Dodaj do ulubionych

Wrzesień 2003 :-)

    • agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 13:48
      W sobote ja tez będę przeterminowana...

      To czekanie mnie wykończy.
      Jak byłam cztery tygodnie temu u gienia to powiedział mi że to bedzie lada
      chwila - i to wszystko chyba przez niego, na niczym nie mogę się skupić...
      Nawet nie mam ochotę iść na wizytę, bo pewnie znowu powie mi ze to juz zaraz i
      tak będę czekać aż pobiję rekord ginesa,a po urodzeniu zamkna mnie w zakładze
      o zaostrzonym rygorze.
      Jeszcze ta pogoda, puchnę gorzej niz w upały...
      Dawniej chociaż spacer pomagał na odwrócenie uwagi a teraz...
      Ale narzekam...
      Pewnie znowu dzisiaj wybiorę sie na jakieś zakupy, bo co mi pozostało; i chyba
      kupie sobie coś na poprawienie humoru w rozmiarze 36. Potem powieszę na
      drzwiach i bedę sie patrzec jak kiedyś mogłam w tym dobrze wyglądać.

      Do Agaga1 - też obawiam sie o to czy sobie poradze z dwójką brzdący, ale
      patrząc na moją znajomą - ma dwójkę dzieci w podobnym odstępie jak my,
      urodziła jakieś trzy miesiące temu - która świetnie daje sobie rade to
      dlaczego my nie mamy dać sobie rady.
      Naprawde uwierz mi chciałabym to już sama wypróbować.

      Pytałam sie jej ostatnio jak sobie daje rade, powiedziała mi tylko ,że po
      prostu w takiej konfiguracji człowiek bardziej uodparnia sie na płacz i nie
      leci na każde zawołanie do dzieci; powiedziała nawet ze chyba jest
      spokojniejsza niż przy pierwszym dziecku, po prostu tak bardzo sie wszystkim
      nie przejmuję.

      Biegne teraz po ziemniaki do sklepu - a mam do pokonania 5 pięter może cos
      pomoże - a napewno nie zaszkodzi.
      papatki Aga
      • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 18:33
        Podobno od odejścia czopu to sie czeka do 2 tygodni. Mi zaczął odchodzić
        tydzień temu dlatego teraz bardzo sie nastawiam na tę date z usg - 10. A
        rozwarcia chyba nie mam, bo wczoraj byłam badana przy okazji ktg i nic lekarka
        nie mówiła.
        Wasze rozważania na temat zajmowania sie dwójką dzieki skłoniły mnie póki co do
        nastepujacych przemyśleń. W pewnym sensie te ciażę zmarnowałam. Zmarnowałam
        martwiąc sie ciagle. Co oczywiscie było nie do uniknienia, tym bardziej, że
        generalnie "lubię" sie zamartwiać. Drugą ciąże będę już przechodziła (mam taką
        nadzieję) bardziej świadomie i będę się rozkoszowała (w pewnym sensie, bo to
        przecież cudowny ale ciężki okres) każdym jej etapem. Będę bardziej świadoma
        tego, co sie ze mna dzieje, no i będę się na pewno mniej martwić.
        Mam nadzieje, że nie zmarnuję teraz ciagłym zamartwianiem się tego okresu, w
        którym dziecko jest bardzo malutkie.
        Kasia
        • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:50
          Cześć Dziewczyny!
          Dopiero dorwałam się do kompa, no i zanim przebrnęłam przez Wasze posty to
          dopiero piszę. Urodziłam tak jak przypuszczałyście w sobotę rano 8.15, czyli
          tak jak to sobie wymyśliłam. Córeczka jest wspaniała, ciagle nie moge uwierzyć
          w ten cud!!! Wazyła 3630 gram i mierzyła 53cm. A więc jest sierpniówka, druga
          na naszym forum. Już opowiadam jak było. Pisałam przed pójściem do szpitala,
          że skurcze taki sobie, ale zaczęły być regularne co 5-8min więc o 1.00
          pojechaliśmy. A tu zatrzymanie skurcze raz co 10,raz co 15 min i nuda, w
          dodatku to bardzo mało bolesne, ale rozwarcie postepowało - 2,5 palca. i tak
          dotrwalismy do 5.30. Przed 6.00 odesły mi wody i wtedy się zaczęło - skurcze
          co 3min - dopiero pierwsze bolesne i postępujace rozwarcie, po 1,5 godz. było
          już pełne i zaczęło się parcie. Po 40 min córeczka była z nami!!! To
          noewiarygodne, że tak szybko poszło, nie mogłam w to uwierzyć, że już.
          Własciwie 2,5 godz. i po wszystkim. Podobno bardzo ładnie parłam i to mi
          pomogło. W ogóle cały czas mówiłam czego potrzebuję, np. do męża teraz masuj
          plecy, teraz głaszcz, teraz muszę usiąśc, teraz na kolana, teraz na kibelek,
          itp. i zawsze wiedziałam, że to będzie najlepiej. Zaufajcie swojemu
          organizmowi i róbcie to co podpowiada. I przede wszystkim słuchajcie położnej -
          współpracujcie z nią, ona najlepiej wie co się z Wami dzieje. Życzę Wam
          wszyskim takiego porodu jak mój - dobre nastawienie to połowa sukcesu. A jak
          Dzidzia jest już na Waszym brzuszku to jest pełny odlot, nie da się
          opowiedzieć to trzeba przeżyć... Jest super!!! Malutka grzeczniutka, je i śpi
          w nocy nawet 5 godz., a jest taka śliczna, że nie mogę się napatrzeć!!!
          pozdrawiamy
          Basia + Amanda
          P.S. Momo że mam sierpniówkę to nie zmieniam forum, bo przecież z Wami
          jesteśmy już od tylu miesięcy.. papa
          • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:55
            Pozwole sobie chyba pierwsza tutaj pogratulować. Ale ci zazdroszczę!
            Kasia
            p.s. czyli z tego co piszesz wynika, że to nie takie straszne?
          • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 19:58
            A, i jeszcze pare pytanek -
            -jak wygląda teraz twój brzuch?
            -czy możesz siadać itp.?
            - ile straciłaś kg?
            -czy mała od razu wydawała jakieś dźwieki?(boję sie, że mój bobo bedzie miał
            problemy z pierwszym oddechem-takie tam głupie leki)
            Kasia
          • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 20:04
            Gratulacje Basiu smile
            Oj jak strasznie Ci zazdroszcze, i juz nie moge sie doczekac swojego porodu.
            Tak opisals swoj, ze przestalam sie bac....
            Karolka
          • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 04.09.03, 20:11
            Basiu! I ja przyłączam się do gratulacji smile Cieszę się ogromnie, że obydwie
            jesteście zdrowe i już w domu. Szczęścia Wam życzę i spokoju.

            agnieszka
            • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 11:36
              Basiu gratulacje! Tak pięknie i łatwo=naturalnie przebiegał Twój poród, że
              tylko zazdrościć i życzyć sobie podobnego! Żeby równie łatwo można go
              przyspieszyć - za dużo szczęścia... Idę dziś po herbatę z lisci malin a za
              jakiś czas zradykalizuję środki. Wczoraj byłam w szpitalu na KTG, mam się teraz
              zgłosić za tydzien w czwartek na kolejne KTG razem z badaniem u mojego gina
              (już tym razem wszystko w szpitalu). Oznajmię twardo, że bez dziecka na ręku
              nie wyjdę. Podejrzewam, że będę ostro zdeterminowana, bo to już będzie po
              terminie, czego w I ciąży na szczęście nie doświadczyłam.
              Dziewczyny - dotychczas mamy tylko dwoje dzieci "wrześniowych" a właściwie
              sierpniowych...no chyba, że JUSTICYA ukrywa się jeszcze przed nami z Rachelcią
              w szpitalu.
              Trzymajcie się, Magda

              • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 12:46
                Ja również gratuluje dzidzi,ale przede wszystkim lekkiego porodu,a nam
                wszystkim wrześniówkom właśnie takiego życzę.U mnie jest już 6 dzień po
                terminie i zapewne bede musieła czekać do pełni,a to będą prawie 2 tygodnie po
                terminie.Chyba moja niunia ostro czeka na swojego tatę,który obecnie jest w
                Hiszpanii,ale on ma przyjechać dopiero za 3 tygodnie(niunia nie rób mi
                tego!!!!!!!!!!!!!!!!!!).
                Pozdrawiam was wszystkie sierpniówki i wrześniówki
                Peciai mój mały szkrabek
                • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 17:09
                  Dzięki dziewczyny. Wierzę, że Wam też pójdzie szybko i sprawnie i będziecie
                  mieć wspaniałe wspomnienia z porodu. Tylko tego czekania po terminie Wam
                  współczuję, ale na pewno Dzidzie Wam to wynagrodzą.
                  A więc:
                  - Brzuszek mam, ale już malutki - taki gdzieś 20 tydzień, ale flakowaty;
                  - Po urodzeniu malutka dwa razy krzyknęła po czym wtuliła się we mnie i
                  spokojnie oddychała;
                  - Po przyjściu do domu miałam minus 8 kg w stosunku do sprzed porodu.
                  Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Będę wyglądała wiadomości od Was. Pa.
                  Basia i Amanda
                  • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 05.09.03, 19:07
                    Basia najlepsze gratulacje!!! To cudownie że tak szybciutko urodziłas malutką.
                    Ja własnie siedzę z dośc silnymi skurczami od trzech dni ale brzusio boli tak
                    co 2 godziny kurcze się nasilają i przechodzą. Zastanawiam się czy to
                    normalne, ale skoro nie są regularne to siedzę i czekam co będzie dalej. A jak
                    wy się macie mausie? Jakwasze oczekiwania. Ja już umieram ze strachu ale
                    chciałabym żeby już było po wszytkim.

                    Agnieszka.
                    • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 11:09
                      Czeąć dziewczyny.Kolejna noc i nic.Zaczynam się martwić czynie będę miała
                      cesarli,bo nie mam żadnych skurczy,żadnego czopa itd.a to już tydzień po
                      terminie.Nawetjeśli dadzą mi kroplówkę to nie wiem czy coś mnie ruszy.Nigdy
                      bym nie pomyślała,że urodze po terminie i to pewnie z dwa tygodnie,moja mama
                      przeżyła 3 porody ale o kilka tygodni przed.
                      Pozdrawiam Pecia
                      • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 15:09
                        Pecia, rozumiem cię. Ja jestem 3 dni dopiero po terminie ale juz się widzę pod
                        kroplówką. Zresztą tak będzie i to już w sobotę za tydzień jeśli nic sie nie
                        ruszy. Ale podobno ta kroplówka raczej u wiekszości skutkuje. U mnie z oznak
                        porodu na razie tylko ten czop powoli odchodzi, a to przecież to nic jeszcze
                        nie znaczy. Skurczy totalne zero.
                        Łączę się w "niedoli".Kasia
                        • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 17:21
                          U mnie totalna cisza, nie licząc nieregularnych skurczów, na które lepiej nie
                          zwracać uwagi - i tak to nie to. Mimo, że za mną już jeden poród - czop nadal
                          pozostaje dla mnie tajemniczym ciałem, którego dotąd nie dane mi było zobaczyć.
                          Żeby czas trochę szybciej płynął.
                          Jak częstorobicie KTG po terminie? Jak często musiałyście je robić po 36
                          tygodniu?
                          Trzymajcie się i niech wreszcie rozpruje się ten worek z dzisiusiami!
                          • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 19:23
                            Cześć dziewczynki.Ja jeszcze nie miałam ani razu robionego ktg,i nie
                            słyszałam,by u nas robiono.Dopiero po przyjściu do szpitala do porodu robią to
                            ktg.Co do czopa to ja też nie wiem co to jest,tzn.mi jeszcze nie odszedł.Ja
                            nie wiem dlaczego to tak długo trwa,ale może dziś w nocy(zawsze trzeba mieć
                            nadzieje).Pa pozdrawiam
                            • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 20:07
                              Ja zostałam poinformowana, że ktg robi się w dniu porodu wychodzącym z ost.
                              miesiączki, potem po pięciu dniach, a potem co 2 dni do wywołania porodu
                              • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:09
                                Hej,
                                nie wiem co mam ze soba zrobic. Wydeptalam w mieszkaniu juz sobie sciezke
                                spacerowa, posprzatalam wszystkie najciemniejsze zakamarki, dziennie wypijam
                                pol litra herbatki z lisci malin i nic....No moze poza tym, ze baaaardzo
                                leniwie zaczal mi od rana odchodzic czopek sluzowy - i co z tego jak skurcze
                                sie zatrzymaly...sad
                                Co do KTG to ja od 32 tygodnia mam robione co tydzien - wynika to z tego, ze
                                przez dlugi czas bali sie, ze Mala moze byc niedotleniona....Ale od 36
                                tygodnia lekarze w szpitalu, w ktorym mam rodzic robia tzw. wersje A - badanie
                                ginekologiczne, USG i ktg - jesli sie nic nie dzieje odsylaja do domku....
                                Pozdrawiam
                                Karolka
    • agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:08
      Witam towarzyszki niedoli!!!

      Coraz częściej zaglądam na nasze forum - mimo ogromnego bólu pleców - z
      nadzieją że może ktoś poda jakąś wspaniałą metodę na wywołanie porodu...
      Niestety ani Wy ani w sieci nic nowego się nie pojawia.

      Niekiedy dopadaja mnie takie czarne mysli,żeby wziąść drucik i przebić pęcherz
      płodowy i wtedy będą musieli mi podać oksytocynę.

      Biedna moja rodzinka musi mnie znosić w tak podłym humorze...
      Ostatnio nawet wziełam się za układanie pasjansów i wyszło mi ze nie urodzę...
      Wszystko sie zacieło...

      Może szykuje sie znowu jakiś zamach i nasze dzidziulki nie chcą opuszczać
      swoich schronów. ale apeluja do nich,ze tu nie będzie im źle bo mamusie z
      tatusiami bardzo na nie czekają i też je będą chronić przed bin Ladenami!!!!

      Zdesperowana przeterminowana Aga
      • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:33
        Cześć Dziewczyny!
        Niewiele nas ostatnio się udziela – pewnie cała reszta już urodziła i nie ma
        tylko czasu by nas o tym powiadomić. Szczęściary !
        Pecia, nawet nie wiem jak Cię pocieszyć. Odczekałaś całą sierpniową kolejkę, a
        tu teraz jeszcze Wrześniówki wpychają się przed Ciebie poza kolejnościąwink.
        Jedno jest pewne, urodzić w końcu musisz – wcześniej czy później ale Cię to nie
        ominie.wink Ja oczywiście życzę Tobie jak i innym przeterminowanym już Paniom,
        żeby było to wcześniej.
        Księżyc już zresztą rozpoczął swe czary. Widzę to po moim synku, który tuż
        przed pełnią ma problemy z zaśnięciem a nocą szaleje po całym łożu, bezlitośnie
        spychając nas - staruszków. Sama chciałabym z tej tajemniczej mocy skorzystać,
        choć termin wg USG mam dopiero na 14go.
        Ale ja chcę już. Magdo – wiesz sama jak to jest, tak starałyśmy się nie urodzić
        wcześniej. I udało się nam, że ho ho! A teraz jakbyśmy chciały „już” – okazuje
        się, że nasze chłopaki mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Wydaje mi się,
        że przez te zabiegi o to by dotrwać choć do 30go tygodnia, ciąża strasznie się
        nam rozwlekła i dlatego mimo, iż termin jeszcze nie nadszedł - niecierpliwimy
        się tak bardzo już od jakiegoś czasu.
        No cóż, ale już w brzuszkach nasze maluszki muszą nam pokazać, że są
        indywidualistami i ich pragnienia nie muszą iść w parze z naszymi
        oczekiwaniami. I rodzą się albo znienacka – duużo za wcześnie, albo
        przetrzymają nas ile się da. Tak więc dziewczyny, powinnyśmy się cieszyć, że
        jesteśmy mamami takich niezależnych brzdąców. Strach tylko pomyśleć, jak
        rozwinie się ta ich niezależność...
        Karolka – myślę więc, że na nic Twoje zabiegi przyspieszające. Jak się młodzież
        uprze, to nic nie wskóramy ! No ale czysto będziesz miała, że pozazdrościć. Bo
        ja wszelkich robót fizycznych zaniechałam z uwagi na nasilający się ból
        spojenia łonowego. Zresztą chodzę już nawet jak pingwin – człap, człap – tak
        mnie dopadło diabelstwo wink

        Trzymajcie się cieplutko – i Te przeterminowane i Te w trakcie i Te jeszcze
        sporo przed ...
        Może to będzie właśnie dzisiejsza noc?...
      • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 06.09.03, 21:47
        Dzięki za odpowiedzi - pytałam o KTG, bo u mojego gina w ostatnim miesiacu
        musiałam robić co tydzień a pododbno po terminie każe robic codziennie.
        Ponieważ szczerze nienawidzę tego badania to naprawdę szykują mi się niezłe
        katusze! Jak widać - co szpital to inne metody!
        KAROLKA - rzeczywiscie wydawało się, ze Ty już, już...
        Dziewczyny, jak widzicie, ja też zaglądam na nasze Forum coraz częściej,
        przynajmniej nie mamy teraz problemów z szybkim znalezieniem naszego wątku -
        takie ożywienie!
        Jutro już 7 września a Wielka Cisza trwa. W środę pełnia, na pewno coś się
        ruszy... Trudne są te dni. Tak bardzo się staram ruszać, "nie odpoczywać", że
        boję się o siły na poród. Starajcie się chociaż wysypiać - za pierwszym razem
        zaczęłam rodzić w nocy i potem bardzo mi tych sił brakowało. Kładżcie się
        wcześnie. Co wieczór mówię sobie przed zaśnięciem - żeby tak 3-4 godzinki
        pospać i będę gotowa, potem śpię 8 a mały wcale nie chce tego wykorzystać...
        Dobranoc, Magda
      • justicya Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 05:53
        2 wrzesnia o 9:18 rano po dwoch dniach skurczy, 19 godzinach aktywnego porodu
        (Boz blogoslaw Ameryke za epidural!!!) i 45 min parcia urodzilam zdrowa,
        sliczna, skosnooka coreczke (a maz upieral sie przez 9 m-cy ze koreanskie geny
        sa slabe wink. Mala wazyla 3405g i mierzy 54,5 cm i urodzila sie wg oceny lekarza
        1,5 tyg przed terminem (wg OM tylko 2 dni przed). Nie udalo sie w Labor Day ale
        za to mialam prawdziwy "labor day" w ten dzien- skurcze co 5 min, bolesne,przy
        2 cm podano mi petosan i przebito pecherz plodowy i trwalo to kolejne 3 godz
        bolu potwornego zeby rozewrzec sie o jeszcze 1 cm. W tym tempie to
        doczekalabysmy pewnie do pelni wink O 2 w nocy zawolalam anestezjolga i wzielam
        epidural w plecki. BOze!! Jaka ulga! Do 6 rano rozwarlam sie o kolejne 3 cm
        TYLKO! (ale to juz bylo ciastko z kremem smileno a potem potoczylo sie jak w
        filmie. W ciagu nastepnych 50 min czulam juz silne parcie (bezbolesne)na szyjke
        i o 6:50 bylam w pelni 10 cm rozwarta smile Zaczelam przec o 8:35 (musialam czekac
        na odzyskanie czucia 1,5h po odstawieniu epiduralu)i o 9:18 moje szczescie bylo
        juz z nami. Maz byl ze mna do konca i poplakal sie kiedy zobaczyl glowke (mala
        majac jeszcze cialko we mnie juz rozgladala sie na wszystkie stronysmile. Ciesze
        sie bardzo ze byl ze mna bo planowalismy zupelnie inaczej ale teraz nie
        wyobrazam sobie porodu bez niego. Ostatnie 2 h mialam juz dosc wysoka goraczke
        i bicie serca malej dochodzilo nawet do 210 uderzen/min. Kazali mi sie
        zmobilizowac bo moglo byc zle. Ale wszystko potoczylo sie ok. Oczywiscie bez
        ciachania sie nie obeszlo, mam kreske w dol na 5 cm. Nie boli mnie nic, wstalam
        od razu z lozka, od czwartku jestem w domu (urodzilam we wtorek). W szpitalu
        stracilam 7 kg, w domu przez 2 dni nastepne 3 kg. Chcialabym powiedziec Wam jak
        Basia (ktorej serdecznie gratuluje latwego porodu i slicznej Amandy)ze nic nie
        boli ale w moim przypadku bylo zgola inaczej crying Rachelcia kochana, w ogole nie
        placze, ladnie je (mam cycki jak dwie bomby dalekiego zasiegu brrr!) i spi.
        Tatus, ktory przez cala ciaze glosil mowy z cyklu "noworodek to tylko male nic
        nierozumiejace zwierzatko" zwariowal na punkcie pierworodnej i nie potrafi sie
        z nia rozstac (trudno mi go do pracy wykopac). Oczywiscie jest najpiekniejsza,
        najmadrzejsza i nie ma drugiego takiego dziecka na calym bozym swiecie wink)))
        A, i jeszcze do Agachod - jesli jeszcze nie urodzilas wink. Pytalas o metody na
        wywolanie. Ja zastosowalam mix roznych ale wydaje mi sie,ze to wlasnie
        podzialalo. Wypilam mocna zwykla kawe, zjadlam pikantne koreanskie jedzonko,
        poszlam na dlugi spacer a po spacerze wypilam lampke czerwonego wina. Z seksem
        juz nie zdazylam bo zaczelam krwawic smile Myslalam ze to wody ale to byla
        wydzielina z szyjki. Od tego momentu trwalo to jeszcze co prawda 3 doby ale juz
        sie nie zatrzymalo ani nie cofnelo wink
        Zycze Wam wszystkim jak najszybszych rozwiazan i czekam na kolejne posty z
        serii "urodzilam..."
        Pozdrawiam serdecznie,

        Justicya i 4 dni Rachelka Yipsae
        • agaga1 Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 10:44
          Justi, ależ się cieszę! Najbardziej z tego, że Twoja Malutka okazała się być
          zdrowym szkrabkiem, a wiem jak się martwiłaś wynikami testów.
          Wirtualne uściski dla całej Trójeczki smile
          agnieszka
          • karolka_1 Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 11:07
            Gratulacje Justi,
            bardzo Ci zazdroszcze slicznej, zdrowej corci i pieknego porodu.....
            Odpoczywaj duzo i ciesz sie Mala....
            Pozdrawiam Karolka
            • magda6811 BRAWO JUSTICYA!!! 07.09.03, 17:59
              Justi, odwaliłaś kawał wielkiej porzadnej roboty! Poród jak w dawnych
              powieściach a zdrowa i wspaniała Rachelcia to najpiekniejsza nagroda, jaka Cię
              spotkała po miesiącach lęków (byłaś niezwykle dzielna!) i tak męczącym
              porodzie. Jak dobrze, że nie musisz się z nami dalej tu zamęczać czekaniem na
              poród...
              Odpoczywaj i ciesz się ile tylko masz sił! - Magda
              PS Mam pytanie o gorączkę - skąd się wzięła? Infekcja, wysiłek? Dali Ci
              antybiotyk, albo coś na zbicie?
              Czy wysokie tętno Rachelci spowodowała właśnie Twoja gorączka?
        • asia_z Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 18:29
          Dziewczyny!
          gratuluje bardzo bardzo tym, ktore maluszki maja juz przy piersi smile) mi w pt
          gino powiedzila "rodzimy jutro" i w zwiazku z tym cala sobote, chyba ze
          strachu smile mialam regularne skurcze (co 3 min) dochodzace do 70 czegostam, 2 cm
          rozwarcia, ze skutkiem bardzo smiesznym: zasnelam ze zmeczenia i skurcze
          przeszly smile) dzis od rana ciekna ze mnie wody, ale jakos niespiesznie, wiec
          laze po domu i sprzatam smile) gdyby Maluch wyszedl dzis, mialabym prezent
          urodzinowy, ale chyba mu sie nie spieszy smile)
          trzymajcie sie cieplutko, rodzcie szybko i bez stresu smile
          asia_z
          • jasko_mama Re: Urodzilam Rachelke :-) 07.09.03, 20:41
            Gratulacje Justi!!!
            Cieszę się bardzo, że tak w sumie dobrze Ci poszło. Ucałuj koniecznie
            Rachelcię ode mnie i mojej córeczki, prawie rówieśniczki smile Pozdrowienia dla
            całej Trójeczki. Fajnie, że Twój mąż był z Tobą, pomaga prawda? My od początku
            bylismy zdecydowni na wspólny poród i jak juz było po to mąż powiedział, że
            nie wyobraża sobie,żeby o to ominęło. Ja też - w końcu czyją rękę bym ściskała
            przy parciu! A w córeczce podobnie jak Twój zakochał się od pierwszego
            wejrzenia, teraz ciągle siedzi przy łózeczku i wpatruje się w Małą - nawet
            potrafi w nocy wstać, wziąć kamere i kręcić jej minki przez sen! Mamy super bo
            ma jeszcze dwa tyg. urlopu, więc cieszymy się razem tymi cudownymi chwilami.
            A co do porodu to super, że ominęło Cię czekanie po terminie - to dla mnie też
            było bardzo ważne. Ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie parcia bez bólu, bo
            dla mnie parcie było tak naturalną odpowiedzią na skurcz, ale wiem, że wielu
            Dziewczynom znieczulenie prawie uratowało życie - zreszta porody sa takie
            różne. Fakt te skurcze przed partymi były dla mnie najgorsze, ale trwały u
            mnie tylko 1,5 godz., więc jak niektóre męczą się np. cała noc to nie dziwię
            się, że można ściany gryźć z bólu. Chociaż Ty piszesz, że czekałaś z parciem
            aż zaczniesz coś odczuwać, a kumpela, która rodziła w Angli parła na sygnał z
            KTG, że jest skurcz i mówiła, że było jej ciężko wyprzeć - męczyła się 2 godz.
            i udało się, bo postraszyli ją próżnociągiem i się zmobilizowała na maxa.
            Dobrze, że sa takie mozliwości, szkoda, że u nas w szpitalach jeszcze nie
            wszędzie.
            pozdrowienia Basia
            P.S. Do wszystkich jeszcze czekajacych - trzymajcie się dzielnie, ten dzień
            napewno nadejdzie, nie ma innej możliwości. papa B.
            • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :) 07.09.03, 22:48
              Kobietki pelnia bedzie dokladnie w srode o godzinie 16.36 - chyba nalezy sie
              przygotowac i czekac...wink
              Moja Mala zamiast szykowac sie do wyjscia pieknie sie rusza, szaleje na
              calego. Dzisiaj postanowilam, ze bede wredna, jak jej jest niewygodnie to
              niech wylazi, a nie czeka, az matka zmieni pozycje - kurcze nie podzialalao sad
              Razem z mezem juz zaczelismy wskazywac jej droge wyjsciowa.....moze wreszcie
              zakuma, moze w srode...
              Karolka
              • justakoko Re: Wrzesień 2003 :) 08.09.03, 14:09
                na wstępie gratulacje dla wszystkich wrześniowych mam.
                Bardzo wam zazdroszczę. Też już chcę być w domu z małym !!!

                Asia_z: jakie to uczucie kiedy wody się sączą?Czy to od razu można się
                zorientować?Czy można to przeoczyć? Ja boję się że wody będą mi się sączyć a ja
                tego nie zuważę sad I w którym jesteś teraz tygodniu?

                Poza tym u mnie zero skurczy,zero rozwarcia - po prostu "wspaniale" (ale nie
                dla mnie).
                Może ta pełnia coś pomoże smile
                Pozdrawiam wszystkie oczekujące,
                Justa.
        • justicya Re: Urodzilam Rachelke :-) 08.09.03, 03:18
          Slicznie dziekujemy za wszystkie gratulacje i zyczenia. To fakt-najwazniejsze,
          ze Rachelka jest zdrowa (Wy wiecie co przezywalam), juz nawet nie chcialam zeby
          byla sliczna wink no ale jestsmile Co do meza - to bez dwoch zdan jego obecnosc byla
          na plus. Trudno gdybac jak poszloby gdyby go nie bylo ale reki na pewno nie
          mialabym komu gniesc i lodu tez nikt by mi do ust nie podawal. Prawde mowiac
          chcial uciekac ale wspaniala midwife spojrzala na Niego ostro podstawila
          krzeslo pod tylek i powiedziala "jestes nam TU potrzebny a nie na korytarzu".
          Nie wiem jak jest w Polsce. Tu prze sie tylko z polozna do momentu kiedy glowka
          jest juz widoczna i sie nie cofa. Wtedy przybywa lekarz ze swita (2 studentow,
          2 piguly, 2 lekarzy od noworodkow - w moim przypadku jeden neurolog w razie DS -
          niezle co?) Parte byly straszne ale faktem jest, ze to inny bol niz
          rozwieranie. Czuje sie taka presje w vaginie ze chce sie po prostu wyprzec to
          cos co sie tam panoszy smileJak juz pisalam odstawiono mi epidural zebym czula
          kiedy nadchodzi skurcz. I czulam, oj czulam!!! Kazdy taki skurcz to trzy parcia
          do 10ciu. W ten sposob pracowalismy we trojke a wlasciwie czworke (bo Rachcia
          tez cos tam dodawala chociaz mam wrazenie ze odwalala sabotaz, zamiast do
          przodu dawala na tyly smileok. 35 min. Ostatnie 10 bylo juz z lekarzem i jego
          armia smile Najgorsi byli Ci przystojni stazysci zapatrzeni w moja cipe i strach,
          ze im sie zesram prosto w twarze (sorry za bezposrednosc ale tak czuje) Przez
          ten "gowniany" strach (nie chcieli mi dac lewatywy - "dobrze jak sie zesrasz
          tzn ze przesz we wlsciwe miejsce") tak dlugo mi zeszlo to parcie. No ale slowa
          poloznej zmobilizowaly - czego sie nie zrobi dla dziecka - nawet kupe na stole
          porodowym (udalo sie jednak bez winkCo do tej nieszczesnej goraczki (38,6)to nikt
          nie powiedzial mi skad sie bierze. Uslyszalam tylko, ze tak bywa przy dlugich
          porodach. Moze to zmeczenie, moze epidural, trudno powiedziec. Natomiast Rachci
          serca bicie to juz na pewno od mojej goraczki. Dobrze, ze ja tego nie
          widzialam. Przed parciem miala jeszcze 180 na min a potem okazalo sie ze
          dochodzilo do 210. No ale to widzial moj maz i reszta ekipy - chyba jednak
          dobrze, ze nie powidzieli mi jakie tam liczby sie przewijaja. Prawdopodobnie
          dlatego nie polozono mi jej na brzuch, chyba dostala jakis lek bo ma sina,
          pokluta lapke, dwa razy w ciagu nastepnej godziny sprawdzano jej krew na
          cukier - tez nie wiem jaki to ma zwiazek z jej serca biciem. Ja bylam na
          antybiotyku juz od momentu pelnego rozwarcia i jeszcze przez kilka godzin pom
          porodzie dostawalam kroplowke z tym lekiem-nie mogli zbic mi goraczki. NO ale
          wszystko dobrze sie skonczylo i jestem juz z wami cala i zdrowa a najwazniejsze
          ze ze zdrowiutka coreczka smile)) Czekam na kolejne newsy! Dziewczyny ruszcie
          swoje brzuszki-co z Wami? To juz 8 wrzesnia - moj termin wg OM! smile))

          Justicya
    • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 17:11
      Cześc dziewuszki.W końcu coś ruszyło.Dziś byłam na wizycie u mijego
      gino,i.....w końcu upragnione 2 cm.Główka niziutko,no i w środe ide na
      oddział,będzie kroplówka i pewnie po kilku godzinach męczarni zostane mamą.A
      może dzieciątko samo wcześniej stwierdzi że ma już dość tych ciemności?Oby!!
      Pozdrawiam Was wszystkie.Pa do usłyszenia
    • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 17:14
      Ja dziś byłam u lekarza.Jestem umówiona na środe.Mam nadzieje,że kroplóweczka
      zacznie działać,a może dzidzia do tej pory sama opuściswój ciemny zakątek i
      zapragnie w końcu się ze mną spotkać.Pozdrawiam pa/
      • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 20:55
        Justicyja - gratulacje!!!!gratulacje!!!! Jestem pełna podziwu dla Ciebie i
        jescze raz gratuluję cudownej córeczki. Na szczęście masz to już za sobą.


        Pecia 1 - trzymam mocno kciuki, oby poszło szybciutko i w miarę bezboleśnie a
        może raczej bez żadnych komplikacji. Na pewno tak własnie będzie. W środę
        pełnia więc może Twój dzidziuś zdecyduje się sam opuścić ciepłe gniazdko.

        Ja jeszcze 13 dni do terminu, zobaczymy jaką datę wybierze sobie mój synuś.
        Mam nadzieję, ze zbliżoną do terminu bo jeszcze nie skończyłam remontu na
        który mnie naszlo.

        Pozdrawiam gorąco wszytkie mamusie

        Agaga - ciekawa jestem co u Ciebie?

        Agnieszka
        • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 22:20
          Trzymaj się PECIA - należy Ci się! 2 centymetry to juz kawał porodu masz z
          głowy. Do środy blisko.
          • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 22:36
            Pecia - trzymam kciuki.
            Justicya - trochę przeraziła mnie twoja opowieść o tak licznym audytorium
            wpatrzonym w twoje krocze podczas porodu!!! Czy trzeba się na to zgodzić? Czy
            nie można zaprotestować? Przecież, jak ma się poród rodzinny to małżeństwo chce
            tę chwilę przeżyć w intymnej atmosferze. Rozumiem lekarz, nawet z asystentem,
            ale jeszcze prktykanci? Ja bym się chyba nie była w stanie skoncentrować na
            parciu, byłabym zarzenowana, że, jak się wyraziłaś "zesram się na oczach
            wszystkich" (przepraszam za dosadność).
            Jak to z tym jest dziewczyny, nie wiecie? Błagam napiszcie, bo teraz tylko o
            tym myślę.
            Kasia
            • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 08.09.03, 23:42
              Witam Panie!
              To ja myślałam, że Asia_z i Justakoko są już „po”, tak zawzięcie milczały, a tu
              proszę – jeszcze wszystko przed Wami smile

              Mi zostało jeszcze tylko 3 dni do planowej cesarki, ale i tak jestem czujna, w
              pełnej gotowości bojowej i z godziny na godzinę bardziej niecierpliwa. Ale cóż –
              przyznaję otwarcie – wymęczyła mnie ta ciąża okrutnie – zupełnie inaczej niż
              ta Miszowa. Choć mam nadzieję, że o wszelkich jej uciążliwościach szybko
              zapomnę, bo za dwa lata chcielibyśmy dorobić się jeszcze jednego obywatela,
              coby z niżem demograficznym skutecznie zawalczyć wink No, ale pożyjemy
              zobaczymy. Póki co cierpnę ze strachu przed jednoczesnym chowem dwóch malizn.
              Sama nie wiem czego chcę....

              Nie wiem jak Wy, ale ja muszę coraz bardziej koncentrować się na liczeniu
              ruchów Synalka, żeby doliczyć do 10. Od kilku dni zrobił się z Niego leniwiec
              pełną gębą. No ale za to jak czasem łupnie w żebra czy miednicę, to gwiazdy
              tańczą mi przed oczami.
              Wczorajsza noc dała mi nieco w kość, zachorował Mój Pierworodny – niby to tylko
              przeziębienie, ale.... Budzi się nocą co chwila, męczy Go katar, kaszel,
              rozwolnienie i ogólne zmęczenie. Do utulenia się serce i całe ciało rwie, a tu
              lekarz przestrzega, coby się nie zarazić, bo być mogą problemy – i z Maluszkiem
              i cesarką. Faszeruję się więc lekami homeopatycznymi, nastawiam pozytywnie i
              unikam „kontaktów kropelkowych”. I będzie dobrze, w końcu co ma nie być, nie?

              Pecia! Trzymam kciuki za szybką reakcję na kroplówkę, mam nadzieję,
              że „pójdzie” szybko i sprawnie a Dzieciątko dostanie 3 razy po 10 punktów! Jak
              tylko będziesz już mogła - napisz jak było.

              Mlodamama – nie martw się tym pochodem pierwszomajowym przy porodzie, u nas
              takie możliwe są chyba tylko w klinikach. Ale i tak musiałabyś podpisać zgodę
              na uczestnictwo w zabiegach studentów. Ja bynajmniej o udzielenie takiej zgody
              byłam proszona przy okazji każdego przyjęcia do różnych klinik. A poza tym o
              wstydzie to będziesz chyba najmniej myśleć jak Cię dopadną bóle.


              A pełnia już tuż tuż....

              agnieszka
              • justicya Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 02:42
                Mloda mama-nie martw sie!Mnie tez sie wydaje, ze taki przemarsz wojsk zdarzyc
                sie mogl tylko tutaj. To nie sa praktykanci, to sa stazysci zazwyczaj juz z 2-3
                letnim stazem w danym szpitalu, nazywa sie ich tutaj residents of the hospital.
                Wlasciwie na dyzurach sa zawsze oni a po lekarza dzwoni sie dopiero jak juz
                wiadomo, ze bedzie porod. NIe dodalam jeszcze, ze po porodzie nastapilo
                zbiorowe szycie, kiedy to moj doktorek dlugo i obrazowo tlumczyl im jak
                prawidlowo zeszyc cipuche jak rowniez pokazywal na wybranym specjalnie do tego
                celu modelu (czyli mnie winktrwalo to pewnikiem z godzine (ale za to mam piekne
                szwy jak stwierdzila dzisiaj moja polozna, ktora odwiedzila mnie w domku co by
                sprawdzic jak sobie poczynam).
                Pecia - trzymam kciuki. Pozazdroscic 2 cm rozwarcia bez zadnych boli
                okolicznosciowych. Ja do takiego dochodzilam dwie doby przy regularnych i
                bolesnych skurczach. Powodzenia!i nie wracaj bez bobasa!

                Justicya
                • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 10:48
                  Dzięki Dziewczyny,
                  juz jestem spokojna. Pocieszyłyście mnie. No i moja położna obiecała, że nikogo
                  nie wpuści. Zreszta na Żelaznej nie ma praktykantów.Uff
                  Ta historia z pokazem szycia cipki to też nie zła!!! Do pozazdroszczenia.
                  Kasia
              • asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 16:32
                Dziewczyny, od poniedzialku (8 wrzesnia) mam SYNA!!!!!!
                ostatnio pisalam w niedziele, wody sie saczyly, a ja czekalam na skurcze, za co
                pozniej dostalam po lapach od poloznej bo podobno tak dlugo nie mozna. w kazdym
                razie skurcze zaczely sie ok. 6 rano, zawiezlismy jeszcze Julke do przedszkola,
                potem szpital i.. o 12.29 przytulalam mala, mokra malpke, czyli Krzysia smile
                taka 'powazna' akcja zaczela sie po 10.00, wiec tak naprawde rodzilam kolo 2
                godzin (nie liczac dwoch poprzednich dni, hehe), skurcze zasuwaly jeden po
                drugim wlasciwie bez przerw, wiec przy szyciu krocza dyskretnie zemdlalam ze
                zmeczenia smile
                nie zdazylam dostac z.o., pol godziny siedzialam na pilce pod prysznicem -
                troche pomoglo, ale tempo bylo zabojcze smile
                a teraz: Krzys jest super, taki chudziutki ze az sie przestraszylam czy
                wszystko ok (3080 przy urodzeniu, a Julka - 3600, pol kilo roznicy to naprawde
                duzo smile), stope ma dluga prawie do kolana smile) wylazi powolutku z zoltaczki
                fiz., wsuwa jak dziecko 'z ksiazki': co trzy godziny i spi smile) pokarm cieknie
                mi litrami tak, ze w ogole zaprzestalam przebierania i chodze nago smile zszycie
                sie goi i wszytsko byloby ok, gdzyby nie wsciekle hemoroidy, ktorych zrobilo mi
                sie z dziesiec i dzieki ktorym pisze teraz do Was na stojaco smile))
                trzymam kciuki za te , co 'przed' i za te, co juz 'po' smile)
                pozdrawiam cieplutko, napisze znow jak juz bede mogla siedziec smile)
                asia_z
    • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 09.09.03, 21:04
      Cześć dziewczyny!Dzieki serdeczne,że trzymacie za mnie kciuki.Przeżyłam
      dzień,jeszcze tylko noc i ...zacznie się.W końcu.Mam nadzieje,że jutro o tej
      porze już będę miała niunie ze sobą,że nie będę musiała czekać i męczyć się na
      porodówce do czwartku.Dzidzia moja właśnie w tej chwili tak szaleje,że mam
      wrażenie,żejuż zaraz wyjdzie,ale chyba nie tą stroną co trzeba.Chce przecisnąć
      się przez moje powłoki brzuszne!!!Odezwe się po powrocie do domku,opisze Wam
      moje doświadczenia z tego wydarzenia,jakim jest poród,bo już będę doświadczoną
      mamą.
      Pozdrawiam i trzymam kciuki za Was wszystkie i oczywiście Wasze maluszki.Pecia
      • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 09:42
        szkoda, że zupełnie nie interesują was losy nowych forumowiczek...
        • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 10:19
          Agapolo - chyba mamy termin w tym samym czasie. Ja mam na 22 września, a ty?
          Ty byś nie chciała urodzić wcześniej ze względu na remont,a ja przeciwnie.Marzy
          mi się wcześniejszy poród.Po pierwsze dlatego,że dość już mam czekania,a poza
          tym od października wracam na studia i chciałabym mieć jak najwięcej czasu na
          dojście do siebie.Szczególnie,że będę miała cc,a po cc różnie bywa z
          dochodzeniem do siebie.Trudno przewidzieć.
          A jak u was dziewczyny z wysypianiem się?Bo u mnie to różnie.Dziś np OK,ale 2
          poprzednie noce niezbyt miło wspominam.Nie mam skurczy,ale mały kręci się
          niemiłosiernie i nie daje się wyspać.
          Jeszcze 1,5 tygodnia i będę miała synka przy sobie (a nie w sobie).
          Pozdrawiam wszystkie,
          Justa.
          • joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 12:09
            Witam wszystkie wrześniówki.
            Justakoko - mąż namieszał coś w komputerze i usunął wszystkie kontakty z mojego
            GG. Streszczę co się ze mną działo: wyjechałam do mamy na wakacje i wylądowałam
            w szpitalu na patologii z zagrożeniem wcześniejszym porodem. Poleżałam tam
            tydzień pod kroplówkami a potem do 7 września brałam fenoterol. Wyczytałam na
            forum, że zamierzasz rodzić w Damianie i że zmieniłaś zdanie co do imienia
            synka - Adaś bardzo ładnie. Ja też będę miała cesarkę (położenie miednicowe)
            ale na Solcu i to już 16 września. Od wczoraj zaczął mi odchodzić czop śluzowy
            i myślę, że to może nastąpić nawet wcześniej. Nie mogę się już doczekać.
            Pozdrawiam wszystkie wrześniówki - te, które już urodziły i te co jeszcze
            czekają na swoje pociechy.
            Pozdrawiam
            Asia
            • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:22
              Jak powiedziała moja Agatka - nasz dzidziuś będzie "przeterminowany" -
              niestety, to, co wydawało się niemożliwe, kiedy leżałam i łykałam Fenoterol,
              staje się rzeczywistoscią... I co z tą pełnią?
              Pozdrawiam wszystkie wrześniówki - Magda
        • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:19
          Aga, nie myśl tak proszę, bo to nie tak.... Smutno mi się zrobiło, że tak się
          poczułaś. Bo sama tego uczucia nie znoszę a Ty i dzięki mnie go doświadczyłaś.
          Ja też często czuję się kompletnie „nieczytana” Ale wciąż klepię, coby z choć
          tak ubogiej formy pamiętnika okresu ciąży mieć jakąś pamiątkę.
          I tylko nie znikaj, proszę! Ja deklaruję poprawę smileSolidną smile

          ... A ja znów od wczoraj ryczę, od początku roku jedyną dobrą wiadomością
          jakiej doznałam były dwie kreseczki na teście i dotrwanie do 9 miesiąca. Reszta
          wali się jak może. Jeszcze chyba nigdy nie przeżyłam tak zmasowanego ataku
          niepowodzeń we wszystkim możliwych sferach mego życia. Przez to coraz bardziej
          boję się tak to wszystko wpłynęło na Maluszka. Jestem w takim stanie że powala
          mnie byle drobiazg i nie potrafię się pozbierać. A wczoraj dostałam znów z
          grubej rury. Aż strach pomyśleć, jak będę narzekać, gdy dojdą do tego
          doły „pociążowe”.

          agnieszka prosto z dołka wink

          • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 13:49
            Trzymajcie za mnie kciuki.Jade rodzić.Boże, aż mi sie rece trzęsą!
            Byłam na ktg i usg - wyszło, że mam bardzo mało płynu owodn. i muszą wzniecać
            poród. Wróciłam do domu tylko po rzeczy.
            Może to bedzie już dziś w nocy. Najprawdopodobniej. Jedno jest pewne - ze
            szpitala bez malucha już nie wyjdę. Pozdrawiam. Kasia
            • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 17:40
              Mlodamama: ale masz fajnie,już bardzo niedługo spotkasz się ze swoim maluszkiem.
              Joan77: fajnie masz,że już 16 cc- bo przecież już przed wakacjami chciałaś mieć
              cc- i się udało,fajnie.To już najpóźniej za tydzień będziesz po wszystkim.Ja
              jeszcze trochę muszę poczekać,ale to niecałe 2 tygodnie i też po.
              Agaga- nie załamuj się tak,bo mi się smutno robi.Po dołku zawsze jest górka
              czyli już niedługo wszystko będzie wspaniale- zobaczysz.

              Jadę zaraz na ktg,ale nie mam złudzeń że jakieś skurcze się odnotują sad
              Ta pełnia coś na mnie nie działa, niestety.
              Pozdrawiam wszystkie wrześniówki,
              Justa.
              PS.Dziś kupiłam sobie liście malin i będę wypróbowywać ich skuteczność co do
              szybszego porodu.Trzymajcie kciuki.Pa.
    • agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 17:39
      Ale my Ci zazdraszczamy...
      po południu nikt sie nie odzywał, pewnie wszystkie was złapała ta pełnia
      tylko nie mnie...

      Byłam dzisiaj u lekarza i co... powiedział,ze na poród to sie nie zapowiada;
      szyjka długa, rozwarcia zero bardzo mnie podbudował.

      Moimi jękami wymusiłam na nim ,zeby to troszke popchnąć i powiedział że jeżeli
      do niedzieli nie urodzę to mam w poniedziałek przyjechać do szpitala na
      wywołanie. Teraz tylko to trzyma mnie przy zyciu, że to nie grudzień tylko w
      najgorszym razie 5 dłuuuuggggiiiich dni
      Najważniejsze ze złapałam troche obtymizmy po tych załamanych i płaczacych
      dniach
      Wczoraj na przykład zadzwonił do mnie mój teść i powiedział mi ,ze co ja sobie
      wyobrazam ,ze miałam rodzić juz miesiac temu oni przecież czekaja!!!!!
      Nie mogą spać po nocach i takie tam. Odpowiedziałam mu złośliwie,że ja
      przecież lubie robić na złość i dlatego nie rodzę...
      Bez komentarza
      Przeterminowana Aga


      • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 19:02
        Ja jestem druga, której pełnia nie pomogła - kulminacja ponoć była cos po 16-
        ej...
        Ja też dziś miałam KTG i o ile na 6 poprzednich przynajmniej 2-3 skurcze się
        pojawiały tak dzisiaj absolutne ZERO - linia prosta.
        Lekarka na IZBIE PRZEJĘĆ (gdzie robi się KTG) zbadała mnie - trochę lepej,
        szyjka krótka (mniej niż centymetr) i jakieś "wejście" na "swobodny palec". Jej
        zdaniem to kwestia DNI - łatwo mówić, jak ja świruję 100 razy na godzinę.
        AGAGA i INNE ZDOŁOWANE - ja mam doła od dawna, a od wczoraj już okropniastego -
        mój gino, któremu miałam jutro w szpitalu przedstawić "monodram" pt. "Panie,
        krój Pan, albo wzniecaj, bo inaczej się zabiję!" leży od wczoraj w szpitalu z
        ciężkim zapaleniem płuc. Pozostała nam wymienić SMS/ów - "I kto by pomyślał, że
        Pan pierwszy tu będzie pacjentem(...)", odp-"Ledwo żyję, powodzenia"...
        Powodzenia to mi na pewno życzyć potrzeba, bo teraz jeszcze trochę poćwiczę
        rolę i muszę dać przedstawienie obcemu facetowi, Jego koledze, z którym się
        umówiłam na piątek.
        Wczoraj stwerdziłam, że dopadła mnie po prostu przedwczesna "depresja
        poporodowa" - ta ciąża jest tak dziwna, że to absolutnie mozliwe.
        Pozdrowionka, Magda
        • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 19:46
          Witam,
          dzisiaj zaliczylam 2 x ktg, USG, wizyte u swojej lekarki i w
          szpitalu.....Wiele jak na raz, ale chyba troszke sie oplacilo. Najpierw moja
          lekarka po ktg stwierdzila, ze w sumie to rodzic nie bede, ale powinnam jechac
          do szpitala bo mam zatrucie ciazowe. Dostalam w lapke skierowanie i
          pojechalam.
          Na izbie przyjec lekarz mnie zbadal i uslyszalam, rozwarcie na opuszke,
          skrocona szyjka - chyba herbatka z malin pomogla. Czopek sobie powolutku
          odchodi wiec porod gdzies za 10 dni. Wyslal mnie lekarz na ktg a tam piekne
          skurcze co 2 -3 minuty, ale co z tego jak ja ich nie czuje...sad
          Wypuscili mnie do domku i kazali czekac, lekarz pocieszyl, ze porod to dzisiaj
          sie na 100% nie zacznie bo Mala nawet nie zeszla jeszcze glowka do kanalu
          rodnego.....
          Poza tym moja mala wazy juz 4400.....Polozna pocieszyla, ze jesli porod
          dojdzie do pelnego rozwarcia, a corcia nie bedzie chciala wyjsc to wtedy
          zrobia CC. To jest mniej wesole, bo bede sie meczyc prze 12 godzin albo i
          dluzej a oni mnie pozniej ciachna.....
          Hm, zobaczymy jak to bedzie...Mam tylko nadzieje, ze faktycznie zostalo juz
          tylko 10 dni....
          Pozdrawim Wszystkie
          Karolka
          P.S. Mlodamama nawet nie wiesz jak bardzo ci zazdroszcze. Ja znowu dzisiaj
          wyszlam ze szpitala ale po raz 3 jeszcze bez dziecka......sad Mam nadzieje, ze
          to juz ostatni raz
          • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 10.09.03, 23:00
            Ahoj Kobitki!
            Pewnie znów się rozpiszę, bo tak się skutecznie odstresowuję smile
            Już od kilku godzin nie płaczę. Przebolałam jakoś tego kolejnego kopniaka i
            myślę sobie z przekąsem, że blisko już mam do tego dna, stanowiącego solidną
            podstawę do odbicia. Odnalazłam też dziś kilka plusów. Bo co prawda Misza
            rozłożył się bidulek na całego i dostał antybiotyk ale za to ja się nie
            zaraziłam i Mały jest bezpieczny. Poza tym dostałam solidnie po dupie, ale za
            to nauki stąd płynącej do końca życia nie zapomnę i przez to zapewne o wiele
            więcej w przyszłości zyskam niż teraz straciłam. I tym podobne. Może choć na
            kilka godzin mi tego optymizmu wystarczy.
            No i jak widać pełnia również i mnie nie przyniosła rozwiązania . W takim razie
            oświadczam, że wolę już do tego piątku doczekać i spokojnie i planowo do
            szpitala się wybrać niż przyspieszać o te 35 godzin uczucie ulgi,, że Mały jest
            zdrowy a ciążowym dolegliwością nadszedł kres .... No bo to tylko 35 godzin.
            Planuję jeszcze jutro kilka spraw pozałatwiać: drobne zakupy poczynić, pobyć z
            Bidulkiem i mimo groźby zarażenia przytulać Go ile się da, wybrać na z moimi
            chłopakami do cukierenki na ciacho firmowe i kawę. O d18 robię zaczynam się
            przygotowywać do bycia rano „na czczo” wink

            Młodamama – Jestem z Tobą! Będzie dobrze, daj znać jak Ci było i jak się
            Kruszynka miewa.

            Agapolo – pytałaś kiedyś o wózki – a biorąc pod uwagę przesądność Twą wink
            zakupu pełnie jeszcze nie dokonałaś – polecam więc inglesinę magnum. To
            wózeczek z serii głęboko-spacerowych. Ciężki co prawda jak diabli, ale jeździ
            za to po wszystkim i znakomicie spełnia funkcję wózka i głębokiego i
            spacerowego dla niemowląt. Cena powiedzmy dostępna po solidnym wsparciu ze
            strony Dziadków ale używane też bym polecała (np. na Allegro), zwłaszcza wersję
            Planet. Nasz wózek – mimo rocznej eksploatacji wciąż wygląda jak nowy. No i
            jest to jeden z nielicznych modeli, który wchodzi do bagażnika Matiza – po
            zdjęciu dwóch kół z wózka, usunięciu dodatkowego światła stopu autka i tylnej
            półeczki oraz umieszczeniu gondoli na tylnym siedzeniu wink Inne wózki można
            było zapakować tylko na dach.


            Karolka – wyzywam Cię na pojedynek! Mam wrażenie, że mój Bartoszko do drobinek
            też nie należy. Zrezygnowałam więc z zakupu ciuszków w rozmiarze 56, a te na 62
            mają niewielki udział procentowy w zawartości szuflad Maluszka.
            Kto jeszcze podejmie wyzwanie?

            Joan77 – fajnie, że sama taka cesarska nie jestem. Razem raźniej! A przy
            okazji, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałam – Justakoko – czy Ty też z tych
            cesarskich?

            A poza tym ZDOŁOWANE WĄTKU WRZEŚNIWEGO łączcie się! W jedności siła, która
            każdemu teściulkowi da radę wink

            pozdrawiam po raz przedostatni jako ciężarna’2003
            agnieszka



            • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 13:13
              A do następnej pełni 4 tygodnie...
              MŁODAMAMA, AGAGA (może któraś jeszcze) - doczekałyście się, wreszcie koniec,
              czego Wam zazdrościmy...
              AGAGA - optymizmu ma Ci starczyć na dłużej niż kilka godzin - czytając Twój
              post i mi na chwilę zrobiło się lepiej. Trzymaj się i nie dawaj "dołom
              zewnętrznym" - co innego hormony przez nie mamy prawo wariować, ale inni mają
              szanować ten nasz świety czas i nie drażnić. Może to i lepiej, że Miszka wziął
              antybiotyk, będzie już na pewno zdrowy jak wrócisz do domu z Bartoszkiem.
              KAROLKA - ciekawa jestem bardzo skąd lekarz wziął e 10 dni. Co za precycja! Mój
              11 dni temu stwierdził, że szyjka króciutka, ale z taką można jeszcze i tydzien
              chodzić - bez komentarza. Wczoraj na Izbie Przyjęć usłyszałam "to kwestia dni",
              ale przestaję już w to wierzyć. To chyba prawda, że teo nikt nie wie. Moja
              przyjaciółka mając całkowicie wygładzoną szyjkę przechodziła jeszcze 2
              tygodnie, więc nie ma mądrych. Te 4400 to zawsze +,- 500 g., więc może w sumie
              córcia waży "tylko" 3900. Rzeczywiscie wizja odbycia niemal całego porodu po
              to, by na końcu mieć cc jest mało zachęcająca.
              JUSTAKOKO - napisz coś skąd ta planowana cesarka.
              AGAPOLO - nie dręcz naszych sumień tylko właśnie napisz jakie są Twoje losy!
              Trzymajcie się - Magda (pasowałby już przydomek - "na skraju obłędu" a niebawem
              pewnie "obłąkana")

              • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 15:42
                Witam!
                Śledzę cały czas Wasze oczekiwania i nic... Pecia i Młoda mama sąjuż pewnie po
                tylko czekać jak wrócą do domciu i nam wzystko opowiedzą. Przeterminowane -
                jak zaczniecie rodzić to chyba wszystkie jednego dnia!!! Współczuje Wam tego
                oczekiwania, ale jedno jest pewne rozwiąznie nastąpi. Życzę Wam mimo wszystko
                porodów naturalnych szczególnie Korolce_1, która ma jeszcze na niego szanse,
                no jeśli to niemożliwe to cóż, też się da przeżyć. Ale po cesarce dłużej się
                dochodzi do siebie, znieczulenie (ja strasznie zawsze żygam, nawet po
                najlżejszym), cewnik, leżenie na sali przez pierwszy dzień bez Dzidzi, a ona
                tam płacząca w pokoju noworodków, itp... - widziałam takie Dziewczyny na
                położnictwie i było mi ich strasznie żal.
                Moja Malutka jest bardzo grzeczna - w nocy daje nam pospać nawet 5-6 godzin,
                bardzo ładnie ciągnie cycusia, tylko nie lubi się przebierać. Wczoraj byliśmy
                na pierwszym spacerku - było super.

                pozdrawiam i trzymam kciuki za Wasze rozwiązania
                Basia i Amanda
                • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 21:15
                  Po raz ostatni zaglądam tu jako ciężarna!
                  Zostało mi 10 godzin do przekroczenia progu porodówki. Denerwuję się oczywiście
                  straszliwie, co jest rzeczą najzupełniej normalną i świadczy o moim zdrowiu
                  psychicznym. Ale będzie dobrze!!!
                  Kobitki! Trzymajcie się cieplutko. Życzę Wam jak najlżejszych porodów i jak
                  najzdrowszych maluszków. Jestem z Wami!

                  Basiu! Dochodzenie do siebie po cesarce jest sprawą bardzo indywidualną – to mi
                  dziewczyny po porodach naturalnych zazdrościły sprawności : tego, że w
                  przeciwieństwie do nich chodzę wyprostowana jak strzała a karmić mogę w
                  pozycji jakiej tylko zapragnę. Mój Synek czas beze mnie spędził w objęciach
                  Morfeusza. Uważam, że cesarka jest zbyt demonizowana przez osoby (nie mam tu na
                  myśli Ciebie ), które pragną przekonać kobiety do porodów naturalnych – co jest
                  oczywiście celem szczytnym. Cesarka to poważny zabieg operacyjny – ale często
                  konieczny i uważam, że wymienianie jego minusów w celu zachęty do porodu
                  naturalnego jest błędem. Bo często nastawione na taki poród kobiety spotyka
                  wielkie rozczarowanie, gdy w wyniku komplikacji zmuszone są rodzić przez cc.
                  Przyznam, że w dziwny nastrój wprowadziły mnie Twoje uwagi na temat cc, bo ja
                  wyjścia nie mam, cesarka to dla mnie konieczność a wizja płaczącego i
                  osamotnionego dziecka sprawiła, że moje serce zaczęło bić niespokojnie. Na
                  pewno nie o to Ci chodziło, ale tak to właśnie niestety na mnie podziałało. Nie
                  mam Ci tego za złe – napisałam to wszystko tylko dlatego, żeby inne cesarskie
                  mamy uspokoić, w razie gdyby i one poczuły podobny do mojego niepokój.

                  Magdo! – nie wpadaj w obłęd, z chłopakami – jak obiegowa opinia głosi – już tak
                  jest. Nie spieszą się na ten świat i często decydują się spędzić z mamą jak
                  najwięcej czasu w jak największej symbiozie. Podobnież dłużej też podjadają z
                  cycusia, bo przy mamie tak miło . Popatrz zresztą na nasz wątek – póki co same
                  dziewczyny – terminowe lub przedterminowe. Ja wierzę, że w końcu jednak
                  urodzisz winkMam nadzieję, że gdy wejdę ponownie na nasz wątek Stefanek będzie
                  już z Tobą smile

                  Agapolo! - odezwij się! Bo nas wyrzuty sumienia wyniszczą - a wiesz zapewne, że
                  ciężarnych nie należy denerwować wink

                  do następnego
                  agnieszka
                  • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 11.09.03, 21:44
                    Agaga wszystko u mnie w porządku tylko sprzątanie po remoncie zajmuje mi całe
                    dnie. Trzymam kciuki z calych sił i już nie moge się doczekać Twojego powrotu
                    z maleństwem.

                    Aga
                    • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 09:16
                      Witam,
                      co do tej cesarki, to kiedys bylam swiecie przekonana, ze urodze tylko przez
                      cc. Strasznie obawialam sie bolu jaki bedzie mi towarzyszyl w czasie
                      naturalnego porodu - niestety moj prog bolu jest bardzo niski. Poza tym moja
                      mama urodzila mnie i moje rodzenstwo przez 3 cesarskie ciecia, swietnie sie
                      czula, i bardzo szybko pozniej dochodzila do siebie. W szpitalu przedwczoraj
                      powiezieli, ze mam obciazenia genetyczne wskazujace na cc - z jednej strony
                      sie ucieszylam, z drugie zmartwilam. Przez te 9 miesiecy ciazy upewnilam sie,
                      ze porod naturalny nie musi bolec - mamy znieczulenie zewnatrzoponowe, poza
                      tym jest pieknym przezyciem, w ktorym uczestniczyc moga oboje rodzice...
                      Maz boi sie cc bo to jednak jest operacja, jednak jak bedzie konieczna to
                      bedzie trzeba ja przeprowadzic...
                      Nie chce porodu natrualnego na sile, dziecko jednak jest duze, nie wiadomo jak
                      szeroka mam miednice - skutki moga byc tragiczne dla Malenstwa - polamane
                      barki, obojczyki i dla mnie - ponacinane krocze nie tylko w jednym miejscu,
                      moze dojsc nawet do rozerwania niekontrolowanego.........ale co tam to jest
                      czarny scenariusz.
                      Aczkolwiek, wczoraj zostalam pouczona prze gina, ze na tym etapie ciazy to
                      nalezy sie obawiac zatrucia ciazowego i obumarcia plodu - ja tu czekam, az
                      Mala wyjdzie na ten swiat a lekarz mnie tak stresuje.......Kurcze jeszcze
                      tylko kilka dni i wiecej jej nie bede musiala ogladac. Mam dziwne wrazenie, ze
                      wszystkie stresy ciazowe zawdzieczam wlasnie takiemu glupiemu gadaniu lekarzy..
                      Magda - mam nadzieje, ze z ta waga to faktycznie sie to USG troszke myli, ale
                      ja wazylam 4700, maz rowniez wazyl ponad 4 kg - nasza Mala ma po kim tyle
                      wazyc. Poza tym moj brzuszek to jest napieta do maksimum skora, a w srodku
                      niewiele wod plodowych, reszta to dziecko...
                      Mam nadzieje, ze Agaga za kilka godzin zobaczy swojego Bartoszka. Wroci
                      szybciutko i opowie nam jak to jest byc drugi raz mama smile
                      Wszystkie czekajace jeszcze pozdrawiam i zycze cierpliwosci - my tez niedlugo
                      bedziemy opisywac swoj porod....jeszcze tylko kilka dni...smile
                      Pozdrawiam
                      Karolka
                      • joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 12:18
                        Jakoś też dziwnie mi się zrobiło po przeczytaniu postu Basi. To prawda że ja
                        chciałam mieć cesarkę od samego początku, ale to że będę ją miała nie jest moim
                        wymysłem tylko wskazaniem medycznym - położenie miednicowe. Już od teściowej
                        usłyszałam, że nie będę mieć wspomnień z porodu (w domyśle nie będę prawdziwą
                        matką). Jeszcze nie urodziłam a ona już wpędza mnie w depresję. A poza tym
                        zamierza przyjechać w dniu mojej cesarki, a ja wcale nie chcę jej oglądać. Ona
                        nie może zrozumieć, że ja mogę sobie tego nie życzyć. Mąż też niestety nie
                        rozumie. Mam nadzieję że jeśli już przyjedzie to sama a nie z resztą rodziny -
                        babcia, ciotki. Ja serdecznie ją zapraszam ale jak już będę w domu i jak
                        przyzwyczaję się trochę do nowej sytuacji (nauczę się karmić, kąpać itp). Moją
                        mamę zapraszam dwa tyg. po porodzie kiedy mąż pójdzie do pracy, bo z racji
                        cesarki nie powinnam dźwigać, a ktoś będzie musiał robić zakupy i dotrzymywać
                        mi towarzystwa. Ona jest na tyle taktowna, że rozumie że pierwsze tygodnie
                        chcemy sędzić z Kubą sami.
                        A jak to u Was wyglądało albo będzie wyglądać - będą Was odwiedzać tabuny w
                        szpitalu czy tylko mąż?
                        Nie wiem już sama - może ja jestem za bardzo przewrażliwiona jeśli chodzi o
                        moją teściową?
                        Pozdrawiam i idę dalej prasować ubranka.
                        Asia
                        • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 13:46
                          Asiu, mam ten sam problem z rodzina co ty. I co lepsze nie z moja rodzina
                          tylko, wlasnie z meza. Moja mama i tata zapowiedzieli, ze przyjda do szpitala
                          ale tylko na noworodki zobaczyc mala bo nie wytrzymaja tak dlugo, a zeby
                          zobaczyc mnie to przyjda wtedy jak bede juz sama tego chciala - uslyszalam, ze
                          cale zycie na mnie patrzyli to te pare dni tez wytrzymaja, ale wnuczke
                          odwiedzic musza bo to pierwsza....
                          Gorzej z rodzina meza, w styczniu rodzila jego kuzyna zona i pielgrzymki
                          zaczely sie wlasnie juz w szpitalu. Ja zapowiedzialam krytycznie, ze w
                          szpitalu poza mezem nikogo nie chce ogladac. Powinnam miec przeciez czas zeby
                          dojsc do siebie, przyzwyczaic sie do nowej sytuacji....Uslyszalam, ze przeciez
                          dzieci to dla mnie codziennosc wiec nie powinnam miec problemow....
                          A gdzie tu szacunek dla chorego, nowej sytuacji i Malenstwa, ktore przez
                          pierwsze tygodnie musi miec duzo stalosci, zeby przystosowac sie do zycia po
                          tej stronie brzuszka.....? Tabuny odwiedzajacych nie sa wskazane dla dziecka
                          na poczatku.
                          hm, rozpisalam sie bardzo, ale jest to sprawa dosc delikatna i trudno z niej
                          wybrnac tak, zeby nie obrazic tesciow i calej pozostalej gromadki. Nie wiem
                          jak to jest, ze najblizsza rodzina to rozumie a ta ze strny meza jakos ma
                          opory.....
                          Trudno, oflaguje sie i bede cichutko siedziala w domu, poprosze tylko zeby raz
                          jeszcze maz delikatnie oznajmil swojej rodzinie, ze powinni poczekac choc 2
                          tygodnie....
                          Mam nadzieje, ze sie uda....
                          Asiu, a tak poza tym to nie wyobrazam sobie, zeby moja tesciowa przyjechala w
                          dniu planowanej cesarki - oj bylby dym w domu....
                          Mam nadzieje, ze jeszcze uda sie Tobie poprosic meza, zeby wypersfadowal
                          swojej mamie taki diabelski pomysl.....- trzymam kciuki
                          Karolka
                          • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 14:25
                            Dziewczyny - JOAN-ASIU i KAROLKA, walczcie o to, co jestWam potrzebne, jeśli
                            czujecie, ze chcecie spokoju to rodzina musi resektować te potrzeby. Mnie po
                            pierwszym porodzie wykańczały nieustające wizyty mężów i rodzin koleżanek z
                            sali. Do tego dodać trzeba tych, którzy przychodzą do nas - jest to sytuacja
                            tak intymna i w sumie trudna emocjonalenie, że głupio mi było np. płakać (a tak
                            reagowałam na wszystko - jakieś chyba zachwianie hormonalne) właśnie przy
                            tesciach, czy koleżankach, którym nawet sama wcześniej pozwoliłam się
                            odwiedzic. Nie jest łatwo uporac się ze sobą więc po co jeszcze dokładać sobie
                            stresów i powodów do frustracji... Twoja teściowa Asiu już samą
                            zapowiedzią "taktownej" wizyty i komentarzami o cesarce wytrąciła Cię z
                            równowagi, nie sądzę, żeby nie zrobiła Ci jakiejś przykrości w tym b. trudnym
                            stanie.
                            pozdrawiam Was, trzymam kciuki zeby udało się Wam uniknąc tych wszystkich
                            ekscesów - Magda
                            • joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 18:48
                              Karolka i Magda dzięki za słowa otuchy. Przeczytałam mężowi mój post i
                              poprosiłam go żeby się nie obraził na to co piszę o jego mamie. Potem
                              przeczytałąm mu Wasze odpowiedzi i wiecie co się stało - ZROZUMIAŁ MNIE!
                              Obiecał że poprosi swoją mamę żeby nie przyjeżdżała w dzień mojej cesarki,
                              najwyżej parę dni później i że jeżeli nie życzę sobie żeby mnie jego mama
                              oglądała to on tylko pokaże jej Kubę. Nie będzie też dotykania i całowania
                              Kuby. Mam nadzieję, że teściowa uszanuje nasze prośby i nie obrazi się na mnie.
                              Dziękuję Wam, bardzo mi pomogłyście.
                              Pozdrawiam
                              Asia
                              • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 12.09.03, 20:49
                                I tak trzymaj JOAN! Sama poczujesz, czy masz siły na takie wizyty a w razie
                                wątpliwości nic na siłę.
                                Właśnie wróciłam ze szpitala, gdzie nikt mnie nie chce zatrzymać. Skoro tak, to
                                będę z własnj woli przychodzić na KTG codziennie. Lekarz umówił się ze mną na
                                poniedziałek i myślę, że już dłużej nie będzimy tego ciągnąć. Już dzisiaj tak
                                marudziłam, że w poniedziałek to juz po prostu nie będzie miał wyjścia!
                                Od wczoraj jesem na urlopie macierzyńskim i to już po prostu skandal!
                                Trzymajcie się wszystkie wrześniówki, Magda
                                • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 09:18
                                  cześć dziewczyny,
                                  akurat poruszyłyście temat bardzo dla mnie na czasie.Właśnie wczoraj
                                  uświadomiłam swoją teściową,że nie chcę wizyt w szpitalu,a już na pewno nie
                                  chcę oglądać wtedy mężczyzn.Nie mogła zrozumieć za bardzo.Pytała czy mój tata
                                  też nie będzie mógł przyjść smile Powiedziałam że mój tata to nie jest facet dla
                                  mnie tylko tata i oczywiście może przyjechać,ale i tak nie przyjedzie bo będzie
                                  wtedy w Łodzi na kursie.Nie mogła zrozumieć czemu nie chcę widzieć teścia,a tak
                                  nawiasem mówiąc to z teściem nie jestem za blisko (tak jak większość dziewczyn
                                  ma problemy z teżciowymi- tak ja z teściem za nic się nie dogadam).No i w ogóle
                                  to stwierdziła,że jestem jakaś dziwna,a szczerze mówiąc po przeczytaniu waszych
                                  postów to oznajmie jej że nie tylko facetom wstęp wzbroniony,ale i pozostałym
                                  ciekawskim też.Mi potrzebny do szczęścia będzie tylko mój synek i mąż.Reszty
                                  mogę nie oglądać.Dodałyście mi trochę wiary w siebie i we własne potrzeby.Nie
                                  muszę stale oglądać się na innych,co powiedzą,co sobie o mnie pomyślą i takie
                                  tam.Mam to gdzieś. Jak będę gotowa na przyjmowanie gości to ich po prostu
                                  zaproszę.
                                  No,ale sobie pogadałam.
                                  Na szczęście mój mąż mnie popiera we wszystkim i też uważa,że szpital to nie
                                  miejsce dla zwidzających i że potrzebuję spokoju.Dzięki Bogu,że rozumie.
                                  A tak poza tym to u mnie nic nowego.
                                  Zaro skurczy,brzuch wielki,a stopy i dłonie puchnął niemiłosiernie.
                                  Dziewczyny w którym tygodniu będziecie miały robione cc? Ja bym chciała jak
                                  najwcześniej ale mój gin się uparł na tydzień przed terminem z OM.No
                                  trudno,muszę czekać do 22.
                                  Niedługo chyba zostanę sama na tym wątku,bo już wszystkie urodzicie sad
                                  Zazdroszczę wam.

                                  Ostatnio ogarnęło mnie małe przygnębionko,że jeszcze tyyyle czekania,ale staram
                                  się jakoś walczyć z tymi burzami hormonalnymi.Z różnym skutkiem niestety.

                                  pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie,
                                  Justa.
                                  • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 13:32
                                    Justyno - póki co jestem tu z Tobą, choć przyznam szczerze, że do 22 września
                                    czekać nie zamierzam!
                                    Przypomniało mi się jeszcze kilka szczegółów z I porodu i pobytu w szpitalu,
                                    które mogą Was wszystkie umocnić w decyzji dogadzania przede wszystkim sobie a
                                    dopiero potem innym. Ja akurat nie mam żadnych problemów z teściami, nie
                                    męczyli mnie długimi odwiedzinami (byli w szpitalu raz) - wesoło, na luzie,
                                    krótko... Pamietam jednak, że zdenorwawała mnie jedna rzecz - tesciowa
                                    wyciągnęła aparat z fleszem i koniecznie chciała zrobić zdjęcie Agatce, potem
                                    mi z Agatką. Mimo, że bardzo dbam o fotograficzną dokumentację naszego
                                    rodzinnego życia, czełam wtedy, że nie chcę oslepiać małej fleszem, że uważam
                                    to za kompletnie zbędne i wręcz szkodliwe. Zdanie swoje wyraziłam dopiero po 3
                                    zdjęciach, teściowa taktownie przestała - ja się dziwiłam, jak sama na to nie
                                    wpadła, a dzisiaj.... cieszę się, że mam taką pamiatkę. Są to moje ukochane
                                    zdjęcia Agatki!
                                    Niech jednak nikt nie próbuje racjonalnie, czy obiektywnie oceniać nastrojów i
                                    reakcji kobiet tuż przed i po porodzie!!! Właśnie ćwiczę to z mężem - ja płaczę
                                    a on mi mówi "przecież nic się nie dziej, to dopiero 3 dni po terminie".
                                    Walczcie więc o maksymalny komfort psychiczny w tych dniach wiedząc jednak, że
                                    mało kto będzie w stanie zrozumieć nasze emocje i problemy. A już nikt pewnie
                                    wyprzedzać nasze życzenia i potrzeby. Po stanie najwyższej euforii ostatniej
                                    (trzeciej) doby w szpitalu dopadł mnie dół i rozpaczałam z powodu nawału
                                    mlecznego...Tak to bywa. Jeśli dacie radę to - mimo rozsadzającej euforii -
                                    starajcie się jak najwięcej odpoczywać, posypiać, może obedzie się bez spadku
                                    nastroju.
                                    Trzymam kciuki za nas wszystkie, pozdrawiam, Magda
                                    • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 13.09.03, 14:49
                                      Witam serdecznie wszytkie mamusie forumowiczki, wczoraj napisałam najdłuzszy
                                      post w swoim życiu i co? padł mi serwer i go nie wysłało. Trochę byłam zła,
                                      więc wzięłam się z apisanie dopiero dzisiaj.
                                      Justakoko termin mam na 21.09 więc na pewno jeszcze ja zostanę z Tobą na placu
                                      boju. skurczy zero, nic nie zapowiada porodu, co jest co najmniej dziwne bo
                                      jeszcze tydzień miałam skurcze coraz częstsze i coraz bardziej bolesne.
                                      Umówiłam się z lekarzem że jeśli Patryczek nie przyjdzie na świat do przyszłej
                                      niedzieli to mam się stawić w szpitalu i będziemy go wywoływać.
                                      Trzymałam cały piątek kciuki za Agagę mam nadzieję, ze wszytko poszlo gładko i
                                      są zdrowi razem z Bartoszkiem, juz nie mogę się doczekać kiedy się odezwie, a
                                      to pewnie jeszcze tydzień czekania, później urodzę ja, więc kolejny tydzień.
                                      Skończyłam już remont, posprzątałam, zrobiłam większośc zakupów dla maluszka,
                                      choć łóżeczko, wózek i wszytkie inne niezbędne rzeczy o większych gabarytach
                                      czekają do odbioru w sklepie.
                                      Agaga zamówiłam już 2 tygodnie temu własnie Inglesinę Magnum, poniewaz był to
                                      jeden z lepszych wózków jakie spotkałam, więc dziękuję za radę bo tylko
                                      potwierdziła mój dobry wybór.

                                      Pozdrawiam was serdecznie i trzymam mocno kciuki.

                                      agnieszka
                                      • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 14.09.03, 10:14
                                        Cześć Dziewczyny,
                                        sorry za moje wynurzenia na temat cc, szczególnie przepraszam Agagę, Joan i
                                        Karolkę. Absolutnie nie miałam na myśli, że urodzenie dziecka przez cc to "coś
                                        gorszego". To były po prostu moje subiektywne odczucia po pobycie w szpitalu.
                                        Najważniejsze, że macie cc zaplanowane i możecie się do niego przygotować,a to
                                        przeżycie będzie dla Was wspaniałe.
                                        A co do odwiedzin w szpitalu to u mnie było tak. Przed urodzeniem też nie
                                        chciałam żeby mnie odwiedzały tłumy, ale wiedziałam, że wizyt nie da się
                                        uniknąć. Zobowiązałam męża do ustalenia harmonogramu wizyt, tak żeby wszyscy
                                        nie przychodzili jednocześnie, no i żeby nie za długo (maksymalnie 20-30
                                        minut). I to się sprawdziło, ja czułam się dobrze, więc odwiedziny mi nie
                                        przeszkadzały. Ale jeżeli Wy czujecie inaczej to po prostu to powiedzcie i
                                        twardo obstawajcie przy swoim.
                                        Pozdrawiam i za wszystkie trzymam kciuki
                                        Basia
                                        • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 14.09.03, 20:42
                                          Zastanawiam się czemu jest taka cisza, czy wszytkie już zaczęłyście rodzić?
                                          U mnie żadnych oznak nadchodzącego rozwiązania prócz oczywiście ogromnego
                                          brzucha. Jesli nie urodzę w ciągu tygodnia to dokładnie 21.09 mam się zgłosić
                                          do szpitala, wolałabym już do tego czasu urodzić, nienawidzę szpitali, wiem że
                                          czekanie dodatkowo będzie mnie stresowało.

                                          Pozdrawiam was gorąco i czekam na nowe wiadomości o waszych dzieciaczkach,
                                          jeśli znajdziecie chwilkę w natłoku napiszcie agapolo@interia.pl

                                          pozdrawiam Agnieszka
                                          • justicya Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 04:20
                                            Nie bylo mnie kilka dni-powracam skladac gratulacje-a tu zero nowych
                                            dzidziusiow!! Dziewczynki co sie dzieje? Pelnia Wam nie pomogla? smile) Trzymam
                                            kciuki za wszystkie mamy w szpitalach i te z zaplanowanymi na jutro wywolaniami.
                                            Moje "dziecko nie aniol" ma sie bardzo dobrze. Wrocila juz do wagi urodzeniowej
                                            po 6 dniach a po 10ciu przebila ja o 200gr. Mamusia ma chyba tlusciutkie
                                            mlesio smile Pepuszek odpadl po tygodniu smile jest najkochansza na swiecie, daje nam
                                            sie wyspac w nocy a i w ciagu dnia mam duzo czasu dla siebie. Wczoraj i dzisiaj
                                            zabralismy ja nawet ze soba do naszego sklepu wiec moglam popracowac (niecale 2
                                            tygodnie po porodzie wink NIgdy nie przypuszczalam ze zycie z maluszkiem wcale a
                                            wcale nie staje na glowie (jak to pisza i strasza we wszystkich dzieciecych
                                            gazetkach). Oprocz tego jutro przeprowadzamy sie do nowego domu wiec od kilku
                                            dni pakuje cale nasze zycie w kartony (i to wszystko z kilkudniowa kruszynka-
                                            sama wprost nie moge uwierzyc smile)
                                            Dziewczynki - a propos tematu tesciow. Mojej tesciowki chyba nikt nie przebije.
                                            Wyobrazcie sobie ze wracam ze szpitala z mala, a moja tesciowa
                                            jest "wprowadzona" do mojego domu na calego. W kuchni wszystko poprzestawiane
                                            na jej modle, wszystkie palniki na kuchence zajete (ze moge zapomniec o
                                            rosole), lodowka zaladowana ichnim zarciem a dla niewtajemniczonych dodam ze
                                            moj maz i jego matka sa koreanczykami wiec wiecie jakie jedzenie bylo mi
                                            serwowane. 6 razy dziennie zmuszana bylam do jedzenia zupy z alg z malzami (co
                                            by mi sie krew oczyscila), zero prywtnosci - tesciowa wchodzila sobie do mojej
                                            sypialni kiedy chciala - dzien czy noc (chciala nawet uczestniczyc w
                                            sprawdzaniu mojego krocza przez polozna smileDziecko nie moglo zakwilic - bo juz
                                            wpadala, ja nie moglam otworzyc SWOJEJ lodowki bo juz leciala "mo?mo?" (co?co?-
                                            tesciowa mowi tylko w swoim jezyku wiec rzecz jasna nie porozumiewamy sie w
                                            ogole), ogolnie wprowadzila w domu atmosfere - "ja tu jestem pania a wy badzcie
                                            mi wdzieczni ze wam pomagam". Codziennie byly awantury w domu miedzy nia a moim
                                            mezem (wywolywane przez nia) i stawiam ze glownie chodzilo o mnie i moj brak
                                            wdziecznosci. Tesciowa ma 74 lata - nie chcialam jej urazic, nie chcialam tez
                                            plakac mojemu mezowi w rekaw, bo same wiecie jakie to dla nich trudne -
                                            posredniczyc miedzy matka a zona. Wytrzymalam wyjac w moim pokoju tydzien. W
                                            ciagu tego czasu schudlam 8 kg. Bylam coraz bardziej zestresowana - i ja i
                                            Rachelcia. Po tygodniu maz odkryl ze placze i poprosil mame zeby ograniczyla
                                            swoja "troske" bo mnie to krepuje. No i wtedy dopiero sie zaczelo. Jestem
                                            niewdzieczna i nie potrafie docenic jej poswiecenia. Nie ma juz syna ani
                                            wnuczki (bo ujal sie za mna). Wyprowadzila sie zabierajac kociol zupy ze
                                            soba wink Odetchnelam. Wytoczyla nam wojne - przede wszystkim finansowa (maja
                                            jakies tam swoje rozliczenia sprzed lat - chce dzielic majatek bo nie wierzy ze
                                            nasze malzenstwo przetrwa smile. Od tygodnia nawet nie spojrzala na wnuczke
                                            (przychodzi codziennie pakowac swoje nagromadzone przez lata smieci- bo inaczej
                                            tego nie mozna nazwac). Niezla babcia. Fajna historia nie? Ciesze sie ze moja
                                            mama przylatuje za tydzien - moze jakos sie pozbieram.
                                            A w szpitalu byla juz godzine po moim porodzie co by sprawdzic czy mala wyglada
                                            ja Hanguk (Korean). Oj, zebym ja miala tylko takie problemy wink Sorry za gorzkie
                                            zale ale baby blues dopadl i mnie (przy duzym udziale tesciowki zreszta).

                                            Caluski dla wszystkich wrzesniowek,

                                            Justicya
                                            • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 09:13
                                              Czesc,
                                              cicutko sie faktycznie zrobilo na tym naszym watku. No ale coz sie dziwic
                                              skoro czesc szczesliwych w szpitalach juz ma w ramionach pewnie swoje
                                              malenstwa. Oczekujace - tak jest np. w moim przypadku - popadlam w totalna
                                              depresje, chodze po mieszkaniu i mowie, ze ja to chyba slonia za dwa lata
                                              urodze, co chwila dzwoni telefon a zyczliwi pytaja czy juz urodzilam - teraz
                                              podnosze sluchawke i szybko mowie - jeszcze nie urodzilam i nie wiem kiedy to
                                              nastapi. Zazwyczaj reakcja jest taka sama cisza, konsternacja a pozniej
                                              rozmowca przechodzi do rzeczy i omijamy ten przykry dla mnie temat.
                                              Zazdroszcze tym, wszystkim z Was ktore maja madrych lekarzy i tak szybko
                                              decyduja o wywolywaniu porodu.....Moj lekarz caly czas powtarza - test
                                              niestresowy jest piekny, oksytocyny nie podlaczymy bo skurcze to pani ma - nie
                                              wazne ze rzadko kiedy je ostatnio czuje, a co gorsze nie przynosza one
                                              rozwarcia.... sad
                                              Siedze wiec i czekam na cud, mala z dnia na dzien przybiera na wadze - jako
                                              pierworudka z taka waga dziecka wg wielu publikacji nadaje sie na cesarke - a
                                              co slysze od lekarza, a poczekamy jak bedzie 40 tyd i 5 dni to zobaczymy -
                                              kurcze ja bylam przenoszonym dzieckiem (urodzilam sie przez cesarke w 42 tyg.
                                              z waga urodzeniowa 4700 i to nie bylo zbyt dobre dla mnie) mowie o tym
                                              lekarzowi, a tu zero reakcji, tylko polozna - wiecie, mam wrazenie, ze te
                                              babeczki maja wieksza wiedze i doswiadczenie - powiedziala, ze ja to jestem
                                              obciazona genetycznie i dziwi sie, ze lekarz zwleka z ta cesarka..........
                                              Ale co ja Wam tu taki nastroj depresyjny wprowadzam....
                                              Agapolo nie przejmuj sie ja zostana z Toba bardzo dlugo, jak tak dalej pojdzie
                                              to chyba przejde na watek pazdziernikowy.....
                                              Justicya bardzo Tobie wspolczuje tesciowej - jednak co kraj to obyczaj, i
                                              zazdroszcze Tobie samozaparcia i wytrzymalosci....
                                              Nie bede juz Was zadreczac swoim depresyjnym nastrojem - mam nadieje, ze
                                              szybko mi przejdzie i nastepny moj post bedzie juz bardziej optymistyczny.....
                                              A teraz czekam do srody - mam wizyte u lekarza, zobaczymy co ona powie....
                                              Pozdrawiam
                                              Karolka
                                              • wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 09:59
                                                Ja też jestem wrześniowa, od niedawna na forum, ale śledzę ten wątek z dużym
                                                zainteresowaniem.
                                                Mój termin z usg to 15.09., z OM - 20.09. Nie muszę tu dodawać, że czekam już
                                                od dwóch tygodni i wpadam w zmienne nastoje - jak jestem ciężka i zmęczona, to
                                                myślę, że to już wkrótce, ale zaczynam się niepokoić, jak to wytrzymam. Jak
                                                czuję się lepiej (a właśnie od kilku dni czuję się zupełnie dobrze), to myślę,
                                                że jeszcze tydzień-dwa. Już dwa razy miałam wrażenie, że się zaczyna - za
                                                każdym razem przyjmowałam to z entuzjazmem! A tu jakby wyciszenie i spokój,
                                                więc na razie też się uspokoiłam i tłumaczę sobie, że poród z pewnością z
                                                każdym dniem bliżej smile

                                                Pozdrawiam wszystkie wrześniowe mamy "po" - gratuluję!
                                                i wszystkie mamy "przed"!
                                                Wiki, 40tc
                                                • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 15.09.03, 17:28
                                                  cześć dziewczyny,
                                                  nie odzywam się,bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia.U mnie bez zmian.Nic
                                                  się nie dzieje.A do tego złapałam jeszcze małego doła i tak jakoś nie mam
                                                  ochoty ani gadać ani pisać ani nic.Beznadzieja.
                                                  Także nie będę się chyba rozpisywać,bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia.
                                                  Czekam,czekam i czekam...
                                                  Bo cóż innego mi pozostaje...
                                                  Byle do 22-czyli jeszcze tydzień! Aż tydzień!
                                                  Mam nadzieję,że mi nie odbije w między czasie palma smile
                                                  pozdrawiam was wszystkie serdecznie,
                                                  pa.
                                                  Justa.
                                                  • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 09:24
                                                    Cześć dziewczyny,

                                                    jestem już bardzo bardzo zła. Minął kolejny dzień, kolejna noc i nic żadnych
                                                    oznak przeprowadzki mojego synalka, mam wrażenie że nie zaczął się jeszcze
                                                    pakować, a ja tak bardzo chciałabym urodzić do niedzieli. Powoli zaczynam się
                                                    już denerwować, wszytko przygotowane na jego przywitanie a on najnormalniej w
                                                    świecie wcale nie zamierza oglądać świata z drugiej strony.

                                                    Pozdrawiam was serdecznie i wiem że chyba tylko Justakoko czeka razem ze mną,
                                                    więc trzymam mocno kciuki za cierpliwość.

                                                    Agnieszka.
                                                  • wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 11:55
                                                    Zaczęłam się zastanawiać, kto wywołuje mechanizm porodu - dziecko czy matka? Bo
                                                    ja ciągle namawiam moje Maleństwo, żeby już "wychodziło" (jest 40tc). Aż
                                                    doszłam do wniosku, że to zależy jednak ode mnie tzn. oczywiście od MOICH
                                                    hormonów. Bo przecież inaczej nie rodziłyby się wcześniaczki, nie miałby wpływu
                                                    wysiłek fizyczny (przysłowiowe chodzenie po schodach), seks itd. Więc od dziś
                                                    kieruję swe przemowy wewnętrzne do siebie! Może pomoże smile

                                                    Pozdrawiam nadal oczekujące!
                                                    Wiki

                            • pecia1 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 12:12
                              cześć dziewczyny1estem jużw domku z moją kochaną córeczką.Poród miałam
                              super,niestety był wywoływany tzn.dostałam jakąś tabletkę na rozlużnianie się
                              szyjki macicy o 8 rano.Tabletka miała zacząć działać po 2- 3 godz. i o 10
                              zaczęłam czuć delikatne bóle,a o 15.30 mała przyszła na świat wieć wszystko
                              poszło bardzo szybko.Gabi waży 4 kilo ma 53 cm. i dostała 10 pkt.w skali
                              apgar.Jest bardzo grzeczna i cały czas śpi(czasami je i robi kupkę lub
                              siku).Myślałam że będzie gorzej ale było super,szczególnie wtedy jak mała po
                              porodzie leżała u mnie na brzuszku.Pa Pozdrawiamy Pecia i Gabi
                              • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 17:01
                                Hej dziewczyny,
                                my już też w domu. Nie wiem, czy ta pełnia zadzaiłała, bo dostałam też
                                kroplówke ale termin z usg sie sprawdził. Było super! Rodziłam 5 godzinek z
                                tego tylko 15 minut parłam (podobno pre jak wieloródka). Niewiele sie
                                nacierpiałam, ale też oczywiście miałam zzo. Chociaż, co mnie zdziwiło, nie
                                eliminuje to do końca bólu, jedynie go zmniejsza. Mój mąż był super.To
                                trzymanie za rękę na prawde działa. Wprawdzie nie stał w kroku, tylko przy
                                mojej głowie, ale widzieł wszystko! Najpierw byłam przeciwna, ale teraz jestem
                                zadowolona i zazdroszczę mu tego co widział. Mój Mikołajek dostał 10 punktów,
                                jest słodki, ważył 3.500 i ma 54 cm długości.Jak daja takiego cieplutkiego,
                                mokrego dzidziusia na brzuch to można oszaleć. To była najpiękniejsza chwila w
                                moim życiu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                No ale problemy zaczęły sie potem. Fizycznie to jest wszystko do zniesienia -
                                troche boli krok i brzuch. No i co prawda sutki na poczatku zajebiście bolą.
                                Ale psychicznie to nie spodziewałam sie, ze to takie trudne. Tyle emocji,
                                lęków, na zmiane euforia i depresja. Chyba nie miałam przez pierwsze 3 dni
                                pokarmu i mały płakał. Spałam po 4 godziny i choc miałam super komfortowe
                                warunki - jedynka, gdzie mąż mógł spać ze mną, czułam się fatalnie. Może
                                paradoksalnie, gdybym leżała z innymi mamami i widziała, że ich dzieci też
                                płaczą to by było lepiej. Potem mały musiał sie naświetlać, bo miał żółtaczkę
                                fizjologiczną i jak go zobaczyłam z bandażem na oczkach i pod tą lampą to mi
                                musieli dawać syropek na uspokojenie.
                                Ufff - teraz już w domu lepiej, choć boję się, że sobie nie poradzę. Na razie
                                mały śpi, a ja sie organizuje. Z emocjami mam nadal problemy. Już bym wolała,
                                żeby mnie coś fizycznie bardziej bolało.

                                Trzymam za was kciuki. Przepraszam za tak chaotyczny post ale jestem jeszcze
                                bardzo roztrzesiona. Kasia
                          • katarzyna.br Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 17:04
                            Strasznie to przygnębiające co piszecie. Naprawdę nie rozumiem problemu, trzeba
                            być asertywnym - nie macie ochoty przyjmować rodziny przez jakiś czas po
                            porodzie to jej nieprzyjmujecie ( trzeba im to dać delikatnie do zrozumienia )
                            przecież to wy jesteście najważniejższe ( no i dziecko oczywiście) musicie
                            odpocząć i dojść do siebie (poród to nie jest wizyta u kosmetyczki).

                            Ponadto to wyjątkowo nietatktowne tak się z góry zapowiadać, przecież może ktoś
                            sobie zwyczajnie nie życzy czyjejś wizyty. Moja rodzina nie zapowiadała
                            żadnych wizyt i napewno nie będą mnie nachodzić gdy nie będę sobie tego życzyła.

                            Pozdrawiam

                            • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 16.09.03, 18:15
                              Czesc,
                              Pecia, Mlodamama - gratulacje, siedzialam i czytalam Wasze posty ze lzami w
                              oczach. Ja tez juz chce, a Mala ani mysli wylezc....
                              I kto by pomyslal, ze ja pierwsza mialam skorcze i oznaki zblizajacego sie
                              porodu, a urodze ostatnia.
                              Mlodamama nie przejmuj sie takie zmiany nastroju to norma. Moga troszke
                              potrwac bo hormonki musza wrocic do normy - znowu te male bestje zatruwaja
                              nasze zycie....takie male, a maja tyle mozliwosci...sad
                              Zycze Wam dziewczynki pzespanych nocy, a innym czekajacym i sobie szybkiego
                              wyjazdu na porodowki...
                              Pozdrawiam
                              Karolka
                              • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 17.09.03, 09:31
                                Witam!
                                Serdeczne gratulacje!!!!! Tak się cieszę razem z Wami PECIA i MŁODAMAMA!!!!
                                Super - dobrze, że porody pzrbiegły bez komplikacji. Wzruszyłam się -
                                przypomniałam sobie jak moja córeczka leżała mi na brzuszku - to było przeciez
                                niecałe trzy tyg. temu... Tego nie da się opisać...
                                Huśtawką nastrojów nie martw się, mija szczególnie szybko w domu, gdy masz
                                bliskich przy sobie. Trzeba ja przetrwać - ja np. dużo płakałam, mąż mnie
                                przytulał i dawał się wypłąkać to pomagało. A Maleństwa dostarczaja nam tylu
                                wzruszeń, że można płakać cały czas....
                                Trzymajcie się
                                pozdrawaim serdecznie
                                Basia
                                • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 17.09.03, 21:22
                                  Wypiłam dziś duuużo hrebaty z liści malin i czekam na efekty.
                                  Mam nadzieję że może zadziała.
                                  Zobaczymy.

                                  Pozdrawiam wszystkie oczekujące.
                                  • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 10:35
                                    Trzymam za was kciucki oczekujace. Na pewno pójdzie wam swietnie. Mnie położna
                                    tuż przed podłączeniem do oksytocyny pokazała noworodka, którego odebrała
                                    godzine wczesniej - miało to magiczne działanie. Jak tylko cos zaczynało boleć
                                    to zaraz sobie myslałam, że za parę chwilek ja też takiego bedę sciskać i to
                                    mojego własnego. Wtedy juz nic nie czułam.
                                    Z tymi wizytami w szpitalu to rzeczywiście stresujace. Trzeba chyba jasno i
                                    dosadnie powiedzieć, że się sobie nie życzy. W tym momencie nie zwracać uwagi
                                    na to , że nawet może się ktoś obrazić. Kierowac sie zdrowym egoizmem. Wtedy
                                    najważniejsze jest samopoczucie mamy i dziecka. Teściowie przeżyją, a jak w
                                    końcu zobacza maluszka to sie zaraz "odbrażą". Zresztą chyba trzeba od razu
                                    zaznaczać, "kto tu rządzi". Może się potem będą mniej wtracać. Tak mi sie
                                    wydaje, choć wiem, że mam dość "radykalne" nastawienie.
                                    Pecia, jak maleństwo? Jak sobie radzisz?
                                    Jaśkomama, rzeczywiście tych wzruszeń jest tyle, że mozna cały czas płakać (ze
                                    szczęścia).
                                    Pozdrowionka.Kasia
    • agaga1 Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 16:31
      Ja tylko na chwilke. BO wlasnie wrocilismy i czekamy na starszego brata.
      Urodziłam Bartoszka 12go o 10:05 dostal tylko 5 punktow, potem 6 i dwie 9.
      Urodzil sie niedotleniony, z zoltaczka patologiczna i gronkowcem. Ale juz jest
      dobrze. Jestesmy juz w domu. Jak dojde do siebie opowim jak bylo, choc to nie
      sa mile wspomnienia sad Choć ja czuje sie swietnie.
      Zycze Wam jak najmniej komplikacji i pozdrawiam goraco.
      aga
      • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 17:46
        Agaga gratulacje!!!
        Najserdeczniejsze!!! Cieszę się bardzo, że już jesteś po i czujesz się
        świetnie i, że razem z Maleństwem jesteście już w domu!!! Napewno po tych
        komplikacjach już za chwilkę nie będzie żadnego śladu. Trzymajcie się z
        Bartoszkiem cieplutko i cieszcie się nową sytuacją całą rodzinką. Ciekawa
        jestem jak starszy braciszek cieszy się na Mlodego?

        pozdrowionka, papa
        Basia
        • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 18:15
          Gratulacje Pecia i mlodamama!!! Poradziłyście sobie świetnie!
          Dla Agagi szczególne gratulacje i mocno mocno ściskam kciuki za Bartoszka, mam
          nadzieję, ze wszytko z nim dobrze i nawet nie myślę że mogłoby być inaczej.
          Mnie dopadła jakaś przedporodowa depresja, ale to za sprawą tego, ze wszytko
          wali mi się na glowę a patryczek nie chce się urodzić.
          Teraz to już chyba naprawde sama zostałam na placu boju.

          Ale jeszcze tylko 3 dni i ja wyląduję w szpitalu i na pewno nie wróce z niego
          sama.
          Agnieszka.
          • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 18.09.03, 21:01
            Trzymajcie się ciepło Agaga !
            • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 09:58
              Cześć dziewczyny- wczoraj wróciliśmy ze Stefanem do domu. Gratulacje dla
              wszystkich, którym się to też już udało - AGAGA-w domu szybko zapomnisz o tych
              przykrych chwilach, w szpitalu sam sposób podawania informacji może być
              dołujący, jeśli do tego dochodzą kłopoty, to już naprawdę trudno wytrzymać,
              MŁODAMAMA - gratulacje - szczególnie za piękne parcie, a tak się bałaś...
              Dziewczyny ciągle czekające - z Waszych nastrojów jasno wynika, że poród tuż,
              tuż (a może juz urodziłyscie?). Pamietacie mój stan? Ostatni raz pisałam na
              Forum w sobotę. Wybrałam sie jeszcze do kina i na KTG dostałam juz takiej
              depresji, że nie mogli mnie opanować. Trzesłam się z emocji jak galaretka,
              płakałam i twierdziłam, że nigdy sama nie urodzę. Mały zaczął mi w
              brzuchu "współczuć", skakać fikać, miał to wysoki (165), to niskie (120) tętno -
              zapis jak Himalaje, więc powiedziałam, żeby pozwolili mi już zostać, że ja już
              nie chcę wracać do domu, że się boję, że mu się coś stanie a tu się czuję
              bezpiecznie.... Od soboty wieczór leżałam na porodówce, co kilka godzin
              przychodzili robić KTG, które wróciło do normy (podali mi Relanium). Od
              niedzieli rano przekonywałam lekarzy, że ja już mam depresję poporodową, żeby
              podali mi oksytocynę... Zapadła decyzja, że czekamy do poniedziałku rana, bądź
              na skurcze, które będezie już można wspomóc oksytocyną... Do tego stopnia byłam
              pewna, ze nigdy mi się sama nie zacznie akcja porodowa, że przegapiłam pół
              porodu. Skurcze regularne co 7-8 minut, kazali mi chodzić, więc zroobiłam kilka
              kilometrów i nadal przekonywałam, ze ja takie skurcze o mam od dawna. Lekarka
              do końca twierdziła, że to jeszcze daleko - szyjka dwa centrymetry, rowarcie na
              dwa palce i kazała iść spać obiecując, że rano o 7-ej mnie zbada i coś sę
              wymyśli. O pół do 2-ej te skurcze były juz na tyle bolesne, że nie dało się
              spać - o dziwo na KTG dochodziły ciągle tylko do 60-70, jak by nie były
              mocniejsze niż te, które miałam od tygodni. O pół do 3-ej zbadała mnie położna
              i okazało się, że już nie ma szyjki, rozwarcie na 2 cm. Od 3-ej była ze mną
              moja ukochana położna, której zawdzięczam cudowne przeżycie i wspomnienia z
              narodzin Stefanka. Od tego momentu był już też mój mąż. Było jakoś tak
              uroczyście, doniośle, byłam świadoma wagi tego wydarzenia i każdy ból
              przeżywałam z przedziwnym namaszczeniem, chociaż było coraz to trudniej. Ten
              przedziwny nasrój i spokój, jaki mnie ogarnął zawdzięczam własnie położnej,
              która co chwila badała tętno, tłumaczyła na jakim jesteśmy etapie, co rbić,
              żeby główka się obniżała (kila skurczów siedziałam na takim stołeczku z
              wycięciem, to przyspiesza schodzenie główki). 2 skurcze parte na stołeczku, 2
              w kucki już z parciem, dwa długie na łóżku i o 5.20. Stefanek leżał na moim
              brzuchu......
              Akurat był brzask, za oknem jaśniało - jak w telenoweli...
              Godzinne szycie i gęsty haft czuję do dziś, nie jest to miła pamiatka, trafiłl
              mi się lekarz lubiący właśnie gęste sciegi.
              Pobyt w szpitalu - cóż, trzeba to przeżyć...
              Powrót do domu - na razie jeszcze dziwnie. Wszystko dostosowuje się do rytmu
              małego a jednocześnie trzeba trzymać sie codzienności. Agatka wpatrzona w
              braciszka, widzę jak bardzo go kocha i wiem, jak będzie jej jeszcze ciężko.
              Ambiwalencja uczuć - rzecz trudna dla dorosłych, a co dopiero dla dziecka!
              Dziewczyny, trzymam kciuki za Was WSZYSTKIE - pozdrawiam i ciągle będę tu
              zaglądać aż do porodu ostatniej wrześniówki. Kiedy spotykamy się w nowym wątku?
              Magda(6811)
              • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 10:48
                GRATULACJE dla Agagi i Magdy.....oj mialyscie duzo szczescia i madrych lekarzy
                wokol siebie.
                Ja pojechalam na porodowke wczoraj po poludniu od 24 godzin mialam bardzo
                silne skurcze, przesszly w bole krzyzowe, wiec polozna zadecydowala, ze mam
                jechac i sprobowac bo moze zaczal sie porod..........
                Polozyli mnie na porodowce, podlaczyli ktg - skurcze nieregularne, ale bardzo
                silne.....rozwarcie na opuszke.....sad
                Przyszla jedna polozna zbadala, po godzinie lekarz i nic, skurcze wg ktg sie
                uspokoily a ja lezalam nadal z silnym bolem krzyza i podbrzusza. Wreszcie nie
                wytrzymalam i ostatnie cztery godziny pzelezalam i przeplakalam - wizja
                zostania w szpitalu jak tu wszystko sie zatrzymalo byla straszna, a lekarz
                powiedzial, ze oksytocyna mi sie nie nalezy - bo w sobote dopieo 40 tyd......
                Nie wytrzymalam, zadzwonilam do swojej poloznej i spytalam czy moge isc do
                domu, bo w szpitalu to ja nie zostane.....Zadzwonila do lekarza, ten zrobil
                USG - stwierdzil, ze mala to chodzacy okaz zdrowia a do porodu to bardzo
                daleko jeszcze...........sad
                Jak uslyszalam, ze wszystko jest ok z mala i nic nam nie grozi wypisalam sie
                sama, wiem jak wyglada lezenie do 42 tyg. w szpitalu i czekanie na cud i
                decyzje lekarzy...........
                No i teraz siedze i czekam.....Prawie jak na Godota...........
                Polozne powiedzialy, ze depresja to jest 6tyg po porodzie a ja ja mam 6 tyg
                przed..........sad
                Jak dlugo jeszcze????
                Pozdrawiam
                Karolka
                • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 11:03
                  No ja też jeszcze nic.
                  Wczoraj byłam na ktg,zero skurczy.
                  W poniedziałek idę do szpital,zbadają mnie i albo wywołają poród albo będzie
                  cięcie.Już mi wszystko jedno,ważne że w poniedziałek urodzę.
                  Nie mogę się doczekać.
                  Dziś w nocy mały tak wariował w brzuchu,że myślałam że chce mi przebić pęchęrz
                  i co 2 godziny półgodzinna przerwa w spaniu. Do tego jeszcze bolała mnie głowa
                  i ząb.Dziś musiałam iść do dentysty i okazało się że mam duży ubutek.Założyła
                  mi truciznę i już trochę lepiej.Same atrakcje mam ostatnio.A porodu wciąż nie
                  ma.
                  pozdrawiam wszystkie oczekujące i te które się już doczekały.
                  Też nie mogę się doczekać kiedy spotkamy się na innym wątku.
                  Justa.
      • asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 19.09.03, 11:22
        aaa, napisalam Wam posta, ale jakims cudem (pewnie znowu okazalam sie
        blondynka) umiescilam go w dziwnym miejscu naszego formum, wiec przyklejam
        jeszcze raz smile milego, asia_z

        --
        Dziewczyny, od poniedzialku (8 wrzesnia) mam SYNA!!!!!!
        ostatnio pisalam w niedziele, wody sie saczyly, a ja czekalam na skurcze, za co
        pozniej dostalam po lapach od poloznej bo podobno tak dlugo nie mozna. w kazdym
        razie skurcze zaczely sie ok. 6 rano, zawiezlismy jeszcze Julke do przedszkola,
        potem szpital i.. o 12.29 przytulalam mala, mokra malpke, czyli Krzysia smile
        taka 'powazna' akcja zaczela sie po 10.00, wiec tak naprawde rodzilam kolo 2
        godzin (nie liczac dwoch poprzednich dni, hehe), skurcze zasuwaly jeden po
        drugim wlasciwie bez przerw, wiec przy szyciu krocza dyskretnie zemdlalam ze
        zmeczenia smile
        nie zdazylam dostac z.o., pol godziny siedzialam na pilce pod prysznicem -
        troche pomoglo, ale tempo bylo zabojcze smile
        a teraz: Krzys jest super, taki chudziutki ze az sie przestraszylam czy
        wszystko ok (3080 przy urodzeniu, a Julka - 3600, pol kilo roznicy to naprawde
        duzo smile), stope ma dluga prawie do kolana smile) wylazi powolutku z zoltaczki
        fiz., wsuwa jak dziecko 'z ksiazki': co trzy godziny i spi smile) pokarm cieknie
        mi litrami tak, ze w ogole zaprzestalam przebierania i chodze nago smile zszycie
        sie goi i wszytsko byloby ok, gdzyby nie wsciekle hemoroidy, ktorych zrobilo mi
        sie z dziesiec i dzieki ktorym pisze teraz do Was na stojaco smile))
        trzymam kciuki za te , co 'przed' i za te, co juz 'po' smile)
        pozdrawiam cieplutko, napisze znow jak juz bede mogla siedziec smile)
        asia_z

        --
        a poniewaz moge juz siedziec, to jeszcze dopisze:
        ciaza i porod to w zasadzie pestka - przynajmnije dla mnie i przynajmniej w
        porownaniu z tym, co potem. po kolei dokuczaly mi BARDZO: hemoroidy, szew, a
        jak te nieco przestaly to pojawil sie nawal, taki z 40 stopniami goraczki przez
        4 dni i utratami przytomnosci w drodze do lazienki smile) potem zapalenie piersi
        (niech to diabli, w domu do dzis pachnie bigosem od okladow z kapusty), w
        miedzyczasie Krzys przestawil sie na jedzenie co 6 godzin, co spowodowalo
        panike w calej przychodni o naszym domku nie wspominajac i wreszcie..
        ..wreszcie wszystko powolutku sie normuje smile) boli jak ciagnie z piersi po
        zapaleniu, ale chyba przejdzie, nie? smile))
        buziaki,
        a.
        • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:16
          ASIAZ- gratulacje! Rzeczywiście poród to nic w porównaniu z przejściami, które
          miałaś w domu. Prechodziłam to przy pierwszym dziecku, na razie jeszcze panuję
          nad biustem, ale kapusta w lodówce na wszelki wypadek lezy. Co do siadania to
          proponuję wszystkim dmuchane kółko dziecięce do pływania - na nim pełen
          komfort -mozna karmić, jeść, siedzieć przy komputerze.
          OCZEKUJĄCE - moja położna badając ręką (od wewnątrz moe skurcze, powiedziała,
          że czuje jak się na silają (chociaż na KTG niby ciągle dochodziły do 70) - ja
          też czułam narastający ból, więc w czasie porodu musicie same się obserwować i
          o wszystkim informować, upierać się, że tak właśnie jest - maszyna to nie
          wszystko.
          JUSTAKOKO - w poniedziałek będziesz dzień po terminie - naprawdę nie będą
          czekać dłużej tylko od razu wywołają albo cc? Ja z dzisiejszej perspektywy
          cieszę się, że udało się bez przyspieszaczy, ale doskonale rozumiem Twoją
          determinację. Ważne, żeby oksytocyna szła z tzw. pompy - to wtedy jest
          dawkowana tak, jakby się naturalnie wydzielała a nie duża dawka, jak z
          kroplówki i potem nie ma przerw miedzy skurczami.
          -Trzymam kciuki, pozdrawiam, Magda
          • agapolo Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:26
            Magda- Gratulacje!!!!
            Justakoko, widzę że czeka nas podobny los, ja idę do szpitala jutro, mam
            nadzieję, ze mnie tam nie zostawią, ale chyba nie ma innego wyjścia. Tak
            bardzo chciałam żeby wszytko zaczęło się w domu, bez wywoływania, zebym mogła
            pojechać do szpitala jak najpóźniej, ale nie zawsze jest tak jak
            chcemy.przeraża mnie własny strach i perspektywa leżenia i oczekiwania, ale
            trudno może jakoś to jeszcze będzie.

            Pozdrawiam wszytkie mamusie i mocno trzymam kciuki.
            Odezwę się już jak będę z dzidzią po drugiej stronie brzucha.
            Agnieszka.
    • agachod Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 10:49
      Witam

      Pojawiam sie tylko na chwileczkę.
      Sytuacja w domu traszkę mi sie skomplikowała...
      13.09 urosziłam śliczną dziewczynką w ekspresowym tempie, prawie bez szwanku
      na zdrowiu tzn zeszłam z fotela i poszłam się wykąpać.
      Obie czujemu sie swietnie.
      Natomiast po powrocie ze szpiala, okazało się że mój pierworodny ma zapalenie
      płuc i zabrali mi go do szpitala...
      Boję się,że on tego psychicznie nie wytrzyma, bo ja powoli sie podnoszę z
      załamania.
      Jak sytuacja się unormuja to sie odezwę..
      ps nie miałam nawet czasu przeczytać postów, więc gratulują tym które sa już
      po, a tym które czekają mówię że to napewno w krótce nastąpi nic sie nie
      martwcie - nawet nie wiecie jak teraz chciałabym sie z wami zamienić i móc być
      z moim dziubełkiem w szpitalu...
      papatki aga
      • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 14:35
        Trzymaj się Aga - gratulujac rekordowego porodu wspolczuje Ci, bo te starsze
        dzieci w ogole sa w trudnej sytuacji a tu jeszcze taki pech. Mam nadzieje, ze
        rodzina stoi na wysokosci zadania i ktos jest stale przy Twoim synku.
        -Magda
        • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:36
          Witam Was wszystkie!!!
          Gratulacje dla agachod, magdy i asi_z!!! Cieszę sie, że macie juz za soba
          poród i że tak dobrze Wam poszło!! No i pojawiają się chłopaki! to dobrze są
          kandydaci dla mojej Amandy, bo u mnie wkoło same dziewczyny... Nareszcie
          wrzesniówki zaczęły rodzić! Teraz co zajrzę na forum to nowa informacja o
          narodzinach. Tak trzymać!!! Zostało jeszcze tylko 10 dni wrzesnia. Trzymam
          kciuki za Dziewczyny, które są przed! Bierzcie przykład z wrzesniówek już po i
          na porodówce nie dłużej niż trzy godziny! (żeby to się tak dało zaplanować
          co?...) Tego Wam życzę z całego serca i pozdrawiam serdecznie
          Basia
          • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:41
            Do Agachod!
            Oczywiście gratulacje dla Ciebie i Twojej Dziewczynki. Te chłopaki to od
            Magdy i Asi_z dla naszych ślicznych Dziewczynek! Pozdrawiam Twojego
            pierworodnego i wierzę, że szybko wróci do zdrowia i będziecie w komlecie
            cieszyć się z nowej sytuacji.
            pozdrawiam Basia

            Czekam na kolejne narodziny! Trzymajcie sie cieplutko B.
      • asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 21.09.03, 10:46
        Aga!
        trzymammy kciuki, wiem, ze pewnie nie mozesz tego przeczytac, ale wiesz.. nasza
        dobra energia dotrze do Ciebie tak czy inaczej smile)
        asia_z
    • joannamichal Re: Wrzesień 2003 :-) 20.09.03, 18:54
      Witam wszystkie wrześniowe mamy i gratuluje pociech. Ja mam termin na 27.09.
      więc jeszcze trochę mi zostało, a znając swoje szczęście urodzę dopiero w
      pażdzierniku. Jestem ciekawa czy zauważyłyście u siebie przed samym porodem
      jakies objawy np. czy dzidzia w brzuszku była spokojniejsza niż zazwyczaj czy
      może wierciła się przeokropnie. Zastanawiam się czy Wy też miałyście przypływy
      i odpływy energi i czy opadły Wam brzuszki, bo mój właśnie zdecydował pójść do
      góry. Głowy do góry wrześniówki i życzę Wam jak najwięcej przespanych nocy.
      Pozdrawiam- Joanna
      • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 21.09.03, 11:14
        Witajcie wszystkie "PRZED" - co do objawów zwiastujących poród u mnie tylko
        opuszczony brzuch (jakieś 2 tyg. wcześniej) i pogłębiajace się wahania
        nastrojów, raczej zdecydowanie w stronę histerii, płacze bez powodów itd.
        Ostatnim objawem, po którym wreszcie zorientowałam się, że już chyba rodzę było
        odchodzenie krwawego śluzu - czopa, to bynajmniej nie była brązowa krew ale
        właśnie taka różowa, nawet myślałam, czy to normalne, ale to właśnie przeżywała
        też przed a właściwie na początku porodu JUSTCYA. To objaw towarzyszący już
        silnemu i szybkiemu rozweraniu się szyjki. Nic więcej nie zauważyłam, Stefan
        szalał do końca w swoim rytmie (no już nie w czasie porodu) w jego zachowaniu
        nic się bynajmniej nawet w dobie "przed" nie zmienło. Lekarka w szpitalu mówiła
        mi, żeby cały czas obserwować ruchy, że matka wie więcej niż KTG - jeśli
        dziecko nagle słabiej się rusza to powinna się zgłosić do lekarza - tak więc,
        trzeba się wsłuchiwać w siebie do końca i miec nadzieję, że może to dziś...
        Trzymam za Was kciuki, żebyście wszystkie miały to jak najszybciej i jak
        najlżej za sobą...
        Pozdrawiam,
        • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 08:21
          cześć dziewczyny!
          To już dziś!
          Trzymajcie za mnie kciuki. Następnym razem odezwę się z Adasiem na rękach smile

          Pozdrawiam,
          Justa.
          • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 10:03
            Mam wrazenie, ze z wrzesniowek tylko ja chodze jeszcze z brzuchem. A to juz po
            terminie. Zazdroszcze Wam madrych lekarzy...Moja lekarka i polozna
            powiedzialy, ze mam czekac....Jak dlugo jeszcze..........?
            Karolka
            • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 22.09.03, 12:35
              Witajcie dziewczyny,
              przepraszam, że tak mało sie ostatnio udzielam, ale przy dzidziusiu na prawde
              ciężko z czasem, żeby choć do toalety pójsć, a co dopiero posiedzieć przy
              komputerze. Niemniej gratuluję coraz to nowym mamom wrzesniowym i trzymam
              kciuki za te oczekujące. Powoli również przenoszę się do
              działu "Rówieśnicy".Mam nadzieje, że sie tam spotkamy.
              Pozdrawiam. Kasia
              • magda6811 Hej Karolka 22.09.03, 14:08
                KAROLKA - w moim wypadku czekanie po terminie miało jednak sens, chociaż czułam
                dokładnie to, co Ty. Uważam jednak, że nie może być tak, ze nie wiesz JAK DŁUGO
                masz czekać. Rozsądnie jest wyznaczyć jakąś datę, inaczej rzeczywiście można
                zwariować. Chodź na KTG (po terminie to juz chyba codziennie albo co drugi) i
                pytaj, kiedy ewentualnie zachcą Ci pomóc wywołać, albo cc. Wiem, że jeszcze
                przeraża Cie rosnąca waga dziecka. Mój miał byc gigantem - z USG w połowie
                sierpnia wychodziło mu 3300. Kied urodził się 15, września ważył tylko 3700 ale
                rzeczywiście długi stąd pewnie te wymiary.
                Trzymaj się - ile dni jesteś już po terminie? Mój Stefek urodził się dokładnie
                5 dni po. Widać wcześniej nie był jeszcze gotowy, czego nijak nie chciałam
                przyjąc do wiadomości.
                To już NAPRAWDĘ kwestia dni a może godzin - PA, Magda
                • wiki41 Re: Hej Karolka 22.09.03, 18:07
                  Ja też już dwa dni po terminie... Na konsultację zapisali w piątym dniu, czyli
                  w czwartek. Mały stale się rusza, jakby mniej intensywnie (pewnie mniej
                  miejsca), ale o "swoich porach", więc wszystko ok i czekam. No, nie czekam
                  bezczynnie. Zaczęłam popijać kawę, więcej spacerować, wchodzę piętro-dwa po
                  schodach. Ja też miałam wagę z USG 3,5 kg -4 tygodnie temu!!! Myślę, że teraz
                  Mały przekroczył już 4 kg. Dobrze, że duży, mam nadzieję, że zdrowiutki...
                  I oboje z mężem już bardzo chcemy się o tym przekonać naocznie.

                  Pozdrawiam oczekujące, zwłaszcza "przeterminowane" - to w końcu musi nastąpić!
                  Wiki
                  • agapolo Re: Hej Karolka 22.09.03, 18:58
                    Mialam juz nie wracac bez dzidziusia do domu, a jednak wrocilam sama tzn z
                    dzidziusiem w brzuszku, poszłam do szpitala- wczoraj minął mój termin zbadali
                    mnie zrobili ktg, wyszlo wszysto ok tzn nie wiem dla kogo bo zero rozwarcia i
                    nie wiem jeszcze jak dlugo będę czekała. Mam nadzieję, ze to już w tym
                    tygodniu.

                    Pozdrwaiam serdecznie.
                    Agnieszka
                    • karolka_1 Re: Hej Karolka 23.09.03, 08:24
                      Dzieki za slowa otuchy,
                      bardzo mi pomogly smile Przeszlam juz do porzadku dziennego z tym
                      czekaniem...Mala wierci sie tak mocno, ze sprawia mi to bol, jak mialam
                      robione USG tydzien temu to uslyszalam, ze wazy ponad 4,5 kg..........Maz sie
                      smieje, ze mala Kluske mamy....I pewnie nie chce wyjsc, bo ma ochote pobic
                      rekord Ginesa w wadze urodzeniowej.....wink

                      Pozdrawiam
                      Karolka
    • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 23.09.03, 10:49
      Czesc,
      wlasnie sie dowiedzialam, ze mam dzisiaj o 14 byc w szpitalu. Nie wiem jak
      dlugo tam bede, ale podejrzewam, ze tym razem wyjde juz z Mala na rekach....to
      jest optymistyczne zalozenie.
      Trzymajcie prosze kciuki....
      Pozdrawiam
      Karolka
      • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 23.09.03, 14:22
        Karolka powodzenia!
        Do pozostałych oczekujących - wykorzystajcie wolny czas maksymalnie - na
        odpoczynek i ostatnie przygotowania. Potem będzie łatwiej! Ja nie wierzyłam, że
        przy dziecku jest tak mało czasu. A tu wyjście do toalety czasem jest
        problemem. Nie to że dużo jakiś obowiazków, ale są dni że mały cały czas wisi u
        cycuszka. Ja na przykład w ostatnich chwilach przed porodem gotowałam dużo
        rosołó. Teraz tylko odmrażam i dodaję kluseczki. Jestem bardzo dumna ze swojej
        zapobiegawczosci. Teraz taki ciepły rosołek to zbawienie. Szkoda tylko, że
        przed porodem sie niezbyt wyspałam - przeszkadzał mi brzuch.
        Pozdrawiam.Kasia
        • joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 24.09.03, 13:09
          Witam wszystkie wrześniówki przed i po
          Chciałam się pochwalić że od 13 września jestem mamą Kubusia. Cesarkę miałam
          zaplanowaną na 16 ale mogłam się domyślać że przyjdzie na świat 12 lub 13 bo
          wtedy mąż wyjechał w delegację (całe szczęcie do Jachranki pod Warszawą). O
          24.00 zaczęłam odczuwać regularne skurcze co 10 min zadzwaniłam do męża ale że
          sama nie byłam pewna czy to "to" postanowiliśmy jeszcze poczekać. Ok 4
          zadzwoniłam żeby mąż jednak przyjechał bo skurcze stawały się coraz bardziej
          bolesne i częstsze, ja w tym czasie biegałam po mieszkaniu i kończyłam pakować
          torbę do szpitala. Do szpitala dotarliśmy ok 6 ale przetrzymali nas do 11 bo
          anestezjolog był zajęty, potem obchód i dopiero my. Kuba przyszedł na świat o
          11.10 miał 56 cm i ważył 3850g. Miał żółtaczkę fizjologiczną ale po jednym
          naświetlaniu mu zeszła. Od kilku dni jesteśmy w domu i nie mam czasu na nic.
          Mały je co 2 godziny a czasem nawet co godzinę. Bardzo ładnie ssie i przybiera
          na wadze. Oboje z mężem jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie wiedziłam że to takie
          cudowne - być mamą.
          Pozdrawiam wszystkie oczekujące i szczęśliwe mamy.
          Asia
          • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 24.09.03, 18:31
            Gratulacje!!!
            Cieszę się, że dołączyła do nas kolejna szczęśliwa wrześniowa mamusia!!!
            Super, że wszystko poszło o.k. i oboje czujecie się dobrze. Malutkiemu rytm
            pewnie niedługo się ustali i będziesz miała więcej czasu. Pielęgnacja
            noworodka to rzeczywiście bardzo absorbujące zajęcie, ale takie przyjemne -
            prawda!!!!
            pozdrów i ucałuj swojego synka ode mnie i mojej już prawie mieszęcznej córeczki
            Basia
            • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 11:45
              Brawo Asiu- gratuluję Kubusia! Jest starszy od mojego Stefana o całe 2 dni!
              Karmienie na początku tak wygląda, ale niebawem przerwy się wydłużą, czego
              Tobie i nam wszystkim wrześniowym mamom życzę!
              Kto jeszcze został? Chyba już wszystkie mamy urodziły, ale jeszcze nie wróciły
              lub nie mają kiedy pisać. Mam nadzieję, że dziecko KAROLKI nie przekroczyło 5
              kilo!
              Pozdrawiam, Magda
              • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 13:10
                Czesc,
                niestety ja jeszcze zostalam...sad
                Mala wazy juz grubo powyzej 4500 - ponoc ma 4800, na USG jej wymiary nie
                mieszcza sie juz w siatkach centylowych dla plodu.........
                Ze szpitala mnie puscili do domku, bo skurczynie ma, ozwarcie tylko na 1cm, to
                lepiej zebym czekala w domu. Kurcze czekam na cud......
                Dopiero 2.10. mam sie zglosic do szpitala na wywolywanie porodu. Podlacza mi
                oksytocynke, poczekaja na regularna czynnosc skurczowa a pozniej cesarka, bo
                mala jest tak duza....
                Coz zostalo mi juz tylko czekanie......
                Pozdrawiam
                Karolka
                • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 15:36
                  karolka-trzymamy kciuki!
                  kurcze-rzeczywiscie pielegnacja noworodka jest absorbujaca.mojemu od 3 dni
                  zaczeły sie kolki!chodze juz na rzesach.az nie chce mi sie wierzyc ,jasko_mama,
                  ze to sie jakos unormuje. czy wasze dzidzie nie maja kolek?kasia
                  • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 19:04
                    KAROLKA! - cud może się zdarzyć lada godzina! Rozumiem, że 2 10. to dwa
                    tygodnie po oficjalnym terminie?
                    Nie rozumiem natomiast po co wywoływać skurcze do cc? Jest na to jakaś mądra
                    odpowiedź?
                    Jesteśmy z Tobą i czekamy razem, - chodź do kina, na spacery, na zakupy.
                    Ostatnią rzeczą, jaką zrobiłam "na wolności" było pójscie na film pt. "Basen".
                    Stefek tak się zdenerwował kinową ścieżką dźwiękową, że już zostałam w
                    szpitalu.
                    Pozdrawiam Cię mocno, Magda
                  • magda6811 Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 19:07
                    MŁODAMAMA - moja córkia miała i wydawało mi się, że "jej tego nigdy nie
                    zapomnę!" Mija jak sen. Stefan nie ma, ale ja jestem dużo ostrożniejsza z
                    dietą - główne pozywienie to ryż z duszonymi jabłkami, tylko białe pieczywo,
                    żadnych drożdżowych bułeczek ani smaż0onego, żadnych przypraw, mleko w
                    homeopatycznych dawkach. Picie - tylko woda i herbata. Z brzuchem mamy na razie
                    spokój.
                    • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 25.09.03, 21:53
                      Współczuję Ci mloda mamo z kolkami. Wiem, że to Cie nie pocieszy, ale one
                      naprawdę mijają... Moja córcie chyba na szcęście ominęły, to ponoć zależy po
                      prostu od dziecka i niestety nie ma na to lekarstwa - trzeba przeczekać. Ale
                      damy rade - jak przetrwałyśmy ciążę, urodziłysmy to teraz nic nas nie złamie
                      prawda Dziewczyny?!
                      Karolka trzymaj się, a jak dotrwasz do 2.10 chyba lepiej walcz o cesarkę, bo
                      po co męczyć się w bólach po oksytocynie, a potem i tak mieć cięcie? No chyba,
                      ze lekarze mają w tym jakis plan, ale jaki?...
                      pozdrawiam Basia
                      • wiki41 Re: Wrzesień 2003 :-) do Karolki 26.09.03, 10:14
                        Witaj Karolka,
                        ja też jestem przeterminowana, już szósty dzień. Na ktg wszystko ok, ale brak
                        rozwarcia. Mały ma chyba już ponad 4 kg, wybieram się na usg, żeby to
                        sprawdzić, bo martwię się, że jest już duży i nie ma miejsca. Ty przynajmniej
                        już wiesz co dalej, u mnie lekarz niezmiennie każe obserwować ruchy i "zgłosić
                        się, gdyby było coś niepokojącego". "Zaniepokojona" to ja bywam 3x dziennie,
                        wiem, że to lekka przesada, ale po terminie to się tak ciągnie... Już nawet mój
                        cierpliwy i opanowany mąż westchnął dzisiaj "Niech on się już urodzi".

                        Ale najważniejsze, żeby maluchy były zdrowe, no nie?

                        Pozdrawiam i no cóż... podobno porodu nie da się zaplanować...
                        Ale w końcu nastąpi!
                        Wiki
                      • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 26.09.03, 10:17
                        Czesc,
                        dzieki za slowa otuchy smile. Wczoraj w nocy odszedl sobie czopek - moja radosc
                        byla wielka bo myslalam, ze juz nic sie nie stanie.....
                        Z ta cesarka i oksytocyna to jest tak, ze nie nalezy ciac macicy na
                        tzw. "zimno" czyli bez skurczy - moze to doprowadzic do calkowitego jej
                        usuniecia pozniej sad. Takie ciecia na "zimno" robi sie tylko w przypadku
                        zagrozenia zycia dziecka lub matki. Trzeba wywolac regularna akcje skurczowa,
                        zeby zrobic cc, a ja niestety od 2 tygodni nie mam skurczy. Na ktg gdyby nie
                        zaznaczone ruchy malej to kreska byla by prosta.....
                        Trzymajcie sie kobietki...Zycze Wam samych milych chwil z dzieciaczkami -
                        pomimo kolek i nieprzespanych nocy.....Wiecie troszke Wam ich zazdroszcze i
                        nie moge sie juz doczekac jak bedzie u mnie....
                        Mlodamama - Magda ma racje na wystepowanie kolek u dziecka duzy wplyw ma dieta
                        mamy - radze ja zweryfikowac....kolki powinny wtedy zniknac....
                        Karolka
                        • joan77 Re: Wrzesień 2003 :-) 26.09.03, 15:34
                          Mój synuś też dostał dzisiaj w nocy kolki. Nie płacze ale cały się napręża i
                          wydaje z siebie głośne stęknięcie. Jestem pewna, że to po soku z jabłek
                          Hortexu. Na śniadanie zjadłam kleik ryżowy na wodzie i małemu zrobiło się o
                          wiele lepiej. Na obiadek zjem pomidorówkę i mam nadzieję że wzdęcie Kuby
                          zniknie. Ja mam trochę inny problem - nie możemy się dograć z ilością mleka,
                          cały czas jest go za dużo. Kuba jest małym żarłoczkiem i bardzo mocno mnie ssie
                          i potem się krztusi, a ja odchodzę od zmysłów żeby się nie udusił. Ściągałam
                          trochę mleka żeby zmniejszyć ciśnienie w piersi, ale to błędne koło, bo potem
                          więcej się go produkuje. Czy to się kiedyś samo unormuje?
                          Pozdrawiam
                          Asia
                          • justakoko Re: Wrzesień 2003 :-) 27.09.03, 12:52
                            czesc,
                            ja tez juz jestem mama.
                            od 22 wrzesnia.
                            tez mam nawał pokarmu i malo czasu.
                            pozdrawiam wszystkich,

                            justa.
                            • magda6811 BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 13:27
                              JUSTAKOKO - brawo!!! Nareszcie. Napisz trochę więcej - kiedy, ile waży dzidzius
                              i jak było! Gratulacje, trzymaj się, Magda
                              • justakoko Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 16:40
                                22 września o 17.15 przez cięcie przyszedł na świat Adaś.
                                Ważył 3835, miał 56 cm, a obwód głowy 37 cm.
                                Wróciłam do domu 25 września. Czuję się OK. Znaczy fizucznie OK, ale
                                psychicznie kanał.Najgorzej jest wieczorem.Rośnie mi temperatura i zaczynam
                                płakać bez powodu.Znaczy powód jest.Ogarnia mnie wielki strach,że nie dam
                                rady,że sobie nie poradzę,i takie różne lęki.Nie mogę nad tym zapanować i chyba
                                to mnie jeszcze bardziej dobija.
                                Na szczęście jest ze mną mąż, ale już się boję co będzie jak za 2 tygodnie
                                pójdzie do pracy.I znów płaczę.
                                Czy wy też tak macie czy tylko ja jestem taka porypana?
                                Mam nadzieję,że to minie.Tylko kiedy...

                                pozdrawiam,
                                Justa.
                                • justakoko Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 16:43
                                  zdjęcia mojego synka Adasia możecie zobaczyć na stronie : adas.kokoszczynski.com

                                  mąz zaraz po porodzie rzobił stronę i rozesłał link po znajomych.
                                  • magda6811 Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 17:51
                                    Justyna - to minie, ale jest rzeczywiście okropnie nieprzyjemne. Wiem, bo
                                    miałam to po urodzeniu Agatki. Ciągłe napiecie, nie możesz ani na chwilę
                                    odpocząć, przytłaczające poczucie odpowiedzialności. Tym razem miało mnie to
                                    ominąć. Zaczę się świetnie - od narodzin Stefana luz, szczęście i sama radość.
                                    Dopada mnie ostatnio, bo mamy kłopot z żółtaczką fiz. Żyję od kontroli do
                                    kontroloi, stresuję się, że Stefan nie chce pić glukozy... Denerwuje mnie każdy
                                    dźwięk.
                                    Wiesz kiedy minęło mi za pierwszym razem? Jak tak kompletnie i bez pamięci
                                    zakochałam się w Agatce. Nasze docieranie trochę trwało, ale początkiem DOBREGO
                                    był jej pierwszy usmiech do mnie - już taki swiadomy. Miała wtedy 4 tygodnie i
                                    potem już było tylko lepiej, lepiej i lepiej...
                                    Stefana kocham bez pamięci od pierwszej sekundy, dołuje mnie tylko ciągła
                                    troska o niego, pewnie gdyby nie ta żółtaczka byłoby miodowo, no cóż...
                                    Trzymaj się, poczekamy jeszcze chwilę na ostatnie wrześniówki i chyba
                                    przeniesiemy się na wątek RÓWIESNICY???
                                    Pozdrawiam, Magda
                                    • jasko_mama Re: BRAWO JUSTAKOKO! 27.09.03, 22:10
                                      Gratutacje!!! Super, że masz już synka przy sobie i że czujecie sie dobrze! A
                                      co do dołka psychiczne to rzeczywiście nie jest przyjemne i najgorsze, że
                                      żadne tłumaczenia nie pomagaja. Trzeba przetrwać. Najlepiej nie wybiegaj za
                                      bardzo w przyszlość - jak mąż pójdzie do pracy to jakoś się ułoży. Skup się na
                                      tym co dziś, że mały dobrze je, że przespał 5 godz. w nocy, że zrobił śliczną
                                      kupkę, itp. Radość z małych rzeczy pomaga. A może mogłabyś poprosić kogoś z
                                      bliskich o pomoc chociaż w pierwszych dniach? Trzymaj sie cieplutko i ucałuj
                                      Twojego ślicznego chłopzczka!!! (obejrzałam sobie zdjęcia - jest słodziutki)
                                      papa
                                      Basia
                                      • mlodamama Re: BRAWO JUSTAKOKO! 29.09.03, 12:20
                                        justakoko - gratulacje!doł i lęk na prawde minie. mnie juz mija. a było bardzo
                                        zle! w szpitalu ciagle beczałam, musieli mi nawet ze 2 razy dawac cos na
                                        uspokojenie.
                                        joan - moze raczej nie sciagaj pokarmu? przetrzymaj i niech mały wyssa ile
                                        potrzebuje a wtedy twoja produkcja mleka zacznie sie dostosowywac do
                                        niego...zazdroszcze mamom co sobie radza z kolkami. my ani rusz! a jem juz
                                        wyłacznie biały chleb z gotowana szynka, rosół, jabłka,kure i ziemniaki.czy
                                        ona moze na prawde wystapic po soku jabłkowym?w szpitalu powiedzieli mi, ze to
                                        jedyny sok jaki moge pic...rany, co robic? widze jak on sie meczy,tez steka i
                                        sie napina, kropelki chyba srednio pomagaja...
                                        a jak tam karolka?
                                        zaczełam watek wrzesniowy w "rówiesnikach".czekam az sie dołaczycie.
                                        kasia
                                        p.s. sory za ortografie ale pisze tyl;ko jedna reka bo na drugiej lezy mój synek
                                        • magda6811 Re: BRAWO JUSTAKOKO! 29.09.03, 13:01
                                          mlodamama- sprobuj pic herbatke z kopru wloskiego (zwykle saszetki Herbapolu w
                                          Aptece)- ja pije raz dziennie i pomaga
                                          -magda
                          • asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 29.09.03, 13:26
                            dziewczyny!
                            najwazniejsze, ze te doly i depresje z pierwszych dni PRZECHODZA smile)) moja maz
                            byl w domu tylko trzy dni i myslalam, ze umre ze strachu, jak pierwszy raz
                            wychodzil z domu, ale sie mu nie przyznalam smile) i jakos dalam sobie rade smile)
                            teraz za to mam zabawe, bo Julka ma angine, Krzys gila do pasa i oboje na mnie
                            wisza - w sensie doslownym, Krzys przy biuscie, a Julka na plecach smile)
                            z mlekiem, ktore cieknie mi niemilosiernie w trakcie karmienia robie tak: nie
                            odciagam, ale przystawiam wyparzona szklaneczke pod te piers, z ktorej nie
                            karmie i za kazdym razem idzie do zamrazalki jakies 50 ml. Nie masuje, nie
                            odciagam, samo wylatuje to, co za duzo, piers troche mieknie i jest ok smile)
                            trzymam kciuki smile))
                            a.
                            • mlodamama Re: Wrzesień 2003 :-) 30.09.03, 20:24
                              Rany, juz nie mogę!!!Ta kolka zabiera mi prawie całą radosć maciezyństwa. Nie
                              wytrzymam jeszcze takich 3 miesiecy!!! Próbowałam juz wszystkiego - Esputicon,
                              Grip Water, Infacol, Herbatka koperkowa, masaże, ciepłe okłady, suszarka,
                              rowerek, super restrykcyjna dieta...
                              Nie spałam od 10 dni. W dzień jest troche lepiej, ale mój organizm jakos
                              dziwnie reaguje i jak już uda mi sie małego uspić to ja nie mogę zmróżyć oka
                              ani rusz. Na a w domu przecież jeszcze trzeba coś zrobić. Choćby ugotować
                              rosół - muszę przecież jeść coś pożywnego a nie tylko suchy chleb.

                              p.s.Asia - a ile można w zamrażalniku przechowywać to mleko?
                              • magda6811 KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 02.10.03, 16:13
                                Karolka, Agapolo, Viki - gdzie jesteście?
                                Nawet jeśli jeszcze nie urodziłyscie nie dołączajcie się do PAŹDZIERNIKÓWEK
                                tylko zostancie z nami. Czekamy już na Was na stronach RÓWIESNICY, ale w tym
                                wątku jeszcze szukamy informacji o Waszaych porodach. Dajcie znak życia!
                                • agapolo Re: KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 05.10.03, 10:38
                                  witam was serdecznie, dopiero wczoraj wróciłam ze szpitala w którym jednym
                                  słowem przeżylam horror, po 26 godzinach bóli, skurczach co minutę i rozwarciu
                                  na dwa palce wyciągnięto mojego synka z brzuszka prez cesarskie cięcie 28.08 o
                                  godz 17:20, ważył 3740 dl.60cm, teraz leży w centrum zdrowia dziecka i matki w
                                  Katowicach z podejrzeniem niedotlenienia po odejściu moich zielonych wód
                                  płodowych a leżałam w szpitalu od 25.09, jest kochany, śliczny i mam nadzieję,
                                  że będzie zdrowy, na WIĘCEJ PISANIA NIE MAM SIŁY, pozdrawiam was serdecznie.
                                  Agnieszka
                                  • jasko_mama Re: KAROLKA, AGAPOLO,WIKI.... 05.10.03, 16:40
                                    Agnieszka!
                                    Przede wszystkim sedeczne gratulacje synka!!!, kolejny "kandydat" dla mojej
                                    córeczki!
                                    Przykre, że tak strasznie musiałaś przeżyć jego przyjście na świat, ale teraz
                                    napewno będzie już wszystko dobrze. Maluszek pewnie niedługo do Was dołączy i
                                    już będzie z kzdym dniem lepiej. Wierzę, że jest zdrowiutki, ale lepiej niech
                                    go poobserwują to będziesz spokojniejsza.
                                    Trzymaj się cieplutko.
                                    pozdrawiam Basia
                              • asia_z Re: Wrzesień 2003 :-) 03.10.03, 12:57
                                mlodamamo!
                                z tego co pamietam, zamrozone mleko mozna przechowywac w zamrazalce
                                przynajmniej 6 miesiecy, ale ja na razie i tak zwykle wyciagam je nastepnego
                                dnia, kiedy maly na mnie wisi z okazji kolki smile (pisalam o kolce
                                na 'rowiesnikach')
                                ja niedlugo wracam do pracy - na razie na kilka godzin w tygodniu, no i
                                powinnam zaczac robic zapasy smile)
                                trzymaj sie cieplo i na gotowanie rosolu namow kogos z rodziny lub sasaidke, a
                                sama sie przespij wtedy, kiedy maluch ma lepsze chwile, ja sie prawie
                                wykonczylam przez ten tydzien - do tego stopania, ze zasnelam w trakcie dosc
                                bolesnego zabiegu rehabilitacyjnego (trafilo mnie porazenie twarzy, pisalam o
                                tym juz kiedys), prowadzacy nie mogl uwierzyc smile))
                                trzymam kciuki,
                                a.
                                • magda6811 AGAPOLO - NARESZCIE! 06.10.03, 17:14
                                  AGAPOLO - gratuluje Ci synka - chlopcy u nas wyraznie w wiekszosci, a Twoj
                                  chyba byl najwiksze z nich wszystkich (60 cm!!!). Szkoda, ze Cie tak wymeczyli,
                                  zwlaszcza, ze bylas w szpitalu juz trzy dni wczesniej! Wszystko bedzie dobrze,
                                  trudne poczatki szybko przemina, trzymajcie sie i dolacz do nas na watek
                                  Rowiesnicy. Jak nazwalas Synka?
                                  Pozdrawiam, Magda
                                • karolka_1 Re: Wrzesień 2003 :-) 09.10.03, 16:51
                                  Czesc,
                                  ja nioestety musialam czekac az do kolejnej pelni. Urodzilam corcie 3.10. Mala
                                  wazyla 4300 i ma 55 cm dlugosci. Jest slicznym, zdrowym dzieckiem pomimo tego,
                                  ze porod odbyl sie w 41 tygodniu, przez CC a wody byly juz zielonkawe. Wlasnie
                                  wrocilysmy do domku. Nie odzywalam sie tak dlugo poniewaz juz 29.09
                                  wyladowalam w szpitalu na wywolywaniu porodu. Tak sie nademna pastwili, ze
                                  wrescie sie im udalo. Niestety porod nie postepowal, po 24 godzinach rozwarcie
                                  bylo tylko na 4 cm i zdecydowali sie na CC.
                                  Teraz odpoczywamy w domku i nabieramy sil na pierwszy spacerek....smile
                                  Pozdrawiam Karolka
                                  • jasko_mama Re: Wrzesień 2003 :-) 09.10.03, 19:34
                                    Serdeczne gratulacje!!!
                                    Witamy październikówkę wśród wrzesniówek! ja też (a właściwie moja córcia)
                                    jestem wrzesniówką, choć urodziłam się sierpniówką. Dobrze, że jesteście już w
                                    domciu -teraz szybciutko wrócisz do sił, a Malutka dostarczy Ci tylu radości,
                                    że szybko zapomnisz o trudnych dniach w szpitalu. Całuski dla Ciebie i Twojej
                                    córeczki. Trzymaj się cieplutko.
                                    pozdrawiam serdecznie
                                    Basia
                                    • magda6811 KAROLKA-GRATULACJE 10.10.03, 11:12
                                      KAROLKA - NARESZCIE! Rzeczywiscie wymeczyli Cię ponad miarę! Tyle dni w
                                      szpitalu, dobrze, że się wreszcie zdecydowali na cc, bo waga, jak
                                      przewidywałaś, olbrzymia! Wracaj do sił i do nas na wątek RÓWIEŚNICY, jesteś
                                      naszą wrześniówką, więc zostań z nami! Czekamy tam na Ciebie i AGĘPOLO no i
                                      pozostał nam nadal nieznany los WIKI. Jak nazwałaś swoją córcię?
                                      Pozdrawiam, Magda
                                      • agapolo Re: KAROLKA-GRATULACJE 10.10.03, 13:13
                                        Dołączam się do gratulacji dla Karolki.
                                        Jestem już w domku razem z moim Patryczkiem od wtorku, poznajemy się i coraz
                                        lepiej się rozumiemy. Dzisiaj np w nocy Pati obudził sie tylko o 3 i 6 rano na
                                        karmienie a tak dał mamusi spać.

                                        Pozdrawiam serdecznie
                                        Agnieszka
                                        • magda6811 AGAPOLO - bardzo się cieszę 10.10.03, 17:42
                                          AGAPOLO - ciesze się, że już wreszcie jesteście razem! Pierwsze dni są trudne,
                                          ale po pewnym czasie wszystko się normuje. Czekamy na Ciebie na wątku
                                          ROWIEŚNICY, pozdrawiam, Magda
                                          • mlodamama Re: AGAPOLO - bardzo się cieszę 10.10.03, 22:10
                                            agapolo i karolka - wielkie gratulacje!!!!!!!!!!!!!
                                            • wiki41 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 10.10.03, 22:40
                                              Dziewczyny z wątku wrześniowego - chyba jako ostatnia gratuluję serdecznie!

                                              Ja też już w domu - od tygodnia, ale Mały jest tak absorbujący, że dopiero dziś
                                              usiadłam do komputera.

                                              Nasz Patryk (tak, Agapolo, też Patryk, i też pewnie będę do niego mówiła Pati smile
                                              chociaż na razie to po prostu prześliczne Szkrabiątko) urodził się 28.09. o
                                              10:40 siłami natury - no i trochę własnymi i moimi, a także taty, który pomagał
                                              mi się zapierać przy parciu - nie wiem, co bym bez taty zrobiła... Naprawdę
                                              mogę powiedzieć, że mąż rodził razem ze mną.

                                              Szkrab urodził się z wagą 3900 i 59 cm. Dostał 10 pkt. Niestety w szpitalu
                                              troszkę za dużo stracił na wadze, więc zostaliśmy o dzień dłużej. Ale już
                                              ładnie odrabiamy, w poradni laktacyjnej dostaliśmy same pochwały. Tylko on je
                                              albo 15 min., albo 2 godz. niemal bez przerwy... Moje życie składa się z lęku,
                                              czy na pewno się najadł (wtedy płaczę) i obaw, czy moje piersi wytrzymają
                                              następne karmienie (wtedy też płaczę). Na szczęście krem Purlana robi cuda. Też
                                              jesteście takie pogryzione?

                                              Pozdrawiam serdecznie, życzę, żeby wszystkie wrześniowe i te już październikowe
                                              Maluchy rosły zdrowo i dawały nam pospać (mój daje smile
                                              I pewnie też przenoszę się na Rówieśników!

                                              Wiki z 13-dniowym Patrykiem

                                              • jasko_mama Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 17:46
                                                WIKI Gratulacje!!! Super, że już jesteście w domciu i dobrze się czujecie.
                                                Teraz już będzie z górki, codziennie nowe radości! Twoje obawy o to czy się
                                                najada rozumiem w całej rozciągłości - też przez to przeszłam, tylko, że u
                                                mnie to było raczej tak, że Mała była śpioszkiem - spała 5-6 godz, potem jadła
                                                1-2godz, a u mnie pokarmu coraz mniej... Zaczęłam ją wybudzac w dzień i
                                                wszystko się unormowało, no i pojechałam do szpitala ją zważyć, żeby mieć
                                                pewność, że przybiera. A co do piersi to mnie bardzo pomógł Bepanthen i po
                                                dwóch tyg. już w ogóle nie bolało, a córci do pupy też najlepiej odpowiada
                                                Bepanthen.
                                                Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wśród rówiesników
                                                Basia
                                                • wiki41 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 21:54
                                                  Dziękuję Dziewczyny, że tu na mnie poczekałyście (chyba jestem ostatnia, nawet
                                                  nie pod względem daty urodzenia, ale pod wzgl. "meldunku"). Już się zgłosiłam
                                                  na Rówieśników.

                                                  Co do karmienia, to nadal drżę, jeśli je krótko, albo długo śpi. Też już
                                                  zaczęłam wybudzać, ale wtedy Mały jest strasznie marudny, i tak krótko ssie
                                                  pierś, a potem płacze... No ale chyba tak musi być, bo też sie boję o pokarm.
                                                  Tylko w nocy dajemy sobie trochę pospać smile

                                                  Do usłyszenia!
                                                  Wiki z Patrykiem

                                                  • agaga1 Re: AGAPOLO, KAROLKA- gratulacje 11.10.03, 22:35
                                                    Po długiej przerwie znów jestem. I pragnę pogratulować wszystkim tym
                                                    Wrześniówkom, którym jeszcze pogratulować nie miałam okazji. Cieszę się, że
                                                    nasze ciąże tak szczęśliwie się skończyły!
                                                    Pozdrawiam serdecznie i zmykam na „rówieśników”.

                                                    agnieszka
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka