Dodaj do ulubionych

MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn.

    • mamamamamama Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 15:31
      Witam majóweczki!!!
      Wiecie co do terminu zostały mi 2 dni , a tu nic się nie dzieje!!!!!
      Żadnych czopów , żadnych bóli nic ,a nic.
      Jestem ciekawa jak tam u was. A może już wszystkie jesteście na porodówce , bo
      nic się nie odzywacie od wczoraj? Jak tak to baaaardzo , baardzo wam
      zazdroszczę!
      Dzidzi wierci mi się cały czas , a podobno przed porodem dzieciaczki stają sie
      mniej aktywne. Czy to znaczy , że przenoszę ciąże? Ja nie chcę!!!! Ja chcę
      mieć mojego dzieciaczka przy sobie (na zewnątrz)!
      Czy wy też jesteście tak NIECIERPLIWE jak ja?
      Pozdrawiam Karola .
      • graza777 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 18:40
        witam po przerwiesmile
        na poczatek gratuluje nowym mamusiomsmile
        i trzymam kciuki za oczekujace
        mam nadzieje ze juz jestescie spakowane
        prawda?

        my z zula mamy sie coraz lepiej
        ze zlych wiadomosci to odparzenie na pupci z ktorym walcze od paru dni
        i zadnych efektow
        dzis lezy z gola pupcia i maka ziemiaczana
        moze to pomozesad
        bo juz wszystkich specyfikow probowalam i nic

        mala jest super
        nie daje pospac czasem ale jak juz padam to zdarza sie fajna nocka, kiedy zula
        daje sie wyspac wiec jest ok
        na razie odpieram ataki rodziny i znajomych ale juz niedlugo spodziewam sie
        pielgrzymek

        przesylamy buziaczki i zyczymy milej niedzielkismile
        • agableu1 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 20:03
          Czesc Mamuski!
          Myslalam, ze tylko ja jestem tak przybita, ale po przeczytaniu Waszych postow
          juz mi lepiej. U mnie tez nic. Mam w nocy w miare bolesne skurcze, ale to o
          niczym nie swiadczy. Ostatnie dwa dni bylismy na dzialce, gdzie mialam taką
          werwe, ze nie moglam usiedziec na miejscu. Gdybym mogla sie schlic to chybabym
          przekopala cala ta dzialke. Dzis pogoda do kitu i caly dzien boli mnie glowa.
          Martwie sie, bo termin pojutrze, a tu nic. Ktg podobno mam bombowe, ale co z
          tego. Mnie czop tez chyba jeszcze nie odszedl. coraz bardziej sie boje, ze nie
          bede wiedziala, czy to juz sie zaczęlo!
          z minorową miną zegnamy Was z Kaską.
          Buziaki
          Aga
          • zinka4 MÓJ PORÓD - Czupurek 03.05.03, 22:16
            Kiedy dzisiaj patrzę na mojego Tymka nie chce mi się wierzyć, że minęły już dwa
            tygodnie od czasu, kiedy jest na świecie. A zaczęło się tak:
            Była Wielka Sobota. Obudziliśmy się z mężem rano i jak od dwóch tygodni, od
            kiedy odstawiłam leki przeciwskurczowe, zaczęliśmy się zastanawiać, kiedy
            zacznie się poród, czy to może dzisiaj? Jak się później okazało, oboje mieliśmy
            jakieś przeczucie, że to nastąpi w nocy z soboty na niedzielę lub w niedzielę,
            tylko żadne z nas o tym nie mówiło.
            Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na ostatnie świąteczne zakupy. Spotkaliśmy
            kilku znajomych, wszyscy pytali się, kiedy nastąpi rozwiązanie. Mówiliśmy, że
            może w święta, w końcu do terminu porodu zostały dwa dni.
            Wróciliśmy do domu, mąż robił ostatnie porządki, a ja uszykowałam święconkę. O
            13 poszliśmy do kościoła ze święconką, później zjedliśmy obiad i około 15
            pojechaliśmy do szpitala na kontrolne badanie usg i ktg, które lekarz kazał nam
            zrobić przed świętami. Na wszelki wypadek wzięliśmy torbę, którą uszykowałam do
            szpitala.
            Najpierw miałam mieć zrobione ktg. Leżę sobie spokojnie przywiązana do tego
            aparatu i widzę razem z mężem, że na wydruku widać bardzo mocne skurcze, takie
            do 100. Czułam, że coś się dzieje z moim brzuchem, ale czułam to tak jak
            skurcze przepowiadające. Po pól godziny przyszła położna z oddziału patologii
            ciąży, na którym miałam robione ktg i stwierdziła, że coś się dzieje i
            zostawiła nas na drugie pół godziny. Później zeszliśmy z powrotem na izbę
            przyjęć, gdzie miałam mieć zrobione usg. Ale gdy lekarz zobaczył wydruk z ktg,
            to stwierdził, że najpierw mnie zbada. Okazało się, że są 2 cm rozwarcia i
            krwawienie. Więc zostajemy i rodzimy. Trochę mnie przeraziła ta nagła zmiana
            sytuacji. Co prawda dosyć już miałam chodzenia w ciąży i czekania, kiedy
            zacznie się poród, ale trochę inaczej wyobrażałam sobie jego początek.
            Dostałam zabójczej długości szpitalną koszulę i udałam się z pielęgniarką na
            golenie i lewatywę (lewatywa na życzenie). Muszę przyznać, że tyle się
            nasłuchałam, jakie to okropne są rzeczy, a mnie golenie tylko łaskotało, a
            lewatywa tylko w pierwszej chwili była nieprzyjemna.
            Po tych zabiegach poszliśmy na porodówkę. Mieliśmy poród rodzinny, więc
            dostaliśmy ładną salę z łazienką, radiem i telewizorem (kto w takiej chwili
            myślałby o oglądaniu telewizji?) Odpowiedziałam na kilka pytań, podpisałam
            jakieś papiery i podłączono mnie do ktg. Była 17:30. Po dwóch godzinach
            leżenia pod ktg, okazało się, że skurcze osłabły (40-60). Pozwolono więc mi
            trochę pochodzić. Po godzinie znowu ktg. Znowu to samo. Zbadał mnie lekarz,
            rozwarcie nie postępuje, zatrzymanie porodu, mąż do domu, a ja na patologię
            ciąży. (21:30) Z jednej strony byłam zła, bo już się nastawiłam , że będę
            rodzić, a z drugiej zadowolona, bo byłam strasznie głodna, a tak dostałam
            kolację. Na patologii byłam jakieś 2,5 godziny, bo od 23, kiedy się już umyłam
            i spokojnie położyłam, zaczęłam odczuwać dość regularne skurcze, tylko nie
            wiedziałam, jak silne. O 24 poszłam do dyżurującej położnej , że znowu mam
            skurcze, więc położyła mnie znowu pod ktg. O 1 zlądowałam znowu na porodówce i
            znowu pod ktg, o 2 stwierdzili, że znowu zaczął się poród i jak chcę to mogę
            dzwonić po męża, ale szybko to się nie rozwiąże, więc może lepiej dać mu
            pospać. Ale mój mąż wystraszył się, że w razie czego nie zdąży i przyjechał. W
            międzyczasie założono mi wenflon i podano buscolizynę, która miała spowodować
            szybsze rozwarcie. Do rana trochę byłam podłączona do ktg, trochę chodziłam,
            kilka razy byłam badana, no i skurcze dosyć mocno się nasiliły. Około 9 rano
            miałam 5 cm rozwarcia i porządne skurcze, o 10 podano mi dolargan. Działa
            rzeczywiście nieźle przeciwbólowo, ale w końcu to narkotyk. Oprócz senności
            miałam dziwne obrazy przed oczami i uczucie, że wszystko wokół mnie oddala się
            i zbliża. O 11:30 po raz kolejny przyszedł zbadać mnie lekarz, 7-8 cm
            rozwarcia i stwierdził, że muszą mi podać oksytocynę, bo to wszystko za długo
            trwa i pyta się czy chcę znieczulenie zewnatrzoponowe, bo teraz to skurcze
            naprawdę się nasilą. Z założenia nie chciałam tego znieczulenia, bo nasłuchałam
            się, że nie zawsze się udaje i daje różne skutki uboczne. Stwierdziliśmy jednak
            z mężem, że chyba zaryzykujemy, bo skurcze naprawdę były już nie do zniesienia,
            a co dopiero, jak miały być jeszcze silniejsze. O 12:30 przyszedł anestezjolog
            zrobić znieczulenie. Tak naprawdę bolało tylko znieczulenie miejsca, w które
            miał być wprowadzony cewnik i trochę nieprzyjemne było to, że kiedy go
            wprowadzał miałam akurat skurcz i musiałam wytrzymać bez poruszenia. Ale za to
            później odczułam taką ulgę, że nie da się tego opisać. Czułam tylko, że jest
            skurcz, ale nie czułam żadnego bólu. Aż do czasu skurczów partych. Wcześniej
            razem z oksytocyną podano mi mnóstwo kroplówek, bo przecież od wieczora nic nie
            jadłam. Mieliśmy świetną położną, właściwie to ona przeprowadziła nas przez
            cały poród, lekarz tylko badał, podejmował decyzje co dalej, no i na końcu
            szył. Nawet ona odbierała sam poród, chociaż on siedział obok. No i była z nami
            przez cały czas, rozmawiała, tłumaczyła, co się dzieje i wspierała, kiedy było
            trzeba. Ale wracając do porodu – około 17 lekarz przebił mi pęcherz, bo był tak
            gruby, że chociaż się wpuklał, to nie chciał pęknąć. Wody na szczęście były
            czyste.
            Po przebiciu pęcherza zaczęło się na dobre. Najgorzej wspominam tę cześć porodu
            (może poza szyciem). Bardzo bolesne były te skurcze parte, a do tego, mimo, że
            miałam zrobioną lewatywę, bardzo mocno czułam parcie na stolec. Chyba w tej
            fazie porodu najbardziej odczułam, jak ważna była dla mnie obecność męża, to,
            że mogłam go trzymać za rękę i mieć go po prostu przy sobie. Samo urodzenie
            małego to były może trzy skurcze, za każdym razem 2 – 3 razy nabierałam
            powietrza. Szczerze mówiąc, w pewnym momencie miałam wrażenie, że go nie
            urodzę, bo tak mocno parłam, a tu nic. Jeszcze było nacięcie – chyba
            znieczulenie przestawało działać, bo mnie to mocno zabolało. Chwile potem
            urodził się nasz synek. Była 18:17. Rączki i nóżki miał przy sobie, tak jak w
            brzuchu. I wcale tak mocno nie krzyczał, tylko tak popiskiwał. Mąż przeciął mu
            pępowinę i położono mi go na brzuchu. Aż się go bałam trzymać, taki wydawał mi
            się malutki i kruchy. Taka byłam w tej chwili szczęśliwa, że zapomniałam o
            całym bólu. Nawet nie wiem, kiedy urodziłam łożysko. Mąż mi mówił, że kazali mi
            jeszcze raz przeć, ale ja tego nie pamiętam. Później zabrali małego do umycia i
            zbadania, a mnie zaczął lekarz szyć. Coś okropnego. Jak już mówiłam
            znieczulenie przestawało działać, więc musieli mnie jeszcze znieczulić
            miejscowo, bo zaczęłam skakać, jak mnie ukłuł igłą. Ale chyba dobrze mnie
            zeszył, bo bardzo szybko doszłam do siebie i właściwie teraz już prawie nie
            czuję, że byłam nacinana. Po jakiś 15 minutach przynieśli z powrotem małego.
            Ważył 3520, miał 56 cm i dostał 10 punktów w skali Apgar. Był taki śliczny.
            Nigdy nie myślałam, że noworodek może być taki ładny. Łzy mi popłynęły , mój
            mąż też był bardzo wzruszony. Teraz wiem, że gdyby wtedy przynieśli mi inne
            dziecko, od razu wiedziałabym, że to nie mój synek. Chwile później pierwszy raz
            go nakarmiłam i byliśmy ze sobą jakieś 2 godziny jeszcze na porodówce. Przez
            pierwsze dwa dni Tymek bardzo mało jadł, za to dużo spał. Waga spadła mu do
            3160, dopiero w 4 dobie przybrał 10 gram. W szpitalu był bardzo grzeczny, z a
            to jak wróciliśmy do domu zaczęły się nieprzespane noce. Od drugiej doby miał
            żółtaczkę fizjologiczną, ale w stopniu nie wymagającym żadnej interwencji. Za
            to ja do tej pory walczę z nawałem mleka. W trzeciej dobie po porodzie
            obudziłam się z piersiami jak kamienie, położna wyciskała mi mleko, a ja
            zaciskałam zęby z bólu i płakałam. Musiałam przez to zostać dzień dłużej w
            szpitalu. Myślałam już, że te przygody z piersiami się kończą, kiedy
            przedwc
            • zinka4 Re: MÓJ PORÓD - Czupurek ciąg dalszy 03.05.03, 22:20
              Chyba za długi ten opis, bo sie nie zmieścił. Ale same widzicie, że poród trwał
              od soboty popołudnia do niedzieli wieczora...

              Myślałam już, że te przygody z piersiami się kończą, kiedy przedwczoraj w nocy
              dostała 39 stopni gorączki i to znowu z powodu piersi. Nigdy nie
              przypuszczałabym, że karmienie może przysporzyć tyle bólu i niemiłych
              niespodzianek. Ale najważniejsze, że nasz maluszek jest zdrowy i bardzo ładnie
              teraz je. Jutro skończy dwa tygodnie, ten czas tak szybko leci, pewnie nie
              obejrzymy się, a będzie kończył roczek.
              Wszystkim Majóweczkom, które razem z nami oczekiwały na ten Wielki Dzień
              przyjścia na świat naszego maleństwa życzymy, aby czas porodu był dla Was tak
              wspaniałym przeżyciem, jakim był dla nas. Bo mimo całego bólu bardzo dobrze go
              wspominamy
              Pozdrawiamy
              Czupurek z Tymkiem
              • alex-1 Re: MÓJ PORÓD - Czupurek ciąg dalszy 03.05.03, 22:44
                Czupurku,piękny opis,dziękujemy smile)),ale co się nacierpiałaś....
                Czy teraz już lepiej się czujesz ? Chodzi mi o temperaturę.
                Ucałuj Tymka w nóżkę ode mnie.
                Pozdrowienia dla Męża i uściski dla Ciebie.
                Trzymajcie się
                Alex
          • alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 03.05.03, 22:33
            Cześć Majóweczki smile))
            Jesteśmy po urodzinach,wszystko wyszło OK.Mieliśmy tak zabawnie,że wytrzęsłam
            Jasia okropnie-ze śmiechu i bałam się,że mu zaszkodzę,ale dzielnie to zniósł i
            nadal ma się dobrze.Wczoraj byłam u pani doktor.Zero oznak zbliżającego się
            porodu,ale to mnie nawet nie zdziwiło,bo czuję się doskonale,brzucho pod
            brodą,więc sobie dalej czekam.Czop we mnie smile szczerze mówiąc,nie wiem,czy bym
            go poznała,bo przy Małgosi nic nie widziałam,ani czopa,ani wód,wszystko musiało
            pójść w czasie porodu.Wg.mego ciała dotrwam do terminu,a może nawet
            dłużej,więc...spokojnie poszliśmy z Mężem wczoraj do kina.A co ! Mała nocowała
            u rodziców,więc mieliśmy randkę we dwoje (no dobra-troje smile.
            Dzisiaj spedziliśmy 3/4 dnia na powietrzu,nawet jak lał deszcz.Czuję się
            przetleniona.Ogólnie jestem spokojna.Nie zwracam już chyba uwagi na
            dolegliwości 9-tego miesiąca,bo skoro mam jeszcze długo czekać,to nie mogę się
            teraz rozkleić.Poza tym wszystko mam już gotowe,odebrałam ostatnie
            wyniki,wszystko w porządku,więc pełny luz.Oczywiście to nie oznacza,że czuję
            się kwitnąco,oj nie,ale już niedługo smile)))

            Cytrynko,nie poddawaj się ! Też miałam ogromne problemy z karmieniem.Byłam
            pogryziona przez małą,karmiłam przez nakładki,dokramiałam sztucznym mlekiem,bo
            ona nie umiała jeść,ja karmić,a pokarmu było coraz mniej.Ważyliśmy dzidzię
            przed jedzeniem,po jedzeniu,jeździliśmy na extra ważenie do szpitala,przeszłam
            zapalenie piersi.Ryczałam dniami i nocami,mała "gubiła" wagę,zaczęła mieć
            oznaki odwodnienia. Ani przez chwilę nie myślałam,żeby się poddać,ale całą
            sytuacją byłam przerażona.Dodała mi otuchy pewna pielęgniarka,która mi
            powiedziała,że tez miała takie początki,a potem karmiła rok i 6 miesięcy.I
            udało się ! Ja karmiłam rok i 8 miesięcy.
            I jeszcze jedno,te problemy miałyśmy 2 miesiące,trzeciego nagle obie
            załapałyśmy o co w tej sztuce chodzi.Teorię miałam w małym palcu,czytałam wtedy
            tylko o karmieniu piersią,ale co z tego,jak do tego trzeba dwojga,a moja
            partnerka była bardzo oporna.W trzecim i 4-tym miesiącu wszystko nadrobiła.
            Po tej ciężkiej sztuce zostały mi blizny,ale cieszę się,że wytrwałam,bo warto
            było.Życzę Ci wszystkiego co najlepsze.Nauczcie się współpracy jak najszybciej
            i cieszcie się tym cudownym doświadczeniem,jak tylko się da najmocniej.

            A wszystkim Majóweczkom 2 w 1 życzę spokoju i cierpliwości smile))
            Trzymajcie się dzielnie.
            Mamusiom po porodzie-radości,radości,radości i też spokoju,zwłaszcza w nocy smile)
            Alex
            P.S. ale się rozpisałam,przepraszam ...
            • zinka4 Re: MAJÓWKI CZ. III -juz dobrze- Czupurek 04.05.03, 13:57
              Na szczęście temperatura juz mi spadła, ale był moment, że miałam 39,4 i byłam
              nieźle wystraszona. Niestety musze brać antybiotyk, mam nadzieję, że na małym
              to sie nie odbije. Na razie widze tylko, że mleko słabiej mu smakuje, bo
              zaczyna grymasic przy jedzeniu. Swoją drogą, jak czytam to co przeżywa też
              Cytrynka, to zaczynam sie zastanawiać, dlaczego tyle sie mówi o zaletach
              naturalnego karmienia, a tak mało o trudnościach z nim związanych. Ja mam juz
              naprawde dosyć ciągłego pilnowania, by na czas odciągnąć nadmiar mleka. W
              szpitalu mówili mi, że to sie unormuje w ciągu kilku dni, a tu mijają dwa
              tygodnie od porodu i nadal mogłabym wykarmić jeszcze ze dwóch takich Tymków. Na
              szczęście mały w miare ładnie je i nie mam problemów z brodawkami, ale tego juz
              by było za dużo. Cytrynko trzymaj sie i nie poddawaj! Ja też chwilami mam
              ochote dac małemu butlę, ale pociesza mnie tylko to, że Tymek odciąga mi
              naturalnie dużo pokarmu.
              Pozdrawiam
              czupurek
              • basha O tym jak postanowiłam przebadać się w szpitalu 04.05.03, 22:08
                Witam!
                Chciałabym wam opowiedzieć o mojej ostatniej przygodzie w szpitalu. Jako, że
                moja ostatnia wizyta u mojego ginekologa była dosyć niezadowalająca, jeżeli
                chodzi o informacje o mającym niebawem nastąpić porodzie, postanowiałm pójść do
                szpitalnego lekarza, żeby m. in. zmierzył mi miednice, powiedział czy jest
                rozwarcie, itp.
                Niczego nie podejrzewając zgłosiłam się do ambulatorium we wrocławskim szpitalu
                klinicznym. Czekałam na swoją kolej, gdy gość z rejestracji poprosił mnie do
                innego gabinetu, na którego drzwiach widniał napis 'patologia ciąży'. Nieśmiało
                zapukałam, zapytałam czy mnie przyjmie. Na to lekarz pyta: 'Co się dzieje'. Ja
                na to, że nic się nie dzieje, że przyszłam na zwykłą wizytę. Więc on do mnie,że
                nie może mnie przyjąć, bo musiałby mnie zostawić w szpitalu bo to jest
                patologia ciąży.
                Wyjasnienie wydawało mi się dość oczywiste, więc wróciłam do ambulatorium
                tłumacząc, że lekarz odesłał mnie, ponieważ nie wymagam konsultacji na
                patologii. To samo położna przekazała lekarzowi w ambulatorium. A ten
                zdenerwował się, zawołał mnie, zrobił łaskę, że mnie zbadał (w wielkim
                pośpiechu) w ogóle nie słuchając co do niego mówię. Pyta, po co przyszłąm. Ja
                na to że jestem 2 tyg. przed terminem i przyszłam się przebadać. On po
                chwili: ' Słucham? Ciśnienie wysokie?' Ja powtarzam swoje. On do
                pielęgnierki: ' Proszę zmierzyć ciśnienie' Ta mi mierzy tandetnym aparatem i
                doczytać się nie może. Za czwartym razem czyta 130/110. Oj to wysokie-stwierdza
                lekarz, rzucił okiem na stopy, które tego dnia, jak zresztą od 2 tyg były lekko
                spuchnięte.
                Wpisując w kartę: gestoza, mówi do mnie że położę się w szpitalu. Myślałam, że
                padnę. Nie sposób było przekonać go,że to niepotrzebne. Przy badaniu ów
                wspaniały lekarz nie omieszkał zmieszać z błotem lekarza z patologii, który
                rzekomo 'leci tylko na kasę' i rozumie mnie jak strasznie muszę się czuć, że
                tamten mnie nie przyjął. Nie wierzyłam własnym uszom, słuchanie tego typu
                wynurzeń było dla mnie żenujące. Za chwilę przybiegła jeszcze jedna położna,
                też ku mojemu zdziwieniu próbując mnie pocieszać(???) i namawiając do złożenia
                skargi na lekarza z patologii.
                Myślałam, że zwariuję. Nie dośc, że zrobili ze mnie chorą, to jeszcze próbują
                wrobić mnie w jakąś aferę ze skargami. Oprócz tego byłam przerażona, bo nie
                zamierzałam rodzić w tym szpitalu. Poszłam grzecznie do izby przyjęć, gdzie
                dali mi jakieś podarte łachy i usiłowali posłuchać tętna płodu, ale aparat
                okazał się zepsuty.
                Pojechałam na oddział septyczny, gdyż na innych nie było miejsca. Zmierzyli
                ciśnienie po raz kolejny ( a nie minęło nawet pół godziny)- książkowe 120/80,
                dali termometr i na salę.
                Obskurnie, usiadłam na łóżku i chciało mi się płakać, ale udawałm twardą. Zaraz
                zresztą przyszedł do mnie mąż i siostra, więc zrobiło się wesoło. Wiedziałam,
                że nic mi nie jest i byłam przkonana,że wyjdę nazajutrz.
                W nocy koszmar, jakieś wystrzały na podwórku, o 3 w nocy słuchanie tętna o 6
                rano mierzenie temperatury, zaraz po tym mysie podłogi - wariactwo jakieś. I od
                rana czekanie. Przychodzi lekarz dyżurny. Mówi do mnie, że przeniosą mnie na
                patologię, jak zwolnią się miejsca. Ja go pytam, czy jest taka potrzeba, jeśli
                np. wyjdę dziś. A on zdiwiony kto mi powiedział, że wyjdę dziś. Myślę sobie to
                koniec, jestem w jakimś więzieniu. I dodał, może pani oczywiście wyjść na
                własne żądanie, ale wtedy jak coś się stanie nie ma pani tu powrotu. Myślę
                sobie: no to pięknie.
                Wyszedł. Postanowiłam wypisać się na własne żadanie, zwłaszcza, że ciśnienie
                idealne, obrzęki zniknęły, z ktg i usg wszystko w porządku. Położne upierały
                się jeszcze,że nie powinnam podejmować pochopnych decyzji i że wiele ryzykuję
                itd.
                Ale najciekawsze jest to, że o pomiary ciśnienia musiałam upominać się sama a
                gdy spytałam, czy będę oddawała mocz do analizy, to wywaliły gały ze
                zdziwienia. A przecież jeden z najważniejszych objawów gestozy to białkomocz.
                Fachowcy od siedmiu boleści.
                Paranoja, czułam się jak w przytułku. Moja decyzja o wypisie pozostała
                niezmienna. Okazało się, (po 4 godzinach),że w końcu może dojść to do skutku.
                Zmęczona, ale szczęśliwa opuszczałam mury szpitalnego więzienia. Aha
                zapomniałam jeszcze dodać, że tętno płodu położne odsłuchiwały za pomocą
                śmiesznej trąbki i ciągle miały wrażenie, że jest za wolne, chociaż jak
                wykazywało ktg, było idealne.
                I jak tu ufać lekarzom i pracownikom służy zdrowia. Jednego byłam pewna. Do
                tego szpitala nie wrócę już nigdy.
                Teraz jestem już piąty dzień w domciu, żadnych niepokojących objawów, ale też
                żadnych symptomów zbliżającego się porodu. ciekawe, ile jeszcze czekania przede
                mną. Ale najważniejsze, że wśród najbliższych.
                Pozdrawiam mamusie-brzusie i mamusie-już niebrzusie.
                Basia
                • alex-1 Re: O tym jak postanowiłam przebadać się w szpita 05.05.03, 08:33
                  Oj,Basiu,ale miałaś przejście sad(( Ale przynajmniej wiesz teraz,że masz dobre
                  ciśnienie i maleńkie serduszko też dobrze sobie radzi smile.

                  Mi się dzisiaj śniło,że brzuszek mi się obniżył,wstałam,patrzę,a on tam gdzie
                  był.Nic się nie zmieniło...Ale może to i dobrze,bo mam nowy cel.Już po
                  urodzinach,ale...12 maja moja córeczka ma kolejny zabieg poszerzania cewki
                  moczowej.Z góry wiedzieliśmy,że to kiepski termin (13 mam niby rodzić),ale nie
                  zmieniliśmy go,najwyżej przepadnie.Teraz postanowiłam,że doczekam.I mam
                  nadzieję,że Jaś zrobi to dla siostrzyczki i 12-go nie będzie się rwał na
                  świat.Może na wszelki wypadek zapakuję torbę do samochodu i jakby co,to od razu
                  do szpitala.Ale mam dziwne wrażenie,że będzie spokojnie i urodze 15-
                  tego.Zobaczymy.

                  A jak się czują termonowe dziewczynki ? Naliczyłam,że w ostatnich 3 dniach aż 7
                  miało rodzić ? (wliczając dzisiaj). Dajcie znać co się dzieje.
                  A tymczasem wszystkie trzymajcie się dzielnie.Wszystkie-te co urodziły też.
                  A ja sobie dzisiaj idę sprzątać mieszkanko.
                  Buziaki
                  Alex
                  • mamamamamama Re:MAJÓWKI CZ.III-czyli cdn. 05.05.03, 10:14
                    Witam majóweczki!!!!!!!!!!!!!!
                    Dzisiaj jest 5.05 ,ja mam termin na5.05 i jestem zła ,bo nic , a nic się
                    nie dzieje!!!!!!!!!!!!!!!
                    Umówiłam się już na 13:30 z moją gin. i może ona mnie pocieszy , bo ja już
                    umieram z niecierpliwości!!!!
                    Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie nawet moja szefowa , bo myślała , że już
                    urodziłam. Bardzo mnie zdziwiła tym telefonem , ale widzę ,że to nie tylko ja
                    się tak niecierpliwię.
                    Strasznie zazdoszczę dziewczynom , które mogą już przytulić swoje aniołki!!!!
                    Mam nadzieję , że mnie też lada chwila czeka ta przyjemność!!!
                    Dzisiaj jak pójdę do gin to może da mi coś na przyspieszenie , bo ja już nie
                    wytrzymam!!
                    Słyszałam , że poród wywoływany to koszmarny ból , ale ja wszystko zniosę aby
                    móc przytulić moje maleństwo!!
                    Narazie kończę. Trzymajcie się!
                    KAROLA(w baaardzo złym nastroju).
                    • ewacf Re:MAJÓWKI CZ.III-czyli cdn. 05.05.03, 12:49
                      Hej!
                      Pewnie niewiele Cię pocieszę, ale mój termin minął wczoraj i też jeszcze nie
                      urodziłam. A to przecież druga ciąża (i miało być niby szybciej - nie tylko z
                      tego względu...). Choć czytałam też gdzieś, że długość ciąży zależy od genów
                      ojca, a ojciec ten sam smile
                      Już czasem myślę, że to nigdy nie nastąpi. No cóż, zaopatrzyłam się w książki
                      (ileż razy można umyć okna? ale kupiłam też dziś nowe opakowanie płynu do mycia
                      szybsmile i dalej czekam... Sąsiedzi to już pewnie myślą, że chodzę z piłką
                      lekarską na brzuchu...
                      Pocieszam się, że brzuch przynajmniej nie wrzeszczy i nie trzeba go przewijać.

                      A co z Magdusią?? Miałyśmy ten sam termin. Magdusiu, odezwij się, jak jeszcze
                      jesteś w całości!! A Melassaa?

                      Pozdrawiam,
                      Ewa

                      • magdusi Magdusia w jednym kawałku 05.05.03, 15:39
                        Jestem !!!!
                        Niestety w jednym kawałku sad.
                        Zaczynam łapać duł psychiczny.
                        Od 1 maja co noc od 11 do 2 w nocy mam skurcze regularnie co 10 minut, boli
                        jak cholera a później te skurcze odchodzą sad.
                        Teraz odsypiam trochę w dzień, ale dzwoniłam do poradni przyszpitalnej żeby
                        się umówić na ktg i mam zadzwonić w środę żeby się umówić na piątek (może nie
                        doczekam do tej środy).
                        Karolinko cierpliwości na pocieszenie dodam że to jeszcze co najwyżej dwa
                        tygodnie i w najgorszym razie będą musieli zrobić z tym porządek (ale średnie
                        pocieszenie, 2 tygodnie po terminie to jak rok).
                        Ewa weź się do roboty bo ja czekam na Ciebie a jak tak dalej pójdzie to
                        będziemy czekać na Alex, która ma rodzić też tam gdzie my.
                        A może Alex by się sprężyła przed zabiegiem Małgosi ?
                        Pozdrawiam Was serdecznie
                        Magdusia i brzusio już przenoszony
                        • mamamamamama Re: Karolina w jednym kawałku 05.05.03, 16:40
                          Hej dziewczynki!!!!!!!!!!!!!!!!!1
                          Jestem wniebowzięta , bo jutro jadę do szpitala na wywołanie porodu!!!!!!!!!!
                          U mnie na lubelszczyżnie jest taka procedura , że dzień po terminie lekarze
                          juz działają.
                          Jadę około 11:00 , już się nie mogę doczekać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                          Pozdrawiam mamcie oczekujące i te , które mają już bobaski przy sobie. Lada
                          chwila dołączę do tych drugich.
                          TRZYMAJCIE SIĘ!!!!!!!!!
                          Szczęśliwa jak nigdy dotąd Karola.
                          • melassaa Re: Melassa w jednym kawałku 05.05.03, 17:08
                            O dziwo...
                            Termin miałam 3.05. Wczoraj przeżyłam nizły kryzys psychiczny, ale uspokoiły
                            mnie skurcze - nareszcie to było coś, co je przynajmniej przypominało. Dodam,
                            ze mnie nie bolało, tylko twardniał mi brzuch.
                            Dzisiaj pobiegłam do gin. Pogadałyśmy i poplotkowałyśmy, bo nie było kolejki.
                            Ciśnienie ok, szyjka skrócona, tętno dziecka ok. Zaniepokoiły ją tylko obrzęki
                            stóp, ale dałyśmy spokój. Powiedziała, że jeśli bardzo się niepokoję, to mogę
                            zrobić jeszcze jedno badanie moczu, ewentualnie pojechać do szpitala.
                            Powiedziała, że mogę urodzić nawet dzisiaj, ewentualnie jutro, ale przyznam,
                            że nie chce mi się w to wierzyć.
                            Umyłam okna, sąsiadki w szoku. Zupełnie o nich zapomniałam - no i zaczęło się.
                            Że nie można rąk podnosić, przemęczać się itd...
                            Gin daje sobie rękę uciąć, że urodzę najwyżej za trzy dni... ja tam jestem
                            bardziej sceptyczna. Jakoś niewiele na to wskazuje, a szyjkę to ja mam taką
                            już od dwóch tygodni.
                            Jeszcze nie jestem w desperacji i mogę poczekać. Sztuczne wywoływanie porodu
                            jakoś mnie nie przekonuje, podziwiam Karolę.

                            Uspokoiła mnie ta wizyta u lekarza.
                            Dobija mnie jedynie fakt, że od 3 maja leci mi już urlop macierzyński, więc
                            lepiej byłoby urodzić jak najszybciej...

                            Idę rozwiesić firanki. Adieu!
                            • magdusi Re: Melassa w jednym kawałku 05.05.03, 18:08
                              No hej dziewczyny!!
                              Melassa a nie mogłaś wziąć zwolnienia lekarskiego powiedzmy na tydzień ?
                              teraz ten urlop macierzyński jest taki krótki, że naprawdę szkoda każdego
                              dnia sad.
                              Co do wywoływania porodu to ja to przeszłam przy pierwszym dziecku i naprawdę
                              teraz bym tego nie chciała, mam nadzieję że mój mały leniuszek się nareszcie
                              zdecyduje opuścić brzuszek mamusi smile.
                              Coś nam się dzieci przestały spieszyć na ten świat smile.
                              Ciekawa jestem czy któraś z nas urodzi dokładnie w terminie.
                              Pozdrawiam serdecznie
                              Magdusia
                              • ewacf Wszystkie w jednym kawałku?? 05.05.03, 19:07
                                Hej!
                                Jestem zaskoczona, że wszystkie - jak jeden mąż (albo żona) - jesteśmy nadal w
                                całości.
                                Ja też miałam wywoływany poród za pierwszym razem, ale dopiero 9 dni po
                                terminie - ze względu na nie najlepszy zapis ktg i wysokie ciśnienie - gdyby
                                było wszystko ok, podejrzewam, że nadal by czekali, i też wolałabym tym razem
                                bez wspomagania, ale nie wiem czemu, mam takie dziwne uczucie, że znów się nie
                                uda...
                                Magdusiu, ja nie wiem, czy się na mnie doczekasz, bo coś mi się zdaje, że mi
                                jeszcze zejdzie, choć też mam codziennie męczące skurcze, ale już się prawie z
                                nimi zaprzyjaźniłam. Prędzej się pewnie z Alex w szpitalu spotkam, jak będziemy
                                rodziły 15.05wink A skoro Alex czeka jeszcze stres zabiegu Małgosi, to chyba
                                lepiej, żebyśmy jej dały spokój ze spieszniem się. Lepiej niech to spokojnie
                                załatwi najpierw - trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze i czasowo się
                                udało.
                                A propos wizyt w punkcie konsultacyjnym - też chciałam sobie zrobić zapis ktg
                                wcześniej - zresztą sugerowała to moja lekarka - ale cóż, ona nie z tego
                                szpitala, a w szpitalu powiedzieli, że jak mi się nic nie dzieje, to mam czekać
                                do 9 -10 maja i już. Już nawet się zastanawiałam, jaką sobie dolegliwość
                                wymyślić, żeby mi zrobili zapis wcześniej, ale nie zostawili na patologii - na
                                razie nic nie wymyśliłam.

                                Melassa, mnie też już niestety leci macierzyński - od 4.05.
                                Magdusiu, nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale lekarze nie chcą wystawiać
                                zwolnień po terminie (to jakieś naciski ZUSu), a więc chcąc, nie chcąc -
                                wzięłam macierzyński i trudno.
                                Co gorsza mój mąż zaplanował sobie na teraz urlop, żeby mi trochę pomóc w
                                trudzie pierwszych dni po porodzie, i teraz się zastanawiamy, co z tym fantem
                                zrobić, bo wygląda na to, że spędzi urlop asystując mi w oczekiwaniu na ten
                                wielki dzień, a trudzić się potem będę sama, gdy on będzie w pracy...

                                Mąż się ze mnie podśmiechuje, że stałam się "gwiazdą osiedla" - najpierw dziś
                                rano pytał o mnie sąsiad, potem ojciec koleżanki naszej córki dopytywał się,
                                czy już się 'coś' urodziło, a potem jeszcze o to samo pytała ekspedientka z
                                osiedlowego sklepu. Niedługo wszyscy będą mnie tu znali jako tą, która jest w
                                niekończącej się ciąży.

                                Trzymaj się Karola i daj nam znać, jak będziesz po!
                                Pozdrawiam Was i obyśmy już długo nie musiały czekać (może jak tak pozaklinamy,
                                to się udawink,
                                Ewa


                                • anakon Re: Wszystkie w jednym kawałku?? 06.05.03, 08:51
                                  czesc dziewczyny, ja tez w jednym kawalku, dzis mam juz dostac skierowanie do
                                  szpitala i co dalej zobaczymy, termin w przyszlym tyg. a ja poza coraz wieksza
                                  ociezaloscia i opuchlizna do kwadratu nie mam specjalnych objawow porodowych i
                                  w sumie mi to nie przeszkadza, bo mam jeszcze tyle do zrobienia przed
                                  porodem...na szczescie okazalo sie ze nie mam przeciwcial przeciwplytkowych,
                                  wiec jeden problem odpadl, dzis 1sze KTG; moze na ostatniej wizycie w IMiD ktos
                                  mnie laskawie zbada...ale specjalnie sie nie ludze, wczoraj bylam tam na USG;
                                  ktore trwalo moze z 5min. i polegalo na tym ze dzidzia zyje i sie rusza...tyle
                                  to ja wiem sama. Moze tylko waga mnie pocieszyla 3.300, czyli tak w sam raz,
                                  moze bedzie ciut wiecej.
                                  Dziewczyny z tymi zwolnieniami trzeba bylo isc do internisty, neurologa,
                                  powiedziec ze macie potworny bol plecow i kregoslupa w ogole i dostalybyscie
                                  zwolnienie, na prawde to nie zadna laska, a macierzynskiego jest tak niewie...
                                  Pozdrawiam i zycze powodzenia dziewczynom, ktore zmagaja sie z przepelnionymi
                                  cycami i nieprzespanymi nockami...mnie to juz chyba tez niedlugo czeka...
                                  no i powodzenia nam wszytskim czekajacym na godz. W; jestem zdania, ze ze
                                  wszech miar i sil bede sie bronic przed wywolywaniem...ale to sie zobaczy
                  • basha Dzięki Alex 05.05.03, 20:55
                    Dzięki Alex za odzew. Trzymam za ciebie kciuki i za wymarzony termin 15 maja.
                    Mam nadzieje, że z córeczką też wszystko będzie ok.
                    U mnie ciągle cisza, ale mam sporo roboty, więc nie przejmuję się tym. Jeszcze
                    mam tydzień do terminu, jak nic nie będzie się działo, po prostu pójdę do
                    kontroli. Dziś znowu spuchły mi nóżki ale jestem przekonana, że to wynik upałów.
                    Już prawie przeprowadziliśmy się do końca. Dzisiaj kupilismy lodowke.
                    Dziewczyny cierpliwości, dzidzie same sobie wybiorą dzień i godzinę.
                    Buziaczki
                    Basia
            • cytrynka3 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 05.05.03, 21:22
              Alexiku
              Dziękuję za słowa otuchy. Szczerze mówiąc miewam chwile
              zwątpienia, ale postaram się wytrwać. Zaczynamy z Julcią
              odnosić pierwsze sukcesy - w sobotę udało mi się
              nakarmić Julcię z lewej piersi bez nakładki i tylko
              troszkę bolało. Kiedy patrzę na jej uśmiech jestem w
              stanie dać się pokroić i wiem, że zniosę wszystko. W
              sobotę złapała mnie gorączka i miałam czerwoną, bolesną
              prawą pierś, ale udało mi się nie dopuścić do zapalenia.
              Trzymam za Ciebie i resztę oczekujących majówek kciuki.
              Cytrynka i Julia
              • alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 07.05.03, 10:31
                Cytrynko,
                Nie ma za co dziękować.Trzymaj się dzielnie i się nie poddawaj.Pewnie trudno Ci
                w to uwierzyć,ale jeszcze kilka dni i obie będziecie czerpać niesamowitą
                przyjemność ze wspólnych biesiad.Ból zniknie.Wszystko się wyprostuje i nabierze
                jaśniejszych barw.
                Mnie też czekają takie problemy,mam tylko nadzieję,że już mniejsze niz przy
                Małgosi,bo z obserwacji wynika,że drugie macierzyństwo nie gwarantuje sukcesu w
                tej dziedzinie.Niestety...
                Pozdrawiam ciepluteńko całą Twoją Rodzinkę
                Alex
    • alex-1 Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 09:32
      Dzisiaj,tj. 6 maja o godzinie 3 rano Ewa CF. urodziła Synka smile)))))))))
      A jeszcze wczoraj pisała,że może na mnie zaczeka ? wink))))))))

      Maluszek ma 54 cm i waży 4300,tyle wiem.Resztę napisze sama Ewunia,jak wróci do
      domku.

      Ewa - gratuluję Ci jeszcze raz smile))) Zdałaś kolejny ogromny egzamin.Życzę Ci
      szybkiego powrotu do formy,spokoju i wiele,wiele radości.Oczywiście najlepsze
      życzenia i gratulacje dla Męża i Córeczki smile))
      Trzymajcie się !
      Buziaki
      Alex
      • alex-1 Re: Ewa urodziła !!!!!,więc zmiany na liście ! 06.05.03, 09:42
        LISTA:
        1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,
        56cm smile
        2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.
        3270g, 54cm smile
        3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?)
        4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,
        Julię. 2704g, 48cm smile
        5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?)
        6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm smile
        7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
        8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
        9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)
        10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?)
        11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?)
        12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka
        13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
        14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
        15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
        16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
        17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
        18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
        19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
        20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
        21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
        22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
        23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
        24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)

        Mam nadzieję,że nic nie pokręciłam...
        Buziaki
        Alex
        • ewa291 Re: Ewa urodziła !!!!!,więc zmiany na liście ! 06.05.03, 10:37
          Gratulacje dla Ewy!!!!!!!Niezle sie natrudzila-duze chlopczysko.Niech rosnie
          dalej jak na drozdzach,niech jest zdrowy jak rybka ,a mama niech wraca predko
          do sil.
        • magdusi Re: Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 16:25
        • magdusi Re: Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 16:37
          Cześć dziewczyny !!
          Chciałam na wstępie pogratulować Ewie.
          Siadłam do komputera aby Wam obwieścić tą wesołą wiadomość ale jak widać Alex
          mnie uprzedziła smile.
          Kurcze tak się zarzekała że ona jeszcze nie smile.
          A ja mam teraz dwie opcje albo pędzić do szpitala albo czekać na Alex smile, a
          jak mam pędzić do szpitala to już dziś w nocy bo inaczej nie będę miała szansy
          być na 2 urodzinach swojego synka (10 maj).
          Pytanie jak zacząć rodzić ??
          No i zobaczcie drugiego maja pisałam Ewie że dziecko będzie ważyło 4200 a 6
          ważyło 4300 smile, jak któraś chce to też jej mogę policzyć wagę dzidziusia smile.
          Pozdrawiam Was serdecznie
          Magdusia i brzusio już dwa dni po terminie
          • agableu1 Re: Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 17:49
            Czesc majoweczki!

            Przede wszystkim gratulacje dla Ewy! Zuch dziewczynka!
            Ja nadal siedze w jednym kawalku, chociaz to dzis mialam rodzic. na KTG wyszly
            skurcze co 10 min, ale slabe(najwyzej do 30) i porodu to one nie wywolaja. Mam
            isc na usg i badanie moczu (ta nieszczesna opuchlizna)w czwartek, a na kolejne
            ktg w piatek. Licze jednak, ze nie doczekam. czuje sie ogolnie doskonale i
            mezus wywozi mnie co chwila na dzialke, gdzie czekaja na mnie grabki i
            motyczka. Nie daja mi nic robic, ale ja sama nie moge usiedziec na miejscu.
            Przynajmniej nie prasuje drugi raz pieluch i ciuszkow, bo na pewno zrobilabym
            to, gdybym byla skazana na siedzenie w domu.
            zobaczymy, co bedzie dalej. Na razie trzymajcie sie panienki.
            buziaki
            Aga + Kasia
          • alex-1 Re: Ewa urodziła !!!!! 07.05.03, 10:25
            Cześć Magdusia smileCześć Dziewczynki smile

            Magdusiu,wyprzedziłam Cię,bo dobre wiadomości nie mogą czekać smile)))

            Widzę,że też masz problem z terminami...Rzeczywiście fajnie by było,żebyś była
            na urodzinkach synka.A gdybyście zrobili je trochę wcześniej ? Ja nie mogłam
            tego zrobic,bo tydzień przed urodzinami Córeczki nie było moich rodziców i
            wrócili akurat na 1-go.Bez nich nie byłoby takiej imprezy,jak powinna
            być,dlatego czekaliśmy.
            Poród Ewy,trochę mnie wystraszył,bo tak nic się nie działo,nic,nic i nagle
            dziecko na świecie ! Nie jestem teraz pewna swojej sytuacji...Też mam bóle,ale
            rzadko i je ignoruję,obserwuję swój brzuch i już sama nie wiem,czy jest
            wysoko,czy nisko,raz mi się wydaje,że sie obniżył, a za chwilę,że jest tam
            gdzie był.Chciałabym bardzo poczekać do tego 13-go i do tej pory byłam
            przekonana,że mi się uda...teraz nie wiem...
            No ale,co ma być,to będzie.Najwyżej będziemy czekać na następny termin,albo jak
            już będę po,to Mąż pojedzie z małą sam.

            Marzę o tym,żeby się już położyć na plecach....I żebym w nocy nie musiała
            wstawać do toalety....
            A zaczyna mnie drażnić zachowanie sąsiadów i znajomych i różnych innych
            ludzi,którzy się dziwią,że jeszcze chodzę ! Przecież leżeć nie będę,w domu
            siedzieć też nie chcę,jak jest taaaaaaka pogoda.Najbardziej dziwi mnie
            zdziwienie kobiet,które same niedawno rodziły.Rzeczywiście prawdziwe jest
            powiedzenie,że zapomniał......jak cielęciem był.Może jestem teraz
            złośliwa,ale...trudno jest mi czasem ignorować wszystkie uwagi,pytania i te
            wpatrzone w brzuch OCZY !!!! Wiem,że po porodzie zacznie się inna bajka-złote
            rady !!!! Że za cienko dziecko ubrane,że czapeczka powinna byc inna,że budkę
            należy zaciągnąć,że smoczek nie taki itd....brr...
            Mam nadzieję,ze Bóg da mi spore zasoby cierpliwości i jakoś odeprę te ataki.
            W ogóle chyba już ostatnio jestem nieźle zniecierpliwiona,a wnioskuję to z
            tego,że coraz trudniej jest mi dogadać się z córką !? Koszmar,kłócimy się o
            ubranie,o jedzenie,o to,że za długo się ubiera itd...Chyba kiedyś byłam
            bardziej tolerancyjna,a teraz nakręcamy się obie,jedna od drugiej i np.boję się
            już zostawać z nią sama,bo jak jest Mąż,to on jakoś rozładowuje sytuację,a jak
            go nie ma,to w końcu obie zalewamy się łzami...Może to ze mnie wychodzą
            stresy,a ona jest taka jak zwykle...Zdaję sobie sprawę,że tak pewnie jest,tylko
            żeeee,to siedzi we mnie tak mocno,że nie umiem sobie z tym poradzić.A co będzie
            po porodzie ?...sad((((
            Ojejku,chce mi się płakać.Teraz mi bardzo żal Małgosi,że tak się zmieniłam.
            Boże,spraw,żeby to były tylko hormony,a nie coś w głowie mi się miesza...

            No i się popłakałam sad((((

            Pisali w książce o zmiennych nastrojach,ale nikt nie pisał,że się pojawią
            dopiero teraz...
            Dobrze,kończę,bo może ten dołek jest zakaźny,nie chcę,żeby na Was przeszło.
            Trzymajcie się dzielnie i noski do góry.
            ALex
    • aneczkag Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 09:54
      Nina urodziła wczoraj o 12.55 po 3,5h Agatkę 2700g.
      Mała ponoć leży w inkubatorku.
      To tyle co wiem.
      • magiszon Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 12:56
        Cześć Kochane !!!
        Błagam nie bijcie... wogóle nie mogę ze swojego kompa puścić posta, może teraz
        się uda wink
        Na początek OGROMNIASTE GRATULACJE dla wszystkich szczęśliwych mamuś i
        tatusiów !!! Dziewczyny, jesteście naprawdę wielkie, życzę Waszym ślicznym
        maleństwom samych radości a Wam szczęśliwych chwil już zawsze z nimi.

        My już po remontach i czekamy... powiedzmy, że cierpliwie wink ale tak naprawdę
        nie mogę się doczekać tej radosnej chwili i wiecie co, coś jest ze mną chyba
        nie tak, bo wcale się nie boję, czy Wy też tak spokojnie podchodzicie do
        porodu. Mam nadzieję, że nie spanikuję, ale to napewno będzie to trudne smile
        Wczoraj gin mi powiedział, że synuś ma już bardzo nisko główkę, więc tak jak u
        Was w każdej chwili może się zacząć.
        Alexiku, ja mam takei same odczucia jak ktoś mnie codziennie wypytuje, czy to
        już i dlaczego ja jeszcze chodzę a do tego jeżdźę samochodem, po prostu zgroza,
        nie potrafią zrozumieć, że łatwiej się przebiera pedałami niż kończynami smile

        To tak w wielkim skrócie
        Całuję Was bardzo bardzo mocno i teraz będę próbować puścić tego posta...
        Magda

        ps. Karolinko, jestem z Tobą całym sercem, wiem, że to łatwo powiedzieć, ale
        nie marw się, musi się wszystko ułożyć !!! Jesteś wspaniałą kobietką i będziesz
        albo już jesteś wspanialą mamą.
        Pa
      • alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 13:48
        Gratulacje dla Niny !
        A MAleńka,niech szybciutko opuści inkubator,rośnie zdrowo i cieszy rodziców.

        A swoją drogą,to się pogubiłam...Z tego co znalazłam Nina miała rodzić koniec
        maja-początek czerwca,ale chyba nie ma jej na naszej liście,czy któraś coś wie
        na ten temat ?
        Pozdrawiasy
        Alex
        • aneczkag Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 10.05.03, 00:16
          W czasach, gdy edziecko bardzo wolno chodziło Nina wyemigrowała na dzieckook i
          nieczęsto do nas zaglądała.
          Ale ponieważ ją pewnie pamiętacie, to pomyslałam, że dobrze by było napisać, no
          nie?
      • cytrynka3 Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 18:47
        Gratuluję!!!!!!!!!!!!
        Mało się ostatnio odzywam, bo Malutka mnie absorbuje, ale
        wszystkim mamom gratuluję i trzymam kciuki za oczekujące.
        Cytrynka
      • magdusi Jestem a raczej jesteśmy !!! 09.05.03, 16:27
        Cześć dziewczynki !!
        Zdecydowałam jednak nie czekać na Alex tylko jechać za Ewą smile (pozdrowienia
        dla Ewy i mam nadzieję że się wkrótce sama odezwie).
        Tak więc urodziłam synka 07.05.03 o godz.11.35. ważył 3300 i mierzył 58cm -
        tak więc długi i chudy. Co do przebiegu porodu opiszę wszystko wieczorem ze
        szczegółami a teraz już niecierpliwie czakam na powrót Jeremka od babci. Jak
        widać na urodziny zdążyłam - to już jutro !!
        Pozdrawiam Was serdecznie
        Magdusia i Bruno rozpoczęta trzecia doba smile
        • cytrynka3 Re: Jestem a raczej jesteśmy !!! 10.05.03, 01:11
          Wow
          Serdecznie gratuluję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bardzo się
          cieszę. Życzę Wam dużo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się z naszymi
          pociechami. Czekam na następne szczęśliwe rozwiązania
          majowych mamuś.
          Buziaki
          Cytrynka z Julcią
    • melassaa Co robić? 08.05.03, 16:56
      Dziewczyny, poradżcie.
      Jestem 5 dni po terminie sad
      Zaczynam się niepokoić, bo oprócz bardzo intensywnych ruchów dziecka i
      lekkiego twardnienia brzucha nic się nie dzieje...
      Czy mam się zgłosić do szpitala? Wolałabym tego uniknąć nie mając objawów
      zbliżającego się porodu - boję się, że będą sztucznie wywoływać, a tego bym
      bardzo nie chciała.
      Obwód brzucha - 120 cm... to chyba wystarczy wink
      Gin w poniedziałek zapewniła, że urodzę w ciągu max 72 godzin, a tu nic...

      Co mam robić?
      • magiszon Re: Co robić? 08.05.03, 17:37
        Hej Melasko,
        Nie mam bladego pojęcia co robić, ale nasuwa mi się tylko jedno pytanie, byłaś
        już na badaniu ktg? Mój gin powiedział, że należy je robić już w dniu terminu...
        napisz coś więcej
        główka do góry (oczywiście Twoja wink
        ściskawka
        magda
      • alex-1 Re: Co robić? 08.05.03, 18:36
        Cześć Melassaa smile
        W moim szpitalu jest praktyka,że się czeka 11 dni po terminie,jeśli do tego
        czasu się nie urodzi,to należy się do nich zgłosić i raczej już z torbą smile))

        Mnie ostatnio "pocieszyła" pani w sklepie.Powiedziała,że jej syn miał się
        urodzić 12 maja,a urodził się 2 CZERWCA !!!!!

        Osobiscie myślę tak jak Magdusia,że dobrze by było zrobić KTG,jeśli wykaże ,że
        wszystko OK,to chyba uzbroić się w cierpliwość i czekać.Może była źle obliczona
        data porodu...(sama nie do końca wierzę w to co piszę teraz-o tym obliczeniu)
        Z drugiej strony o donoszonej ciąży mówi się,że jest między 38 a 42
        tygodniem,więc 5 dni,to jeszcze nic.
        No,ale rozumiem Twoje zniecierpliwienie.A kiedy masz teraz wizytę u lekarza
        (ginekologa prowadzącego ) ?
        Trzymaj się i nie denerwuj.Przeglądałam wczoraj archiwalne gazety dla rodziców
        i przeczytałam,że stres bardzo silnie wpływa na zachamowanie akcji
        porodowej,więc dziewczynki-im spokojniej tym lepiej smile))

        A ja właśnie boję się porodu sad(((
        Może,jak nadejdą skurcze,to przestanę się bać,bo chęć skończenia tych męczarni
        będzie silniejsza niż strach...Oby !
        Trzymajcie się wszystkie
        Buziaki
        Alex
        • alex-1 Re: Co robić?-oj, pomyłka ! 08.05.03, 18:39
          Oczywiście myślę to samo co Magiszonek,a nie Magdusia.Przepraszam,pomyliłam się.
          Magdusia ostatnio nie pisze,może rodzi ? smile

          Magiszonku,fajnie że znowu jesteś z nami.Już tęskniłam smile))
          Buziaki
          Alex
          • melassaa Magiszon i Alex 08.05.03, 20:36
            Dziękuję za odpowiedż!
            Z gin nawet się nie umawiałam na następną wizytę, była pewna że urodzę lada
            dzień. Powiedziała, że nie ma potrzeby bez akcji porodowej specjalnie jechać
            do szpitala na ktg, bo to już i tak niedługo.
            No i mam zagwozdkę - bo pojechałabym na to ktg, ale boję się, że będą chcieli
            mnie zostawić i sztucznie wywołać poród. A pewnie nie ma takiej potrzeby...

            Postanowiłam więc, że jeśli do poniedziałku nic się nie wyjaśni, to pojadę do
            tego szpitala i już. Niech robią co chcą (nie da się ukryć - strasznie boję
            się masażu szyjki...).

            Z tym terminem to jest jakoś dziwnie, bo wg gin mam na 3.05, a według mnie to
            wypada gdzieś na 10.05 (40 tyg. od poczęcia). USG było niekonkretne - wg niego
            jestem gdzieś w 40 tygodniu.

            Może więc trochę panikuję, ale zdenerwował mnie ostatnio szum wokół mnie i te
            dziwne spojrzenia, same wiecie. Już mi się odechciewa wychodzić na ulicę,
            przemykam korytarzem jak złodziej, żeby nie natknąć się na sąsiadki.

            Ustalam więc datę na poniedziałek i może to mnie uspokoi.

            Póki co jutro jeszcze powinnam być na chodzie, bo przychodzą gazownicy do
            kuchenki.
            Pozdrawiam wszystkie ciężaróweczki bardzo serdecznie!
            • magiszon Re: Magiszon i Alex 08.05.03, 22:37
              Melasko, też bałabym się tego masażu...
              Ja dzisiaj odwaliłam straszny numer, na środku chodnika wywinęłam takiego orła
              na brzuch, że aż mnie zmroziło, Boże dziewczyny jak ja się wystrachałam, teraz
              mam wrażenie, że w każdej chwili urodzę, ale jak Aleksik pisała stres może
              spowolnić, więc... w każdym razie nikomu nie życzę takiej przykrej przygody.
              Ale tak już na wesoło dodam, że po wszystkim mój brat który szedł koło mnie i
              nie zdążył mnie złapać powiedział, że wyglądałam jak koparka, bo jak się
              zakołysałam na brzuchu, to nabrałam piasku między zęby. W sumie tak mnie
              rozbawił (bo wyobrażam sobie jak to z boku mogło wyglądać), że już mi trochę
              ten sters przeszedł. Zobaczę co będzie dalej. Mam nadzieję, że wody płodowe i
              pęchęrz są bardzo dobrą ochroną i nawet takie urazy można przejść bez szwanku,
              nie licząc oczywiście startych kolan, bo to w sumie pryszcz. Chciałam Was
              trochę rozbawić wieczorową porą... ale tak naprawdę to śpijcie dobrze i
              uważajcie bardzo na siebie bo ten środek ciężkości jest naprawdę w innym
              miejscu.
              pa
              Rozcialapa magda
              • alex-1 Re: Alex do Magiszonka 08.05.03, 23:41
                Magiszonku !!! smile
                Najpierw mnie przeraziłaś,cała spięta czytam resztę wiadomości i
                nagle...ryczałam ze śmiechu.
                Ale na poważnie,współczuję upadku.Mam nadzieję,ze czujesz się już lepiej i
                Maluszek w Tobie tez nie narzeka.Może myślał,że jest na bungie wink

                Pozdrów Brata smile
                I trzymaj się.Brzucho do góry,bo jeszcze kilka dni zostało smile
                Alex
      • magdusi JESTEM A RACZEJ JESTEŚMY !!!!! 09.05.03, 17:40
        Cześć dziewczynki !!
        Zdecydowałam jednak nie czekać na Alex tylko jechać za Ewą smile (pozdrowienia
        dla Ewy i mam nadzieję że się wkrótce sama odezwie).
        Tak więc urodziłam synka 07.05.03 o godz.11.35. ważył 3300 i mierzył 58cm -
        tak więc długi i chudy. Co do przebiegu porodu opiszę wszystko wieczorem ze
        szczegółami a teraz już niecierpliwie czakam na powrót Jeremka od babci. Jak
        widać na urodziny zdążyłam - to już jutro !!
        Pozdrawiam Was serdecznie
        Magdusia i Bruno rozpoczęta trzecia doba smile

        • magdusi LISTA 09.05.03, 17:42
          LISTA:
          1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,
          56cm smile
          2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
          dziewczynkę,Zuzię.
          3270g, 54cm smile
          3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?)
          4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,
          Julię. 2704g, 48cm smile
          5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka
          Bruna. 3300g, 58cm
          6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm smile
          7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
          8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
          9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)
          10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?)
          11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?)
          12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka
          13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
          14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
          15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
          16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
          17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
          18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
          19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
          20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
          21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
          22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
          23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
          24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)
        • alex-1 Magdusia - GRATULACJE!!!!! 09.05.03, 18:50
          Magduś,
          Gratuluję z całego serca ! smile)))
          Bardzo szybko Ci to poszło i już jesteś w domku ?! Szok !
          Cieszę się bardzo,najlepsze życzenia dla Ciebie,Maleństwa,dumnego Taty i
          jutrzejszego Jubilata-Starszego Brata !

          CZekam na relację z porodu.Spotkałaś się z Ewą ? Pewnie tak.
          Trzymaj się dzielnie i ostrożnie baluj jutro wink hihihi !
          Alex
          • gzylka Już bez brzuszka 10.05.03, 13:21
            Spieszę się pochwalić że mój synek jest już na świecie.
            Poród zaczął się tak nagle,że nawet nie miałam czasu by się tu zameldować.
            Urodziłam w niedzielę, 4.05 w iście filmowym tempie. Od pierwszych delikatnych
            oznak do momentu gdy trzymałam Juliuszka w ramionach minęło zaledwie 3,5 godz.
            Każdej kobiecie życzę takich porodów.
            W piątek po perypetiach szpitalnych - opiszę gdy będę mieć więcej czasu -
            wróciliśmy do domku i usiłujemy się zaadaptować i przezwyciężyć problemy z
            karmieniem.
            Pozdrawiam już mamusie i brzuchaczy
            Aga i Julisz
            • agableu1 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 17:26
              Czesc Majoweczki,

              alez tu ruch sie zrobil. Ja tez spiesze pochwalic sie, ze Kasia jest juz na
              swiecie. Urodzila sie 7.05 o 8.30 po calonocnej akcji. Niedlugo po moim poscie
              z minorowym nastroju na naszym forum wybralismy sie z mezulkiem na dzialke jak
              to ostatnio mielismy w zwyczaju. Wstąpilismy do domu moich rodzicow podlac
              kawiatki i tam odeszly mi wody. nie mam na razie mozliwosci opisywac porodu,
              ale powiem Wam tylko tyle, ze mimo calonocnych skurczow i męki, nie mam nawet
              jednego szwa i gdyby nie jeszcze wystający brzuszek i zmeczenie z niewyspania,
              to nie wiedzialabym, ze w ogole rodzilam.
              Na razie tyle.
              Oczywiscie przylaczam sie do gratulacji dla wszystkich Majoweczek, ktore tulą
              juz do piersi swoje malenstwa i trzymam kciuki za Te, ktore mają to jeszcze
              przed sobą.
              Buziaki
              Aga + Kasia (podobna do Tatusia)
              • graza777 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 20:25
                jej ale juz nas mamusiek duzo
                gratuluje z calego serca
                i czekam na nowe dziewczyny
                i do zobaczenia na forum juz o bobasachsmile
                szkoda mi was opuszczacsmile
                ale taki juz los dziejowsmile
                zreszta za nic juz bym nie schowala do brzusia mojej Zuli
                kocham patrzec na nia jak je i sie niesmialo juz usmiecha do mnie
                to cudowne dziewczyny
                musze wam powiedziec ze nie przypuszczalam w najsmielszych snach ze tak ja
                pokocham
                ale ta milosc nie powiem przyszla z czasem i kazdego dnia jest wiekszasmile
                i to jest z tego wszystkiego najwspanialsze
                prawdziwy cud

                przesylam wam buziaki od nas i czekam na nowe majoweczkismile
              • magdusi Re: Już bez brzuszka Gratulacje 10.05.03, 21:56
                Gzylka i Agableu gratulacje !!!
                Cieszę się że już po i że macie swoje pociechy przy sobie to naprawdę super
                uczucie !!
                Agableu widzę że rodziłyśmy tego samego dnia smile.
                Gzylka czekam na relację ze szpitala.

                Pozdrawiam Magdusia

                P.S. Dopiszcie się do listy
            • alex-1 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 21:25
              Gzylka,Agableu smile

              Gratuluję smile)))))))
              Jestem dzisiaj ledwo żywa,ale gratuluję bardzo serdecznie i naprawdę się
              ciesze,że już jesteście po.
              Trzymajcie się,Wasze drobinki niech pięknie jedzą,śpią i rosną smile)
              Gratulacje dla Tatusiów.

              Pochwalcie się jeszcze wymiarami Małych Istotek i dodajcie to do
              listy,prosimy smile))
              Buziaki
              Alex
              • boguniap Re: Już bez brzuszka 11.05.03, 12:47
                Tu melduje sie Bogusia i Bartek, który urodziła się 5.05.o godz. 13.10
                (cesarskie cięcie), wczoraj wróciliśmy do domu, a jutro spróbujemy przeczytać
                co się działo jak nas nie było. Aha mierzył 55 i ważył 3450, 10 punktów.
                Uaktualniona lista
                LISTA:
                1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
                Tymoteusza.3520g,
                56cm smile
                2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
                dziewczynkę,Zuzię.
                3270g, 54cm smile
                3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?)
                4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
                dziewczynkę,
                Julię. 2704g, 48cm smile
                5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja
                chłopczyka
                Bruna. 3300g, 58cm
                6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja
                chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm smile
                7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
                8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
                9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk - Bartuś, zgodnie z palanem 05
                maja smile
                10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?)
                11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?)
                12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka
                13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
                14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
                15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
                16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
                17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
                18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
                19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
                20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
                21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
                22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
                23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
                24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)
                • agableu1 Re: Już bez brzuszka 11.05.03, 19:12
                  Dodaje swoje dane do listy:
                  a propos!moja niunia została nazwana w mojej pracy "nowym modelem NOKIA" ze
                  względu na wagę smile))

                  > Uaktualniona lista
                  > LISTA:
                  > 1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
                  > Tymoteusza.3520g,
                  > 56cm smile
                  > 2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
                  > dziewczynkę,Zuzię.
                  > 3270g, 54cm smile
                  > 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?)
                  > 4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
                  > dziewczynkę,
                  > Julię. 2704g, 48cm smile
                  > 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja
                  > chłopczyka
                  > Bruna. 3300g, 58cm
                  > 6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja
                  > chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm smile
                  > 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
                  > 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
                  > 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk - Bartuś, zgodnie z palanem 05
                  > maja smile
                  > 10) Agableu - 06 maja (7.05 dziewczynka 3510 g, 56cm)
                  > 11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?)
                  > 12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka
                  > 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
                  > 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
                  > 15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
                  > 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
                  > 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
                  > 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
                  > 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
                  > 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
                  > 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
                  > 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
                  > 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
                  > 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)
        • magdusi Mój poród 10.05.03, 21:51
          Cześć !!
          Z opisem przebiegu porodu zacznę moim zdaniem od początku (jak się później
          okazało było to około 1 maja). Po odejściu czopa śluzowego ok. godz. 23
          zaczęły się bóle niewielkie ale regularne co 10 minut i trwały do około godz.
          2 następnie odchodziły bez śladu, sytuacja ta się powtarzała przez cztery dni.
          Natomiast 5 maja nie miałam nic się nie działo. 6 maja Ewa urodziła i do mnie
          dotarło że albo zacznę rodzić w nocy albo będę się musiała wstrzymać do 11
          maja bo inaczej nie będę na drugich urodzinach Jeremiego. I tak 6 maja o godz.
          23 znowu zaczęły się bóle co 10 minut z tym że ok. godz. 2 tym razem się nie
          skończyły tylko przyspieszyły i były co 7 minut. Położyłam się spać żeby
          trochę odpocząć ale tak naprawdę to był taki sen na 7 minut budziłam się co 7
          minut zapisywałam godzinę i szłam spać dalej. Ok. godz. 4 bóle się zrobiły co
          5 minut i już wstałam żeby pochodzić – bóle nie były jakieś wielkie żeby nie
          były do zniesienia. Około godz. 5 postanowiłam obudzić męża że może powinniśmy
          pojechać do szpitala. Mąż wstał bóle zaczęły być co 4 minuty. Ubraliśmy
          Jeremiego zadzwoniliśmy do dziadków że go im wieziemy zeszliśmy do samochodu i
          pojechaliśmy. Do szpitala dojechaliśmy ok. godz. 6. Ja przed wejściem do
          szpitala jeszcze mówiłam do męża że to może nie to bo to w sumie oprócz tego
          że jest regularnie to tak bardzo nie boli. No ale skoro byliśmy pod szpitalem
          to stwierdziliśmy że sprawdzimy i wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak po
          badaniu położna stwierdziła że idziemy na salę porodową i nie robimy ktg bo
          mam 5 cm rozwarcia, ja się jeszcze jej dwa razy pytałam ile bo nie mogłam
          uwierzyć, w te 5 cm. Wróciłam na izbę i pani zaczęła wypełniać te papierki
          (jak tego dużo !!!), a mąż poszedł do samochodu po rzeczy. Następnie położna
          zaprowadziła nas na salę do porodu rodzinnego (na agrestową w tej samej sali
          urodził się Jeremi wink, była wtedy 6.45. Przemiła położna założyła mi wenflon
          (zrobiła to naprawdę rewelacyjnie za pierwszym razem i bez bólu), następnie
          podali mi antybiotyk ten który miał zabezpieczyć moje dziecko przed tą
          bakterią, którą miałam. Później podłączyli mnie do ktg i okazało się że te
          moje skurcze są jakieś słabe ale regularne i że trochę poczekamy. O 8 była
          zmiana położnych i ta nowa była równie miła jak poprzednia. Podała mi jakieś
          płyny bo stwierdziła że wyglądam na lekko odwodnioną i że dobrze by było mnie
          wzmocnić. Rozwarcie doszło do 7 cm a skurcze wcale nie stały się mocniejsze
          (dziwne), tak więc dalej sobie chodziłam po sali porodowej, włączyliśmy radio
          mój mąż konał ze śmiechu bo ja sobie tańczyłam a przecież miałam rodzić.
          Niestety skurcze nie stawały się mocniejsze i zapadła decyzja o przebiciu
          pęcherza, co niestety również nie spowodowało wzrostu skurczy, następnie
          stwierdzili że podadzą mi oksytocynę i dowiedziałam się że to ostatni moment
          na znieczulenie. Ja na szczęście zdecydowałam się na znieczulenie mimo że bóle
          które miałam były do zniesienia. Po podaniu oksytocyny skurcze wcale się nie
          nasiliły a rozwarcie szło dalej. Jak skurcze trochę się nasiliły to zaczęło
          spadać tętno dziecka (co wtedy przeżyliśmy z mężem nie będę opisywać), położna
          wezwała lekarza ten następnego oni się tylko na siebie patrzyli i nic nam nie
          mówili (po prostu horror). W pewnym momencie ktg przestało w ogóle pokazywać
          tętno dziecka, a ja mówię że on już chyba wszedł w miednicę, położna zagląda i
          mówi że tak. Zapytała się czy coś czuję a ja na to (byłam po znieczuleniu
          zewnątrzoponowym) że chyba parcie. Ona mówi to przyj wtedy kiedy Ci się wydaje
          (na szczęście pierwsze dziecko rodziłam też w znieczuleniu i miałam jakieś
          pojęcie o rodzeniu). No i tak o godz 11.20 zaczęłam walczyć o przyjście mojego
          dziecka na świat i o godz.11.35 usłyszeliśmy krzyk Bruna, mały wylądował na
          moim brzuchu i się od razu uspokoił. Poleżał tak trochę jak przestała tętnić
          pępowina tata odciął pępowinę a ja urodziłam łożysko. Następnie mały został
          zabrany na badania. Tatuś wrócił szczęśliwy bo mały mimo trudów porodu dostał
          10 punktów. Bruno ważył 3300g i mierzył 58cm. Jak go przynieśli z powrotem
          mały dostał pierś i tak pięknie jadł że nawet położna była zdziwiona. Muszę
          przyznać że w ogóle nie miałam problemów z karmieniem (to jest chyba tak jak z
          jazdą na rowerze że się tego po prostu nie zapomina). Powiem że Bruno był tak
          dzielny że po pierwszej dobie spadł na wadze tylko 5g i ważył 3295g, a w
          drugiej dobie ważył już 3360g – lekarze byli w szoku że tak ładnie przybiera.
          I tak po skończonej drugiej dobie mogliśmy wyjść do domku.
          Przepraszam że przedługo ale miało być dokładnie smile

          Pozdrawiam
          Magdusia
          • alex-1 Re: Mój poród 11.05.03, 10:32
            Magdusia smile))
            Gratulacje !
            Dzięki,że tak dokładnie wszystko opisałaś.Musze się przyznać,że jak doszłam do
            momentu,jak Bruno wylądował na Twoim brzuszku,to łzy wzruszenia poleciały mi po
            polikach...

            Ja dzisiaj miałam 3-cią noc ze skurczami,a w piątek chyba odszedł mi czop...
            Wygląda to wszystko bardzo podobnie,jak u Ciebie,więc idę się jeszcze troche
            przespać smile
            Zabieg Małgosi staje pod znakiem zapytania,ale nie zmieniamy terminu,a nóż się
            uda smile
            To tyle.
            P.S. Ale cały czas wierzę,że urodzę po 12-tym.Wiara czyni cuda,więc możeeee....

            Buziaki
            Alex
          • alex-1 Re: Mój poród 11.05.03, 10:33
            I jeszcze jedno,pamiętasz,jak nazywły się Twoje położne ?

            I jeszcze drugie,jak udały się urodzinki ?

            Buziaki
            Alex
            • magdusi Do Alex 11.05.03, 11:40
              Cześć !!
              Wydaje mi się że masz szansę dotrwać w końcu to już jutro będę trzymać kciuki,
              koniecznie napisz co i jak.
              Co do położnych to ja niestety nie pamiętam nazwisk sad, ale imiona tak
              pierwsza to była Edyta i ona prowadzi szkołę rodzenia, a druga to była Beata z
              dwuczłonowym nazwiskiem. Obie były naprawdę super !!
              Zresztą muszę przyznać że na położnictwie też nie spotkałam się z nikim
              nieprzyjemnym poprostu pełen relaks. Jak się coś potrzebuje to się dzwoni a
              one przychodzą z uśmiechem na twarzy po prostu szok.
              Pozdrawiam Magdusia
              • magdusi Re: Do Alex 11.05.03, 11:44
                Aha w opisie porodu zabrakło jeszcze jednego.
                Jak mały był na moim brzuchu spojrzałam na męża i to co zobaczyłąm w jego
                oczach nie da się poprostu opisać. Spytałam go co jest a on tylko lekko
                pokręcił głową a ja do niego mówię jak chcesz płakać to płacz no i się biedny
                wielki facet poryczał, ja zresztą też - no i jak to piszę to też mam łzy w
                oczach.
                Pozdrawiam
                Magdusia
                P.S. Urodziny się super udały Jeremi chodził jak nakręcony, poza tym zakochał
                sie w swoim braciszku jak mały zaczyna kwilić to mu niesie grzechotki i się do
                niego przytula poprostu super.
        • ewacf Re: JESTEM A RACZEJ JESTEŚMY !!!!! 11.05.03, 13:38
          Hej Dziewczyny!
          Magdusia, Ty to masz zdrowie – wyszłaś ze szpitala (spotkałyśmy się, a jakżesmile
          i zaraz na forum piszesz!! Ja jestem ciągle słaba, niewyspana i jakoś z czasem
          też trudno mi wyrobić (może się za bardzo przejmuję tym, co jest do zrobienia).
          Bardzo dziękuję za wszystkie gratulacje, które dostałam!!
          Gratuluję wszystkim dziewczynom, które już urodziły!
          O moim porodzie:
          Wieczorem koło g. 22, 5 maja, wysłałam do Alex maila, że to jeszcze nieprędko i
          poszłam spać. Dwadzieścia minut przed północą obudziły mnie skurcze (jak wiele
          razy w ostatnim czasie), wiec wstałam, poszłam się napić, zjadłam sobie serek
          homogenizowany i postanowiłam znów się położyć. Ale nie dało się zasnąć –
          policzyłam, że skurcze są co 10 min. Urządziłam sobie więc kąpiel (w czasie
          kąpieli również mierzyłam czas) – posiedziałam w wannie z pół godziny (po co
          się miałam spieszyć? wszędzie piszą, że krótkie porody zdarzają się tylko na
          filmie, nie ma co za wcześnie jechać do szpitala, ha ha ha), potem między
          skurczami umyłam sobie głowę i ogoliłam nogi (trzeba do porodu wyglądać, no
          nie?smile i postanowiłam powiadomić męża, że chyba wreszcie coś się dzieje. Mąż
          odniósł się sceptycznie do sprawy, bo skurcze robiły nam nadzieję już parę razy
          wcześniej, a nie było żadnych innych objawów – ani odejścia wód, ani czopa, ani
          śladu krwi – nic. Jednak skurcze nie dawały mi ani spać ani leżeć, więc ok.
          1:30 zadzwoniliśmy do położnej i umówiliśmy się z nią w szpitalu o 2:30 (w tym
          czasie musieliśmy zorganizować opiekę do córki i dojechać). W czasie
          przygotowań czułam, że skurcze są częstsze, ale nie miałam czasu mierzyć i w
          ogóle zrobiłam się trochę nerwowa. Parę minut po drugiej wyjechaliśmy z domu –
          w aucie skurcze co 4 min. Na izbie przyjęć (g. 2:20) dyżurna położna, jak mnie
          ujrzała, od razu pytała, czy nie czuję jeszcze parcia, ale ja uznałam, że nie.
          Zaczęła procedurę przyjęcia do szpitala, w tym czasie przyjechała nasza
          położna – już mnie nawet nie badali na izbie, nie zmierzyli mi nawet ciśnienia –
          zadecydowała, że od razu lecimy na salę porodową (pomarańczowa). Badanie – 7
          cm rozwarcia (!! a ja myślałam, że przede mną jeszcze długie godziny męki!).
          Krótki zapis ktg - skurcze co 2 min, szybko wenflon i antybiotyk (nie wiem,
          czy miał czas zadziałać), wstałam i już położna zaprosiła mnie do parcia – dwa
          skurcze w kucki, potem w pozycji półleżącej jeszcze trzy i już położna położyła
          mi na brzuchu cieplutkie maleństwo (g. 3:00) informując, że urodził się „piękny
          chłopak”, na co tak się zdziwiliśmy, że aż ona się zdziwiła, że się dziwimy.
          Ale jak się nie dziwić, skoro cały czas byłam przekonana, że rodzę Basię!!
          Jednym słowem – poród filmowy (jak u Gzylki): szybko (niewiele ponad 3 g od
          czasu przebudzenia, w tym 5 min. parcia), sprawnie, cisza, spokój, zero ostrego
          światła, zero lekarzy, zero komplikacji, położna (profesjonalistka, polecam!) i
          my. Jak leżeliśmy sobie z synkiem po porodzie jeszcze na sali porodowej, za
          oknem wstawał dzień (nic mnie kicz nie obchodzi – tak było). Zupełne
          przeciwieństwo mojego pierwszego porodu. Jednak rozważę urodzenie trzeciego
          dzieckasmile, ale to dopiero za czas jakiś. No i chyba nie będę czekać z
          telefonem do położnej zbyt długo, bo jeszcze pół godziny i miałam szanse nie
          dotrzeć do szpitala.
          Niestety, nie uniknęłam cięcia, ale – jak wiecie – maluch był spory – ważył
          4300, a przy tym nie był aż taki długi – 54 cm – a więc miał spore obwody, no i
          było to konieczne.
          I jeszcze jedna rzecz – pierwszym razem rodziłam pod oksytocyną, poród był
          wywoływany, teraz – wszystko naturalnie – różnica jest ogromna. Nie mówię, że
          nie boli, ale można odsapnąć między skurczami, a pod oksytocyną skurcze szły
          jeden po drugim i były bardzo intensywne od samego początku. Moim zdaniem więc
          warto zaczekać, aż się samo zacznie niż na własne życzenie katować się
          wywoływaniem (nie mówię o sytuacjach awaryjnych).

          I jesteśmy już w domu. Mały Jędrek jest słodki i kochany, ssie bez problemu, a
          duża siostra cały czas go pilnujesmile. Z drugiej strony niezły z niego krzykacz
          i czasem nie daje odetchnąć (dziś akurat jakiś spokojniejszy).
          Dziewczyny, życzę wszystkim, które jeszcze czekają, takiego udanego porodu jak
          mój (ten drugi oczywiście) i serdecznie pozdrawiam!!
          Ewa

          • magdusi Moja kondycja po porodzie 11.05.03, 15:30
            Cześć dziewczyny !!
            Potwierdzam to co mówiła Ewa (wszyscy dookoła też to mówią) jestem chyba nie
            do zdarcia smile. Rzeczywiście zaraz po porodzie mogłam góry przenosić, poród nic
            mnie nie osłabił, moja siostra jak mnie zobaczyła powiedziała że nie widać po
            mnie wogóle zmęczenia po porodzie - nie tak jak po pierwszym dziecku. Siadam
            normalnie mimo szwów (mam chyba dwa bo położna się bała że może jednak będę
            parła nie na bólu partym - a tylko ja teoretycznie wiedziałam kiedy to jest).
            Podczas porodu straciłam bardzo mało krwi i miałam mało wód. Dowodem na to że
            mój organizm nie odczuł tak bardzo porodu są chociażby wyniki krwi 196 płytek
            i 4,5 mln czerwonych smile.
            Pozdrawiam Magdusia
            P.S. Potwierdzam że Ewy dziecko to krzykacz, ale może on tak krzyczał bo u
            niej na sali to chyba wszystkie dzieci się piłowały na cały oddział smile
            Pozdrowienia dla Andrzejka niech rośnie zdrowo !!
            • magiszon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 11.05.03, 16:04
              Moje najserdeczniejsze gratulacje dla Magdusi, Agi (Gzylki), Agi (Agableu),
              Ewci i Boguni!!!
              Jesteście dzielne jak nie wiem co, wzruszyłyście mnie opisami porodów, dzięki,
              że zrobiłyście to tak szczegółowo.
              Pocałujcie swoje kochane Maleństewka i uściśnijcie dłonie dumnym tatuśkom, a
              przejętym braciszkom i siostrzyczkom dajcie wielkiego buziora.

              Ściskam wszystkie Majóweczki
              Trzymajcie się cieplutko
              Magda
              ps. u mnie cały czas skurcze przepowiadające, i czekamy grzecznie...
              pa
              • magiszon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 11.05.03, 16:05
                właściwie to POPIĄTNE GRATULACJE !!!
                Już nawet liczyć nie umiem, ale to przez te łzy wzruszenia...
                magda
                • anakon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 12.05.03, 09:48
                  No wlasnie gratulacje!!!!! i juz wam zazdroszcze pieknych porodow i slicznych
                  bobasow i powaznie zaniepokoilam sie nagla zmiana plci dziecka...bo mnie tez
                  wszyscy powtarzaja ze wygladam na chlopaka...choc wszystkie USG mowia...cora.
                  Termin-jutro!!!!poki co jakis jeden falszywy alarm, no moze 2 ale nic poza tym,
                  czkam i odbieram kolejne wyniki plytek krwi...jak beda ponizej 50 tys. to juz
                  sie nie wydostane jutro ze szpitala i poloza mnie na patologii brrrrrrrrrr, mam
                  nadzieje, ze sie obejdzie i pojade normalnie do szpitala na porod...i nie beda
                  wywolywac i podsycac oksytocyna, bo tez nie spodziewam sie po niej niczego
                  dobrego, poki co humor mi dopisuje i jestem raczej mobilna ciezarowka
                  przedporodowa(jezdze autem-sama po calej Wwie; biegam po sklepach i robie w
                  domu porzadki i jakos w sumie czuje sie malo przedporodowo-ciezarowkowo)Tak z
                  zalem patrze, ze juz wlasciwie nie ma tu prawie czekajacych, tylko same
                  szczesliwe mamy, ktore powoli przechodza na forum po...moze odezwie sie jeszcze
                  ktoras czekajaca???? Trzymajcie za mnie kciuki i za wyniki i za w sumie rychly
                  porod.Pozdrawiam i nie wiem kiedy teraz uda mi sie wejsc na forum.PA
                  • melassaa Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 15:19
                    Anakonku, melduję się!

                    Na początek - dołączam się do gratulacji. Dziewczyny, naprawdę wielkie z Was
                    szczęściary!!!

                    Ja jestem 9 dni po terminie. Dzisiaj miałam jechać do szpitala na wywołanie
                    porodu (tak sobie obiecałam), ale w końcu postanowiłam poczekać do piątku -
                    czyli dwóch tygodni po terminie.
                    Na Wirulanej Polsce jest bardzo dobry serwis o ciąży. Jest tam napisane, że
                    dwa tygodnie po terminie to jeszcze pełny luz, a wywoływanie porodu powinno
                    się robić dopiero po upłynięciu tego terminu. Podanie oksytocyny może
                    prowadzić do większych bólów, częściej też poród kończy się cesarką oraz
                    różnymi komplikacjami (najczęściej długi poród + niedotlenienie dziecka).
                    Oczywiście wcale nie musi tak być - ale ryzyko jest większe.

                    Dzidzia się wierci intensywnie - wczoraj dosłownie aż płakałam z bólu, jaki mi
                    sprawiała bezustannie przez cały dzień. Dzisiaj trochę lżej.
                    Nie potrafię powiedzieć czy mam skurcze. To jest dla mnie najgorsze. Od czasu
                    do czasu twardnieje mi trochę brzuch, ale jest to całkowicie bezbolesne i
                    zdarza się rzadko.
                    Brzuch boli mnie trochę tylko wtedy, gdy dzidzia się wierci - gdy jest
                    spokojna, to nic się nie dzieje.

                    No to czekam sobie dalej i zastanawiam sie, czy jest jest to ktoś jeszcze w
                    jednym kawałku oprócz mnie i Anakona?

                    Pozdrawiam świeżo upieczone mamusie!
                    • melassaa Rozpoczynam masowanie brodawek 12.05.03, 20:05
                      ...o którym kompletnie zapomniałam.
                      Właśnie jestem po pierwszej turze - 25 minut. Czuję się lekko oszołomiona.
                      Teraz mam zacząć liczyć skurcze. Łatwo powiedzieć!

                      Za pół godziny znowu i tak do oporu, ile wytrzymam.
                      Na razie zero skurczów, oczywiście. Ręce mnie tylko bolą.

                      Ciekawe czy coś się z tego urodzi..
                    • alex-1 Re: Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 20:23
                      Cześć Kochane smile

                      Ja też w jednym kawałku.Jestem bardzo szczęśliwa,że dotrwałam do
                      dzisiaj.Jesteśmy po zabiegu i na razie wynika,że jest super,bo już nie trzeba
                      robić trzeciego.Kontrola we wrześniu,więc na razie mamy spokój.
                      Dzisiaj,żeby nie myśleć i nie wariować napisałam piękną długą wiadomość na
                      naszym forum z uporządkowaną i piękną listą i coś wcisnęłam i...wszystko
                      znikło sad(( A ponieważ zajęło mi to godzinę,to już drugiej nie mogłam
                      wysiedzieć i w końcu nic nie napisałam sad((

                      Jestem też po wizycie lekarskiej i wiem,że mam rozwarcie na około 4 cm,tylko że
                      szyjka jest długa.Jeżeli nadejdą skurcze,to podobno szyjka szybko się skróci i
                      poród raczej ma być szybki.Tylko,żeeee....te skurcze miały przyjść jutro,a
                      tymczasem mam już teraz co około 15 minut.
                      No cóż,to w końcu nie ja decyduję,tylko Jaś smile))
                      Na razie się obserwuję i notuję.
                      I to tyle na razie.Albo się jutro odezwę,albo nie.
                      Trzymajcie się dziewczynki.
                      Alex
                      • melassaa Alex! 12.05.03, 21:18
                        4 cm i Ty się jeszcze zastanawiasz? Ja stawiam, że jutro już będziesz
                        szczęśliwą mamusią!

                        U mnie szyjka krótka, ale bez rozwarcia.
                        Jestem po drugiej turze masowania i czuję się coraz bardziej ogłupiała. To na
                        pewno wyzwala jakieś hormony, ale chyba nie te co trzeba. Czuję mrowienie w
                        całym ciele i kręci mi się w głowie.
                        Oczywiście skurczów nie ma.
                        Pozdrawiam!
                        • alex-1 Re: Alex! 13.05.03, 08:44
                          Oj,śmiać mi się chce,że te nasze dzieciaczki takie psikusy nam robią.
                          Otóż ja miałam skurcze non stop,co około 15,a potem co 10 minut i tak ostatani
                          skurcz zanotowałam o 4:06 i...zasnęłam.Obudziłam się o 6:30 i po skurczach ani
                          śladu !!!
                          Teraz odszedł mi czop,jestem pewna,że to było to,bo takie jak w książkach
                          opisują.
                          I tak sobie czekamy.
                          Córeczka pojechała dzisiaj na małe wakacje z moimi rodzicami,więc doczekałam
                          kolejnego etapu-po pierwsze sprawdziliśmy,że po zabiegu zaczęła już siusiać bez
                          bólu,po drugie zdążyłam ją wsadzić do samochodu,pomachać-tak jak było w
                          planach.Teraz już nie mam na co czekać...żadnych terminów w których rodzić
                          mi "nie wolno" już nie mam.Dziwnie tak...
                          Po tej "koślawej" nocy jestem trochę zmęczona.Właśnie zjadłam śniadanko i chyba
                          wrócę do łóżka,bo jeśli skurcze wrócą,to czuję,że teraz już naprawdę się
                          zacznie,więc dobrze by było być trochę bardziej wyspana smile

                          Malassaa,bardzo Ci współczuję tych masaży.Ja mam takie tkliwe piersi,że omijam
                          je szerokim łukiem smile Jesteś bardzo dzielna !
                          Ciekawa jestem,czy są jakieś efekty Twojej ciężkiej pracy ?

                          Magda (Toruń)-trzymaj się dzielnie,to już i tak niedługo smile

                          Trzymajcie się wszystkie, dziewczynki-te co czekają i te co się doczekały.
                          Buziaczki
                          Alex


                        • alex-1 Melassko ? Jesteś tu jeszcze ? 13.05.03, 14:16
                          Pytanie,jak wyżej.
                          Jesteś ? Czy masaże Ci pomogły ?
                          Ja mam to zacząć robić...niestety...

                          Jeżeli pojechałaś już rodzić,to trzymam kciuki,żeby wszyściutko poszło,jak po
                          masełku smile)))
                          Trzymaj się !
                          Buziaki
                          Alex
                      • magdatorun1 Re: Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 21:19
                        Ja tez w jednym. Może zdziwicie sie , ze tak mówię a termin m,am na 22 maja ale
                        miałamdwa fałszywe alarmy i teraz tez co i rusz łapia nie jakies dziwne
                        skurcze. Pewnie nic z tego nie bedzie bo lekarz powiedział mi w czwartek, ze na
                        pewno nic sie jeszcze nie dzieje. Ale to oczekiwanie i czenie czasu pomiedzy
                        skurczamni mnie troche stersuje.
                        Gratul;acje dla wszystkich dziewczyn które urodziły.
                        Magda
    • alex-1 Lista,lista,lista 13.05.03, 12:34
      Oto MY !

      1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
      Tymoteusza.3520g,56cm smile
      2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
      dziewczynkę,Zuzię.3270g,
      54cm smile
      3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?)
      4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
      dziewczynkę,Julię. 2704g,
      48cm smile
      5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka
      Bruna. 3300g, 58cm smile
      6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.
      4300g, 54 cm smile
      7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
      8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
      9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia.
      3450g, 55cm smile
      10) Agableu - 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię.
      3510 g, 56cm smile
      11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja
      chłopczyka,Juliuszka
      12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?)
      13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
      14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
      15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
      16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
      17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
      18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
      19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
      20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
      21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
      22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
      23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
      24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)
      • alex-1 Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 12:38
        Oto MY !

        1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
        Tymoteusza.3520g,56cm smile
        2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
        dziewczynkę,Zuzię.3270g,
        54cm smile
        3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?)
        4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
        dziewczynkę,Julię. 2704g,
        48cm smile
        5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka
        Bruna. 3300g, 58cm smile
        6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.
        4300g, 54 cm smile
        7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
        8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
        9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia.
        3450g, 55cm smile
        10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię.
        3510 g, 56cm smile
        11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja
        chłopczyka,Juliuszka
        12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?)
        13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
        14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
        15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
        16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
        17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
        18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
        19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
        20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?)
        21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
        22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
        23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
        24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)


        • magiszon Re: Annabelcia urodziła !!! 13.05.03, 14:45
          Kochane, jestem szczęśliwa, że mogę Was powiadomić, iż nasza Annabelcia
          urodziła dziś w nocy o 3:13 Maksia, który waży 3600.
          Mówię Wam doznałam szoku, bo jeszcze wczoraj pojechała ze mną na KTG i
          podtrzymywała mnie na duchu, a w nocy już było po wszystkim i jest szczęśliwą
          kolejną majową mamą.
          Sciskam wszystkie bardzo bardzo
          Magda

          ps. ja po upadku robiłam dziś drugie KTG, jeszcze jutro i jak będą spadki pulsu
          dzidziusia tak jak w dwóch poprzednich to zostawią mnie w szpitalu sad(( ale
          wtedy spotkam się z Annabelcią smile))
          pa Kochane !!!
          • alex-1 Re: Annabelcia urodziła !!! 13.05.03, 17:29
            No to GRATULACJEEEEE !!!!!!!!!!!
            Brawo,kolejny dzidziolek na świecie smile)))

            I wcale niemały,jak na wcześniejszy poród smile

            Super,niech rośnie zdrowiutko i pięknie się rozwija.
            Annabellko-gratuluję całym serduchem smile)
            Gratulacje też dla Taty smile)

            Alex
        • magiszon Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 14:47
          Oto MY !

          1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
          Tymoteusza.3520g,56cm smile
          2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
          dziewczynkę,Zuzię.3270g,
          54cm smile
          3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?)
          4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
          dziewczynkę,Julię. 2704g,
          48cm smile
          5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka
          Bruna. 3300g, 58cm smile
          6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.
          4300g, 54 cm smile
          7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
          8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
          9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia.
          3450g, 55cm smile
          10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię.
          3510 g, 56cm smile
          11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja
          chłopczyka,Juliuszka
          12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?)
          13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
          14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
          15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
          16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
          17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
          18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
          19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
          20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja chłopczyka, Maksia
          3600g
          21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
          22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
          23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
          24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)

          • gzylka Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 19:12
            Ja tylko dopiszę "parametry" mojego synka1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia -
            urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
            Tymoteusza.3520g,56cm smile
            2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia
            dziewczynkę,Zuzię.3270g,
            54cm smile
            3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?)
            4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia
            dziewczynkę,Julię. 2704g,
            48cm smile
            5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka
            Bruna. 3300g, 58cm smile
            6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.
            4300g, 54 cm smile
            7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
            8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
            9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia.
            3450g, 55cm smile
            10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię.
            3510 g, 56cm smile
            11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja
            chłopczyka,Juliuszka 3900 g,57 cm, 10 punktów
            12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?)
            13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)
            14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
            15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
            16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
            17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
            18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
            19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
            20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja chłopczyka, Maksia
            3600g
            21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
            22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
            23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
            24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)
            • anakon Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 21:12
              Czesc ja ciagle 2w1; poki co nic sie nie dzieje, niby dzis termin, ale
              ustalilam z polozna, ze poniewaz mam blednie wpisany w karcie ciazy 15, to
              pojde na KTG 15; nic niepokojacego nie zauwazylam i wole siedziec w domu niz
              np. na patologii, a licze po cichu ze Ola zdecyduje sie jednak do tego
              16...oby, dziewczyny jak ja sie dziwnie czuje, jakby mnie to wszystko nie
              dotyczylo, tak jakbym troche pisala o kims obok...ale jak zacznie bolec to juz
              pewnie nie bede miala watpliwosci ze to o mnie chodzi...trzymajmy sie wiec
              dzielnie wszystkie 2w1 i te ktore powoli sie wdrazaja w nowa role. pa.
              Gratulacje dla nowych mamus.
              • magdzik221 Re: Lista,lista,lista 14.05.03, 10:51
                Cześć wszystkim Majówkom- tym, które są jeszcze w jednym kawałku i tym, które
                juz sa szczęśliwymi mamusiami ( ach jak ja im zazdroszczę!!). Niestety nie
                mogłam sie przyłączyć w odpowiednim czasie do gratulacji dla świeżych mam bo
                nie maiłam dostepu do internetu ale za to teraz to czynię -Gratulacje!!!!
                Tymczasem siedze sobie w domciu i wyczekuje dla mnie tego jedynego momentu,
                kiedy to moje małe zacznie się pchac na świat (termin mam na 22 maja) więc
                jeszcze troszke ale ja juz bym chciała- zwłaszcza jak sa takie upały i moje
                stopy zamieniają się w nadmuchane baloniki!!
                Tymczasem zamartwiam sie tym że nie rozpoznam oznak nadchodzacego porodu-
                pomijam fakt skurczy bo to pewnie zauważę- ale ten czop i wody- zważywszy na to
                że ciągle cos czytam na ten temat i jestem juz totalnie zkołowana bo w gazetach
                piszą że: wydostający sie czop śluzowy jest oznaka nadchodzącego porodu ale
                może on sie wydostac albo tuż przed porodem albo na dwa tygodnie przed. Wody
                płodowe mogą chlusnąć raz a porządnie albo sie sączyć- i bądx tu mądry!!!
                Jestem cała w obawach bo cos mi się tam sączy- aczkolwiek lekarka powiedziała
                mi że jeszcze mam czas ale strasznie mnie to drażni. Prosze opiszcie jak to
                jest z tym czopem- czy można faktycznie go wyraźnie zauważyć
                Pozdrawiam
                Magda

                P.S. Mellasko czy ty już urodziłaś ???? - Sorry że nie odpisywałam ale nie
                miałam jak - wszystkie zaległości nadrobię- obiecuje!!

                Acha!!! Będę miała synka!!! Już sie dowiedziałam na USG- więc chyba musze
                uzupełnic listę chociazby o ta pozycje, ale wymyślanie imienia dla niego jest
                baaardzo trudne!!
                Jeszcze raz pozdrowionka
                Madzia
                • mamamamamama Re: URODZIŁAM CÓRĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.03, 11:14
                  Dnia 8.05 o godz. 23:00 urodziłam moją najukochańszą pod słońcem Esterkę!!!
                  Waga 3850 , wzrost 57 cm.
                  Poród miałam wywoływany , trwał w sumie 5 godzin , ale warto było przeżywać te
                  męki i katusze dla mijego słońca.
                  Estera przechodziła troszkę silniejszą żółtaczkę i musiała przez jedną dobę
                  leżeć pod lampami , ale już jest wszystko O.K.
                  Wiecie co ja kocham mojego szkrabunia do szaleństwa!!!!!!!!!!!Nigdy wcześniej
                  nie myślałam nawet ,że można kogoś aż tak mocno kochać!!!!!!!!!!!!!!Ona jest
                  całym moim życiem!!!
                  Pozdrawiam wszystkie maj-mamy te mające już dzidzi i te niecierpliwie
                  oczekujące.
                  KAROLINA + ESTERA
                  • melassaa Gratulacje! 14.05.03, 12:05
                    Gratuluję wszystkim emamom majowym i każdej z osobna!

                    Karolina - czekałam na Twój post, bo pisałaś wcześniej, że będziesz wywoływać.
                    5 godzin to wcale nie tak dużo! Jeśli znajdziesz chwilkę czasu - opisz jak to
                    wyglądało. Mnie prawdopodobnie tez będzie czekało sztuczne wywołanie porodu.

                    Magdzik - Ty żyjesz! Myślałam, że coś już się stało...
                    Jeszcze trochę nas zostało na placu boju.

                    Ja jestem 11 dni po terminie. Czekam do piątku, wtedy to już będzie ostatni
                    dzwonek.
                    Wczoraj wieczorem wreszcie zaczęłam coś czuć - skurczów było może 5 i były co
                    10 minut. Zrobiłam też "rzadką kupkę" jak to ostatnio można usłyszeć w
                    telewizorze. Moje podniecenie sięgnęło granic, ale niestety na tych 5
                    skurczach się skończyło. Pomasowałam jeszcze trochę brodawki i poszłam spać.

                    Odzyskałam nadzieję na normalny poród, a tu wszyscy mnie wyganiają do
                    szpitala. Cóż, ja jeszcze te dwa dni się pomęczę, niech gadają co chcą.

                    Magdzik - ja na czop i wody to nie liczę, bo rzeczywiście można tego w ogóle
                    nie zauważyć. Wiem tylko, że jeśli wody odejdą to trzeba natychmiast jechać do
                    szpitala, nawet jeśli nie ma skurczów.

                    Opuchlizna zaczęła mi schodzić, ale nie wiem czy to ma jakiś związek. Tak się
                    już przyzwyczaiłam do moich serdelków, że teraz stopy i kostki wydają mi się
                    przeraźliwie chude i wybiedzone smile

                    Po wczorajszej akcji jestem nastawiona optymistycznie i czuję, że dobrze robię
                    czekając na normalny poród. Już mi nawet nie zależy na tym, aby trwał krótko -
                    najważniejsze jest dla mnie, aby wszystko przebiegło naturalnie.
                    Czego wszystkim oczekującym życzę!!!

                    Mel.
                    • ewa291 Re: Gratulacje! 14.05.03, 13:19
                      Gratulacje dla wszystkich mam-majowych i ich pociech.Ale sie ostatnimi czasy
                      posypalo tych szkrabow.Tez juz zazdroszcze bo czuje sie jak walen na plazy.No i
                      jestem ciekawa co urodze-chcemy z mezem miec niespodzianke-mamy syna ktory w
                      lipcu konczy 7 lat wiec nie trudno sie domyslic ze chcemy corke.Ale tak
                      naprawde to wystarczy ze bedzie zdrowe.Dzis ide do mojej ginekolog -ciekawe na
                      ile mam juz rozwarcie bo ostatnio juz bylo na 3 cm.A jutro wazny dzien-pierwsze
                      spotkanie organizacyjne w szkole mojego syna -w koncu to juz bedzie
                      pierwszoklasista.

                      Pozdrawiam wszystkie juz mamy i pszyszle mamy


                    • olcia_26 Witajcie! 14.05.03, 13:27
                      Pewnie mnie juz nie pamietacie, a nowe Majóweczki nawet nie znają. Niestety nie
                      mam czasu na wchodzenie tutaj, wczesniej jak eDziecko przysyłało maile, to
                      mogłam odczytywac na bieżaco i czasem wejsc i odpisac, teraz niestety tyle to
                      trwa, ze nie mam na to ani czasu ani ochoty, tym bardziej, ze ile razy przyjde
                      do Mamy na komputer (bo tylko tutaj mamy sieć), to zawsze jest mnstwo roboty i
                      głupio tak przychodzić tylko do komputera. Czasami jednak wchodze i czytam co
                      sie u Was dzieje! Strasznie sie ciesze, ze juz tyle Majówek urodziło! Dziś
                      dostałam maila od męża Alex, ze urodziła:
                      cyt. "Moja żona to chyba Alex na forum eDziecka... smile))

                      Jednym z zadań po porodzie jest poinformowanie Was o tym szczęśliwym dniu !

                      To było dzisiaj o 4:31 po 4 godzinach w szpitalu (św.Zofia). Bez oksytocyny i
                      znieczulenia urodził się czterokilogramowy chłopaczek 57cm długi.

                      Mamusia i syneczek są w dobrej kondycji i oczekują na wyjście do domu (pewnie w
                      piątek rano...).

                      Maciek"

                      Ja nadal jestem dwa w jednym, termin mam na 22 maja, jak widać z listy! Czekam,
                      ale nie chce jeszcze teraz rodzic, bo własnie od wczoraj zaczął sie u nas
                      remont balkonu i wolałabym zaczac rodzic po skonczeniu tego. Póki co, czuje sie
                      świetnie, aż nie mogę uwierzyć, ze mogłabym juz rodzić! Mój Mężus codziennie
                      pyta sie czy dzis bedziemy rodzic... a ja sie na Niego wkurzam, bo ciagle
                      tłumacze, ze najpierw remont! Wszyscy sie smieja ze mnie, ze pewnie będe rodzic
                      18 maja, bo: -wtedy rodzą sie wielcy ludzie (m.in. Jan Paweł II), -bo mam wtedy
                      imieniny, -bo szwagrostwo przyjeżdża w odwiedziny, -no i jeszcze w niedziele
                      zaprosilismy na podwieczorek moja Mame, Rodziców Mężusia, Szwagrów, no i dwóch
                      znajomych księży! Ciekawe, czy rzeczywiscie ten wielki nasz dzien to będzie 18-
                      sty?!
                      ojej... ale zaczełam Wam smucic!
                      Koncze więc, serdecznie pozdrawiam wszystkie Majóweczki, te z brzuszkami i te z
                      Dzieciątkami na rączkach!
                      Trzymajcie sie!!!
                      Ola i Ktoś...



                  • cytrynka3 Re: URODZIŁAM CÓRĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.03, 18:31
                    Gratuluję z całego serca. Jakże ja się z Wami cieszę.
                    Życzę dużo zdrowia i słoneczka każdego dnia.
                    Całuski
                    Cytrynka z Julcią
            • alex-1 Re: Lista,lista,lista 19.05.03, 11:07
              Cześć Kochane,
              Jestem wreszcie w domku,bo Jaś przyjmował antybiotyk i dlatego czekaliśmy tak
              długo.
              Gratuluję wszystkim Majóweczkom,które już urodziły smile))
              Uzupełniam listę:

              1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia -
              urodziła 20 kwietnia chłopczyka,
              Tymoteusza.3520g,56cm smile
              2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12
              kwietnia
              dziewczynkę,Zuzię.3270g,
              54cm smile
              3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?)
              4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22
              kwietnia
              dziewczynkę,Julię. 2704g,
              48cm smile
              5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja
              chłopczyka
              Bruna. 3300g, 58cm smile
              6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.
              4300g, 54 cm smile
              7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?)
              8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?)
              9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja
              chłopczyka,Bartusia.
              3450g, 55cm smile
              10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja
              dziewczynkę,Kasię.
              3510 g, 56cm smile
              11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-
              urodziła 4 maja
              chłopczyka,Juliuszka 3900 g,57 cm, 10 punktów
              12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?)
              13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)-urodziła 14 maja
              chłopczyka,Jasia.4000 g, 57 cm smile
              14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?)
              15) IKA - 17 maja (chłopczyk)
              16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?)
              17) Olcia - 22 maja (niespodzianka)
              18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?)
              19) Magdzik 221 - 22 maja (?????)
              20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja
              chłopczyka, Maksia
              3600g
              21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?)
              22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?)
              23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? )
              24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?)

              Pozdrawiam Wwszystkie oczekujące Mamusie,trzymajcie się mocno i dzielnie.
              Do napisania znów,tylko nie wiem kiedy.
              Przepraszam za chaos.
              Buziaki
              Alex
      • melassaa Hello 14.05.03, 20:50
        Jeszcze w jednym kawałku...
        Wróciłam właśnie ze szpitala. Pojechałam tam z zamiarem urodzenia dziecka, ale
        wszystko się rozmyło - zrobili mi KTG, stwierdzili, że wszystko ok (zero
        skurczów) i kazali zostać, bo jestem po terminie. Ja się pytam - po co? A oni
        że na obserwację. Nie zgodziłam się, ale zupełnie się nie zdziwili i kazali mi
        przyjechać w piątek na następne KTG.

        No to siedzę dalej i czekam.
        Już mam dość.
        Pozdrawiam i pa pa pa.
        • magdzik221 Re: Hello 15.05.03, 10:09
          Hej Melassko!! Wysłałam do ciebie maila a ty co- nie dostałaś go czy nie
          odpisujesz- martwie sie że wkażdej chwili możesz rodzić- właściwie to chyba
          byłoby dobrze!! Daj jakis znak!!
          Magdzik
          • graza777 Re: Hello 15.05.03, 15:28
            ALE JUZ NAS MAMUS DUZO
            SZCZERZE GRATULUJE SZCZESLIWYCH NARODZIN

            I CZEKAM NA KOLEJNE MAJOWKIsmile
        • anakon Re: Hello 15.05.03, 20:35
          Ja tez w jednym...na KTG nic, szyjka trzyma....a termin minal...kolejne
          spotkanie ze szpitalem w sobote...troche mam juz dosc, zobaczymy ile sie
          jeszcze da wytrzymac, a poza tym dzidzia wierci sie niemozliwie...moze juz
          zaczynaja byc jakies gorsze warunki...oby nie.Pozdrawiam i do...
      • melassaa No i urodziłam!!! 20.05.03, 17:04
        W piątek 16.V. o godzinie 21.40 urodziłam moją śliczną córeczkę. Ważyła 3740 g
        i mierzyła 56 cm., 10 pkt Agpar.

        Okazało się więc, że te skurcze to był jednak początek porodu. Do rzeczy:
        4.00-6.00 Pojawiły się pobolewania, jednak jeszcze udawało mi się spać.
        Od 6.00 skurcze stały się silniejsze, występowały co 9 minut i tak do godziny
        14.00.
        O 14.30 wezwałam taksówkę i pojechałam do szpitala - chociaż skurcze były
        nadal lekkie i nadal co 9 minut, nie było też czopa ani wód płodowych. Nadal
        nie byłam pewna czy to jest to...(głupia baba, regularne skurcze od 8 godzin,
        a ja jeszcze nie mogłam w to uwierzyć!)
        W szpitalu od 15.15 do 17.00 wypełniali mi papiery. Na początku położna mnie
        zbadała - 3 cm rozwarcia. Uznała, że mnie mało boli i mnie męczyła z tymi
        papierami. Tak się zniecierpliwiłam, że o 17.00 po ich wypełnieniu miałam już
        5 cm rozwarcia i skurcze co 5 minut. Nadal jednak do wytrzymania.
        Potem USG i na salę porodową.
        Każda rodząca miała osobną salę. Rodziło nas wtedy 4... wybitny urodzaj. Ledwo
        weszłam do pokoju, omiotłam spojrzeniem wnętrze, a chwycił mnie taki skurcz,
        że nie mogłam uwierzyć, że coś może tak boleć!!!
        Przypomniałam położnej o znieczuleniu, ona powiedziała, że anastezjolog jest
        przy cesarce i jak tylko to załatwi, to przyjdzie do mnie.
        No i tak sobie rodziłam w tej sali do godziny 20.00. Skurcz za skurczem, w
        zasadzie bez przerw - coś traumatycznego. Może bym lepiej sobie radziła,
        gdybym była przygotowana na ból - a ja przecież nastawiałam się na
        znieczulenie. Tak czy inaczej nie darłam się, nie jęczałam.
        Jakoś wytrzymałam do znieczulenia. Gdy mi je w końcu podano, poczułam się jak
        boginii i mistrzyni świata. Mogłabym tak rodzić co 5 minut. Niestety pozwolono
        mi upajać się tym stanem tylko przez ponad godzinę, bo potem już miałam 10 cm
        rozwarcia.
        Czop pojawił mi się niedługo po podaniu znieczulenia... potem położna musiała
        przebić pęcherz (zero bólu, oczywiście).
        Przystąpiłyśmy z położną do parcia - było to proste jak oddychanie! Lekarka
        położyła mi się na brzuchu i po trzech parciach Ala już była na świecie...
        Potem były najprzyjemniejsze chwile. Połozono mi ją na brzuchu i szyto (nic
        nie bolało). Potem położna mnie umyła i przystawiła Alę do piersi - uczyłyśmy
        się karmienia dobrą godzinę!

        Gdzieś koło 24.00 położono mnie z Alą na sali dla matek z dziećmi - pokój był
        3 osobowy, ale póki co byłam sama.
        Co się działo przez następne 10 godzin - nie pamiętam. Na pewno nie spałam, bo
        bolał mnie szew i byłam zbyt podniecona. W każdym razie znajdowałam się w
        stanie jakiegoś szoku.

        Przez cały pobyt w szpitalu Ala była ze mną na sali. To był weekend i była
        tylko jedna położna dyżurna - zero pielęgniarek. Wszystko musiałyśmy robić
        same - karmienie, przewijanie itd. Położne dyżurne wszystko nam cierpliwe
        tłumaczyły po 100 razy. To nie było proste, byłam wyczerpana i jeszcze
        musiałam biegać, ale teraz doceniam ten system.

        Do trzeciej doby po porodzie miałam problemy z karmieniem. Nie miałam pokarmu,
        Ala mnie pogryzła, zrobiły mi się "maliny" no i ostatecznie karmienie stało
        się niemożliwe. Położne na siłę dostawiały mi Alę do piersi - a ja wyłam i
        błagałam o dokarmienie, bo cały czas płakała.
        To bylo straszne. Żadna z dziewczyn nie miała takich problemów, więc czulam
        się jak wyrodna matka. O dokarmianie musiałam błagać w upokorzeniu, bo położne
        zupełnie nie rozumiały, że ból uniemożliwia mi karmienie. Cały czas
        powtarzały, że nie będę mieć pokarmu, jeśli nie będę karmić.
        Już nawet się poddałam i stwierdziłam, że będę Alę karmić sztucznie.
        Potem jednak czułam się fatalnie nie mogąc Ali karmić. Wszystkie mamy z
        dziećmi przy piersiach, a ja latam co 2 godziny i błagam o sztuczny pokarm i
        nawet sama nie mogę go Ali podać, tylko patrzę się jak położna ją karmi. To
        było potworne, ryczałam po kątach.
        W trzeciej dobie pojawił mi się pokarm w piersiach... skakałam do sufitu z
        radości. Odciągałam go ręcznie do kubeczka i karmiłam tym Alę.
        Po powrocie do domu spróbowałam ją nakarmić z piersi. Najpierw 3 minuty, potem
        trochę dłużej... teraz karmię już 20 minut i ból da się wytrzymać! Nie muszę
        już odciągać poakrmu i piersi mniej bolą.
        Jestem szczęśliwa, że się nie poddałam i udało mi się przezwyciężyć rezygnację
        i zniechęcenie. Mimo wszystko duża rola w tym położnych, które na przekór
        wszystkiemu cały czas mnie namawiały do karmienia. Miały rację!!!

        Słuchajcie, pisałam ten list od południa - ciągle musiałam przerywać
        pisanie... wiecie pewnie dlaczego.

        Już nas pewnie niewiele zostało. Życzę pozostałym brzuszkom szczęśliwego
        rozwiązania. Mam nadzieję, że nikogo nie wystraszyłam - bo tak naprawdę nie ma
        się czego bać.
        Pewnie niedługo przenosimy się na inne forum?
        Pozdrawiam wszystkie Mamy!

        Melassaa i Ala - osobno!
    • melassaa Chyba rodzę! 16.05.03, 09:13
      Witam Majówki!

      Jestem chyba nienormalna, że piszę na forum w takim momencie, ale sama już nie
      wiem co mam ze sobą robić.
      Chyba się zaczęło - od 6.00 mam regularne bóle co 10-15 minut, czasami
      częściej. Chciałam to przespać, ale się nie da - boli dosyć mocno.
      Jak chodzę to boli trochę mniej.
      Tak długo na to czekałam, że teraz zupełnie zgłupiałam. Oczywiście pojadę do
      szpitala, ale na razie chcę w samotności się trochę ponapawać tym stanem. A
      może to minie?
      Dobija mnie, że będę musiała sama jechać do szpitala, bo mój nieślubny w pracy
      (pracuje tam od niedawna i po prostu musi być i sprawiać dobre wrażenie).
      Trochę plamię, ale niedużo (może to czop?), więc to chyba to...
      Nadal nie mogę w to uwierzyć. Jest szansa, że normalnie urodzę, bez żadnych
      wspomagaczy! To wspaniałe.
      Posiedzę jeszcze trochę i zwijam manele.

      Już niedługo będę miała bajbuska!!!!
    • ewacf Basha urodziła! 16.05.03, 21:08
      • ewacf Basha urodziła! 16.05.03, 21:11
        Za wcześnie mi się nacisnęło...

        A więc donoszę, że 14 maja Basia - Basha urodziła dziewczynkę Maję.
        Jest bardzo szczęśliwa, ale wyczerpana - po wielu godzinach bólu miała w końcu
        cesarkę.
        Więcej nie wiem.

        Gratulacje!!
        • cytrynka3 Re: Basha urodziła! 16.05.03, 22:29
          Przesłam gratulacje i ucałowania dla szczęśliwej mamy i
          dzieciątka. Pozdrawiam
          Cytrynka
          • anakon Re: Basha urodziła! 17.05.03, 09:47
            Gratulacje, ciekawe czy melassa juz po...ja w kazdym razie przed, stosujemy
            wszystkie metody wykurzania malej z brzuszka, moj osobisty termin minal wczoraj
            wiec sie tak nie stresuje, ale ustawowy juz we wtorek...dzis jade na wizyte na
            izbe do szpitala i mam nadzieje, ze jesli nic sie nie bedzie dzialo to jednak
            wroce do domu i spokojnie zrobimy jeszcze z mezem jakies zakupy i bedziemy sie
            napawac pyszna kolacja przy swiecach...juz zaczynam watpic w to, ze ciaza to
            stan ktory kiedys sie konczy...trzymajcie kciuki, zeby choc skonczylo sie
            dobrze.PA i pozdrawiam wszystkie mamy i czekajace niecierpliwie, mam nadzieje,
            ze wkrotce spotkamy sie na maminym forum.
        • cytrynka3 Mój poród 16.05.03, 23:15
          Kochane Majóweczki
          Korzystam z chwili, że Julia śpi. Jak wiecie urodziłam 22
          kwietnia o 21.32. A zaczęło się w niedzielę wielkanocną,
          którą spędziliśmy ze znajomymi. Po śniadaniowym
          obżarstwie pojechaliśmy na spacer do parku. Było bardzo
          gorąco, słoneczko prażyło niemiłosiernie. Nasz spacer
          trwał ze dwie godziny, co dla ciężarnej w 9 miesiącu,
          która ma jakieś 20 kg do przodu było sporym wyzwaniem. Po
          powrocie zauważyłam, że odchodzi mi czop. Następnego dnia
          miałam wizytę u lekarza, który stwierdził rozwarcie na
          palec i skróconą szyjkę. Lekarz jednak był przekonany, że
          na poród przyjdzie mi czekać minimum tydzień. Ja jednak
          wiedziałam swoje - urodzę w kwietniu i to jeszcze w tym
          samym tygodniu. Następnego dnia ok. 7 rano zaczęły się
          skurcze, potem zaczęły odchodzić wody. Nie byłam pewna,
          czy to już, czy to fałszywy alarm. Skurcze były co 15-20
          minut. Sprowadziłam męża z pracy pojechaliśmy do lekarza
          sprawdzić co się dzieje. I usłyszałam radosne "baby
          day"!!! Rozwarcie nadal miałam na palec, lekarz kazał mi
          pojechać do szpitala. Po drodze pojechaliśmy jeszcze na
          chwilę do domu, w szpitalu byliśmy ok. 15. Mniej więcej
          do 16 trwała procedura przyjęcia mnie do szpitala (nie
          sprawdzili postępu porodu), myślałam, że się wścieknę.
          Potem udaliśmy się na salę porodową. Sala tylko dla mnie,
          z telewizorem, łazienką (tylko prysznic). Niestety od
          razu położyli mnie na łóżko, podali kroplówkę z
          oksytocyną, antybiotyk (miałąm bakterię). Po oksytocynie
          szybko zwiększyło się rozwarcie i skurcze były co 3
          minuty. Dostałam znieczulenie- chyba gdzieś ok. 18-19
          (nie pamiętam). To było akurat dla mnie straszne, bo
          wbijali mi igłę w trakcie apogeum skurczu, wrzeszcząc, że
          mam się nie ruszać. Z bólu (wywoływany bardzo boli)
          wylądowałam pielęgniarce, która mnie podtrzymywała nosem
          w biuście smile)))
          Potem już było miodzio. Musieli mi mówić, kiedy mam
          skurcz, bo nie wiedziałam kiedy przeć. Na pół godziny
          przed narodzinami Julii przyszedł mój lekarz. Kiedy
          wystawała główka, położna złapała mnie za rękę i pomogła
          dotknąć główki. To było tak niesamowite przeżycie, aż nie
          wiem jak je opisać. Mój mąż mi pomagał (opierałam na nim
          lewą nogę). Robił zdjęcia (hihi, w trakcie skurczu
          powiedział: Kochanie śmiechnij sięsmile)) To się nazywa
          poczucie humoru.
          Po porodzie przyniesiono nam kolacje (byłam tak głodna,
          że zjadłam swoją i męża). Potem zawieziono mnie na salę,
          gdzie spędzałam czas do wyjścia. Była to sala dwuosobowa
          (ale dopiero na kilka godzin przed wypisaniem dowieźli
          inną panią) z miejscem do spania dla osoby towarzyszącej,
          telewizorem, telefonem i klimatyzacją. Jedzenie mogłam
          wybierać z menu (pierwszego dnia wszystko mi wybrano i
          dostałam..... truskawki i ciasto czekoladowe smile Mój mąż
          był przy mnie, jeżdził do domu się przebrać i coś zjeść
          (na terenie szpitala jest MC Donald i restauracja, też
          tam chodził). Pierwszej nocy zabrali mi Julię, przywieźli
          ją o 4 rano na karmienie. Generalnie miałam rewelacyjne
          warunki, denerwowali mnie tylko ludzie nachodzący mnie:
          akwizytorzy chcący zrobić i sprzedać mi zdjęcia mojego
          dziecka, panie kapelanowe, ludzie pytający mnie czy
          czegoś mi nie trzeba - obłęd. Ciśnienie mierzono mi chyba
          z 10 razy dziennie i sprawdzano temp. (po porodzie miałam
          gorączkę). Wizyta kontrolna mojego lekarza też była - a
          jakże. Spytał mnie jak się mamsmile) Byłam atrakcją
          oddziału chyba, bo czasami miałam problem z komunikacją -
          mój angielski niestety czasem mnie zawodził, ale
          generalnie dogadywałam się. Do domu wypuścili nas w
          czwartek, 30 minut przed północą. Zanim jednak wyszliśmy,
          musiałam podpisać stos papierów typu, że umiem
          pielegnować dziecko, że wszystkiego mnie nauczyli, że
          przeczytałąm broszurki, które mi dali - których nie
          przeczytałam, bo moje wysiłki były zwrócone w stronę
          nauki karmienia. Moje dziecko nie miało żadnych
          szczepionek. Trochę źle wspominam pielegniarkę, która na
          moje wysiłki nakarmienia piersią Julci, spytała, czy
          naprawdę chcę karmić. Było mi przykro, że nie powiedziano
          mi o masażu piersi - wiem miałam przeczytać broszurkę.
          Przez to nacierpiałam się strasznie, bo okazało się, że
          pokarm to ja mam, a jakże, ale skawalony i to sama
          musiałam do tego dojść. Z piersi wydłubywałam
          skrystalizowaną siarę. Nie muszę chyba pisać jak to boli.
          Teraz jest OK. Jesteśmy po dwóch wizytach w poradni
          laktacyjnej (u tej samej pani co w szpitalu, ale była
          mniej zabiegana a mi już lepiej szło karmienie). Julia
          miała już 3 wizyty u pediatry, i lekarz sugerował mi, że
          dziecko jest niedożywione, bo jest zbyt chude. Czułam się
          strasznie, potem okazało się, że Julia tyje idealnie.
          Lekarz chyba zapatrzył się na statystykę przybierania na
          wadze, ale dotyczącą dzieci na mieszankach (tutaj
          karmienie piersią nie jest tak popularne). Teraz jest
          dobrze, już nie czuję tego strasznego strachu, że moje
          dziecko jest głodzone przeze mnie i już mi tego nikt nie
          sugeruje. No i Julcia ma obywatelstwo, co też mnie cieszy
          bardzo, jeszcze tylko musimy ją zgłosić w polskim
          konsulacie i będzie miała podwójne. I wiecie co, pamiętam
          post chyba Alex (nie jestem pewna), że po porodzie pomoc
          się przydaje. MA RACJĘ!!!!! Moja rodzina jest w Polsce, a
          ja często nie mam czasu nawet na zjedzenie kanapki (bo
          muszę ją zrobić), nie mówiąc już o ugotowaniu obiadu.
          Pomoc bardzo by mi się przydała. I smutno mi, że moja
          mama i siostra widziały Julię tylko na zdjęciu i że nie
          możemy tych pierwszych tygodni spędzać wspólnie - ciesząc
          się każdym dodatkowym gramem, zdziwioną buzią Julci,
          kiedy coś zobaczy. Jeśli macie rodziców przy sobie -
          jesteście szczęściarami. Ja z drugiej strony mogę robić
          wszystko po swojemu i nikt mnie nie nęka.
          Ale wiecie co?? Jestem bardzo szczęśliwa.
          Ściskam Was mocno i trzymam kciiuki za oczekujące.
          Cytrynka z Julią
          • justicya Re: Mój poród 17.05.03, 20:57
            Czesc Cytrynko,

            Przede wszystkim gratuluje Ci zdrowej coreczki. Ja tez oczekuje na swoja smile))
            Jestem wrzesniowka czytajaca Wasze porodowe posty z zapartym tchem smile)) Z toba
            czuje szczegolna wiez bo tez jestem na obczyznie, tez bede rodzic w
            anglojezycznym szpitalu, moich najblizszych (z Polski)tez najprawdopodobniej
            nie bedzie ze mna (chyba ze mama dostanie wize).Boje sie bardzo karmienia, ze
            nie bede umiala i ze nikt mi nie pomoze (a bardzo chcialabym karmic naturalnie)
            Myslisz, ze jest szansa zeby moja mala miala podwojne obywatelstwo? Nawet o
            tym nie wiedzialam. Czy moglabys napisac do mnie na priv jak to zalatwilas? I
            gdzie w ogole jestes?smile

            Pozdraiwam serdecznie,

            Justyna & 25tyg Rachelcia
            • cytrynka3 Re: Mój poród 18.05.03, 02:20
              Hejka
              Jak fajnie, że napisałaś. Ja obecnie jestem w USA. Jeśli
              Ty także urodzisz dziecko w tym kraju, maleństwo otrzyma
              obywatelstwo automatycznie, dostanie numer ssn i stanie
              się pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych. W
              naszym wypadku ssn załatwia szpital (dano nam wybór czy
              chcemy sami załatwiać, czy pozwolić działać szpitalowi).
              Co do karmienia, to z początku pewnie będzie Ci ciężko,
              ale uda się, napewno. Zresztą możesz poradzić się
              szpitalnych specjalistów od laktacji. Jeśli mogę Ci coś
              poradzić, to obserwuj swoje piersi, jeśli pojawi Ci się
              pokarm, to je masuj i rozgrzewaj (z rozgrzanych piersi
              łatwiej wypłynie siara i maleństwo nie bedzie musiało się
              tak strasznie napracować). Nie martw się, poradzisz
              sobie. Ja tak strasznie się bałam, jak się dogadam w
              trakcie porodu (stres i ból), czy wszystko będzie dobrze,
              czy nie nawalę i wszystko poszło bardzo dobrze. Jeśli to
              możliwe, miej przy sobie kogoś bliskiego, to pomaga w
              zniesieniu bólu i oczekiwaniu na cud narodzin. Trzymam za
              Ciebie kciuki i za Twoje maleństwo oczywiście też. To już
              niedługo, te miesiące szybko miną i nawet się nie
              obejrzysz, a położą Ci na brzuszku rozkrzyczane i brudne
              maleństwo - dla takiej chwili warto żyć, cierpieć
              nudności w ciąży i czuć ból porodowy.
              Pozdrawiam
              Cytrynka z Julcią, która za kilka dni skończy miesiąc
              • cytrynka3 Re: Mój poród 18.05.03, 02:27
                Wiem, że miałam napisac na priva, ale nie bardzo się
                orientuję, czy można wysyłąć naten adres, który się
                wyświetla na górze.
                Cytrynka
                • anakon Re: Mój poród 20.05.03, 21:11
                  a ja ciagle czekam....juz tydz. po i zaczynam miec dosc wsluchiwania sie we
                  wszystkie symptomy mojego ciala i bycia "macana"przez codziennie innego
                  lekarza. ktory np. rozkrwawia mi szyjke w trakcie badania...brrrrrrrrrr czy ja
                  kiedys urodze??????
                  • magdzik221 Melassaa Urodziła !!! 21.05.03, 09:51
                    Chciałam wszystkim oznajmić że dnia 16.05. o godzinie 21.40 Melassaa urodziła
                    Alę. Ważyła 3740 g, mierzyła 56 cm. 10 punktów Agpar.

                    Gratulacje dla mamusi i córusi!!!!!
                    • melassaa Dzięki, Magdzik 21.05.03, 10:34
                      Dziękuję Ci za zamieszczenie tej informacji - wczoraj zamieściłam jednak tutaj
                      obszerny opis mojego porodu, tylko go wrzuciło gdzieś wysoko i może nie
                      wszystkie z was go zauważyły. Post ma tytuł "No i urodziłam".
                      Może dlatego tak go dziwnie wrzuciło, bo pisałam ten list chyba z 5 godzin z
                      przerwami na karmienia, przewijania, prania itd.

                      Pozdrawiam Was serdecznie!
                  • melassaa Anakonku 21.05.03, 10:51
                    Cierpliwości!
                    Ja czekałam 12 dni i w końcu się doczekałam. Ostatecznie okazało się, że
                    urodziłam... w terminie, bo w moim przypadku powinno się go obliczyć inaczej
                    ze względu na długie cykle miesięczne (32 dni).
                    Teoretycznie można czekać do 14 dni po terminie. Nie polecam pozostawanie
                    wcześniej na patologii ciąży - oczekiwanie na poród w szpitalu musi być bardzo
                    dołujące. Oczywiście czekamy w domu, gdy nie ma żadnych problemów jak
                    nadciśnienie, duże opuchlizny - same wiecie.

                    Ja zastosowałam chyba wszystkie sposoby na przyspieszenie - oprócz kochania
                    się. Magdzik zaproponowała mi jeszcze gorącą kąpiel - po południu na dzień
                    przed rozwiązaniem zrobiłam sobie więc strasznie gorącą namaczankę w wannie,
                    może ona pomogła? Bo nic inego nie pomagało. A może i bez tej kąpieli bym
                    urodziła? Tego chyba nigdy się nie dowiemy.

                    Jeśli Twoje płytki nie są wskazaniem do pozostania w szpitalu, namawiam Cię do
                    czekania w domu. Ja już w dobę po porodzie chciałam uciekać ze szpitala, mimo
                    że opieka i atmosfera były bez zarzutu. Gdyby nie osłabienie po porodzie
                    pewnie bym się wypisała smile Mam po prostu awersję przed szpitalami, chociaż
                    zupełnie bez racji - rodziłam w komfortowych warunkach i miałam profesjonalną,
                    miłą opiekę.
                    Jedzenie tylko było paskudne... i nie mieli sztućców! Byłam trochę
                    zaskoczona...

                    Życzę Ci szybkiego rozwiązania - nagroda już blisko!
                    • maducha13 Nowa, mocno spozniona 21.05.03, 19:42
                      Czesc dziewczyny,

                      Wszystkie juz prawie urodzilyscie, a ja dopiero wczoraj znalazlam forum
                      eDziecka i czytam sobie Wasze rozne opinie, odczucia, doznania. Wbrew pozorom
                      ja tez chyba jestem majowka, termin mam na 31 maja, przy czym szyjke mam
                      skrocona juz od dobrych 6 tygodni (brzuch terz zjechal juz wtedy smile, a
                      zgladzona od 2 (o ile to nie to samo) i rozwarcie mam juz od tygodnia na 1 cm.
                      Mialam kilka objawow, ktore mogly wskazywac na poczatek, ale przeszly i teraz
                      niecierpliwie czekam, bo jestem juz bardzo zmeczona, raczej psychicznie niz
                      fizycznie (przytylam tylko troche ponad 10kg, i mam bardzo duzy ucisk na nerw
                      kulszowy, nie bardzo sobie moge z tym poradzic). Najgorsze jest w tym wszystkim
                      to, ze mam koszmarne wachania nastroju, ale maz moj naszczescie cierpliwie to
                      znosi.
                      Strasznie zaluje ze nie trafilam tu wczesniej, ale stale lacze mamy dopiero od
                      ok. 2 tyg. wiec przeszukuje wszystko bez zapamietania i uwazam, ze i tak szybko
                      Was znalazlam.
                      O ile dobrze pamietam to Melassa jest z krakowa, ja rowniez, wiec moze
                      moglybysmy nawiazac blizszy kontakt. Jesli masz ochote to daj znac.
                      Wydaje mi sie ze ja tez urodze po terminie bo moje cykle byly bardzo
                      nieregularne i nigdy krotsze niz 33-35 dni.
                      Pozdrawiam wszystkie Was bardzo serdecznie i zazdrosze tym, ktore sa juz po,
                      przy czym zycze wytrawlosci i powodzenia.

                      Maducha
                      • maducha13 Re: Nowa, mocno spozniona 21.05.03, 19:55
                        Zapomnialam dodAC ZE CZEKAM NA mATEUSZKA - NA 100%
                        • melassaa Witamy! 22.05.03, 11:22
                          Cześć, Maducha.
                          Teraz to raczej nie pogadasz na forum - coraz mniej nas zostało. Ja też mam
                          już mniej czasu na pisanie, ale tak mnie to relaksuje, że zawsze staram się
                          znaleźć chwilkę.
                          Mieszkam w Krakowie, rodziłam w Żeromskim - polecam. Z jednym tylko zawalili -
                          za póżno dali mi znieczulenie. Rodziłam jednak w dniu, kiedy był jakiś wysyp
                          porodów, a anastezjolog dyżurujący jest jeden. Tak mnie bolało, że nawet nie
                          skojarzyłam, żeby obejrzeć i użyć wanny z hydromasażem, na którą się bardzo
                          nastawiałam - może Ty będziesz miała szansę? Wszystko w tym szpitalu jest
                          darmowe (zo też), położnej nie trzeba opłacać, bo wszystkie są rewelacyjne.
                          Lekarze też, oprócz jednej baby - do której ja oczywiście musiałam trafić.
                          Znałam wcześniej jej nazwisko, więc gdy zorientowałam się, że to ona będzie
                          przy moim porodzie, od razu darowałam sobie jakiekolwiek rozmowy z nią. Gdy
                          chciała mnie badać podczas skurczu to po prostu ją olałam (ona oczywiście
                          musiała przewrócić oczami i westchnąć). Z takimi trzeba ostro... Zrobiła mi
                          bardzo głębokie nacięcie i załozyła chyba z 10 szwów - szyła mnie jakieś pół
                          godziny. Wredne babsko! No, może jestem niesprawiedliwa - nacięcie musiało być
                          spore, bo Ala ma dużą główkę (34 cm), a rana goi się dobrze. W sumie jednak
                          miałam kontakt z tą lekarką tylko przez jakieś 15 minut (oprócz szycia) przez
                          cały poród.
                          Położne pokazywały mi jak należy oddychać. Ja chyba jestem jakaś nienormalna,
                          bo te oddechy jeszcze bardziej wzmagały ból - oddychałam więc płytko i
                          nieprzepisowo. Nikt jednak mnie nie strofował, wszyscy byli szczęśliwi, że nie
                          wrzeszczę i nie jęczę (bardzo chciałam, ale to tylko by wzmogło moją żałość
                          nad sobą i ból).

                          Jestem ciekawa co to jest ten ucisk na nerw kulszowy. Gdzie to boli? Ja miałam
                          od 7 miesiąca ciąży straszny ból pęcherza - ale nie jestem teraz pewna czy to
                          był pęcherz. W 9 miesiącu doszedł jeszcze rozciągający ból krocza, więc nie
                          nadawałam się do niczego. Tak jak myślałam - rana po cięciu jest mniej
                          dokuczliwa.

                          Ala niedługo będzie domagała się cyca - na razie jeszcze śpi jak aniołek.
                          Wczoraj miałam pierwszy sukces kobiety karmiącej - odciągnęłam 125 ml pokarmu
                          z jednej piersi! Przydał się w nocy, kiedy brodawki miałam bolesne (jeszcze
                          się nie zagoiły).
                          Do godziny 19 Ala jest spokojna - je i śpi. Potem jednak ostro daje się we
                          znaki. Przez 5 godzin non stop na zmianę: cyc, przewijanie, uspokajanie. To
                          bardzo stresujące dla mnie, nie mówiąc o tym, że na koniec nie jestem w stanie
                          nawet zrobić kroku ze zmęczenia.
                          W nocy jednak budzi się tylko raz czy dwa - zauważyłam dziś jednak, że i tak
                          trzeba wstawać częściej i ją przewijać, bo utonęłaby w swoich kupkach.

                          No to tyle na razie.
                          Daj znać, Maducha!
                    • ewa291 Re:do maduchy 22.05.03, 11:45
                      Ja tez jestem tu od niedawna-najpierw bylam w podziemiu ale pozniej
                      zdecydowalam sie ujawnic.Choc czesto nie pisze jednak czytam wszystko z
                      zapartym tchem.W moim przypadku rozwarcie na jeden centymetr mialam juz w 31
                      tyg ciazy a jest to moja 2 ciaza wiec byla duza obawa ze urodze za wczwsnie .A
                      teraz mam juz na 4 cm a termin na 25 i nic wiec moze nawet urodzisz po
                      czasie.Ja akurat jak minie termin to mam sie zglosic do szpitala bo stwierdzono
                      u mnie cukrzyce ciazowa-tak ze pewnie mnie czeka lezenie na patologii.Lezalam
                      tam juz w tej ciazy 2 razy i bylo oki wiec mnie to nie przeraza a nawet bym
                      wolala bo z takim juz rozwarciem jak sie zacznie to moze nie zdaze do szpitalasmile
                      Jestem z Rudy Slaskiej to okolo 20 km od katowic czyli nie az tak daleko od
                      krakowa-a tu sporo dziewczyn z warszawy-jednak internet to super sprawa.Zycze
                      ci zwyzki nastroju -ja obecnie taki mam.Czesc.
                      • anakon Re:do maduchy 22.05.03, 12:36
                        ja tylko w kwestii formalnej...tydz. po terminie i ciagle nic...juz prawie
                        wszystkie sposoby na przyspieszenie przerobilam i ,....dalej nic, mam
                        delikatnie rzecz ujmujac szczerze dosc...jade zaraz na KTG, trzymajcie za mnie
                        kciuki
                        • maducha13 Re:do maduchy 22.05.03, 13:43
                          Dziewczyny bardzo dziekuje za odpowiedz, bardzo mi milo z tego powodu.
                          Wiesz Melassaa ja tez bede rodzic w Zeromskim, tez myslalam o wannie, ale z
                          tego co wiem od mojej poloznej, to ktos ukradl korek do nie smile) i nie wiem czy
                          go naprawia do mojego przybycia smile)
                          Bardzo bym chciala zeby wszystko zaczelo sie dzis, bo moja polozna ma dzis na
                          noc wlasnie dyzur, a potem 25 na dzien itd, tak ze zyje od dyzuru do dyzuru i
                          robie porzadki i rozne inne rzeczy, zeby wycyrklowac na ten dyzur. A propos
                          roznych metod przyspieszania (do anakonka) to podobno najskuteczniejszy jest
                          sex, ale ja juz w to zwatpilam smile)
                          Jesli chodzi o ten nerw kulszowy, to w okolicy ledzwiowej oczywiscie, gdzies od
                          srodka. Mateusz mi na niego gdzies napiera i powoduje to bardzo silny przykry
                          bol plecow wlasnie w okolicy ledzwiowej, nieco po prawej stronie, a oprocz tego
                          koszmarny bol prawej nogi po zewnetrznej stronie, az do samej kostki (nic nie
                          pomaga, moze troszke lezenie na prawym boku, ale to znow uciska zyle glowna
                          dolna itd...), a oprocz tego pojawiaja sie koszmarne skorcze wewnetrznej strony
                          ud. Czasem jest to wszystko tak nasilone, ze zeby sie obrocic w nocy w lozku,
                          albo wstac do toalety to musze budzic meza hihi, ktory oczywiscie sie ze mnie
                          smieje i dokucza mi strasznie.
                          Wogole to u mnie bylo troche zamieszania ze skorczami w 9tyg. bylam na
                          patologii, bo macica twardniala, a w ok. 25 tyg bolal mnie brzuszek jak przy
                          miesiaczce, bardzo mocno. Przez polowe II i caly III trymestr bylam na
                          magnezie, tak ze jak przyszedl 38 tydz. odstawilam wszystko, a tu nic sad, nie
                          mam nawet BH. Mateusz tylko tak sie wierci i prostuje nozki, ze czasem mam
                          wrazenie ze wyjdzie gora smile), zwlaszcza wieczorami, dopiero przyjecie przeze
                          mnie pozycji horyzontalnej sklania go do calkowitego uspokojenia sie i
                          zasniecia, dzieki Bogu, na cala noc smile
                          Melassaa w ktorej czesi Krakowa mieszkasz? Ja niedaleko osiedla Kurdwanow.

                          Dziewczyny, mam pytanie. Lekarz i polozne (sztuk 2) powiedzialy, ze to nie jest
                          problem i nic sie nie dzieje, ale z ostatniego USG (38tydz.) wynika ze Mateusz
                          bedzie raczej malutki, ok. 2700-2800. Ja i moj maz nie nalezmy do gigantow, ale
                          wydawalo mi sie, ze dobrze sie odrzywialam przez cala ciaze i ze powinien wazyc
                          conajmniej te 3 kg sad zwlaszcza ze porownywalam Wasze "wyniki" i chyba wypadaly
                          troche lepiej.

                          Serdecznie Was pozdrawiam wszystkie, a w Rudzie Slaskiej swojego czasu bywalam
                          dosc czesto. Mieszkala tam moja (wtedy) dobra kolezanka, mowiac szczerze nie
                          wiem co sie z nia teraz dzieje sad.
                          Caluski dla Wszystkich.

                          Maducha

                          • melassaa Re:do maduchy 22.05.03, 17:30
                            Maducha, ja mieszkam niedaleko Nowego Kleparza, więc mamy do siebie niezły
                            kawałek...
                            Właśnie przeżyłam niezły kilkugodzinny maraton - Ala wciąż była niespokojna.
                            Ja nie mogę patrzeć, gdy ona płacze. Uczę ją zasypiania w łóżeczku i jest to
                            niesamowicie trudne. Karmię na łóżku, ona zasypia, a gdy przenoszę ją do
                            łóżeczka, budzi się. I tak w kółko.
                            Czeka mnie jeszcze kąpiel... na razie cienko mi idzie, wszystko leci mi z rąk,
                            Ala płacze, słowem: stres.
                            Zapominam o jedzeniu... brzuch mi opada z godziny na godzinę. Czuję, że za dwa
                            tygodnie zrzucę te pozostałe 16 kilo. Może już mniej?

                            Trzymajcie się dzielnie!
                      • iffona Re:do maduchy 22.05.03, 14:42
                        Ewa witaj,

                        tez jestem z Rudy Śląskiej, co prawda nie ciążówka, ale śledze ten wątek z
                        zapartym tchem

                        pozdrówka
    • magdusi PYTANIE !!! 22.05.03, 10:47
      Cześć dziewczynki!!
      Mam pytanie gdzie się spotykamy po porodzie na jakim forum ??
      Mamuśki odpiszcie bo mi już Was bardzo brakuję, a tu już się przestałyście
      pojawiać a te które jeszcze nie urodziły też się zrobiły jakoś mało aktywne.
      Chyba że wszystkie już urodziły i Nas o tym nie poinformowały smile.
      Nasza lista jakaś taka średnio uzupełniana sad.
      Pozdrawiam serdecznie
      Magdusia i 2 tygodniowy Bruno
      • ewacf Re: PYTANIE !!! 22.05.03, 21:17
        Magdusiu, może na forum 'Z życia rówieśników'??
        U mnie kiepsko z czasem, więc tak często nie zaglądam, ale jak pomału
        okrzepniemy, to możnaby tam założyć wątek, np. MAJ 2003.
        Co Wy na to?
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za oczekujące,
        Ewa
        • dwoda do melassy 22.05.03, 21:55
          Jestem wrzesniową mamusią z Krakowa i bardzo chętnie czytam wątki mam , które
          są już po porodzie.Twój post szczególnie mnie zainteresował ponieważ także mam
          zamiar rodzić w Żeromskim .Zdziwił mnie jedynie fakt , że nacięcia krocza
          dokonywała lekarka(zaczynam się jej bać) a nie położna. Mnie nacinano tylko
          przy pierwszym porodzie(12 lat temu) a przy kolejnych trzech na moją prośbę
          oszczędzono mi tej ,,przyjemności''.Tym razem także wolałabym tego uniknąć.Czy
          nie orientujesz się , czy w Żeromskim nacięcie krocza to standart ?Czy dokonują
          tego tylko w przypadku pierwszego porodu?Będę wdzięczna za odpowiedż.Dorota
          • melassaa Re: do melassy 23.05.03, 14:16
            Odpowiem tak: nie jestem pewna kto mnie nacinał... wydawało mi się, że jest to
            lekarka, ale równie dobrze mógł być to lekarz, który też był przy porodzie
            oraz położna. Ja po prostu nie zwróciłam na to uwagi i nawet zapomniałam o
            tym, że mogą nacinać.
            Jeśli Ci bardzo zależy na uniknięciu nacięcia możesz zawsze pogadać z położną,
            tylko zrób to odpowiednio wcześniej i powtarzaj to często.
            Przy wypełnianiu papierów podpisujesz zgodę na dokonywanie koniecznych podczas
            porodu zabiegów - dobrze byłoby w momencie podpisywania poradzić się położnej.
            Ja jednak radzę Ci zrobić to nacięcie. Jestem dopiero tydzień po porodzie, a
            rana już mnie nie boli, nawet przy siadaniu - goi się to bardzo szybko.
            Najbardziej boli bezpośrednio po porodzie, ale gdy poprosisz o środek
            przeciwbólowy, to masz to z głowy.
            Wygląda to też w miarę normalnie - nie widać nic oprócz wystających ze skóry
            nitek. Miejsce wokół nacięcia jest też trochę opuchnięte, ale to wszystko.
            Podczas zajmowania się kruszynką zupełnie zapomnisz o nacięciu.
            Ja miałam spore nacięcie i nie mogłam siadać, ale wszystkie dziewczyny nawet
            karmiły na siedząco już po pierwszej dobie, więc nie jest to takie straszne.

            Wybrałaś dobry szpital, więc możesz spać spokojnie. Tą lekarką się nie
            przejmuj, ona robi tylko USG na początku i szyje na końcu. Przez resztę czasu
            jest przy Tobie położna. Poza tym możesz trafić na innego lekarza...

            Powodzenia!
            • ewa291 Re: do iffony 23.05.03, 18:40
              Milo mi slyszec ze jest tu ktos z Rudy Sl-najwiecej dziewczyn jest z warszawy a
              to daleko-moze bedzie jeszcze okazja zeby pogadac
            • magdzik221 Re: do Melassy 25.05.03, 18:29
              Cześć Melassaa!!! czy ty mnie jeszcze pamietasz???? Wysyłam do ciebie rózne
              maile i nic - wiem że nie masz teraz czasu ale przynajmniej odpisz mi czy je
              dostajesz!!

              Ja tymczasem jak widać jestem juz po terminie (22 Maj) i ciągle nic-
              zastanawiam sie czy nie będę musiała robic tych wszystkich zabiegów
              przyspieszających poród co Ty!!W zeszłym tygodniu ( we wtorek 20-go) byłam na
              USG i wg pani doktor moje dzidzi było w 39 tygodniu a główke miało na 37
              tydzień- czy to normalne???- bo sie zaczynam zastanawiać?? ale z tym usg to nie
              jest do końca prawda- koleżanka rodziła chłopczyka, który miał ważyc wg USG
              3800 a w rzeczywistosci ważył 3300- wiec to duża różnica i chyba trzeba
              podchodzić do tego z przymróżeniem oka- w taki sposób sie pocieszam. Pocieszcie
              mnie prosze- bo chyba zwariuje!!

              Jak wytrzymujecie te upały????

              Pozdrawiam wszystkie mamusie ich brzusie i juz dzidziusie !!
              Magdzik 221
    • alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 26.05.03, 21:54
      Kochane Majóweczki już po Wielkim Dniu smile))
      I te,które lada chwila będą ten Dzień miały za sobą.

      Otóż...pozwoliłam sobie założyć nowy wątek na "rówieśnikach" pt.Maj 2003 juz tu
      jest.
      Spotkajmy się tam,jak już nie tu ...

      I mam nadzieję,że nie powieliłam wątku,bo przeszukałam czy takiego nie ma,ale
      dość pobieżnie...

      U nas cudownie.Byłam nastawiona na mały Mexyk po porodzie,ale okazało się ,że
      Życie jest piękne !!!! Jasiek cudowny.
      Poród wspominam baaaaardzo dobrze.Ukłony dla Cudownej Położnej,Cudownej Pani
      doktor i całego szpitala św.Zofii.Mój pierwszy i drugi poród,to jakby dwie
      różne bajki.I mimo,że ból był znacznie większy niż przy pierwszym(nie zdążyłam
      wziąć znieczulenia sad( ),to wszystko co się z tym porodem wiąże wspominam
      bardzo ciepło.
      Nie jest jednak tak różowo do końca,o nie.Mam awersję do ciąż,właściwie to nie
      mogę patrzeć na brzuszki,koszula w której rodziłam wywołała u mnie drgawki i
      chyba będę musiała ją wyrzucić,jeśli uda mi się jeszcze raz na nią spojrzeć.Nie
      chcę już mieć więcej dzieci.Przynajmniej na dłuuuugi czas z nich się
      wyleczyłam.Po pierwszym porodzie od razu wiedziałam i czułam,że chcę
      jeszcze,teraz nie.
      Ale to się tyczy tylko ciąży i porodu.Wychowywać i karmić i dbać o takiego
      Maciupelka mogę zawsze smile))))
      A Jaś przekroczył moje oczekiwania o kawał drogi.Jest śliczny i baaardzo
      podobny do Małgosi.Naprawdę widać ,że to siostra i brat,a jednocześnie Małgonia
      jest podobna do mnie, a Jaś do Męża.Taki cud ! Ma wszystko co trzeba,jak trzeba
      i tam gdzie należy.Wiedziałam,że powinien mieć,bo dr Osóbka-Morawski policzył
      mu wszystkie paluszki,ale ja-matka musiałam sprawdzić po swojemu.Ma.
      No,ale o tym wszystkim,to chyba się będziemy rozpisywać na "rówiesnikach" co ?
      Czekam tam na Was.
      Buziaki dla Wszystkich,a szczególnie dla tych Majóweczek,które jeszcze dzidzie
      mają w brzuszkach.Trzymajcie się w te upały smile
      Alex i Jaś

      • anakon Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 01.06.03, 11:03
        czesc dziewczyny, nie wiem czy jeszcze ktoras tu zaglada, ale ja wreszcie
        wrocilam ze szpitala z nasza mala Olenka, urodzilam w koncu 12 dni po terminie,
        bylam juz od 2 dni na patologii szpitala Brodnowskiego w Wwie; porod wlasciwie
        zaczal sie sam, i tak od 3 w nocy 25 do 20 wieczorem, kiedy zdecydowano sie
        wreszcie mnie pokroic, nawet nie wiecie jak sie cieszylam na sama mysl, ze to
        juz koniec tej meczarni. Nie bylo na co czekac, bo wody byly zielone, a postep
        akcji 0...i coz bylo robic. W koncu wyjeli mi Olenke, czego niestety nie
        widzialam bo mialam narkoze...zobaczylam ja dopiero po jakis 12h jak sie
        wybudzilam z narkozy. Teraz jestesmy w domu i walczymy o pokarm...niestety mam
        wrazenie ze moje dziecie niedojada, a cyce mi juz odpadaja ze zmacerowania
        przez jej wprawne dziaselka, nie wiem co dalej, ale tak czy owak na pewno nie
        damy jejj zagodzic,
        w miare mozliwosci czasowych przenosze sie z Wami na V2003.
        A to nasza Ola tuz po urodzeniu
        3.250kg i 55cm/ 9/10p Apgar.
        strony.wp.pl/wp/akaminski/
        • basha Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 01.06.03, 19:46
          Hej kochane Majóweczki!
          Ewuniu, dzięki za przekazanie radosnej nowiny ode mnie. Jestem w domu ponad
          tydzień i czekam i czekam na założenie telefonu i tym samym internetu żeby do
          was pisać. Gratuluję wszystkim mamusiom pociech i obiecuję że napiszę więcej
          jak będę miała dostęp do internetu w domu. Moja Majeczka ma się świetnie, ja
          miewam różne nastroje ale jestem szczęśliwa i szaleję na punkcie córy
          Pozdrawiam
          Basia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka