłl mi się lekarz lubiący właśnie gęste sciegi. Pobyt w szpitalu - cóż, trzeba to przeżyć... Powrót do domu - na razie jeszcze dziwnie. Wszystko dostosowuje się do rytmu małego a jednocześnie trzeba trzymać sie codzienności. Agatka wpatrzona w braciszka, widzę jak bardzo go kocha i wiem, jak będzie jej jeszcze ciężko. Ambiwalencja uczuć - rzecz trudna dla dorosłych, a co dopiero dla dziecka! Dziewczyny, trzymam kciuki za Was WSZYSTKIE - pozdrawiam i ciągle będę tu zaglądać aż do porodu ostatniej wrześniówki. Kiedy spotykamy się w nowym wątku? Magda(6811) Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 10:48 GRATULACJE dla Agagi i Magdy.....oj mialyscie duzo szczescia i madrych lekarzy wokol siebie. Ja pojechalam na porodowke wczoraj po poludniu od 24 godzin mialam bardzo silne skurcze, przesszly w bole krzyzowe, wiec polozna zadecydowala, ze mam jechac i sprobowac bo moze zaczal sie porod.......... Polozyli mnie na porodowce, podlaczyli ktg - skurcze nieregularne, ale bardzo silne.....rozwarcie na opuszke..... Przyszla jedna polozna zbadala, po godzinie lekarz i nic, skurcze wg ktg sie uspokoily a ja lezalam nadal z silnym bolem krzyza i podbrzusza. Wreszcie nie wytrzymalam i ostatnie cztery godziny pzelezalam i przeplakalam - wizja zostania w szpitalu jak tu wszystko sie zatrzymalo byla straszna, a lekarz powiedzial, ze oksytocyna mi sie nie nalezy - bo w sobote dopieo 40 tyd...... Nie wytrzymalam, zadzwonilam do swojej poloznej i spytalam czy moge isc do domu, bo w szpitalu to ja nie zostane.....Zadzwonila do lekarza, ten zrobil USG - stwierdzil, ze mala to chodzacy okaz zdrowia a do porodu to bardzo daleko jeszcze........... Jak uslyszalam, ze wszystko jest ok z mala i nic nam nie grozi wypisalam sie sama, wiem jak wyglada lezenie do 42 tyg. w szpitalu i czekanie na cud i decyzje lekarzy........... No i teraz siedze i czekam.....Prawie jak na Godota........... Polozne powiedzialy, ze depresja to jest 6tyg po porodzie a ja ja mam 6 tyg przed.......... Jak dlugo jeszcze???? Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 11:03 No ja też jeszcze nic. Wczoraj byłam na ktg,zero skurczy. W poniedziałek idę do szpital,zbadają mnie i albo wywołają poród albo będzie cięcie.Już mi wszystko jedno,ważne że w poniedziałek urodzę. Nie mogę się doczekać. Dziś w nocy mały tak wariował w brzuchu,że myślałam że chce mi przebić pęchęrz i co 2 godziny półgodzinna przerwa w spaniu. Do tego jeszcze bolała mnie głowa i ząb.Dziś musiałam iść do dentysty i okazało się że mam duży ubutek.Założyła mi truciznę i już trochę lepiej.Same atrakcje mam ostatnio.A porodu wciąż nie ma. pozdrawiam wszystkie oczekujące i te które się już doczekały. Też nie mogę się doczekać kiedy spotkamy się na innym wątku. Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 11:22 aaa, napisalam Wam posta, ale jakims cudem (pewnie znowu okazalam sie blondynka) umiescilam go w dziwnym miejscu naszego formum, wiec przyklejam jeszcze raz milego, asia_z -- Dziewczyny, od poniedzialku (8 wrzesnia) mam SYNA!!!!!! ostatnio pisalam w niedziele, wody sie saczyly, a ja czekalam na skurcze, za co pozniej dostalam po lapach od poloznej bo podobno tak dlugo nie mozna. w kazdym razie skurcze zaczely sie ok. 6 rano, zawiezlismy jeszcze Julke do przedszkola, potem szpital i.. o 12.29 przytulalam mala, mokra malpke, czyli Krzysia taka 'powazna' akcja zaczela sie po 10.00, wiec tak naprawde rodzilam kolo 2 godzin (nie liczac dwoch poprzednich dni, hehe), skurcze zasuwaly jeden po drugim wlasciwie bez przerw, wiec przy szyciu krocza dyskretnie zemdlalam ze zmeczenia nie zdazylam dostac z.o., pol godziny siedzialam na pilce pod prysznicem - troche pomoglo, ale tempo bylo zabojcze a teraz: Krzys jest super, taki chudziutki ze az sie przestraszylam czy wszystko ok (3080 przy urodzeniu, a Julka - 3600, pol kilo roznicy to naprawde duzo ), stope ma dluga prawie do kolana ) wylazi powolutku z zoltaczki fiz., wsuwa jak dziecko 'z ksiazki': co trzy godziny i spi ) pokarm cieknie mi litrami tak, ze w ogole zaprzestalam przebierania i chodze nago zszycie sie goi i wszytsko byloby ok, gdzyby nie wsciekle hemoroidy, ktorych zrobilo mi sie z dziesiec i dzieki ktorym pisze teraz do Was na stojaco )) trzymam kciuki za te , co 'przed' i za te, co juz 'po' ) pozdrawiam cieplutko, napisze znow jak juz bede mogla siedziec ) asia_z -- a poniewaz moge juz siedziec, to jeszcze dopisze: ciaza i porod to w zasadzie pestka - przynajmnije dla mnie i przynajmniej w porownaniu z tym, co potem. po kolei dokuczaly mi BARDZO: hemoroidy, szew, a jak te nieco przestaly to pojawil sie nawal, taki z 40 stopniami goraczki przez 4 dni i utratami przytomnosci w drodze do lazienki ) potem zapalenie piersi (niech to diabli, w domu do dzis pachnie bigosem od okladow z kapusty), w miedzyczasie Krzys przestawil sie na jedzenie co 6 godzin, co spowodowalo panike w calej przychodni o naszym domku nie wspominajac i wreszcie.. ..wreszcie wszystko powolutku sie normuje ) boli jak ciagnie z piersi po zapaleniu, ale chyba przejdzie, nie? )) buziaki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:16 ASIAZ- gratulacje! Rzeczywiście poród to nic w porównaniu z przejściami, które miałaś w domu. Prechodziłam to przy pierwszym dziecku, na razie jeszcze panuję nad biustem, ale kapusta w lodówce na wszelki wypadek lezy. Co do siadania to proponuję wszystkim dmuchane kółko dziecięce do pływania - na nim pełen komfort -mozna karmić, jeść, siedzieć przy komputerze. OCZEKUJĄCE - moja położna badając ręką (od wewnątrz moe skurcze, powiedziała, że czuje jak się na silają (chociaż na KTG niby ciągle dochodziły do 70) - ja też czułam narastający ból, więc w czasie porodu musicie same się obserwować i o wszystkim informować, upierać się, że tak właśnie jest - maszyna to nie wszystko. JUSTAKOKO - w poniedziałek będziesz dzień po terminie - naprawdę nie będą czekać dłużej tylko od razu wywołają albo cc? Ja z dzisiejszej perspektywy cieszę się, że udało się bez przyspieszaczy, ale doskonale rozumiem Twoją determinację. Ważne, żeby oksytocyna szła z tzw. pompy - to wtedy jest dawkowana tak, jakby się naturalnie wydzielała a nie duża dawka, jak z kroplówki i potem nie ma przerw miedzy skurczami. -Trzymam kciuki, pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:26 Magda- Gratulacje!!!! Justakoko, widzę że czeka nas podobny los, ja idę do szpitala jutro, mam nadzieję, ze mnie tam nie zostawią, ale chyba nie ma innego wyjścia. Tak bardzo chciałam żeby wszytko zaczęło się w domu, bez wywoływania, zebym mogła pojechać do szpitala jak najpóźniej, ale nie zawsze jest tak jak chcemy.przeraża mnie własny strach i perspektywa leżenia i oczekiwania, ale trudno może jakoś to jeszcze będzie. Pozdrawiam wszytkie mamusie i mocno trzymam kciuki. Odezwę się już jak będę z dzidzią po drugiej stronie brzucha. Agnieszka. Odpowiedz Link Zgłoś
agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:49 Witam Pojawiam sie tylko na chwileczkę. Sytuacja w domu traszkę mi sie skomplikowała... 13.09 urosziłam śliczną dziewczynką w ekspresowym tempie, prawie bez szwanku na zdrowiu tzn zeszłam z fotela i poszłam się wykąpać. Obie czujemu sie swietnie. Natomiast po powrocie ze szpiala, okazało się że mój pierworodny ma zapalenie płuc i zabrali mi go do szpitala... Boję się,że on tego psychicznie nie wytrzyma, bo ja powoli sie podnoszę z załamania. Jak sytuacja się unormuja to sie odezwę.. ps nie miałam nawet czasu przeczytać postów, więc gratulują tym które sa już po, a tym które czekają mówię że to napewno w krótce nastąpi nic sie nie martwcie - nawet nie wiecie jak teraz chciałabym sie z wami zamienić i móc być z moim dziubełkiem w szpitalu... papatki aga Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 14:35 Trzymaj się Aga - gratulujac rekordowego porodu wspolczuje Ci, bo te starsze dzieci w ogole sa w trudnej sytuacji a tu jeszcze taki pech. Mam nadzieje, ze rodzina stoi na wysokosci zadania i ktos jest stale przy Twoim synku. -Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:36 Witam Was wszystkie!!! Gratulacje dla agachod, magdy i asi_z!!! Cieszę sie, że macie juz za soba poród i że tak dobrze Wam poszło!! No i pojawiają się chłopaki! to dobrze są kandydaci dla mojej Amandy, bo u mnie wkoło same dziewczyny... Nareszcie wrzesniówki zaczęły rodzić! Teraz co zajrzę na forum to nowa informacja o narodzinach. Tak trzymać!!! Zostało jeszcze tylko 10 dni wrzesnia. Trzymam kciuki za Dziewczyny, które są przed! Bierzcie przykład z wrzesniówek już po i na porodówce nie dłużej niż trzy godziny! (żeby to się tak dało zaplanować co?...) Tego Wam życzę z całego serca i pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:41 Do Agachod! Oczywiście gratulacje dla Ciebie i Twojej Dziewczynki. Te chłopaki to od Magdy i Asi_z dla naszych ślicznych Dziewczynek! Pozdrawiam Twojego pierworodnego i wierzę, że szybko wróci do zdrowia i będziecie w komlecie cieszyć się z nowej sytuacji. pozdrawiam Basia Czekam na kolejne narodziny! Trzymajcie sie cieplutko B. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 21.09.03, 10:46 Aga! trzymammy kciuki, wiem, ze pewnie nie mozesz tego przeczytac, ale wiesz.. nasza dobra energia dotrze do Ciebie tak czy inaczej ) asia_z Odpowiedz Link Zgłoś
joannamichal Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:54 Witam wszystkie wrześniowe mamy i gratuluje pociech. Ja mam termin na 27.09. więc jeszcze trochę mi zostało, a znając swoje szczęście urodzę dopiero w pażdzierniku. Jestem ciekawa czy zauważyłyście u siebie przed samym porodem jakies objawy np. czy dzidzia w brzuszku była spokojniejsza niż zazwyczaj czy może wierciła się przeokropnie. Zastanawiam się czy Wy też miałyście przypływy i odpływy energi i czy opadły Wam brzuszki, bo mój właśnie zdecydował pójść do góry. Głowy do góry wrześniówki i życzę Wam jak najwięcej przespanych nocy. Pozdrawiam- Joanna Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 21.09.03, 11:14 Witajcie wszystkie "PRZED" - co do objawów zwiastujących poród u mnie tylko opuszczony brzuch (jakieś 2 tyg. wcześniej) i pogłębiajace się wahania nastrojów, raczej zdecydowanie w stronę histerii, płacze bez powodów itd. Ostatnim objawem, po którym wreszcie zorientowałam się, że już chyba rodzę było odchodzenie krwawego śluzu - czopa, to bynajmniej nie była brązowa krew ale właśnie taka różowa, nawet myślałam, czy to normalne, ale to właśnie przeżywała też przed a właściwie na początku porodu JUSTCYA. To objaw towarzyszący już silnemu i szybkiemu rozweraniu się szyjki. Nic więcej nie zauważyłam, Stefan szalał do końca w swoim rytmie (no już nie w czasie porodu) w jego zachowaniu nic się bynajmniej nawet w dobie "przed" nie zmienło. Lekarka w szpitalu mówiła mi, żeby cały czas obserwować ruchy, że matka wie więcej niż KTG - jeśli dziecko nagle słabiej się rusza to powinna się zgłosić do lekarza - tak więc, trzeba się wsłuchiwać w siebie do końca i miec nadzieję, że może to dziś... Trzymam za Was kciuki, żebyście wszystkie miały to jak najszybciej i jak najlżej za sobą... Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 08:21 cześć dziewczyny! To już dziś! Trzymajcie za mnie kciuki. Następnym razem odezwę się z Adasiem na rękach Pozdrawiam, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 10:03 Mam wrazenie, ze z wrzesniowek tylko ja chodze jeszcze z brzuchem. A to juz po terminie. Zazdroszcze Wam madrych lekarzy...Moja lekarka i polozna powiedzialy, ze mam czekac....Jak dlugo jeszcze..........? Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 12:35 Witajcie dziewczyny, przepraszam, że tak mało sie ostatnio udzielam, ale przy dzidziusiu na prawde ciężko z czasem, żeby choć do toalety pójsć, a co dopiero posiedzieć przy komputerze. Niemniej gratuluję coraz to nowym mamom wrzesniowym i trzymam kciuki za te oczekujące. Powoli również przenoszę się do działu "Rówieśnicy".Mam nadzieje, że sie tam spotkamy. Pozdrawiam. Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Hej Karolka 22.09.03, 14:08 KAROLKA - w moim wypadku czekanie po terminie miało jednak sens, chociaż czułam dokładnie to, co Ty. Uważam jednak, że nie może być tak, ze nie wiesz JAK DŁUGO masz czekać. Rozsądnie jest wyznaczyć jakąś datę, inaczej rzeczywiście można zwariować. Chodź na KTG (po terminie to juz chyba codziennie albo co drugi) i pytaj, kiedy ewentualnie zachcą Ci pomóc wywołać, albo cc. Wiem, że jeszcze przeraża Cie rosnąca waga dziecka. Mój miał byc gigantem - z USG w połowie sierpnia wychodziło mu 3300. Kied urodził się 15, września ważył tylko 3700 ale rzeczywiście długi stąd pewnie te wymiary. Trzymaj się - ile dni jesteś już po terminie? Mój Stefek urodził się dokładnie 5 dni po. Widać wcześniej nie był jeszcze gotowy, czego nijak nie chciałam przyjąc do wiadomości. To już NAPRAWDĘ kwestia dni a może godzin - PA, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: Hej Karolka 22.09.03, 18:07 Ja też już dwa dni po terminie... Na konsultację zapisali w piątym dniu, czyli w czwartek. Mały stale się rusza, jakby mniej intensywnie (pewnie mniej miejsca), ale o "swoich porach", więc wszystko ok i czekam. No, nie czekam bezczynnie. Zaczęłam popijać kawę, więcej spacerować, wchodzę piętro-dwa po schodach. Ja też miałam wagę z USG 3,5 kg -4 tygodnie temu!!! Myślę, że teraz Mały przekroczył już 4 kg. Dobrze, że duży, mam nadzieję, że zdrowiutki... I oboje z mężem już bardzo chcemy się o tym przekonać naocznie. Pozdrawiam oczekujące, zwłaszcza "przeterminowane" - to w końcu musi nastąpić! Wiki Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: Hej Karolka 22.09.03, 18:58 Mialam juz nie wracac bez dzidziusia do domu, a jednak wrocilam sama tzn z dzidziusiem w brzuszku, poszłam do szpitala- wczoraj minął mój termin zbadali mnie zrobili ktg, wyszlo wszysto ok tzn nie wiem dla kogo bo zero rozwarcia i nie wiem jeszcze jak dlugo będę czekała. Mam nadzieję, ze to już w tym tygodniu. Pozdrwaiam serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Hej Karolka 23.09.03, 08:24 Dzieki za slowa otuchy, bardzo mi pomogly Przeszlam juz do porzadku dziennego z tym czekaniem...Mala wierci sie tak mocno, ze sprawia mi to bol, jak mialam robione USG tydzien temu to uslyszalam, ze wazy ponad 4,5 kg..........Maz sie smieje, ze mala Kluske mamy....I pewnie nie chce wyjsc, bo ma ochote pobic rekord Ginesa w wadze urodzeniowej..... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 23.09.03, 10:49 Czesc, wlasnie sie dowiedzialam, ze mam dzisiaj o 14 byc w szpitalu. Nie wiem jak dlugo tam bede, ale podejrzewam, ze tym razem wyjde juz z Mala na rekach....to jest optymistyczne zalozenie. Trzymajcie prosze kciuki.... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 23.09.03, 14:22 Karolka powodzenia! Do pozostałych oczekujących - wykorzystajcie wolny czas maksymalnie - na odpoczynek i ostatnie przygotowania. Potem będzie łatwiej! Ja nie wierzyłam, że przy dziecku jest tak mało czasu. A tu wyjście do toalety czasem jest problemem. Nie to że dużo jakiś obowiazków, ale są dni że mały cały czas wisi u cycuszka. Ja na przykład w ostatnich chwilach przed porodem gotowałam dużo rosołó. Teraz tylko odmrażam i dodaję kluseczki. Jestem bardzo dumna ze swojej zapobiegawczosci. Teraz taki ciepły rosołek to zbawienie. Szkoda tylko, że przed porodem sie niezbyt wyspałam - przeszkadzał mi brzuch. Pozdrawiam.Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 24.09.03, 13:09 Witam wszystkie wrześniówki przed i po Chciałam się pochwalić że od 13 września jestem mamą Kubusia. Cesarkę miałam zaplanowaną na 16 ale mogłam się domyślać że przyjdzie na świat 12 lub 13 bo wtedy mąż wyjechał w delegację (całe szczęcie do Jachranki pod Warszawą). O 24.00 zaczęłam odczuwać regularne skurcze co 10 min zadzwaniłam do męża ale że sama nie byłam pewna czy to "to" postanowiliśmy jeszcze poczekać. Ok 4 zadzwoniłam żeby mąż jednak przyjechał bo skurcze stawały się coraz bardziej bolesne i częstsze, ja w tym czasie biegałam po mieszkaniu i kończyłam pakować torbę do szpitala. Do szpitala dotarliśmy ok 6 ale przetrzymali nas do 11 bo anestezjolog był zajęty, potem obchód i dopiero my. Kuba przyszedł na świat o 11.10 miał 56 cm i ważył 3850g. Miał żółtaczkę fizjologiczną ale po jednym naświetlaniu mu zeszła. Od kilku dni jesteśmy w domu i nie mam czasu na nic. Mały je co 2 godziny a czasem nawet co godzinę. Bardzo ładnie ssie i przybiera na wadze. Oboje z mężem jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie wiedziłam że to takie cudowne - być mamą. Pozdrawiam wszystkie oczekujące i szczęśliwe mamy. Asia Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 24.09.03, 18:31 Gratulacje!!! Cieszę się, że dołączyła do nas kolejna szczęśliwa wrześniowa mamusia!!! Super, że wszystko poszło o.k. i oboje czujecie się dobrze. Malutkiemu rytm pewnie niedługo się ustali i będziesz miała więcej czasu. Pielęgnacja noworodka to rzeczywiście bardzo absorbujące zajęcie, ale takie przyjemne - prawda!!!! pozdrów i ucałuj swojego synka ode mnie i mojej już prawie mieszęcznej córeczki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 11:45 Brawo Asiu- gratuluję Kubusia! Jest starszy od mojego Stefana o całe 2 dni! Karmienie na początku tak wygląda, ale niebawem przerwy się wydłużą, czego Tobie i nam wszystkim wrześniowym mamom życzę! Kto jeszcze został? Chyba już wszystkie mamy urodziły, ale jeszcze nie wróciły lub nie mają kiedy pisać. Mam nadzieję, że dziecko KAROLKI nie przekroczyło 5 kilo! Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 13:10 Czesc, niestety ja jeszcze zostalam... Mala wazy juz grubo powyzej 4500 - ponoc ma 4800, na USG jej wymiary nie mieszcza sie juz w siatkach centylowych dla plodu......... Ze szpitala mnie puscili do domku, bo skurczynie ma, ozwarcie tylko na 1cm, to lepiej zebym czekala w domu. Kurcze czekam na cud...... Dopiero 2.10. mam sie zglosic do szpitala na wywolywanie porodu. Podlacza mi oksytocynke, poczekaja na regularna czynnosc skurczowa a pozniej cesarka, bo mala jest tak duza.... Coz zostalo mi juz tylko czekanie...... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 15:36 karolka-trzymamy kciuki! kurcze-rzeczywiscie pielegnacja noworodka jest absorbujaca.mojemu od 3 dni zaczeły sie kolki!chodze juz na rzesach.az nie chce mi sie wierzyc ,jasko_mama, ze to sie jakos unormuje. czy wasze dzidzie nie maja kolek?kasia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 19:04 KAROLKA! - cud może się zdarzyć lada godzina! Rozumiem, że 2 10. to dwa tygodnie po oficjalnym terminie? Nie rozumiem natomiast po co wywoływać skurcze do cc? Jest na to jakaś mądra odpowiedź? Jesteśmy z Tobą i czekamy razem, - chodź do kina, na spacery, na zakupy. Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam "na wolności" było pójscie na film pt. "Basen". Stefek tak się zdenerwował kinową ścieżką dźwiękową, że już zostałam w szpitalu. Pozdrawiam Cię mocno, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 19:07 MŁODAMAMA - moja córkia miała i wydawało mi się, że "jej tego nigdy nie zapomnę!" Mija jak sen. Stefan nie ma, ale ja jestem dużo ostrożniejsza z dietą - główne pozywienie to ryż z duszonymi jabłkami, tylko białe pieczywo, żadnych drożdżowych bułeczek ani smaż0onego, żadnych przypraw, mleko w homeopatycznych dawkach. Picie - tylko woda i herbata. Z brzuchem mamy na razie spokój. Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 21:53 Współczuję Ci mloda mamo z kolkami. Wiem, że to Cie nie pocieszy, ale one naprawdę mijają... Moja córcie chyba na szcęście ominęły, to ponoć zależy po prostu od dziecka i niestety nie ma na to lekarstwa - trzeba przeczekać. Ale damy rade - jak przetrwałyśmy ciążę, urodziłysmy to teraz nic nas nie złamie prawda Dziewczyny?! Karolka trzymaj się, a jak dotrwasz do 2.10 chyba lepiej walcz o cesarkę, bo po co męczyć się w bólach po oksytocynie, a potem i tak mieć cięcie? No chyba, ze lekarze mają w tym jakis plan, ale jaki?... pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) do Karolki 26.09.03, 10:14 Witaj Karolka, ja też jestem przeterminowana, już szósty dzień. Na ktg wszystko ok, ale brak rozwarcia. Mały ma chyba już ponad 4 kg, wybieram się na usg, żeby to sprawdzić, bo martwię się, że jest już duży i nie ma miejsca. Ty przynajmniej już wiesz co dalej, u mnie lekarz niezmiennie każe obserwować ruchy i "zgłosić się, gdyby było coś niepokojącego". "Zaniepokojona" to ja bywam 3x dziennie, wiem, że to lekka przesada, ale po terminie to się tak ciągnie... Już nawet mój cierpliwy i opanowany mąż westchnął dzisiaj "Niech on się już urodzi". Ale najważniejsze, żeby maluchy były zdrowe, no nie? Pozdrawiam i no cóż... podobno porodu nie da się zaplanować... Ale w końcu nastąpi! Wiki Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 26.09.03, 10:17 Czesc, dzieki za slowa otuchy . Wczoraj w nocy odszedl sobie czopek - moja radosc byla wielka bo myslalam, ze juz nic sie nie stanie..... Z ta cesarka i oksytocyna to jest tak, ze nie nalezy ciac macicy na tzw. "zimno" czyli bez skurczy - moze to doprowadzic do calkowitego jej usuniecia pozniej . Takie ciecia na "zimno" robi sie tylko w przypadku zagrozenia zycia dziecka lub matki. Trzeba wywolac regularna akcje skurczowa, zeby zrobic cc, a ja niestety od 2 tygodni nie mam skurczy. Na ktg gdyby nie zaznaczone ruchy malej to kreska byla by prosta..... Trzymajcie sie kobietki...Zycze Wam samych milych chwil z dzieciaczkami - pomimo kolek i nieprzespanych nocy.....Wiecie troszke Wam ich zazdroszcze i nie moge sie juz doczekac jak bedzie u mnie.... Mlodamama - Magda ma racje na wystepowanie kolek u dziecka duzy wplyw ma dieta mamy - radze ja zweryfikowac....kolki powinny wtedy zniknac.... Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 26.09.03, 15:34 Mój synuś też dostał dzisiaj w nocy kolki. Nie płacze ale cały się napręża i wydaje z siebie głośne stęknięcie. Jestem pewna, że to po soku z jabłek Hortexu. Na śniadanie zjadłam kleik ryżowy na wodzie i małemu zrobiło się o wiele lepiej. Na obiadek zjem pomidorówkę i mam nadzieję że wzdęcie Kuby zniknie. Ja mam trochę inny problem - nie możemy się dograć z ilością mleka, cały czas jest go za dużo. Kuba jest małym żarłoczkiem i bardzo mocno mnie ssie i potem się krztusi, a ja odchodzę od zmysłów żeby się nie udusił. Ściągałam trochę mleka żeby zmniejszyć ciśnienie w piersi, ale to błędne koło, bo potem więcej się go produkuje. Czy to się kiedyś samo unormuje? Pozdrawiam Asia Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 27.09.03, 12:52 czesc, ja tez juz jestem mama. od 22 wrzesnia. tez mam nawał pokarmu i malo czasu. pozdrawiam wszystkich, justa. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 13:27 JUSTAKOKO - brawo!!! Nareszcie. Napisz trochę więcej - kiedy, ile waży dzidzius i jak było! Gratulacje, trzymaj się, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 16:40 22 września o 17.15 przez cięcie przyszedł na świat Adaś. Ważył 3835, miał 56 cm, a obwód głowy 37 cm. Wróciłam do domu 25 września. Czuję się OK. Znaczy fizucznie OK, ale psychicznie kanał.Najgorzej jest wieczorem.Rośnie mi temperatura i zaczynam płakać bez powodu.Znaczy powód jest.Ogarnia mnie wielki strach,że nie dam rady,że sobie nie poradzę,i takie różne lęki.Nie mogę nad tym zapanować i chyba to mnie jeszcze bardziej dobija. Na szczęście jest ze mną mąż, ale już się boję co będzie jak za 2 tygodnie pójdzie do pracy.I znów płaczę. Czy wy też tak macie czy tylko ja jestem taka porypana? Mam nadzieję,że to minie.Tylko kiedy... pozdrawiam, Justa. Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 16:43 zdjęcia mojego synka Adasia możecie zobaczyć na stronie : adas.kokoszczynski.com mąz zaraz po porodzie rzobił stronę i rozesłał link po znajomych. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 17:51 Justyna - to minie, ale jest rzeczywiście okropnie nieprzyjemne. Wiem, bo miałam to po urodzeniu Agatki. Ciągłe napiecie, nie możesz ani na chwilę odpocząć, przytłaczające poczucie odpowiedzialności. Tym razem miało mnie to ominąć. Zaczę się świetnie - od narodzin Stefana luz, szczęście i sama radość. Dopada mnie ostatnio, bo mamy kłopot z żółtaczką fiz. Żyję od kontroli do kontroloi, stresuję się, że Stefan nie chce pić glukozy... Denerwuje mnie każdy dźwięk. Wiesz kiedy minęło mi za pierwszym razem? Jak tak kompletnie i bez pamięci zakochałam się w Agatce. Nasze docieranie trochę trwało, ale początkiem DOBREGO był jej pierwszy usmiech do mnie - już taki swiadomy. Miała wtedy 4 tygodnie i potem już było tylko lepiej, lepiej i lepiej... Stefana kocham bez pamięci od pierwszej sekundy, dołuje mnie tylko ciągła troska o niego, pewnie gdyby nie ta żółtaczka byłoby miodowo, no cóż... Trzymaj się, poczekamy jeszcze chwilę na ostatnie wrześniówki i chyba przeniesiemy się na wątek RÓWIESNICY??? Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 22:10 Gratutacje!!! Super, że masz już synka przy sobie i że czujecie sie dobrze! A co do dołka psychiczne to rzeczywiście nie jest przyjemne i najgorsze, że żadne tłumaczenia nie pomagaja. Trzeba przetrwać. Najlepiej nie wybiegaj za bardzo w przyszlość - jak mąż pójdzie do pracy to jakoś się ułoży. Skup się na tym co dziś, że mały dobrze je, że przespał 5 godz. w nocy, że zrobił śliczną kupkę, itp. Radość z małych rzeczy pomaga. A może mogłabyś poprosić kogoś z bliskich o pomoc chociaż w pierwszych dniach? Trzymaj sie cieplutko i ucałuj Twojego ślicznego chłopzczka!!! (obejrzałam sobie zdjęcia - jest słodziutki) papa Basia Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: BRAWO JUSTAKOKO! 29.09.03, 12:20 justakoko - gratulacje!doł i lęk na prawde minie. mnie juz mija. a było bardzo zle! w szpitalu ciagle beczałam, musieli mi nawet ze 2 razy dawac cos na uspokojenie. joan - moze raczej nie sciagaj pokarmu? przetrzymaj i niech mały wyssa ile potrzebuje a wtedy twoja produkcja mleka zacznie sie dostosowywac do niego...zazdroszcze mamom co sobie radza z kolkami. my ani rusz! a jem juz wyłacznie biały chleb z gotowana szynka, rosół, jabłka,kure i ziemniaki.czy ona moze na prawde wystapic po soku jabłkowym?w szpitalu powiedzieli mi, ze to jedyny sok jaki moge pic...rany, co robic? widze jak on sie meczy,tez steka i sie napina, kropelki chyba srednio pomagaja... a jak tam karolka? zaczełam watek wrzesniowy w "rówiesnikach".czekam az sie dołaczycie. kasia p.s. sory za ortografie ale pisze tyl;ko jedna reka bo na drugiej lezy mój synek Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 Re: BRAWO JUSTAKOKO! 29.09.03, 13:01 mlodamama- sprobuj pic herbatke z kopru wloskiego (zwykle saszetki Herbapolu w Aptece)- ja pije raz dziennie i pomaga -magda Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 29.09.03, 13:26 dziewczyny! najwazniejsze, ze te doly i depresje z pierwszych dni PRZECHODZA )) moja maz byl w domu tylko trzy dni i myslalam, ze umre ze strachu, jak pierwszy raz wychodzil z domu, ale sie mu nie przyznalam ) i jakos dalam sobie rade ) teraz za to mam zabawe, bo Julka ma angine, Krzys gila do pasa i oboje na mnie wisza - w sensie doslownym, Krzys przy biuscie, a Julka na plecach ) z mlekiem, ktore cieknie mi niemilosiernie w trakcie karmienia robie tak: nie odciagam, ale przystawiam wyparzona szklaneczke pod te piers, z ktorej nie karmie i za kazdym razem idzie do zamrazalki jakies 50 ml. Nie masuje, nie odciagam, samo wylatuje to, co za duzo, piers troche mieknie i jest ok ) trzymam kciuki )) a. Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 30.09.03, 20:24 Rany, juz nie mogę!!!Ta kolka zabiera mi prawie całą radosć maciezyństwa. Nie wytrzymam jeszcze takich 3 miesiecy!!! Próbowałam juz wszystkiego - Esputicon, Grip Water, Infacol, Herbatka koperkowa, masaże, ciepłe okłady, suszarka, rowerek, super restrykcyjna dieta... Nie spałam od 10 dni. W dzień jest troche lepiej, ale mój organizm jakos dziwnie reaguje i jak już uda mi sie małego uspić to ja nie mogę zmróżyć oka ani rusz. Na a w domu przecież jeszcze trzeba coś zrobić. Choćby ugotować rosół - muszę przecież jeść coś pożywnego a nie tylko suchy chleb. p.s.Asia - a ile można w zamrażalniku przechowywać to mleko? Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 02.10.03, 16:13 Karolka, Agapolo, Viki - gdzie jesteście? Nawet jeśli jeszcze nie urodziłyscie nie dołączajcie się do PAŹDZIERNIKÓWEK tylko zostancie z nami. Czekamy już na Was na stronach RÓWIESNICY, ale w tym wątku jeszcze szukamy informacji o Waszaych porodach. Dajcie znak życia! Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 05.10.03, 10:38 witam was serdecznie, dopiero wczoraj wróciłam ze szpitala w którym jednym słowem przeżylam horror, po 26 godzinach bóli, skurczach co minutę i rozwarciu na dwa palce wyciągnięto mojego synka z brzuszka prez cesarskie cięcie 28.08 o godz 17:20, ważył 3740 dl.60cm, teraz leży w centrum zdrowia dziecka i matki w Katowicach z podejrzeniem niedotlenienia po odejściu moich zielonych wód płodowych a leżałam w szpitalu od 25.09, jest kochany, śliczny i mam nadzieję, że będzie zdrowy, na WIĘCEJ PISANIA NIE MAM SIŁY, pozdrawiam was serdecznie. Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 05.10.03, 16:40 Agnieszka! Przede wszystkim sedeczne gratulacje synka!!!, kolejny "kandydat" dla mojej córeczki! Przykre, że tak strasznie musiałaś przeżyć jego przyjście na świat, ale teraz napewno będzie już wszystko dobrze. Maluszek pewnie niedługo do Was dołączy i już będzie z kzdym dniem lepiej. Wierzę, że jest zdrowiutki, ale lepiej niech go poobserwują to będziesz spokojniejsza. Trzymaj się cieplutko. pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś
asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 03.10.03, 12:57 mlodamamo! z tego co pamietam, zamrozone mleko mozna przechowywac w zamrazalce przynajmniej 6 miesiecy, ale ja na razie i tak zwykle wyciagam je nastepnego dnia, kiedy maly na mnie wisi z okazji kolki (pisalam o kolce na 'rowiesnikach') ja niedlugo wracam do pracy - na razie na kilka godzin w tygodniu, no i powinnam zaczac robic zapasy ) trzymaj sie cieplo i na gotowanie rosolu namow kogos z rodziny lub sasaidke, a sama sie przespij wtedy, kiedy maluch ma lepsze chwile, ja sie prawie wykonczylam przez ten tydzien - do tego stopania, ze zasnelam w trakcie dosc bolesnego zabiegu rehabilitacyjnego (trafilo mnie porazenie twarzy, pisalam o tym juz kiedys), prowadzacy nie mogl uwierzyc )) trzymam kciuki, a. Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 AGAPOLO - NARESZCIE! 06.10.03, 17:14 AGAPOLO - gratuluje Ci synka - chlopcy u nas wyraznie w wiekszosci, a Twoj chyba byl najwiksze z nich wszystkich (60 cm!!!). Szkoda, ze Cie tak wymeczyli, zwlaszcza, ze bylas w szpitalu juz trzy dni wczesniej! Wszystko bedzie dobrze, trudne poczatki szybko przemina, trzymajcie sie i dolacz do nas na watek Rowiesnicy. Jak nazwalas Synka? Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 09.10.03, 16:51 Czesc, ja nioestety musialam czekac az do kolejnej pelni. Urodzilam corcie 3.10. Mala wazyla 4300 i ma 55 cm dlugosci. Jest slicznym, zdrowym dzieckiem pomimo tego, ze porod odbyl sie w 41 tygodniu, przez CC a wody byly juz zielonkawe. Wlasnie wrocilysmy do domku. Nie odzywalam sie tak dlugo poniewaz juz 29.09 wyladowalam w szpitalu na wywolywaniu porodu. Tak sie nademna pastwili, ze wrescie sie im udalo. Niestety porod nie postepowal, po 24 godzinach rozwarcie bylo tylko na 4 cm i zdecydowali sie na CC. Teraz odpoczywamy w domku i nabieramy sil na pierwszy spacerek.... Pozdrawiam Karolka Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 09.10.03, 19:34 Serdeczne gratulacje!!! Witamy październikówkę wśród wrzesniówek! ja też (a właściwie moja córcia) jestem wrzesniówką, choć urodziłam się sierpniówką. Dobrze, że jesteście już w domciu -teraz szybciutko wrócisz do sił, a Malutka dostarczy Ci tylu radości, że szybko zapomnisz o trudnych dniach w szpitalu. Całuski dla Ciebie i Twojej córeczki. Trzymaj się cieplutko. pozdrawiam serdecznie Basia Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 KAROLKA-GRATULACJE 10.10.03, 11:12 KAROLKA - NARESZCIE! Rzeczywiscie wymeczyli Cię ponad miarę! Tyle dni w szpitalu, dobrze, że się wreszcie zdecydowali na cc, bo waga, jak przewidywałaś, olbrzymia! Wracaj do sił i do nas na wątek RÓWIEŚNICY, jesteś naszą wrześniówką, więc zostań z nami! Czekamy tam na Ciebie i AGĘPOLO no i pozostał nam nadal nieznany los WIKI. Jak nazwałaś swoją córcię? Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
agapolo Re: KAROLKA-GRATULACJE 10.10.03, 13:13 Dołączam się do gratulacji dla Karolki. Jestem już w domku razem z moim Patryczkiem od wtorku, poznajemy się i coraz lepiej się rozumiemy. Dzisiaj np w nocy Pati obudził sie tylko o 3 i 6 rano na karmienie a tak dał mamusi spać. Pozdrawiam serdecznie Agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś
magda6811 AGAPOLO - bardzo się cieszę 10.10.03, 17:42 AGAPOLO - ciesze się, że już wreszcie jesteście razem! Pierwsze dni są trudne, ale po pewnym czasie wszystko się normuje. Czekamy na Ciebie na wątku ROWIEŚNICY, pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
mlodamama Re: AGAPOLO - bardzo się cieszę 10.10.03, 22:10 agapolo i karolka - wielkie gratulacje!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 10.10.03, 22:40 Dziewczyny z wątku wrześniowego - chyba jako ostatnia gratuluję serdecznie! Ja też już w domu - od tygodnia, ale Mały jest tak absorbujący, że dopiero dziś usiadłam do komputera. Nasz Patryk (tak, Agapolo, też Patryk, i też pewnie będę do niego mówiła Pati chociaż na razie to po prostu prześliczne Szkrabiątko) urodził się 28.09. o 10:40 siłami natury - no i trochę własnymi i moimi, a także taty, który pomagał mi się zapierać przy parciu - nie wiem, co bym bez taty zrobiła... Naprawdę mogę powiedzieć, że mąż rodził razem ze mną. Szkrab urodził się z wagą 3900 i 59 cm. Dostał 10 pkt. Niestety w szpitalu troszkę za dużo stracił na wadze, więc zostaliśmy o dzień dłużej. Ale już ładnie odrabiamy, w poradni laktacyjnej dostaliśmy same pochwały. Tylko on je albo 15 min., albo 2 godz. niemal bez przerwy... Moje życie składa się z lęku, czy na pewno się najadł (wtedy płaczę) i obaw, czy moje piersi wytrzymają następne karmienie (wtedy też płaczę). Na szczęście krem Purlana robi cuda. Też jesteście takie pogryzione? Pozdrawiam serdecznie, życzę, żeby wszystkie wrześniowe i te już październikowe Maluchy rosły zdrowo i dawały nam pospać (mój daje I pewnie też przenoszę się na Rówieśników! Wiki z 13-dniowym Patrykiem Odpowiedz Link Zgłoś
jasko_mama Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 17:46 WIKI Gratulacje!!! Super, że już jesteście w domciu i dobrze się czujecie. Teraz już będzie z górki, codziennie nowe radości! Twoje obawy o to czy się najada rozumiem w całej rozciągłości - też przez to przeszłam, tylko, że u mnie to było raczej tak, że Mała była śpioszkiem - spała 5-6 godz, potem jadła 1-2godz, a u mnie pokarmu coraz mniej... Zaczęłam ją wybudzac w dzień i wszystko się unormowało, no i pojechałam do szpitala ją zważyć, żeby mieć pewność, że przybiera. A co do piersi to mnie bardzo pomógł Bepanthen i po dwóch tyg. już w ogóle nie bolało, a córci do pupy też najlepiej odpowiada Bepanthen. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wśród rówiesników Basia Odpowiedz Link Zgłoś
wiki41 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 21:54 Dziękuję Dziewczyny, że tu na mnie poczekałyście (chyba jestem ostatnia, nawet nie pod względem daty urodzenia, ale pod wzgl. "meldunku"). Już się zgłosiłam na Rówieśników. Co do karmienia, to nadal drżę, jeśli je krótko, albo długo śpi. Też już zaczęłam wybudzać, ale wtedy Mały jest strasznie marudny, i tak krótko ssie pierś, a potem płacze... No ale chyba tak musi być, bo też sie boję o pokarm. Tylko w nocy dajemy sobie trochę pospać Do usłyszenia! Wiki z Patrykiem Odpowiedz Link Zgłoś
agaga1 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 22:35 Po długiej przerwie znów jestem. I pragnę pogratulować wszystkim tym Wrześniówkom, którym jeszcze pogratulować nie miałam okazji. Cieszę się, że nasze ciąże tak szczęśliwie się skończyły! Pozdrawiam serdecznie i zmykam na „rówieśników”. agnieszka Odpowiedz Link Zgłoś