mamamamamama Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 15:31 Witam majóweczki!!! Wiecie co do terminu zostały mi 2 dni , a tu nic się nie dzieje!!!!! Żadnych czopów , żadnych bóli nic ,a nic. Jestem ciekawa jak tam u was. A może już wszystkie jesteście na porodówce , bo nic się nie odzywacie od wczoraj? Jak tak to baaaardzo , baardzo wam zazdroszczę! Dzidzi wierci mi się cały czas , a podobno przed porodem dzieciaczki stają sie mniej aktywne. Czy to znaczy , że przenoszę ciąże? Ja nie chcę!!!! Ja chcę mieć mojego dzieciaczka przy sobie (na zewnątrz)! Czy wy też jesteście tak NIECIERPLIWE jak ja? Pozdrawiam Karola . Odpowiedz Link Zgłoś
graza777 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 18:40 witam po przerwie na poczatek gratuluje nowym mamusiom i trzymam kciuki za oczekujace mam nadzieje ze juz jestescie spakowane prawda? my z zula mamy sie coraz lepiej ze zlych wiadomosci to odparzenie na pupci z ktorym walcze od paru dni i zadnych efektow dzis lezy z gola pupcia i maka ziemiaczana moze to pomoze bo juz wszystkich specyfikow probowalam i nic mala jest super nie daje pospac czasem ale jak juz padam to zdarza sie fajna nocka, kiedy zula daje sie wyspac wiec jest ok na razie odpieram ataki rodziny i znajomych ale juz niedlugo spodziewam sie pielgrzymek przesylamy buziaczki i zyczymy milej niedzielki Odpowiedz Link Zgłoś
agableu1 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. 03.05.03, 20:03 Czesc Mamuski! Myslalam, ze tylko ja jestem tak przybita, ale po przeczytaniu Waszych postow juz mi lepiej. U mnie tez nic. Mam w nocy w miare bolesne skurcze, ale to o niczym nie swiadczy. Ostatnie dwa dni bylismy na dzialce, gdzie mialam taką werwe, ze nie moglam usiedziec na miejscu. Gdybym mogla sie schlic to chybabym przekopala cala ta dzialke. Dzis pogoda do kitu i caly dzien boli mnie glowa. Martwie sie, bo termin pojutrze, a tu nic. Ktg podobno mam bombowe, ale co z tego. Mnie czop tez chyba jeszcze nie odszedl. coraz bardziej sie boje, ze nie bede wiedziala, czy to juz sie zaczęlo! z minorową miną zegnamy Was z Kaską. Buziaki Aga Odpowiedz Link Zgłoś
zinka4 MÓJ PORÓD - Czupurek 03.05.03, 22:16 Kiedy dzisiaj patrzę na mojego Tymka nie chce mi się wierzyć, że minęły już dwa tygodnie od czasu, kiedy jest na świecie. A zaczęło się tak: Była Wielka Sobota. Obudziliśmy się z mężem rano i jak od dwóch tygodni, od kiedy odstawiłam leki przeciwskurczowe, zaczęliśmy się zastanawiać, kiedy zacznie się poród, czy to może dzisiaj? Jak się później okazało, oboje mieliśmy jakieś przeczucie, że to nastąpi w nocy z soboty na niedzielę lub w niedzielę, tylko żadne z nas o tym nie mówiło. Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy na ostatnie świąteczne zakupy. Spotkaliśmy kilku znajomych, wszyscy pytali się, kiedy nastąpi rozwiązanie. Mówiliśmy, że może w święta, w końcu do terminu porodu zostały dwa dni. Wróciliśmy do domu, mąż robił ostatnie porządki, a ja uszykowałam święconkę. O 13 poszliśmy do kościoła ze święconką, później zjedliśmy obiad i około 15 pojechaliśmy do szpitala na kontrolne badanie usg i ktg, które lekarz kazał nam zrobić przed świętami. Na wszelki wypadek wzięliśmy torbę, którą uszykowałam do szpitala. Najpierw miałam mieć zrobione ktg. Leżę sobie spokojnie przywiązana do tego aparatu i widzę razem z mężem, że na wydruku widać bardzo mocne skurcze, takie do 100. Czułam, że coś się dzieje z moim brzuchem, ale czułam to tak jak skurcze przepowiadające. Po pól godziny przyszła położna z oddziału patologii ciąży, na którym miałam robione ktg i stwierdziła, że coś się dzieje i zostawiła nas na drugie pół godziny. Później zeszliśmy z powrotem na izbę przyjęć, gdzie miałam mieć zrobione usg. Ale gdy lekarz zobaczył wydruk z ktg, to stwierdził, że najpierw mnie zbada. Okazało się, że są 2 cm rozwarcia i krwawienie. Więc zostajemy i rodzimy. Trochę mnie przeraziła ta nagła zmiana sytuacji. Co prawda dosyć już miałam chodzenia w ciąży i czekania, kiedy zacznie się poród, ale trochę inaczej wyobrażałam sobie jego początek. Dostałam zabójczej długości szpitalną koszulę i udałam się z pielęgniarką na golenie i lewatywę (lewatywa na życzenie). Muszę przyznać, że tyle się nasłuchałam, jakie to okropne są rzeczy, a mnie golenie tylko łaskotało, a lewatywa tylko w pierwszej chwili była nieprzyjemna. Po tych zabiegach poszliśmy na porodówkę. Mieliśmy poród rodzinny, więc dostaliśmy ładną salę z łazienką, radiem i telewizorem (kto w takiej chwili myślałby o oglądaniu telewizji?) Odpowiedziałam na kilka pytań, podpisałam jakieś papiery i podłączono mnie do ktg. Była 17:30. Po dwóch godzinach leżenia pod ktg, okazało się, że skurcze osłabły (40-60). Pozwolono więc mi trochę pochodzić. Po godzinie znowu ktg. Znowu to samo. Zbadał mnie lekarz, rozwarcie nie postępuje, zatrzymanie porodu, mąż do domu, a ja na patologię ciąży. (21:30) Z jednej strony byłam zła, bo już się nastawiłam , że będę rodzić, a z drugiej zadowolona, bo byłam strasznie głodna, a tak dostałam kolację. Na patologii byłam jakieś 2,5 godziny, bo od 23, kiedy się już umyłam i spokojnie położyłam, zaczęłam odczuwać dość regularne skurcze, tylko nie wiedziałam, jak silne. O 24 poszłam do dyżurującej położnej , że znowu mam skurcze, więc położyła mnie znowu pod ktg. O 1 zlądowałam znowu na porodówce i znowu pod ktg, o 2 stwierdzili, że znowu zaczął się poród i jak chcę to mogę dzwonić po męża, ale szybko to się nie rozwiąże, więc może lepiej dać mu pospać. Ale mój mąż wystraszył się, że w razie czego nie zdąży i przyjechał. W międzyczasie założono mi wenflon i podano buscolizynę, która miała spowodować szybsze rozwarcie. Do rana trochę byłam podłączona do ktg, trochę chodziłam, kilka razy byłam badana, no i skurcze dosyć mocno się nasiliły. Około 9 rano miałam 5 cm rozwarcia i porządne skurcze, o 10 podano mi dolargan. Działa rzeczywiście nieźle przeciwbólowo, ale w końcu to narkotyk. Oprócz senności miałam dziwne obrazy przed oczami i uczucie, że wszystko wokół mnie oddala się i zbliża. O 11:30 po raz kolejny przyszedł zbadać mnie lekarz, 7-8 cm rozwarcia i stwierdził, że muszą mi podać oksytocynę, bo to wszystko za długo trwa i pyta się czy chcę znieczulenie zewnatrzoponowe, bo teraz to skurcze naprawdę się nasilą. Z założenia nie chciałam tego znieczulenia, bo nasłuchałam się, że nie zawsze się udaje i daje różne skutki uboczne. Stwierdziliśmy jednak z mężem, że chyba zaryzykujemy, bo skurcze naprawdę były już nie do zniesienia, a co dopiero, jak miały być jeszcze silniejsze. O 12:30 przyszedł anestezjolog zrobić znieczulenie. Tak naprawdę bolało tylko znieczulenie miejsca, w które miał być wprowadzony cewnik i trochę nieprzyjemne było to, że kiedy go wprowadzał miałam akurat skurcz i musiałam wytrzymać bez poruszenia. Ale za to później odczułam taką ulgę, że nie da się tego opisać. Czułam tylko, że jest skurcz, ale nie czułam żadnego bólu. Aż do czasu skurczów partych. Wcześniej razem z oksytocyną podano mi mnóstwo kroplówek, bo przecież od wieczora nic nie jadłam. Mieliśmy świetną położną, właściwie to ona przeprowadziła nas przez cały poród, lekarz tylko badał, podejmował decyzje co dalej, no i na końcu szył. Nawet ona odbierała sam poród, chociaż on siedział obok. No i była z nami przez cały czas, rozmawiała, tłumaczyła, co się dzieje i wspierała, kiedy było trzeba. Ale wracając do porodu – około 17 lekarz przebił mi pęcherz, bo był tak gruby, że chociaż się wpuklał, to nie chciał pęknąć. Wody na szczęście były czyste. Po przebiciu pęcherza zaczęło się na dobre. Najgorzej wspominam tę cześć porodu (może poza szyciem). Bardzo bolesne były te skurcze parte, a do tego, mimo, że miałam zrobioną lewatywę, bardzo mocno czułam parcie na stolec. Chyba w tej fazie porodu najbardziej odczułam, jak ważna była dla mnie obecność męża, to, że mogłam go trzymać za rękę i mieć go po prostu przy sobie. Samo urodzenie małego to były może trzy skurcze, za każdym razem 2 – 3 razy nabierałam powietrza. Szczerze mówiąc, w pewnym momencie miałam wrażenie, że go nie urodzę, bo tak mocno parłam, a tu nic. Jeszcze było nacięcie – chyba znieczulenie przestawało działać, bo mnie to mocno zabolało. Chwile potem urodził się nasz synek. Była 18:17. Rączki i nóżki miał przy sobie, tak jak w brzuchu. I wcale tak mocno nie krzyczał, tylko tak popiskiwał. Mąż przeciął mu pępowinę i położono mi go na brzuchu. Aż się go bałam trzymać, taki wydawał mi się malutki i kruchy. Taka byłam w tej chwili szczęśliwa, że zapomniałam o całym bólu. Nawet nie wiem, kiedy urodziłam łożysko. Mąż mi mówił, że kazali mi jeszcze raz przeć, ale ja tego nie pamiętam. Później zabrali małego do umycia i zbadania, a mnie zaczął lekarz szyć. Coś okropnego. Jak już mówiłam znieczulenie przestawało działać, więc musieli mnie jeszcze znieczulić miejscowo, bo zaczęłam skakać, jak mnie ukłuł igłą. Ale chyba dobrze mnie zeszył, bo bardzo szybko doszłam do siebie i właściwie teraz już prawie nie czuję, że byłam nacinana. Po jakiś 15 minutach przynieśli z powrotem małego. Ważył 3520, miał 56 cm i dostał 10 punktów w skali Apgar. Był taki śliczny. Nigdy nie myślałam, że noworodek może być taki ładny. Łzy mi popłynęły , mój mąż też był bardzo wzruszony. Teraz wiem, że gdyby wtedy przynieśli mi inne dziecko, od razu wiedziałabym, że to nie mój synek. Chwile później pierwszy raz go nakarmiłam i byliśmy ze sobą jakieś 2 godziny jeszcze na porodówce. Przez pierwsze dwa dni Tymek bardzo mało jadł, za to dużo spał. Waga spadła mu do 3160, dopiero w 4 dobie przybrał 10 gram. W szpitalu był bardzo grzeczny, z a to jak wróciliśmy do domu zaczęły się nieprzespane noce. Od drugiej doby miał żółtaczkę fizjologiczną, ale w stopniu nie wymagającym żadnej interwencji. Za to ja do tej pory walczę z nawałem mleka. W trzeciej dobie po porodzie obudziłam się z piersiami jak kamienie, położna wyciskała mi mleko, a ja zaciskałam zęby z bólu i płakałam. Musiałam przez to zostać dzień dłużej w szpitalu. Myślałam już, że te przygody z piersiami się kończą, kiedy przedwc Odpowiedz Link Zgłoś
zinka4 Re: MÓJ PORÓD - Czupurek ciąg dalszy 03.05.03, 22:20 Chyba za długi ten opis, bo sie nie zmieścił. Ale same widzicie, że poród trwał od soboty popołudnia do niedzieli wieczora... Myślałam już, że te przygody z piersiami się kończą, kiedy przedwczoraj w nocy dostała 39 stopni gorączki i to znowu z powodu piersi. Nigdy nie przypuszczałabym, że karmienie może przysporzyć tyle bólu i niemiłych niespodzianek. Ale najważniejsze, że nasz maluszek jest zdrowy i bardzo ładnie teraz je. Jutro skończy dwa tygodnie, ten czas tak szybko leci, pewnie nie obejrzymy się, a będzie kończył roczek. Wszystkim Majóweczkom, które razem z nami oczekiwały na ten Wielki Dzień przyjścia na świat naszego maleństwa życzymy, aby czas porodu był dla Was tak wspaniałym przeżyciem, jakim był dla nas. Bo mimo całego bólu bardzo dobrze go wspominamy Pozdrawiamy Czupurek z Tymkiem Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: MÓJ PORÓD - Czupurek ciąg dalszy 03.05.03, 22:44 Czupurku,piękny opis,dziękujemy )),ale co się nacierpiałaś.... Czy teraz już lepiej się czujesz ? Chodzi mi o temperaturę. Ucałuj Tymka w nóżkę ode mnie. Pozdrowienia dla Męża i uściski dla Ciebie. Trzymajcie się Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 03.05.03, 22:33 Cześć Majóweczki )) Jesteśmy po urodzinach,wszystko wyszło OK.Mieliśmy tak zabawnie,że wytrzęsłam Jasia okropnie-ze śmiechu i bałam się,że mu zaszkodzę,ale dzielnie to zniósł i nadal ma się dobrze.Wczoraj byłam u pani doktor.Zero oznak zbliżającego się porodu,ale to mnie nawet nie zdziwiło,bo czuję się doskonale,brzucho pod brodą,więc sobie dalej czekam.Czop we mnie szczerze mówiąc,nie wiem,czy bym go poznała,bo przy Małgosi nic nie widziałam,ani czopa,ani wód,wszystko musiało pójść w czasie porodu.Wg.mego ciała dotrwam do terminu,a może nawet dłużej,więc...spokojnie poszliśmy z Mężem wczoraj do kina.A co ! Mała nocowała u rodziców,więc mieliśmy randkę we dwoje (no dobra-troje . Dzisiaj spedziliśmy 3/4 dnia na powietrzu,nawet jak lał deszcz.Czuję się przetleniona.Ogólnie jestem spokojna.Nie zwracam już chyba uwagi na dolegliwości 9-tego miesiąca,bo skoro mam jeszcze długo czekać,to nie mogę się teraz rozkleić.Poza tym wszystko mam już gotowe,odebrałam ostatnie wyniki,wszystko w porządku,więc pełny luz.Oczywiście to nie oznacza,że czuję się kwitnąco,oj nie,ale już niedługo ))) Cytrynko,nie poddawaj się ! Też miałam ogromne problemy z karmieniem.Byłam pogryziona przez małą,karmiłam przez nakładki,dokramiałam sztucznym mlekiem,bo ona nie umiała jeść,ja karmić,a pokarmu było coraz mniej.Ważyliśmy dzidzię przed jedzeniem,po jedzeniu,jeździliśmy na extra ważenie do szpitala,przeszłam zapalenie piersi.Ryczałam dniami i nocami,mała "gubiła" wagę,zaczęła mieć oznaki odwodnienia. Ani przez chwilę nie myślałam,żeby się poddać,ale całą sytuacją byłam przerażona.Dodała mi otuchy pewna pielęgniarka,która mi powiedziała,że tez miała takie początki,a potem karmiła rok i 6 miesięcy.I udało się ! Ja karmiłam rok i 8 miesięcy. I jeszcze jedno,te problemy miałyśmy 2 miesiące,trzeciego nagle obie załapałyśmy o co w tej sztuce chodzi.Teorię miałam w małym palcu,czytałam wtedy tylko o karmieniu piersią,ale co z tego,jak do tego trzeba dwojga,a moja partnerka była bardzo oporna.W trzecim i 4-tym miesiącu wszystko nadrobiła. Po tej ciężkiej sztuce zostały mi blizny,ale cieszę się,że wytrwałam,bo warto było.Życzę Ci wszystkiego co najlepsze.Nauczcie się współpracy jak najszybciej i cieszcie się tym cudownym doświadczeniem,jak tylko się da najmocniej. A wszystkim Majóweczkom 2 w 1 życzę spokoju i cierpliwości )) Trzymajcie się dzielnie. Mamusiom po porodzie-radości,radości,radości i też spokoju,zwłaszcza w nocy ) Alex P.S. ale się rozpisałam,przepraszam ... Odpowiedz Link Zgłoś
zinka4 Re: MAJÓWKI CZ. III -juz dobrze- Czupurek 04.05.03, 13:57 Na szczęście temperatura juz mi spadła, ale był moment, że miałam 39,4 i byłam nieźle wystraszona. Niestety musze brać antybiotyk, mam nadzieję, że na małym to sie nie odbije. Na razie widze tylko, że mleko słabiej mu smakuje, bo zaczyna grymasic przy jedzeniu. Swoją drogą, jak czytam to co przeżywa też Cytrynka, to zaczynam sie zastanawiać, dlaczego tyle sie mówi o zaletach naturalnego karmienia, a tak mało o trudnościach z nim związanych. Ja mam juz naprawde dosyć ciągłego pilnowania, by na czas odciągnąć nadmiar mleka. W szpitalu mówili mi, że to sie unormuje w ciągu kilku dni, a tu mijają dwa tygodnie od porodu i nadal mogłabym wykarmić jeszcze ze dwóch takich Tymków. Na szczęście mały w miare ładnie je i nie mam problemów z brodawkami, ale tego juz by było za dużo. Cytrynko trzymaj sie i nie poddawaj! Ja też chwilami mam ochote dac małemu butlę, ale pociesza mnie tylko to, że Tymek odciąga mi naturalnie dużo pokarmu. Pozdrawiam czupurek Odpowiedz Link Zgłoś
basha O tym jak postanowiłam przebadać się w szpitalu 04.05.03, 22:08 Witam! Chciałabym wam opowiedzieć o mojej ostatniej przygodzie w szpitalu. Jako, że moja ostatnia wizyta u mojego ginekologa była dosyć niezadowalająca, jeżeli chodzi o informacje o mającym niebawem nastąpić porodzie, postanowiałm pójść do szpitalnego lekarza, żeby m. in. zmierzył mi miednice, powiedział czy jest rozwarcie, itp. Niczego nie podejrzewając zgłosiłam się do ambulatorium we wrocławskim szpitalu klinicznym. Czekałam na swoją kolej, gdy gość z rejestracji poprosił mnie do innego gabinetu, na którego drzwiach widniał napis 'patologia ciąży'. Nieśmiało zapukałam, zapytałam czy mnie przyjmie. Na to lekarz pyta: 'Co się dzieje'. Ja na to, że nic się nie dzieje, że przyszłam na zwykłą wizytę. Więc on do mnie,że nie może mnie przyjąć, bo musiałby mnie zostawić w szpitalu bo to jest patologia ciąży. Wyjasnienie wydawało mi się dość oczywiste, więc wróciłam do ambulatorium tłumacząc, że lekarz odesłał mnie, ponieważ nie wymagam konsultacji na patologii. To samo położna przekazała lekarzowi w ambulatorium. A ten zdenerwował się, zawołał mnie, zrobił łaskę, że mnie zbadał (w wielkim pośpiechu) w ogóle nie słuchając co do niego mówię. Pyta, po co przyszłąm. Ja na to że jestem 2 tyg. przed terminem i przyszłam się przebadać. On po chwili: ' Słucham? Ciśnienie wysokie?' Ja powtarzam swoje. On do pielęgnierki: ' Proszę zmierzyć ciśnienie' Ta mi mierzy tandetnym aparatem i doczytać się nie może. Za czwartym razem czyta 130/110. Oj to wysokie-stwierdza lekarz, rzucił okiem na stopy, które tego dnia, jak zresztą od 2 tyg były lekko spuchnięte. Wpisując w kartę: gestoza, mówi do mnie że położę się w szpitalu. Myślałam, że padnę. Nie sposób było przekonać go,że to niepotrzebne. Przy badaniu ów wspaniały lekarz nie omieszkał zmieszać z błotem lekarza z patologii, który rzekomo 'leci tylko na kasę' i rozumie mnie jak strasznie muszę się czuć, że tamten mnie nie przyjął. Nie wierzyłam własnym uszom, słuchanie tego typu wynurzeń było dla mnie żenujące. Za chwilę przybiegła jeszcze jedna położna, też ku mojemu zdziwieniu próbując mnie pocieszać(???) i namawiając do złożenia skargi na lekarza z patologii. Myślałam, że zwariuję. Nie dośc, że zrobili ze mnie chorą, to jeszcze próbują wrobić mnie w jakąś aferę ze skargami. Oprócz tego byłam przerażona, bo nie zamierzałam rodzić w tym szpitalu. Poszłam grzecznie do izby przyjęć, gdzie dali mi jakieś podarte łachy i usiłowali posłuchać tętna płodu, ale aparat okazał się zepsuty. Pojechałam na oddział septyczny, gdyż na innych nie było miejsca. Zmierzyli ciśnienie po raz kolejny ( a nie minęło nawet pół godziny)- książkowe 120/80, dali termometr i na salę. Obskurnie, usiadłam na łóżku i chciało mi się płakać, ale udawałm twardą. Zaraz zresztą przyszedł do mnie mąż i siostra, więc zrobiło się wesoło. Wiedziałam, że nic mi nie jest i byłam przkonana,że wyjdę nazajutrz. W nocy koszmar, jakieś wystrzały na podwórku, o 3 w nocy słuchanie tętna o 6 rano mierzenie temperatury, zaraz po tym mysie podłogi - wariactwo jakieś. I od rana czekanie. Przychodzi lekarz dyżurny. Mówi do mnie, że przeniosą mnie na patologię, jak zwolnią się miejsca. Ja go pytam, czy jest taka potrzeba, jeśli np. wyjdę dziś. A on zdiwiony kto mi powiedział, że wyjdę dziś. Myślę sobie to koniec, jestem w jakimś więzieniu. I dodał, może pani oczywiście wyjść na własne żądanie, ale wtedy jak coś się stanie nie ma pani tu powrotu. Myślę sobie: no to pięknie. Wyszedł. Postanowiłam wypisać się na własne żadanie, zwłaszcza, że ciśnienie idealne, obrzęki zniknęły, z ktg i usg wszystko w porządku. Położne upierały się jeszcze,że nie powinnam podejmować pochopnych decyzji i że wiele ryzykuję itd. Ale najciekawsze jest to, że o pomiary ciśnienia musiałam upominać się sama a gdy spytałam, czy będę oddawała mocz do analizy, to wywaliły gały ze zdziwienia. A przecież jeden z najważniejszych objawów gestozy to białkomocz. Fachowcy od siedmiu boleści. Paranoja, czułam się jak w przytułku. Moja decyzja o wypisie pozostała niezmienna. Okazało się, (po 4 godzinach),że w końcu może dojść to do skutku. Zmęczona, ale szczęśliwa opuszczałam mury szpitalnego więzienia. Aha zapomniałam jeszcze dodać, że tętno płodu położne odsłuchiwały za pomocą śmiesznej trąbki i ciągle miały wrażenie, że jest za wolne, chociaż jak wykazywało ktg, było idealne. I jak tu ufać lekarzom i pracownikom służy zdrowia. Jednego byłam pewna. Do tego szpitala nie wrócę już nigdy. Teraz jestem już piąty dzień w domciu, żadnych niepokojących objawów, ale też żadnych symptomów zbliżającego się porodu. ciekawe, ile jeszcze czekania przede mną. Ale najważniejsze, że wśród najbliższych. Pozdrawiam mamusie-brzusie i mamusie-już niebrzusie. Basia Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: O tym jak postanowiłam przebadać się w szpita 05.05.03, 08:33 Oj,Basiu,ale miałaś przejście (( Ale przynajmniej wiesz teraz,że masz dobre ciśnienie i maleńkie serduszko też dobrze sobie radzi . Mi się dzisiaj śniło,że brzuszek mi się obniżył,wstałam,patrzę,a on tam gdzie był.Nic się nie zmieniło...Ale może to i dobrze,bo mam nowy cel.Już po urodzinach,ale...12 maja moja córeczka ma kolejny zabieg poszerzania cewki moczowej.Z góry wiedzieliśmy,że to kiepski termin (13 mam niby rodzić),ale nie zmieniliśmy go,najwyżej przepadnie.Teraz postanowiłam,że doczekam.I mam nadzieję,że Jaś zrobi to dla siostrzyczki i 12-go nie będzie się rwał na świat.Może na wszelki wypadek zapakuję torbę do samochodu i jakby co,to od razu do szpitala.Ale mam dziwne wrażenie,że będzie spokojnie i urodze 15- tego.Zobaczymy. A jak się czują termonowe dziewczynki ? Naliczyłam,że w ostatnich 3 dniach aż 7 miało rodzić ? (wliczając dzisiaj). Dajcie znać co się dzieje. A tymczasem wszystkie trzymajcie się dzielnie.Wszystkie-te co urodziły też. A ja sobie dzisiaj idę sprzątać mieszkanko. Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
mamamamamama Re:MAJÓWKI CZ.III-czyli cdn. 05.05.03, 10:14 Witam majóweczki!!!!!!!!!!!!!! Dzisiaj jest 5.05 ,ja mam termin na5.05 i jestem zła ,bo nic , a nic się nie dzieje!!!!!!!!!!!!!!! Umówiłam się już na 13:30 z moją gin. i może ona mnie pocieszy , bo ja już umieram z niecierpliwości!!!! Dzisiaj rano zadzwoniła do mnie nawet moja szefowa , bo myślała , że już urodziłam. Bardzo mnie zdziwiła tym telefonem , ale widzę ,że to nie tylko ja się tak niecierpliwię. Strasznie zazdoszczę dziewczynom , które mogą już przytulić swoje aniołki!!!! Mam nadzieję , że mnie też lada chwila czeka ta przyjemność!!! Dzisiaj jak pójdę do gin to może da mi coś na przyspieszenie , bo ja już nie wytrzymam!! Słyszałam , że poród wywoływany to koszmarny ból , ale ja wszystko zniosę aby móc przytulić moje maleństwo!! Narazie kończę. Trzymajcie się! KAROLA(w baaardzo złym nastroju). Odpowiedz Link Zgłoś
ewacf Re:MAJÓWKI CZ.III-czyli cdn. 05.05.03, 12:49 Hej! Pewnie niewiele Cię pocieszę, ale mój termin minął wczoraj i też jeszcze nie urodziłam. A to przecież druga ciąża (i miało być niby szybciej - nie tylko z tego względu...). Choć czytałam też gdzieś, że długość ciąży zależy od genów ojca, a ojciec ten sam Już czasem myślę, że to nigdy nie nastąpi. No cóż, zaopatrzyłam się w książki (ileż razy można umyć okna? ale kupiłam też dziś nowe opakowanie płynu do mycia szyb i dalej czekam... Sąsiedzi to już pewnie myślą, że chodzę z piłką lekarską na brzuchu... Pocieszam się, że brzuch przynajmniej nie wrzeszczy i nie trzeba go przewijać. A co z Magdusią?? Miałyśmy ten sam termin. Magdusiu, odezwij się, jak jeszcze jesteś w całości!! A Melassaa? Pozdrawiam, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Magdusia w jednym kawałku 05.05.03, 15:39 Jestem !!!! Niestety w jednym kawałku . Zaczynam łapać duł psychiczny. Od 1 maja co noc od 11 do 2 w nocy mam skurcze regularnie co 10 minut, boli jak cholera a później te skurcze odchodzą . Teraz odsypiam trochę w dzień, ale dzwoniłam do poradni przyszpitalnej żeby się umówić na ktg i mam zadzwonić w środę żeby się umówić na piątek (może nie doczekam do tej środy). Karolinko cierpliwości na pocieszenie dodam że to jeszcze co najwyżej dwa tygodnie i w najgorszym razie będą musieli zrobić z tym porządek (ale średnie pocieszenie, 2 tygodnie po terminie to jak rok). Ewa weź się do roboty bo ja czekam na Ciebie a jak tak dalej pójdzie to będziemy czekać na Alex, która ma rodzić też tam gdzie my. A może Alex by się sprężyła przed zabiegiem Małgosi ? Pozdrawiam Was serdecznie Magdusia i brzusio już przenoszony Odpowiedz Link Zgłoś
mamamamamama Re: Karolina w jednym kawałku 05.05.03, 16:40 Hej dziewczynki!!!!!!!!!!!!!!!!!1 Jestem wniebowzięta , bo jutro jadę do szpitala na wywołanie porodu!!!!!!!!!! U mnie na lubelszczyżnie jest taka procedura , że dzień po terminie lekarze juz działają. Jadę około 11:00 , już się nie mogę doczekać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam mamcie oczekujące i te , które mają już bobaski przy sobie. Lada chwila dołączę do tych drugich. TRZYMAJCIE SIĘ!!!!!!!!! Szczęśliwa jak nigdy dotąd Karola. Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Re: Melassa w jednym kawałku 05.05.03, 17:08 O dziwo... Termin miałam 3.05. Wczoraj przeżyłam nizły kryzys psychiczny, ale uspokoiły mnie skurcze - nareszcie to było coś, co je przynajmniej przypominało. Dodam, ze mnie nie bolało, tylko twardniał mi brzuch. Dzisiaj pobiegłam do gin. Pogadałyśmy i poplotkowałyśmy, bo nie było kolejki. Ciśnienie ok, szyjka skrócona, tętno dziecka ok. Zaniepokoiły ją tylko obrzęki stóp, ale dałyśmy spokój. Powiedziała, że jeśli bardzo się niepokoję, to mogę zrobić jeszcze jedno badanie moczu, ewentualnie pojechać do szpitala. Powiedziała, że mogę urodzić nawet dzisiaj, ewentualnie jutro, ale przyznam, że nie chce mi się w to wierzyć. Umyłam okna, sąsiadki w szoku. Zupełnie o nich zapomniałam - no i zaczęło się. Że nie można rąk podnosić, przemęczać się itd... Gin daje sobie rękę uciąć, że urodzę najwyżej za trzy dni... ja tam jestem bardziej sceptyczna. Jakoś niewiele na to wskazuje, a szyjkę to ja mam taką już od dwóch tygodni. Jeszcze nie jestem w desperacji i mogę poczekać. Sztuczne wywoływanie porodu jakoś mnie nie przekonuje, podziwiam Karolę. Uspokoiła mnie ta wizyta u lekarza. Dobija mnie jedynie fakt, że od 3 maja leci mi już urlop macierzyński, więc lepiej byłoby urodzić jak najszybciej... Idę rozwiesić firanki. Adieu! Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Re: Melassa w jednym kawałku 05.05.03, 18:08 No hej dziewczyny!! Melassa a nie mogłaś wziąć zwolnienia lekarskiego powiedzmy na tydzień ? teraz ten urlop macierzyński jest taki krótki, że naprawdę szkoda każdego dnia . Co do wywoływania porodu to ja to przeszłam przy pierwszym dziecku i naprawdę teraz bym tego nie chciała, mam nadzieję że mój mały leniuszek się nareszcie zdecyduje opuścić brzuszek mamusi . Coś nam się dzieci przestały spieszyć na ten świat . Ciekawa jestem czy któraś z nas urodzi dokładnie w terminie. Pozdrawiam serdecznie Magdusia Odpowiedz Link Zgłoś
ewacf Wszystkie w jednym kawałku?? 05.05.03, 19:07 Hej! Jestem zaskoczona, że wszystkie - jak jeden mąż (albo żona) - jesteśmy nadal w całości. Ja też miałam wywoływany poród za pierwszym razem, ale dopiero 9 dni po terminie - ze względu na nie najlepszy zapis ktg i wysokie ciśnienie - gdyby było wszystko ok, podejrzewam, że nadal by czekali, i też wolałabym tym razem bez wspomagania, ale nie wiem czemu, mam takie dziwne uczucie, że znów się nie uda... Magdusiu, ja nie wiem, czy się na mnie doczekasz, bo coś mi się zdaje, że mi jeszcze zejdzie, choć też mam codziennie męczące skurcze, ale już się prawie z nimi zaprzyjaźniłam. Prędzej się pewnie z Alex w szpitalu spotkam, jak będziemy rodziły 15.05 A skoro Alex czeka jeszcze stres zabiegu Małgosi, to chyba lepiej, żebyśmy jej dały spokój ze spieszniem się. Lepiej niech to spokojnie załatwi najpierw - trzymam kciuki, żeby wszystko poszło dobrze i czasowo się udało. A propos wizyt w punkcie konsultacyjnym - też chciałam sobie zrobić zapis ktg wcześniej - zresztą sugerowała to moja lekarka - ale cóż, ona nie z tego szpitala, a w szpitalu powiedzieli, że jak mi się nic nie dzieje, to mam czekać do 9 -10 maja i już. Już nawet się zastanawiałam, jaką sobie dolegliwość wymyślić, żeby mi zrobili zapis wcześniej, ale nie zostawili na patologii - na razie nic nie wymyśliłam. Melassa, mnie też już niestety leci macierzyński - od 4.05. Magdusiu, nie jestem z tego powodu szczęśliwa, ale lekarze nie chcą wystawiać zwolnień po terminie (to jakieś naciski ZUSu), a więc chcąc, nie chcąc - wzięłam macierzyński i trudno. Co gorsza mój mąż zaplanował sobie na teraz urlop, żeby mi trochę pomóc w trudzie pierwszych dni po porodzie, i teraz się zastanawiamy, co z tym fantem zrobić, bo wygląda na to, że spędzi urlop asystując mi w oczekiwaniu na ten wielki dzień, a trudzić się potem będę sama, gdy on będzie w pracy... Mąż się ze mnie podśmiechuje, że stałam się "gwiazdą osiedla" - najpierw dziś rano pytał o mnie sąsiad, potem ojciec koleżanki naszej córki dopytywał się, czy już się 'coś' urodziło, a potem jeszcze o to samo pytała ekspedientka z osiedlowego sklepu. Niedługo wszyscy będą mnie tu znali jako tą, która jest w niekończącej się ciąży. Trzymaj się Karola i daj nam znać, jak będziesz po! Pozdrawiam Was i obyśmy już długo nie musiały czekać (może jak tak pozaklinamy, to się uda, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: Wszystkie w jednym kawałku?? 06.05.03, 08:51 czesc dziewczyny, ja tez w jednym kawalku, dzis mam juz dostac skierowanie do szpitala i co dalej zobaczymy, termin w przyszlym tyg. a ja poza coraz wieksza ociezaloscia i opuchlizna do kwadratu nie mam specjalnych objawow porodowych i w sumie mi to nie przeszkadza, bo mam jeszcze tyle do zrobienia przed porodem...na szczescie okazalo sie ze nie mam przeciwcial przeciwplytkowych, wiec jeden problem odpadl, dzis 1sze KTG; moze na ostatniej wizycie w IMiD ktos mnie laskawie zbada...ale specjalnie sie nie ludze, wczoraj bylam tam na USG; ktore trwalo moze z 5min. i polegalo na tym ze dzidzia zyje i sie rusza...tyle to ja wiem sama. Moze tylko waga mnie pocieszyla 3.300, czyli tak w sam raz, moze bedzie ciut wiecej. Dziewczyny z tymi zwolnieniami trzeba bylo isc do internisty, neurologa, powiedziec ze macie potworny bol plecow i kregoslupa w ogole i dostalybyscie zwolnienie, na prawde to nie zadna laska, a macierzynskiego jest tak niewie... Pozdrawiam i zycze powodzenia dziewczynom, ktore zmagaja sie z przepelnionymi cycami i nieprzespanymi nockami...mnie to juz chyba tez niedlugo czeka... no i powodzenia nam wszytskim czekajacym na godz. W; jestem zdania, ze ze wszech miar i sil bede sie bronic przed wywolywaniem...ale to sie zobaczy Odpowiedz Link Zgłoś
basha Dzięki Alex 05.05.03, 20:55 Dzięki Alex za odzew. Trzymam za ciebie kciuki i za wymarzony termin 15 maja. Mam nadzieje, że z córeczką też wszystko będzie ok. U mnie ciągle cisza, ale mam sporo roboty, więc nie przejmuję się tym. Jeszcze mam tydzień do terminu, jak nic nie będzie się działo, po prostu pójdę do kontroli. Dziś znowu spuchły mi nóżki ale jestem przekonana, że to wynik upałów. Już prawie przeprowadziliśmy się do końca. Dzisiaj kupilismy lodowke. Dziewczyny cierpliwości, dzidzie same sobie wybiorą dzień i godzinę. Buziaczki Basia Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 05.05.03, 21:22 Alexiku Dziękuję za słowa otuchy. Szczerze mówiąc miewam chwile zwątpienia, ale postaram się wytrwać. Zaczynamy z Julcią odnosić pierwsze sukcesy - w sobotę udało mi się nakarmić Julcię z lewej piersi bez nakładki i tylko troszkę bolało. Kiedy patrzę na jej uśmiech jestem w stanie dać się pokroić i wiem, że zniosę wszystko. W sobotę złapała mnie gorączka i miałam czerwoną, bolesną prawą pierś, ale udało mi się nie dopuścić do zapalenia. Trzymam za Ciebie i resztę oczekujących majówek kciuki. Cytrynka i Julia Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-spokój...i do Cytrynki 07.05.03, 10:31 Cytrynko, Nie ma za co dziękować.Trzymaj się dzielnie i się nie poddawaj.Pewnie trudno Ci w to uwierzyć,ale jeszcze kilka dni i obie będziecie czerpać niesamowitą przyjemność ze wspólnych biesiad.Ból zniknie.Wszystko się wyprostuje i nabierze jaśniejszych barw. Mnie też czekają takie problemy,mam tylko nadzieję,że już mniejsze niz przy Małgosi,bo z obserwacji wynika,że drugie macierzyństwo nie gwarantuje sukcesu w tej dziedzinie.Niestety... Pozdrawiam ciepluteńko całą Twoją Rodzinkę Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 09:32 Dzisiaj,tj. 6 maja o godzinie 3 rano Ewa CF. urodziła Synka ))))))))) A jeszcze wczoraj pisała,że może na mnie zaczeka ? )))))))) Maluszek ma 54 cm i waży 4300,tyle wiem.Resztę napisze sama Ewunia,jak wróci do domku. Ewa - gratuluję Ci jeszcze raz ))) Zdałaś kolejny ogromny egzamin.Życzę Ci szybkiego powrotu do formy,spokoju i wiele,wiele radości.Oczywiście najlepsze życzenia i gratulacje dla Męża i Córeczki )) Trzymajcie się ! Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Ewa urodziła !!!!!,więc zmiany na liście ! 06.05.03, 09:42 LISTA: 1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g, 56cm 2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię. 3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?) 4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę, Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) 6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?) 10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?) 11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?) 12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Mam nadzieję,że nic nie pokręciłam... Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
ewa291 Re: Ewa urodziła !!!!!,więc zmiany na liście ! 06.05.03, 10:37 Gratulacje dla Ewy!!!!!!!Niezle sie natrudzila-duze chlopczysko.Niech rosnie dalej jak na drozdzach,niech jest zdrowy jak rybka ,a mama niech wraca predko do sil. Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Re: Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 16:37 Cześć dziewczyny !! Chciałam na wstępie pogratulować Ewie. Siadłam do komputera aby Wam obwieścić tą wesołą wiadomość ale jak widać Alex mnie uprzedziła . Kurcze tak się zarzekała że ona jeszcze nie . A ja mam teraz dwie opcje albo pędzić do szpitala albo czekać na Alex , a jak mam pędzić do szpitala to już dziś w nocy bo inaczej nie będę miała szansy być na 2 urodzinach swojego synka (10 maj). Pytanie jak zacząć rodzić ?? No i zobaczcie drugiego maja pisałam Ewie że dziecko będzie ważyło 4200 a 6 ważyło 4300 , jak któraś chce to też jej mogę policzyć wagę dzidziusia . Pozdrawiam Was serdecznie Magdusia i brzusio już dwa dni po terminie Odpowiedz Link Zgłoś
agableu1 Re: Ewa urodziła !!!!! 06.05.03, 17:49 Czesc majoweczki! Przede wszystkim gratulacje dla Ewy! Zuch dziewczynka! Ja nadal siedze w jednym kawalku, chociaz to dzis mialam rodzic. na KTG wyszly skurcze co 10 min, ale slabe(najwyzej do 30) i porodu to one nie wywolaja. Mam isc na usg i badanie moczu (ta nieszczesna opuchlizna)w czwartek, a na kolejne ktg w piatek. Licze jednak, ze nie doczekam. czuje sie ogolnie doskonale i mezus wywozi mnie co chwila na dzialke, gdzie czekaja na mnie grabki i motyczka. Nie daja mi nic robic, ale ja sama nie moge usiedziec na miejscu. Przynajmniej nie prasuje drugi raz pieluch i ciuszkow, bo na pewno zrobilabym to, gdybym byla skazana na siedzenie w domu. zobaczymy, co bedzie dalej. Na razie trzymajcie sie panienki. buziaki Aga + Kasia Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Ewa urodziła !!!!! 07.05.03, 10:25 Cześć Magdusia Cześć Dziewczynki Magdusiu,wyprzedziłam Cię,bo dobre wiadomości nie mogą czekać ))) Widzę,że też masz problem z terminami...Rzeczywiście fajnie by było,żebyś była na urodzinkach synka.A gdybyście zrobili je trochę wcześniej ? Ja nie mogłam tego zrobic,bo tydzień przed urodzinami Córeczki nie było moich rodziców i wrócili akurat na 1-go.Bez nich nie byłoby takiej imprezy,jak powinna być,dlatego czekaliśmy. Poród Ewy,trochę mnie wystraszył,bo tak nic się nie działo,nic,nic i nagle dziecko na świecie ! Nie jestem teraz pewna swojej sytuacji...Też mam bóle,ale rzadko i je ignoruję,obserwuję swój brzuch i już sama nie wiem,czy jest wysoko,czy nisko,raz mi się wydaje,że sie obniżył, a za chwilę,że jest tam gdzie był.Chciałabym bardzo poczekać do tego 13-go i do tej pory byłam przekonana,że mi się uda...teraz nie wiem... No ale,co ma być,to będzie.Najwyżej będziemy czekać na następny termin,albo jak już będę po,to Mąż pojedzie z małą sam. Marzę o tym,żeby się już położyć na plecach....I żebym w nocy nie musiała wstawać do toalety.... A zaczyna mnie drażnić zachowanie sąsiadów i znajomych i różnych innych ludzi,którzy się dziwią,że jeszcze chodzę ! Przecież leżeć nie będę,w domu siedzieć też nie chcę,jak jest taaaaaaka pogoda.Najbardziej dziwi mnie zdziwienie kobiet,które same niedawno rodziły.Rzeczywiście prawdziwe jest powiedzenie,że zapomniał......jak cielęciem był.Może jestem teraz złośliwa,ale...trudno jest mi czasem ignorować wszystkie uwagi,pytania i te wpatrzone w brzuch OCZY !!!! Wiem,że po porodzie zacznie się inna bajka-złote rady !!!! Że za cienko dziecko ubrane,że czapeczka powinna byc inna,że budkę należy zaciągnąć,że smoczek nie taki itd....brr... Mam nadzieję,ze Bóg da mi spore zasoby cierpliwości i jakoś odeprę te ataki. W ogóle chyba już ostatnio jestem nieźle zniecierpliwiona,a wnioskuję to z tego,że coraz trudniej jest mi dogadać się z córką !? Koszmar,kłócimy się o ubranie,o jedzenie,o to,że za długo się ubiera itd...Chyba kiedyś byłam bardziej tolerancyjna,a teraz nakręcamy się obie,jedna od drugiej i np.boję się już zostawać z nią sama,bo jak jest Mąż,to on jakoś rozładowuje sytuację,a jak go nie ma,to w końcu obie zalewamy się łzami...Może to ze mnie wychodzą stresy,a ona jest taka jak zwykle...Zdaję sobie sprawę,że tak pewnie jest,tylko żeeee,to siedzi we mnie tak mocno,że nie umiem sobie z tym poradzić.A co będzie po porodzie ?...(((( Ojejku,chce mi się płakać.Teraz mi bardzo żal Małgosi,że tak się zmieniłam. Boże,spraw,żeby to były tylko hormony,a nie coś w głowie mi się miesza... No i się popłakałam (((( Pisali w książce o zmiennych nastrojach,ale nikt nie pisał,że się pojawią dopiero teraz... Dobrze,kończę,bo może ten dołek jest zakaźny,nie chcę,żeby na Was przeszło. Trzymajcie się dzielnie i noski do góry. ALex Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 09:54 Nina urodziła wczoraj o 12.55 po 3,5h Agatkę 2700g. Mała ponoć leży w inkubatorku. To tyle co wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 12:56 Cześć Kochane !!! Błagam nie bijcie... wogóle nie mogę ze swojego kompa puścić posta, może teraz się uda Na początek OGROMNIASTE GRATULACJE dla wszystkich szczęśliwych mamuś i tatusiów !!! Dziewczyny, jesteście naprawdę wielkie, życzę Waszym ślicznym maleństwom samych radości a Wam szczęśliwych chwil już zawsze z nimi. My już po remontach i czekamy... powiedzmy, że cierpliwie ale tak naprawdę nie mogę się doczekać tej radosnej chwili i wiecie co, coś jest ze mną chyba nie tak, bo wcale się nie boję, czy Wy też tak spokojnie podchodzicie do porodu. Mam nadzieję, że nie spanikuję, ale to napewno będzie to trudne Wczoraj gin mi powiedział, że synuś ma już bardzo nisko główkę, więc tak jak u Was w każdej chwili może się zacząć. Alexiku, ja mam takei same odczucia jak ktoś mnie codziennie wypytuje, czy to już i dlaczego ja jeszcze chodzę a do tego jeżdźę samochodem, po prostu zgroza, nie potrafią zrozumieć, że łatwiej się przebiera pedałami niż kończynami To tak w wielkim skrócie Całuję Was bardzo bardzo mocno i teraz będę próbować puścić tego posta... Magda ps. Karolinko, jestem z Tobą całym sercem, wiem, że to łatwo powiedzieć, ale nie marw się, musi się wszystko ułożyć !!! Jesteś wspaniałą kobietką i będziesz albo już jesteś wspanialą mamą. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 13:48 Gratulacje dla Niny ! A MAleńka,niech szybciutko opuści inkubator,rośnie zdrowo i cieszy rodziców. A swoją drogą,to się pogubiłam...Z tego co znalazłam Nina miała rodzić koniec maja-początek czerwca,ale chyba nie ma jej na naszej liście,czy któraś coś wie na ten temat ? Pozdrawiasy Alex Odpowiedz Link Zgłoś
aneczkag Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 10.05.03, 00:16 W czasach, gdy edziecko bardzo wolno chodziło Nina wyemigrowała na dzieckook i nieczęsto do nas zaglądała. Ale ponieważ ją pewnie pamiętacie, to pomyslałam, że dobrze by było napisać, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: MAJÓWKI CZ. III- Nina MGK urodziła 08.05.03, 18:47 Gratuluję!!!!!!!!!!!! Mało się ostatnio odzywam, bo Malutka mnie absorbuje, ale wszystkim mamom gratuluję i trzymam kciuki za oczekujące. Cytrynka Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Jestem a raczej jesteśmy !!! 09.05.03, 16:27 Cześć dziewczynki !! Zdecydowałam jednak nie czekać na Alex tylko jechać za Ewą (pozdrowienia dla Ewy i mam nadzieję że się wkrótce sama odezwie). Tak więc urodziłam synka 07.05.03 o godz.11.35. ważył 3300 i mierzył 58cm - tak więc długi i chudy. Co do przebiegu porodu opiszę wszystko wieczorem ze szczegółami a teraz już niecierpliwie czakam na powrót Jeremka od babci. Jak widać na urodziny zdążyłam - to już jutro !! Pozdrawiam Was serdecznie Magdusia i Bruno rozpoczęta trzecia doba Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: Jestem a raczej jesteśmy !!! 10.05.03, 01:11 Wow Serdecznie gratuluję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Bardzo się cieszę. Życzę Wam dużo zdrówka!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się z naszymi pociechami. Czekam na następne szczęśliwe rozwiązania majowych mamuś. Buziaki Cytrynka z Julcią Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Co robić? 08.05.03, 16:56 Dziewczyny, poradżcie. Jestem 5 dni po terminie Zaczynam się niepokoić, bo oprócz bardzo intensywnych ruchów dziecka i lekkiego twardnienia brzucha nic się nie dzieje... Czy mam się zgłosić do szpitala? Wolałabym tego uniknąć nie mając objawów zbliżającego się porodu - boję się, że będą sztucznie wywoływać, a tego bym bardzo nie chciała. Obwód brzucha - 120 cm... to chyba wystarczy Gin w poniedziałek zapewniła, że urodzę w ciągu max 72 godzin, a tu nic... Co mam robić? Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: Co robić? 08.05.03, 17:37 Hej Melasko, Nie mam bladego pojęcia co robić, ale nasuwa mi się tylko jedno pytanie, byłaś już na badaniu ktg? Mój gin powiedział, że należy je robić już w dniu terminu... napisz coś więcej główka do góry (oczywiście Twoja ściskawka magda Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Co robić? 08.05.03, 18:36 Cześć Melassaa W moim szpitalu jest praktyka,że się czeka 11 dni po terminie,jeśli do tego czasu się nie urodzi,to należy się do nich zgłosić i raczej już z torbą )) Mnie ostatnio "pocieszyła" pani w sklepie.Powiedziała,że jej syn miał się urodzić 12 maja,a urodził się 2 CZERWCA !!!!! Osobiscie myślę tak jak Magdusia,że dobrze by było zrobić KTG,jeśli wykaże ,że wszystko OK,to chyba uzbroić się w cierpliwość i czekać.Może była źle obliczona data porodu...(sama nie do końca wierzę w to co piszę teraz-o tym obliczeniu) Z drugiej strony o donoszonej ciąży mówi się,że jest między 38 a 42 tygodniem,więc 5 dni,to jeszcze nic. No,ale rozumiem Twoje zniecierpliwienie.A kiedy masz teraz wizytę u lekarza (ginekologa prowadzącego ) ? Trzymaj się i nie denerwuj.Przeglądałam wczoraj archiwalne gazety dla rodziców i przeczytałam,że stres bardzo silnie wpływa na zachamowanie akcji porodowej,więc dziewczynki-im spokojniej tym lepiej )) A ja właśnie boję się porodu ((( Może,jak nadejdą skurcze,to przestanę się bać,bo chęć skończenia tych męczarni będzie silniejsza niż strach...Oby ! Trzymajcie się wszystkie Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Co robić?-oj, pomyłka ! 08.05.03, 18:39 Oczywiście myślę to samo co Magiszonek,a nie Magdusia.Przepraszam,pomyliłam się. Magdusia ostatnio nie pisze,może rodzi ? Magiszonku,fajnie że znowu jesteś z nami.Już tęskniłam )) Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Magiszon i Alex 08.05.03, 20:36 Dziękuję za odpowiedż! Z gin nawet się nie umawiałam na następną wizytę, była pewna że urodzę lada dzień. Powiedziała, że nie ma potrzeby bez akcji porodowej specjalnie jechać do szpitala na ktg, bo to już i tak niedługo. No i mam zagwozdkę - bo pojechałabym na to ktg, ale boję się, że będą chcieli mnie zostawić i sztucznie wywołać poród. A pewnie nie ma takiej potrzeby... Postanowiłam więc, że jeśli do poniedziałku nic się nie wyjaśni, to pojadę do tego szpitala i już. Niech robią co chcą (nie da się ukryć - strasznie boję się masażu szyjki...). Z tym terminem to jest jakoś dziwnie, bo wg gin mam na 3.05, a według mnie to wypada gdzieś na 10.05 (40 tyg. od poczęcia). USG było niekonkretne - wg niego jestem gdzieś w 40 tygodniu. Może więc trochę panikuję, ale zdenerwował mnie ostatnio szum wokół mnie i te dziwne spojrzenia, same wiecie. Już mi się odechciewa wychodzić na ulicę, przemykam korytarzem jak złodziej, żeby nie natknąć się na sąsiadki. Ustalam więc datę na poniedziałek i może to mnie uspokoi. Póki co jutro jeszcze powinnam być na chodzie, bo przychodzą gazownicy do kuchenki. Pozdrawiam wszystkie ciężaróweczki bardzo serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: Magiszon i Alex 08.05.03, 22:37 Melasko, też bałabym się tego masażu... Ja dzisiaj odwaliłam straszny numer, na środku chodnika wywinęłam takiego orła na brzuch, że aż mnie zmroziło, Boże dziewczyny jak ja się wystrachałam, teraz mam wrażenie, że w każdej chwili urodzę, ale jak Aleksik pisała stres może spowolnić, więc... w każdym razie nikomu nie życzę takiej przykrej przygody. Ale tak już na wesoło dodam, że po wszystkim mój brat który szedł koło mnie i nie zdążył mnie złapać powiedział, że wyglądałam jak koparka, bo jak się zakołysałam na brzuchu, to nabrałam piasku między zęby. W sumie tak mnie rozbawił (bo wyobrażam sobie jak to z boku mogło wyglądać), że już mi trochę ten sters przeszedł. Zobaczę co będzie dalej. Mam nadzieję, że wody płodowe i pęchęrz są bardzo dobrą ochroną i nawet takie urazy można przejść bez szwanku, nie licząc oczywiście startych kolan, bo to w sumie pryszcz. Chciałam Was trochę rozbawić wieczorową porą... ale tak naprawdę to śpijcie dobrze i uważajcie bardzo na siebie bo ten środek ciężkości jest naprawdę w innym miejscu. pa Rozcialapa magda Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Alex do Magiszonka 08.05.03, 23:41 Magiszonku !!! Najpierw mnie przeraziłaś,cała spięta czytam resztę wiadomości i nagle...ryczałam ze śmiechu. Ale na poważnie,współczuję upadku.Mam nadzieję,ze czujesz się już lepiej i Maluszek w Tobie tez nie narzeka.Może myślał,że jest na bungie Pozdrów Brata I trzymaj się.Brzucho do góry,bo jeszcze kilka dni zostało Alex Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi JESTEM A RACZEJ JESTEŚMY !!!!! 09.05.03, 17:40 Cześć dziewczynki !! Zdecydowałam jednak nie czekać na Alex tylko jechać za Ewą (pozdrowienia dla Ewy i mam nadzieję że się wkrótce sama odezwie). Tak więc urodziłam synka 07.05.03 o godz.11.35. ważył 3300 i mierzył 58cm - tak więc długi i chudy. Co do przebiegu porodu opiszę wszystko wieczorem ze szczegółami a teraz już niecierpliwie czakam na powrót Jeremka od babci. Jak widać na urodziny zdążyłam - to już jutro !! Pozdrawiam Was serdecznie Magdusia i Bruno rozpoczęta trzecia doba Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi LISTA 09.05.03, 17:42 LISTA: 1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g, 56cm 2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię. 3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?) 4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę, Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?) 10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?) 11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?) 12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Magdusia - GRATULACJE!!!!! 09.05.03, 18:50 Magduś, Gratuluję z całego serca ! ))) Bardzo szybko Ci to poszło i już jesteś w domku ?! Szok ! Cieszę się bardzo,najlepsze życzenia dla Ciebie,Maleństwa,dumnego Taty i jutrzejszego Jubilata-Starszego Brata ! CZekam na relację z porodu.Spotkałaś się z Ewą ? Pewnie tak. Trzymaj się dzielnie i ostrożnie baluj jutro hihihi ! Alex Odpowiedz Link Zgłoś
gzylka Już bez brzuszka 10.05.03, 13:21 Spieszę się pochwalić że mój synek jest już na świecie. Poród zaczął się tak nagle,że nawet nie miałam czasu by się tu zameldować. Urodziłam w niedzielę, 4.05 w iście filmowym tempie. Od pierwszych delikatnych oznak do momentu gdy trzymałam Juliuszka w ramionach minęło zaledwie 3,5 godz. Każdej kobiecie życzę takich porodów. W piątek po perypetiach szpitalnych - opiszę gdy będę mieć więcej czasu - wróciliśmy do domku i usiłujemy się zaadaptować i przezwyciężyć problemy z karmieniem. Pozdrawiam już mamusie i brzuchaczy Aga i Julisz Odpowiedz Link Zgłoś
agableu1 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 17:26 Czesc Majoweczki, alez tu ruch sie zrobil. Ja tez spiesze pochwalic sie, ze Kasia jest juz na swiecie. Urodzila sie 7.05 o 8.30 po calonocnej akcji. Niedlugo po moim poscie z minorowym nastroju na naszym forum wybralismy sie z mezulkiem na dzialke jak to ostatnio mielismy w zwyczaju. Wstąpilismy do domu moich rodzicow podlac kawiatki i tam odeszly mi wody. nie mam na razie mozliwosci opisywac porodu, ale powiem Wam tylko tyle, ze mimo calonocnych skurczow i męki, nie mam nawet jednego szwa i gdyby nie jeszcze wystający brzuszek i zmeczenie z niewyspania, to nie wiedzialabym, ze w ogole rodzilam. Na razie tyle. Oczywiscie przylaczam sie do gratulacji dla wszystkich Majoweczek, ktore tulą juz do piersi swoje malenstwa i trzymam kciuki za Te, ktore mają to jeszcze przed sobą. Buziaki Aga + Kasia (podobna do Tatusia) Odpowiedz Link Zgłoś
graza777 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 20:25 jej ale juz nas mamusiek duzo gratuluje z calego serca i czekam na nowe dziewczyny i do zobaczenia na forum juz o bobasach szkoda mi was opuszczac ale taki juz los dziejow zreszta za nic juz bym nie schowala do brzusia mojej Zuli kocham patrzec na nia jak je i sie niesmialo juz usmiecha do mnie to cudowne dziewczyny musze wam powiedziec ze nie przypuszczalam w najsmielszych snach ze tak ja pokocham ale ta milosc nie powiem przyszla z czasem i kazdego dnia jest wieksza i to jest z tego wszystkiego najwspanialsze prawdziwy cud przesylam wam buziaki od nas i czekam na nowe majoweczki Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Re: Już bez brzuszka Gratulacje 10.05.03, 21:56 Gzylka i Agableu gratulacje !!! Cieszę się że już po i że macie swoje pociechy przy sobie to naprawdę super uczucie !! Agableu widzę że rodziłyśmy tego samego dnia . Gzylka czekam na relację ze szpitala. Pozdrawiam Magdusia P.S. Dopiszcie się do listy Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Już bez brzuszka 10.05.03, 21:25 Gzylka,Agableu Gratuluję ))))))) Jestem dzisiaj ledwo żywa,ale gratuluję bardzo serdecznie i naprawdę się ciesze,że już jesteście po. Trzymajcie się,Wasze drobinki niech pięknie jedzą,śpią i rosną ) Gratulacje dla Tatusiów. Pochwalcie się jeszcze wymiarami Małych Istotek i dodajcie to do listy,prosimy )) Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
boguniap Re: Już bez brzuszka 11.05.03, 12:47 Tu melduje sie Bogusia i Bartek, który urodziła się 5.05.o godz. 13.10 (cesarskie cięcie), wczoraj wróciliśmy do domu, a jutro spróbujemy przeczytać co się działo jak nas nie było. Aha mierzył 55 i ważył 3450, 10 punktów. Uaktualniona lista LISTA: 1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g, 56cm 2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię. 3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?) 4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę, Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk - Bartuś, zgodnie z palanem 05 maja 10) Agableu - 06 maja (dziewczynka ?) 11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?) 12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
agableu1 Re: Już bez brzuszka 11.05.03, 19:12 Dodaje swoje dane do listy: a propos!moja niunia została nazwana w mojej pracy "nowym modelem NOKIA" ze względu na wagę )) > Uaktualniona lista > LISTA: > 1) Czupurek - 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, > Tymoteusza.3520g, > 56cm > 2) Graża - 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia > dziewczynkę,Zuzię. > 3270g, 54cm > 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka?) > 4) Cytrynka - 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia > dziewczynkę, > Julię. 2704g, 48cm > 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja > chłopczyka > Bruna. 3300g, 58cm > 6) Ewa - 04 maja [ewafc]-urodziła 6 maja > chłopczyka,Andrzejka.4300g, 54 cm > 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) > 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) > 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk - Bartuś, zgodnie z palanem 05 > maja > 10) Agableu - 06 maja (7.05 dziewczynka 3510 g, 56cm) > 11) Majowapierwiastka [Aga]- 12 maja (chłopczyk ?) > 12) Basia-basha - 12 maja dziewczynka > 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) > 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) > 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) > 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) > 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) > 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) > 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) > 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) > 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) > 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) > 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) > 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Mój poród 10.05.03, 21:51 Cześć !! Z opisem przebiegu porodu zacznę moim zdaniem od początku (jak się później okazało było to około 1 maja). Po odejściu czopa śluzowego ok. godz. 23 zaczęły się bóle niewielkie ale regularne co 10 minut i trwały do około godz. 2 następnie odchodziły bez śladu, sytuacja ta się powtarzała przez cztery dni. Natomiast 5 maja nie miałam nic się nie działo. 6 maja Ewa urodziła i do mnie dotarło że albo zacznę rodzić w nocy albo będę się musiała wstrzymać do 11 maja bo inaczej nie będę na drugich urodzinach Jeremiego. I tak 6 maja o godz. 23 znowu zaczęły się bóle co 10 minut z tym że ok. godz. 2 tym razem się nie skończyły tylko przyspieszyły i były co 7 minut. Położyłam się spać żeby trochę odpocząć ale tak naprawdę to był taki sen na 7 minut budziłam się co 7 minut zapisywałam godzinę i szłam spać dalej. Ok. godz. 4 bóle się zrobiły co 5 minut i już wstałam żeby pochodzić – bóle nie były jakieś wielkie żeby nie były do zniesienia. Około godz. 5 postanowiłam obudzić męża że może powinniśmy pojechać do szpitala. Mąż wstał bóle zaczęły być co 4 minuty. Ubraliśmy Jeremiego zadzwoniliśmy do dziadków że go im wieziemy zeszliśmy do samochodu i pojechaliśmy. Do szpitala dojechaliśmy ok. godz. 6. Ja przed wejściem do szpitala jeszcze mówiłam do męża że to może nie to bo to w sumie oprócz tego że jest regularnie to tak bardzo nie boli. No ale skoro byliśmy pod szpitalem to stwierdziliśmy że sprawdzimy i wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak po badaniu położna stwierdziła że idziemy na salę porodową i nie robimy ktg bo mam 5 cm rozwarcia, ja się jeszcze jej dwa razy pytałam ile bo nie mogłam uwierzyć, w te 5 cm. Wróciłam na izbę i pani zaczęła wypełniać te papierki (jak tego dużo !!!), a mąż poszedł do samochodu po rzeczy. Następnie położna zaprowadziła nas na salę do porodu rodzinnego (na agrestową w tej samej sali urodził się Jeremi , była wtedy 6.45. Przemiła położna założyła mi wenflon (zrobiła to naprawdę rewelacyjnie za pierwszym razem i bez bólu), następnie podali mi antybiotyk ten który miał zabezpieczyć moje dziecko przed tą bakterią, którą miałam. Później podłączyli mnie do ktg i okazało się że te moje skurcze są jakieś słabe ale regularne i że trochę poczekamy. O 8 była zmiana położnych i ta nowa była równie miła jak poprzednia. Podała mi jakieś płyny bo stwierdziła że wyglądam na lekko odwodnioną i że dobrze by było mnie wzmocnić. Rozwarcie doszło do 7 cm a skurcze wcale nie stały się mocniejsze (dziwne), tak więc dalej sobie chodziłam po sali porodowej, włączyliśmy radio mój mąż konał ze śmiechu bo ja sobie tańczyłam a przecież miałam rodzić. Niestety skurcze nie stawały się mocniejsze i zapadła decyzja o przebiciu pęcherza, co niestety również nie spowodowało wzrostu skurczy, następnie stwierdzili że podadzą mi oksytocynę i dowiedziałam się że to ostatni moment na znieczulenie. Ja na szczęście zdecydowałam się na znieczulenie mimo że bóle które miałam były do zniesienia. Po podaniu oksytocyny skurcze wcale się nie nasiliły a rozwarcie szło dalej. Jak skurcze trochę się nasiliły to zaczęło spadać tętno dziecka (co wtedy przeżyliśmy z mężem nie będę opisywać), położna wezwała lekarza ten następnego oni się tylko na siebie patrzyli i nic nam nie mówili (po prostu horror). W pewnym momencie ktg przestało w ogóle pokazywać tętno dziecka, a ja mówię że on już chyba wszedł w miednicę, położna zagląda i mówi że tak. Zapytała się czy coś czuję a ja na to (byłam po znieczuleniu zewnątrzoponowym) że chyba parcie. Ona mówi to przyj wtedy kiedy Ci się wydaje (na szczęście pierwsze dziecko rodziłam też w znieczuleniu i miałam jakieś pojęcie o rodzeniu). No i tak o godz 11.20 zaczęłam walczyć o przyjście mojego dziecka na świat i o godz.11.35 usłyszeliśmy krzyk Bruna, mały wylądował na moim brzuchu i się od razu uspokoił. Poleżał tak trochę jak przestała tętnić pępowina tata odciął pępowinę a ja urodziłam łożysko. Następnie mały został zabrany na badania. Tatuś wrócił szczęśliwy bo mały mimo trudów porodu dostał 10 punktów. Bruno ważył 3300g i mierzył 58cm. Jak go przynieśli z powrotem mały dostał pierś i tak pięknie jadł że nawet położna była zdziwiona. Muszę przyznać że w ogóle nie miałam problemów z karmieniem (to jest chyba tak jak z jazdą na rowerze że się tego po prostu nie zapomina). Powiem że Bruno był tak dzielny że po pierwszej dobie spadł na wadze tylko 5g i ważył 3295g, a w drugiej dobie ważył już 3360g – lekarze byli w szoku że tak ładnie przybiera. I tak po skończonej drugiej dobie mogliśmy wyjść do domku. Przepraszam że przedługo ale miało być dokładnie Pozdrawiam Magdusia Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Mój poród 11.05.03, 10:32 Magdusia )) Gratulacje ! Dzięki,że tak dokładnie wszystko opisałaś.Musze się przyznać,że jak doszłam do momentu,jak Bruno wylądował na Twoim brzuszku,to łzy wzruszenia poleciały mi po polikach... Ja dzisiaj miałam 3-cią noc ze skurczami,a w piątek chyba odszedł mi czop... Wygląda to wszystko bardzo podobnie,jak u Ciebie,więc idę się jeszcze troche przespać Zabieg Małgosi staje pod znakiem zapytania,ale nie zmieniamy terminu,a nóż się uda To tyle. P.S. Ale cały czas wierzę,że urodzę po 12-tym.Wiara czyni cuda,więc możeeee.... Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Mój poród 11.05.03, 10:33 I jeszcze jedno,pamiętasz,jak nazywły się Twoje położne ? I jeszcze drugie,jak udały się urodzinki ? Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Do Alex 11.05.03, 11:40 Cześć !! Wydaje mi się że masz szansę dotrwać w końcu to już jutro będę trzymać kciuki, koniecznie napisz co i jak. Co do położnych to ja niestety nie pamiętam nazwisk , ale imiona tak pierwsza to była Edyta i ona prowadzi szkołę rodzenia, a druga to była Beata z dwuczłonowym nazwiskiem. Obie były naprawdę super !! Zresztą muszę przyznać że na położnictwie też nie spotkałam się z nikim nieprzyjemnym poprostu pełen relaks. Jak się coś potrzebuje to się dzwoni a one przychodzą z uśmiechem na twarzy po prostu szok. Pozdrawiam Magdusia Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Re: Do Alex 11.05.03, 11:44 Aha w opisie porodu zabrakło jeszcze jednego. Jak mały był na moim brzuchu spojrzałam na męża i to co zobaczyłąm w jego oczach nie da się poprostu opisać. Spytałam go co jest a on tylko lekko pokręcił głową a ja do niego mówię jak chcesz płakać to płacz no i się biedny wielki facet poryczał, ja zresztą też - no i jak to piszę to też mam łzy w oczach. Pozdrawiam Magdusia P.S. Urodziny się super udały Jeremi chodził jak nakręcony, poza tym zakochał sie w swoim braciszku jak mały zaczyna kwilić to mu niesie grzechotki i się do niego przytula poprostu super. Odpowiedz Link Zgłoś
ewacf Re: JESTEM A RACZEJ JESTEŚMY !!!!! 11.05.03, 13:38 Hej Dziewczyny! Magdusia, Ty to masz zdrowie – wyszłaś ze szpitala (spotkałyśmy się, a jakże i zaraz na forum piszesz!! Ja jestem ciągle słaba, niewyspana i jakoś z czasem też trudno mi wyrobić (może się za bardzo przejmuję tym, co jest do zrobienia). Bardzo dziękuję za wszystkie gratulacje, które dostałam!! Gratuluję wszystkim dziewczynom, które już urodziły! O moim porodzie: Wieczorem koło g. 22, 5 maja, wysłałam do Alex maila, że to jeszcze nieprędko i poszłam spać. Dwadzieścia minut przed północą obudziły mnie skurcze (jak wiele razy w ostatnim czasie), wiec wstałam, poszłam się napić, zjadłam sobie serek homogenizowany i postanowiłam znów się położyć. Ale nie dało się zasnąć – policzyłam, że skurcze są co 10 min. Urządziłam sobie więc kąpiel (w czasie kąpieli również mierzyłam czas) – posiedziałam w wannie z pół godziny (po co się miałam spieszyć? wszędzie piszą, że krótkie porody zdarzają się tylko na filmie, nie ma co za wcześnie jechać do szpitala, ha ha ha), potem między skurczami umyłam sobie głowę i ogoliłam nogi (trzeba do porodu wyglądać, no nie? i postanowiłam powiadomić męża, że chyba wreszcie coś się dzieje. Mąż odniósł się sceptycznie do sprawy, bo skurcze robiły nam nadzieję już parę razy wcześniej, a nie było żadnych innych objawów – ani odejścia wód, ani czopa, ani śladu krwi – nic. Jednak skurcze nie dawały mi ani spać ani leżeć, więc ok. 1:30 zadzwoniliśmy do położnej i umówiliśmy się z nią w szpitalu o 2:30 (w tym czasie musieliśmy zorganizować opiekę do córki i dojechać). W czasie przygotowań czułam, że skurcze są częstsze, ale nie miałam czasu mierzyć i w ogóle zrobiłam się trochę nerwowa. Parę minut po drugiej wyjechaliśmy z domu – w aucie skurcze co 4 min. Na izbie przyjęć (g. 2:20) dyżurna położna, jak mnie ujrzała, od razu pytała, czy nie czuję jeszcze parcia, ale ja uznałam, że nie. Zaczęła procedurę przyjęcia do szpitala, w tym czasie przyjechała nasza położna – już mnie nawet nie badali na izbie, nie zmierzyli mi nawet ciśnienia – zadecydowała, że od razu lecimy na salę porodową (pomarańczowa). Badanie – 7 cm rozwarcia (!! a ja myślałam, że przede mną jeszcze długie godziny męki!). Krótki zapis ktg - skurcze co 2 min, szybko wenflon i antybiotyk (nie wiem, czy miał czas zadziałać), wstałam i już położna zaprosiła mnie do parcia – dwa skurcze w kucki, potem w pozycji półleżącej jeszcze trzy i już położna położyła mi na brzuchu cieplutkie maleństwo (g. 3:00) informując, że urodził się „piękny chłopak”, na co tak się zdziwiliśmy, że aż ona się zdziwiła, że się dziwimy. Ale jak się nie dziwić, skoro cały czas byłam przekonana, że rodzę Basię!! Jednym słowem – poród filmowy (jak u Gzylki): szybko (niewiele ponad 3 g od czasu przebudzenia, w tym 5 min. parcia), sprawnie, cisza, spokój, zero ostrego światła, zero lekarzy, zero komplikacji, położna (profesjonalistka, polecam!) i my. Jak leżeliśmy sobie z synkiem po porodzie jeszcze na sali porodowej, za oknem wstawał dzień (nic mnie kicz nie obchodzi – tak było). Zupełne przeciwieństwo mojego pierwszego porodu. Jednak rozważę urodzenie trzeciego dziecka, ale to dopiero za czas jakiś. No i chyba nie będę czekać z telefonem do położnej zbyt długo, bo jeszcze pół godziny i miałam szanse nie dotrzeć do szpitala. Niestety, nie uniknęłam cięcia, ale – jak wiecie – maluch był spory – ważył 4300, a przy tym nie był aż taki długi – 54 cm – a więc miał spore obwody, no i było to konieczne. I jeszcze jedna rzecz – pierwszym razem rodziłam pod oksytocyną, poród był wywoływany, teraz – wszystko naturalnie – różnica jest ogromna. Nie mówię, że nie boli, ale można odsapnąć między skurczami, a pod oksytocyną skurcze szły jeden po drugim i były bardzo intensywne od samego początku. Moim zdaniem więc warto zaczekać, aż się samo zacznie niż na własne życzenie katować się wywoływaniem (nie mówię o sytuacjach awaryjnych). I jesteśmy już w domu. Mały Jędrek jest słodki i kochany, ssie bez problemu, a duża siostra cały czas go pilnuje. Z drugiej strony niezły z niego krzykacz i czasem nie daje odetchnąć (dziś akurat jakiś spokojniejszy). Dziewczyny, życzę wszystkim, które jeszcze czekają, takiego udanego porodu jak mój (ten drugi oczywiście) i serdecznie pozdrawiam!! Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi Moja kondycja po porodzie 11.05.03, 15:30 Cześć dziewczyny !! Potwierdzam to co mówiła Ewa (wszyscy dookoła też to mówią) jestem chyba nie do zdarcia . Rzeczywiście zaraz po porodzie mogłam góry przenosić, poród nic mnie nie osłabił, moja siostra jak mnie zobaczyła powiedziała że nie widać po mnie wogóle zmęczenia po porodzie - nie tak jak po pierwszym dziecku. Siadam normalnie mimo szwów (mam chyba dwa bo położna się bała że może jednak będę parła nie na bólu partym - a tylko ja teoretycznie wiedziałam kiedy to jest). Podczas porodu straciłam bardzo mało krwi i miałam mało wód. Dowodem na to że mój organizm nie odczuł tak bardzo porodu są chociażby wyniki krwi 196 płytek i 4,5 mln czerwonych . Pozdrawiam Magdusia P.S. Potwierdzam że Ewy dziecko to krzykacz, ale może on tak krzyczał bo u niej na sali to chyba wszystkie dzieci się piłowały na cały oddział Pozdrowienia dla Andrzejka niech rośnie zdrowo !! Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 11.05.03, 16:04 Moje najserdeczniejsze gratulacje dla Magdusi, Agi (Gzylki), Agi (Agableu), Ewci i Boguni!!! Jesteście dzielne jak nie wiem co, wzruszyłyście mnie opisami porodów, dzięki, że zrobiłyście to tak szczegółowo. Pocałujcie swoje kochane Maleństewka i uściśnijcie dłonie dumnym tatuśkom, a przejętym braciszkom i siostrzyczkom dajcie wielkiego buziora. Ściskam wszystkie Majóweczki Trzymajcie się cieplutko Magda ps. u mnie cały czas skurcze przepowiadające, i czekamy grzecznie... pa Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 11.05.03, 16:05 właściwie to POPIĄTNE GRATULACJE !!! Już nawet liczyć nie umiem, ale to przez te łzy wzruszenia... magda Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: WIELKIE POCZWÓRNE GRATULACJE !!! 12.05.03, 09:48 No wlasnie gratulacje!!!!! i juz wam zazdroszcze pieknych porodow i slicznych bobasow i powaznie zaniepokoilam sie nagla zmiana plci dziecka...bo mnie tez wszyscy powtarzaja ze wygladam na chlopaka...choc wszystkie USG mowia...cora. Termin-jutro!!!!poki co jakis jeden falszywy alarm, no moze 2 ale nic poza tym, czkam i odbieram kolejne wyniki plytek krwi...jak beda ponizej 50 tys. to juz sie nie wydostane jutro ze szpitala i poloza mnie na patologii brrrrrrrrrr, mam nadzieje, ze sie obejdzie i pojade normalnie do szpitala na porod...i nie beda wywolywac i podsycac oksytocyna, bo tez nie spodziewam sie po niej niczego dobrego, poki co humor mi dopisuje i jestem raczej mobilna ciezarowka przedporodowa(jezdze autem-sama po calej Wwie; biegam po sklepach i robie w domu porzadki i jakos w sumie czuje sie malo przedporodowo-ciezarowkowo)Tak z zalem patrze, ze juz wlasciwie nie ma tu prawie czekajacych, tylko same szczesliwe mamy, ktore powoli przechodza na forum po...moze odezwie sie jeszcze ktoras czekajaca???? Trzymajcie za mnie kciuki i za wyniki i za w sumie rychly porod.Pozdrawiam i nie wiem kiedy teraz uda mi sie wejsc na forum.PA Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 15:19 Anakonku, melduję się! Na początek - dołączam się do gratulacji. Dziewczyny, naprawdę wielkie z Was szczęściary!!! Ja jestem 9 dni po terminie. Dzisiaj miałam jechać do szpitala na wywołanie porodu (tak sobie obiecałam), ale w końcu postanowiłam poczekać do piątku - czyli dwóch tygodni po terminie. Na Wirulanej Polsce jest bardzo dobry serwis o ciąży. Jest tam napisane, że dwa tygodnie po terminie to jeszcze pełny luz, a wywoływanie porodu powinno się robić dopiero po upłynięciu tego terminu. Podanie oksytocyny może prowadzić do większych bólów, częściej też poród kończy się cesarką oraz różnymi komplikacjami (najczęściej długi poród + niedotlenienie dziecka). Oczywiście wcale nie musi tak być - ale ryzyko jest większe. Dzidzia się wierci intensywnie - wczoraj dosłownie aż płakałam z bólu, jaki mi sprawiała bezustannie przez cały dzień. Dzisiaj trochę lżej. Nie potrafię powiedzieć czy mam skurcze. To jest dla mnie najgorsze. Od czasu do czasu twardnieje mi trochę brzuch, ale jest to całkowicie bezbolesne i zdarza się rzadko. Brzuch boli mnie trochę tylko wtedy, gdy dzidzia się wierci - gdy jest spokojna, to nic się nie dzieje. No to czekam sobie dalej i zastanawiam sie, czy jest jest to ktoś jeszcze w jednym kawałku oprócz mnie i Anakona? Pozdrawiam świeżo upieczone mamusie! Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Rozpoczynam masowanie brodawek 12.05.03, 20:05 ...o którym kompletnie zapomniałam. Właśnie jestem po pierwszej turze - 25 minut. Czuję się lekko oszołomiona. Teraz mam zacząć liczyć skurcze. Łatwo powiedzieć! Za pół godziny znowu i tak do oporu, ile wytrzymam. Na razie zero skurczów, oczywiście. Ręce mnie tylko bolą. Ciekawe czy coś się z tego urodzi.. Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 20:23 Cześć Kochane Ja też w jednym kawałku.Jestem bardzo szczęśliwa,że dotrwałam do dzisiaj.Jesteśmy po zabiegu i na razie wynika,że jest super,bo już nie trzeba robić trzeciego.Kontrola we wrześniu,więc na razie mamy spokój. Dzisiaj,żeby nie myśleć i nie wariować napisałam piękną długą wiadomość na naszym forum z uporządkowaną i piękną listą i coś wcisnęłam i...wszystko znikło (( A ponieważ zajęło mi to godzinę,to już drugiej nie mogłam wysiedzieć i w końcu nic nie napisałam (( Jestem też po wizycie lekarskiej i wiem,że mam rozwarcie na około 4 cm,tylko że szyjka jest długa.Jeżeli nadejdą skurcze,to podobno szyjka szybko się skróci i poród raczej ma być szybki.Tylko,żeeee....te skurcze miały przyjść jutro,a tymczasem mam już teraz co około 15 minut. No cóż,to w końcu nie ja decyduję,tylko Jaś )) Na razie się obserwuję i notuję. I to tyle na razie.Albo się jutro odezwę,albo nie. Trzymajcie się dziewczynki. Alex Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Alex! 12.05.03, 21:18 4 cm i Ty się jeszcze zastanawiasz? Ja stawiam, że jutro już będziesz szczęśliwą mamusią! U mnie szyjka krótka, ale bez rozwarcia. Jestem po drugiej turze masowania i czuję się coraz bardziej ogłupiała. To na pewno wyzwala jakieś hormony, ale chyba nie te co trzeba. Czuję mrowienie w całym ciele i kręci mi się w głowie. Oczywiście skurczów nie ma. Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Alex! 13.05.03, 08:44 Oj,śmiać mi się chce,że te nasze dzieciaczki takie psikusy nam robią. Otóż ja miałam skurcze non stop,co około 15,a potem co 10 minut i tak ostatani skurcz zanotowałam o 4:06 i...zasnęłam.Obudziłam się o 6:30 i po skurczach ani śladu !!! Teraz odszedł mi czop,jestem pewna,że to było to,bo takie jak w książkach opisują. I tak sobie czekamy. Córeczka pojechała dzisiaj na małe wakacje z moimi rodzicami,więc doczekałam kolejnego etapu-po pierwsze sprawdziliśmy,że po zabiegu zaczęła już siusiać bez bólu,po drugie zdążyłam ją wsadzić do samochodu,pomachać-tak jak było w planach.Teraz już nie mam na co czekać...żadnych terminów w których rodzić mi "nie wolno" już nie mam.Dziwnie tak... Po tej "koślawej" nocy jestem trochę zmęczona.Właśnie zjadłam śniadanko i chyba wrócę do łóżka,bo jeśli skurcze wrócą,to czuję,że teraz już naprawdę się zacznie,więc dobrze by było być trochę bardziej wyspana Malassaa,bardzo Ci współczuję tych masaży.Ja mam takie tkliwe piersi,że omijam je szerokim łukiem Jesteś bardzo dzielna ! Ciekawa jestem,czy są jakieś efekty Twojej ciężkiej pracy ? Magda (Toruń)-trzymaj się dzielnie,to już i tak niedługo Trzymajcie się wszystkie, dziewczynki-te co czekają i te co się doczekały. Buziaczki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Melassko ? Jesteś tu jeszcze ? 13.05.03, 14:16 Pytanie,jak wyżej. Jesteś ? Czy masaże Ci pomogły ? Ja mam to zacząć robić...niestety... Jeżeli pojechałaś już rodzić,to trzymam kciuki,żeby wszyściutko poszło,jak po masełku ))) Trzymaj się ! Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
magdatorun1 Re: Ja jeszcze w jednym kawałku... 12.05.03, 21:19 Ja tez w jednym. Może zdziwicie sie , ze tak mówię a termin m,am na 22 maja ale miałamdwa fałszywe alarmy i teraz tez co i rusz łapia nie jakies dziwne skurcze. Pewnie nic z tego nie bedzie bo lekarz powiedział mi w czwartek, ze na pewno nic sie jeszcze nie dzieje. Ale to oczekiwanie i czenie czasu pomiedzy skurczamni mnie troche stersuje. Gratul;acje dla wszystkich dziewczyn które urodziły. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Lista,lista,lista 13.05.03, 12:34 Oto MY ! 1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,56cm 2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?) 4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka. 4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia. 3450g, 55cm 10) Agableu - 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię. 3510 g, 56cm 11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja chłopczyka,Juliuszka 12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?) 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 12:38 Oto MY ! 1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,56cm 2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?) 4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka. 4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia. 3450g, 55cm 10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię. 3510 g, 56cm 11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja chłopczyka,Juliuszka 12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?) 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja (chłopczyk ?) 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: Annabelcia urodziła !!! 13.05.03, 14:45 Kochane, jestem szczęśliwa, że mogę Was powiadomić, iż nasza Annabelcia urodziła dziś w nocy o 3:13 Maksia, który waży 3600. Mówię Wam doznałam szoku, bo jeszcze wczoraj pojechała ze mną na KTG i podtrzymywała mnie na duchu, a w nocy już było po wszystkim i jest szczęśliwą kolejną majową mamą. Sciskam wszystkie bardzo bardzo Magda ps. ja po upadku robiłam dziś drugie KTG, jeszcze jutro i jak będą spadki pulsu dzidziusia tak jak w dwóch poprzednich to zostawią mnie w szpitalu (( ale wtedy spotkam się z Annabelcią )) pa Kochane !!! Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Annabelcia urodziła !!! 13.05.03, 17:29 No to GRATULACJEEEEE !!!!!!!!!!! Brawo,kolejny dzidziolek na świecie ))) I wcale niemały,jak na wcześniejszy poród Super,niech rośnie zdrowiutko i pięknie się rozwija. Annabellko-gratuluję całym serduchem ) Gratulacje też dla Taty ) Alex Odpowiedz Link Zgłoś
magiszon Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 14:47 Oto MY ! 1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,56cm 2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?) 4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka. 4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia. 3450g, 55cm 10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię. 3510 g, 56cm 11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja chłopczyka,Juliuszka 12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?) 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja chłopczyka, Maksia 3600g 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
gzylka Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 19:12 Ja tylko dopiszę "parametry" mojego synka1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,56cm 2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?) 4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka. 4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia. 3450g, 55cm 10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię. 3510 g, 56cm 11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)-urodziła 4 maja chłopczyka,Juliuszka 3900 g,57 cm, 10 punktów 12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?) 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?) 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja chłopczyka, Maksia 3600g 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: Lista,lista,lista 13.05.03, 21:12 Czesc ja ciagle 2w1; poki co nic sie nie dzieje, niby dzis termin, ale ustalilam z polozna, ze poniewaz mam blednie wpisany w karcie ciazy 15, to pojde na KTG 15; nic niepokojacego nie zauwazylam i wole siedziec w domu niz np. na patologii, a licze po cichu ze Ola zdecyduje sie jednak do tego 16...oby, dziewczyny jak ja sie dziwnie czuje, jakby mnie to wszystko nie dotyczylo, tak jakbym troche pisala o kims obok...ale jak zacznie bolec to juz pewnie nie bede miala watpliwosci ze to o mnie chodzi...trzymajmy sie wiec dzielnie wszystkie 2w1 i te ktore powoli sie wdrazaja w nowa role. pa. Gratulacje dla nowych mamus. Odpowiedz Link Zgłoś
magdzik221 Re: Lista,lista,lista 14.05.03, 10:51 Cześć wszystkim Majówkom- tym, które są jeszcze w jednym kawałku i tym, które juz sa szczęśliwymi mamusiami ( ach jak ja im zazdroszczę!!). Niestety nie mogłam sie przyłączyć w odpowiednim czasie do gratulacji dla świeżych mam bo nie maiłam dostepu do internetu ale za to teraz to czynię -Gratulacje!!!! Tymczasem siedze sobie w domciu i wyczekuje dla mnie tego jedynego momentu, kiedy to moje małe zacznie się pchac na świat (termin mam na 22 maja) więc jeszcze troszke ale ja juz bym chciała- zwłaszcza jak sa takie upały i moje stopy zamieniają się w nadmuchane baloniki!! Tymczasem zamartwiam sie tym że nie rozpoznam oznak nadchodzacego porodu- pomijam fakt skurczy bo to pewnie zauważę- ale ten czop i wody- zważywszy na to że ciągle cos czytam na ten temat i jestem juz totalnie zkołowana bo w gazetach piszą że: wydostający sie czop śluzowy jest oznaka nadchodzącego porodu ale może on sie wydostac albo tuż przed porodem albo na dwa tygodnie przed. Wody płodowe mogą chlusnąć raz a porządnie albo sie sączyć- i bądx tu mądry!!! Jestem cała w obawach bo cos mi się tam sączy- aczkolwiek lekarka powiedziała mi że jeszcze mam czas ale strasznie mnie to drażni. Prosze opiszcie jak to jest z tym czopem- czy można faktycznie go wyraźnie zauważyć Pozdrawiam Magda P.S. Mellasko czy ty już urodziłaś ???? - Sorry że nie odpisywałam ale nie miałam jak - wszystkie zaległości nadrobię- obiecuje!! Acha!!! Będę miała synka!!! Już sie dowiedziałam na USG- więc chyba musze uzupełnic listę chociazby o ta pozycje, ale wymyślanie imienia dla niego jest baaardzo trudne!! Jeszcze raz pozdrowionka Madzia Odpowiedz Link Zgłoś
mamamamamama Re: URODZIŁAM CÓRĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.03, 11:14 Dnia 8.05 o godz. 23:00 urodziłam moją najukochańszą pod słońcem Esterkę!!! Waga 3850 , wzrost 57 cm. Poród miałam wywoływany , trwał w sumie 5 godzin , ale warto było przeżywać te męki i katusze dla mijego słońca. Estera przechodziła troszkę silniejszą żółtaczkę i musiała przez jedną dobę leżeć pod lampami , ale już jest wszystko O.K. Wiecie co ja kocham mojego szkrabunia do szaleństwa!!!!!!!!!!!Nigdy wcześniej nie myślałam nawet ,że można kogoś aż tak mocno kochać!!!!!!!!!!!!!!Ona jest całym moim życiem!!! Pozdrawiam wszystkie maj-mamy te mające już dzidzi i te niecierpliwie oczekujące. KAROLINA + ESTERA Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Gratulacje! 14.05.03, 12:05 Gratuluję wszystkim emamom majowym i każdej z osobna! Karolina - czekałam na Twój post, bo pisałaś wcześniej, że będziesz wywoływać. 5 godzin to wcale nie tak dużo! Jeśli znajdziesz chwilkę czasu - opisz jak to wyglądało. Mnie prawdopodobnie tez będzie czekało sztuczne wywołanie porodu. Magdzik - Ty żyjesz! Myślałam, że coś już się stało... Jeszcze trochę nas zostało na placu boju. Ja jestem 11 dni po terminie. Czekam do piątku, wtedy to już będzie ostatni dzwonek. Wczoraj wieczorem wreszcie zaczęłam coś czuć - skurczów było może 5 i były co 10 minut. Zrobiłam też "rzadką kupkę" jak to ostatnio można usłyszeć w telewizorze. Moje podniecenie sięgnęło granic, ale niestety na tych 5 skurczach się skończyło. Pomasowałam jeszcze trochę brodawki i poszłam spać. Odzyskałam nadzieję na normalny poród, a tu wszyscy mnie wyganiają do szpitala. Cóż, ja jeszcze te dwa dni się pomęczę, niech gadają co chcą. Magdzik - ja na czop i wody to nie liczę, bo rzeczywiście można tego w ogóle nie zauważyć. Wiem tylko, że jeśli wody odejdą to trzeba natychmiast jechać do szpitala, nawet jeśli nie ma skurczów. Opuchlizna zaczęła mi schodzić, ale nie wiem czy to ma jakiś związek. Tak się już przyzwyczaiłam do moich serdelków, że teraz stopy i kostki wydają mi się przeraźliwie chude i wybiedzone Po wczorajszej akcji jestem nastawiona optymistycznie i czuję, że dobrze robię czekając na normalny poród. Już mi nawet nie zależy na tym, aby trwał krótko - najważniejsze jest dla mnie, aby wszystko przebiegło naturalnie. Czego wszystkim oczekującym życzę!!! Mel. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa291 Re: Gratulacje! 14.05.03, 13:19 Gratulacje dla wszystkich mam-majowych i ich pociech.Ale sie ostatnimi czasy posypalo tych szkrabow.Tez juz zazdroszcze bo czuje sie jak walen na plazy.No i jestem ciekawa co urodze-chcemy z mezem miec niespodzianke-mamy syna ktory w lipcu konczy 7 lat wiec nie trudno sie domyslic ze chcemy corke.Ale tak naprawde to wystarczy ze bedzie zdrowe.Dzis ide do mojej ginekolog -ciekawe na ile mam juz rozwarcie bo ostatnio juz bylo na 3 cm.A jutro wazny dzien-pierwsze spotkanie organizacyjne w szkole mojego syna -w koncu to juz bedzie pierwszoklasista. Pozdrawiam wszystkie juz mamy i pszyszle mamy Odpowiedz Link Zgłoś
olcia_26 Witajcie! 14.05.03, 13:27 Pewnie mnie juz nie pamietacie, a nowe Majóweczki nawet nie znają. Niestety nie mam czasu na wchodzenie tutaj, wczesniej jak eDziecko przysyłało maile, to mogłam odczytywac na bieżaco i czasem wejsc i odpisac, teraz niestety tyle to trwa, ze nie mam na to ani czasu ani ochoty, tym bardziej, ze ile razy przyjde do Mamy na komputer (bo tylko tutaj mamy sieć), to zawsze jest mnstwo roboty i głupio tak przychodzić tylko do komputera. Czasami jednak wchodze i czytam co sie u Was dzieje! Strasznie sie ciesze, ze juz tyle Majówek urodziło! Dziś dostałam maila od męża Alex, ze urodziła: cyt. "Moja żona to chyba Alex na forum eDziecka... )) Jednym z zadań po porodzie jest poinformowanie Was o tym szczęśliwym dniu ! To było dzisiaj o 4:31 po 4 godzinach w szpitalu (św.Zofia). Bez oksytocyny i znieczulenia urodził się czterokilogramowy chłopaczek 57cm długi. Mamusia i syneczek są w dobrej kondycji i oczekują na wyjście do domu (pewnie w piątek rano...). Maciek" Ja nadal jestem dwa w jednym, termin mam na 22 maja, jak widać z listy! Czekam, ale nie chce jeszcze teraz rodzic, bo własnie od wczoraj zaczął sie u nas remont balkonu i wolałabym zaczac rodzic po skonczeniu tego. Póki co, czuje sie świetnie, aż nie mogę uwierzyć, ze mogłabym juz rodzić! Mój Mężus codziennie pyta sie czy dzis bedziemy rodzic... a ja sie na Niego wkurzam, bo ciagle tłumacze, ze najpierw remont! Wszyscy sie smieja ze mnie, ze pewnie będe rodzic 18 maja, bo: -wtedy rodzą sie wielcy ludzie (m.in. Jan Paweł II), -bo mam wtedy imieniny, -bo szwagrostwo przyjeżdża w odwiedziny, -no i jeszcze w niedziele zaprosilismy na podwieczorek moja Mame, Rodziców Mężusia, Szwagrów, no i dwóch znajomych księży! Ciekawe, czy rzeczywiscie ten wielki nasz dzien to będzie 18- sty?! ojej... ale zaczełam Wam smucic! Koncze więc, serdecznie pozdrawiam wszystkie Majóweczki, te z brzuszkami i te z Dzieciątkami na rączkach! Trzymajcie sie!!! Ola i Ktoś... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: URODZIŁAM CÓRĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 14.05.03, 18:31 Gratuluję z całego serca. Jakże ja się z Wami cieszę. Życzę dużo zdrowia i słoneczka każdego dnia. Całuski Cytrynka z Julcią Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: Lista,lista,lista 19.05.03, 11:07 Cześć Kochane, Jestem wreszcie w domku,bo Jaś przyjmował antybiotyk i dlatego czekaliśmy tak długo. Gratuluję wszystkim Majóweczkom,które już urodziły )) Uzupełniam listę: 1) Czupurek [zinka4]- 22 kwietnia - urodziła 20 kwietnia chłopczyka, Tymoteusza.3520g,56cm 2) Graża [graza777]- 28 kwietnia (dziewczynka ?)- urodziła 12 kwietnia dziewczynkę,Zuzię.3270g, 54cm 3) Melassaa - 03 maja (dziewczynka ?) 4) Cytrynka [cytrynka3]- 04 maja (dziewczynka ?) - urodziła 22 kwietnia dziewczynkę,Julię. 2704g, 48cm 5) Magduś [Magdusi] - 04 maja (chłopczyk ?) - urodziła 7 maja chłopczyka Bruna. 3300g, 58cm 6) Ewa [ewacf]- 04 maja -urodziła 6 maja chłopczyka,Andrzejka. 4300g, 54 cm 7) Magdziq - 05 maja (chłopczyk ?) 8) Mamamamamama - 05 maja (dziewczynka ?) 9) Bogusia - 05 maja (chłopczyk ?)- urodziła 5 maja chłopczyka,Bartusia. 3450g, 55cm 10) Agableu [agableu1]- 06 maja - urodziła 7 maja dziewczynkę,Kasię. 3510 g, 56cm 11) Majowapierwiastka (Aga)[gzylka]- 12 maja (chłopczyk ?)- urodziła 4 maja chłopczyka,Juliuszka 3900 g,57 cm, 10 punktów 12) Basia-basha - 12 maja (dziewczynka ?) 13) Alex [alex-1] - 13 maja (chłopczyk ?)-urodziła 14 maja chłopczyka,Jasia.4000 g, 57 cm 14) Anakon - 13 maja (dziewczynka ?) 15) IKA - 17 maja (chłopczyk) 16) Magiszon - 19 maja (chłopczyk ?) 17) Olcia - 22 maja (niespodzianka) 18) MagdaTorun - 22 maja ( chłopczyk ?) 19) Magdzik 221 - 22 maja (?????) 20) Annabella (dawniej Bella)- 24 maja - urodziła 13 maja chłopczyka, Maksia 3600g 21) Dragon1 - 25 maja (dziewczynka ?) 22) Monia – 25 maj ( dziewczynka ?) 23) Agasto - 26 maja (chłopczyk ? ) 24) Marita - 27 maja (chłopczyk ?) Pozdrawiam Wwszystkie oczekujące Mamusie,trzymajcie się mocno i dzielnie. Do napisania znów,tylko nie wiem kiedy. Przepraszam za chaos. Buziaki Alex Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Hello 14.05.03, 20:50 Jeszcze w jednym kawałku... Wróciłam właśnie ze szpitala. Pojechałam tam z zamiarem urodzenia dziecka, ale wszystko się rozmyło - zrobili mi KTG, stwierdzili, że wszystko ok (zero skurczów) i kazali zostać, bo jestem po terminie. Ja się pytam - po co? A oni że na obserwację. Nie zgodziłam się, ale zupełnie się nie zdziwili i kazali mi przyjechać w piątek na następne KTG. No to siedzę dalej i czekam. Już mam dość. Pozdrawiam i pa pa pa. Odpowiedz Link Zgłoś
magdzik221 Re: Hello 15.05.03, 10:09 Hej Melassko!! Wysłałam do ciebie maila a ty co- nie dostałaś go czy nie odpisujesz- martwie sie że wkażdej chwili możesz rodzić- właściwie to chyba byłoby dobrze!! Daj jakis znak!! Magdzik Odpowiedz Link Zgłoś
graza777 Re: Hello 15.05.03, 15:28 ALE JUZ NAS MAMUS DUZO SZCZERZE GRATULUJE SZCZESLIWYCH NARODZIN I CZEKAM NA KOLEJNE MAJOWKI Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: Hello 15.05.03, 20:35 Ja tez w jednym...na KTG nic, szyjka trzyma....a termin minal...kolejne spotkanie ze szpitalem w sobote...troche mam juz dosc, zobaczymy ile sie jeszcze da wytrzymac, a poza tym dzidzia wierci sie niemozliwie...moze juz zaczynaja byc jakies gorsze warunki...oby nie.Pozdrawiam i do... Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa No i urodziłam!!! 20.05.03, 17:04 W piątek 16.V. o godzinie 21.40 urodziłam moją śliczną córeczkę. Ważyła 3740 g i mierzyła 56 cm., 10 pkt Agpar. Okazało się więc, że te skurcze to był jednak początek porodu. Do rzeczy: 4.00-6.00 Pojawiły się pobolewania, jednak jeszcze udawało mi się spać. Od 6.00 skurcze stały się silniejsze, występowały co 9 minut i tak do godziny 14.00. O 14.30 wezwałam taksówkę i pojechałam do szpitala - chociaż skurcze były nadal lekkie i nadal co 9 minut, nie było też czopa ani wód płodowych. Nadal nie byłam pewna czy to jest to...(głupia baba, regularne skurcze od 8 godzin, a ja jeszcze nie mogłam w to uwierzyć!) W szpitalu od 15.15 do 17.00 wypełniali mi papiery. Na początku położna mnie zbadała - 3 cm rozwarcia. Uznała, że mnie mało boli i mnie męczyła z tymi papierami. Tak się zniecierpliwiłam, że o 17.00 po ich wypełnieniu miałam już 5 cm rozwarcia i skurcze co 5 minut. Nadal jednak do wytrzymania. Potem USG i na salę porodową. Każda rodząca miała osobną salę. Rodziło nas wtedy 4... wybitny urodzaj. Ledwo weszłam do pokoju, omiotłam spojrzeniem wnętrze, a chwycił mnie taki skurcz, że nie mogłam uwierzyć, że coś może tak boleć!!! Przypomniałam położnej o znieczuleniu, ona powiedziała, że anastezjolog jest przy cesarce i jak tylko to załatwi, to przyjdzie do mnie. No i tak sobie rodziłam w tej sali do godziny 20.00. Skurcz za skurczem, w zasadzie bez przerw - coś traumatycznego. Może bym lepiej sobie radziła, gdybym była przygotowana na ból - a ja przecież nastawiałam się na znieczulenie. Tak czy inaczej nie darłam się, nie jęczałam. Jakoś wytrzymałam do znieczulenia. Gdy mi je w końcu podano, poczułam się jak boginii i mistrzyni świata. Mogłabym tak rodzić co 5 minut. Niestety pozwolono mi upajać się tym stanem tylko przez ponad godzinę, bo potem już miałam 10 cm rozwarcia. Czop pojawił mi się niedługo po podaniu znieczulenia... potem położna musiała przebić pęcherz (zero bólu, oczywiście). Przystąpiłyśmy z położną do parcia - było to proste jak oddychanie! Lekarka położyła mi się na brzuchu i po trzech parciach Ala już była na świecie... Potem były najprzyjemniejsze chwile. Połozono mi ją na brzuchu i szyto (nic nie bolało). Potem położna mnie umyła i przystawiła Alę do piersi - uczyłyśmy się karmienia dobrą godzinę! Gdzieś koło 24.00 położono mnie z Alą na sali dla matek z dziećmi - pokój był 3 osobowy, ale póki co byłam sama. Co się działo przez następne 10 godzin - nie pamiętam. Na pewno nie spałam, bo bolał mnie szew i byłam zbyt podniecona. W każdym razie znajdowałam się w stanie jakiegoś szoku. Przez cały pobyt w szpitalu Ala była ze mną na sali. To był weekend i była tylko jedna położna dyżurna - zero pielęgniarek. Wszystko musiałyśmy robić same - karmienie, przewijanie itd. Położne dyżurne wszystko nam cierpliwe tłumaczyły po 100 razy. To nie było proste, byłam wyczerpana i jeszcze musiałam biegać, ale teraz doceniam ten system. Do trzeciej doby po porodzie miałam problemy z karmieniem. Nie miałam pokarmu, Ala mnie pogryzła, zrobiły mi się "maliny" no i ostatecznie karmienie stało się niemożliwe. Położne na siłę dostawiały mi Alę do piersi - a ja wyłam i błagałam o dokarmienie, bo cały czas płakała. To bylo straszne. Żadna z dziewczyn nie miała takich problemów, więc czulam się jak wyrodna matka. O dokarmianie musiałam błagać w upokorzeniu, bo położne zupełnie nie rozumiały, że ból uniemożliwia mi karmienie. Cały czas powtarzały, że nie będę mieć pokarmu, jeśli nie będę karmić. Już nawet się poddałam i stwierdziłam, że będę Alę karmić sztucznie. Potem jednak czułam się fatalnie nie mogąc Ali karmić. Wszystkie mamy z dziećmi przy piersiach, a ja latam co 2 godziny i błagam o sztuczny pokarm i nawet sama nie mogę go Ali podać, tylko patrzę się jak położna ją karmi. To było potworne, ryczałam po kątach. W trzeciej dobie pojawił mi się pokarm w piersiach... skakałam do sufitu z radości. Odciągałam go ręcznie do kubeczka i karmiłam tym Alę. Po powrocie do domu spróbowałam ją nakarmić z piersi. Najpierw 3 minuty, potem trochę dłużej... teraz karmię już 20 minut i ból da się wytrzymać! Nie muszę już odciągać poakrmu i piersi mniej bolą. Jestem szczęśliwa, że się nie poddałam i udało mi się przezwyciężyć rezygnację i zniechęcenie. Mimo wszystko duża rola w tym położnych, które na przekór wszystkiemu cały czas mnie namawiały do karmienia. Miały rację!!! Słuchajcie, pisałam ten list od południa - ciągle musiałam przerywać pisanie... wiecie pewnie dlaczego. Już nas pewnie niewiele zostało. Życzę pozostałym brzuszkom szczęśliwego rozwiązania. Mam nadzieję, że nikogo nie wystraszyłam - bo tak naprawdę nie ma się czego bać. Pewnie niedługo przenosimy się na inne forum? Pozdrawiam wszystkie Mamy! Melassaa i Ala - osobno! Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Chyba rodzę! 16.05.03, 09:13 Witam Majówki! Jestem chyba nienormalna, że piszę na forum w takim momencie, ale sama już nie wiem co mam ze sobą robić. Chyba się zaczęło - od 6.00 mam regularne bóle co 10-15 minut, czasami częściej. Chciałam to przespać, ale się nie da - boli dosyć mocno. Jak chodzę to boli trochę mniej. Tak długo na to czekałam, że teraz zupełnie zgłupiałam. Oczywiście pojadę do szpitala, ale na razie chcę w samotności się trochę ponapawać tym stanem. A może to minie? Dobija mnie, że będę musiała sama jechać do szpitala, bo mój nieślubny w pracy (pracuje tam od niedawna i po prostu musi być i sprawiać dobre wrażenie). Trochę plamię, ale niedużo (może to czop?), więc to chyba to... Nadal nie mogę w to uwierzyć. Jest szansa, że normalnie urodzę, bez żadnych wspomagaczy! To wspaniałe. Posiedzę jeszcze trochę i zwijam manele. Już niedługo będę miała bajbuska!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ewacf Basha urodziła! 16.05.03, 21:11 Za wcześnie mi się nacisnęło... A więc donoszę, że 14 maja Basia - Basha urodziła dziewczynkę Maję. Jest bardzo szczęśliwa, ale wyczerpana - po wielu godzinach bólu miała w końcu cesarkę. Więcej nie wiem. Gratulacje!! Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: Basha urodziła! 16.05.03, 22:29 Przesłam gratulacje i ucałowania dla szczęśliwej mamy i dzieciątka. Pozdrawiam Cytrynka Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: Basha urodziła! 17.05.03, 09:47 Gratulacje, ciekawe czy melassa juz po...ja w kazdym razie przed, stosujemy wszystkie metody wykurzania malej z brzuszka, moj osobisty termin minal wczoraj wiec sie tak nie stresuje, ale ustawowy juz we wtorek...dzis jade na wizyte na izbe do szpitala i mam nadzieje, ze jesli nic sie nie bedzie dzialo to jednak wroce do domu i spokojnie zrobimy jeszcze z mezem jakies zakupy i bedziemy sie napawac pyszna kolacja przy swiecach...juz zaczynam watpic w to, ze ciaza to stan ktory kiedys sie konczy...trzymajcie kciuki, zeby choc skonczylo sie dobrze.PA i pozdrawiam wszystkie mamy i czekajace niecierpliwie, mam nadzieje, ze wkrotce spotkamy sie na maminym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Mój poród 16.05.03, 23:15 Kochane Majóweczki Korzystam z chwili, że Julia śpi. Jak wiecie urodziłam 22 kwietnia o 21.32. A zaczęło się w niedzielę wielkanocną, którą spędziliśmy ze znajomymi. Po śniadaniowym obżarstwie pojechaliśmy na spacer do parku. Było bardzo gorąco, słoneczko prażyło niemiłosiernie. Nasz spacer trwał ze dwie godziny, co dla ciężarnej w 9 miesiącu, która ma jakieś 20 kg do przodu było sporym wyzwaniem. Po powrocie zauważyłam, że odchodzi mi czop. Następnego dnia miałam wizytę u lekarza, który stwierdził rozwarcie na palec i skróconą szyjkę. Lekarz jednak był przekonany, że na poród przyjdzie mi czekać minimum tydzień. Ja jednak wiedziałam swoje - urodzę w kwietniu i to jeszcze w tym samym tygodniu. Następnego dnia ok. 7 rano zaczęły się skurcze, potem zaczęły odchodzić wody. Nie byłam pewna, czy to już, czy to fałszywy alarm. Skurcze były co 15-20 minut. Sprowadziłam męża z pracy pojechaliśmy do lekarza sprawdzić co się dzieje. I usłyszałam radosne "baby day"!!! Rozwarcie nadal miałam na palec, lekarz kazał mi pojechać do szpitala. Po drodze pojechaliśmy jeszcze na chwilę do domu, w szpitalu byliśmy ok. 15. Mniej więcej do 16 trwała procedura przyjęcia mnie do szpitala (nie sprawdzili postępu porodu), myślałam, że się wścieknę. Potem udaliśmy się na salę porodową. Sala tylko dla mnie, z telewizorem, łazienką (tylko prysznic). Niestety od razu położyli mnie na łóżko, podali kroplówkę z oksytocyną, antybiotyk (miałąm bakterię). Po oksytocynie szybko zwiększyło się rozwarcie i skurcze były co 3 minuty. Dostałam znieczulenie- chyba gdzieś ok. 18-19 (nie pamiętam). To było akurat dla mnie straszne, bo wbijali mi igłę w trakcie apogeum skurczu, wrzeszcząc, że mam się nie ruszać. Z bólu (wywoływany bardzo boli) wylądowałam pielęgniarce, która mnie podtrzymywała nosem w biuście ))) Potem już było miodzio. Musieli mi mówić, kiedy mam skurcz, bo nie wiedziałam kiedy przeć. Na pół godziny przed narodzinami Julii przyszedł mój lekarz. Kiedy wystawała główka, położna złapała mnie za rękę i pomogła dotknąć główki. To było tak niesamowite przeżycie, aż nie wiem jak je opisać. Mój mąż mi pomagał (opierałam na nim lewą nogę). Robił zdjęcia (hihi, w trakcie skurczu powiedział: Kochanie śmiechnij się)) To się nazywa poczucie humoru. Po porodzie przyniesiono nam kolacje (byłam tak głodna, że zjadłam swoją i męża). Potem zawieziono mnie na salę, gdzie spędzałam czas do wyjścia. Była to sala dwuosobowa (ale dopiero na kilka godzin przed wypisaniem dowieźli inną panią) z miejscem do spania dla osoby towarzyszącej, telewizorem, telefonem i klimatyzacją. Jedzenie mogłam wybierać z menu (pierwszego dnia wszystko mi wybrano i dostałam..... truskawki i ciasto czekoladowe Mój mąż był przy mnie, jeżdził do domu się przebrać i coś zjeść (na terenie szpitala jest MC Donald i restauracja, też tam chodził). Pierwszej nocy zabrali mi Julię, przywieźli ją o 4 rano na karmienie. Generalnie miałam rewelacyjne warunki, denerwowali mnie tylko ludzie nachodzący mnie: akwizytorzy chcący zrobić i sprzedać mi zdjęcia mojego dziecka, panie kapelanowe, ludzie pytający mnie czy czegoś mi nie trzeba - obłęd. Ciśnienie mierzono mi chyba z 10 razy dziennie i sprawdzano temp. (po porodzie miałam gorączkę). Wizyta kontrolna mojego lekarza też była - a jakże. Spytał mnie jak się mam) Byłam atrakcją oddziału chyba, bo czasami miałam problem z komunikacją - mój angielski niestety czasem mnie zawodził, ale generalnie dogadywałam się. Do domu wypuścili nas w czwartek, 30 minut przed północą. Zanim jednak wyszliśmy, musiałam podpisać stos papierów typu, że umiem pielegnować dziecko, że wszystkiego mnie nauczyli, że przeczytałąm broszurki, które mi dali - których nie przeczytałam, bo moje wysiłki były zwrócone w stronę nauki karmienia. Moje dziecko nie miało żadnych szczepionek. Trochę źle wspominam pielegniarkę, która na moje wysiłki nakarmienia piersią Julci, spytała, czy naprawdę chcę karmić. Było mi przykro, że nie powiedziano mi o masażu piersi - wiem miałam przeczytać broszurkę. Przez to nacierpiałam się strasznie, bo okazało się, że pokarm to ja mam, a jakże, ale skawalony i to sama musiałam do tego dojść. Z piersi wydłubywałam skrystalizowaną siarę. Nie muszę chyba pisać jak to boli. Teraz jest OK. Jesteśmy po dwóch wizytach w poradni laktacyjnej (u tej samej pani co w szpitalu, ale była mniej zabiegana a mi już lepiej szło karmienie). Julia miała już 3 wizyty u pediatry, i lekarz sugerował mi, że dziecko jest niedożywione, bo jest zbyt chude. Czułam się strasznie, potem okazało się, że Julia tyje idealnie. Lekarz chyba zapatrzył się na statystykę przybierania na wadze, ale dotyczącą dzieci na mieszankach (tutaj karmienie piersią nie jest tak popularne). Teraz jest dobrze, już nie czuję tego strasznego strachu, że moje dziecko jest głodzone przeze mnie i już mi tego nikt nie sugeruje. No i Julcia ma obywatelstwo, co też mnie cieszy bardzo, jeszcze tylko musimy ją zgłosić w polskim konsulacie i będzie miała podwójne. I wiecie co, pamiętam post chyba Alex (nie jestem pewna), że po porodzie pomoc się przydaje. MA RACJĘ!!!!! Moja rodzina jest w Polsce, a ja często nie mam czasu nawet na zjedzenie kanapki (bo muszę ją zrobić), nie mówiąc już o ugotowaniu obiadu. Pomoc bardzo by mi się przydała. I smutno mi, że moja mama i siostra widziały Julię tylko na zdjęciu i że nie możemy tych pierwszych tygodni spędzać wspólnie - ciesząc się każdym dodatkowym gramem, zdziwioną buzią Julci, kiedy coś zobaczy. Jeśli macie rodziców przy sobie - jesteście szczęściarami. Ja z drugiej strony mogę robić wszystko po swojemu i nikt mnie nie nęka. Ale wiecie co?? Jestem bardzo szczęśliwa. Ściskam Was mocno i trzymam kciiuki za oczekujące. Cytrynka z Julią Odpowiedz Link Zgłoś
justicya Re: Mój poród 17.05.03, 20:57 Czesc Cytrynko, Przede wszystkim gratuluje Ci zdrowej coreczki. Ja tez oczekuje na swoja )) Jestem wrzesniowka czytajaca Wasze porodowe posty z zapartym tchem )) Z toba czuje szczegolna wiez bo tez jestem na obczyznie, tez bede rodzic w anglojezycznym szpitalu, moich najblizszych (z Polski)tez najprawdopodobniej nie bedzie ze mna (chyba ze mama dostanie wize).Boje sie bardzo karmienia, ze nie bede umiala i ze nikt mi nie pomoze (a bardzo chcialabym karmic naturalnie) Myslisz, ze jest szansa zeby moja mala miala podwojne obywatelstwo? Nawet o tym nie wiedzialam. Czy moglabys napisac do mnie na priv jak to zalatwilas? I gdzie w ogole jestes? Pozdraiwam serdecznie, Justyna & 25tyg Rachelcia Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: Mój poród 18.05.03, 02:20 Hejka Jak fajnie, że napisałaś. Ja obecnie jestem w USA. Jeśli Ty także urodzisz dziecko w tym kraju, maleństwo otrzyma obywatelstwo automatycznie, dostanie numer ssn i stanie się pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych. W naszym wypadku ssn załatwia szpital (dano nam wybór czy chcemy sami załatwiać, czy pozwolić działać szpitalowi). Co do karmienia, to z początku pewnie będzie Ci ciężko, ale uda się, napewno. Zresztą możesz poradzić się szpitalnych specjalistów od laktacji. Jeśli mogę Ci coś poradzić, to obserwuj swoje piersi, jeśli pojawi Ci się pokarm, to je masuj i rozgrzewaj (z rozgrzanych piersi łatwiej wypłynie siara i maleństwo nie bedzie musiało się tak strasznie napracować). Nie martw się, poradzisz sobie. Ja tak strasznie się bałam, jak się dogadam w trakcie porodu (stres i ból), czy wszystko będzie dobrze, czy nie nawalę i wszystko poszło bardzo dobrze. Jeśli to możliwe, miej przy sobie kogoś bliskiego, to pomaga w zniesieniu bólu i oczekiwaniu na cud narodzin. Trzymam za Ciebie kciuki i za Twoje maleństwo oczywiście też. To już niedługo, te miesiące szybko miną i nawet się nie obejrzysz, a położą Ci na brzuszku rozkrzyczane i brudne maleństwo - dla takiej chwili warto żyć, cierpieć nudności w ciąży i czuć ból porodowy. Pozdrawiam Cytrynka z Julcią, która za kilka dni skończy miesiąc Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka3 Re: Mój poród 18.05.03, 02:27 Wiem, że miałam napisac na priva, ale nie bardzo się orientuję, czy można wysyłąć naten adres, który się wyświetla na górze. Cytrynka Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: Mój poród 20.05.03, 21:11 a ja ciagle czekam....juz tydz. po i zaczynam miec dosc wsluchiwania sie we wszystkie symptomy mojego ciala i bycia "macana"przez codziennie innego lekarza. ktory np. rozkrwawia mi szyjke w trakcie badania...brrrrrrrrrr czy ja kiedys urodze?????? Odpowiedz Link Zgłoś
magdzik221 Melassaa Urodziła !!! 21.05.03, 09:51 Chciałam wszystkim oznajmić że dnia 16.05. o godzinie 21.40 Melassaa urodziła Alę. Ważyła 3740 g, mierzyła 56 cm. 10 punktów Agpar. Gratulacje dla mamusi i córusi!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Dzięki, Magdzik 21.05.03, 10:34 Dziękuję Ci za zamieszczenie tej informacji - wczoraj zamieściłam jednak tutaj obszerny opis mojego porodu, tylko go wrzuciło gdzieś wysoko i może nie wszystkie z was go zauważyły. Post ma tytuł "No i urodziłam". Może dlatego tak go dziwnie wrzuciło, bo pisałam ten list chyba z 5 godzin z przerwami na karmienia, przewijania, prania itd. Pozdrawiam Was serdecznie! Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Anakonku 21.05.03, 10:51 Cierpliwości! Ja czekałam 12 dni i w końcu się doczekałam. Ostatecznie okazało się, że urodziłam... w terminie, bo w moim przypadku powinno się go obliczyć inaczej ze względu na długie cykle miesięczne (32 dni). Teoretycznie można czekać do 14 dni po terminie. Nie polecam pozostawanie wcześniej na patologii ciąży - oczekiwanie na poród w szpitalu musi być bardzo dołujące. Oczywiście czekamy w domu, gdy nie ma żadnych problemów jak nadciśnienie, duże opuchlizny - same wiecie. Ja zastosowałam chyba wszystkie sposoby na przyspieszenie - oprócz kochania się. Magdzik zaproponowała mi jeszcze gorącą kąpiel - po południu na dzień przed rozwiązaniem zrobiłam sobie więc strasznie gorącą namaczankę w wannie, może ona pomogła? Bo nic inego nie pomagało. A może i bez tej kąpieli bym urodziła? Tego chyba nigdy się nie dowiemy. Jeśli Twoje płytki nie są wskazaniem do pozostania w szpitalu, namawiam Cię do czekania w domu. Ja już w dobę po porodzie chciałam uciekać ze szpitala, mimo że opieka i atmosfera były bez zarzutu. Gdyby nie osłabienie po porodzie pewnie bym się wypisała Mam po prostu awersję przed szpitalami, chociaż zupełnie bez racji - rodziłam w komfortowych warunkach i miałam profesjonalną, miłą opiekę. Jedzenie tylko było paskudne... i nie mieli sztućców! Byłam trochę zaskoczona... Życzę Ci szybkiego rozwiązania - nagroda już blisko! Odpowiedz Link Zgłoś
maducha13 Nowa, mocno spozniona 21.05.03, 19:42 Czesc dziewczyny, Wszystkie juz prawie urodzilyscie, a ja dopiero wczoraj znalazlam forum eDziecka i czytam sobie Wasze rozne opinie, odczucia, doznania. Wbrew pozorom ja tez chyba jestem majowka, termin mam na 31 maja, przy czym szyjke mam skrocona juz od dobrych 6 tygodni (brzuch terz zjechal juz wtedy , a zgladzona od 2 (o ile to nie to samo) i rozwarcie mam juz od tygodnia na 1 cm. Mialam kilka objawow, ktore mogly wskazywac na poczatek, ale przeszly i teraz niecierpliwie czekam, bo jestem juz bardzo zmeczona, raczej psychicznie niz fizycznie (przytylam tylko troche ponad 10kg, i mam bardzo duzy ucisk na nerw kulszowy, nie bardzo sobie moge z tym poradzic). Najgorsze jest w tym wszystkim to, ze mam koszmarne wachania nastroju, ale maz moj naszczescie cierpliwie to znosi. Strasznie zaluje ze nie trafilam tu wczesniej, ale stale lacze mamy dopiero od ok. 2 tyg. wiec przeszukuje wszystko bez zapamietania i uwazam, ze i tak szybko Was znalazlam. O ile dobrze pamietam to Melassa jest z krakowa, ja rowniez, wiec moze moglybysmy nawiazac blizszy kontakt. Jesli masz ochote to daj znac. Wydaje mi sie ze ja tez urodze po terminie bo moje cykle byly bardzo nieregularne i nigdy krotsze niz 33-35 dni. Pozdrawiam wszystkie Was bardzo serdecznie i zazdrosze tym, ktore sa juz po, przy czym zycze wytrawlosci i powodzenia. Maducha Odpowiedz Link Zgłoś
maducha13 Re: Nowa, mocno spozniona 21.05.03, 19:55 Zapomnialam dodAC ZE CZEKAM NA mATEUSZKA - NA 100% Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Witamy! 22.05.03, 11:22 Cześć, Maducha. Teraz to raczej nie pogadasz na forum - coraz mniej nas zostało. Ja też mam już mniej czasu na pisanie, ale tak mnie to relaksuje, że zawsze staram się znaleźć chwilkę. Mieszkam w Krakowie, rodziłam w Żeromskim - polecam. Z jednym tylko zawalili - za póżno dali mi znieczulenie. Rodziłam jednak w dniu, kiedy był jakiś wysyp porodów, a anastezjolog dyżurujący jest jeden. Tak mnie bolało, że nawet nie skojarzyłam, żeby obejrzeć i użyć wanny z hydromasażem, na którą się bardzo nastawiałam - może Ty będziesz miała szansę? Wszystko w tym szpitalu jest darmowe (zo też), położnej nie trzeba opłacać, bo wszystkie są rewelacyjne. Lekarze też, oprócz jednej baby - do której ja oczywiście musiałam trafić. Znałam wcześniej jej nazwisko, więc gdy zorientowałam się, że to ona będzie przy moim porodzie, od razu darowałam sobie jakiekolwiek rozmowy z nią. Gdy chciała mnie badać podczas skurczu to po prostu ją olałam (ona oczywiście musiała przewrócić oczami i westchnąć). Z takimi trzeba ostro... Zrobiła mi bardzo głębokie nacięcie i załozyła chyba z 10 szwów - szyła mnie jakieś pół godziny. Wredne babsko! No, może jestem niesprawiedliwa - nacięcie musiało być spore, bo Ala ma dużą główkę (34 cm), a rana goi się dobrze. W sumie jednak miałam kontakt z tą lekarką tylko przez jakieś 15 minut (oprócz szycia) przez cały poród. Położne pokazywały mi jak należy oddychać. Ja chyba jestem jakaś nienormalna, bo te oddechy jeszcze bardziej wzmagały ból - oddychałam więc płytko i nieprzepisowo. Nikt jednak mnie nie strofował, wszyscy byli szczęśliwi, że nie wrzeszczę i nie jęczę (bardzo chciałam, ale to tylko by wzmogło moją żałość nad sobą i ból). Jestem ciekawa co to jest ten ucisk na nerw kulszowy. Gdzie to boli? Ja miałam od 7 miesiąca ciąży straszny ból pęcherza - ale nie jestem teraz pewna czy to był pęcherz. W 9 miesiącu doszedł jeszcze rozciągający ból krocza, więc nie nadawałam się do niczego. Tak jak myślałam - rana po cięciu jest mniej dokuczliwa. Ala niedługo będzie domagała się cyca - na razie jeszcze śpi jak aniołek. Wczoraj miałam pierwszy sukces kobiety karmiącej - odciągnęłam 125 ml pokarmu z jednej piersi! Przydał się w nocy, kiedy brodawki miałam bolesne (jeszcze się nie zagoiły). Do godziny 19 Ala jest spokojna - je i śpi. Potem jednak ostro daje się we znaki. Przez 5 godzin non stop na zmianę: cyc, przewijanie, uspokajanie. To bardzo stresujące dla mnie, nie mówiąc o tym, że na koniec nie jestem w stanie nawet zrobić kroku ze zmęczenia. W nocy jednak budzi się tylko raz czy dwa - zauważyłam dziś jednak, że i tak trzeba wstawać częściej i ją przewijać, bo utonęłaby w swoich kupkach. No to tyle na razie. Daj znać, Maducha! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa291 Re:do maduchy 22.05.03, 11:45 Ja tez jestem tu od niedawna-najpierw bylam w podziemiu ale pozniej zdecydowalam sie ujawnic.Choc czesto nie pisze jednak czytam wszystko z zapartym tchem.W moim przypadku rozwarcie na jeden centymetr mialam juz w 31 tyg ciazy a jest to moja 2 ciaza wiec byla duza obawa ze urodze za wczwsnie .A teraz mam juz na 4 cm a termin na 25 i nic wiec moze nawet urodzisz po czasie.Ja akurat jak minie termin to mam sie zglosic do szpitala bo stwierdzono u mnie cukrzyce ciazowa-tak ze pewnie mnie czeka lezenie na patologii.Lezalam tam juz w tej ciazy 2 razy i bylo oki wiec mnie to nie przeraza a nawet bym wolala bo z takim juz rozwarciem jak sie zacznie to moze nie zdaze do szpitala Jestem z Rudy Slaskiej to okolo 20 km od katowic czyli nie az tak daleko od krakowa-a tu sporo dziewczyn z warszawy-jednak internet to super sprawa.Zycze ci zwyzki nastroju -ja obecnie taki mam.Czesc. Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re:do maduchy 22.05.03, 12:36 ja tylko w kwestii formalnej...tydz. po terminie i ciagle nic...juz prawie wszystkie sposoby na przyspieszenie przerobilam i ,....dalej nic, mam delikatnie rzecz ujmujac szczerze dosc...jade zaraz na KTG, trzymajcie za mnie kciuki Odpowiedz Link Zgłoś
maducha13 Re:do maduchy 22.05.03, 13:43 Dziewczyny bardzo dziekuje za odpowiedz, bardzo mi milo z tego powodu. Wiesz Melassaa ja tez bede rodzic w Zeromskim, tez myslalam o wannie, ale z tego co wiem od mojej poloznej, to ktos ukradl korek do nie ) i nie wiem czy go naprawia do mojego przybycia ) Bardzo bym chciala zeby wszystko zaczelo sie dzis, bo moja polozna ma dzis na noc wlasnie dyzur, a potem 25 na dzien itd, tak ze zyje od dyzuru do dyzuru i robie porzadki i rozne inne rzeczy, zeby wycyrklowac na ten dyzur. A propos roznych metod przyspieszania (do anakonka) to podobno najskuteczniejszy jest sex, ale ja juz w to zwatpilam ) Jesli chodzi o ten nerw kulszowy, to w okolicy ledzwiowej oczywiscie, gdzies od srodka. Mateusz mi na niego gdzies napiera i powoduje to bardzo silny przykry bol plecow wlasnie w okolicy ledzwiowej, nieco po prawej stronie, a oprocz tego koszmarny bol prawej nogi po zewnetrznej stronie, az do samej kostki (nic nie pomaga, moze troszke lezenie na prawym boku, ale to znow uciska zyle glowna dolna itd...), a oprocz tego pojawiaja sie koszmarne skorcze wewnetrznej strony ud. Czasem jest to wszystko tak nasilone, ze zeby sie obrocic w nocy w lozku, albo wstac do toalety to musze budzic meza hihi, ktory oczywiscie sie ze mnie smieje i dokucza mi strasznie. Wogole to u mnie bylo troche zamieszania ze skorczami w 9tyg. bylam na patologii, bo macica twardniala, a w ok. 25 tyg bolal mnie brzuszek jak przy miesiaczce, bardzo mocno. Przez polowe II i caly III trymestr bylam na magnezie, tak ze jak przyszedl 38 tydz. odstawilam wszystko, a tu nic , nie mam nawet BH. Mateusz tylko tak sie wierci i prostuje nozki, ze czasem mam wrazenie ze wyjdzie gora ), zwlaszcza wieczorami, dopiero przyjecie przeze mnie pozycji horyzontalnej sklania go do calkowitego uspokojenia sie i zasniecia, dzieki Bogu, na cala noc Melassaa w ktorej czesi Krakowa mieszkasz? Ja niedaleko osiedla Kurdwanow. Dziewczyny, mam pytanie. Lekarz i polozne (sztuk 2) powiedzialy, ze to nie jest problem i nic sie nie dzieje, ale z ostatniego USG (38tydz.) wynika ze Mateusz bedzie raczej malutki, ok. 2700-2800. Ja i moj maz nie nalezmy do gigantow, ale wydawalo mi sie, ze dobrze sie odrzywialam przez cala ciaze i ze powinien wazyc conajmniej te 3 kg zwlaszcza ze porownywalam Wasze "wyniki" i chyba wypadaly troche lepiej. Serdecznie Was pozdrawiam wszystkie, a w Rudzie Slaskiej swojego czasu bywalam dosc czesto. Mieszkala tam moja (wtedy) dobra kolezanka, mowiac szczerze nie wiem co sie z nia teraz dzieje . Caluski dla Wszystkich. Maducha Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Re:do maduchy 22.05.03, 17:30 Maducha, ja mieszkam niedaleko Nowego Kleparza, więc mamy do siebie niezły kawałek... Właśnie przeżyłam niezły kilkugodzinny maraton - Ala wciąż była niespokojna. Ja nie mogę patrzeć, gdy ona płacze. Uczę ją zasypiania w łóżeczku i jest to niesamowicie trudne. Karmię na łóżku, ona zasypia, a gdy przenoszę ją do łóżeczka, budzi się. I tak w kółko. Czeka mnie jeszcze kąpiel... na razie cienko mi idzie, wszystko leci mi z rąk, Ala płacze, słowem: stres. Zapominam o jedzeniu... brzuch mi opada z godziny na godzinę. Czuję, że za dwa tygodnie zrzucę te pozostałe 16 kilo. Może już mniej? Trzymajcie się dzielnie! Odpowiedz Link Zgłoś
iffona Re:do maduchy 22.05.03, 14:42 Ewa witaj, tez jestem z Rudy Śląskiej, co prawda nie ciążówka, ale śledze ten wątek z zapartym tchem pozdrówka Odpowiedz Link Zgłoś
magdusi PYTANIE !!! 22.05.03, 10:47 Cześć dziewczynki!! Mam pytanie gdzie się spotykamy po porodzie na jakim forum ?? Mamuśki odpiszcie bo mi już Was bardzo brakuję, a tu już się przestałyście pojawiać a te które jeszcze nie urodziły też się zrobiły jakoś mało aktywne. Chyba że wszystkie już urodziły i Nas o tym nie poinformowały . Nasza lista jakaś taka średnio uzupełniana . Pozdrawiam serdecznie Magdusia i 2 tygodniowy Bruno Odpowiedz Link Zgłoś
ewacf Re: PYTANIE !!! 22.05.03, 21:17 Magdusiu, może na forum 'Z życia rówieśników'?? U mnie kiepsko z czasem, więc tak często nie zaglądam, ale jak pomału okrzepniemy, to możnaby tam założyć wątek, np. MAJ 2003. Co Wy na to? Pozdrawiam i trzymam kciuki za oczekujące, Ewa Odpowiedz Link Zgłoś
dwoda do melassy 22.05.03, 21:55 Jestem wrzesniową mamusią z Krakowa i bardzo chętnie czytam wątki mam , które są już po porodzie.Twój post szczególnie mnie zainteresował ponieważ także mam zamiar rodzić w Żeromskim .Zdziwił mnie jedynie fakt , że nacięcia krocza dokonywała lekarka(zaczynam się jej bać) a nie położna. Mnie nacinano tylko przy pierwszym porodzie(12 lat temu) a przy kolejnych trzech na moją prośbę oszczędzono mi tej ,,przyjemności''.Tym razem także wolałabym tego uniknąć.Czy nie orientujesz się , czy w Żeromskim nacięcie krocza to standart ?Czy dokonują tego tylko w przypadku pierwszego porodu?Będę wdzięczna za odpowiedż.Dorota Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Re: do melassy 23.05.03, 14:16 Odpowiem tak: nie jestem pewna kto mnie nacinał... wydawało mi się, że jest to lekarka, ale równie dobrze mógł być to lekarz, który też był przy porodzie oraz położna. Ja po prostu nie zwróciłam na to uwagi i nawet zapomniałam o tym, że mogą nacinać. Jeśli Ci bardzo zależy na uniknięciu nacięcia możesz zawsze pogadać z położną, tylko zrób to odpowiednio wcześniej i powtarzaj to często. Przy wypełnianiu papierów podpisujesz zgodę na dokonywanie koniecznych podczas porodu zabiegów - dobrze byłoby w momencie podpisywania poradzić się położnej. Ja jednak radzę Ci zrobić to nacięcie. Jestem dopiero tydzień po porodzie, a rana już mnie nie boli, nawet przy siadaniu - goi się to bardzo szybko. Najbardziej boli bezpośrednio po porodzie, ale gdy poprosisz o środek przeciwbólowy, to masz to z głowy. Wygląda to też w miarę normalnie - nie widać nic oprócz wystających ze skóry nitek. Miejsce wokół nacięcia jest też trochę opuchnięte, ale to wszystko. Podczas zajmowania się kruszynką zupełnie zapomnisz o nacięciu. Ja miałam spore nacięcie i nie mogłam siadać, ale wszystkie dziewczyny nawet karmiły na siedząco już po pierwszej dobie, więc nie jest to takie straszne. Wybrałaś dobry szpital, więc możesz spać spokojnie. Tą lekarką się nie przejmuj, ona robi tylko USG na początku i szyje na końcu. Przez resztę czasu jest przy Tobie położna. Poza tym możesz trafić na innego lekarza... Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
ewa291 Re: do iffony 23.05.03, 18:40 Milo mi slyszec ze jest tu ktos z Rudy Sl-najwiecej dziewczyn jest z warszawy a to daleko-moze bedzie jeszcze okazja zeby pogadac Odpowiedz Link Zgłoś
magdzik221 Re: do Melassy 25.05.03, 18:29 Cześć Melassaa!!! czy ty mnie jeszcze pamietasz???? Wysyłam do ciebie rózne maile i nic - wiem że nie masz teraz czasu ale przynajmniej odpisz mi czy je dostajesz!! Ja tymczasem jak widać jestem juz po terminie (22 Maj) i ciągle nic- zastanawiam sie czy nie będę musiała robic tych wszystkich zabiegów przyspieszających poród co Ty!!W zeszłym tygodniu ( we wtorek 20-go) byłam na USG i wg pani doktor moje dzidzi było w 39 tygodniu a główke miało na 37 tydzień- czy to normalne???- bo sie zaczynam zastanawiać?? ale z tym usg to nie jest do końca prawda- koleżanka rodziła chłopczyka, który miał ważyc wg USG 3800 a w rzeczywistosci ważył 3300- wiec to duża różnica i chyba trzeba podchodzić do tego z przymróżeniem oka- w taki sposób sie pocieszam. Pocieszcie mnie prosze- bo chyba zwariuje!! Jak wytrzymujecie te upały???? Pozdrawiam wszystkie mamusie ich brzusie i juz dzidziusie !! Magdzik 221 Odpowiedz Link Zgłoś
alex-1 Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 26.05.03, 21:54 Kochane Majóweczki już po Wielkim Dniu )) I te,które lada chwila będą ten Dzień miały za sobą. Otóż...pozwoliłam sobie założyć nowy wątek na "rówieśnikach" pt.Maj 2003 juz tu jest. Spotkajmy się tam,jak już nie tu ... I mam nadzieję,że nie powieliłam wątku,bo przeszukałam czy takiego nie ma,ale dość pobieżnie... U nas cudownie.Byłam nastawiona na mały Mexyk po porodzie,ale okazało się ,że Życie jest piękne !!!! Jasiek cudowny. Poród wspominam baaaaardzo dobrze.Ukłony dla Cudownej Położnej,Cudownej Pani doktor i całego szpitala św.Zofii.Mój pierwszy i drugi poród,to jakby dwie różne bajki.I mimo,że ból był znacznie większy niż przy pierwszym(nie zdążyłam wziąć znieczulenia ( ),to wszystko co się z tym porodem wiąże wspominam bardzo ciepło. Nie jest jednak tak różowo do końca,o nie.Mam awersję do ciąż,właściwie to nie mogę patrzeć na brzuszki,koszula w której rodziłam wywołała u mnie drgawki i chyba będę musiała ją wyrzucić,jeśli uda mi się jeszcze raz na nią spojrzeć.Nie chcę już mieć więcej dzieci.Przynajmniej na dłuuuugi czas z nich się wyleczyłam.Po pierwszym porodzie od razu wiedziałam i czułam,że chcę jeszcze,teraz nie. Ale to się tyczy tylko ciąży i porodu.Wychowywać i karmić i dbać o takiego Maciupelka mogę zawsze )))) A Jaś przekroczył moje oczekiwania o kawał drogi.Jest śliczny i baaardzo podobny do Małgosi.Naprawdę widać ,że to siostra i brat,a jednocześnie Małgonia jest podobna do mnie, a Jaś do Męża.Taki cud ! Ma wszystko co trzeba,jak trzeba i tam gdzie należy.Wiedziałam,że powinien mieć,bo dr Osóbka-Morawski policzył mu wszystkie paluszki,ale ja-matka musiałam sprawdzić po swojemu.Ma. No,ale o tym wszystkim,to chyba się będziemy rozpisywać na "rówiesnikach" co ? Czekam tam na Was. Buziaki dla Wszystkich,a szczególnie dla tych Majóweczek,które jeszcze dzidzie mają w brzuszkach.Trzymajcie się w te upały Alex i Jaś Odpowiedz Link Zgłoś
anakon Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 01.06.03, 11:03 czesc dziewczyny, nie wiem czy jeszcze ktoras tu zaglada, ale ja wreszcie wrocilam ze szpitala z nasza mala Olenka, urodzilam w koncu 12 dni po terminie, bylam juz od 2 dni na patologii szpitala Brodnowskiego w Wwie; porod wlasciwie zaczal sie sam, i tak od 3 w nocy 25 do 20 wieczorem, kiedy zdecydowano sie wreszcie mnie pokroic, nawet nie wiecie jak sie cieszylam na sama mysl, ze to juz koniec tej meczarni. Nie bylo na co czekac, bo wody byly zielone, a postep akcji 0...i coz bylo robic. W koncu wyjeli mi Olenke, czego niestety nie widzialam bo mialam narkoze...zobaczylam ja dopiero po jakis 12h jak sie wybudzilam z narkozy. Teraz jestesmy w domu i walczymy o pokarm...niestety mam wrazenie ze moje dziecie niedojada, a cyce mi juz odpadaja ze zmacerowania przez jej wprawne dziaselka, nie wiem co dalej, ale tak czy owak na pewno nie damy jejj zagodzic, w miare mozliwosci czasowych przenosze sie z Wami na V2003. A to nasza Ola tuz po urodzeniu 3.250kg i 55cm/ 9/10p Apgar. strony.wp.pl/wp/akaminski/ Odpowiedz Link Zgłoś
basha Re: MAJÓWKI CZ. III-czyli cdn. naprawdę :-) 01.06.03, 19:46 Hej kochane Majóweczki! Ewuniu, dzięki za przekazanie radosnej nowiny ode mnie. Jestem w domu ponad tydzień i czekam i czekam na założenie telefonu i tym samym internetu żeby do was pisać. Gratuluję wszystkim mamusiom pociech i obiecuję że napiszę więcej jak będę miała dostęp do internetu w domu. Moja Majeczka ma się świetnie, ja miewam różne nastroje ale jestem szczęśliwa i szaleję na punkcie córy Pozdrawiam Basia Odpowiedz Link Zgłoś