Dodaj do ulubionych

wywoływany poród

16.01.07, 08:31
czy może mi któraś powiedzieć jak to u was było byc moze będę musiała się na
taki zdecydować i dlatego chciałabym wiedzieć jak to jest ile od początku do
urodzenia maluszka potrzeba bylo u was czasu a także jak to z tymi bólami
jest. Synka rodziłam dwa lata temu naturalnie i nie było tak źle dlatego nie
wiem czy się na wywoływanie tym razem decydować.
Obserwuj wątek
    • aanusiaa6 Re: wywoływany poród 16.01.07, 09:53
      miałam wywoływany poród osytocyną. Podano mi ją po 8 rano a urodziłam 16.15.
      Troche to wiec trwało. Po podaniu oksytocyny zaraz zaczęły sie b.mocne bóle
      własciwie co minute -bardzo to bolesne zwłaszcza ze od kolezanek które miały
      naturalnie skurcze - wiem ze na poczatku miały co 15-20 min - u mnie od razu
      wszystko było na max. Bolało ale da sie wytrzymać - chociaz był problem i
      miałam masaz - szyjki - to jest bolesne bardzo i do dzisiaj nie wiem czy było
      to konieczne i po co mi to połozna robiła. Wszystko mineło jak urodziąłam
      malucha i połozono mi go na brzuszku - cudowne uczucie - zapominasz o całym
      bólu i zmęczeniu smile
    • an_z Re: wywoływany poród 16.01.07, 11:53
      Hej!Ja 2,5 roku temu miałam wywoływany poród.10 dni po terminie lekarz
      zdecydował żeby już nie czekać i podano mi kroplówkę z oksytocyny.Skurcze były
      od razu bardzo mocne i częste,poprosiłam o znieczulenie zewnątrzoponowe, było
      po nim dużo lepiej.Kroplówkę dostałam ok.14,przed 19 połozna powiedziała że za
      dwie godziny powinnam urodzić.Niestety pojawiły się komplikacje,tętno dziecka
      zaczęło gwałtownie spadać.Dzięki szybkiej reakcji położnej,która natychmiast
      wezwała lekarza szybko zawieźli mnie na cesarkę.Całe szczeście wszystko dobrze
      się skończyło,córeczka urodziła się zdrowasmileA tego strachu do końca życia nie
      zapomnęuncertain
      Później dużo czytałam na ten temat,po oksytocynie może wystapić własnie spadek
      tętna u dziecka,ważne więc żeby cały czas kontrolować tętno.
    • mil_ka25 Re: wywoływany poród 16.01.07, 12:57
      Ja miałam poród wywoływany oksytocyną 24 maja 2006. O 10 podłaczyli kroplówkę
      ale nic nie dało. Urodziłam 26 o 3.40 przez cesarkę, mimo że miałam kroplówkę
      drugi raz, zastrzyk jakiś i przebijany pęcherz płodowy. Mały i tak nie chciął
      wyjść.
    • vanilla.an Re: wywoływany poród 16.01.07, 18:46
      miałam podaną oksytocynę ok 10 rano ,a urodziłam po ponad 48 godz.Miałam cięzki
      poród.RZeczywiście tętno dziecka spadło podczas porodu i niestety nie miałam
      tego szczęscia aby mieć cc,miałam poród przez próżniociąg ,bardzo ryzykowny dla
      dzieckaMiłam znieczulenie zoo>nie wiem czy to wina zoo,czy oksytocyny.Tego nie
      dowiem się nigdy.Jakoś na mnie ta oksytocyna słabo działała ,skoro tyle czasu
      mineło od jej podania ,zanim urodziłam.
    • klaudyna1985 Re: wywoływany poród 17.01.07, 17:47
      Ja miałam wywoływany poród bo maluszek nie chciał wyjśc. Termin mialam na 10
      wrzesnia 2006 roku. To był mój pierwszy poród. Gdy mineło 7 dni od wyznaczonego
      terminu zgłosiłam sie naa oddział połozniczy bo tak powiedziała mi moja
      ginekolog. Po wypełnieniu wszystkich dokumentów przebrałam się i zbadał mnie
      lekarz. Na początku położna wytłumaczyła mi że wywoływanie porodu wygląda tek że
      przez pierwsze dwa dni będą mi podawać dwa razy dziennie zastrzyki a jeśli one
      nie wywołaja skurczów to na trzeci dzień podadza mi już kroplówkę z oksytocyna.
      Jednak po przebadaniu mnie przez lekarza okazało sie że mam rozwarcie na 3 palce
      i podano mi odrazu kroplowkę. Jednak i ona nie pospieszyła maluszka na świat
      więc podano mi drugą. Ta też nie wywołała skurczów miałam tylko bóle krzyżowe. O
      19 lekarz przebił mi pęcherz płodowy i odeszły mi wody. Wtedy zaczeły sie
      skurcze i o 21:20 na swiat przyszedł moj synek. Nie ma sie czym martwić. To
      wcale nie jest takie straszne jak by sie moglo wydawac. Życze powodzenia!!!
      Pozdrawiam!!!
    • agnieszkaela Re: wywoływany poród 17.01.07, 18:36
      Dwa tygodnie po terminie poszlam do szpitala. Najpier aplikowano mi dwa razy
      zel majacy przyspieszyc sprawe. Kurcze sie jakies pojawily, ale rozwarcie bylo
      slabe. Ok 24.00 zaczelo sie mocniej. Puls malucha zaczal slabnac, wiec dali mi
      kroplowke z oxytocyna. Potem przebili pecherz plodowy. Do 4.30 wytrzymalam bol-
      wtedy poprosilam o znieczulenie, ale okazalo sie juz rozwarcie jest spore. Po
      godzinie parcia (bylam juz potwornie zmeczona) o 6 rano wreszcie urodzilam.
      Nie bylo tak zle-i to bez znieczulenia.
    • joanb333 Re: wywoływany poród 20.01.07, 15:01
      Ja miałam termin na 24 lutego 2005 roku a 28 lutego położono mnie na patologii
      ciąży. Co 12 godzin dostawałam zastrzyk ,ale jakoś dzidziuś nie śpieszył się na
      świat. Leżałam i czekałam. Te zastrzyki strasznie bolały! 2 marca popołudniu
      zaczęłam odczuwać skurcze. Po przejściu na porodówkę dostałam jeszcze w jakiś
      odstępach 2 zastrzyki przyspieszające i urodziłam za 2,5 godziny córeczkę.
      Miałam częste skurcze (co minutę- dwie), ale krótkie (5-10 sekund) co było
      dziwne. Miałam wrażenie ,że te zastrzyki stymulują skurcze. Jeden party nastąpił
      nagle, kolejny okazał się ostatnim. To był ekspresowy poród. W sumie 3,5
      godzinki minęło od przejścia z patologii na położnictwo. Miałam już Kasię i to
      jak szybko. Czy dzięki zastrzykom trudno było komukolwiek powiedzieć.
      Życzę szczęśliwego rozwiązania.
    • nieszkasob Re: wywoływany poród 22.01.07, 11:36
      Niestety wiekszosc porodów wywoływanych to ciezkie porody. Ja po pierwszym
      porodzie wywoływanym 11 dni po terminie juz wiem ze NIGDY nie dam sobie nic
      wywoływać - to takie "wyciaganie" dziecka na sile - dostajesz oksytocyne zeby
      miec skurcze, masuja szyjke zeby było rozwarcie.... nic przyjemnego
      Teraz chce rodzic naturalnie o ile wszystko zacznie sie naturalnie bo jesli nie
      to zdecyduje sie na cc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka